netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 240 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 354 355 356 357 358 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 076 do 23 140 z 26 310 ]

23 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Camelia005 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Camelia005 napisał/a:

Cześć wszystkim. nie wiem czy dobrze robie pisząc tutaj, ale nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać.
Byłam kobietą kochającą za bardzo. a przynajmniej w taką się zmieniłam  ostatnie pół roku przed rozstaniem, od którego minęło 7 miesięcy. zablokowałam to wszystko i uważam, że on teraz czuje ulge, jakie to ciężkie...
Starałam się zapomnieć, uleczyć siebie, ale te myśli powracają jak bumerang...
Najgorsze jest to, że chcę żeby wrócił, tylko nikomu się do tego nie przyznam a na pewno już tego nie pokaże sad

Napisz cos wiecej smile

Happyfull, tu jest link do mojej historii...http://www.netkobiety.pl/t55937.html

Chyba to w głównej wierze moja wina, ale....zrozumiałam wiele, wyciszyłam się, żyje sobie spokojnie, bez nerwów, ale ta cholerna tęsknota nadal jest .

Możesz opisać w skrócie?

23 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Mam gorsze i lepsze momenty. Wiem, że pewnie KKZB będę do końca życia ale tak jak mawia moja terapeutka z czasem pewne rzeczy będą dla mnie bardziej naturalne i jak teraz odrobię lekcje to później to się zautomatyzuje.

Trochę się w moim życiu teraz dzieje i nie o wszystkim piszę na forum ale wydaje mi sie, że sobie naprawdę dobrze radzę z racjonalną oceną sytuacji. Przynajmniej na razie wink.

Kochana ale ja wiem jak bardzo sie zmienilas smile Czytam tez Twego bloga smile

Lepsze i gorsze momenty to przeciez naturalne i nawet u "normalnych" tongue
Nikt nie pisal, ze sobie zle radzisz !!! Widzisz ja widze tylko co piszesz i oceniam to co napisane i wedle tego co sama znam smile

Sama stwierdzilas wczoraj, ze zycie jest proste smile  My tez wbrew pozorom jestesmy proste tongue Same sie kreujemy na kogos skomplikowanego tongue

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

23 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wiesz co - nie wiem, co tam będzie w sierpniu aktualnie w repertuarze - się zobaczy, się wybierze smile Chyba, że mi się czego innego zachce, bo naprawdę nie wiem, co mi po głowie będzie chodzić w sierpniu smile

Zabka ja pisalam, ze ja chcialabym zobaczyc tongue tongue tongue  A nie, ze Ty musisz, ze mna zobaczyc tongue tongue tongue
Czytaj ze zrozumieniem smile smile smile

Postaram się smile
Myślałam, że to może jakaś zajawka na odwiedziny tongue

23 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wiesz co - nie wiem, co tam będzie w sierpniu aktualnie w repertuarze - się zobaczy, się wybierze smile Chyba, że mi się czego innego zachce, bo naprawdę nie wiem, co mi po głowie będzie chodzić w sierpniu smile

Zabka ja pisalam, ze ja chcialabym zobaczyc tongue tongue tongue  A nie, ze Ty musisz, ze mna zobaczyc tongue tongue tongue
Czytaj ze zrozumieniem smile smile smile

Postaram się smile
Myślałam, że to może jakaś zajawka na odwiedziny tongue

Myslalam smile Kto pyta nie bladzi smile Co odwiedzisz mnie w sierpniu ??? smile smile smile

23 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

Jak proste to  nie "trzeba" tylko "mozna" tongue
I przypomnialo mi sie smile Nie wiem czy to typowo polskie i prowincjionalne (bo ja z malego miasta) ale pamietam ze szkoly, ze glupio bylo pytac jak sie czegos na lekcjach nie rozumialo sad Albo nauczyciele mowili, ze zadajesz glupie pytania albo koledzy w klasie smieli sie jak sie niby o cos "oczywstego" zapytalo sad
Dopiero w DE na studiach bylam zszokowana, ze ludzie zadaja pytania i  te calkiem "oczywiste" i dostaja kulturalna odpowiedz od profesorow i inni nie wysmiewaja !!!
Zreszta w pracy tez moge zadawac glupie pytania smile Zauwazylam w PL, ze duzo osob niby wszystko wie, a jak sie pytasz o konkrety to dziwnie tematy sa urywane, albo pytanie na pytanie: Jak to nie wiesz i glupi usmiech sad

Nie wiem czy to tylko moje doswiadczenia sad Wiem jedno, ze przez to kreowanie sie, ze nie pytam bo glupio, ze nie wiem zaszkodzilam sobie niezle w zyciu sad

Teraz pytam ciagle smile Bo kto pyta to podobno nie bladzi tongue

No i wstyd mi sie bylo wczesniej przyznac, ze lubie to czy tamto, bo u nas na prowincji czytalo sie albo sluchalo tego, co bylo bardzo skomplikowane tongue

A co Wy o tym sadzicie?

No ja mam podobne doświadczenia.
Jak się powiedziało profesorowi,  że się nie rozumie to powtarzał z westchnieniem. Ale wiele to nie wyjaśniało niestety.
Tak jest, że się dzieci często nabijają, że ktoś nie rozumie.
Ja tam dzieciom powtarzam, że każdy jest inny, inaczej rozumie i jedno łapie szybciej, a inne nie bardzo. Szkoła jest od uczenia, ale według mnie nie tylko przedmiotu, a także odpowiedzialności, nawiązywania relacji, itd.

23 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Myslalam smile Kto pyta nie bladzi smile Co odwiedzisz mnie w sierpniu ??? smile smile smile

Miało być odwrotnie tongue acz bodajże pisałaś "może"

23 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Myslalam smile Kto pyta nie bladzi smile Co odwiedzisz mnie w sierpniu ??? smile smile smile

Miało być odwrotnie tongue acz bodajże pisałaś "może"

Najpierw Berlin a potem sie zobaczy smile

23 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A co Wy o tym sadzicie?

Ja mam karalucha z oczywistościami w pytaniach - przyznaję. Nie wyśmiewam, ale drążę tam - gdzie wiem, że pytanie wynika z niechęci do przeczytania dwóch zdań, dodania dwóch liczb (upraszczam trochę). Drążę tak długo, aż ktoś znajdzie sam odpowiedź. Bo jeśli odnosisz do pracy, to mniej więcej swoich pracowników znam, jak i oni swój zakres obowiązków i wymaganej wiedzy - a już totalnie nie lubię powtarzania tego samego błędu smile Rzeczy nowe, tudzież nie nowe, ale skomplikowane - oczywiście tłumaczę. Tu inaczej być nie może. Ale przyznaję - jestem zarówno za samodzielnością na miarę, jak i logicznym myśleniem.

Co do gustów - ja miewam różne różniste. Nie wiem, wydaje mi się że nigdy nie usiłowałam twierdzić, że lubię daną rzecz (zespół, rodzaj książek itp), jak otoczenie. Ale z niektórymi zainteresowaniami może się nie obnosiłam się zbyt szeroko.... Trudno mi powiedzieć teraz. Nie mam jednak problemu z przyznaniem się, ze np. w przeciwieństwie do 75% społeczności wokól mnie w pracy -ja nie chodzę na fitness, nie zamierzam i wcale nie uważam tego za problem smile

Ja tam też nie mam problemu z głoszeniem co lubię a czego nie i wcale się to podobać komuś nie musi smile

23 084 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-27 15:16:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wiesz co - nie wiem, co tam będzie w sierpniu aktualnie w repertuarze - się zobaczy, się wybierze smile Chyba, że mi się czego innego zachce, bo naprawdę nie wiem, co mi po głowie będzie chodzić w sierpniu smile

Zabka ja pisalam, ze ja chcialabym zobaczyc tongue tongue tongue  A nie, ze Ty musisz, ze mna zobaczyc tongue tongue tongue
Czytaj ze zrozumieniem smile smile smile

Postaram się smile
Myślałam, że to może jakaś zajawka na odwiedziny tongue

Scenariusz se napisałaś?
No nie mów...:)

W kwestii pytań to jeszcze dodam, że pytam ile wlezie.
Nie intetpretuję, nie dośpiewuję, nie zadręczam się analizą czy czymś  tam a pytam smile
Najwyżej pytaniem zadręczę tongue

23 085 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-06-27 15:18:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm - no przesadziłaś zdziebko!

