netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 290 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 59 60 61 62 63 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 901 do 3 965 z 26 310 ]

3 901

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Psychofagi atakują grupami big_smile

Dobre!!! :-)

Nawet nie wiesz jakimi big_smile
Wychodzę ja z reala a na przystanku stoi mój ślubny psychofag. No to przepuściłam autobus. Wsiadam w kolejny a tam moja ex przyjaciółka, która przyczyniła się przez zaniedbanie lojalności do rozpadu związku. Magnes jakiś czy co?
Aczkolwiek to drobny pikuś w obliczu ponownych oświadczyn exa, wypowiedzenia, odmowy wymeldowania z nie swojego lokalu albo obaw o zdrowie - współczuję atrakcji.
Aha - do czasu wyjścia z reala latałam sobie popod chmurkami z radości big_smile Odebrałam sobie dyplom z Akademii, spotkałam jedną z dwóch ukochanych profesorek, kupiłam w nagrodę bluzeczkę (i wąż mnie nie zadusił smile )
Trzymajcie się dziewczyny

3 902

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

szkoda ze ja nie moge do was zadzwonic, jak mam doła, tez bym sobie porozmawial dziewczyny.

3 903

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

szkoda ze ja nie moge do was zadzwonic, jak mam doła, tez bym sobie porozmawial dziewczyny.

Nie masz przyjaciół, z którymi można pogadać?

3 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
martyrs napisał/a:

szkoda ze ja nie moge do was zadzwonic, jak mam doła, tez bym sobie porozmawial dziewczyny.

Nie masz przyjaciół, z którymi można pogadać?

Nie żyją???

3 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie mam,wszystko co mialem zostawilem mojej :jeszcze  "zonie" a teraz jestem od 2mc u mojego ojca gdzie praktycznie nikogo nie znam,moich znajomych zostawilem we wrocku a coz przyjaciol nie mam,jakos nigdy mi nie byli potrzebni,moja zone traktowalem jak przyjaciela ale widac ze na tym wyszedlem pozdrawiam marynarko

3 906 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-07-13 19:24:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Nie mam,wszystko co mialem zostawilem mojej :jeszcze  "zonie" a teraz jestem od 2mc u mojego ojca gdzie praktycznie nikogo nie znam,moich znajomych zostawilem we wrocku a coz przyjaciol nie mam,jakos nigdy mi nie byli potrzebni,moja zone traktowalem jak przyjaciela ale widac ze na tym wyszedlem pozdrawiam marynarko

We Wrocku???
Dziewczyny, co jest z tym Wrocławiem??? To jakieś zbiorowe szaleństwo.
Przyjaciele Martyrs, są niezależnie od tego czy blisko, czy daleko. Jeżeli pozwolili "pozostawić się" żonie, to nie byli to raczej Twoi przyjaciele. Odległość nie ma znaczenia, stan duszy ma.

3 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

coz przyjaciol nie mam,jakos nigdy mi nie byli potrzebni

No i tu powinieneś się zastanowić. Dlaczego ich nie masz?

3 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O ile dobrze pamiętam, to ci nasi też przyjaciół nie mieli/mają hmm

3 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

O ile dobrze pamiętam, to ci nasi też przyjaciół nie mieli/mają hmm

Pamiętamy, pamiętamy big_smile

3 910 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-07-13 19:40:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

O ile dobrze pamiętam, to ci nasi też przyjaciół nie mieli/mają hmm

Mój ma - jednego. Ale za to jakiego! Nawet dzieci były pod wrażeniem. Znaczy zdziwione. I nie było to zaskoczenie in plus, kiedy go poznały.

A wracając do tematu. Dlaczego, pyta Anhedonia, nie byli Ci potrzebni Martyrs? Ja również pytam.
Żonę - przyjaciela znasz od niedawna. A wcześniej? Inne żony - przyjaciele? Czy co?

3 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja droga ja nie mialem czasu na przyjaznie, ja pieniadze robilem i uwierzmi lub nie zrezygnowalem z mojej firmy na rzecz obecnej zony,zeby z nia razem robic biznes i nie dojezdzac 400 km z sopotu do wrocka a wyszedlem na tym jak zablocki na mydle , i prosze nie doszukujcie sie we mnie jakiegos psychofaga albo bylego partnera z jakim byliscie ,czytajac wasze posty tutaj, non stop powielacie ten sam blad wybieracie podobnych mezczyzn na swoich partnerow zyciowych ,jaki i oceniacie mnie w kontekscie swoich przezyc z bylymi a to nie ta droga, to ze mam zakret w zyciu jakiego nigdy nie mialem bo stracilem kogos plus wszystko co mialem,wiec mam dola jak cholera a co niektorzy juz dawna wisza w piwnicy po takim zalamaniu,ale powiem wam ze ciezko mi i nadal jestem uzalenziony od niej ,szukam z nia kontaktu etc. To chyba nie jets normalne zebym tak ciepial i to wszystko przezywal,moj mozg normalnie nie pogodzil sie ze strata, szczerze to juz nie wiem jak walczyc z tym,mam kilka pomyslow ale nie wiem czy dobre jeden z nich wrocic do wrocka ,tylko ze bez niej to juz nie to samo miasto ehh pozdrawiam

3 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Moja droga ja nie mialem czasu na przyjaznie, ja pieniadze robilem i uwierzmi lub nie zrezygnowalem z mojej firmy na rzecz obecnej zony,zeby z nia razem robic biznes i nie dojezdzac 400 km z sopotu do wrocka a wyszedlem na tym jak zablocki na mydle , i prosze nie doszukujcie sie we mnie jakiegos psychofaga albo bylego partnera z jakim byliscie ,czytajac wasze posty tutaj, non stop powielacie ten sam blad wybieracie podobnych mezczyzn na swoich partnerow zyciowych ,jaki i oceniacie mnie w kontekscie swoich przezyc z bylymi a to nie ta droga, to ze mam zakret w zyciu jakiego nigdy nie mialem bo stracilem kogos plus wszystko co mialem,wiec mam dola jak cholera a co niektorzy juz dawna wisza w piwnicy po takim zalamaniu,ale powiem wam ze ciezko mi i nadal jestem uzalenziony od niej ,szukam z nia kontaktu etc. To chyba nie jets normalne zebym tak ciepial i to wszystko przezywal,moj mozg normalnie nie pogodzil sie ze strata, szczerze to juz nie wiem jak walczyc z tym,mam kilka pomyslow ale nie wiem czy dobre jeden z nich wrocic do wrocka ,tylko ze bez niej to juz nie to samo miasto ehh pozdrawiam

No i sam się skrzywdziłeś, kochaniutki. Sam dopuściłeś do tego, że nie masz nikogo oprócz byłej żony.
A z doła trzeba się wyczołgiwać, jak nie ma siły wyjść. A Ty mam wrażenie się zakopujesz hmm

3 913 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-13 19:53:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
martyrs napisał/a:

szkoda ze ja nie moge do was zadzwonic, jak mam doła, tez bym sobie porozmawial dziewczyny.

