netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 254 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 351 352 353 354 355 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 881 do 22 945 z 26 310 ]

22 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I to zdanie chyba jest najważniejsze - to ostatnie smile
My czasem to prawo innym odbieramy, zamiast żyć po swojemu i skoro ktoś nie chce tak, jak my, dać mu spokój.

kiedysbylam, nie wiem dlaczego oczekujesz od znajomych osądzenia męża, oddania mu sprawiedliwości. On ma winy wobec Ciebie, wobec nic nie. Słusznie postępują.Dojrzewasz teraz w przyspieszonym tempie.

Happyfull, nie jesteś z kamienia przecie, a ciekawość... No fajnie, że chłopczyk ma ofiarę na stałe i jeszcze lepiej, że to nie Ty.

22 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A jak mówi wiara katolicka?
Że nie można się odkochać? Że trzeba trwać mimo wszystko?
Bo ja widzę tych wierzących, co do kościółka biegają, co kochanki do domu zapraszają jak tylko żony nie ma. Katolicy k..a mać.
Ja myślę, że oczekiwałaś wsparcia. Wszak ludziom czasem ciężko zdobyć się na odrobinę empatii.
A może on w tym palce maczał, żeby Ci zaplecze odpowiednie załatwić. "Biedny miś".

apropos "wierzących" to mnie zawsze rozwala widok oboj jednego pobliskiego kościoła. Kończy się msza i święte towarzystwo wylega z kościoła, ale 150m na przejście dla pieszych nikt nie pójdzie bo przecie trzeba pruć środkiem ulicy i ruch tamować. Każdy od komunii zapitala ale przecież łamanie prawa drogowego to nie grzech ??? ha ha ha mnie zawsze bawi ta hipokryzja wierzących.
Najfajniej było jak się kiedyś w rodzinie mojego męża pięcio kilowy wczesniak urodził. Poezja normalnie wink.

22 883

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moim zdaniem to nie temat o wierze. O sobie w jej kontekście możemy pisać (pozytywnie i negatywnie), ale warto uszanować te z nas, które wierzą i widzą w tym sens. Bo wrzucenie dziewczyn do tego samego worka z każdym katolikiem i tez z tymi kilkoma, co to przepisów drogowych nie przestrzega jest generalizacją i nadużyciem.
Zresztą przy wychodzeniu z tego nałogu, wiara jest bardzo pomocna wg. książek

22 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
hm... napisał/a:

A jak mówi wiara katolicka?
Że nie można się odkochać? Że trzeba trwać mimo wszystko?
Bo ja widzę tych wierzących, co do kościółka biegają, co kochanki do domu zapraszają jak tylko żony nie ma. Katolicy k..a mać.
Ja myślę, że oczekiwałaś wsparcia. Wszak ludziom czasem ciężko zdobyć się na odrobinę empatii.
A może on w tym palce maczał, żeby Ci zaplecze odpowiednie załatwić. "Biedny miś".

apropos "wierzących" to mnie zawsze rozwala widok oboj jednego pobliskiego kościoła. Kończy się msza i święte towarzystwo wylega z kościoła, ale 150m na przejście dla pieszych nikt nie pójdzie bo przecie trzeba pruć środkiem ulicy i ruch tamować. Każdy od komunii zapitala ale przecież łamanie prawa drogowego to nie grzech ??? ha ha ha mnie zawsze bawi ta hipokryzja wierzących.
Najfajniej było jak się kiedyś w rodzinie mojego męża pięcio kilowy wczesniak urodził. Poezja normalnie wink.

Zakłamanie, obłuda i brak moralności najczęściej.
Mnie też to rozwala.
Albo te dzieci księży, prostytutki na plebanii, spirale u sióstr zakonnych. Świętojebliwość.

22 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Moim zdaniem to nie temat o wierze. O sobie w jej kontekście możemy pisać (pozytywnie i negatywnie), ale warto uszanować te z nas, które wierzą i widzą w tym sens. Bo wrzucenie dziewczyn do tego samego worka z każdym katolikiem i tez z tymi kilkoma, co to przepisów drogowych nie przestrzega jest generalizacją i nadużyciem.
Zresztą przy wychodzeniu z tego nałogu, wiara jest bardzo pomocna wg. książek

Oczywiście ja szanuję. Więcej nie powiem.

22 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

I to zdanie chyba jest najważniejsze - to ostatnie smile
My czasem to prawo innym odbieramy, zamiast żyć po swojemu i skoro ktoś nie chce tak, jak my, dać mu spokój.

kiedysbylam, nie wiem dlaczego oczekujesz od znajomych osądzenia męża, oddania mu sprawiedliwości. On ma winy wobec Ciebie, wobec nic nie. Słusznie postępują.Dojrzewasz teraz w przyspieszonym tempie.

Happyfull, nie jesteś z kamienia przecie, a ciekawość... No fajnie, że chłopczyk ma ofiarę na stałe i jeszcze lepiej, że to nie Ty.

Czekaj, czekaj.
Niech nie osądzają, bo co im do tego.
Ale to, że nie zaprosili, a są w jakichś tam relacjach towarzyskich to świadczy tylko i wyłącznie o nich.

22 887 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-24 15:44:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
raki napisał/a:

Moim zdaniem to nie temat o wierze. O sobie w jej kontekście możemy pisać (pozytywnie i negatywnie), ale warto uszanować te z nas, które wierzą i widzą w tym sens. Bo wrzucenie dziewczyn do tego samego worka z każdym katolikiem i tez z tymi kilkoma, co to przepisów drogowych nie przestrzega jest generalizacją i nadużyciem.
Zresztą przy wychodzeniu z tego nałogu, wiara jest bardzo pomocna wg. książek

Oczywiście ja szanuję. Więcej nie powiem.

Dziewczyny w Pl chodzi sie tylko do kosciola a nie wierzy !!! Zreszta polski kosciol to nie wiara tylko jak dla mnie gloszenie, ze spotka Cie kara i skonczysz w ogniu piekielnym jak nie bedziesz robic tego co ksiadz kaze !!!

A ludzie sa dulscy i Panu Bogu swieczke pala a i diablu ogarek tongue Taka moralnosc Polakow sad

Przeciez ta cala filozofia z kara to nic innego niz manipulacja sad A jak w to sie wierzy to i sie wierzy, ze jestesmy zle i szatan w nas siedzi !!!!
Moja babcia mi zawsze powtarzala, ze bac to sie trzeba tylko ludzi !!!!!!!!!!!! I wierze jej smile Zadnych szatanow sie nie boje tongue
A i ognia piekielnego tez nie - juz jeden pozar przezylam i zyje tongue
Nawet ogien mnie oszczedzil czyli zaden szatan we mnie nie siedzi tongue

Juz pisalam, ze lubie chodzic do kociola ale nie na msze tylko posiedziec i pomyslec i nawet pomodlic smile Ale tylko ja i nikt wiecej !!!
Wierze w Boga !!! Mojego nie koscielnego smile Nie wiem czy katolickiego - po prostu w Boga !!!!
A i moglabym sie modlic do mojego Boga nawet w meczecie. Bo to jest miejsce do modlitwy smile
I lubie filozofie buddyjska a tam nie ma Boga.

22 888 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-24 15:43:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
raki napisał/a:

Moim zdaniem to nie temat o wierze. O sobie w jej kontekście możemy pisać (pozytywnie i negatywnie), ale warto uszanować te z nas, które wierzą i widzą w tym sens. Bo wrzucenie dziewczyn do tego samego worka z każdym katolikiem i tez z tymi kilkoma, co to przepisów drogowych nie przestrzega jest generalizacją i nadużyciem.
Zresztą przy wychodzeniu z tego nałogu, wiara jest bardzo pomocna wg. książek

Oczywiście ja szanuję. Więcej nie powiem.

Dziewczyny w Pl chodzi sie tylko do kosciola a nie wierzy !!! Zreszta polski kosciol to nie wiara tylko jak dla mnie gloszenie, ze spotka Cie kara i skonczysz w ogniu piekielnym jak nie bedziesz robic tego co ksiadz kaze !!!

A ludzie sa dulscy i Panu Bogu swieczke pala a i diablu ogarek tongue Taka moralnosc Polakow sad

Przeciez ta cala filozofia z kara to nic innego niz manipulacja sad A jak w to sie wierzy to i sie wierzy, ze jestesmy zle i szatan w nas siedzi !!!!
Moja babcia mi zawsze powtarzala, ze bac to sie trzeba tylko ludzi !!!!!!!!!!!! I wierze jej smile Zadnych szatanow sie nie boje tongue
A i ognia piekielnego tez nie - juz jeden pozar przezylam i zyje tongue
Nawet ogien mnie oszczedzil czyli zaden szatan we mnie nie siedzi tongue

Zgadzam się absolutnie.
Jedna rzecz rzuca się w oczy szczególnie. To, że ludzie niby (nie wiem skąd to się bierze, czy to też nie wskutek manipulacji) w imię wiary pozwalają się krzywdzić, wykorzystywać, etc. Tego nigdy nie zrozumiem.

22 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Moim zdaniem to nie temat o wierze. O sobie w jej kontekście możemy pisać (pozytywnie i negatywnie), ale warto uszanować te z nas, które wierzą i widzą w tym sens. Bo wrzucenie dziewczyn do tego samego worka z każdym katolikiem i tez z tymi kilkoma, co to przepisów drogowych nie przestrzega jest generalizacją i nadużyciem.
Zresztą przy wychodzeniu z tego nałogu, wiara jest bardzo pomocna wg. książek

Raki ja uważam, że mogę pisać o własnych obserwacjach co nie zmienia postaci rzeczy, że jestem osobą wierzacą aczkolwiek chodzenie do kościoła w takim wymiarze jak w PL mnie po prostu mierźi.

To co opisuję to jest istna hipokryzja i nie powinna nikogo obrażać o ile wierzy i hipokrytą nie jest, bo ja do samej wiary i wyznania nic nie mam. Tylko po prostu nie mogę znieść tego kiedy ktoś mi opowiada farmazony o swojej wierze i co trzeba, a czego nie trzeba, ocenia innych, a później jak córka zachodzi w ciążę to natychmiast wesele i oczywiście udawanie, że ciąża po ślubie i pięcio kilowy siedmiomiesięczny "wcześniak". Śmiałam się, że dobrze, że tak szybko wylazł bo jakby donosiła to może by ją rozerwało wink ha ha ha. Sorry ale takie rzeczy są dla mnie żenujące.

