netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 239 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 353 354 355 356 357 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 011 do 23 075 z 26 310 ]

23 011 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 20:45:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Widzisz ja kilka lat mówiłam do exa, a on nic. W końcu poszłam w cholerę. Ileż można?

Wiesz Hm..ja uwielbiam czytac Twoje posty smile Poszlam w cholere smile Juz sobie wyobrazilam Ciebie z synem za reke i z takim tlumoczkiem na kijku smile Bo mi sie tak kojarzy stwierdzenie: poszlam w cholere smile smile smile
No wlasnie ile mozna ? Isc trzeba w cholere a nie tam.... !!!!

No i to jeszcze smile smile smile

hm... napisał/a:

Pokaż Panu Truskawce gdzie jego miejsce.

Tez juz prawie sie posikalam widzac takiego pana w kostiumie Truskawki - taki jak ten w kostiumie karalucha - pamietasz ?  smile smile smile

23 012

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja już napisałam wcześniej, że zachowali się wobec Ciebie nie w porządku.
Aczkolwiek uważam, że po którejś stronie nie muszą się wcale opowiadać.
Natomiast zachowali się tak jakby wybrali jego, ale to tak tylko wygląda, bo być może nie takie było zamierzenie. Nie w moim stylu jest nadintetpretacja. Wolę pytać wprost.
Jednak to Ty powinnaś zadecydować czy sytuacja jest dla Ciebie niezręczna. Czyli mogłabyś odmówić przyjścia. Tak to widzę smile

Ja się mogę zgodzić, że popełnili błąd, że nie zaprosili obojga ale nie zakładałabym od razu złych intencji. Może nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować ??? Szczera rozmowa to jest to co powinno się odbyć a nie masa założeń i masa niczym niepopartych oskarżeń.

23 013 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-26 20:56:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak sobie czytam, czytam i... nie żebym się czepiał o słówka

PokręconaOna napisał/a:

Jak czytam siebie i Wasze odpowiedzi to sama się dziwię jaką jestem idiotką i pomyśleć, że mam doktorat (taką fanaberię robioną w tzw. międzyczasie z malutkim dzieckiem na rękach) a pewne obszary mózgu jakby pozostały na poziomie niedorozwiniętego dziecka.

a za chwilę ku mojemu zdziwieniu ukazuje się tekst

Gdyby głupota mogła latać.. to wiecie, dotarłabym do księżyca.

A może i jeszcze dalej hmm
Szanowna Pani doktor, Pani zejdzie na ziemię... Pędzikiem!

Plan, czytać literaturę, rozpocząć terapię z psychologiem, odnaleźć się i wzmocnić psychicznie, zbierać dowody ... a potem ...
Trzymajcie się cieplutko...serdecznie pozdrawiam smile

Plan zaiste przedni... i chwała Bogu, że NASA zawiesiła loty w kosmos do odwołania... taki potencjał ludzki miałby się tammm zmarnować tongue

23 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyful - moim zdaniem takiego prawa nie ma. kropka. to ze sam sobie je daje, lamie prawo - to juz inna sprawa. ludzie lamia prawo/ prawa moralne w rozny sposob. to zdradzac rozumiem tez mial prawo?  to czym jest malzenstwo? przeciez to jest tez kontrakt miedzy 2 ludzmi, ktory poki trwa nie daje drugiej osobie PRAWA na zwiazek z kimkolwiek inym!! zarowno prawo kanoniczne - religia - jak i jakies cywilne-sadowe tego zabrania. a przeciez wciaz jestesmy malzenstwem, poza tym ze 2 miesiace temu on powiedzial ze nie ma juz ochoty. to, ze on zachowuje sie jak przedszkolak i mysl ize on powie'ja juz nie chce, ja juz cie nie kocham' zwalnia go ze wszystkim zobowiazac ktore w zyciu podjal, to nei znaczy ze tak wlasnie jest.  i wlasnie do tego to, ze to ta sama kobieta z ktora mnie zdradzil tak, czyli zrobil cos do czego nie mial prawa i nadal w tym po prostu tkwi! ale niewazne, kazdy ma swoje zdanie smile

  od 2 miesiecy nie wyrzucam mu ze mnie zdradzil, nie poruszlaam w zasadzie tego w ogole - tez dlatego ze przez jakis czas wirzylam ze to zakonczyl, wiec bylo m ilatwiej do tego nei wracac. i wlasnie Happy- przez ten czas bylo naprawde zero kontaktu, moze raz byla jakas karczeman awantura po ktorej potem plakalam. tylk owidzisz ze mi to na dobre nie wychodzi tez. bo az mi sie odbija i tylkiem wychodzi na zlosc ktora tlumie w sobie bo sobie zalozylam ze nie bede sie do niego odzywac i ze bede zachowywac sie z godnoscia. i tak jest juz od dawna i wcale nie chce tego na siel zmieniac. ze teraz zaczne codziennie robic mu awantury. chodzi mi tylko o to, ze to tez nie jest juz moj cel -zeby za wszelka cene sie nie odezwac. MAM to gdzies. czy sie odezwe czy nie, ogolnie nie zamierzam nic zmieniac - nei widzimy sie, zero kontaktu. ALE jak juz go spotkam badz cokolwiek wyjdzie - a wychodzi - nawet z tym telewizorem - wysyla mi meila bezczelnie, no to koniec tlumaczenia albo proby dogadania sie. spokojnie ale ostro - tak jak mu odpisalam. nie chcesz ogladac i placic - to zadzwon do polsatu i powiedz to panu. ja tez nie chce ogladac. kropka. nie przejmuje sie tym co teraz zrobi faktycznie z ta telewizja.

tak, mam cos z dyktatora. ale to sa moje mysli, odczucia. tak naprawde wiem ze maja prawo znajomi robic co im sie podoba. to Wam to pisze w taki sposob. im tego nie powiem. po prostu czas, zycie pokaze. kazdy robi to co uwaza za sluszne.

I co z tego prawa wynika?
Jakby mnie ktoś uwiązał naturalną reakcją byłaby chęć ucieczki.
Bardzo roszczeniowe podejście masz. Ma prawo, nie ma prawa. Uuuu...

23 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyful - moim zdaniem takiego prawa nie ma. kropka. to ze sam sobie je daje, lamie prawo - to juz inna sprawa. ludzie lamia prawo/ prawa moralne w rozny sposob. to zdradzac rozumiem tez mial prawo?  to czym jest malzenstwo? przeciez to jest tez kontrakt miedzy 2 ludzmi, ktory poki trwa nie daje drugiej osobie PRAWA na zwiazek z kimkolwiek inym!! zarowno prawo kanoniczne - religia - jak i jakies cywilne-sadowe tego zabrania. a przeciez wciaz jestesmy malzenstwem, poza tym ze 2 miesiace temu on powiedzial ze nie ma juz ochoty. to, ze on zachowuje sie jak przedszkolak i mysl ize on powie'ja juz nie chce, ja juz cie nie kocham' zwalnia go ze wszystkim zobowiazac ktore w zyciu podjal, to nei znaczy ze tak wlasnie jest.  i wlasnie do tego to, ze to ta sama kobieta z ktora mnie zdradzil tak, czyli zrobil cos do czego nie mial prawa i nadal w tym po prostu tkwi! ale niewazne, kazdy ma swoje zdanie smile

  od 2 miesiecy nie wyrzucam mu ze mnie zdradzil, nie poruszlaam w zasadzie tego w ogole - tez dlatego ze przez jakis czas wirzylam ze to zakonczyl, wiec bylo m ilatwiej do tego nei wracac. i wlasnie Happy- przez ten czas bylo naprawde zero kontaktu, moze raz byla jakas karczeman awantura po ktorej potem plakalam. tylk owidzisz ze mi to na dobre nie wychodzi tez. bo az mi sie odbija i tylkiem wychodzi na zlosc ktora tlumie w sobie bo sobie zalozylam ze nie bede sie do niego odzywac i ze bede zachowywac sie z godnoscia. i tak jest juz od dawna i wcale nie chce tego na siel zmieniac. ze teraz zaczne codziennie robic mu awantury. chodzi mi tylko o to, ze to tez nie jest juz moj cel -zeby za wszelka cene sie nie odezwac. MAM to gdzies. czy sie odezwe czy nie, ogolnie nie zamierzam nic zmieniac - nei widzimy sie, zero kontaktu. ALE jak juz go spotkam badz cokolwiek wyjdzie - a wychodzi - nawet z tym telewizorem - wysyla mi meila bezczelnie, no to koniec tlumaczenia albo proby dogadania sie. spokojnie ale ostro - tak jak mu odpisalam. nie chcesz ogladac i placic - to zadzwon do polsatu i powiedz to panu. ja tez nie chce ogladac. kropka. nie przejmuje sie tym co teraz zrobi faktycznie z ta telewizja.

tak, mam cos z dyktatora. ale to sa moje mysli, odczucia. tak naprawde wiem ze maja prawo znajomi robic co im sie podoba. to Wam to pisze w taki sposob. im tego nie powiem. po prostu czas, zycie pokaze. kazdy robi to co uwaza za sluszne.

Im nie powiesz, ale tak myślisz.

23 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zobowiazania ? Jakie zobowiazania ? Ze bedzie Cie kochal az do smierci ? A jak przestal kochac to ma sie zmusic ?
Przeciez powiedzial Ci, ze Cie nie kocha sad Nie klamal !!! Kalmal tylko ze nie sa juz razem !!! Moze rzeczywiscie nie byli w tym momencie razem, moze teraz znowu sa.
Nie kocha i mowi, ze nie kocha - Nie ma prawa bo przysiegal ???

"Miałem wolny, dzień był upał
Chciałem pospać ale doopa
Bo rodzina rzekła, że coś muszę musieć!
Duszno, upał... o jezusie!!!" big_smile
Paweł Wójcik "Wolny dzień"
Stajesz w szranki zdrady - dyktaturą przymusu Kochania nie za bardzo a na siłę, gdzie już jemu chęci odeszły. Co chcesz tym ugrać? Pogrążyć się jeszcze bardziej w jego oczach i być pośmiewiskiem da niego i kochanki??? Bezsens totalny.

Desperacją leci to uwiązanie, tak sobie jeszcze dodam.

23 017 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-26 21:31:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Happy - to ze dla niego, dla wiekszosc iludzi albo nawet jak widac i dla Ciebie - przysiega malzenska - to ze przed Bogiem wypowiedzial - tak, nie opuszcze cie az do smierci (a przynajmniej do cholery sprobuje cie nie opuscic, w moim rozumieniu), ze bede na dobre i na zle - nie znaczy ja kwidac zbyt wiele, bo po jakims tam czasie opieramy sie na tym ze komus sie odechcialo a nie ze do czegos sie zobowiazywal, przyrzekal - dla mnie OZNACZA BARDZO WIELE I NIKT MI NIE WMOWI ZE TO NIE JEST ZOBOWIAZANIE I COS DO DAJE MI PRAWO OCZEKWIAC CZEGOS INNEGO OD NIEGO. kropeczka smile to, ze on ma to gdzie - to jedno - wiem. ale ja mysle drugie i koniec.

Ile lat mialas jak wyszlas za maz ? Co wiedzialas o zyciu ? Co on wiedzial o zyciu ? Ilu partnerow mialas wczesniej? Ile partnerek on mial wczesniej ?
Ja nie uwazam, ze mozna sie zobowiazac do kochania kogos do konca zycia !!! Byc z kims bez milosci i szacunku bo sie zobowiazalismy ??? Po co ???
Prrzeciez nikt w tym ukladzie nie bedzie zadowolony sad

W biznesie tez mamy zobowiazania ale czasami niewyrabiamy i wycofujemy sie z tych zobowiazan. Oczywiscie, ze jest to zwiazane z konsenkwencjami. Konsekwencja nie wywiazania sie ze zobowiazan w malzenstwie jest rozwod.

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

Można by rzec kolokwialnie, że jak jest kontrakt to i potem aneks do kontraktu.
Widzisz Kiedyśbyłam, wiele kobiet uważa, a i facetów również, że jak juź przysięgę wypowiedział ten drugi to już po gr?b się zdecydował i cyrograf jakby na siebie podpisał.
Niedaleko patrzeć. W moim małżeństwie on po ślubie miał na mnie papier i wydawało mu się, że jestem jego własnością. I powiem Ci, że tak mi życie obrzydził, że w dupie miałam wszelkie przysięgi. To nie było życie.
Bo te Twoje posty uderzają tą jakąś taką kontrolą.
Nie chcę Ciebie urazić, zdaję  sobie sprawę co przeżywasz, ale wydaje mi się, że krytykujesz wszystko i wszystkich dookoła, a zapomniałaś o sobie. Jaką byłaś żoną? Jakie życie miał przy Tobie?
Znam osoby, które osaczają. Wyciągają swoje macki. Chcą wszystko kontrolować. Po jakimś czasie każdy zacznie się dusić.
Nie odpowiadaj nam, a sobie.