23 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm - no przesadziłaś zdziebko!

To żarcik miał być, taki mały smile

23 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Sama stwierdzilas wczoraj, ze zycie jest proste smile  My tez wbrew pozorom jestesmy proste tongue Same sie kreujemy na kogos skomplikowanego tongue

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

Hm... ja nie potrafie wytlumaczyc sad Do tego sie dochodzi samemu smile albo i nie tongue

23 088 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-27 15:48:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

smile

23 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

Jak proste to  nie "trzeba" tylko "mozna" tongue
I przypomnialo mi sie smile Nie wiem czy to typowo polskie i prowincjionalne (bo ja z malego miasta) ale pamietam ze szkoly, ze glupio bylo pytac jak sie czegos na lekcjach nie rozumialo sad Albo nauczyciele mowili, ze zadajesz glupie pytania albo koledzy w klasie smieli sie jak sie niby o cos "oczywstego" zapytalo sad
Dopiero w DE na studiach bylam zszokowana, ze ludzie zadaja pytania i  te calkiem "oczywiste" i dostaja kulturalna odpowiedz od profesorow i inni nie wysmiewaja !!!
Zreszta w pracy tez moge zadawac glupie pytania smile Zauwazylam w PL, ze duzo osob niby wszystko wie, a jak sie pytasz o konkrety to dziwnie tematy sa urywane, albo pytanie na pytanie: Jak to nie wiesz i glupi usmiech sad
Nie wiem czy to tylko moje doswiadczenia sad Wiem jedno, ze przez to kreowanie sie, ze nie pytam bo glupio, ze nie wiem zaszkodzilam sobie niezle w zyciu sad
Teraz pytam ciagle smile Bo kto pyta to podobno nie bladzi tongue
No i wstyd mi sie bylo wczesniej przyznac, ze lubie to czy tamto, bo u nas na prowincji czytalo sie albo sluchalo tego, co bylo bardzo skomplikowane tongue
A co Wy o tym sadzicie?

No ja mam podobne doświadczenia.
Jak się powiedziało profesorowi,  że się nie rozumie to powtarzał z westchnieniem. Ale wiele to nie wyjaśniało niestety.
Tak jest, że się dzieci często nabijają, że ktoś nie rozumie.
Ja tam dzieciom powtarzam, że każdy jest inny, inaczej rozumie i jedno łapie szybciej, a inne nie bardzo. Szkoła jest od uczenia, ale według mnie nie tylko przedmiotu, a także odpowiedzialności, nawiązywania relacji, itd.

Jeszcze jest ten klasyczny zwrot w ogniu "natrętnych" pytań i takowych odpowiedzi tudzież w, "natłoku" konsternacji i zwieszenia na czym to skończyliśmy? hmm Wtedy pozostaje jedynie rzucić ripostę a od czego temat zaczęliśmy? hmm big_smile

23 090 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-27 15:42:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

Hm... ja nie potrafie wytlumaczyc sad Do tego sie dochodzi samemu smile albo i nie tongue

smile
Żyć w zgodzie ze sobą, nie krzywdząc innych.
Poznać swoją wartość.
Mieć szacunek do siebie i innych.
Nie komplikować, a wyjaśniać. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

23 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

Hm... ja nie potrafie wytlumaczyc sad Do tego sie dochodzi samemu smile albo i nie tongue

smile
Żyć w zgodzie ze sobą, nie krzywdząc innych.
Poznać swoją wartość.
Mieć szacunek do siebie i innych.
Nie komplikować, a wyjaśniać. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

Dla niektorych, to o czym piszesz jest skomplikowane sad

23 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm... ja nie potrafie wytlumaczyc sad Do tego sie dochodzi samemu smile albo i nie tongue

smile
Żyć w zgodzie ze sobą, nie krzywdząc innych.
Poznać swoją wartość.
Mieć szacunek do siebie i innych.
Nie komplikować, a wyjaśniać. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

Dla niektorych, to o czym piszesz jest skomplikowane sad

No wiem.
Podsumowania nie są moją mocną stroną. smile

23 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm... ja nie potrafie wytlumaczyc sad Do tego sie dochodzi samemu smile albo i nie tongue

smile
Żyć w zgodzie ze sobą, nie krzywdząc innych.
Poznać swoją wartość.
Mieć szacunek do siebie i innych.
Nie komplikować, a wyjaśniać. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

Dla niektorych, to o czym piszesz jest skomplikowane sad

No to jest czasami normalnie trudne tongue

23 094 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-27 16:10:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

smile
Żyć w zgodzie ze sobą, nie krzywdząc innych.
Poznać swoją wartość.
Mieć szacunek do siebie i innych.
Nie komplikować, a wyjaśniać. Zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

Dla niektorych, to o czym piszesz jest skomplikowane sad

No wiem.
Podsumowania nie są moją mocną stroną. smile

Nie podsumowanie, tylko robienie tego co w podsumowaniu tongue

23 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Kochana ale ja wiem jak bardzo sie zmienilas smile Czytam tez Twego bloga smile

Lepsze i gorsze momenty to przeciez naturalne i nawet u "normalnych" tongue
Nikt nie pisal, ze sobie zle radzisz !!! Widzisz ja widze tylko co piszesz i oceniam to co napisane i wedle tego co sama znam smile

Sama stwierdzilas wczoraj, ze zycie jest proste smile  My tez wbrew pozorom jestesmy proste tongue Same sie kreujemy na kogos skomplikowanego tongue

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

to leź na mojego bloga i poczytaj wink leniwcu jeden wink ha ha ha

23 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dla niektorych, to o czym piszesz jest skomplikowane sad

No wiem.
Podsumowania nie są moją mocną stroną. smile

Nie podsumowanie, tylko robienie tego co w podsumowaniu tongue

Osz Ty smile

A jak to mam rozumieć? Bo nie wiem i wolę zapytać tongue

23 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

to leź na mojego bloga i poczytaj wink leniwcu jeden wink ha ha ha

No tego to już nie zniese big_smile
W kilku zdaniach i tu smile

23 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

No wiem.
Podsumowania nie są moją mocną stroną. smile

Nie podsumowanie, tylko robienie tego co w podsumowaniu tongue

Osz Ty smile

A jak to mam rozumieć? Bo nie wiem i wolę zapytać tongue

Hm..proste jak drut kolczasty tongue

23 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

(g)jma zarzucił mi, że jestem bardzo zła, bo się nie odzywam i mu nie odpowiadam, a on przecież zawsze ma/miał dla mnie choć chwilkę, nawet jak ma natłok zajęć (jak dobrze, że u niego taki zupełny brak zrozumienia i logiki). Rozśmieszyło mnie to mocno.

No i masz : Zycie jest proste smile Ten niby skomplikowany facet tez zachowuje sie tak jak w ksiazce napisano tongue
Smiech to zdrowie Raki smile Zdrowiejesz smile smile smile  Proste ?

23 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Nie podsumowanie, tylko robienie tego co w podsumowaniu tongue

Osz Ty smile

A jak to mam rozumieć? Bo nie wiem i wolę zapytać tongue

Hm..proste jak drut kolczasty tongue

Od razu lepiej big_smile

23 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:
hm... napisał/a:

To nam tu podsumujcie kochane na czym ta prostota polega.
Uwielbiam podsumowania tongue

to leź na mojego bloga i poczytaj wink leniwcu jeden wink ha ha ha

No tego to już nie zniese big_smile
W kilku zdaniach i tu smile

No jakie to się leniwe zrobiło zamiast Cioteczce Ehdi odwiedzinki złożyć i pacnąć jakiś komentarzyk albo cuś, co by jej EGO podpicować wink

23 102 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-27 21:50:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

kiedysbylam ja Ciebie doskonale rozumiem, wiem że jesteś rozgoryczna i ciężko Ci przez to przejść. Ja tez miałam okres wieszania psów na swoim mężu bo jakby nie rachować to on ponosi wiekszą winę za rozpad naszego małżeństwa. Wiesz ja go bardzo kochałam na początku. Robiłam wszystko dla niego, a o siebie praktycznie nie dbałam.

