netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 195 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 861 do 2 925 z 26 310 ]

2 861

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Witam Kochane dziewczyny! Sorki dorwalam sie do komputera ,gdzie nie ma polskich znakow i bedzie troche nie po polsku... Wszystko, co piszecie jest mi bardzo bliskie. Codziennie przezywam z Wami Wasze problemy , sa moimi problemami. Jest mi przykro , ze u mnie malo co sie zmienia w dzialaniach. Jednak w srodku  ide do przodu - pracuje nad soba. Czego nie moge zmienic ? Tego , ze jestem bardzo niezdecydowana , boje sie , ze w koncu obudzi sie moj M. i wezmie sprawy w swoje rece i ja ulegne , zapomne , pojde za nim i znowu znajde sie w dziurze. Staram sie walczyc ze soba , ucze sie  siebie wzmacniac , pisze za i przeciw - za naszym malzenstwem (rachunek jest zdecydowanie  za zakonczeniem naszego zycia malzenskiego) i nie wiem dlaczego jestem nadal taka chybotlwa uczuciowo- niech to szlag!!! Jestem wsciekla na siebie , ze go nadal kocham a, on ma mnie w d..e doslownie. Nadal nic nie robi tylko czeka, co ja zrobie. Ostatnio zwierzylam sie ( po 14 miesiacach mojej samotnosci - milczenia malzenskiego) bliskiej osobie,Lusi co u mnie sie dzieje. Lusia byla w szoku ,na zewnatrz wygladamy jakby nic sie nie stalo , nigdy sie nie zalilam , nie narzekalam , nie skarzylam. Dlatego ten szok. Jej reakcja byla taka :
- Czys ty zwariowala?!
- Dlaczego nic nie mowilas , przez tyle lat?
- Na co ty czekasz?
- Dlaczego tak ciepisz?
-  Na co czekasz , ze on sie ocknie?
- Jestem zla na Ciebie , bo jego traktowalam jak Twojego przyjaciela!
- Nigdy nie traktowalabym go tak jak traktuje , dalabym jemu odczuc , ze jestem duchowo z Toba , przez to on czul sie pewnie , ze ty glupia ukrywasz wszystko to co zle o nim...
- Myslisz , ze jak ryczysz , to on zlituje sie nad Toba i wroci ?
- Oni wszyscy chca seksownych usmiechnietych , a nie takich jak ty zestresowanych i ryczacych!!!
- Przeciez on najbardziej cieszylby sie zebys umarla i mialby wszystko co ma i jeszcze udalby zmartwionego!
To , co uslyszalam od Luski bylam w szoku  - CO ONA WYGADUJE ?! Przeciez on mnie kocha tylko chce cos uzyskac swoim milczeniem i swoim "buntem lezenia na kanapie"...
Minelo kilka dni ,poplakalam, przemyslalam i doszlo do mnie...glupia glupia zakochana i glupia.
Tego mi bylo trzeba!!! Kopa , ktorego dostalam!
Kurcze dlaczego tak jestem zakochana , ze az taka glupia... Nastepna rozmowa z ta moja bliska osoba i znowu jej pytanie - Grejs, ok a za co go tak kochasz? Jezu nie umialam odpowiedziec i do dzisiaj mysle , mysle , mysle i nic dziura.
No wlasnie za co?
Nastepne jej pytanie - Grejs , a czego bedzie ci zal jak odejdziesz? Jezu...ratunku nie potrafilam znalezc nic czego bedzie mi zal...dzieci ze mna byly sa i beda , psa zabieram , kota tez... niczego... NICZEGO , NICZEGO.
Jaki wniosek jestem jakas nienormalna , ze jestem w tym miejscu jakim jestem. Chyba trzeba mnie kopnac w.... jeszcze kilka razy!!!
Kochajaca za bardzo to ja idiotka Grejs, przyznaje sie bez bicia (ale z kopnieciem !!!)
Pozdrowienia dla wszyskich kochajacych za bardzo !!!  smile

Pozdrowienia dla LUSI big_smile:D:D:D
Kochana - masz koło siebie rozsądną, kochającą Cię kobietę. Masz terapeutkę w zasięgu ręki. Nie zmarnuj tej okazji.
Cieszę się, że Cię "skopała". big_smile

2 862

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tez sie ciesze , ze zostalam skopana!!!Ten typ tak  ma, jak skopia , to dopiero zrozumie ! Tarantella moze masz racje , ze jestem przerazona , ze boje sie nowej sytuacji , tylko nie wiem dlaczego , bo samotna bardziej nie bede. Samotna jestem od dawna , a wlasciwie wglebiajac sie w temat ,to w malzenstwie samotna bylam zawsze. Nigdy o mnie nie walczyl i nie zawalczyl, w przeciwienstwie do mnie. Walczylam zawsze o niego , stalam murem w kazdej trudnej chwili przy nim. Nawet czasmi wiedzac , ze nie mial racji bronilam go dla zasady. Byl pewien mnie  i jest nadal i dzisiaj jeszcze za pewny !!! To teraz pokutuje. Mysle , ze nie zdaje sobie sprawy , ze w koncu podejme drastyczne kroki. Przyjdzie czas. Tylko jeszcze kilka kopnikow dostane. Jak macie ochote pokopac , to bardzo prosze...przyjme wszystko . Im wiecej tym lepiej dla mnie ! Do roboty dziewczyny. Kocham WAS !!!

2 863

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Tez sie ciesze , ze zostalam skopana!!!Ten typ tak  ma, jak skopia , to dopiero zrozumie ! Tarantella moze masz racje , ze jestem przerazona , ze boje sie nowej sytuacji , tylko nie wiem dlaczego , bo samotna bardziej nie bede. Samotna jestem od dawna , a wlasciwie wglebiajac sie w temat ,to w malzenstwie samotna bylam zawsze. Nigdy o mnie nie walczyl i nie zawalczyl, w przeciwienstwie do mnie. Walczylam zawsze o niego , stalam murem w kazdej trudnej chwili przy nim. Nawet czasmi wiedzac , ze nie mial racji bronilam go dla zasady. Byl pewien mnie  i jest nadal i dzisiaj jeszcze za pewny !!! To teraz pokutuje. Mysle , ze nie zdaje sobie sprawy , ze w koncu podejme drastyczne kroki. Przyjdzie czas. Tylko jeszcze kilka kopnikow dostane. Jak macie ochote pokopac , to bardzo prosze...przyjme wszystko . Im wiecej tym lepiej dla mnie ! Do roboty dziewczyny. Kocham WAS !!!

I pewnie wydawało Ci się, że jesteś taka WYJĄTKOWA, co? wink
JA TEŻ!

2 864

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

A jak dla mnie Grejs, to Ty nie jesteś zakochana tylko przerażona. Przerażona perspektywą nieuknionych zmian, ew. samotności, ew. pogorszenia sytuacji materialnej, i innymi ewentualnościami, których zwyczajnie się boisz. Ja też sobie bardzo długo wmawiałam, że skoro jestem TAK zakochana to jest co ratować. Ale to nie była miłość. Okazuje się, że miłość i strach jest bardzo łatwo pomylić. Nigdy wcześniej tego nie wiedziałam.

