netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 208 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 991 do 3 055 z 26 310 ]

2 991

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

moj ex neka mnie smsami od miesiaca z prosba o seks.. proponuje mi pieniadze... stawka rosnie... 
oto przed kim klekalam i kto mial mnie kochac... zwykly ludzki smiec

Przyznam, ze chciałabym poznać przyczynę takiego upodlenia się z jego strony hmm Nie ogarniam...
A u mnie będzie ciasto cytrynowe. Jestem pracownikiem fizycznym i ucieram - córka twierdzi, że jestem lepsza niż malakser. Tak więc ćwiczę bicepsy big_smile

2 992 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-25 19:40:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

a ja jeszcze dodam.. ze
moj ex neka mnie smsami od miesiaca z prosba o seks.. proponuje mi pieniadze... stawka rosnie... 
oto przed kim klekalam i kto mial mnie kochac... zwykly ludzki smiec

A nie słyszał o sex-telefonie? Tam dziewczyny mają niższe stawki, takie śmiecio-stawki?

nie bede mu podpowiadac rozwiazan. Ignoruje te smsy.
Ignorowanie doprowadza go do szewskiej pasji... zaczyna mi grozic i stara sie wmowic, ze nikt mni nie zechce i umre sama (bo on oczywiscie nic nie wie o moim B) pisze, ze rozwod ma byc jak najszybcie bo on chce sie ode mnie uwolnic ha ha ha
bo ja wszystko zalatwaiam i on zyczy sobie zebym zrobila to szybciej...

a dzis idiota napisze, ze mnie kocha i umiera z milosci bom swiatem mu calym i jego przyszloscia

zaraz po rozwodzie gdy mu powiem, ze mam kogos i prosze zeby NAS juz nie nekal... wiem co nastapi..
grozba prob samobojczych lub nawet same proby...

potem beda obrazliwe smsy i sledzenie... potem postaram sie o zakaz zblizania sie do mnie na odleglosc 500m i zakaz telefonicznych kontaktow...
tak zakonczy sie zwiazek z facetem ktoremu wlasna nerke bym oddala.. przed ktorym kleczalam, ktory mial mnie kochac...
jak bardzo malo bylo we mnie milosci wlasnej... skoro zabiegalam o milosc takiego smiecia, chcialam wypelnic go moja miloscia, i wypelnic siebie jego miloscia do mnie... przegralam, nie kochal mnie...
nigdy mnie nie kochal...
jak inteligentna kobieta moze byc az tak glupia, tak sobie wmawiac istnienie milosci w smieciu... nie wiem...

2 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anhedoniu - jak tam spotkanie integracyjne?

2 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zazdrość, ten potwór rośnie w piekarniku jak szalony! Może nie wykipi big_smile
Jeja a ten zapach!

2 995

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

przegralam, nie kochal mnie...
nigdy mnie nie kochal...

Wygrałaś kochana - on zdecydowanie przegrał.

2 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Zazdrość, ten potwór rośnie w piekarniku jak szalony! Może nie wykipi big_smile
Jeja a ten zapach!

pozwol mu ostygnac w piekarniku bez potrzasania...
on opadnie... jak psychofag... big_smile
ale jak nie bedziesz go ruszac bedzie bardziej puszysty.... bo polewa to dopiero na zimny sernik..

2 997

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Ignorowanie doprowadza go do szewskiej pasji... zaczyna mi grozic i stara sie wmowic, ze nikt mni nie zechce i umre sama

A to akurat typowe. Mój psychofag, kiedy mu powiedziałam, że następnym razem będę z kimś, kto mi nie zrobi tylu podłości co on, powiedział z jakąś chorą złością: "Zrobi Ci zrobi, i jeszcze gorsze rzeczy niż ja."

Oznacza to tylko tyle, że oni wiedzą, gdzie jesteśmy słabe i dowodzi również tego, że "celowo" nas wybrali swojej brudnej roboty, bo wiedzieli, że NAM MOŻNA TO ROBIĆ.

Zazdrosc napisał/a:

a dzis idiota napisze, ze mnie kocha i umiera z milosci bom swiatem mu calym i jego przyszloscia

zaraz po rozwodzie gdy mu powiem, ze mam kogos i prosze zeby NAS juz nie nekal... wiem co nastapi..
grozba prob samobojczych lub nawet same proby...

potem beda obrazliwe smsy i sledzenie...

Czyli wszystko wg schematu dokładnie opisanego w książce S.Forward, o której pisałam. Polecam Ci ją, Zazdrość. Mój życiorys w pigułce. I pewnie nie jednej z nas.
I wcale, kurna nie my przegrałyśmy tylko ONI.

2 998 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-25 20:00:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja właśnie skończyłam rozmawiać z R. Zadzwonił z zastrzeżonego, nie miałam pojęcia, że to on. Pierwsze co usłyszałam "czemu nie dzwonisz, milczysz?", bez żadnego część, jak leci itp. Nie wiem czemu ale odruchowo odpowiedziałam mu, że "nie dzwonie bo nie chce mi się z Tobą gadać" i zakończyłam rozmowę... Heh teraz zasypuje mnie smsa "że tak przyjaciółka nie postępuje", "jak ja mogę się tak zachować", "czy jestem na niego zła" -> ja nie zamierzam reagować i odpisywać... Staram się wprowadzić plan ŻYCIE BEZ R. i zobaczymy jak długo wytrzymam ;P  Choć czuję lekką satysfakcję z tego co mu powiedziałam... Owszem przyjaciółka tak nie postępuje, zgadzam się w 100% ale przecież aby przyjaźń istaniała trzeba się w stosowny sposób zachowywać a on... Szkoda gadać...
Jest tylko łotrem, który myśli tym na dole zamiast mózgiem, który został mu ofiarowany. Kawał chama z niego i tyle. Myśli sobie, że tak mu będzie dobrze, tam jedna, tu druga... O nie, niedoczekanie jego... Jedna z nich odejdzie z jego życia i odetchnie pełną piersią. Mam dość smutków, mam dość winienia siebie za jego humory, mam dość bycia upokarzaną (poświadczył mi to nawet jego kuzyn, że to tak wygląda) nieźle nie... I on niby mówi, że to nic... Że on mnie nie rani, bo mu zależy... Ha śmieszne

Kurcze narobiłaś smaka na ten serniczek nie ma co ;P

2 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

przegralam, nie kochal mnie...
nigdy mnie nie kochal...

