netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 285 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 58 59 60 61 62 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 836 do 3 900 z 26 310 ]

3 836

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
myway napisał/a:

tzn? nie robimy podgrupy??? ja nie mam do was zupelnie zadnych pretensji, ale wiem ze w wezszym gronie latwiej sie wzajemnie zauwazyc i wspierac. Ja dodam ze mialam mega dola pewnego razu i napisalam na forum z mysla o jakas porade, ale zostalo to rowniez skomentowane w zwiazku z inna osoba i dalej watek potoczyl sie miedzy stalymi bywalczyniami , w taki sposob , ze moj problem zupelnie zostal pominiety!!! Wlasnie chce wziasc z was przyklad i wziasc sprawy w swoje rece zamiast sie przygladac i czuc sie pomijana badz jak niezbyt udana adopcja;) Mysle , ze wlasnie takie grono kobiet madrych i po przejsciach jest mi bardzo potrzebne , wiec wszystkie kobietki , ktore sa bywalczyniami tego forum, ale nie sa dlugo stazem  oraz nie sa Sabatowymi czarownicami zapraszam do Watku : Kochamy za bardzo grupaII

Jejku, poczułam się okropnie - przepraszam kochana smile Wybaczysz?

Jasne!!! nawet nie bylo czego, pani psycholog mnie nauczyla, ze problem pozostanie moj dopoki snie bede z soba szczera, wiec probuje:) Mam do was ogromny szacunek i chce barac z was przyklad, wie czy sie uda ...hmm zobaczymy smile ale na watek bede nadal zagladac

3 837

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

moj watek wlasnie zostal skasowany , o co kaman??? zla nazwa??? Kochamy za bardzo- grupa wsparcia II

3 838 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-12 15:01:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O mamo, to aż tak? A nie warto się grupować i przegrupowywać w ramach jednego wątku?
Rany, zachowuję się jak KKZB - partnerka chce mnie porzucić a ja się jej czepiam za nogawkę big_smile chociaż każdy ma prawo do własnego życia i własnego wątku.
Ale jakoś smutno ... będziemy Was odwiedzać albo przynajmniej podglądać przez dziurkę od klucza smile

EDYCJA:

myway napisał/a:

moj watek wlasnie zostal skasowany , o co kaman??? zla nazwa??? Kochamy za bardzo- grupa wsparcia II

To nie my, to żadna z czarownic, SŁOWO!!! big_smile


EDYCJA 2:
Nie no, jest Twój wątek. Nawet weszłam ... ale szkód nie narobiłam big_smile

3 839

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

myway - Twój wątek nie został usunięty, tylko przeniesiony do odpowiedniego działu, czyli "Nasza społeczność". Grupy wsparcia i netkafejki zakładamy tylko w tamtym dziale.

3 840

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anemonne napisał/a:

myway - Twój wątek nie został usunięty, tylko przeniesiony do odpowiedniego działu, czyli "Nasza społeczność". Grupy wsparcia i netkafejki zakładamy tylko w tamtym dziale.

To ja już nic nie rozumiem ale sie nie wysuwam, bo znów dostanę po łapach.

3 841

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

to czemu jedna grupa moze byc tu a druga gdzies indziej???? nie kapuje!!! chodzilo mi o podgrupe,kobiet kochajacych za bardzo i zalezalo zeby watki byly obok siebie, by nasze starsze siostry nas wspieraly duchowo i slownie... nie fair

3 842

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

prosze wiec o przywrocenie watku do obecnego dzialu, nie bedzie on grupa a moim watkiem prywatnym i ten dzial mi pasuje gdyz chodzi o rozwod , zdrade itd.

3 843 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-12 15:45:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

prosze wiec o przywrocenie watku do obecnego dzialu, nie bedzie on grupa a moim watkiem prywatnym i ten dzial mi pasuje gdyz chodzi o rozwod , zdrade itd.

Kochana, on jest juz u nas big_smile
O kurcze, znów go nie ma? Czy ja miałam zwidy?

3 844

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie ma !!!! Kurde musicie mnie zaadoptowac wink

3 845

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten wątek jest w złym dziale - był w nim na długo przed tym, jak zostałam moderatorką, więc zwyczajnie nie wiem. A teraz jest zbyt rozbudowany i zbyt wiele osób jest w niego zaangażowanych żeby go przenosić. Natomiast nowe wątki zakładamy już w przeznaczonych do tego działach, żeby nie robić zbędnego bałaganu. Inna sprawa, że nie rozumiem po co Wam drugi, skoro macie już jeden identyczny.

3 846

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anemonne napisał/a:

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten wątek jest w złym dziale - był w nim na długo przed tym, jak zostałam moderatorką, więc zwyczajnie nie wiem. A teraz jest zbyt rozbudowany i zbyt wiele osób jest w niego zaangażowanych żeby go przenosić. Natomiast nowe wątki zakładamy już w przeznaczonych do tego działach, żeby nie robić zbędnego bałaganu. Inna sprawa, że nie rozumiem po co Wam drugi, skoro macie już jeden identyczny.

Sama zauwazylas ze watek jest zbyt rozbudowany i wiele osob jest w niego zaangazowanych, to mialo byc rozwiniecie, ale skoro tak sie nie da ... to co zrobic

3 847

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak już napisałam - da się, ale w innym dziale. Naprawdę tak trudno kliknąć raz i wejść w inny dział? Według mnie nie, więc tę dyskusję uważam za zamkniętą.