23 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

A może chodzi o to, że najpierw podejmujemy się niby świadomie zobowiązań a potem mamy je w głębokim poważaniu i zaczynamy szukać rozrywek. No bo żesz kurnia to nie jest odpowiedzialne! Jakoś mam wrażenie, że jeśli już, to najpierw, jeśli zaczynam mieć ciągoty na boki, to niechże się zastanowię czemu, spróbuję swoje relacje poprawić, a jeśli z moje strony nie jest to możliwe - to niechże jeden związek zakończę! No chyba to by ludzkie jakieś było - tym bardziej że ja sama miałabym do siebie napewno większy szacunek niż po zdradzeniu partnera.... No już bez przesady z jakimś ogromem uczuć, które na widok np. przystojnego, dobrze zbudowanego bruneta miały by na mnie spaść i spowodować pomroczność jasną a potem ryki i żale, że "o ja biedna, zdradziłam i co teraz". Albo, że strzała Amora tak skuteczna była, że....

Tylko że już fakt zdrady to ostatni element tej układanki. Nieodpowiedzialnie zachował się do niej doprowadzając będąc w związku i ja też czegoś takiego nie trawię. Tylko jeśli coś nie klapi - to może najpierw spróbujmy, potem się rozstańmy.

Chyba w tym wszystkim po prostu najbardziej boli fakt oszukania i wykorzystania nas. Nikomu nie wolno tak traktować innych i chyba to jest wyrażenie naszego zdania, że się nie zgadzamy smile A to, że fakty, życie pokazują, że nie każdy ma takie zdanie i takie priorytety? No - wpływ ma się jedynie na siebie, nie na innych.
Ale to powoduje rozgoryczenie, żal, wściekłość, że ktoś oszukał tak wrednie.

Ważna rzecz, z autopsji. Starasz się próbować układać, mówisz. Dniami, miesiącami, latami. I nic. Robisz swoje, przestajesz mówić. Czasem jest Ci żal związku i coś się dzieje, pojawia się ktoś.
Oczywiście uczciwie byłoby odejść najpierw, oczywiście

23 019

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ale z psychofagiem...:)

...a do rodziny psychofagow nie zaliczamy pdgrupy narcystow ??? tongue
Jak dla mnie to tylko KKZB z kims rodziny psychofagow wyrobi smile

Można się pogubić nieco tongue
KKZB to chyba ze wszystkimi wyrobi smile

23 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ale z psychofagiem...:)

...a do rodziny psychofagow nie zaliczamy pdgrupy narcystow ??? tongue
Jak dla mnie to tylko KKZB z kims rodziny psychofagow wyrobi smile

Można się pogubić nieco tongue
KKZB to chyba ze wszystkimi wyrobi smile

dokladnie smile kto jak kto ale KKZB wyrobi smile

23 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Żeby była jasność Happyfull, ks. Dziewięcki propaguje taką teorię, by wybaczyć partnerowi i opiekować się dzieckiem będącym owocem zdrady a nie "wytworem" nawet sakramentalnego małżeństwa. Czyli co? Mamy utrzymywać kontakt z kochanką/kiem Naszego partnera i dawać im fory do dalszego bzykania na boku, no bo tak wypada z tytułu złożonej przez Nas przysięgi??? yikes
Posłuchać Jego rekolekcji 2012 to włosy stają dęba nawet tym uczesanym na łyso. Ks. Natanek to dla Naszego episkopatu szatan w ludzkiej skórze ubrany w sutannę, ale z takimi kuriozalnymi głoszonymi wykładami ks. Dziewięcki to już nie. hmm
Mam sakramentalne małżeństwo za pazuchą, plecy w osobie dwóch księży gdzie jeden z Nich Nas przygotowywał a drugi udzielił ślubu smile, adwokata z kurii i wszyscy jak jeden są na opak z tymi twierdzeniami w/w duchownego kaznodziei. Pomijając już sam fakt, że istnieją przesłanki mówiące o nie ważnie zawartym moim małżeństwie ze strony żony.
Ja tudzież My mamy ponosić karę za grzechy partnera i to Nam nie wolno się uwolnić z tych patologicznych okowów przysięgi sakramentalnego małżeństwa??? Przecież to się na zdrowy rozum kupy nie trzyma. Ale cóż na to poradzić, że takie jest zdanie większości kurii(ozalnej) "sekty" w sutannie, gdzie przykładowo moje duchowne wsparcie to kto? innowiercy też w sutannie? hmm

Zauważ, że Ci co te poglądy głoszą to partnera nie mają, przynajmniej oficjalnego big_smile
To się nazywa hipokryzja

23 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

malo tego to ON chcial i to on sam sie oswiadczyl, to on bardziej chcial slubu. samowolnie podjal taka decyzje, zobowazal sie - ok moze nie do kochanai mnie do konca zycia, ale na pewno do tego ze bedzie uczciwy, ze bedzie szanowal i ze bedziena dobre i na zle i ze jak przyjdzie zle to chociaz sprobuje cos z tym zrobic tak? a nie przy pierwszzej okazji - podkreslam - minelo dopiero 2.5 roku odslubu, kiedy poczul sie nieszczesliwy (rozumiem to juz od dawna i nawet mial swoje powody) to pojdzien a lewizne i opluje wszystk oco nas laczylo.  oczywiscie ze nie chce niczego na sile. to po prostu boli ze lwansie on nie uwaza tak jak ja w tej kwestii.

Chciał, planował i zobowiązał się do tego, ale priorytety mu się zmieniły i wsio odwidziało, zmienił front.

a teraz wychodzi na to ze nie mam prawa oczekwiac od niego tego d oczego SAM sie zobowiazywal z wlasnej woli.

Jak już pisałem On inaczej do tego podchodzi niż Ty. I Ty tego nie zmienisz. Możesz tylko zmienić swój własny sposób reagowania. Na tym się Twoja rola w tym wszystkim kończy. Kogoś nie zmienisz siłą by przyjął Twój światopogląd. On to może przyjąć dobrowolnie, sam od siebie, a nie presją i oczekiwaniami.

ale telelpie mnie jak mieszka ze mna a z nia sypia. jak mam sobie z tym radzic?

Dwa światy i Was dwoje... jedność tylko na papierze, którego On nie respektuje. Mamy wpływ na czyjeś słowa i czyny ale na myślenie już nie.

Oj na słowa i czyny też nie mamy, chyba, że chcesz kogoś zmusić.

23 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Oj na słowa i czyny też nie mamy, chyba, że chcesz kogoś zmusić.

To, że mi się jego zdanie nie podoba, nie toleruję takiego zachowania, nie życzę sobie by na mnie "po raz drugi" rękę podnosił, bo odrąbie przy samej kostce tongue no to na to mamy wpływ. Granice jakoś trzeba wyznaczać wink

23 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

dziekuje za konkretna odpowiedz. skoro pytam - to widocznie nadal nie rozumiem, a nie robie to celowo. ale niewazne.dla Twojej wiaodmosci - tak czaelam zmiane od siebie, wlasnie po wejsciu na pewne katolickie forum tam mi uswiadomiono ze maz musial miec jakies powody neizadowolenia i ktos kto zna moj 'przypadek' z tego forum dokladniej niz Ty, wie ile pracy wlozylam w swoja prace nad sama soba, do ilu rzeczy sie przyznalam i jak wiele zrozumialam. teraz mam taki okres a nie inny, ze rzadzi mna zlosc. ale tak jak zapytalam komu zycie ustawiam - bo tak pisales wczesniej, teraz pytam komu z butami w zycie wchodze? wlasnemu mezowi ktory mna pogardza ale nadal ze mna mieszka? bo co do znajomych to tak jak pisalam nic zupelnie nie zrobilam, nie powiedzialam nikomu. ale dziekuje.

wlasnie na odwrot niz tutaj czesto na forum - najpierw szukalam powodow, chcialam pracowac nad soba i nad zwiazkiem. a nie jak zwykle ludzie daja pierwsza rade - olej go, to dupek, zapomnij o nim. niewazne ze malzenstwo, niewazne ze moze wlasnie trzeba spojrzec najpierw na samego siebie. ja zrobilam bardzo wiele, wiecej niz moglam i nie fizycznie robiac 'cos' bo sluchalam rad od poczatku i dalam mu spokuj tylko robilam sama ze soba, we wlasnej glowie tez. dopiero teraz przyszedl u mnie ten czas zlosci i zalu i tego ze nazywam go po raz pierwszy 'dupkiem' chamem czy chorym czlowiekiem.

Jeden szczegół.
Nie można zrobić więcej niż można.
Napisałaś, że zrobiłaś więcej niż mogłaś.
Jakbyś przerobiła nie analizowałabyś go. Zwisałby Ci i powiewał.
Sobą byś się zajęła, nie innymi.

23 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Widzisz ja kilka lat mówiłam do exa, a on nic. W końcu poszłam w cholerę. Ileż można?

Wiesz Hm..ja uwielbiam czytac Twoje posty smile Poszlam w cholere smile Juz sobie wyobrazilam Ciebie z synem za reke i z takim tlumoczkiem na kijku smile Bo mi sie tak kojarzy stwierdzenie: poszlam w cholere smile smile smile
No wlasnie ile mozna ? Isc trzeba w cholere a nie tam.... !!!!

No i to jeszcze smile smile smile

hm... napisał/a:

Pokaż Panu Truskawce gdzie jego miejsce.

Tez juz prawie sie posikalam widzac takiego pana w kostiumie Truskawki - taki jak ten w kostiumie karalucha - pamietasz ?  smile smile smile

Bardzo mi miło.
I dokładnie Happy tak to wygląda.
W cholerę.  smile

Obrazowo ma być.:)

Pan Truskawka, Pan Karaluch (jasne, że pamiętam). Bal przebierańców:)

23 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Camelia005 napisał/a:

Cześć wszystkim. nie wiem czy dobrze robie pisząc tutaj, ale nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać.
Byłam kobietą kochającą za bardzo. a przynajmniej w taką się zmieniłam  ostatnie pół roku przed rozstaniem, od którego minęło 7 miesięcy. zablokowałam to wszystko i uważam, że on teraz czuje ulge, jakie to ciężkie...
Starałam się zapomnieć, uleczyć siebie, ale te myśli powracają jak bumerang...
Najgorsze jest to, że chcę żeby wrócił, tylko nikomu się do tego nie przyznam a na pewno już tego nie pokaże sad

Napisz cos wiecej smile

23 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja już napisałam wcześniej, że zachowali się wobec Ciebie nie w porządku.
Aczkolwiek uważam, że po którejś stronie nie muszą się wcale opowiadać.
Natomiast zachowali się tak jakby wybrali jego, ale to tak tylko wygląda, bo być może nie takie było zamierzenie. Nie w moim stylu jest nadintetpretacja. Wolę pytać wprost.
Jednak to Ty powinnaś zadecydować czy sytuacja jest dla Ciebie niezręczna. Czyli mogłabyś odmówić przyjścia. Tak to widzę smile

Ja się mogę zgodzić, że popełnili błąd, że nie zaprosili obojga ale nie zakładałabym od razu złych intencji. Może nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować ??? Szczera rozmowa to jest to co powinno się odbyć a nie masa założeń i masa niczym niepopartych oskarżeń.

Tak jest smile

23 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
hm... napisał/a:

Oj na słowa i czyny też nie mamy, chyba, że chcesz kogoś zmusić.

To, że mi się jego zdanie nie podoba, nie toleruję takiego zachowania, nie życzę sobie by na mnie "po raz drugi" rękę podnosił, bo odrąbie przy samej kostce tongue no to na to mamy wpływ. Granice jakoś trzeba wyznaczać wink

A taki. No to może troszkę mamy. Ale to jest bardziej granica. Bo jeśli podnoszenie na Ciebie ręki jest już przesadą, a on tę rękę podniesie to Ty możesz odejść, złapać go za tę rękę, coś tam, ale na to co on z tą ręką pocznie wpływu nie masz, chyba że przemocą, albo przypadkiem.

23 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

...a do rodziny psychofagow nie zaliczamy pdgrupy narcystow ??? tongue
Jak dla mnie to tylko KKZB z kims rodziny psychofagow wyrobi smile

Można się pogubić nieco tongue
KKZB to chyba ze wszystkimi wyrobi smile

dokladnie smile kto jak kto ale KKZB wyrobi smile

Niezniszczalna materia smile

23 030 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-26 23:33:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Uff....
Dobrnęłam do końca. Tyle myśli do napisania, a chciałabym po ludzku iść spać, bo ostatnio pracuję w trybie 48 na 24 wink
Dziś pierwszy raz miałam chwilę, by we własnym nowym mieszkanku ugotować sobie pierwszy obiad.