22 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja sie z Wami zgadzam. Swoje poglady tez mam i dynda juz wyraziłam  ty hm...napisalas normalnie, ale post Ehdi odebralam juz jako obrazliwy.

Zreszta w kosciele coraz częściej mówi sie by jednak odchodzić z patologii, zaczynaja bic sie w piers.
Szkoda tylko, ze wiara niestety sprxyja w trwaniu, cierpieniu i krzywdzeniu w imie "...na zle".
Czytalam swego czasu wypowiedz ksiedza dot.roznych uzaleznien o kobiecie, ktora 20 lat trwala az maz w koncu przestal chyvb pic lub zaliczac panienki. Ona byla szczesliwa, a ksiadz powiedzial:ale co było z jej życiem przez te lara, codziennoscia, dziecmi, karierea itp. ile nie zrobila i ja ominelo, szkoda jej zmarnowanych lat.

22 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja sie z Wami zgadzam. Swoje poglady tez mam i dynda juz wyraziłam  ty hm...napisalas normalnie, ale post Ehdi odebralam juz jako obrazliwy.

Zreszta w kosciele coraz częściej mówi sie by jednak odchodzić z patologii, zaczynaja bic sie w piers.
Szkoda tylko, ze wiara niestety sprxyja w trwaniu, cierpieniu i krzywdzeniu w imie "...na zle".
Czytalam swego czasu wypowiedz ksiedza dot.roznych uzaleznien o kobiecie, ktora 20 lat trwala az maz w koncu przestal chyvb pic lub zaliczac panienki. Ona byla szczesliwa, a ksiadz powiedzial:ale co było z jej życiem przez te lara, codziennoscia, dziecmi, karierea itp. ile nie zrobila i ja ominelo, szkoda jej zmarnowanych lat.

Mądry ksiądz.

22 892 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-24 16:20:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
raki napisał/a:

Czytalam swego czasu wypowiedz ksiedza dot.roznych uzaleznien o kobiecie, ktora 20 lat trwala az maz w koncu przestal chyvb pic lub zaliczac panienki. Ona byla szczesliwa, a ksiadz powiedzial:ale co było z jej życiem przez te lara, codziennoscia, dziecmi, karierea itp. ile nie zrobila i ja ominelo, szkoda jej zmarnowanych lat.

Mądry ksiądz.

A moze wie o czym mowi z doswiadczenia ? Moze DDA ?
Czy to madrosc ? Nie to prawda oczywista jak dla mnie !!! Czemu ta prawde nazywamy madroscia ?

22 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ja sie z Wami zgadzam. Swoje poglady tez mam i dynda juz wyraziłam  ty hm...napisalas normalnie, ale post Ehdi odebralam juz jako obrazliwy.

Zreszta w kosciele coraz częściej mówi sie by jednak odchodzić z patologii, zaczynaja bic sie w piers.
Szkoda tylko, ze wiara niestety sprxyja w trwaniu, cierpieniu i krzywdzeniu w imie "...na zle".
Czytalam swego czasu wypowiedz ksiedza dot.roznych uzaleznien o kobiecie, ktora 20 lat trwala az maz w koncu przestal chyvb pic lub zaliczac panienki. Ona byla szczesliwa, a ksiadz powiedzial:ale co było z jej życiem przez te lara, codziennoscia, dziecmi, karierea itp. ile nie zrobila i ja ominelo, szkoda jej zmarnowanych lat.

Raki co jest obraźliwego w opisywaniu faktów ?? Byłam w tym kościele na mszy nie raz i nie raz widziałam te paniusie od komunii lecące ulicą na przełaj. Nie raz i nie dwa Panie zatrzymywały ruch parasolkami. Nie pomagały nawet słowa księdza, który tłumaczył, że to grzech. To jest po prostu hipokryzja i tyle. Ja tego nie uznaje i mam prawo to wyśmiewać.

Nie wspomnę o tym jak po operacji kolana jedna berciara mnie zwyzywała, że siedze i jej miejsca nie ustąpie. Sorry ale nie mój klimat i tyle.

Dodatkowo kuzynka od "wcześniaka" na innym weselu zasuwała i opowiadała wszystkim, że ślub bo ciąza, a to taki mezalians. Zapomniała, że jej córka sama wyszła za mąż z wpadki. Takich rzeczy też nie trawię i nigdy nie będę trawić. Żeby było śmieszniej oba małżeństwa są szczęsliwe i żyją ze sobą do dziś. Urzadzanie takiego cyrku było moim zdaniem absolutnie bezcelowe. Ja nie mam problemu, że laska idzie w ciaży do ślubu, a niech sobie idzie, jej sprawa. Obgadywać jej nie będę i nie uznaję tego za coś zdrożnego.

Byłam na wielu mszach i powiem szczerze, że po niektórych kazaniach mi się nóż w kieszeni otwierał. Dlatego teraz nie chodzę i nie mam problemu. Nie osądzam jednak ludzi głęboko wierzących, którzy chodzą do kościoła się modlić ale wiele osób tam zasuwa nie w celu duchowego przeżycia ale aby odbębnić obowiązek. Jesli dla kogoś komunia jest przeżyciem (a powinna być) to nie będzie robił maniany tuż za bramą kościoła.

22 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
raki napisał/a:

Czytalam swego czasu wypowiedz ksiedza dot.roznych uzaleznien o kobiecie, ktora 20 lat trwala az maz w koncu przestal chyvb pic lub zaliczac panienki. Ona byla szczesliwa, a ksiadz powiedzial:ale co było z jej życiem przez te lara, codziennoscia, dziecmi, karierea itp. ile nie zrobila i ja ominelo, szkoda jej zmarnowanych lat.

Mądry ksiądz.

A moze wie o czym mowi z doswiadczenia ? Moze DDA ?
Czy to madrosc ? Nie to prawda oczywista jak dla mnie !!! Czemu ta prawde nazywamy madroscia ?

Bo w tym przypadku to nie takie oczywiste smile

22 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull przecież to jest mądrość. Ba... mądrość która kształtowałą się w społeczeństwie przez setki lat. Nieważne, czy ktoś jest katolikiem, czy nie trudno jest mu zaakceptować rozbicie małżeństwa, rodziny. Przez lata nawet w psychologii uważano, że alkoholikowi należy nadskakiwać w pewien sposób. Nowy sposób podejścia do uzależnień, małżeńśtwa itp, wynika ze zmian kulturowych i dojrzewania społeczeństwa, co do teraz nie jest wcale takie łatwe i oczywiste.

Ehdi, Twój post był prześmiewczy i napisany w sposób obejmujący wszystkich katolików. A po co? Dlaczego kogoś wyśmiewać. Ciebie nikt nie wyśmiewa za kwiatki na balkonie, czy spotkania z mężem mimo odejścia. Każdy ma prawo robić, co mu się podoba. Nie o tym była mowa zresztą, bo przecież dziewczyny są głęboko wierzące i mają ostry zgryz moralny. Nic im nie pomoże, jak będziemy pisać o przestrzeganiu zasad ruchu drogowego przez katolików, bo one są w innej kategorii wierzących. I na pewno nie jest im łatwo poradzić sobie ze świętym sakramentem.

Tak z doświadczenia, teraz nie jest trudno uzyskać unieważnienie małżeństwa, jeśli się wie do jakiej diecezji uderzyć (o dziwo dość łatwo w opolskiej, a może właśnie nie o dziwo). Kiedyś byłam miałaby szanse, z powodu niedojrzałości męża.

22 896 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-24 20:33:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Nowy sposób podejścia do uzależnień, małżeńśtwa itp, wynika ze zmian kulturowych i dojrzewania społeczeństwa, co do teraz nie jest wcale takie łatwe i oczywiste.

Edukacja sie klania. Ogladacie serial "Gleboka woda" ? Ja jestem pod wrazeniem.
Wiecie co ja widze po mojej mamie, ze ona cos tam sie dowie i niby wie ale jakby nie docieralo sad sad sad  Tak jak mi powiedziala na pocieszenie: Jakos to bedzie a ja rzucilam sluchawka, bo nie sluchala co do niej mowilam !!! Jakos to bedzie - nie cierpie tego stwierdzenia !!! Jakos to znaczy jak ?
Bylam pyskata jako nastolatka a wcale sie nie uwazalam za pyskata tylko wiedzialam, ze mam racje, ale dziewczynce nie przystoi !!!
Wiecie jak o mnie mowili : takie chlopaczysko smile

Nie wiem ale wydaje mi sie czasami, ze moj karaluch upajal sie, ze z tego chlopaczyska stalam sie grzeczna dziewczynka sad
Juz nie chce byc grzeczna dziewczynka wole byc teraz dorosla chlopaczyca - czyli baba z jajami tongue
No i znowu stereotypy: chlopaczyca albo z jajami sad

Ok powiem tak: Chce byc madra kobieta, ktora nie da sobie w kasze dmuchac smile Tak mi dopomoz swiety Walenty tongue

22 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jakie to kuriozalne, większość z nas taka silna, walcząca, pyskata, zbuntowana, a wszystkie dałyśmy się ugotować jak jakieś kluchy i to same rześmy wlazły jeszcze do wrzątku wink

Ja u siebie dostrzegam (w tych fantazjach) taką silną potrzebę wtulenia się w kogoś i na chwilę chociaż zapomnienia o tej całej odpowiedzialności, którą dźwigam (nawet nie tyle zyciowo, co też zawodowo). Tak na chwilkę się oprzeć, nie tracąc niezależności. I wileka baba jestem, a czuję się taka malutka. Pewnie temu dałam się upiec.

O jakąś równowagę w tym wszystkim też chodzi.

22 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Nowy sposób podejścia do uzależnień, małżeńśtwa itp, wynika ze zmian kulturowych i dojrzewania społeczeństwa, co do teraz nie jest wcale takie łatwe i oczywiste.

