maxi napisał/a:Rodzina jest wsparciem ogromnym, moja jest cudowna, moja siostra często krzyczała " ile jeszcze potrafisz tego znieść!" A ja mogłam znieść bardzo bardzo dużo upokorzeń, bólu, poniżania i sama się poniżałam, dobrze że to już przeszłość bo się tego cholernie wstydzę, Arnika dzięki za miłe słowa ale jeszcze trochę drogi przede mną zostało, mam czasem zmienne nastroje, jestem tylko zwykłym człowiekiem.
Zgadzam się z Wami Dziewczyny - że gdyby nie nasze rodziny ( rodzice, bracia, siostra) i mój syn, przyjaciele byłobymi bardziej trudno. Mieszkam w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają i dnia na dzień znalazłam się na ustach wszystkich. Do dzisiaj nie wiem dlaczego to ja, skoro zdrady dopuścił się mój "Pan mąż". Było ciężko - te krążące po domach zdjęcia męża z kochanką itp., te spojrzenia - sama nie wiem czy współczujące czy pełne pogardy. Ale stała przy mnie rodzina - od syna do mojej wiekowej babci - wszyscy mnie wspierali.
Dzisiaj zaczyna domnie docierać, że nie miałam się czego wstydzić, to on był sprawcą wszystkiego i poniesie tego konsekwencję. Możecie się śmiać, ale ja wierzę, że przyjdzie mu za to zapłacić. Kiedyś jedna z Was napisała,że świat jest sprawiedliwy. Dzisiaj się zgadzam.
Ale jeszcze są chwile, kiedy uda mu się mnie zranić. Nie mamy ze sobą kontaktu , a i tak potrafi mnie skrzywdzić. Czasem myślę, że on razem ze swoją "przyjaciółką" tylko obymyśla, jak mnie zranić. Nie rozumiem tylko dlaczego skoro jest mu tak źle, to nie wniesie pozwu o rozwód, tylko broni się rękami i nogami.
Ale dość narzekania, w tym miejscu chcę się podzielić z Wami i dobrą nowiną. Znikłam z forum bo byłam chora - lekarze stawiali różne diagnozy - ale operacja się udała, wyniki mam dobre i Bogu dzięki wracam powolutku do zdrowia. nie spełniło się życzenie męża- " może się nie obudzisz spod narkozy" . Bóg dał mi nowe życie i zrobię wszystko, żeby było szczęśliwsze.
Anhedonia wszystkiego najlepszego, samych pogodnych dni
pozdrawiam - miłej niedzieli