netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 227 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 251 do 3 315 z 26 310 ]

3 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Nie watpię, że będziemy atrakcyjniejsze dla samych siebie i dla wartościowych facetów też. Zastanawiam się tylko, czy poznamy się na tych wartościowych i ich nie odrzucimy ze strachu przed bliskością i kolejnym zranieniem.

Mój problem w tym, ze jestem bardzo wrażliwa i ufna, moją czujność na początku można łatwo uśpić, dopiero po pewnym czasie zapalają mi się lampki ostrzegawcze, ale wtedy jest już za późno bo jestem pod jego wpływem...

karen napisał/a:

Ok, chyba nie czas jeszcze o tym mysleć. Wciąż za wczesnie na jakieś mysli o nowych próbach. Nadal nie jestem w równowadze, do ktorej dążę.
A już mi się zdawało, że jestem.

A ja mam myśl o nowej próbie... Jest ona powrót MONIKI! Heh wiem, ze będzie ciężko, ale stoczę bój aby powróciła dawna uśmiechnięta i optymistyczna Monika. Jest ciężko, ale co mnie nie zabije to wzmocni... Będę się starała wink Owszem zmieszał mnie z błotem, ale kto powiedział, że nie mogę się po wszystkim umyć, ba nawet doprowadzić się do lepszego porządku ??

Mam cel - jeśli dostane się na studia wracam odmieniona! 3 miesiące mam na zmianę fryzury, image, i osobowości (mam na myśli uśmiech, optymizm, wiarę w siebie, w swoje możliwości i pewność siebie a przede wszystkim AKCEPTACJA!) ponadto schudnę, bo będę regularnie ćwiczyć i biegać, po powrocie będę umiała mieszkać z nim w jednym bloku, gdyż będę go traktować obojętnie... 90 dni mam na to wszystko, aby zrobić coś dla siebie, a wakacje to idealny czas - nie uważacie??

3 252

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Siostro syjamska!!!
Różnica tylko jedna.... ja miałam 49 lat.

Jeden gips - 45 czy 49. Ja dziś kupiłam nowy kremik (działanie z listy motywatorów) i wyglądam na 44 a może nawet 43, jak oświetlenie dobre (to w kiblu mam najlepsze i często chodzę pod dowolnym pretekstem).

Nasz lęk się nazywa - przyzwoici faceci są już zajęci a dla imbecyli kobiety w naszym wieku i tak są przezroczyste jak szba.

Znasz ten stary dowcip?
Mężczyźni w naszej kategorii wiekowej są jak kible w publicznej toalecie - albo są zajęci albo mają nasrane.

Musimy się jakoś bronić przed tymi myślami.

3 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

Mój problem w tym, ze jestem bardzo wrażliwa i ufna, moją czujność na początku można łatwo uśpić, dopiero po pewnym czasie zapalają mi się lampki ostrzegawcze, ale wtedy jest już za późno bo jestem pod jego wpływem...

Mnie takie coś przytrafiało się w zyciu tyle razy, ze już naprawdę więcej nie chcę, ze zbytniej ufności, popadam w zbytnią nieufność - to też niedobrze.

3 254 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-29 23:05:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

moją czujność na początku można łatwo uśpić, dopiero po pewnym czasie zapalają mi się lampki ostrzegawcze, ale wtedy jest już za późno bo jestem pod jego wpływem... .

Ooooo i to jest coś nad czym każda z nas tutaj musi pracować - najpierw lampka potem wpływ a nie na odwrót.

monia_3103 napisał/a:

Mam cel - jeśli dostane się na studia wracam odmieniona! 3 miesiące mam na zmianę fryzury, image, i osobowości (mam na myśli uśmiech, optymizm, wiarę w siebie, w swoje możliwości i pewność siebie a przede wszystkim AKCEPTACJA!) ponadto schudnę, bo będę regularnie ćwiczyć i biegać, po powrocie będę umiała mieszkać z nim w jednym bloku, gdyż będę go traktować obojętnie... 90 dni mam na to wszystko, aby zrobić coś dla siebie, a wakacje to idealny czas - nie uważacie??

Nie chcę Cię martwić, ale wiesz, że póki co (w aktualnym stanie) Twój cel jest celem "pod niego" - zastrzelę go nową sobą. Zawsze tak robimy. Ja do tej pory kastruję w sobie myśl przy zakupie nowego ciucha - "padnie, jak mnie zobaczy", chociaż gówno mnie powinno ochodzić czy padnie i czy w ogóle jeszcze zobaczy.
Jednak wierzę w Ciebie i ufam, że przez tych 90 dni on rzeczywiście przestanie być celem dla Twojego celu big_smile

3 255 Ostatnio edytowany przez karen (2011-06-29 23:08:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nasz lęk się nazywa - przyzwoici faceci są już zajęci a dla imbecyli kobiety w naszym wieku i tak są przezroczyste jak szba.

Znasz ten stary dowcip?
Mężczyźni w naszej kategorii wiekowej są jak kible w publicznej toalecie - albo są zajęci albo mają nasrane.

Musimy się jakoś bronić przed tymi myślami.

Masz jakiś przekonywujacy sposób, by się przed nimi bronić?

Ja powtarzam sobie, że
W kazdym wieku mogą się spotkać ludzie, którzy stworzą ze soba harmonijny związek.

Ale, kurna, jakos mi trudno w to uwierzyć....

3 256

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:

A mój miał być ostatnim. Kiedy liczysz na to, że ktoś, po nieudanych próbach wreszcie jest TYM DOCELOWYM, do którego szło się całe życie (poznałam go jak miałam 40 lat), to taka katastrofa jest mega katastrofą, bo to może oznaczać już KONIEC NADZIEI. Ale się k**wa nie poddam. Musi być lepiej. Nam wszystkim. No chyba, że w niebie ...

Siostro syjamska!!!
Różnica tylko jedna.... ja miałam 49 lat.

MUSI BYĆ LEPIEJ!!!

Och, jak dobrze, ze jesteście Dziewczyny big_smile

Ja tez sie bardzo cieszę, ze tutaj trafiłam. Naprawdę pomoglyscie mi bardzo dużo:) nie czuje sie już sama, niezrozumiana, wręcz przeciwni, wiem ze tutaj nikt sie nie będzie sie śmiał z tego, ze np napisze, ze do sklepu poszłam z podniesiona głowa:)

3 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

3 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Nie chcę Cię martwić, ale wiesz, że póki co (w aktualnym stanie) Twój cel jest celem "pod niego" - zastrzelę go nową sobą. Zawsze tak robimy. Ja do tej pory kastruję w sobie myśl przy zakupie nowego ciucha - "padnie, jak mnie zobaczy", chociaż gówno mnie powinno ochodzić czy padnie i czy w ogóle jeszcze zobaczy.
Jednak wierzę w Ciebie i ufam, że przez tych 90 dni on rzeczywiście przestanie być celem dla Twojego celu big_smile

Dawno chciałam obciąć włosy, ale uważałam, że do mojej okrągłej twarzy nic dobrego nie dobiorę, wiec zostawały długie. Ponadto kiedyś trzeba coś dla siebie zrobić, a jeśli właśnie tym momentem mają być wakacje. Będę się starała, aby robić to właśnie dla siebie a nie dla niego... Już i tak wiele mojego poświęcenia dostał, limit wyczerpał tongue

karen tak zbytnia i szyba ufność nie jest zbyt dobra... Na Nasze kobiece zaufanie trzeba zapracować ;P

3 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

Zazdrość, Niekochana są usprawiedliwione, Marynarka również... Ale Median i Zielony Domek... Zagubiły się w akcji czy jak??

3 260 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-29 23:15:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Nasz lęk się nazywa - przyzwoici faceci są już zajęci a dla imbecyli kobiety w naszym wieku i tak są przezroczyste jak szba.

Znasz ten stary dowcip?
Mężczyźni w naszej kategorii wiekowej są jak kible w publicznej toalecie - albo są zajęci albo mają nasrane.

Musimy się jakoś bronić przed tymi myślami.

Masz jakiś przekonywujacy sposób, by się przed nimi bronić?

Ja powtarzam sobie, że
W kazdym wieku mogą się spotkać ludzie, którzy stworzą ze soba harmonijny związek.

Ale, kurna, jakos mi trudno w to uwierzyć....

A bo to, fak, taki medialny wzorzec, że miłość to piękna może być tylko w wykonaniu młodych, zgrabnych, pięknych i bogatych. Nie musimy sobie od razu wyobrażać, że będziemy wyjmować sztuczną szczękę do całowania, ale jakoś tam ogarniemy to uczucie, które nas dopadnie w drugiej młodości.

