netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 219 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 121 do 3 185 z 26 310 ]

3 121 Ostatnio edytowany przez karen (2011-06-26 22:04:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
karen napisał/a:

Moniu, jesteś w wieku mojej córki. Myślę, że Twoja mama nie boi się pytać, tylko nie chce Cię naciskać. Z tego co piszesz, Twoja mam jest madrą kobietą, jesteście przyjaciółkami? Może porozmawiaj z mamą jak kobieta z kobietą, jak córka z matką, jak przyjaciółka z przyjaciółką, będzie Ci lżej, gdy dostaniesz od niej wsparcie.

Kiedyś starałyśmy się taką nic zawiązać, ale zawiodłam ją w klasie maturalnej i do dzisiejszego dnia wypomina mi to. Ostatnio gdy zauwazyła moją minę skwitowała to słowami "myślałam, że będziesz inną kobietą, że doświadczenia młodości Cię zmienią, że wpłyną na Ciebie, a tu widocznie się myliłam".  Więc nie jestem pewna czy owa rozmowa ma sens, bo co będzie? Z resztą czy ona zrozumie? Jest bez faceta 15 lat i jak opowiadałam jej o problemach z moim wcześniejszym facetem mówiła "olej" i tyle było jej matczynych słów okazujących wsparcie...

Moniu, każdy może popełniać błędy, mylić się, upadać. I nie jest wazne ile razy - wazne jest to, żeby za każdym razem znajdować w sobie siłę, aby wstawać, wyciagać wnioski i iść dalej. Czasami nie od razu rozumiemy przesłanie lekcji jaką nam niesie zycie i musimy nawet kilka razy ją "przerobić" by dojść do sedna - to też nam wolno.
Jesteś młodą kobietą i zasługujesz na wszystko co najlepsze, na miłość i na szacunek. Ciesz się, że już teraz tutaj się znalazłaś i już teraz możesz przestać myśleć, że jesteś na tym świecie po to, by spełniać oczekiwania innych. Jesteś po to by być szczęśliwa, by żyć tak jak chcesz, by być sobą, dawac sobie przyzwolenie i na upadki, i na wzloty. To Twoje zycie i przezyj je tak jak tego pragniesz.
Główka do góry i uśmiechnij się do siebie. Jeśli nie bardzo ma się kto Tobą zaopiekować, zaopiekuj się sobą sama.  Bądź dla siebie bardzo dobra i bądź swoją przyjaciółką, dobrze? A my będziemy Cię w tym wspierać.
Buziaki smile

edit:
Starsze kobiety też zasługują na wszystko co najlepsze big_smile

3 122 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-06-26 23:14:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I wybiła godzina zero. Siedzę w łóżku, zaczytana w naszą kobiecą lekturę aż tu dzwoni telefon. ON. Tak mnie wystraszył że odebrałam. <glupia> No ale co. W tle jakaś impreza na maksa, muza gra że ledwo go słyszę i jeszcze ten poplątany język. Wypił piwo i znowu zebrało go na sentymenty. Terrorysta jeden. Biedny nie moze o mnie zapomnieć, tęskni, jest mu źle i męczy się już beze mnie drugi rok. na koniec zapytałam: "chcesz do mnie wrócić?" a On: "chciałbym ale się boję" Zaśmiałam się i rozłączyłam.

3 123 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-06-26 23:13:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tuman stepowy

3 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj, dziewczyny, dziewczyny. Szczerze? Długo będziecie się łapać na te numery z telefonami "z zaskoczenia"?
Oni robią z Wami co chcą. A nie chciałybyście wykazać się odrobiną cierpliwości i robić z nimi co WY chcecie?
A może w tym czasie się okaże w międzyczasie Wam już przeszła ochota na cokolwiek i będzie podwójna wygrana - Wy wyleczone a on w obłędzie, bo mu się ze scenariuszem nie zgadza. Czyż to nie byłaby przyjemna zmiana ról?

3 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Telefony z zaskoczenia to nic z numerkiem jaki zrobił R.
Minęła 20, więc skoro nie słyszałam do tej pory tego pukania stres opadł, to ja zaczęłam działać dla siebie: kolacja, kąpiel... Położyłam się i ze snu wyrwały mnie krzyki i walenie do moich drzwi (wpierw pomyślałam, że chyba się pali). Wychodzę a tam R. ledwno na nogach stojący, zaczął coś mamrotać, ale sąsiadka (starsza kobietka) mu przerwała mówiąc, że do niej się dobijał i do rodziny spod 3, że ona po Policję zadzwoniła itp. Spojrzałam na R. i zaczęłam się śmiać...
Normalnie w życiu po raz pierwszy ten osobnik doprowadził mnie do szczerego uśmiechu i jestem mu za to wdzięczna (DZIĘKI CI R. NIGDY CI TEGO NIE ZAPOMNĘ-WIERZ MI!!), bo dzięki widokowi jaki mi zaprezentował mam co wspominać i uśmiechać się do woli... R. stał ledwo co, widać że jest nieźle dziabnięty, w spodnie jakby popuścił, a koszulka jakby ją psy rozszarpały (bił się z krzakami czy jak?) i jego słowa "Jak możesz się rozłączać gdy JA (tu zaakcentował) dzwonie, jak podczas rozmowy możesz nie okazywać MI (kolejny akcent) należytego szacunku, co Ty myślisz, że kim Ty jesteś". Już miałam na końcu języka odpowiedzieć mu "że daje mu taki sam szacunek jaki on mi", ale głupio mi było przed sąsiadką. Przyjechała Policja, zapytała o szczegóły i zabrała "menela i zbira" jak uznała sąsiadka do siebie na 24, chyba nie zczaiła, że to jej sąsiad. Ale co tam, taka nocka na pryczy policyjnej dobrze mu zrobi.
I wiecie co nie bałam się stanąć mu twarzą w twarz, spojrzeć w te jego oczy (które owszem kolor mają uroczy). To co reprezentował sobą dzisiejszej nocy przeszło moje najśmielsze oczekiwania (wiedziałam, ze lubi wypić, ale żeby do takiego stanu doprowadzić - musiał nieźle z chłopkami dać w palnik), nagle poczułam, że mam nad nim przewagę, choćby taką że stoję na równych nogach i nie boje się jego słów, ba nawet śmieję się. I choć mam złamane serce, zszarpane nerwy i złą opinię wśród jego rodziny to ja dziś reprezentowałam coś sobą. Byłam spokojna, opanowana (do czasu śmiechu) i zrównoważona - za żadne skarby nie wyprowadził mnie z równowagi, nie przyprawił o poczucie winy i nie spowodował płaczu...
Ech dla takich chwil warto jednak żyć wink
Dobranoc wink

3 126

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

nagle poczułam, że mam nad nim przewagę, choćby taką że stoję na równych nogach i nie boje się jego słów, ba nawet śmieję się.

hehehehe! Ale się uśmiałam. Wiem że tobie pewnie nie do śmiechu było z początku ale szopki to oni umieją odstawiać big_smile
To miałyśmy podobną noc jeśli chodzi o nasz stosunek do nich. Ja pomimo tego że odebrałam ten cholerny telefon nie czuję się źle z tego powodu. Powiem więcej, cieszę się tak samo jak Ty że nie dałam się wplątać jakąkolwiek rozmowę z nim na "te" tematy. Rozbawiła mnie ta sytuacja i jego biedne jęczenie. Potem oczywiście w ciemną noc wysłał mi jeszcze sms-a że mnie kocha a z mojej strony błogi uśmiech i mam to gdzieś.

3 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

....To co reprezentował sobą dzisiejszej nocy przeszło moje najśmielsze oczekiwania (...) to ja dziś reprezentowałam coś sobą.