3 848

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

nie ma !!!! Kurde musicie mnie zaadoptowac wink

Czuj się z nami dobrze, kochana big_smile

3 849

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
myway napisał/a:

nie ma !!!! Kurde musicie mnie zaadoptowac wink

Czuj się z nami dobrze, kochana big_smile

dziekuje!!! bede sie strac przygarniac nowe forumowiczki i korzystac z waszego przykladu!!! u mnie dzis niezbyt, zauwazylam ze choc psychofaga tu nie ma, to jednak zabral w tym worze prawie mnie cala! pomyslec, ze kiedys bylam taka slodka i niewinna, ufajaca i zabawna!!!

3 850

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myway ja mogę się z Tobą "podgrupować".

3 851

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Myway ja mogę się z Tobą "podgrupować".

kochana maxi , tylko gdzie??? przeniesli mnie na nasza spolecznosc, czuje sie tam jednak bardzo nie swojo. Moze jednak zalozyc tu watek o psychofagu,nie mam pomyslu;)

3 852

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja jestem i pewnie będę w najbliższym tkliwa - ostrzegam.  hmm
Mam pewne problemy natury zdrowotnej, ale nie dam się big_smile

3 853

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

niekochana, to wspoczuje serdecznie!!! u mnie dzis tez kiepskawo, w pracy dol , czuje sie zmeczona i samotna z tym wszystkim. Przytaszczylam dziecko ze szkoly i najchetniej bym wlazla pod klodre i nie wstala. dziecko przed telewizorem, nawet nie ma komu sie nim zajac... nie wiem czy jestem smutna, czy wsciekla, czy to objawy depresjii, czasem mi sie wydaje, ze smierci sie nie boje, tylko zycia

3 854

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak więc przyjmijmy, ze to DZIŚ taki kiepski dzień, bo np pogoda do dupy...
Jutro będzie nowy dzień big_smile Lepszy big_smile

3 855

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Tak więc przyjmijmy, ze to DZIŚ taki kiepski dzień, bo np pogoda do dupy...
Jutro będzie nowy dzień big_smile Lepszy big_smile

nie wiem jaka u was pogoda ale u mnie 30 stopni;) ok niech bedzie ze do dupy

3 856

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W Krakowie strasznie duszno, i też gorąco.
Przeczytałam tą 'Nałogową miłość" i bardzo mi sie podoba, ze tam na końcu sąwskazówki - jak się ratować. Co robić, jak sobie pomóc.
Kurcze, łeb mi pęka.

3 857

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moj przypadek, pora sie przedstawic. -zwiazek trwa od 10 lat ( celowo pisze ,ze trwa, bo on wciaz jest i codziennie szuka kontaktu ze wzgledu na wspolne dziecko)zaczelo sie bardzo romatcznie ponad rocznym kontaktem listownym( listy z prawdziwego zdarzenia, zadne tam maile w ilosci 5 na tdzien, z przerwami na poczte, uzbieralo sie kilka kartonow)
Uczucie jak z dobrej telenoweli z calymi bajerami, teskonota , nie wyslowiona bliskoscia, porozumieniem bez slow i wspolnymi pasjami( ja sliczna, on niesamowity, wysportowany z ponaddzwiekowa inteligencja, usmiechem leonsjo, wlosem skreconym). tak trwalo okolo roku. Potem ja  zaszlam magicznie w ciaze, z guma i tabletka( zapytana o to mojego ginekologa What the fuck???? dostalam odpowiedz czy wierze w Boga), wiec stwierdzilismy ze jestesmy sobie przeznaczeni( o Boze , Boze). Po studiach z brzuchem wyemigrowalam do niego i tak zaczal sie koszmar. Jakis rok po urodzeniu sie malenstwa zaczely sie schody, tzn . zawsze juz byly ale ja zazcelam nie wyrabiac i leciec na ryj. Ciagle flirty, maile , kolezanki, niezrowazenie psychiczne, zmiany nastrojow, agresja, krytykanctwo, narcyzm do granic mozliwosci, manipulacja, spchanie, projekcja, robienie ze mnie chorej psychicznie.... przeszlam koszmar, leczona na depresje nie wierzylam juz sobie samej, powiem ze rodzina bylego jest bardzo ustawiona sami lekarze( wlacznie z psychopatyczna tesciowa , szefem klanu , ktora od poczatku, chciala bym zniknela w bardzo zakamuflowany sposob), ktorzy dbali o to zebym czula sie jak chory smiec. naszczescie sam odszedl do innej, bo pwenie bym tego nie przezyla. Szczescie w nieszczesciu, po zdradzie byl dol masakra. sama w obcym kraju, bez mieszkania z praca na cwierc etatu i z dzieckiem. on balowal , jezdzil ze swoja nowa zdobycza pod moja jednopokojowa nora, ktora bylam sobie w stanie wynajac( miliony rodzinne niestety nie byly dla mnie, gdyz sama sobie byla winna, wedlug jego rodziny), dziecko odbieral jak mu sie chcialo, jak zachorowalam na grype i zapalenie nerek to akurat musial malego wtedy 4ro latka zostawic u mnie ,walilo go ze mam 40 stopni i nie potrafie sie ruszac. potem jak mu sie nudzilo z nowa, przychodzil udawal, ze sie zmienil, ze chce wrocic, dostawal co chcial, czytaj sex i porzucal mnie znow i to nie jeden raz . po 4 latach separacji i zycia w schizie i nadzieji...rozwod!!! od kilku miesiecy wracanie powoli do zdrowia psychicznego, kontakt staly z psychopata , gdyz jak mi powiedzial on mnie nigdy nie odpusci

3 858

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myway - wydaje mi się, że to właśnie jest najgorsze - gdy nie odpuszczają pomimo upływającego czasu. Ja czasami sie obawiam, że mnie to tez czeka ze względu na chorobę jeszczemęża hmm
Kobieto - zobacz, ile Ty już przetrwałaś! Nic Cię już nie złamie.
Pamiętam, ze ex wywiera wpływ na Waszego syna. Ile mały ma lat? Radzi sobie z tym?

