Cześć drogie net koleżanki, wróciłam z wojaży ale fajnie było, morze, jeziora, pływanie, bieganie, zachody słońca, cudowne lasy, szum fal, tego było mi potrzeba, wróciłam a tu deszcz i deszcz eh, jak tam sabatowanie Wam wyszło???? chętnie bym się z Wami spotkała...
3 771 2011-07-10 12:59:59
Podobne tematy
3 772 2011-07-10 17:42:03 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-10 17:42:37)
Pierwsza, pierwsza!
Było super! Busz, rzeczka, pionierskie warunki wyzwalające pierwotne instynkta (których nam trzeba było, żeby wejrzeć w swoje pierwotne "ja") NO I MY.
Dziewczyny, dla wszystkich, które łakną kontaktu ze spokrewnionymi duszami (jak powiadam - odsianymi psychiatrychnie na tym forum) mam propozycję - zrzeszajcie się w podgrupy, która kiedy ma czas i lokum do wzajemnego goszczenia się i SPOTYKAJCIE SIĘ. Tu można użyć wielu określeń - spontaniczna terapia grupowa, rehabilitacja, sabat, oczyszczenie - jak kto chce, ale efekty są w przypadku naszego "schorzenie" REWELACYJNE!
Rozmowy, zwierzenia, ognisko, spanie we wspólnym wyrze, wspólne szykowanie posiłków, procedury magiczno-okultystyczne. Dla takiej frajdy warto zrobić nawet przejażdżkę przez pół Polski. Wiek, stan finansowy, wykonywany zawód - bez znaczenia. Czas spędzony wśród "swoich" - bezcenny.
Całuję wszystkie sabatowiczki, no i CIebie, Zazdrość - byłaś z nami duchem.
3 773 2011-07-10 18:12:50
Pierwsza, pierwsza!
Było super! Busz, rzeczka, pionierskie warunki wyzwalające pierwotne instynkta (których nam trzeba było, żeby wejrzeć w swoje pierwotne "ja") NO I MY.Dziewczyny, dla wszystkich, które łakną kontaktu ze spokrewnionymi duszami (jak powiadam - odsianymi psychiatrychnie na tym forum) mam propozycję - zrzeszajcie się w podgrupy, która kiedy ma czas i lokum do wzajemnego goszczenia się i SPOTYKAJCIE SIĘ. Tu można użyć wielu określeń - spontaniczna terapia grupowa, rehabilitacja, sabat, oczyszczenie - jak kto chce, ale efekty są w przypadku naszego "schorzenie" REWELACYJNE!
Rozmowy, zwierzenia, ognisko, spanie we wspólnym wyrze, wspólne szykowanie posiłków, procedury magiczno-okultystyczne. Dla takiej frajdy warto zrobić nawet przejażdżkę przez pół Polski. Wiek, stan finansowy, wykonywany zawód - bez znaczenia. Czas spędzony wśród "swoich" - bezcenny.
Całuję wszystkie sabatowiczki, no i CIebie, Zazdrość - byłaś z nami duchem.
Bardzo Wam zazdroszczę spotkania. Wpraszam się na nastepne, jeśli bedziecie organizowały.
Ale i ja spedzam czas na doszkalaniu. Skonczyłam czytać" Przestań całować żaby" i czytam " Nałogową miłość" - ta lektura boli.
polecam
3 774 2011-07-10 19:30:19
Ja tez sie chcetnie spotkam z kobietkami o podobnych problemach. Mieszkam w bawarii, wiec jak sa jakies z niemczech to piszcie!!! Wakacje spedze w trojmiescie, wiec moze jakies spotkanie????
3 775 2011-07-10 19:57:00
tez wam zazdroszcze dziewczyny, z taka tarantella w buszu przy zielonej herbacie ,bardzo przyjemnie by bylo porozmawiac a tak cóż nędza i szczękanie zębami pozdrawiam
3 776 2011-07-10 20:26:32
Witaj Tarantello z powrotem. Czytając Twój post można bez dwóch zdań stwierdzić,że przeżyłas wspaniały czas,który dobrze Ci posluzyl:) pomysł ze spotkaniami wydaje się być ciekawy-masz rację może być niezłą terapia dla nas;) w przyszłości może się podłącze do której grupki:P
3 777 2011-07-10 21:06:14
tez wam zazdroszcze dziewczyny, z taka tarantella w buszu przy zielonej herbacie ,bardzo przyjemnie by bylo porozmawiac a tak cóż nędza i szczękanie zębami pozdrawiam
Nie cierpię zielonej herbaty. Błeeee.
3 778 2011-07-10 21:15:50
martyrs napisał/a:tez wam zazdroszcze dziewczyny, z taka tarantella w buszu przy zielonej herbacie ,bardzo przyjemnie by bylo porozmawiac a tak cóż nędza i szczękanie zębami pozdrawiam
Nie cierpię zielonej herbaty. Błeeee.
Zdecydowanie widać, że za nim przepadasz. Nic dodać, nic ująć.
3 779 2011-07-10 21:25:45 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-10 21:30:40)
Tarantella napisał/a:martyrs napisał/a:tez wam zazdroszcze dziewczyny, z taka tarantella w buszu przy zielonej herbacie ,bardzo przyjemnie by bylo porozmawiac a tak cóż nędza i szczękanie zębami pozdrawiam
Nie cierpię zielonej herbaty. Błeeee.
Zdecydowanie widać, że za nim przepadasz. Nic dodać, nic ująć.
No, jak nie lubię tej herbaty, to nie lubię. Gdybym była napaloną KKZB to bym napisała "ALEŻ JAK JA UWIELBIAM ZIELONĄ HERBATĘ!".
Ale nie jestem i nie uwielbiam ![]()
EDYCJA:
Ja już pominę ten drobny fakt, że psychofag, świeć Panie nad jego duszą, był amatorem zielonej herbaty i jako KKZB podejmowałam wytrwałe próby dorównania mu w tym procederze. Wartość dodana pogonienia psychofaga - JUŻ NIE MUSZĘ UDAWAĆ, ŻE POLUBIĘ KIEDYKOLWIEK ZIELONĄ HERBATĘ. Polubię, jak sama będę chciała.
3 780 2011-07-10 21:29:51
poza tym tez lubie biala a najlepiej to uwielbiam kawe glowa do gory tarantello hahahah
3 781 2011-07-10 23:02:57
poza tym tez lubie biala a najlepiej to uwielbiam kawe glowa do gory tarantello hahahah
Zanim Tarantella w swoiście uroczy sposób zapozna Cię z kolejną swoją tajemnicę, pozwolę sobie wypowiedzieć się w jej imieniu. Tarantella lubi czarną herbatę z cytryną i nie pija kawy. Przestań pudłować, bo kkzb są nie do rozgryzienia. Nie kombinuj, bo już przekombinowałeś.
Pozdro
PS Tarantello wybacz, ale wyobraziłam sobie Twoją ripostę i błagam: oszczędź mu! Nie wie z kim ma do czynienia.
3 782 2011-07-10 23:13:18
martyrs napisał/a:poza tym tez lubie biala a najlepiej to uwielbiam kawe glowa do gory tarantello hahahah
Zanim Tarantella w swoiście uroczy sposób zapozna Cię z kolejną swoją tajemnicę, pozwolę sobie wypowiedzieć się w jej imieniu. Tarantella lubi czarną herbatę z cytryną i nie pija kawy. Przestań pudłować, bo kkzb są nie do rozgryzienia. Nie kombinuj, bo już przekombinowałeś.
PozdroPS Tarantello wybacz, ale wyobraziłam sobie Twoją ripostę i błagam: oszczędź mu! Nie wie z kim ma do czynienia.
Ułaskawiony za Twoim wstawiennictwem. A właśnie ostrzyłam klawiaturę...
