netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 248 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 52 53 54 55 56 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 446 do 3 510 z 26 310 ]

3 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Ahedonko najdrozsza... no wlasnie to nie jest dolujace. To wskazowka, kolo ratunkowe, barierka... cos czego powinnysmy sie chyba trzymac tworzac nowe zwiazki.
Nie jestem w stanie zrobic nic by on mnie kochal. Jestem tu bezsilna. Mam madrosc by to rozpoznac.
Nie boje sie juz tej bezsilnosci...bo to fakt, z ktorym kazda kkzb musi sie zmierzyc.
Zmierzylam sie. Taki napis to dla mnie nadzieja, bo nie pokladam juz nadziei w swojej sile i mocy wplywania na czyjes uczucia do mnie big_smile)

No cóż jesteśmy widać podobne, ale nie takie same - NIGDY nie uważałam, że ktoś może mieć moc wpływania na czyjeś uczucia. W tym i moje (nadmiar empatii?) Ale nie patrzyłam na to z pozycji bezsilności. Owszem:"Nie jestem w stanie zrobic nic by on mnie kochal.(...) Mam madrosc by to rozpoznac." Gdy dochodziłam do wniosku, że mnie NIE kocha było mi źle, że się pomyliłam w ocenie jego i jego postawy, ale nie próbowałam wmawiać sobie uczuć jakich nie posiadał. Gdy mówił mi kocham a robił tak, że nie byłam w stanie tego przyjąć mówiłam: "jeśli tak ma wyglądać miłość, to ja TAKIEJ nie chcę". Ja jednak chyba mam te cechy autystyczne, zakamuflowane sygnały nie są dla mnie czytelne. Albo się kocha albo nie. Kocha, ale lata na boki znaczy NIE kocha, nawet gdy twierdzi inaczej smile
Jak miałam onegdaj cień wątpliwości - sama mi je rozwiałaś big_smile NIE ma miłości, skończyła się i pozamiatane

hmmm... cien watpliwosci... mam nowe okreslenie dla nadziei
nadzieja-cien watpliwosci smile

3 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny!! Muszę się Wam pochwalić moim dniem. Moje postanowienia od wczoraj są moją siłą napędową do działania. Nawet nie wiecie jak bardzo rady z forum utkwiły mi w głowie.(albo wiecie! - co ja gadam!!)  Zaczęłam dwa tygodnie urlopu i przez te 16 dni zero myśli o NIM, zero płaczu, tęsknoty i zapchany czas to maksimum robieniem czymkolwiek. Dzisiaj jetem od 6 na nogach. Złożyłam dokumenty do obrony, potem zakupy, kawa u przyjaciółki, powrót do domu.... i dopadła mnie apatia. Ale sprytnie się wymknęłam. Poszłam spać. Niestety śnił mi się były nr 2 że się z nim.... no wiecie yikes hehehe! Ale obudziłam się i chwilowo ponownie psycha zaczęła klękać. No to ją za łeb i do pionu. Na szczęście słoneczko za oknem też pomogło. Potem muza na full - same dicho wink - i gotowanie. Nie pamiętam kiedy mieszałam w garach a przecież to lubię. Teraz mam gotowe pyszne leczo na cały tydzień big_smile. I gwóźdź dnia. Wyciągnęłam przyjaciółkę z domu na spacer i to cieszy mnie najbardziej, bo to ona była moim treserem czasu przez ostatnie tygodnie. Mam dzisiaj jakoś dużo energii, chce mi się żyć, bawić, śpiewać, tańczyć i cieszy mnie że każda myśl w której pojawia się ON potrafię ją zastąpić czym innym. Kochane da się wszystko tylko trzeba w to uwierzyć.

Ps. I opis pod profilem też zmieniam na bardziej optymistyczny. tongue

Buziaki dla was!!

3 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

hmmm... cien watpliwosci... mam nowe okreslenie dla nadziei
nadzieja-cien watpliwosci smile

No brzmi ładnie, fakt smile
Cień wątpliwości co do interpretacji wydarzeń - bo jakby to była nadzieja, to na to, że wszystko wypada mi "łyknąć" czyli wszystko można mi wmówić. I to by była dopiero bezsilność - ale mi nie dałaś pozwolić sobie NIC wmówić tongue I teraz nie mam żadnych wątpliwości. Choć przykrości pewnie jeszcze będą mnie spotykać. Dobrze, że do nas wróciłaś big_smile

3 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Hej dziewczyny!! Muszę się Wam pochwalić moim dniem. Moje postanowienia od wczoraj są moją siłą napędową do działania. Nawet nie wiecie jak bardzo rady z forum utkwiły mi w głowie.(albo wiecie! - co ja gadam!!)  Zaczęłam dwa tygodnie urlopu i przez te 16 dni zero myśli o NIM, zero płaczu, tęsknoty i zapchany czas to maksimum robieniem czymkolwiek. Dzisiaj jetem od 6 na nogach. Złożyłam dokumenty do obrony, potem zakupy, kawa u przyjaciółki, powrót do domu.... i dopadła mnie apatia. Ale sprytnie się wymknęłam. Poszłam spać. Niestety śnił mi się były nr 2 że się z nim.... no wiecie yikes hehehe! Ale obudziłam się i chwilowo ponownie psycha zaczęła klękać. No to ją za łeb i do pionu. Na szczęście słoneczko za oknem też pomogło. Potem muza na full - same dicho wink - i gotowanie. Nie pamiętam kiedy mieszałam w garach a przecież to lubię. Teraz mam gotowe pyszne leczo na cały tydzień big_smile. I gwóźdź dnia. Wyciągnęłam przyjaciółkę z domu na spacer i to cieszy mnie najbardziej, bo to ona była moim treserem czasu przez ostatnie tygodnie. Mam dzisiaj jakoś dużo energii, chce mi się żyć, bawić, śpiewać, tańczyć i cieszy mnie że każda myśl w której pojawia się ON potrafię ją zastąpić czym innym. Kochane da się wszystko tylko trzeba w to uwierzyć.

Ps. I opis pod profilem też zmieniam na bardziej optymistyczny. tongue

Buziaki dla was!!

No i brawko! Już parę godzin do przodu big_smile

3 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Hej dziewczyny!! Muszę się Wam pochwalić moim dniem. Moje postanowienia od wczoraj są moją siłą napędową do działania. Nawet nie wiecie jak bardzo rady z forum utkwiły mi w głowie.(albo wiecie! - co ja gadam!!)  Zaczęłam dwa tygodnie urlopu i przez te 16 dni zero myśli o NIM, zero płaczu, tęsknoty i zapchany czas to maksimum robieniem czymkolwiek. Dzisiaj jetem od 6 na nogach. Złożyłam dokumenty do obrony, potem zakupy, kawa u przyjaciółki, powrót do domu.... i dopadła mnie apatia. Ale sprytnie się wymknęłam. Poszłam spać. Niestety śnił mi się były nr 2 że się z nim.... no wiecie yikes hehehe! Ale obudziłam się i chwilowo ponownie psycha zaczęła klękać. No to ją za łeb i do pionu. Na szczęście słoneczko za oknem też pomogło. Potem muza na full - same dicho wink - i gotowanie. Nie pamiętam kiedy mieszałam w garach a przecież to lubię. Teraz mam gotowe pyszne leczo na cały tydzień big_smile. I gwóźdź dnia. Wyciągnęłam przyjaciółkę z domu na spacer i to cieszy mnie najbardziej, bo to ona była moim treserem czasu przez ostatnie tygodnie. Mam dzisiaj jakoś dużo energii, chce mi się żyć, bawić, śpiewać, tańczyć i cieszy mnie że każda myśl w której pojawia się ON potrafię ją zastąpić czym innym. Kochane da się wszystko tylko trzeba w to uwierzyć.