(g)jma zarzucił mi, że jestem bardzo zła, bo się nie odzywam i mu nie odpowiadam, a on przecież zawsze ma/miał dla mnie choć chwilkę, nawet jak ma natłok zajęć (jak dobrze, że u niego taki zupełny brak zrozumienia i logiki). Rozśmieszyło mnie to mocno.

bags Zaczynam Cię lubić, albo mądrzejesz, albo ja mądrzeje, albo oboje po prostu wink
Fajnie, że jesteś z nami.

kiedysbylam mnóstwo rzeczy już usłyszałaś, powtarzać się nie będę. Nie oczekuj od nas, ze my Ci przytakniemy, porozdeptujemy go, zmieszamy z błotem i takie tam. On nas nie obchodzi, i to zresztą nie ten wątek. Taka reakcja to w "zdradzeni, porzuceni.." albo świeżych po rozstaniu. Tu patrzymy  już inaczej na siebie i życie. Mnóstwo iluzji nam już zniknęło z oczu, zresztą jako KKZB lub uzależnione od miłości, to nawet psychofaże być możemy i raz złe, raz dobre, nawet takie narcyzki (dla miłości wszystko). Mu tu już mądrzejemy, stąd reakcja inna.

Co do generalnej dyskusji, to kilka myśli. Przede wszystkim ILUZJE. To największy nasz wróg. Przewinęło się ich dziś kilka, i Ty wciąż nie chcesz się od nich oderwać.
Przykłady:
miłość jest wieczna --chyba tylko kkzb do własnych fantazji,
nie da się przestać kochać (bo miłość to nie uczucie, a decyzja) -- coż nie da się zmusić do kochania
los mu odpłaci - cierpiąca będzie szczęśliwa, on zdrajca wyrżnie głową o chodnik i zostanie na zawsze oszpecony  -- nie zdziwiłabym się jak los mu zafunduje w wieku 60 lat naturalny lifitng, tak że będzie wyglądał wciąż na 30, a jak nawet się potknie na ulicy, to ona jeszcze mu będzie alimenty płacić,
ja nigdy... to tamto siamto - np. nie zdradzę (uwierz mi, że nie tylko ja ale milion ludzi dałoby sobie wszystkie koniczyny poucinać, że ja nie zdradzę i co... dobrze, że je nadal mają. To było dopiero moje pozbycie się iluzji. Nikomu nie życzę. Oj byłam jak Ty. Wiem ,Ty nigdy...)
ludzie widzą/powinni widzieć świat tak jak ja -- ile ludzi tyle mamy punktów widzenia, chyba jednak nie tylko Bóg, ale my sami chcemy sobie dać wolność (tez poglądów, ocen i co do siebie wzajemnie),
będę dobra dla ludzi, to ludzie będą dobrzy dla mnie -- będą jacy są lub jacy w danym momencie będą chcieli być

Może warto zrozumieć, że świat jest inny niż w bajkach i starych księgach, że my nie jesteśmy idealni, a ludzie są słabi. Grzech to nie jest wymysł jakiś, tylko rzecz ludzka - jak to się mówi nie sztuką jest nie upaść, sztuką jest powstać.
Dlatego nie potępiajmy, a po chrześcijańsku dajmy sobie prawo do szczęścia i innym. I przestańmy się zajmować grzechami innych - to ich generalnie problem, a my tu mamy swój (nas same), Ty,- by jakoś sobie to życie fajnie teraz zorganizować (bez niego).

Im szybciej pozbędziesz się iluzji, tym szczęśliwsza będziesz.

Na marginesie, dziel wypowiedzi Ehdi teraz przez trzy, bo ona przechodzi etap, że wszystkiemu jest winna, a ten jej to święty (Ehdi nie obraź się, ja wiem że w końcu z tą winą znajdziesz równowagę).

I jeszcze jedno. Żydzi to dużo wcześniej wiedzieli, że rozwód to jednak nie jest zły pomysł (a ten sam Bóg przecież), KKK jednak wymyślił "nieważność"... a pamiętasz jak apostołowie zostawili swoje żony, by dreptać za Jezusem ? Wiem, wyższe cele i zbawienie świata, ale żoną raczej nie było do śmiechu. Czy mieli prawo? Czym jest zdrada fizyczna, a czym emocjonalna? To była emocjonalna bezwzględnie i opuszczenie.

My sami jako społeczeństwo przewidzieliśmy wiele rzeczy - ba widzimy, że wyobrażenie idealnego świata (który ma się nam przytrafić) mija się z rzeczywistym (który nigdy nas nie dosięgnie), ale na wszelki wypadek stworzyliśmy ośrodki dla bezdomnych, domy dziecka, instytucje chroniące porzucone dzieci, rozwody, alimenty, policje i in. takie by radzić sobie z sytuacją, gdy dzieje się coś nieidealnego. Ale taki jest świat. Nie mówię, by nie dążyć do bycia dobrym, ale by zauważyć, że jest inaczej niż w bajce: matka też może nie kochać dziecka sad Wtedy jest łatwiej, a to dobro staje się bardziej czułe.

23 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Na marginesie, dziel wypowiedzi Ehdi teraz przez trzy, bo ona przechodzi etap, że wszystkiemu jest winna, a ten jej to święty (Ehdi nie obraź się, ja wiem że w końcu z tą winą znajdziesz równowagę).

A możesz mi to wyjaśnić w kontekście tego co napisałam do kiedyśbylam bo ja w to co napisałam szczerze wierzę i nie zamierzam tego zmieniać. Uważam, że patrzenie wyłącznie przez pryzmat własnego JA nie jest dobre. Nie dotyczy to zupełnie mojego męża. Znam jego winy ale znam też swoje własne.

Nie mówię też o nie dbaniu o siebie ale w tym wszystkim trzeba też dawać ludziom prawo do ich odmienności. Nie napisałam tego absolutnie w kontekście mojego byłego już związku ale w kontekście stosunku do innych ludzi. Ja się tak zachowywałam jak kiedysbylam. Miałam oczekiwania wyłącznie w oparciu o swoje JA i swoje dopowiedzenia co oni myślą i sądzą.

Dlatego też skoro stawiasz taką tezę prosiłabym o merytoryczne uzasadnienie.

23 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nawiązując do postu Ehdi o egocentryżmie.

Tak mnie to dreczy ostatnio, znaczy dziś.


Gdzie lezy granica pomiedzy egocentryzmem a zdrowymi oczekiwaniami. Czy oczekiwania sa zdrowe ?

To, że oczekuje od faceta ciepła, bliskości, zainteresowania a nawet adoracji to egocentryzm?

Gubię sie w tym...
To może ja egocentryczka wredna jestem, ze chciałam żeby mnie więcej zauważał?


Naprawde miesza mi sie to...

23 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

nawiązując do postu Ehdi o egocentryżmie.

Tak mnie to dreczy ostatnio, znaczy dziś.


Gdzie lezy granica pomiedzy egocentryzmem a zdrowymi oczekiwaniami. Czy oczekiwania sa zdrowe ?

To, że oczekuje od faceta ciepła, bliskości, zainteresowania a nawet adoracji to egocentryzm?

Gubię sie w tym...
To może ja egocentryczka wredna jestem, ze chciałam żeby mnie więcej zauważał?


Naprawde miesza mi sie to...

W mojej ocenie oczekiwania są zdrowe ale chodzi o to aby dać też prawo innej osobie do odmienności. Ty możesz podjąć jedynie decyzję, ze To Cie nie interesuje. Oczekiwanie rzeczy normalnych od faceta jak bliskość, adoracja i zainteresowanie jest normalne. Jednak co innego jak patrzysz na wszystko jak ty byś się zachowała w danej sytuacji i tylko to Cię interesuje, a nie uczucia innej osoby.

Ważne aby to wszystko zbalansować. Kiedyśbylam miała konkretne założenia, nawet uznała co jej przyjaciółka na pewno myśli i co powinna konkretnie zrobić. Gdy to się nie stało po prostu była na nią zła. Co ważne ona nawet jej tych swoich oczekiwań nie zakomunikowała, po prostu uznała, że ona powinna wiedzieć.

Dlatego nie przejmuj się ja też się czasem gubię wink i kręcę się w kółko wink.

23 034 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-27 09:09:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

nawiązując do postu Ehdi o egocentryżmie.

Tak mnie to dreczy ostatnio, znaczy dziś.


Gdzie lezy granica pomiedzy egocentryzmem a zdrowymi oczekiwaniami. Czy oczekiwania sa zdrowe ?

To, że oczekuje od faceta ciepła, bliskości, zainteresowania a nawet adoracji to egocentryzm?

Gubię sie w tym...
To może ja egocentryczka wredna jestem, ze chciałam żeby mnie więcej zauważał?


Naprawde miesza mi sie to...

To nie jest egocentryzm.
Egocentryzmem jest oczekiwanie, że ktoś będzie robił tak jak Ty chcesz, że będzie postępował według Twojego schematu.
Także zależy o jakie dokładnie oczekiwania Tobie chodzi.
Partner może też nie dać tego czego oczekujesz, a to oznacza, że możesz nie być z nim szczęśliwa.

23 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

dokladnie o to chodzi Zabko. tylko o to i AZ o to. ze on do cholerci sam z wlasnej woli bral ten slub i to nei 20 lat temu a 2.5 roku temu. i jemu sie po prostu odwidzialo. to nie jest tak jak nieraz bywa naprawde -ze zycie tak abrdzo wieel zmienia, albo sa juz takie problemy ze nie mozna juz dluzej wytrzymac. on po prostu spierzyl cos totalnie i nie chcial tego nawet naprwiac to najbardziej boli. a jesli jzu nawet nie - no to wlasnie niech sie rozstanie ZANIM zdradzi, a nie zdradza i jeszcze wine na mnie zrzuca - a ja o niczym nei wiem. nic dziwnego chyba ze teraz jak o tym mysle iles miesiecy po to mna az targa po prostu.

No i widzisz, tu najprawdopodobniej dochodzimy do wątpliwości, czy on naprawdę podjął decyzję świadomie i odpowiedzialnie. Ze swojego podwórka wiem, że mogę na sobie polegać. Znając mnie, wiem, że takiego sposobu postępowania innych wobec mnie oczekuję. Ale nie mogę zakładać że takie postępowanie będzie, bo nie mam wpływu na innych ludzi. Ale mam prawo czuć, że inne postępowanie nie jest sprawiedliwe i że mnie krzywdzi.

Zgadzam się z odczuciem niesprawiedliwości, bo to nie ta kolejność. Najpierw kończy się jeden związek, potem zaczyna drugi. Ale co moge z tym zrobić? Mogę się mścić - nie chcę, nie mój charakter toczenie wojen, mniejszych i większych batalii, czy wojen krzyżowych. Mogę też zrobić coś dla siebie - przeżyć ten żal i rozgoryczenie i zacząć w końcu zajmować się sobą smile A w pamięci pozostawić swoje odczucia - bo na przyszłość powinnam postarać się zrobić jak najwięcej by nie pozwolić się komuś tak potraktować. Jako, że na innych wpływu nie mam - nie wiadomo, czy mi się to uda, wiesz o co chodzi.

Swoją drogą, Kiedysbyłam, co Ci da zemsta? Bo oczekiwanie, że otoczenie potraktuje go "z buta" to taka forma zemsty, oczekiwanie na to że zapanuje ostracyzm a jemu to dopiecze do żywego, że zostanie odrzucony (jak odrzucił Ciebie), wyalienowany (jak Ty sie poczułaś nie zostając zaproszona na imprezę urodzinową męża znajomej. Zemsta to podobnie niskie zachowanie, jak zdradzanie....

23 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

nawiązując do postu Ehdi o egocentryżmie.

Tak mnie to dreczy ostatnio, znaczy dziś.

Gdzie lezy granica pomiedzy egocentryzmem a zdrowymi oczekiwaniami. Czy oczekiwania sa zdrowe ?

To, że oczekuje od faceta ciepła, bliskości, zainteresowania a nawet adoracji to egocentryzm?

Gubię sie w tym...
To może ja egocentryczka wredna jestem, ze chciałam żeby mnie więcej zauważał?


Naprawde miesza mi sie to...

Myśli, że te oczekiwania to nie egocentryzm - egocentryzm pojawia się, gdy: wymagasz ponad miarę nie pozwalając komuś na chwilę wytchnienia (ma być Twoją satelitą); gdy za wszelką cenę tego wymagasz, choc podświadomie czujesz że ten ktoś nie jest w stanie Ci tego dać (i zamiast zakończyć związek który nie daje obu osobom satysjakcji ciągniesz go na siłę)... Wtedy?

Oczekiwana są normalne. Ich skala w odniesieniu do danej sytuacji (ludzi, ich możliwości dawania innym) pewnie ma znaczenie?

Kiedyś pisałam - zdrowy człowiek zarówno zauważa, kiedy związek nie daje stronom satysfakcji, bezpieczeństwa - i pewnie, jeśli nie ma możliwości dopracowania się - decyduje się na rozstanie. Niezdrowo traktujący siebie i innych -  na siłę będzie trwać.