Tak własnie jest ze mną. Tak bardzo próbowałam wmówić sobie, że może nas połączyć cos wyjątkowego, że jak będę sie starać co raz więcej i bardziej, to On nagle zrozumie, że Jestem kobietą bez której nie potrafi żyć. Tak sobie naiwnie wymarzyłam. Wczoraj zrobiłam podsumowanie naszego związku na kartce choć długo się przed tym wzbraniałam, pewnie dlatego, że w głębi serca wiedziałam jak będzie wyglądał taki bilans. Pierwsze co przyszło mi na myśl, to fakt, że zaczął znajomość ze mną od największego kłamstwa ponieważ ukrył przede mną, że się z kimś spotyka. Później analizując cały nasz związek doszłam do smutnego wniosku, że nigdy nie poznałam Jego znajomych, wyłaczając tych z którymi pracuje, ale nigdy nie byłam z Nim na żadnej imprezie w Jego miejscowości. Za to On bardzo chętnie uczestniczył ze mną w spotkaniach z moimi przyjaciólmi.  To On zawsze wybierał kiedy mogę do Niego przyjechać, a gdy tego nie chciał, przełykałam łzy i spędzałam weekend samotnie. To samo dotyczy spotkań u mnie, gdy chciał przyjechać zmieniałam swoje wszystkie plany, wykręcałam się od spotkań z przyjaciólmi czy rodzinką. Przesunęłam swoje granice, wybaczając zdradę, która jak pamiętacie z moich postów wyszła na jaw i starałam się uwierzyć, że teraz jest już innym człowiekiem, który zrozumiał jak złe było jego postępowanie. Tyle, że Jego skrucha trwała bardzo krótko, a potem to już była tylko irytacja, dlaczego wciąż Mu nie ufam i wciąż do tego wracam. Doszło do tego, ze zaczął mi wmawiać, że to przeze mnie nie możemy się teraz spotkać z moimi przyjaciółmi, bo tak Im na Niego nagadałam, że On będzie się źle czuł w Ich towarzystwie. Sprawa wyłączonego telefonu gdy był w zeszły wekeend u mnie, dla Niego powód, że sie czepiam o taką błahostkę, dla mnie kolejny dowód, ze nie jest szczery. Nieodbieranie wieczorem telefonu gdy jest u siebie, według Niego znowu sie czepiam, dla mnie znowu czerwone światło. Nadmienię, że w drugą stronę nie ma prawa taka sytuacja zaistnieć. Tak bardzo starałam się być ciagle lepsza, nie znosił bałaganu, więc cała elektryczna szorowałam, pucowałam i wietrzyłam swoje mieszkanie przed Jego przyjazdem, kąpałam psa bo ciagle uwazał, ze smierdzi. Nawet piekłam cholerne makowce, bo On je lubi, nieważne, ze ja niekoniecznie. Mogłabym długo wymieniać, ale nie chce nikogo zanudzać. Reasumując wczoraj ujrzałam swój związek przez pryzmat innej osoby, obiektywnej osoby. Nie chcę już w tym tkwić. Wiem, że juz nieraz o tym pisałam, mialam takie postanowienia, nie umiałam tego dotrzymać, ale tym razem czuję, że naprawdę dojrzałam do tej decyzji. Po prostu dalsza znajomość z Nim doprowadzi mnie na skraj załamania, muszę się uratować. Chyba jestem tego warta. Wczoraj Mu o tym powiedziałam, długo rozmawialismy, chyba najbardziej zobolało Go to, że nie jestem z Nim szczęsliwa. No jak śmiem, przecież kazda inna zapewne by była. Koniec końców, wyszło na to, że ja sobie sama wymysliłam, że cos może wyniknać z naszej znajomości, bo przecież tak naprawdę to niczego mi nie obiecywał. I, że Jemu też będzie lepiej beze mnie bo za bardzo Go ograniczałam. Ha, nawet nie wie jak bardzo mi pomógł tymi słowami.

Przepraszam, że chaotycznie i bez składu, ale to przez emocje. Teraz czeka mnie cięzka praca nad samą sobą. Czytałam cały czas wszystkie Wasze posty, mam nadzieję, że będę czerpać z nich siłę.

2 865

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia przeczytałam Twoją wypowiedź i nie uwierzysz, ale czuję się tak jakbym przeczytała swoją historię, wszystko zaczęło się od kłamstwa tez się z kimś spotykał gdy zaczął spotykać się ze mną...też w zasadzie nic mi nie obiecywał sama sobie wszystko wymyśliłam tez nie poznałam jego znajomych tez telefon ściszony jejku ta sama przerażająca historia która nie może sie skończyć...bo nie umiem zerwać całkowicie kontaktu....żeruje na mnie emocjonalnie mając problemy z dzećmi z ich widywaniem pisze do mnie dzwoni żali się, wie że sama jestem matką więc los dzieci nie jest mi obojętny. więc wciągam się w te jego problemy nie wiem po co...a dlatego ze wciąz mi powtarza ze tylko ja je tak naprawde poznałam i tylko ja wiem jak jemu na nich zależy....ech nie moge...

2 866 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-23 13:39:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moniu, kochana moja. Dobrze, że wróciłaś big_smile

No tak, te makowce.... wink Ja nie mam wątpliwości, że JESTEŚ warta tego, co najlepsze.
Tez tak myślę, że On Ci pomógł. Teraz tylko WYTRWAĆ. Pisz kochana, pisz - zawsze, gdy Ci będzie ciężko wytrwać. I nie uciekaj wink

Od siebie dodam, że mój jeszczemąż zbierał ze zdumienia szczękę z podłogi, jak mu powiedziałam, że nie lubię tego ICH domu. "Why?" I szczerze odpowiedziałam "Nic dobrego mnie tu nie spotkało". Bo taka jest prawda. Mieszkamy tu 7 lat i to była równia pochyła.
I jeszcze coś, co już zachowałam (przynajmniej na razie) dla siebie: SEKS. Był kiepski. Nawet bardzo kiepski. Ale - już wiem, że nigdy taki nie będzie tongue Z pewnością tongue:P:P

2 867

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nania wiem, że bardzo cięzko jest się wyrwać ze szponów toksycznej miłości, wiem bo sama podejmowałam marne próby, ale w końcu przychodzi taki moment, że juz dłużej nie można tolerować i usprawiedliwiac chorych zachowań. Poczytaj inne posty, zobaczysz jak mądre kobiety sobie z tym radzą. Uwierz, że mozna, ja w to wierzę i nie dam więcej  sie ranić.

2 868

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Moniu, kochana moja. Dobrze, że wróciłaś big_smile

No tak, te makowce.... wink Ja nie mam wątpliwości, że JESTEŚ warta tego, co najlepsze.
Tez tak myślę, że On Ci pomógł. Teraz tylko WYTRWAĆ. Pisz kochana, pisz - zawsze, gdy Ci będzie ciężko wytrwać. I nie uciekaj wink

Od siebie dodam, że mój jeszczemąż zbierał ze zdumienia szczękę z podłogi, jak mu powiedziałam, że nie lubię tego ICH domu. "Why?" I szczerze odpowiedziałam "Nic dobrego mnie tu nie spotkało". Bo taka jest prawda. Mieszkamy tu 7 lat i to była równia pochyła.
I jeszcze coś, co już zachowałam (przynajmniej na razie) dla siebie: SEKS. Był kiepski. Nawet bardzo kiepski. Ale - już wiem, że nigdy taki nie będzie tongue Z pewnością tongue:P:P

Niekochana, ja tu ciagle byłam, tyle, że po cichutku:/
Myślę, że Twój jeszczemąż jeszcze nie raz będzie zbierał szczękę z podłogi.  Może przemyśli Twoje słowa, może uzna, że celowo chcesz Go zranić. Czy wiadomo tak naprawdę co w Ich głowach "siedzi"?

Co do seksu, sama miałam ochotę na koniec uzyc tego argumentu, ale byłoby to cholerną nieprawdą. Niestety było bosko i niestety mam świadomość, że nie tylko ja tego miałam okazję tego doświadczyć   sad

2 869

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:

Nania wiem, że bardzo cięzko jest się wyrwać ze szponów toksycznej miłości, wiem bo sama podejmowałam marne próby, ale w końcu przychodzi taki moment, że juz dłużej nie można tolerować i usprawiedliwiac chorych zachowań. Poczytaj inne posty, zobaczysz jak mądre kobiety sobie z tym radzą. Uwierz, że mozna, ja w to wierzę i nie dam więcej  sie ranić.

Moniu nawet nie wiesz ile razy próbowałam nawet nie wiesz ile razy, stale mi mówił o koleżankach, kolezanki to kolezanki tamto, niby taki był ze mna szczery bo o wszystkim mówił później po jakimś czasie wychodziły kłamstwa. teraz on nagle chciałby znów cieszyć sie tym ze jest miedzy nami dobrze ale ja mu kompletnie nie ufam, w kazdej chwili przypominam sobie zło które mi wyrządził tym gadaniem i walcze z tym zeby nie odpisywać na smsy. żeby zapomnieć zapomniec i żyć...dzieje się tak tylko na chwile zeby za jakiś czas powrócić ze zdwojoną siłą..znów kontakt...nie mam już siły na to nie mam:-(

2 870

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Monia przeczytałam Twoją wypowiedź i nie uwierzysz, ale czuję się tak jakbym przeczytała swoją historię, wszystko zaczęło się od kłamstwa tez się z kimś spotykał gdy zaczął spotykać się ze mną...też w zasadzie nic mi nie obiecywał sama sobie wszystko wymyśliłam tez nie poznałam jego znajomych tez telefon ściszony jejku ta sama przerażająca historia która nie może sie skończyć...bo nie umiem zerwać całkowicie kontaktu....żeruje na mnie emocjonalnie mając problemy z dzećmi z ich widywaniem pisze do mnie dzwoni żali się, wie że sama jestem matką więc los dzieci nie jest mi obojętny. więc wciągam się w te jego problemy nie wiem po co...a dlatego ze wciąz mi powtarza ze tylko ja je tak naprawde poznałam i tylko ja wiem jak jemu na nich zależy....ech nie moge...

