netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 257 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 352 353 354 355 356 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 946 do 23 010 z 26 310 ]

22 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzieki - wysle meila pozniej troszke. mam juz teraz tyle literatury ze nic tylko czytac smile

o rozwodzie narazie cisza. na pewno nie zgodze sie na bez orzekania o winie i nie dla pieniedzy a dla zasady!! finansowo nic od niego i tak nie dostane bo w zsadzie juz wszysto podzielilismy i ustalilismy a poza tym nie chce jego zawszonych pieniedzy ktore zarabial gruchaj z nia - pracuja razem. w sensie nie popuszcze, nie zamierzam oddawac mu polowy za meble i wszystko co jest w mieszkaniu jak na poczatku ustalilismy -bo on to zostawia. niech zabiera co chce, niech sobie przetnie stol na pol i zabierze swoja polowe jssli ma ochote, ja mu funta nei dam za lozko np z ktorego sam poszedl do nnego lozka! i tak musze go splacic - to co wlozyl w mieszkanie - jego polowe za wklad wlasny jak kupowalismy mieszkanie i t ozrobie, bo chce mieszkac tam sama, miec to na siebie i juz go dluzej nei ogladac. to jest moim priorytetem. Ale jak przyjdzie juz do rozwodu to nie ma bata zeby jakies ugody czy cokolwiek.

tak, ja wiem ze to bylo oczywiste ze z nia nadal jest. moj rozsadek i logika jakby to wiedzialy ale w pewnym momencie tak bardzo chcialam z nim nadal byc ze wolalam to wyprzec, przestac weszyc i nie szukac. jak sie wyprowadzi to tez jedyne co bede chciala zrobic to jak najszybciej o nim zapomniec i nie bede robic juz nic. ale teraz, poki ze mna mieszka, to silniejsze ode mnie. chce go rozszarpac po prostu za to ze mieszka ze mna a robi to co robi. psycholog tez mi radzila ze powinnam tej zlosci i emocjom dawac upust a nie udawac ze jestem spokjna i mnie to nie rusza bo go nienawidze. tak, nienawidze go chyba ale nie pozwole sobie zeby tak sobie dalej psotepowal. oczywiscie ze nic nie zrobie. ale mam w sobie ogromne pragnienie zeby mu to udowdonic, w sensie zeby zdobyc jakies dowody, zeby zobaczyc to na wlsane oczy. zapytacie po co, ze nie ma sensu itd ? wiem, ale to jest silniejsze. po prostu w glowie mi sie ne miesci ze jest zdolny az do takiej podlosci i braku szacunku. wiem to na 100% - tak. Ale psychika, znowu podswiadomie wypiera te informacje. Woli myslec ze jest to po prostu niemozliwe, zeby byl az tak podly. Zeby mieszkal ze mna, a byl, calowal, przytulal, uprawial seks z nia. mam podejrzenie ze mogl przyprowadzic ja do naszego mieszkania jak bylam na weekend we wloszech. obled. teraz mialam jechac na wesele w przyszly weekend do polski. nie jade - bo nie jestem w stanie, ale dla jego wiadomosci pojade-spakuje walizke i bede spac 1 noc u brata. potem poobserwuje i wroce do domu. mam takie przeczucie ze moze ja przywlec w ktoryms momencie - w koncu taka okazja, taka samowolka zeby pobyc sobie razem w milych warunkach. zobaczymy.

22 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka - rozumiem o co Ci chodzi. i pomimo ze moze jestem rozgoryczona ciagle to absolutnei nie boli mnie szczescie innych i nei oczekuje zeby caly swiat sie zalamal bo mi nie wyszlo. chodzi mi po prostu o to, ze ludzie rozstaja sie z roznych powodow - ale u nas jest to bardzo ewidentne - bylo naprawde dobrze - kazdy tak uwaza ze widac bylo ze sie kochamy, potem on zdradzil i oklamywal - tez fakt, przyznal sie, powiedziane to bylo oficjalnie - do rodzicow i nablizszych znajomych. teraz on nadal klamie wszystkich - twierdzac ze z nia go nci nie laczy i po prostu byl taki nieszczesliwy ze mna, a nie ze po prostu jest i chce byc z nia. a ludzie chca w to wierzyc. o to mi chodzi. ale niewazne. kazdy ma wiadomo inne zdanie. ja nie zamierzam sie 'przyjaznic' ktora za jakis czas bedzie przyjmowala jego nowa dziewczyny, przez ktora swiat mi runal we wlasnym mieszkaniu na kolejnej imprezie. bo to tylko kwestia czasu. i wtedy tez powie - no przeciez on ma prawo byc z kim chce, zaprasza go z dziewczyna na impreze. Tak, on ma prawo - super, ale w moim pojeciu swiata moja kolezanka nie musi tego robic, ja bym tego nie zrobila w odwrotnej sytuacji. niewazne  w sumie. zaboalao mnie to wiec o tym pisalam. moze macie racje.

tak czy inaczej - tak - przyznaje. MAM OBSESJE. doprowadzil do takiej chorej i patologicznej sytuacji ze moje resztki godnosci i instynkt samozachowawczy kaza mi sie bronic. jak moge spac spokojnie w takiej sytuacji gdzie on sobie po prostu ze mnie kpi. jest z nia - super - nie on 1 zdradzil zone - ale to niech sie wynosi a nie kaze mi ze soba mieszkac. nie wiele moge tak naprawde zrobic. musze jakos to przetrwac. Ale roznosi mnie po prostu. jedyne z czego sie ciesze ze wlasnie kieruje mna ogromna zlosc na niego a nie jakis smutek.

22 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ciężko to się czyta Kiedysbyłam - masz wiele żalu w sobie...
I uważasz że cały świat musi się teraz zawalić wszystkim? Bo Twój wlasny świat sie zawalił? I że wszyscy winni opowiedzieć się jasno, że on postąpił niemoralnie?

A niby dlaczego? Przecież to jest sprawa pomiędzy Tobą a nim... Wyłącznie.

Zabka masz racje smile Tylko przypomnij sobie co czulas jak wyszlo szydlo z worka sad Ja sobie przypominam, bo mialam taka sama sytuacje z kolezanka sad Wiem, ze to jest nieracjonalne ale do niej dopiero DOTARLO jaki to fiutek !!!
Do tej pory byl dla niej polbogiem sad

Moim zdaniem nie ma sie co koncentrowac na tym co inni sadza tylko sama ma byc pewna, ze facet to fiutek !!!!

Dzialaj Kiedysbylam i niech fiutek wypada z domu w tempie kosmicznym !!! Ma chyba gdzie pojsc ?

22 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wlasciwie niem a gdzie pojsc co mnie srednio interesuje. Ale dziewczyny pisalam juz o tym. on sie nie wyprowadzi dopoki nie zniknie z hipoteki - dopoki nie wezme tego kredytu na siebie i go nei splace. powtarza to od 13 kwietnia i zdania nie zmieni. tyle to go juz znam. a ja mam isc do banku za ok miesiac jak bede miec pewosc ze od wrzesnia mam prace normalnie w szkole. potem na koniec lipca wyjezdzam do polski na miesiac - a w tym czasie w banku powinny papiery sie sfinalizowac ze on znika z tego kredytu i jak ja wroce z polski pod koneic sierpnia to chce zeby go juz nie bylo. tak jest ustalone i nie bardzo mam co zrobic. naprawde - wyrzucalam go juz kilka razy. ze 2 w nerwach - kazalam sie pakowac i wypieprzac i ze 2 normalnie - na spokojnie - bardzo cie prosze wyprowadz sie bo twoja obecnosc w tym mieszkaniu jest dla mnie trudna - 'wiem, chce sie wyprowadzic jak najszybciej, ale powiedzialem ci ze dopoki bede a kredycie i go place to sie nie wyprowadze. chcesz zostac w meiszkaniu - nie ma problemu, zgodzilem sie na to, wyprowadze sie, wemizesz mieszkanie tylko na siebie, splacisz moja polowe wkaldu wlasnego i znikam w tym samym dniu'. taki madrasek widzicie. wiec jeszcze miesiac bedziemy razem mieszkac, potem jade do polski

22 950 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 11:56:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedysbylam zalatwiaj te sprawy jak najszybciej  !!! Jak to nie ma dokad?  Do kochanki !!!
Ty nie dyskutuj z fiutkiem tylko rob swoje. Nie informuj go tylko rob !!! Zaloz podsluch w domu i bedziesz dowody do sadu miala smile
Tylko zeby Cie czasami jakies sentymenty nie nadeszly tongue

Takie fiutki tylko strasza a nic nie robia !!!

Jak bedziesz juz musiala z nim rozmawiac to nagrywaj wszysto smile

22 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Zabka - rozumiem o co Ci chodzi. i pomimo ze moze jestem rozgoryczona ciagle to absolutnei nie boli mnie szczescie innych i nei oczekuje zeby caly swiat sie zalamal bo mi nie wyszlo. chodzi mi po prostu o to, ze ludzie rozstaja sie z roznych powodow - ale u nas jest to bardzo ewidentne - bylo naprawde dobrze - kazdy tak uwaza ze widac bylo ze sie kochamy, potem on zdradzil i oklamywal - tez fakt, przyznal sie, powiedziane to bylo oficjalnie - do rodzicow i nablizszych znajomych. teraz on nadal klamie wszystkich - twierdzac ze z nia go nci nie laczy i po prostu byl taki nieszczesliwy ze mna, a nie ze po prostu jest i chce byc z nia. a ludzie chca w to wierzyc. o to mi chodzi. ale niewazne. kazdy ma wiadomo inne zdanie. ja nie zamierzam sie 'przyjaznic' ktora za jakis czas bedzie przyjmowala jego nowa dziewczyny, przez ktora swiat mi runal we wlasnym mieszkaniu na kolejnej imprezie. bo to tylko kwestia czasu. i wtedy tez powie - no przeciez on ma prawo byc z kim chce, zaprasza go z dziewczyna na impreze. Tak, on ma prawo - super, ale w moim pojeciu swiata moja kolezanka nie musi tego robic, ja bym tego nie zrobila w odwrotnej sytuacji. niewazne  w sumie. zaboalao mnie to wiec o tym pisalam. moze macie racje.

tak czy inaczej - tak - przyznaje. MAM OBSESJE. doprowadzil do takiej chorej i patologicznej sytuacji ze moje resztki godnosci i instynkt samozachowawczy kaza mi sie bronic. jak moge spac spokojnie w takiej sytuacji gdzie on sobie po prostu ze mnie kpi. jest z nia - super - nie on 1 zdradzil zone - ale to niech sie wynosi a nie kaze mi ze soba mieszkac. nie wiele moge tak naprawde zrobic. musze jakos to przetrwac. Ale roznosi mnie po prostu. jedyne z czego sie ciesze ze wlasnie kieruje mna ogromna zlosc na niego a nie jakis smutek.

DOmyślam się, że do niektórych rzeczy najciężej przyznać Ci się teraz samej przed sobą i ogromnie to doceniam smile Może to jakaś odmiana obsesji, ale ja sobie zdaję sprawę, że agresja (w różnych formach, ja za agresję uważam zgoła odmienny sposób własnego postępowania, niż w sytuacjach "zdrowych") nie rodzi się z niczego. Sama po sobie zweryfikowałam, że wynika z niebezpieczeństwa a za takowe ciężko uważać jedynie nadjeżdżającego samochodu, kiedy idziesz po pasach. Ja to znam z autopsji (jak dalej wspomina Happy). Napewno masz podstawy żeby czuć się mocno zagrożona, bo wali się Twój świat...
Ale wiesz, ja naprawdę też rozumiem, że jeśli znajoma go za rękę nie złapała, to ciężko by mogła wyrobić sobie zdanie. Ona zapewne nie jest negatywnie do Ciebie nastawiona, tylko chce być fair wobec siebie i ludzi - może reagować tylko na to, czego jest obiektywnie świadoma. Ja jej nie tłumaczę. Ale z tych kilku miesięcy, prawie roku - wiem, że nikogo poza przyjaciółką nie mogę podejrzewać, że wyrobili sobie jakiekolwiek negatywne zdanie o nim. No chyba, że mieli własne spostrzeżenia. I tak jest lepiej - bo nie można mnie oskarżać bezpodstawnie o manipulację. Przecież nie chciałabyś by Ciebie o to oskarżono? A tak - jeśli znajomi sami kiedyś będą mieli okazję się przekonać, że fakty były może zgoła odmienne od pozorów, to ... to będą mogli mieć ugruntowane własne zdanie smile To wartościowsze, kiedy do wniosków dochodzimy sami samodzielnie smile Ludzie nie tyle chcą może komuś wierzyć, co chcą wierzyć sobie, w to co sami widzą i czego sami doświadczają. Zresztą powinni - to moje zdanie. Ja nie chcę wyrabiać sobie zdania o świecie na podstawie czyichś opinii wink

Wiesz... Ja myślę, że skoro się rozstaliście, to on.... skoro nie chce z Tobą być, to ma prawo spotykać się z kimś innym... Choćby to społecznie nie było akceptowane. Ale on to prawo sam dla siebie ma. Ja taką kwestię spotykania traktuję też nieco odmiennie, bo patrzę na siebie smile Ja to prawo też mam od długiego czasu. A czy się spotykam? Nie, nie jestem gotowa na żadne związki, choć do swojego m niczego z pozytywnych emocji nie czuję. Ale mimo, iż pewnie musiałabym przełknąć wielką żabę, gdyby tak się stało, to nie uważam, że mój m ma się nie spotykać z kimś. Ogólnie - ja nie jestem zainteresowana w ogóle czymkolwiek, co dotyczy jego osoby. Więc tym bardziej tym. A pewnie jakby coś do mnie dotarło, to miałabym reakcję jak Happy ostatnio wink

Aż poniekąd podziwiam Cię za reakcję, bo ja kiedy w pierwszym małżeństwie zostałam zdradzona, to oczywiście wściekłość czułam dość krótko - potem był wielki ryk, jaka to ja zakochana jestem wink Masz mnóstwo energii teraz, mimo, iż złej wink Ale przekuj ją na coś dobrego smile Dla siebie smile Wyrycz się i wywściekaj - nawet tu z nami -  i pomyśl przede wszystkim o drobniutkich przyjemnościach dla samej siebie smile Bo Ci się należą smile

22 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie Dziewuszki - moje Wsparcie. Jak czytam siebie i Wasze odpowiedzi to sama się dziwię jaką jestem idiotką i pomyśleć, że mam doktorat (taką fanaberię robioną w tzw. międzyczasie z malutkim dzieckiem na rękach) a pewne obszary mózgu jakby pozostały na poziomie niedorozwiniętego dziecka.
Ja cały czas myślałam, że tak to wszystko powinno być, słynne powiedzenie, że życie w rodzinie to kompromis. On pracuje, zarabia dużo więcej ode mnie, ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę. Więc powinnam się dostosować, żeby jakoś to ogarnąć, stworzyć ciepły dom (tak miałam wpojone, że kobieta jest za to odpowiedzialna - chociaż moja matka jakby przeczyła wzorcom to jednak jeszcze bardziej mnie determinowało aby u mnie było lepiej, najlepiej). Moja praca zawodowa nigdy nie była traktowana zbyt poważnie, chociaż mam sporo sukcesów, jednak przy nim .... i generalnie najpierw dom i obowiązki a potem jak mi czasu zostanie... też mogłam być zawodowo dzisiaj w innym miejscu ale to wymaga większego poświęcenia i zaangażowania, pomocy z drugiej strony... Ale ja zawsze myślałam, że tak powinno być, jak jedna osoba dużo pracuje.. to druga (kobieta) musi ogarnąć resztę...Tylko, że on ma teraz taką pozycję, że już nie wymaga to od niego tyle zaangażowania.. jednak się przyzwyczaił do wykorzystywania mnie..
Hm - pytasz dlaczego tyle lat bez seksu mnie nie zastanowiło... no właśnie (idiotka) powiedział, że ma blokadę i nie potrafi tego wytłumaczyć ale się postara (sranie w banie) i tak się stara 8 lat, co jakiś czas mu przypominałam ... (pamiętasz, na początku Ty też miałaś problemy, ja to rozumiałem..- moje poczucie winy). Myślałam, że ta blokada dotyczy ogólnie seksu... na pewno, dorosły, zdrowy facet i tak sobie żyje bez seksu 8 lat... chyba, że ręczna robota... chociaż też nie zauważyłam... Gdyby głupota mogła latać.. to wiecie, dotarłabym do księżyca.
Plan, czytać literaturę, rozpocząć terapię z psychologiem, odnaleźć się i wzmocnić psychicznie, zbierać dowody ... a potem ...
Trzymajcie się cieplutko...serdecznie pozdrawiam smile

22 953

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ciężko to się czyta Kiedysbyłam - masz wiele żalu w sobie...
I uważasz że cały świat musi się teraz zawalić wszystkim? Bo Twój wlasny świat sie zawalił? I że wszyscy winni opowiedzieć się jasno, że on postąpił niemoralnie?