23 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Reasumujac wszystko co zostalo napisane. NIE WYMAGAM niczego od znajomych. Takie bylyby moje oczekiwania, poinformowalam o nich kolezanke, powiedzialam ze mi przykro i zle sie z tym czuje. Ale tak jak pisalam juz wielokrotnie - nie zalozylam od razu ze zrobili cos celowo, ze zlej woli. Uwazam ze sa fajnymi ludzmi i tak - tez jest to dla nich niezreczne. Co bedzie, jak bedzie wygladac moja relacja z kolezanka- czas pokaze. Nigdy nie liczylam na to, ze ludzie go odrzuca, wyeliminuja, bo wiem ze to po prostu niemozliwe. Im nic zlego nie zrobil -oczywiscie, poza tym ze tez klamal, bo pytalo 2 najblizszych kolegow - jeszcze w lutym - czy ma kogos. Sami, na osobnosci, wiem ze odpowiadal zaciecie ze nie. No ale pewnie mial swoj powod.

Cale zycie myslalam o innych, w naszym malzenstwie zatracilam sie stawiajac nas jako nas na 1 miesjcu. nie siebie. wazniejsze bylo to co razem, to, co w domu, a nie co JA. jeszcze po rozstaniu analizowalam SIEBIE co zrobilam nietak, ze moze to co mowil na temat ze zle mu bylo to nie byly tylko wymowki, ale ze faktycznie mogl z tym czy tym tak sie czuc. Przepracowalam to, przyznalam mu racje w wielu kwestiach, ale dalej nie uwazalam ze to jest powod do rozstania, zanim nawet sprobowalisbymy to zmienic. Teraz, po raz 1 zaczelam myslec tylko o sobie, o tym jak ja sie czuje. no i wychodzi na to ze jestem egoistka, myslaco tylko o sobie. ze JA jestem najwazniejsza. Nie, ludzie zawsze byli i beda dla mnie wazni.

calosciowo - z tym ze ma prawo do tego czy tamtego albo go nie ma - chodzilo mi o to ,ze uwazam ze nie nikt nie ma prawa swiadomie krzywdzic drugiego czlowieka. tyle. ja moge pisac ze jestesm wsicekla, ze mnie telepie itp itd, ale to sa slowa ktore ukrywaja po prostu moj wielki bol i poczucie krzywdy. wlasnie to, ze teraz mimo wszystko mieszka ze mna -wie jakie to dla mnie trudne, prosilam zeby sie wyprowadzil, ze splace go, ze zalatwimy wszystko tak jak sie umowilismy, ale niech juz by sie wyprwoadzil - NIE. 'chyba kpisz sobie ze na pokuj pojde teraz mieszkac, smieszna jestes' itp. Wiec czuje sie oszukana po prostu i dodatkowo dalej przez niego krzywdzona. nie chce sie uzalac nad soba, wiem ze nie tedy droga. ale po prostu jakis instynkt samozachowawczy wywolal w ostanich dniach u mnie takie emocje i nerwy.

Tak i to poczucie niesprawiedliwosci Zabko. wiem ze i tak bede musiala sie z tym pogodzic, zyc bez niego. Wiem. Nie widzielismy sie w zasadzie od kilku tyg. Nie pisze do niego , nie dzwonie od prawie 3 miesiecy. przyszedl moment gdzie przestalam kotrolowac swoje emocje - na szczescie - zamiast pojechac do jego pracy i zrobic karczemna awanture i scene jej i jemu - pisalam tutaj. zostalam szybko oceniona. dzis emocje powoli opadaja, znow wraca troche spokoju. sama wiem (nie wiem) ze najlepszym wyjsciem byloby jak najszybciej, od dzisiaj, od teraz skreslic to wszystko tak jak zrobil to on i nie przejmowac sie niczym zupelnie - w sensie - uznac ze on nie istnieje, ale z 2 strony to poczucie niesprawiedliwosci odzywa sie gdzies w srodku, ze wiedzac ze jest znia a mieszka ze mna - mam tak po prostu na to patrzec? dawac mu satysfakcje ze jest taki sprytny i ze oficjalnie nikt nie wie co on robi i ze ja nie moge nic mu zrobic? Nie wiem, w tym celu w sumie pisalam. Jak sobie z tym poradzic? Tak, jestem teraz slaba. Zyje jak robot tak naprawde. 9 godzinw pracy, p opracy rozmowy z mama i przyjaciolka z polski, forum. nie mam sily, nie potrafie zrobic nic innego, czegokolwiek co nie zwiazane z nim. dlatego tak jak mowie - fizycznie - nie robie nic w jego kierunku. psychicznie jestem jeszcze totalnie zalezna od tego wszystkiego. cala swoja energie poswiecam, skupiam na nim, na tym co sie stalo, co sie dzieje. nie wiem jak temu zaprzestac, nie potrafie sobie z tym poradzic. i jak wyzbyc sie wlasnie jakiejkolwiek checi rozpamietywania, nawet tego zlego juz co zrobil, checi 'nie zostawiania tak tego'. jak sobie wytlumaczyc ze tak bedzie lepiej?

23 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie!

Jeśli ktoś ma ochotę iść do kina nie na film, albo zrobić sobie kuku zbytnim mieleniem, to polecam "Tylko Bóg wybacza" tongue A mogłam iśc na jakiś polski i choć sprawdziłabym, jak rokuje nowa twarz polskiej sceny aktorskiej wink No po prostu tego to nawet ja nie była w stanie przetrawić smile Wyidealizowana wersja wczesnego Stallone w zwolnionym miliona razy tempie. Najbardziej pamiętam.... kroki wink Dobra, niedługo ma być jakaś premiera z Bradem Pittem, następnym więc razem idę na "pewniaka" wink
Nieważne, ważniejsze, że w końcu trafiłam na sandałki! Nie mają 8 cm obcasa i są kolorowe! smile No, i wygodne i z porządnego materiału i do tego atrakcyjne cenowo. A już myslałam, że znowu szukam niemożliwego wink

23 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyśbyłam smile

Wiesz, to nie jest ocena - to jest próba pokazania Ci, że robisz sobie krzywdę. Ja jestem tu troszkę dłużej, sama przez to przechodziłam. Zdaję sobie z tego sprawę, że część osób ma za sobą dwa lata czy więcej od takiej sytuacji. Jest im napewno lżej. Ja też inaczej się zachowuję, niż rok, niż pół roku temu. Ale dlaczego? Bo wszystko co do mnie tu pisano, o co pytano - powodowało, że myślenie zmieniało tory wink Z rozmemłania na składanie się do k... wink

Reagujesz mocno emocjonalnie. Kto przez to nie przeszedł? Ale nikt z nas napewno nie chce, żebyś krzywdziła dalej siebie smile

Po to z Tobą każdy rozmawia, abyś zaczęła myśleć o sobie w tej obecnej sytuacji zamiast rozjątrzać kwestię rozstania. Od którego już nie uciekniesz. I to Cię boli i myślę, że kazdy z nas rozumie. Ale jednocześnie - spójrz tak na ostatnie posty i na pierwsze... smile Nie widzisz, że zaczynasz inaczej składac zdania? smile Że po prostu zaczynasz myśleć o różnych rzeczach, nie tylko o swojej krzywdzie? smile

Też było mi bardzo ciężko. Kiedyś mówiłam - spacer, trzy łyki tlenu, kąpiel. Sama siebie zmuszałam smile Czytałam za wszelką cenę cokolwiek, pewnie - po 10 razy jedną stronę, bo nawet treść bajek dla dzieci do mnie nie docierała wink I pewnie, że ogromnie wiele wsparcia dały mi osoby z forum, które wieczorami przez net dotrzymywały mi towarzystwa a ja im smile Zacznij planować chwile dla siebie tylko. Postaraj zacząć karcić się za myślenie tylko wiecznie o tym - teraz za dużo z tego nie wymielesz, za bardzo rozdrapana rana. Zadbaj o siebie smile O siebie samą smile

Rany - kobietą jesteś, wiesz, że my mamy tyle możliwości zadbania o siebie, jak nikt inny wink

23 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kobietki ...
Przygarniecie kropka do grupy? smile
"Kropka" czyli mnie smile

23 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przygarniemy smile

Witaj!
Co u Ciebie?

23 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

calosciowo - z tym ze ma prawo do tego czy tamtego albo go nie ma - chodzilo mi o to ,ze uwazam ze nie nikt nie ma prawa swiadomie krzywdzic drugiego czlowieka. tyle. ja moge pisac ze jestesm wsicekla, ze mnie telepie itp itd, ale to sa slowa ktore ukrywaja po prostu moj wielki bol i poczucie krzywdy. wlasnie to, ze teraz mimo wszystko mieszka ze mna -wie jakie to dla mnie trudne, prosilam zeby sie wyprowadzil, ze splace go, ze zalatwimy wszystko tak jak sie umowilismy, ale niech juz by sie wyprwoadzil - NIE. 'chyba kpisz sobie ze na pokuj pojde teraz mieszkac, smieszna jestes' itp. Wiec czuje sie oszukana po prostu i dodatkowo dalej przez niego krzywdzona. nie chce sie uzalac nad soba, wiem ze nie tedy droga. ale po prostu jakis instynkt samozachowawczy wywolal w ostanich dniach u mnie takie emocje i nerwy.

Oczywiście, że nikt nie ma prawa krzywdzić drugiego człowieka to nie ulega wątpliwości. To co zrobił Twój mąż było ZŁE i tyle. Jeśli nie chciał z Tobą być powinien odejść i dopiero związać sie z inną kobietą.

Teoretycznie jeżeli jesteśmy w związku możemy oczekiwać, że druga strona poinformuje nas o problemach i będzie chciała nad tym pracować. Twój mąż tego nie zrobił. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak się stało ale obiektywnie raczej powinien.

Tylko fakt, że on zrobił Źle niczego nie zmienia. Nie ma sensu tego rozpamiętywać. Trzeba zająć się sobą. Jesteś osobą wierzącą, więc możesz ubiegać się o unieważnienie małżeństwa z powołaniem się na niedojrzałość emocjonalną. Jeśli to dla Ciebie ważne to zrób to i tyle.

Wiem, że boli i pewnie będzie jeszcze nie raz bolało. Napisałaś, że robiłaś wszystko dla związku i pewnie według Twojego rozumienia tak było. No niestety nie wyszło. Facet Cię skrzywdził. Teraz trzeba się zastanowić jak nie przyciągać do siebie jednostek niedojrzałych. Pewnie z perspektywy czasu zobaczysz w swoim związku więcej. Ja np. zobaczyłam, że wszystko jasne było od początku jaki był mój mąż. Ja tylko nie chciałam czy nie potrafiłam tego zobaczyć.

W naszym przypadku to mój mąż jest osobą wierzącą i dla niego rozstanie jest problemem. On teraz wielokrotnie szantażuje mnie swoją religią. Opowiada mi jak zniszczyłam mu życie bo on już nigdy nie będzie mógł z nikim być. Szczerze to na mnie strasznie wpływa i właśnie to poczucie winy trzymało mnie przy nim przez ostatnie cztery lata. Uważałam, że muszę bo coś tam..... Teraz już wiem, że nic nie muszę.

23 043 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-27 11:10:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czesc dziewczyny!

Kropka-jak tylko chcesz.
Ehdi, pozwol,ze odpisze Ci wieczorem, tak rozwaznie i bez biegania.

Kiedysbylam, taka mysl mialam. To, co in robi pokzzuje brak honoru i szacunku do Ciebie. Bledy popelniamy, ale on się nawet nie potrafi przyzwoicie zachowac. Pisalas, ze pije Twoja kawe, a gdybys mu wydzielila szafke, przestrzen w domu i w lodowce, postawila granice i potem juz tylko ignorowala.
Nie chodzi o bycie złośliwym, ale większe odgrodzdnie się. Moze zamarzy o  tym jednym pokoju.

23 044 Ostatnio edytowany przez Ehdi (2013-06-27 11:26:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi, pozwol,ze odpisze Ci wieczorem, tak rozwaznie i bez biegania.

Oczywiście nie ma problemu ale nie będę ukrywać, że mnie Twoje słowa zabolały tak rzucone na wiatr bez żadnych argumentów. W szczególności, iż nad swoim egocentryzmem pracuję już od bardzo dawna i nie ma to związku z moim mężem i uważam, że poczyniłam ogromne postępy.