3 859

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:

Uczucie jak z dobrej telenoweli z calymi bajerami, teskonota , nie wyslowiona bliskoscia, porozumieniem bez slow i wspolnymi pasjami

Że też te  historie prawie wszystkie zaczynają się tak pięknie..... a kończą czarną d..ą....
Oj, potrafili sprawić, żebysmy poczuły się bardzo wyjątkowo...

Pomyślałam, że skoro znamy to uczucie wyjątkowości, to róbmy dla siebie takie rzeczy, żeby samej z siebie tak wyjątkowo się czuć.
Właściwie to już to robimy. Będąc tutaj, czytając, wspierając się, rozwijając się duchowo. Nie ustawajmy big_smile

3 860

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Pomyślałam, że skoro znamy to uczucie wyjątkowości, to róbmy dla siebie takie rzeczy, żeby samej z siebie tak wyjątkowo się czuć.

Oj, pięknie to napisałaś... To ja teraz się zdrzemnę, a przed snem pomyslę, co miłego mogę jutro dla siebie zrobić big_smile

3 861

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak synek ma 8 lat i uwaza swego tate za boga, zwlaszcza ze widzi go raz na dwa tygodnie ale codziennie na skypie. tatus sobie wyemigrowal do szwajcarii. rozwod byl bez orzekania o winie, bo w niemczech nie ma winnych , gdyz kobiecie sie nie naleza alimenty, a spowodowne jest to malym przyrostem naturalnym ,a ponoc taki placacy alimenty na byla nie chce wiecej plodzic dzieci , wiec dostajemy 200 euro od niego na miesiac. pozatym jak bylismy malzenstwem to on robil doktorat i pracowal dorywczo nie placac skladek rentowych o czym sie dowiedzialam przy rozwodzie jak mi zasadzono zwrocic mu 7 tys euro skladek rentowych gdyz nalezy to do wspolnego majatku doliczcie do tego jeszcze 3 kola za adwokata, oraz zarzdzenie ze nie moge z malym wrocic do polski, gdyz maly ma obywatelstwo niemieckie

3 862

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja pierdziu, myway. Żyć nie umierać - dalej może być tylko lepiej. A nie myślałaś o powrocie do kraju? Masz tu kogoś, coś? Sama mam dziecko z obcokrajowcem ale też wiem, że "wywóz" niemieckiego dziecka może nie być taki łatwy.
Te psychofagowe hieny zostawiają na długo dziurę w mózgu. Fakt, ale jak sobie człowiek zda sprawę z PRAWDY - że to chory stwór i że zwyczajnie miałyśmy pecha do charakteropaty, to staje się trochę lżej. Nie odbierasz już tego jako porażkę tylko jako pecha. Każda by się dała nabrać. Kiedyś moja terapeutka powiedziała mi cenną rzecz - nie wolno się pani obwiniać - socjopaci i kłamcy to takie plemię, które wkręca nawet specjalistów, więc pani też nie miała narzędzi, żeby to stwierdzić. Nie miałyśmy szans, moja droga. Działałyśmy w dobrej wierze, bo normalni ludzie tak działają a oni działali w złej wierze i plaster im na drogę. Kiepsko, że musisz ciągle za sprawą dziecka kolegować się z tą toksyną. Dlatego pytam o powrót. Widzisz te hieny mają wspólny mianownik - to są emocjonalne lenie. Im dziecko dalej tym kontakt słabszy i słabszy i słabszy. Ojciec mojego dziecka już w ogóle chyba zapomniał, że je ma. Szkoda mi syna, bo to takie życie bez ojca jest życiem duchowego inwalidy. Dlatego z chęcią weszłam w związek z psychofagiem, który chełpił się świetnym kontaktem z dziećmi i młodzieżą. Życie wykazało coś zupełnie odwrotnego - pełzająca agresja w stosunku do dzieciaków, zaniedbywanie ich elementarnych potrzeb ... co tu będę gadać, użył argumentu "dobry wujek", żeby mnie złapać a potem stopniowo niszczyć mnie zdradami a małego totalną negacją i olewaniem jego istnienia. Dążę do tego, żeby Ci zasugerować maksymalne odsunięcie się od psychofaga, a dalej może życie zrobiłoby swoje. Ja jestem szczęśliwa, że ojciec mojego syna zniknął i nie ma wpływu na jego wychowanie, bo to co on teraz wyprawia to dzieciaka mogłoby tylko pokrzywić.

Dla mnie w naszym syndromie przerażające jest jedno - nadchodzi moment, kiedy widzimy i wiemy już wszystko - zdrady, okrucieństwo, sadyzm, kłamstwa ... ale ani drgniemy. Nasz lęk przed zmianami jest silniejszy od zwierzęcego instynktu ratowania siebie i potomstwa. Nazywamy to nadzieją, ufnością ale tak naprawdę to jest strach. Trwamy w tych związkach, dajemy się obrażać, maltretować psychicznie, znieważać, przesuwamy swoje granice wytrzymałości na obłęd i czekamy albo, że ktoś podejmie decyzję za nas albo że w nas nastąpi to COŚ, co nas uwolni z jego sideł. Jak zahipnotyzowane, kurde. To jest dla mnie zagadka.