Wygrałaś kochana - on zdecydowanie przegrał.

dzis to wiem...
przegralam tamta walke... a balam sie najbardziej tego, ze ja czulam podskornie czym dla niego jestem... ale nie chcialam dopuscic do swiadomosci, bronlam sie przed tym wiara, miloscia i nadzieja....
a uczciwie... balam sie prawdy. Bylam dla niego nikim. Nie kochal mnie.
Gdyby kochal nie zrobilby tych wszystkich rzeczy, ktore robil... sam by sie przywiazal do kaloryfera by tylko mnie nie skrzywdzic..

dlaczego tak sie teraz poniza? nie wiem... seks z prostytutkami to nie jest dla niego cos nadzwyczajnego..
moze potrzebuje czegos wiecej niz oziebly seks... kto tam go wie

3 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

balam sie prawdy. Bylam dla niego nikim. Nie kochal mnie.
Gdyby kochal nie zrobilby tych wszystkich rzeczy, ktore robil... sam by sie przywiazal do kaloryfera by tylko mnie nie skrzywdzic..

Masz rację, większość facetów, którzy postępuje w podobny sposób traktuje nas kobiety jak nic nieznaczący mebel i za każdym razem, gdy któraś piśnie słówko czy coś zrobi oni nagle są zaskoczeni naszym istnieniem. Prawdą jest, że facet który kocha i któremu zależy nie rani bliskich mu osób... najwyraźniej żadna z nas nie znalazła w swoich ex takiego człowieka...

3 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie bardzo rozumiem - skąd te oferty pieniężne? Dobrze pamiętam, że on Ci wisi kasę (mówiąc kolokwialnie)?

3 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny jakieście mądre! Kurna, kiedy ja dojdę do takiego stadium? hmm Czytam i podziwiam każdą z Was, śmieję się i współczuję jednocześnie, bo jak widzę, moje problemy to pryszcz. Ale wspólny mianownik jest jeden. Psychofagi są wśród nas. Żyłyśmy z tumanami stepowymi a ich kurz który po sobie zostawili skutecznie zaślepił nam oczy. Wy już widzicie więcej niż Ja, ale będę dążyć wytrwale do tego etapu wink niekochana dziękuję za literaturę.

3 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Anhedoniu - jak tam spotkanie integracyjne?

Dzięki za pamięć big_smile Spotkanie obiektywnie rzecz biorąc ekstra, takie mini wiejskie wesele, wóz konny, wodzirej z "podpuchami" rodem z oczepin, akordeon i gitara przygrywali, na koniec ognisko. Kocham wiejskie wesela i plenerowe imprezy a tu d... "Nieumiejętność odczuwania radości" mnie pokonała kurna... hmm Szlag! Nie znam powodu i to mnie irytuje sad

3 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

mirella spokojnie, ja również jestem na początku mojej drogi. Dziś niekochana dała mi nieźle w kość. Uświadomiła, że tak naprawdę sama siebie oszukuję i patrzę nie tak jak trzeba... Że boje się przyznać do prawdy, gdyż boje się cierpieć... Ale cóż czasami warto poświęcić się dla cierpienia, które później przyniesie ulgę.
Zazdrość również dała wiele cennych wskazówek, pokazała, że czasem warto pokazać dumę i nie płaszczyć się ukazując swoje słabości, bo ONI nie są tego warci...
Och i Tarantella... Jej również wiele zawdzięczam.... Gdyby nie jej karteczki dalej żyłabym w przekonaniu, że miałam wiele wspaniałych momentów z R.
Dziewczyny mocno mną potrząsnęły i jestem za to wdzięczna. Przyznam, ze to dopiero początek i zapewne wiele razy będę jeszcze pytać, prosić o radę, ale wiem, że ukazały mi sens walki o siebie i rozpoczęcia życia bez niego...
Dziękuje ;*

3 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Nie bardzo rozumiem - skąd te oferty pieniężne? Dobrze pamiętam, że on Ci wisi kasę (mówiąc kolokwialnie)?

moze chce zebym odpracowala te pieniadze... ha ha ha
wisi mi potezna kase. Bede walczyc po rozwodzie. Powiem prawnikowi ze ma 50% wygranej smile
Bede walczyc o alimenty, odszkodowanie i zwrot kasy.
mam wszystkie durne smsy jakie mi przesyla... jako dowody w sprawie...

niech pisze do mnie jeszcze... ja sie tymi smsami pieszcze

3 006

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Anhedoniu - jak tam spotkanie integracyjne?

Dzięki za pamięć big_smile Spotkanie obiektywnie rzecz biorąc ekstra, takie mini wiejskie wesele, wóz konny, wodzirej z "podpuchami" rodem z oczepin, akordeon i gitara przygrywali, na koniec ognisko. Kocham wiejskie wesela i plenerowe imprezy a tu d... "Nieumiejętność odczuwania radości" mnie pokonała kurna... hmm Szlag! Nie znam powodu i to mnie irytuje sad

Myślę, że musisz nabrać wprawy. Zwiększ intensywność takich doznań big_smile

3 007 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-25 20:14:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

niech pisze do mnie jeszcze... ja sie tymi smsami pieszcze

No i jeszcze poetka big_smile

monia_3103 napisał/a:

Dziś niekochana dała mi nieźle w kość.

Zła, zła kobieta ze mnie big_smile

3 008

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anhedonia napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Anhedoniu - jak tam spotkanie integracyjne?