Trza się trochę ruszać, rozwijać, nie skapcanieć i może ktoś równie doświadczony przez życie (więc mądrzejszy), też ciągle rozwijający się i nie skapcaniały obróci za nami głowę. I jakoś trzeba wymyślić, żeby między ludźmi się obracać, poznawać nowe twarze, na jakieś kursy się ciągle zapisywać, czy ja wiem, na jazdę konną, kursy fotograficzne ... kurs gry na bębnach afrykańskich (:D), no wszędzie tam, gdzie przychodzą ludzie poszukujący jakichś pasji. Nie mówię, że powinno się tam chodzić, żeby ustrzelić ale jak już ustrzelić to lepiej w takim miejscu niż na Sympatii albo w barze mlecznym.

3 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

karen tak zbytnia i szyba ufność nie jest zbyt dobra... Na Nasze kobiece zaufanie trzeba zapracować ;P

Tak, tego się tu uczymy... w koncu tego się uczę.... a nie, zaufanie na kredyt, miłość na kredyt, oddanie na kredyt....żaden z tych kredytów do tej pory nie spłacony.... DOŚĆ TEGO!

3 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Trza się trochę ruszać, rozwijać, nie skapcanieć i może ktoś równie doświadczony przez życie (więc mądrzejszy), też ciągle rozwijający się i nie skapcaniały obróci za nami głowę. I jakoś trzeba wymyślić, żeby między ludźmi się obracać, poznawać nowe twarze, na jakieś kursy się ciągle zapisywać, czy ja wiem, na jazdę konną, kursy fotograficzne ... kurs gry na bębnach afrykańskich (:D), no wszędzie tam, gdzie przychodzą ludzie poszukujący jakichś pasji. Nie mówię, że powinno się tam chodzić, żeby ustrzelić ale jak już ustrzelić to lepiej w takim miejscu niż na Sympatii albo w barze mlecznym.

Dobrze gadasz, dac Ci wódki big_smile

Muszę zapracować na nowy samochód, bo ten stary to się rozleci, jak zacznę dojeżdżać na te wszystkie kursy z mojej wsi do najblizszego miasta big_smile

3 263

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Tak, tego się tu uczymy... w koncu tego się uczę.... a nie, zaufanie na kredyt, miłość na kredyt, oddanie na kredyt....żaden z tych kredytów do tej pory nie spłacony.... DOŚĆ TEGO!

Oni najprawdopodobniej uwielbiają zycie na kredycie (heh nawet mi się zrymowało), jednakże w tym wypadku zapominają o spłatach, a my no cóż... Nie możemy w dosłowny sposób odebrać im tego co zostało dane... Bo jak odebrać nasze zaufanie, naszą miłość, nasze oddanie? To nie wróci od nich. Z czasem zostaną po tych kredytach resztki, a w końcu nic... Bo nie warto ufać, kochać, być oddaną takiemu człowiekowi jak oni...

3 264 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-29 23:23:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Ja tez sie bardzo cieszę, ze tutaj trafiłam. Naprawdę pomoglyscie mi bardzo dużo:) nie czuje sie już sama, niezrozumiana, wręcz przeciwni, wiem ze tutaj nikt sie nie będzie sie śmiał z tego, ze np napisze, ze do sklepu poszłam z podniesiona głowa:)

Bo nas nikt nie zrozumie, dopóki sam w to gówno nie wpadnie.
Zapisałam się na te pieprzone bębny afrykańskie - tu dziewczyny się ucieszyły (napisałam na wątku o budowaniu związku z KKZB). Bo tu wszystkie wiedzą, że każda forma zajęcia rąk i głowy jest dobra w naszym stanie, że trzeba robić coś, żeby nie zwariować, a jak wyrośnie z tego pasja = wartość dodana, a jak nie to będę tych 8 godzin poświęconych na zjęcia do przodu. W pracy, jak bąknęłam o tych bębnach, to zostałam formalnie wyśmiana. Niby lubię ludzi w swojej pracy, nawet bardzo ale oni zwyczajnie nie czują tematu. Dla nich to fanaberia. Dla nich Twoje wyjście do sklepu - wysiłek emocjonalny w to włożony po miesiącu TOTALNEJ OBOJĘTNOŚCI NA WSZYSTKO też byłby fanaberią. A tu każda wyobraża sobie, jak musiałaś się zmobilizować, zwlec, spojrzeć w oczy pani sklepacyjnej, próbować nie dostrzegać spojrzeń ludzi na ulicy. Oni wszyscy nie zrozumieją, że to był może mały kroczek dla ludzkości ale OGROMNY krok dla Ciebie.

3 265

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:

Muszę zapracować na nowy samochód, bo ten stary to się rozleci, jak zacznę dojeżdżać na te wszystkie kursy z mojej wsi do najblizszego miasta big_smile

Moja Ty siostro syjamska!!! Mój samochód od wczoraj we warsztacie - walnęło wszystko co mogło od układu chłodzącego (taaaka plama pod samochodem) po jakieś tam łożysko i cośtam-cośtam. Gdyby mechanikiem nie był mój kumpel, to w życiu nie uwierzyłabym, że tyle rzeczy poleciało a on nie chce mnie tylko naciągnąć.

3 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

Muszę zapracować na nowy samochód, bo ten stary to się rozleci, jak zacznę dojeżdżać na te wszystkie kursy z mojej wsi do najblizszego miasta big_smile

Moja Ty siostro syjamska!!! Mój samochód od wczoraj we warsztacie - walnęło wszystko co mogło od układu chłodzącego (taaaka plama pod samochodem) po jakieś tam łożysko i cośtam-cośtam. Gdyby mechanikiem nie był mój kumpel, to w życiu nie uwierzyłabym, że tyle rzeczy poleciało a on nie chce mnie tylko naciągnąć.

Zdarzają się dobrzy ludzie na tej planecie ;P
Wracając do tematu Twojej pracy, no cóż, dopóki sami nie będa w podobnej sytuacji nie rozumieją tego co czujesz i dlaczego postanowiłaś zapisać się na ten kurs. Ktoś kto od lat prowadzi owe kursy potrafiłby o tym mówić godzinami, dla Ciebie to forma odreagowania, ale dla nich to ani nie zamiłowanie ani sposób odstresowania. A szkoda, bo bycie spiętym w życiu jest do niczego tongue

3 267

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Bo nas nikt nie zrozumie, dopóki sam w to gówno nie wpadnie.

Bo tego nie mozna wczesniej zrozumieć... to są emocje nie do pojęcia, nie do wyobrażenia... w kazdym razie, ja absolutnie nie wyobrażałam sobie, ze mogą istnieć aż tak silne emocje, ktore niszczą, palą, bolą gorzej niz posypywanie rany solą.
Dlatego tylko my nawzajem potrafimy się zrozumieć.

3 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

Muszę zapracować na nowy samochód, bo ten stary to się rozleci, jak zacznę dojeżdżać na te wszystkie kursy z mojej wsi do najblizszego miasta big_smile

Moja Ty siostro syjamska!!! Mój samochód od wczoraj we warsztacie - walnęło wszystko co mogło od układu chłodzącego (taaaka plama pod samochodem) po jakieś tam łożysko i cośtam-cośtam. Gdyby mechanikiem nie był mój kumpel, to w życiu nie uwierzyłabym, że tyle rzeczy poleciało a on nie chce mnie tylko naciągnąć.

No to mamy wspólny cel big_smile
Nowe autka... jakas terenoweczka???

3 269 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-06-29 23:37:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

Guzik, od Dużego odstąpiłam zdecydowanie.
Dzisiaj, w ramach wprawki do Naszej Książki robiłam adiustację artykułu do lokalnej prasy. Zrobiłam, dobrze wyszło - zapisz i ... ni ma. I jeszcze raz, nie było już tak "zadowalająco", ale późno się zrobiło i "puściłam". W końcu to tylko małe co nieco.
Zajęta jestem. Ciągle do tyłu z czasem (o kasie nie wspomnę).

Niekochana ulokowała córkę w wymarzonej szkole. Jest dobrze, gratuluję i Tobie Niekochana (bo duma matczyna rozpiera Twą pierś, z pewnością), i Twojej ambitnej i pracowitej córci. Cieszcie się, bądźcie dumne!

Setna strona. Gratulacje Drogie Współpiszące!

3 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
karen napisał/a:

Tak, tego się tu uczymy... w koncu tego się uczę.... a nie, zaufanie na kredyt, miłość na kredyt, oddanie na kredyt....żaden z tych kredytów do tej pory nie spłacony.... DOŚĆ TEGO!