A niby dlaczego? Przecież to jest sprawa pomiędzy Tobą a nim... Wyłącznie.

Zabka masz racje smile Tylko przypomnij sobie co czulas jak wyszlo szydlo z worka sad Ja sobie przypominam, bo mialam taka sama sytuacje z kolezanka sad Wiem, ze to jest nieracjonalne ale do niej dopiero DOTARLO jaki to fiutek !!!
Do tej pory byl dla niej polbogiem sad

Moim zdaniem nie ma sie co koncentrowac na tym co inni sadza tylko sama ma byc pewna, ze facet to fiutek !!!!

Dzialaj Kiedysbylam i niech fiutek wypada z domu w tempie kosmicznym !!! Ma chyba gdzie pojsc ?

Wściekłość czułam tym razem! Zaraz po rykach, jak ja to go kocham! Ale nie, może dlatego że to kolejny raz w moim życiu, to nie czekałam na pomoce wszechświata, w tym jego rodziny i znajomych. Tyle pamiętam, że nigdy nie prowokowałam nikogo do ograniczenia kontaktu z nim, nie oczekiwałam tego. Było mi ciężko, bo czułam się sama. Okrutnie sama. Załamana. Przerażona. Ale ciągle sobie powtarzałam, gdzie tam, puszczałam na okrągło właśnie "Strażnika czasu" Rubika. Mój własny żal, rozgoryczenie nie spowodują trzęsienia ziemi. Choćbym nie wiem, jak tego chciała. Mnie pomagało smile I ludzie, którzy sami chcieli być dla mnie wsparciem w tamtych chwilach. Sami chcieli smile Ktoś wspierania mnie nie uważał za wtrącanie się i tak naprawdę się rzeczywiście nie wtrącał smile
Nie wiem, może ja nie zrozumiałam o które szydło chodzi - napisz mi smile O ten nakaz za czynsz?

22 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

wlasciwie niem a gdzie pojsc co mnie srednio interesuje. Ale dziewczyny pisalam juz o tym. on sie nie wyprowadzi dopoki nie zniknie z hipoteki - dopoki nie wezme tego kredytu na siebie i go nei splace. powtarza to od 13 kwietnia i zdania nie zmieni. tyle to go juz znam. a ja mam isc do banku za ok miesiac jak bede miec pewosc ze od wrzesnia mam prace normalnie w szkole. potem na koniec lipca wyjezdzam do polski na miesiac - a w tym czasie w banku powinny papiery sie sfinalizowac ze on znika z tego kredytu i jak ja wroce z polski pod koneic sierpnia to chce zeby go juz nie bylo. tak jest ustalone i nie bardzo mam co zrobic. naprawde - wyrzucalam go juz kilka razy. ze 2 w nerwach - kazalam sie pakowac i wypieprzac i ze 2 normalnie - na spokojnie - bardzo cie prosze wyprowadz sie bo twoja obecnosc w tym mieszkaniu jest dla mnie trudna - 'wiem, chce sie wyprowadzic jak najszybciej, ale powiedzialem ci ze dopoki bede a kredycie i go place to sie nie wyprowadze. chcesz zostac w meiszkaniu - nie ma problemu, zgodzilem sie na to, wyprowadze sie, wemizesz mieszkanie tylko na siebie, splacisz moja polowe wkaldu wlasnego i znikam w tym samym dniu'. taki madrasek widzicie. wiec jeszcze miesiac bedziemy razem mieszkac, potem jade do polski

No to mocno przytulam kazdego dnia. Troszkę czasu zostało do Twojego urlopu i mam nadzieję że uda się znaleźć siłę, by się w tej wątpliwie spokojnej atmosferze nie udusić. Naprawdę Ci życzę, żebyś sobie z tym z najlepszym dla siebie efektem radziła smile

22 955

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Plan, czytać literaturę, rozpocząć terapię z psychologiem, odnaleźć się i wzmocnić psychicznie, zbierać dowody ... a potem ...
Trzymajcie się cieplutko...serdecznie pozdrawiam smile

Gdyby miała, to całe stado nas by tam doleciało tongue

22 956 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 12:37:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie wiem, może ja nie zrozumiałam o które szydło chodzi - napisz mi smile O ten nakaz za czynsz?

Jak na moje to ten czynsz. Ale ja tam juz wczesniej widzialm to czego Ty nie chcialas widziec sad
Z respektu dla Ciebie nie opierdzielilam Cie za mycie okien w piekny dzien tongue
To chyba przez te twoje smile smile smile wszedzie tongue

A pamietsz jak pisalam, ze sobie trucizne do barszczyku wigilijnego dodalas ? Wiesz ja jeszcze wtedy bylam troche naiwna i wierzylam Ci jak pisalas, ze Cie nie rusza mieszkanie z nim i rozwod Ci tez na razie nie potrzebny sad

A potem zobaczylam Twoje zdjecia na FB z wigilii - smutek na Twojej twarzy sad sad sad Dlatego dopoki Cie nie spotkalam myslalam, ze jestes niska, drobniutka kobietka smile

22 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko - no wlasnie to samo powiedziala mi psycholog -zeby to energie, nawet zla przerobic na cos, ona nie sugerowala mi absolutnei tego zeby sie mscic na nim, ale sugerowala ze jesli jestem wsciekla i nawet zrobe cos co z boku moze wydaje sie lekko nienormalne albo bez sensu - to zeby to robic, zeby uwalaniac te zlosc a celem tego ma byc to ze uswiadamiam sobie ze sie go juz nie boje (emocjonalnie) ze nie boje sie co zrobi, co powie, co pomysli jak ja to cos zrobie. bo tak bylo d otej pory. w tej chwili mam to totalnei gdzies. oczywiscie ze dopiero sie tego ucze i wciaz boje sie jeszcze, ale wlasnie chce robic to na co mam ochote, a nei zastanawiac sie ze moje zachowanie go jeszcze bardziej rozwcieczy albo powie ze to JA go nie szanuje, ze to JA chce sie klocic itd. Dlatego te zle emocje powinny zamienic sie w moja sile, w to ze uwuerze w nia i ja poczuje. Ze troche, chociaz na koniec to ja bede to kontrolowac a nie byc tylko taka pileczka ktora odbijala sie od scian w zaleznosci od tego co on zrobil, powiedzial, jak mnie potraktowal. nawet jesli beda to niemile sytuacje ale swiadomosc ze to ja nimi jakby kieruje - bo mu odpyskuje albo skomentuje cos jak bede miala taka ochote, zamiast zgrywac dumna - da mi poczucie ze jestem wolna.... tak mysle.

no Zabko ale wlasnie o to chodzi - mowie ze nie chce ze mna byc, nie kocha, a ciagle mieszka!! o to mi wlasnie chodzi. no  gdyby odszedl naprawde, to rak, niech sobie robi co chce. Ale jest na tyle bezczelny ze zmusza mnie do ogladania swojej osoby no to mieszkajac ze mna ma po prostu jakies podstawowe obowiazki ludzkie - wlasnie nie ma prawa chocby i wylacznie z szacunku do mnie - ciagle jestem jego zona, nie minal rok czy dwa, tylko do cholery 2 miesiace! nie ma prawa sie z nia spotykac poki mieszka w pokoju obok i pije moja kawe!!!  zwlaszcza ze chodzi wlasnie o to, ze jesli sie spotyka - n ot oznaczy ze to caly czas trwalo. czyli bedac ze mna do samego konca lgal i wlasnie dlatego nei chce ze mna byc. to jest zupelnie inna sytuacja niz kiedy po rozstaniu ogolnie, facet sobie znajdzie po prostu nowa, nawet jesli bardzo szybko.

22 958

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Witajcie Dziewuszki - moje Wsparcie. Jak czytam siebie i Wasze odpowiedzi to sama się dziwię jaką jestem idiotką i pomyśleć, że mam doktorat

Jak to bylo ? Jestem inteligentna ale dopiero staje sie madra smile
Wiekszosc z nas jest inteligentnymi kobietami po studiach i kilku kierunkach i co ?

I moze dlatego lubimy skomplikowanych facetow aby wykazac sie nasza inteligencja ? Ale jak widzimy iteligencja wcale zycia nie ulatwia tongue

22 959 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 12:56:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

nie ma prawa sie z nia spotykac poki mieszka w pokoju obok i pije moja kawe!!!

Ma prawo sad Ty tez masz prawo spotykac sie z kim chcesz !!! Nie wyprowadzi sie bo wie ze masz uczucia dla niego !!!
Zrobilas z siebie na poczatku zebraczke sad Zebralas o milosc a zebrakow sie nie szanuje sad
Zacznij zachowywac sie z godnoscia - miej plan i nie wyrzucaj, ze Cie zdradzil bo go to  nie ruszy !!!
Dlatego tak wazne jest ZERO KONTAKTU, bo my nie panujemy nad reakcjami (chociaz w glowie mamy wszystko ustalone jak sie zachowamy ) a potem jest wielki placz i zachowujemy sie jak idiotki sad

Masz cos z dyktatora sad Nie ma prawa tego, nie ma prawa tamtego sad Znajomi tez nie maja prawa  .............. sad

22 960

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no ja tez po studiach - tez niby inteligenta i co? Teraz jak sie tak popatrzy wstecz, to naprawde, nei zaluje niczego. bylo ponad 5 pieknych lat. ale ostatnie pol roku - to po takim jednym miesiacy - juz w grudniu/stycziu powinnam go odeslac na ksiezyc. w sumie probowalam. bo i juz wtedy podejrzewalam, sprawdzalam, ale lgal w zywe oczy. wynioslam sie z domu po 1 razie jak wrocil nad ranem do domu. ale to nic nie pomagalo on sobie nic z tego nie robil. i wtedy powinna mpo prostu go odeslac nie wiem gdzie. ale czlowiek glupi wierzyl no ze on NIE JEST PRZECIEZ ZLY tylko kurcze nie mozemy sie dogadac.

no dopiero teraz to dociera, ze jedna zy druga rzecz, jak sie patrzy z boku, na chlodno no to od razu widac - nie, to nie jest normalne. nie, nidgy wczesniej tak nie bylo. nie, nie musi tak mnie traktowac. nie, to nie moja wina. NIE, ON PO PROSTU JEST DUPKIEM. smile ale dopiero teraz to widze. ja to bym doleciala na ksiezyc albo i dalej.....

22 961

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie wiem, może ja nie zrozumiałam o które szydło chodzi - napisz mi smile O ten nakaz za czynsz?

Jak na moje to ten czynsz. Ale ja tam juz wczesniej widzialm to czego Ty nie chcialas widziec sad
Z respektu dla Ciebie nie opierdzielilam Cie za mycie okien w piekny dzien tongue
To chyba przez te twoje smile smile smile wszedzie tongue

A pamietsz jak pisalam, ze sobie trucizne do barszczyku wigilijnego dodalas ? Wiesz ja jeszcze wtedy bylam troche naiwna i wierzylam Ci jak pisalas, ze Cie nie rusza mieszkanie z nim i rozwod Ci tez na razie nie potrzebny sad

A potem zobaczylam Twoje zdjecia na FB z wigilii - smutek na Twojej twarzy sad sad sad Dlatego dopoki Cie nie spotkalam myslalam, ze jestes niska, drobniutka kobietka smile

Suma summarum to się prawie udusiłam i ja o tym wiem, tyle, że chyba naprawdę starałam się złapać odrobinkę spokoju w tym wariactwie. Raz że dla dzieci. Dwa, że właśnie ten okres od wyprowadzki do uzyskania alimentów w okresie kiedy nie było szansy żeby sam dobrowolnie mi coś dał. A właściwie to ten drugi podstawowy powód. Musiałam się ogarniać w tym co miałam. A że bokiem wylazło? Wiesz, znajomi by mi pewnie niezbyt pomogli w tym aspekcie wink

A z tym sprzątaniem to ja chyba już tak mam - w sobotę szalałam w południe, bo się zaparłam, że na ukrop o 12.00 nie wyjdę poza budynek bo się uduszę z braku tlenu tongue Za to ten aktualny weekend mam wolny, dzieci są u taty, więc wiesz... trochę to przemyślane było smile Mam mega dużo czasu dla siebie. No, jeszcze mi został ten kostium kąpielowy dla starszej do kupienia, ale to już przyjemność będzie, bo przy okazji sama też sobie muszę kupić, stary jakiś się stary zrobił a ja chcę na basen z koleżanką się wybrać smile

Ja sobie też wierzyłam, że mi nie przeszkadza - tak nawiasem mówiąc. tongue Ale Ty to wiesz smile

22 962

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyful - moim zdaniem takiego prawa nie ma. kropka. to ze sam sobie je daje, lamie prawo - to juz inna sprawa. ludzie lamia prawo/ prawa moralne w rozny sposob. to zdradzac rozumiem tez mial prawo?  to czym jest malzenstwo? przeciez to jest tez kontrakt miedzy 2 ludzmi, ktory poki trwa nie daje drugiej osobie PRAWA na zwiazek z kimkolwiek inym!! zarowno prawo kanoniczne - religia - jak i jakies cywilne-sadowe tego zabrania. a przeciez wciaz jestesmy malzenstwem, poza tym ze 2 miesiace temu on powiedzial ze nie ma juz ochoty. to, ze on zachowuje sie jak przedszkolak i mysl ize on powie'ja juz nie chce, ja juz cie nie kocham' zwalnia go ze wszystkim zobowiazac ktore w zyciu podjal, to nei znaczy ze tak wlasnie jest.  i wlasnie do tego to, ze to ta sama kobieta z ktora mnie zdradzil tak, czyli zrobil cos do czego nie mial prawa i nadal w tym po prostu tkwi! ale niewazne, kazdy ma swoje zdanie smile

  od 2 miesiecy nie wyrzucam mu ze mnie zdradzil, nie poruszlaam w zasadzie tego w ogole - tez dlatego ze przez jakis czas wirzylam ze to zakonczyl, wiec bylo m ilatwiej do tego nei wracac. i wlasnie Happy- przez ten czas bylo naprawde zero kontaktu, moze raz byla jakas karczeman awantura po ktorej potem plakalam. tylk owidzisz ze mi to na dobre nie wychodzi tez. bo az mi sie odbija i tylkiem wychodzi na zlosc ktora tlumie w sobie bo sobie zalozylam ze nie bede sie do niego odzywac i ze bede zachowywac sie z godnoscia. i tak jest juz od dawna i wcale nie chce tego na siel zmieniac. ze teraz zaczne codziennie robic mu awantury. chodzi mi tylko o to, ze to tez nie jest juz moj cel -zeby za wszelka cene sie nie odezwac. MAM to gdzies. czy sie odezwe czy nie, ogolnie nie zamierzam nic zmieniac - nei widzimy sie, zero kontaktu. ALE jak juz go spotkam badz cokolwiek wyjdzie - a wychodzi - nawet z tym telewizorem - wysyla mi meila bezczelnie, no to koniec tlumaczenia albo proby dogadania sie. spokojnie ale ostro - tak jak mu odpisalam. nie chcesz ogladac i placic - to zadzwon do polsatu i powiedz to panu. ja tez nie chce ogladac. kropka. nie przejmuje sie tym co teraz zrobi faktycznie z ta telewizja.

tak, mam cos z dyktatora. ale to sa moje mysli, odczucia. tak naprawde wiem ze maja prawo znajomi robic co im sie podoba. to Wam to pisze w taki sposob. im tego nie powiem. po prostu czas, zycie pokaze. kazdy robi to co uwaza za sluszne.