W pewnym momencie mu powiedziałam, chyba po dwóch pierwszych latach małżeństwa i czterech bycie razem, że nie jestem szczęśliwa. Tłumaczyłam mu, że się staram i w ogóle. On nie robił nic. Wtedy powinnam była odejść ale kochałam. Mój mąż powiedział, że on nie wie co się z nim dzieje i że nie może zaakceptować tego wszystkiego. Bolało mnie jak cholera. Zostawił mnie na pół roku w niepewności. Wtedy coś we mnie pękło, a jego "uczucie" rozkwitło właśnie jak zaczęłam się odsuwać.

Byłam sfrustrowana i nieszczęśliwa. Skoncentrowałam się na sobie i nie byłam w stanie zaangażować sie w związek. Zaczęło się robić coraz gorzej. W końcu sie wyprowadziłam. Nie potrafiłam być jednak sama. Wpadłam w czarną dziurę, bo nie potrafiłam być sama. Wtedy mój mąż błagał i prosił. Przyznawał się do tego, że mocno zawinił. Postanowiłam spróbować i to był ogromny błąd.

Na początku był miodowy miesiąc i było cudnie. Nawet pozwolił mi wziąć psa, a później to już była wojna. Żyliśmy jak współlokatorzy bez seksu, bliskości i zainteresowania. Mojemu mężowi to pasowało chyba, bo nic nie mówił. Próbowałam rozmawiać ale prawda jest tez taka, że to nie były rozmowy. To były po prostu kłótnie. Wzajemne pretensje nic konstruktywnego. Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ja się w pewnym momencie zorientowałam, że ja nie wiem kim jestem. Przez lata wykastrowałam się emocjonalnie i nie miałam bladego pojęcia jak o siebie zadbać. W ogóle nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wydawało mi się, że ja jestem tak dojrzała i wszystko rozumiem. No ale okazało się, że to nie tak i do końca. Też wiele od siebie wymagałam i wiele wymagałam od ludzi. Miałam stałe grono przyjaciół i znajomych i wydawało mi się, że wszystko jest ok.
Kiedyś zaczęłam czytać książkę o dyktatorach emocjonalnych i stwierdziłam, że mam sobie sporo tych cech.

Skupiłam się na sobie. Przed odejściem zaczęłam myślec o sobie i poznawać samą siebie. Gdy się wyprowadziłam zamiast czarnej dziury czułam ulgę. Powoli się uczę jak o siebie dbać i jak być szcześliwa w pojedynkę. Mam gorsze momenty ale nie przestaje nad sobą pracować. Mam fajną teraputkę i fajną grupę terapeutyczną. Do grupy początkowo nie byłam przekonana ale dało mi to bardzo wiele.

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Nie wiem, co jeszcze będziesz pisała, ale po tym poście widzę, że łapiesz powoli równowagę. O co mi chodziło. Otóż pamiętam Twój etap, że cały świat jest "zły", a najbardziej on i rodzice, a kilka dni temu nastąpił etap, że to Ty jesteś "zła" (dlatego myśmy zwracały Ci uwagę, że może warto spostrzec też jego wady). To były dwie skrajności i żadna nie była prawdziwa. Teraz zaczynasz znajdować w sobie (bez wyszukiwania zawinień), że odpowiedzialne są obie strony, i płynie z tego spokój.
W tamtym poście do kiedysbylam, nie zarzucałam Ci egocentryzmu, ale zbytniego obwiniania siebie samej, i z Twoich postów do niej czytało się, by ona też obwiniała siebie. Ale już pierwszy post dzisiaj , wskazał, że poszłaś w kierunku środka.
My nie chcemy byś wieszała na nim psy. Czy my tu na kimś psy wieszamy, wręcz przeciwnie, kiedysbylam łaknęła, abyśmy powiedziały, że on jest taki zły.
Każda o swoim się wygadać może, nawyzywać go, ale mało która jej przyklaśnie i razem będą mieszać go z błotem, Raczej powiemy, zajmij się sobą.

***

A dla jasności, ja jeszcze dwa tygodnie temu (w dwa dni po spotkaniu przypadkiem byłego męża, który zionął jadem z kilometra), godzine (zaskakując samą siebie) ryczałam na kozetce jaka to ja winna jestem. Psycholog mi zwróciła uwagę, że winna jestem w każdej pozycji i coś tu zupełnie nie gra, a jak on coś robił takiego, co ja to winny nie był.

23 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
hm... napisał/a:
Ehdi napisał/a:

to leź na mojego bloga i poczytaj wink leniwcu jeden wink ha ha ha

No tego to już nie zniese big_smile
W kilku zdaniach i tu smile

No jakie to się leniwe zrobiło zamiast Cioteczce Ehdi odwiedzinki złożyć i pacnąć jakiś komentarzyk albo cuś, co by jej EGO podpicować wink

smile

23 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm - no przesadziłaś zdziebko!

To żarcik miał być, taki mały smile

A ja się domyślam, acz nie do końca wiem, co ja miałam na myśli pisząc to smile Serio smile

23 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drogie kobietki,
czytam i widzę 'byliśmy 3 lata, 4 lata, 5 lat'... Opowiem Wam moją historię, bo ostatnio (o wiele za późno) zdałam sobie sprawę, że kochałam za bardzo...
Otóż 'my' byliśmy ze sobą 10 lat. Było czasem burzliwie, czasem namiętnie, było kilka rozstań i powrotów. Ale zawsze byliśmy razem. Przeżyłam z nim całą swoją młodość, wszystkie możliwe 'pierwsze razy'. Wszystko było z nim, dla niego. Nie wyobrażałam sobie życia z kimś innym. W 2011 roku wzięliśmy ślub. Po kilku miesiącach zaszłam w ciążę. W drugim miesiącu ciąży mój 'mąż' poprostu z dnia na dzień wyprowadził się z domu do swoich rodziców, uzasadniając to tym, że nie pasujemy do siebie charakterami (bo niby za często się kłóciłam o byle co) i że chce sobie znaleźć inną kobietę i być z nią szczęśliwy. Chciał, bym usunęła ciążę, bo tak 'będzie nam łatwiej', jak się wyraził. Nie zrobiłam tego. Jestem katoliczką, to był dla mnie szok, chciałam ratować małżeństwo za wszelką cenę. Jak głupia błagałam, prosiłam, poniżałam się by tylko wrócił. Wszystko na nic. Winiłam siebie za wszystko. Moje życie straciło sens. Dniami i nocami płakałam, nie jadłam nic. Miałam depresję. Nawet w kryzysowym momencie, kiedy chciałam się zabić, on urządził mi awanturę zamiast pomóc... Zafundował mi też wiele innych, przykrych i poniżających rzeczy. Przez cały okres ciąży nie dostałam od niego ani grosza. Nie żeby mi zależało na pieniądzach, ale on nawet tego nie zaproponował. Ciąża, zamiast najpiękniejszym, była najgorszym czasem w moim życiu... W końcu urodziłam w tym roku synka. To cud, że urodził się zdrowy po tym wszystkim, co 'mężulek' zafundował mi w ciąży... Nie chciałam go znać. Powiedziałam, że nic od niego nie chcę, ani kasy ani nic, tylko święty spokój. Ale teraz obudził się w nim 'wielki tatuś', chce odwiedzać dziecko, udzielać się itp. Ale alimentów nie chce płacić więcej niż 300 zł. Pozwalam mu przyjeżdżać raz w tygodniu, bo więcej jego wizyt nie zniosłabym, wykańczają mnie nerwowo... Tuż po urodzeniu dziecka oznajmił, że chce rozwodu. Cały czas zwlekał i nie złożył pozwu. Cały czas wini mnie za to wszystko, co się stało... że to ja byłam taka i taka itp... Niedługo minie rok, jak się wyprowadził. Rok samotności. W maju to ja złożyłam sprawę rozwodową z orzeczeniem o jego winie za rozpad małżeństwa. Ta decyzja kosztowała mnie wiele nerwów i wątpliwości, ale zdecydowałam się, bo nie potrafię już tkwić w tym martwym punkcie, muszę zrobić coś ze swoim życiem, zrobić krok do przodu... Nadal zdarzają mi się kryzysowe momenty, choć zdecydowanie rzadziej niż kiedyś. Chodzę od niedawna do psycholożki, bardzo mi to pomaga. To ona uświadomiła mi, że cierpię na 'kochanie za bardzo'. Czytając książkę Robin Norwood miałam wrażenie, że czytam swoją historię. Jestem teraz coraz silniejsza (a przynajmniej tak mi się zdaje). Mam nadzieję, że wyjdę z tej choroby i zacznę w końcu żyć normalnie, choć do tego chyba jeszcze długa droga... Być może powinnam być wdzięczna 'jemu' za to rozstanie, ale nie potrafię mu wybaczyć, bo wybrał najgorszy z możliwych czas swojej decyzji i najgorszą z możliwych formę.
Teraz oczywiście, z perspektywy czasu uświadamiam sobie, jak wielki to było 'uzależnienie' od niego, nie miałam własnego życia, własnych uczuć, byłam pochłonięta nim i 'ulepszaniem' go, uświadomiłam sobie jakie popełniałam błędy w naszym związku. Ale żaden z nich nie był powodem do takiej jego 'ucieczki'. Wszystkie dałoby się rozwiązać, gdyby tylko chciał (np. z pomocą psychologa, poradni małżeńskiej itp.). Ale nie chciał. Wolał dla własnej wygody opuścić żonę w ciąży. Dla mnie było to tym bardziej dramatyczne, bo mieszkam na wsi, gdzie plotki rozchodzą się w błyskawicznym tempie, gdzie po tygodniu każdy miał swoją wersję plotek i gdzie takie 'coś' jest niespotykane...
Teraz czeka mnie niezła wojna w sądzie, bo on nie odpuści tak łatwo. Bardzo się zmienił od czasu swojej wyprowadzki z domu. Mogę śmiało powiedzieć, że nie znam człowieka, stał mi się taki obcy... To tak boli, bo kiedyś byliśmy dla siebie wszystkim pomimo kryzysów i kłótni... Teraz nie rozmawiamy wcale, bo na wszystkie moje pytania odpowiada wymijająco albo wcale... Kontaktujemy się tylko poprzez smsy żeby umawiać się na jego przyjazdy do dziecka. I do tego jeszcze ta walka w sądzie... Strasznie się boję. Dodajcie mi odwagi...