3 783 2011-07-10 23:24:07
marynarka napisał/a:martyrs napisał/a:poza tym tez lubie biala a najlepiej to uwielbiam kawe glowa do gory tarantello hahahah
Zanim Tarantella w swoiście uroczy sposób zapozna Cię z kolejną swoją tajemnicę, pozwolę sobie wypowiedzieć się w jej imieniu. Tarantella lubi czarną herbatę z cytryną i nie pija kawy. Przestań pudłować, bo kkzb są nie do rozgryzienia. Nie kombinuj, bo już przekombinowałeś.
PozdroPS Tarantello wybacz, ale wyobraziłam sobie Twoją ripostę i błagam: oszczędź mu! Nie wie z kim ma do czynienia.
Ułaskawiony za Twoim wstawiennictwem. A właśnie ostrzyłam klawiaturę...
Byłam pewna, daj mu żyć. Przecież miałaś cudowny weekend. Łaskawa bądź.
3 784 2011-07-10 23:37:07
Jestem załamana, nie dotarły do mnie fotki, no co jest ![]()
3 785 2011-07-10 23:40:10 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-10 23:40:35)
Jestem załamana, nie dotarły do mnie fotki, no co jest
Napisz na mojego maila tarantella@wp.pl. Sprawdzę, czy mam prawidłowego Twojego.
Pocieszę CIę, że na zdjęciach jesteś śliczna jak Jutrzenka.
3 786 2011-07-10 23:44:49 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-07-10 23:45:28)
Poszło, poszło, poszło! ![]()
Dziękuję Ci Kochana!
3 787 2011-07-11 00:34:10
Nic nie napiszecie bliżej o Sabacie?
..Ja po wypadzie babskim . Było super, inny wymiar odpoczynek , bez zwierzeń ... potrzebuję Waszego klimatu...Piszcie dziewczyny jak było
3 788 2011-07-11 00:58:10
Nic nie napiszecie bliżej o Sabacie?
..Ja po wypadzie babskim . Było super, inny wymiar odpoczynek , bez zwierzeń ... potrzebuję Waszego klimatu...Piszcie dziewczyny jak było
Bo wszystko rozgrywa się dwuwątkowo. Wejdź na wątek Median "Mój wymarzony związek".
3 789 2011-07-11 20:44:00 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-11 20:44:17)
Wiem, że co poniektóre koleżanki czekają na kolejną relację ze skypowej terapii.
Niniejszym donoszę - Zadanie na ten tydzień - poszukiwanie w sobie białego puszystego kotka. Jednym słowem mam sobie odpowiedzieć na pytanie "Jak niektóre kobiety robią to, że faceci wyczuwają w niej kobietę a nie buldożer i mają naturalną potrzebę troszczenia się o nią w stopniu (przynajmniej) nie mniejszym niż ona o niego." Trzeba wyrobić w sobie zachowania wskazujące na to, że (podobnie jak ten maly kotecek) mogę być zagubiona, rozkapryszona, taka-do-rozpieszczania, taka-do-zaopiekowani-się-mną. Jak być (na początek od czasu do czasu) małym koteckiem?
3 790 2011-07-11 20:53:52
Wiem, że co poniektóre koleżanki czekają na kolejną relację ze skypowej terapii.
Niniejszym donoszę - Zadanie na ten tydzień - poszukiwanie w sobie białego puszystego kotka. Jednym słowem mam sobie odpowiedzieć na pytanie "Jak niektóre kobiety robią to, że faceci wyczuwają w niej kobietę a nie buldożer i mają naturalną potrzebę troszczenia się o nią w stopniu (przynajmniej) nie mniejszym niż ona o niego." Trzeba wyrobić w sobie zachowania wskazujące na to, że (podobnie jak ten maly kotecek) mogę być zagubiona, rozkapryszona, taka-do-rozpieszczania, taka-do-zaopiekowani-się-mną. Jak być (na początek od czasu do czasu) małym koteckiem?
O rany, a ja ciągle taka - nie potrzebuję, nie chcę, poradzę sobie, dziękuję, ale sama to załatwię, nie jestem wymagająca...
Błąd, szukam kotka, szukam. Nie będzie łatwo, oj nie będzie.
Dzięki Tarantella, chyba dorzucę się do Twojej terapii, bo zaczyna być intrygująca.
3 791 2011-07-11 21:03:26
Zadanie na ten tydzień - poszukiwanie w sobie białego puszystego kotka.(...)
(podobnie jak ten maly kotecek) mogę być zagubiona, rozkapryszona, taka-do-rozpieszczania, taka-do-zaopiekowani-się-mną. Jak być (na początek od czasu do czasu) małym koteckiem?
ŁOOOO matko - NIE WIEM! Widziałam tylko na filmach. Nie znam ANI jednej sztuki osobiście ![]()
3 792 2011-07-11 21:18:27
A jak byc kotkiem nie robiac z siebie ofiary????
3 793 2011-07-11 21:21:32
A jak byc kotkiem nie robiac z siebie ofiary????
To chyba proste. Woły robocze to ofiary, nie kotki.
Wołem byłam, kotka spróbuję poszukać. Ale nie mam pewności...
3 794 2011-07-11 21:24:25
tzn. jak to sie robi prosze o instrukcje, bo ja tego nie kumam!!!
3 795 2011-07-11 21:58:49
tzn. jak to sie robi prosze o instrukcje, bo ja tego nie kumam!!!
No to jest właśnie zadanie na ten tydzień. Myślisz, że ja wiem, że KTÓRAKOLWIEK ze zgromadzonych tu wie?
Na początek mam sobie wybrać taki wzorzec, który uważam, że jest takim koteczkiem a jednocześnie nie jest głupią kretynką.
Dla mnie to zdecydowanie i bezsprzecznie, bezapelacyjnie i jednoznacznie Audrey Hepburn. Nie ma lepszego przykładu kobiety, dla której połowa męskiego plemienia padała do nóg, mogła z nimi robić co chciała a z drugiej strony była silna, konsekwentna, pracowita, myśląca. Jednak jak na nią patrzysz i jej słuchasz - koteczek, każdy się taką zaopiekuje, nawet JA. I to nie jest tylko kwestia specyficznej delikatnej urody. A jej imienniczka - Audrey Tautou - to samo, mały koteczek ale jednak nie postrzegam jej jako małej idiotki. Takie małe ale ambitne stworzenia, które z jednej strony wyzwalają w mężczyznach odruch opiekuńczości (i takich mężczyzn przyciągają - silnych, odpowiedzialnych, konsekwentnych) a z drugiej strony mają ten pazurek, który nie da im zginąć nawet bez mężczyzny. To nie są zahukane myszki - to są pełnowartościowe kobiety z "tym czymś". Tylko jak wyekstrahować "to coś" jeśli się je głęboko w sobie zakopało i zamurowało, oto jest zadanie.
3 796 2011-07-11 22:09:06
myway napisał/a:tzn. jak to sie robi prosze o instrukcje, bo ja tego nie kumam!!!
No to jest właśnie zadanie na ten tydzień. Myślisz, że ja wiem, że KTÓRAKOLWIEK ze zgromadzonych tu wie?
Na początek mam sobie wybrać taki wzorzec, który uważam, że jest takim koteczkiem a jednocześnie nie jest głupią kretynką.
Dla mnie to zdecydowanie i bezsprzecznie, bezapelacyjnie i jednoznacznie Audrey Hepburn. Nie ma lepszego przykładu kobiety, dla której połowa męskiego plemienia padała do nóg, mogła z nimi robić co chciała a z drugiej strony była silna, konsekwentna, pracowita, myśląca. Jednak jak na nią patrzysz i jej słuchasz - koteczek, każdy się taką zaopiekuje, nawet JA. I to nie jest tylko kwestia specyficznej delikatnej urody. A jej imienniczka - Audrey Tautou - to samo, mały koteczek ale jednak nie postrzegam jej jako małej idiotki. Takie małe ale ambitne stworzenia, które z jednej strony wyzwalają w mężczyznach odruch opiekuńczości (i takich mężczyzn przyciągają - silnych, odpowiedzialnych, konsekwentnych) a z drugiej strony mają ten pazurek, który nie da im zginąć nawet bez mężczyzny. To nie są zahukane myszki - to są pełnowartościowe kobiety z "tym czymś". Tylko jak wyekstrahować "to coś" jeśli się je głęboko w sobie zakopało i zamurowało, oto jest zadanie.
