netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 233 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 50 51 52 53 54 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 316 do 3 380 z 26 310 ]

3 316

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Kolejny dowod na to, ze osoba, ktora nie byla zdradzona ma prawo wiedziec duzo o zdradzie big_smile

Dziękuję big_smile

ur welcome

3 317

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Która jeszcze zalicza zjazd po równi pochyłej? Nadejszła na mnie fala. To już trzeci dzień. W przybliżeniu - problemy z zaśnięciem i wczesne przebudzenia, apatia, totalny brak apetytu, w chałupie burdello di tutti, wymarzona czynność - pogrążenie się w pościeli i bezmyślność albo palenie fajek. Oto ten stan, w którym muszę sobie przyponieć wszystkie dobre rady, których udzieliłam kilka stron wcześniej. ZMuszanie się do jakiejkolwiek czynności, żeby zająć ręce i głowę, czytanie "ściągi podłości psychofaga", zmuszenie się nadludzkim wysiłkiem do zrobienia manicure (do manikiurzystki nie chcę iść bo kasy szkoda i ta baba gada jak najęta a ja muszę odpowiadać "Mhhh", "Co pani powie?").
Niech mnie która kopnie w dupę na rozpęd przynajmniej na końcówkę dnia.

3 318 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-06-30 20:21:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Która jeszcze zalicza zjazd po równi pochyłej? Nadejszła na mnie fala. To już trzeci dzień. W przybliżeniu - problemy z zaśnięciem i wczesne przebudzenia, apatia, totalny brak apetytu, w chałupie burdello di tutti, wymarzona czynność - pogrążenie się w pościeli i bezmyślność albo palenie fajek. Oto ten stan, w którym muszę sobie przyponieć wszystkie dobre rady, których udzieliłam kilka stron wcześniej. ZMuszanie się do jakiejkolwiek czynności, żeby zająć ręce i głowę, czytanie "ściągi podłości psychofaga", zmuszenie się nadludzkim wysiłkiem do zrobienia manicure (do manikiurzystki nie chcę iść bo kasy szkoda i ta baba gada jak najęta a ja muszę odpowiadać "Mhhh", "Co pani powie?").
Niech mnie która kopnie w dupę na rozpęd przynajmniej na końcówkę dnia.

Tarantella, ja mam zjazd jak cholera. Wybrałam się do ulubionego mojego fryzjera, który potrafi zawsze wprawić mnie w dobry nastrój. Tym razem się nie udało, mimo, że zrobiłam rewolucję z włosami. Zarezerwowałam także z przyjaciółką parodniowy rejs do Szwecji, takie zwiedzanie połączone z całonocnymi imprezami na promie. Ale jakoś nie umiem i z tego się cieszyć. Póki co, fajki, kawa, fajki, kawa. O chałupie zapuszczonej nie wspomnę. Synek sam pierze i prasuje sobie ciuchy, bo nawet i do tego nie potrafię się zmusić. Witam zatem w klubie.

Ale chętnie kopnę i Ciebie i siebie w zadek;)

3 319 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-06-30 20:39:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Która jeszcze zalicza zjazd po równi pochyłej? Nadejszła na mnie fala. To już trzeci dzień. W przybliżeniu - problemy z zaśnięciem i wczesne przebudzenia, apatia, totalny brak apetytu, w chałupie burdello di tutti, wymarzona czynność - pogrążenie się w pościeli i bezmyślność albo palenie fajek. Oto ten stan, w którym muszę sobie przyponieć wszystkie dobre rady, których udzieliłam kilka stron wcześniej. ZMuszanie się do jakiejkolwiek czynności, żeby zająć ręce i głowę, czytanie "ściągi podłości psychofaga", zmuszenie się nadludzkim wysiłkiem do zrobienia manicure (do manikiurzystki nie chcę iść bo kasy szkoda i ta baba gada jak najęta a ja muszę odpowiadać "Mhhh", "Co pani powie?").
Niech mnie która kopnie w dupę na rozpęd przynajmniej na końcówkę dnia.

Może jesteś zmęczona i "wzięłaś sobie urlop"? Odpoczniesz i będzie dobrze.
U mnie nadmiar energii, umyłam kilka okien, między innymi w pokoju Niekochanej (no i zaraz będzie padać - oczywiście). Wyprałam firanki, przytuliłam dzieciaki. Ale już nic więcej nie robię, dosyć. Relaksuję się na forum.

To był mój tysięczny post na forum. Zapewniam, że oprócz bywania tutaj, mam pracę, dom, dzieci, przyjaciół, pasję, działam charytatywnie, czytam i robię mnóstwo różnych rzeczy.
Nie tylko piszę.
Ale bardzo się cieszę, że tu jestem.

3 320

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja siedze w biurze.... i czytam posty. ... yghyh
mam lenia
umylabym tu okna zamiast tej durnej pracy.

Dzis mam randke... bede zolza jak cholera..
teraz spokoj przed burza....
Mam dobry dzien cyklu na zrywanie...

3 321 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 20:53:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O, dzięki, że jesteście. U mnie te fale właśnie tak się bujają, to euforia to padaczka. Urlopu nie biorę - oszczędzam na przeprowadzki i formalności. Ale fakt faktem, że już drugi rok bez urlopu praktycznie jestem + ten chorro z psychofagiem od początku roku. Cały zeszły urlop strawiłam na wykańczanie tego mieszkania, kredyty, formalności, urzędy, bo księciunio był od celów wyższych czyli blondi i jej wagina. Ten rok znów na to samo mi zejdzie. Aż się boję myśleć, co mnie znów czeka i to chyba dobija najbardziej.
Ale się nie poddaję, jak upadam to leżę i tyle, jak się podniosę to będę chodzić. Już się powinnam była przyzwyczaić do tej cykliczności - to dynamizm to ckliwość. A tak naprawdę to jestem zła, nie - jestem wściekła. Zabiłabym gnoja za wszystko, co muszę teraz przechodzić. Naprawdę szkoda, że nie wymyślono tych tabletek na częściową amnezję, żeby debila wyciąć z pamięci razem z tymi  wspominkowymi niespodziankami, którymi mój mózg mnie zaskakuje. Byłoby fajnie.

3 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Mam dobry dzien cyklu na zrywanie...

A który to? (dzień)
Nie zrywałam aż tak często, żeby zauważyć jakąś prawidłowość w tym względzie.
Oświecisz mnie?