Edukacja sie klania. Ogladacie serial "Gleboka woda" ? Ja jestem pod wrazeniem.
Wiecie co ja widze po mojej mamie, ze ona cos tam sie dowie i niby wie ale jakby nie docieralo sad sad sad  Tak jak mi powiedziala na pocieszenie: Jakos to bedzie a ja rzucilam sluchawka, bo nie sluchala co do niej mowilam !!! Jakos to bedzie - nie cierpie tego stwierdzenia !!! Jakos to znaczy jak ?
Bylam pyskata jako nastolatka a wcale sie nie uwazalam za pyskata tylko wiedzialam, ze mam racje, ale dziewczynce nie przystoi !!!
Wiecie jak o mnie mowili : takie chlopaczysko smile

Nie wiem ale wydaje mi sie czasami, ze moj karaluch upajal sie, ze z tego chlopaczyska stalam sie grzeczna dziewczynka sad
Juz nie chce byc grzeczna dziewczynka wole byc teraz dorosla chlopaczyca - czyli baba z jajami tongue
No i znowu stereotypy: chlopaczyca albo z jajami sad

Ok powiem tak: Chce byc madra kobieta, ktora nie da sobie w kasze dmuchac smile Tak mi dopomoz swiety Walenty tongue

Jakoś to znaczy nijak.
Takie gadanie żeby gadać.


A mnie matka mówiła, że pyskuje. W jej pojęciu tylko rodzic ma rację.
Jak miałam dwadzieścia kilka lat też tak gadała.

22 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj dziewczyny, że się pyskuje, albo lepiej "ma się nie wyparzonę gembę" to typowe smile taki stereotyp wychowania.
Ja od zawsze jestem dosadna w określeniach i mówię np., że coś jest ochydne, zamiast niesmaczne, co mi mama wypomina. Każdy jest jaki jest.
To resztki wychowywania grzecznych panienek.

22 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi, Twój post był prześmiewczy i napisany w sposób obejmujący wszystkich katolików. A po co? Dlaczego kogoś wyśmiewać. Ciebie nikt nie wyśmiewa za kwiatki na balkonie, czy spotkania z mężem mimo odejścia. Każdy ma prawo robić, co mu się podoba. Nie o tym była mowa zresztą, bo przecież dziewczyny są głęboko wierzące i mają ostry zgryz moralny. Nic im nie pomoże, jak będziemy pisać o przestrzeganiu zasad ruchu drogowego przez katolików, bo one są w innej kategorii wierzących. I na pewno nie jest im łatwo poradzić sobie ze świętym sakramentem.

Raki z całym szacunkiem napisałam o osobach wierzących w cudzysłowie i wyraźnie to z tego wynika. Ja może mam na to inne spojrzenie jako osoba prześladowana za inne wyznanie. Wiele wycierpiałam za to w dzieciństwie i nie tylko. Nie mówię tylko o katolikach, a akurat skojarzyło mi się z tym kościołem, który znam. Widzisz dla mnie kościół nieważny ale sporo mnie spotkało nieprzyjemności właśnie ze strony katolików. Wiele ignorancji i braku wiedzy na temat innych wyznań, zaślepienie i generalnie spojrzenie tylko w jedna stronę. Nawet rodzina mojego męża. Na swojej drodze spotkałam tylko jednego księdza, który był moim zdaniem wybitny i jeszcze kilku sensownych kapłanów. Jeśli jednak chodzi o osoby wyznania katolickiego to niestety nie spotkałam się jeszcze z osobą, która by rozumiała i która by pokusiła się o wystawienie nosa poza własne ramy. Kiedyś nawet mi radzono abym ukrywała własne wyznanie ale podjęłam decyzję, że nie zamierzam.

W Polsce niestety wszelkie odmienności są piętnowane. Natomiast hipokryzja jest w każdym kościele. W kościele katolickim jest ona jednak najbardziej widoczna.

Nie wiem też dlaczego słowo "kościół" utożsamiane jest od razu z kościołem katolickim. Raki istnieją różne kościoły. Dlaczego uznałaś, że mówię o katolikach ???

22 901

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja od razu przejdę do rzeczy, bo padam na twarz. Dzisiaj MM nie jadł truskawek bo.... mu nie umyłam. Zawsze robię to po południu, myję dla wszystkich, a dzisiaj miałam tyle na głowie, że się nie wyrobiłam. Zakupy, sprzątanie, nawet dziecku kolacji nie zrobił, wróciłam do domu a mały głodny jak pies, jemu tylko umyłam. MM po kolacji chodził, zaglądał....a ja prasowałam ciuchy na jutro, jego koszula była na końcu kolejki, więc się nie odzywał. W końcu, jak już usiadłam zapytał, czy nie ma dla niego truskawek. Powiedziałam, że są w lodówce, on na to: ale nie umyte, odrzekłam, że gdyby miał sumienie to umyłby dla siebie i dla mnie...głupio mu się chyba zrobiło bo kilka umył i poszedł. Chyba się robię bierno-agresywna.
A co do moich paranoi ... gdzieś wewnątrz podejrzewam, że chodzi do agencji towarzyskiej, nie mam dowodów. Ale, nie sypia ze mną od lat, tknęło mnie gdy kiedyś wrócił do domu z wyraźnym śladem szminki na policzku. W sumie dość łatwo było to wytłumaczyć, ale gdy mu powiedziałam (spokojnie) strasznie się zdenerwował. Poszedł się umyć i coś tam bredził o farbie, której mógł dotknąć. Nie ma kogoś na stałe, bo nie znika po południami, nie chowa się, nie wyjeżdża. Więc musi to załatwiać w ciągu dnia, zresztą pod względem zaangażowania w cokolwiek oprócz pracy, zawsze idzie na łatwiznę. Dzisiaj kolejny sygnał, powiedział, że ma jutro b. ważne spotkanie ale nie wie o której godz. na wypadek gdyby nie mógł po południu zawieźć syna na piłkę. Zawsze przyjmowałam to jako oczywistą oczywistość ale dzisiaj zaczęłam kombinować, jeżeli to jest ważne spotkanie, z ważnymi osobami, to co, oni tak się skrzykują w ciągu dnia bez ładu i składu, przecież muszą wcześniej planować takie rzeczy. Wiem kto ma tam rzekomo być, to nie są osoby dysponujące nadmiarem czasu i raczej umawiają się przez sekretarki, hm... Nie wiem, może przez to wszystko wszędzie widzę spisek, to jakiś obłęd...A nawet, jak to sprawdzić???

22 902 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-24 23:53:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi, odnosiłam się do hm..., która wyraźnie pisała o wierze katolickiej. Stąd założenie. Uważać możesz cokolwiek zechcesz przcież, ale po prostu dla mnie ten post, jeszcze w kontekście wpisu dziewczyn, nie był na miejscu i tyle. Średnio dużo wniósł.
Generalizacja też mi się nie podoba, nawet w poście ostatnim.
Jako była katoliczka, powiem Ci, że za czasów katolicyzmu bardzo interesowały mnie inne wyznania. Dużo czytałam, ba miałam do czynienia z ewangelikami (i nie tylko), też chodząc do ich Kościoła i przyglądając się im - nie tylko w teorii, ale odbieraniu przez nich dogmatów wiary.

Znam wiele takich osób, z podejściem podobnym, ale też skrajnym.
Hipokryzja jest nie tylko w Polsce. W Hiszpanii np również, co wiem z autopsji. Pewnie Włochy też można by w to wliczyć. W kościele katolickim widzimy najwięcej hipokryzji, bo toć u nas właściwie jest tylko kościół katolicki, a inne kościoły to zaledwie kropla w morzu.

PokreconaOna Koleżanka, detektyw (warto wydać, w przyszłości się zaoszczędzi, a usługi nie są tak drogie), Ty sama.Może to Ci ułatwi podjęcie jakiś decyzji, co dalej. Bo na razie się taplasz w błotku.

22 903 Ostatnio edytowany przez Ehdi (2013-06-25 00:01:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi, odnosiłam się do hm..., która wyraźnie pisała o wierze katolickiej. Stąd założenie. Uważać możesz cokolwiek zechcesz przcież, ale po prostu dla mnie ten post, jeszcze w kontekście wpisu dziewczyn, nie był na miejscu i tyle. Średnio dużo wniósł.
Generalizacja też mi się nie podoba, nawet w poście ostatnim.
Jako była katoliczka, powiem Ci, że za czasów katolicyzmu bardzo interesowały mnie inne wyznania. Dużo czytałam, ba miałam do czynienia z ewangelikami (i nie tylko), też chodząc do ich Kościoła i przyglądając się im - nie tylko w teorii, ale odbieraniu przez nich dogmatów wiary.

Znam wiele takich osób, z podejściem podobnym, ale też skrajnym.
Hipokryzja jest nie tylko w Polsce. W Hiszpanii np również, co wiem z autopsji. Pewnie Włochy też można by w to wliczyć. W kościele katolickim widzimy najwięcej hipokryzji, bo toć u nas właściwie jest tylko kościół katolicki, a inne kościoły to zaledwie kropla w morzu.

Raki gdzie w ostatnim poście widzisz generalizację ?? Piszę, że mnie spotkało wiele nieprzyjemności ze strony katolików. Chyba wiem o czym piszę ?? Wiem też jakiego wyznania były to osoby. Dlaczego też uważasz, że generalizuję pisząc, że nie spotkałam jeszcze katolika, który by rozumiał coś więcej ?? Gdzie tu generalizacja bo ja nie łapię do końca ???

To, że odmienności w Polsce są zwalczane ?? To chyba fakt, a nie generalizacja. Wystarczy otworzyć pierwszą lepsza gazetę.

PokręcOna może ty go naprawdę pośledź sama albo z koleżanką.

22 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Jeśli jednak chodzi o osoby wyznania katolickiego to niestety nie spotkałam się jeszcze z osobą, która by rozumiała i która by pokusiła się o wystawienie nosa poza własne ramy. Kiedyś nawet mi radzono abym ukrywała własne wyznanie ale podjęłam decyzję, że nie zamierzam.

W Polsce niestety wszelkie odmienności są piętnowane. Natomiast hipokryzja jest w każdym kościele. W kościele katolickim jest ona jednak najbardziej widoczna.

Ehdi wlasnie poznalas !!! Mnie i inne dziewczyny a wiec nie pisz, ze "nie spotkalas".  No chyba, ze my sie nie liczymy ? Nawet moi rodzice i siostra z prowincji nie maja nic przeciwko innym wyznaniom.

Mierzysz wszystkim swoja miara !!! Oczywiscie, ze w PL odmiennosci sa pietnowane ale nie tylko w Pl . W De tez nie chca budowac meczetow a w Szwajcarii chyba slyszalas bylo referendum i nie bedzie meczetow, bo tak sie spoleczenstwo wypowiedzialo.

A co powiesz o islamie ? Hipokryzja w islamie nie jest widoczna ?