23 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj!
Noooo - okazał się nieodpowiedzialnym chłopaczkiem. Mam wrażenie, że w takich sytuacjach strona odchodząca ratuje resztki swojego ego obwinianiem osoby pozostawionej - bo inaczej musiałby winę przypisać sobie. A to spowodowało by, że być może by zrozumiał, jaką krzywdę Ci wyrządził i jak bardzo Cię to zabolało? O mechanizmach wyparcia itp pisały dziewczyny...

Współczuję sytuacji, bo pewnie masz wrażenie, obawiasz się wszystkiego najgorszego na sali sądowej.  Ja chciałabym dodać Ci może nie tylko odwagi, ale przede wszystkim spokoju i wiary w siebie smile Jeśli Ty znajdziesz sposób by poczuć się pewnie sama dla siebie, to sądzę, że i odwagę jeszcze większą w sobie sama poczujesz smile
Bo jesteś odważna smile
Nie zrobiłaś tego co chciał, nie usunęłaś ciąży.
Walczyłaś o swój związek, o swoją rodzinę.
Urodziłaś i wychowujesz swoje dziecko.
Poradziłaś sobie jednak z rozstaniem - bo podjęłaś decyzję o rozwodzie i złożeniu pozwu.
Jesteś odważna, bo SAMA mierzysz się z życiem i sytuacjami.
Jesteś, bo sa swoje czyny i decyzje bierzesz odpowiedzialność smile

I jesteś odważna, bo w chwilach, kiedy czujesz się słabiej - nie boisz się prosić o pomoc smile

Czego najbardziej się obawiasz, jeśli chodzi o sąd? Napewno znajdzie się tu osoba, która będzie mogła Cię wesprzeć choćby przez własne doświadczenia smile

23 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Drogie kobietki,
czytam i widzę 'byliśmy 3 lata, 4 lata, 5 lat'... Opowiem Wam moją historię, bo ostatnio (o wiele za późno) zdałam sobie sprawę, że kochałam za bardzo...
Otóż 'my' byliśmy ze sobą 10 lat. Było czasem burzliwie, czasem namiętnie, było kilka rozstań i powrotów. Ale zawsze byliśmy razem. Przeżyłam z nim całą swoją młodość, wszystkie możliwe 'pierwsze razy'. Wszystko było z nim, dla niego. Nie wyobrażałam sobie życia z kimś innym. W 2011 roku wzięliśmy ślub. Po kilku miesiącach zaszłam w ciążę. W drugim miesiącu ciąży mój 'mąż' poprostu z dnia na dzień wyprowadził się z domu do swoich rodziców, uzasadniając to tym, że nie pasujemy do siebie charakterami (bo niby za często się kłóciłam o byle co) i że chce sobie znaleźć inną kobietę i być z nią szczęśliwy. Chciał, bym usunęła ciążę, bo tak 'będzie nam łatwiej', jak się wyraził. Nie zrobiłam tego. Jestem katoliczką, to był dla mnie szok, chciałam ratować małżeństwo za wszelką cenę. Jak głupia błagałam, prosiłam, poniżałam się by tylko wrócił. Wszystko na nic. Winiłam siebie za wszystko. Moje życie straciło sens. Dniami i nocami płakałam, nie jadłam nic. Miałam depresję. Nawet w kryzysowym momencie, kiedy chciałam się zabić, on urządził mi awanturę zamiast pomóc... Zafundował mi też wiele innych, przykrych i poniżających rzeczy. Przez cały okres ciąży nie dostałam od niego ani grosza. Nie żeby mi zależało na pieniądzach, ale on nawet tego nie zaproponował. Ciąża, zamiast najpiękniejszym, była najgorszym czasem w moim życiu... W końcu urodziłam w tym roku synka. To cud, że urodził się zdrowy po tym wszystkim, co 'mężulek' zafundował mi w ciąży... Nie chciałam go znać. Powiedziałam, że nic od niego nie chcę, ani kasy ani nic, tylko święty spokój. Ale teraz obudził się w nim 'wielki tatuś', chce odwiedzać dziecko, udzielać się itp. Ale alimentów nie chce płacić więcej niż 300 zł. Pozwalam mu przyjeżdżać raz w tygodniu, bo więcej jego wizyt nie zniosłabym, wykańczają mnie nerwowo... Tuż po urodzeniu dziecka oznajmił, że chce rozwodu. Cały czas zwlekał i nie złożył pozwu. Cały czas wini mnie za to wszystko, co się stało... że to ja byłam taka i taka itp... Niedługo minie rok, jak się wyprowadził. Rok samotności. W maju to ja złożyłam sprawę rozwodową z orzeczeniem o jego winie za rozpad małżeństwa. Ta decyzja kosztowała mnie wiele nerwów i wątpliwości, ale zdecydowałam się, bo nie potrafię już tkwić w tym martwym punkcie, muszę zrobić coś ze swoim życiem, zrobić krok do przodu... Nadal zdarzają mi się kryzysowe momenty, choć zdecydowanie rzadziej niż kiedyś. Chodzę od niedawna do psycholożki, bardzo mi to pomaga. To ona uświadomiła mi, że cierpię na 'kochanie za bardzo'. Czytając książkę Robin Norwood miałam wrażenie, że czytam swoją historię. Jestem teraz coraz silniejsza (a przynajmniej tak mi się zdaje). Mam nadzieję, że wyjdę z tej choroby i zacznę w końcu żyć normalnie, choć do tego chyba jeszcze długa droga... Być może powinnam być wdzięczna 'jemu' za to rozstanie, ale nie potrafię mu wybaczyć, bo wybrał najgorszy z możliwych czas swojej decyzji i najgorszą z możliwych formę.
Teraz oczywiście, z perspektywy czasu uświadamiam sobie, jak wielki to było 'uzależnienie' od niego, nie miałam własnego życia, własnych uczuć, byłam pochłonięta nim i 'ulepszaniem' go, uświadomiłam sobie jakie popełniałam błędy w naszym związku. Ale żaden z nich nie był powodem do takiej jego 'ucieczki'. Wszystkie dałoby się rozwiązać, gdyby tylko chciał (np. z pomocą psychologa, poradni małżeńskiej itp.). Ale nie chciał. Wolał dla własnej wygody opuścić żonę w ciąży. Dla mnie było to tym bardziej dramatyczne, bo mieszkam na wsi, gdzie plotki rozchodzą się w błyskawicznym tempie, gdzie po tygodniu każdy miał swoją wersję plotek i gdzie takie 'coś' jest niespotykane...
Teraz czeka mnie niezła wojna w sądzie, bo on nie odpuści tak łatwo. Bardzo się zmienił od czasu swojej wyprowadzki z domu. Mogę śmiało powiedzieć, że nie znam człowieka, stał mi się taki obcy... To tak boli, bo kiedyś byliśmy dla siebie wszystkim pomimo kryzysów i kłótni... Teraz nie rozmawiamy wcale, bo na wszystkie moje pytania odpowiada wymijająco albo wcale... Kontaktujemy się tylko poprzez smsy żeby umawiać się na jego przyjazdy do dziecka. I do tego jeszcze ta walka w sądzie... Strasznie się boję. Dodajcie mi odwagi...