No dobrze, już wiemy kto (z grubsza), ale ciągle nie mam pomysłu - jak???
Nie mam pomysłu, nie mam ochoty, nie mam pojęcia. Terra incognita, jak Boga kocham. Nie mój klimat, nie ja. Koniec.
3 797 2011-07-11 23:28:33
Ja za każdym razem, jak usiłowałam robić "kotecka" (parę razy w życiu się zmusiłam) - czułam się jak IDIOTKA.
Już nie martwię się ani jeszczemężem, ani żadnym potencjalnym nowym psychofagiem
Pan Bóg ulitował się nade mną kretynką i zesłał mi prawdziwe zmartwienie. Takie namacalne
W tym momencie żaden męski psychofag mi nie straszny. Hmmm... choć to też można rzec - rodzaj psychofaga.
Ehhh.... życie.
3 798 2011-07-12 00:05:19
Niekochana co się stało?
ściskam mocno
3 799 2011-07-12 00:15:23
Niekochana co się stało?
ściskam mocno
Napiszę na prive - jaki jest teraz Twój adres? Możesz do mnie wysłać pustego?
3 800 2011-07-12 00:26:37
Zielony_Domek napisał/a:Niekochana co się stało?
ściskam mocno
Napiszę na prive - jaki jest teraz Twój adres? Możesz do mnie wysłać pustego?
I do mnie też na priv.
3 801 2011-07-12 00:29:19
Wysłałam chyba wszystkim moim kochanym dziewczynom ![]()
3 802 2011-07-12 00:36:11
Posłałam adres ![]()
3 803 2011-07-12 00:41:39
Nie mam pomysłu, nie mam ochoty, nie mam pojęcia. Terra incognita, jak Boga kocham. Nie mój klimat, nie ja. Koniec.
Ja za każdym razem, jak usiłowałam robić "kotecka" (parę razy w życiu się zmusiłam) - czułam się jak IDIOTKA.
Odnoszę niejasne wrażenie, że w tym ćwiczeniu nie chodzi o STANIE SIĘ małym koteckiem tylko o DOPUSZCZENIE GO DO GŁOSU. Ja też w pierwszym odruchu powiedziałam pani Anecie - ja nie umiem BYĆ białym puszystym kotkiem.
Ale tu raczej biega o to, że jeśli na przykład nauczymy się posługiwać wiertarką, to nie jest to równoznaczne z chodzeniem z nią w torebce i robieniem dziur wszędzie, gdzie popadnie - w biurze, w sklepie, w autobisue tylko o korzystanie z tej umiejętności wtedy, kiedy zaistnieje potrzeba.
Jak już odnajdziemy w sobie umiejętność/potrzebę zachowywać się jak biały kotecek, to mamy prawo te zachowania demonstrować i to też jest część naszej osobowości, którą w sobie stłamsiłyśmy na rzecz całej palety zachowań kobiet-macho.
Padło podczas mojej rozmowy z panią Anetą jeszcze jedno ciekawe pytanie - czy w związkach męsko-damskich jest pani bardziej człowiekiem, czy bardziej kobietą?
Do tej pory myśłałam, że to to samo. Samo zestawienie zdaje się być obrazoburcze ALE ... Ale tak sobie myślę, że może jednak zachowując się tylko (aż) jak człowiek bez okazywania swojej kobiecości mylimy w pewnym momencie dwa pojęcia: bycie potrzebną z byciem kochaną.
3 804 2011-07-12 00:50:23
[
Jak już odnajdziemy w sobie umiejętność/potrzebę zachowywać się jak biały kotecek, to mamy prawo te zachowania demonstrować i to też jest część naszej osobowości, którą w sobie stłamsiłyśmy na rzecz całej palety zachowań kobiet-macho.
Padło podczas mojej rozmowy z panią Anetą jeszcze jedno ciekawe pytanie - czy w związkach męsko-damskich jest pani bardziej człowiekiem, czy bardziej kobietą?Do tej pory myśłałam, że to to samo. Samo zestawienie zdaje się być obrazoburcze ALE ... Ale tak sobie myślę, że może jednak zachowując się tylko (aż) jak człowiek bez okazywania swojej kobiecości mylimy w pewnym momencie dwa pojęcia: bycie potrzebną z byciem kochaną.
Tu już wiem, że nie zdałam, na pewno - byłam zdecydowanie człowiekiem.
Idę po wakacjach na tą terapię - mądrze prawią. I lubię, jak mi ktoś takie podchwytliwie-miażdżące moje przekonania pytania zadaje.
3 805 2011-07-12 01:24:18
Zupełnie przypadkiem weszłam na ten wątek i bardzo mnie poruszyły posty SMUTNEJ88 . Właściwie to przypomniały mi siebie , mój stan, w którym byłam do marca tego roku . Piszecie tu o ,,kochających za bardzo,, i bierzecie całą winę na siebie. W moim przypadku jak i myślę w przypadku SMUTNEJ88, nie było naszej winy.Kiedy kobieta pisze takim tonem , to już nie jest kochającą za bardzo , jest już ofiarą faceta , który bawi się jej emocjami , żywi się nimi . Ekspert wspominał w któtymś poście o psychopatach . Była to tylko mała wzmianka , a przecież to oni sprawiają , że kochamy za bardzo. Byłam z takim w związku 25 lat , nie wiedząc kim jest , nie rozumiejąc co się ze mną dzieje . Nie poznawałam siebie . Ja kiedyś twardo stąpająca po ziemi , nagle czuję słabość,uzależnienie , niemoc , do bólu , do granic wytrzymalości .Tylko ja posunęłam się o krok dalej....... .Czarujący , troskliwy , czuły , zapatrzony we mnie i kochający aż niewiarygodną miłością mąż zmienia się w gracza moimi emocjami . Jednego dnia to zimny drań , który lekceważy , ignoruje , drugiego -pełen miłości . Jednego dnia obejmuje z czułością , drugiego potrafi z ironią odpowiadać na twoje pytania . Doszło jeszcze narzekanie , że brudno, że nie smaczne , że nie ma czystej koszuli ( bo ta jedna , która jest w praniu właśnie jest mu potrzebna a te 60 co wiszą w szafie , nich dalej wiszą), że tego za mało a tego za dużo . Nie pracowałam zawodowo , ale w domu za nas dwoje .Kiedy w jego telefonie znalazłam wysłane miłosne SMS-y wszysto wydało mi się jasne . Zaczęłam walczyć o ten związek . Spełniałam prośby , polecenia . Sprzątałam na okrągło ( Mój mąż ma obsesję na punkcie czystości w domu) Zaglądałam w oczy z pytaniem , czy mnie jeszcze kocha . Bałam się go stracić . Mijały miesiące z dniami lepszymi i gorszymi , z przytulaniem i odpychaniem . Kiedy łapałam dowody na to , że nadal romans trwa , zaprzeczał , zaklinał się , przysięgał. Tak bardzo chciałam wierzyć w jego słowa ale byłam czujna .KOlejne jego wpadki i wraz z zaprzeczaniem słyszę jesteś wariatką , psychicznie chora . Były chwile , że zastanawiałam się czy on nie ma racji , czy ze mną jest ok. Analizowałam słowa , wydarzenia , fakty i ponownie dochodziłam do wniosku , że romans trwa a z moją głową wszystko jest dobrze.Przytulanie , odpychanie .Zaglądanie miłosne w oczy , ironiczne spojrzenie . Czułe słowka , słowa obraźliwe .Po trzech latach nie wytrzymałam ...... 60 tabletek, cudem przeżyłam . Odejść nie chciał , bo kocha dzieci i mnie i oczywiście żadnego romansu nie ma . Pozostawiony w domu dyktafon i mam dowód. Nie , to z psychologiem amatorem rozmawiał i to starszą panią , tylko nie umiał wytłumaczyć dlaczego zwracał się do niej ,,kwiatuszku,, , ale i za bardzo nie starał się tłumaczyć .Wraca do domu podstępem . Takich powrotów jest kilka , niektóre nawet z kwiatami. Któregoś dnia kiedy był po ,,kilku głęszych,, usłyszałam : trzeba było to zrobić skutecznie. Już nie pytałam czy jest jakaś kobieta , czy kocha ją , zaczęłam zadawać pytania :jaką rolę mam do odegrznia , jaką rolę mi przeznaczyliście .Ponownie go przyłapuję , tym razem na gorącym uczynku - był milczący i bezradny jak dziecko. Wyrzuciłam go z domu -skutecznie .Kiedy przeczytałam profil psychopaty , nie mogłam uwierzyć , że 25 lat żyłam z takim typem , że pozwalałam mu się bawić sobą , żywić . Na koniec nieskończonej opowieści, przytoczę zdanie przeczytane przy poszukiwaniu opisu psychopaty : pomimo wyczerpania , pragnie ona utrzymać zwązek , tak więc czyni to , co on chce , aby kupić spokój za każdą cenę .Nie ma ona pojęcia o tym, żr takie zachowanie kosztować ją będzie wszystko. I co kochane kobietki , nadal uważacie , że kochacie za bardzo? Często jest to jego manipulacja Wami a nie Wasze kochanie za bardzo . Ja przestałam kochać za bardzo w ciągu jednego dnia .