Ale nie o to chodzi !!! Ehdi czasami mi sie wydaje, ze Twoje cierpienie czy zle doswiadczenia daja Ci prawo do ....nie wiem czego ?

Wiesz Ehdi ja na razie widze, ze duzo czytasz i to dobrze ale masz tylko troszeczke opanowana teorie a praktyka jeszcze nie zaczeta sad Tak Ehdi nie zaczeta !!! Duzo zlosci i zwalania winy na innych !!! A Ty to niewinna albo nieswiadoma ?
Odloz moze swoje ksiazki i popatrz co sie w kolo Ciebie dzieje !!! Swiat nie kreci sie w kolo Ciebie i nigdy nie bedzie !!!

A i przypomnialo mi sie, ze na Twoim blogu pisalas z jedna dziewczyna, ze kobiety z blogow moga komus swoim waleniem prosto z mostu zaszkodzic. Ja do tej pory nie wiedzialam co napisac ale teraz juz wiem smile Powiedzeniem prawdy nie mozemu nikomu zrobic krzywdy !!! Przeciez jezeli ktoras bedzie chciala zmian to bedzie sie musiala kiedys z ta prawda uporac ??? Co za roznica czy od razu czy dopiero za jakis czas ? Zreszta one pisaly, ze pomagaja tylko tym kobietom, ktore decyduja sie na rozstanie. Nikogo nie namawiaja !!! Ty Ehdi tez zdecydowalas sie odejsc i weszlas na bloga i jestes tutaj. My Cie wspieramy i widzimy jak pieknie manipulujesz tongue Ale my znamy te numery tongue

22 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Jeśli jednak chodzi o osoby wyznania katolickiego to niestety nie spotkałam się jeszcze z osobą, która by rozumiała i która by pokusiła się o wystawienie nosa poza własne ramy. Kiedyś nawet mi radzono abym ukrywała własne wyznanie ale podjęłam decyzję, że nie zamierzam.

W Polsce niestety wszelkie odmienności są piętnowane. Natomiast hipokryzja jest w każdym kościele. W kościele katolickim jest ona jednak najbardziej widoczna.

Ehdi wlasnie poznalas !!! Mnie i inne dziewczyny a wiec nie pisz, ze "nie spotkalas".  No chyba, ze my sie nie liczymy ? Nawet moi rodzice i siostra z prowincji nie maja nic przeciwko innym wyznaniom.

Mierzysz wszystkim swoja miara !!! Oczywiscie, ze w PL odmiennosci sa pietnowane ale nie tylko w Pl . W De tez nie chca budowac meczetow a w Szwajcarii chyba slyszalas bylo referendum i nie bedzie meczetow, bo tak sie spoleczenstwo wypowiedzialo.

A co powiesz o islamie ? Hipokryzja w islamie nie jest widoczna ?

Ale nie o to chodzi !!! Ehdi czasami mi sie wydaje, ze Twoje cierpienie czy zle doswiadczenia daja Ci prawo do ....nie wiem czego ?

Wiesz Ehdi ja na razie widze, ze duzo czytasz i to dobrze ale masz tylko troszeczke opanowana teorie a praktyka jeszcze nie zaczeta sad Tak Ehdi nie zaczeta !!! Duzo zlosci i zwalania winy na innych !!! A Ty to niewinna albo nieswiadoma ?
Odloz moze swoje ksiazki i popatrz co sie w kolo Ciebie dzieje !!! Swiat nie kreci sie w kolo Ciebie i nigdy nie bedzie !!!

A i przypomnialo mi sie, ze na Twoim blogu pisalas z jedna dziewczyna, ze kobiety z blogow moga komus swoim waleniem prosto z mostu zaszkodzic. Ja do tej pory nie wiedzialam co napisac ale teraz juz wiem smile Powiedzeniem prawdy nie mozemu nikomu zrobic krzywdy !!! Przeciez jezeli ktoras bedzie chciala zmian to bedzie sie musiala kiedys z ta prawda uporac ??? Co za roznica czy od razu czy dopiero za jakis czas ? Zreszta one pisaly, ze pomagaja tylko tym kobietom, ktore decyduja sie na rozstanie. Nikogo nie namawiaja !!! Ty Ehdi tez zdecydowalas sie odejsc i weszlas na bloga i jestes tutaj. My Cie wspieramy i widzimy jak pieknie manipulujesz tongue Ale my znamy te numery tongue

Happy sorry nie zrozumiałyśmy się chyba bo nie mówiłam absolutnie o tym. Z wami nigdy o religii nie rozmawiałam i się na ten temat nie wypowiadam. Jak kiedyś normalnie pogadamy to sobie zdanie wyrobię.

Nie mieszaj też tematów odnośnie bloga, a odnośnie religii bo to dwie różne rzeczy. Ja też nie pisałam, że "wywalenie prawdy prosto z mostu" komuś może zaszkodzić ale taki sposób postawienia sprawy może kogoś załamać i doprowadzić do tragedii. Ja nie wiem ale ja mam jednak jakieś poczucie odpowiedzialności za to co robię. Ja wtedy nie rozumiałam co się ze mną dzieję i byłam absolutnie na granicy. Rozmawiałam z moją terapeutką na ten temat i ona sama stwierdziła, że to bardzo zła metoda. Dlatego proszę nie mieszaj. Mnie to pomogło ale inną osobę mogłoby totalnie załamać. Dlatego ja wyraźnie i świadomie się odcięłam i miałam do tego prawo.

Nie wiem dlaczego Happy nie rozumiesz moich słów i tego co pisze. Dlaczego wyciągasz tylko poboczne wnioski ?? Ja mam poszanowanie dla odmienności. Zawsze je miałam. Nikim nie manipuluję to bynajmniej nadinterpretacja moich słów.

Mam teraz gorszy okres ale zdecydowanie nie pozwalam sobie na taki oceny.

22 906 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-25 01:17:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Jeśli jednak chodzi o osoby wyznania katolickiego to niestety nie spotkałam się jeszcze z osobą, która by rozumiała i która by pokusiła się o wystawienie nosa poza własne ramy. Kiedyś nawet mi radzono abym ukrywała własne wyznanie ale podjęłam decyzję, że nie zamierzam.

W Polsce niestety wszelkie odmienności są piętnowane. Natomiast hipokryzja jest w każdym kościele. W kościele katolickim jest ona jednak najbardziej widoczna.

Ehdi wlasnie poznalas !!! Mnie i inne dziewczyny a wiec nie pisz, ze "nie spotkalas".  No chyba, ze my sie nie liczymy ? Nawet moi rodzice i siostra z prowincji nie maja nic przeciwko innym wyznaniom.

Mierzysz wszystkim swoja miara !!! Oczywiscie, ze w PL odmiennosci sa pietnowane ale nie tylko w Pl . W De tez nie chca budowac meczetow a w Szwajcarii chyba slyszalas bylo referendum i nie bedzie meczetow, bo tak sie spoleczenstwo wypowiedzialo.

A co powiesz o islamie ? Hipokryzja w islamie nie jest widoczna ?

Ale nie o to chodzi !!! Ehdi czasami mi sie wydaje, ze Twoje cierpienie czy zle doswiadczenia daja Ci prawo do ....nie wiem czego ?

Wiesz Ehdi ja na razie widze, ze duzo czytasz i to dobrze ale masz tylko troszeczke opanowana teorie a praktyka jeszcze nie zaczeta sad Tak Ehdi nie zaczeta !!! Duzo zlosci i zwalania winy na innych !!! A Ty to niewinna albo nieswiadoma ?
Odloz moze swoje ksiazki i popatrz co sie w kolo Ciebie dzieje !!! Swiat nie kreci sie w kolo Ciebie i nigdy nie bedzie !!!

A i przypomnialo mi sie, ze na Twoim blogu pisalas z jedna dziewczyna, ze kobiety z blogow moga komus swoim waleniem prosto z mostu zaszkodzic. Ja do tej pory nie wiedzialam co napisac ale teraz juz wiem smile Powiedzeniem prawdy nie mozemu nikomu zrobic krzywdy !!! Przeciez jezeli ktoras bedzie chciala zmian to bedzie sie musiala kiedys z ta prawda uporac ??? Co za roznica czy od razu czy dopiero za jakis czas ? Zreszta one pisaly, ze pomagaja tylko tym kobietom, ktore decyduja sie na rozstanie. Nikogo nie namawiaja !!! Ty Ehdi tez zdecydowalas sie odejsc i weszlas na bloga i jestes tutaj. My Cie wspieramy i widzimy jak pieknie manipulujesz tongue Ale my znamy te numery tongue

Happy sorry nie zrozumiałyśmy się chyba bo nie mówiłam absolutnie o tym. Z wami nigdy o religii nie rozmawiałam i się na ten temat nie wypowiadam. Jak kiedyś normalnie pogadamy to sobie zdanie wyrobię.

Nie mieszaj też tematów odnośnie bloga, a odnośnie religii bo to dwie różne rzeczy. Ja też nie pisałam, że "wywalenie prawdy prosto z mostu" komuś może zaszkodzić ale taki sposób postawienia sprawy może kogoś załamać i doprowadzić do tragedii. Ja nie wiem ale ja mam jednak jakieś poczucie odpowiedzialności za to co robię. Ja wtedy nie rozumiałam co się ze mną dzieję i byłam absolutnie na granicy. Rozmawiałam z moją terapeutką na ten temat i ona sama stwierdziła, że to bardzo zła metoda. Dlatego proszę nie mieszaj. Mnie to pomogło ale inną osobę mogłoby totalnie załamać. Dlatego ja wyraźnie i świadomie się odcięłam i miałam do tego prawo.

Nie wiem dlaczego Happy nie rozumiesz moich słów i tego co pisze. Dlaczego wyciągasz tylko poboczne wnioski ?? Ja mam poszanowanie dla odmienności. Zawsze je miałam. Nikim nie manipuluję to bynajmniej nadinterpretacja moich słów.

Mam teraz gorszy okres ale zdecydowanie nie pozwalam sobie na taki oceny.