Ps. I opis pod profilem też zmieniam na bardziej optymistyczny. tongue

Buziaki dla was!!

Twoje optymistyczne podejście do dzisiejszego dnia sprawił, że się uśmiechnęłam. Twój opis całego dnia (do tej pory) jest pełen energii, radości - wyobraziłam sobie Ciebie bez większego problemu. I szczerzę cieszę się Twoim podejściem do sprawy... Taki pozytywny bodziec potrafi zdziałać cuda i owszem, owszem da się wszystko - trzeba uwierzyć i chcieć wink
Zyczę wytrwałości podczas dalszych dni urlopu i nieznikającego optymizmu big_smile
Pozdrawiam serdecznie wink

3 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Dobrze, że do nas wróciłaś big_smile

ja nie zamierzalam Was opuscic... tylko tamten watek, na ktory moderatorka odpisala mi cos w stylu "nie usune bo sa tam zacne mysli zawarte" co mi skolidowalo od razu z wczesniejsza wypowiedzia w stylu "przenioslam bo kobiety beda zawiedzione, ze wy tu o pierogach"
Zapronowalam zatem dwa rozwiazania
1. Jesli cos wanego jednak zostalo tam zawarte to moze przywrocic wlasciwe nalezne miejsce watku... czyli zaraz obok "Grupy wsparcia dla kkzb
2. usuniecie wszystkich moich wpisow podajacych zbyt intymne szczegoly z mojej prywatnosci i tu podalam liste owych intymnosci...

Moderatorka milczy kolejny dzien
a ja jestem Wam empatyczne dziewczyny bardzo wdzieczna, ze nie dopisujecie niczego w tamtym watku i pozwalacie mu umrzec.
W zasadzie nowy zwiazek kkzb nadaje sie tez na grupe wsparcia, wiec nie widze problemu big_smile

3 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Mam dzisiaj jakoś dużo energii, chce mi się żyć, bawić, śpiewać, tańczyć i cieszy mnie że każda myśl w której pojawia się ON potrafię ją zastąpić czym innym. Kochane da się wszystko tylko trzeba w to uwierzyć.

Ps. I opis pod profilem też zmieniam na bardziej optymistyczny. tongue

BRAWO big_smile
I o to chodziło: chcę, mogę, potrafię - to ja rządzę swoim życiem i wyrzucę TE DURNE myśli z głowy! Bo tak właśnie chcę, mogę i potrafię....

3 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jezuuuuu.... znów to czuję: jestem BEZSILNA!!!!!!!! Niewnawidzę tego uczucia sad
I kto mi to robi? Znów facet sad Gdyby to była kobieta - z pewnością by mi tego nie zrobiła!!!!!

Nie obawiajcie się - żaden nowy psychofag big_smile Ja dalej o tym Kubie hmm Dawno żaden mężczyzna nie wzbudził tylu moich emocji wink I jeszcze mi wytyka nadmierną eksploatację (potencjalnego mężczyzny też). hmm  Ale obiecał zakonserwować jak już znaprawi chłodzenie. Przegrzałam laptopka - taka gorąca laska ze mnie big_smile
Ja chcę tu do Was! Muszę szantażować własne dziecko hmm A że nauczyłam bestię asertywności - nie jest łatwo big_smile

Wczoraj na imprezie liczyłam kkzb - większość kochane, większość hmm 
Zaobserwowałam trend - trzymanie partnerów za rączkę, tudzież ramię. Krótka smycz. Tylko jak tu wyjść do toalety? Pampers? Cewnik?
I ten niepokój w oczach, gdy jego wzrok zatrzymuje się dłużej na jakiejś kobiecie. Nawet jeść nie chcą - bo musiałyby puścić choć na chwilę... A jak nie wróci?
Dosłownie kilka kobiet (w tym nieskromnie napiszę - ja), które naprawdę dobrze się bawiły. Reszta ewidentnie była zestresowana obecnością potencjalnej konkurencji. Smutne to... Iść na imprezę i BAĆ SIĘ. Masakra...

Ja się świetnie bawiłam. Jedzonko pyszne - przekąski malutkie i pyszne. Szampan pycha - to chyba jest alkohol dla mnie. hmm Nie mam po nim kaca big_smile
Wartość dodana: ten ujmujący mężczyzna, który uśmiechał się z drugiego końca sali. A potem odnalazł dla mnie łososia wink Nic więcej nie napiszę.
Piszę do Was i już tęsknię sad

3 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

Twoje optymistyczne podejście do dzisiejszego dnia sprawił, że się uśmiechnęłam. Twój opis całego dnia (do tej pory) jest pełen energii, radości - wyobraziłam sobie Ciebie bez większego problemu. I szczerzę cieszę się Twoim podejściem do sprawy... Taki pozytywny bodziec potrafi zdziałać cuda i owszem, owszem da się wszystko - trzeba uwierzyć i chcieć wink
Zyczę wytrwałości podczas dalszych dni urlopu i nieznikającego optymizmu big_smile
Pozdrawiam serdecznie wink

Monia (moja imienniczko wink) ja za to w Twoim poście wyczuwam jakąś nostalgię. Dobrego mam nosa? Przecież wiemy że każdy dzień, mimo że wydaje nam się taki sam, różni się od pozostałych. Dokonują się w nas zmiany niewidzialne dla oka (chociaż jak czasem patrzę w lustro to  mówię-Dobry Boże! Jestem kumulacją wszystkiego co najgorsze!), każdy dzień to regeneracja, kawałek po kawałku. To jest tak jak z układaniem puzzli. Znój i trud ale efekt końcowy mówi sam za siebie. I tu cytat Piłsudskiego - mój ulubiony z resztą Tak żyć, jak żyłem - warto było - warto było ten ból przezwyciężać - jak przezwyciężałem.   Wierzę, że za parę miesięcy tak sobie będziemy powtarzać.

Anhedonia, Tarantella Wy nawet jak macie doła giganta to potraficie rozbawić big_smile Podziwiam i będę brać przykład tongue

3 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Wczoraj na imprezie liczyłam kkzb - większość kochane, większość   
Zaobserwowałam trend - trzymanie partnerów za rączkę, tudzież ramię. Krótka smycz. Tylko jak tu wyjść do toalety? Pampers? Cewnik?
I ten niepokój w oczach, gdy jego wzrok zatrzymuje się dłużej na jakiejś kobiecie. Nawet jeść nie chcą - bo musiałyby puścić choć na chwilę... A jak nie wróci?
Dosłownie kilka kobiet (w tym nieskromnie napiszę - ja), które naprawdę dobrze się bawiły. Reszta ewidentnie była zestresowana obecnością potencjalnej konkurencji. Smutne to... Iść na imprezę i BAĆ SIĘ. Masakra...

Ja pierdziu!! Chyba się cieszę że nie mam z kim chodzić na imprezy:P

niekochana72 napisał/a:

Wartość dodana: ten ujmujący mężczyzna, który uśmiechał się z drugiego końca sali. A potem odnalazł dla mnie łososia wink Nic więcej nie napiszę.
Piszę do Was i już tęsknię sad

I przypomniał mi się kawał.

Przechodzi Niewidomy koło sklepu rybnego
- "Cześć dziewczyny!!!" big_smile

A tak na marginesie to coś mi się wydaje że będziesz musiała niedługo zmienić login big_smile

3 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oj mam dzis ciezki dzien,juz 3 dzien od ostatniej rozmowy z moją żoną,człowiek tęskni za osobą przed calym crashem,choć wiem że rozmowa nic nie da, że tylko da mi ulge w tęsknocie ale i też rozdrapie swoją rane pozdrawiam

3 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O! Faceci też mają syndrom weekendowy? Widzicie, dziewczyny, nie jesteśmy takie ostatnie z tym naszym biadoleniem. Martyrs jeszcze nie wie, że musi odbębnić tych 90 dni big_smile

3 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

człowiek tęskni za osobą przed calym crashem

Dobrze gadasz, teraz to przeczytaj i niech dotrze. Tęsknisz za czymś, czego już nie ma.
Pamiętam o Tobie, będę dalej wysyłać jak tylko odzyskam mojego ukochanego wink

3 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny zbieram się bym Wam coś bardzo ważnego powiedzieć, bardzo Was potrzebuję, dużo bym dała by mieć Was teraz obok siebie.