3 806 2011-07-12 01:30:06 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-12 01:31:08)
Byłam z takim w związku 25 lat , nie wiedząc kim jest , nie rozumiejąc co się ze mną dzieje
Ja przestałam kochać za bardzo w ciągu jednego dnia .
Sorki, ale nijak mi się to nie zgadza ![]()
I mam wrażenie, że nie rozumiesz znaczenia "kochania za bardzo".
3 807 2011-07-12 06:15:14
tak Marlyn Monroe tez byla kotkiem i tragicznie ziginela!!! Ja nie kumam z tym kotkiem i juz. Wiem , ze zawsze jak probowalam byc miekka i slodka i pokazac, ze czegos nie potrafie dostawalam za to ostro po d...pie! Lub zostalo to przeciwko mnie wykorzystane skrupulatnie za jakis czas, zeby pozbawic mnie poczucia wartosci , skrytykowac ,badz wysmiac!
No i co wy na to???? moze niektore rodza sie tymi kotkami , a inne poprostu nie? Meczy mnie to , ze znow musze sie zmieniac jesli chce byc kochana! Czy naprawde nie ma pozadnego faceta , ktory pokocha mnie nawet jak bede silna i zdecydowana kobieta??? nie mam sily na zmienianie sie w kotka tylko po to zeby on poczul motywacje do opieki nade mna.
3 808 2011-07-12 07:43:13 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-12 07:46:06)
No i co wy na to???? moze niektore rodza sie tymi kotkami , a inne poprostu nie? Meczy mnie to , ze znow musze sie zmieniac jesli chce byc kochana! Czy naprawde nie ma pozadnego faceta , ktory pokocha mnie nawet jak bede silna i zdecydowana
EJ tam.
Przecież tu nie chodzi o to, żeby się przerabiać na siłę.
Tarantella słodka kizia-mizia - już to widzę ![]()
Myślę, że raczej chodzi o uzmysłowienie sobie i przemyślenie pewnych zachowań. Pozwolenie na to by w obecności mężczyzny okazać swą kobiecą delikatność. A mam wrażenie, że my wszystkie mamy zakodowane: CO - JA temu nie podołam? JA? I dawaj UDOWADNIAMY, że NIC nas nie pokona - jakaś tam wymiana koła w samochodzie, czy naprawa kanalizacji. I dumne, usmarowane chcemy podziwu za osiągnięcie
Facet widzi więc zaradnego babo-chłopa któremu ŻADNA czynność nie jest za ciężką a ponadto przyzwyczaja się, że może wszystko zwalić na nasze barki, bo ho, ho - już nie takie rzeczy ONA robiła!!!
No i poco?
A pożalić się, a wesprzeć o silne męskie ramiona, a zachlipać "bo ja taka SLABA..." (zdaje się, że przed wojną panie tak wzdychały) chyba powinnyśmy pooglądać sobie edukacyjnie filmy z okresu międzywojennego
Słyszałyście piosenkę Zuli Pogorzelskiej "A ja się boję sama spać":
"Mówią o mnie słodka
kokietka i pieszczotka
Mam w życiu wielkie wzięcie,
każdy do mnie lgnie.
lecz mam jedną wadę,
że kiedy spać się kładę,
okropnie jakiś strach nawiedza mnie
Ja się boję sama spać, nie wiem dlaczego.
ja się boję sama spać i cóż w tym złego.
Choć mam pokoik własny i łóżeczko,
w nim poduszek moc.
Gdy jestem sama, to nie zasnę
przez calutką noc.
No i ja sie boję sama spać,
bo strasznie ciemno.
Ja sie boję sama spać.
Kto zaśnie ze mną?
A może pan aniołem stróżem
będzie u mych drzwi?
Ja się boję sama spać!
Dopomóż mi.
A jeśli pan nie chrapie
mam miejsce na kanapie
Chcę małą próbę zrobić z tobą kilkakroć.
A czy przez sen pan gada?
No! Niech pan odpowiada!
Jeśli śpisz spokojnie, do mnie chodź"
Tarantello - czy znalazłam Ci małego białego kotecka? Bo on, ten kotek to wcale nie taki głuptas, to cwana mała bestyjka
Miłego dnia, lalalala la la la...
3 809 2011-07-12 08:24:39
Anhedonio, NIC DODAĆ NIC UJĄĆ. O TO CHODZI - bywanie małym kotkiem a bycie małym kotkiem to (jak mawiał mój kolega) dwie duże różnice.
3 810 2011-07-12 08:33:14
Kochane Moje DDD!
3 811 2011-07-12 09:01:02
wlasnie sobie mysle i prosze was o odpowiedz. Widze, ze grupa sie zaciesnila i jest hermetycznie zamknieta! nie obrazcie sie ale ciezko do was tak naprawde dolaczyc, co w sumie calkiem dobrze rozumiem i szanuje. Ale pomyslalam sobie,ze nadal jest mnostwo kobiet , ktore potrzebuja wlasnie bardzo bliskiego i osobistego kontaktu z innymi w formie wsparcia i prawdziwej przyjazni. Dlatego mysle, ze czas zostawic ten watek jego autorkom i moze zalozyc jakas nowa podgrupe, gdzie podobne relacje mogly sie rozwijac??? nowe dziewczyny moga poczuc sie dosc odlizolowane i nie w temacie... wy jako nasze starsze siostry oczywiscie nadal sluzylybyscie dobra rada, co wy na to???
3 812 2011-07-12 09:10:48
Opowiem Wam o jeszcze jednym elemencie z wczorajszej rozmowy z p. Anetą.
Drążyła więc ona, jakie warunki musiałby spełniać mój związek z mężczyzną, żebym uznała dany związek za udany. No to ja tak:
- poczucie współodpowiedzialności za naszą codzienność (pamiętanie o drobnych naprawach/bez upominania, myślenie za wczasu o terminowym złożeniu PITa/bez przypominania, sprzątanie po sobie/bez pokazywnia palcem)
- szeroko rozumiana NATURALNA I SPONTANICZNA troska o członków rodziny (pamiętanie o urodzinach, robienie drobnych przyjemności, zaangażowanie w rozwój dzieci)
- chęć do wspólnego rozwijania się (współorganizowanie wyjść do teatru, inicjatywa w działaniach dążących do poszerzania horyzontów - wyjazdów, lektury, spotkań z fajnymi ludźmi)
Pytanie p. Anety - a co się dzieje, kiedy pani nie dostaje tych rzeczy od partnera? Ja na to - wpadam we frustrację, bo nie chce mi sie na okrągło prosić o te, wg mnie elementarne, rzeczy.