Oni najprawdopodobniej uwielbiają zycie na kredycie (heh nawet mi się zrymowało), jednakże w tym wypadku zapominają o spłatach, a my no cóż... Nie możemy w dosłowny sposób odebrać im tego co zostało dane... Bo jak odebrać nasze zaufanie, naszą miłość, nasze oddanie? To nie wróci od nich. Z czasem zostaną po tych kredytach resztki, a w końcu nic... Bo nie warto ufać, kochać, być oddaną takiemu człowiekowi jak oni...

Dziewczyny!!!! O czym Wy mówicie. To nie był żaden kredyt ani nawet leasing. Mówię Wam to jako profesjnalista w tej kwestii. Bo jak Dłużnik (Leasingobiorca) nie płaci rat z odsetkami, to Wierzyciel (Leasingodawca) wysyła jeden monit, potem ostateczne wezwanie przedsądowne, zajmuje majątek (odbiera przedmiot leasingu) i wali do sądu i do komornika po zaległą resztę. A my? My prowadziłyśmy formalne ROZDAWNICTWO. Wysyłałyśmy tysiąc monitów (rozmowy, przekonywania, tłumaczenia, łzy, szantaż emocjonalny, prośby) i co? NICO! Oni - zero reakcji, MY - zero konsekwencji. I jaki ma stosunek taki dłużnik do takiego wierzyciela? Śmieje mu się w twarz i mówi "Pisz na Berdyczów" a i tak nic ode mnie nie wyciągniesz".

3 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Sylnowa napisał/a:

Ja tez sie bardzo cieszę, ze tutaj trafiłam. Naprawdę pomoglyscie mi bardzo dużo:) nie czuje sie już sama, niezrozumiana, wręcz przeciwni, wiem ze tutaj nikt sie nie będzie sie śmiał z tego, ze np napisze, ze do sklepu poszłam z podniesiona głowa:)

Bo nas nikt nie zrozumie, dopóki sam w to gówno nie wpadnie.
Zapisałam się na te pieprzone bębny afrykańskie - tu dziewczyny się ucieszyły (napisałam na wątku o budowaniu związku z KKZB). Bo tu wszystkie wiedzą, że każda forma zajęcia rąk i głowy jest dobra w naszym stanie, że trzeba robić coś, żeby nie zwariować, a jak wyrośnie z tego pasja = wartość dodana, a jak nie to będę tych 8 godzin poświęconych na zjęcia do przodu. W pracy, jak bąknęłam o tych bębnach, to zostałam formalnie wyśmiana. Niby lubię ludzi w swojej pracy, nawet bardzo ale oni zwyczajnie nie czują tematu. Dla nich to fanaberia. Dla nich Twoje wyjście do sklepu - wysiłek emocjonalny w to włożony po miesiącu TOTALNEJ OBOJĘTNOŚCI NA WSZYSTKO też byłby fanaberią. A tu każda wyobraża sobie, jak musiałaś się zmobilizować, zwlec, spojrzeć w oczy pani sklepacyjnej, próbować nie dostrzegać spojrzeń ludzi na ulicy. Oni wszyscy nie zrozumieją, że to był może mały kroczek dla ludzkości ale OGROMNY krok dla Ciebie.

To prawda, oni nie zrozumieją, ale wystarczy mi, ze wy rozumiecie.. I wam mogę głośno o tym powiedzieć. Mam wsparcie w moich  kolezankach z pracy, które jak spotykają kochanice, to traktują ja jak powietrze. Ważne to jest dla mnie i to bardzo. ale tez wiem, ze nie mogę ich zameczac swoimi stanami. Za to tutaj wiem, ze mogę, i nikt sie nie zmeczy..

3 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
Tarantella napisał/a:
karen napisał/a:

Muszę zapracować na nowy samochód, bo ten stary to się rozleci, jak zacznę dojeżdżać na te wszystkie kursy z mojej wsi do najblizszego miasta big_smile

Moja Ty siostro syjamska!!! Mój samochód od wczoraj we warsztacie - walnęło wszystko co mogło od układu chłodzącego (taaaka plama pod samochodem) po jakieś tam łożysko i cośtam-cośtam. Gdyby mechanikiem nie był mój kumpel, to w życiu nie uwierzyłabym, że tyle rzeczy poleciało a on nie chce mnie tylko naciągnąć.

No to mamy wspólny cel big_smile
Nowe autka... jakas terenoweczka???

Ja - Japończyk, nowa yariska ... jak se pomarzę.

3 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dziewczyny!!!! O czym Wy mówicie. To nie był żaden kredyt ani nawet leasing. Mówię Wam to jako profesjnalista w tej kwestii. Bo jak Dłużnik (Leasingobiorca) nie płaci rat z odsetkami, to Wierzyciel (Leasingodawca) wysyła jeden monit, potem ostateczne wezwanie przedsądowne, zajmuje majątek (odbiera przedmiot leasingu) i wali do sądu i do komornika po zaległą resztę. A my? My prowadziłyśmy formalne ROZDAWNICTWO. Wysyłałyśmy tysiąc monitów (rozmowy, przekonywania, tłumaczenia, łzy, szantaż emocjonalny, prośby) i co? NICO! Oni - zero reakcji, MY - zero konsekwencji. I jaki ma stosunek taki dłużnik do takiego wierzyciela? Śmieje mu się w twarz i mówi "Pisz na Berdyczów" a i tak nic ode mnie nie wyciągniesz".

Jesteś dla nas bezlitosna!!! Ale masz rację, niestety......
Dawałyśmy za przeproszeniem d.py za darmo, jeszcze gorzej, dopłacałyśmy, gupie cipki!

3 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Ja - Japończyk, nowa yariska ... jak se pomarzę.

Ja bym chciała terenówkę na te moje bezdroża... ale jeszcze nie wiem jaka markę. Tylko, cholerka, drogie toto.

3 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje drogie, po tak wspaniale spedzonym z wami wieczorze myśle, ze zasne bez problemu. Dobrej nocy życzę Wam smile

3 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Moje drogie, po tak wspaniale spedzonym z wami wieczorze myśle, ze zasne bez problemu. Dobrej nocy życzę Wam smile

Spokojnej nocy Sylnowa, ja też idę lulu.

Śpijcie dobrze, kochane :***

3 277 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-29 23:49:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

Guzik, od Dużego odstąpiłam zdecydowanie.

O masz, kolejna w klubie "Wystraszonych na-śmierć"! A myślałam, że to tylko chwilowa niedyspozycja z tym namiotem ...

marynarka napisał/a:

Setna strona. Gratulacje Drogie Współpiszące!

Rany! Ty to masz oko! Sprawdziłam, ja się pojawiłam na 37-ej 4 marca równo w dwa miesiące po odkryciu zdrady. To było coś najgorszego, co mnie w życiu spotkało. Od kiedy tu jestem minęły niespełna cztery miesiące ale wiem, że gdyby mnie przez te cztery miesiące tu nie było, to byłabym w zdecydowanie czarniejszej dupie niż jestem dziś.
Ja Wam wszystkim też gratuluję i tej strony i tego, że tu jakoś dopełzłyśmy, że jakos się tu znalazłyśmy.

DOBRANOC, dzień był kiepski ale to był dzień do przodu, również dzięki Wam.

3 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I ja również będę się żegnać, jutro przede mną podróż. Trzymajcie się ciepło, życzę udanych wakacji wink
Do usłyszenia wkrótce wink pozdrawiam, ściskam, buziole pa :*:*

3 279

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
marynarka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

Guzik, od Dużego odstąpiłam zdecydowanie.

O masz, kolejna w klubie "Wystraszonych na-śmierć"! A myślałam, że to tylko chwilowa niedyspozycja z tym namiotem ...

Z namiotem była pełna dyspozycja, tylko ochoty brak. Mam feler, chorobę, za silna szczepionka na tę zarazę była, nie wiem.
Nie zabrałam Dużego, odpędziłam dwóch mniejszych. Jednego przy pomocy męża kumpeli właściwie już z wnętrza namiotu.
Durne to wszystko... Nie widzą, że mam ich wszystkich gdzieś?
Obudziłam się bardzo szczęśliwa i zadowolona. Mam zamiar kultywować ten stan do uśmiechniętej śmierci. Nie pozwolę go zepsuć i już.

3 280 Ostatnio edytowany przez Median (2011-06-30 00:50:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Zazdrość się zakochała, Niekochana śni sny erotyczne, Marynarka pewnie testuje Dużego, Median, Zielony Domku, żyjecie?

Zazdrość, Niekochana są usprawiedliwione, Marynarka również... Ale Median i Zielony Domek... Zagubiły się w akcji czy jak??