Ehdi po pierwsze jezeli nie rozumiem Twoich slow to znaczy czego ?
Po drugie jezeli piszsz, ze nie spotkalas nigdy katolika , ktory wystawilby nos poza swoje ramy to ja sie czuje wywolana do odpowiedzi !!!
Przeciez napisalam wyraznie, ze nie wazne juz o religii i przeszlam do bloga i zadnego mieszania nie bylo !!!
Rozmawialas z terapeutka o dziewczynach z blogu ale dziewczyny napisaly, ze nie sa terapeutkami i mowia to co przezyly i nie czuja sie odpowiedzialne za los innych. Oczywiscie, ze takie metody sa terapia wstrzasowa. Na innych dziala a na innych nie !!!
Masz prawo bywac albo i nie bywac na blogach smile Masz prawo do wlasnego zdania smile Mnie wkurza tylko jak ktos koncentruje sie na jakis bledzikach a nie na tym co te kobiety osiagnely i jak juz pomogly innym !!!!!!!!!!!

Ehdi jak wyjdziesz z tego bagna to bedziesz miala prawo zweryfikowac ich "madrosci". W Tym co pisza jest jak dla mnie 100 procent prawdy !!! A ze sa nie sa idealne i nie zachowuja sie "grzecznie" to jak dla mnie tylko wzmacnia moja wiare, ze jest mozliwe zycie po bagnie !!! To co Maja napisala to spowiedz i wiesz jak sie czyta to ma sie czasami wrazenie, ze jak ona mogla byc az tak glupia !!! A przeciez to o nas tez !!! My tez bylysmy nie lepsze !!!
I chwala jej za to, ze miala odwage sie przyznac do wszystkiego i pomimo takich przezyc jest tak silna kobieta a ze czasami ja nerwy poniosa - ma prawo. Takie same prawo jak ja i Ty do wlasnego zdania smile Nie wazne, ze innym moze sie nie podobac tongue

22 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi wlasnie poznalas !!! Mnie i inne dziewczyny a wiec nie pisz, ze "nie spotkalas".  No chyba, ze my sie nie liczymy ? Nawet moi rodzice i siostra z prowincji nie maja nic przeciwko innym wyznaniom.

Mierzysz wszystkim swoja miara !!! Oczywiscie, ze w PL odmiennosci sa pietnowane ale nie tylko w Pl . W De tez nie chca budowac meczetow a w Szwajcarii chyba slyszalas bylo referendum i nie bedzie meczetow, bo tak sie spoleczenstwo wypowiedzialo.

A co powiesz o islamie ? Hipokryzja w islamie nie jest widoczna ?

Ale nie o to chodzi !!! Ehdi czasami mi sie wydaje, ze Twoje cierpienie czy zle doswiadczenia daja Ci prawo do ....nie wiem czego ?

Wiesz Ehdi ja na razie widze, ze duzo czytasz i to dobrze ale masz tylko troszeczke opanowana teorie a praktyka jeszcze nie zaczeta sad Tak Ehdi nie zaczeta !!! Duzo zlosci i zwalania winy na innych !!! A Ty to niewinna albo nieswiadoma ?
Odloz moze swoje ksiazki i popatrz co sie w kolo Ciebie dzieje !!! Swiat nie kreci sie w kolo Ciebie i nigdy nie bedzie !!!

A i przypomnialo mi sie, ze na Twoim blogu pisalas z jedna dziewczyna, ze kobiety z blogow moga komus swoim waleniem prosto z mostu zaszkodzic. Ja do tej pory nie wiedzialam co napisac ale teraz juz wiem smile Powiedzeniem prawdy nie mozemu nikomu zrobic krzywdy !!! Przeciez jezeli ktoras bedzie chciala zmian to bedzie sie musiala kiedys z ta prawda uporac ??? Co za roznica czy od razu czy dopiero za jakis czas ? Zreszta one pisaly, ze pomagaja tylko tym kobietom, ktore decyduja sie na rozstanie. Nikogo nie namawiaja !!! Ty Ehdi tez zdecydowalas sie odejsc i weszlas na bloga i jestes tutaj. My Cie wspieramy i widzimy jak pieknie manipulujesz tongue Ale my znamy te numery tongue

Happy sorry nie zrozumiałyśmy się chyba bo nie mówiłam absolutnie o tym. Z wami nigdy o religii nie rozmawiałam i się na ten temat nie wypowiadam. Jak kiedyś normalnie pogadamy to sobie zdanie wyrobię.

Nie mieszaj też tematów odnośnie bloga, a odnośnie religii bo to dwie różne rzeczy. Ja też nie pisałam, że "wywalenie prawdy prosto z mostu" komuś może zaszkodzić ale taki sposób postawienia sprawy może kogoś załamać i doprowadzić do tragedii. Ja nie wiem ale ja mam jednak jakieś poczucie odpowiedzialności za to co robię. Ja wtedy nie rozumiałam co się ze mną dzieję i byłam absolutnie na granicy. Rozmawiałam z moją terapeutką na ten temat i ona sama stwierdziła, że to bardzo zła metoda. Dlatego proszę nie mieszaj. Mnie to pomogło ale inną osobę mogłoby totalnie załamać. Dlatego ja wyraźnie i świadomie się odcięłam i miałam do tego prawo.

Nie wiem dlaczego Happy nie rozumiesz moich słów i tego co pisze. Dlaczego wyciągasz tylko poboczne wnioski ?? Ja mam poszanowanie dla odmienności. Zawsze je miałam. Nikim nie manipuluję to bynajmniej nadinterpretacja moich słów.

Mam teraz gorszy okres ale zdecydowanie nie pozwalam sobie na taki oceny.

Ehdi po pierwsze jezeli nie rozumiem Twoich slow to znaczy czego ?
Po drugie jezeli piszsz, ze nie spotkalas nigdy katolika , ktory wystawilby nos poza swoje ramy to ja sie czuje wywolana do odpowiedzi !!!
Przeciez napisalam wyraznie, ze nie wazne juz o religii i przeszlam do bloga i zadnego mieszania nie bylo !!!
Rozmawialas z terapeutka o dziewczynach z blogu ale dziewczyny napisaly, ze nie sa terapeutkami i mowia to co przezyly i nie czuja sie odpowiedzialne za los innych. Oczywiscie, ze takie metody sa terapia wstrzasowa. Na innych dziala a na innych nie !!!
Masz prawo bywac albo i nie bywac na blogach smile Masz prawo do wlasnego zdania smile Mnie wkurza tylko jak ktos koncentruje sie na jakis bledzikach a nie na tym co te kobiety osiagnely i jak juz pomogly innym !!!!!!!!!!!

Ehdi jak wyjdziesz z tego bagna to bedziesz miala prawo zweryfikowac ich "madrosci". W Tym co pisza jest jak dla mnie 100 procent prawdy !!! A ze sa nie sa idealne i nie zachowuja sie "grzecznie" to jak dla mnie tylko wzmacnia moja wiare, ze jest mozliwe zycie po bagnie !!! To co Maja napisala to spowiedz i wiesz jak sie czyta to ma sie czasami wrazenie, ze jak ona mogla byc az tak glupia !!! A przeciez to o nas tez !!! My tez bylysmy nie lepsze !!!
I chwala jej za to, ze miala odwage sie przyznac do wszystkiego i pomimo takich przezyc jest tak silna kobieta a ze czasami ja nerwy poniosa - ma prawo. Takie same prawo jak ja i Ty do wlasnego zdania smile Nie wazne, ze innym moze sie nie podobac tongue

Ja nie uważam, że wychodzę z bagna małżeństwa. Ja wychodzę z bagna dzieciństwa, tylko tyle. Mój mąż nie jest psychofagiem. Jest niedojrzały emocjonalnie to fakt, nie jest dla mnie to fakt ale dużą odpowiedzialność ponoszę ja, a nie mój mąż. To ja chciałam się z nim związać i to moja odpowiedzialność. Jeśli ktokolwiek miał w tym związku skłonności narcystyczne, to JA, a nie ON.

Odnośnie bloga, ok. Jednak ja mam swoje przemyślenia na ten temat i zdania w tym zakresie nie zmienię. Napisałam wszystko w komentarzach na swoim blogu ale też nie do końca. Boli mnie w sumie jeszcze jedna sprawa ale to zostawię sobie na później. Ja organicznie nie cierpię hipokryzji.

Powinnam już spać ale jaram fajki na balkonie bo mój pies jakoś głośno sapie. Mam chwilowo doła i nie mogę znaleźć ujścia.

22 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Krótka wypowiedź na tematy ogólne:
Na moim ośdelu (ba w bloku) mieszkali homoseksualiści, ludzie nie wierzący, któzy od lat dawnych (60tych mam o nich wiedzę) nie  przyjmowali księdza, i ludzie innego wezwania. Nigdy nie spotkali się z przykrością innych sąsiadów, ba byli bardzo wszyscy lubiani.
Czasem mnie się wydaje, że my lubimy głosić, a w rzeczywistości zachowujemy się inaczej. Na pytania o tolerancję wychodzi, że nam jej brak, a w praktyce jest inaczej. To taki pozytywny przykład rozbieżności poglądów z praktyką.

***

Ehdi ile lat Twój idealny mąż Cię nie dotknął ? Pamiętam Twoją historię na blogu... Rozumiem, że to etap obwiniania siebie, ale bądź jednak bardziej obiektywna i tę winę przypisz nie tylko sobie. On tez Cię przecież oszukał, nie tylko Ty jego, a Ty dałaś się nabrać. Ale winna za wszystko nie jesteś.

***

Tak w ogóle dzień dobry dziewczyny smile
Idę się ubierać w mundurek. Ostatnio elegancki strój i szpilki mnie drażnią.

22 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

O jakąś równowagę w tym wszystkim też chodzi.

Tak też sądzę smile Bo nie ma co uciekać od normalnych pragnień bycia kochaną, kochania, czułości i zrozumienia, od poczucia bezpieczeństwa. To jest najzwyklej ludzkie smile
Ale widocznie niektórzy z nas mają tak wielkie deficyty w tym względzie, ze niestety tracą poczucie rzeczywistości w czyichś ramionach i ramiona, a nie uczucia, pozostają "wszystkim"...

22 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

PokręconaOna....
Powiedz no, czy te truskawki nie umyte spowodują jakieś reakcje, czy tylko ewentualny wynik sledzenia (czy zdradza, czy nie)? Bo mnie poniosło już uprzedmiotowienie Ciebie, już ewentualność jakiegokolwiek skoku w bok jest dobijaniem zasypanego...