Kochana jesteś bardzo dzielna i wiele sama zrobiłaś. Ja byłam z mężem 11 lat, więc nie wszystkie tutaj krótko ;). Na pewno sobie poradzić bo widać jak wiele dla siebie zrobiłaś aby o siebie zadbać. Z sądem też sobie poradzisz i na pewno będzie dobrze. Super, że miałaś odwagę i nie usunęłaś ciąży. Naprawdę wielki szacun dla Ciebie.

Chodź na terapię, dbaj o siebie, a reszta się sama ułoży ;).

23 108 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 12:10:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Teraz czeka mnie niezła wojna w sądzie, bo on nie odpuści tak łatwo. Bardzo się zmienił od czasu swojej wyprowadzki z domu. Mogę śmiało powiedzieć, że nie znam człowieka, stał mi się taki obcy... To tak boli, bo kiedyś byliśmy dla siebie wszystkim pomimo kryzysów i kłótni... Teraz nie rozmawiamy wcale, bo na wszystkie moje pytania odpowiada wymijająco albo wcale... Kontaktujemy się tylko poprzez smsy żeby umawiać się na jego przyjazdy do dziecka. I do tego jeszcze ta walka w sądzie... Strasznie się boję. Dodajcie mi odwagi...

Kochana czego sie boisz ?
11 lat z facetem, ktory pomiatal Toba, chcial abys usunela ciaze, proba somobojcza, brak pieniedzy!!! Wtedy sie nie balas ?
Przeciez to co przeszlas to pieklo !!!!!!!!!!!!! Wtedy trzeba bylo sie bac - teraz nie ma czego smile No chyba, ze boisz sie, ze w koncu zaczniesz walczysz o siebie i bedziesz miala spokoj dla siebie i dziecka ? Boisz sie byc szczesliwa po 11 latach piekla ? Boisz sie spac spokojnie ? Boisz sie kochac i byc KOCHANA a nie szmacona ?
Boisz sie siebie ? Tak siebie, bo teraz to Tylko  TY sie liczysz !!!! Boisz sie, ze on Ci dziecko zabierze i nie da rozwodu ?
Przeciez on dziecka nie chce !!!

Twoj facet sie nie zmienil !!! Byl taki zawsze ale Ty nigdy nie chcials tego widziec !!! I nie pisz, ze byliscie dla siebie wszystkim !!!
ON BYL DLA CIEBIE WSZYSTKIM A TY BYLAS DLA NIEGO NIKIM !!!!

Sama przeczytaj co sama napisalas

AngelOfDarkness napisał/a:

Otóż 'my' byliśmy ze sobą 10 lat. Było czasem burzliwie, czasem namiętnie, było kilka rozstań i powrotów. Ale zawsze byliśmy razem. Przeżyłam z nim całą swoją młodość, wszystkie możliwe 'pierwsze razy'. Wszystko było z nim, dla niego. Nie wyobrażałam sobie życia z kimś innym. W 2011 roku wzięliśmy ślub. Po kilku miesiącach zaszłam w ciążę. W drugim miesiącu ciąży mój 'mąż' poprostu z dnia na dzień wyprowadził się z domu do swoich rodziców, uzasadniając to tym, że nie pasujemy do siebie charakterami (bo niby za często się kłóciłam o byle co) i że chce sobie znaleźć inną kobietę i być z nią szczęśliwy. Chciał, bym usunęła ciążę, bo tak 'będzie nam łatwiej', jak się wyraził

A potem znowu to co juz niby wiesz ale...

AngelOfDarkness napisał/a:

Teraz oczywiście, z perspektywy czasu uświadamiam sobie, jak wielki to było 'uzależnienie' od niego, nie miałam własnego życia, własnych uczuć, byłam pochłonięta nim i 'ulepszaniem' go, uświadomiłam sobie jakie popełniałam błędy w naszym związku. Ale żaden z nich nie był powodem do takiej jego 'ucieczki'. Wszystkie dałoby się rozwiązać, gdyby tylko chciał (np. z pomocą psychologa, poradni małżeńskiej itp.). Ale nie chciał. Wolał dla własnej wygody opuścić żonę w ciąży. Dla mnie było to tym bardziej dramatyczne, bo mieszkam na wsi, gdzie plotki rozchodzą się w błyskawicznym tempie, gdzie po tygodniu każdy miał swoją wersję plotek i gdzie takie 'coś' jest niespotykane..

Wiesz, ze to uzaleznienie ale nadal chcesz go ulepszac !!!
Bo gdyby on tylko chcial, opuscil mnie, nie walczyl dla wlasnej wygody ...

Bledy w waszym zwiazku ? Wasz zwiazek to toksyczna relacja !!! Toksyczna relacja to jeden wielki blad !!! Tu nigdy nie bylo i nie bedzie dobrze !!! I takie sa fakty i nie ma tu, jak dla mnie co filozofowac:  gdyby.....Fakt oczywisty !!! Amen !!!
I Twoj maz ma racje: Nie pasujecie do siebie !!!
Teraz masz szanse porzez terapie poznac siebie, zaczac zyc bez toksyny.
Daj sobie tez prawo byc w koncu spokojna, szczesliwa kobieta.
Daj sobie prawo zyc z godnoscia.
Daj sobie prawo byc matka, ktora bedzie dla dziecka wzorem kobiety samodzielnej, zadowolonej z zycia i potrafiacej stawiac granice !!!

Zycze madrosci i jezeli potrzebujesz cos do czytania to pisz na maila smile

23 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm... Czego się boję? Tego, że sąd przyzna mu częste widzenia z dzieckiem, że będzie mógł je zabierać do siebie za jakiś czas, że w trakcie rozwodu wyjdą na jaw jakieś 'brudne' sprawy, że będę musiała walczyć do upadłego o swoje, że on wykorzysta swoje 'znajomości' w mieście do wygrania sprawy rozwodowej (a ma ich dużo jego rodzina...). Boję się każdego jego przyjazdu tutaj, że np. może wszystko nagrywa, muszę się z całych sił powstrzymywać do 'poprawnego' zachowania w jego obecności, kiedy tak naprawdę mam ochotę dać mu w ryja i wywrzeszczeć na niego wszystkie najgorsze przekleństwa jakie znam... Boję się, że nie podołam temu wszystkiemu. Dopóki go nie widzę, jest nawet ok, ale gdy znów przyjeżdża do dziecka w ten jeden dzień, mój świat znów zaczyna wariować i wszystko wraca. A co dopiero będzie, gdy sąd przyzna mu więcej widzeń...? Mam nadzieję, że psycholożka mi pomoże przez to przejść. I że do tego czasu choć trochę już się wyleczę z tej chorej miłości.

23 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana zbieraj dowody !!! A ty nie mozesz nagrywac waszych rozmow ? A nie mozesz sie z nim przez email komunikowac ? Wtedy masz wszystko czarne na bialym !!!
A masz dobrego prawnika ?
Co do spotkan z dzieckiem to musisz byc obecna ? Nie moze w tym czasie np.mama albo kolezanka z nim i dzieckiem byc ?