22 963

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

to jest zupelnie inna sytuacja niz kiedy po rozstaniu ogolnie, facet sobie znajdzie po prostu nowa, nawet jesli bardzo szybko.

A to tak, tylko wiesz - na to wpływu nie masz. Skoro potrafił (domniemani) spotykać się kiedy byliście ze sobą i nie było mowy o rozstaniu, to tym bardziej zapewne nie zmieni tego teraz. Nie miałaś wcześniej, to i tym bardziej teraz nie będziesz miała, bo brakiem szacunku do Twojej osoby już się wykazał chyba? Oczywiście że masz wyrażać swoje zdanie. Ja najpierw usiłowałam "zrozumieć" i aż mnie mdliło od wniosków, jakimi kryteriami kierował się mój m będąc ze mną... I wykrzykiwałam je, ale to był żal, przykrość. Potem zaczęło mnie to nic jakby nie obchodzić, ale chyba za wszelką cenę nie chciałam siebie dodatkowo ranić, bo mieszkaliśmy razem. Ale w końcu i ja dotarłam do ściany wink I się okazało, że ja jakaś wrogo nastawiona jestem wink Znaczy się usłyszałam wink Sama po sobie domniemywam, a czasem widać tu moje reakcje na moje własne życie, że zanim ja zacznę reagować na życie tak jak lata temu, kiedy miałam zdecydowanie więcej równowagi w sobie i spokoju, to jeszcze nie raz emocje mi sie uleją w ten czy inny sposób. Może wrzasnę, może trzasnę ręką w ścianę, może się poryczę. Kiedyś potrafiłam przez jakis krótki czas układać swoje życie w taki sposób by nie doprowadzać do eksplozji smile Umiałam chronić siebie, dać sobie pewność i bezpieczeństwo smile Ale mi się chyba znudziło wink

I cieszę się bardzo, że chcesz z nami rozmawiać smile Bo rozmowa daje wiele. Przede wszystkim mam nadzieję, że poczujesz, że nie jesteś z tym sama smile

22 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Jak to bylo ? Jestem inteligentna ale dopiero staje sie madra smile
Wiekszosc z nas jest inteligentnymi kobietami po studiach i kilku kierunkach i co ?

I moze dlatego lubimy skomplikowanych facetow aby wykazac sie nasza inteligencja ? Ale jak widzimy iteligencja wcale zycia nie ulatwia tongue

Ani  nie gwarantuje mądrości, szczerości, uczciwości i w ogóle niczego nie gwarantuje smile

22 965

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

tak, mam cos z dyktatora. ale to sa moje mysli, odczucia.

Że ma być albo białe, albo czarne?

22 966 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 13:35:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyful - moim zdaniem takiego prawa nie ma. kropka. to ze sam sobie je daje, lamie prawo - to juz inna sprawa. ludzie lamia prawo/ prawa moralne w rozny sposob. to zdradzac rozumiem tez mial prawo?  to czym jest malzenstwo? przeciez to jest tez kontrakt miedzy 2 ludzmi, ktory poki trwa nie daje drugiej osobie PRAWA na zwiazek z kimkolwiek inym!! zarowno prawo kanoniczne - religia - jak i jakies cywilne-sadowe tego zabrania. a przeciez wciaz jestesmy malzenstwem, poza tym ze 2 miesiace temu on powiedzial ze nie ma juz ochoty. to, ze on zachowuje sie jak przedszkolak i mysl ize on powie'ja juz nie chce, ja juz cie nie kocham' zwalnia go ze wszystkim zobowiazac ktore w zyciu podjal, to nei znaczy ze tak wlasnie jest.  i wlasnie do tego to, ze to ta sama kobieta z ktora mnie zdradzil tak, czyli zrobil cos do czego nie mial prawa i nadal w tym po prostu tkwi! ale niewazne, kazdy ma swoje zdanie smile

I co mu zrobisz jak on Twoim zdaniem lamie prawo ??? To, ze sie zachowuje niemoralnie to swiadczy o nim.  Kochana lecisz teoria o malzenstwie i sama widzisz jak jest w praktyce !!! Zdradzil to sie rozwodzicie- tak ?
Kara za zlamanie "prawa" - rozwod !!!
Kradziez jest zabroniona ale "masz prawo" - mozesz  krasc tylko jezeli ukradniesz i cie zlapia to moga cie zamknac.
A zamkniesz go w domu na klucz do rozwodu bo on nie ma prawa sie z nia spotykac ???

Wyszlo szydlo z worka i wiesz jakim fiutkiem jest sad

Prawo nie zabrania zdrad tongue Konsekwencja zdrady moze ale nie musi bedzie rozwod !!!

Kiedysbylam zrozum, ze ludzie sie zmieniaja i milosc nie jest wieczna !!! To ze kochal Ciebie to nie znaczy, ze do konca zycia tak ma byc, bo Ty chcesz i tyle !!! 
Zobowiazania ? Jakie zobowiazania ? Ze bedzie Cie kochal az do smierci ? A jak przestal kochac to ma sie zmusic ?
Przeciez powiedzial Ci, ze Cie nie kocha sad Nie klamal !!! Kalmal tylko ze nie sa juz razem !!! Moze rzeczywiscie nie byli w tym momencie razem, moze teraz znowu sa.

Nie kocha i mowi, ze nie kocha - Nie ma prawa bo przysiegal ???

22 967

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

tak, mam cos z dyktatora. ale to sa moje mysli, odczucia.

Że ma być albo białe, albo czarne?

Nie ma byc tak jak ja chce !!! Tak jak ja uwazam !!! tongue tongue tongue Koncert zyczen tongue

22 968

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jak to bylo ? Jestem inteligentna ale dopiero staje sie madra smile
Wiekszosc z nas jest inteligentnymi kobietami po studiach i kilku kierunkach i co ?

I moze dlatego lubimy skomplikowanych facetow aby wykazac sie nasza inteligencja ? Ale jak widzimy iteligencja wcale zycia nie ulatwia tongue

Ani  nie gwarantuje mądrości, szczerości, uczciwości i w ogóle niczego nie gwarantuje smile

...skonczenie studiow smile

22 969

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kedysbyłam, trzymaj się dziewczyno, tylko tyle mogę, ten Twój, to dupek do kwadratu, wbił nóż i jeszcze nim kręci w środku, żadnego honoru, zwykłej przyzwoitości, ze względu chociaż na lata, które razem spędziliście. Mam nadzieję, że nie dotyka Cię to co piszę, o wartości człowieka, który nawet skrzywdził drugą osobę świadczy to jak się potem zachowa (co do mojego nie mam złudzeń), wiedząc co Ci zrobił, z premedytacją dokłada Ci cierpień. Widzisz teraz, ile on jest wart, niech sobie idzie w świat (no własnie niech wypier...) mam nadzieję, że do niego to wróci ze zdwojoną siłą, ta krzywda (tak niezbyt po katolicku). Nie wiem jak Ci dodać otuchy... mi pomaga wizualizowanie siebie za jakiś czas np. za rok, dwa, jesteś sama, spokojna i szczęśliwa i wszystko już za Tobą , reszta wg. uznania... tylko musisz to przetrwać, teraz chyba ten najgorszy czas... może ostatni tak trudny w Twoim życiu...

22 970

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zobowiazania ? Jakie zobowiazania ? Ze bedzie Cie kochal az do smierci ? A jak przestal kochac to ma sie zmusic ?
Przeciez powiedzial Ci, ze Cie nie kocha sad Nie klamal !!! Kalmal tylko ze nie sa juz razem !!! Moze rzeczywiscie nie byli w tym momencie razem, moze teraz znowu sa.
Nie kocha i mowi, ze nie kocha - Nie ma prawa bo przysiegal ???

"Miałem wolny, dzień był upał
Chciałem pospać ale doopa
Bo rodzina rzekła, że coś muszę musieć!
Duszno, upał... o jezusie!!!" big_smile
Paweł Wójcik "Wolny dzień"
Stajesz w szranki zdrady - dyktaturą przymusu Kochania nie za bardzo a na siłę, gdzie już jemu chęci odeszły. Co chcesz tym ugrać? Pogrążyć się jeszcze bardziej w jego oczach i być pośmiewiskiem da niego i kochanki??? Bezsens totalny.

22 971 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-26 13:49:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka- to ja sie ciesze ze to Wy chcecie i ze ze mna rozmawiacie.

No ale chyba o to w tej chwili chodzi? Ze wlasnie niestety ale w tej konkretnej sytuacji - jest czarna - albo biale. okazalo sie czarne - ON. pomimo ze ja szukalam miliona innych odcieni, usprawieliwiajac go. niestety. jest czarne NA bialym. jest dupkiem.

Happyful - no oczywiscie ze nic mu nie zrobie, nawet nie probuje. po prostu pisze Wam o tym, bo tak czuje, bo tak uwazam, myslalam ze bedziecie uwazac podobnie. Tylko po to pisze, zeby sie wygadac. Ja WIEM ze nic na to nei proadze ze on tak robi, WIEM ze on uwaza inaczej niz ja, WIEM , naprawde smile ale uwazam ze ja mam prawo myslec to co chce i tak czuje i takie mam zdanie na ten temat. Happy - to ze dla niego, dla wiekszosc iludzi albo nawet jak widac i dla Ciebie - przysiega malzenska - to ze przed Bogiem wypowiedzial - tak, nie opuszcze cie az do smierci (a przynajmniej do cholery sprobuje cie nie opuscic, w moim rozumieniu), ze bede na dobre i na zle - nie znaczy ja kwidac zbyt wiele, bo po jakims tam czasie opieramy sie na tym ze komus sie odechcialo a nie ze do czegos sie zobowiazywal, przyrzekal - dla mnie OZNACZA BARDZO WIELE I NIKT MI NIE WMOWI ZE TO NIE JEST ZOBOWIAZANIE I COS DO DAJE MI PRAWO OCZEKWIAC CZEGOS INNEGO OD NIEGO. kropeczka smile to, ze on ma to gdzie - to jedno - wiem. ale ja mysle drugie i koniec.

co do ograniczania jeszcze kontaktu - mysle o tym co napisalas, ale zastanwiam sie jak w anszym przypadku moglabym jeszcze bardziej ten kontakt ograniczyc? chyba sie juz nie da. wiec jest niby tak jak powinno sie robic - ze wlasnie cisza, zero kontaktu i wypominan. jest tak, a i tak jest zle. czuej ze te 2.5 miesiaca jako takiego spokoju wlasnie i opanowania - pokazywania mojej godnosci wychodza mi tylem smile pewnie widzicie ze pisze jak opetana jakas smile czuje sie jakbym byla pod wplywem czegos, taka mam adrenaline.....

22 972

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bags - czytajcie dokladnie prosze. ja nic nie robie!! nei mowie mu tego co WAM TUTAJ pisze. to sa moje opinie, ale juz zrozumialam ze nic nei ugram, nic nie zmienie i nawet ju nie chce!! bo nie chce go takiego!! co nie jest rownoznaczne z tym, ze moge od tak o tym zapomniec, bo mam go juz gdzies to zapomniec o tym co mi zrobil, jak zrobi li ze dalej robi!!

22 973 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-26 13:56:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

PokreconaOna- DZIEKUJE. tylko i AZ o tyle mi chodzilo. po to tu pisalam.... po jakies zrozumienie, tego o co mi chodzi..... ujelas to chyba milion razy lepiej niz ja piszac te swoje wypociny smile

wbil noz a teraz kreci nim w srodku jeszcze!!! o to wlasnie chodzi. podlosc podlosc przegania. tyle. nie chce? ma prawo? to niech wypieprza!! a tego tez nie chcial. i to mnie do furii doprowadzilo wlasnie jak widac przez te 2.5 miesiaca.

dokladnie jak piszesz - zadnego honoru, ZWYKLEJ PRZYZWOITOSCI. bylismy do cholerci normalnymi ludzmi do tej pory - bez patologii, a teraz jakies chore to jest i to wlasnie przez niego. gdyby normalnei odszedl no to byloby inaczej, moglby oczekiwac mojego zrozumienia czy racjonalnego zachowania. a teraz znowu wychodzi na to ze ja jestem wariatka, ze przesadzam, ze ja nie mam prawa tak myslec, a on ma prawo miec kochanke....

22 974

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happy - to ze dla niego, dla wiekszosc iludzi albo nawet jak widac i dla Ciebie - przysiega malzenska - to ze przed Bogiem wypowiedzial - tak, nie opuszcze cie az do smierci (a przynajmniej do cholery sprobuje cie nie opuscic, w moim rozumieniu), ze bede na dobre i na zle - nie znaczy ja kwidac zbyt wiele, bo po jakims tam czasie opieramy sie na tym ze komus sie odechcialo a nie ze do czegos sie zobowiazywal, przyrzekal - dla mnie OZNACZA BARDZO WIELE I NIKT MI NIE WMOWI ZE TO NIE JEST ZOBOWIAZANIE I COS DO DAJE MI PRAWO OCZEKWIAC CZEGOS INNEGO OD NIEGO. kropeczka smile to, ze on ma to gdzie - to jedno - wiem. ale ja mysle drugie i koniec.

Ile lat mialas jak wyszlas za maz ? Co wiedzialas o zyciu ? Co on wiedzial o zyciu ? Ilu partnerow mialas wczesniej? Ile partnerek on mial wczesniej ?
Ja nie uwazam, ze mozna sie zobowiazac do kochania kogos do konca zycia !!! Byc z kims bez milosci i szacunku bo sie zobowiazalismy ??? Po co ???
Prrzeciez nikt w tym ukladzie nie bedzie zadowolony sad

W biznesie tez mamy zobowiazania ale czasami niewyrabiamy i wycofujemy sie z tych zobowiazan. Oczywiscie, ze jest to zwiazane z konsenkwencjami. Konsekwencja nie wywiazania sie ze zobowiazan w malzenstwie jest rozwod.

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

22 975 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 14:13:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

a teraz znowu wychodzi na to ze ja jestem wariatka, ze przesadzam, ze ja nie mam prawa tak myslec, a on ma prawo miec kochanke....

Kiedysbylam juz teraz to przesadzasz !!!!!!!!!!! Nikt nie pisal ze jestes wiariatka i ze nie masz prawa myslec jak myslec !!!
Odnioslam sie do Twojego nie ma prawa tego czy tamtego !!! Nie przekrecaj wypowiedzi !!!

Wiesz jezeli chcesz zebysmy Ci przytaknely to napisz to na poczatku swojego postu smile Ja mam prawo wyrazac swoje zdanie na publicznym forum a Ty masz prawo sie nie zgadzac, tylko nie pisz, ze ktos uwaza Cie za wariatke !!!

22 976

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

te 2.5 miesiaca jako takiego spokoju wlasnie i opanowania - pokazywania mojej godnosci wychodza mi tylem smile pewnie widzicie ze pisze jak opetana jakas smile czuje sie jakbym byla pod wplywem czegos, taka mam adrenaline.....