Dzięki za pamięć big_smile Spotkanie obiektywnie rzecz biorąc ekstra, takie mini wiejskie wesele, wóz konny, wodzirej z "podpuchami" rodem z oczepin, akordeon i gitara przygrywali, na koniec ognisko. Kocham wiejskie wesela i plenerowe imprezy a tu d... "Nieumiejętność odczuwania radości" mnie pokonała kurna... hmm Szlag! Nie znam powodu i to mnie irytuje sad

A jak pytałam (cholera, już sama nie pamiętam na jakim wątku), która ma tę pieprzoną nieumiejętnośc odczuwania to się milczało, co?

No mnie niestety zupełnie nie rajcują duże imprezy - sylwestry na 100 par, wesela. Lubię tylko kameralniejsze spotkania z przesłaniem (takie jak nasze). Ludzie się jakos tak umieją bawić, zaszaleć, wypić, urwać sobie fil, połamać obcasy, wytańczyć do białego rana, a ja jak ta dupa w kącie stoję z przyklejonym uśmiechem i czekam, kiedy minie ustawowa pora, żeby się oddalić.

3 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

mirella spokojnie, ja również jestem na początku mojej drogi.

Gdybym była pilniejszą "studentką" owych Pań to pewnie byłabym już na końcu tej męki Pańskiej. Ale tak samo jak Ty, uważałam że sama wiem co jest dla mnie dobre. Teraz wiem jak bardzo się myliłam. No cóż, dołek dzisiejszego dnia powoli mija. Rozładowałam emocje myjąc okna w deszczu i szorując całą chałupę na błysk i trochę pomogło. Do tego co chwilę zerkam co tam u Was i wiem że nie jestem sama w tej mojej mam nadzieję chwilowej "niedoli". Psycha czasem klęka... hmm

3 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

Dziś niekochana dała mi nieźle w kość.

Zła, zła kobieta ze mnie big_smile

Oj tam od razu zła kobieta... Wcale że nie... Jesteś wspaniałą kobietą, która mi pomogła na początku mojej drogi i jestem wdzięczna za to wink

3 011

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mirella napisał/a:
monia_3103 napisał/a:

mirella spokojnie, ja również jestem na początku mojej drogi.

Gdybym była pilniejszą "studentką" owych Pań to pewnie byłabym już na końcu tej męki Pańskiej. Ale tak samo jak Ty, uważałam że sama wiem co jest dla mnie dobre. Teraz wiem jak bardzo się myliłam. No cóż, dołek dzisiejszego dnia powoli mija. Rozładowałam emocje myjąc okna w deszczu i szorując całą chałupę na błysk i trochę pomogło. Do tego co chwilę zerkam co tam u Was i wiem że nie jestem sama w tej mojej mam nadzieję chwilowej "niedoli". Psycha czasem klęka... hmm

Najważniejsze, że dostrzegłyśmy iż się myliłyśmy w tym, że same wiemy co dla nas najlepsze. W dawnych czasach kto by pomyślał, że obca osoba może doradzić czy nawet pomóc... A dziś... Heh...
Cieszy mnie fakt, że swoje emocje rozładowałaś, prace fizyczne (np domu) potrafią zdziałać cuda. Mój dołek minął przez rozmowę z dziewczynami, był smutek, był i płacz, było zwątpienie... Ale jest już lepiej... I podobnie jak Ty mam nadzieję, że nie jestem sama w tym trudnym dla mnie czasie...

3 012 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-25 21:06:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A jak pytałam (cholera, już sama nie pamiętam na jakim wątku), która ma tę pieprzoną nieumiejętnośc odczuwania to się milczało, co?

No mnie niestety zupełnie nie rajcują duże imprezy - sylwestry na 100 par, wesela. Lubię tylko kameralniejsze spotkania z przesłaniem (takie jak nasze).

Nie krzycz Tarantellko - jam stara, tom może przeoczyła wink ? Myślałam, że moje miano samo za siebie mówi tongue
No co Ty - to kameralna imprezka była, 14 bab (taki sfeminizowany fach) i 4 osoby obsługi. Coś jak nasza wyprawa do głuszy big_smile

Spadam dziewczęta, bo jednakowoż o wpół do pierwszej się wróciło. Kolorowych snów smile

3 013

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

parę stron temu jedna z was- mirella napisała,że nie ma motywacji,żeby wstawać i cokolwiek robić- wyznam,że często mam podobnie, ale wtedy staram się wstać jakby "na kredyt" tego sensu życia, który mam nadzieję jeszcze odnajdę. postawiłam sobie mnóstwo celów, ot tak,żeby sprawdzić, które jestem w stanie wykonać...zastanawiam się tylko czy nie staram się rozwijać, upiększać, poprawiać tylko po to,żeby pokazać jemu co stracił- tak, wiem, zerwałam z nim kontakt całkowicie i nie mamy wspólnych znajomych, ale choćby jakiemuś wisrtualnemu "jemu". Czuję,że jakkolwiek zrobiłam postęp to moja motywacja nadal nie jest czysta. Mirello, trzymam kciuki za Twoją energię do działania...:)

3 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I ja się pożegnam. Dziś nasycony dzień był a ja mam jeszcze ćwiczenie do wykonania - spisywanie celów.
To mi pomaga psychiatrycznie. Spisuję sobie te małe i te dalekosięzniejsze cele a potem mam radochę z ich odhaczania. Że niby tak ogarniam to życie po życiu i że POTRAFIĘ zrobić mnóstwo rzeczy, których do tej pory nawet nie zauważałam.
Dziś odhaczam sernik i fugi. Kursy fotografii przesuwam na następny tydzień big_smile
Ale najpiękniejsze jest jedno - od kiedy odrąbałam sobie rękę wyciąganą do psychofaga wszystko idzie mi zdecydowanie sprawniej, ludzie na ulicy się do mnie uśmiechają, faceci w supermarkecie się za mną oglądają i nagle same robią się rzeczy, których przedtem nijak udźwignąć nie mogłam i nawet włosy przestały mi masowo wypadać.
Zdecydowanie wolę być bez ręki ale z głową niż na odwrót.