3 863

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kochana tarantello, jak pisalam powyzej wyrokiem sadu nie moge zabrac dziecka do polski, zreszta nie ma do czego.ojciec alkoholik , matka co abhängig ledwo wyrabia a z moim zawodem muzyk skrzypaczka w polsce wiecej niz 1000 ne reke nie zarobie. tkwie w tych pieprzonych niemczech , gdzie ludzie to cyborgi i starcza mi ledwo na chleb, a ojca dziecka potrzebuje ze wzgledu na malego, jego stac na urlop wczasy i inne takie , a maly na tym korzysta , ja siedze w 4 scianach na pol etatu nauczycielka w gimnazjum, a w weekendy sprzedaje lody

3 864

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurcze, myślałam, ze nasz kraj nie najlepiej sobie radzi w "naszych" sytuacjach, ale widzę, że Niemcy to jeszcze gorzej... sad
No niewesoło masz, kochana.  Na sprawy formalne nic nie poradzimy, ale duchowo będziemy wspierać.

3 865

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Kurcze, myślałam, ze nasz kraj nie najlepiej sobie radzi w "naszych" sytuacjach, ale widzę, że Niemcy to jeszcze gorzej... sad
No niewesoło masz, kochana.  Na sprawy formalne nic nie poradzimy, ale duchowo będziemy wspierać.

no niemcy to osrta patologia dla polaka, msze swiete np.odprawiaja kobiety bo ksiadz od 4 miesiec jest na urlopie, byl takze ksiadz z indii ktory nie umial po niemiecku a czytal jak osiol, wszyscy sie smiali, tzn, 5 osob ktore chodzi tu do kosciola

3 866

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Opowiem Wam o jeszcze jednym elemencie z wczorajszej rozmowy z p. Anetą.
Drążyła więc ona, jakie warunki musiałby spełniać mój związek z mężczyzną, żebym uznała dany związek za udany.(...)

Pytanie p. Anety - Czyli że pani realizuje sama wobec siebie i wobec swojego otoczenia powyższe punkty realizuje bez przymusu i proszenia? To może warunkiem nie wpadania we frustrację jest bycie samej ze sobą? Może pani jest sama dla siebie najlepszym partnerem - takim, którego nie trzeba prosić, przekonywać o celowości pewnych elementarnych zachowań i działań, na którego nie trzeba się foszyć, bo się nie domyślił, że coś trzeba zrobić? Może warunkiem nie popadania we frustrację jest albo rezygnacja z czynnika frustrogennego (moje słowo) albo nie oczekiwanie od partnera, że będzie pani klonem.

No i z tego wyszło, że jedyny partner, jaki mi odpowiada to ja sama. Czyżbym nie umiała zaakceptować odmienności? Nie wiem...

Dlaczego ja mam wrażenie, że te wnioski dotyczą mnie personalnie?
A jeżeli dotyczą mnie w 100% i ja jestem skłonna to zaakceptować, czemu wszyscy mówią, że TO nie tak. Że powinnam mieć nadzieję na związek. PO co?

3 867

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja też mam takie podejrzenia.
Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

3 868

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Ja też mam takie podejrzenia.
Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

nie da sie , ja moge korzystac z seksu jak facet, nie jestem szczesliwa

3 869

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Ja też mam takie podejrzenia.
Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

nie da sie , ja moge korzystac z seksu jak facet, nie jestem szczesliwa

No właśnie - tak podejrzewam hmm

3 870 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-12 21:24:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

nie da sie , ja moge korzystac z seksu jak facet, nie jestem szczesliwa

Seks seksem. Mi raczej chodziło o to, dlaczego fakt, że ktoś uważa, iż NIE musi być za wszelką cenę w związku, czyni go w jakimś stopniu gorszym. Jakby niepełnowartościowym,. Przynajmniej ja tak to odbieram, gdy słyszę te przekonywania. Dyskryminacja z tytułu nieakceptowalnego wyboru? O co kaman? Wszyscy powinniśmy dążyć do łączenia się w pary?

3 871

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niestety niektóre kobiety i mężczyźni ( a zetknęłam się z takimi i się ścięłam) uważają że kobieta bez mężczyzny jest mało wartościowa, to głupi i prymitywny pogląd ale te osoby tak uważają.

3 872

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
myway napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

nie da sie , ja moge korzystac z seksu jak facet, nie jestem szczesliwa

Seks seksem. Mi raczej chodziło o to, dlaczego fakt, że ktoś uważa, iż NIE musi być za wszelką cenę w związku, czyni go w jakimś stopniu gorszym. Jakby niepełnowartościowym,. Przynajmniej ja tak to odbieram, gdy słyszę te przekonywania. Dyskryminacja z tytułu nieakceptowalnego wyboru? O co kaman? Wszyscy powinniśmy dążyć do łączenia się w pary?

Też tak to widzę. Najbardziej nierozumni w tym względzie są faceci. Dla nich szczęśliwa samotna (samodzielna) kobieta to jak policzek wymierzony w męskość jako taką. Bo przecież nie bezpośrednio ich. Oni na ogół mają swoje poniżane kobiety. Może boją się, żeby nam nie pozazdrościły i nie zechciały być samodzielne i nareszcie szczęśliwe. Boją się, na 100%.

3 873

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślę, że jedynym "lekarstwem" na takie zachowania jest nie zwracanie uwagi na nie. Wiem, że to nie łatwe, ale przecież już wiemy, ze to jak oceniają nas inni - nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia.
Ja w tym zakresie wyrobiłam sobie grubą skórę w dzieciństwie - będzie jak znalazł. hmm

3 874 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-12 21:53:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonia, toć pani Aneta właśnie postawiła mi alternatywę - albo idealny związek mnie samej ze mną samą albo kulawy i naginany z kimś nieidealnym.
Tu nie było żadnego parcia na łączenie w pary. Dano mi wybór - zastanowić się, kogo bardziej lubię - sam ze sobą na sam, czy jednakowoż szukanie białych koteczków (jeśli już mam tę nieopartą potrzebę bycia z kimś). A ja właśnie nie wiem. Rano, jak się budzę to myślę, że jest fajowo, ale wieczorem, jak się kładę to myślę, że jest niefajowo. Seks po męsku też odpada - ja się za długo rozkręcam w tych sprawach, muszą minąć tygodnie, żebym ... się otworzyła na właściwy poziom zażywania.