Myślę, że my wiemy, że jesteś na odtruciu smile Bo każde z nas było chyba?
Szczerze mówiąc, to rzeczywiście reakcja po odstawieniu narkotyku jest dość zbliżona, nie sądzisz wink

Właśnie chyba to pomaga, że każdy napisze coś swojego, coś od siebie, a Ty zamiast memłać w sobie chęć przemożną zemsty na nieodpowiedzialnym frajerze, po prostu uruchamiasz myślenie logiczne smile I mozna nawet miesiącami negować, czy przytakiwać - czy odnosić się, czy cokolwiek. Ale najważniejsze chcieć odpowiadać zgodnie z tym co się w danej chwili czuje po przeczytaniu i odniesieniu do siebie smile Bo przecież chyba sama widzisz, że Twoje pisanie odrobiniutkę się zmienia wink

Wiesz, jak sobie coś wciskamy na siłę, to mam wrażenie, że tak "poukładanie" rozumnie wszystko opisujemy z włączeniem interpunkcji i ortografii. A jak już w końcu pozwalamy sobie na dotarcie faktów do nas, to w końcu wyłażą i prawdziwe długo skrywane emocje i zaczyna się szukanie w sobie - co ja właściwie myślę i co ja czuję smile  I czego potrzebuję smile

22 977

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

A może chodzi o to, że najpierw podejmujemy się niby świadomie zobowiązań a potem mamy je w głębokim poważaniu i zaczynamy szukać rozrywek. No bo żesz kurnia to nie jest odpowiedzialne! Jakoś mam wrażenie, że jeśli już, to najpierw, jeśli zaczynam mieć ciągoty na boki, to niechże się zastanowię czemu, spróbuję swoje relacje poprawić, a jeśli z moje strony nie jest to możliwe - to niechże jeden związek zakończę! No chyba to by ludzkie jakieś było - tym bardziej że ja sama miałabym do siebie napewno większy szacunek niż po zdradzeniu partnera.... No już bez przesady z jakimś ogromem uczuć, które na widok np. przystojnego, dobrze zbudowanego bruneta miały by na mnie spaść i spowodować pomroczność jasną a potem ryki i żale, że "o ja biedna, zdradziłam i co teraz". Albo, że strzała Amora tak skuteczna była, że....

Tylko że już fakt zdrady to ostatni element tej układanki. Nieodpowiedzialnie zachował się do niej doprowadzając będąc w związku i ja też czegoś takiego nie trawię. Tylko jeśli coś nie klapi - to może najpierw spróbujmy, potem się rozstańmy.

Chyba w tym wszystkim po prostu najbardziej boli fakt oszukania i wykorzystania nas. Nikomu nie wolno tak traktować innych i chyba to jest wyrażenie naszego zdania, że się nie zgadzamy smile A to, że fakty, życie pokazują, że nie każdy ma takie zdanie i takie priorytety? No - wpływ ma się jedynie na siebie, nie na innych.
Ale to powoduje rozgoryczenie, żal, wściekłość, że ktoś oszukał tak wrednie.

22 978

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A tak dla poczytania:

drabina złości i przemocy:
- podstępna złość
- chłodna obojętność
- obwinianie i zawstydzanie
- przekleństwa,krzyki i wrzaski
- żądania i groźby
- nagonki i przepychanki
- przemoc częściowo kontrolowana
- ślepa furia

22 979 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 14:43:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

A może chodzi o to, że najpierw podejmujemy się niby świadomie zobowiązań a potem mamy je w głębokim poważaniu i zaczynamy szukać rozrywek. No bo żesz kurnia to nie jest odpowiedzialne! Jakoś mam wrażenie, że jeśli już, to najpierw, jeśli zaczynam mieć ciągoty na boki, to niechże się zastanowię czemu, spróbuję swoje relacje poprawić, a jeśli z moje strony nie jest to możliwe - to niechże jeden związek zakończę! No chyba to by ludzkie jakieś było - tym bardziej że ja sama miałabym do siebie napewno większy szacunek niż po zdradzeniu partnera.... No już bez przesady z jakimś ogromem uczuć, które na widok np. przystojnego, dobrze zbudowanego bruneta miały by na mnie spaść i spowodować pomroczność jasną a potem ryki i żale, że "o ja biedna, zdradziłam i co teraz". Albo, że strzała Amora tak skuteczna była, że....

Tylko że już fakt zdrady to ostatni element tej układanki. Nieodpowiedzialnie zachował się do niej doprowadzając będąc w związku i ja też czegoś takiego nie trawię. Tylko jeśli coś nie klapi - to może najpierw spróbujmy, potem się rozstańmy.

Chyba w tym wszystkim po prostu najbardziej boli fakt oszukania i wykorzystania nas. Nikomu nie wolno tak traktować innych i chyba to jest wyrażenie naszego zdania, że się nie zgadzamy smile A to, że fakty, życie pokazują, że nie każdy ma takie zdanie i takie priorytety? No - wpływ ma się jedynie na siebie, nie na innych.
Ale to powoduje rozgoryczenie, żal, wściekłość, że ktoś oszukał tak wrednie.

Zabka zapomnialas, ze masz do czynienia w Naszym wypadku z karaluchami tongue A od nich takich rzeczy nie moglysmy, nie mozemy i nie bedziemy mogly oczekiwac !!!
Wszystko inne to idealne zycie - Nie powinien zdradzac, nie powinien klamac, nie powinien to i tamto . Koncert zyczen smile

Fakty sa inne. My tez jako KKZB tez nie wiemy czego chcemy i zyjemy iluzja o romantycznej milosci tongue

Bo przysiegal to powinien !!! To jest rozkaz !!!

I nie fliozofujmy, ze facet gdyby mial honor itd. Bo gdyby mial honor to by nie zdradzil !!! A ze jest niedojrzaly karaluch to co wymagac tongue My zreszta tez pomimo inteligencji glupie tongue

Tak w kolko: Nie rozumiem, ze on nie rozumie tongue tongue tongue
Ja rozumiem, ze on nie rozumie tongue tongue tongue

22 980

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

Czytam, rozmawaim z przyjaciółkami, pracuje.  Ale myśli ciagle się sącza. Ciągle.    Odrywają mnie od rzeczywistości.

Uniemożliwiaja mi bycie w tu i teraz.  Jestem ciągle z swojej głowie rozważając co on zrobił, co bym mu odpowiedziała itd.  Chce wrócić do siebie!!!!   Help!!!

Przeczytaj sobie książkę Susan Forward i kogoś tam jeszcze "Toksyczne Namiętności" tam jest dokładnie opisane jak pozbywać się obsesji. Pierwszym etapem jest na pewno prowadzenie dziennika i zapisywanie tego co spowodowało u nas te myśli. Przerób to po kolei i powoli, a da radę wink

22 981

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka zapomnialas, ze masz do czynienia w Naszym wypadku z karaluchami tongue A od nich takich rzeczy nie moglysmy, nie mozemy i nie bedziemy mogly oczekiwac !!!
Wszystko inne to idealne zycie - Nie powinien zdradzac, nie powinien klamac, nie powinien to i tamto . Koncert zyczen smile

Fakty sa inne. My tez jako KKZB tez nie wiemy czego chcemy i zyjemy iluzja o romantycznej milosci tongue

Bo przysiegal to powinien !!! To jest rozkaz !!!

I nie fliozofujmy, ze facet gdyby mial honor itd. Bo gdyby mial honor to by nie zdradzil !!! A ze jest niedojrzaly karaluch to co wymagac tongue My zreszta tez pomimo inteligencji glupie tongue

Tak w kolko: Nie rozumiem, ze on nie rozumie tongue tongue tongue
Ja rozumiem, ze on nie rozumie tongue tongue tongue

Chyba nie tak wink Dajmy każdemu swobodnie i samodzielnie przez to przebrnąć, rozmawiając pomagamy smile Tak jak i nam ktoś pomógł. Samodzielne wnioski, nawet jeśli się zmieniają (i dobrze że się zmieniają!!!! w końcu smile ), są najwartościowsze.

Ja mam swoje zdanie, swoje zasady.   I mam też swoje odczucia, kiedy ktoś nie szanuje mnie i moich uczuć.

Na początku jest w kółko gadanie, potem ma prawo się to zmienić w po prostu postępowanie smile

Nie zapomniałam. I rybka mi, czy to karaluch mojego zdania nie szanuje, czy człowiek wink
Choć nie powiem, lubię wiedzieć z jakim gatunkiem mam do czynienia smile

22 982

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tongue

Są cztery grupy poglądów, które utrzymują ludzi w stanie złości:
-sztywne wyobrażenia o świecie
-sztywne wyobrażenia o samym sobie
-przekonanie,że jest się bezradnym
-przerzucanie na innych odpowiedzialności za własną złość

22 983 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 16:02:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Przeczytaj sobie książkę Susan Forward i kogoś tam jeszcze "Toksyczne Namiętności" tam jest dokładnie opisane jak pozbywać się obsesji

Ehdi dobrze, ze napisalas o tej ksiazce smile
Jak ja bylam w takim stanie to czytalam tylko o narcystach sad Ale jak ja to uwielbialam tongue Sama w domu, wieczorami, zima, pod kolderka i czytalam i czytalam tongue
On winny, on zly itd !!!! Potem jak juz wspominalam, mowilam tylko o narcystach, widzialam prawie w kazdym narcyste sad
Obsesja !!!
Nie znalam tego forum ale wydaje mi sie, ze gdybym nawet znala to nie odwazylabym sie czegokolwiek napisac.
To byly czasy Zazdrosc, Niekochanej, Tarantella, Kriss. Oj gdybym napisaala wtedy co mysle to by mi sie dostalo smile smile smile
Najbardziej boje sie Kriss smile

I pamietam jak dzis jak ryczalam komus przez telefon, ze on nie mial prawa tak ze mna postapic sad
Teraz z perspektywy czasu wiem, ze dobrze, ze sobie poszedl a ja mam prawo  do szczesliwego zycia smile

22 984

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kiedysbylam bardzo dużo oczekujesz od ludzi i ciagle szukasz potwierdzenia prawa do swojego cierpienia, odczuwania złości i innych emocji, które odczuwasz. Rozumiem to ale tak nie można, bo krzywdzisz sama siebie.

Po pierwsze masz prawo czuć co czujesz i nikt nie może Ci tego odebrać. Po drugie Twój mąż ma prawo czuć co czuje, choć zdrada jest czymś bardzo złym i nie powinna się zdarzyć.

Po drugie Twoi znajomi - bardzo duże masz oczekiwania wobec ludzi. Chciałabyś aby zabrali jakąś "stronę" w sporze i w jakiś sposób ukarali Twojego męża. Chcesz im za wszelką cenę narzucić swoje emocje bo oni MUSZĄ !. Sorry ale oni nic nie MUSZĄ, on ich nie skryzwdził. Mają prawo uznać, że zachował się ŹLE ale nadal jest fajnym człowiekiem. Dlaczego chcesz narzucać otoczeniu co ma prawo czuć i myśleć ?? Nie za dużo wymagasz ??

Wasi przyjaciele zachowują się zdrowo, nie skreślają człowieka ze względu na jedno złe moralnie zachowanie, które akurat nie odnosi się bezpośrednio do nich. Chcą zachować się fair wobec niego i Ciebie bo was oboje lubią. Ty natomiast wymagasz aby Twoja przyjaciółka walczyła ze swoim mężem aby nie chciał go widzieć na swoich urodzinach ale Ciebie.

Ciągle mówisz kto ma prawo się i jak zachować. Nie tedy droga. Patrz na siebie i zajmuj się sobą. Daj ludziom trochę przestrzeni oni mają swoje życia i nie muszą żyć akurat Twoim bo Tak uważasz. To bardzo egocentryczne zachowanie przez pryzmat samej siebie i swojego cierpinia. Spróbuj jednak wejść też w ich buty !!!

Jaka to relacja i przyjaźn kiedy ty żądasz i wymagasz takiego, a nie innego zachowania. Gdzie poszanowanie indywidualności przyjaciółki i prawo do jej własnych emocji.

22 985

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Przeczytaj sobie książkę Susan Forward i kogoś tam jeszcze "Toksyczne Namiętności" tam jest dokładnie opisane jak pozbywać się obsesji

Ehdi dobrze, ze napisalas o tej ksiazce smile
Jak ja bylam w takim stanie to czytalam tylko o narcystach sad Ale jak ja to uwielbialam sad Sama w domu wieczorami zima pod kolderka i czytalam i czytalam sad
On winny, on zly itd !!!! Potem jak juz wspominalam mowilam tylko o narcystach, widzialam prawie w kazdym narcyste sad
Obsesja !!!
Nie znalam tego forum ale wydaje mi sie, ze gdybym nawet znala to  nie odwazylabym sie czegokolwiek napiasac.
To byly czasy Zazdrosc, Niekochanej, Tarantella, Kriss. Oj gdybym napisaala wtedy co mysle to by mi sie dostalo smile smile smile
Najbardziej boje sie Kriss smile

I pamietam jak dzis jak ryczalam komus przez telefon, ze on nie mial prawa tak ze mna postapic sad
Teraz z perspektywy czasu wiem, ze dobrze, ze sobie poszedl a ja mam prawo  do szczesliwego zycia smile

a Kriss to kto bo Tarantella i Niekochana to wiem.

22 986

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

a Kriss to kto bo Tarantella i Niekochana to wiem.

Kriss to Stenia smile

22 987

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

a Kriss to kto bo Tarantella i Niekochana to wiem.

Kriss to Stenia smile

No tak Stenia jest znana z dość trafnych i ostrych wypowiedzi. Ona jakoś znikneła z bloga ostatnio.

22 988

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzień dobry zatem w ten pochmurniasty poranek smile
Co ta pogoda ma do siebie, że ja zamiast klawiatury najchętniej bym poduchę położyła przed sobą? tongue

Hm - jak tam przygotowania do weseliska? smile Nogi przećwiczone, buty wygodne przygotowane?

Tak, tak smile
Nawet, dziękuję smile
Dzień dobry.

Jakie wesele ? Twoje ?

Nigdy w życiu smile

22 989

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyśbyłam czytając Twoje posty widzę w nich obraz Ciebie porównywalny do mojej byłej choć paradoksalnie "jeszcze" żony. Która to za wszelką cenę chciała bym był na jej każde zawołanie, żył i robił tak a nie inaczej, bo Ona to uważała za swego rodzaju prawidłowość. Ale prawidłowość skupioną na jej mniemaniu o istocie sprawy względem drugiej osoby, a nie tego, co potrzebuje, uważa i chciałaby druga strona. W rezultacie takiej wojny jaką Ty na teraz uskuteczniasz, Ona została z grupką ludzi, którą szło by zliczyć na jednej ręce. Paradoksalnie szydło z worka jaka to ona jest na prawdę wyszło przez mój sprzeciw i wyrwanie się z tych szponów jej dyktatorskiej miłości, gdzie z rzeszy znajomych została o przysłowiowym kiju.

Ty dążysz do tego samego, gdzie buntując wszystkich przeciwko Twojemu mężowi i zmuszając ich do linczu na jego osobie, tak na prawdę kierujesz to przeciwko sobie. I nie mów Nam, że jest inaczej a My coś czytamy tu bez zrozumienia. Bo Ty tu piszesz, że Tobie na nim nie zależy ale dobrze by było, gdyby Twoi "poplecznicy" przyjęli też taką postawę jak Twoja. Na to nie masz wpływu i tego w Nich nie zmienisz jak oni Was razem lub z osobna postrzegają.
Słynne: "ty znowu, ty zawsze, ty nigdy..." powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im ?przechodzi? i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo.  ? On nie jest winny, tylko on jest inny ? On inaczej przeżywa niż Ty. I Ty tego nie zmienisz. Możesz tylko zmienić swój własny sposób reagowania. Na tym się Twoja rola w tym wszystkim kończy.

22 990

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Happy
Zmienił się powierzchownie, żeby sobie ofiarę upolować smile
A jak sobie upoluje narcystkę to nie będzie i może dla niej toksyczny.
A i ktoś może uważać, że nie jest. Jeśli znajdzie sobie kogoś takiego, kto lubi usługiwać i dać się poniżać, kto nie będzie chciał od związku niczego, a tylko będzie się godził na zaistniały stan rzeczy.

No ja tez na czarujacego motylka polecialam. Potem zdejmowal powoli swoje przebranko ale i tak nic nie chcialam widziec !!!
Milosc jest slepa tongue To chyba specjalnie dla nas wymyslono tongue
Z tego co wiem narcysta z narcystka nie wyrobi, bo kazdy chce stac na piedestale i nie ma kompromisow.