3 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja idę zrobić 100 brzuszków i spać. SAMA.

3 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I ja się pożegnam... Dobranoc

3 017

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wiecie, najgorsze w kształtowaniu tego dobrego mniemania o sobie jest to,że mam wyrzuty sumienia wobec dziewczyny, która była z nim przede mną...nie pomogłam nikogo oszukiwać, ona pierwsza zaczęła sypiać z innymi partnerami niż mój ex, ale jednak czasem wydaje mi się,że robiła to mu na złość,żeby mu pokazać jak jego fantazje o innych kobietach na nią działąją...ale tak naprawdę- nie mogłam tego wiedzieć...odebrałam tylko naukę,że jeśli ktoś na kim nam zależy tkwi w toksycznym zwiazku to nalezy go przekonać,żeby zerwał, ale nie odrywac od toksyn czynnie...;)z moimi wyrzutami muszę żyć, ale tez uczciwie powiem- nie mam żalu do jego nowej kobiety- po pierwsze- nie wiem co o naszym związku usłyszała...po drugie, myślę jednak,że gdyby nasza miłość była prawdziwa nic by nie zdziałała, a szukać szczęścia każdemu wolno...ale głupio jest:)

3 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czy ktoś tu jest??? zachlam się dziś...ja idealna żona, gospodyni, córka, idealna synowa.....zaskakujące jak łatwo można się uzależnić

3 019

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

widzicie, kiedy go pocieszałam wtedy to zupełnie nie rozumiałam o co tamtej dziewczynie chodzi, myślałam,że poszło o to,że on nie chce dzieci a ona tak, ale widziałam tylko jej awantury w jego stronę, fakt,że sama zaczęła u nich wprowadzać "otwarty związek" idąc do łóżka z kim innym, jej wyrzuty, jej alkohol...uważałam,ze gnębi, gasi i wykorzystuje mojego przyjaciela...w teraz tak ją rozumiem...trochę straszne, prawda...?

3 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

szumiąca,jestem ja. uzależnić od potrzeby bycia postrzeganym jako ideał...?

3 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

uzaleznić się od faceta od idealnego życia od poświęcenia a potgem mieć ochotę rzucić się do wisły

3 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ale mam za swoje mogłam się uczyć na poprzednich a teraz mam za swoje

3 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

rzucanie się do Wisły brzmi jak straszna frustracja...coś z tego co robisz musi kosztować Cię strasznie dużo,pytanie czy to jedna rzecz, czy suma wielu drobnych...

3 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

po prostu siedzę i piję i mam nadzieję, że świat się dziś skończy....ostatni raz czułam się tak kilka lat temu, wtedy powiedziałam sobie nigdy więcej i znów siedzę i mam ochotę na straszne rzeczy....tym razem przez kogoś kto.....miało juz k=nikogo nie być,,,,a tu on i nawet zgodziłam się wyjść za niego....i znów to samo ja pani psycholog kutwa, klecę życie innych a swoje mam jak cegłówki na palecie.....

3 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ha. z cudzymi problemami jest myślę łatwiej, nie Ci najbardziej pomagają innym, którzy najlepiej radzą sobie sam lecz Ci, którzy mają największą wiedzę i najsprawniej ją przekazują...jakie straszne rzeczy?

3 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

masz rację.... od siebie najtrudniej zacząć....nawet nie mam siły czytać Twoich postów...wybacz...pani idealnej terapetce....pewnie jak wytrzexwieję i przeżyję to przeczytam, a teraz mam chwilowy zanik myślenia

3 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

głupi odruch pisania Ci z wielkiej litery...:) myślę,że ważne jest ustalenie czemu dwa razy popełniłaś ten sam błąd...nie bez powodu przecież?

3 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ale zaksakujące jak my kobiety umiemy ładować się w kłopoty we własnej głowie.... same sobie robimy kuku a potem płacz zgrzyt...

3 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no zobacz....ni zauważyłam tego Ci....naqwet jak jestem pijana nie umiem nikomu zrobić krzywd....Ci, te ci z dużej litery...to jest właśnie kochać za mocno....wiesz co....popłynęłam, przez dwa lata płynęłam, nie...trzy....dwa lata małżenstwa.....zawsze będę popełniać ten błąd dziś jestem przekonanan o tym....nigdy się nie nauczę....zawsze będę komuś lizać nóżki...masakra a potem pretensja, że Tobie nikt nie liże...znów tobie z dużej...eeeee...po prostu człowiek, który zna od podszewki to i wo....nie może się mylić ale na własne życzenie może pierdolić wszystko. kropka

3 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oj umiemy, ja mam poczucie winy,że zerwałam kontakt z facetem, który tworzył harem. mam też poczucie winy wobec jego byłej dziewczyny, od której odszedł gdy my zaczynaliśmy nasz romans, która sama nie była wierna, nadużywała alkoholu i pewnie sama miała poważny problem...wobec wszystkich mam poczucie winy tylko nie wobec siebie...więc w głowie można sobie zrobić niesamowite rzeczy, ale może...także pozytywne:) odpocznij i trzymaj się ciepło:)

3 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

poczucie winy... jako człowiek mogę powiedzeć że tylko dobrzy ludzie to mają.... jesteś w takim razie na zupełnie innej płaszczyźnie niż oni.....a poczucie winy to uczucie..więc trzeba je odczuwać w stsunku do kogoś....nie można wyczuwać czegoś w stosunku do kogoś, na którego poziomie się nie jest..... proste równanie matematyczne....