Kochana, ja wiem, że to dużo stron, ale prześledź ten wątek od początku i jeszcze "Dlaczego zdradzani są głupi" - zaobserwujesz naszą ewolucję. Prawie każda z nas zaczynała z Twojej pozycji. Można się uwolnić - trzeba tylko CHCIEĆ!
A chcieć możesz tylko Ty. Tego za Ciebie nie zrobimy hmm

2 871

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nania trzeba kompletnie odciąć kontakt, innej mozliwości nie ma. Póki będziemy podatne na manipulację nic dobrego z tego nie wyniknie. Na wszelki wypadek zablokowałam w telefonie połączenia i smsy z Jego numeru. Synowi kazałam nie odbierać jak będzie widział Jego numer w swoim telefonie, bo zdarzało Mu się wcześniej dzwonić na młodego telefon, gdy ja miałam wyłączony.
Jeśli ktos oszukuje i uchodzi Mu to płazem będzie to robił w dalszym ciągu. Ja już się o tym przekonałam, myslę, że i Ty się wkrótce o tym przekonasz.

2 872

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia jestes wielka big_smile

2 873

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana
przeczytam ten wątek cały to będzie dla mnie lektura do poduszki żeby całkowicie wyrzucić myśli o nim ze swojej głowy...nie wiem dlaczego nie umiem przestać o nim myśleć, to myślenie zajmuje mi długie godziny w ciągu dnia i nocy...dlaczego...
dlaczego jestem taka słaba zeby powiedzieć STOP
dlaczego przeżywam te jego problemy podczas gdy on o moich nie ma zielonego pojęcia bo o nich nie mówię...uważa że przecież jestem tak silną kobietą, która radzi sobie świetnie w życiu to i z jego problemami sobie poradze.
a ja wcale nie jestem taka silna to tylko moja maska którą zakładam wychodząc z domu:-( tez mam załamania, chwile w ktorych płacze do poduszki bo jest mi źle...ale on tego nie wie bo jest dupkiem ktory widzi tylko to co na zewnątrz a moje uczucia miał gdzieś...

2 874

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Można się uwolnić - trzeba tylko CHCIEĆ!
A chcieć możesz tylko Ty. Tego za Ciebie nie zrobimy hmm

Święta prawda, ja juz coś o tym wiem. Ale teraz bardzo chcę, chcę znowu być szczęśliwa, nie tylko przez te ochłapy, którymi mnie raczył, ale tak naprawdę.

2 875

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia
i ten sex u mnie też niestety był boski ale w życiu przecież nie tylko o to chodzi prawda?? tak szczerze to nigdy nie miałam takiego sexu i czasem za nim tęsknie ale przeciez sex ma być tylko dopełnieniem wielkiego uczucia a nie jego podstawą....miliony myśli...chciałabym go zablokować w pamięci:-(

2 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Monia jestes wielka big_smile

Dziękuje, ale wcale się taka nie czuję. Teraz czuję wstyd, że tak długo żyłam tylko iluzją, że dałam sobą manipulować, że tak się poświęcałam. Czułam wstyd pisząc tego długiego posta, że tyle czasu wczesniej mi poświęcałyście, a ja nie chciałam dostrzec prawdy o Nim. Teraz czuję ulgę, wielką ulgę. Nie napisałyście, że byłam głupia, że miałyście rację. Tak się cieszę, że mogłam to z siebie wyrzucić. Jestem Wam taka wdzięczna za to.

2 877

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nania napisał/a:

Niekochana
przeczytam ten wątek cały to będzie dla mnie lektura do poduszki żeby całkowicie wyrzucić myśli o nim ze swojej głowy...nie wiem dlaczego nie umiem przestać o nim myśleć, to myślenie zajmuje mi długie godziny w ciągu dnia i nocy...dlaczego...
dlaczego jestem taka słaba zeby powiedzieć STOP
dlaczego przeżywam te jego problemy podczas gdy on o moich nie ma zielonego pojęcia bo o nich nie mówię...uważa że przecież jestem tak silną kobietą, która radzi sobie świetnie w życiu to i z jego problemami sobie poradze.
a ja wcale nie jestem taka silna to tylko moja maska którą zakładam wychodząc z domu:-( tez mam załamania, chwile w ktorych płacze do poduszki bo jest mi źle...ale on tego nie wie bo jest dupkiem ktory widzi tylko to co na zewnątrz a moje uczucia miał gdzieś...

Jeśli chcesz - napisz na mojego maila, to przeslę Ci naszą lietraturę. Przeczytasz - i poczujesz, że oczka i uszka się otwierają. Zaczniesz rozumieć.

To co napisałaś - każda z nas taka była. Nie jesteś wyjątkowa wink Jesteś całkiem przeciętna. To uleczalne big_smile

2 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Można się uwolnić - trzeba tylko CHCIEĆ!
A chcieć możesz tylko Ty. Tego za Ciebie nie zrobimy hmm

Święta prawda, ja juz coś o tym wiem. Ale teraz bardzo chcę, chcę znowu być szczęśliwa, nie tylko przez te ochłapy, którymi mnie raczył, ale tak naprawdę.

Monia tego właśnie prawdziwego szczęścia pragnę teraz z całego serca...to co on mi dawał to była jakaś podróbka szczęścia z Tajwanu ech jak ciężko sobie to uświadomić i przyznać do tego przed samym sobą....
Moniu musimy zawalczyć o siebie...tylko od czego zacząć:-(

2 879 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-23 14:15:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Monia jestes wielka big_smile

Dziękuje, ale wcale się taka nie czuję. Teraz czuję wstyd, że tak długo żyłam tylko iluzją, że dałam sobą manipulować, że tak się poświęcałam. Czułam wstyd pisząc tego długiego posta, że tyle czasu wczesniej mi poświęcałyście, a ja nie chciałam dostrzec prawdy o Nim. Teraz czuję ulgę, wielką ulgę. Nie napisałyście, że byłam głupia, że miałyście rację. Tak się cieszę, że mogłam to z siebie wyrzucić. Jestem Wam taka wdzięczna za to.

Ohhhhhh..... WSTYD. Ja go kocham. Tak mi pomógł. Tak bardzo już nie chciałam go czuć, że dokonałem niemożliwego. Pozbyłam sie źródła WSTYDU.

2 880

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Monia jestes wielka big_smile

Dziękuje, ale wcale się taka nie czuję. Teraz czuję wstyd, że tak długo żyłam tylko iluzją, że dałam sobą manipulować, że tak się poświęcałam. Czułam wstyd pisząc tego długiego posta, że tyle czasu wczesniej mi poświęcałyście, a ja nie chciałam dostrzec prawdy o Nim. Teraz czuję ulgę, wielką ulgę. Nie napisałyście, że byłam głupia, że miałyście rację. Tak się cieszę, że mogłam to z siebie wyrzucić. Jestem Wam taka wdzięczna za to.

Kazdy kto tak mocno, mocno z calych sil  zaprzecza... czuje potem wstyd.
Kazda z nas czula wstyd za swoja glupote...
Normalka.

2 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Reasumując, niech moj wstyd będzie dla mnie bodźcem do dalszego działania. Pozbycia się złudzeń o pieknej, wspólnej przyszłości, która nigdy nie nastąpi, pozbycia się toksyny z mojego umysłu. Boję się, nie będę ukrywać, ale wiem, że dam radę, że jest to mozliwe. Wystarczy poczytać Wasze posty, Wam się udało, mnie też się uda.

2 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Kazdy kto tak mocno, mocno z calych sil  zaprzecza... czuje potem wstyd.
Kazda z nas czula wstyd za swoja glupote...
Normalka.

Nie zgadzam sie. Nie kazdy czuje wstyd smile Przede wszystkim duzo kobiet nie odczuwa swojej glupoty, wiec zyja w przeswiadczeniu, ze nic sie nie stalo.

2 883

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Median napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Kazdy kto tak mocno, mocno z calych sil  zaprzecza... czuje potem wstyd.
Kazda z nas czula wstyd za swoja glupote...
Normalka.

Nie zgadzam sie. Nie kazdy czuje wstyd smile Przede wszystkim duzo kobiet nie odczuwa swojej glupoty, wiec zyja w przeswiadczeniu, ze nic sie nie stalo.

Kazda ktora przyznala sie do kkzb... czuje ten wstyd

ja to nawet podejrzewam, ze w niektorych przypadkach by uniknac tego poczucia wstydu zaprzeczamy faktom.
Latwiej powiedziec: "poswiecam sie w imie milosci bo jestem szlachetna, kazdy dzwiga swoj krzyz. Ja moj krzyz klade na oltarzu milosci", niz powiedziec, ze jest sie glupia baba z kompleksami i spragniana milosci, nic nie warta w swoich oczach kobieta, ktora nie zasluguje na nilc lepszego wiec ma to na co w jej mniemaniu zasluguje.