Nie masz przyjaciół, z którymi można pogadać?

Nie żyją???

Moja Ty, kochana Ty. Z ust mi wyjęłaś.

3 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Moja droga ja nie mialem czasu na przyjaznie, ja pieniadze robilem i uwierzmi lub nie zrezygnowalem z mojej firmy na rzecz obecnej zony,zeby z nia razem robic biznes i nie dojezdzac 400 km z sopotu do wrocka a wyszedlem na tym jak zablocki na mydle , i prosze nie doszukujcie sie we mnie jakiegos psychofaga albo bylego partnera z jakim byliscie ,czytajac wasze posty tutaj, non stop powielacie ten sam blad wybieracie podobnych mezczyzn na swoich partnerow zyciowych ,jaki i oceniacie mnie w kontekscie swoich przezyc z bylymi a to nie ta droga, to ze mam zakret w zyciu jakiego nigdy nie mialem bo stracilem kogos plus wszystko co mialem,wiec mam dola jak cholera a co niektorzy juz dawna wisza w piwnicy po takim zalamaniu,ale powiem wam ze ciezko mi i nadal jestem uzalenziony od niej ,szukam z nia kontaktu etc. To chyba nie jets normalne zebym tak ciepial i to wszystko przezywal,moj mozg normalnie nie pogodzil sie ze strata, szczerze to juz nie wiem jak walczyc z tym,mam kilka pomyslow ale nie wiem czy dobre jeden z nich wrocic do wrocka ,tylko ze bez niej to juz nie to samo miasto ehh pozdrawiam

Nie doszukujemy się.
Jeśli chcesz wrócić, to wracaj. Tylko po co? Do obcego miasta?
Nie lepiej wrócić do punktu wyjścia? Do siebie? I zacząć po prostu żyć. Nie robić pieniądze (tylko), nie zwariować na punkcie jakiejś pani (tylko), nie wieszać się w piwnicy, nie zapijać w trupa, nie robić głupstw.
Wyważyć proporcje i zacząć żyć uwzględniając w onym życiu właściwe proporcje pracy, wypoczynku, oddania, egoizmu, powagi, zabawy, odpowiedzialności, luzu, wszystkiego, co jest potrzebne do życia. Zastanów się co lubisz, czego potrzebujesz, co jest w Twoim zasięgu, a co nieosiągalne. A od uzależnień można się uwolnić, tylko trzeba popracować. Usiądź, pomyśl i działaj.

3 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Marynarko, co wymyśliłaś na weekend?

Strasznie za Wami tęsknię.

Wyłamie się Kochane, byłam we Wrocławiu, 4 lata temu, może nawet równe, te sandały na mega koturnie, aczkolwiek lekkie tam kupiłam i proszę jak służą!
Warto tam jechać, ale jeszcze przed X?

smile

Wczoraj zostały rozbite 2 szafy na starym mieszkaniu!
Ale i tak na razie jestem załamana.

DDD

3 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Martyrs, załóż wątek "Grupa wsparcia mężczyzn kochających za bardzo". Potem zrobicie sobie sabat i będziesz miał kumpli jak malowanie.
Jeśli nie będziecie wiedzieć, co się robi na takim sbacie - dajcie znać, przyślemy wam agendę. A leci to mniej więcej tak:
1. Przyjazd, rozpakowanie i rozlokowanie.
2. Grill (temat główny - analiza podatności na psychofaga)
3. Ognisko (temat naczelny - opluwanie psychofagów z uroczystym paleniem zdjęć psychofaga; każda gałąź przyniesiona do ogniska, która nie chce się po ludzku złamać to gałąź-psychofag)
4. Sen (koszmary nocne - atak psychofaga z piłą)
5. Pobudka i śniadanie (temat wiodący - wykrywanie u facetów symptomów psychofaga)
6. Obiad ... itd. itd.

Mówię Ci - terapia grupowa i indywidualna łącznie. No ale takie przyjaźnie to trzeba sobie wypracować, mozolnie łupiąc w klawiaturę przez wiele miesięcy, oczy wypatrzeć w monitorze, tonę mądrych książek przeczytać, wywinąć się na lewą stronę i z powrotem, parę razy porzygać się z nerwów na okrucieństwo psychofaga i własną niemoc, z rezygnacją i pokorą przyjąć rzeczywistość taką jaka jest aż pewnego dnia popatrzysz na siebie w lustereczku i powiesz "jestem, kur**a innym człowiekiem, już nie potrzebuję ani być z psychofagiem ani być dla nikogo psychofagiem."
Bo my tu, Martyrs (i  Ty też) wszystkie byłyśmy psychofagami - żerowałyśmy na samych sobie.

Martyrs, załóż wątek dla takich jak Ty, mówię Ci.

3 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Marynarka tez tak mysle,jestem teraz w miescie w ktorym sie urodzilem ale nie bylo mnie tutaj xx lat i nie chce tutaj byc co do pieniedzy zaczynam od 0 i jakos zaczac nie moge,co do wroclawia coz zauroczylo mnie to miasto ale tak naprawde nie wiem czy miasto czy kobieta a na dzien dzisiejszy mam plan gdzies wyjechac zarobic ale jak narazie to sa plany moze anglia moze niemcy ,po pierwsze musze sie uwolnic od tej milosci bo do konca zycia zostane sam a nigdy nie bylem sam moze dlatego to mnie tak doluje pozdrawiam

3 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Marynarko, co wymyśliłaś na weekend?

Strasznie za Wami tęsknię.

Wyłamie się Kochane, byłam we Wrocławiu, 4 lata temu, może nawet równe, te sandały na mega koturnie, aczkolwiek lekkie tam kupiłam i proszę jak służą!
Warto tam jechać, ale jeszcze przed X?

smile

Wczoraj zostały rozbite 2 szafy na starym mieszkaniu!
Ale i tak na razie jestem załamana.

DDD

Załamana? Rozbicie dwóch starych szaf każdemu musi poprawić humor, nie kryguj się. Polatałabym z młotem i siekierą, na niewinnym i nieprotestującym materiale wyszalała.

Przeprowadzisz się Domku, przeprowadzisz. Dwa, trzy dni różnicy to pikuś w porównaniu z resztą Twojego życia.
A na weekend: primo mam zaproszenie na jubileusz, pierwsze od lat adresowane do samej mnie z osobą towarzyszącą, według mojego upodobania. Podoba mi się. Taka możliwość, Ale chyba się nie wybiorę, niekoniecznie z chronicznego braku osoby towarzyszącej, ale, że mi się normalnie nie chce. Bo to wyjazd znowu, dwa dni zabawy, a w domu jeszcze ciągnie się posabatowy ogon. Opcja druga: goście mieli przybyć, ale uprzedziłam, że (opcja trzecia: galopant - były w jednej osobie wybiera się w odwiedziny) może być niemiło i trzymamy stand by. Najchętniej poszłabym do jakiejś knajpy, wypiła dwa giny i wróciła zadowolona do domku.
Jak będzie - czas pokaże. Widmo odwiedzin jest paraliżujące.