3 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Dziewczyny zbieram się bym Wam coś bardzo ważnego powiedzieć, bardzo Was potrzebuję, dużo bym dała by mieć Was teraz obok siebie.

Dawaj kochana - póki mam laptopa i nie zawaham się go użyć.
Co się stało?

3 461 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-07-02 20:15:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana, napisałam maila smile

Zatem piszę Moja Droga. Wytrzymaj proszę kwadrans.

3 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Niekochana, napisałam maila smile

Zatem piszę Moja Droga. Wytrzymaj proszę kwadrans.

Oki, czekam.

3 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Niekochana, napisałam maila smile

Zatem piszę Moja Droga. Wytrzymaj proszę kwadrans.

Oki, czekam.

W wielkim skrócie opisałam o co mi chodzi.
Myślałam, że dam radę wytrzymać do sabatu.

3 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Dziewczyny zbieram się bym Wam coś bardzo ważnego powiedzieć, bardzo Was potrzebuję, dużo bym dała by mieć Was teraz obok siebie.

Żeby się dało już bym tam była z Tobą. Może jakoś oględnie to wyłóż... Czujesz się nieszczęśliwa czy jakieś kłopoty?

3 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Myślałam, że dam radę wytrzymać do sabatu.

Wytrzymaj - a już my Cię weźmiemy w obroty big_smile

3 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Dziewczyny zbieram się bym Wam coś bardzo ważnego powiedzieć, bardzo Was potrzebuję, dużo bym dała by mieć Was teraz obok siebie.

Żeby się dało już bym tam była z Tobą. Może jakoś oględnie to wyłóż... Czujesz się nieszczęśliwa czy jakieś kłopoty?

Dziękuję, tu nie umiem o tym teraz pisać, wszystko Wam opowiem.
Mam zamiar urodzić się na nowo, na Waszych oczach, oby starczyło mi sił.

Tęsknię!

3 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Domek, ja też poproszę maila, ale KONIECZNIE.

3 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Mam zamiar urodzić się na nowo, na Waszych oczach, oby starczyło mi sił.

Trzymaj się cieplutko, to już niedługo. Głowa do góry i pierś do przodu. Trzymam za Ciebie kciuki smile

3 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, BARDZO Wam dziękuję!

Tarantellko, odbierz maila.

Wszystko, WSZYSTKO opowiem!

3 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej kobietki, wróciłam z babskiego spotkania. Było krótkie bo jedyną osobą, która mogła nas porozwozić do domów był facet przyjaciółki, który spieszył się na walkę bokserską. Mam dodatkowy dół, bo  nie mam okresu już od 42 dni, nie wiem czy to menopauza, czy jakieś kobiece sprawy, depresja,  czy ciąża. Jutro zakupię test, ale nie mam żadnych objawów ciązy, więc to pewnie nie to. Jutro jednak muszę stawic temu czoła.

3 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm... Możliwe Mirello, ze nostalgia istnieje w moich postach, jakby nie patrzeć tęsknie za czymś co przeszło... Może to śmieszne, ale tak właśnie jest. Jednakże staram się stawiać czoła temu stanowi, bo wiem że warto... Robie małe kroczki i choć czasem bywam w nostalgicznym nastroju (co może być krokiem do tyłu) stawiam czynami kroki do przodu, bo wiem że warto. Widzę sens tej walki, bo podnoszę się z upadku - a to ukazuje moją siłę i determinację z wyleczenia się z uzależnienia...

Dziś dzień minął pod znakiem działań:sprzątanie, gotowanie obiadu, film z rodziną, domowe spa, w końcu teraz mam czas na chwilę dla Was. Zajrzałam na telefon - 2 połączenia nie odebrane od R. i wiecie co, w pierwszej chwili chciałam oddzwonić (tak odruchowo), zapytać co się stało, ale się powstrzymałam powtarzając sobie w myśli "o nie, on nie jest wart wydania mojej kasy z telefonu, ponadto mam ważniejsze sprawy na głowie niż słuchanie jego" Odłożyłam telefon i dalej zaczęłam robić to co sobie zaplanowałam, czyli malowanie pazurków.

Zielony Domku gdyby to było możliwe, wszystkie przywędrowałybyśmy do Ciebie na jednym tchu. Trzymam kciuki aby ten moment, który mogę jedynie się domyślać jest dla Ciebie ciężki bądź trudny minął szybko a chwila ponownego narodzenia się była wyjątowym momentem w Twoim życiu niosącym wiele dobrego. Powodzenia życzę wink

3 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:

Hej kobietki, wróciłam z babskiego spotkania. Było krótkie bo jedyną osobą, która mogła nas porozwozić do domów był facet przyjaciółki, który spieszył się na walkę bokserską. Mam dodatkowy dół, bo  nie mam okresu już od 42 dni, nie wiem czy to menopauza, czy jakieś kobiece sprawy, depresja,  czy ciąża. Jutro zakupię test, ale nie mam żadnych objawów ciązy, więc to pewnie nie to. Jutro jednak muszę stawic temu czoła.

Bez paniki. Ja w tych przeżyciach, emocjach i dramatach wszystko mam już tak porozregulowywane, że przestałam liczyć. A na menopauzę to sobie jeszcze trochę poczekasz big_smile

Byłyśmy dzielne, dziewczynki. Mamy dzień do przodu. Ja nie zrobiłam nawet połowy z tego co zaplanowałam ALE nadal żyję i tego się trzymajmy. Dobranocka wszystkim.

3 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam Was drugą noc.
Czytam i co jakiś czas coś mnie rąbie w okolicach serca - to znaczy, że trafia w punkt. Już trudno mi zliczyć te punkty.Zazdrości, Niekochana, Tarantello - przy Waszych postach najbardziej. Dziękuję, chociaż chętnie bym Was zamordowała, że pokazujecie to, o czym nie chcę wiedzieć i pamiętać...

Doszłam przed chwilą do strony 40 i przeczytałam Twój, Tarantello, poradnik-bezradnik no i "rąbło" mnie tak, że przyszła pora na  wywnętrzenie, chociaż się boję, jak cholera.
Pewnie więc będzie kawałkami, bo i życie już długie, więc się nazbierało...

Dobra, dobra - chcesz coś zagadać, koleżanko?

Już nie mam siły. Mam w głowie tylko jedną myśl - powinnam się rozstać z mężem. Myślę o tym od jakiegoś czasu, a ostatnio nieustająco.
Najgorsze, że on nie pije, nie bije, nie zdradza i nawet mnie - chyba - nie zaniedbuje. Rozumiecie? Ale uporczywie myślę, ze nie chcę być z takim człowiekiem.Chciałabym, żeby stało się coś, co da mi tę całkowitą pewność, chciałabym, żeby zrobił coś tak okropnego, że mogłabym powiedzieć: "nie, teraz już przegiąłeś". Jakiś powód - dobre, co?

No dobra, to co wobec tego robi? Jest - użyjmy eufemizmu - "trudnym człowiekiem". Nawet trudno mi to opisać, bo trudno mi czasem odróżnić, kto tu ma problem - ja czy on.

Aha - oboje jesteśmy DDD. Ale być może nie musiałam tego nawet pisać??? - he, he.

