Uff....
Dobrnęłam do końca. Tyle myśli do napisania, a chciałabym po ludzku iść spać, bo ostatnio pracuję w trybie 48 na 24 
Dziś pierwszy raz miałam chwilę, by we własnym nowym mieszkanku ugotować sobie pierwszy obiad.
(g)jma zarzucił mi, że jestem bardzo zła, bo się nie odzywam i mu nie odpowiadam, a on przecież zawsze ma/miał dla mnie choć chwilkę, nawet jak ma natłok zajęć (jak dobrze, że u niego taki zupełny brak zrozumienia i logiki). Rozśmieszyło mnie to mocno.
bags Zaczynam Cię lubić, albo mądrzejesz, albo ja mądrzeje, albo oboje po prostu 
Fajnie, że jesteś z nami.
kiedysbylam mnóstwo rzeczy już usłyszałaś, powtarzać się nie będę. Nie oczekuj od nas, ze my Ci przytakniemy, porozdeptujemy go, zmieszamy z błotem i takie tam. On nas nie obchodzi, i to zresztą nie ten wątek. Taka reakcja to w "zdradzeni, porzuceni.." albo świeżych po rozstaniu. Tu patrzymy już inaczej na siebie i życie. Mnóstwo iluzji nam już zniknęło z oczu, zresztą jako KKZB lub uzależnione od miłości, to nawet psychofaże być możemy i raz złe, raz dobre, nawet takie narcyzki (dla miłości wszystko). Mu tu już mądrzejemy, stąd reakcja inna.
Co do generalnej dyskusji, to kilka myśli. Przede wszystkim ILUZJE. To największy nasz wróg. Przewinęło się ich dziś kilka, i Ty wciąż nie chcesz się od nich oderwać.
Przykłady:
miłość jest wieczna --chyba tylko kkzb do własnych fantazji,
nie da się przestać kochać (bo miłość to nie uczucie, a decyzja) -- coż nie da się zmusić do kochania
los mu odpłaci - cierpiąca będzie szczęśliwa, on zdrajca wyrżnie głową o chodnik i zostanie na zawsze oszpecony -- nie zdziwiłabym się jak los mu zafunduje w wieku 60 lat naturalny lifitng, tak że będzie wyglądał wciąż na 30, a jak nawet się potknie na ulicy, to ona jeszcze mu będzie alimenty płacić,
ja nigdy... to tamto siamto - np. nie zdradzę (uwierz mi, że nie tylko ja ale milion ludzi dałoby sobie wszystkie koniczyny poucinać, że ja nie zdradzę i co... dobrze, że je nadal mają. To było dopiero moje pozbycie się iluzji. Nikomu nie życzę. Oj byłam jak Ty. Wiem ,Ty nigdy...)
ludzie widzą/powinni widzieć świat tak jak ja -- ile ludzi tyle mamy punktów widzenia, chyba jednak nie tylko Bóg, ale my sami chcemy sobie dać wolność (tez poglądów, ocen i co do siebie wzajemnie),
będę dobra dla ludzi, to ludzie będą dobrzy dla mnie -- będą jacy są lub jacy w danym momencie będą chcieli być
Może warto zrozumieć, że świat jest inny niż w bajkach i starych księgach, że my nie jesteśmy idealni, a ludzie są słabi. Grzech to nie jest wymysł jakiś, tylko rzecz ludzka - jak to się mówi nie sztuką jest nie upaść, sztuką jest powstać.
Dlatego nie potępiajmy, a po chrześcijańsku dajmy sobie prawo do szczęścia i innym. I przestańmy się zajmować grzechami innych - to ich generalnie problem, a my tu mamy swój (nas same), Ty,- by jakoś sobie to życie fajnie teraz zorganizować (bez niego).
Im szybciej pozbędziesz się iluzji, tym szczęśliwsza będziesz.
Na marginesie, dziel wypowiedzi Ehdi teraz przez trzy, bo ona przechodzi etap, że wszystkiemu jest winna, a ten jej to święty (Ehdi nie obraź się, ja wiem że w końcu z tą winą znajdziesz równowagę).
I jeszcze jedno. Żydzi to dużo wcześniej wiedzieli, że rozwód to jednak nie jest zły pomysł (a ten sam Bóg przecież), KKK jednak wymyślił "nieważność"... a pamiętasz jak apostołowie zostawili swoje żony, by dreptać za Jezusem ? Wiem, wyższe cele i zbawienie świata, ale żoną raczej nie było do śmiechu. Czy mieli prawo? Czym jest zdrada fizyczna, a czym emocjonalna? To była emocjonalna bezwzględnie i opuszczenie.
My sami jako społeczeństwo przewidzieliśmy wiele rzeczy - ba widzimy, że wyobrażenie idealnego świata (który ma się nam przytrafić) mija się z rzeczywistym (który nigdy nas nie dosięgnie), ale na wszelki wypadek stworzyliśmy ośrodki dla bezdomnych, domy dziecka, instytucje chroniące porzucone dzieci, rozwody, alimenty, policje i in. takie by radzić sobie z sytuacją, gdy dzieje się coś nieidealnego. Ale taki jest świat. Nie mówię, by nie dążyć do bycia dobrym, ale by zauważyć, że jest inaczej niż w bajce: matka też może nie kochać dziecka
Wtedy jest łatwiej, a to dobro staje się bardziej czułe.