Ale z psychofagiem...:)

22 991

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ale z psychofagiem...:)

...a do rodziny psychofagow nie zaliczamy pdgrupy narcystow ??? tongue
Jak dla mnie to tylko KKZB z kims rodziny psychofagow wyrobi smile

22 992 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 16:25:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A to znalazlam przypadkowo smile Pod dyskusje ...

Jak przezwyciężyć kryzys małżeński?


To, że cię kocham, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził, a mnie nie daje prawa do tego, bym złamał przysięgę małżeńską

Coraz częściej porady poszukują małżonkowie, którzy znajdują się w skrajnej sytuacji. W kontekście małżeństwa i rodziny sytuacja skrajna ma miejsce wtedy, gdy przychodzi kochać współmałżonka, który przeżywa poważny kryzys, a w konsekwencji nie kocha innych ludzi, lecz przeciwnie - wyrządza bolesne krzywdy swoim bliskim. W polskich realiach najczęściej w takiej sytuacji znajduje się żona, którą mąż krzywdzi, nadużywając alkoholu, dopuszczając się zdrady małżeńskiej i stosując przemoc.

Rolą każdego doradcy katolickiego jest w takiej sytuacji uświadomienie cierpiącej żonie tego, że małżonek nie ma prawa jej krzywdzić. Również w małżeństwie jedynie miłość jest nieodwołalna. Wszystko inne można odwołać. Wspólne mieszkanie, wspólne wychowywanie dzieci, współżycie seksualne, wspólnota majątkowa - to wszystko ma miejsce pod warunkiem, że także współmałżonek kocha i że nie krzywdzi członków rodziny. Jeśli jednak ktoś wyrządza okrutne krzywdy swoim bliskim i nie zmienia swego postępowania mimo ich roztropnych i stanowczych interwencji, wówczas ostatecznym rozwiązaniem jest separacja małżeńska, czyli miłość na odległość. Separacja trwa dopóty, dopóki błądzący nie uzna swego błędu i dopóki nie przestanie krzywdzić.

Błędne postawy

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa i rodziny grożą dwie błędne postawy. Błąd pierwszy polega na biernym poddawaniu się krzywdzie i popadaniu w bezradność. Błąd drugi polega na tym, że krzywdzony małżonek broni wprawdzie siebie i dzieci przez krzywdą, ale czyni to przez rozwód i zawarcie nowego, cywilnego związku. W ten sposób krzywdzony małżonek łamie przysięgę małżeńską i w konsekwencji oddala się od Boga i od własnego sumienia. Przyjrzyjmy się bliżej obydwu tym błędnym postawom.

Błąd pierwszy to bierne poddawanie się krzywdzie w obliczu małżonka, który złamał przysięgę małżeńską, gdyż przestał kochać i stosuje przemoc. W takiej sytuacji dosyć często krzywdzony małżonek myli miłość z biernością czy tolerowaniem zła, czuje się bezradny, a czasem nawet traktuje zaistniałą sytuację jako wolę Bożą. W tego typu sytuacjach zadaniem katolickiego doradcy jest stanowcze przestrzeganie przed myleniem miłości z naiwnością. Cierpienie naiwne ma miejsce wtedy, gdy ktoś nas poważnie krzywdzi, a my nie bronimy się przed tą krzywdą mimo tego, że nasze cierpienie wcale nie mobilizuje błądzącego do zmiany zachowania. Trwanie w tego typu cierpieniach nie jest naśladowaniem Chrystusa, lecz wyrazem naiwności czy bezradności. W Ogrójcu Chrystus przyjmuje cierpienie nie dlatego, że chce cierpieć, lecz dlatego, że jest pewien, iż Jego cierpienie przemieni wiele osób, które uwierzą w Jego miłość. Inaczej zachowuje się Jezus wówczas, gdy w czasie przesłuchania przed arcykapłanami żołnierz uderza Go w twarz. Teraz broni się stanowczo: ?Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?? (J 18, 23). Czyni tak dlatego, że w tym przypadku zgoda na krzywdę i cierpienie byłaby naiwnością. Bijący Jezusa żołnierz nie był w stanie przemienić się dlatego, że Jezus cierpiał z jego powodu.

Skuteczna obrona

Kościół z całą powagą traktuje cierpienie krzywdzonego małżonka i dlatego przyznaje mu prawo do obrony skutecznej. Tymczasem ustawodawca państwowy w obliczu tych, którzy nas krzywdzą, przyznaje nam jedynie prawo do obrony koniecznej. Obrona skuteczna w sytuacji skrajnej, czyli w obliczu dramatycznych, długotrwałych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka, polega na separacji małżeńskiej. Separacja oznacza miłość na odległość, podobnie jak na odległość ojciec z przypowieści Jezusa kochał swego marnotrawnego syna, dopóki ten nie uznał swego błędu i nie powrócił przemieniony. Separacja małżeńska trwa dopóty, dopóki krzywdzący małżonek nie uznaje swoich błędów, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zmienia radykalnie swego postępowania.

Odpowiedzialny i kompetentny doradca katolicki pomaga krzywdzonemu małżonkowi podjąć najpierw te kroki, które stwarzają szansę na poprawę sytuacji małżeńskiej (np. wejście w ruchy samopomocy w przypadku problemów alkoholowych współmałżonka). Jeśli wszelkie podjęte kroki nie wpływają na zmianę postępowania błądzącego współmałżonka i nadal drastycznie krzywdzi on swoich bliskich, wtedy zadaniem doradcy katolickiego jest udzielenie pomocy krzywdzonemu, by doprowadzić do separacji małżeńskiej - jeśli okazuje się to jedyną skuteczną obroną przed dalszą krzywdą. W polskim ustawodawstwie od kilku lat możliwa jest też separacja cywilna ze wszystkimi skutkami prawnymi, np. rozdzielność majątkowa, obowiązek płacenia alimentów, zakaz wstępu do domu itd.

?Łatwe? rozwiązania zawodzą

Kościół poważnie traktuje nie tylko cierpienie krzywdzonego małżonka, ale i złożoną przez niego przysięgę małżeńską. Właśnie dlatego Kościół nie uznaje rozwodów. Traktuje poważnie człowieka i składane przez niego ślubowanie. Człowiek może wprawdzie kpić sobie z własnej przysięgi lub o niej ?zapomnieć?, ale Kościół, który kocha człowieka, nie może mu w tym pomagać. Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa możemy szukać rozwiązań ?łatwych? albo mądrych i uczciwych.

Optymalną postawą w obliczu dramatycznych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka jest decyzja o separacji, pozostając jednak wiernym przysiędze małżeńskiej. Oznacza to życie w czystości i niełączenie się z kimś innym na sposób małżeństwa. Oczywiście, jest to rozwiązanie trudne, ale jedyne zgodne z zasadami miłości, wierności i szacunku do samego siebie. Zadaniem doradców katolickich jest ukazywanie oczywistego faktu, że rozwiązania ?łatwe? są zawsze zawodne i rozczarowują. Nie wolno nam ?pomagać? w szukaniu tego typu ?łatwych?, ale niemoralnych dróg wyjścia z bolesnej sytuacji, bo na dłuższą metę powodują one popadnięcie w jeszcze większe cierpienie i kryzys. Gdy ktoś z szukających u nas porady nie chce szukać rozwiązań zgodnych z Ewangelią, to pozostaje nam ufna modlitwa w jego intencji oraz nadzieja, że któregoś dnia zwróci się do nas o pomoc ponownie...

Ks. Marek Dziewiecki

22 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A to znalazlam przypadkowo smile Pod dyskusje ...

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa możemy szukać rozwiązań ?łatwych? albo mądrych i uczciwych.

Optymalną postawą w obliczu dramatycznych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka jest decyzja o separacji, pozostając jednak wiernym przysiędze małżeńskiej. Oznacza to życie w czystości i niełączenie się z kimś innym na sposób małżeństwa. Oczywiście, jest to rozwiązanie trudne, ale jedyne zgodne z zasadami miłości, wierności i szacunku do samego siebie. Zadaniem doradców katolickich jest ukazywanie oczywistego faktu, że rozwiązania ?łatwe? są zawsze zawodne i rozczarowują. Nie wolno nam ?pomagać? w szukaniu tego typu ?łatwych?, ale niemoralnych dróg wyjścia z bolesnej sytuacji, bo na dłuższą metę powodują one popadnięcie w jeszcze większe cierpienie i kryzys. Gdy ktoś z szukających u nas porady nie chce szukać rozwiązań zgodnych z Ewangelią, to pozostaje nam ufna modlitwa w jego intencji oraz nadzieja, że któregoś dnia zwróci się do nas o pomoc ponownie...

Sorry ja tego nie kupuję. Oznacza to, że jeśli mój mąż po ślubie zaczyna mnie zdradzać albo bić, albo pić czy nadużywać innych substancji i w d.... ma nasz związek, jakąkolwiek terapię to ja się mam odseprować i do końca życia być sama (dopóki on nie umrze) ? Przecież to jest kara za nie swoje winy. Dlaczego mam cierpieć za to, że ktoś niszczy mi życie ?? On też ślubował miłość, wierność i uczciwość, więc jeśli ja tego przestrzegam to mam prawo wymagać od drugiej osoby. Jeśli jednak ta druga osoba ma to w nosie to czemu ja mam z tego powodu cierpieć ??? To nie ja łamię przysięgę ale druga strona.

To po prostu nie jest uczciwe wobec krzywdzonego małżonka. Jeśli odnosimy się do prawa to kara jest tylko dla winnych, a nie dla ofiar.

22 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

To, że cię kocham, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził, a mnie nie daje prawa do tego, bym złamał przysięgę małżeńską

Rolą każdego doradcy katolickiego jest w takiej sytuacji uświadomienie cierpiącej żonie tego, że małżonek nie ma prawa jej krzywdzić. Również w małżeństwie jedynie miłość jest nieodwołalna. Wszystko inne można odwołać.

yikes

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa i rodziny grożą dwie błędne postawy. Błąd pierwszy polega na biernym poddawaniu się krzywdzie i popadaniu w bezradność. Błąd drugi polega na tym, że krzywdzony małżonek broni wprawdzie siebie i dzieci przez krzywdą, ale czyni to przez rozwód i zawarcie nowego, cywilnego związku. W ten sposób krzywdzony małżonek łamie przysięgę małżeńską i w konsekwencji oddala się od Boga i od własnego sumienia.

yikes po raz drugi.

Kościół z całą powagą traktuje cierpienie krzywdzonego małżonka i dlatego przyznaje mu prawo do obrony skutecznej. Tymczasem ustawodawca państwowy w obliczu tych, którzy nas krzywdzą, przyznaje nam jedynie prawo do obrony koniecznej. Obrona skuteczna w sytuacji skrajnej, czyli w obliczu dramatycznych, długotrwałych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka, polega na separacji małżeńskiej. Separacja oznacza miłość na odległość. Separacja małżeńska trwa dopóty, dopóki krzywdzący małżonek nie uznaje swoich błędów, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zmienia radykalnie swego postępowania.

A co jeśli to trwa w nieskończoność??? hmm

jeśli okazuje się to jedyną skuteczną obroną przed dalszą krzywdą. W polskim ustawodawstwie od kilku lat możliwa jest też separacja cywilna ze wszystkimi skutkami prawnymi, np. rozdzielność majątkowa, obowiązek płacenia alimentów, zakaz wstępu do domu itd.

Czyli rozwód cywilny "po kościelnemu"

?Łatwe? rozwiązania zawodzą... Właśnie dlatego Kościół nie uznaje rozwodów.  Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

yikes po raz trzeci...
i kto to mówi:

Ks. Marek Dziewiecki

"Gdybym miał na wyciągnięcie reki..." "Psy 2" Pasikowskiego tongue

22 995

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Happy - to ze dla niego, dla wiekszosc iludzi albo nawet jak widac i dla Ciebie - przysiega malzenska - to ze przed Bogiem wypowiedzial - tak, nie opuszcze cie az do smierci (a przynajmniej do cholery sprobuje cie nie opuscic, w moim rozumieniu), ze bede na dobre i na zle - nie znaczy ja kwidac zbyt wiele, bo po jakims tam czasie opieramy sie na tym ze komus sie odechcialo a nie ze do czegos sie zobowiazywal, przyrzekal - dla mnie OZNACZA BARDZO WIELE I NIKT MI NIE WMOWI ZE TO NIE JEST ZOBOWIAZANIE I COS DO DAJE MI PRAWO OCZEKWIAC CZEGOS INNEGO OD NIEGO. kropeczka smile to, ze on ma to gdzie - to jedno - wiem. ale ja mysle drugie i koniec.

Ile lat mialas jak wyszlas za maz ? Co wiedzialas o zyciu ? Co on wiedzial o zyciu ? Ilu partnerow mialas wczesniej? Ile partnerek on mial wczesniej ?
Ja nie uwazam, ze mozna sie zobowiazac do kochania kogos do konca zycia !!! Byc z kims bez milosci i szacunku bo sie zobowiazalismy ??? Po co ???
Prrzeciez nikt w tym ukladzie nie bedzie zadowolony sad

W biznesie tez mamy zobowiazania ale czasami niewyrabiamy i wycofujemy sie z tych zobowiazan. Oczywiscie, ze jest to zwiazane z konsenkwencjami. Konsekwencja nie wywiazania sie ze zobowiazan w malzenstwie jest rozwod.

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

Mialam niecale 24 lata, on mial prawie 30. mysle ze wiedzielismy wystarczajaco duzo po 3 latach mieszkania razem, w obcym kraju zdani tylko na siebie. i po slubie zadnych zaskoczen wlasnie nei bylo. w kontekscie wspolnego zycia, obowiazkow. wszystko szlo bardzo dobrze. rok p oslubie kupilismy mieszkanie, potem je meblowalismy z wielka radoscia, a rok pozniej on chcial dziecka - czyli niecaly rok temu.

ja tez nie uwazam zeby bycie ze soba za wszelka cene, gdzie sie probuje nie wiem rok, czy pol roku (ale naprawde sie probuje) i nei wychodzi, zeby mialo sesn. nie jestem desperatka. ale chodzi o to ze zobowiazal sie do jakiejsc odpowiedzialnosci tak? do bycia na dobre i na zle. prszyszlo PIERWSZE ZLE W NASZYM ZYCIU. wczesniej naprawe moglismy tylko dziekowac za to co nas spotykalo i sie udawalo.

ilu ludzi sie rozwodzi? no mnostwo? ale co z tego? dla mnie to akurat zaden argument. tak, jestem widac jakas idealistka.

22 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ile ludzi sie rozwodzi ? Czemu ?

A może chodzi o to, że najpierw podejmujemy się niby świadomie zobowiązań a potem mamy je w głębokim poważaniu i zaczynamy szukać rozrywek. No bo żesz kurnia to nie jest odpowiedzialne! Jakoś mam wrażenie, że jeśli już, to najpierw, jeśli zaczynam mieć ciągoty na boki, to niechże się zastanowię czemu, spróbuję swoje relacje poprawić, a jeśli z moje strony nie jest to możliwe - to niechże jeden związek zakończę! No chyba to by ludzkie jakieś było - tym bardziej że ja sama miałabym do siebie napewno większy szacunek niż po zdradzeniu partnera.... No już bez przesady z jakimś ogromem uczuć, które na widok np. przystojnego, dobrze zbudowanego bruneta miały by na mnie spaść i spowodować pomroczność jasną a potem ryki i żale, że "o ja biedna, zdradziłam i co teraz". Albo, że strzała Amora tak skuteczna była, że....

Tylko że już fakt zdrady to ostatni element tej układanki. Nieodpowiedzialnie zachował się do niej doprowadzając będąc w związku i ja też czegoś takiego nie trawię. Tylko jeśli coś nie klapi - to może najpierw spróbujmy, potem się rozstańmy.