Kobietki
Też jestem katoliczką. Niezbyt praktykującą. Ale podstawy wiary znam, przykazania rozumiem... Mam wrażenie, że wg nich postępuję, choć nie chodzi tu o moje zmuszanie się, tylko życiową postawę smile Hipokryzja? Jest wtedy, kiedy się ktoś boi przyznać przed sobą, że ma własne zdanie i z czymś się nie zgadza... Albo w ogóle nie chce mieć własnego zdania, bo tak jest łatwiej.
I też lubię atmosferę koscioła, czasami pustego, czasami pełnego. No cóż, nie tylko miejsce tworzy atmosferę, ludzie, w tym księża, także. Sama mam swoje "opcje" i "typy". Najchętniej nie wchodzę w te dyskusje bo obawiam się generalizowania smile A obecnego proboszcza mogłabym "jeść łyżkami", to człowiek po prostu smile I bardzo mi się podoba jak radzi sobie z ludźmi ustalając zasady i trzymając się ich - bo jego działanie nacechowane jest zrozumieniem, brak jest postawy roszczeniowej a jednocześnie to dość twardy człowiek.

Ehdi
Z własnego zapętlonego bagienka wink

22 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

***

Ehdi ile lat Twój idealny mąż Cię nie dotknął ? Pamiętam Twoją historię na blogu... Rozumiem, że to etap obwiniania siebie, ale bądź jednak bardziej obiektywna i tę winę przypisz nie tylko sobie. On tez Cię przecież oszukał, nie tylko Ty jego, a Ty dałaś się nabrać. Ale winna za wszystko nie jesteś.

***

Tak w ogóle dzień dobry dziewczyny smile
Idę się ubierać w mundurek. Ostatnio elegancki strój i szpilki mnie drażnią.

Raki no właśnie problem polega na tym, że mnie nie oszukał. Był jaki był i ja powinnam widzieć to wszystki i uciekać w te pędy. Od dawna miał zahamowania religijne. Jego światopogląd zasadniczo różnił się od mojego, no ale mnie się wydawało, że moja miłość ...... bla bla bla Nie chcę do niego wrócić ani nic z tych rzeczy, no ale trzeba obiektywnie oceniać sytuacje. Nie jest narcyzem ani psychofagiem. Został wychowany w taki a nie inny sposób, emocjonalnie jest dzieckiem. Ja jadę po nim bo po prostu nie jest taki jakiego sobie go wyobrażałam ale prawda jest taka, że moje wyobrażenia miały się nijak do rzeczywistości.

***
Podobają mi się te gwiazdki wink Ja ostatnio oddycham bo od pół roku nie muszę chodzić w mundurku i cholernie mi z tym dobrze. Nawet nie wiedziałam, że moje stopy nie będa tęskniły za szpilkami wink. Marynarki to ja kilka miesięcy nie widziałam. Tyle lat zabita pod sama szyję z nienagannym wyglądem a teraz mocno eksploatuje swoje jeansy. Za obcasami czasem nieco tęsknie ale kupiłam sobie baleriny na koturnie ha ha ha wink.

***
Generalizacja, może rzeczywiście jej użyłam ale generalnie to jest właśnie coś co mnie razi na blogu u dziewczyn i za co ostatnio dostałam w "papę" na terapii grupowej. Poznałam tam dziewczynę, o bardzo podobnych do mnie przejściach zarówno w zakresie związków, jak i dzieciństwa. Miałam wrażenie, że patrze w lustro i zaczęłam jej swoje "mądrości" sprzedawać. Jednak prawda jest taka, że nie ma dwóch takich samych historii. Nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora, nawet definicja KKZB bywa różna w zależności od kobiety.

Nie każdy facet, który jest toksyczny dla nas będzie toksyczny dla innej kobiety. Prawda jest też taka, że rozmawiając czy na blogu, czy tu na forum mamy dostęp tylko do ograniczonego zakresu informacji. Tak naprawdę się nie znamy. Nie wiemy jak się zachowujemy w konkretnych sytuacjach, a czasami wypowiadamy bardzo autorytarne sądy.

W kwestii odpowiedzialności uważam, że każdy ma prawo robić to co chce o ile nie krzywdzi innej osoby. Dlatego uważam, że każdy ponosi odpowiedzialność za to co robi również względem innych osób. To nie jest kwestia urażenia kogoś, czy zranienia ale prawda jest taka, że mamy do czynienia z materią bardzo delikatną i praktycznie w grzebaniu w cudzym mózgu. Ja ciągle twierdze i zawsze to powtarzam, że nikt nie ma patentu na mądrość.

***
W moim świecie hipokryzja to udawania lub nakazywanie innym przestrzegania zasad i jednocześnie ich łamanie. Czyli ja moge gadać, że córka tego czy tamtego szła do ślubu z brzuchem ale jak dotyczy to już mojego podwórka to absolutnie się do tego nie przyznam. Mówię komuś bądź odpowiedzialna za to co robisz i przestrzegaj zasad, a sama tego nie prezentuję tylko udaję aby wszyscy widzieli.

Obsmiewałam Panie wylegające z kościoła bo dla mnie to jest hipokryzja. W moim świecie kościół to miejsce modlitwy i zadumy, to miejsce gdzie każdy kontempluje swoje spotkanie z Bogiem. Jeśli więc ma się jakieś zasady to należy się ich trzymać, a nie chodzić do kościoła bo tak trzeba, a poza nim zachowywać sie jakby zasad tego kościoła nie było. Ja np. byłam wychowana w przekonaniu, że komunia święta jest zdarzeniem nadzwyczajnym, zresztą u mnie nadal tak jest w kościele. Poza tym przeszłam długą drogę w kwestii poszukiwania wiary. Całe szczeście zostałam wychowana w domu, gdzie nikt mi niczego nie narzucał. Nawet gdybym przeszła na buddyzm to byłby luz. Poznałam wielu fantastycznych kapłanów i spędziłam wiele godzin na rozmowach o wierze. W pewien sposób doświadczyłam też czegoś w rodzaju cudu. Nigdy nie zapomne spotkania z Janem Pawłem II i choć to nie był "mój papież" to muszę powiedzieć, że było w tym człowieku coś niesamowitego. Zresztą spotkały mnie olbrzymie konsekwencje, za płacz w obecności papieża ale wtedy miałam na to wyjechane.

W kwestii religii zawsze głosiłam kontrowersyjne poglądy i nadal je mam. Nie przeszło mi. Prawie zostałam ekskomunikowana za moje artykuły do szkolnej gazety. Moja krytyka religii w szkole odbiła się szerokim echem ale nie żałuję, bo do dziś uważam, że to był błąd i stawia w dużo trudniejszej sytuacji dzieci innych wyznan, a poza tym szkoła powinna być jak najbardziej świecka.

***
No to się z rańca wygadałam, ale już mi nieco lepiej, choć cudownie nie jest.

22 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam pytanie. Do tej pory funkcjonowałam jak robot, to co mówił przyjmowałam za prawdę, robiłam to czego on ode mnie oczekuje. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogłabym mimo wszystko nie wyprasować koszuli lub nie umyć truskawek. Bałam się jego reakcji, to znaczy, jakoś nie bała się, że będzie krzyczał czy coś, bardziej że się obrazi i będzie strzelał fochy. Sama nie wiem, że będę nie dobrą żoną i na wszystko co mnie spotyka zasługuję (dzieciństwo z matką - odgadywałam jej myśli, starałam się, żeby mnie akceptowała). Teraz jakby zmieniłam perspektywę, zaczynam przyglądać się temu małżeństwu z boku i przeraża mnie to co widzę. Hm... nawet jak się obrazi, to tak na prawdę i tak nic mi nie daje, nie troszczy się o mnie (wiecie, co zapamiętałam jeżeli chodzi rzeczy, które robił dla mnie, jak byłam w ciąży i miałam mdłości robił mi gorzką herbatę, to wszystko). Nigdy nie zrobił mi nawet kanapki czy kawy (nie wie przecież jaką lubię - w ekspresie mamy raptem dwie opcje). Z 10 lat temu miał fazę na gotowanie, chciał sobie poeksperymentować w kuchni. W niedzielę gotował fikuśne obiady z przepisów. Ja oczywiście zrobiłam zakupy i potem musiałam posprzątać ten sajgon. Tam po czterech obiadach mu się znudziło i więcej niczego nie dotknął. Ale do dzisiaj chwali się wśród znajomych i mi wypomina jak to mi obiady gotował.
Wczoraj z truskawkami sama chciałam zobaczyć jak to będzie. Tylko, że ja cały czas zasuwałam a on spał, coś tam robił w tablecie, oglądał TV. Gdy wróciłam z zakupów i weszłam do kuchni - totalny bajzel -  dziecko krzyczy jeść a powinno już kłaść się spać. Wkurzona powiedziałam, że co - służba wróciła, nawet dziecka nie mogłeś nakarmić. On stwierdził, że dzisiaj jest tak zmęczony, że nie ma siły. Fakt,na działce przy tych swoich roślinkach ostro zasuwa (i ma pretensje, że ja nie dotrzymuję mu kroku) ale po pierwsze on to uwielbia a po drugie  gdy wracamy nic go nie obchodzi, a ja do nocy się nie wyrabiam. Wracając do truskawek, nie miał odwagi wczoraj strzelić focha bo widział, że jestem wkurzona no i modlił się pewnie o tą koszulę smile
A jeszcze co do podejrzeń, zapomniałam powiedzieć o czymś ważnym, gdy byłam w ciąży on wydzwaniał na seks telefony. Już nie będę tłumaczyła jak to się wydało (przypadkiem) ale przyciśnięty do muru się przyznał - no cóż, kobieta w zagrożonej ciąży, nie chciał denerwować bo dowody, że tak powiem nie zbite.
Teraz wiem, że pasuję do Was jak ulał, wczoraj wrócił i powiedział : Cześć Słoneczko, i ja już się rozpłynęłam w radości, że taki dobry. I chyba żeby mi tego Słoneczka (jedyna jego łaska) nie zabrał, myje mu te cholerne truskawki.

22 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A Ty tak dalej chcesz myć i prasować do którejś tam w nocy w nocy tę ostatnią koszulę? Za ten uśmiech i fakt, że jesteś samotna? Pewnie, to co napisałam trochę prowokuje odpowiedź, ale są osoby które zarówno powiedzą "tak", jak i "nie".