Z uśmiechem na twarzy, dzięki twojej relacji rozpocznę ten piękny dzień smile
Dzięki tej wspaniałej farsie, w której dzięki ONEMU miałaś zaszczyt wziąć udział - otrzymałaś to o czym tu się wałkuje i wałkuje. smile
SPOJRZENIE z boku.
Czy to ON jest wspaniały? Czy to Ty jesteś nic nie warta (zwłaszcza zaszczytu miłości)? Kto powinien przejmować się "złą opinią" TY czy ON?
CZY zatem to jest ten człowiek z którym chciałabyś spędzić resztę swoich dni? Jeśli NIE - to połóż na nim krzyżyk - pierś do przodu i ŻYJ, nie oglądaj się za siebie big_smile big_smile big_smile

Ps. Licz się z tym, że to nie koniec - nawroty "tęsknicy" mogą się zdarzyć, ale przełom chyba za Tobą. Złapałaś pion? Gratuluję smile

3 128

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj dziewczyny, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak numer wystawiony przez R. mnie raduje. Kurcze normalnie (może to głupie) teraz jemu przyszło żyć z upokorzeniem jak obudzi się w celi i jak spotka sąsiadkę (która zczai, że R. to jej sąsiad) - uczucie tej myśli ->błogie!

mirella cieszy mnie to, że również umiałaś zapanować nad sytuacją (ja staram się nie odbierać jego telefonów - choć jak dzwoni zastrzeżony to nie wiem czy to on czy szef w jakiejś sprawie jeszcze - więc lekka niepewność jest i te odbieram), ale najważniejsze jest Twoje samopoczucie i to jak się z tym incydentem czujesz wink

Anhedonia droga liczę się, że to dopiero początek drogi walki o samą siebie, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć i ja to odbieram jako swój początek (z resztą udany). Zdaję sobie sprawę, że to również nie koniec jego "podbojów" ale tak jak mówiły dziewczyny - za każdym razem będę wspominać krzywdę z jego strony, ból i cierpienie, upokorzenie a do tej małej listy dołączę jeszcze jego żałosny wygląd z minionej nocy...

3 129 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-06-27 12:08:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella,

czy ta pozycja o której wspominałaś we wczesniejszych postach, a mianowicie "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje" S. Forward i J. Torresa jest warta swojej ceny? Nie znalazłam tej pozycji w wersji pdf i nie ma jej w mojej bibliotece, więc jestem skłonna zakupić w którejś z księgarni internetowych.
Jeszcze jakieś dwa tytuły wpadły mi w oko, " Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle myślą, że on się zmieni" R. Norwood oraz "Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą"  A. Pease i B. Pease.

3 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny smile
czytam tak wasze historie i wiem co przeżywacie. Sama przez to przechodziłam przez prawie dwa lata ;/ Teraz patrząc na wszystko z perspektywy czasu, mówie sama do siebie jaka byłam głupia, jak mogłam dawac się tak poniżać i stracić tyle czasu na kogoś kto nie był mnie naprawdę wart. Zdałam sobie sprawe też z tego, że ja tego człowieka tak naprawdę nie kochałam, tylko jego wyidealizowany, przeze mnie, obraz osoby i budowanie tysiące scenariuszy jak on niby jest. Gdzie teraz juz wiem, że rzeczywistość była całkiem inna.
Byłam w różnym stanie psychicznym i cieszę się, że coś takiego przeżyłam. Wiecie dlaczego? bo teraz jestem w nowym związku już od dobrych kilku miesięcy i wiem jak powinien wyglądać normalny, zdrowy związek, bez manipulacji, kłamstw itd. Nie wiem jak będzie za pare lat, tego nikt nie wie, ale wiem jaką jestem już kobieta. Jestem sobą i obiecałam sobie, że nigdy więcęj nie pozwolę sobie na brak szacunku.
Bardzo dużo pomogły mi kobietki z wątku "Dlaczego zdradzani są głupi" i tak naprawdę dzieki nim wyleczyłam sie z tego chorego stanu, w jakim tkwiłam tyle czasu i zrozumialam, że jestem czegoś warta smile a pomyśleć, że jeszcze rok temu nie było dnia, żebym nie płakała, a co sie dzialo w mojej głowie, to na samą myśl śmiać mi się chce smile

Życzę Wam, abyscie sie nie poddawały i nigdy nie pozwoliły na brak szacunku przez jakiś półdupków, którzy mają problem ze sobą i odreagowują to na Was. Te wszystki historie co opisujecie znam z własnego doświadczenia, mój były też tak robił. Ponad dwa lata juz z nim nie jestem, kontaktu nie mam od roku i jestem szczęśliwa i dziękuje Bogu, że tak sie stało, bo prawdziwa miłość na mnie czekała, tylko musiała swoje odczekać smile
Bądźcie silne i nie róbcie czegoś wbrew sobie smile Powodzenia!

3 131 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-27 16:47:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:

Tarantella,

czy ta pozycja o której wspominałaś we wczesniejszych postach, a mianowicie "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje" S. Forward i J. Torresa jest warta swojej ceny?

Monia, dla mnie to była najważniejsza pozycja we wszystkim, co do tej pory przeczytałam. Ale uwaga! Ona traktuje o bardzo konkretnym przypadku psychofagii - mizoginiście ze wszystkimi etapami związku z takim typem charakteropatii.

Dziewczyny, muszę się Wam pochwalić drobnym (co ja gadam - GIGANTYCZNYM) osiągnięciem.
Otóż dziś naszedł mnie był psychofag (on nie wie, że żeby się ze mnie wyleczyć musi poczekać 90 dni big_smile). Pilne papiery do banku wymagają mojego podpisu (to nawet prawda, WYJĄTKOWO). Co nie zmienia faktu, że te papiery były mu na rękę, bo moje tygodniowe milczenie zupełnie wybiło go ze scenariusza, jak ja to mawiam. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam "K***wa i znów trzeba będzie odliczać 90 dni od początku!". Podpisałam papiery ze stoickim spokojem a ten wpadł w furię - drze się, histeryzuje, że nie znalazłam w sobie siły, żeby z nim przejść przez ten decydujący okres, że poddałam się na prowokacje kochanki, która tylko marzy o tym, żeby mu zaszkodzić ... a co tam będę streszczać - padały brzydkie słowa, walenie pięścią w ściany, darł się jak jeszcze nigdy dotąd, manipulował KOSZMARNIE. A ja miałam na twarzy jakiś taki dziwny uśmiech i w głowie myśli:
Myśl nr 1. W mądrej książce to opisali - kolejna faza - agresja mająca na celu złamanie mojej woli i przejęcie nade mną kontroli.
Myśl nr 2. Ewidentnie kłamie - zawsze agresja z niego wychodziła, kiedy zaciekle bronił swoich kłamstw.
Myśl nr 3. Zazdrość mówiła, żeby kontrolować napięcie mięśniowe (skontrolowałam - wszystko napięte w obrębie ramion i szyi - rozluźniłam)
Myśl nr 4. Zapamiętaj ten stan - takie byłoby całe twoje przyszłe życie.

Pod koniec tej rozdzierającej sceny zaciągnęłam się papierosem i powiedziałam:
"No to właśnie mieliśmy próbkę naszego byłego i ew. przyszłego życia i teraz juz oboje wiemy, że nic z tego nie będzie. Za bardzo się denerwujesz a mnie taki denerwowny nie jest potrzebny. Bo wiesz, ja straszna cholera jestem i to życie ze mną dla ciebie byłoby zbyt wyczerpujące w takich nerwach."

Wracał ode drzwi z pięć razy licząc jeszcze na to, co po takich scenach działo się ZWYCZAJOWO do tej pory - zawahanie w moich oczach (skoro tak przeżywa, to musi kocha i straszny to dla niego dramat), jakiś miękciejszy, przyzwalający głos z mojej strony NO COKOLWIEK "zapraszającego" do pozostania. COś, co świadczyłoby, że ponownie jestem spacyfikowana kolejnym trikiem mizogina.

Ja jednak pielęgnowałam w sobie swoje myśli i MUSIAŁ opuścić lokal.

I wiecie, co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Nie muszę odliczać od początku. Nie wydarzyło się ABSOLUTNIE NIC, co zaburzyłoby moje pojmowanie sprawy i cofnęło mnie w progresji. Stało się dla mnie jasne, że JA JUŻ GO NIE KOCHAM i cokolwiek zrobi - tylko uświadcza mnie w tym przekonaniu a nie na odwrót.

Niekochana, już wiem jak to działa. Jak byśmy dostały szczepionkę na psychofazę. Już wiemy, że cokolwiek robi - robi, żeby nam zaszkodzić, żeby nas zmanipulować, udowodnić coś samemu sobie. On tu przyszedł pod hasłem "Zagraj to jeszcze raz, Sam!" a nie pod hasłem "Trzeba ratować tę miłość."

Od kiedy to wiem - jestem wolna od niego. Nie od moich stanów samotności, nie od dołów egzystencjalnych. Ale uwolnienie od NIEGO to wielka rzecz.