A nie, zyje, biegam po parkingach, a wywewnetrzniam sie w "swoim" wątku smile

Karen, Tarantello - witam w klubie - poszla mi pompa chlodzaca hmm Pamietacie to tyrkotanie po prawej stornie. No to to nie byl pasek klinowy... Tyrkotalo, w koncu padło hmm

3 281 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-30 04:18:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzienniczek obserwacji:
Mit-zwiazek sie tworzy...
Fakt-zwiazek sie dzieje

Tam gdzie chcemy tworzyc zwiazki tam mamy bardzo plastycznne podejscie do partnera... i myslimy, ze on jak z tej plasteliny, da sie ulepic tak by spelnic nasze oczekiwania. Oddzialowywujemy na niego, dajemu mu cos do zrozumienia, cos mowimy, gderamy, oczekujemy by po naszej minie sie domyslil, ukrywamy cos, ... no slowem rozne techniki usprawniania kogos kto do nas od poczatku nie pasuje...
a zwiazek sie dzieje, trwa i cala filozofia to bardzo dbac o swoj rozwoj pod kazdym wzgledem i miec przyjemnosc z obcowania z tym KIMS w naszym zyciu.

Nie pozwolic by stal sie "calym swiatem".
Kkzb maja tendencje i potrzebe zrobienia z mezczyzny "calego swiata" najlepiej zeby to byl trudny mezczyzna, ktory wypelni kazda wolna przestrzen i emocjonalnie rozkolysze.
no i tu cholera potrzebne sa znowu techniki radzenia sobie ze soba.... no bo nie z nim!
Nie chodzi chyba o to by byc rozgoryczona zolza i uprzykrzyc mu zycie i stawiac warunki albo sie bac i byc ciagle ta sparzona... ale by nauczyc sie czerpac radosc z zycia i zyczliwie patrzec na ludzia.

Co jest chore w moim zachowaniu... tesknota.. patrzenie na telefon... czekanie samo w sobie
Ni widze w takim czekaniu radosci zycia sad
Nie czekam zatem... bo tak postanowilam. Jest we mnie wrodzona tesknota do toksycznego zwiazku...
juz czuje te wzloty i upadki... czekam, cierpie, zero kontaktu... potem uniesienia, sekretne spotkania, potok czulych slow

lapiecie to?
znow mam swoj swiat kkzb
Od dzis odcielam sie od czekania... dlatego musialam odmowic spotkania bo zaplanowalam sobie czas inaczej. Spoznil sie ze swoja propozycja.... szkoda, moglo byc fajnie...
no ale coz on musi kulturowo sluchac sie mamusi... zatem zapewne ma swoje szczescie,
bawilam sie swietnie. Zapomnialam, ze ON istnieje... nie czekalam na wiadomosc... czy juz, czy juz moze sie wymknac mamusi.

-mam fajne lozko, co?
-troche male
-male?! (2,2m/1,7m)
-mogloby byc wieksze
-no tak, jesli mamy spac z Twoja mama i bratem to za male
- neutral

nie zmienie go i nie zamierzam... to dobrze, ze facet, ktorego kocham jest szczesliwy z bratem i mama, prawda? co mnie do tego?
... ze chcialabym inaczej, ze dla mnie zwiazek to co innego? mam go urobic do mojej wizji? malymi kroczkami i trzymajac na smyczy?
o nie!

Zatem moj zwiazek sobie trwa... a ja szukam dalej szczescia w sobie. Dzis odkrylam, ze musze zaczac od zaprzestania tworzenia sobie smutkow.

edit:
no i wywalilam z siebie ten zal na jego poddanstwo rodzinie.... a zatem byl zal. Zapomnialam, ale po powrocie do domu, zal wylazl i wylal sie w watek....
w czasie tego wylewania zalu dostalam od niego maila.
Milosnego maila.
no dobra, facet umie pisac... hustawka powedrowala wysooookooo! oh jak on mnie kocha!
jestem spelniona jako kkzb... zeby byc tak wysoko, najpierw musialam byc bardzo nisko....

Lapiecie to?
musze popsuc sobie ta rozkosz czytania tego milosnego maila... lista zlych rzeczy??!!! neutral
to juz tak na zawsze?... zeby nie popadac w euforie? zeby nie bylo juz wiecej haju?
Yeah!

edit2:
no dobra przeczytalam maila drugi raz... musialam sie sztachnac

3 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Każdy poranek to walka, żeby nie napisać, nie zadzwonić.. Mieć swój plan na ten dzień. Głośno sobie powtarzać dziś muszę zrobić to i to, głośno planować i mówić do siebie, dasz radę, zobacz już trzeci tydzień mija, jak jego nie ma, a Ty jesteś, raz w lepszym, raz w gorszym stanie, ale jesteś! I co najważniejsze dajesz radę bez niego. Mam nadzieje, ze przyjdzie taki dzień, kiedy wstane rano i nie poczuje już nic..

Zazdrość, nie wiem, czy czytanie tego emaila, to dobra terapia, ale pewnie gdyby mój były mi napisał, tez bym czytała... Upajala sie, ba moze bym nawet wysłała do kochanki;) ale on takiego nie napisze, stał sie nagle wielce lojalny wobec kogoś, kto rozbił małżeństwo.. Masakra, ze są takie baby!!

3 283 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-30 08:41:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Dzienniczek obserwacji:
Mit-zwiazek sie tworzy...
Fakt-zwiazek sie dzieje

Tam gdzie chcemy tworzyc zwiazki tam mamy bardzo plastycznne podejscie do partnera... i myslimy, ze on jak z tej plasteliny, da sie ulepic tak by spelnic nasze oczekiwania. Oddzialowywujemy na niego, dajemu mu cos do zrozumienia, cos mowimy, gderamy, oczekujemy by po naszej minie sie domyslil, ukrywamy cos, ... no slowem rozne techniki usprawniania kogos kto do nas od poczatku nie pasuje...
a zwiazek sie dzieje, trwa i cala filozofia to bardzo dbac o swoj rozwoj pod kazdym wzgledem i miec przyjemnosc z obcowania z tym KIMS w naszym zyciu.

Dziękuję, że napisałaś tego posta.
Jezuuuuuuu.... Ja byłam jeszcze bardziej porąbana. To, że interesowali mnie tylko Ci z "bałaganem w oczach", to już jasne, prawda? Jakoś tak się działo (teraz wiem, że oni - tak jak i ja ich - wyczuwali mnie z dużej odległości), że nie miałam problemu z wzajemnym zainteresowaniem. No i zaczynała się "zabawa". Ja dość szybko zauważałam w nich to, co jest dla mnie nie do zaakceptowania i jasno wyłuszczałam, że jak nie będzie poprawy, to żegnamy się. No i w 99% przypadków oni się "zmieniali". Czyż to nie wspaniały dowód WIELKIEJ MIŁOŚCI dla kkzb? No przecież nie musiałam ich zmuszać - sami chcieli. Specjalnie dla mnie. Teraz był okres sielanki - nieraz trwał krócej, nieraz dłużej. Pełen haj - jak sobie przypomnę, jak nieraz mnie "dopieszczali" hmm  Pod koniec tego etapu ja już "otwierałam się", wierzyłam, że to właśnie TEN. No i następował powolny, proces degradacji związku. On już zmęczony udawaniem kogoś innego niż jest - powoli, tak prawie niezauważalnie pokazywał prawdziwego siebie. Ale cóż to dla mnie - ugotowanej już kkzb? Przecież potrafię go zmienić z powrotem w tego, jakim był na początku. Przecież BYŁ TAKI - więc wystarczy,  żeby CHCIAŁ z powrotem. Ja mu to wytłumaczę, pokażę - on zrozumie i się zmieni. Przecież mnie kocha - tak mocno jak ja jego. Że niekoniecznie tak mocno? Ale dlaczego? Przecież Z PEWNOŚCIĄ z tego powodu, że mnie kocha prawie nad życie tak bardzo się starał - no przecież widziałam to na własne oczy, czułam to na własnej skórze.
Dziś wiem, ze zawsze wybierałam DRAPIEŻNIKÓW. Byłam dla nich wyzwaniem - tak jak oni dla mnie, bądźmy szczere hmm  Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nieskromnie, ale moja (wtedy) atrakcyjność fizyczna nie pomagała - dla atrakcyjnej "sztuki" drapieżniki starają się bardziej i dłużej. Jest rodzajem widocznego dla innych trofeum.
Tak więc zaliczałam etap drugi, ten opisany poniżej.     

Zazdrosc napisał/a:

Nie pozwolic by stal sie "calym swiatem".
Kkzb maja tendencje i potrzebe zrobienia z mezczyzny "calego swiata" najlepiej zeby to byl trudny mezczyzna, ktory wypelni kazda wolna przestrzen i emocjonalnie rozkolysze.
no i tu cholera potrzebne sa znowu techniki radzenia sobie ze soba.... no bo nie z nim!
Nie chodzi chyba o to by byc rozgoryczona zolza i uprzykrzyc mu zycie i stawiac warunki albo sie bac i byc ciagle ta sparzona... ale by nauczyc sie czerpac radosc z zycia i zyczliwie patrzec na ludzia.

