Witam Kochane dziewczyny! Sorki dorwalam sie do komputera ,gdzie nie ma polskich znakow i bedzie troche nie po polsku... Wszystko, co piszecie jest mi bardzo bliskie. Codziennie przezywam z Wami Wasze problemy , sa moimi problemami. Jest mi przykro , ze u mnie malo co sie zmienia w dzialaniach. Jednak w srodku ide do przodu - pracuje nad soba. Czego nie moge zmienic ? Tego , ze jestem bardzo niezdecydowana , boje sie , ze w koncu obudzi sie moj M. i wezmie sprawy w swoje rece i ja ulegne , zapomne , pojde za nim i znowu znajde sie w dziurze. Staram sie walczyc ze soba , ucze sie siebie wzmacniac , pisze za i przeciw - za naszym malzenstwem (rachunek jest zdecydowanie za zakonczeniem naszego zycia malzenskiego) i nie wiem dlaczego jestem nadal taka chybotlwa uczuciowo- niech to szlag!!! Jestem wsciekla na siebie , ze go nadal kocham a, on ma mnie w d..e doslownie. Nadal nic nie robi tylko czeka, co ja zrobie. Ostatnio zwierzylam sie ( po 14 miesiacach mojej samotnosci - milczenia malzenskiego) bliskiej osobie,Lusi co u mnie sie dzieje. Lusia byla w szoku ,na zewnatrz wygladamy jakby nic sie nie stalo , nigdy sie nie zalilam , nie narzekalam , nie skarzylam. Dlatego ten szok. Jej reakcja byla taka :
- Czys ty zwariowala?!
- Dlaczego nic nie mowilas , przez tyle lat?
- Na co ty czekasz?
- Dlaczego tak ciepisz?
- Na co czekasz , ze on sie ocknie?
- Jestem zla na Ciebie , bo jego traktowalam jak Twojego przyjaciela!
- Nigdy nie traktowalabym go tak jak traktuje , dalabym jemu odczuc , ze jestem duchowo z Toba , przez to on czul sie pewnie , ze ty glupia ukrywasz wszystko to co zle o nim...
- Myslisz , ze jak ryczysz , to on zlituje sie nad Toba i wroci ?
- Oni wszyscy chca seksownych usmiechnietych , a nie takich jak ty zestresowanych i ryczacych!!!
- Przeciez on najbardziej cieszylby sie zebys umarla i mialby wszystko co ma i jeszcze udalby zmartwionego!
To , co uslyszalam od Luski bylam w szoku - CO ONA WYGADUJE ?! Przeciez on mnie kocha tylko chce cos uzyskac swoim milczeniem i swoim "buntem lezenia na kanapie"...
Minelo kilka dni ,poplakalam, przemyslalam i doszlo do mnie...glupia glupia zakochana i glupia.
Tego mi bylo trzeba!!! Kopa , ktorego dostalam!
Kurcze dlaczego tak jestem zakochana , ze az taka glupia... Nastepna rozmowa z ta moja bliska osoba i znowu jej pytanie - Grejs, ok a za co go tak kochasz? Jezu nie umialam odpowiedziec i do dzisiaj mysle , mysle , mysle i nic dziura.
No wlasnie za co?
Nastepne jej pytanie - Grejs , a czego bedzie ci zal jak odejdziesz? Jezu...ratunku nie potrafilam znalezc nic czego bedzie mi zal...dzieci ze mna byly sa i beda , psa zabieram , kota tez... niczego... NICZEGO , NICZEGO.
Jaki wniosek jestem jakas nienormalna , ze jestem w tym miejscu jakim jestem. Chyba trzeba mnie kopnac w.... jeszcze kilka razy!!!
Kochajaca za bardzo to ja idiotka Grejs, przyznaje sie bez bicia (ale z kopnieciem !!!)
Pozdrowienia dla wszyskich kochajacych za bardzo !!!
Pozdrowienia dla LUSI
:D:D:D
Kochana - masz koło siebie rozsądną, kochającą Cię kobietę. Masz terapeutkę w zasięgu ręki. Nie zmarnuj tej okazji.
Cieszę się, że Cię "skopała". ![]()