Chyba w tym wszystkim po prostu najbardziej boli fakt oszukania i wykorzystania nas. Nikomu nie wolno tak traktować innych i chyba to jest wyrażenie naszego zdania, że się nie zgadzamy smile A to, że fakty, życie pokazują, że nie każdy ma takie zdanie i takie priorytety? No - wpływ ma się jedynie na siebie, nie na innych.
Ale to powoduje rozgoryczenie, żal, wściekłość, że ktoś oszukał tak wrednie.

dokladnie o to chodzi Zabko. tylko o to i AZ o to. ze on do cholerci sam z wlasnej woli bral ten slub i to nei 20 lat temu a 2.5 roku temu. i jemu sie po prostu odwidzialo. to nie jest tak jak nieraz bywa naprawde -ze zycie tak abrdzo wieel zmienia, albo sa juz takie problemy ze nie mozna juz dluzej wytrzymac. on po prostu spierzyl cos totalnie i nie chcial tego nawet naprwiac to najbardziej boli. a jesli jzu nawet nie - no to wlasnie niech sie rozstanie ZANIM zdradzi, a nie zdradza i jeszcze wine na mnie zrzuca - a ja o niczym nei wiem. nic dziwnego chyba ze teraz jak o tym mysle iles miesiecy po to mna az targa po prostu.

22 997

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żeby była jasność Happyfull, ks. Dziewięcki propaguje taką teorię, by wybaczyć partnerowi i opiekować się dzieckiem będącym owocem zdrady a nie "wytworem" nawet sakramentalnego małżeństwa. Czyli co? Mamy utrzymywać kontakt z kochanką/kiem Naszego partnera i dawać im fory do dalszego bzykania na boku, no bo tak wypada z tytułu złożonej przez Nas przysięgi??? yikes
Posłuchać Jego rekolekcji 2012 to włosy stają dęba nawet tym uczesanym na łyso. Ks. Natanek to dla Naszego episkopatu szatan w ludzkiej skórze ubrany w sutannę, ale z takimi kuriozalnymi głoszonymi wykładami ks. Dziewięcki to już nie. hmm
Mam sakramentalne małżeństwo za pazuchą, plecy w osobie dwóch księży gdzie jeden z Nich Nas przygotowywał a drugi udzielił ślubu smile, adwokata z kurii i wszyscy jak jeden są na opak z tymi twierdzeniami w/w duchownego kaznodziei. Pomijając już sam fakt, że istnieją przesłanki mówiące o nie ważnie zawartym moim małżeństwie ze strony żony.
Ja tudzież My mamy ponosić karę za grzechy partnera i to Nam nie wolno się uwolnić z tych patologicznych okowów przysięgi sakramentalnego małżeństwa??? Przecież to się na zdrowy rozum kupy nie trzyma. Ale cóż na to poradzić, że takie jest zdanie większości kurii(ozalnej) "sekty" w sutannie, gdzie przykładowo moje duchowne wsparcie to kto? innowiercy też w sutannie? hmm

22 998

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

kiedysbylam bardzo dużo oczekujesz od ludzi i ciagle szukasz potwierdzenia prawa do swojego cierpienia, odczuwania złości i innych emocji, które odczuwasz. Rozumiem to ale tak nie można, bo krzywdzisz sama siebie.

Po pierwsze masz prawo czuć co czujesz i nikt nie może Ci tego odebrać. Po drugie Twój mąż ma prawo czuć co czuje, choć zdrada jest czymś bardzo złym i nie powinna się zdarzyć.

Po drugie Twoi znajomi - bardzo duże masz oczekiwania wobec ludzi. Chciałabyś aby zabrali jakąś "stronę" w sporze i w jakiś sposób ukarali Twojego męża. Chcesz im za wszelką cenę narzucić swoje emocje bo oni MUSZĄ !. Sorry ale oni nic nie MUSZĄ, on ich nie skryzwdził. Mają prawo uznać, że zachował się ŹLE ale nadal jest fajnym człowiekiem. Dlaczego chcesz narzucać otoczeniu co ma prawo czuć i myśleć ?? Nie za dużo wymagasz ??

Wasi przyjaciele zachowują się zdrowo, nie skreślają człowieka ze względu na jedno złe moralnie zachowanie, które akurat nie odnosi się bezpośrednio do nich. Chcą zachować się fair wobec niego i Ciebie bo was oboje lubią. Ty natomiast wymagasz aby Twoja przyjaciółka walczyła ze swoim mężem aby nie chciał go widzieć na swoich urodzinach ale Ciebie.

Ciągle mówisz kto ma prawo się i jak zachować. Nie tedy droga. Patrz na siebie i zajmuj się sobą. Daj ludziom trochę przestrzeni oni mają swoje życia i nie muszą żyć akurat Twoim bo Tak uważasz. To bardzo egocentryczne zachowanie przez pryzmat samej siebie i swojego cierpinia. Spróbuj jednak wejść też w ich buty !!!

Jaka to relacja i przyjaźn kiedy ty żądasz i wymagasz takiego, a nie innego zachowania. Gdzie poszanowanie indywidualności przyjaciółki i prawo do jej własnych emocji.

tak, wymagam wiele od ludzi - to prawda. ale od siebie rowniez. i to chyba moj problem. ze za wiele od innych i siebie wymagam.

ja nie odbieram przyjacilce prawa do jej uczuc i takiego zachowania. moze zle to ujelam wszystko. ale to jest po prostu MOJA reakcja wlasnie na jej zachowanie. pewnie ze ma prawo. nie obrazilam sie na nia, nie skreslilam naszej znajomosci. ja po prostu jestem nerwowa i chyba nawet jak pisze to ludzie to czesto inaczje odbieraja troche

22 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

bags - no mnie to akurat wszystko tak nie smieszy jak Ciebie - to co przytoczyla Happyful. Malo tego, ja w wieksozsc tych rzeczy wierze, bo taka jest moja wiara i nie uwazam zeby komentowanie calych linijek ikonka padajaca ze smiechu byloby na miejscu dla osob ktore akurat w t owierza. ale mysle ze o wierze tutaj nie ma co dyskutowac. to jest sprawa kazdego z nas w co i jak kto wierzy.

ja tez sluchalam rekolekcji o ktorych piszesz- tylko ze ja uslyszlalam cos zupelnie innego. jesli maz zdradzil,o dszedl lub po prostu - ma nieslubne dziecko - ja jako jego zona - jesli bylby zal za grzechy i skrucha i chcialabym go przyjac spowrotem do dajmy na to naszego domu i naszych dzieci to absolutnie nie mam obowiazku opiekwoac sie jego neislubnym dzieckiem!!on mowi wyraznie: maz ma placic alimenty na dziecko i to wszystko!! koniec. ma nawet sie tym dzieckiem niezajmowac. a dlaczego? bo wlasnie malzenstwo SAKRAMENTALNE i i dzieci  izona SAKRAMENTALNA sa najwaziejsze. kobieta idac do lozka z onatym facetem musiala brac pod uwage ze moze zajsc w ciaze. dokladnie tak mowi ks. Dziewiecki. nie wiem dlaczego piszesz na odwrot.?

23 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Kiedyśbyłam bo Ona to uważała za swego rodzaju prawidłowość. Ale prawidłowość skupioną na jej mniemaniu o istocie sprawy względem drugiej osoby, a nie tego, co potrzebuje, uważa i chciałaby druga strona.

Ty dążysz do tego samego, gdzie buntując wszystkich przeciwko Twojemu mężowi i zmuszając ich do linczu na jego osobie, tak na prawdę kierujesz to przeciwko sobie. I nie mów Nam, że jest inaczej a My coś czytamy tu bez zrozumienia. Bo Ty tu piszesz, że Tobie na nim nie zależy ale dobrze by było, gdyby Twoi "poplecznicy" przyjęli też taką postawę jak Twoja. Na to nie masz wpływu i tego w Nich nie zmienisz jak oni Was razem lub z osobna postrzegają.
Słynne: "ty znowu, ty zawsze, ty nigdy..." powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im ?przechodzi? i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo.  ? On nie jest winny, tylko on jest inny ? On inaczej przeżywa niż Ty. I Ty tego nie zmienisz. Możesz tylko zmienić swój własny sposób reagowania. Na tym się Twoja rola w tym wszystkim kończy.

no wlasnie chodzi o to ze oboje chcielismy tego tak? malo tego to ON chcial i to on sam sie oswiadczyl, to on bardziej chcial slubu. samowolnie podjal taka decyzje, zobowazal sie - ok moze nie do kochanai mnie do konca zycia, ale na pewno do tego ze bedzie uczciwy, ze bedzie szanowal i ze bedziena dobre i na zle i ze jak przyjdzie zle to chociaz sprobuje cos z tym zrobic tak? a nie przy pierwszzej okazji - podkreslam - minelo dopiero 2.5 roku odslubu, kiedy poczul sie nieszczesliwy (rozumiem to juz od dawna i nawet mial swoje powody) to pojdzien a lewizne i opluje wszystk oco nas laczylo.  a teraz wychodzi na to ze nie mam prawa oczekwiac od niego tego d oczego SAM sie zobowiazywal z wlasnej woli. oczywiscie ze nie chce niczego na sile. to po prostu boli ze lwansie on nie uwaza tak jak ja w tej kwestii.

nikogo przeciwko niemu nie buntuje. nikogo. nie oskarzaj mnie o cos czego nie robie. tylko Wam tutaj o tym napisalam. nic nie zrobilam ani nic nie powiedzialam nikomu na ten temat. rowneiz po to tu pisze zeby wlasnie przemyslec, mzoe zrozumiec cos jeszcze, spojrzec inaczej. rozwazam wszystko co jest tutaj pisane. i jak wobec Ciebie powinnam reagowac na obecna sytuacje? tak - zero kontaktu - Twoja lista do ktorej zreszta dawno sie stosuje. ok. nie chce z nim byc, o nze mna tez nie. ale telelpie mnie jak mieszka ze mna a z nia sypia. jak mam sobie z tym radzic? tylko nei pisz o wyporwadzce - pisalam milion razy co i jak jest i dlaczego. jeszcze miesiac musze z nim mieszkac.

23 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

malo tego to ON chcial i to on sam sie oswiadczyl, to on bardziej chcial slubu. samowolnie podjal taka decyzje, zobowazal sie - ok moze nie do kochanai mnie do konca zycia, ale na pewno do tego ze bedzie uczciwy, ze bedzie szanowal i ze bedziena dobre i na zle i ze jak przyjdzie zle to chociaz sprobuje cos z tym zrobic tak? a nie przy pierwszzej okazji - podkreslam - minelo dopiero 2.5 roku odslubu, kiedy poczul sie nieszczesliwy (rozumiem to juz od dawna i nawet mial swoje powody) to pojdzien a lewizne i opluje wszystk oco nas laczylo.  oczywiscie ze nie chce niczego na sile. to po prostu boli ze lwansie on nie uwaza tak jak ja w tej kwestii.

Chciał, planował i zobowiązał się do tego, ale priorytety mu się zmieniły i wsio odwidziało, zmienił front.

a teraz wychodzi na to ze nie mam prawa oczekwiac od niego tego d oczego SAM sie zobowiazywal z wlasnej woli.

Jak już pisałem On inaczej do tego podchodzi niż Ty. I Ty tego nie zmienisz. Możesz tylko zmienić swój własny sposób reagowania. Na tym się Twoja rola w tym wszystkim kończy. Kogoś nie zmienisz siłą by przyjął Twój światopogląd. On to może przyjąć dobrowolnie, sam od siebie, a nie presją i oczekiwaniami.

ale telelpie mnie jak mieszka ze mna a z nia sypia. jak mam sobie z tym radzic?

Dwa światy i Was dwoje... jedność tylko na papierze, którego On nie respektuje. Mamy wpływ na czyjeś słowa i czyny ale na myślenie już nie.

23 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

czego bym oczekiwala? a no zycie czasem stawia ludzi przed pewnymi wyborami. moja 'przyjaciolka' zostala postawiona niejako przed takim wyborem. i to nie ani z jej winy ani z mojej tylko z winy mojego meza, ktory dokonal taki decyzji a nie innych. wiec oczekiwalabym (zrobilabym to samo w odwrotnej sytuacji) ze jesli jestem jej przyjaciolka, no to jestem po jej stronie, po prostu.

Sorry ale właśnie to napisałaś, tego tekstu nie da się zrozumieć inaczej. OCZEKIWAŁABYŚ konkretnego zachowania, ale go nie otrzymałaś to czujesz się zawiedziona, więc masz żal. Ona nie zachowała się tak jak teoretycznie ty w tej sytuacji. Sorry moim zdaniem to egocentryczny sposób myślenia. Sama tak wielokrotnie robiłam ale zrozumiałam, że nie można patrzeć na ludzi przez swoje oczekiwania. Ludzie są tacy jacy są. Moim zdaniem oczekiwanie zajmowania strony nie jest dobre. Dlaczego miałaby to robić ? Może nie ma ochoty w tym uczestniczyć ? Dlaczego ma dokonywać wyboru ? Rozmawiałaś z nią szczerze i otwarcie na ten temat ? Poinformowałaś o swoich oczekiwaniach ?

kiedysbylam napisał/a:

do tego po imprezie moja przyjaciolka stwierdzila ze moja maz byl bardzo w porzadku na imprezie, pogadalm z chlopakami itd. NIE, ON NIE JEST W PORZADKU. tego bym oczekiwala zeby ze strony moich 'przyjaciol' bylo to jasne i klarowne. zdradzal mnie, jednego dnia spal ze mna, drugiego z kochanka, a teraz manipuluje wszystkimi, mowiac glosno ze on chce sie rozstac w zgodzie i z szacunkiem. a ludzie sie na to nabieraja i jesli ja bede robic jakies problemy przy rozstaniu no to przeciez bedzie moja wina bo on przeciez jest taki kulturalny i w porzadku ze chcial sie rozstac w zgodzie.

Kolejna rzecz. Twój mąż nie był w porządku wobec Ciebie, nie wobec ludzi, którzy są i Twoimi i jego przyjaciółmi. Co lepiej gdyby mu wygarnęła, że jest strasznym draniem i ma go w nosie ? Bo Ty tak byś zrobiła ? No ale ona jest inna i nie chce tak zrobić, więc przez to zachowuje się źle ??

kiedysbylam napisał/a:

ludzie wola byc nieutralni, bo tak latwiej. ale wlasnie o to mi chodzi, ze tak nie powinno byc i koniec. to jest znieczulica. ja nie mowie ze powinni zerwac z nim kontakt czy ublizac mu. NIe. im w koncu nic zlego nei zrobil, lubia go. Ale nie powinni nie powiedziec NIC, zapraszac go na impreze a nie mnie i podkladac mu poduszezcki pod dupke i dawac komfort calej sytuacji ze jeszcze biedny nie mial problemu - nie musial byc ze mna na 1 imprezie, bo mnie nie zaprosili. jestem zla na moja kolezanke, bo uwazalam ja za dobra kolezanke. ale nie jest wobec mnie lojalna i kropka.

Znowu JA, JA, JA i oczekiwania. Sorry tego tekstu nie da się też inaczej zinterpretować. Masz spore oczekiwania wobec ludzi i wydaje Ci się, że masz do tego prawo. Byłaś zła na koleżankę, zarzucasz jej brak lojalności. Generalnie wszystko ma się kręcić wokół biednej zdradzonej sierotki. No proszę Cię kobieto przyjrzyj się sobie to daje sporą ulgę. Ja od kiedy zrozumiałam swój egocentryzm zupełnie inaczej postrzegam ludzi.


kiedysbylam napisał/a:

to nei jest latwe, ale jesli najblizszi pokazali by mu wyraznie - zle robisz czlowieku i jakich argumentow bys nie uzywal, to co robisz to swiadoma krzywda dla twojej zony, nic nie usprawieliwia tego co zrobiles i tego co robisz w tej chwili - ze zmieniles zdanie, odkochales sie i porzucasz swoja zone. kropka. nie musiliby robic i mowic nic wiecej. moga sie nadal kolegowac. no ale wtedy byloby juz mu niezrecznie, wiedzialby co o tym sadza. no ale widocznie tak nie sadza.