3 132

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was ponownie.
Nie wiem od czego zacząć, bo przez prawie 14 lat trochę się tego nazbierało. :-(
Streszczę póki co sytuację, która skłoniła mnie do szukania pomocy. Otóż 7 miesięcy temu zabrałam dzieci i wyniosłam się z mojego chorego związku. Od tamtej pory ciągle "obrywam". Mój ex posunął się do takich rzeczy, jakich bym się w życiu po nim nie spodziewała. Jego akty zemsty przeszły najgorsze wyobrażenia (nie bił mnie - na to jest za sprytny). Ja nie reagowałam - "odpychałam" tylko ciosy. Mimo tego nie potrafiłam go nienawidzić. Uspokoiło się na jakiś  czas i już myślałam, że się nawet dogadamy ( w kwestii dzieci ) i  a tu znowu obuchem w łeb. Zabrał dzieci na weekend i swoją nową panią ( do rodziny!). Dzieci nic o niej nie wiedziały ( !!! ). Mało tego - uświadomiłam (przypomniałam) sobie, że to zaczęło się już wcześniej -przed naszą wyprowadzką. Ja o niej wiedziałam i to też min. przyczyniło się do rozstania (ale nie było głównym powodem). Wg twierdzeń mojego ex -on nigdy nie był wyrywny do kobiet, wręcz przeciwnie. Więc jak tłumaczyć tą sytuację??? Dlaczego mnie to tak dręczy? Że tak szybko mnie zastąpił? Chociaż zawsze twierdził, że nieprędko to nastąpi ( bo on niby z tych strrraszne długo cierpiących). Czy dlatego, że nie powiedział dzieciom? Czy dlatego, że do mnie doszło dlaczego nie próbował walczyć i mnie zatrzymać? ( chociaż zdaje mi się, że go nie kocham - inaczej bym nie odeszła). Kierowałam się dobrem dzieci i swoim. Dlaczego nie potrafię się "odciąć"??? Przez cały ten długi weekend siedziałam zamknięta w domu, wyłam jak bóbr, wrzeszczałam, nic nie jadłam i faszerowałam się prochami na uspokojenie.
Nie wiem co mam robić??? Czy pójść z nim porozmawiać czy dać spokój. Jak się okazuje to on mnie zdradzał i oszukiwał, a to ja wg niego jestem złem nieczystym ( i wg jego rodziny). Skoro miał już "zaplecze" to po co były te jego akty zemsty???
Nie wiem czy w odpowiednim miejscu zwracam się o pomoc, czy dobrze wybrałam temat. Nic już nie wiem......
Pomocy..... Proszę.... Wariuję......

3 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sunshine_007 ja bym na Twoim miejscu nie rozmawiała już z nim więcej, dlaczego to zrobił itd. Nie ma to najmniejszego sensu, gdyż wtedy pokażesz mu swoją słabość, a przecież jesteś silną kobietą. Masz dzieci, one są teraz najważniejsze i Ty jesteś najważniejsza! To jest oczywiste, że on będzie całą winę zwalał na Ciebie, aby zagłuszyć swoje sumienie. Będzie manipulował i próbował mieć nad Tobą kontrolę. Nie daj się, nie pozwól, aby zniszczył Twoją psychikę.
Daj sobie przede wszystkim czas, poświęć go na płacz,na zadawanie sobie mnóstwo pytań, poświęć ten czas na pokochanie siebie i odbudowanie swojej wartości, bo pewnie on ją zagłuszył. Nie rozmawiaj z nim, to nic nie da. Też próbowałam kiedyś rozmawiać ze swoim byłym. Też nie przyniosło, to żadnego pozytywnego skutku, a dodatkowo mnie jeszcze dobił psychicznie i czułam to wewnętrzne poniżenie przez niego. Nie warto!
Bądź silna, a zobaczysz że kiedyś podziekujesz sobie za to smile Głowa do góry smile

3 134 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-27 17:34:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella gratuluje Ci stoickiego spokoju smile Nam początkującym daleko do takiej postawy jaką Ty zaprezentowałaś, ale jak będziemy się starać będzię wszystko na dobrej drodze. Tak, "biedak" ma jeszcze jak głupi nadzieję, że jakoś wpłynie na Ciebie, tym swoim żargonem, słowami i pokazywaniem "kto tu jest szefem"... Dawno zapomniał, że dawno sama siebie przekwalifikowałaś i sama o sobie decydujesz... Plus, że nie musisz zaczynać liczyć od początku, to świadczy tylko o tym, że "nie zależy Ci na Nim" tongue i tego się trzymać...

sunshine_007 co do Twojej sytuacji niewiele mogę wnieść, bo sama dopiero zaczynam, ale może coś pomogę. Bardzo dobrze się stało, że opuściłaś go zabierając dzieci - one nie mają prawa wychowywać się w takim domu, jaki on ma zamiar prowadzić. Jego akty zemsty ukazują jedynie, że dotknęłaś czułego punktu tego pana - Ego. Nie umie przyjąć porażki, nie rozumie, że czasem to lepsze wyjście - chce nadal być górą i stad zemsta na różnych poziomach.
Co do rozmowy nie zgadzałabym się na nią. Netkobiety wpojają mi wiele zasad, którymi mam się kierować. Jedna z nich brzmi "czy jak rozmawiałaś był tego potem pozytywny skutek?". Zastanów się nad tym, bo wątpię w to, aby rozmowa przyniosła jakiekolwiek korzyści...
Co masz robić? POtrzebujesz się wypłakać - płacz, ale weź się w garść. Masz dla kogo - dla siebie i dzieci - Wy jesteście najważniejsi. Daj sobie czas, przeanalizuj Wasz związek wypisując plusy i minusy związku, jego osoby, waszych wzajemnych relacji... Czytaj do skutku aż zrozumiesz, ze on Cię niszczy! I zacznij dbać o siebie, o swoją dobrą formę psychiczną o dobro dla siebie i dzieci.
W razie jakichkolwiek zastrzeżeń pisz, pytaj, nie bój się... Pomozemy wink

3 135 Ostatnio edytowany przez sunshine_007 (2011-06-27 17:50:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Takaja - aż mi łzy pociekły.
Ale dlaczego mam milczeć??? I pozwalać mu na takie gierki? To nic, że pokażę mu swoją słabość - przynajmniej zrzucę to z siebie. To on kłamał, kombinował, oszukiwał - podejrzewając przy tym mnie na każdym kroku. Nie mogłam nawet ubrać się inaczej niż na codzień, bo zaraz było pytanie: " Czy Ty aby na pewno do pracy idziesz?". To on mi grzebał w telefonie i szukał ..... sama nie wiem czego (?).
Czy to tylko chodziło o to, że sam będąc winnym chciał się wybielić???

I przeanalizowałam nasz cały związek. 5 lat wahałam się -odejść czy nie? Czy to nie będzie egoizm, czy aby na pewno robię to dla dzieci?
I ja nie tylko płaczę a wyję... Mam takie myśli czasem..... I dlaczego to tak boli? Przecież to była moja świadoma decyzja. Dlaczego to, co on robi ma nadal taki wpływ na mnie? Jak mam odciąć dzieci od niego? On tak nimi manipuluje.....

3 136

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane.. W długi weekend pojechałam do Jego rodziny. Efekt rozmów taki, ze dziś przyjechali Jego bracia i ojciec, żeby z nim porozmawiać. On mieszka od 2 tygodni u kochanki i sie zastanawia.. Czy być ze mną, czy być z nią.. Masakra. W zeszłym tygodniu udało mi sie przez 3 dni nie odzywać do niego.. Niestety w weekend, zwłaszcza w piątek, kiedy tam jechalam nie udało mi sie.. W niedziele wróciłam, dowiedziałam sie, ze już spaceruje z nią po mieście. Pomyślałam sobie k...a .. A ja tu wierze, ze on myśli.. Zastanawia sie. Zrobiłam głupotę.. Polazlam tam gdzie mieszka to zdzira. Poprosiłam, aby wsiadł do samochodu i przyjechałam z nim do mieszkania, które razem wynajmowalismy. Nie chciał wejść do domu, nie chciał rozmawiać, stwierdził, ze jak on będzie miał ochotę, żeby porozmawiać, to sie odezwie. Wyzwalam go od sk..... I poszłam do domu. Chyba zaczynam sobie uświadamiać, ze to koniec, ze to, co robi to tylko kolejne kłamliwe słowa, bez pokrycia. Chciałabym znaleźć w sobie sile, aby już nie myśleć o nim, nie chcieć go widzieć, rozmawiać..