WYDANIE SPECJALNE "PSYCHOFAG DAILY NEWS" (jak zwykle specjalnie dla Kriss i jej boskiego małżonka do porannej kawusi).
Na początek słowo wprowadzenia (dla niezorientowanych): po wykryciu wszystkich zdrad psychofaga i wywaleniu z chałupy kazałam mu stanąć do aktu notarialnego, w którym zobowiązał się nie zamieszkiwać i nie meldować się w naszym nowiutkim wspólnym mieszkaniu do momentu załatwienia kwestii własności. Kwestia własności polega na tym, że ja jemu odsprzedaję swoją połowę udziału w mieszkaniu a on przejmuje kredyty obciążające nieruchomość. Po tym bałaganie on wraca jako pełnoprawny właściciel do tego tu naszego gniazdka a ja do swojego panieńskiego mieszkanka lub innego, które nabędę sprzedając mieszkanko panieńskie. Ostatnio kręci mi się koło panieńskiego mieszkanka klient więc chcę skompletować dokumenty.

Dziś napisałam do psychofaga, żeby był łaskaw wymeldować się z mojego panieńskiego mieszkanka, w którym go zameldowałam, 4 lata temu, jak przybył z dwiema parami skarpetek i kilkoma nakazami komorniczymi. Od tej pory, nawet po kupieniu tego naszego wspólnego się nie przemeldował a ja do sprzedaży panieńksiego mieszkanka muszę mieć zaświadczenie z gminy, że karta meldunkowa zawiera tylko mnie, jako właścicielkę (+ew. dziecko). Co odpisał psychofag? Do tej pory gęba nie przestaje mi się śmiać. Otóż ten człowiek, który pozostając ze mną w związku konkubenckim noszącym znamiona trwałego i jednocześnie z blondi na zasadach związku półstałego i jednocześnie w kilku innych związkach noszących charakter doskokowych ... otóż ten człowiek napisał:
Proszę cię jeszcze o chwilę cierpliwości. Załatwiam sprawy kredytowe i do wszystkich formalności muszę mieć jakiś meldunek. Zanim się przemelduję i zmienię dowód to będzie trwało a w międzyczasie dla banku będę "bezdomny". Nie chcę też okłamywać banku, że meldunek posiadam.

Czujecie to? Facet całe życie patologicznie okłamuje wszystkie partnerki a NIE CHCE OKŁAMYWAĆ PANI W BANKU!!!

Szkoda, że przez te lata nie byłam bankiem.

3 875

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale mogę NIE BYĆ zdziwiona?

3 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dziś napisałam do psychofaga, żeby był łaskaw wymeldować się z mojego panieńskiego mieszkanka, w którym go zameldowałam, 4 lata temu, jak przybył z dwiema parami skarpetek i kilkoma nakazami komorniczymi.

Przyznam z lekkim przekąsem że niesamowicie wielki dorobek życia posiadał psychofag, na dodatek nalezy zauwazyć ile wniósł big_smile Nasuwa mi się porównanie do mojego ojca - on wniósł 4 bombki choinkowe, 2 pary spodni i 3 koszule - skarpetek jednakże nie posiadał smile

Patologiczni kłamcy chyba mają to do siebie, że nie okłamują jedynie banków i swoich matek (bodajże)... Bo choćby i nawet instytucje sądowne nie robią na nich większej różnicy tongue  ale gdzieś musi być to ich "ALE" które mówi im  "tym razem nie kłam, nie warto"... Szkoda, że właśnie za czasów naszej kadencji to ALE nie dało o sobie znać tongue

3 877

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

Patologiczni kłamcy chyba mają to do siebie, że nie okłamują jedynie banków i swoich matek (bodajże)... Bo choćby i nawet instytucje sądowne nie robią na nich większej różnicy tongue  ale gdzieś musi być to ich "ALE" które mówi im  "tym razem nie kłam, nie warto"... Szkoda, że właśnie za czasów naszej kadencji to ALE nie dało o sobie znać tongue

Sprostowanie - okłamywał i matkę i sądy i nawet własne dzieci. A ja z tym łajnem żyłam ponad cztery lata i widziałam w nim zagubionego misia (z mokrym noskiem oczywiście).

3 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

[
Sprostowanie - okłamywał i matkę i sądy i nawet własne dzieci. A ja z tym łajnem żyłam ponad cztery lata i widziałam w nim zagubionego misia (z mokrym noskiem oczywiście).

Heh wypisz wymaluj mój ojciec big_smile
No cóż... Tak to już jest, mamy za dobre serca, za bardzo współczujemy, chcemy pomóc itp a potem - szlag by to trafił tą naszą dobroć ;/

3 879

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

[
Sprostowanie - okłamywał i matkę i sądy i nawet własne dzieci. A ja z tym łajnem żyłam ponad cztery lata i widziałam w nim zagubionego misia (z mokrym noskiem oczywiście).

Heh wypisz wymaluj mój ojciec big_smile
No cóż... Tak to już jest, mamy za dobre serca, za bardzo współczujemy, chcemy pomóc itp a potem - szlag by to trafił tą naszą dobroć ;/

Jesteś dokładnie w wieku córki psychofaga więc pewnie miałybyście o czym pogadać big_smile
Ten labilny bęcwał całe życie traktował swoje dzieci jak kukółcze jaja - kolejne żony, kolejne kochanki, dziadkowie ,... masakra a ja mu chciałam powierzyć sowje dziecko.