23 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Kiedyśbyłam smile

Wiesz, to nie jest ocena - to jest próba pokazania Ci, że robisz sobie krzywdę. Ja jestem tu troszkę dłużej, sama przez to przechodziłam. Zdaję sobie z tego sprawę, że część osób ma za sobą dwa lata czy więcej od takiej sytuacji. Jest im napewno lżej. Ja też inaczej się zachowuję, niż rok, niż pół roku temu. Ale dlaczego? Bo wszystko co do mnie tu pisano, o co pytano - powodowało, że myślenie zmieniało tory wink Z rozmemłania na składanie się do k... wink

Reagujesz mocno emocjonalnie. Kto przez to nie przeszedł? Ale nikt z nas napewno nie chce, żebyś krzywdziła dalej siebie smile

Po to z Tobą każdy rozmawia, abyś zaczęła myśleć o sobie w tej obecnej sytuacji zamiast rozjątrzać kwestię rozstania. Od którego już nie uciekniesz. I to Cię boli i myślę, że kazdy z nas rozumie. Ale jednocześnie - spójrz tak na ostatnie posty i na pierwsze... smile Nie widzisz, że zaczynasz inaczej składac zdania? smile Że po prostu zaczynasz myśleć o różnych rzeczach, nie tylko o swojej krzywdzie? smile

Też było mi bardzo ciężko. Kiedyś mówiłam - spacer, trzy łyki tlenu, kąpiel. Sama siebie zmuszałam smile Czytałam za wszelką cenę cokolwiek, pewnie - po 10 razy jedną stronę, bo nawet treść bajek dla dzieci do mnie nie docierała wink I pewnie, że ogromnie wiele wsparcia dały mi osoby z forum, które wieczorami przez net dotrzymywały mi towarzystwa a ja im smile Zacznij planować chwile dla siebie tylko. Postaraj zacząć karcić się za myślenie tylko wiecznie o tym - teraz za dużo z tego nie wymielesz, za bardzo rozdrapana rana. Zadbaj o siebie smile O siebie samą smile

Rany - kobietą jesteś, wiesz, że my mamy tyle możliwości zadbania o siebie, jak nikt inny wink

Wiem, ze jestescie juz duzo dalej, wiem co piszecie w tym konkretnym watku. widze roznice miedzy nim a innymi. i dlategojestem glownei tutaj. kazdy wybiera to co mu bardziej pasuje,co jest mu blizsze. ja od razu zauwazylam roznice pogladaow, sposobu pisania tutaj i czytalam duzo wczesniej zanim zaczelam pisac swoje zale smile dlatego mimo ze to tak nie wyg;lada moze bo ja jeste mwlasnie nerwowa nad czym tez chce pracowac, ale czytam, mysle, analizuje co piszecie.

nie umiem dbac o sama siebie. tylko o siebie. nie umiem, bo czy to bylo dobre czy nie, ale nigdy tego nie robilam. nie mowie ze nei dbalam o siebie, nie myslalam o swoich potrzebach. dbalam o siebie - TEZ. ale wszystkow kontekcie nas. co bysmy chcieli zrobic w weekend - i ja i on. jaka posciel by sie NAM podobala. co bysmy zjedli na obiad itd. wiec musze sie tego nauczyc. ze mysle TYLKO o tym co JA bym chciala zrobic, zjesc, kupic, gdzie pojechac. nie wiem jak sie tego nauczyc...

23 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

calosciowo - z tym ze ma prawo do tego czy tamtego albo go nie ma - chodzilo mi o to ,ze uwazam ze nie nikt nie ma prawa swiadomie krzywdzic drugiego czlowieka. tyle. ja moge pisac ze jestesm wsicekla, ze mnie telepie itp itd, ale to sa slowa ktore ukrywaja po prostu moj wielki bol i poczucie krzywdy. wlasnie to, ze teraz mimo wszystko mieszka ze mna -wie jakie to dla mnie trudne, prosilam zeby sie wyprowadzil, ze splace go, ze zalatwimy wszystko tak jak sie umowilismy, ale niech juz by sie wyprwoadzil - NIE. 'chyba kpisz sobie ze na pokuj pojde teraz mieszkac, smieszna jestes' itp. Wiec czuje sie oszukana po prostu i dodatkowo dalej przez niego krzywdzona. nie chce sie uzalac nad soba, wiem ze nie tedy droga. ale po prostu jakis instynkt samozachowawczy wywolal w ostanich dniach u mnie takie emocje i nerwy.

Oczywiście, że nikt nie ma prawa krzywdzić drugiego człowieka to nie ulega wątpliwości. To co zrobił Twój mąż było ZŁE i tyle. Jeśli nie chciał z Tobą być powinien odejść i dopiero związać sie z inną kobietą.

Teoretycznie jeżeli jesteśmy w związku możemy oczekiwać, że druga strona poinformuje nas o problemach i będzie chciała nad tym pracować. Twój mąż tego nie zrobił. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak się stało ale obiektywnie raczej powinien.

Tylko fakt, że on zrobił Źle niczego nie zmienia. Nie ma sensu tego rozpamiętywać. Trzeba zająć się sobą. Jesteś osobą wierzącą, więc możesz ubiegać się o unieważnienie małżeństwa z powołaniem się na niedojrzałość emocjonalną. Jeśli to dla Ciebie ważne to zrób to i tyle.

Wiem, że boli i pewnie będzie jeszcze nie raz bolało. Napisałaś, że robiłaś wszystko dla związku i pewnie według Twojego rozumienia tak było. No niestety nie wyszło. Facet Cię skrzywdził. Teraz trzeba się zastanowić jak nie przyciągać do siebie jednostek niedojrzałych. Pewnie z perspektywy czasu zobaczysz w swoim związku więcej. Ja np. zobaczyłam, że wszystko jasne było od początku jaki był mój mąż. Ja tylko nie chciałam czy nie potrafiłam tego zobaczyć.

W naszym przypadku to mój mąż jest osobą wierzącą i dla niego rozstanie jest problemem. On teraz wielokrotnie szantażuje mnie swoją religią. Opowiada mi jak zniszczyłam mu życie bo on już nigdy nie będzie mógł z nikim być. Szczerze to na mnie strasznie wpływa i właśnie to poczucie winy trzymało mnie przy nim przez ostatnie cztery lata. Uważałam, że muszę bo coś tam..... Teraz już wiem, że nic nie muszę.

Dzieki. tylko tyle chcialam uslyszec, tylko tyle potrzebowalam. trzeba wziasc pod uwage, ze w takich emocjach, rozgoryczeniu w jakich ja wciaz jestem, cos co dla Was moze bylo od poczatku oczywiste - to co napisalas np teraz - ze tak - zrobil zle, nie powinein mnie krzywdzic - dla mnie oczywiste nie jest i czlowiek potrzebuje po prostu pewne rzeczy uslyszec, przeczytac, utwierdzic sie. ja znowu - Wam tutaj pisze o religii troche itd. ale oczywiscie ze nie chce go religia ani niczym innym zatrzymywac, szantazowac. no a dlaczego? bo to po prostu nie ma zadnego sensu. on mysli inaczej niz ja. cokolwiek co dla mnie moze byc najwazniejssze na swiecie - dla niego w chwili obecnej nei jest i nie ma zadnej wartosci. czy to religia, czy psysiega czy moje odczucia. przeciez nie bedzie ze man z litosci. i ja to wiem. tylko chodzi o to ze wiecie - do tej pory myslelismy tak samo w takich podstawowych kwestiach moralnych. razem decydowalismy sie na wszystko.oboje uznawalismy szacunek, malzenstwo, religie za cos waznego. to nie jest ta kze nigdy tak nei bylo a ja chcialam go zmusic czy teraz. po prostu to jest fla mnei szokiem. bo przez ponad 5 lat bylo inaczej.

23 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Czesc dziewczyny!

Kropka-jak tylko chcesz.
Ehdi, pozwol,ze odpisze Ci wieczorem, tak rozwaznie i bez biegania.

Kiedysbylam, taka mysl mialam. To, co in robi pokzzuje brak honoru i szacunku do Ciebie. Bledy popelniamy, ale on się nawet nie potrafi przyzwoicie zachowac. Pisalas, ze pije Twoja kawe, a gdybys mu wydzielila szafke, przestrzen w domu i w lodowce, postawila granice i potem juz tylko ignorowala.
Nie chodzi o bycie złośliwym, ale większe odgrodzdnie się. Moze zamarzy o  tym jednym pokoju.

Dla mnie to wlasnie brak honoru, wyrachowanie i zimna kalkulacja. bo w wiekszosci przypadkow, nawet jak sie czta na forum. jak facet tak bardzo nei kocha juz i chce odejsc - to odchodzi, z dnia na dzien wyprowadza sie. nie mowie ze to jest lepsze, latiwjesze dla kobiety. nie wiem. ale u niego to w druga strone.

Raki my mamy 'wydzielone' polki w lodowce. pierzemy osobno. mamy osobne mleko, kawe itd. tylko po prostu czasami jak jednemu braknie no to mi podbiera.... ja staram sie tego nie robic, on tez nie robi czesto. ale bywa. dlatego tak w przenosni o tym pisalam. ze jest z nia, a swoja szczoteczke do zebow ma obok mojej i pije moja kawe. bardziej granic sie juz chyba nei da wyznaczyc...?

23 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Wiem, ze jestescie juz duzo dalej, wiem co piszecie w tym konkretnym watku. widze roznice miedzy nim a innymi. i dlategojestem glownei tutaj. kazdy wybiera to co mu bardziej pasuje,co jest mu blizsze. ja od razu zauwazylam roznice pogladaow, sposobu pisania tutaj i czytalam duzo wczesniej zanim zaczelam pisac swoje zale smile dlatego mimo ze to tak nie wyg;lada moze bo ja jeste mwlasnie nerwowa nad czym tez chce pracowac, ale czytam, mysle, analizuje co piszecie.

nie umiem dbac o sama siebie. tylko o siebie. nie umiem, bo czy to bylo dobre czy nie, ale nigdy tego nie robilam. nie mowie ze nei dbalam o siebie, nie myslalam o swoich potrzebach. dbalam o siebie - TEZ. ale wszystkow kontekcie nas. co bysmy chcieli zrobic w weekend - i ja i on. jaka posciel by sie NAM podobala. co bysmy zjedli na obiad itd. wiec musze sie tego nauczyc. ze mysle TYLKO o tym co JA bym chciala zrobic, zjesc, kupic, gdzie pojechac. nie wiem jak sie tego nauczyc...

Kiedyś nikt z nas nie umiał czytać... Ani pisać. smile
Jak? Zmuszając się do robienia rzeczy dla siebie smile I patrząc czy mi się coś podoba czy nie. Jak nie wiem, to powtarzam, aż mnie odetka i zrozumiem, czy mi się podoba czy nie smile
Jedni nie umieją robić dla siebie, drudzy siły nie mają - różnie bywa z tą porozstaniową deprechą. Ja sądzę, że potrafisz, tylko nie chcesz na razie, i będziesz pewnie wspominać, że siły właśnie znaleźć nie możesz...
Ale musisz. Nie masz wyjścia. No - możesz też odwlekać i nie zrobić nic dla siebie i tak tkwić wink
Ale chyba nie musisz zmieniać w swojej świadomości dlaczego bierzesz kąpiel? To ją weź! Jaki zawsze stosujesz płyn? To kup inny i spróbuj! Lubisz kawę czy herbatę? Bo ja uwielbiam kawę a na przekór własnej niemocy zaczęłam się bawić w próbowanie różnych herbat - to się okazało wtedy takim moim remedium na tupiące słonie. Okazuje się, że baaaardzo lubię też białą herbatę - samą i z różnymi dodatkami.
Poza tym - biegiem po zapas magnezu z potasem. Nie wiem, podpytaj lekarza ile możesz brać, ja łykałam jedną dziennie, nic nie działało, lekarz kazał łykać trzy i jeśli trzeba to dołożyć dawkę.
No i co by tu jeszcze....
Co lubiłaś robić jako nastolatka?

A! Z tym, że zawsze myślałaś tylko w kotekście Waszego związku, a tym co Wy byście, to przesadzasz wink Tak mówisz w tej chwili, ale to taki moment. Szczerze mówiąc, to tak przez cały czas nie było smile Ale kiedyś to przyznasz. Na razie spróbuj się przestać histerycznie czepiać słów "my", bo tym też czasu i biegu wydarzeń nie zatrzymasz, tylkodalej będziesz sobie krzywdę robić.


Swoją drogą to ja się tak zastanawiam, skąd to Twoje parcie na robienie sobie krzywdy...? Co Ci  W  CAŁYM  Twoim dotychczasowym życiu sprawiło dotąd wiele radości, co powoduje uśmiech na twarzy?

23 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

po prostu to jest fla mnei szokiem. bo przez ponad 5 lat bylo inaczej.

Kiedyśbyłam - po prostu wszystko jest zmienne. Wiesz, nawet skały kruszeją z czasem...
Na mnie ostatnio ogromne wrażenie zrobiła Kaplica Czaszek w Czermnej, a dokładniej fakt, jak prawdziwe jest stwierdzenie "z prochu powstałeś, w proch się obrócisz"... Nic tak nie działa, jak naoczne stwierdzenie.
Musisz uwierzyć w to co widzisz, w to co dzieje się wokół. I odbić.
Z tego co nas spotyka powinniśmy czerpać pozytywne nauki smile Sloganowato to brzmi, ale taka racja.