23 111 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 13:00:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

http://www.youtube.com/watch?v=wKMIdYHDOoY

23 112

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak całkiem z innej strony dziewuszki. Właśnie wróciłam z pogadanki z koleżanką. Dość często u zaglądających tu osób pojawia się pytanie - co zrobić, jak dac sobie radę, jak wykrzesać odrobinę chęci, jak przez to przejść. Może nie każdemu będzie to odpowiadało, ale koleżanka zainspirowała mnie pomysłem zabawy, w której sama zdecydowała się wziąść udział smile Bardzo miła, przyjemna zabawa. Pytacie o konkretne pomysły, jak sobie pomóc - to taki jak ten swobodnie mogę dać smile Co z tym każdy zrobi, to jego sprawa. Bo to trzeba chcieć sobie zrobić nawet niespodziankę smile

Wygooglujcie sobie "zrób sobie niespodziankę lipcowa zabawa" - na blogu puelli aris jest chyba dokładny opis smile

A my właśnie wymyślamy wyzwania - oczywiście nie w stylu wejścia na Rysy, bo chyba jednak nie o to nam chodzi smile

23 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Hmm... Czego się boję? Tego, że sąd przyzna mu częste widzenia z dzieckiem, że będzie mógł je zabierać do siebie za jakiś czas, że w trakcie rozwodu wyjdą na jaw jakieś 'brudne' sprawy, że będę musiała walczyć do upadłego o swoje, że on wykorzysta swoje 'znajomości' w mieście do wygrania sprawy rozwodowej (a ma ich dużo jego rodzina...). Boję się każdego jego przyjazdu tutaj, że np. może wszystko nagrywa, muszę się z całych sił powstrzymywać do 'poprawnego' zachowania w jego obecności, kiedy tak naprawdę mam ochotę dać mu w ryja i wywrzeszczeć na niego wszystkie najgorsze przekleństwa jakie znam... Boję się, że nie podołam temu wszystkiemu. Dopóki go nie widzę, jest nawet ok, ale gdy znów przyjeżdża do dziecka w ten jeden dzień, mój świat znów zaczyna wariować i wszystko wraca. A co dopiero będzie, gdy sąd przyzna mu więcej widzeń...? Mam nadzieję, że psycholożka mi pomoże przez to przejść. I że do tego czasu choć trochę już się wyleczę z tej chorej miłości.

Angel - każde dziecko lepiej się czuje, kiedy ma kontakt z obojgiem rodziców - nawet jeśli każde z tych rodziców mieszka w innym miejscu (nie mówię tu o patologiach, tylko o normalnej potrzebie dziecka do przebywania z obojgiem rodziców). Rozumiem, że masz złe doświadczenia, ale nie można zakładac z góry negatywnych sytuacji - bo je ściągniesz na siebie.
Jeśli chodzi o brudy - patrzysz być może na jakieś sprawy tylko z perspektywy wystraszonej osoby. Czy jest szansa, abyś swoje obawy przed brudami przegadała z kimś obiektywnym - z psychologiem? Obiektywizm to obiektywizm smile
Z nagrywaniem - popieram Happy - jeśli się obawiasz, to czemu nie zastosujesz podobnego narzędzia?
Boisz się bo jesteś człowiekiem i masz prawo czuć się słabiej - to nic zdrożnego. Ale nie żyw się sama swoim strachem, skoro największe oparcie masz w sobie właśnie.

Co Ty robisz dla siebie samej - tak w ogóle, na co dzień?

23 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Prawdę mówiąc, komunikujemy się tylko przez email albo sms. Dzięki temu mam wiele 'ciekawych' jego wypowiedzi czarno na białym. A gdy przyjeżdża do dziecka, to prawie wcale ostatnio się nie odzywamy. Tak, to dobry pomysł z tym nagrywaniem. A nuż powie coś 'ciekawego' i będę miała dowód smile
Prawnika mam podobno najlepszego w mieście (kobietę). Ona nie lubi takich typów jak 'mój mąż'. Jest droga, ale stwierdziłam że zainwestuję, choćbym miała pożyczkę brać. Nie mogę mu tak poprostu odpuścić tego co zrobił...
Moja mama i tak jest obecna przy tych spotkaniach, bo sama bym chyba go zabiła.
Nie wiem, czy to dobry pomysł żebym nie była obecna przy tych spotkaniach. Chyba bardziej bym się stresowała nie widząc, co się dzieje z moim dzieckiem, niż będąc przy tym... Mam nadzieję, że z czasem będzie mi łatwiej i się przyzwyczaję do jego przyjazdów. W sumie nie uniknę tego, że będzie odwiedzał dziecko (choć na to nie zasługuje), więc muszę się wziąć w garść.
Wiesz, że on nawet kiedyś mi napisał, że wszystko (tzn. swoją wersję wydarzeń) dziecku powie jak będzie większe? Masakra.

23 115

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co robię dla siebie samej...? Niewiele prawdę mówiąc... Psycholożka każe mi coś właśnie dla siebie robić, ale nie mam czasu za bardzo. Albo ochoty... Mam to szczęście, że czasem mama może zostać z dzieckiem. Od poniedziałku będę chodzić na fitness raz w tygodniu. Czasem jak muszę jechać na zakupy, to zafunduję sobie pyszną kawkę. Od czasu do czasu kupimy sobie z siostrą jakiś ciuszek. Teraz planujemy w lipcu wypad do większego miasta na wyprzedaże ciuchów smile A w lato pewnie kilka razy zafunduję sobie basen jak będzie pogoda.
Dajcie jakieś pomysły, co takiego można jeszcze 'dla siebie' zrobić (biorąc pod uwagę że ma się małe dziecko)?

23 116 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 13:20:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale Ty dziewczyno nie masz najmniejszego powodu aby sie bac smile Masz wszystko czarne na bialym, najlepszego prawnika, nagrywac tez bedziesz i moze mu sie wmknie, ze namawial Cie do aborcji i wtedy ...dupa czarna dla niego !!! Nie bedzie odwiedzin wiecej !!!
Twoj strach jest nieracjonalny sad Twoj facet tylko gada i straszy bo tylko to umie. Boi sie bardziej niz Ty bo nie ma zadnych dowodow na Twoja wine tongue

Przestan sie bac i mysl racjonalnie smile Takie typki jak Twoj to najwieksi tchorze na swiecie !!!

**************
Co mozna robic dla siebie ? Pytanie co lubilas robic kiedys ?

23 117

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I tu mnie masz... Co lubiłam robić kiedyś...? Trudne pytanie... Zawsze wszystko robiłam z 'nim'... Więc nie wiem co sama lubię. Muszę chyba znaleźć coś nowego sobie, co polubię i co nie będzie mi się kojarzyło z 'nim'...

23 118

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Angel smile
No zobacz ile robisz, by nie tylko w sobie mieć wsparcie smile Myślisz racjonalnie (dobry adwokat bez miauczenia o koszty); wsparcie mamy masz, na kawkę potrafisz wyjść, masz plany na chwilki dla siebie smile Ojej - doceń siebie - ja musiałam się do wielu rzeczy zmuszać wink

Mam wrażenie, zę chcesz mieć zbyt wiele rzeczy pod kontrolą. Jakoś przyznam - nie wierzę, że masz się czego obawiac w tej własnej wersji wydarzeń. Bo abstrahując od czegokolwiek innego - to kiedy Twój synek będzie starszy, to już tak wiele lat będzie Cię baaaardzo blisko znał, i jego też, że chyba będzie już miał całkowicie własne zdanie na Twój temat.... smile

Jakieś pomysły? No to zaangażuj sie właśnie w tę zabawę lipcową o której piszę - jeśli się obawiasz że nie będziesz systematyczna, zrób to publicznie na forum dziewczyn, które to propagują - zawsze większa mobilizacja. Ja tam się już uśmiałam, że zabrakło by mi karteczek na przyjemności, na wyzwania raczej nie bo ostatnio niezbyt lubię się przeciążać smile

Można wypróbowywać nowe maseczki i inne balsamo-kremy.... Można zrobić sobie ucztę warzywną (uwielbiam warzywka)... Można zrobić sobie wieczorek przy świecach z lampką wina i z płytami z lat nastoletnich (no, można sobie z you tuba ściągać), można jakąś fajną komedię romantyczną zapuścić, czy inny rodzaj - jaki lubisz i sprawi CI przyjemność. Spacer, spotkanie z kimś dłużej nie widzianym. Może wypad na solarium, czy na coś innego, na co miałabyś ochotę... Pomalować paznokcie na jaskrawo czerwono wink Zrobić mega wielki deser lodowy z mnóstwem czekolady i może jagód? Kąpiel w pianie w blasku świec? Zapisać się do biblioteki wink

23 119

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

I tu mnie masz... Co lubiłam robić kiedyś...? Trudne pytanie... Zawsze wszystko robiłam z 'nim'... Więc nie wiem co sama lubię. Muszę chyba znaleźć coś nowego sobie, co polubię i co nie będzie mi się kojarzyło z 'nim'...