22 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie nie chcę, teraz to zrozumiałam, tylko muszę się do tego porządnie przygotować. Muszę mieć asy w rękawie, chociażby po to, żeby wyprowadził się z domu. Nie chcę, dziecka wyrywać od razu z korzeniami, ze środowiska, szkoły, potem będę myśleć, co zrobię z mieszkaniem. Jeżeli to co podejrzewam się potwierdzi będę miała niepodważalne argumenty. Nie chcę nawet rozwodu z orzekaniem o jego winie. Chcę tylko, żeby dał nam spokój i nie walczył, nie gnębił. Jak wyjadę z samotnością i brakiem bliskości itd. to nie potraktuje tego poważnie, zabije mnie śmiechem, wiecie jak jest...nie zmuszę go, żeby się odczepił. Tylko muszę obmyślić plan jak to sprawdzić. Koleżanki tak bliskiej nie mam, nie mam nikogo komu mogłabym się zwierzyć w tej sprawie. Musiałabym sama skądś pożyczyć samochód, bo mój zna. Problem w tym, że on cały dzień jest w ruchu, ze spotkania na spotkanie. To będzie trudne. Muszę też wyczuć w którym dniu to jest najbardziej prawdopodobne. Bo jeździć cały tydzień pożyczonym samochodem. Tak się zastanawiam, czy on wcześniej się nie umawia (dlatego dokładnie nie wie o której godzinie, to wychodzi w ciągu dnia), może najpierw jakoś dotrę do jego bilingów i porównam z tel. do agencji. Normalnie zamieniam się w zombie...

22 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale skoro nie chcesz orzekania o winie, to do czego Ci to śledzenie - tylko do tego, żeby nie zabił Cię śmiechem? Czy Ty się boisz powiedzieć, że nie, nie chcesz być tak traktowana i dłużej na to nie pozwolisz? Naprawdę musisz szukać głębiej? Może to że się nie odczepia wynika trochę z faktu, że wie, jak można szybko przekonać, na "chwilkę" uciszyć? Ja wiem, ze najtrudniej nagle zmienic siebie, swoje postępowanie... Trochę się boję po prostu, że szukasz czynnika, który sprawi Ci jeszcze większy ból...

22 916 Ostatnio edytowany przez CzarnulaBłękitna (2013-06-25 12:35:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurcze, przepraszam, komp automatycznie loguje się na moją koleżankę z pracy, bo laptopy mamy oddzielne ale stacjonarny wspólny, (dzięki niej to forum namierzyłam)  jak jej nie wyloguję to potem mam jej podpis. Proszę o skasowanie.

22 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabka, częściowo masz rację, szukam pewnie podświadomie ewidentnego dowodu, że nie ma co ratować, chyba nie targałoby mną tak bardzo, trudniej byłoby innym podważyć moją pewność siebie, zarzuty, które się pojawią, że robię źle jestem głupia, i przygotowuje dziecku piekło, zabieram ojca z własnego egoizmu, ja po latach prania mózgu nie jestem zbyt silna. Ale z drugiej strony, prawdą jest też to, że on nawet gdybym powiedziała stanowczo, to tego nie przyjmie do wiadomości, nic z tym nie zrobi. Przerabiałam to po pierwszej zdradzie. Chciałam, żeby przynajmniej się wyniósł na jakiś czas, żebym mogła spokojnie to przemyśleć. Ja nie miałam dokąd. Nie wyniósł się, owszem przepraszał, starał się, ale poza tym wszystko funkcjonowało normalnie. Mieliśmy wtedy tylko jedno miejsce do spania (pierwsze małe mieszkanko) i ja musiałam spać z nim w jednym łóżku. Ale przynajmniej mogłam wykrzyczeć, wypłakać. Teraz mam synka, nie chcę awantur, nie chcę, żeby on to oglądał. MM będzie mnie ignorował, uważał, że mi odbiło i robił swoje. Nie wyprowadzi się, a ja nie mam dokąd z dzieckiem, i nie chcę aby mały cierpiał. Pamiętam do dzisiaj, gdy była mała i rodzice się pokłócili, matka zaraz straszyła rozwodem. Ja wtedy byłam sparaliżowana ze strachu, strasznie to przeżywałam, nie mogłam spać, do teraz nie mogę tego zapomnieć, chociaż niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale to właśnie pamiętam. Chcę aby poszło jak najciszej, jak najspokojniej dla małego, chociaż i tak to będzie dla niego trauma. I tak będę miała problemy z rodziną, zwłaszcza teściami.

22 918 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-25 13:03:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Miałam wrażenie, że patrze w lustro i zaczęłam jej swoje "mądrości" sprzedawać. Jednak prawda jest taka, że nie ma dwóch takich samych historii. Nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora, nawet definicja KKZB bywa różna w zależności od kobiety.

Ehdi a Ty nie szukasz wymowki dla siebie ? Czemu akurat Ty mialabys inne mechanizmy wychodzenia z toksycznego zwiazku ??? Zreszta tutaj ani na blogu nikt Ci "madrosci" nie sprzedaje tylko dzieli sie DOSWIADCZENIAMI !!!
Niektorym sie przydaja smile Jezeli Ty masz zupelnie inne doswiadczenia to tez podziel sie z nami !!! Chetnie posluchamy i bedziesz zywym przykladem, ze Ty jednak jakos inaczej funkcjonujesz smile To nie jest ironia tylko stwierdzenie faktu, bo Ja i na pewno inne tutaj kobiety byly w fazie "nikt mnie nie rozumie i one nie wiedza co pisza, bo u mnie to jest inaczej" tongue

Ehdi napisał/a:

Nie każdy facet, który jest toksyczny dla nas będzie toksyczny dla innej kobiety. Prawda jest też taka, że rozmawiając czy na blogu, czy tu na forum mamy dostęp tylko do ograniczonego zakresu informacji. Tak naprawdę się nie znamy. Nie wiemy jak się zachowujemy w konkretnych sytuacjach, a czasami wypowiadamy bardzo autorytarne sądy.

Ehdi w co chcesz uwierzyc, ze Twoj facet bedzie kochajacym mezem dla innej kobiety ??? 
Twoj facet ma jakis problem, nie wiem jaki ale jak go opisujesz to przypomina mi autyste.
No sorry Ehdi przeczytalas juz duzo ksiazek o takich typkach, narcystach moze psychopatach i nadal uwazasz, ze tacy faceci nie beda toksyczni ? Ja nie wierze, ze moj narcysta nie jest toksyczny w nowym zwiazku !!! Wiem jaki jest a osobowosc trudno zmienic !!! Poza tym milosc innej kobiety go uzdrowi ??? Inna kobiet go zmieni ??? Sam sie w takim krotkim czasie zmienil bez pomocy specjalisty ??? Nie wierze !!! Ale to moje zdanie poparte wiedza i doswiadczeniem !!!

Ehdi napisał/a:

W kwestii odpowiedzialności uważam, że każdy ma prawo robić to co chce o ile nie krzywdzi innej osoby. Dlatego uważam, że każdy ponosi odpowiedzialność za to co robi również względem innych osób. To nie jest kwestia urażenia kogoś, czy zranienia ale prawda jest taka, że mamy do czynienia z materią bardzo delikatną i praktycznie w grzebaniu w cudzym mózgu. Ja ciągle twierdze i zawsze to powtarzam, że nikt nie ma patentu na mądrość.

Ehdi odpowiedzialni jestesmy za siebie. Nie jestem odpowiedzialna za emocje innych osob !!! Zreszta Ty uczysz sie dopiero odpowiedzialnosci za siebie a starasz sie byc juz odpowiedzialna za innych.
Nikt nie ma patentu na madrosc Ehdi i Ty tez tongue
A wiesz, ze u innych nie tolerujemy tego czego u siebie nie tolerujemy ? tongue
Nie wiem czemu Ci te kobiety tak za skore zalazly ? Bo Cie krytykowaly ? Nie wiem Ehdi ale szukasz jak dla mnie jakis dziur w calym aby nie robic czegos. Nie wiem czego nie chcesz robic - sama sie zastanow !!! To pisze nie jako madrosc ale jako moje spostrzezenie, poniewaz znam takie szukanie dziury w calym, kiedy sama nie robilam nic i zwalalam wine na innych !!!

Ehdi napisał/a:

W moim świecie hipokryzja to udawania lub nakazywanie innym przestrzegania zasad i jednocześnie ich łamanie. Czyli ja moge gadać, że córka tego czy tamtego szła do ślubu z brzuchem ale jak dotyczy to już mojego podwórka to absolutnie się do tego nie przyznam. Mówię komuś bądź odpowiedzialna za to co robisz i przestrzegaj zasad, a sama tego nie prezentuję tylko udaję aby wszyscy widzieli.

Wiesz Ehdi ludzie nie sa swieci i bez wad !!! Nie bronie tutaj nikogo !!! Wiem tylko po sobie, ze lawiej mi zyc, kiedy nie wymagam za duzo od innych. Tacy sa ludzie i my tez ludzie tongue Zdazalo mi sie nie raz postepowac niezgodnie z moimi "madrosciami" i wiesz kamienowalam kiedys siebie (nawet niedawno -dziewczyny pamietaja tongue ) Teraz wyciagam wnioski z moich wpadek smile Jestem nieidealna !!! I wiesz jak ja sie ciesze, ze moge to powiedziec smile  Dlugo chcialam byc idealna i wymagalam tego od innych. Nawet duzo wiecej od innych niz od siebie!!! Dlatego znalazlam sobie karalucha narcystycznego aby sie podidealizowac tongue A co z tego wyszlo kazda tutaj wie tongue
Nie jest mi latwo przyjac prawde o ludziach i o mnie ale staram sie smile

Ehdi napisał/a:

Całe szczeście zostałam wychowana w domu, gdzie nikt mi niczego nie narzucał. Nawet gdybym przeszła na buddyzm to byłby luz.

No nie wiem ale chyba cos innego czytalam o Twoich rodzicach ???
Przejscie na buddyzm nie jest zle tongue  Powiem znowu z doswiadczenia, ze to najbardziej tolerancyjna religia jak dla mnie smile Przy wychodzeniu z mojego bagienka trafilam na super mnicha w necei i regularnie slucham jego smile Nie wiem jak zly mam humor - zawsze mi pomaga smile

Ehdi napisał/a:

W kwestii religii zawsze głosiłam kontrowersyjne poglądy i nadal je mam. Nie przeszło mi. Prawie zostałam ekskomunikowana za moje artykuły do szkolnej gazety. Moja krytyka religii w szkole odbiła się szerokim echem ale nie żałuję, bo do dziś uważam, że to był błąd i stawia w dużo trudniejszej sytuacji dzieci innych wyznan, a poza tym szkoła powinna być jak najbardziej świecka.