3 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie rozumiem do końca tego bycia na innej płaszczyźnie niż oni, chyba,że w takim wzgledzie,że on jest teraz szczęśliwy, a ja nie za bardzo... ale poczucie winy w pewnym stopniu pomaga mi się uwolnić od tego całego dziwnego związku...chodzi o to,że nie warto utrzymywać kontaktu z kimś przez kogo czuję się gorszym, mniej moralnym człowiekiem...
a ten syndrom lizania nózek znam... i cięzko się uwolnić od tego bo bycie dobrym dla bliskich, jak najlepszym jest w końcu przecież promowane...no przynajmniej ja mam wrażenie,że jest na mnie wielka presja dbania o innych... jak teraz dochodzi presja dbania o siebie to już po prostu wariuję:)

3 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l&c napisał/a:

głupi odruch pisania Ci z wielkiej litery...:)

No to akurat to kultura big_smile

3 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
szumiąca pustka w głowie napisał/a:

czy ktoś tu jest??? zachlam się dziś...ja idealna żona, gospodyni, córka, idealna synowa.....zaskakujące jak łatwo można się uzależnić

Szumiąca pustka w głowie

ja też tu siedzę, leczę się z uzależnienia od faceta i to właśnie weekendy są najgorsze, najtragiczniejsze bo wtedy nie wiem co mam ze sobą zrobić nie mogę sobie miejsca znaleźć, czuje jakiś niepokój wybucham placzem echhhh...ale to wszystko nic dziś moja przyjaciółka wyjechała do pracy do Anglii...na długo...zostałam sama....łzy płyną po policzkach była zawsze obok, zawsze wtedy gdy chciałam napisać smsa do Niego niezobowiązującego po ktorym kontakt zostawał nawiązywany od nowa była Ona moja kochana z milionem argumentów za tym zeby nie pisać...ze nie jest mnie wart...ze jest niedojrzałym dupkiem z milionem kolezanek...że mnie nie szanował, chociaż na okrągło powtarzał ze mnie szanuje, ze mieszka 100klm ode mnie...ze poprostu nie był dla mnie...

A teraz jej nie ma. Zostaję z tym sama. Tęknie za Nią. I za Nim niestety też:-(

3 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

ja też tu siedzę, leczę się z uzależnienia od faceta i to właśnie weekendy są najgorsze, najtragiczniejsze bo wtedy nie wiem co mam ze sobą zrobić nie mogę sobie miejsca znaleźć, czuje jakiś niepokój wybucham placzem echhhh...ale to wszystko nic dziś moja przyjaciółka wyjechała do pracy do Anglii...na długo...zostałam sama....łzy płyną po policzkach była zawsze obok, zawsze wtedy gdy chciałam napisać smsa do Niego niezobowiązującego po ktorym kontakt zostawał nawiązywany od nowa była Ona moja kochana z milionem argumentów za tym zeby nie pisać...ze nie jest mnie wart...ze jest niedojrzałym dupkiem z milionem kolezanek...że mnie nie szanował, chociaż na okrągło powtarzał ze mnie szanuje, ze mieszka 100klm ode mnie...ze poprostu nie był dla mnie...

A teraz jej nie ma. Zostaję z tym sama. Tęknie za Nią. I za Nim niestety też:-(

To wspaniałe, że w Twoim kręgu osób był ktoś Ci tak bliski. Jednakże jej wyjazd na wyspy nie oznacza przecież końca wszystkiego. Ja moją przyjaciółkę zostawiłam 5 lat temu. Było ciężko, łzy leciały jak z kranu woda, a ja czułam się samotna... Ale były listy, były maile, telefony... Pomimo tego, że mieszkamy w dwóch różnych krańcach Polski zawsze mogę do niej zadzwonić, prosić o radę czy nawet wysłuchać jak stara się doprowadzić mnie do pionu.
Wydawało mi się, że jestem sama, że odległość wpłynie znacząco na naszą przyjaźń i się pomyliłam... Odległość zmieniła jedynie częstotliwość naszych spotkań, ale nadal mamy dobry kontakt ze sobą i to się liczy smile

Nie jesteś jedyną, która lecząc się z uzależnienia tęskni... Ja również odczuwam tęsknotę... Najśmieszniejsze jest, że ta tęsknota jest za facetem, który ma mnie głęboko gdzieś... I gdy sobie o tym pomyślę uznaję, że muszę być pomylona... No bo jak za takim szczurem można tęsknić? Ale jednak... I wtedy jestem zła na siebie...

3 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia

No właśnie siedze i łzy lecą jak z kranu, nie mogę sobie z tym poradzić...wiem że są telefony maile GG, ale przez 10 lat widywałyśmy się codziennie codziennie rozmawiałyśmy po pare godzin jedna drugiej zawsze spieszyła z pomocą a teraz Moniu potrzebuje jej najbardziej. zeby to wszystko przezyć,żeby zapomnieć o dupku który wdarł sie w moje życie.

Tęsknie za kimś kto nie jest wart jednego wspomnienia a ja wylałam juz za nim morze łez...moj największy problem to to ze do wszystkiego podchodze bardzo emocjonalnie jestem poprostu miękka jak gąbka a na zewnątrz najtwardsza na świecie skorupa...

3 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Tęsknie za kimś kto nie jest wart jednego wspomnienia a ja wylałam juz za nim morze łez...moj największy problem to to ze do wszystkiego podchodze bardzo emocjonalnie jestem poprostu miękka jak gąbka a na zewnątrz najtwardsza na świecie skorupa...

To jest najgorsze w tej całej sytuacji, że obrażają nas, poniżają , dają  do zrozumienia że ktoś inny jest dla nich ważny, a my nadal tęsknimy. Zastanawiam się jak długo tak będzie. "Syndrom weekendowy" któraś z Was napisała - i chyba ma rację. Dla mnie najgorsze są weekendy.  Dzisiaj też wstałam z poczuciem pustki. Jest mi źle że mnie to spotkało ( zdrada, porzucenie, i jeszcze znęcanie psychiczne). Jest mi źle, że nie wiem na czym stoję. Nie mogę się dogadać z" mężem" co do rozstania. Facet stracił głowę i teraz przyjął zasadę moja przyjaciółka jest ważna, a ty poczekaj na swoją kolej.        straszne to.
Targają mną straszne emocje - czasem wydaje mi się ,że nie wytrzymam już ani jednego dnia, ale potem zbieram się i idę do przodu.    Ale jak długo tak można?   Zastanawiam się kiedy przyjdzie zobojetnienie?    Kiedy przestanie bolec?