Pytanie p. Anety - Czyli że pani realizuje sama wobec siebie i wobec swojego otoczenia powyższe punkty realizuje bez przymusu i proszenia? To może warunkiem nie wpadania we frustrację jest bycie samej ze sobą? Może pani jest sama dla siebie najlepszym partnerem - takim, którego nie trzeba prosić, przekonywać o celowości pewnych elementarnych zachowań i działań, na którego nie trzeba się foszyć, bo się nie domyślił, że coś trzeba zrobić? Może warunkiem nie popadania we frustrację jest albo rezygnacja z czynnika frustrogennego (moje słowo) albo nie oczekiwanie od partnera, że będzie pani klonem.
No i z tego wyszło, że jedyny partner, jaki mi odpowiada to ja sama. Czyżbym nie umiała zaakceptować odmienności? Nie wiem...
3 813 2011-07-12 09:26:34
wlasnie sobie mysle i prosze was o odpowiedz. Widze, ze grupa sie zaciesnila i jest hermetycznie zamknieta! nie obrazcie sie ale ciezko do was tak naprawde dolaczyc, co w sumie calkiem dobrze rozumiem i szanuje. Ale pomyslalam sobie,ze nadal jest mnostwo kobiet , ktore potrzebuja wlasnie bardzo bliskiego i osobistego kontaktu z innymi w formie wsparcia i prawdziwej przyjazni. Dlatego mysle, ze czas zostawic ten watek jego autorkom i moze zalozyc jakas nowa podgrupe, gdzie podobne relacje mogly sie rozwijac??? nowe dziewczyny moga poczuc sie dosc odlizolowane i nie w temacie... wy jako nasze starsze siostry oczywiscie nadal sluzylybyscie dobra rada, co wy na to???
To tylko tak hermetycznie wygląda, myway. Trochę się sobą zachłysnęłyśmy ale absolutnie nie oznacza to, że cała reszta to nasi goście. Z góry przepraszamy, jeśli Ty i inne dziewczyny odniosłyście takie wrażenie. Ta 8-osobowa grupa wyekstrahowała się jakoś spontanicznie wedle starszeństwa bycia tu i intensywności zaangażowania w ten wątek. Spotkania w realu w takim a nie innym składzie jest już podyktowana bardziej uwarunkowaniami technicznymi niz jakimikolwiek innymi. Trudno jest zorganizować lokum i przeprowadzić logistycznie takie spotkanie dla większej ilości osób. Czasem operujemy tu jakimiś hasłami, które powstały na tych realnych spotkaniach ale generalnie nasz "trzon" pozostaje tu - na tym forum.
Nie zakładaj innego wątku tylko dlatego, że chcesz od nas uciec
. Oczywiście, jeśli masz potrzebę założenia innego wątku, to tez fajnie ... inne dziewczyny też mają swoje wątki - Median, Zazdrość, Marynarka. Ale zawsze tu jednak wracamy.
3 814 2011-07-12 10:08:52
nie chce od was uciekac absolutnie!!! zauwazylam jednak ze wiele dziewczyn dopytywalo sie o wasze spotkanie z jakas tesknota:) dlatego pomyslalam ze moze warto bylo by udostepnic pod grupe, dla tych wlasnie ktore sa bardziej potrzebujace... chyba sie sama do nich niestety zaliczam!!! i nie chce rezygnowac z mozliwosci bliskiego kontaktu z dziwczynami takimi jak wy, ani patrzec na was z zazdroscia:)
3 815 2011-07-12 10:30:14
nie chce od was uciekac absolutnie!!! zauwazylam jednak ze wiele dziewczyn dopytywalo sie o wasze spotkanie z jakas tesknota:) dlatego pomyslalam ze moze warto bylo by udostepnic pod grupe, dla tych wlasnie ktore sa bardziej potrzebujace... chyba sie sama do nich niestety zaliczam!!! i nie chce rezygnowac z mozliwosci bliskiego kontaktu z dziwczynami takimi jak wy, ani patrzec na was z zazdroscia:)
No właśnie do tego nawoływałam zaraz po powrocie z ostatniego sabatu. Takie spotkania to fantastyczna sprawa a jednak spotykać sie w 20 osób, to prawie awykonalne - żadna z nas nie ma takiego mieszkania a hotele są poza naszym zasięgiem finansowym ![]()
Takie spotkania w podgrupach z pewnością też sie sprawdzą. Tak naprawdę chodzi o kontakt z kimś, kto ma ten sam problem, ten sam rodzaj percepcji pewnych spraw. Reszta idzie jakoś sama.
A jak się potworzą takie podgrupy, to może kiedys zrobimy taki WIEEEELKI sabat na jakimś jednym WIEEEELKIM polu namiotowym i będziemy się przemieszywać między sobą jak wolne elektrony ![]()
3 816 2011-07-12 11:02:35 Ostatnio edytowany przez Median (2011-07-12 12:05:56)
przeniesiony do "wymarzony zwiazek"
3 817 2011-07-12 11:09:25
myway napisał/a:wlasnie sobie mysle i prosze was o odpowiedz. Widze, ze grupa sie zaciesnila i jest hermetycznie zamknieta! nie obrazcie sie ale ciezko do was tak naprawde dolaczyc, co w sumie calkiem dobrze rozumiem i szanuje. Ale pomyslalam sobie,ze nadal jest mnostwo kobiet , ktore potrzebuja wlasnie bardzo bliskiego i osobistego kontaktu z innymi w formie wsparcia i prawdziwej przyjazni. Dlatego mysle, ze czas zostawic ten watek jego autorkom i moze zalozyc jakas nowa podgrupe, gdzie podobne relacje mogly sie rozwijac??? nowe dziewczyny moga poczuc sie dosc odlizolowane i nie w temacie... wy jako nasze starsze siostry oczywiscie nadal sluzylybyscie dobra rada, co wy na to???
To tylko tak hermetycznie wygląda, myway. Trochę się sobą zachłysnęłyśmy ale absolutnie nie oznacza to, że cała reszta to nasi goście. Z góry przepraszamy, jeśli Ty i inne dziewczyny odniosłyście takie wrażenie. Ta 8-osobowa grupa wyekstrahowała się jakoś spontanicznie wedle starszeństwa bycia tu i intensywności zaangażowania w ten wątek. Spotkania w realu w takim a nie innym składzie jest już podyktowana bardziej uwarunkowaniami technicznymi niz jakimikolwiek innymi. Trudno jest zorganizować lokum i przeprowadzić logistycznie takie spotkanie dla większej ilości osób. Czasem operujemy tu jakimiś hasłami, które powstały na tych realnych spotkaniach ale generalnie nasz "trzon" pozostaje tu - na tym forum.
Nie zakładaj innego wątku tylko dlatego, że chcesz od nas uciec. Oczywiście, jeśli masz potrzebę założenia innego wątku, to tez fajnie ... inne dziewczyny też mają swoje wątki - Median, Zazdrość, Marynarka. Ale zawsze tu jednak wracamy.
Myway,
od dłuższego czasu odnoszę takie samo wrażenie, że grupa bardzo się zacieśniła i stała hermetycznie zamknięta. Próby włączenia się w dyskusję są mało widoczne i zostają zdominowane lub całkowicie pominięte. W sumie, nie tylko na tym wątku. Nowe osoby witane są niby entuzjastycznie: pisz, pomożemy, udzielimy wsparcia a później jest jak jest.
Oczywiście, wspaniałą sprawą są takie sabatowe spotkanie i zrozumiałe jest, że odbywają się w takim a nie innym składzie, ale wymiana wrażeń powinna (za co pewnie mi się oberwie), moim zdaniem, odbywać się bardziej na gruncie prive. Rozumiem entuzjazm, fajna sprawa, ale jest mi z tym źle, a może nie tylko mi.