2 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Monia, Nania. Poznaję Was - bohaterki książki "Dlaczego on jej nie kocha a ona za nim szaleje". Naprawdę ta książka była dla mnie przełomowa. Wciągnęłam ją nosem w jedną noc. I potem nastąpił przełom. Tam macie wszystko o zaczynaniu od kłamstwa, od wybuchu romantycznej miłości (później ten wybuch jest dla nas kotwicą, bo skoro był taki romantyczny początek, to to musiało być przeznaczenie). Tam macie o technikach, przy pomocy których jesteśmy pozbawiane naszej tożsamości w celu całkowitego oddania się swojemu bożyszczu. Co Wam będę z resztą wymieniać. Marsz do biblioteki i czytać. Bardzo pomocna jest też książka "Chcę być kochana tak jak chcę". Nie jestem wielbicielką stylu dialogowego Katarzyny Miller ale jest tam sporo ciekawych spostrzeżeń, które pomazałam markerem na żółto, żeby nigdy nie zapomnieć.

Jedna z nich (częściowo w moim skrócie)
Nie jesteś szczęsliwa ale są takie momenty, kiedy on przymuszony sytuacją, twoim szantażem, wykonuje jakieś ruchy świadczące o tym, że może stać się trochę lepszy. Następują dwa tygodnie pozornej sielanki, na którą ty znów dajesz się złapać. Bo wydaje ci się, że jeśli on zrobił tych kilka rzeczyna które ty długo czekałaś (kupił kwiatki, powiedział, że jesteś miłością jego życia) to jest to właśnie ten twój raj i tak już pozostanie. A nie pozostanie, bo to NIE JEST JEGO RAJ i nic tu nie zostało wypracowane na zasadzie chętnego wzajemnego wysiłku tylko wymuszone przez ciebie.

2 885 Ostatnio edytowany przez Median (2011-06-23 14:36:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Jedna z nich (częściowo w moim skrócie)
Nie jesteś szczęsliwa ale są takie momenty, kiedy on przymuszony sytuacją, twoim szantażem, wykonuje jakieś ruchy świadczące o tym, że może stać się trochę lepszy. Następują dwa tygodnie pozornej sielanki, na którą ty znów dajesz się złapać. Bo wydaje ci się, że jeśli on zrobił tych kilka rzeczyna które ty długo czekałaś (kupił kwiatki, powiedział, że jesteś miłością jego życia) to jest to właśnie ten twój raj i tak już pozostanie. A nie pozostanie, bo to NIE JEST JEGO RAJ i nic tu nie zostało wypracowane na zasadzie chętnego wzajemnego wysiłku tylko wymuszone przez ciebie.

O tak. Paskudne, mroczne, ale jakze prawdziwe.

A nie bedzie tak, ze my o tym, wiemy, ale gdzies tam w srodku cos spowoduje, ze znowu powielimy schemat? Ja sie potwornie boje tego, ze jakas juz wiedze mam, ale wlasnie to "cos" spowoduje, ze sie zlamie, albo w ogole o tych prostych rzeczach zapomne albo podswiadomie wypre je i znowu powtorze to, czego nie powinnam hmm

2 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

jest sie glupia baba z kompleksami i spragniana milosci, nic nie warta w swoich oczach kobieta, ktora nie zasluguje na nilc lepszego wiec ma to na co w jej mniemaniu zasluguje.

A ja się zawsze gubię w swoich filologicznych zapędach, jak określić KKZB. A tu TAKA PIĘKNA DEFINICJA. Taka wprost, taka bez tych wszystkich: deficyty, niedobory, niezaspokojne potrzeby z dzieciństwa, podatności na toksycznych partnerów.

Bez bajerów.

2 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

jest sie glupia baba z kompleksami i spragniana milosci, nic nie warta w swoich oczach kobieta, ktora nie zasluguje na nilc lepszego wiec ma to na co w jej mniemaniu zasluguje.

A ja się zawsze gubię w swoich filologicznych zapędach, jak określić KKZB. A tu TAKA PIĘKNA DEFINICJA. Taka wprost, taka bez tych wszystkich: deficyty, niedobory, niezaspokojne potrzeby z dzieciństwa, podatności na toksycznych partnerów.

Bez bajerów.

Tak, to taka piękna definicja. big_smile Goła prawda big_smile

2 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

teraz-kocham-za-bardzo.pewnie-dlatego-godze-sie-na-wszystko-w-lozku-i-w-zyciu-ale-to-ja-zdradzilam-czuje-sie-jak-panna-nikt-prosze-o-niezrozumienie

2 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niekochana,

Nie to mialam na mysli mowiac ( wszyscy ) - nie mialam na mysli ilosci osob zetknietych z nalogiem. Ale rozumiem co masz na mysli.

Zazdrosc napisala:

???...pewnosc, ze nie jestem kkzb? zatem odpowiem... NIE JESTES KKZB tak dlugo jak nie dasz sobie na to przyzwolenia ?? <<<<  Z TYM SIE ZGADZAM

Ja tkwilam w patologicznym zwiazku, gdzie ktos pod koniec zwiazku klamal, zdradzal, i ja przez dlugi czas to tolerowalam, i to nie tylko z milosci do tej osoby, ale ze strachu przed tym czy komus sie jeszcze spodobam, i czy ktos mnie??? Nie mialam odwagi wyrzucic go za drzwi w pore. Ja w tym konkretnym wypadku nie nazwalabym siebie KKZB ale osoba niepewna siebie, z zanizona samoocena.

Fakt, faktem terminologia nie jest tak wazna, KKZB to ktos kto toleruje zle zachowania partnera.

Ktoras z Was wspomniala, ze nie zauwazyla niepokojacych zachowan partnera na poczatku zwiazku. To akurat jest dosc powszechne. Jak czlowiek jest zakochany to malo widzi... Tzn widzi duzo, ale tylko zalety partnera wink niestety... No i jest to udowodnione naukowo wink

Gorzej, jak juz sie ma pewna swiadomosc patologicznych wad partnera i sie to dalej toleruje, trzeba w tedy szukac pomocy.


Tak zmieniajac temat.

Ktoras z Was napisala ( przepraszam mam skleroze  - nie pamietam która), ze jak sie wywoluje usmiech ( sztucznie ) na twarzy, to sie wydzielaja endorfiny. Chcialam tylko powiedziec, ze to DZIALA smile Dla mnie to jest jakies rewolucyjne odkrycie. NIe bagatelizujcie tego, tylko sprobujcie.

2 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurcze wpisalam posta nie w tym watku co trzeba....

2 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
majusia napisał/a:

Kurcze wpisalam posta nie w tym watku co trzeba....

E, tam... Te same czarownice i tam, i tu big_smile

2 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
Tarantella napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

jest sie glupia baba z kompleksami i spragniana milosci, nic nie warta w swoich oczach kobieta, ktora nie zasluguje na nilc lepszego wiec ma to na co w jej mniemaniu zasluguje.

A ja się zawsze gubię w swoich filologicznych zapędach, jak określić KKZB. A tu TAKA PIĘKNA DEFINICJA. Taka wprost, taka bez tych wszystkich: deficyty, niedobory, niezaspokojne potrzeby z dzieciństwa, podatności na toksycznych partnerów.

Bez bajerów.

Tak, to taka piękna definicja. big_smile Goła prawda big_smile

I wszystkie tu tak brzydko skrzywione, a mnie się nieraz zdawało że ja jedyna myślę w tak pokrętny sposób. Kochane Wy !! big_smile wink
(Poczułam przypływ wzruszenia faktem, że dzielimy się tym samym popraństwem, przechodzę do lektury poprzedniej strony i widzę, że od rana panuje tu wszechobecne pospolite (wz)ruszenie, może dziś jakaś ważna data dla meduz kochających za bardzo i stąd ten nastrój tkliwy;) )

Grejs, cieszę się, że Lusia dobrała Ci się do skóry. Najważniejsze, że doceniasz jej pozytywny wpływ i nie wzbraniasz się przed wylewaniem kubła zimnej wody. Dobrze mieć takie wsparcie smile

Monia- sądziłam, że Twój psychozwiązek zakończył się sporo czasu temu wraz z wykryciem "konkurentki", tak błędnie wywnioskowałam z postów. Albo coś sobie dopowiedziałam, albo pomyliłam osoby. Zrób jedno- przyjrzyj się jeszcze dokładniej temu jak podle się czujesz w tej kupie gówna i jak tylko dopadnie Cię myśl sentymentalna, rozdzierające wspomnienie bądź wizja tego "jak pięknie miało być" przywołaj na odsiecz to rzeczywiste odczucie, które jest konskekwencją związku z patałachem. Nie będziesz chciała niczego bardziej jak wymazać psychofaga ze swojej rzeczywistości raz na zawsze.