Ranyyyy! Całe życie przed Tobą smile A teraz jeszcze lato!!!! Dziewczyno! smile I przypadkiem nie zacznij mi tu pisać, że bez niego to nie ten sam smak wink Pewnie że nie ten sam - a co wszystkie potrawy świata mają taki sam smak???? Chciej poczuć, poznać te inne smaki.

23 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

U mnie generalnie jest problem podobny do Waszego, ale po prostu chciałabym porozmawiac z ludzmi, którzy wiedzą o co chodzi, bo w sumie dlatego udzielają się w tym wątku smile
W moim przypadku z każdym dniem zastanawiam się nad istnieniem sensu mojego związku...

Widzę, że temat kiedysbylam jest tutaj również poruszany...
Teraz niestety wychodzi jaki ten człowiek niestety może być... to jest przykre, bo nie znaliście się miesiąc tylko jesteście już małżeństwem i macie pare lat stażu w związku...

a tym, że ten typek chce zaoszczedzic na Tobie te pare funtów, to jest śmieszne i żałosne... chwyta się już chyba wszystkiego żeby Ci dopiec? Palant... kobieta, którą jeszcze niedawno odbarowywał wielkim uczuciem, teraz zachowuje się jak niedojrzały gówniarz... szkoda słów na takiego palanta... Mam nadzieję, kiedysbylam, że jak ten pajac się wyprowadzi to dojdziesz do siebie i będziesz dalej wierzyć, że życie jednak może być piękne...

23 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A o co chodzi u Ciebie? smile

23 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kiedysbylam ja Ciebie doskonale rozumiem, wiem że jesteś rozgoryczna i ciężko Ci przez to przejść. Ja tez miałam okres wieszania psów na swoim mężu bo jakby nie rachować to on ponosi wiekszą winę za rozpad naszego małżeństwa. Wiesz ja go bardzo kochałam na początku. Robiłam wszystko dla niego, a o siebie praktycznie nie dbałam.

W pewnym momencie mu powiedziałam, chyba po dwóch pierwszych latach małżeństwa i czterech bycie razem, że nie jestem szczęśliwa. Tłumaczyłam mu, że się staram i w ogóle. On nie robił nic. Wtedy powinnam była odejść ale kochałam. Mój mąż powiedział, że on nie wie co się z nim dzieje i że nie może zaakceptować tego wszystkiego. Bolało mnie jak cholera. Zostawił mnie na pół roku w niepewności. Wtedy coś we mnie pękło, a jego "uczucie" rozkwitło właśnie jak zaczęłam się odsuwać.

Byłam sfrustrowana i nieszczęśliwa. Skoncentrowałam się na sobie i nie byłam w stanie zaangażować sie w związek. Zaczęło się robić coraz gorzej. W końcu sie wyprowadziłam. Nie potrafiłam być jednak sama. Wpadłam w czarną dziurę, bo nie potrafiłam być sama. Wtedy mój mąż błagał i prosił. Przyznawał się do tego, że mocno zawinił. Postanowiłam spróbować i to był ogromny błąd.

Na początku był miodowy miesiąc i było cudnie. Nawet pozwolił mi wziąć psa, a później to już była wojna. Żyliśmy jak współlokatorzy bez seksu, bliskości i zainteresowania. Mojemu mężowi to pasowało chyba, bo nic nie mówił. Próbowałam rozmawiać ale prawda jest tez taka, że to nie były rozmowy. To były po prostu kłótnie. Wzajemne pretensje nic konstruktywnego. Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ja się w pewnym momencie zorientowałam, że ja nie wiem kim jestem. Przez lata wykastrowałam się emocjonalnie i nie miałam bladego pojęcia jak o siebie zadbać. W ogóle nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wydawało mi się, że ja jestem tak dojrzała i wszystko rozumiem. No ale okazało się, że to nie tak i do końca. Też wiele od siebie wymagałam i wiele wymagałam od ludzi. Miałam stałe grono przyjaciół i znajomych i wydawało mi się, że wszystko jest ok.
Kiedyś zaczęłam czytać książkę o dyktatorach emocjonalnych i stwierdziłam, że mam sobie sporo tych cech.

Skupiłam się na sobie. Przed odejściem zaczęłam myślec o sobie i poznawać samą siebie. Gdy się wyprowadziłam zamiast czarnej dziury czułam ulgę. Powoli się uczę jak o siebie dbać i jak być szcześliwa w pojedynkę. Mam gorsze momenty ale nie przestaje nad sobą pracować. Mam fajną teraputkę i fajną grupę terapeutyczną. Do grupy początkowo nie byłam przekonana ale dało mi to bardzo wiele.

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

23 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Dobre smile
Ja proponuję jeszcze zażądać od wystawcy owego zaświadczenia kaucji gwarancyjnej w wysokości minimum 1.000.000 PLN tytułem kosztów zadośćuczynienia po wyrządzeniu Ci ew. szkody wskutek popełnienia pomyłki w czynnościach zawodowych przez terapeutę/psychologa czy kogo tam, kto to zaświadczenie będzie wystawiał smile smile smile

23 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Dobre smile
Ja proponuję jeszcze zażądać od wystawcy owego zaświadczenia kaucji gwarancyjnej w wysokości minimum 1.000.000 PLN tytułem kosztów zadośćuczynienia po wyrządzeniu Ci ew. szkody wskutek popełnienia pomyłki w czynnościach zawodowych przez terapeutę/psychologa czy kogo tam, kto to zaświadczenie będzie wystawiał smile smile smile

No widzisz o tym nie pomyślałam !!! Genialne wink.

23 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko kto na to pójdzie  - znajdź mi takiego ryzykanta tongue
Zresztą nie dzięki, jeszcze bym musiała jakąś lokatę zakładać na te kaucję wink

23 056 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-27 13:48:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ehdi  odniose sie od razu do tego zdania "Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać".
Skad wiesz co ja bym wolala ? Gdybys przeczytala moje posty do wiekszosci dziewczyn, to zauwazylabys, ze zawsze krytykuje analizy jego tongue
Tak jak Raki twierdze, ze jestes w fazie "widze jak winna jestem" !!! Widzisz swoj egocentryzm i zdajesz sobie sprawe z jego wplywu na Twoje zycie. Nie tylko na Twoje zycie z Twoim bylym !!!
To, ze do tanga trzeba dwojga to tez wiesz ? Gdyby Twoj byly nie dotrzymywal Ci kroku, to nie byloby tanga, tak ?
Nie chodzi o wieszanie psow ale o racjonalna ocene sytuacji !!!
My jako KKZB nie potrafimy ocenic sytuacji racjonalnie, dopiero sie tego uczymy smile Ty Ehdi, jak dla mnie wymagasz strasznie duzo od siebie sad To, ze przeczytalas ksiazki, chodzisz na terapie nie znaczy, ze juz niedlugo bedziesz "wyleczona".
Ja powtarzam to w kolko, ze z tego bedziemy sie chyba leczyc cale zycie !!! To, ze znam teorie, nie znaczy, ze w praktyce jestesmy dobre. Codziennie bedziemy "sprawdzane" przez zycie smile

I to jest jak dla mnie najwazniejsze, co napisalas na koncu : "prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia. " Tak on ma problem !!! To fakt !!! A z tego co wczoraj z Hm...filozofowalysmy to KKZB z wszystkimi problemowymi wszelkich masci "wyrobi" tongue Czyli faktycznie klasyfikacja nie ma tu znaczenia.
Ty mozesz tylko siebie naprawic i robisz to smile
Tylko nie odbieraj mu jego "oczywistej winy" przypisujac jego "wine" tez Tobie tongue  No chyba, ze ta faza juz minela Ehdi ?

Dziewczyny !!!! Krotko i na temat: "On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie." Amen smile

23 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Dobre smile
Ja proponuję jeszcze zażądać od wystawcy owego zaświadczenia kaucji gwarancyjnej w wysokości minimum 1.000.000 PLN tytułem kosztów zadośćuczynienia po wyrządzeniu Ci ew. szkody wskutek popełnienia pomyłki w czynnościach zawodowych przez terapeutę/psychologa czy kogo tam, kto to zaświadczenie będzie wystawiał smile smile smile

I puszczą świadczeniodawcę z torbami... lol

23 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Dobre smile
Ja proponuję jeszcze zażądać od wystawcy owego zaświadczenia kaucji gwarancyjnej w wysokości minimum 1.000.000 PLN tytułem kosztów zadośćuczynienia po wyrządzeniu Ci ew. szkody wskutek popełnienia pomyłki w czynnościach zawodowych przez terapeutę/psychologa czy kogo tam, kto to zaświadczenie będzie wystawiał smile smile smile

No widzisz o tym nie pomyślałam !!! Genialne wink.

A co bedzie jak facet tego samego zazada ? tongue tongue tongue

23 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Camelia005 napisał/a:

Cześć wszystkim. nie wiem czy dobrze robie pisząc tutaj, ale nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać.
Byłam kobietą kochającą za bardzo. a przynajmniej w taką się zmieniłam  ostatnie pół roku przed rozstaniem, od którego minęło 7 miesięcy. zablokowałam to wszystko i uważam, że on teraz czuje ulge, jakie to ciężkie...
Starałam się zapomnieć, uleczyć siebie, ale te myśli powracają jak bumerang...
Najgorsze jest to, że chcę żeby wrócił, tylko nikomu się do tego nie przyznam a na pewno już tego nie pokaże sad

Napisz cos wiecej smile

Happyfull, tu jest link do mojej historii...http://www.netkobiety.pl/t55937.html

Chyba to w głównej wierze moja wina, ale....zrozumiałam wiele, wyciszyłam się, żyje sobie spokojnie, bez nerwów, ale ta cholerna tęsknota nadal jest .

23 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ehdi  odniose sie od razu do tego zdania "Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać".
Skad wiesz co ja bym wolala ? Gdybys przeczytala moje posty do wiekszosci dziewczyn, to zauwazylabys, ze zawsze krytykuje analizy jego tongue
Tak jak Raki i zreszta ja tez stwierdzilysmy, jestes w fazie "widze jak winna jestem" !!! Widzisz swoj egocentryzm i zdajesz sobie sprawe z jego wplywu na Twoje zycie. Nie tylko na Twoje zycie z Twoim bylym !!!
To, ze do tanga trzeby dwojga to tez wiesz ? Gdyby Twoj byly nie dotrzymywal Ci kroku, to nie byloby tanga, tak ?
Nie chodzi o wieszanie psow ale o racjonalna ocene sytuacji !!!
My jako KKZB nie potrafimy ocenic sytuacji racjonalnie, dopiero sie tego uczymy smile Ty Ehdi, jak dla mnie wymagasz strasznie duzo od siebie sad To, ze przeczytalas ksiazki, chodzisz na terapie nie znaczy, ze juz niedlugo bedziesz "wyleczona".
Ja powtarzam to w kolko, ze z tego bedziemy sie chyba leczyc cale zycie !!! To, ze znam teorie, nie znaczy, ze w praktyce jestesmy dobre. Codziennie bedziemy "sprawdzane" przez zycie smile

I to jest jak dla mnie najwazniejsze, co napisalas na koncu : "prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia. " Tak on ma problem !!! To fakt !!! A z tego co wczoraj z Hm...filozofowalysmy to KKZB z wszystkimi problemowymi wszelkich masci "wyrobi" tongue Czyli faktycznie klasyfikacja nie ma tu znaczenia.
Ty mozesz tylko siebie naprawic i to robicisz to smile
Tylko nie odbieraj mu jego "oczywistej winy" przypisujac jego "wine" tez Tobie tongue  No chyba, ze ta faza juz minela Ehdi ?

Dziewczyny !!!! Krotko i na temat: "On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie." Amen smile

Happy ja od siebie teraz dużo nie wymgam, wymagam tylko abym była sobą i nie robiła nic wbrew sobie. To jest moje podstawowe zadanie. Jednak mój egocentryzm wpływał też na moich znajomych i przyjaciół.

Oni teraz widzą jak bardzo się zmieniłam i nasze relacje sie wzmocniły. Wielu z nich przechodzi to razem ze mną i to naprawdę fajne, że mnie rozumieją i szanują to co robie dla siebie. Nawet czerpią dla siebie z moich doświadczeń. Kilka osób czyta pasjami mojego bloga i naprawdę to jest super. Z niektórymi osobami kontakty sie zacieśniły bo przestałam oglądać tylko swoje historie w mózgu i czubek własnego nosa.

Ja nie analizuję już mojego związku. Tak mój mąż zawinił i nadal uważam, że więcej jest w tym jego winy niż mojej. Nie ma to jednak dla mnie znaczenia.

Ja po prostu zajmuję się teraz sobą i własnym samorozwojem bo chcę być innym człowiekiem, niż moja narcystyczna matka czy ojciec. Wiesz doskonale, że wychowanie w takiej rodzinie jest bardzo dobrym podłożem dla rozwoju narcyzmu w samym sobie.

Mam gorsze i lepsze momenty. Wiem, że pewnie KKZB będę do końca życia ale tak jak mawia moja terapeutka z czasem pewne rzeczy będą dla mnie bardziej naturalne i jak teraz odrobię lekcje to później to się zautomatyzuje.