3 818 2011-07-12 11:12:06
Myway,
od dłuższego czasu odnoszę takie samo wrażenie, że grupa bardzo się zacieśniła i stała hermetycznie zamknięta. Próby włączenia się w dyskusję są mało widoczne i zostają zdominowane lub całkowicie pominięte. W sumie, nie tylko na tym wątku. Nowe osoby witane są niby entuzjastycznie: pisz, pomożemy, udzielimy wsparcia a później jest jak jest.
Oczywiście, wspaniałą sprawą są takie sabatowe spotkanie i zrozumiałe jest, że odbywają się w takim a nie innym składzie, ale wymiana wrażeń powinna (za co pewnie mi się oberwie), moim zdaniem, odbywać się bardziej na gruncie prive. Rozumiem entuzjazm, fajna sprawa, ale jest mi z tym źle, a może nie tylko mi.
Bardzo mi przykro. Obiecuję poprawę.
3 819 2011-07-12 11:57:02
No i nam się dostało ... chociaż, Bogiem a prawdą, nie dkońca wiem, za co.
Dziewczyny, my tu jesteśmy wszystkie równorzędnymi uczestniczkami forum. Każda z nas (chyba w szczególności te sabatowe) staramy się jak możemy dzielic się każdym przemyśleniem, konkluzją, cytatami, literaturą. A że dzielimy się również radością ze spontanicznie wynikłych spotkań ... no cóż. To też chyba jakaś wartość dodana i informacja dla wszystkich, że to też działa i pomaga.
Jakoś tak roszczeniowo to zabrzmiało, Betinka, że dziewczyny tu wchodzą i nie uzyskują należytego wsparcia. To tak jakby najstarsze starowinki miały jakiś regulaminowy obowiązek. Wg mnie każda z nas wnosi, ile potrafi, ale żadna z nas nie ma tu statusu moderatora ani terapeuty. Wyganianie nas na priv jest jakimś nieporozumieniem - to wszystko tutaj to jest jeden wielki priv. Odnoszę niejasne wrażenie, że większość z nas zrobiła tutaj sporo dobrego nie tylko dla siebie ale i dla całej reszty nawet jeśli przemykały jakieś nie do końca stricte tematyczne dialogi.
Jednakowoż każda "nowa" po przeczytaniu całego wątku czerpie stąd wiele praktycznych informacji. Każda z nas postarała się, żeby to miejsce było nie tylko zbiorową "wyjnią" na psychofagów, nie tylko kloaką żalu i miejscem na odreagowanie ale również miejscem, gdzie znajduje się odpowiedzi na ważkie dla nas pytania.
A że z czasem cos się pogrupowało - to jest przecież normalna społeczność jak każda inna i ludzie się jakos tam przetasowują, tworzą jakieś mniejsze zbiorowości.
Przepraszam - nie będzie samobiczowania.
3 820 2011-07-12 12:00:51
O żesz...spadlam z lozka! Kolezanka muzulmanka taki oto dekalog wkleila na fejsie:
1. Badz zadowolona! Z zadowoleniem przyjmij wszystko, co przyniesie twój maz do zjedzenia i ubrania! Wiedz o tym, ze usatysfakcjonowanie daje sercu spokój.
2. Zawsze dobrze sluchaj tego, co ci sie mówi i badz posluszna mezowi wobec jego dozwolonych polecen!
3. Niech twój dom i kazda twoja rzecz beda czyste, niech znajduja sie w ladzie i porzadku!
4. Uwazaj na czas jedzenia i snu swojego meza! Glód wprowadza czlowieka w zly nastrój, a brak snu powoduje zdenerwowanie.
5. Strzez dobrze majatku domu i rzeczy! Nie wypominaj prac i zaslug, które uczynilas! Dobro uczynione w zamian za dobro szybko wylatuje z pamieci, jednak dobra wykonanego w odpowiedzi na zlo nie zapomina sie.
6. Dobrze traktuj bliskich swojego meza! Informuj swojego meza o bledach w delikatny sposób, bedac z nim sam na sam!
7. Nie zdradzaj nikomu tajemnic swojego meza! Tajemnice miedzy malzonkami powinny byc zakopane razem z nimi w grobie.
8. Dziel ze swoim malzonkiem smutek i radosc! Badz pod kazdym wzgledem jego dobrym przyjacielem zycia! Klamstwo jest jak insekt, który niszczy od srodka gniazdo.
9. Sami rozwiazujcie problemy wynikle miedzy wami! Nie rozszerzaj ich na nas i na innych! Nie licz na niczyja pomoc!
10. Nie chciej od meza rzeczy, które zdobyc mu bedzie trudno lub nie bedzie w stanie!
11. Piekny charakter kobiety jest dla jej malzonka rajskim darem. Badz dla swego meza rajskim darem! Nie sprawiaj mu cierpien!
Spelnienie tego mozliwe jest tylko poprzez stawianie jego pragnien nad swoimi pragnieniami i jego zadowolenie nad swoimi zadowoleniem.
Jesli uznasz swe pragnienia i zadowolenie za najwazniejsze, to nie sposób bedzie ci skorzystac z tych rad.
Median, chyba pomyliłaś wątek. MUSISZ to wpisać na swoim wątku. Toż to gotowa recepta na wymarzony związek (wymarzony przez szowinistyczne męskie świnie ale WYMARZONY.)
3 821 2011-07-12 12:03:55
Ja rowniez nie zamierzam przepraszac za to, ze jakims zrzadzeniem losu udalo nam sie spotkac w realu. A to, ze dochodza nowe dziewczyny i nie moga sie wlaczyc w realne spotkania to niestety, ale taka kolej rzeczy. Jak juz Tarantella wyjasniala - problemy logistyczne i kasowe. Poza tym watpie w to, ze nawet jesli udaloby sie to pogodzic logistycznie nowa osoba nie czulaby sie mimo wszystko nieswojo. I oskarzenia o hermetycznosc na forum uwazam za niesprawiedliwe. Ja sie w tym akurat watku malo udzielam, ale czytuje go i nie zauwazylam, zeby problemy nowych dziewczyn byly bagatelizowane. Stare forumowiczki sa bardziej widoczne, bo widocznie maja wiecej do powiedzenia, do wyjasnienia.
3 822 2011-07-12 12:05:19
Median, chyba pomyliłaś wątek. MUSISZ to wpisać na swoim wątku. Toż to gotowa recepta na wymarzony związek (wymarzony przez szowinistyczne męskie świnie ale WYMARZONY.)
No wiec wlasnie mialam dylemat - pod co podciagnac: czy pod wymarzony zwiazek czy pod kkzb
Ale ok, jako, ze aktualnie priorytetem jest tlumaczenie sie z naszych realnych spotkac przenosze punktacje do swojego watku ![]()
3 823 2011-07-12 12:14:45
Zapewne nie wiem co to problem kobiety ,,kochającej za bardzo,,Jednak rozumiem to , że daje ona z siebie wiele , zbyt wiele , że przez to niszczy samą siebie . Po przeczytaniu postu smutnej88 ze strony 2 lub 3 wróciły wspomnienia . To co tam czytałam odczuwałam kiedyś sama . Moja historia jest długa i nie będę jej opisywać . Jedno jest pewne , ja też kochałam za bardzo , dawałam całą siebie rezygnując stopniowo ze wszystkiego , z przyjaźni , przyjemności , z własnego życia .Żyłam dla niego, żyłam jego życiem czekając na chociaż drobny gest miłości , który mi wystarczał by dalej przy nim być . Tak jak smutna88 czułam pustkę bez niego . To nic ,że ranił , że słowa były tylko obietnicami ale ważne , że był .....i ciągle ta nadzieja , że będzie tak jak kiedyś , że będę dla niego ważna .Sama siebie nie poznawałam . Kiedyś silna , z marzeniami , z wiarą , stawałam się słabą , mierną , smutną kobietą . Nie rozumiałam co się za mną dzieje , jak mogłam sobie na to wszystko pozwolić , jak on mógł na to wszystko pozwolić ....przecież mówił , że kocha . Kiedy czytałam charakterystykę psychopaty mój świat się zawalał , zawalał w miarę czytanego tekstu . Nie mogłam uwierzyć ,że żyłam 25 lat z psychopatą , że nie zorientowałam się wcześniej , że pozwoliłam manipulować sobą i dawać się nabrać na jego uczucia .....a oni nie mają uczuć ,są pustką w środku , nie wiedzą co to miłość , szacunek , współczucie ..........25 lat teatru .....a ja mu wierzyłam . Przestałam ,, kochać go za bardzo ,, w ciągu jednego dnia - w ogóle przestałam go kochać . Wiem , że manipulacją można osiągnąć wszystko , bo doświadczyłam tego na sobie . Nie twierdzę , że wszyscy faceci to psychopaci ale jeśli któraś na niego trafi to na pewno będzie go ,,kochać za bardzo ,, niszcząc siebie . Kalibabka to przykład psychopaty , którego kobiety ,,kochały za bardzo,, , kochały do ostatniego grosza , do utraty tchu . Życzę Wam żebyście nigdy na nich nie trafiły , żebyście przez miłość nie niszczyły siebie .