2 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Sylnova, witaj.
Proś, proś o siłę powstrzymania się przed proszeniem. Przedstawię Ci trzy warianty:
1. Jeśli nie zechce wrócić - nic go przed tym nie powstrzyma, a Twoje upokorzenie wówczas będzie Cię boleć jeszcze bardziej.  Faceci nie wracają "bo ona tak strasznie to przeżywa". Mogą tylko pomyśleć - nie mogę wrócić, bo tu mam spokojniej , przyjemniej, a jak wróce do tamtej, to permanentny lament gwarantowany.
2. Jeśli zaś zechce wrócić, to Twoje milczenie będzie dla niego tylko dowodem na to, że jesteś kobietą z godnością, dla której tym bardziej warto się zastanowić nad odbudowaniem waszego związku.
3. Jeśli natomiast nie wróci mimo Twojego milczenia, to znaczy, ze tak miało być a Ty zostaniesz po tym wszystkim z twarzą.

Trzymaj się i pisz. Któraś z nas jest u zawsze do pomocy i wsparcia.

Staram sie. Dziś mija drugi dzień mojego milczenia.. Jest tyle rzeczy, które chciałabym mu jeszcze wyjaśnić, ale wiem, ze w obecnej sytuacji to jest niemożliwe, bo on tego nie przyjmie, ze będzie sie śmiał z ta druga ze mnie, ze jego siła będzie wciąż rosła. Próbuje układać sobie mój dzień bez niego, najgorzej jest wieczorem, kiedy myśli tluka sie po głowie jak oszalale. W minioną niedziele spakowalam jego rzeczy, wysłałam smsa, żeby je odebrał, bo stja na klatce schodowej. Nie odebrał ich. Musiałam wynieść je do piwnicy. Przyjechał we wtorek w nocy, jak złodziej i zabrał je. Oddałam obraczke, pierścionek zareczynowy, zero reakcji.. Dziś w Boże Ciało poszłam z przyjaciółka na procesie. Mieszkam w małej miejscowości, wiec już pewnie wszyscy wiedza..to ta która mąż zostawił i poszedł do innej, w dodatku mojej znajomej.. Ale pomyślałam sobie, ze to nie ja powinnam sie wstydzić, tylko on, to on zdradzal mnie, w końcu wyprowadził. A wiecie co jest najgorsze? Kiedy z nim rozmawiałam, pytałam sie dlaczego, to nie potrafił mi odpowiedzieć. Nic nie zapowiadało takiego końca.. Byliśmy szczęśliwi razem.. Dziś wiem, ze tak nie było.. Dziś kiedy pytam, co dalej? Odpowiada, ze on sam jeszcze nie wie, czy chce być tam, czy w domu.. Masakra.. Kocham go, ale nie chce żyć zludzeniami. Walczę ze sobą o ciszę miedzy nami..

2 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Fajka napisał/a:

Monia- sądziłam, że Twój psychozwiązek zakończył się sporo czasu temu wraz z wykryciem "konkurentki", tak błędnie wywnioskowałam z postów. Albo coś sobie dopowiedziałam, albo pomyliłam osoby. Zrób jedno- przyjrzyj się jeszcze dokładniej temu jak podle się czujesz w tej kupie gówna i jak tylko dopadnie Cię myśl sentymentalna, rozdzierające wspomnienie bądź wizja tego "jak pięknie miało być" przywołaj na odsiecz to rzeczywiste odczucie, które jest konskekwencją związku z patałachem. Nie będziesz chciała niczego bardziej jak wymazać psychofaga ze swojej rzeczywistości raz na zawsze.

Fajka, ze wstydem przyznaję, że nie pomyliłaś osoby, ani nic sobie nie dopowiedziałaś. Psychozwiązek został reaktywowany po usilnych i owocnych staraniach psychofaga. Długo nie musiałam czekać na powrót zachowań, które tak bardzo obiecywał zmienić. Słowa, słowa, słowa mają taką moc. Tym razem nie dam się omamić, zero kontaktu, zakaz zblizania się. Zero wyjazdów firmowych, aż do całkowitego uleczenia się.

2 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Walczę żeby czegoś nie napisać do niego... Telefon leży obok mnie, na wyciągnięcie ręki.. Wiem..nie wolno mi, całkowity zakaz!! Ocalić mnie moze tylko milczenie i dystans..

2 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Walczę żeby czegoś nie napisać do niego... Telefon leży obok mnie, na wyciągnięcie ręki.. Wiem..nie wolno mi, całkowity zakaz!! Ocalić mnie moze tylko milczenie i dystans..

Trzymaj się kochana. Zajmij ręce i głowę czymś innym. Kąpiel, spacer - bez telefonu.

2 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Walczę żeby czegoś nie napisać do niego... Telefon leży obok mnie, na wyciągnięcie ręki.. Wiem..nie wolno mi, całkowity zakaz!! Ocalić mnie moze tylko milczenie i dystans..

Sylnowa, wylącz telefon jesli możesz. Pokusa będzie mniejsza. Rozumiem Cię doskonale, tyle razy obiecywałam sobie, że tego nie zrobię, a potem szybko brałam telefon do łapy i dzwoniłam. Teraz  nie zrobię tego błędu. Ty także tego nie rób, będziesz miała potem moralniaka.

2 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak zrobię, wyłącze telefon. Spróbuje obejrzeć jakiś film w telewizji. Moja mama przenocuje u mnie, będzie mi razniej. Wiecie, cieszę sie, ze znalazłam to forum..Ze poznaje i Was moje drogie. Teraz wiem, ze nie jestem sama, ze niestety jest nas wiecej takich kochających i naiwnie wierzących, ze on wróci.. zmieni sie dla mnie..postanowiłam sobie, ze nie będę sie zastanawiać dlaczego to zrobił, teraz jest mój czas, czas leczenia siebie..

2 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sylnowa, dobrze że nie będziesz sama, że masz wsparcie w osobie mamy. Poza tym masz to forum, pisz kiedy będziesz miała na to ochotę, tu otrzymasz wsparcie i pomoc. Jednak sama musisz się uporać z tym wszystkim, a to długi i bardzo trudny proces.

2 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia139 napisał/a:

Sylnowa, dobrze że nie będziesz sama, że masz wsparcie w osobie mamy. Poza tym masz to forum, pisz kiedy będziesz miała na to ochotę, tu otrzymasz wsparcie i pomoc. Jednak sama musisz się uporać z tym wszystkim, a to długi i bardzo trudny proces.

Dziekuje Monis
Jestem tak słaba, ciagle mam wrażenie, ze to zły sen, jakiś koszmar, który zaraz sie skończy..ale niestety tak nie jest. Wiem, ze muszę sie z tym uporać, i ze czas goi rany.. Ale póki co tylko o tym wiem, mam nadzieje jednak, ze kiedyś napisze, ze wiem i doswiadczam, ze tak jest. Jeszcze raz bardzo dziękuje za wsparcie.

2 901

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:
Monia139 napisał/a:

Sylnowa, dobrze że nie będziesz sama, że masz wsparcie w osobie mamy. Poza tym masz to forum, pisz kiedy będziesz miała na to ochotę, tu otrzymasz wsparcie i pomoc. Jednak sama musisz się uporać z tym wszystkim, a to długi i bardzo trudny proces.

Dziekuje Monis
Jestem tak słaba, ciagle mam wrażenie, ze to zły sen, jakiś koszmar, który zaraz sie skończy..ale niestety tak nie jest. Wiem, ze muszę sie z tym uporać, i ze czas goi rany.. Ale póki co tylko o tym wiem, mam nadzieje jednak, ze kiedyś napisze, ze wiem i doswiadczam, ze tak jest. Jeszcze raz bardzo dziękuje za wsparcie.

Wiem kochana, nikt od Ciebie nie wymaga byś była superbohaterką. Płacz, krzycz, klnij jeśli odczuwasz taką potrzebę. Nikt z nas nie jest silny, jesli z dnia na dzień zostaje ograbiony z miłości, czy złudzeń. Proces zdrowienia jest mozolny, raz ma się lepszy dzień, raz tak zły, że chce się tylko wyć do ścian, ale każdy z tych dni przybliża nas do normalności. Teraz ciężko jest w to uwierzyć, ale może pomogą Ci posty innych kobiet. Tyle w nich siły i mądrości. Trzymam za Ciebie kciuki i przytulam wirtualnie.