No właśnie tak nie sądzą, no i co ?? Uznali, że w życiu różnie bywa. Nie znają sytuacji od kuchni, nie wiedzą jak było. Może nie chcą wydawać pochopnych sądów. Znowu JA, JA, JA ....

kiedysbylam napisał/a:

ok. dla mnie to jasna informacja. pora na weryfikacje rowneiz listy znajomych

No przecież niby nie powiedziałaś, że skreśliłaś przyjaciółkę, a jednak powiedziałaś. Powiedziałaś prawda ? Chcesz ją skreślić tylko dlatego, że myśli i czuje inaczej niż ty byś chciała. Wielu ludzi w życiu skreślisz jak nie spojrzysz na siebie kiedyś z boku. Przeczytaj sobie na moim blogu tekst o moim spotkaniu z potworem. Może da Ci to coś do myślenia.

kiedysbylam napisał/a:

zreszta mi sie wlasnie wydaje i to mnie wlasnie boli - ze oni nie powiedzieli nic, nei dlatego ze nie sa na tyle blisko, ale wlasnie dlatego bo nie widza w tym nic az takiego strszanego, zadnego dramatu. i to jest straszne i przykre dla mnie. po prostu zmienil zdanie no i tyle - tak wlasnie jest - dla niego to takei nic, no i dla nich rowniez - no bywa prawda. to jest wlasnie przerazajace, ze ludzie sami daja sobie takie przyzwolenia, jeden drugiemu, teraz nie zdziwie sie jak za ile lat ktorys z mezow z tych 4 malzenstw tez jak poczuje sie nie szczesliwy ze swoaj zona, tez ja porzuci - majac w psychice przyklad mojego meza ktorys iles tam lat wczesniej tak zrobil no i przeciez nic takiego sie nei stalo.

Kobieto opanuj się !!! Skąd Ty wiesz co oni myślą !!! Zlituj się, poczyniłaś sobie założenia, ułożyłaś to wszystko w głowie. Sama napisałaś, że to byli wspólni znajomi. Zero z Twojej strony zrozumienia dla tego, że dla nich też to pewnie jest trudne. No bo ty byś chciała ..... Ty byś oczekiwała..... i jeszcze te gadki, że kiedyś zrozumieją. To już jest co najmniej okrutne.

Dalej się już poddałam bo Twoja wypowiedź jest pełna takich kwiatów. Kochana naprawdę pomijając Twoją sytuację to czeka Cię ogromna praca nas sobą, bo widzę w tobie ogromne pokłady egocentryzmu. Dojrzej w końcu i daj sobie żyć i pozwól żyć innym. Czas dojrzeć i zrozumieć, że nie każdy myśli i zachowuje się tak jak my albo tak jakbyśmy tego oczekiwali i chcieli.

Nie piszę Ci tego złośliwie, bo kiedyś sama taka byłam ale zrozumiałam, że nie tędy droga. To niszczy nas samych i ludzi w okół nas.

23 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bags, rozumiem co piszesz i zgadzam sie z tym. wiem ze nic na to nie poradze! wiem. co nie zmienia faktu ze to boli i pisze, mowie o tym.  nie odpowiedziales na moje pytanie. jak sobie z tym radzic? jak reagowac? jak wplywac na swoje reakcje? jakie one powinny w tej chiwli byc? ja wiem co bedzie jak juz sie wyporwadzi. wtedy naprawde 1 co bede chciala zrobic to zapomniec i nie miec z nim nic wspolnego. ale teraz mimo wszystko mam. czy mu sie to podoba wlasnie czy nie. to jeden z jego wyborow - ze sie nie wyprowadzi do wtedy i wtedy. wiec co mnie to obchodzi czego on teraz by sobie zyczyl czy nie. i nie chodzi o zmienianie go - przeciez wiem ze swoja zloscia tylko bede mu niby ulatwiac. chodzi o mnie. o to zebym ja poczula sie jakos W MIARE w tej patologicznej sytuacji.

23 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć wszystkim. nie wiem czy dobrze robie pisząc tutaj, ale nie mam tak naprawdę z kim porozmawiać.
Byłam kobietą kochającą za bardzo. a przynajmniej w taką się zmieniłam  ostatnie pół roku przed rozstaniem, od którego minęło 7 miesięcy. zablokowałam to wszystko i uważam, że on teraz czuje ulge, jakie to ciężkie...
Starałam się zapomnieć, uleczyć siebie, ale te myśli powracają jak bumerang...
Najgorsze jest to, że chcę żeby wrócił, tylko nikomu się do tego nie przyznam a na pewno już tego nie pokaże sad

23 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Bags, rozumiem co piszesz i zgadzam sie z tym. wiem ze nic na to nie poradze! wiem. co nie zmienia faktu ze to boli i pisze, mowie o tym.  nie odpowiedziales na moje pytanie. jak sobie z tym radzic? jak reagowac? jak wplywac na swoje reakcje? jakie one powinny w tej chiwli byc? ja wiem co bedzie jak juz sie wyporwadzi. wtedy naprawde 1 co bede chciala zrobic to zapomniec i nie miec z nim nic wspolnego. ale teraz mimo wszystko mam. czy mu sie to podoba wlasnie czy nie. to jeden z jego wyborow - ze sie nie wyprowadzi do wtedy i wtedy. wiec co mnie to obchodzi czego on teraz by sobie zyczyl czy nie. i nie chodzi o zmienianie go - przeciez wiem ze swoja zloscia tylko bede mu niby ulatwiac. chodzi o mnie. o to zebym ja poczula sie jakos W MIARE w tej patologicznej sytuacji.

Odpowiedzi były Ci już dane przeze mnie i Dziewczyny tu obecne, ale poprzez Twój egocentryzm i roszczeniowe nastawienie do wszystkich, nie możesz ich odczytać albo paradoksalnie mówiąc wprost nie chcesz. Bo odpowiedzi na pęczki padło tu i w Twoim wątku. Ale Ty nie przyjmujesz ich do siebie, bo nie są po Twojej myśli i w zgodzie z Twoim podejściem do życia.

Zmienianie, zbawianie świata i ludzi zacznij od siebie i swojego "podwórka", nie właź z butami w czyjeś życie, skoro nie powinnaś tego robić i nic na tym nie osiągasz.

23 006 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-26 19:51:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dziekuje za konkretna odpowiedz. skoro pytam - to widocznie nadal nie rozumiem, a nie robie to celowo. ale niewazne.dla Twojej wiaodmosci - tak czaelam zmiane od siebie, wlasnie po wejsciu na pewne katolickie forum tam mi uswiadomiono ze maz musial miec jakies powody neizadowolenia i ktos kto zna moj 'przypadek' z tego forum dokladniej niz Ty, wie ile pracy wlozylam w swoja prace nad sama soba, do ilu rzeczy sie przyznalam i jak wiele zrozumialam. teraz mam taki okres a nie inny, ze rzadzi mna zlosc. ale tak jak zapytalam komu zycie ustawiam - bo tak pisales wczesniej, teraz pytam komu z butami w zycie wchodze? wlasnemu mezowi ktory mna pogardza ale nadal ze mna mieszka? bo co do znajomych to tak jak pisalam nic zupelnie nie zrobilam, nie powiedzialam nikomu. ale dziekuje.

wlasnie na odwrot niz tutaj czesto na forum - najpierw szukalam powodow, chcialam pracowac nad soba i nad zwiazkiem. a nie jak zwykle ludzie daja pierwsza rade - olej go, to dupek, zapomnij o nim. niewazne ze malzenstwo, niewazne ze moze wlasnie trzeba spojrzec najpierw na samego siebie. ja zrobilam bardzo wiele, wiecej niz moglam i nie fizycznie robiac 'cos' bo sluchalam rad od poczatku i dalam mu spokuj tylko robilam sama ze soba, we wlasnej glowie tez. dopiero teraz przyszedl u mnie ten czas zlosci i zalu i tego ze nazywam go po raz pierwszy 'dupkiem' chamem czy chorym czlowiekiem.

23 007

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

po wejsciu na pewne katolickie forum

Jak mówisz o Sycharze to witam w klubie, bo też tam funkcjonuje. Ale interpretacje nawet katolicką opatrznie rozumujesz, bo sakrament małżeństwa jest to Twój pakt zawarty z Bogiem a nie z mężem. Mąż jest dla Ciebie drogą a nie celem w życiu. A w Twoim egocentrycznym podejściu do związku On ma robić po Twojemu. W małżeństwie jest Nam coś dane i zadane.

teraz mam taki okres a nie inny, ze rzadzi mna zlosc. ale tak jak zapytalam komu zycie ustawiam - bo tak pisales wczesniej, teraz pytam komu z butami w zycie wchodze? wlasnemu mezowi ktory mna pogardza ale nadal ze mna mieszka?

Kto żywi do siebie złość/gardzi sobą, ten żywi do siebie szacunek tym, że się na siebie gniewa/gardzi sobą.
"Pokazujesz palcem na męża a odwróć dłoń i co widzisz???
Trzy palce skierowane na Ciebie. A to nie znaczy, żeś bardziej winna, ale to, że trzy krotnie bardziej powinnaś się zająć sobą i swoim kryzysem w małżeństwie." Cytat z Sycharu... Bo paradoksalnie dla Twojego męża małżeństwa już nie ma, za to jest kochanka.
Posadź go na krześle elektrycznym i daj czadu na full, może wtedy Cię dostrzeże, że Ciebie jego styl życia telepie.
Zajmujesz się sobą tak, by wyładować złość na nim, wpłynąć i wyegzekwować na nim spełnienie warunków, do których sie swego czasu zobowiązał. Tu jest Twój błąd, bo jemu Wasze małżeństwo już wisi i powiewa - ma nowy obiekt westchnień; a W Nas szukasz popleczników i instruktorów jak to zrobić, by mu dowalić.

23 008

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyful - czego bym oczekiwala? a no zycie czasem stawia ludzi przed pewnymi wyborami. moja 'przyjaciolka' zostala postawiona niejako przed takim wyborem. i to nie ani z jej winy ani z mojej tylko z winy mojego meza, ktory dokonal taki decyzji a nie innych. wiec oczekiwalabym (zrobilabym to samo w odwrotnej sytuacji) ze jesli jestem jej przyjaciolka, no to jestem po jej stronie, po prostu. nie chodzi o to, ze mialabym sie wtracac w ich sprawy czy rozmawiac z jej mezem. Ale jesli organizowalabym impreze urodzinowa swojego meza, we wlasnym mieszkaniu nie wyobrazam sobie nie zaprosic jej, jako mojej przyjaciolki, ktora maz zdradzil i porzucil, a zaprosic jej meza, dlatego poniewaz moj maz chcialby widziec go na swoich urodzinach i dlatego bo nie zamierza zrywac z nim kontaktu. A tak sie wlasnie stalo- zaprosili jego, a nie mnie, argumentujac to w taki sposob ze jest neizreczna sytuacja, jej mezowi zalezalo na obecnosci mojego meza, ona ma uordziny za miesiac i wtedy zaprosza mnie, a nie jego. do tego po imprezie moja przyjaciolka stwierdzila ze moja maz byl bardzo w porzadku na imprezie, pogadalm z chlopakami itd. NIE, ON NIE JEST W PORZADKU. tego bym oczekiwala zeby ze strony moich 'przyjaciol' bylo to jasne i klarowne. zdradzal mnie, jednego dnia spal ze mna, drugiego z kochanka, a teraz manipuluje wszystkimi, mowiac glosno ze on chce sie rozstac w zgodzie i z szacunkiem. a ludzie sie na to nabieraja i jesli ja bede robic jakies problemy przy rozstaniu no to przeciez bedzie moja wina bo on przeciez jest taki kulturalny i w porzadku ze chcial sie rozstac w zgodzie. jaka zgoda? jaki szacunek? klamal nie tylko mnie, ale i znajomych, bo byly sytuacje kiedy 1 czy 2 kolega zapytal go czy ma kogos, dlaczego nie chce ze mna byc (wczesniej jeszcze) i klamal w oczy: 'nie, nie ma nikogo', i nie wstydzi sie teraz tego. ludzie wola byc nieutralni, bo tak latwiej. ale wlasnie o to mi chodzi, ze tak nie powinno byc i koniec. to jest znieczulica. ja nie mowie ze powinni zerwac z nim kontakt czy ublizac mu. NIe. im w koncu nic zlego nei zrobil, lubia go. Ale nie powinni nie powiedziec NIC, zapraszac go na impreze a nie mnie i podkladac mu poduszezcki pod dupke i dawac komfort calej sytuacji ze jeszcze biedny nie mial problemu - nie musial byc ze mna na 1 imprezie, bo mnie nie zaprosili. jestem zla na moja kolezanke, bo uwazalam ja za dobra kolezanke. ale nie jest wobec mnie lojalna i kropka.

to nei jest latwe, ale jesli najblizszi pokazali by mu wyraznie - zle robisz czlowieku i jakich argumentow bys nie uzywal, to co robisz to swiadoma krzywda dla twojej zony, nic nie usprawieliwia tego co zrobiles i tego co robisz w tej chwili - ze zmieniles zdanie, odkochales sie i porzucasz swoja zone. kropka. nie musiliby robic i mowic nic wiecej. moga sie nadal kolegowac. no ale wtedy byloby juz mu niezrecznie, wiedzialby co o tym sadza. no ale widocznie tak nie sadza. widocznie go rozumieja. ja tak to czuje. widocznie, mimo ze sami sa mezami izonami, uwazaja ze to po protu sie zdarza tak, ze po 2 latach od swiadomego slubu, zalozenia rodziny, mozna po prostu zmienic zdanie, albo ze po prostu mial widocznie swoje powody i nic im do tego.

ok. dla mnie to jasna informacja. pora na weryfikacje rowneiz listy znajomych

oczywiscie ze nikt tego nie lubi umorlaniania, zwlascza jesli prawda w oczy kole. wlasnie o to chodzi. ze wygodniej nie mowic nic. a moim zdaniem to nie jest sluszne. i nie mowie wlasnie o napominaniu, umoralnianiu za kazdym razem jak sie widza i bez konca. wystarczylo by raz powiedziec, pokazac ze to twoj wybor czlowieku ale ja tego nie popieram. nic takiego nie bylo, w zamian kazdy zachowuje sie tak jak on- jakby nigdy nie istaniala w jego zyciu lub w naszym wspolnym zyciu ze znajojmymi. zaprosili jego na impreze a nie mnie lub po prostu nas oboje - tak jakby nigdy nie istaniala i nigdy na tych impreazach razem z nim nie byla. zaznaczam ze to nasi wspolni znajomi, nie jego.

i wlasnie o to chodzi - ludzie sa na tyle ze soba bliscy zeby pic razem wodke i dobrze sie bawic, ale nie tylko - bo to w porzadku ludzie i zawsze moglismy na nich liczyc, my tez im pomagalismy i dlatego te relacje byly naprawde w porzadku, no ale nie sa na tyle bliscy zeby powiedziec ze ktos robi cos nietak. zreszta mi sie wlasnie wydaje i to mnie wlasnie boli - ze oni nie powiedzieli nic, nei dlatego ze nie sa na tyle blisko, ale wlasnie dlatego bo nie widza w tym nic az takiego strszanego, zadnego dramatu. i to jest straszne i przykre dla mnie. po prostu zmienil zdanie no i tyle - tak wlasnie jest - dla niego to takei nic, no i dla nich rowniez - no bywa prawda. to jest wlasnie przerazajace, ze ludzie sami daja sobie takie przyzwolenia, jeden drugiemu, teraz nie zdziwie sie jak za ile lat ktorys z mezow z tych 4 malzenstw tez jak poczuje sie nie szczesliwy ze swoaj zona, tez ja porzuci - majac w psychice przyklad mojego meza ktorys iles tam lat wczesniej tak zrobil no i przeciez nic takiego sie nei stalo. to ze my, osoby porzucone tracimy zdrowie, czesto cale zycie, nic juz nei jest tak jak wczesniej, tylko dlatego ze jeden czy drug iczlowiek zachowuje sie totalnie nieodpowiedzialnie, podle i nawet nie mial ochoty probowac czegos ratowac, to przeciez nie jest taka tragedia prawda i nei ma sesnu tego rozpamietywac....a reszta ludzi patrzy i uwaza to za cos normalnego, chcac nie chcac, przyjmujac to wlasnie za cos normalnego ,cos co sie po prostu zdarza, nie dopuszczajac mysl ize wcale tak nie musialo byc, ze to jest konsekwencja decyzji czlowieka anei ze tak po prostu wyszlo i chcac nie chcac przyjmujac to za cos dopuszczalnego, co im samym przyjdzie duzo latwiej w ewentualnej podobnej sytuacji w przyszlosci .