To szukaj, szukaj, szukanie jest fajne smile

23 120 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 13:43:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak lubisz czytac to przeczytaj nas od poczatku smile Poznasz nas lepiej i zobaczysz jak sie zmieniamy smile

23 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Jak lubisz czytac to przeczytaj nas od poczatku smile Poznasz nas lepiej i zobaczysz jak sie zmieniamy smile

I to dopiero jest wyzwanie wink

23 122 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-28 14:04:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ostanio kilka dziewczyn zniknelo sad Przez glupi przypadek trafilam na dwie z nich.
I co dupa czarna. Pomimo wiedzy ciagle miela to samo co na poczatku sad  Miela gdzie indziej i maja inna publicznosc sad

Zreszta sama nie wiem po co to pisze ? Tak mnie naszlo sad

********************
Moze napisalam to dlatego, ze czasami mam wrazenie, ze nie ma sensu dyskutowac i dawac jakies rady.  Tylko jak sie osiagnie dno...to wtedy zaczynamy sie brac do roboty.
Czasami latami nie dobijamy do dna...i tylko co nam pozostalo to czekac ?


*********************
Rozumiem teraz kobiety z blogow, ktore ostro powiedzialy, ze zajmuja sie tylko tymi, ktore zdecydowaly sie na rozstanie a nie tymi, ktore dopiero o tym mysla ...
To tak jak gadac do slupa a slup....tak robi swoje sad Przypomnialo mi sie jak ze mna tez bylo sad

23 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm - no przesadziłaś zdziebko!

To żarcik miał być, taki mały smile

A ja się domyślam, acz nie do końca wiem, co ja miałam na myśli pisząc to smile Serio smile

Może tam uśmiech miał być i żarty miały pójść dalej?
Byłam przekonana, że masz dystansvdo siebie itd. Jednak po przeczytaniu się zastanowiłam zdziebko.
Kobitko wink

23 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy, przecież i tak sama wiesz, że nawet chęci bywają iluzoryczne. O jednej osobie domyślam się, o drugą nie jestem pewna. Nie znamy prawdziwych intencji osób zaglądających. Nie znamy faktycznego nastawienia. I nie zmienimy tego. Nie mamy na to wpływu, co inni robią ze swoim życiem smile Happy, może i smutne, ale ... No przecież nie samym dawaniem rad człowiek żyje, nie wszyscy muszą chcieć skorzystać z nich wink

Po co to piszesz? Bo chciałaś komuś pomóc się zmienić? Myślę, że ma sens, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że każdy ma prawo wziąść z tych rad tyle ile sam będzie chciał wink I każdy ma swoją własną drogę do przejścia.

Nie wiem... Nie kojarzysz troszkę dlaczego to napisałaś? smile

23 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Angel.

Możesz liczyć na moje wsparcie.
Dasz radę.
Masz prawnika czy jesteś sama na placu boju?

Choroba KKZB, masz rację smile

23 126

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Witaj!
Noooo - okazał się nieodpowiedzialnym chłopaczkiem. Mam wrażenie, że w takich sytuacjach strona odchodząca ratuje resztki swojego ego obwinianiem osoby pozostawionej - bo inaczej musiałby winę przypisać sobie. A to spowodowało by, że być może by zrozumiał, jaką krzywdę Ci wyrządził i jak bardzo Cię to zabolało? O mechanizmach wyparcia itp pisały dziewczyny...

Współczuję sytuacji, bo pewnie masz wrażenie, obawiasz się wszystkiego najgorszego na sali sądowej.  Ja chciałabym dodać Ci może nie tylko odwagi, ale przede wszystkim spokoju i wiary w siebie smile Jeśli Ty znajdziesz sposób by poczuć się pewnie sama dla siebie, to sądzę, że i odwagę jeszcze większą w sobie sama poczujesz smile
Bo jesteś odważna smile
Nie zrobiłaś tego co chciał, nie usunęłaś ciąży.
Walczyłaś o swój związek, o swoją rodzinę.
Urodziłaś i wychowujesz swoje dziecko.
Poradziłaś sobie jednak z rozstaniem - bo podjęłaś decyzję o rozwodzie i złożeniu pozwu.
Jesteś odważna, bo SAMA mierzysz się z życiem i sytuacjami.
Jesteś, bo sa swoje czyny i decyzje bierzesz odpowiedzialność smile

I jesteś odważna, bo w chwilach, kiedy czujesz się słabiej - nie boisz się prosić o pomoc smile

Czego najbardziej się obawiasz, jeśli chodzi o sąd? Napewno znajdzie się tu osoba, która będzie mogła Cię wesprzeć choćby przez własne doświadczenia smile

Angel wzięła się z życiem za bary smile

23 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

To żarcik miał być, taki mały smile

A ja się domyślam, acz nie do końca wiem, co ja miałam na myśli pisząc to smile Serio smile

Może tam uśmiech miał być i żarty miały pójść dalej?
Byłam przekonana, że masz dystansvdo siebie itd. Jednak po przeczytaniu się zastanowiłam zdziebko.
Kobitko wink

A ja myślałam, że Ty już się pakujesz smile
Dystans mam (byle by mi ktoś na stopę nie wlazł przeginając), tylko szczerze mówiąc.... Przeczytałam to przed zamknięciem kompa i myślałam że to Happy. I skojarzył mi się scenariusz z Kasprowym Wierchem - więc się przeraziłam chyba że będę może źle zrozumiana, ale nie dowcipnie. Nie widziałaś, że próbowałam edytować? Ale machnęłam ręką, bo by mi autobus uciekł.
Dystans mam jak cholewcia, a jak tu go nie mieć, jak mi sie ciągle wpadki zdarzają, typu "dzień dobry" zamiast "wszystkiego najlepszego" składając życzenia solenizantowi.... Ale to scenka sytuacyjna była bardziej, zresztą nie wiem, czy Ci nie opowiadałam, skleroza jakaś - tudzież zbyt duża liczba wpadek do opowiadania wink

23 128

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kojarze Zabko smile
Powiem Ci, ze czas przyszedl abym odeszla i zajela sie tym co glosze smile Zyc w realu dla siebie smile

Potrzebny mi dystans...

23 129

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Kojarze Zabko smile
Powiem Ci, ze czas przyszedl abym odeszla i zajela sie tym co glosze smile Zyc w realu dla siebie smile

Potrzebny mi dystans...

Mam nadzieję, że nie żegnam się z Tobą... smile
Ale myślę, że masz rację, bo masz - tak jak my wszyscy - mnóstwo życia wokół siebie smile
Każdy z nas musi szukac swojego złotego środka na Siebie smile Za kogoś życia nie przeżyjemy.

23 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Hmm... Czego się boję? Tego, że sąd przyzna mu częste widzenia z dzieckiem, że będzie mógł je zabierać do siebie za jakiś czas, że w trakcie rozwodu wyjdą na jaw jakieś 'brudne' sprawy, że będę musiała walczyć do upadłego o swoje, że on wykorzysta swoje 'znajomości' w mieście do wygrania sprawy rozwodowej (a ma ich dużo jego rodzina...). Boję się każdego jego przyjazdu tutaj, że np. może wszystko nagrywa, muszę się z całych sił powstrzymywać do 'poprawnego' zachowania w jego obecności, kiedy tak naprawdę mam ochotę dać mu w ryja i wywrzeszczeć na niego wszystkie najgorsze przekleństwa jakie znam... Boję się, że nie podołam temu wszystkiemu. Dopóki go nie widzę, jest nawet ok, ale gdy znów przyjeżdża do dziecka w ten jeden dzień, mój świat znów zaczyna wariować i wszystko wraca. A co dopiero będzie, gdy sąd przyzna mu więcej widzeń...? Mam nadzieję, że psycholożka mi pomoże przez to przejść. I że do tego czasu choć trochę już się wyleczę z tej chorej miłości.