2 902 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-23 22:25:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i czy nie miałam racji, mówiąc, że takie jak my powinno się w kosmos wysyłać na czas rekonwalescencji? Na 90 dni.
Mam pomysł do zrealizowania w ścisłym KKZB gronie "Obóz pracy dla KKZB po zdradzie".
A tam:
- brak zasięgu  lub
- zakaz wnoszenia telefonów
- codzienne pogadanki pt. "co mi zrobił najgorszego", "jak się czułam odkrywając zdradę", "jakiego fajnego faceta mogłabym mieć gdybym wyzbyła się ..." (tu wstawić wszystkie błędy popełniane nawykowo przez KKZB w relacjach męsko-damskich)
- terapia grupowa
- terapia indywidualna
- wszywanie esperalu w wersji anty-psychofag
- intensywne uprawianie sportu (siłowania/basen i zajęcia w plenerze np. jogging + nordic walking)
- solarium + dieta odchudzająca
- nauka nowych umiejętności (informatyka, rzeźbiarstwo, warsztaty fotograficzne, kulinarne)
- sesje nienawiści (krzyki i walenie manekina w jądra)
- warsztaty wizażu pt. "Będę piękna dla siebie"
- kurs tańca na rurze  lub kurs tańca brzucha
- korzystanie z biblioteki KKZB i oglądanie budujących filmów  (zakaz wnoszenia komedii romantycznych)
- wypady do pobliskiego klubu w celu opanowania nowej funkcjonalności pt. "Umiem poderwać faceta bez słów nie zachowując się jednocześnie jak tirówka"
- na koniec profesjonalna sesja fotograficzna (indywidualna dla każdej kuracjuszki) pt. "Nowa ja i niech się zdrajca udławi na widok tych zdjęć"

Przez 90 dni można wiele zdziałać we wszystkich powyższych sferach. A jak niektórym nie starcza, to zostają na drugi turnus. Stan gotowości do powrotu do normalnego życia ocenia specjalna komisja.

Ma któraś kapitał zakładowy?
Trzeba wykupić ośrodek w głuszy, zatrudnić niezbędny personel (psychoterapeuci z najwyższej półki, masażyści, wizażyści, kosmetyczki, fotografowie ... i cała ta reszta)

2 903 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-06-23 22:36:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantella,

pomysł fantastyczny, wpisuję się na listę. Każdy z punktów jest mi teraz niezbędnie potrzebny by wytrwac w swoim postanowieniu. Tyle, że nie posiadam żadnego kapitału, nawet karty kredytowe mam wycyckane hmm
Chyba, że będę słuzyć jako materiał badawczy w celach naukowych.

2 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

No i czy nie miałam racji, mówiąc, że takie jak my powinno się w kosmos wysyłać na czas rekonwalescencji? Na 90 dni.
Mam pomysł do zrealizowania w ścisłym KKZB gronie "Obóz pracy dla KKZB po zdradzie".
A tam:
- brak zasięgu  lub
- zakaz wnoszenia telefonów
- codzienne pogadanki pt. "co mi zrobił najgorszego", "jak się czułam odkrywając zdradę", "jakiego fajnego faceta mogłabym mieć gdybym wyzbyła się ..." (tu wstawić wszystkie błędy popełniane nawykowo przez KKZB w relacjach męsko-damskich)
- terapia grupowa
- terapia indywidualna
- wszywanie esperalu w wersji anty-psychofag
- intensywne uprawianie sportu (siłowania/basen i zajęcia w plenerze np. jogging + nordic walking)
- solarium + dieta odchudzająca
- nauka nowych umiejętności (informatyka, rzeźbiarstwo, warsztaty fotograficzne, kulinarne)
- sesje nienawiści (krzyki i walenie manekina w jądra)
- warsztaty wizażu pt. "Będę piękna dla siebie"
- kurs tańca na rurze  lub kurs tańca brzucha
- korzystanie z biblioteki KKZB i oglądanie budujących filmów  (zakaz wnoszenia komedii romantycznych)
- wypady do pobliskiego klubu w celu opanowania nowej funkcjonalności pt. "Umiem poderwać faceta bez słów nie zachowując się jednocześnie jak tirówka"
- na koniec profesjonalna sesja fotograficzna (indywidualna dla każdej kuracjuszki) pt. "Nowa ja i niech się zdrajca udławi na widok tych zdjęć"

Przez 90 dni można wiele zdziałać we wszystkich powyższych sferach. A jak niektórym nie starcza, to zostają na drugi turnus. Stan gotowości do powrotu do normalnego życia ocenia specjalna komisja.

Ma któraś kapitał zakładowy?
Trzeba wykupić ośrodek w głuszy, zatrudnić niezbędny personel (psychoterapeuci z najwyższej półki, masażyści, wizażyści, kosmetyczki, fotografowie ... i cała ta reszta)

Ale wypas...  Szukamy sponsora.

2 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajka, dzieki trzymam sie. Moja Lusia taka madra zyciowo...jeszcze jakis czas temu ,kiedy moje przykre doswiadczenia z moim M. byly moja slodka tajemnica, Luska mnie wkurzala !!!  Jak madra mysle , niech swoje madrosci schowa w kieszen ! Tylko dlatego , ze balam sie , ze ktos moze pomyslec o M. negatywnie . Przeciez on moj tylko moj , najkochanszy , najpiekniejszy , najmadzrzejszy, kocham go , wszyscy go kochaja , lubia i mi zazdroszcza...nie daj Boze, zeby ktos sie dowiedzial , ze mnie zdradzal. Przeciez on  pomylil sie ,zbladzil, przeprosil , obiecal nigdy wiecej. Ja jestem dla niego najwazniejsza , nasze dzieci , nasz dom.Cierpialam , minelo troche czasu , ale wybaczylam i zaufalam. Zaczelam (JA, NIE ON) zycie od nowa , zreszta caly czas kochalam tak jak wczesniej, czyli po staremu !!!! (he, he ale glupia co?) Ukrywalam moja tajemnice skrupulatnie , ale bylam z siebie dumna!!! Nikt sie nie dowiedzial !!! Luska tez!!! Jestem sprytna , prawda?! Nie chcialam zeby dowiedziala sie moja rodzina w szczegolnosci MAMA (!!!) , ktora dalaby mu popalic i tego sie obawialam, ale tak jak pisalam bylam bardzo sprytna, tylko ja wiedzialam i sama sie  z tym kotlowalam!!! Balam sie, ze kiedy moja rodzinka sie o zdradach dowie, to wszystko (czyli moje pozycie z M.)rozleci sie jak domek z kart. Moje glupie myslenie !!! Tak naprawde ,to wszyscy to maja gdzies , a ja zylam pozorami i klamstwem! Przeciez to ja cierpialam , zyjac w klamstwie i cale zycie go broniac i ukrywajac jaki jest naprawde! Swoim zachowaniem dalam M. ciche przyzwolenie na dalsze  swobodne dzialania. I co teraz on  mysli? Ano mysli  , ze  jak zawsze pogadam , poplacze i wszystko wroci do normy. Czeka i jest przeswiadczony , ze tylko potrzeba tutaj czasu !!! I lezy spokojnie na kanapie i czeka na durnowata Grejs , az wreszcie sie wyciszy i zozumie , ze bez swojego M. nie da rady , bo przeciez UMRZE  na stojaco!!!
A tu  BIG niespodzianka Grejs wlazla na NET KOBIETY zlapala oddech poszla do przodu , pogadala z Luska no i juz sie dzieje !!!
Teraz mam dystans do wszystkiego , nie rycze , a jestem wsciekla na siebie , ze tak dlugo bylam taka GLUPIA!!! IDIOTKA JEDNA ze mnie , a on sie smieje  , a niech sie smieje!!! Ten sie smieje , kto sie smieje ostatni!!! Bede ta ostatnia .
Dziewczyny obiecuje tutaj WAM na forum. Koniec z mazaniem , rozmemlaniem , opowiadaniem bajek!!! KONIEC!!! Wlasnie planuje wypad 3-dniowy z moimi najwiekszymi przyjaciolkami tzn moimi corkami!!! Jedziemy w poniedzialek i to beda  najpiekniejsze  3 dni jakie moge sobie wyobrazic !!! Bedziemy tylko sie smiac i bawic!!!
Tarantella jestem za obozem pracy  dla KKZB i Niekochana masz racje szukamy sponsorow !!!
Mowilam WAM , ze WAS kocham?  smile smile smile