Łatwo wpada w złość. Jest z tych, którzy chcą zabić spadający płyn do kąpieli. Ale druga - moja - strona sprawy wygląda tak, że kiedy słyszę kolejne: "o kurrrr...!!", to podskakuję. I nie potrafi mnie to nie ruszać, mimo że sobie powtarzam, że to jego emocje, nie moje - to jednak jakoś moje też.
Ale oczywiście zaczęłam od drobiazgu.
To wpadanie w złość nie ogranicza się wyłącznie do przekleństw w domowym zaciszu. Jest, jak to się mówi "konfliktowy". Nie zliczę, ile prac już rzucił, chociaż jest piekielnie dobrym profesjonalistą w swojej dziedzinie (która zresztą jest i moją). Scenariusze są podobne - wszyscy są niekompetentni, bądź też wymagają rzeczy bez sensu. Co gorsza - niestety na ogół ma rację (naprawdę wiem, o czym mówię), tyle ze sposób, w jaki to rozgrywa, przynosi mu straty, których zdaje się nie dostrzegać. A więc w końcu wpada w szał,  "wygarnia" przełożonemu nie przebierając w słowach, pali za sobą wszystkie mosty i w rezultacie "wszystkie prace ma poobrażane".  W dodatku podejmuje te decyzje bez uzgodnienia ze mną, chociaż przecież skutki mnie dotyczą. Aktualnie jest na zasiłku dla bezrobotnych, czyli formalnie na moim utrzymaniu, chociaż nie do końca, bo oboje mamy tzw. wolny zawód, więc czasem coś mu się trafia - ale i tak to głównie ja zarabiam.
To mnie chyba boli najbardziej. Bo nie musiałoby tak być i nie było.

Boli mnie to, że w złości mówi mi czasem bardzo raniące rzeczy, których potem nie pamięta - naprawdę. 8 lat temu był między nami poważny konflikt - to osobna sprawa - właściwie były przymiarki do rozstania - i wtedy postawiłam parę warunków, jednym z nich było to, żeby nie używał pod moim adresem wulgaryzmów (bo to się wtedy zdarzyło) i  tego się trzyma, ale i bez wulgaryzmów potrafi dowalić. Głównie słyszę, że robię z niczego problemy, że nie zależy mi na nim, że on mnie nie obchodzi, "kręcę tylko swoje własne lody", nie zwracam uwagi na jego uczucia i jego problemy itd.
To jest dla mnie jakoś bardzo trudne do wysłuchiwania i tu być może jest moja strona problemu.

Wiele osób oprócz mnie dostrzega te problemy - jego córki (to dla nas obojga od 10 lat drugie małżeństwo, co było osobną i niełatwą sprawą), brat, znajomi. Parę osób powiedziało na początku naszego związku, że martwią się o mnie, ktoś inny - że on mnie wykorzystuje. Ostatnio w krótkim czasie zdarzyło się sporo takich trudnych sytuacji, chyba to nagromadzenie - oczywiście łącznie z tym, co mnie samej dotyczy - bezpośrednio spowodowało, że w mojej głowie jest tylko jedna myśl:" on naprawdę taki jest, to pułapka, trzeba uciekać z tego związku, bo się wykończę". Tak jakby poskładały mi się kawałki puzzli - być może to ja się myliłam, a inni mieli rację.
Takie myśli przychodziły mi czasem i przedtem do głowy, ale teraz to obsesja - myślę o tym bez przerwy. Wiedziałam przecież o tym wszystkim, ale "miał ciężkie dzieciństwo", a poza tym niczego złego przecież mi nie zrobił, kocha mnie, nie zdradza, jest czuły, pamięta o mnie i myśli, jest mało wymagający w obsłudze, nie jest drobiazgowy, jest gotowy mi pomóc, nie żałuje mi niczego - kurczę, lubię go, lubię z nim gadać, nie nudzimy się.
Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Na razie tyle - niezależnie od wszystkiego dziękuję za wysłuchanie.

3 474 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-03 09:20:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozaljo - przede wszystkim witam Cię gorąco i mocno, mocno przytulam. big_smile
Twój post bardzo mnie poruszył - bo mój jeszczemąż właśnie tak zaczynał jak Twój mąż. Tolerowałam te jego zachowania, udawałam, że to "nic takiego", ba - zapobiegałam im wybiegając trzy ruchy w przyszłość. Znasz to, prawda? To życie na "nieustającej czujności", to oczekiwanie, ten niepokój...
I dziś mogę szczerze Ci powiedzieć - NIE WARTO. Nie szukaj innego usprawiedliwienia poza tym, że Ty tak nie chcesz żyć. To jest najważniejszy i wystarczający powód. Mogę Ci powiedzieć, że życie po drugiej stronie lustra jest PIĘKNE. Ja jeszcze nie do końca formalnie jestem wolna, ale emocjonalnie, mentalnie - jestem wolna. To wspaniałe uczucie, wierz mi.

Polecam Ci naszą literaturę - jeśli napiszesz na mojego maila, to w przyszłym tygodniu, gdy odzyskam laptopa wyślę Cinaszą obfitą biblioteczkę.
Ściskam Cię mocno i pisz, pisz do nas. To takie oczyszczające big_smile
A te jego zachowania - to agresja. Słowna agresja, która od fizycznej różni się tylko ty, że nie zostawia widocznych śladów na ciele. Psychikę rozwala tak samo i ma ten sam cel - zniszczyć drugiego człowieka.

3 475 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-03 09:27:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Rozalja,
Wg mnie zwyczajnie Ci się nazbierało big_smile. 
Widzisz, takie poradniki-bezradniki mają to do siebie, że można sobieje "przypiąć" do każdego. Zobacz sama - przecież z tego mojego do Twojej sytuacji pasują może dwa-trzy punkty. Nie jesteś obdarowywana patologicznym nawykowym kłamstwem, nie jesteś zdradzana, Twój mąż nie żyje wg schematu słowo-jedno, czyny-drugie. Jedyny problem z mojego bezradnika, jaki ma to AGRESJA. To bez wątpienia poważny problem ale może on sam też sobie chciałby z nim poradzić. Ale to musi wiedzieć on sam a nie Ty. Tobie zaś gorąco polecam książkę: Patricia Evans ? ?Toksyczne słowa - słowna agresja w związkach?.
Jeśli nauczysz się stawiać właściwe granice w takich zachowaniach, to sytuacja między Wami wg mnie powinna się wyprostować. Inną sprawą są jego zachowania wobec reszty świata. I pytanie jest tylko, czy on zdaje sobie sprawę ze swoich niepohamowanych reakcji i ich skutków. Jeśli tak, to jesteś w domu - zaproponuj terapię. Są przecież specjalne terapie mające na celu nauczenie człowieka adekwatnych reakcji na stresogenne sytuacje. Ale, powtarza, to ona sam ma chcieć z tym zawalczyć a nie Ty.
Bez wątpienia jednak nie powinnaś doprowadzać do stanu kumulacjii w Tobie samej złości na taki stan rzeczy, bo z czasem to zrodzi frustrację, która odwróci bieguny w waszym związku i to Ty sama zaczniesz być agresorem.

3 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ach, Niekocahana, znów RAZEM ale tym razem nie TO SAMO big_smile big_smile big_smile

3 477 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-03 09:25:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Cześć Rozalja,
Wg mnie zwyczajnie Ci się nazbierało big_smile

A mnie się wydaje, że rozalja zrozumiała, że LEPIEJ to już było. Może się mylę, ale tak czuję.

3 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień Dobry Kochane Kobiety!!! Piszę z telefonu, zatem napiszę co u mnie jak włącze kompa, a także odniosę do tego co zostało napisane.