3 323

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

O, dzięki, że jesteście. U mnie te fale właśnie tak się bujają, to euforia to padaczka. Urlopu nie biorę - oszczędzam na przeprowadzki i formalności. Ale fakt faktem, że już drugi rok bez urlopu praktycznie jestem + ten chorro z psychofagiem od początku roku. Cały zeszły urlop strawiłam na wykańczanie tego mieszkania, kredyty, formalności, urzędy, bo księciunio był od celów wyższych czyli blondi i jej wagina. Ten rok znów na to samo mi zejdzie. Aż się boję myśleć, co mnie znów czeka i to chyba dobija najbardziej.
Ale się nie poddaję, jak upadam to leżę i tyle, jak się podniosę to będę chodzić. Już się powinnam była przyzwyczaić do tej cykliczności - to dynamizm to ckliwość. A tak naprawdę to jest zła, nie - jestem wściekła. Zabiłabym gnoja za wszystko, co muszę teraz przechodzić. Naprawdę szkoda, że nie wymyślono tych tabletek na częściową amnezję, żeby debila wyciąć z pamięci razem z tymi  wspominkowymi niespodziankami, którymi mój mózg mnie zaskakuje. Byłoby fajnie.

No coś Ty! A skąd byś wiedziała, że jest debilem?
Tylko pamięci zawdzięczasz tę świadomość. Przyznasz sama - bezcenną.
Gdybyś nie pamiętała, że to zero, co mógłby Ci jeszcze zrobić?
Pamięć musi pozostać, ona nas broni przed "nawrotami".

3 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Marynarka, dlaczego odstawiłaś Dużego? Za bardzo mu się śpieszyło, czy Ty już masz wstręt?
Muszę wiedzieć, co mnie czeka na przyszłość, bo ja póki co tylko ambiwalencję w sobie czuję, ale gdyby się pojawił jakiś sensowny Duży, to miałam nadzieję, że to by mnie ożywiło a tu ...

3 325 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 21:04:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Gdybyś nie pamiętała, że to zero, co mógłby Ci jeszcze zrobić?
Pamięć musi pozostać, ona nas broni przed "nawrotami".

Mam lepszy pomysł - powinien być przepis, żeby psychofagów naznaczać, jak bydło gorącym prętem w kształcie litery P i wszystkim byłoby łatwiej. A potem tabletka na amnezję i nawet jak jego personalnie nie będę już pamiętać, to jak zobaczę na ulicy dowolnego "napiętnowanego" to będę omijać z daleka.

Ale, ale, coś mi się zdaje, że my właśnie teraz tak robimy ... nawet jak oni nie mają tej litery to my i tak ją wszędzie widzimy.


EDYCJA:
Mamy przesrane. Taka Zazdrość - ma randkę a już planuje jaka na niej będzie - fajna nie fajna. Każda zdrowa sztuka zwyczajnie poszłaby na randkę i na niej była a my musimy przewidzieć jego zachowania i nasze reakcje na pięć kroków naprzód.

3 326

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Marynarka, dlaczego odstawiłaś Dużego? Za bardzo mu się śpieszyło, czy Ty już masz wstręt?
Muszę wiedzieć, co mnie czeka na przyszłość, bo ja póki co tylko ambiwalencję w sobie czuję, ale gdyby się pojawił jakiś sensowny Duży, to miałam nadzieję, że to by mnie ożywiło a tu ...

Sytuacja jest złożona.
Niechęć mam - ogromną. Duży nie ma z tym wiele wspólnego.
Analizując wszelkie okoliczności związane i niezwiązane z Dużym, doszłam do wniosku, że mam chłopoodporność, czy może chłopooprność wysoką, bardzo wysoką.
Jeszcze nie wiem dlaczego, ale po prostu nie chcę. Nikogo, żadnego, nie wiem czy nigdy, na razie na 100%.
Nie potrzebuję? Nie umiem? Nie chcę? BOJĘ SIĘ???
Powoli próbuję zając sensowne i klarowne stanowisko. Jak się z tą filozofią uporam, obznajmię na forumie.

3 327

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W imieniu kozy dziękuję wszystkim za życzenia i przekazuję buziaki big_smile

3 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Marynarka, dlaczego odstawiłaś Dużego? Za bardzo mu się śpieszyło, czy Ty już masz wstręt?
Muszę wiedzieć, co mnie czeka na przyszłość, bo ja póki co tylko ambiwalencję w sobie czuję, ale gdyby się pojawił jakiś sensowny Duży, to miałam nadzieję, że to by mnie ożywiło a tu ...

Sytuacja jest złożona.
Niechęć mam - ogromną. Duży nie ma z tym wiele wspólnego.
Analizując wszelkie okoliczności związane i niezwiązane z Dużym, doszłam do wniosku, że mam chłopoodporność, czy może chłopooprność wysoką, bardzo wysoką.
Jeszcze nie wiem dlaczego, ale po prostu nie chcę. Nikogo, żadnego, nie wiem czy nigdy, na razie na 100%.
Nie potrzebuję? Nie umiem? Nie chcę? BOJĘ SIĘ???
Powoli próbuję zając sensowne i klarowne stanowisko. Jak się z tą filozofią uporam, obznajmię na forumie.

OK. Zero pytań więcej w temacie.

3 329 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-30 21:17:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Mam dobry dzien cyklu na zrywanie...

A który to? (dzień)
Nie zrywałam aż tak często, żeby zauważyć jakąś prawidłowość w tym względzie.
Oświecisz mnie?

Mam okres.  big_smile
jak zerwe to i tak niewiele trace.

Mam bardzo rewolucyjne podejscie do mojego zwiazku juz od switu... to sie musi zle skonczyc...
Jestem zgryzliwa.
zrobilam z papieru ksero maski na twarz z napisem paranoja. Zaproponuje zalozenie tych masek w celu zwiekszenia konspiracji.

3 330 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-30 21:12:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochaniutkie - padł mi laptop. Jutro Was poczytam sad
Wstreny - jak mógł mi to zrobić? sad

Też mam okres. I ten głupi laptop....

3 331

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:
marynarka napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Mam dobry dzien cyklu na zrywanie...

A który to? (dzień)
Nie zrywałam aż tak często, żeby zauważyć jakąś prawidłowość w tym względzie.
Oświecisz mnie?

Mam okres.  big_smile

Aha, ale nie przy każdej okoliczności tego rodzaju zrywasz? Tylko niekiedy?
Bo inaczej to byłoby cyklicznie. Takie zrywanie cykliczne.

3 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To niesamowite - ja też mam okres. Jakaś masakra.

3 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

To niesamowite - ja też mam okres. Jakaś masakra.

A ja nie!!! Chyba sobie kupię, albo coś. Bo czuję, że tu nie pasuję. Z powodu (chwilowego) braku okresu.

3 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Edytowalam sie
okres to dobry czas na zrywanie... ale nie obowiazkowo

3 335 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 21:37:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Laski, macie może jakiś pomysł na zamiennik określenia "Kobiety kochające za bardzo"? Nie podoba mi się. Sugeruje obecność pierwiastka "miłość" a to nie do końca jest tak. Pasuje mi słowo "uzależnienie" ale nie da się go zgrabnie skomponować. "Kobiety uzależnione" sugeruje zbyt wprost jakąś konkretną używkę.
W wolnych (od deprechy) chwilach sprobię nasze wiekopomne dzieło i jakoś to KKZB zupełnie mi nie leży. Any ideas?