Trochę się w moim życiu teraz dzieje i nie o wszystkim piszę na forum ale wydaje mi sie, że sobie naprawdę dobrze radzę z racjonalną oceną sytuacji. Przynajmniej na razie wink.

23 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Witajcie!

Jeśli ktoś ma ochotę iść do kina nie na film, albo zrobić sobie kuku zbytnim mieleniem, to polecam "Tylko Bóg wybacza" tongue A mogłam iśc na jakiś polski i choć sprawdziłabym, jak rokuje nowa twarz polskiej sceny aktorskiej wink No po prostu tego to nawet ja nie była w stanie przetrawić smile Wyidealizowana wersja wczesnego Stallone w zwolnionym miliona razy tempie. Najbardziej pamiętam.... kroki wink Dobra, niedługo ma być jakaś premiera z Bradem Pittem, następnym więc razem idę na "pewniaka" wink
Nieważne, ważniejsze, że w końcu trafiłam na sandałki! Nie mają 8 cm obcasa i są kolorowe! smile No, i wygodne i z porządnego materiału i do tego atrakcyjne cenowo. A już myslałam, że znowu szukam niemożliwego wink

Zabka jak ja bylam w maju w Pl to bylam w Gdansku w kinie smile Chcialam pozwiedzac ale padalo i bylo juz po 21 a do hotelu nie chcialo nam sie isc to poszlismy do kina smile Seans byl na 22 w 3 D smile The Great Gatsby z Leonardo smile
Zadne wielkie kino ale jaki relaksujacy fim smile No i 3 D, ponad 2 godziny pieknych scen smile
Fabula o milosci i NY w latach 20-stych. Leonardo wersja meska KKZB tongue
Polecam goraco jezeli chcecie sie zrelaksowac i zobaczyc, ze faceci tez od nas nie sa lepsi w twozeniu iluzji.

Widzialam reklame polskich filmow: "Dziewczyna z szafy" i "Oszukane". Zofia mowila, ze "Oszukane" to fajny film. Jak bede w sierpiu w Pl to chcialabym zobaczyc smile No chyba, ze mozna juz gdziesz w necie znalezc tongue

23 062 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-27 14:17:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Mam gorsze i lepsze momenty. Wiem, że pewnie KKZB będę do końca życia ale tak jak mawia moja terapeutka z czasem pewne rzeczy będą dla mnie bardziej naturalne i jak teraz odrobię lekcje to później to się zautomatyzuje.

Trochę się w moim życiu teraz dzieje i nie o wszystkim piszę na forum ale wydaje mi sie, że sobie naprawdę dobrze radzę z racjonalną oceną sytuacji. Przynajmniej na razie wink.

Kochana ale ja wiem jak bardzo sie zmienilas smile Czytam tez Twego bloga smile

Lepsze i gorsze momenty to przeciez naturalne i nawet u "normalnych" tongue
Nikt nie pisal, ze sobie zle radzisz !!! Widzisz ja widze tylko co piszesz i oceniam to co napisane i wedle tego co sama znam smile

Sama stwierdzilas wczoraj, ze zycie jest proste smile  My tez wbrew pozorom jestesmy proste tongue Same sie kreujemy na kogos skomplikowanego tongue

23 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Camelia005 napisał/a:

Happyfull, tu jest link do mojej historii...http://www.netkobiety.pl/t55937.html

Chyba to w głównej wierze moja wina, ale....zrozumiałam wiele, wyciszyłam się, żyje sobie spokojnie, bez nerwów, ale ta cholerna tęsknota nadal jest .

Napisz tutaj smile Jeszcze raz smile Poczytaj sobie nas i literature znajdziesz na 570 stronie .

23 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Mam gorsze i lepsze momenty. Wiem, że pewnie KKZB będę do końca życia ale tak jak mawia moja terapeutka z czasem pewne rzeczy będą dla mnie bardziej naturalne i jak teraz odrobię lekcje to później to się zautomatyzuje.

Trochę się w moim życiu teraz dzieje i nie o wszystkim piszę na forum ale wydaje mi sie, że sobie naprawdę dobrze radzę z racjonalną oceną sytuacji. Przynajmniej na razie wink.

Kochana ale ja wiem jak bardzo sie zmienilas smile Czytam tez Twego bloga smile

Lepsze i gorsze momenty to przeciez naturalne i nawet u "normalnych" tongue
Nikt nie pisal, ze sobie zle radzisz !!! Widzisz ja widze tylko co piszesz i oceniam to co napisane i wedle tego co sama znam smile

Sama stwierdzilas wczoraj, ze zycie jest proste smile  My tez wbrew pozorom jestesmy proste tongue Same sie kreujemy na kogos skomplikowanego tongue

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

23 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Camelia005 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Camelia005 napisał/a:

Cześć wszystkim. nie wiem czy dobrze robie pisząc tutaj, ale nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać.
Byłam kobietą kochającą za bardzo. a przynajmniej w taką się zmieniłam  ostatnie pół roku przed rozstaniem, od którego minęło 7 miesięcy. zablokowałam to wszystko i uważam, że on teraz czuje ulge, jakie to ciężkie...
Starałam się zapomnieć, uleczyć siebie, ale te myśli powracają jak bumerang...
Najgorsze jest to, że chcę żeby wrócił, tylko nikomu się do tego nie przyznam a na pewno już tego nie pokaże sad

Napisz cos wiecej smile

Happyfull, tu jest link do mojej historii...http://www.netkobiety.pl/t55937.html

Chyba to w głównej wierze moja wina, ale....zrozumiałam wiele, wyciszyłam się, żyje sobie spokojnie, bez nerwów, ale ta cholerna tęsknota nadal jest .

Czytałam Twoją historię i nadal nie bardzo to rozumiem. Trochę ciężko to ogarnąć.

Miałaś z nim szczerą i otwartą rozmowę ??

23 066 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-27 14:38:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

Jak proste to  nie "trzeba" tylko "mozna" tongue
I przypomnialo mi sie smile Nie wiem czy to typowo polskie i prowincjionalne (bo ja z malego miasta) ale pamietam ze szkoly, ze glupio bylo pytac jak sie czegos na lekcjach nie rozumialo sad Albo nauczyciele mowili, ze zadajesz glupie pytania albo koledzy w klasie smieli sie jak sie niby o cos "oczywstego" zapytalo sad
Dopiero w DE na studiach bylam zszokowana, ze ludzie zadaja pytania i  te calkiem "oczywiste" i dostaja kulturalna odpowiedz od profesorow i inni nie wysmiewaja !!!
Zreszta w pracy tez moge zadawac glupie pytania smile Zauwazylam w PL, ze duzo osob niby wszystko wie, a jak sie pytasz o konkrety to dziwnie tematy sa urywane, albo pytanie na pytanie: Jak to nie wiesz i glupi usmiech sad

Nie wiem czy to tylko moje doswiadczenia sad Wiem jedno, ze przez to kreowanie sie, ze nie pytam bo glupio, ze nie wiem zaszkodzilam sobie niezle w zyciu sad

Teraz pytam ciagle smile Bo kto pyta to podobno nie bladzi tongue

No i wstyd mi sie bylo wczesniej przyznac, ze lubie to czy tamto, bo u nas na prowincji czytalo sie albo sluchalo tego, co bylo bardzo skomplikowane tongue

A co Wy o tym sadzicie?

23 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
quest33 napisał/a:

nawiązując do postu Ehdi o egocentryżmie.

Tak mnie to dreczy ostatnio, znaczy dziś.

Gdzie lezy granica pomiedzy egocentryzmem a zdrowymi oczekiwaniami. Czy oczekiwania sa zdrowe ?

To, że oczekuje od faceta ciepła, bliskości, zainteresowania a nawet adoracji to egocentryzm?

Gubię sie w tym...
To może ja egocentryczka wredna jestem, ze chciałam żeby mnie więcej zauważał?


Naprawde miesza mi sie to...

Myśli, że te oczekiwania to nie egocentryzm - egocentryzm pojawia się, gdy: wymagasz ponad miarę nie pozwalając komuś na chwilę wytchnienia (ma być Twoją satelitą); gdy za wszelką cenę tego wymagasz, choc podświadomie czujesz że ten ktoś nie jest w stanie Ci tego dać (i zamiast zakończyć związek który nie daje obu osobom satysjakcji ciągniesz go na siłę)... Wtedy?

Oczekiwana są normalne. Ich skala w odniesieniu do danej sytuacji (ludzi, ich możliwości dawania innym) pewnie ma znaczenie?

Kiedyś pisałam - zdrowy człowiek zarówno zauważa, kiedy związek nie daje stronom satysfakcji, bezpieczeństwa - i pewnie, jeśli nie ma możliwości dopracowania się - decyduje się na rozstanie. Niezdrowo traktujący siebie i innych -  na siłę będzie trwać.

Por?wnanie do satelity eleganckie.

Podświadomie wiesz, że nie może Ci tego dać i brniesz w to dalej wykańczając siebie i jego.

23 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka jak ja bylam w maju w Pl to bylam w Gdansku w kinie smile Chcialam pozwiedzac ale padalo i bylo juz po 21 a do hotelu nie chcialo nam sie isc to poszlismy do kina smile Seans byl na 22 w 3 D smile The Great Gatsby z Leonardo smile
Zadne wielkie kino ale jaki relaksujacy fim smile No i 3 D, ponad 2 godziny pieknych scen smile
Fabula o milosci i NY w latach 20-stych. Leonardo wersja meska KKZB tongue
Polecam goraco jezeli chcecie sie zrelaksowac i zobaczyc, ze faceci tez od nas nie sa lepsi w twozeniu iluzji.

Widzialam reklame polskich filmow: "Dziewczyna z szafy" i "Oszukane". Zofia mowila, ze "Oszukane" to fajny film. Jak bede w sierpiu w Pl to chcialabym zobaczyc smile No chyba, ze mozna juz gdziesz w necie znalezc tongue

No właśnie to drugie, to było "Dziewczyna..." smile
Wiesz co - nie wiem, co tam będzie w sierpniu aktualnie w repertuarze - się zobaczy, się wybierze smile Chyba, że mi się czego innego zachce, bo naprawdę nie wiem, co mi po głowie będzie chodzić w sierpniu smile

23 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Wiem, ze jestescie juz duzo dalej, wiem co piszecie w tym konkretnym watku. widze roznice miedzy nim a innymi. i dlategojestem glownei tutaj. kazdy wybiera to co mu bardziej pasuje,co jest mu blizsze. ja od razu zauwazylam roznice pogladaow, sposobu pisania tutaj i czytalam duzo wczesniej zanim zaczelam pisac swoje zale smile dlatego mimo ze to tak nie wyg;lada moze bo ja jeste mwlasnie nerwowa nad czym tez chce pracowac, ale czytam, mysle, analizuje co piszecie.

nie umiem dbac o sama siebie. tylko o siebie. nie umiem, bo czy to bylo dobre czy nie, ale nigdy tego nie robilam. nie mowie ze nei dbalam o siebie, nie myslalam o swoich potrzebach. dbalam o siebie - TEZ. ale wszystkow kontekcie nas. co bysmy chcieli zrobic w weekend - i ja i on. jaka posciel by sie NAM podobala. co bysmy zjedli na obiad itd. wiec musze sie tego nauczyc. ze mysle TYLKO o tym co JA bym chciala zrobic, zjesc, kupic, gdzie pojechac. nie wiem jak sie tego nauczyc...

Kiedyś nikt z nas nie umiał czytać... Ani pisać. smile
Jak? Zmuszając się do robienia rzeczy dla siebie smile I patrząc czy mi się coś podoba czy nie. Jak nie wiem, to powtarzam, aż mnie odetka i zrozumiem, czy mi się podoba czy nie smile
Jedni nie umieją robić dla siebie, drudzy siły nie mają - różnie bywa z tą porozstaniową deprechą. Ja sądzę, że potrafisz, tylko nie chcesz na razie, i będziesz pewnie wspominać, że siły właśnie znaleźć nie możesz...
Ale musisz. Nie masz wyjścia. No - możesz też odwlekać i nie zrobić nic dla siebie i tak tkwić wink
Ale chyba nie musisz zmieniać w swojej świadomości dlaczego bierzesz kąpiel? To ją weź! Jaki zawsze stosujesz płyn? To kup inny i spróbuj! Lubisz kawę czy herbatę? Bo ja uwielbiam kawę a na przekór własnej niemocy zaczęłam się bawić w próbowanie różnych herbat - to się okazało wtedy takim moim remedium na tupiące słonie. Okazuje się, że baaaardzo lubię też białą herbatę - samą i z różnymi dodatkami.
Poza tym - biegiem po zapas magnezu z potasem. Nie wiem, podpytaj lekarza ile możesz brać, ja łykałam jedną dziennie, nic nie działało, lekarz kazał łykać trzy i jeśli trzeba to dołożyć dawkę.
No i co by tu jeszcze....
Co lubiłaś robić jako nastolatka?