3 479 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-03 09:37:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana,
8 lat małżeństwa to w sam raz pora na kryzys. Ja jednak ciągle jestem za tym, żeby ludzie SPRÓBOWALI. Nasz problem polegał na tym, że my dawałyśmy ZA DUŻO szans, prób było ZA DUŻO i wybaczeń ZA DUŻO (jak powiedział pan Wojtek - różnica między normą a patologią jest ILOŚCIOWA i to my jesteśmy patologiczne w tym naszym próbowaniu big_smile). Nasze przypadki psychofagów były wybitne tylko dlatego, że to my im pozwoliłyśmy zajść tak daleko ale jedna próba nie zaszkodzi. Nie rozwodźmy ich tak od razu tylko dlatego, że mąż Rozalji ma ten sam objaw co nasi big_smile. Może facet ma szczerą wolę nad sobą popracować. My możemy Rozalję tylko przestrzec, że nie powinna posuwać się w tym procesie do degradacji samej siebie ale szansa ... powinna być dana każdemu.

3 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale ja nikogo nie rozwodzę big_smile Napisałam, tylko, że nie musi szukać innego usprawiedliwienia poza "ja tak nie chcę żyć".
Każdy z nas ma do tego prawo - mój jeszczemąż też. Ztozumiałm to i uszanowałam to jego prawo big_smile Sobie też dałam takie prawo i szanuję, oj, jak bardzo szanuję swój wybór. tongue

Bo wiesz TARANTELKO - taka sytuacja jak moja i chyba rozalji powoduje, że nie żyjesz swoim życiem. Powoli znikasz. Dostosowujesz się do tego, co dostajesz. A dostajesz coraz mniej.

Sam fakt, że mążrozalji zachowuje się tak agresywnie w stosunku do obcych ludzi - nie wróży nic dobrego.
Niestety wnioski statystyczne są smutne - bardzo rzadko osoba wieloletnio stosująca agresję słowną potrafi się zmienić.
Ale być może to będzie ten wyjątek potwierdzający regułę? Ja mam poważne wątpliwości choćby z tego powodu, że problem od dawna widzą jego córki i znajomi.

3 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ponieważ na forum pojawiło się trochę nowych koleżanek, pozwalam sobie wrzucić odświeżoną lietraturę obowiązkową.

ZEBRANY SPIS LEKTUR OBOWIĄZKOWYCH:

Eugenia Herzyk ? ?Nałóg kochania? (Biblia KKZB)
Robin Norwood  - "Kobiety, które kochają za bardzo" (Bardzo dobre)
Beattie Melody ? ?Koniec współuzależnienia? (Bardzo ważna pozycja)
Pia  Melody - ?Toksyczna miłość i jak sie z niej wyzwolić?
Howard M. Halpern - "Uzależnienie od partnera - jak skutecznie wyzwolić się z sideł toksycznej miłości?"
Patricia Evans ? ?Toksyczne słowa - słowna agresja w związkach? - SUPER
Susan Forward, Craig Buck  - "Toksyczne namiętności"
Susan Forward - ?Gdy mój partner łże jak pies? SUPER
Susan Forward, Donna Frazier - ?Sposób na kłamcę? SUPER
Susan Forward ? ?Szantaż emocjonalny?
Susan Forward ? ?Toksyczni rodzice?
Susan Forward, Joan Torres - "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szalej" (rzecz o mizoginii)
David Burns ? ?Radość życia?
Robert Allen-Mensa - ?Poznaj swoja osobowość?
Daniel Goleman - ?Inteligencja emocjonalna w praktyce?
Wojciech Eichelberger - ?Zdradzony przez ojca? (raczej dla facetów, ale warto zgłebic ich świat)
Wojciech Eichelberger - ?Ciało i dusza?
Sondra Ray - ?Zasługuję na miłość?
Sondra Ray - ?Związki miłości?
Sondra Ray - ?Tajemnica doskonałego związku?
Katarzyna Miller, Ewa Konarowska - ?Chcę być kochana tak jak chcę?
Marcin Pietraszek - ?Dlaczego warto pokochać siebie?
Veronica Ray - "Jak być sobą. Dobre życie bez uzależnień"
Abraham Twerski ? ?Uzależnione myślenie?
Dodziuk Anna ? ?Pokochać siebie?
pod red. Piotra Żaka ? ?Gdzie sie podziało moje dzieciństwo? (DDA)
Timmen L. Cermak, Jacques Rutzky ? ?Czas uzdrowić swoje życie. Przewodnik do pracy nad sobą . Kroki w stronę zdrowienia Dorosłych Dzieci Alkoholików?
Julia Sokol ? ?Mężczyźni którzy nie potrafią kochać?
Martin Baxendale - ?Twój mężczyzna. Instrukcja obsługi?
Prior Robin, O'Connor Joseph ? ?NLP i związki. Proste strategie poprawiające relacje w związku?
Sujak Elżbieta ? ?ABC psychologii komunikacji?
Janet Wojtitz - ?Lek przed bliskością - jak pokonać dystans w związku?
Janet Woititz ? ?Dorosłe dzieci alkoholików?
Ruiz don Miguel ? ?Ścieżka miłości?
Steven Carter ? ?Sztuka budowania związków?
Colin Tipping ? ?Radykalne wybaczanie? Szczerze? Takie sobie.
Bradshaw John ? ?Toksyczny wstyd?
James Dobson ? ?Miłość potrzebuje stanowczości? DOBRE
Alice Miller ? ?Mury milczenia. Cena wyparcia urazów dzieciństwa?
Greg Behrendt, Liz Tuccillo ? ?Nie zależy mu na tobie? FAJNE
Kelvin Leman ? ?wychować dziecko i nie oszaleć? BARDZO DOBRE
Antoni Kępinski - "Z psychopatologii życia seksualnego", ?Zaburzenia osobowości?
John Powell ? ?Chce powiedzieć Ci kim jestem? (zasady komunikacji)
Alice Miller ? ?Bunt ciała? (skutki psychologiczne maltretowania dzieci)
Arnold Mindell ? ?Praca nad samym sobą? (autoterapia)
Anna Gabriela - ?Jak powiedzieć NIE chłopakowi? (dla mam nastolatek)
Jill Burrett ? ?Rodzicielstwo po rozwodzie?
Ann Caron -  ?Matki i córki?
John Eldredge ? ?Dzikie serce? (tajemnice męskiej duszy)
Michał Dziurdzik - ?Oblicza zdrady?
Jay Carter ? ?Wstrętni mężczyźni?
Lisa Steadman - ?Rozstanie ? pierwszy dzień twojego lepszego życia? Fajne i odprężające na pierwszy rzut
Marcin Popowski i Iwona L. Konieczna - ?Porady na zdrady? Bardzo praktyczne i fajnie napisane
Eric Berne ? ?W co grają ludzie?? (psychologia stosunków międzyludzkich)
poradnik Centrum Praw Kobiet "Jeśli chcesz się rozwieść".

Książki i artykuły ze strony www.kobieceserca.pl (dział ?Książki? i ?Czytelnia?)

3 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
rozalja napisał/a:

Takie myśli przychodziły mi czasem i przedtem do głowy, ale teraz to obsesja - myślę o tym bez przerwy.

Obsesja - zakotwiczenie TYLKO W JEGO PROBLEMIE I ODSTAWIENIE NA TOR BOCZNY WŁASNYCH - Zły sygnał.

rozalja napisał/a:

Wiedziałam przecież o tym wszystkim, ale "miał ciężkie dzieciństwo"

Tłumaczenie go przed samą sobą - zły sygnał.  Do agresji nie upoważnia NIC.

rozalja napisał/a:

a poza tym niczego złego przecież mi nie zrobił, kocha mnie, nie zdradza, jest czuły, pamięta o mnie i myśli, jest mało wymagający w obsłudze, nie jest drobiazgowy, jest gotowy mi pomóc, nie żałuje mi niczego - kurczę, lubię go, lubię z nim gadać, nie nudzimy się.