Edycja
Zazdrość, wyluzuj. Ja się zawsze wściekam jak mi tak mówią, ale wyluzuj, bo jak się tak nakręcasz, to go na dzień dobry nożyczkami zabijesz. Musimy się uczyc nie jechać na emocjach tylko na życiu chwilą. Odpuść z myśleniem. To pomaga. Bezmyślność zdecydowanie pomaga, widzę to na każdym kroku.

3 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobrze wiedzieć że nie tylko Ja mam dzisiaj spadek formy. Ten dzień to jakiś koszmar hmm W pracy każdy działał  mi na nerwy, wszyscy coś chcieli a jak nie dostali to moja wina. Potem pokłóciłam się z siostrami - z obiema w przeciągu 5 minut. Jedna trzasnęła drzwiami a druga słuchawką. Na rozładowanie emocji pojechałam w czasie burzy do biblioteki po literaturę "Na życiowym zakręcie" (czytała któraś??) i minęłam się w drodze z NIM. Tak na dobitkę dnia. sad W zakręt wskoczyłam mając jakieś 60 na budziku i dziwię się że nie wylądowałam gdzieś na drzewie. Masakra jakaś. A potem oberwało się jeszcze temu w trzydniowej koszulce, który bezczelnie chciał się wprosić jutro do mnie na noc. A won!!! Co to ja przytułek jestem???
Kopnijcie mnie też.

3 337

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Laski, macie może jakiś pomysł na zamiennik określenia "Kobieyu kochające za bardzo"? Nie podoba mi się. Sugeruje obecność pierwiastka "miłość" a to nie do końca jest tak. Pasuje mi słowo "uzależnienie" ale nie da się go zgrabnie skomponować. "Kobiety uzależnione" sugeruje zbyt wprost jakąś konkretną używkę.
W wolnych (od deprechy) chwilach sprobię nasze wiekopomne dzieło i jakoś to KKZB zupełnie mi nie leży. Any ideas?

Miałam, ale się nie przyjęło. Odnośnie domku w świętokrzyskim.
Na dzień dzisiejszy - Zastanawiające Się Za Bardzo.
Myślę, może coś wymyślę. Przy prasowaniu.

3 338

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Dobrze wiedzieć że nie tylko Ja mam dzisiaj spadek formy. Ten dzień to jakiś koszmar hmm W pracy każdy działał  mi na nerwy, wszyscy coś chcieli a jak nie dostali to moja wina. Potem pokłóciłam się z siostrami - z obiema w przeciągu 5 minut. Jedna trzasnęła drzwiami a druga słuchawką. Na rozładowanie emocji pojechałam w czasie burzy do biblioteki po literaturę "Na życiowym zakręcie" (czytała któraś??) i minęłam się w drodze z NIM. Tak na dobitkę dnia. sad W zakręt wskoczyłam mając jakieś 60 na budziku i dziwię się że nie wylądowałam gdzieś na drzewie. Masakra jakaś. A potem oberwało się jeszcze temu w trzydniowej koszulce, który bezczelnie chciał się wprosić jutro do mnie na noc. A won!!! Co to ja przytułek jestem???
Kopnijcie mnie też.

A ta koszulka to przepocona, czy co? Jeśli tak to rozumiem ...
Może też masz okres?

3 339

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Laski, macie może jakiś pomysł na zamiennik określenia "Kobieyu kochające za bardzo"? Nie podoba mi się. Sugeruje obecność pierwiastka "miłość" a to nie do końca jest tak. Pasuje mi słowo "uzależnienie" ale nie da się go zgrabnie skomponować. "Kobiety uzależnione" sugeruje zbyt wprost jakąś konkretną używkę.
W wolnych (od deprechy) chwilach sprobię nasze wiekopomne dzieło i jakoś to KKZB zupełnie mi nie leży. Any ideas?

Miałam, ale się nie przyjęło. Odnośnie domku w świętokrzyskim.
Na dzień dzisiejszy - Zastanawiające Się Za Bardzo.
Myślę, może coś wymyślę. Przy prasowaniu.

Góry się przyjmą, jak zarobimy na tej książce. Wtedy i domek będzie i obóz pracy dla KKZB. Wtedy wszystko będzie.

3 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Niech mnie która kopnie w dupę na rozpęd przynajmniej na końcówkę dnia.

Wszystkie potrzebujące kopa - czujcie się pokopane.
Ja, miałam udany dzień, bo i byłam szarmancko i elegancko emablowana w stylu nieomal przedwojennym, łącznie z komplementem "że pani to młoda jeszcze" więc miło mi było. I urodziny kozy, acz bardzo skromne (bo sam tort) i prezenty sprawiły jubilatce i reszcie prawdziwą przyjemność. (tatuś przybył). Fajnie było. big_smile Miłego wieczoru, spadam bo dzieci mi się rozmnożyły i trza to towarzystwo pokąpać i wreszcie paść na zasłużony odpoczynek.

3 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
mirella napisał/a:

Dobrze wiedzieć że nie tylko Ja mam dzisiaj spadek formy. Ten dzień to jakiś koszmar hmm W pracy każdy działał  mi na nerwy, wszyscy coś chcieli a jak nie dostali to moja wina. Potem pokłóciłam się z siostrami - z obiema w przeciągu 5 minut. Jedna trzasnęła drzwiami a druga słuchawką. Na rozładowanie emocji pojechałam w czasie burzy do biblioteki po literaturę "Na życiowym zakręcie" (czytała któraś??) i minęłam się w drodze z NIM. Tak na dobitkę dnia. sad W zakręt wskoczyłam mając jakieś 60 na budziku i dziwię się że nie wylądowałam gdzieś na drzewie. Masakra jakaś. A potem oberwało się jeszcze temu w trzydniowej koszulce, który bezczelnie chciał się wprosić jutro do mnie na noc. A won!!! Co to ja przytułek jestem???
Kopnijcie mnie też.

A ta koszulka to przepocona, czy co? Jeśli tak to rozumiem ...
Może też masz okres?