3 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella a bez głowy da się żyć?? Bo przecież przez te wszystkie lata straciłam ją dla niego więc chyba żyć można? Mnie może najpierw trzeba odciąć łeb z całym tym kłębem niepotrzebnych myśli o nim, ponosić go trochę pod pachą,wyczyścić, przeinstalować  i zalogować się do systemu ponownie. Od dzisiaj biorę się za fachową literaturę czyszczenia mózgu ze śmieci, wsiadam na rower, pospaceruje z psami i zrobię sobie taką listę celów jak wy. Ha! Aż się boję...

3 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

No właśnie siedze i łzy lecą jak z kranu, nie mogę sobie z tym poradzić...wiem że są telefony maile GG, ale przez 10 lat widywałyśmy się codziennie codziennie rozmawiałyśmy po pare godzin jedna drugiej zawsze spieszyła z pomocą a teraz Moniu potrzebuje jej najbardziej. zeby to wszystko przezyć,żeby zapomnieć o dupku który wdarł sie w moje życie.

Tęsknie za kimś kto nie jest wart jednego wspomnienia a ja wylałam juz za nim morze łez...moj największy problem to to ze do wszystkiego podchodze bardzo emocjonalnie jestem poprostu miękka jak gąbka a na zewnątrz najtwardsza na świecie skorupa...

Rozumiem cię, ale skoro zalogowałaś się tutaj to my postaramy się wesprzeć jak możemy. Może czasem niekochana użyje terapii wstrząsowej ale to wszystko dla twojego dobra. big_smile W twoim przypadku to podwójna strata. Ja bym to porównała do Diabła i Anioła. Ten pierwszy (twój były) wiesz że jest zły, że nie powinnaś się z nim zadawać i nie możesz sama wchodzić mu do kotła. Anioł cię od tego chronił, czuwał nad Tobą ale przecież wiesz, że Anioły właśnie po to sobą jeśli nie ciałem to duchem. Jak masz ochotę ryczeć to rycz, wypłacz swoje a potem wyjdź na spacer, ochłoń a wszystko się ułoży. I pisz przede wszystkim.

3 040 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-26 10:34:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja dziewczyny dziś wstałam z poczuciem lęku... Lęku przed nim... Wiem, że dziś wróci od niej i jeśli nie wyjdę z mieszkania to (na szczęście) go nie spotkam na klatce schodowej... Ale jeśli przypadkiem wpadniemy na siebie...?? On chce rozmowy, a mnie jak go zobaczę zaraz przeszyje strach...  Wczoraj jego kuzyn przyznał się do tego mi, że zachowanie R. wyglądało jakbym była dla niego półroczną przygodą, którą chwalił się przed rodziną i znajomymi... Upokorzenie niezłe... Boli to strasznie... A ten debil mówił "to nie prawda, tak nie jest". Sranie w banie... Wrrr ;/

Nania ja również podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie... Nawet on miał mi to za złe, że potrafię w pewnym momencie wybuchnąć płaczem podczas naszej rozmowy, gdy rozmawialiśmy o czym co jest dla mnie ważne bądź bliskie. Z resztą ja jestem bardzo ufna (to mój minus) i do wszystkiego przywiązuje wagę emocjonalności (kolejny minus) a do tego wrażliwa ze mnie babka (i jeszcze jedna kreseczka). Tyle, że ja kiedyś potrafiłam być silną babką, znającą swoją wartość, cenę, żaden mi nie podskoczył... Potrafiłam i odszczekać i olać większość spraw... A ten... Zrobił ze mnie chodzącą pesymistkę, która boi sie odezwać na jakikolwiek temat, bo zaraz ON będzie zły...

Epoka zdrada, wstyd, poniżenie, zniewaga i w końcu znęcanie psychiczne... która tego nie doświadczyła... Mówią że czas to najlepsze rozwiązanie na każde wyjście z sytuacji... Na każdą przyjdzie odpowiedni czas aby wreszcie przestało boleć... Tydzień, miesiąc, pół roku lub dłużej... Tego nie wiemy... Tego nie wie nikt...

mirella brawa dla Ciebie za odwagę aby coś z dzisiejszym dniem uczynić... wink

3 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Epoka

tak jak Ty czuję się strasznie jest mi smutno,płaczę rozpaczam i marzę żeby to się kiedyś skończyło...bo tak naprawde nic sie nie skończyło. Dziś do niego zadzwonie i on przyjedzie i bedzie cudownie...cudowny sex przytulanie, moze nawet jakis spacer a potem sie ubierze i wroci do siebie i tak jeden weekend dla mnie drugi dla jego dzieci a w miedzyczasie czas dla jego kolezanek...zaczęło mnie to przygniatać az wreszcie przygniotło...

Mirella udało Ci się to porównanie Diabeł i Anioł:-) trafiłaś w sedno...

bardzo chciałabym być już w tym miejscu w którym są Niekochana, Tarantela, Anhedonia, Marynarka...wiem, że wszystko zależy ode mnie WIEM ALE JEST MI NA RAZIE TAK CIĘZKO ZE NIE MOGE SIE RUSZAĆ...

dziekuje ze jesteście....

3 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Dziś do niego zadzwonie i on przyjedzie i bedzie cudownie...cudowny sex przytulanie, moze nawet jakis spacer a potem sie ubierze i wroci do siebie

A nie uważasz, że nie powinnaś dzwonić do niego i prosić o jego przyjazd?? Mnie wczoraj dziewczyny uświadomiły, że nie powinnam zgadzać się na rozmowę, którą mam dziś odbyć z R. Bo jeśli powiem NIE to będzie pierwszy poważny krok do uwolnienia się od niego... Więc czemu Ty nie chcesz się uwolnić??