gdyby wiekszosc trzymala sie tego co na pewn otrudniejsze, ale moralne, odpowiedzialne - wtedy innym wlasnie bylo by trudniej postepowac inaczej. ale to jest plaga, to jest zjawisko na skale swiatowa w te jcwhili, ze to jest przeciez 'normalne' ze malzenstwa sie 'rozpadaja' i ludzie sie rozchodza. to ze ktos nawet nei mial ochoty wziasc odpowiedzialnosc za swoje czyny, zdrady, przysiege a wtedy moglby byc zupelnie inaczej, to jakby nieistotne. to jest chore co on zrobil. a kazdy kto jakby jest cicho i zaprasza go na imprezke i twierdzi ze moj maz jest ogolnie bardzo w porzadku czlowiekiem - nie znajdzie mojego zrozumienia. trudno. i nei chodzi o to ze ja mialabym w owdrotnej sytuacji wlasnie specjalnie wydzwaniac np do meza mojej zdradzonej kolezanki i mu ublizac czy nawracac. Ale jesli nadaza sie okazja lub sytuacja tego wymaga, ze mam z nim stycznosc - pokazalabym mu jasno co sadze na temat jego zachowania. proste. moj maz moglby sie z nim przyjaznic - jesl itego chce, ale ja stanelabym po stronie mojej przyjaciolki i po prostu nie zachowywalabym sie jakby nigdy nic w stosunku do zdradacza i porzucacza, dajac buzi na przywitanie (jak dawniej) pijac z nim wodke (jak dawniej) i zapraszajac jego a nie przyajciokke (nie jak dawniej) i mowiac ze to w prozadku czlowiek (jak uwazalam dawniej).

ja wiem z 1 strony ze to nie jest jakas zla wola tych znajomych bo uwazam ich ogolnie za naprawde fajnych ludzi, tylko taka wlasnie nieswiadomosc do konca co ja przezywam i to, ze wlasnie dopoki nie jest sie w takiej sytuacji samemu to inaczej sie na to patrzy.

Ale z 2 strony - powiem szczerze -  ja nie mialam takiej sytuacji, nie znam nikogo ani z rodziny ani ze znajomych gdzie maz by porzucil zone i zdradzil - i byloby to jasno powiedziane przez zone, oficjalnie i zebym ja z tym czlowiekiem miala jakikolwiek kontakt. nie mialam takiego doswiadczenia. Ale wlasnie jestem pewna jak bym sie wtedy zachowala. moja kuzynka i jej facet - co prawda nie mazlenstwo - ale potraktowal ja podobnie - nie ukrywalam tego co o nim mysle. nie dzwonilam do niego oczywiscie sama z siebie, ale jak go spotkalam gdzies to nie ukrywalam po prostu ze go nie lubie, ze nie mam do niego szacunku, przez to jak potraktowal moja kuzynke i przyjaciolke jednoczesnie. ale widac jestem jakas dziwna skoro dla reszty ludzi jest to takie trudne... oni teraz sa razem, zeszli sie, no i co? nie mam zadnego problemu do niego. skoro ona mu wybaczyla i on teraz traktuje ja inaczej. lepieij no to bardzo sie ciesze. a ze swoja droga mu nie ufam i nie zmienilam zbytnio zdania na jego temat - to moj problem, moja kuyznka jest szczesliwa i sie ciesze. i nawet jesl iteraz nie jest on moim najelpszym przyjacielem przez t oze wtedy pokazalam mu ze krzywdzi moja kuzynke, to wazniejsze jest dla mnie wlasnie to, ze wtedy bylam wobec niej lojalna i ze nie musiala sie czuc przeze mnie tak, jak ja sie czuje teraz przez inne osoby.

Zwlaszcza ze mowie o konkretnych znajomych, ktorzy wiedza dokladnie - on mnie zdradzil i porzucil, ja bardzo chcialam z nim byc, robilam wszystko. wiedza o tym. to nie jest tak, ze cos tam wiedza ze sie rozstajemy ale nie wiedza dlaczego itd, po prostu WOLA udawac ze nie wiedza dokladnie i nie komentowac. niewazne. ja bede szczera i powiem tej kolezance jak to dobieram i jak sie poczulam. jesli nie zrozunie, to trudno. chce miec z nia kontakt i dlatego bede wobec niej szczera, jesli sie obrazi, trudno. ja sie nie obrazilam wlasnie tylko powiem jej co mysle. zobaczymy.

a tak ogolnie - to ciezko mi bardzo. mam wrazenie ze on mna strasznie manipulowal i nadal to robi. wie, ze ma przewagw psychiczna, nadal czuje pewnie moj lek i strach. mimo ze ja fizycznie to niby trzymam sie jakos i zyjemy osobno od takiego juz czasu, ale ciagle wolalam zagluszyc w sobie zlosc, a zeby sie nie klocic z nim, bo znowu jego manipulacja: 'on chce sie rozstac w zgodzie' czyli jesli ja z czymkolwiek sie nei zgadzam no to wychodzi ze ja chce sie mscic. itd. mam juz tego dosc ogolnie... to zycie z nim pod 1 dachem, gdzie dzien w dzien czuje jego obojetnosc, pogarde, jakies najgorsze uczucia na swiecie - jest po prostu straszne.... wczesniej wierzylam ze moze znienic zdanie. dzis juz wiem ze on mu sie wyporwadzic. nie zmieni zdania. a czy kiedykolwiek zrozumie? pozaluje? zateskni? tego to juz nie wiem, ale tez sniem watpic.... on naprawde wie co robi...

w moim przpadku ja uwazam ze naprawde mnie kochal. nic nie dzieje sie bez powodu - tak zgadza sie - przyczyny naszych problemow juz znam - oboje jestesmy za nie odpowiedzialni, ale to, co zdarzylo sie potem - jego zdrada i odejscie emocjonalne od razu w zasadzie do innej - to juz jego wina i to jest wlasnie jedyny powod dla ktorego przestal kochac mnie. przestalam dla niego po prostu istniec i tak jest do teraz. dzis wiem juz na 1000% ze nadal z nia jest. sa razem. przez pewien okres od rozstania jak wiecie, wierzylam w to ze moze z nia nie byc, ze to naprawde zakonczyl ale mimo wszystko nie chce ze mna. Cudow nie ma takich. Dlatego tak mnie wrecz nienawidzi bo musi wciaz zagluszac swoje sumienie. Ale to jest podle i chore. ma zone, mieszka z nia a jest z kochanka. nie wiem jak wytrzymam jeszcze ten miesiac, do swojego wyjazdu do polski, jak wroce ma go juz nie byc. Mam w sobie taka zlosc na niego ze az mnie to przeraza. Nadal robi ze mnie idiotke, mysli ze jestem tak naiwna. mimo ze nierozmawiam z nim juz w ogole na zadne tematy, ale jak ostatni raz byl ten temat no to on dalej wypieral sie w oczy, ze nic ich nie laczy. Teraz jest tak zlosliwi ze schodzi to do naprawde niskiego poziomu. wczoraj wyslal mi meila ze nie bedzie placic juz za polska telewizje bo telewizji nie oglada. no zalosne. umawialismy sie ze dopoki mieszkamy razem wszystkie rachunki nadal placimy po polowie, no wiec napisalam mu ze ja tez nie ogladam. i zeby zadzwonil do pana z polsatu i powiedzial mu ze nie zaplaci bo juz nie oglada.....

no zalosne. to jest na jego nazwisko i i tak i tak musi zaplcic - logiczne, ale kabelki mi poodlacza ze telewizji nei bedzie. chcial zaoszczedzi 20zl miesiecznie, rozumiecie - 4 funty!!!! tak mi otwiera oczy teraz ze brak slow. ciezko mi. zabija mnie od srodka...

Ja już napisałam wcześniej, że zachowali się wobec Ciebie nie w porządku.
Aczkolwiek uważam, że po którejś stronie nie muszą się wcale opowiadać.
Natomiast zachowali się tak jakby wybrali jego, ale to tak tylko wygląda, bo być może nie takie było zamierzenie. Nie w moim stylu jest nadintetpretacja. Wolę pytać wprost.
Jednak to Ty powinnaś zadecydować czy sytuacja jest dla Ciebie niezręczna. Czyli mogłabyś odmówić przyjścia. Tak to widzę smile

A po co Ci ta ich akceptacja Twojej wizji?
I dlaczego wymagasz żeby ktoś zachował się tak jak Ty tego od niego oczekujesz?
Zachowali się tak i tak i być może dali Ci powód do tego żeby kontaktu dalszego nie podtrzymywać.
Czy to w jakiś sposób umniejsza Twojej wartości? Nie powinno, bo to jest ich sprawa. Zredukujesz sobie otoczenie.
Nie naprawisz świata. Ty wiesz jak jest, dbaj o siebie.

Dlaczego mieliby oceniać?
Znają powody, przyczyny i co kim kierowało?

A może nie chcą się wtrącać właśnie przez wgląd na to, że jesteście ich wspólnymi znajomymi i po prostu nie wiedzieli jak powinni się w takiej sytuacji zachować? Może trzeba to wyjaśnić?

A musi próbować? Nawet jeśli już ma dość? Musi?
Dlaczego szukasz czegoś żeby się uczepić? Nie wiem co to ma być. Usprawiedliwienie?
Każdy z nas jest wolnym człowiekiem.
To jak podupadniesz na zdrowiu po jego odejściu to będzie jego wina?
Moralne? Bo? Jak wyglądałoby to moralne?
Widzisz ja kilka lat mówiłam do exa, a on nic. W końcu poszłam w cholerę. Ileż można?

23 009 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-26 20:33:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Witajcie Dziewuszki - moje Wsparcie. Jak czytam siebie i Wasze odpowiedzi to sama się dziwię jaką jestem idiotką i pomyśleć, że mam doktorat (taką fanaberię robioną w tzw. międzyczasie z malutkim dzieckiem na rękach) a pewne obszary mózgu jakby pozostały na poziomie niedorozwiniętego dziecka.
Ja cały czas myślałam, że tak to wszystko powinno być, słynne powiedzenie, że życie w rodzinie to kompromis. On pracuje, zarabia dużo więcej ode mnie, ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę. Więc powinnam się dostosować, żeby jakoś to ogarnąć, stworzyć ciepły dom (tak miałam wpojone, że kobieta jest za to odpowiedzialna - chociaż moja matka jakby przeczyła wzorcom to jednak jeszcze bardziej mnie determinowało aby u mnie było lepiej, najlepiej). Moja praca zawodowa nigdy nie była traktowana zbyt poważnie, chociaż mam sporo sukcesów, jednak przy nim .... i generalnie najpierw dom i obowiązki a potem jak mi czasu zostanie... też mogłam być zawodowo dzisiaj w innym miejscu ale to wymaga większego poświęcenia i zaangażowania, pomocy z drugiej strony... Ale ja zawsze myślałam, że tak powinno być, jak jedna osoba dużo pracuje.. to druga (kobieta) musi ogarnąć resztę...Tylko, że on ma teraz taką pozycję, że już nie wymaga to od niego tyle zaangażowania.. jednak się przyzwyczaił do wykorzystywania mnie..
Hm - pytasz dlaczego tyle lat bez seksu mnie nie zastanowiło... no właśnie (idiotka) powiedział, że ma blokadę i nie potrafi tego wytłumaczyć ale się postara (sranie w banie) i tak się stara 8 lat, co jakiś czas mu przypominałam ... (pamiętasz, na początku Ty też miałaś problemy, ja to rozumiałem..- moje poczucie winy). Myślałam, że ta blokada dotyczy ogólnie seksu... na pewno, dorosły, zdrowy facet i tak sobie żyje bez seksu 8 lat... chyba, że ręczna robota... chociaż też nie zauważyłam... Gdyby głupota mogła latać.. to wiecie, dotarłabym do księżyca.
Plan, czytać literaturę, rozpocząć terapię z psychologiem, odnaleźć się i wzmocnić psychicznie, zbierać dowody ... a potem ...
Trzymajcie się cieplutko...serdecznie pozdrawiam smile

Może nie jest zdrowy, a może coś tam. Nie wiadomo.
Kobieto. To Ty potencjał marnujesz. A mógłby taki tyci być.
Wykorzystaj co masz.
Nie będzie Ci żal? Już nie jest? Że w domu jesteś a mogłabyś tyle.
8 lat nie dałabym rady.

Fajna z Ciebie babka, fajnie nam tutaj piszesz.
I taki dystans do siebie, no smile

Pokaż Panu Truskawce gdzie jego miejsce.:)

23 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Witajcie Dziewuszki - moje Wsparcie. Jak czytam siebie i Wasze odpowiedzi to sama się dziwię jaką jestem idiotką i pomyśleć, że mam doktorat (taką fanaberię robioną w tzw. międzyczasie z malutkim dzieckiem na rękach) a pewne obszary mózgu jakby pozostały na poziomie niedorozwiniętego dziecka.
Ja cały czas myślałam, że tak to wszystko powinno być, słynne powiedzenie, że życie w rodzinie to kompromis. On pracuje, zarabia dużo więcej ode mnie, ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę. Więc powinnam się dostosować, żeby jakoś to ogarnąć, stworzyć ciepły dom (tak miałam wpojone, że kobieta jest za to odpowiedzialna - chociaż moja matka jakby przeczyła wzorcom to jednak jeszcze bardziej mnie determinowało aby u mnie było lepiej, najlepiej). Moja praca zawodowa nigdy nie była traktowana zbyt poważnie, chociaż mam sporo sukcesów, jednak przy nim .... i generalnie najpierw dom i obowiązki a potem jak mi czasu zostanie... też mogłam być zawodowo dzisiaj w innym miejscu ale to wymaga większego poświęcenia i zaangażowania, pomocy z drugiej strony... Ale ja zawsze myślałam, że tak powinno być, jak jedna osoba dużo pracuje.. to druga (kobieta) musi ogarnąć resztę...Tylko, że on ma teraz taką pozycję, że już nie wymaga to od niego tyle zaangażowania.. jednak się przyzwyczaił do wykorzystywania mnie..
Hm - pytasz dlaczego tyle lat bez seksu mnie nie zastanowiło... no właśnie (idiotka) powiedział, że ma blokadę i nie potrafi tego wytłumaczyć ale się postara (sranie w banie) i tak się stara 8 lat, co jakiś czas mu przypominałam ... (pamiętasz, na początku Ty też miałaś problemy, ja to rozumiałem..- moje poczucie winy). Myślałam, że ta blokada dotyczy ogólnie seksu... na pewno, dorosły, zdrowy facet i tak sobie żyje bez seksu 8 lat... chyba, że ręczna robota... chociaż też nie zauważyłam... Gdyby głupota mogła latać.. to wiecie, dotarłabym do księżyca.
Plan, czytać literaturę, rozpocząć terapię z psychologiem, odnaleźć się i wzmocnić psychicznie, zbierać dowody ... a potem ...
Trzymajcie się cieplutko...serdecznie pozdrawiam smile

Ty mi się tu od idiotek nie wyzywaj !!! Bywa każdy popełnia błędy ale szanuj samą siebie i siebie nie deprecjonuj. Może zachowywałaś się idiotycznie ale idiotką nie jesteś.

Wiem jak to jest z tym seksem. Mój też miał "blokadę" bo ponoć go w łóżku obfukałam. Ech.... szkoda gadać o tym. Ty masz potencjał z tym doktoratem !!! Dlatego walcz o siebie i wszystko będzie ok.

Posty [ 22 946 do 23 010 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 352 353 354 355 356 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026