No właśnie mi się skończył big_smile A z koszulką trafiłaś. tongue

3 342

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane !!!
Wróciłam z wypadu z moimi kochanymi córkami! Było przecudnie tylko MY TRZY !!!
Wspominki , śmiech , basen , morze, spacery , kafejki , fajne jedzonko , pyszne desery (kalorie w tym czasie nie grały roli !!!) znowu wspominki , plany , uśmiechy jeszcze sto razy śmiech,zdjęcia , kamera... zmęczenie ,słodki sen i znowu...pięknie ,naprawdę pięknie. Kocham i jestem kochana.
Jestem szczęśliwa, że mam takie bliskie mi osoby - przyjaciółki ...są plany znowu na wspólny wypad! Było pięknie, jak były malutkie... jak się przytulałam i ciszyłam każdą chwilą ...martwiłam się , że tak szybko rosną. 
Niepotrzebnie , są dorosłe i też są mi bliskie i co bardzo WAŻNE , ja TEŻ jestem im bliska.
Były też gorzkie słowa...przyznałam się , że w pewnym czasie zostałam z M. tylko dlatego , żeby utrzymać pełną rodzinę...okazało się , że niepotrzebnie ONE wcale nie były szczęśliwe z tego powodu. Pamiętają przykre sytuacje ze swoich dziecięcych lat spowodowane zachowaniami M. , o których nie będę pisać żeby nie zamazać moich optymistycznych myśli z naszego wypadu.
Okazało się, że można wyjeżdżać bez niego i jest lepiej , weselej , przyjaźniej , spokojniej...nie wiedziałam tego!!!
Po prostu było cudnie.
Niestety, co zrobić kiedy musimy wrócić do domu gdzie na kanapie leży M?
Nie ma innego wyjścia musimy wejść i żyć dalej.
Wypad super! Prawdopodobnie do M. dziewczyny nie dzwoniły (wcześniej zawsze przypominałam czy dzwoniłaś do taty? nie? to zadzwoń kochanie.. dzisiaj mam to gdzieś ...nie czują potrzeby, to nie dzwonią i tyle)
Zrzucanie winy!!! Pisałyście wcześniej o tym. Właśnie tak się stało.
Już mnie to nie rusza- przecież milczymy od przeszło roku.
Teraz czas na dziewczyny , niestety...
M: - DLACZEGO DO MNIE NIE DZWONIŁYŚCIE ???
(we mnie aż się zagotowało, ale siedziałam cicho... tatuś... Nigdy nie zabiera na cokolwiek , nie organizuje czegokolwiek, tylko wzbudzanie poczucie winy to jego mocna strona).
Jak mi było przykro.
Dzisiaj nie muszę nic tłumaczyć dziewczynom , wszystko jasne.

Wszystko przeczytałam, co przez ten czas pisałyście.
Emocje : smutek , złość , ale sporo śmichu . Tarantella, po prostu jesteś nie do podrobienia.Jestem dumna,  że mogę być w Twoim towarzystwie. Uwielbiam Twój humor!!!
Niekochana Twoje opinie i rady są niezmiernie mądre i wartościowe - SZACUN
Karen, Zazdrość, Alhedonia jesteście cudowne i pełna humoru!

nonan - Kochanie jesteś młodziutka potrzebujesz miłości ... szkoda , że nie masz dobrego kontaktu        z mamą ...może spróbujesz? Widzisz, mam dorosłe córki , ale jednak widzę jak potrzebują miłości , wsparcia , świadomości , że ktoś jest zawsze z nimi, obojętnie co się wydarzy .
Przykro mi , że jesteś sama ze swoimi problemami. Jednak widzę , że wiesz co chcesz od życia . Powodzenia! (mogę być Twoją przybraną Mamuśką? Całuski! smile
   smile smile smile smile smile smile smile

3 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

GDZIE JEST KRISS?
Ktoś widział, słyszał, czytał ostatnio?
Mam się martwić, czy wybieramy imię dla Juniora?
Kriss, odezwij się! Proszę.

3 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

To niesamowite - ja też mam okres. Jakaś masakra.

A ja nie!!! Chyba sobie kupię, albo coś. Bo czuję, że tu nie pasuję. Z powodu (chwilowego) braku okresu.

To ja też nie pasuję, bo to już po naszym zjeździe będzie tongue Ale będę siebie pilnie obserwować pod kątem wisielczego humoru i ewentualnego doła-giganta, nauczona waszym doświadczeniem. Nic nie będę kupować - tak mi dobrze smile

Grejs, winszuję udanego wyjazdu, wypoczynku i super kontaktu z latoroślami big_smile

3 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Grejs, nasz Ty ożywczy wietrze. My tu tylko falowanie i spadanie, faceci to debile (jedynego, który się tu pojawił pogoniłam z wilczym biletem, może niesprawiedliwie) a Ty przewietrzyłaś trochę tę naszą piwniczkę.
M. niech spada i sam sobie zada pytanie "A dlaczego ja nie zadzwoniłem? Dlaczego uważam, że to wokół mnie świat ma się kręcić?"

3 346

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja sobie kiedys wymyslilam, ze nazwa kkzb ma powazna zalete... latwo sie przyznac do takiej dolegliwosci...
a gdyby to bylo np. Postepujaca neurastenia na tle zanizonego poczucia wartosci, albo charakteropatyczne postrzeganie plci przeciwnej, albo Ahedonia galopujaca... he he

3 347 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-30 23:05:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie moje drogie wink
Och co to był za dzień... W domu pełna euforia, że wróciłam, że wreszcie mogę pomieszkać w nim skoro jestem zameldowana itp. Było naprawdę miło widzieć, że ktoś cieszy się na moją osobę. Ale zanim do tego wydarzenia doszło miałam nie przyjemną podróż. Pogoda nie dopisała, deszcz, szaruga - cały dzień bym spała, ale w pociągu raczej się boję. Więc z nudów zaczęłam słuchać muzyki i nagle zaczęłam o nim wspominać... Normalnie szok! Zaczęłam myśleć o nim i niej, o tym, że teraz są razem, że mnie okłamał, że się mną zabawił, wykorzystał i ma mnie gdzieś, bo liczy się tylko on i jego ex panna, którzy zapewne teraz śmieją się z mojej naiwości i głupoty i czułam się dziwnie. Cholernie dziwnie... Coś jakby we mnie w środku się kręciło, coś jakby mnie ściskało... Trudne do opisania jest to odczucie. Zabrakło tchu... Chyba nadal nie umiem przyjąć do wiadomości, że zachował się jak cham, prostak i egoista nie mający za grosz szacunku do innych prócz siebie. A jak jeszcze postanowią sie pobrać... O Mój Boże... Nie wytrzymam tego! No bo co takim zachowaniem zyskiwał? Czułam się jak niepotrzebny śmieć, jak nic nie znacząca osoba... Zaczęłam nie nawidzieć samą siebie, że pozwoliłam dopuścić myśli o nim, że pozwoliłam siebie tak potraktować... Gdzie ja miałam oczy? Co w nim do cholery było takiego super!? Wpatrzona w niego jak w obraz święty, chętna aby nieba mu przychylić a on? Bydlak!
Pod wieczór zadzwoniła jego siostra (odebrałam) i zaczęła pytać gdzie jestem bo była i chciała zapytać czy nie trzeba odmalować, odremontować czegoś. Odpowiedziałam grzecznie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i żeby się nie martwiła. (musze przyznać, ze nie wiem jak taka miła i ciepła osoba jak ona może mieć takiego okrutnego brata?! przecież to 2 różne osoby a urodzone w tym samym dniu - różnica lat). Jeszcze się nie rozłączyłam a już znowu telefon dzwonił, patrze - on. I kurczę odebrałam... Zaczął mi mówić, że nie ładnie się zachowałam w niedziele, że mu nie pomogłam, że jak mogłam i że on tego nie rozumie... Nie wiem czemu ale odpowiedziałam mu "ja również nie rozumiem czemu jesteś takim człowiekiem względem mnie, ilekroć o coś poprosiłam - nie raczyłeś skinąć palcem, obiecałeś wiele rzeczy, ale niczego nie doprowadziłeś do realizacji, bo tylko mydlić oczka potrafisz. Poczuj się teraz jak ja i nie dzwoń ani nie pisz, bo to żałosne". Odłożyłam... I wiecie co - poczułam się z deczka lepiej. Wygarnięcie mu a przy okazji przypomnienie sobie samej tego, że na wiele rzeczy i spraw dał słowo a nic nie doszło do skutku utwierdziło mnie w przekonaniu, że on tylko potrafi kłamać, aby mieć z tego zysk. O nie, nie żałuje rozmowy, choć nadal jestem smutna z tego iż o nim myślę... Och... trzeba zacząć coś robić, aby nie myśleć...