3 137 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-27 18:18:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sunshine_007 napisał/a:

Ale dlaczego mam milczeć??? I pozwalać mu na takie gierki? To nic, że pokażę mu swoją słabość - przynajmniej zrzucę to z siebie. To on kłamał, kombinował, oszukiwał

Miałam to samo (przeczytaj moje posty i rady dziewczyn, które dotyczyły choćby właśnie wywalenia z siebie złości i swojego zdania na ten temat)... Również uznałam, że nie powinnam milczeć, że powinnam mu wykrzyczeć jaki jest podły, jakim chamem się stał, że kłamał, mówił mi bajeczki itp. Ale dziewczyny dały mi do zrozumienia, że niczego tym nie wskóram. Jeśli chce się wykrzyczeć to ma krzyczeć, nawet do ściany, ale nie do niego. Kobiety na tym forum powiadają "facet, który Cię upokorzył nie jest wart Twoich łez, ani Twojego cierpienia". Właśnie ukazując mu swoją słabość udowodnisz mu, że tak naprawdę ON jest górą i ma nad Tobą przewagę - tego chcesz? Być jego niewolnicą i workiem treningowym czy raczej być wolną kobietą żyjącą spokojnie, bez problemu i konfliktu?

sunshine_007 napisał/a:

I dlaczego to tak boli? Przecież to była moja świadoma decyzja. Dlaczego to, co on robi ma nadal taki wpływ na mnie? Jak mam odciąć dzieci od niego?

Boli bo zawiodłaś się, bo zdałaś sobie sprawę, że w jakimś stopniu przegrałaś, bo wydawało Ci się, że on jest inny a tak naprawdę okazał się być sku***... Jego czyny będą miały na Ciebie wpływ dopóki się od niego nie odetniesz, dopóki nie zaczniesz walczyć o siebie, a pokazując swoje słabości tylko pogorszysz swoją sytuację, to go zmotywuje, aby jeszcze bardziej wbić Cię w ziemię... Chcesz tego? Już i tak Ci nieźle koło tyłka narobił... Czas powiedzieć DOŚĆ!!
Niestety dzieci nie możesz od niego odciąć... Jedynie mieć wpływ na częstotliwość spotkań. Odeszłaś, a więc separacja... A może by tak rozwód?

3 138

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sylnowa, to masz teraz szanse znaleźć w sobie tą siłę po tej sytuacji jak Cie upokorzył. Nie uganiaj się za nim, płacz do poduszki, ale nie poniżaj sie przed nim. Takie sytaucje jak ta, to tylko podbudowują go i przekonują ( jego chorym oczywiście mniemaniu) jaki on jest fajny, że kobiety tak za nim sie uganiają. Jak będzie miał ochotę z Tobą porozmawiać, to ok, świetnie, tylko wtedy Ty już nie będziesz miała na to ochoty. Nie poddawaj się i nie pozwalaj na takie traktowanie siebie.

Sunshine, nie możesz zapomnieć, bo jesteś uzależniona od niego psychicznie. To jest normalne, że tak sie czujesz i jeszcze długo ten stan, będzie sie w Tobie utrzymywał. Ale minie smile Uwierz mi, że minie. Przechodziłam to samo, wszystkie możliwe etapy, a teraz sie śmieje z tego jaka ja byłam głupia, naiwna i jak strasznie krzywdziłam siebie.
Rozmowa naprawdę nie przyniesie pozytywnego skutku. Chcesz wyrzucić swój gniew, żal, chcesz mu powiedzieć jak się czujesz przez niego? Zrób to! Napisz wszystko na kartce, wylej całą złość, żal na papier, a potem schowaj albo spal i zacznij nowe życie, w którym będziesz dużo szczęśliwsza, niż z nim byłas. Co najwazniejsze, absolutnie nie możesz myśleć, że jesteś egoistką. 5 lat zajęło Ci myślenie czy odejść czy nie, w końcu podjełaś słuszną decyzje. Sama zobacz przez te 5 lat nic sie nie zmieniło na dobre, a jest jeszcze gorzej. Uważam, że odejście od niego jest najlepsze co mogłaś zrobić dla siebie i dzieci, a wiesz dlaczego? bo nadejdzie w końcu taki dzień, gdzie odbudujesz siebie na nowo i pokochasz siebie i zobaczysz jak świat potrafi być piękny bez niego i dasz sobie szanse na poznanie kogoś, kto będzie zasługiwał na Twoja miłość. Bardzo w to wierze, bo sama to przeżyłam smile

3 139 Ostatnio edytowany przez sunshine_007 (2011-06-27 18:53:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Takaja - oczywiście, że napisałam list, ale chyba bardziej po to, żeby nie zapomnieć, co chcę mu powiedzieć jak go spotkam.
Nadal nie rozumiem dlaczego mam stać spokojnie i patrzeć jak "mnie kopie" i biernie czekać aż zrujnuje mi życie???
Jego dotychczasowe gierki nie odniosły na mnie wrażenia ( a przynajmniej mu tego nie okazałam - chociaż w zaciszu domowym wyłam i cierpiałam). I teraz się zastanawiam czy to kolejna próba zwrócenia na siebie uwagi , czy ma to głębsze dno.
Boję się, że kombinuje żeby mi zabrać dzieci....
I tak się jeszcze zastanawiam: czy te akty zemsty to z zazdrości, z powodu urażonej "męskiej dumy"??? Ale i tak nie łapię po co ??? Skoro miał już panienkę na oku to powinien mnie błogosławić i wychwalać pod niebiosa, że "go uwolniłam", że się usunęłam z drogi. To po co te złośliwości?

3 140 Ostatnio edytowany przez sunshine_007 (2011-06-27 19:18:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I jest jeszcze jedna strona tej sytuacji:
przecież ze wzgl na dzieci wcześniej czy później będę musiała się zacząć z nim dogadywać. Jak to pogodzić ze sobą? I jak pogodzić się z faktem, że będzie na weekendy i wakacje zabierał nie tylko dzieci, ale i swoją ku..... ???

3 141 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-27 19:38:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A dlaczego się na tą rozmowę godzisz? Nie chcesz - mówisz NIE. To byłby bardzo dobry pierwszy krok. Kochana - on pociąga za sznurki. Dobrze wie, jak. Pokaż, że Ty decydujesz. Ta rozmowa w niczym Ci nie pomoże. Odmówienie spotkania - OWSZEM.

niekochana72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A dlaczego się na tą rozmowę godzisz? Nie chcesz - mówisz NIE. To byłby bardzo dobry pierwszy krok. Kochana - on pociąga za sznurki. Dobrze wie, jak. Pokaż, że Ty decydujesz. Ta rozmowa w niczym Ci nie pomoże. Odmówienie spotkania - OWSZEM. 
Jak poczytasz posty w tym wątku, to zobaczysz, że to JEDYNA skuteczna droga.

Zgodziłam się bo mam ochotę (wiem może to dziwne) ale mam cholerną ochotę przestać w sobie dusić to wszystko! Cały ten ból, przykrość, upokorzenie... Poczucie wykorzystania i złamane serce... Mam ochotę wykrzyczeć mu to w twarz (no ewentualnie powiedzieć - ale dobitnie) i nie dawać mu szansy na tłumaczenia, wyjaśnienia. Teraz ja mam prawo głosu (w końcu po to je nadano kobietom w Polsce za czasów Piłsudskiego!). Nie wiem czy coś pomoże jemu (nie musi) ważne, że ja wyrzucając z siebie to wszystko poczuję ulgę...

Będę brutalnie szczera, kochana. Mnie nie oszukasz wink
Czytam i widzę - każde zdanie to wymówka, żeby nic nie zmieniać. Nic dobrego z tej rozmowy dla Ciebie nie wyniknie - on juz wie, jak Tobą manipulować. Ty tez wiesz, że On wie. Po co więc się pchasz rzeźnikowi pod nóż?
Nie poczujesz ulgi - zapewniam.

niekochana72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Olanie może nie sprawy, ale możliwości wyrzucenia z siebie wszystkiego sprawi, że nadal będę się dusić, a po co mi to? Mówi się, że jest wiele form terapii - pisanie listów, wykrzyczenie bólu ect. Więc czemu moje wyrzucenie mu w twarz nie byłoby dobrym rozwiązaniem dla mnie? Nie zależy mi aby on zaczął się tłumaczyć z tego wszystkiego, aby zaczął mnie czarować bajeczkami, ale zależy mi polepszeniu swojego własnego samopoczucia. A korzyścią jaką z tego mam jest ulga, choćby nawet i chwilowa, emocje opadają, ja się mniej denerwuje... Owszem potem dochodziło do kłótni, ale nigdy za swoje słowa nie przepraszałam, bo zawsze uznawałam, że powinno się o swoich uczuciach mówić głośno. Bywał zły, a ja starałam się poprawiać mu nastrój, ale nigdy przenigdy nie przepraszałam za słowa... Liczyłam w głębi serca że coś do niego dotrze, ale ważniejsze dla mnie było to, że potrafiłam wyrzucić swój lęk czy obawę i choć bałam się późniejszej reakcji to uczucie ulgi jest wspaniałe.