Dobry sygnał.

rozalja napisał/a:

Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Dobre pytanie. Sam fakt, że je sobie zadajesz jest dobry.

3 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
rozalja napisał/a:

Łatwo wpada w złość.(...)"wszystkie prace ma poobrażane".  W dodatku podejmuje te decyzje bez uzgodnienia ze mną, chociaż przecież skutki mnie dotyczą. Aktualnie jest na zasiłku dla bezrobotnych, czyli formalnie na moim utrzymaniu, chociaż nie do końca, bo oboje mamy tzw. wolny zawód, więc czasem coś mu się trafia - ale i tak to głównie ja zarabiam.
To mnie chyba boli najbardziej. Bo nie musiałoby tak być i nie było.
(...)
były przymiarki do rozstania - i wtedy postawiłam parę warunków, jednym z nich było to, żeby nie używał pod moim adresem wulgaryzmów (bo to się wtedy zdarzyło) i  tego się trzyma,
(...)
być może to ja się myliłam, a inni mieli rację.
Takie myśli przychodziły mi czasem i przedtem do głowy, ale teraz to obsesja - myślę o tym bez przerwy. Wiedziałam przecież o tym wszystkim, ale "miał ciężkie dzieciństwo", a poza tym niczego złego przecież mi nie zrobił, kocha mnie, nie zdradza, jest czuły, pamięta o mnie i myśli, jest mało wymagający w obsłudze, nie jest drobiazgowy, jest gotowy mi pomóc, nie żałuje mi niczego - kurczę, lubię go, lubię z nim gadać, nie nudzimy się.
Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Witaj rozalja!
Czy jesteś kochającą za bardzo? Ja tego nie dostrzegłam. Nie piszesz, że kochasz go nad życie i nie umiesz bez niego żyć, mimo, że troisz się i dwoisz by go zadowolić.

Piszesz, że zawsze taki był trudny, impulsywny, wybuchowy. NIGDY nie miał anielskiej łagodności charakteru.
Piszesz, że Cię przed nim ostrzegano. I wszystko było do zniesienia póki miał pracę.
Gdy postawiłaś mu warunek, że nie ma używać wulgaryzmów w stosunku do Ciebie, to się tego do dziś trzyma. Piszesz:"niczego złego przecież mi nie zrobił, kocha mnie, nie zdradza, jest czuły, pamięta o mnie i myśli, jest mało wymagający w obsłudze, nie jest drobiazgowy, jest gotowy mi pomóc, nie żałuje mi niczego - kurczę, lubię go, lubię z nim gadać, nie nudzimy się."

ON się NIE ZMIENIŁ. Takiegoś go sobie wybrała.
Więc w czym problem? Nie w kochaniu za bardzo przez Ciebie a w tym, że sytuacja Cię przerosła - zmęczyło Cię to wieczne użeranie się z jego trudnym charakterem. Zmęczenie materiału smile Nikt Cię nie zmusza byś przy nim trwała. Wszystko zależy do Ciebie. Możesz jak radzi Tarantella zaproponować mu terapie mające na celu nauczenie człowieka adekwatnych reakcji na stresogenne sytuacje (bo w momencie pozostawania bez pracy jest mu pewnie ciężko) - i wspieranie go.
A możesz również powiedzieć głośno i wyraźnie - przerosło mnie to i nie dam rady tak dłużej żyć - i odejść.
To twoje życie. Musisz podjąć taka decyzję, byś nie żyła w ciągłym stresie i to głęboko nieszczęśliwa.

3 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Ponieważ na forum pojawiło się trochę nowych koleżanek, pozwalam sobie wrzucić odświeżoną lietraturę obowiązkową.

No to już wiem co będę robić na urlopie.

A ja mam dzisiaj takie podejście http://demotywatory.pl/3204981/Ruch

3 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja nadal biegam,kochane big_smile Codziennie, nawet jak deszcz i zimno - jak teraz.
Czuję, że kondycja coraz lepsza. I coraz bardziej czuje, że oprócz tkanki tłuszczowej są i mięśnie big_smile

3 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Czy jesteś kochającą za bardzo? Ja tego nie dostrzegłam. Nie piszesz, że kochasz go nad życie i nie umiesz bez niego żyć, mimo, że troisz się i dwoisz by go zadowolić.

I to jest pytanie naukowe (również do naszej książki) - czy kochającym za bardzo się JEST, czy też przy konkretnym typie partnera można SIĘ STAĆ?

Ja jestem zwolennikczką tej drugiej teorii - można mieć skłonności i dopiero obcowanie z konkretnymi osobowościami to w nas wyzwala określone reakcje.
Na potrzeby rozalji przytoczę moją ulubioną anekdotę o żabach.
Pewien naukowiec postanowił przeprowadzić eksperyment mający na celu sprawdzenie wytrzymałości termicznej żab.
Wziął w tym celu dwie żaby - jedną wrzucił do wrzątku i żaba natychmiast wyskoczyła. Drugą natomiast wsadził do zimnej wody, którą stopniowo podgrzewał i żaba się ugotowała - nie odnotowała momentu, w którym woda staje się dla niej niebezpiecznie gorąca.

Rozaljo, nie przegap momentu, kiedy woda będzie niebezpiecznie gorąca.

3 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A ja nadal biegam,kochane big_smile Codziennie, nawet jak deszcz i zimno - jak teraz.
Czuję, że kondycja coraz lepsza. I coraz bardziej czuje, że oprócz tkanki tłuszczowej są i mięśnie big_smile

Jezu, jak ja Cię podziwiam! A ja się od wczoraj zbieram na siłownię i na basen. Rany, jak mi się nie chce.
Włączam mantrę - chce mieć dobrą kondycję i zgrabne ciało. NIE MUSZĘ tylko CHCĘ iść na siłownię i basen. Chcę, chcę, chcę.

3 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
rozalja napisał/a:

Już nie mam siły. Mam w głowie tylko jedną myśl - powinnam się rozstać z mężem. Myślę o tym od jakiegoś czasu, a ostatnio nieustająco.
Najgorsze, że on nie pije, nie bije, nie zdradza i nawet mnie - chyba - nie zaniedbuje. Rozumiecie? Ale uporczywie myślę, ze nie chcę być z takim człowiekiem.Chciałabym, żeby stało się coś, co da mi tę całkowitą pewność, chciałabym, żeby zrobił coś tak okropnego, że mogłabym powiedzieć: "nie, teraz już przegiąłeś". Jakiś powód - dobre, co?
(...)

Takie myśli przychodziły mi czasem i przedtem do głowy, ale teraz to obsesja - myślę o tym bez przerwy. Wiedziałam przecież o tym wszystkim, ale "miał ciężkie dzieciństwo", a poza tym niczego złego przecież mi nie zrobił, kocha mnie, nie zdradza, jest czuły, pamięta o mnie i myśli, jest mało wymagający w obsłudze, nie jest drobiazgowy, jest gotowy mi pomóc, nie żałuje mi niczego - kurczę, lubię go, lubię z nim gadać, nie nudzimy się.
Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Witaj Rozaljo smile

Każda z nas tutaj ma nieco inne doświadczenia, nasi mężczyźni choć w wielu sytuacjach powielali zachowania czy słowa, też jednak byli rózni, ale każda z nas powie Ci to samo jeśli chodzi o Ciebie. TO JEST TWOJE ŻYCIE I TY W NIM JESTEŚ NAJWAZNIEJSZA.
Ja przez prawie 20 lat byłam zoną alkoholika. Wiem co to jest agresja słowna. Próbowałam chyba wszystkich sposobów żeby przestał pić i nie udało mi się, jednak wciąż przy nim tkwiłam nie dając sobie pozwolenia na odejście. Odeszłam dopiero wtedy, kiedy przeczytałam w literaturze na temat współuzaleznienia słowa MASZ PRAWO ODEJŚĆ Z MIEJSCA, KTÓRE CIĘ NISZCZY.
Rozaljo, Ty też masz prawo odejść w każdej chwili, jeśli sytuacja Cię niszczy. Jesli jednak kochasz meża, a on Ciebie, to może porozmawiaj z nim bardzo powaznie o tym jak się czujesz i o czym myślisz, może zgodzi się na terapię indywidualną, myślę, że terapia małżeńska też by się przydała. Jęsli jednak nie zgodzi się, to zacznij mysleć tylko o sobie.