Co jest chore w moim zachowaniu... tesknota.. patrzenie na telefon... czekanie samo w sobie
Ni widze w takim czekaniu radosci zycia sad
Nie czekam zatem... bo tak postanowilam. Jest we mnie wrodzona tesknota do toksycznego zwiazku...
juz czuje te wzloty i upadki... czekam, cierpie, zero kontaktu... potem uniesienia, sekretne spotkania, potok czulych slow

lapiecie to?
znow mam swoj swiat kkzb
Od dzis odcielam sie od czekania... dlatego musialam odmowic spotkania bo zaplanowalam sobie czas inaczej. Spoznil sie ze swoja propozycja.... szkoda, moglo byc fajnie...
no ale coz on musi kulturowo sluchac sie mamusi... zatem zapewne ma swoje szczescie,
bawilam sie swietnie. Zapomnialam, ze ON istnieje... nie czekalam na wiadomosc... czy juz, czy juz moze sie wymknac mamusi.

W tym etapie nie przebywałam przeważnie długo. Mam dużą potrzebę autonomii, posiadania swojego świata, "babskiej" wspólnoty, do której nie zapraszałam nigdy moich mężczyzn. Tak uciekałam zawsze, gdy zaczynało się manipulowanie moimi uczuciami. Taa... tam też "łapałam" nowe siły do walki o NAS wink Oj, głupia..... Gdy docierało, ze on NIE CHCE, albo gdy okazywało się, że mocno interesuje się mną ktoś "kontrastowo" różny od psychofaga - kończyłam związek. Radykalnie, bez powrotu. Jedynym wyjątkiem od tej reguły był jeszczemąż - on był bardziej cwany. Wiedział, co działa najlepiej - wzbudzenie poczucia winy. Wytłumaczenie swojego postępowania tak rozwalającymi emocjonalnie (kłamliwymi oczywiście) usprawiedliwieniami, że NIE MOŻNA nie wybaczyć i nie dać kolejnej szansy. Nie, kkzb nigdy tak nie postąpi. sad  Z uśmiechem na ustach pójdzie jak baranek na rzeź. Sama siebie zaprowadzi pod nóż.

Zazdrosc napisał/a:

-mam fajne lozko, co?
-troche male
-male?! (2,2m/1,7m)
-mogloby byc wieksze
-no tak, jesli mamy spac z Twoja mama i bratem to za male
- neutral

(...)
no i wywalilam z siebie ten zal na jego poddanstwo rodzinie.... a zatem byl zal. Zapomnialam, ale po powrocie do domu, zal wylazl i wylal sie w watek....
w czasie tego wylewania zalu dostalam od niego maila.
Milosnego maila.
no dobra, facet umie pisac... hustawka powedrowala wysooookooo! oh jak on mnie kocha!
jestem spelniona jako kkzb... zeby byc tak wysoko, najpierw musialam byc bardzo nisko....

Lapiecie to?
musze popsuc sobie ta rozkosz czytania tego milosnego maila... lista zlych rzeczy??!!! neutral
to juz tak na zawsze?... zeby nie popadac w euforie? zeby nie bylo juz wiecej haju?
Yeah!

edit2:
no dobra przeczytalam maila drugi raz... musialam sie sztachnac

łapię, kochana, łapię jak cholera. I mam dokładnie tak samo. Ten sam schemat działania przez całe życie.
Ale widzę światełko w tunelu - powoli udaje mi się już nie działać tak emocjonalnie, tak pochopnie. Już wiem, że nie muszę reagować NATYCHMIAST (wcześniej ZAWSZE tak robiłam - jak to DDA). Daję sobie czas na przemyślenie i odpowiedź. I dotyczy to całego mojego życia. Od spraw zawodowych po osobiste. Staram się też mówić wprost o swoich uczuciach, bez tego "kalkulowania" - co stracę, co zyskam taką otwartością. Myślę, że podświadomie chroniłam samą siebie ukrywając moje prawdziwe uczucia - bałam się takiego "podania na widelcu". Bo może skopie te moje uczucia? Bosz..... co za idiotyczne podejście? Chyba lepiej, żeby skopał zaraz na początku, niż potem, jak już żaba troszkę ugotowana wink
Teraz już tak nie robię. Zrozumiałam, że jak skopie, to poboli, ale przeżyję - nie taki szajs przeżyłam big_smile
I jeszcze jedno - jak jasno wie, co daję od siebie, czego oczekuję - i mimo tej wiedzy skrzywdzi - to znaczy, że tego właśnie CHCIAŁ. I to zachowanie świadczy o NIM, a nie o mojej słabości. Smutne, że dopiero teraz to do mnie dotarło.... To, że ufność, wiara pokładana w drugiego człowieka, to że zostałam zdradzona w wielu aspektach - to nie jest oznaka MOJEJ, tylko JEGO słabości.

Ale kurna, teraz już WIEM.  big_smile:D:D Wiem tez, kiedy należy zrezygnować. Dla swojego dobra.

3 284

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Co jest chore w moim zachowaniu... tesknota.. patrzenie na telefon... czekanie samo w sobie
Ni widze w takim czekaniu radosci zycia sad
Nie czekam zatem... bo tak postanowilam. Jest we mnie wrodzona tesknota do toksycznego zwiazku...
juz czuje te wzloty i upadki... czekam, cierpie, zero kontaktu... potem uniesienia, sekretne spotkania, potok czulych slow

lapiecie to?
znow mam swoj swiat kkzb

Łapiemy. Niestety. Wczoraj długo nie mogłam zasnąć. Miałam dokładnie te same przemyślenia - wszyscy faceci, których do tej pory miałam byli "Panami Niewłaściwymi" a ja w nich brnęłam mimo ewidentnych przesłanek na samym początku, że to sie nie ma prawa udać. Ja jednak zrobiłam ABSOLUTNIE wszystko, żeby choć przez chwilę się udawało a potem "motywowana" tym krótkim momentem, kiedy się NIBY udawało jechałam dalej, brnęłam i dawałam z siebie jeszcze więcej, żeby się więcej udawało. To właśnie te dwa parszywe elementy-mity:
- idealizowanie związku (partnera) i dopasowywanie go do swoich wyobrażeń
- mit konieczności pracowania nad związkiem (czyli co? przerabianie radia na telewizor, oczywiście)

Pytanie tylko - JAK SIĘ TEGO WYZBYĆ? Jak nie idealizować (przecież marzenia nosimy ze sobą w walizce już od dziecka)? Jak nie "pracować" nad związkiem - od zawsze mamy wkładane do głowy, że nie ma idealnych związków i trzeba się dopasowywać, iść na kompromisy i takie tam różne.

Nie wiem, jestem totalnie zrujnowana świadomością, że tyle lat byłam z kimś zupełnie obcym, z gruntu niewłaściwym a ja własnym niebagatelnym wysiłkiem umysłowym potrafiłam go wtłoczyć w swój szymelek Pana Właściwego. Gdyby to była TYLKO celowa robota z jego strony (choć on też pozował się na kogoś innego niż był) to jednak byłoby łatwiej ale fakt, że ja SAMA przyjęłam tego avatara za osobę jest dla mnie najbardziej przerażający i źle rokujący na przyszłość.

Ale ... może nie jest z nami aż tak źle skoro już mamy ŚWIADOMOŚĆ tego schematu - sztachania się słowami i naszymi własnymi iluzjami a potem konfrontowania tego z niepasującą do iluzji rzeczywistością.

3 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I jak zwykle, Niekochana, piszemy to samo w tym samym czasie ... smutne i piękne.

3 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

I jak zwykle, Niekochana, piszemy to samo w tym samym czasie ... smutne i piękne.

Naprawdę w ogóle mnie to już nie dziwi big_smile

3 287 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 09:48:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Jedynym wyjątkiem od tej reguły był jeszczemąż - on był bardziej cwany. Wiedział, co działa najlepiej - wzbudzenie poczucia winy. Wytłumaczenie swojego postępowania tak rozwalającymi emocjonalnie (kłamliwymi oczywiście) usprawiedliwieniami, że NIE MOŻNA nie wybaczyć i nie dać kolejnej szansy. Nie, kkzb nigdy tak nie postąpi. sad

Właśnie wczoraj "odświeżyłam" to sobie czytając (po raz kolejny) "Koniec współuzależnienia". A tam stoi napisane coś, co mnie podniosło na duchu - nie mamy obowiązku wybaczać, bo trzeba odróżniać zaufanie od głupoty.
Ja też jestem od dłuższego czasu wpędzana w poczucie winy - "tak - jestem chory (on to nazywa "mam problem") ale PRZECIEŻ się staram, nie zawsze mi wychodzi niekłamanie i niezdradzanie ale się staram a ty tego nie potrafisz docenić". Zacytuję Wam fragment z maila, który od niego dostałam na dniach (wzorzec manipulacji z Sevre) [imona moje i kochanki zmienione dla zachowania anonimowości].