No więc powiedz - czy cokolwiek się zmieniało po tym, jak mu dotychczas mówiłaś o swoich uczuciach?
Chcesz poczuć ulgę - to się wykrzycz, napisz tu, na forum co Cię boli, napisz do szuflady.
Kochana - czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że jego nie obchodzą Twoje uczucia? On ma głęboko gdzieś, bo dla niego liczy się tylko on sam. Czy uważasz, że jego obchodzi Twój ból? Czy liczy się z Twoimi uczuciami?

Cieszę się, że zajmujesz się sprawami na które dotychczas nie miałaś czasu. Ale kochana - nadal Twój świat kręci się wokół niego. Wokół tego, co on zrobi, co on powie, jak zareaguje na Twoje słowa, czy będzie się złościł, czy będzie się tłumaczył.
To wszystko powinno być dla Ciebie NIEISTOTNE.

Zazdrosc napisał/a:

Monia czy myslisz gdzies tam gleboko, ze jak wykrzyczysz mu cala prawde to go to "ruszy" i odmieni? Czy myslisz, ze jest odrobina szansy, ze mozesz cos zrobic by go zatrzymac?
Zranione kobiety reagujace impulsywnie bardzo potem sie wstydza swojego wybuchu. Dopiero po czasie dostrzegaja jak bardzo wyzuly sie z calej godnosci takim wybuchem.
Wyladuj zlosc w inny sposob... uratujesz sie przed tym wstydem

sunshine_007Specjalnie zacytowałam Ci tutaj słowa moje, niekochanej i zazdrości z jednej prostej przyczyny... ja również uznawałam, ze rozmowa potrafi wiele uczynić (owszem potrafi, ale nie w tym wypadku). Błędnie myślałam, ze gdy wyrzucę z siebie złość i żal poczuje się lepiej - nic bardziej mylnego... Kobiety pokazały mi, że nie warto się upokarzać jeszcze bardziej... Proszę zastanów się nad tym...Przeczytaj uważnie, spokojnie, ba nawet kilka razy... Postaraj się znaleźć porównanie... Postaraj się zrozumieć

3 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przyłączam się do was,kocham za bardzo,za mocno choć on mnie rani:(

3 143

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A dlaczego się na tą rozmowę godzisz? Nie chcesz - mówisz NIE. To byłby bardzo dobry pierwszy krok. Kochana - on pociąga za sznurki. Dobrze wie, jak. Pokaż, że Ty decydujesz. Ta rozmowa w niczym Ci nie pomoże. Odmówienie spotkania - OWSZEM.

niekochana72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Zgodziłam się bo mam ochotę (wiem może to dziwne) ale mam cholerną ochotę przestać w sobie dusić to wszystko! Cały ten ból, przykrość, upokorzenie... Poczucie wykorzystania i złamane serce... Mam ochotę wykrzyczeć mu to w twarz (no ewentualnie powiedzieć - ale dobitnie) i nie dawać mu szansy na tłumaczenia, wyjaśnienia. Teraz ja mam prawo głosu (w końcu po to je nadano kobietom w Polsce za czasów Piłsudskiego!). Nie wiem czy coś pomoże jemu (nie musi) ważne, że ja wyrzucając z siebie to wszystko poczuję ulgę...

Będę brutalnie szczera, kochana. Mnie nie oszukasz wink
Czytam i widzę - każde zdanie to wymówka, żeby nic nie zmieniać. Nic dobrego z tej rozmowy dla Ciebie nie wyniknie - on juz wie, jak Tobą manipulować. Ty tez wiesz, że On wie. Po co więc się pchasz rzeźnikowi pod nóż?
Nie poczujesz ulgi - zapewniam.

To prawda, ja dziś czuje wstyd, wstyd, ze chciałam z nim porozmawiać, a on odrzucił moja prośbę. Nie chce sie wiecej wstydzić, czuć sie ponizona. Co z tego, ze powiedziałam mu, ze jest sk...., jak potem głupia zalowalam, ze to wykrzyczalam mu w twarz, bo ja przecież dobra i grzeczna nie używam takich słów, a widziałam, ze zabolalo go jak mu tak powiedziałam.. Wiec tez jestem za tym, byś nie chciała z nim rozmawiać o swoich uczuciach i bólu, jego to nie zrani. Jeśli już to rozmawiają o swoich decyzjach, co zamierzasz dalej..

niekochana72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Olanie może nie sprawy, ale możliwości wyrzucenia z siebie wszystkiego sprawi, że nadal będę się dusić, a po co mi to? Mówi się, że jest wiele form terapii - pisanie listów, wykrzyczenie bólu ect. Więc czemu moje wyrzucenie mu w twarz nie byłoby dobrym rozwiązaniem dla mnie? Nie zależy mi aby on zaczął się tłumaczyć z tego wszystkiego, aby zaczął mnie czarować bajeczkami, ale zależy mi polepszeniu swojego własnego samopoczucia. A korzyścią jaką z tego mam jest ulga, choćby nawet i chwilowa, emocje opadają, ja się mniej denerwuje... Owszem potem dochodziło do kłótni, ale nigdy za swoje słowa nie przepraszałam, bo zawsze uznawałam, że powinno się o swoich uczuciach mówić głośno. Bywał zły, a ja starałam się poprawiać mu nastrój, ale nigdy przenigdy nie przepraszałam za słowa... Liczyłam w głębi serca że coś do niego dotrze, ale ważniejsze dla mnie było to, że potrafiłam wyrzucić swój lęk czy obawę i choć bałam się późniejszej reakcji to uczucie ulgi jest wspaniałe.

No więc powiedz - czy cokolwiek się zmieniało po tym, jak mu dotychczas mówiłaś o swoich uczuciach?
Chcesz poczuć ulgę - to się wykrzycz, napisz tu, na forum co Cię boli, napisz do szuflady.
Kochana - czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że jego nie obchodzą Twoje uczucia? On ma głęboko gdzieś, bo dla niego liczy się tylko on sam. Czy uważasz, że jego obchodzi Twój ból? Czy liczy się z Twoimi uczuciami?

Cieszę się, że zajmujesz się sprawami na które dotychczas nie miałaś czasu. Ale kochana - nadal Twój świat kręci się wokół niego. Wokół tego, co on zrobi, co on powie, jak zareaguje na Twoje słowa, czy będzie się złościł, czy będzie się tłumaczył.
To wszystko powinno być dla Ciebie NIEISTOTNE.

Zazdrosc napisał/a:

Monia czy myslisz gdzies tam gleboko, ze jak wykrzyczysz mu cala prawde to go to "ruszy" i odmieni? Czy myslisz, ze jest odrobina szansy, ze mozesz cos zrobic by go zatrzymac?
Zranione kobiety reagujace impulsywnie bardzo potem sie wstydza swojego wybuchu. Dopiero po czasie dostrzegaja jak bardzo wyzuly sie z calej godnosci takim wybuchem.
Wyladuj zlosc w inny sposob... uratujesz sie przed tym wstydem

sunshine_007Specjalnie zacytowałam Ci tutaj słowa moje, niekochanej i zazdrości z jednej prostej przyczyny... ja również uznawałam, ze rozmowa potrafi wiele uczynić (owszem potrafi, ale nie w tym wypadku). Błędnie myślałam, ze gdy wyrzucę z siebie złość i żal poczuje się lepiej - nic bardziej mylnego... Kobiety pokazały mi, że nie warto się upokarzać jeszcze bardziej... Proszę zastanów się nad tym...Przeczytaj uważnie, spokojnie, ba nawet kilka razy... Postaraj się znaleźć porównanie... Postaraj się zrozumieć

3 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sylnova,
Facet nie wart ani jednej Twojej łzy. Tchórz. Jedyne słowo.
Zbieraj mózg do woreczka, wstawaj z kłęczek i do boju o siebie!
Żenujące.
Trzymaj się i pisz, jak będzies zpotrzebowała reanimacji.

3 145 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-27 22:09:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Stało się dla mnie jasne, że JA JUŻ GO NIE KOCHAM i cokolwiek zrobi - tylko uświadcza mnie w tym przekonaniu a nie na odwrót.

Niekochana, już wiem jak to działa. Jak byśmy dostały szczepionkę na psychofazę. Już wiemy, że cokolwiek robi - robi, żeby nam zaszkodzić, żeby nas zmanipulować, udowodnić coś samemu sobie. On tu przyszedł pod hasłem "Zagraj to jeszcze raz, Sam!" a nie pod hasłem "Trzeba ratować tę miłość."

Od kiedy to wiem - jestem wolna od niego. Nie od moich stanów samotności, nie od dołów egzystencjalnych. Ale uwolnienie od NIEGO to wielka rzecz.