Skąd się bierze obawa że sąd przyzna mu więcej widzeń ? Jest niebezpieczny?

23 131

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Hmm... Czego się boję? Tego, że sąd przyzna mu częste widzenia z dzieckiem, że będzie mógł je zabierać do siebie za jakiś czas, że w trakcie rozwodu wyjdą na jaw jakieś 'brudne' sprawy, że będę musiała walczyć do upadłego o swoje, że on wykorzysta swoje 'znajomości' w mieście do wygrania sprawy rozwodowej (a ma ich dużo jego rodzina...). Boję się każdego jego przyjazdu tutaj, że np. może wszystko nagrywa, muszę się z całych sił powstrzymywać do 'poprawnego' zachowania w jego obecności, kiedy tak naprawdę mam ochotę dać mu w ryja i wywrzeszczeć na niego wszystkie najgorsze przekleństwa jakie znam... Boję się, że nie podołam temu wszystkiemu. Dopóki go nie widzę, jest nawet ok, ale gdy znów przyjeżdża do dziecka w ten jeden dzień, mój świat znów zaczyna wariować i wszystko wraca. A co dopiero będzie, gdy sąd przyzna mu więcej widzeń...? Mam nadzieję, że psycholożka mi pomoże przez to przejść. I że do tego czasu choć trochę już się wyleczę z tej chorej miłości.

Skąd się bierze obawa że sąd przyzna mu więcej widzeń ? Jest niebezpieczny?
Masz świadka jakiegoś na te jego zachowania z czasów piekła, że tak to nazwę?

23 132

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz prawnika czy jesteś sama na placu boju?

Mam - podobno jedna z najlepszych w mieście smile Mam nadzieję, że się sprawdzi smile

23 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

http://img69.imageshack.us/img69/9395/4n2u.jpg

http://www.youtube.com/watch?v=wKMIdYHDOoY

Prawda smile

23 134

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Kojarze Zabko smile
Powiem Ci, ze czas przyszedl abym odeszla i zajela sie tym co glosze smile Zyc w realu dla siebie smile

Potrzebny mi dystans...

Mam nadzieję, że nie żegnam się z Tobą... smile
Ale myślę, że masz rację, bo masz - tak jak my wszyscy - mnóstwo życia wokół siebie smile
Każdy z nas musi szukac swojego złotego środka na Siebie smile Za kogoś życia nie przeżyjemy.

Wyciagam wnioski smile Zabka spadam do reala smile Zobyczymy sie w Berlinie smile

23 135

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Skąd się bierze obawa że sąd przyzna mu więcej widzeń ? Jest niebezpieczny?
Masz świadka jakiegoś na te jego zachowania z czasów piekła, że tak to nazwę?

Niebezpieczny? Nie wiem, przez rok prawie nie miałam z nim kontaktu, nie wiem co robi teraz, jak żyje, jakim jest człowiekiem, czy już kogoś ma... Nic o nim nie wiem, bo nie odpowiada mi np. na pytania (raz przyjechał z ręką w bandażach, więc zapytałam co się stało. Odpowiedział "nic takiego")
Świadków mam, rodziców i ewentualnie siostrę. Tylko zbyt dużo to oni też nie powiedzą, bo kłótnie raczej nie odbywały się przy świadkach.

23 136

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A więc do miłego na privie smile

23 137

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Prawdę mówiąc, komunikujemy się tylko przez email albo sms. Dzięki temu mam wiele 'ciekawych' jego wypowiedzi czarno na białym. A gdy przyjeżdża do dziecka, to prawie wcale ostatnio się nie odzywamy. Tak, to dobry pomysł z tym nagrywaniem. A nuż powie coś 'ciekawego' i będę miała dowód smile
Prawnika mam podobno najlepszego w mieście (kobietę). Ona nie lubi takich typów jak 'mój mąż'. Jest droga, ale stwierdziłam że zainwestuję, choćbym miała pożyczkę brać. Nie mogę mu tak poprostu odpuścić tego co zrobił...
Moja mama i tak jest obecna przy tych spotkaniach, bo sama bym chyba go zabiła.
Nie wiem, czy to dobry pomysł żebym nie była obecna przy tych spotkaniach. Chyba bardziej bym się stresowała nie widząc, co się dzieje z moim dzieckiem, niż będąc przy tym... Mam nadzieję, że z czasem będzie mi łatwiej i się przyzwyczaję do jego przyjazdów. W sumie nie uniknę tego, że będzie odwiedzał dziecko (choć na to nie zasługuje), więc muszę się wziąć w garść.
Wiesz, że on nawet kiedyś mi napisał, że wszystko (tzn. swoją wersję wydarzeń) dziecku powie jak będzie większe? Masakra.

A Ty powiedz dziecku swoj?, a kiedy dorośnie sam zweryfikuje i życie zweryfikuje.
A Ty znasz tę jego wersję?

Powiedziałaś pani prawnik o swoich obawach i strachu?
Nie mówiła Ci nic o tym jak powinnaś się zachowywać w stosunku do niego, czy jak zbierać dowody?
Czy ich potrzebujecie?

Ja powiedziałam prawnikowi o swoich obawach, uspokoił mnie. Nieraz zdarzyło mi się zadzwonić, miałam dzwonić jakby coś. I wiesz, miałam pewność jakąś taką, czułam wsparcie. Czułam się bezpiecznie. I nic nie było mnie w stanie złamać, tak się czułam.

23 138

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
AngelOfDarkness napisał/a:

Co robię dla siebie samej...? Niewiele prawdę mówiąc... Psycholożka każe mi coś właśnie dla siebie robić, ale nie mam czasu za bardzo. Albo ochoty... Mam to szczęście, że czasem mama może zostać z dzieckiem. Od poniedziałku będę chodzić na fitness raz w tygodniu. Czasem jak muszę jechać na zakupy, to zafunduję sobie pyszną kawkę. Od czasu do czasu kupimy sobie z siostrą jakiś ciuszek. Teraz planujemy w lipcu wypad do większego miasta na wyprzedaże ciuchów smile A w lato pewnie kilka razy zafunduję sobie basen jak będzie pogoda.
Dajcie jakieś pomysły, co takiego można jeszcze 'dla siebie' zrobić (biorąc pod uwagę że ma się małe dziecko)?

Można robić z dzieckiem.
Jak ma mniej niź pół roku to basen. Dzkeciaki mają naturalną umiejętność powstrzymywania oddechu pod wodą w tym wieku, pływają.
Można z wózkiem na rolkach jeździć (dla odważnych).
Można iść do kina na seans dla matek z dziećmi.
Dużo pocji jest.
Można sobie spotkać kogoś kto ma malucha i podobną sytuację i razem spędzać czas.

23 139

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jak lubisz czytac to przeczytaj nas od poczatku smile Poznasz nas lepiej i zobaczysz jak sie zmieniamy smile

I to dopiero jest wyzwanie wink

O smile

Ja to się boję tam wracać i siebie czytać big_smile

23 140

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ostanio kilka dziewczyn zniknelo sad Przez glupi przypadek trafilam na dwie z nich.
I co dupa czarna. Pomimo wiedzy ciagle miela to samo co na poczatku sad  Miela gdzie indziej i maja inna publicznosc sad

Zreszta sama nie wiem po co to pisze ? Tak mnie naszlo sad

********************
Moze napisalam to dlatego, ze czasami mam wrazenie, ze nie ma sensu dyskutowac i dawac jakies rady.  Tylko jak sie osiagnie dno...to wtedy zaczynamy sie brac do roboty.
Czasami latami nie dobijamy do dna...i tylko co nam pozostalo to czekac ?


*********************
Rozumiem teraz kobiety z blogow, ktore ostro powiedzialy, ze zajmuja sie tylko tymi, ktore zdecydowaly sie na rozstanie a nie tymi, ktore dopiero o tym mysla ...
To tak jak gadac do slupa a slup....tak robi swoje sad Przypomnialo mi sie jak ze mna tez bylo sad

To tak jak tłumaczyć karaluchowi. Kulą w płot. Nie rozumie, że nie rozumie, nie chce rozumieć i chcieć nie chce, a i przez to chcieć rozumieć. Rozumiecie prawda?

Posty [ 23 076 do 23 140 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 354 355 356 357 358 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026