Trzymaj się ciepło smile

3 489 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-03 11:28:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Piosenka dla Was/dla nas na dziś:

http://www.youtube.com/watch?v=rMS6Eoc4ow8


Myślę sobie, że to może być nasz hymn big_smile

Również i to polecam (choć nie jestem fanką Chylińskiej):

http://www.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8&feature=fvwrel

(nie płaczemy, nie płaczemy!)

3 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A ja nadal biegam,kochane big_smile Codziennie, nawet jak deszcz i zimno - jak teraz.
Czuję, że kondycja coraz lepsza. I coraz bardziej czuje, że oprócz tkanki tłuszczowej są i mięśnie big_smile

Niekochana, Tytanko!!!!
Podziwiam Twoją żelazną konsekwencję.... nie tylko w bieganiu.
Może mi powiesz jak nauczyć się konsekwencji? Brak mi jej przez całe życie.

3 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantelko - muszę Ci powiedzieć, że nawet bez bólu przychodzi mi to bieganie,pomioi iż zaczynam o 5.25. big_smile Dodatkowo rano i wieczorem brzuszki - 100. Ale mój brzuch jest nadzwyczaj oporny - nie widzę specjalnych efektów sad Ale - nie zniechęcam się.
Biegam już prawie całą trasę, udało mi się dobiegać do 1/3 porządnego wzniesienia, na które jeszcze niedawno ledwo wchodziłam.

3 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Piosenka dla Was/dla nas na dziś:

http://www.youtube.com/watch?v=rMS6Eoc4ow8


Myślę sobie, że to może być nasz hymn big_smile

"Stanie sie tak" - o tak!!!
Strasznie to lubię smile

"I stanie się tak jak gdyby nigdy nic nie było."

no i bardzo by się przydało "co nie pozmywane , samo zmyje się " wink

3 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Dodatkowo rano i wieczorem brzuszki - 100. Ale mój brzuch jest nadzwyczaj oporny - nie widzę specjalnych efektów sad Ale - nie zniechęcam się.

A jak robisz te brzuszki?
Skuteczne są takie jak tu:
http://www.youtube.com/watch?v=WCM59QItMt8
tongue

3 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Dodatkowo rano i wieczorem brzuszki - 100. Ale mój brzuch jest nadzwyczaj oporny - nie widzę specjalnych efektów sad Ale - nie zniechęcam się.

A jak robisz te brzuszki?
Skuteczne są takie jak tu:
http://www.youtube.com/watch?v=WCM59QItMt8
tongue

Ty świnio! A już było lepiej. Już odgoniłam kosmate myśli, a Ty mi tu takie CIAŁO big_smile
A tak poważnie - robię tak,jak Ciacho pokazuje. Chodziłam na fitness i nauczyłam się prawidłowego wykonywania ćwiczeń.
Na to trzeba czasu - a ja bym chciałą JUŻ.

3 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Ty świnio! A już było lepiej. Już odgoniłam kosmate myśli, a Ty mi tu takie CIAŁO big_smile

he he he
kosmate mysli to zdrowy objaw smile
patrząc na takie ciacho to i moje kosmate mysli się budzą big_smile
- znaczy zdrowa jestem big_smile

3 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Piosenka dla Was/dla nas na dziś:

http://www.youtube.com/watch?v=rMS6Eoc4ow8


Myślę sobie, że to może być nasz hymn big_smile

Również i to polecam (choć nie jestem fanką Chylińskiej):

http://www.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8&feature=fvwrel

(nie płaczemy, nie płaczemy!)

Ja mam co dzień jakąś piosenkę na "dziś" ale wczoraj w trasie wsłuchałam się w starą już piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=a0iDLQYloKo i kurna dotarło do mnie że to jest przecież co dzieje się ze mną tu i teraz. Czasem słyszymy a nie słuchamy.

3 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Piosenka dla Was/dla nas na dziś:

http://www.youtube.com/watch?v=rMS6Eoc4ow8


Myślę sobie, że to może być nasz hymn big_smile

Również i to polecam (choć nie jestem fanką Chylińskiej):

http://www.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8&feature=fvwrel

(nie płaczemy, nie płaczemy!)

Ja mam co dzień jakąś piosenkę na "dziś" ale wczoraj w trasie wsłuchałam się w starą już piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=a0iDLQYloKo i kurna dotarło do mnie że to jest przecież co dzieje się ze mną tu i teraz. Czasem słyszymy a nie słuchamy.

http://www.youtube.com/watch?v=PaLRGc0NF0Y a to ode mnie dlanas wszystkich na dziś w ten koszmarnie mokry i dołujący dzień....chociaz u mnie dzis troszke lepiej ale to tylko dlatego ze weekend sie konczy. i tak szczerze Mirelko to jak sobie pomysle o swoim 2 tygodniowym urlopie to dopada mnie taki dół kilkumetrowy...najchetniej bym go w ogole nie brała, a kasa za wczasy pod guszą potrzebna jak nic...pozdrawiam Was wszystkie netkobietki:-)

3 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

i tak szczerze Mirelko to jak sobie pomysle o swoim 2 tygodniowym urlopie to dopada mnie taki dół kilkumetrowy...najchetniej bym go w ogole nie brała, a kasa za wczasy pod guszą potrzebna jak nic...pozdrawiam Was wszystkie netkobietki:-)

Ja się przygotowałam na ten urlop psychicznie - nie ma co ukrywać że też się go bałam i boję nadal bo to dopiero drugi dzień, ale POSTANOWIŁAM że dołki będę omijać szerokim łukiem więc patrzę uważnie pod nogi i jestem czujna. Dzisiaj nawet pogoda nie wprawiła mnie w zły nastrój chociaż leje u mnie jak z cebra. Włączyłam muzykę na full (sąsiedzi pewnie nie zadowoleni) i sama stawiam się do pionu. Biorę się za siebie bo wiem i czytam uważnie że tak trzeba. Biorę życie za bary i teraz ja prowadzę wink

3 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Czasem słyszymy a nie słuchamy.

I patrzymy nie rozumiejąc co widzimy. Często. Dlatego mamy problemy z tym kochaniem.
Bo widzimy to co CHCEMY widzieć a słyszymy to co CHCEMY usłyszeć smile
Jak na początku zakochania - znacie to: "Ach jak ona słodko pluje" smile

3 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A moja piosenka jest  http://www.youtube.com/watch?v=FOc0MRymV3U - kiedy mam chwile zalamania własnie jej słucham.
Pozdrawiam Was w deszczowe niedzielne popołudnie

3 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pęka we mnie skorupa, która jeszcze sama umacniałam niedobrą gliną, ale konstrukcja bez dobrego projektu i materiału zawsze zacznie się sypać, rozwalać.
Okłamywałam siebie, jutro koło godziny 20 oznajmię światu swoją decyzję na głos.
Potem posypię się w proch, ale choćbym miała gryźć ściany z bólu i choćby miało mnie szarpać tak, że usłyszą to sąsiedzi nie zmienię nic by wrócić do toksyny.
Mam serdecznie dość.

Proszę o trzymanie kciuków.