Kochana, tak się cieszę. Ściskam Cię mocno. I życzę wszystkiego, co najlepsze na nowej drodze życia. tongue

Wybaczcie, ale spadam dziś wcześnie do spania. Do jutra, dziewczyny.

3 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Wybaczcie, ale spadam dziś wcześnie do spania. Do jutra, dziewczyny.

Ja też, chociaż jak dla mnie to już raczej późno - bo zasadniczo "z kurami" chodzę spać (i bez insynuacji bardzo proszę) tongue
Miłych snów i niech wam się Tarantelli Nigeryjczyk przyśni (lub jego sudański kolega wink

3 147

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:

Miłych snów i niech wam się Tarantelli Nigeryjczyk przyśni (lub jego sudański kolega wink

Dobrze, że zdążyłam to jeszcze przeczytać. To ja i Nigeryjczyka i Sudańczyka poproszę tongue

3 148

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Miłych snów i niech wam się Tarantelli Nigeryjczyk przyśni (lub jego sudański kolega wink

Dobrze, że zdążyłam to jeszcze przeczytać. To ja i Nigeryjczyka i Sudańczyka poproszę tongue

Niepoprawna marzycielka!
Niech Ci się w końcu ziści, niech.
Może przestaną nas do netkafejek zrzucać i wrócimy do meritum w kazdym watku. Przynajmniej w jednej trzeciej. Bo przecież tak zupełnie serio, to chyba już nam nie uda się nigdy...

3 149

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sylnova,
Facet nie wart ani jednej Twojej łzy. Tchórz. Jedyne słowo.
Zbieraj mózg do woreczka, wstawaj z kłęczek i do boju o siebie!
Żenujące.
Trzymaj się i pisz, jak będzies zpotrzebowała reanimacji.

Masz racje, zbieram swój mózg do woreczka. Jest tchorzem, który poszedł na łatwiznę, który mnie obwinia za to, ze wdal sie w romans.. Żenujący on.. Ja żenująca,  ze gdzieś w głębi serca mam nadzieje, ze wróci z podkulonym ogonkiem.. czas do boju o siebie. Pierwsze to to, ze zaczynam normalnie jeść, nie budze sie już druga noc spocona ze stresu, i w końcu zaczynam dzięki wam inaczej myśleć.

3 150

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Bo przecież tak zupełnie serio, to chyba już nam nie uda się nigdy...

Jakie to piękne i jestem pewna, że prawdziwe big_smile

3 151

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
marynarka napisał/a:

Bo przecież tak zupełnie serio, to chyba już nam nie uda się nigdy...

Jakie to piękne i jestem pewna, że prawdziwe big_smile

I dobrze, nareszcie można normalnie wyluzować. Bez poczucia winy, bez czyjegoś focha (no chyba, że w końcu i tutaj Szanowna Moderacja nie strzyma i wywali w netkafejkową niszę).
Ja bardzo lubie i szanuje moje nowe życie. Głównie za to, że to nareszcie jest życie.
Bardzo się cieszę, że zdążyłam. Że mi nie umknęło w całości.

3 152

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Werona28 napisał/a:

Przyłączam się do was,kocham za bardzo,za mocno choć on mnie rani:(

Nie pozwól się ranić. Zacznij kochac bardziej siebie niz jego. Jesteś dla siebie najważniejsza, szanuj siebie. Odzyskaj godność.
Pisz.
Życzę siły.

3 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:
karen napisał/a:
marynarka napisał/a:

Bo przecież tak zupełnie serio, to chyba już nam nie uda się nigdy...

Jakie to piękne i jestem pewna, że prawdziwe big_smile

I dobrze, nareszcie można normalnie wyluzować. Bez poczucia winy, bez czyjegoś focha (no chyba, że w końcu i tutaj Szanowna Moderacja nie strzyma i wywali w netkafejkową niszę).
Ja bardzo lubie i szanuje moje nowe życie. Głównie za to, że to nareszcie jest życie.
Bardzo się cieszę, że zdążyłam. Że mi nie umknęło w całości.

Może nie wywali. Tutaj potrzebne są te wyluzowane pogaduchy, zeby "świeżynki" zobaczyły, że istnieje "życie po życiu", przeciez każda z nas nie tak dawno cierpiała i leżała bez godności na dnie oceanu rozpaczy, a teraz, proszę bardzo smile luzik, dystansik, śmichy-chichy - ŻYJEMY!!!

LUDZIE!!! ŻYJEMY!!!!!

3 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
marynarka napisał/a:
karen napisał/a:

Jakie to piękne i jestem pewna, że prawdziwe big_smile

I dobrze, nareszcie można normalnie wyluzować. Bez poczucia winy, bez czyjegoś focha (no chyba, że w końcu i tutaj Szanowna Moderacja nie strzyma i wywali w netkafejkową niszę).
Ja bardzo lubie i szanuje moje nowe życie. Głównie za to, że to nareszcie jest życie.
Bardzo się cieszę, że zdążyłam. Że mi nie umknęło w całości.

Może nie wywali. Tutaj potrzebne są te wyluzowane pogaduchy, zeby "świeżynki" zobaczyły, że istnieje "życie po życiu", przeciez każda z nas nie tak dawno cierpiała i leżała bez godności na dnie oceanu rozpaczy, a teraz, proszę bardzo smile luzik, dystansik, śmichy-chichy - ŻYJEMY!!!

LUDZIE!!! ŻYJEMY!!!!!

Dobrze jest przeczytać takie słowa dziewczyny smile jest szansa i dla mnie, tej jeszcze placzacej, jeszcze trochę walczącej, ale coraz mniej...

3 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny,
Wstałam z wyra, żeby specjalnie Wam polecić artykuł z ze Zwierciadła, które sobie przed snem czytałam. Rozmowa z Beaty Pawłowicz z Kaśką Miller pt. Po co nam słodki drań.

Link: http://zwierciadlo.pl/wywiad/po-co-nam-slodki-dran

A póki co fragment:

Jeśli rodzice się kłócili, nie lubili wzajemnie, nie spali ze sobą albo robili to rzadko i niechętnie ? to te kobiety nie mogą marzyć o takiej miłości, jaką widziały w rodzinnym domu czy u sąsiadów. Wierzą w jej piękną, romantyczną wizję. Ten mit skazuje kobiety na uwodzicieli. Tylko oni potrafią mówić tak, jak sobie wymarzyły. Jeśli mężczyzna powie: ?fajna jesteś, ładna, lubię cię, to ? kurde ? kto to jest? Taki szarak? Ale gdy taki niegrzeczny poleci w nocy na klomb miejski, gdy przeskoczy przez płot sąsiadów i narwie dla niej róż ? to tak! A przecież on kradnie te róże dlatego, że go na nie nie stać albo mu żal dla niej forsy. Ale ona myśli, że chce ją oszołomić swoją niezwykłą zuchwałością, że jest niebanalny... I jest zachwycona, że ma taką wyobraźnię. W jego wyobraźni widzi siebie.

No ja to, kurde mam, ale dlaczego potrzebowałam aż 45 lat, żeby to zauważyć?

3 156

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

jest szansa i dla mnie, tej jeszcze placzacej, jeszcze trochę walczącej, ale coraz mniej...

Walcz, Kochana, walcz - O SIEBIE!!! Nie o niego.
Popłakać tez sobie możesz, jesli Ci to sprawia ulgę i oczyszcza z niedobrych emocji... ale nie przesadzaj w płaczu za nim, niedługo będziesz się wstydziła każdej wylanej przez niego łzy, bo nie jest tego wart.
Pracuj nad sobą, a niedługo będziesz z nami z tego wszystkiego żartowała smile

3 157

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dziewczyny,
Wstałam z wyra, żeby specjalnie Wam polecić artykuł z ze Zwierciadła

Bibliotekarstwo to chyba Twoje drugie (lub kolejne) hobby big_smile Ale dzięki ci za to :* Ja czytam te wszystkie mądre książki i otwieram szeroko oczy. Wow! Jaki człowiek głupi! Niby studia, jakieś języki zna, coś tam umie a w życiu totalna dupa wołowa tongue Ja te książki będą dzieciom (mam nadzieję) od kołyski czytać, żeby wystrzegały się tych ciemnych typów co na imię mają Przystojny a na nazwisko Cham. A zanim pójdą do szkoły to przedłożę im encyklopedię "netkobiety" i będę przepytywać z każdego przypadku co wieczór tongue
Dobranoc!

3 158

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Dziewczyny,
Wstałam z wyra, żeby specjalnie Wam polecić artykuł z ze Zwierciadła, które sobie przed snem czytałam. Rozmowa z Beaty Pawłowicz z Kaśką Miller pt. Po co nam słodki drań.