"Postanowiłaś definitywnie rozstać się ze mną, mimo tego, że byłem w końcu  wierny dwóm zasadom (na początek dwóm ? dalej rozszerzając ich zbiór): nie kłamać i nie zdradzać. Po tym wszystkim co zaszło, podjąłem ostatnią próbę naszego związku i uprzedzałem Cie, że może nie być łatwo z powodu moich ?fal? do blondi. Ale tym razem chciałem poradzić sobie z nimi bez uciekania się do kłamstw i zdrady. Zdawałem sobie sprawę, że może to być dla Ciebie bolesne i upokarzające, ale innego wyjścia nie było, nie da się pewnych rzeczy zamieść pod dywan i udawać, ze ich nie ma.  Konsultowałem to również na spotkaniu z terapeutą ? uznała to za jedyną skuteczną drogę w tego rodzaju przypadkach. Ale do tego trzeba dwojga, a Tarantella to przecież nie Clintonowa i Tigerowa. Ty zadecydowałaś inaczej, podejmując decyzję o definitywnym rozstaniu ze mną. Ale stop, nie będę dalej brnął w  wyjaśnienia, swoje wnioski zachowując dla siebie. Ciebie też o to proszę. Choć jak widzę, Ty (mimo swoich deklaracji) nie potrafisz o mnie zapomnieć bez robienia ze mnie śmiecia, dokonując celowych nadinterpretacji i za wszelką obciążyć mnie, za wszystko co złego się wydarzyło"

Ileż elementów manipulacji:
- wpędzenie w poczucie winy (dwukrotne podkreślenie, że to JA stchórzyłam)
- powołanie się na autorytet profesjonalisty (terapeutka)
- powołanie się na światowej klasy przykłady "właściwego" podejścia do tematu wybaczenia (Clintonowa i Tigerowa)
- nadanie zdradzie bagatelizującej rangi "fal" a nie zacięznego kurewstwa i plucia mi w twarz
- wykazanie dobrej woli własnej i gotowości do wyzbycia się niewłaściwych nawyków (niemal nadludzkim wysiłkiem)
- sugerowanie, że moje przemyślenia i wnioski dotyczące rocznego zdradzania mnie z blondi (i nie tylko) przy użyciu najbardziej zwyrodniałych form kłamstwa są jedynie NADINTERPRETACJĄ, mającą na celu zrobiebnie z niego kogoś gorszego niż on w rzeczywistości jest (a jest, jak wiadomo TYLKO zagubionym misiem z jakimś abstrakcyjnym problemem).

Piękne, nieprawdaż. On - tyle wysiłku, ja - twarda skorupa. Nie zgodziłam się na prowadzenie równoległej gry on-ja-blondi pod płaszczykiem leczenia uzależnienia. Bo on chciał wychodzić z tego uzależnienia STOPNIOWO - być ze mną ale po drodze jeszcze  "stachać się" blondi (ale w mniejszających się byc może dawkach). Gdybym była taka babką z klasą jak Clintonowa albo Tigerowa-Woods, to pewnie znalazłabym w sobie siłę wybaczenia ale okazałam się słaba, taka niewystarczająco kochająca.

Ja pierdzielę! I ja się dawałam na tego typu manipulacje łapać CZTERY LATA! I ciągle wybaczałam, wierzyłam, dostawałam strzał w tył głowy kolejnym kłamstwem i znów wybaczałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam prawo NIE WYBACZAĆ bo ... trzeba odróżniać zaufanie od głupoty.
I kto jest bardziej chory? On czy może jednak JA?
I czym ja się różnię od tych dziewczyn, które codziennie przy śniadaniu dostają od kochającego partnera w pysk.
Znęcanie się werbalne czy niewerbalne - jakaż to różnica - efekt psychiatryczny ten sam.

3 288 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-30 09:47:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana, jak ja bym napisała, czym jeszczemąż uzasadnił swoje zachowanie, to spadłabyś  z krzesła. I myślę - doceniła stopień upodlenia samego siebie i ogromna potrzebę zatrzymania swojej ofiary blisko siebie. Pani psychiatra była pod widocznym "wrażeniem" - to powinno wystarczyć wink  Ja już na szczęście na takim etapie, że rozpoznałam kit.

"Fale" - cóż za wspaniały synonim wink

Napiszę do Ciebie zaraz na prive.

3 289 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 09:54:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Kochana, jak ja bym napisała, czym jeszczemąż uzasadnił swoje zachowanie, to spadłabyś  z krzesła. I myślę - doceniła stopień upodlenia samego siebie i ogromna potrzebę zatrzymania swojej ofiary blisko siebie. Pani psychiatra była pod widocznym "wrażeniem" - to powinno wystarczyć wink  Ja już na szczęście na takim etapie, że rozpoznałam kit.

A ja nie od razu. Musiałam tego gniota przeczytać trzy razy, żeby zrozumieć, jakie techniki zostały na mnie przećwiczone. I dlatego kontakt fizyczny jest niewskazany, bo na jego gadkę już nie jestem taka odporna (nie będzie mi przecież powtarzał trzy razy big_smile)

niekochana72 napisał/a:

"Fale" - cóż za wspaniały synonim wink

Czytaj - dzwonienie do blondi raz w tygodniu w celu powzdychania i od czasu do czasu posuwanko ALE (!) w zmniejszających się dawkach. Nie można przecież organizmu traktować taką terapią wstrząsową jak natychmiastowe i definitywne odstawienie kochanki od piersi (czyt. penisa).

Kriss!!! Halo!!! Możesz to poczytać mężowi w ramach dzisiejszego "Psychofag Daily News"

niekochana72 napisał/a:

Napiszę do Ciebie zaraz na prive.

Czekam.

3 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szkoda że wcześniej na temat nie trafiłem, Jestem facetem kochającym za bardzo,fajnei was sie czyta w koncu moze wyjde z tego marazmu(prawie 2mc po rozstaniu) a ja non stop chce zeby mnie żona przyjęła z powrotem,a ja jak ten głupek sie do wczoraj poniżalem, moja zona mi mowi juz takie ochydki a ja do niej ze ja kocham,a ona mi mowi ze juz nie mam powrotu a ja caly czas mam w głowie ze ona mowi nie ale to moze byc tak,wiec biore sie za siebie od dzisiaj,nie dzwonie ,nie pisze smsow(zreszta juz od dawna sobie tego nie zyczyla) ale bedzie ciezko pzodrawiam

3 291

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

Szkoda że wcześniej na temat nie trafiłem, Jestem facetem kochającym za bardzo,fajnei was sie czyta w koncu moze wyjde z tego marazmu(prawie 2mc po rozstaniu) a ja non stop chce zeby mnie żona przyjęła z powrotem,a ja jak ten głupek sie do wczoraj poniżalem, moja zona mi mowi juz takie ochydki a ja do niej ze ja kocham,a ona mi mowi ze juz nie mam powrotu a ja caly czas mam w głowie ze ona mowi nie ale to moze byc tak,wiec biore sie za siebie od dzisiaj,nie dzwonie ,nie pisze smsow(zreszta juz od dawna sobie tego nie zyczyla) ale bedzie ciezko pzodrawiam

Zapomnij o żonie. Zakochaj się w jednej z nas (no może w jakimś młodszym ode mnie egzemplarzu) i będzie pięknie taki mężczyzna kochający za bardzo i kobieta kochająca za bardzo, to byłaby toksyna do kwadratu - normalnie góry można przenosić.

A tak serio - witamy Cię serdecznie.

3 292

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

heh ja lubie tylko starsze ,moja zona byla ode mnie starsza o 12 lat ehhehe ,moze sie zakocham pozdrawiam moja( żona ma 49 lat )hehehe

3 293

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Extra ... ale (cholera!) zapomniała, że ja z żonatymi na TE TEMATY nie gadam. Obawiam się, że żadna tu nie gada big_smile
Tak więc możemy się po bratersku poterapeutyzować.
Jak sobie radzisz w swoim odmiennym stanie?

3 294

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

heh ja lubie tylko starsze ,moja zona byla ode mnie starsza o 12 lat ehhehe ,moze sie zakocham pozdrawiam moja( żona ma 49 lat )hehehe

Ty się lecz, a nie zakochuj big_smile
Weź się chłopie za siebie, bo nikt za Ciebie tej roboty nie odwali.
Jeśli chcesz wspomóc się literaturą - napisz na mojego maila, to prześlę biblioteczkę.