A! Z tym, że zawsze myślałaś tylko w kotekście Waszego związku, a tym co Wy byście, to przesadzasz wink Tak mówisz w tej chwili, ale to taki moment. Szczerze mówiąc, to tak przez cały czas nie było smile Ale kiedyś to przyznasz. Na razie spróbuj się przestać histerycznie czepiać słów "my", bo tym też czasu i biegu wydarzeń nie zatrzymasz, tylkodalej będziesz sobie krzywdę robić.


Swoją drogą to ja się tak zastanawiam, skąd to Twoje parcie na robienie sobie krzywdy...? Co Ci  W  CAŁYM  Twoim dotychczasowym życiu sprawiło dotąd wiele radości, co powoduje uśmiech na twarzy?

No i zobaczymy czy to MY i Nam to nie było tylko sla NIEGO i jak ON lubi.

23 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A co Wy o tym sadzicie?

Ja mam karalucha z oczywistościami w pytaniach - przyznaję. Nie wyśmiewam, ale drążę tam - gdzie wiem, że pytanie wynika z niechęci do przeczytania dwóch zdań, dodania dwóch liczb (upraszczam trochę). Drążę tak długo, aż ktoś znajdzie sam odpowiedź. Bo jeśli odnosisz do pracy, to mniej więcej swoich pracowników znam, jak i oni swój zakres obowiązków i wymaganej wiedzy - a już totalnie nie lubię powtarzania tego samego błędu smile Rzeczy nowe, tudzież nie nowe, ale skomplikowane - oczywiście tłumaczę. Tu inaczej być nie może. Ale przyznaję - jestem zarówno za samodzielnością na miarę, jak i logicznym myśleniem.

Co do gustów - ja miewam różne różniste. Nie wiem, wydaje mi się że nigdy nie usiłowałam twierdzić, że lubię daną rzecz (zespół, rodzaj książek itp), jak otoczenie. Ale z niektórymi zainteresowaniami może się nie obnosiłam się zbyt szeroko.... Trudno mi powiedzieć teraz. Nie mam jednak problemu z przyznaniem się, ze np. w przeciwieństwie do 75% społeczności wokól mnie w pracy -ja nie chodzę na fitness, nie zamierzam i wcale nie uważam tego za problem smile

23 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No właśnie jest proste !!! wink To moja prawda objawiona. Ja nie zamierzam już tego komplikować ale wiadomo, trzeba ćwiczyć wink

Jak proste to  nie "trzeba" tylko "mozna" tongue
I przypomnialo mi sie smile Nie wiem czy to typowo polskie i prowincjionalne (bo ja z malego miasta) ale pamietam ze szkoly, ze glupio bylo pytac jak sie czegos na lekcjach nie rozumialo sad Albo nauczyciele mowili, ze zadajesz glupie pytania albo koledzy w klasie smieli sie jak sie niby o cos "oczywstego" zapytalo sad
Dopiero w DE na studiach bylam zszokowana, ze ludzie zadaja pytania i  te calkiem "oczywiste" i dostaja kulturalna odpowiedz od profesorow i inni nie wysmiewaja !!!
Zreszta w pracy tez moge zadawac glupie pytania smile Zauwazylam w PL, ze duzo osob niby wszystko wie, a jak sie pytasz o konkrety to dziwnie tematy sa urywane, albo pytanie na pytanie: Jak to nie wiesz i glupi usmiech sad

Nie wiem czy to tylko moje doswiadczenia sad Wiem jedno, ze przez to kreowanie sie, ze nie pytam bo glupio, ze nie wiem zaszkodzilam sobie niezle w zyciu sad

Teraz pytam ciagle smile Bo kto pyta to podobno nie bladzi tongue

No i wstyd mi sie bylo wczesniej przyznac, ze lubie to czy tamto, bo u nas na prowincji czytalo sie albo sluchalo tego, co bylo bardzo skomplikowane tongue

A co Wy o tym sadzicie?

Wiesz ja to znam ze swojej praktyki ale chyba się szybko tego wyzbyłam. Ciekawska byłam wink. Później jak sama uczyłam ludzi, czy pracowałam w zespole to zawsze powtarzałam NIE MA GŁUPICH PYTAŃ !!!.

Wkurzali mnie właśnie ludzie, którzy nie pytali. Ja każdemu na wstępie zawsze mówiłam. Lepiej żebyś zapytał mnie piętnaście razy o coś w twojej ocenie idiotycznego, niż zrobił coś bez sensu. Moi współpracownicy zawsze wiedzieli, że nie traktuję ich z góry i mogą zadać każde pytanie jak również mogą mi powiedzieć, że nie zgadzają się z moim poglądem.

W pracy zawsze mi wychodziło. Zresztą do dziś ludzie mi mówią, że potrafię budować i zarządzać zespołami. Może dlatego, że do pracy mam dużo pokory. Jestem wymagająca ale też dużo daję z siebie. U mnie ludzie, którzy nie pytają po prostu nie mieli racji bytu. Jak się nie nauczyli to out.

Szczerze to się czasem dziwiłam jak przychodził taki świeżak dostawała zadanie i zero pytań wink. Wiedziałam, że nie będzie dobrze. Chyba raz w życiu spotkałam tylko takiego zdolniachę, który nie musiał o nic pytać bo robił wszystko dobrze, aż mi kopara opadła wink. Dobry był skubany jak cholera.

23 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

kiedysbylam ja Ciebie doskonale rozumiem, wiem że jesteś rozgoryczna i ciężko Ci przez to przejść. Ja tez miałam okres wieszania psów na swoim mężu bo jakby nie rachować to on ponosi wiekszą winę za rozpad naszego małżeństwa. Wiesz ja go bardzo kochałam na początku. Robiłam wszystko dla niego, a o siebie praktycznie nie dbałam.

W pewnym momencie mu powiedziałam, chyba po dwóch pierwszych latach małżeństwa i czterech bycie razem, że nie jestem szczęśliwa. Tłumaczyłam mu, że się staram i w ogóle. On nie robił nic. Wtedy powinnam była odejść ale kochałam. Mój mąż powiedział, że on nie wie co się z nim dzieje i że nie może zaakceptować tego wszystkiego. Bolało mnie jak cholera. Zostawił mnie na pół roku w niepewności. Wtedy coś we mnie pękło, a jego "uczucie" rozkwitło właśnie jak zaczęłam się odsuwać.

Byłam sfrustrowana i nieszczęśliwa. Skoncentrowałam się na sobie i nie byłam w stanie zaangażować sie w związek. Zaczęło się robić coraz gorzej. W końcu sie wyprowadziłam. Nie potrafiłam być jednak sama. Wpadłam w czarną dziurę, bo nie potrafiłam być sama. Wtedy mój mąż błagał i prosił. Przyznawał się do tego, że mocno zawinił. Postanowiłam spróbować i to był ogromny błąd.

Na początku był miodowy miesiąc i było cudnie. Nawet pozwolił mi wziąć psa, a później to już była wojna. Żyliśmy jak współlokatorzy bez seksu, bliskości i zainteresowania. Mojemu mężowi to pasowało chyba, bo nic nie mówił. Próbowałam rozmawiać ale prawda jest tez taka, że to nie były rozmowy. To były po prostu kłótnie. Wzajemne pretensje nic konstruktywnego. Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że ona ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ja się w pewnym momencie zorientowałam, że ja nie wiem kim jestem. Przez lata wykastrowałam się emocjonalnie i nie miałam bladego pojęcia jak o siebie zadbać. W ogóle nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wydawało mi się, że ja jestem tak dojrzała i wszystko rozumiem. No ale okazało się, że to nie tak i do końca. Też wiele od siebie wymagałam i wiele wymagałam od ludzi. Miałam stałe grono przyjaciół i znajomych i wydawało mi się, że wszystko jest ok.
Kiedyś zaczęłam czytać książkę o dyktatorach emocjonalnych i stwierdziłam, że mam sobie sporo tych cech.

Skupiłam się na sobie. Przed odejściem zaczęłam myślec o sobie i poznawać samą siebie. Gdy się wyprowadziłam zamiast czarnej dziury czułam ulgę. Powoli się uczę jak o siebie dbać i jak być szcześliwa w pojedynkę. Mam gorsze momenty ale nie przestaje nad sobą pracować. Mam fajną teraputkę i fajną grupę terapeutyczną. Do grupy początkowo nie byłam przekonana ale dało mi to bardzo wiele.

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Które dziewczyny by chciały żebyś na nim psy wieszała?

Dyktator emocjonalny smile

23 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz co - nie wiem, co tam będzie w sierpniu aktualnie w repertuarze - się zobaczy, się wybierze smile Chyba, że mi się czego innego zachce, bo naprawdę nie wiem, co mi po głowie będzie chodzić w sierpniu smile

Zabka ja pisalam, ze ja chcialabym zobaczyc tongue tongue tongue  A nie, ze Ty musisz, ze mna zobaczyc tongue tongue tongue
Czytaj ze zrozumieniem smile smile smile

23 074 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-27 15:01:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Życie jest wbrew pozorom bardzo proste tylko trzeba mieć odwagę tą prostotę zrozumiec. Ja chyba następnego faceta wyślę na terapię i zażądam zaświadczenia o dojrzałości emocjonalnej przed wejściem w związek wink.

Dobre smile
Ja proponuję jeszcze zażądać od wystawcy owego zaświadczenia kaucji gwarancyjnej w wysokości minimum 1.000.000 PLN tytułem kosztów zadośćuczynienia po wyrządzeniu Ci ew. szkody wskutek popełnienia pomyłki w czynnościach zawodowych przez terapeutę/psychologa czy kogo tam, kto to zaświadczenie będzie wystawiał smile smile smile

I wtedy to już jest absolutnie pewne, że numeru nie wywinie. Wtedy to by troszeczkę kosztowało big_smile
Edit. Ja przeczytałam jakoś tak, że od przyszłego partnera, a teraz mnie doszło, że od świadczeniodawcy big_smile:D:D:D:D:D

23 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Chciałam za wszelką cenę zmienić człowieka tak aby dał mi coś czego nie mógł mi dać. Przez ostatnie cztery lata mojego związku zaczęłam się zmieniać we własną matkę.

Gdy poszłam na terapię wiele się we mnie zmieniło. Dzięki mojej psychiatrze przejrzałam na oczy. Zobaczyłam siebie i swój związek z innej perspektywy. To już nie jest kwestia tego jak zakwalifikować mojego męża, bo to nie ma znaczenia. On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie. Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia.

Ehdi  odniose sie od razu do tego zdania "Ja wiem, że dziewczyny wolałyby abym wieszała na nim psy ale prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać".
Skad wiesz co ja bym wolala ? Gdybys przeczytala moje posty do wiekszosci dziewczyn, to zauwazylabys, ze zawsze krytykuje analizy jego tongue
Tak jak Raki twierdze, ze jestes w fazie "widze jak winna jestem" !!! Widzisz swoj egocentryzm i zdajesz sobie sprawe z jego wplywu na Twoje zycie. Nie tylko na Twoje zycie z Twoim bylym !!!
To, ze do tanga trzeba dwojga to tez wiesz ? Gdyby Twoj byly nie dotrzymywal Ci kroku, to nie byloby tanga, tak ?
Nie chodzi o wieszanie psow ale o racjonalna ocene sytuacji !!!
My jako KKZB nie potrafimy ocenic sytuacji racjonalnie, dopiero sie tego uczymy smile Ty Ehdi, jak dla mnie wymagasz strasznie duzo od siebie sad To, ze przeczytalas ksiazki, chodzisz na terapie nie znaczy, ze juz niedlugo bedziesz "wyleczona".
Ja powtarzam to w kolko, ze z tego bedziemy sie chyba leczyc cale zycie !!! To, ze znam teorie, nie znaczy, ze w praktyce jestesmy dobre. Codziennie bedziemy "sprawdzane" przez zycie smile

I to jest jak dla mnie najwazniejsze, co napisalas na koncu : "prawda jest taka, że on ma swój problem i nie moja rola aby go naprawiać. Klasyfikacja nie ma tu znaczenia. " Tak on ma problem !!! To fakt !!! A z tego co wczoraj z Hm...filozofowalysmy to KKZB z wszystkimi problemowymi wszelkich masci "wyrobi" tongue Czyli faktycznie klasyfikacja nie ma tu znaczenia.
Ty mozesz tylko siebie naprawic i robisz to smile
Tylko nie odbieraj mu jego "oczywistej winy" przypisujac jego "wine" tez Tobie tongue  No chyba, ze ta faza juz minela Ehdi ?

Dziewczyny !!!! Krotko i na temat: "On po prostu nigdy nie był człowiekiem dla mnie." Amen smile

Tak jest smile

No, odważnie tak twierdzić co kgo woli.
Ja wolę co..ę smile

Posty [ 23 011 do 23 075 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 353 354 355 356 357 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026