Fajne, fajne big_smile
Pozwoliłam sobie "pożyczyć" link i wkleić w inne miejsce, chyba nie masz nic przeciwko? W końcu to dla dobra zainteresowanych big_smile
Dzięki za artykuł i miłego dnia big_smile

3 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:

Jaki człowiek głupi! Niby studia, jakieś języki zna, coś tam umie a w życiu totalna dupa wołowa tongue Ja te książki będą dzieciom (mam nadzieję) od kołyski czytać, żeby wystrzegały się tych ciemnych typów co na imię mają Przystojny a na nazwisko Cham. A zanim pójdą do szkoły to przedłożę im encyklopedię "netkobiety" i będę przepytywać z każdego przypadku co wieczór tongue
Dobranoc!

No wiesz inną wiedzę dają Ci studia, a inną życie - ono jest najtrudniejszą szkołą życia do przejścia dla każdego z nas... Douglas Adams uważał, że życie jest jakby snem i czasami zastanawiał się o co w nim chodzi i jak się w nim odnaleźć. Miałyście kiedyś sen, tak prawdziwy, że kiedy się obudziłyście nie wiedziałyście w co wierzyć? Co byście zrobiły, gdybyście myślały, że to prawda, a nie byłaby? Albo, że to nieprawda, a byłaby prawdą? Czy powróciłybyście do snu z nadzieją znalezienia lepszej rzeczywistości? Czasami życie jest dziwniejsze, niż sen. A jedynym sposobem na przebudzenie jest stawienia czoła ukrytym kłamstwom. I jedynie możemy mieć nadzieję, że w tych chwilach, mrocznych wspomnień nie jesteś same.

Pomysł z nauczaniem córek już od kołyski jest fajnym pomysłem tongue

3 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gdy wczoraj moje stopy i dłonie były dopieszczane - miło sobie z moją Natalką (kosmetyczka) gaworzyłyśmy.
Tarantello - jak jej opowiedziałam 'basenowe" wytłumaczenie podrapanych pleców - prawie spadła ze stołka ze śmiechu. Ja też big_smile

"Sprzedała" mi za to inne "wytłumaczenia" dotyczące "dlaczego nie odchodzę od żony" - dla kochanek, oczywiście (jej dwie klientki):
1. Bardzo kocham swoje dzieci (jedno z nich jest częściowo niepełnosprawne- to fakt), moja żona jest chora psychicznie i nie mogę ich zostawić na jej chorej głowie. Żona okazała się oczywiście jak najbardziej zdrowa - i Pan już żałuje (finansowo oczywiście) skoków na boki.
2. "Nie mogę zostać u Ciebie na Sylwestra, bo okazało się, że moja żona ma (sic!) GUZA MÓZGU i byłoby jej przykro.

Tiaaa...

3 161

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

"Sprzedała" mi za to inne "wytłumaczenia" dotyczące "dlaczego nie odchodzę od żony" - dla kochanek, oczywiście (jej dwie klientki):
1. Bardzo kocham swoje dzieci (jedno z nich jest częściowo niepełnosprawne- to fakt), moja żona jest chora psychicznie i nie mogę ich zostawić na jej chorej głowie. Żona okazała się oczywiście jak najbardziej zdrowa - i Pan już żałuje (finansowo oczywiście) skoków na boki.
2. "Nie mogę zostać u Ciebie na Sylwestra, bo okazało się, że moja żona ma (sic!) GUZA MÓZGU i byłoby jej przykro.

Tak dobra ściema nie jest zła... Najlepsze jest to, że te kochanice również nie ruszą swoją mózgownicą i nie pomyślą, nie zastanowią się czy przypadkiem on nie kłamie. Ale cóż... Zapatrzone w nich jak w obrazek, wierzą jak idiotki, snuja plany, a oni i je również traktują jak marionetki w swoim życiu...

No dziewczęta 3majcie za mnie kciuki, dziś dowiaduje się czy mam szanse na studia dzienne... smile
Życzę miłego dnia i do usłyszenia potem wink

3 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

No dziewczęta 3majcie za mnie kciuki, dziś dowiaduje się czy mam szanse na studia dzienne... smile
Życzę miłego dnia i do usłyszenia potem wink

Ściskam kciuki.

3 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja też kocham za bardzo i w sumie teraz sobie uświadomiłam, że to może być dda... Ale jak się odkochac?;/

3 164

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
incognito21 napisał/a:

ja też kocham za bardzo i w sumie teraz sobie uświadomiłam, że to może być dda... Ale jak się odkochac?;/

Co to znaczy MOŻE DDA?

Problem nie leży w "jak się odkochać". Problem jest w "jak przestać być Kobietą Kochającą Za Bardzo'

3 165

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
karen napisał/a:
marynarka napisał/a:
karen napisał/a:

Jakie to piękne i jestem pewna, że prawdziwe big_smile

I dobrze, nareszcie można normalnie wyluzować. Bez poczucia winy, bez czyjegoś focha (no chyba, że w końcu i tutaj Szanowna Moderacja nie strzyma i wywali w netkafejkową niszę).
Ja bardzo lubie i szanuje moje nowe życie. Głównie za to, że to nareszcie jest życie.
Bardzo się cieszę, że zdążyłam. Że mi nie umknęło w całości.

Może nie wywali. Tutaj potrzebne są te wyluzowane pogaduchy, zeby "świeżynki" zobaczyły, że istnieje "życie po życiu", przeciez każda z nas nie tak dawno cierpiała i leżała bez godności na dnie oceanu rozpaczy, a teraz, proszę bardzo smile luzik, dystansik, śmichy-chichy - ŻYJEMY!!!

LUDZIE!!! ŻYJEMY!!!!!

ano zyjemy! odgryzanie tej reki trzymajacej psychofaga bylo jednak bolesne, przyznacie same.
Czasem wspominam te moje samotne placze i ta mysl "co zrobic?, co zrobic? zeby wrocilo moje marzenie o udanym zwiazku z nim... bo to nie byl udany zwiazek, tylko marzenie, ze takim jest.
i to chyba zazwyczaj jest tak, ze tesknimy i brakuje nam tego marzenia o zwiazku a nie w istocie samego zwiazku.
Mozg plata nam figle. Zaczyna samoistnie resetowac zle rzeczy a zostawia tylko te milosnie wznosle.
Dlatego wymyslilam sobie kiedys ta liste- pamietnik. Zawsze gdy dopadala mnie nostalgia i tesknota czytalam spisane na sucho fakty i moje zwiazane ztym cierpienie.
Stawialo do pionu. Trzeba za wszelka cene nie dopuscic do zresetowania pamieci.
Wygodnie zapomniec bo pamiec boli, ale to wlasnie ta pamiec wydobywa nas z dna.
Trzeba pracowac nad pamiecia i radzic sobie z bolem poprzez cwiczenia relaksacyjne, sport i robienie wszystkiego co nam sprawia przyjemnosc.


Poprosilam o usuniecie mojego watku o nowym zwiazku kkzb. Wpadlam nagle w straszna panike "przed upublicznianiem".
Uwazam, ze w tak delikatnych i bardzo intymnych sprawach obowizuje jakis empatyczny savoir vivre... Regulamin mozna egzekwowac bardzo grzecznie.

3 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

ale to wlasnie ta pamiec wydobywa nas z dna.

Ja też mam taka listę "the best". Nie ma opcji, żeby do tego wrócić.
W moim przypadku  - działa. Działa jak cholera. big_smile

3 167

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

ale to wlasnie ta pamiec wydobywa nas z dna.

Ja też mam taka listę "the best". Nie ma opcji, żeby do tego wrócić.
W moim przypadku  - działa. Działa jak cholera. big_smile

najgorsze jest to, ze ja nie widzialam, ze "ale to juz bylo" i nie dospiewywalam "i nie wroci wiecej"..
paranoja jakas
jak ten chomik w karuzeli... ma jakis cel... ale co to za cel? isc, czy dojsc?
Ciesze sie, ze w kilku watkach pokazujemy jak DOJSC a nie tylko isc (i bez skojarzen please.. ha ha ha)

3 168

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Większość moich "the best" nie nadaje się do upublicznienia, ale pierwszy, który zapamiętam bez zapisywania, to wycedzone z taką nienawiścią w oczach:
"Jak miałbym Cię opisać, tak szczerze, to powiedziałbym, że Ty to tak po trupach do celu".