3 824 2011-07-12 12:17:16 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-07-12 12:19:22)
No i nam się dostało ... chociaż, Bogiem a prawdą, nie dkońca wiem, za co.
Dziewczyny, my tu jesteśmy wszystkie równorzędnymi uczestniczkami forum. Każda z nas (chyba w szczególności te sabatowe) staramy się jak możemy dzielic się każdym przemyśleniem, konkluzją, cytatami, literaturą. A że dzielimy się również radością ze spontanicznie wynikłych spotkań ... no cóż. To też chyba jakaś wartość dodana i informacja dla wszystkich, że to też działa i pomaga.
Jakoś tak roszczeniowo to zabrzmiało, Betinka, że dziewczyny tu wchodzą i nie uzyskują należytego wsparcia. To tak jakby najstarsze starowinki miały jakiś regulaminowy obowiązek. Wg mnie każda z nas wnosi, ile potrafi, ale żadna z nas nie ma tu statusu moderatora ani terapeuty. Wyganianie nas na priv jest jakimś nieporozumieniem - to wszystko tutaj to jest jeden wielki priv. Odnoszę niejasne wrażenie, że większość z nas zrobiła tutaj sporo dobrego nie tylko dla siebie ale i dla całej reszty nawet jeśli przemykały jakieś nie do końca stricte tematyczne dialogi.
Jednakowoż każda "nowa" po przeczytaniu całego wątku czerpie stąd wiele praktycznych informacji. Każda z nas postarała się, żeby to miejsce było nie tylko zbiorową "wyjnią" na psychofagów, nie tylko kloaką żalu i miejscem na odreagowanie ale również miejscem, gdzie znajduje się odpowiedzi na ważkie dla nas pytania.
A że z czasem cos się pogrupowało - to jest przecież normalna społeczność jak każda inna i ludzie się jakos tam przetasowują, tworzą jakieś mniejsze zbiorowości.
Przepraszam - nie będzie samobiczowania.
Przepraszam, jeśli zabrzmiało to roszczeniowo. Wsparcie może jest, ale takie na chwilę. Moim zdaniem, tylko moim zdaniem, kwestia dotyczy dyskusji, wymiany myśli, reakcji na problemy w małym gronie. Tak jakby powstało konklawe. Ok, możesz zajrzeć, napisać, poczytać, ale... zaraz zniknij. Zgadza się, że każda wnosi ile potrafi i może, sporo dobrego zostało zrobione.
Sprawa prive (w żadnym wypadku nie wyganiałam i nie wyganiam), dotyczyła tylko i wyłącznie wymianie emocji, które dotyczą uczestniczek sabatu. Niekiedy piszecie, tak, że chyba reszta nie bardzo wie o co chodzi - sprawy, który wydarzyły się Wam w czasie spotkania - to fajne i radujące, ale sprawia, że właśnie wówczas czuję się, czytając, intruzem. Tak jakbym wkraczała na teren prywatny, a jest to bądź co bądź forum.
Nie mam i nie miałam w ogóle na myśli, spotkania w realu. Zdaję sobie sprawę z trudnościami w tej kwestii. Odnoszę się do samego forum.
Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale przecież mogę chyba napisać, jak odbieram swoją bytność na forum?
3 825 2011-07-12 12:24:24 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-12 12:32:59)
Zofia, ja trafiłam i robiłam dokładnie to samo co Ty, tyle że któcej, bo pojawiło się "szkło powiekszające" w postaci kochanki (potem okazało się, że kilku). A ja wybaczałam dalej i dalej aż doszłam do ściany z drutu kolczastego. Dzis juz wiem - problem jest we mnie. Bo przecież wiadomo, że na świecie są skorpiony, jadowite węże i psychofagi, ale my NIE MUSIMY ich wprowadzać do swojego zycia i świadomie narażać sie na ukąszenia. Nasz problem polega na tym, że rozpoznawać pscyhofaga na odległość. Bo jak wygląda skorpion - wiesz, jak wygląda grzechotnik - wiesz (albo sprawdzisz w encyklopedii), ale jak wygląda psychofag - nie wiesz, dopóki z takim nie pożyjesz. Ale potem już będziesz wiedzieć tylko musisz sie nauczyć "Jak nie zapraszać go do swojego życia". A to ogromna robota, bo my w jakiś magiczny sposób primo - przyciągamy ich, secundo - nasze zmysły działają na nich najmocniej.
Jesteśmy tu po to, że nauczyć się jak nie robić ani primo ani secundo.
Zapraszamy do lektur. Przed Tobą świetna zabawa - odkrywanie siebie poprzez swoje błędy. A nie myli się tylko ten, co nie robi nic.
3 826 2011-07-12 12:30:52
Wsparcie może jest, ale takie na chwilę.
Kochanie, ale każda z nas ma tu masę własnych problemów, z którymi sobie nie radzi. Jeśli nawet któraś wie cos więcej od nowo przybyłych, to chętnie nakieruje ale niestety nadal ucieka w swój zmasakrowany świat, żeby sobie z nim radzić.
Niekiedy piszecie, tak, że chyba reszta nie bardzo wie o co chodzi - sprawy, który wydarzyły się Wam w czasie spotkania - to fajne i radujące, ale sprawia, że właśnie wówczas czuję się, czytając, intruzem.
Z tym zastrzeżeniem mogę się zgodzić - nie zawsze kontrolujemy, co jest ogólnie zrozumiałe a co niszowe, bo juz się same gubimy w tym, co zostało powiedziane na forum a co na sabatach, ale możemy sie w tym ograniczyć.
Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale przecież mogę chyba napisać, jak odbieram swoją bytność na forum?
Jak najbardziej i nie ma za co przepraszać. Zawsze uważałam, że lepsza jest dowolna dyskusja (byle nie pyskówka, a takich tu nie ma) niż strzelanie focha i trzaskanie drzwiami. Wszystkie się tu uczymy.
3 827 2011-07-12 12:37:55
Skończyłam "Nałogową miłość" Herzyk i.... zabieram się do czytania jeszcze raz. Szczerze polecam.
Czy u Was też taki "refleksyjny" dzień?
3 828 2011-07-12 12:44:53
Chyba mnie troszkę poniosło. Nie lubię jednak tłumić w sobie, tego, co mi nie odpowiada.
Tarantello, bardzo dziękuję za zrozumienie.
Na pewno nie będę strzelać focha czy też trzaskać drzwiami, bo jeśli drzwiami mnie wyrzucą wejdę oknem. Lubię jasne stawianie sprawy, czasami wyolbrzymiam, ale cóż, tak już jest.
Tarantello,
masz również rację, w całej swej mądrości, że uciekamy w swój zmasakrowany świat, bo w sumie problemy nigdy nie są takie same, raczej podobne. Nikt nigdy nie podejmie za nas decyzji. Ważne są porady, możliwość skorzystania z ukazania drogi, ale każda z nas walczy sama, no przynajmniej u mnie tak jest.