3 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Postepujaca neurastenia na tle zanizonego poczucia wartosci, albo charakteropatyczne postrzeganie plci przeciwnej, albo Ahedonia galopujaca... he he

Że zacytuję: "Nieeee, no. Tak to my się nie dogadamy." big_smile

A może (uwga!) KOBIETY ZAUTOPSYCHOFAGOWANE? big_smile

3 349

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oo moja nowa miłośc tarrantela pozdrawiam Ciebie cieplutko, hehehehe

3 350

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

monia_3103 oj, myślę , że jeszcze dużo pracy przed Tobą...musi upłynąć jeszcze sporo czasu...

Moje wspomonki...
Wypominałam , chciałam wykrzyczeć , wypomnieć , udowadniać jemu kłamstwa, kombinacje brak zaangażowania w życie rodzinne...
Tylko po co?
On swoje wiedział  i nadal wie najlepiej co mu potrzeba. Potrzebował wszystkiego tylko nie mnie i nie nas. Mnie nie było i nadal nie ma i  nie będzie już w jego życiu. Ma swoje plany , marzenia , ale wszystkie nie są związane ze mną.
Mój płacz i smutek był tylko mój. Im więcej smutku i płaczu tym jego większa obojętność i znudzenie.
Te 14 miesięcy tylko mnie zmęczyły zestresowały i wykończyły (na szczęście nie do cna!!!) , a ON obojętny ...leży i czeka...

Im szybciej zrozumiesz o co chodzi w WASZYM związku tym lepiej dla Ciebie. Myslę , że nawet jeżeli nie ma zdrady , ale Twój partner nie jest zainteresowany TOBĄ , to juz nie warto angazować swoich uczuć w ta miłość.
Jeżeli do tego jeszcze jest zdrada...
Musisz liczyć się dla niego , musi chcieć z Tobą być. A czy jest z Tobą ... to się czuje ...a jak tego nie czujesz  i musisz walczyć o wszystko , wybłagać żeby zwrócił na Ciebie uwagę...to przemyśl...
Jesteś młoda wszystko przed Tobą ,dasz radę.
Jesteś tutaj, to szukasz rozwiązań i szukaj tak trzymaj !!!

                               smile smile smile

3 351 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 23:49:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z listów nie wysłanych.

Drogi psychofagu.
Nie proś mnie więcej o wybaczenie. Całe nasze życie robiłam dla ciebie wszystko a to jest jedyna rzecz, której dla ciebie zrobić nie mogę ? i nie chcę ? i nie muszę.
Nie muszę wybaczać podłości, miliona kłamstw, celowego upokorzenia, jednoczesnego dotykania mnie i myślenia o innej kobiecie, upodlenia konkurentką młodszą o 16 lat, wymykania się na spacer z moim psem, żeby porozmawiać z cudzą żoną, schadzek pod pozorem chodzenia na basen, po którym przywoziłeś plecy podrapane w cztery sznyty, erotycznych delegacji z bardzo ważnymi kontrahentami, stęsknionych maili do niej klepanych pod osłoną nocy i pod pozorem ciężkiej pracy po godzinach, traktowania mojej ufności za głupotę, traktowania naszego domu jako pralni i jadłodajni między jedną a drugą randką. NIE MUSZĘ ci tego wybaczać. Ale jest coś, co muszę, chcę i mogę dla ciebie zrobić ? mogę o tobie zapomnieć. Mój mózg już włączył funkcję FORMAT C: i klaster za klastrem usuwa zbędne dane. Powoli degradacji ulega Barcelona, Toledo, Witów, Joudkrante, Liepaje, jezioro Garda, Wenecja, Kamieńczyk, Lwów, Słowenia, Słowacja, Pola Mokotowskie, Ateny, Wierchownia, Paryż i Wiedeń, spanie na łyżeczkę, nasze sobotnie porządki i niedzielne śniadania, zapach twojej wody kolońskiej na moim policzku po pożegnaniu przed pracą, kina, teatry, narty, choroby, remonty, pocałunki, twoja jajecznica z pomidorami i moja na boczku, kłótnie i rozejmy, fotografie, romantyczne maile z Łodzi i smsy z Kazachstanu, szepty i krzyki, wszystkie kwiaty, których nigdy od ciebie nie dostałam i rocznice, o których zapomniałeś, i to jak rano głośno puszczasz wiatry w toalecie, nasza codzienność i nasza niecodzienność. Tak, to wszystko powoli znika i niebawem staniesz się próżnią. Jeszcze przez jakiś czas bolesną, ale tylko próżnią a potem już tylko rozmazaną plamą jakbym patrzyła na ciebie mając zapalenie spojówek.
Kiedyś nakręciłam sobie w głowie piękny film o nas, ale ty go prześwietliłeś i to jest nieodwracalne - kopia była tylko jedna. To jest tak nieodwracalne jak nieodwracalne są twoje schadzki, kruczki, podrapane plecy i delegacje. Więc nie proś mnie o wybaczenie, bo ZAWSZE usłyszysz słowo NIGDY. To jedno na koniec mogę ci obiecać.

Wystarczy, że włożyłam wszystkie siły, które mi po tym świętokradztwie pozostały w wybaczenie samej sobie. A było dużo do wybaczania ? ślepota, głupota, naiwność, wiara, nadzieja i miłość, a tego wszystkiego ZA DUŻO, NIEWSPÓŁMIERNIE DUŻO do obiektu. Wiesz ile kosztuje wybaczenie samej sobie takiej listy grzechów? Tyle, że wybaczenia nie zostało mi już dla ciebie więc mogę tylko ZAPOMNIEĆ i to będzie ostatnia moja przysługa dla ciebie.

3 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja droga Tarantella ,defragmentacja nie usuwa ona porzadkuje,proponuje format on wymazuje pozdrawiam taki dżołk

3 353

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Z listów nie wysłanych.