3 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

A ja dziewczyny dziś wstałam z poczuciem lęku... Lęku przed nim... Wiem, że dziś wróci od niej i jeśli nie wyjdę z mieszkania to (na szczęście) go nie spotkam na klatce schodowej... Ale jeśli przypadkiem wpadniemy na siebie...?? On chce rozmowy, a mnie jak go zobaczę zaraz przeszyje strach...  Wczoraj jego kuzyn przyznał się do tego mi, że zachowanie R. wyglądało jakbym była dla niego półroczną przygodą, którą chwalił się przed rodziną i znajomymi... Upokorzenie niezłe... Boli to strasznie... A ten debil mówił "to nie prawda, tak nie jest". Sranie w banie... Wrrr ;/

Nania ja również podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie... Nawet on miał mi to za złe, że potrafię w pewnym momencie wybuchnąć płaczem podczas naszej rozmowy, gdy rozmawialiśmy o czym co jest dla mnie ważne bądź bliskie. Z resztą ja jestem bardzo ufna (to mój minus) i do wszystkiego przywiązuje wagę emocjonalności (kolejny minus) a do tego wrażliwa ze mnie babka (i jeszcze jedna kreseczka). Tyle, że ja kiedyś potrafiłam być silną babką, znającą swoją wartość, cenę, żaden mi nie podskoczył... Potrafiłam i odszczekać i olać większość spraw... A ten... Zrobił ze mnie chodzącą pesymistkę, która boi sie odezwać na jakikolwiek temat, bo zaraz ON będzie zły...

Epoka zdrada, wstyd, poniżenie, zniewaga i w końcu znęcanie psychiczne... która tego nie doświadczyła... Mówią że czas to najlepsze rozwiązanie na każde wyjście z sytuacji... Na każdą przyjdzie odpowiedni czas aby wreszcie przestało boleć... Tydzień, miesiąc, pół roku lub dłużej... Tego nie wiemy... Tego nie wie nikt...

mirella brawa dla Ciebie za odwagę aby coś z dzisiejszym dniem uczynić... wink

Moniu

ja też się boje jakielkolwiek rozmowy, nie chce już rozmawiać bo to do niczego nie prowadzi, skoro przez tak długi okres czasu nie potrafiliśmy sie przed sobą oworzyć to teraz tym bardziej. Dlatego nie odpisałam juz na pare smsów trzymam się jedyne czego pragnę to zakonczyć to, zapomniec i zacząć normalnie zyć bez niego...sama...

3 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moniu

uwierz mi podejmowałam juz tyle prób zaprzestania kontaktu i zadna sie nie powiodła:-( najdłuższa trwała 2 tygodnie a potem sms telefon jego lub mój i wszystko od nowa... nie ufam za grosz, nie daje mi poczucia bezpieczeństwa, jedynie cudowny sex i chyba tylko za tym tęsknie...echhh to chore wszystko Monia...i tak rok stania w miejscu...pragne czegos wiecej od zycia a na własne zyczenie mam tylko to:-(

3 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

.

bardzo chciałabym być już w tym miejscu w którym są Niekochana, Tarantela, Anhedonia, Marynarka...wiem, że wszystko zależy ode mnie WIEM ALE JEST MI NA RAZIE TAK CIĘZKO ZE NIE MOGE SIE RUSZAĆ...

dziekuje ze jesteście....

Każda z nas by chciała już przy mecie, ale przecież one przechodziły to samo. One tak samo jak my miały te same dylematy, te same rozterki, nieprzespane noce. Nikt za nas życia nie przeżyje, nikt się za nas z tym nie upora. Pamiętajcie co Nas nie zabije to wzmocni.

Monia Przeczytałam kiedyś mądry cytat: "Strach przed cierpieniem jest gorszy niż samo cierpienie" Jeśli się z nim spotkasz - trudno - będziesz musiała zagryźć zęby i iść dalej, ale nie gódź się na rozmowę. Skoro mieszkacie od siebie na wyciągnięcie ręki wiesz że wcześniej czy później kontakt nawet wzrokowy jest nieunikniony.

3 046 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-26 11:03:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Epoka napisał/a:

Zastanawiam się kiedy przyjdzie zobojetnienie?    Kiedy przestanie bolec?

Kochanie - wtedy, kiedy dasz sobie na to pozwolenie. To zależy od Ciebie.


monia_3103 napisał/a:

Wczoraj jego kuzyn przyznał się do tego mi, że zachowanie R. wyglądało jakbym była dla niego półroczną przygodą, którą chwalił się przed rodziną i znajomymi... Upokorzenie niezłe... Boli to strasznie...

Zapamiętaj sobie to upokorzenie - będzie jak znalazł, gdy go jednak spotkasz.

3 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mirella

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów jestem pewna ze chce to zakończyć...PIERWSZY RAZ... nigdy dotąd nie zarzyło mi sie nie odpisać na jego smsa, nie oddzwonić NIGDY. Teraz po przeczytaniu tego wątku w całości jestem pewna ze to dla mnie najlepsze wyjście.
Płączę...i dzis przeznacze ten dzień w całości na płacz walkę o siebie zaczne od jutra...dziś nie mam na to siły...a do tego towarzyszy mi jakis dziwny strach ze juz nigdy nikomu nie zaufam i juz zawsze bede sama a samotności boję sie najbardziej:-(

3 048 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-26 11:09:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny ukrywałam coś, ale wydaje mi się, że czas się przyznać do czegoś, choć się wstydzę...

Nie warto coraz bardziej się pogrążać i upadać niżej i niżej... R. okłamuje mnie non stop a wszyscy jego bliscy wiedzą, że ja jestem tylko przygodą w jego zyciu, że on czeka dnia w którym wyprowadzę się z mieszkania jego siostry i na wieki wieków usunę się z jego życia...