3 919 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-13 20:23:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Marynarko, co wymyśliłaś na weekend?

Wczoraj zostały rozbite 2 szafy na starym mieszkaniu!

Załamana? Rozbicie dwóch starych szaf każdemu musi poprawić humor, nie kryguj się. Polatałabym z młotem i siekierą, na niewinnym i nieprotestującym materiale wyszalała.

Dobra, widzę, że nastroje są konkretne. Naleję sobie miodzianki (wali po czaszce jak młot) i zabieram się za wiercenie dziury w ścianie pod JAJECZKO. Przeczytałam, że należy w onym jednakowoż nawiercić dziurkę, żeby procesy fermentacyjne ŁADNIEJ zachodziły.

3 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Marynarko, co wymyśliłaś na weekend?

Wczoraj zostały rozbite 2 szafy na starym mieszkaniu!

Załamana? Rozbicie dwóch starych szaf każdemu musi poprawić humor, nie kryguj się. Polatałabym z młotem i siekierą, na niewinnym i nieprotestującym materiale wyszalała.

Dobra, widzę, że nastroje są konkretne. Naleję sobie miodzianki (wali po czaszce jak młot) i zabieram się za wiercenie dziury w ścianie pod JAJECZKO. Przeczytałam, że należy w onym jednakowoż nawiercić dziurkę, żeby procesy fermentacyjne ŁADNIEJ zachodziły.

Dobrze oblicz czas, żeby zaczęło "działać" we właściwym. Znaczy, żeby proces zachodzący zaszedł adresata, nie nadawcę.
Ale zrób to, zrób koniecznie. Będzie się działo.

3 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:

Załamana? Rozbicie dwóch starych szaf każdemu musi poprawić humor, nie kryguj się. Polatałabym z młotem i siekierą, na niewinnym i nieprotestującym materiale wyszalała.

Dobra, widzę, że nastroje są konkretne. Naleję sobie miodzianki (wali po czaszce jak młot) i zabieram się za wiercenie dziury w ścianie pod JAJECZKO. Przeczytałam, że należy w onym jednakowoż nawiercić dziurkę, żeby procesy fermentacyjne ŁADNIEJ zachodziły.

Dobrze oblicz czas, żeby zaczęło "działać" we właściwym. Znaczy, żeby proces zachodzący zaszedł adresata, nie nadawcę.
Ale zrób to, zrób koniecznie. Będzie się działo.

Nooooo. Działa - oj, naczytałam się w necie, naczytałam. To lepsze niż krewetki.

3 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Dobra, widzę, że nastroje są konkretne. Naleję sobie miodzianki (wali po czaszce jak młot) i zabieram się za wiercenie dziury w ścianie pod JAJECZKO. Przeczytałam, że należy w onym jednakowoż nawiercić dziurkę, żeby procesy fermentacyjne ŁADNIEJ zachodziły.

Dobrze oblicz czas, żeby zaczęło "działać" we właściwym. Znaczy, żeby proces zachodzący zaszedł adresata, nie nadawcę.
Ale zrób to, zrób koniecznie. Będzie się działo.

Nooooo. Działa - oj, naczytałam się w necie, naczytałam. To lepsze niż krewetki.

Zastanówmy się, czy kobiety kochające za bardzo to my?
Tych kilka cytatów świadczy dobitnie o tym, że mocno się poprawiłyśmy.
Proponuję rozważyć powtórnie moją propozycję: Kobiet, Które Kiedyś Kochały za Bardzo i Się Im Już Więcej Nie Chciało.

No bo przecież to całe kochanie i ... rozbijanie, jajeczko, palenie, krewetki i kalosze w ch..e.
No nie wiem, pogubiłam się. Wasza sugestia, że nie pasuję coraz bardziej mnie przekonuje.

3 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zapomniałam się pochwalić - przebiegłam dziś cały dystans! Razem z ostrym "pod górę" big_smile
Pozdrawiam Pana z RMF MAXX, który towarzyszył mi z tyłu big_smile

Marynareczko - o ile w kontakcie z exami - Twoja nazwa jak najbardziej w moim przypadku pasuje, to ja obawiam się o NOWE.

3 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Marynareczko - o ile w kontakcie z exami - Twoja nazwa jak najbardziej w moim przypadku pasuje, to ja obawiam się o NOWE.

Jak się wpakujesz z uszami, kaloszami i wszystkim jak Zazdrość, to Cię nie znam.
Myśleć Niekochana, myśleć. Nikt nie zasługuje na Ciebie całą. Trochę Niekochanej zostaw dla Niekochanej (i dla mnie?).
Nie, że w ogóle się nie chciało, tylko nie chciało się już za - bardzo. Bo zmądrzały i mają doświadczenie.
Mają Niekochana? Mają?

3 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Zapomniałam się pochwalić - przebiegłam dziś cały dystans! Razem z ostrym "pod górę" big_smile
Pozdrawiam Pana z RMF MAXX, który towarzyszył mi z tyłu big_smile

Zapomniałam się pochwalić - od tygodnia nie ćwiczę, właśnie skończyłam drugą kanapkę ze smalcem, ALE po raz pierwszy od tygodni odkurzyłam mieszkanie.

niekochana72 napisał/a:

Marynareczko - o ile w kontakcie z exami - Twoja nazwa jak najbardziej w moim przypadku pasuje, to ja obawiam się o NOWE.

No to może nowy wąteczek?

3 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Nikt nie zasługuje na Ciebie całą. Trochę Niekochanej zostaw dla Niekochanej (i dla mnie?).

Jak Ty to pięknie napisałaś big_smile To mój nowy drogowskaz będzie.

3 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Marynareczko - o ile w kontakcie z exami - Twoja nazwa jak najbardziej w moim przypadku pasuje, to ja obawiam się o NOWE.

Jak się wpakujesz z uszami, kaloszami i wszystkim jak Zazdrość, to Cię nie znam.
Myśleć Niekochana, myśleć. Nikt nie zasługuje na Ciebie całą. Trochę Niekochanej zostaw dla Niekochanej (i dla mnie?).
Nie, że w ogóle się nie chciało, tylko nie chciało się już za - bardzo. Bo zmądrzały i mają doświadczenie.
Mają Niekochana? Mają?

A więc to, co właśnie napisałam na "naszym" równoległym wątku w zasadzie powinno paść TU.

3 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No to może nowy wąteczek?

Też o ty myślałam, tylko kluczowa jest NAZWA - bo wiecie - ZSYŁKA wink

3 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Nikt nie zasługuje na Ciebie całą. Trochę Niekochanej zostaw dla Niekochanej (i dla mnie?).

Jak Ty to pięknie napisałaś big_smile To mój nowy drogowskaz będzie.

Dobrze, tak trzymać.
Żeby znowu nie było smarkania w monitor. Tak to urządź, żeby się cieszyć, nie kreować nowe problemy.
Jak się przyłożysz, dasz radę. W końcu kłopotów to mamy po kokardkę, czyż nie?