Miłego dnia.
3 829 2011-07-12 12:51:33
Ja się przyznam że dziś jestem MEGA HAPPY! Właśnie dowiedziałam się że dostałam się na studia-dziennikarstwo i stosunki międzynarodowe:) w piątek jadę złożyć papiery i spotkać się z właścicielka mieszkania,ha ta radość przesłania mi nawet myśli że mogę R spotkać w piątek,ale o tym nie myślę,nie chce,nie muszę,nie potrzebuje!! Ważne jest moje szczęście,radość i zadowolenie,a także duma:) hi jestem poryta:P
niekochana niezależnie co się w Twoim życiu dzieje 3maj się,bądź dzielna i silną. Tule i jestem z Tobą choć tak krótko i słabo się znamy;)
3 830 2011-07-12 13:08:34 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-12 13:10:18)
Skończyłam "Nałogową miłość" Herzyk i.... zabieram się do czytania jeszcze raz. Szczerze polecam.
Każdej proponuję nie tylko czytać ale sie nauczyć na pamięć jak "Pana Tadeusza". Proszę markerem zaznaczać najtrafniejsze miejsca - do książki.
Czy u Was też taki "refleksyjny" dzień?
Nooooo. Mam taką refleksję - dziś lepiej niż wczoraj, jutro lepiej niż dziś. (I to dotyczy w szczególności Ciebie.)
Ja się przyznam że dziś jestem MEGA HAPPY! Właśnie dowiedziałam się że dostałam się na studia-dziennikarstwo i stosunki międzynarodowe:) w piątek jadę złożyć papiery i spotkać się z właścicielka mieszkania,ha ta radość przesłania mi nawet myśli że mogę R spotkać w piątek,ale o tym nie myślę,nie chce,nie muszę,nie potrzebuje!! Ważne jest moje szczęście,radość i zadowolenie,a także duma:) hi jestem poryta:P
niekochana niezależnie co się w Twoim życiu dzieje 3maj się,bądź dzielna i silną. Tule i jestem z Tobą choć tak krótko i słabo się znamy;)
No przecież mówię - dziś lepiej niż wczoraj, jutro lepiej niż dziś ![]()
3 831 2011-07-12 13:14:54
Ja się przyznam że dziś jestem MEGA HAPPY! Właśnie dowiedziałam się że dostałam się na studia-dziennikarstwo i stosunki międzynarodowe:) w piątek jadę złożyć papiery i spotkać się z właścicielka mieszkania,ha ta radość przesłania mi nawet myśli że mogę R spotkać w piątek,ale o tym nie myślę,nie chce,nie muszę,nie potrzebuje!! Ważne jest moje szczęście,radość i zadowolenie,a także duma:) hi jestem poryta:P
niekochana niezależnie co się w Twoim życiu dzieje 3maj się,bądź dzielna i silną. Tule i jestem z Tobą choć tak krótko i słabo się znamy;)
Cieszę się bardzo Twoją radością! ![]()
Spoko - niekochana da radę
Ale dziękuję za wsparcie ![]()
3 832 2011-07-12 13:34:52
Dziewczęta - wybaczcie, jeśli to wygląda jakbyśmy się separowały. Nie było takiego zamiaru. My "stare" też dochodziłyśmy do wątku stopniowo, każda w swoim czasie ![]()
Nawet miały być 2 osoby więcej na tym wtórnym sabacie, ale jakoś się nie zjawiły. A szkoda, bo jakieś inne 2 mogłyby wejść na ich miejsce. Trudno - tak to bywa, gdy robi się coś na "spontanie" ![]()
Myślę, że jeśli nawet piszemy coś niby nie na temat jak np. o tym by stać się piękną i pożądaną kobietą - w sumie ma się do tematu o tyle, że kochałyśmy dotąd "za bardzo" kogoś innego. Teraz czas pokochać PRZEDE WSZYSTKIM SIEBIE.
Pozdrawiam
3 833 2011-07-12 13:35:43
Chyba mnie troszkę poniosło. Nie lubię jednak tłumić w sobie, tego, co mi nie odpowiada.
Tarantello, bardzo dziękuję za zrozumienie.
Na pewno nie będę strzelać focha czy też trzaskać drzwiami, bo jeśli drzwiami mnie wyrzucą wejdę oknem. Lubię jasne stawianie sprawy, czasami wyolbrzymiam, ale cóż, tak już jest.
Tarantello,
masz również rację, w całej swej mądrości, że uciekamy w swój zmasakrowany świat, bo w sumie problemy nigdy nie są takie same, raczej podobne. Nikt nigdy nie podejmie za nas decyzji. Ważne są porady, możliwość skorzystania z ukazania drogi, ale każda z nas walczy sama, no przynajmniej u mnie tak jest.Miłego dnia.
Oj tam, oj tam. Najważniejsze to po trochu wychodzic z tego zmasakrowanego światka. Trzeba wyściubiać nosa. To, kurde, tytaniczna robota ale sie opłaca. Ja zakżdym razem, jak idę na basen, jak idę na zajęcia z tych śmiesznych bębenków afrykańskich i nawet jak się szykuję na sabat, to mam lęki - czy podołam psychicznie światu zewnętrznemu, czy w ogóle tego chcę i jestem na to gotowa. A potem okazuje się, że WARTO.
My tu jesteśmy jak ofiary wypadku drogowego. Po operacji jest rehabilitacja - każda z nas musi się na początek sponizować chociaż szwy ciągną i mięśnie są zatrofizowane ale mamy aparat pionizujący - to forum i wszystko, co z niego wynika (czytanie, myślenie, wypluwanie się, spotykanie się w realu i wirtualu, kupę ozdrowieńczego śmiechu).
Miłego dnia Tobie i wszystkim
3 834 2011-07-12 14:35:54
tzn? nie robimy podgrupy??? ja nie mam do was zupelnie zadnych pretensji, ale wiem ze w wezszym gronie latwiej sie wzajemnie zauwazyc i wspierac. Ja dodam ze mialam mega dola pewnego razu i napisalam na forum z mysla o jakas porade, ale zostalo to rowniez skomentowane w zwiazku z inna osoba i dalej watek potoczyl sie miedzy stalymi bywalczyniami , w taki sposob , ze moj problem zupelnie zostal pominiety!!! Wlasnie chce wziasc z was przyklad i wziasc sprawy w swoje rece zamiast sie przygladac i czuc sie pomijana badz jak niezbyt udana adopcja;) Mysle , ze wlasnie takie grono kobiet madrych i po przejsciach jest mi bardzo potrzebne , wiec wszystkie kobietki , ktore sa bywalczyniami tego forum, ale nie sa dlugo stazem oraz nie sa Sabatowymi czarownicami zapraszam do Watku : Kochamy za bardzo grupaII
3 835 2011-07-12 14:43:20
tzn? nie robimy podgrupy??? ja nie mam do was zupelnie zadnych pretensji, ale wiem ze w wezszym gronie latwiej sie wzajemnie zauwazyc i wspierac. Ja dodam ze mialam mega dola pewnego razu i napisalam na forum z mysla o jakas porade, ale zostalo to rowniez skomentowane w zwiazku z inna osoba i dalej watek potoczyl sie miedzy stalymi bywalczyniami , w taki sposob , ze moj problem zupelnie zostal pominiety!!! Wlasnie chce wziasc z was przyklad i wziasc sprawy w swoje rece zamiast sie przygladac i czuc sie pomijana badz jak niezbyt udana adopcja;) Mysle , ze wlasnie takie grono kobiet madrych i po przejsciach jest mi bardzo potrzebne , wiec wszystkie kobietki , ktore sa bywalczyniami tego forum, ale nie sa dlugo stazem oraz nie sa Sabatowymi czarownicami zapraszam do Watku : Kochamy za bardzo grupaII
Jejku, poczułam się okropnie - przepraszam kochana
Wybaczysz?