Drogi psychofagu.
Nie proś mnie więcej o wybaczenie. Całe nasze życie robiłam dla ciebie wszystko a to jest jedyna rzecz, której dla ciebie zrobić nie mogę ? i nie chcę ? i nie muszę.
Nie muszę wybaczać podłości, miliona kłamstw, celowego upokorzenia, jednoczesnego dotykania mnie i myślenia o innej kobiecie, upodlenia konkurentką młodszą o 16 lat, wymykania się na spacer z moim psem, żeby porozmawiać z cudzą żoną, schadzek pod pozorem chodzenia na basen, po którym przywoziłeś plecy podrapane w cztery sznyty, erotycznych delegacji z bardzo ważnymi kontrahentami, stęsknionych maili do niej klepanych pod osłoną nocy i pod pozorem ciężkiej pracy po godzinach, traktowania mojej ufności za głupotę, traktowania naszego domu jako pralni i jadłodajni między jedną a drugą randką. NIE MUSZĘ ci tego wybaczać. Ale jest coś, co muszę, chcę i mogę dla ciebie zrobić ? mogę o tobie zapomnieć. Mój mózg już włączył funkcję defragmentacji i klaster za klastrem usuwa zbędne dane. Powoli degradacji ulega Barcelona, Toledo, Witów, Joudkrante, Liepaje, jezioro Garda, Wenecja, Kamieńczyk, Lwów, Słowenia, Słowacja, Pola Mokotowskie, Ateny, Wierchownia, Paryż i Wiedeń, spanie na łyżeczkę, nasze sobotnie porządki i niedzielne śniadania, zapach twojej wody kolońskiej na moim policzku po pożegnaniu przed pracą, kina, teatry, narty, choroby, remonty, pocałunki, twoja jajecznica z pomidorami i moja na boczku, kłótnie i rozejmy, fotografie, romantyczne maile z Łodzi i smsy z Kazachstanu, wszystkie kwiaty, których nigdy od ciebie nie dostałam i rocznice, o których zapomniałeś, i to jak rano głośno puszczasz wiatry w toalecie, nasza codzienność i nasza niecodzienność. Tak, to wszystko powoli znika i niebawem staniesz się próżnią. Jeszcze przez jakiś czas bolesną, ale tylko próżnią a potem już tylko rozmazaną plamą jakbym patrzyła na ciebie mając zapalenie spojówek.
Kiedyś nakręciłam sobie w głowie piękny film o nas, ale ty go prześwietliłeś i to jest nieodwracalne - kopia była tylko jedna. To jest tak nieodwracalne jak nieodwracalne są twoje schadzki, kruczki, podrapane plecy i delegacje. Więc nie proś mnie o wybaczenie, bo ZAWSZE usłyszysz słowo NIGDY. To jedno na koniec mogę ci obiecać.

Wystarczy, że włożyłam wszystkie siły, które mi po tym świętokradztwie pozostały w wybaczenie samej sobie. A było dużo do wybaczania ? ślepota, głupota, naiwność, wiara, nadzieja i miłość, a tego wszystkiego ZA DUŻO, NIEWSPÓŁMIERNIE DUŻO do obiektu. Wiesz ile kosztuje wybaczenie samej sobie takiej listy grzechów? Tyle, że wybaczenia nie zostało mi już dla ciebie więc mogę tylko ZAPOMNIEĆ i to będzie ostatnia moja przysługa dla ciebie.

Podpisuję się pod listem tylko niestety bez podróży...bo mało było wspólnych
Kwiaty były zawsze , bo to najłatwiejsze !!!
Filmu nie prześwietlił , bo nigdy się nie tykał !!!
Jajecznica była bez pomidorów , ale zawsze  w niedzilę na śniadanie , bo ją uwielbiał...bez znaczenia było , że ja nie znoszę!!!
A głośne wiatry nie tylko w toalecie !!! he , he, he
   Jesteś BOSKA !!!!  smile

3 354

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Martysie, uwaga przyjęta. Dziękuję za uważne czytanie wprawek literackich big_smile

3 355

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

...z nudów zaczęłam słuchać muzyki i nagle zaczęłam o nim wspominać... Normalnie szok! Zaczęłam myśleć o nim i niej, o tym, że teraz są razem, że mnie okłamał, że się mną zabawił, wykorzystał i ma mnie gdzieś, bo liczy się tylko on i jego ex panna, którzy zapewne teraz śmieją się z mojej naiwości i głupoty
(...)
telefon dzwonił, patrze - on. I kurczę odebrałam... Zaczął mi mówić, że nie ładnie się zachowałam w niedziele, że mu nie pomogłam, że jak mogłam i że on tego nie rozumie... Nie wiem czemu ale odpowiedziałam mu "ja również nie rozumiem czemu jesteś takim człowiekiem względem mnie,
(...)
O nie, nie żałuje rozmowy, choć nadal jestem smutna z tego iż o nim myślę... Och... trzeba zacząć coś robić, aby nie myśleć...

Monia - ciesz się z pobytu w domu i radości jaką Ci dostarczono powitaniem i widoczną tęsknotą. Domownicy jak widać są tego warci smile
ON NIE.
Jeżeli Cię to pocieszy - oni będąc razem raczej TOBĄ nie zawracają sobie głowy i nie poświęcają Tobie ani swego czasu ani myśli.
W miłych okolicznościach domowych staraj się myśleć o czym innym, poodwiedzaj dawno nie widzianych znajomych, pośmiej się wraz z nimi smile Mnie kiedyś pomagało mówienie sobie w myśli :"apage satanas" parę razy do skutku big_smile Czasem przy tym tupałam nogami, a potem leciałam gdzieś do koleżanki alboco...
Życzę sił i przyjemności z pobytu wśród kochających ludzi big_smile

3 356

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

apage satanas - DOBRE!

3 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No myślę tongue To ze złości na niechciane myśli...
Wieszcz mówił donioślej: "precz z moich myśli..." big_smile

3 358 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-01 14:02:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Mnie kiedyś pomagało mówienie sobie w myśli :"apage satanas" parę razy do skutku big_smile Czasem przy tym tupałam nogami, a potem leciałam gdzieś do koleżanki alboco...
Życzę sił i przyjemności z pobytu wśród kochających ludzi big_smile

"APAGE SATANAS!" - świetne smile
Ale: SPADAJ DUPKU!!! ZNUDZIŁO MI SIĘ O TOBIE MYŚLEĆ. - też działa.... przynajmniej na chwilę big_smile

A poniżej tekst ze strony stop-uzaleznieniom.... to o mnie. Miłość działała na mnie jak narkotyk, zakochana czułam się na haju, lubiłam się zakochiwać. Często swój stan porównywałam do unoszenia się nad ziemią jak balonik wypełniony marzeniami... Przyjemne to było, fakt, ale jakze niewiele mające związek z rzeczywistością.