Już raz próbowałam się usunąć... Złapał mnie taki dół że masakra. Zdałam sobie sprawę, że na własne życzenie doprowadziłam się sama do takiego stanu, że jestem wykorzystywana (i co z tego że dostaje chwile cudownego sexu w imię czego? podłości z jego strony) i nie sprzeciwiam się temu, że zniszczył mnie on, a ja nawet tego nie zauważyłam, bo byłam slepa. Pragnęłam wiele dostawałam znikome COŚ. Odsunął mnie od siebie - bolało jak cholera. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem wystarczająco dobra dla niego, że w żaden sposób nie dorównam jego byłej, że nigdy nie zaznam odrobiny szczęścia z jego strony, takiego prawdziwego szczęścia. Upokorzył mnie na oczach rodziny i przyjaciół... Nie wytrzymałam i zażyłam garść tabletek popijając wódką... Zrządzeniem losu było to, że to ON mnie uratował i tylko właśnie dzięki NIEMU zyję... Ale co to za życie? W ciągłym kłamstwie, upokorzeniu i małej wiary we własną osobę i wartości, które przestały się liczyć w imię miłości do niego...

Zastanówcie się czy warto? Czy warto tak się zniżać dla sexu? Nania sex może być z każdym innym - on nie jeden... A tak, on traktuje Cię jak marionetkę...

Nie zniżajcie się do takiego stopnia jak ja, niech ominą Was takie chwila jaka mnie złapała i obyście nigdy nie pomyślały tak jak ja... Staram się zapomnieć o tamtym dniu - ale czasami ciężko... Trudno się przyznać, że upadłam aż tak nisko, że chciałam się zabić przez niego... ON uznał, że jestem chora psychicznie i że potrzebuje pomocy w zakładzie zamkniętym, ja odpowiedziałam jedynie "nic nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz"... Żyję tylko dzięki niemu... On jest tym, który mnie zabijał, ale i przywrócił do życia... Jaki mieć teraz do tego stosunek?

3 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

a do tego towarzyszy mi jakis dziwny strach ze juz nigdy nikomu nie zaufam i juz zawsze bede sama a samotności boję sie najbardziej:-(

Zaintrygowałaś mnie, przyznaję. hmm Że niby teraz ufasz i nie jesteś samotna? Ciekawe...

Ja nigdy nie byłam bardziej samotna niż w moim małżeństwie i nikt nie był mniej godzien mojego zaufania niż jeszczemąż.

3 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Nastepna rozmowa z ta moja bliska osoba i znowu jej pytanie - Grejs, ok a za co go tak kochasz? Jezu nie umialam odpowiedziec i do dzisiaj mysle , mysle , mysle i nic dziura.
No wlasnie za co?
Nastepne jej pytanie - Grejs , a czego bedzie ci zal jak odejdziesz? Jezu...ratunku nie potrafilam znalezc nic czego bedzie mi zal...dzieci ze mna byly sa i beda , psa zabieram , kota tez... niczego... NICZEGO , NICZEGO.
Jaki wniosek jestem jakas nienormalna , ze jestem w tym miejscu jakim jestem. Chyba trzeba mnie kopnac w.... jeszcze kilka razy!!!
Kochajaca za bardzo to ja idiotka Grejs, przyznaje sie bez bicia (ale z kopnieciem !!!)
Pozdrowienia dla wszyskich kochajacych za bardzo !!!  smile

Grejs. Dziewczyny

-  od dnia kiedy przeczytałam powyższego posta, próbuję odpowiedzieć sobie na te same pytania i  z przerażeniem stwierdzam  - podobnie jak Grejs  dziura. Zaczynam się zastanawiać czy kochać można z przyzwyczajenia. Jak myślicie?

3 051 Ostatnio edytowany przez monia_3103 (2011-06-26 11:16:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

mirella niestety będę musiała stawić mu czoła, jak za każdym razem, ale teraz w całkowicie inny sposób. Pokaże mu swoją obojętność, olewkę (choć może być ciężko), ale jak mówi niekochana upokorzenie jakie mi dał będzie motorem do tego aby przestać być miłą i łagodną...

Epoka za co ja go kocham? Heh śmieszne, teraz już nie wiem... Gdybyś mi zadała to pytanie jakieś 4 miesiące temu do pół roku odpowiedziałabym Ci bez problemu... Dziś również dziura...

3 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
monia_3103 napisał/a:

Żyję tylko dzięki niemu... On jest tym, który mnie zabijał, ale i przywrócił do życia... Jaki mieć teraz do tego stosunek?

Monia, no proszę Cię! To tak jakbyś uważała, że życie uratował Ci kierowca, który Cię przejechał na pasach, wycofał, przejechał jeszcze raz dla pewności - ALE wezwał pogotowie...

3 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Mirella

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów jestem pewna ze chce to zakończyć...PIERWSZY RAZ...

To jak już wiesz czego chcesz, zostaje ci tylko w tym wytrwać.

3 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Monia, no proszę Cię! To tak jakbyś uważała, że życie uratował Ci kierowca, który Cię przejechał na pasach, wycofał, przejechał jeszcze raz dla pewności - ALE wezwał pogotowie...

Hehe! Dobre big_smile

3 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Nania napisał/a:

a do tego towarzyszy mi jakis dziwny strach ze juz nigdy nikomu nie zaufam i juz zawsze bede sama a samotności boję sie najbardziej:-(

Zaintrygowałaś mnie, przyznaję. hmm Że niby teraz ufasz i nie jesteś samotna? Ciekawe...

Ja nigdy nie byłam bardziej samotna niż w moim małżeństwie i nikt nie był mniej godzien mojego zaufania niż jeszczemąż.

Tak NIEKOCHANA bardzo ale to bardzo liczę na Twoje stwianie do pionu:-) gdybym napisała więcej o tym na co sobie pozwalałam na co sie zgadzałam to dopiero złąpałabyś się za głowę...jak walczyłam o niego pół roku temu w najbardziej idiotyczny sposób...
Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, ale daleko mi do Ciebie Niekochana....

Posty [ 2 991 do 3 055 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 45 46 47 48 49 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026