2 906 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-24 08:00:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Fajka, dzieki trzymam sie. Moja Lusia taka madra zyciowo...jeszcze jakis czas temu ,kiedy moje przykre doswiadczenia z moim M. byly moja slodka tajemnica, Luska mnie wkurzala !!!  Jak madra mysle , niech swoje madrosci schowa w kieszen ! Tylko dlatego , ze balam sie , ze ktos moze pomyslec o M. negatywnie . Przeciez on moj tylko moj , najkochanszy , najpiekniejszy , najmadzrzejszy, kocham go , wszyscy go kochaja , lubia i mi zazdroszcza...nie daj Boze, zeby ktos sie dowiedzial , ze mnie zdradzal. Przeciez on  pomylil sie ,zbladzil, przeprosil , obiecal nigdy wiecej. Ja jestem dla niego najwazniejsza , nasze dzieci , nasz dom.Cierpialam , minelo troche czasu , ale wybaczylam i zaufalam. Zaczelam (JA, NIE ON) zycie od nowa , zreszta caly czas kochalam tak jak wczesniej, czyli po staremu !!!! (he, he ale glupia co?) Ukrywalam moja tajemnice skrupulatnie , ale bylam z siebie dumna!!! Nikt sie nie dowiedzial !!! Luska tez!!! Jestem sprytna , prawda?! Nie chcialam zeby dowiedziala sie moja rodzina w szczegolnosci MAMA (!!!) , ktora dalaby mu popalic i tego sie obawialam, ale tak jak pisalam bylam bardzo sprytna, tylko ja wiedzialam i sama sie  z tym kotlowalam!!! Balam sie, ze kiedy moja rodzinka sie o zdradach dowie, to wszystko (czyli moje pozycie z M.)rozleci sie jak domek z kart. Moje glupie myslenie !!! Tak naprawde ,to wszyscy to maja gdzies , a ja zylam pozorami i klamstwem! Przeciez to ja cierpialam , zyjac w klamstwie i cale zycie go broniac i ukrywajac jaki jest naprawde! Swoim zachowaniem dalam M. ciche przyzwolenie na dalsze  swobodne dzialania. I co teraz on  mysli? Ano mysli  , ze  jak zawsze pogadam , poplacze i wszystko wroci do normy. Czeka i jest przeswiadczony , ze tylko potrzeba tutaj czasu !!! I lezy spokojnie na kanapie i czeka na durnowata Grejs , az wreszcie sie wyciszy i zozumie , ze bez swojego M. nie da rady , bo przeciez UMRZE  na stojaco!!!
A tu  BIG niespodzianka Grejs wlazla na NET KOBIETY zlapala oddech poszla do przodu , pogadala z Luska no i juz sie dzieje !!!
Teraz mam dystans do wszystkiego , nie rycze , a jestem wsciekla na siebie , ze tak dlugo bylam taka GLUPIA!!! IDIOTKA JEDNA ze mnie , a on sie smieje  , a niech sie smieje!!! Ten sie smieje , kto sie smieje ostatni!!! Bede ta ostatnia .
Dziewczyny obiecuje tutaj WAM na forum. Koniec z mazaniem , rozmemlaniem , opowiadaniem bajek!!! KONIEC!!! Wlasnie planuje wypad 3-dniowy z moimi najwiekszymi przyjaciolkami tzn moimi corkami!!! Jedziemy w poniedzialek i to beda  najpiekniejsze  3 dni jakie moge sobie wyobrazic !!! Bedziemy tylko sie smiac i bawic!!!
Tarantella jestem za obozem pracy  dla KKZB i Niekochana masz racje szukamy sponsorow !!!
Mowilam WAM , ze WAS kocham?  smile smile smile

Grejs, kochanie jestem z Ciebie dumna!
To wszystko, co napisałaś - zrobiłaś hop! i pokonałaś największe przeszkody - te, które były w Tobie. Teraz już nic Ci nie przeszkodzi. big_smile Konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja!

Mam nadzieję, że Twój post przeczyta kiedyś jakaś kobieta, która cały czas ZAPRZECZA i da jej on do myślenia.
Miłego wypoczynku kochana - wyściski dla Twoich córek.

2 907 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-06-24 08:28:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Grejs, napiszę to, co napisałam przed chwilą na wątku Operacji - wróćmy tu wieczorem. Napiszę coś, do czego szłam bardzo długo a jest moim wewnętrznym rozliczeniem się ze stanem, w którym znajdujesz się zarówno Ty jak i Operacja.
Teraz robota mnie przywaliła ale wieczorem bardzo chciałabym się z Wami podzielić moim przemyśleniem, jeśli nie wzgardzicie.

2 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzieki Niekochana...Mam dzisiaj w sobie tyle sily , ze moglabym sie podzielic!!! I chce sie dzielic. Jezeli tutaj jestesmy , to znaczy , ze jeszcze bladzimy , szukamy , probujemy!!! Wiem , jednak , jezeli cierpimy , szukamy rozwiazan  to rowniez pomagamy innym zagubionym serduszkom!!
Wy mi bardzo pomoglyscie!!! Czytalam i siedzialam cicho , bo nie szlam do przdu. Czasami byl jakis malutki kroczek to odwazylam sie napisac drobnostke , ale najlepiej zeby mnie nikt nie zauwazyl....cichutko bez odzewu .
DZISIAJ NIE !!!! DZIEWCZYNY JESTEM TUTAJ !!!! ZYJE , ODDYCHAM , MAM CHEC NA ZYCIE , MAM JESZCZE MNOSTWO SPRAW DO ZALTWIENIA!!!
Wielki oddech zlapalam , bo nie  jestem w swoim domu. Znalazlam sobie miejsce chwilowe do mieszkania (razem z dziewczynami oczywiscie) Jednak to jest na chwile i wiem , ze musimy byc osobno (bez M.) , bo wtedy lapie oddech. To moj plan...

2 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantllo bardzo chetnie!!! Wieczor piatkowy z WAMI !!! Super !!!

2 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Grejs, napiszę to, co napisałam przed chwilą na wątku Operacji - wróćmy tu wieczorem. Napiszę coś, do czego szłam bardzo długo a jest moim wewnętrznym rozliczeniem się ze stanem, w którym znajdujesz się zarówno Ty jak i Operacja.
Teraz robota mnie przywaliła ale wieczorem bardzo chciałabym się z Wami podzielić moim przemyśleniem, jeśli nie wzgardzicie.

Ale inne też mogą czerpać? tongue Uwielbiam, jak piszesz. big_smile

2 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Dzieki Niekochana...Mam dzisiaj w sobie tyle sily , ze moglabym sie podzielic!!! I chce sie dzielic. Jezeli tutaj jestesmy , to znaczy , ze jeszcze bladzimy , szukamy , probujemy!!! Wiem , jednak , jezeli cierpimy , szukamy rozwiazan  to rowniez pomagamy innym zagubionym serduszkom!!
Wy mi bardzo pomoglyscie!!! Czytalam i siedzialam cicho , bo nie szlam do przdu. Czasami byl jakis malutki kroczek to odwazylam sie napisac drobnostke , ale najlepiej zeby mnie nikt nie zauwazyl....cichutko bez odzewu .
DZISIAJ NIE !!!! DZIEWCZYNY JESTEM TUTAJ !!!! ZYJE , ODDYCHAM , MAM CHEC NA ZYCIE , MAM JESZCZE MNOSTWO SPRAW DO ZALTWIENIA!!!
Wielki oddech zlapalam , bo nie  jestem w swoim domu. Znalazlam sobie miejsce chwilowe do mieszkania (razem z dziewczynami oczywiscie) Jednak to jest na chwile i wiem , ze musimy byc osobno (bez M.) , bo wtedy lapie oddech. To moj plan...

To naturalny, kolejny etap ewolucji big_smile Tego właśnie niektóre nie potrafią zrozumieć - że jak jest lepiej, jak czujemy jak jest wspaniale "po drugiej stronie lustra" - chcemy się tym dzielić i wspierać.

2 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
grejs napisał/a:

Dziewczyny obiecuje tutaj WAM na forum. Koniec z mazaniem , rozmemlaniem , opowiadaniem bajek!!! KONIEC!!!
...
Mowilam WAM , ze WAS kocham?  smile smile smile

Grejs, kochana, przytulam.  My też Cię kochamy big_smile
Bardzo się cieszę, ze się obudziłaś. Uściskaj Lusię za tego kopa. Teraz już będzie tylko lepiej big_smile
Buziaki :***

2 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, pomocy sad

Zrozumiałam, że nie ma co udawać, topię się w bagnie aż po czubek głowy, tak pustej i głupiej...

Galopująca depresja sad jestem zdołowana i taka beznadziejna sad((((((((((((((((((((

2 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Dziewczyny, pomocy sad

Zrozumiałam, że nie ma co udawać, topię się w bagnie aż po czubek głowy, tak pustej i głupiej...

Galopująca depresja sad jestem zdołowana i taka beznadziejna sad((((((((((((((((((((

Kochana - dokładniej. Co zrobiłaś? Albo czego nie zrobiłaś?

2 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zielony_Domek napisał/a:

Dziewczyny, pomocy sad

Zrozumiałam, że nie ma co udawać, topię się w bagnie aż po czubek głowy, tak pustej i głupiej...

Galopująca depresja sad jestem zdołowana i taka beznadziejna sad((((((((((((((((((((

Domku! Co jest?
Zadzwoń, jeśli toniesz, mam blisko pospieszę z kołem ratunkowym!
Na pewno nie jesteś beznadziejna, tylko Ci się chwilowo wydaje.

2 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Marynareczko - skrobnęłam do Ciebie.

2 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Marynareczko - skrobnęłam do Ciebie.

Dostałam.

Odpisałam, jak na Świętej Spowiedzi, więcej grzechów nie pamiętam.
Podejmij wyzwanie i odpisz.

2 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Odpisałam, jak na Świętej Spowiedzi, więcej grzechów nie pamiętam.
Podejmij wyzwanie i odpisz.