3 295

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wiesz jestem zonaty niespelna 2 mc a moja zona juz zlozyla pozew o rozwod,wiec to juz przesadzone i pewnie odbedzie sie zaocznie ,moj ojciec sie zastanawia caly czas dlaczego wziela slub ze mna niby mnie kochala a pozniej 3 tyg problem ekonomiczny i bye masakra

3 296

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Jedynym wyjątkiem od tej reguły był jeszczemąż - on był bardziej cwany. Wiedział, co działa najlepiej - wzbudzenie poczucia winy. Wytłumaczenie swojego postępowania tak rozwalającymi emocjonalnie (kłamliwymi oczywiście) usprawiedliwieniami, że NIE MOŻNA nie wybaczyć i nie dać kolejnej szansy. Nie, kkzb nigdy tak nie postąpi. sad

Właśnie wczoraj "odświeżyłam" to sobie czytając (po raz kolejny) "Koniec współuzależnienia". A tam stoi napisane coś, co mnie podniosło na duchu - nie mamy obowiązku wybaczać, bo trzeba odróżniać zaufanie od głupoty.
Ja też jestem od dłuższego czasu wpędzana w poczucie winy - "tak - jestem chory (on to nazywa "mam problem") ale PRZECIEŻ się staram, nie zawsze mi wychodzi niekłamanie i niezdradzanie ale się staram a ty tego nie potrafisz docenić". Zacytuję Wam fragment z maila, który od niego dostałam na dniach (wzorzec manipulacji z Sevre) [imona moje i kochanki zmienione dla zachowania anonimowości].

"Postanowiłaś definitywnie rozstać się ze mną, mimo tego, że byłem w końcu  wierny dwóm zasadom (na początek dwóm ? dalej rozszerzając ich zbiór): nie kłamać i nie zdradzać. Po tym wszystkim co zaszło, podjąłem ostatnią próbę naszego związku i uprzedzałem Cie, że może nie być łatwo z powodu moich ?fal? do blondi. Ale tym razem chciałem poradzić sobie z nimi bez uciekania się do kłamstw i zdrady. Zdawałem sobie sprawę, że może to być dla Ciebie bolesne i upokarzające, ale innego wyjścia nie było, nie da się pewnych rzeczy zamieść pod dywan i udawać, ze ich nie ma.  Konsultowałem to również na spotkaniu z terapeutą ? uznała to za jedyną skuteczną drogę w tego rodzaju przypadkach. Ale do tego trzeba dwojga, a Tarantella to przecież nie Clintonowa i Tigerowa. Ty zadecydowałaś inaczej, podejmując decyzję o definitywnym rozstaniu ze mną. Ale stop, nie będę dalej brnął w  wyjaśnienia, swoje wnioski zachowując dla siebie. Ciebie też o to proszę. Choć jak widzę, Ty (mimo swoich deklaracji) nie potrafisz o mnie zapomnieć bez robienia ze mnie śmiecia, dokonując celowych nadinterpretacji i za wszelką obciążyć mnie, za wszystko co złego się wydarzyło"

Ileż elementów manipulacji:
- wpędzenie w poczucie winy (dwukrotne podkreślenie, że to JA stchórzyłam)
- powołanie się na autorytet profesjonalisty (terapeutka)
- powołanie się na światowej klasy przykłady "właściwego" podejścia do tematu wybaczenia (Clintonowa i Tigerowa)
- nadanie zdradzie bagatelizującej rangi "fal" a nie zacięznego kurewstwa i plucia mi w twarz
- wykazanie dobrej woli własnej i gotowości do wyzbycia się niewłaściwych nawyków (niemal nadludzkim wysiłkiem)
- sugerowanie, że moje przemyślenia i wnioski dotyczące rocznego zdradzania mnie z blondi (i nie tylko) przy użyciu najbardziej zwyrodniałych form kłamstwa są jedynie NADINTERPRETACJĄ, mającą na celu zrobiebnie z niego kogoś gorszego niż on w rzeczywistości jest (a jest, jak wiadomo TYLKO zagubionym misiem z jakimś abstrakcyjnym problemem).

Piękne, nieprawdaż. On - tyle wysiłku, ja - twarda skorupa. Nie zgodziłam się na prowadzenie równoległej gry on-ja-blondi pod płaszczykiem leczenia uzależnienia. Bo on chciał wychodzić z tego uzależnienia STOPNIOWO - być ze mną ale po drodze jeszcze  "stachać się" blondi (ale w mniejszających się byc może dawkach). Gdybym była taka babką z klasą jak Clintonowa albo Tigerowa-Woods, to pewnie znalazłabym w sobie siłę wybaczenia ale okazałam się słaba, taka niewystarczająco kochająca.

Ja pierdzielę! I ja się dawałam na tego typu manipulacje łapać CZTERY LATA! I ciągle wybaczałam, wierzyłam, dostawałam strzał w tył głowy kolejnym kłamstwem i znów wybaczałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam prawo NIE WYBACZAĆ bo ... trzeba odróżniać zaufanie od głupoty.
I kto jest bardziej chory? On czy może jednak JA?
I czym ja się różnię od tych dziewczyn, które codziennie przy śniadaniu dostają od kochającego partnera w pysk.
Znęcanie się werbalne czy niewerbalne - jakaż to różnica - efekt psychiatryczny ten sam.

Niekochana,

Lojej... co za manipulant. Trzeba mu przyznac, ma 'gadane' i ma talent. On chyba z takich co kazdemu wmowi ze biale jest czarne a czarne biale.

Moj tez podobne probowal mnie obwiniac.

Pozdrawiam

3 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

wziela slub ze mna niby mnie kochala a pozniej 3 tyg problem ekonomiczny i bye masakra

piszesz jak psychofag... co to problem ekonomiczny??? miales zatajone dlugi przedmalzenskie, czy nie chcialo ci sie pracowac?

3 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

poczytaj moj watek bo nie chce mi sie pisac w kolko tego samego

3 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Majusia - to psychofag Trantelli. Mój skromny cytat był tylko na początku.

3 300 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-30 11:30:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

poczytaj moj watek bo nie chce mi sie pisac w kolko tego samego

ok, przepraszam, przeczytalam
ha ha ha ale ten "problem ekonomiczny" zabrzmial mi jak "fala" u Taranteli
zawsze jak slysze takie teksty jak "fala" otwiera mi sie sluza na swiatlosc... i pytam

Sylnowa napisał/a:

Zazdrość, nie wiem, czy czytanie tego emaila, to dobra terapia, ale pewnie gdyby mój były mi napisał, tez bym czytała...

Sylnowa, ja nie czytalam maila dla terapii.
On mnie nie zdradzil i czuje, ze jest zakochany... ja tylko nie umiem kochac nie za bardzo.

martyrs napisał/a:

heh ja lubie tylko starsze ,moja zona byla ode mnie starsza o 12 lat ehhehe (...) moja( żona ma 49 lat )hehehe

mnie to wcale a wcale "nie rusza"...

3 301 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-30 11:22:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
martyrs napisał/a:

poczytaj moj watek bo nie chce mi sie pisac w kolko tego samego

Poczytałam. Sorry, Martyrs. Może to moje prywatne skrzywienie, ale ... no Zazdrość ma rację ... piszesz, kurde, jak psychofag. Czuję tu dużo niedomówień, jakieś tajemnicze zwroty akcji, faktografia jakaś do lampy. Nie mogę się ustosunkować, bo czuję podskórnie, że coś w swoich postach zatajasz. Nigdy tego na tym wątku nie pisałam w odniesieniu do dziewczyn, ale teraz chyba mogę (choć może to seksistowskie) - chętnie poczytałabym relację Twojej żony tych samych faktów.

3 302

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Martyrs - odpisałam.

3 303 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-30 11:35:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Moja ukochana córka dostała się do wymarzonej klasy!!!!
Balujemy dziś!!!!

A nie mówiłam big_smile Serdeczne gratulacje
Moja koza ma dzisiaj urodziny. Gości przyjmować nie zamierza, więc tylko tort kameralnie w domowym gronie big_smile
Tatuś już jej złożył życzenia tydzień temu, czym ją zadziwił niesłychanie.
Tak jego mamusia (przyjechała onegdaj, gdy nieświadomi poświęcenia byliśmy na działce, bo oczywiści było to 2 dni przed terminem). TAKOŻ on sam, nie potrafią przez 14 lat zakonotować, że nie trzeba niesamowicie trudnego numerku dnia zapamiętać a PO PROSTU - OSTATNI dzień czerwca? Zadziwiające nieprawdaż? Że o przypominajkach w komórce nie wspomnę. Żałosne jak teoria o kochaniu mija się z ewentualnym skupieniem uwagi na osobie ponoć kochanej smile

3 304

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Moja ukochana córka dostała się do wymarzonej klasy!!!!
Balujemy dziś!!!!