"Uzależnić się można od wszystkiego, nawet od miłości. A właściwie nie tyle od miłości, co od emocji. S. Peel i A. Brodsky w swojej pracy Love and addiction porównali pojęcie romantycznej miłości do uzależnienia od heroiny. Okazało się, że uzależnienie bardzo przypomina cierpienia zakochanych, a ich rozstanie może mieć podobne skutki do odstawienia narkotyku przez narkomana.
Podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych uzależnień, intensywny emocjonalnie związek również przebiega według schematu zwanego cyklem uzależnienia. Ból wynikający z niskiego poczucia wartości (bycie ?półsobą?) powoduje, że osoba wchodzi w relacje z drugą osobą, która ma zniwelować ten ból. Angażuje się w związek do tego stopnia, że uzależnia się od tej drugiej osoby. Toksyczna relacja powoduje, że drugiej osobie trudno wytrzymać w takiej dusznej atmosferze, dlatego w sposób naturalny odrzuca chorego z miłości. Z kolei poczucie odrzucenia, brak bezpieczeństwa wynikający z niestabilności związku, a także świadomość, że ?nie tak miało to wyglądać? jeszcze bardziej wzmacnia zwątpienie w siebie i przydaje uzależnionemu nowego bólu. Nie umie on sobie radzić z nim inaczej jak tylko jeszcze mocniej i głębiej angażując się w związek."

Tylko to niskie poczucie własnej wartości jakoś mi zgrzyta, nie uważam, że mam niskie. Może to raczej nie wykształcone prawidłowo w dzieciństwie i młodości poczucie własnej tozsamości jako kobiety... tak, myslę, że to wynika z dzieciństwa i braku prawidłowego wzorca kobiety (uległa matka, nieokazujący uczuć, nie traktujący mnie jak kobietę ojciec)

3 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja mama dla odmiany była dominująca, próbująca jakoś histerycznie wszystko utrzymać w ryzach, spiąć ale nie do końca jej się to udawało, walczyła ze współuzależnieniem i frustracją. Wszystko na nerwach, na fochu, na ciągłych pretensjach do całego świata. Taki jest mój model, mój wzór, z tym walczę, ale widzę, że powielam.

3 360 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-01 15:03:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

GDZIE JEST KRISS?
Ktoś widział, słyszał, czytał ostatnio?
Mam się martwić, czy wybieramy imię dla Juniora?
Kriss, odezwij się! Proszę.

Jezdem jezdem spoko luz.

Mniej aktywna niestety albowiem Junior daje mi popalić plus kręgosłup plus no wszystko mnie normalnie nap.erdala. Rozmemłana jestem na maksa i wnerwiona totalnie - dzisiaj dałam małżowi popalić bo się nawinął z wynurzeniami. Niestety rozwaliłam suszarkę w furii o wannę popierając haniebny czyn lawiną przekleństw i pizgnięciem drzwiami. No po prostu jakieś coś mnie trawi, więc się praktycznie nie udzielam, ale poczytuję. Uspakajam się i pośmiechuję w duchu.

Kochana - dzięki za troskę - jakby co dam przecie znać na komórrę. Buziaki.

3 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dżizys, rozmawiałam z Eugenią Herzyk.
Dzwoniłam z sprawie terapii przez Skypa.
To strasznie fajny czad rozmawiać z kimś, kogo książkę się czytało( i w tej książce przeczytało się o swoim życiu na dodatek big_smile)

3 362

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dżizys, rozmawiałam z Eugenią Herzyk.

A może ją kiedyś zaprosimy na nasz sabat?

3 363 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-01 15:43:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niestety ona jest w lipcu i sierpniu w rozjazdach szkoleniowych. Przejęła mnie inna terapeutka z zespołu "Kobiecych serc" - sympatyczna dziewczyna w moim wieku.
Myślę jednak, że spróbować kiedyś warto. Z pewnością będzie to miało sens, jak napiszemy książkę. big_smile (pogadamy z nią jak równy z równym a nie jak stado wyjców z weterynarzem). Jak widzę niestety kuleżanki mają lenia. Ja to choć po jednym zdaniu dziennie w tej mojej apatii klecę a reszta co? Nawet metryczki nie chce się machnąć, drogi zespole autorski?
Dooobra, na wszystko musi przyjść swój czas - na dzieciatko Kriss i na naszą książkę też big_smile

3 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Musimy konkretnie pogadać o ksiązce na spotkaniu, cos ustalić, jakieś harmonogramy porobic, bo tak bez planu to nic z tego nie będzie. To nie ciąża, ze jak zasiane to musi się urodzić, jak się nie zmobilizujemy to rozejdzie się po kościach.

3 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja juz mam zarys, wstęp, spis treści, resztę opowiem na spotkaniu.

3 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znów jestem w czarnej dupie. Przyszedł do mnie do pracy. Znowu muszę skasować licznik. Na dodatek wdałam się z nim w głupią rozmowę po której mam moralnego kaca. Ja się z tego nie wyleczę w takim stanie rzeczy. Wczoraj go widziałam, dzisiaj z nim gadałam i humor mam zjeb**y od nowa. Kur**a mać!!!! hmm

3 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Ja juz mam zarys, wstęp, spis treści, resztę opowiem na spotkaniu.

Ooooo, Mróweczko !!! Świetnie smile
Musimy konstruktywnie wykorzystać czas na spotkaniu. Zamiast wieszać psy na psychofagach, zrobic coś dla ludzkości... no, moze nie całej, dla tej części kochającej za bardzo smile

3 368 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-01 17:02:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mirella,
Z doświadczenia wiem, że przeklinanie pomaga big_smile
Współodczuwam, z drugiej jednak strony wiem, że ich przyłażenie odbywa się ... na naszym magnesie i za naszym w gruncie rzeczy przyzwoleniem bo nie możemy się zdobyć na powiedzenie mu (spokojnie acz zdecydowanie) "Nie przychodź tu więcej, bo nie mamy sobie już nic więcej do powiedzenia, a jak chcesz na mnie popatrzeć, to wsadź sobie moje zdjęcie do portfela."  Tak naprawdę licznik można włączyć dopiero po tym, jak mu to powiemy, napiszemy, jak on już usłyszy jasny sygnał - TO KONIEC, JA PASS, NO WAY. No bo jak narkomanka na głodzie może coś takiego powiedzieć dilerowi, nie?

3 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Z doświadczenia wiem, że przeklinanie pomaga big_smile

Ja generalnie jestem z tych nieklnących, w każdym razie bardzo sporadycznie, a ten ostatni okres wręcz naszpikowany był róznymi przeklonami, głownie na ch.. i sk.. pod adresem niegdyś ukochanego. Pomaga - ZDECYDOWANIE big_smile

3 370 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-07-01 17:52:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kriss, witaj.
Ciężkie (dosłownie) lato przed Tobą ( i nieszczęsnym, co się nawija, również). Dokulać się trzeba, a samopoczucie, jak w ciąży...

Tarantello, pracowita autorko oto ja:
Marynarka. Lat 46 (jeszcze dwa tygodnie). Wykształcenie średnie, ogólne, staranne. Dzieci ukochanych - troje, pełnoletnich.
Dwie prace dające niewielki dochodzik. Jeden były mąż. Dużo przyjaciół, znajomych. Na forum od grudnia 2010, do - na zawsze.
Lubię żyć.