3 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja sie dzis obudzilam z paralizujacym stanem lekowym. taki okropny strach , ze jestem kompletnie sama i ze moge sobie nie poradzic. jakbym tu zaslabla, to nawet moje dziecko nie mialo by jak wrocic do domu.... o boze, okropne!!! kolezanka ma stwardnienie rozsiane i w sumie jej zazdrosze , tego ze jej partner sie nia tak opiekuje i cala rodzina, ja z taka diagnoza musialabym pojsc do jakiegos domu opieki!

3 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

Ja sie dzis obudzilam z paralizujacym stanem lekowym. taki okropny strach , ze jestem kompletnie sama i ze moge sobie nie poradzic. jakbym tu zaslabla, to nawet moje dziecko nie mialo by jak wrocic do domu.... o boze, okropne!!! kolezanka ma stwardnienie rozsiane i w sumie jej zazdrosze , tego ze jej partner sie nia tak opiekuje i cala rodzina, ja z taka diagnoza musialabym pojsc do jakiegos domu opieki!

Spokojnie, kochana, spokojnie.
Każda z nas to przechodziła. Ja dziś miałam refleksję, że jakbym zeszła z tego świata, to dziecko będzie wychowywane przez psychofaga i jego psycho-mamusię. To jest BARDZO DOBRA motywacja do tego, żeby o siebie zadbać. Żeby złapać dystans do pierdół i skupić się na tym, co najważniejsze.
Czy "bycie" w związku daje gwarancję czegokolwiek? No przecież my już wiemy, że NIE.
Dlatego tak ważne jest, żeby budować więzi z ludźmi, nie dać się odizolować. A jeśli już uległyśmy - NIGDY nie jest za późno, żeby wstać z kolan. Trzeba tylko się odważyć na ten pierwszy, najtrudniejszy krok.

3 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

Ja sie dzis obudzilam z paralizujacym stanem lekowym. taki okropny strach , ze jestem kompletnie sama i ze moge sobie nie poradzic. jakbym tu zaslabla, to nawet moje dziecko nie mialo by jak wrocic do domu.... o boze, okropne!!! kolezanka ma stwardnienie rozsiane i w sumie jej zazdrosze , tego ze jej partner sie nia tak opiekuje i cala rodzina, ja z taka diagnoza musialabym pojsc do jakiegos domu opieki!

Myway
ja mam dokładnie tak samo niepokój, ból brzucha z nerwow nie wiadomo jakich, strach nie wiadomo przed czym, STRACH...zawsze w takich sytuacjach musze wyjsc z domu siadam za kierownicą i jade przed siebie gdybym siedziała w takim stanie w domu to bałabym sie ze sie udusze....czasem pomaga, ale są chwile kiedy jestem z dziecmi i nie moge wyjść i wtedy dopada mnie płacz, który łaczy sie z bezsilnością...dzis obudziłam sie z tym samym niepokojem...nie moge usiąśc za kierownicą i to mnie przeraża...

3 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

Ja sie dzis obudzilam z paralizujacym stanem lekowym. taki okropny strach , ze jestem kompletnie sama i ze moge sobie nie poradzic. jakbym tu zaslabla, to nawet moje dziecko nie mialo by jak wrocic do domu.... o boze, okropne!!! kolezanka ma stwardnienie rozsiane i w sumie jej zazdrosze , tego ze jej partner sie nia tak opiekuje i cala rodzina, ja z taka diagnoza musialabym pojsc do jakiegos domu opieki!

Myway, znamy, znamy ten stan. Ja już podczas sabatu rozdysponowałam moje dziecko między koleżanki. Ja sama mam mamę chorą na raka, ojciec dziecka przepadł i słuch po nim zaginął a i tak jest ostatnią osobą, której powierzyłabym dziecko, teraz mam maksymalnie rozgrzebane sprawy lokalowo-finansowe i zapewne jeszcze to potrwa. Tak więc JAKBY CO to cienka kiszka. Musimy się trzymać, i jak pisze Niekochana, najlepiej razem. Ja mam brata i siostrę ale nasze relacje są tak odległe, że nie ma nawet porównania z tym, czego doznałam ze strony, zdawałoby się obcych, dziewczyn.
Jedno Ci powiem - staraj się (choć to trudne) panować nad stanami lękowymi. Nie dawajim sie rozkręcać. Jak czujesz, że nadciąga, nie leż w łóżku - wstań, trochę pochodź, napij się melisy. Mnie najgorzej robiło leżenie i "wsłuchiwanie się" w swoje ciało i napędzanie lęku.
Na stany lękowe podatne są takie osoby jak my - z dużą dozą imaginacji (no bo w końcu zdołałyśmy sobie wyimaginować, że śmieć to człowiek). Można sie w czarną dziurę wpędzić, jak już tak sobie wyobrazimy wszystkie najgorsze scenariusz (tak jak kiedyś wyobrażałyśmy sobie tylko te najpiękniejsze choć jedne i drugie są zupełnie nie realistyczne). Trzeba nauczyć się wyłączać ten katastroficzny film podobnie jak nie wolno nam włączać już tych nierealistycznych bajeczek.

3 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzieki dziewczyny! wiem macie racje , w takich stanach oddalabym psychofagowi nawet swa dusze z odrobine poczucia bezpieczenstwa. to kurna tez byl powod dlaczego nie umialam zyc bez toksny, ciagly strach

3 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

dzieki dziewczyny! wiem macie racje , w takich stanach oddalabym psychofagowi nawet swa dusze z odrobine poczucia bezpieczenstwa. to kurna tez byl powod dlaczego nie umialam zyc bez toksny, ciagly strach

serce dusze ciało wszystko za odrobinę poczucia bezpieczeństwa. jesteśmy uzależnione...musimy z tym walczyć tylko jak??? kiedy dziś robie jeden krok do przodu a jutro cofam sie dwa do tyłu... Myway współczuje Ci bardzo bo dodatkowo jesteś na obczyźnie bez możliwości powrotu do kraju podziwiam Ci, że mimo wszystko dajesz rade...ściskam Cię mocno

3 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

w takich stanach oddalabym psychofagowi nawet swa dusze z odrobine poczucia bezpieczenstwa.

Ale przecież już WIESZ, że przy nich nie mam mowy nawet o odrobinie poczucia bezpieczeństwa, prawda? To nasze pobożne życzenie i imaginacja.