3 880

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
monia_3103 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

[
Sprostowanie - okłamywał i matkę i sądy i nawet własne dzieci. A ja z tym łajnem żyłam ponad cztery lata i widziałam w nim zagubionego misia (z mokrym noskiem oczywiście).

Heh wypisz wymaluj mój ojciec big_smile
No cóż... Tak to już jest, mamy za dobre serca, za bardzo współczujemy, chcemy pomóc itp a potem - szlag by to trafił tą naszą dobroć ;/

Jesteś dokładnie w wieku córki psychofaga więc pewnie miałybyście o czym pogadać big_smile
Ten labilny bęcwał całe życie traktował swoje dzieci jak kukółcze jaja - kolejne żony, kolejne kochanki, dziadkowie ,... masakra a ja mu chciałam powierzyć sowje dziecko.

Pewnie miałybyśmy smile
Mój był na tyle wspaniały, że przypominał sobie o mnie dopiero wtedy gdy komornik za zaległe alimenty go odwiedzał. Uznawał ponadto, że moją miłość zdobywa kasą, razem z mamą niczego się nie dorobimy, a ja sama niczego nie osiągnę bo będę zarabiać na chleb pod latarnią - miłe wyrazy uczuć prawda? No ale cóż, on dorobił się wiele zabierając wszystkie meble z naszego mieszkania (dobrze że chociaż kibel zostawił tongue) do swojego nowego mieszkanka, nowej żonki i nowej rodzinki. Jednakże traf chciał, że noga mu się podwinęła... My wyjechałyśmy, kupiłyśmy dom, ja studiuje, mama pracuję, a on... Hi żonka się na niego wkurzyła i zażyczyła sobie alimentów na samą siebie i na ich wspólne dziecko... Cóż - ma to co chciał... Było nie iść do innej tongue

3 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chcecie się pośmiać z niekochanej? Mogę Wam napisać, co walnęłam wczoraj mojemu ginekologowi.
Tylko ja tak potrafię tongue

3 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Chcecie się pośmiać z niekochanej? Mogę Wam napisać, co walnęłam wczoraj mojemu ginekologowi.
Tylko ja tak potrafię tongue

Czekamy!

3 883 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-12 23:09:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dr M. był "sprawcą" (jakkolwiek to zabrzmi tongue ) mojej ciąży. Wyczekanej.  Hmm... niektóre kobiety rodzą w towarzystwie mężów - mnie On towarzyszył big_smile Prawie połamałam mu palce, jak ścisnęłam rękę podczas porodu.
Po kilku latach przestałam do niego chodzić, bo przeniósł gabinet daleko ode mnie.
No i teraz - poszłam do niego. Wiem, że to idiotycznie brzmi, ale CZUŁAM, że powinnam iść do niego, a nie do tego konowała, który ostatnio mnie badał. Moja intuicja dala znak.

Podczas badania zapytał "Pani M... może mi Pani powiedzieć, co się wydarzyło, że "wróciła" Pani do mnie?'
No i co ja bystrzacha walnęłam? "Szczerze? Rozwodzę się Panie Doktorze"
No przecież jak to zabrzmiało big_smile Ale szybko nadmieniłam, ze chodzi mi o tą cholerną antykoncepcję. Zresztą mój celibat i tak zrobił chyba większe wrażenie tongue
A jaki wachlarz propozycji zabezpieczeń otrzymałam big_smile

3 884 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-07-12 23:15:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zastanawia mnie jedna sprawa, czy psychofagiem jest nasz partner/maż bądź ostatecznie ojciec, czy może nim być również przyjaciel? I czy w jego wypadku również powinnyśmy zacząć się "leczyć"? A może doszukuje się czegoś czego nie ma, bo jestem wyczulona na pewne sprawy/kwestie... Jak to jest Waszym zdaniem?

Niekochana muszę przyznać, że trafiłaś z tekstem smile zapewne dr miał zaskoczoną minę, bo jakby nie patrzeć na pierwszy rzut oka jedno z drugim nie ma nic wspólnego smile

A mówiąc o lekarzach słyszałam dowcip (nie wiem czy rozśmieszy).
Żona mówi do męża: Kochanie Ty chyba chorujesz na głupotę, mógłbyś się przebadać. Mówisz głupie rzeczy, robisz głupie rzeczy, coś chyba z głową masz nie tak.
Na co mąż odpowiada: Żono mogę Cię zapewnić, że w mojej głowie nic nie ma i każdy lekarz to potwierdzi.

3 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A jaki wachlarz propozycji zabezpieczeń otrzymałam big_smile

A bardzo stary ten doktor?

3 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A jaki wachlarz propozycji zabezpieczeń otrzymałam big_smile

A bardzo stary ten doktor?

W wieku akurat (tak z 8 więcej niż ja), przystojny, atrakcyjny, bardzo delikatny, kompetentny i dowcipny.
No i oczywiście ma żonę - gdzie by się taki wolny uchował.

3 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Laski padam na ryj. Serio, jestem z Wami myślami i te mokre noski smile eh....

3 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

Zastanawia mnie jedna sprawa, czy psychofagiem jest nasz partner/maż bądź ostatecznie ojciec, czy może nim być również przyjaciel? I czy w jego wypadku również powinnyśmy zacząć się "leczyć"? A może doszukuje się czegoś czego nie ma, bo jestem wyczulona na pewne sprawy/kwestie... Jak to jest Waszym zdaniem?