A nie mówiłam big_smile Serdeczne gratulacje
Moja koza ma dzisiaj urodziny. Gości przyjmować nie zamierza, więc tylko tort kameralnie w domowym gronie big_smile
Tatuś już jej złożył życzenia tydzień temu, czym ją zadziwił niesłychanie.
Tak jego mamusia (przyjechała onegdaj, gdy nieświadomi poświęcenia byliśmy na działce, bo oczywiści było to 2 dni przed terminem). TAKOŻ on sam, nie potrafią przez 14 lat zakonotować, że nie trzeba niesamowicie trudnego numerku dnia zapamiętać a PO PROSTU - OSTATNI dzień czerwca? Zadziwiające nieprawdaż? Że o przypominajkach w komórce nie wspomnę. Żałosne jak teoria o kochaniu mija się z ewentualnym skupieniem uwagi na osobie ponoć kochanej smile

Dziękuję i oczywiście, jak zwykle MIAŁAŚ RACJĘ big_smile
Wszystkiego, co najlepsze dla Twojej "kozy" big_smile Uwielbiam te zwierzęce zdrobnienia wobec dzieci. Moja jest "robaczkiem" big_smile

Kochana, ile ja już się nagadałam o tej "pamięci'... Już mi się nie chce. Nie pamięta- nie chce pamiętać. Innego wytłumaczenia nie przyjmuję.

3 305 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-30 11:51:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Moja ukochana córka dostała się do wymarzonej klasy!!!!
Balujemy dziś!!!!

A nie mówiłam big_smile Serdeczne gratulacje
Moja koza ma dzisiaj urodziny. Gości przyjmować nie zamierza, więc tylko tort kameralnie w domowym gronie big_smile
Tatuś już jej złożył życzenia tydzień temu, czym ją zadziwił niesłychanie.
Tak jego mamusia (przyjechała onegdaj, gdy nieświadomi poświęcenia byliśmy na działce, bo oczywiści było to 2 dni przed terminem). TAKOŻ on sam, nie potrafią przez 14 lat zakonotować, że nie trzeba niesamowicie trudnego numerku dnia zapamiętać a PO PROSTU - OSTATNI dzień czerwca? Zadziwiające nieprawdaż? Że o przypominajkach w komórce nie wspomnę. Żałosne jak teoria o kochaniu mija się z ewentualnym skupieniem uwagi na osobie ponoć kochanej smile

Dziękuję i oczywiście, jak zwykle MIAŁAŚ RACJĘ big_smile
Wszystkiego, co najlepsze dla Twojej "kozy" big_smile Uwielbiam te zwierzęce zdrobnienia wobec dzieci. Moja jest "robaczkiem" big_smile

Kochana, ile ja już się nagadałam o tej "pamięci'... Już mi się nie chce. Nie pamięta- nie chce pamiętać. Innego wytłumaczenia nie przyjmuję.

a u mnie sa krasnoludki (tak do 7 roku zycia) i kotki big_smile
nawet wolam czasem: kici kici...

Psychofag nie pamieta tak prostych spraw albowiem, poniewaz, ze on jest stworzony do ewolucji pamieciowych. Musi zapamietac, ze to JA odeszlam bo bylam zla, i musi  tak dobrac fakty lub je calkowicie zmienic by pasowaly do ukladanki.... a potem to wszystko zapamietac na zawsze aby ta sama wersje podawac kolejnym kkzb.
Czyz ktos taki moze zapamietac tak prosta date jak urodziny dziecka... zbyt proste... nie mozna nic pogmerac w faktach bo w metryce "stoi" wyraznie...

3 306

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

100 lat dla "kozuni" big_smile

Moja jest "myszeńka", a synek "wróbelek' albo "kociaczek". Córce to nie przeszkadza, a młody się złości smile

3 307

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedonia - pocałuj dziecko MOCNO MOCNO od cioci Tarantelli!

A mój jest (od urodzenia) "bąbelkiem" i jak do niego tak mówię w domowym zaciszu, to nawet sie nie buntuje.

3 308

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Majusia - to psychofag Trantelli. Mój skromny cytat był tylko na początku.

Niekochana,

Dzieki za sprostowanie wink

A wiec Tarantello, twoj byly psychowag to wwyjatkowo przebiegly manipulant.

3 309

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

A wiec Tarantello, twoj byly psychowag to wwyjatkowo przebiegly manipulant.

e tam, zaraz wyjatkowo!
to przecietny manipulnt... my jestesmy nieprzecietne nadajac im range w naszym zyciu big_smile

ale lepiej na duchu gdy sobie pomyslimy... no tak bylam taka glupia bo on byl "nieprzecietnie przebiegle" sprytny.
bo to tak pokracznie patrzec na siebie jak na taka co dala sie zmanipulowac zwyklemu przecietnemu psychofagowi... he he

Dlatego teraz opowtarzam za Wami dziewczyny "Nie jestem przecietna kobieta skoro potrafie nadac range takim gniotom"
i Boze uchron mnie przed ta moja nieprzecietnoscia big_smile

3 310

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

ale lepiej na duchu gdy sobie pomyslimy... no tak bylam taka glupia bo on byl "nieprzecietnie przebiegle" sprytny.
bo to tak pokracznie patrzec na siebie jak na taka co dala sie zmanipulowac zwyklemu przecietnemu psychofagowi...

W ogóle nie mam z tym problemu. Zresztą to jedna z moich "lepszych" cech - przyznaję się do błędów. Nie mam z tym problemu.

Byłam głupia nieprzeciętnie. Mądrzeję nieprzeciętnie. Będę mądra nieprzeciętnie. big_smile

3 311 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-30 12:27:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

upss..

3 312 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-30 12:40:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zastanawiaja mnie wszystkie plagi z ktorymi bede musiala stoczyc walke
1. przemoc fizyczna
2. przemoc psychiczna
3. seksoholizm
4. alkoholizm
5. neurotyczna nieumiejetnosc "zwiazania sie"
6. nieodcieta pepowina
7. negatywny stosunek do wysilku fizycznego i umyslowego (brak motywacji do pracy zarobkowej)

... no co by nie powiedziec... zblizam sie do doktoratu z PLAG

fajne jest to, ze mechanizm oddzialywania plag na moje zycie jest taki sam.
Dlatego tez czerpie calymi garsciami np z plagi "przemoc fizyczna" by poradzic sobie z plaga "nieodcieta pepowina"
Kolejny dowod na to, ze osoba, ktora nie byla zdradzona ma prawo wiedziec duzo o zdradzie big_smile

3 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

zastanawiaja mnie wszystkie plagi z ktorymi bede musiala stoczyc walke
1. przemoc fizyczna
2. przemoc psychiczna
3. seksoholizm
4. alkoholizm
5. neurotyczna nieumiejetnosc "zwiazania sie"
6. nieodcieta pepowina
7. negatywny stosunek do wysilku fizycznego i umyslowego (brak motywacji do pracy zarobkowej)

... no co by nie powiedziec... zblizam sie do doktoratu z PLAG

fajne jest to, ze mechanizm oddzialywania plag na moje zycie jest taki sam.
Dlatego tez czerpie calymi garsciami np z plagi "przemoc fizyczna" by poradzic sobie z plaga "nieodcieta pepowina"
Kolejny dowod na to, ze osoba, ktora nie byla zdradzona ma prawo wiedziec duzo o zdradzie big_smile

Tylko tyle plag? Wszystko jeszcze przed nami.
A pedofile i ekshibicjoniści?
A okrucieństwo narcyzów i Piotrusiów Panów?
A przebiegłość patologicznych kłamców?
A psychiczne znęcanie się w białych rękawiczkach mizoginistów?

No dobra, to wszystko mozna podciągnąć pod: przemoc psychiczna.

Jesteśmy nieźle kontuzjowane, miłe moje. widzę to i poważnie się obawiam skończyc jak moja matka po rozstaniu z ojczymem-alkoholikiem - 20 lat samotności.

3 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A pedofile .

no dobra wygladam mlodo... ALE NIE AZ TAK!
nie boje sie pedofilow

Tarantella napisał/a:

i ekshibicjoniści?.

to JA big_smile zwazywszy o czym pisze na publicznym forum

3 315

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Kolejny dowod na to, ze osoba, ktora nie byla zdradzona ma prawo wiedziec duzo o zdradzie big_smile

Dziękuję big_smile

Posty [ 3 251 do 3 315 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026