3 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

...w takich stanach oddalabym psychofagowi nawet swa dusze z odrobine poczucia bezpieczenstwa. to kurna tez byl powod dlaczego nie umialam zyc bez toksny, ciagly strach

Tylko, że ON kurna, ten psychofag, żadnego bezpieczeństwa nie zapewniał - co widać po załączonym obrazku - bo tak a nie inaczej potoczyły się nasze losy tongue To było tylko nasze pobożne i złudne życzenie.
Resztę napisałam na drugim wątku - bo tak "wesolutko" ganiamy się po nich smile
Miłego i spokojnego dnia big_smile
Wszystkim strachom mówimy: PRECZ

3 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
myway napisał/a:

...w takich stanach oddalabym psychofagowi nawet swa dusze z odrobine poczucia bezpieczenstwa. to kurna tez byl powod dlaczego nie umialam zyc bez toksny, ciagly strach

Tylko, że ON kurna, ten psychofag, żadnego bezpieczeństwa nie zapewniał - co widać po załączonym obrazku - bo tak a nie inaczej potoczyły się nasze losy tongue To było tylko nasze pobożne i złudne życzenie.
Resztę napisałam na drugim wątku - bo tak "wesolutko" ganiamy się po nich smile
Miłego i spokojnego dnia big_smile
Wszystkim strachom mówimy: PRECZ

Dziewczyny

Słabo się tu udzielam, ale czytam Was codziennie jestem uzalezniona od Waszej mądrości, te posty dodają sił, ale później znow przychodzą chwile zwątpienia i bezradności :-(

3 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

te posty dodają sił, ale później znow przychodzą chwile zwątpienia i bezradności :-(

A myślisz, że my mamy inaczej? Może już rzadziej, ale też tak mamy.
I wtedy szybciutko - piszemy, co nam na wątrobie zalega i zaraz któraś w tym momencie w lepszej kondycji - zasadzi kopniaka w dupkę i wracamy na właściwe tory big_smile

3 940 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-14 10:01:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Słabo się tu udzielam, ale czytam Was codziennie jestem uzalezniona od Waszej mądrości, te posty dodają sił, ale później znow przychodzą chwile zwątpienia i bezradności :-(

BO to tak już się toczy - falami, góra, dół, góra, dól... Jedyna pociecha, że coraz mniej intensywnie, coraz rzadziej big_smile
15 sierpnia mija 2 lata jak jestem "na odwyku" od mojego partnera. I jeszcze czasem łapią mnie takie momenty. Wczoraj spadła na mnie taka chwila świadomości (w łazience, nie wiedzieć czemu), że tu zostało PUSTE MIEJSCE po NIM. Aż zabolało fizycznie! Ale rzuciłam się w wir roboty (dobrze mi robi szorowanie aż ręce zabolą) i odpłynęło to wrażenie.
Nania korzystaj z forum w sposób, jaki Ci najbardziej w danym momencie potrzeby. Chcesz pisz, chcesz czytaj, chcesz pytaj lub się wyżalaj. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Miłego dnia i dużo sił życzę big_smile Będzie lepiej, każdego kolejnego dnia trochę lepiej...

3 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

DDD big_smile

Mówicie o strachu... Kiedyś przeczytałam książkę Anthoniego de Mello "Przebudzenie" i najbardziej zapamiętałam z tej książki jeden cytat, którego fragment juz tu chyba kiedyś zamieszczałam. A oto cały ten cytat:

"Ktoś powiedział, że istnieją jedynie dwie rzeczy na świecie: Bóg i strach. Miłość i strach są właśnie tymi dwiema rzeczami. Jest tylko jedno zło na świecie - strach, jest tylko jedno dobro na świecie - miłość. Czasami jedynie inaczej są określane. Niekiedy miłość nazywana jest szczęściem, wolnością, pokojem, radością, Bogiem czy zgoła czymś innym. Ale nieważne, jak ja zwał. I nie ma na świecie takiego zła, które nie pochodziłoby ze strachu. Nie ma."

Nie ważne, czy ktoś wierzy w Boga czy nie, chodzi o to, że wszystkie uczucia są pochodnymi albo od miłości, albo od strachu. Uświadomienie sobie tego pomaga radzić sobie ze swoimi uczuciami i obierać kierunek. Miłości do kogoś mamy aż chory nadmiar, ale to nie o taką miłość chodzi. Chodzi między innymi o miłość własną, a miłość własna to też odwaga, godność, wiara w siebie.

Gdy bałam się, że zostanę sama, robiłam głupie rzeczy, które jeszcze bardziej mnie pogrążały i których teraz się wstydzę. Węszyłam, sprawdzałam, kontrolowałam - okropnie się z tym czułam, traciłam swoją godność, nie byłam sobą. Teraz staram się być po tej dobrej stronie mocy, nie bać się niczego, wierzyć sobie i w siebie, bo wiem, że strach jest złym doradcą, strach paraliżuje, strach odbiera siłę i rozsądne myślenie. Mówię sobie: jestem silna, jestem odważna, dam sobie ze wszystkim radę.

Nasze myśli są bardzo istotne. Jesteśmy takie jakie sa nasze myśli o nas.
Zawsze myślcie o sobie dobrze. ZAWSZE.

A strach, jesli się pojawia, niech będzie sygnałem do zastanowienia się i zrobienia czegoś w kierunku wyeliminowania przyczyny tego strachu, czegoś co jest odważne, konstruktywne i rozsądne, niech nie będzie czymś co nas wpędza w dołki lub panikę. Nie nakręcać się strachem.

Co można konstruktywnego zrobić na wypadek, gdyby nam się coś stało? Dać dziecku numery telefonów i adresy do osób, które mu pomogą, napisać testament, porozmawiać z zaufanymi osobami o naszej woli na "ostateczny" wypadek. To nas powinno w części uspokoić.

Głowy do góry big_smile

3 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Nania napisał/a:

te posty dodają sił, ale później znow przychodzą chwile zwątpienia i bezradności :-(

A myślisz, że my mamy inaczej? Może już rzadziej, ale też tak mamy.
I wtedy szybciutko - piszemy, co nam na wątrobie zalega i zaraz któraś w tym momencie w lepszej kondycji - zasadzi kopniaka w dupkę i wracamy na właściwe tory big_smile

kochana Niekochana czasem mam wrazenie że jestem tak cholernie słaba ze nie mam siły nawet na moment powstać, jest chwile lepiej czasem pare godzin a czasem nawet cały dzień, ale później znów jest tak kiepsko że na okrągło bym płakała...uwolnić się od toksyny! WIEM !  WIEM TO! a teraz siedze przed monitorem a łzy mi sie cisną z niemocy z bezradności:-( jestem tak cholernie słaba a przed Nim grałam i wciąż gram NAJSILNIEJSZĄ KOBIETĘ NA ŚWIECIE...

3 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

jestem tak cholernie słaba a przed Nim grałam i wciąż gram NAJSILNIEJSZĄ KOBIETĘ NA ŚWIECIE...

Ten motyw pojawia się tutaj co jakiś czas. Tutaj sa same takie SIŁACZKI. Rozumiemy Cię doskonale.
Ale to nieprawda, że jesteś słaba, w tej chwili tak się czujesz. Potrzebujesz trochę czasu by odnależć tę swoja siłę. I tak będzie, znajdziesz ją tak jak wszystkie  ją znalazłyśmy i znajdujemy każdego dnia. To forum pomaga. Zobaczysz, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Będą huśtawki, dołki, ale coraz płytsze i słabsze.

Trzymaj się ciepło i uwierz, że będzie lepiej.

3 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantelo, Niekochana Anhedoniu Karen Maryrarko!