Moim zdaniem TAK. Ale ja jestem nieobiektywna, bo tak mi się porobiło, że to wieloletnia przyjaciółka mnie zawiodła.
Myślę jednak, że na "zdrowy rozum" - jeżeli niepokoją nas zachowania jakiejś osoby typu patologiczne kłamstwa, egoizm i egocentryzm itp. to bez różnicy kim on dla nas jest. Przy naszej nadmiernej empatii, skłonności do ułatwiania komuś życia, wręcz "nadskakiwania" w uczuciach - same wystawiamy się na strzał. Przyjaciel może też nas wykorzystać, nawet nieświadomie (?) a to też BARDZO boli.
Jeżeli są takie sygnały trzeba po prostu uważać.
Monia napisz co Cię niepokoi w relacjach z przyjacielem, o co konkretnie Ci chodzi. Bo tak bez konkretów to tylko mogę ostrzegać bo mnie coś złego spotkało. A może to NIJAK ma się to do twojej sytuacji. Ja mogę trochę dramatyzować, bo jestem "popaprana" po swoich złych doświadczeniach smile

3 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A jaki wachlarz propozycji zabezpieczeń otrzymałam big_smile

A bardzo stary ten doktor?

W wieku akurat (tak z 8 więcej niż ja), przystojny, atrakcyjny, bardzo delikatny, kompetentny i dowcipny.
No i oczywiście ma żonę - gdzie by się taki wolny uchował.

Jaka szkoda... bo oprócz wszystkich zalet ma jeszcze jedną - zna Cię (za przeproszeniem) na wylot big_smile big_smile big_smile

3 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
myway napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Ja też mam takie podejrzenia.
Teraz tylko nauczyć się korzystać z seksu jak facet - i będę szczęśliwa big_smile

nie da sie , ja moge korzystac z seksu jak facet, nie jestem szczesliwa

myway: czasami się da..nie mówię, że to super uszczęśliwia ale lepsze to..taka chwila rozrywki (nie tylko o sam seks chodzi ale o towarzystwo)..niż zapłakiwanie się w domu, że znów "oczekiwania zawiedzione", że "nie zachował się tak jakbym chciała", że nie dzwoni..że olewa.
Wstyd mi za to co piszę hmm, widać mocno zakorzenione, że kobieta to powinna być ta porządna, co to tylko z miłości itd...

3 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

katia, ja pisalam , ze u mnie sie nie da. ja musze cos do goscia czuc, bo inaczej mnie odrzuca, probowalam i zawsze max do dwoch dni po takiej schadzce mialam mega dola i jakies obrzydzenie do siebie

3 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, jak Ty powiesz...
Pan doktor musiał być szczerze zdumiony. Nie zazdroszczę konsternacji.

Tarantella, z psychofagami nie ma lekko. Normalny człowiek wymeldowałby się i już, a bezdomny psychofag - nie.
Też mam na stanie zameldowanego, poczta z czerwonymi pieczątkami do niego przychodzi, ostatnio zadeklarował powrót, ale (na chwilę obecną) uszanował mój brak entuzjazmu. Jak długo ? Nie wiem. Stanowczość i konsekwencja postępowania zawsze szwankowała, nic się nie zmieniło. Nienadzwyczajne uczucie, takie zagrożenie, że w każdej chwili może stanąć u drzwi z dobytkiem (?) i zameldować radośnie - oto jestem.
Chwilami mam wrażenie, że tak definitywnie nie uwolnię się nigdy. Faktycznie do uśmiechniętej śmierci będę miała widmo psychofaga w zasięgu. Co trochę zapomnę, to spektakularnie daje znać o swoim bólu istnienia. Czekam, aż zapomni, ale czy doczekam?

3 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Niekochana, jak Ty powiesz...
Pan doktor musiał być szczerze zdumiony. Nie zazdroszczę konsternacji.

Tarantella, z psychofagami nie ma lekko. Normalny człowiek wymeldowałby się i już, a bezdomny psychofag - nie.
Też mam na stanie zameldowanego, poczta z czerwonymi pieczątkami do niego przychodzi, ostatnio zadeklarował powrót, ale (na chwilę obecną) uszanował mój brak entuzjazmu. Jak długo ? Nie wiem. Stanowczość i konsekwencja postępowania zawsze szwankowała, nic się nie zmieniło. Nienadzwyczajne uczucie, takie zagrożenie, że w każdej chwili może stanąć u drzwi z dobytkiem (?) i zameldować radośnie - oto jestem.
Chwilami mam wrażenie, że tak definitywnie nie uwolnię się nigdy. Faktycznie do uśmiechniętej śmierci będę miała widmo psychofaga w zasięgu. Co trochę zapomnę, to spektakularnie daje znać o swoim bólu istnienia. Czekam, aż zapomni, ale czy doczekam?

Mówię Ci, powieś zdjęcie tyłka i doczekasz.

3 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rany ale kalejdoskop. Niekochana - jesteś super, już widzę minę gina na Twoje szczere wyznanie big_smile Ściskam Cię i nie piernicz.

Marynarka - przeczytałam jeszcze raz na kilku wątkach, bo niestety ciąża mi mózg rozmiękcza i nie złapałam w lot... naczy ten kolo z którym się rozwiodłaś teraz Ci się oświadcza? Again?! Sory Kochana ale mam nieodparte wrażenie że facet dostał po prostu na głowę. Idąc tym tropem czy były mąż psychopata nie stanowi wystarczającego zagrożenia żeby go na przykład eksmitować albo zakazać zbliżania się? Mamy teraz nowe prawo z tym stalkingiem nie? Masz tam chyba jakieś maile, kwity czy inne smsy, jakieś dokumentacje?

3 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Mówię Ci, powieś zdjęcie tyłka i doczekasz.