3 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Pęka we mnie skorupa, która jeszcze sama umacniałam niedobrą gliną, ale konstrukcja bez dobrego projektu i materiału zawsze zacznie się sypać, rozwalać.
Okłamywałam siebie, jutro koło godziny 20 oznajmię światu swoją decyzję na głos.
Potem posypię się w proch, ale choćbym miała gryźć ściany z bólu i choćby miało mnie szarpać tak, że usłyszą to sąsiedzi nie zmienię nic by wrócić do toksyny.
Mam serdecznie dość.

Proszę o trzymanie kciuków.

Domku, Kochanie, cokolwiek postanowiłaś, jeśli tego chcesz - NIECH TAK SIĘ STANIE.
Trzymam kciuki, przytulam. BĄDŹ SILNA, KOCHANA!!!

3 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane!
Kochane, kochane, kochane jesteście. Dawno nikt tak gruntownie się mną nie zajął i nie przejął...
(Raczej ja to robię.)
Niekochana - czuję się przez Ciebie przytulona i uściśnięta.

No i znowu macie parę trafień, ha.

[guote=Tarantella]Wg mnie zwyczajnie Ci się nazbierało .[/guote]

Oj, nazbierało mi się! W ciągu ostatniego miesiąca kilka trudnych sytuacji związanych z M., a do tego duży remont, który mnie dobił.

[guote=Anhedonia]ON się NIE ZMIENIŁ. Takiegoś go sobie wybrała.
Więc w czym problem? Nie w kochaniu za bardzo przez Ciebie a w tym, że sytuacja Cię przerosła - zmęczyło Cię to wieczne użeranie się z jego trudnym charakterem. Zmęczenie materiału [/guote]

Tak, tak, tak. Jestem zmęczona.
Tak, taki był i takiego wybrałam - chociaż oczywiście nie do końca wiedziałam, że taki jest, dopóki nie zamieszkaliśmy ze sobą. (To temat na oddzielny post - co ja gadam, może książkę - ale powinnyście wiedzieć przynajmniej tyle, że historia naszego związku jest długa, burzliwa i okupiona rozbiciem dwóch rodzin. I nie jestem z tego dumna.)
Pierwszy poważny konflikt zdarzył się w 2 roku wspólnego życia, ten, o którym pisałam - wtedy już dzieliliśmy majątek. Poszło z grubsza o traktowanie przez niego mojej córki; to było strasznie trudne, a jego wściekłość taka, jakiej już potem nigdy nie widziałam, (myślę, że z obszaru borderline). Wtedy powiedziałam mu też, że moim zdaniem powinien iść na terapię. I wiem, że nie pójdzie - chociaż to nie do końca jest tak, że nigdy nie zajmował się sobą (w sensie psychologicznym),  - ale wydaje mi się, że tego "nie przerobił" i w dodatku akurat wściekłości i agresji nie jest gotów identyfikować jako swojego problemu, odrzuca to totalnie i każda wzmianka na ten temat powoduje...no co?
Słyszę wtedy, żebym go nie interpretowała i nie oceniała, tylko zajęła się sobą - co skądinąd ma sens...
No właśnie.

Czy lepiej już było, Niekochana? Nie, chyba nie - bo było już okropnie. Ja oczywiście mogę sobie coś wmawiać, ale to też opinia otoczenia - znowu córki (młode dorosłe kobiety), które mówią, że tata się zmienił, uspokoił i że "robię z niego człowieka". Nie mam tu na myśli przerabiania go na swoje kopyto - mam nadzieję.

Ale muszę uważać, wiem. Próbuję stawiać te granice i pamiętam - krótkie, konkretne zdania.
Żebym się nie ugotowała jak ta żaba - Tarantello, dziękuję, nie znałam tego. To mogłoby być o mnie... Bo jestem, cholera, taka silna i tak sobie dobrze radzę, że co to dla mnie te kilka stopni temperatury więcej, ja wytrzymam!

[guote=karen]Ty też masz prawo odejść w każdej chwili, jeśli sytuacja Cię niszczy. [/guote]
Wiem - mogę odejść i nawet mam komfortowe warunki, dwa mieszkania, dzieci dorosłe, no po prostu nic, tylko się rozstawać, nieprawda? I to jest pułapka, czuję to. Bo zawsze mogę. Tylko żebym nie przegapiła tego momentu, kiedy woda zaczyna wrzeć...

Tego się boję - w razie czego nie pozwólcie mi się ugotować, ok?

No i w ten sposób macie jak w banku mnie na głowie, ha.

3 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O kurczę, tego się obawiałam - źle cytowałam. Przepraszam szanowną Moderację - muszę lepiej przeczytać instrukcję.

3 505 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2011-07-03 14:12:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozaljio nie mniej, jak czytałam Twojego pierwszego posta hmm....jakbym przeżyła deja vu  ;/
Trzymaj się dzielnie, cokolwiek jest, walcz o siebie. I rozgość się u nas.

3 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Domku - przeczytam wobec tego natychmiast Twoje posty...
A Ciebie ściskam w przededniu.

3 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozalja - ta agresja do córki źle mi pachnie. Pachnie mi mianowicie moim psychofagiem. Niestety również zdanie o robieniu z niego cżłowieka też mi się źle kojarzy - mnie cała rodzina psychofaga całowała po rączkach, że tatuś/synuś wreszcie wyszedł na prostą pod każdym względem.
Lepiej już nie będę gadać i nie czytaj moich postów, bo się przestraszysz big_smile

3 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj tarantello ,promyczku tego forum pozdrawiam

3 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziś jestem chmurką deszczową, chmurką gradową i nie podwalaj się, bo jesteś żonatym psychofagiem.

3 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello - strasz ile wlezie; po to tu jestem big_smile

Nie, to z córką było trochę inaczej, jakoś mętnie to napisałam - taka agresja wprost była wobec mnie, tylko związana z jej osobą (ona nie była tego świadkiem, była wtedy na wakacjach). Córka miała wtedy 20 lat i zamieszkała z nami, a jemu z czasem zaczęło to bardzo przeszkadzać (chociaż sam to zaproponował i chyba miał dobre chęci). Wobec niej co najwyżej bywał niesympatyczny, zamykał się demonstracyjnie w pokoju, zdarzało mu się czepiać o bzdury, okazywał niezadowolenie z jej obecności. Oczywiście to też jakaś forma agresji...
W końcu zupełnie mu odbiło, zrobił mi straszliwą awanturę,używał inwektyw, straszył policją, sądem, jakieś bzdury - no jakiś koszmar. Wtedy jedyny raz naprawdę się go bałam. Nawet teraz, kiedy to piszę, te emocje wracają. Ten odlot trwał ze 2 dni. Po tej akcji - jak pisałam - miałam od niego odejść, szukałam już mieszkania, ale w końcu na jego prośbę ("co mogę zrobić, żebyś została?") postawiłam mu parę warunków -  o jednym już pisałam, miał też przeprosić córkę (co zrobił po jakichś 3 miesiącach, to było ok) i ...ha, iść na terapię.  big_smile Od razu powiedział, że tego nie zrobi i wiedziałam, że rzeczywiście nie pójdzie... Stanęło więc na tym, że koniec, jeśli jeszcze kiedykolwiek będzie agresywny wobec mnie czy moich dzieci.  No i nigdy nie był - minęło od tej pory 8 lat. Z moją córką się dogadali, (wtedy się wyprowadziła z własnej inicjatywy) parę razy bardzo jej pomógł i ona jakoś to docenia, jest nieźle.

Uff, znowu się rozpisałam - macie dużą dawkę mnie na jeden dzień. Tak to jest, jak się odkręci kurek.

A co do "naprawienia tatusia" - coś w tym jest, Tarantello, będę na to uważać...
Choć mile mnie to łechce (echch...) - jego córki chciały mnie 10 lat temu pozabijać, więc nasze dobre teraz relacje i miłe słowa z ich strony jakoś oczywiście mnie kręcą tongue

Posty [ 3 446 do 3 510 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 52 53 54 55 56 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026