Jesteście cholernie mądre! zazdroszcze Wam tego chciałabym być choć w ułamku tak silna i mądra...widac skonczyc studia i kolejne podyplomowki to mały pryszcz w stosunku do zakonczenia układu z psychfagiem...mam wszystko...a rozleciałam się na kawałeczki w rozpaczy za psychofagiem ktory nic do mnie nie czuje....mozna zdawac egzaminy na studiach ale nawet na najciezszych to banał w stosunku do zdania egzaminu z życia:-(

3 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Nania napisał/a:

jestem tak cholernie słaba a przed Nim grałam i wciąż gram NAJSILNIEJSZĄ KOBIETĘ NA ŚWIECIE...

Ten motyw pojawia się tutaj co jakiś czas. Tutaj sa same takie SIŁACZKI. Rozumiemy Cię doskonale.
Ale to nieprawda, że jesteś słaba, w tej chwili tak się czujesz. Potrzebujesz trochę czasu by odnależć tę swoja siłę. I tak będzie, znajdziesz ją tak jak wszystkie  ją znalazłyśmy i znajdujemy każdego dnia. To forum pomaga. Zobaczysz, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Będą huśtawki, dołki, ale coraz płytsze i słabsze.

Trzymaj się ciepło i uwierz, że będzie lepiej.

KAREN dziękuję!!!

3 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
Nania napisał/a:

te posty dodają sił, ale później znow przychodzą chwile zwątpienia i bezradności :-(

A myślisz, że my mamy inaczej? Może już rzadziej, ale też tak mamy.
I wtedy szybciutko - piszemy, co nam na wątrobie zalega i zaraz któraś w tym momencie w lepszej kondycji - zasadzi kopniaka w dupkę i wracamy na właściwe tory big_smile

kochana Niekochana czasem mam wrazenie że jestem tak cholernie słaba ze nie mam siły nawet na moment powstać, jest chwile lepiej czasem pare godzin a czasem nawet cały dzień, ale później znów jest tak kiepsko że na okrągło bym płakała...uwolnić się od toksyny! WIEM !  WIEM TO! a teraz siedze przed monitorem a łzy mi sie cisną z niemocy z bezradności:-( jestem tak cholernie słaba a przed Nim grałam i wciąż gram NAJSILNIEJSZĄ KOBIETĘ NA ŚWIECIE...

No to przecież "standard' big_smile

3 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Tarantelo, Niekochana Anhedoniu Karen Maryrarko!

Jesteście cholernie mądre! zazdroszcze Wam tego chciałabym być choć w ułamku tak silna i mądra...

Ni ma czego zazdrościć smile
Te kilkadziesiąt czy 100 stron temu TEŻ wcale nie byłyśmy takie hop-siup i w ułamku sekundy bystre tongue
Trening czyni mistrza!
Trenuj zatem i mierz się sama z sobą.
My wciąż się uczymy

karen napisał/a:

DDD big_smile
Nasze myśli są bardzo istotne. Jesteśmy takie jakie sa nasze myśli o nas.
Zawsze myślcie o sobie dobrze. ZAWSZE.
Głowy do góry big_smile

Już drugi raz mam wrażenie, że widziałam te słowa wcześniej hmm "Sekret" czy "Możesz uzdrowić swoje życie"?
A zatem droga Naniu - nie myśl o sobie: jestem taka słaba, taka bezradna, taka bezwolna... sad
Myśl: MOGĘ< UMIEM< POTRAFIĘ być silna, NIE dam się złamać, NIE dam upodlić, NIE pozwolę ranić!!! I powolutku, małymi kroczkami udowadniaj to sama sobie.
DDD big_smile

3 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

DZIEWCZYNY JESTEŚCIE NIESAMOWITE I KOCHANE!

Dziękuję WAM!

Anhedoniu ja przeczytałam cały ten wątek wiem jak się zbierałyście i ile wysiłku kazdą z Was kosztowało to żeby być teraz w tym miejscu w którym jesteście. Zazwyczaj jestem pilną uczennicą i szybko się ucze tzn tak było do tej pory a moze to że jestem juz po 30tce to mi do mózgu słabiej wchodzą Wasze nauki, które są lepsze od psychoterapii...
Wiem że zebranie się do kupy zalezy tylko i wyłącznie ode mnie a do tego potrzebuje jedynie siły i konsekwencji, której mogę się od Was uczyć za co Wam dziękuję!

3 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
karen napisał/a:

DDD big_smile
Nasze myśli są bardzo istotne. Jesteśmy takie jakie sa nasze myśli o nas.
Zawsze myślcie o sobie dobrze. ZAWSZE.
Głowy do góry big_smile

Już drugi raz mam wrażenie, że widziałam te słowa wcześniej hmm "Sekret" czy "Możesz uzdrowić swoje życie"?

DDD big_smile

Raczej "Możesz uzdrowić swoje życie" - to czytałam bardzo dawno temu i spodobało mi się. Niestety, nie zawsze udawało mi sie to stosować w życiu - ze strachu właśnie. Teraz odświeżyłam i jest jak znalazł big_smile

"Sekret" poznałam niedawno. Zresztą nie wazne skąd. Ważne, że to naprawdę jest prawda.

Jeśli myślisz o sobie, "jestem słaba" to skąd ma przyjść ta siła????
Trzeba ją "przywołać" - JESTEM SILNA!!!! DAM RADĘ!!!

NIE ZATRZYMA NIKT MNIE!!! (tak, tak - Patrycja Markowska big_smile)

3 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Mówicie o strachu...Gdy bałam się, że zostanę sama, robiłam głupie rzeczy, które jeszcze bardziej mnie pogrążały i których teraz się wstydzę. Węszyłam, sprawdzałam, kontrolowałam - okropnie się z tym czułam, traciłam swoją godność, nie byłam sobą. Teraz staram się być po tej dobrej stronie mocy, nie bać się niczego, wierzyć sobie i w siebie, bo wiem, że strach jest złym doradcą, strach paraliżuje, strach odbiera siłę i rozsądne myślenie. Mówię sobie: jestem silna, jestem odważna, dam sobie ze wszystkim radę.

Nasze myśli są bardzo istotne. Jesteśmy takie jakie sa nasze myśli o nas.
Zawsze myślcie o sobie dobrze. ZAWSZE.

A strach, jesli się pojawia, niech będzie sygnałem do zastanowienia się i zrobienia czegoś w kierunku wyeliminowania przyczyny tego strachu, czegoś co jest odważne, konstruktywne i rozsądne, niech nie będzie czymś co nas wpędza w dołki lub panikę. Nie nakręcać się strachem.