Rękawicę podjęłam i na kolanach będę podążać.  tongue

2 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wychowałam się w domu dziecka moi rodzice gdy miałam 7 lat mieli wypadek tato zginął na miejscu mama po trepanaci czaszki zmarła w szpitalu rodzina nie była mną zainteresowana więc trafiłam do domu dziecka gdzie byłam do 18 roku życia gdy tylko opuściłam mury D.DZ. wyszłam za mąż i HURA  miałam rodzinę nieraz z koleżankami z D.DZ . zaglądaliśmy ludziom przez okna i marzyłyśmy że my też tam jesteśmy z RODZINĄ wiec po ślubie robiłam wszystko żeby moja rodzina była jak z filmu mąż chciał dziecko ja chciałam pójść na studia ale ON chciał więc ok było dziecko nie powiem że nie byłam szczęśliwa bo byłam tylko za jaką cenę musiałam zrezygnować z siebie a potem gdy dałam mu już wszystko co miałam on z dnia na dzień odszedł i zostawił mnie z dziećmi bez słowa jak nic niewarty śmieć i dobrze że były dzieci bo zemną było tragicznie gdy po dwóch miesiącach zadzwonił błagałam go żeby wrócił ,jakoś się pozbierałam ale wiem że nie potrafię żyć w związku nie wiem jak zaufać boje się że to się powtórzy myślę że ten kto by się zemną związał miałby przerąbane< zazdrość i różne taki na porządku dziennym a ja analizowała bym wszystko czy aby już nie zamierza mnie zostawić nie wiem co by taki człowiek musiał zrobić żebym mu zaufała i pewnie i tak byśmy oboje cierpieli

2 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Odpisałam, jak na Świętej Spowiedzi, więcej grzechów nie pamiętam.
Podejmij wyzwanie i odpisz.

Rękawicę podjęłam i na kolanach będę podążać.  tongue

No to już będziesz wiedziała o mnie wszystko.
Ale Dużego nie zaproszę, no way.

2 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

No to już będziesz wiedziała o mnie wszystko.
Ale Dużego nie zaproszę, no way.

Ale napiszesz, czy test namiotowy wypadł pomyślnie? tongue

2 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

No to już będziesz wiedziała o mnie wszystko.
Ale Dużego nie zaproszę, no way.

Ale napiszesz, czy test namiotowy wypadł pomyślnie? tongue

Chyba będzie jutro padać.
Chyba nic z tego nie będzie.
Chyba dla mnie to dobrze.
Chyba zdam się na wyroki Najwyższego i nie będę protestowała.
Przyroda wie jak eliminować niebezpieczeństwa, zadba o mnie.

Relację zdam, nawet jeśli nie będzie z czego.

2 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marynarka napisał/a:

Chyba będzie jutro padać.
Chyba nic z tego nie będzie.

Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że MNIE tsunami, powódź, gradobicie, trzęsienie ziemi - nie byłoby przeszkodą. tongue

2 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:
marynarka napisał/a:

Chyba będzie jutro padać.
Chyba nic z tego nie będzie.

Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że MNIE tsunami, powódź, gradobicie, trzęsienie ziemi - nie byłoby przeszkodą. tongue

No tak... Dla CIEBIE tak. Chyba jestem mniej zdesperowana.
No i te wszystkie: ale. Jeśli będzie deszcz, nie będzie żadnego: ale.

2 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam. Dołączam do grupy kobiet kochających za bardzo, choć wydaje mi się,że sporo zrobiłam ostatnio,żeby zmienić ten stan.Jestem córką i wnuczką alkoholika, zawsze miałam problemy z kompleksami i wiązaniem się z mężczyznami.Mam 28 lat jestem 4 miesiące po rozpadzie pierwszego w moim życiu poważnego związku, który trwał 2 lata. Zacznę od tego jak nasza relacja się zaczęła,bo dość znamiennie, ale chyba byłam zbyt naiwna i zbytnio mu ufałam.To był mój przyjaciel, w którym podkochiwałam się bardzo długo, ale on był związany, nie wydawał się zainteresowany itp...aż wreszcie, tak mniej więcej 2,5 roku temu zaczął zwierzać mi się jak poważne problemy ma ze swoją mocno nadużywającą alkoholu dziewczyną, jak przestał być tym fajnym człowiekiem, którym wcześniej był i jak się czuje zagubiony...nie wiem kiedy zaczęliśmy flirtować, wiedziałam,że oboje mamy ochotę na romans, ale hamowało mnie poczucie winy- w końcu on z kimś był, prawda? dopytywałam się go wciąż czy nasza znajomość nie dobija jego dziewczyny, czemu nie zerwą ze sobą skoro jest tak źle itp...wahałam się, wahałam, czułam nieszczególnie,a że mieszkaliśmy w innych miastach początek romansu dało się odwlekać...on zapewniał,że ona nie miałaby mu za złe kochanki, mnie to jakoś średnio wchodziło do głowy. i wtedy stało się coś, przez co wyzbyłam się oporów- tamta dziewczyna przespała się z innym...w tym momencie przestałam uważać,że krzywdzę kogokolwiek i nasz romans wybuchł, a ich związek oczywiście się skończył...teraz kiedy o tym myślę mam wyrzuty sumienia- może tamta dziewczyna zdradziła, by wzbudzić w moim ex zazdrość...no, ale tego jednak nie mogłam wtedy wiedzieć. Jako,że byliśmy z tym facetem wieloletnimi przyjaciółmi dogadywaliśmy się wspaniale, a i pod względem seksualnym było nam ze sobą super, szybko okazało się,że to nie romans tylko głębsze uczucie- przynajmniej taka deklaracja padła z jego strony...było pięknie, romantycznie i seksownie, ale szybko okazało się,że są między nami poważne różnice- on nigdy nie zechce rodziny, w dodatku wciąż opowiadał o swoich ex, zwłaszcza o swojej pierwszej miłości, która złamała mu serce...czułam się trochę jak na końcu dłuuugiego pochodu, w którym to,że nazywa mnie wyjątkową jakoś niezbyt wiele zmienia- chyba miałam przeczucie,że moje bycie wyjątkową to stan przejściowy:( mimo to po raz pierwszy czułam się z kimś tak blisko i wydawało mi się,że wszystko jakoś się ułoży... nie ułożyło się...znalazł sobie inną dziewczynę w swoim mieście...i oznajmił,że chce mieć nas OBIE. na równych prawach....że kocha mnie i będzie mnie na rękach nosił, ale jej tez potrzebuje...dostałam absolutnego doła i po kilku dniach niewiedzy co robić( tamta dziewczyna jakoś nie reagowała na sytuację) powiedziałam,że ja tak nie dam rady...wtedy ona powiedziała: no ja właściwie też...i wyszło na to,że musiał wybrać...wybrał ją. napisał mi,ze to prawdziwa tragedia, ale ja i tak miałam inne oczekiwania życiowe a on tylko by mnie krzywdził...kontaktowaliśmy się ze sobą choć umiarkowanie aż do pewnego dnia około miesiąca temu, kiedy napisał mi,że tak naprawdę zakochał się w tej swojej nowej dziewczynie, ale uważał,że jeśli mi tego nie powie zniosę to wszystko łatwiej. napisał też,że mnie na swój sposób kochał, ale nigdy nie był zakochany, a teraz zakochał się po uszy i ona się do niego wprowadza...zerwałam kontakt...po 8 latach znajomości...stwierdziłam,że to ostatnio ujawnione kłamstwo było ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy...wiecie, nawet nie sądzę w sumie,żeby to było kłamstwo. Sądzę,że to naprawdę nieszczęśliwy człowiek, który nie wie co mówi...ale choć brakuje mi naszych rozmów o wspólnych pasjach i dłuuugiej przyjaźni nie wyobrażam sobie powrotu do kontaktu- to byłoby jak zgoda na okłamywanie mnie i odstawianie na półkę jak zabawkę...w ostatnich słowach wyraził nadzieję,że odezwę się, jeśli mi będzie kiedyś w życiu bardzo dobrze i żal minie...ale mimo wszystko wątpię. teraz jak to wszystko opisałam pewnie wydaje się wam dziwne,że uwikłałam się w coś takiego- ale to osoba, która naprawdę ma swoje zalety i potrafił być absolutnie uroczy, czuły, no i nigdy nie był agresywny, więc czułam się bezpiecznie przy nim...tylko, jak widać brak agresji nie wyklucza absolutnego braku szacunku...nie wiem jak to jest,że dokonuję takich wyborów, a najgorsze,że mam wyrzuty sumienia wobec tamtej jego ex, którą niejako sama wygryzłam- choć naprawdę, w obliczu jej zachowań wtedy wydawało mi się raczej,że ocalam przyjaciela przed socjopatką...kac moralny straszna rzecz.

Posty [ 2 861 do 2 925 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026