Wtedy, na szczęście dość wcześnie zrozumiałam, że on widział, co powiedzieć, żeby tak bardzo zabolało. Mógł wymyślić wiele, wiele innych rzeczy - walnął właśnie tym, bo wiedział, że to najbardziej zaboli. I wtedy spłynęła na mnie pewność - on chce mnie zniszczyć. To jest jego cel w życiu. A jak już wspomniał trupy - to jeśli nie odejdę, to mój będzie pierwszy.

A tego nie chcemy big_smile

3 169

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

A jak już wspomniał trupy - to jeśli nie odejdę, to mój będzie pierwszy.

A tego nie chcemy big_smile

zwazywszy na Twoje ostatnie ciagle skojarzenia... seks "na nieboszczyka" wysoce niewskazany big_smile

3 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy pozwolicie aby dołączyła do was kolejna kochająca za bardzo? smile
Wiecie co jest najgorsze? To, że w głębi serca widzę to, że samej mogłoby być mi lepiej. Ułożyłabym swoje życie tak jak mi się podoba. No ale właśnie... wtedy przychodzi on i mnie przytula i wszystkie wątpliwości znikają... Przytula mnie tylko po to żeby później znowu dotkliwie zranić. Błędne koło...

3 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Nonan big_smile

3 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

zwazywszy na Twoje ostatnie ciagle skojarzenia... seks "na nieboszczyka" wysoce niewskazany big_smile

Porzuciłam skojarzenia, kiedy okazało się, że marynarka jednak mnie nie porzuca big_smile Nałogowa miłość, zdecydowanie hmm

3 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hej!
a ja znow nie wiem czy to milosc? pomozcie mi..
przy przyjacielu drze.. i jestem szczesliwa.. ciagle o nim mysle..

3 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzis wstalam pelna werwy i ... do poludnia bylo ok... potem dowiedzialam sie, jak to juz robia wspolnie zakupy.. i zalapalam dola...

3 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
nonan napisał/a:

Błędne koło...

Jako ten chomik - opuszczamy karuzelkę i klateczkę. big_smile Trzeba tylko CHCIEĆ.
Chcesz?

3 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

ale to wlasnie ta pamiec wydobywa nas z dna.

Ja też mam taka listę "the best". Nie ma opcji, żeby do tego wrócić.
W moim przypadku  - działa. Działa jak cholera. big_smile

Melduję iż też mam sporządzoną od wczoraj takową listę. Przy sobie zresztą, gdybym znowu zaczęła się łamać. Oj jak mi to pomaga.

3 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:

Melduję iż też mam sporządzoną od wczoraj takową listę. Przy sobie zresztą, gdybym znowu zaczęła się łamać. Oj jak mi to pomaga.

Bardzo ładnie. big_smile

3 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Dzis wstalam pelna werwy i ... do poludnia bylo ok... potem dowiedzialam sie, jak to juz robia wspolnie zakupy.. i zalapalam dola...

Sylnowa, to niestety tak działa. Rano można mieć świetny humor i nastrój, a potem przychodzi taki moment, że spadamy znowu do dołu. Już to przerabiałam. Myślę jednak, że z czasem te doły są coraz płytsze i jest ich zdecydowanie mniej.

3 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Poprosilam o usuniecie mojego watku o nowym zwiazku kkzb. Wpadlam nagle w straszna panike "przed upublicznianiem".
Uwazam, ze w tak delikatnych i bardzo intymnych sprawach obowizuje jakis empatyczny savoir vivre... Regulamin mozna egzekwowac bardzo grzecznie.

Ufff, to zdążyłam pokopiować co cenniejsze posty. Aleś mnie nastraszyła.

3 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wróciłam dziewczęta - jest szansa abym dostała się na studia big_smile hehe teraz trzeba myśleć jaki kierunek (politologia czy stosunku międzynarodowe)
Zmarzłam, bo cały dzień pada u mnie deszcz, szaruga itp. Zaraz biorę się za sprzątanie mieszkanka... Humor na dziś - dobry, mimo że widziałam jego jak wsiadał w miejski, nie ruszyło mnie to... Myśli o studiach wywołują u mnie euforię, która przesłoniła mi myśl o nim  big_smile więc jest naprawdę dobrze wink

3 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
nonan napisał/a:

Wiecie co jest najgorsze? To, że w głębi serca widzę to, że samej mogłoby być mi lepiej. Ułożyłabym swoje życie tak jak mi się podoba. No ale właśnie... wtedy przychodzi on i mnie przytula i wszystkie wątpliwości znikają... Przytula mnie tylko po to żeby później znowu dotkliwie zranić. Błędne koło...

Mmmm.... przytulanie jest fajne smile pod warunkiem, że dana osoba robi to z serca i z czułością.
Każda z nas doszła do takiej myśli jak Ty teraz... Owszem byłoby znacznie lepiej i łatwiej żyć, jednakże cóż...Dopóki ich nie wypędzimy z naszych żyć to nie będzie mowy o zyciu w pojedynkę, życiu lepszym bo bez nich... Dopóki dopuszczamy ich do naszego kręgu, do nas samych nie pozbędziemy się ciągłym ran...

3 182 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-28 14:58:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

...

3 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Poprosilam o usuniecie mojego watku o nowym zwiazku kkzb. Wpadlam nagle w straszna panike "przed upublicznianiem".
Uwazam, ze w tak delikatnych i bardzo intymnych sprawach obowizuje jakis empatyczny savoir vivre... Regulamin mozna egzekwowac bardzo grzecznie.

Ufff, to zdążyłam pokopiować co cenniejsze posty. Aleś mnie nastraszyła.

Bos Ty z tych co widza zloto miedzy pierogami.. ha ha

3 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Bos Ty z tych co widza zloto miedzy pierogami.. ha ha

Bo ja tu materiały zbieram a jednakowoż kilka cennych przemyśleń nam się popełniło.
Ponadto, w ramach natężonego doła (to napewno PMS, to napewno PMS) zaczęłam pisać nasze conieco. Niejako terapeutycznie.
Mam przeto prośbę, żebyście (te, które chcą wziąć udział w projekcie "Nasza książka") nadesłały na mojego maila na początek coś na kształt swojej "metryczki". Poniżej próbka mojej.
Ja natomiast odeślę Wam małe słowo wstępne i będę liczyła na uwagi. Po zakończeniu tego prologu podwieszę wszystko na naszej współdzielnej stronie i zastanowimy się, jaką trasą iść dalej - komediodramat naszych poszczególnych żyć przeplatany cytatami z forum i naszymi wnioskami - taki jest mój pomysł, ale może są lepsiejsze.

Wersja "metryczki" z ręki, bez picowania, jako zarys.

Tarantella ? 45 lat, Warszawianka, wykształcenie wyższe filologiczne, tłumacz przysięgły, pracuje w dużej korporacji na ?małym? stanowisku kierowniczym,  matka wspaniałego, dobrego i wesołego syna, dwa małżeństwa ? pierwszy mąż uzależniony od rodziców w stopniu przekraczającym standard, drugi mąż ? uzależniony od alkoholu w stopniu zdecydowanie przekraczającym standard, po kilku latach odpoczynku ? czteroletni związek z człowiekiem zdradzającym ją i patologicznie okłamującym; po odkryciu prawdy o swoim związku przeżyła załamanie, który skłoniło ją do szukania problemu w sobie i pomocy ? wszędzie gdzie się da. Na forum trafiła w lutym 2011. Z toksycznego związku wyzwalała się jeszcze wiele miesięcy ale już nie sama (+ stan psychiczny w momencie wydania książki big_smile)

3 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:
nonan napisał/a:

Wiecie co jest najgorsze? To, że w głębi serca widzę to, że samej mogłoby być mi lepiej. Ułożyłabym swoje życie tak jak mi się podoba. No ale właśnie... wtedy przychodzi on i mnie przytula i wszystkie wątpliwości znikają... Przytula mnie tylko po to żeby później znowu dotkliwie zranić. Błędne koło...

Mmmm.... przytulanie jest fajne smile pod warunkiem, że dana osoba robi to z serca i z czułością.
Każda z nas doszła do takiej myśli jak Ty teraz... Owszem byłoby znacznie lepiej i łatwiej żyć, jednakże cóż...Dopóki ich nie wypędzimy z naszych żyć to nie będzie mowy o zyciu w pojedynkę, życiu lepszym bo bez nich... Dopóki dopuszczamy ich do naszego kręgu, do nas samych nie pozbędziemy się ciągłym ran...

Nie jestem narazie na tyle silna aby zakończyć ten związek. Mimo, że bywa źle to czasami jest też cudownie, a może... Tak sobie tylko wmawiam? Hmm...
Mam nadzieję, że dodacie mi sił w tym pojedynku! smile

Posty [ 3 121 do 3 185 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 47 48 49 50 51 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026