Święte słowa... Czytając je przypominam sobie jak sama dotknęłam dna-jak straciłam swoją godność również postępując głupio,jak zostałam upokorzona...Upadłam przez to nisko... I jak po tym wszystkim bałam się samotności,uważałam że nie dam rady,że jestem słaba,bo przecież on był całym moim światem itp. Bałam się wstać rano,bałam się że mogę normalnie funkcjonować,bałam się spotkania z nim... Potrzebowałam czasu,aby przekonać się,że nie jestem sama,że mogę normalnie żyć... Staram się wykonywać małe rzeczy aby zadowolić siebie,a gdy przychodzi strach analizować jego przyczyny i starać się je wykorzenic (jeszcze dobrze w 100% mi to nie wychodzi,ale próbuje stawić temu czoła) Owszem myśląc o strachu same się nakręcamy,co strach jest przede wszystkim wytworem naszej wyobraźni...
Przyznaje w mojej głowie powstał strach-boję się spotkania z przyjacielem na weekendzie gdyż wydaje mi się iż widzę w nim kolejnego psychofaga-egoistycznego typa,który krytykuje mnie i stara obniżyć moja wartość działając destrukcyjnie na mnie... Z tym nie umiem sobie jeszcze poradzić,znaleźć rozwiązanie,wyjście z sytuacji...

3 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

...
Anhedoniu ja przeczytałam cały ten wątek (...) moze to że jestem juz po 30tce to mi do mózgu słabiej wchodzą Wasze nauki, które są lepsze od psychoterapii...dziękuję

Nie ma za co, any time...

ALEEEE, jak jeszcze raz usłyszę o wieku... to nie ręczę za Siebie! Uraz zaczyna we mnie kiełkować!
Jakoś nie zauważyłam różnicy jakościowej między dramatem przeżywanym przez mnie gdy miałam te 30 lat a przeżywanym ostatnio. Nie zgadzam się na TAKIE tłumaczenie. VETO!
JEDYNE co może MI przejść przez gardło, to to, że twoja sytuacja jest zbyt świeża i zbyt mało czasu upłynęło. TAMTO usprawiedliwienie mnie dotyka osobiście...  Kurcze - zamknę się w sobie. Idę szorować, najlepiej sedes sad

karen napisał/a:

Jeśli myślisz o sobie, "jestem słaba" to skąd ma przyjść ta siła????
Trzeba ją "przywołać" - JESTEM SILNA!!!! DAM RADĘ!!!
NIE ZATRZYMA NIKT MNIE!!! (tak, tak - Patrycja Markowska big_smile)

Właśnie

3 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie ma za co, any time...

ALEEEE, jak jeszcze raz usłyszę o wieku... to nie ręczę za Siebie! Uraz zaczyna we mnie kiełkować!
Jakoś nie zauważyłam różnicy jakościowej między dramatem przeżywanym przez mnie gdy miałam te 30 lat a przeżywanym ostatnio. Nie zgadzam się na TAKIE tłumaczenie. VETO!
JEDYNE co może MI przejść przez gardło, to to, że twoja sytuacja jest zbyt świeża i zbyt mało czasu upłynęło. TAMTO usprawiedliwienie mnie dotyka osobiście...  Kurcze - zamknę się w sobie. Idę szorować, najlepiej sedes


Anhedoniu
jejku nie chodziło mi o sposób przeżywania dramatu, chodziło mi faktycznie o to że łatwiej wiedza wchodziła mi do głowy 10 lat temu niż teraz...przepraszam, jeśli Cie uraziłam...
nie usprawiedliwiam się, na głupotę nie ma usprawiedliwienia...no chyba że na uzależnienie no ale to z koli powinno się leczyć a tego też nie robie...wylewam na siebie co jakis czas kubeł zimnej wody ale guzik to daje...

pozdrawiam Cię gorąco i nie zamykaj się w sobie absolutnie bo MY CIEBIE tu potrzebujemy!!!:-)

3 953

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Idę szorować, najlepiej sedes sad

Ale że od tego odmłodniejemy?
To je też idę szorować tongue big_smile

3 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
Nania napisał/a:

...
Anhedoniu ja przeczytałam cały ten wątek (...) moze to że jestem juz po 30tce to mi do mózgu słabiej wchodzą Wasze nauki, które są lepsze od psychoterapii...dziękuję

Nie ma za co, any time...

ALEEEE, jak jeszcze raz usłyszę o wieku... to nie ręczę za Siebie! Uraz zaczyna we mnie kiełkować!
Jakoś nie zauważyłam różnicy jakościowej między dramatem przeżywanym przez mnie gdy miałam te 30 lat a przeżywanym ostatnio. Nie zgadzam się na TAKIE tłumaczenie. VETO!

Jakbym Cię słyszała, to Twoje "ALEEEE" big_smile

W kwestii wieku - uderz w stół a nożyce się odezwą smile
Wiek nie jest bardzo istotny. Dla nas, starszych, jest o tyle istotny, że mamy teoretycznie mniej czasu. Myślę jednak, ze nie ma co nad tym debatować, bo najlepiej, żeby w każdym wieku umieć cieszyć się życiem, kazdą chwilą, z każdego dołka starac się podnosić jak najszybciej i nie szukać wymówek w wieku, czy w czymkolwiek innym. Trzeba nad sobą pracować i nikt za nas tej roboty nie odwali.

Jedyne w czym możemy sobie pomóc to wsparcie i zrozumienie. I to robimy, raz lepiej, raz gorzej, raz z większym zapałem, raz z mniejszym. Każda z nas wciąż jeszcze zdrowieje i zmaga się ze swoimi demonami, i też potrzebuje wsparcia.

3 955

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

na moj strach nie dzialaja afirmacje i zmiana myslenia, odczuwam to jako stress , bo mi wtedy dopiero doskwiera to czego nie mam. Jak sobie mowie jestem silna, a najchetniej bym padla na ryj, albo ze jestem radosna, a wewntarz wyjace male dziecko, albo ze wszystkiego jest wystarczajaco dla wszystkich, to zauwazam ze ja nie mam , milosci, domu , samochodu, rodzicow, rodziny, psa itd....

mi pomaga zaprzyjaznienie sie ze strachem, krok po kroku,  dzis jest ciezko , jakby ktos mnie cala przycisnal jakims betonem

3 956

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

na moj strach nie dzialaja afirmacje i zmiana myslenia, odczuwam to jako stress , bo mi wtedy dopiero doskwiera to czego nie mam. Jak sobie mowie jestem silna, a najchetniej bym padla na ryj, albo ze jestem radosna, a wewntarz wyjace male dziecko, albo ze wszystkiego jest wystarczajaco dla wszystkich, to zauwazam ze ja nie mam , milosci, domu , samochodu, rodzicow, rodziny, psa itd....

mi pomaga zaprzyjaznienie sie ze strachem, krok po kroku,  dzis jest ciezko , jakby ktos mnie cala przycisnal jakims betonem

Myway, tulę Cię mocno...masz nas... ja dziś też czuję się jakby ktoś walcem po mnie przejechał nie moge jeśc jest mi słabo, ale kurcze skoro dziewczyny z forum z tego wątku dały rade to może my też damy!!! wstańmy z kolan !