3 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Mirella,
Z doświadczenia wiem, że przeklinanie pomaga big_smile

Bardzo pomaga!

Tarantella napisał/a:

"Nie przychodź tu więcej, bo nie mamy sobie już nic więcej do powiedzenia, a jak chcesz na mnie popatrzeć, to wsadź sobie moje zdjęcie do portfela."

Powiedziałam mu spier***aj - to nie to samo?? hmm A moje zdjęcie to niech sobie wsadzi w d**ę żeby wiedział gdzie go mam (bo portfela nie nosi).

3 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A gdzie jest moja miłośc tarantella , pozdrawiam serdecznie

3 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

obiecuje ze wezme sie za ksiazke... to pewniak na 100%
teraz potrzebuje troche oddechu
kocio grzecznie wyprowadzil sie od brata wiec temat masek zamkniety.
Cala noc spedzilismy razem... dzis i jutro tez.... ktos chcial kupic okres ode mnie? Marynarko halo, halo?
jutro wieczorem mam w domu party. On jest glownym kucharzem.. ja tylko ten biedny sernik spreparuje.... ha ha
Dziwne to wszystko.


Moje dzieci lubia go bardziej niz ja.... przerazajace neutral
Corka oznajmila mu wczoraj: "B lubie Cie".... a tego nie uslyszal od niej wlasny ojciec.

nie wiem co to bedzie... nie wiem
ale masz racje moj osobisty kolego z forum big_smile
nie moge udawac kogos kim nie jestem... a przeciez juz wiem kim jestem, przynajmniej ogolny zarys mam. Pracowalam nad tym ciezko caly rok.
Wiec jestem do bolu soba... i to jest jedna z cenniejszych wskazowek dla kkzb... wiedziec kim sie jest i potem byc soba. Nie ta wymarzona soba a ta prawdziwa. Wtedy on ma gwarancje, ze sie nie zmienie big_smile i bede taka jaka jestem.

and...
nigdy nic powaznego z kolegami, ktorych wiadomo, ze trzeba zmienic, albo wiadomo, ze po slubie sie zmienia, albo wiadomo, ze zmiany sa oczekiwane.

3 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Powiedziałam mu spier***aj - to nie to samo?? hmm A moje zdjęcie to niech sobie wsadzi w d**ę żeby wiedział gdzie go mam (bo portfela nie nosi).

Nie, Mirella, nie to samo. Pisałam o tym kilka postów wcześniej. Dopóki zrywanie dzieje się na emocjach - jasna sprawa, wszystko jest odwracalne, bo takie zrywanie na zasadzie spier***laj to takie romantyczne jest, emocjonujące, oblane łzami, i obie strony mogą to sobie jakoś wytłumaczyć - wiadomo w nerwach wszystko można powiedzięc, na pewno nie chciał/nie chciała tego powiedzieć, na pewno tak nie myśli. Czyli - furtka otwarta. Ale kiedy się powie na spokojnie - wybacz, ale już nie mamy wspólnych tematów i nic z tego nie będzie, przemyślałam to i wiem co mówię ... nooo to takie dowidzenia jest bez furtek.

3 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Która jeszcze zalicza zjazd po równi pochyłej? Nadejszła na mnie fala. To już trzeci dzień. W przybliżeniu - problemy z zaśnięciem i wczesne przebudzenia, apatia, totalny brak apetytu, w chałupie burdello di tutti, wymarzona czynność - pogrążenie się w pościeli i bezmyślność albo palenie fajek. Oto ten stan, w którym muszę sobie przyponieć wszystkie dobre rady, których udzieliłam kilka stron wcześniej. ZMuszanie się do jakiejkolwiek czynności, żeby zająć ręce i głowę, czytanie "ściągi podłości psychofaga", zmuszenie się nadludzkim wysiłkiem do zrobienia manicure (do manikiurzystki nie chcę iść bo kasy szkoda i ta baba gada jak najęta a ja muszę odpowiadać "Mhhh", "Co pani powie?").
Niech mnie która kopnie w dupę na rozpęd przynajmniej na końcówkę dnia.

echhh...a mnie dziś dopadło siedze i wyje...nie umiem sobie poradzić z tęsknotą z myślami bosze kiedy to się skończy....totalny brak kontaktu wcale mi nie pomaga:-(((

3 376 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-07-01 19:40:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Kriss, witaj.
Ciężkie (dosłownie) lato przed Tobą ( i nieszczęsnym, co się nawija, również). Dokulać się trzeba, a samopoczucie, jak w ciąży...

Tarantello, pracowita autorko oto ja:
Marynarka. Lat 46 (jeszcze dwa tygodnie). Wykształcenie średnie, ogólne, staranne. Dzieci ukochanych - troje, pełnoletnich.
Dwie prace dające niewielki dochodzik. Jeden były mąż. Dużo przyjaciół, znajomych. Na forum od grudnia 2010, do - na zawsze.
Lubię żyć.

Kochana, piszemy książkę o naszym syndromie trwania przy toksycznych facetach i trudach odrywania się od nich (o ile dobrze zrozumiałam) więc przydałoby się CHOĆ JEDNO ZDANIE o toksycznym facecie oprócz tego, że jest BYŁY. big_smile
Dobra, pogadamy na sabacie. Teraz to chyba żadna z nas nie ma weny, a jak Ci się nie będzie chciało, to ja napiszę i ty zautoryzujesz smile

3 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem, wiem, emocje to zły doradca ale nie miałam czasu na rozmienianie się na drobne. Ufff.... przydałaby się tabletka zapomnienia, detox w jakimś odlutkowie sto mil świetlnych stąd. I wiecie co, nie lubię weekendów. sad Jeszcze zimno jak cholera, pada i nie mam korkociągu do wina. Buuuuu......

3 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

przydałby się zabieg taki jak w "zakochanym bez pamięci".

3 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Wiem, wiem, emocje to zły doradca ale nie miałam czasu na rozmienianie się na drobne. Ufff.... przydałaby się tabletka zapomnienia, detox w jakimś odlutkowie sto mil świetlnych stąd. I wiecie co, nie lubię weekendów. sad Jeszcze zimno jak cholera, pada i nie mam korkociągu do wina. Buuuuu......

a ja mam korkociąg i to jedyna rzecz jaka mnie w tymmomencie cieszy...

3 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Weekendowy dół to jeden z elementów, do których pora się przyzwyczaić. O klasyfikacji dołów też już tu u nas było smile
Kiedyś się cieszyłyśmy na piątek a teraz cieszymy się na poniedziałek, taki lajf. No pocieszenie Ci jednak powiem, że im więcej tych weekendów bez niego, tym doły są co raz mniejsze - wykształcają się nowe rytuały, tzn. SIĘ same nie wykształcają, trzeba nad tym popracować.

Posty [ 3 316 do 3 380 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 50 51 52 53 54 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026