A jak się "tylko" rozjuszy? Wiesz jak jest: rozwód, chlanie, wyprowadzka do alternatywnej narzeczonej, a w oczy rzecze, że jestem żona - ślubna i jego. Rozdwojenie jaźni to chyba też element ściśle związany z charakterem psychofaga.
Dzieci radzą szybko za mąż iść, ale mnie to ABSOLUTNIE NIE INTERESUJE. Sama się muszę obronić. Nie użyję jednego, potencjalnego psychofaga przeciwko drugiemu.
Wiem, że on nie zapomni. Zapomni, co wczoraj obiecał, zapomni, co mówił i zmieni zdanie w dowolnym momencie; ale tego, że ośmieliłam się go nie chcieć - nie zapomni.

Gdzie jest Median???

3 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Moim zdaniem TAK. Ale ja jestem nieobiektywna, bo tak mi się porobiło, że to wieloletnia przyjaciółka mnie zawiodła.
Myślę jednak, że na "zdrowy rozum" - jeżeli niepokoją nas zachowania jakiejś osoby typu patologiczne kłamstwa, egoizm i egocentryzm itp. to bez różnicy kim on dla nas jest. Przy naszej nadmiernej empatii, skłonności do ułatwiania komuś życia, wręcz "nadskakiwania" w uczuciach - same wystawiamy się na strzał. Przyjaciel może też nas wykorzystać, nawet nieświadomie (?) a to też BARDZO boli.
Jeżeli są takie sygnały trzeba po prostu uważać.
Monia napisz co Cię niepokoi w relacjach z przyjacielem, o co konkretnie Ci chodzi. Bo tak bez konkretów to tylko mogę ostrzegać bo mnie coś złego spotkało. A może to NIJAK ma się to do twojej sytuacji. Ja mogę trochę dramatyzować, bo jestem "popaprana" po swoich złych doświadczeniach smile

Wszystko opisane jest w poście"ostatnia szansa od przyjaciela" więc jeśli to nie problem odsyłam tam do przeczytania. Z reszta temat mówi sam za siebie... Będę wdzięczna za poświęcenie czasu na przeczytanie i udzielenie mi rady,bo już nie wiem co robić. Zwłaszcza że na weekendzie spotkam się z nim na urodzinach u koleżanki(razem organizują-on spóźnione)

3 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Psychofagi atakują grupami big_smile
Teraz ja czymś się podzielę - wsiadam rano do samochodu i cóż widzę? Siedzenie pasażera w pozycji leżącej wink Cóż za manifestacja tongue
Później w ciągu dnia pytania - o akt notarialny domu, umowa spółki - czytaj: uważaj, idę do adwokata.
Hmmm... czy on kiedykolwiek zrozumie, że życzę mu, żeby był szczęśliwy? Daj mu Boże najlepszy seks na świecie gdziekolwiek chce i ile razy chce i z kim chce. Najważniejsze, że to już nie moja "działka" wink

3 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Psychofagi atakują grupami big_smile
Teraz ja czymś się podzielę - wsiadam rano do samochodu i cóż widzę? Siedzenie pasażera w pozycji leżącej wink Cóż za manifestacja tongue
Później w ciągu dnia pytania - o akt notarialny domu, umowa spółki - czytaj: uważaj, idę do adwokata.
Hmmm... czy on kiedykolwiek zrozumie, że życzę mu, żeby był szczęśliwy? Daj mu Boże najlepszy seks na świecie gdziekolwiek chce i ile razy chce i z kim chce. Najważniejsze, że to już nie moja "działka" wink

Dobre!!! :-)

3 899 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-13 18:19:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Anhedonia, toć pani Aneta właśnie postawiła mi alternatywę - albo idealny związek mnie samej ze mną samą albo kulawy i naginany z kimś nieidealnym.
Tu nie było żadnego parcia na łączenie w pary. Dano mi wybór - zastanowić się, kogo bardziej lubię - sam ze sobą na sam, czy jednakowoż szukanie białych koteczków (jeśli już mam tę nieopartą potrzebę bycia z kimś). A ja właśnie nie wiem. Rano, jak się budzę to myślę, że jest fajowo, ale wieczorem, jak się kładę to myślę, że jest niefajowo.

Mnie fajnie i rano i wieczór. Więc mój wybór jest taki, że idealny związek z samą sobą.
Szkoda mego kochania na byle kogo.
Aczkolwiek, jeśli się ktoś fajny przytrafi, to nie będę uciekać.

Marynarko nie daj się. Puść mu piosenkę Maryli Rodowicz "Ale to już było..." i kopnijnożesię do jakiegoś fachury od prawa, żeby Ci podpowiedział na co możesz się powołać, żeby mieć "straszaka" - argumenty prawne w ręku smile Coś odnośnie ustaleń w związku ze sprzedażą domu może. Że tu trzeba zwijać gospodarstwo a nie się rozpościerać.
A propos - Ile czasu twój mąż nie mieszka w domu - bo jeśli ponad 6 miesięcy, to można szybciorem złożyć wniosek o wymeldowanie w nieznane.

3 900 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-13 18:51:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja przed chwilą miałam telefon od zatroskanej koleżanki. "Poczuła", ze powinna zadzwonić. Kolejna czarownica. big_smile
"Jeśli coś będziesz potrzebowała", "Jak będziesz chciała po prostu pogadać" - to własnie te słowa, które dają siłę. 
Muszę tu wyznać, że jeśli do mężczyzn nie mam raczej szczęścia (z małymi wyjątkami potwierdzającymi regułę) to za to na mojej drodze stanęło mnóstwo wspaniałych kobiet. Właściwie oprócz teściowej - żadna kobieta mnie nie skrzywdziła.

Tarantello kochana - zapamiętałam, jak mówiłaś, żeby moje usyfione adidasy uprać ze starym, jasnym ręcznikiem. Bosz... to działa! Czy to jakieś czary?

Posty [ 3 836 do 3 900 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 58 59 60 61 62 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026