3 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

na moj strach nie dzialaja afirmacje i zmiana myslenia, odczuwam to jako stress , bo mi wtedy dopiero doskwiera to czego nie mam. Jak sobie mowie jestem silna, a najchetniej bym padla na ryj, albo ze jestem radosna, a wewntarz wyjace male dziecko, albo ze wszystkiego jest wystarczajaco dla wszystkich, to zauwazam ze ja nie mam , milosci, domu , samochodu, rodzicow, rodziny, psa itd....

mi pomaga zaprzyjaznienie sie ze strachem, krok po kroku,  dzis jest ciezko , jakby ktos mnie cala przycisnal jakims betonem

Myway, tulę Cię mocno...masz nas... ja dziś też czuję się jakby ktoś walcem po mnie przejechał nie moge jeśc jest mi słabo, ale kurcze skoro dziewczyny z forum z tego wątku dały rade to może my też damy!!! wstańmy z kolan !

To ja bede trzymac kciuki za ciebie , a ty trzymaj za mnie ... Niech ktos w koncu wezmie ten je...ny walec , please!

3 958 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-14 12:46:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

bo mi wtedy dopiero doskwiera to czego nie mam...
dzis jest ciezko , jakby ktos mnie cala przycisnal jakims betonem

Skąd ja to znam,mam podobnie. Dziś czuje się do niczego,strach-możliwe że w postaci stresu pojawia się ilekroć myślę o zbliżającym się weekendzie(powinnam się cieszyć bo to nie będzie weekend z jego typowym syndromem na te dni,a czas spędzony z ludźmi,miło,wesoło) sad i podobnie jak Ty mam poczucie braku pewnych rzeczy,braku poczucia bycia wysłuchana itp może owy brak jest spowodowany że przez nasze związki stopniowo traciłysmy pewność siebie i poczucie własnej wartości-zostało nam odebrane to co najcenniejsze i długo nie mogłysmy zdać sobie z tego sprawy. A teraz zauważamy również i inne braki...

3 959

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
martyrs napisał/a:

szkoda ze ja nie moge do was zadzwonic, jak mam doła, tez bym sobie porozmawial dziewczyny.

Nie masz przyjaciół, z którymi można pogadać?

Nie żyją???

Uśmiałam się zdrowo big_smile Może Martys i psychoknur Tarantelli mieli wspólnych przyjaciół, świat taki w końcu mały... wink

Martys, nie przejmuj się tylko wyciągnij konstruktywne wnisoki z nauki, że niegy przenigdy nie można stawiać wszystkiego na jedną osobę, zwłaszcza gdy jest to związek kobieta-mężczyzna bo to relacja, która jest najbardziej narażona na zniszczenie jak i rozpad jest najbardziej druzgocący. To że poświęcisz komuś wszystko nie da nigdy gwarancji, że ten ktoś będzie przy Tobie aż po kres.Trzeba zostawić sobie coś na czym się w razie czego wesprzesz, jakąś część siebie, która da fundament pod proces odbudowy.

3 960

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurna... prawdziwy demotywator  hmm

http://www.demoty.pl/coroczny-zjazd-28690

Chyba się zapiszę do klubu Anhedonii i Marynarki.... choć tej ostatniej nie jestem pewna, w związku z gwałtownym poszukiwaniem "narzeczonego".

3 961

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:
Nania napisał/a:
myway napisał/a:

na moj strach nie dzialaja afirmacje i zmiana myslenia, odczuwam to jako stress , bo mi wtedy dopiero doskwiera to czego nie mam. Jak sobie mowie jestem silna, a najchetniej bym padla na ryj, albo ze jestem radosna, a wewntarz wyjace male dziecko, albo ze wszystkiego jest wystarczajaco dla wszystkich, to zauwazam ze ja nie mam , milosci, domu , samochodu, rodzicow, rodziny, psa itd....

mi pomaga zaprzyjaznienie sie ze strachem, krok po kroku,  dzis jest ciezko , jakby ktos mnie cala przycisnal jakims betonem

Myway, tulę Cię mocno...masz nas... ja dziś też czuję się jakby ktoś walcem po mnie przejechał nie moge jeśc jest mi słabo, ale kurcze skoro dziewczyny z forum z tego wątku dały rade to może my też damy!!! wstańmy z kolan !

To ja bede trzymac kciuki za ciebie , a ty trzymaj za mnie ... Niech ktos w koncu wezmie ten je...ny walec , please!

MYWAY

Bede trzymać kciuki za Ciebie obiecuje!!! a na pocieszenie powiem Ci że ja z pozoru mam wszystko własne nowiuśkie mieszkanie, świetną parcę, samochód, urodę, cudowną rodzinę, cudowne zdrowe dzieci i co????????????ale tak jak Ty nie mam miłości i też jestem na kolanach powalona przez walec!!! siedze i wyje, rozpaczam bo ogarnia mnie strach, ból brzucha z nerwow przed czymś zupełnie niezidentyfikowanym, a może przed samą sobą???a moze przed samotnością...NIE WIEM...problem,tkwi w nas głęboko w środku...

3 962

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Kurna... prawdziwy demotywator  hmm

http://www.demoty.pl/coroczny-zjazd-28690

Chyba się zapiszę do klubu Anhedonii i Marynarki.... choć tej ostatniej nie jestem pewna, w związku z gwałtownym poszukiwaniem "narzeczonego".

Tia...
To ja też poproszę o kartę członkowską i podanie kwoty składki. Przeleję na konto. big_smile

3 963

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

W kwestii wieku - uderz w stół a nożyce się odezwą smile

niekochana72 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Idę szorować, najlepiej sedes sad

Ale że od tego odmłodniejemy?
To je też idę szorować tongue big_smile

Wstręciuchy tongue
Nania, -"...problem,tkwi w nas głęboko w środku..."
Co się TU dziś do choroby ciężkiej dzieje? Wszechogarniający strach, zgorzknienie i zniechęcenie opanowały wszystkich? To zakaźne jak zaraza jakaś?
Jest świadomość - jest.
Jest problem - jest.
Co robimy? Idziemy do kąta BUUUUczeć CZY stawiamy temu czoła?
Zazdrość zawsze mówiła - szukać w każdym nieprzychylnym zdarzeniu 3 pozytywów.
Zaczynamy: 
1) dzieci zdrowe i my też (tylko trochę pokwękujemy sad , bo nie jesteśmy z drewna)
2) każda jakiś kąt lepszy czy gorszy i dach nad głową posiada
3) do garnka jest co włożyć, a nie każdy może to powiedzieć (obejrzyjcie sobie zdjęcie na froncie Onetu dotyczące ukrytego głodu w Chinach, ten mały będzie mi się śnił).

Myway, kopnij się do apteki i kup jakiś ichni niemiecki odpowiednik Validolu - zrób sobie przysługę i przynieś sobie ulgę.

Ja się pytam - gdzie jest Zazdrość, co się z nią dzieje, za długo jej już nie "widziałam". Co jest grane?

A Ty karen nie dobijaj ledwo zipiących i wklej coś wesołego i niosącego nadzieję PLEASE

3 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam - ja dziś "normalnie". Bez wodotrysków, ale do depresji daleko big_smile

3 965 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-14 17:00:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki - kochana, przy życiu mnie trzymasz (jak zawsze)
Jak to mówisz? - do góry uszy i pierś do przodu big_smile

Posty [ 3 901 do 3 965 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 59 60 61 62 63 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026