No dobrze Ehdi, ze masz swoje poglady smile Tylko przypomnij sobie co pisalas o odpowiedzialnosci ? Jestes odpowiedzialna za swoje poglady i narazasz sie na krytyke !!! Akcja -reakcja !!!

22 919 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-25 13:09:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Nie chcę nawet rozwodu z orzekaniem o jego winie. Chcę tylko, żeby dał nam spokój i nie walczył, nie gnębił.
Normalnie zamieniam się w zombie...

Pokrecona nie zamieniasz sie w zoombi , bo zoombi to zywy trup tongue
Ty bylas zombi sad
Teraz chcesz zyc ???

Ja Ci proponuje udac sie do adwokata ale najpierw zrobic liste ( bez listy zapomnisz polowy z przejecia ) o czym chcesz porozmawiac i wtedy bedziesz wiedziala jakie masz szanse !!!

Niestety spokoju nie bylo i nie bedzie !!! Dlaczego teraz mialby dac Wam spokoj ??? Nie boj sie tego niespokoju Pokrecona !!!
Zbyt dlugo siedzialas jak mysz pod miotla - czas wyjsc jak lew i polamac miotle !!!!

A u psychologa bylas ???

22 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy napisze Ci coś na priv na to konto gdzie dochodzi.

22 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ok czekam Ehdi smile

22 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ok czekam Ehdi smile

już poleciał wink

22 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Żabka, częściowo masz rację, szukam pewnie podświadomie ewidentnego dowodu, że nie ma co ratować, chyba nie targałoby mną tak bardzo, trudniej byłoby innym podważyć moją pewność siebie, zarzuty, które się pojawią, że robię źle jestem głupia, i przygotowuje dziecku piekło, zabieram ojca z własnego egoizmu, ja po latach prania mózgu nie jestem zbyt silna. Ale z drugiej strony, prawdą jest też to, że on nawet gdybym powiedziała stanowczo, to tego nie przyjmie do wiadomości, nic z tym nie zrobi. Przerabiałam to po pierwszej zdradzie. Chciałam, żeby przynajmniej się wyniósł na jakiś czas, żebym mogła spokojnie to przemyśleć. Ja nie miałam dokąd. Nie wyniósł się, owszem przepraszał, starał się, ale poza tym wszystko funkcjonowało normalnie. Mieliśmy wtedy tylko jedno miejsce do spania (pierwsze małe mieszkanko) i ja musiałam spać z nim w jednym łóżku. Ale przynajmniej mogłam wykrzyczeć, wypłakać. Teraz mam synka, nie chcę awantur, nie chcę, żeby on to oglądał. MM będzie mnie ignorował, uważał, że mi odbiło i robił swoje. Nie wyprowadzi się, a ja nie mam dokąd z dzieckiem, i nie chcę aby mały cierpiał. Pamiętam do dzisiaj, gdy była mała i rodzice się pokłócili, matka zaraz straszyła rozwodem. Ja wtedy byłam sparaliżowana ze strachu, strasznie to przeżywałam, nie mogłam spać, do teraz nie mogę tego zapomnieć, chociaż niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale to właśnie pamiętam. Chcę aby poszło jak najciszej, jak najspokojniej dla małego, chociaż i tak to będzie dla niego trauma. I tak będę miała problemy z rodziną, zwłaszcza teściami.

A jesteś pewna, że ten dowód sprawi, że za drugim razem się wyniesie?
Ja też nie chciałam awantur i ogólnie rzecz ujmując ich nie było. Za to było moje rozstrzęsienie - na co reagowały dzieci. Dzieci nie tylko reagują na słowa... One więcej czują, niż widzą czy słyszą...

Naprawdę myślisz, że nie da się nic zrobić, żebyś zyskała odrobinkę swojego własnego spokoju? Ja wiem, ile mi daje, że z nim nie mieszkam. A nie mogłam zrobić kompletnie nic żeby się wyprowadzić, bo zasądzenie alimentów i ściągnięcie ich z pensji przez komornika troszkę by trwało - nie miałam nic, żeby wyłożyć na przeprowadzkę nawet do kawalerki. Musiałam tak tkwić... W akcie desperacji to już nawet przełożony chciał mi pomóc (wyłożyć do momentu odzyskania zaległych pieniędzy od niego), żebym tylko się wyniosła i uspokoiła... Na szczęście znalazł się kupiec... A temu glusiowi było wszystko "rybka" i oczekiwał zrozumienia... OMG! Jak to piszę to mnie jeszcze wzdraga!

Jacy inni mają podważać Twoją pewność siebie? Sąd na sprawie rozwodowej? Bo jeśli inni w postaci rodziny czy znajomych.... No to bym się "obawiała" usłyszeć czyjeś zdanie, gdybym zamiast pensji z pracy dostawała pensję od owych innych. Tak szczerze. Ale bym sie tylko obawiała. Bo nawet w pracy trzeba mieć własne zdanie.

Pokręcona - ja też się bałam własnego cienia. Nie jeden raz dziewczyny tłukły mi po głowie, że mam zaburzone widzenie - i wiesz, że jeszcze muszą tłuc.

A co do piekła... Zawsze będę przypominać - ja nie podjęłam decyzji o terapii ze względu na rozstanie. Ja ją podjęłam ze względu na to, że swoim bezwolnym godzeniem się na złe traktowanie doprowadziłabym do tego, że moje dzieci pozwalały by wszystkim tak postępować ze sobą. Ja sama skopałam sobie życie i pozwoliłam kopać innym. Ale to ja jedna osoba. Ale to ja mogłam nauczyć tego samego swoje dzieci. Trójkę dzieci! To już kolejne trzy osoby! A co z ich dziećmi? Nie, ja absolutnie się na to nie zgadzam, by miały tak spaczone zdanie o życiu i pozwalały się tak krzywdzić jak ja w imię niewiadomoczego!
Co może być większą krzywdą dla dziecka? Jakogo sposobu zachowania i traktowania innych się Twoje dziecko w sposób naturalny uczy?

22 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Heh smile Przypomniało mi się smile Dziwny sen miałam dzisiaj smile Z jakąs koleżanką byłam na "wyjeździe" - coś mi się kojarzą tereny morskie, bo chyba szłam w stronę hotelu - statku, chyba zacumowanego na stałe przy jakimś nabrzeżu. Okazało się jakby że na tarasie jednego z pokoi siedzą moi znajomi "z dotychczasowych lat" - mam wrażenie, że wspólni z jm. Ociągałam się z podejściem, ale zaczęliśmy rozmawiać - choć nie była to jakaś super swobodna rozmowa (ale już pomińmy powód). I wtedy pojawił się jm i zaczął "nęcić", że z góry jest przepiękny widok, bo słońce zachodzi i poleciał na tę górę wink I koleżanka za nim. Tyle że tam u góry było jakoś wąsko, strasznie się ten hotel/statek zwężał - jakby tylko takie bocianie gniazdo. A ja tak stałam, stałam i.... I chociaż bardzo chciałam zobaczyć ten widoczek, bo ja uwielbiam takie romantyczne krajobrazy i obrazki, to nie byłam w stanie jednej nogi nawet podnieść. I tak stałam z zadartą głową i słyszałam swoje myśli - niech oni zlezą, to ja pójdę. A jak nie zlezą to sobie pójdę sama jutro smile

I baaardzo mi się ten sen podoba smile Nie chodzi o to, że unikam. Chodzi o to, że mnie już niczym nie znęci, nawet tym co kocham wink Bo to już by nie miało takiego smaku tongue

22 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi, odnosiłam się do hm..., która wyraźnie pisała o wierze katolickiej. Stąd założenie. Uważać możesz cokolwiek zechcesz przcież, ale po prostu dla mnie ten post, jeszcze w kontekście wpisu dziewczyn, nie był na miejscu i tyle. Średnio dużo wniósł.
Generalizacja też mi się nie podoba, nawet w poście ostatnim.
Jako była katoliczka, powiem Ci, że za czasów katolicyzmu bardzo interesowały mnie inne wyznania. Dużo czytałam, ba miałam do czynienia z ewangelikami (i nie tylko), też chodząc do ich Kościoła i przyglądając się im - nie tylko w teorii, ale odbieraniu przez nich dogmatów wiary.

Znam wiele takich osób, z podejściem podobnym, ale też skrajnym.
Hipokryzja jest nie tylko w Polsce. W Hiszpanii np również, co wiem z autopsji. Pewnie Włochy też można by w to wliczyć. W kościele katolickim widzimy najwięcej hipokryzji, bo toć u nas właściwie jest tylko kościół katolicki, a inne kościoły to zaledwie kropla w morzu.

PokreconaOna Koleżanka, detektyw (warto wydać, w przyszłości się zaoszczędzi, a usługi nie są tak drogie), Ty sama.Może to Ci ułatwi podjęcie jakiś decyzji, co dalej. Bo na razie się taplasz w błotku.

Ehdi, a komunia go w jakim kościele jest co? tongue

Pokręcona, ja Cię podziwiam, że Ciebie tyle lat bez seksu nie zastanowiło o co biega. Ja bym nie wytrzymała.

22 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Zabka, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam pytanie. Do tej pory funkcjonowałam jak robot, to co mówił przyjmowałam za prawdę, robiłam to czego on ode mnie oczekuje. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogłabym mimo wszystko nie wyprasować koszuli lub nie umyć truskawek. Bałam się jego reakcji, to znaczy, jakoś nie bała się, że będzie krzyczał czy coś, bardziej że się obrazi i będzie strzelał fochy. Sama nie wiem, że będę nie dobrą żoną i na wszystko co mnie spotyka zasługuję (dzieciństwo z matką - odgadywałam jej myśli, starałam się, żeby mnie akceptowała). Teraz jakby zmieniłam perspektywę, zaczynam przyglądać się temu małżeństwu z boku i przeraża mnie to co widzę. Hm... nawet jak się obrazi, to tak na prawdę i tak nic mi nie daje, nie troszczy się o mnie (wiecie, co zapamiętałam jeżeli chodzi rzeczy, które robił dla mnie, jak byłam w ciąży i miałam mdłości robił mi gorzką herbatę, to wszystko). Nigdy nie zrobił mi nawet kanapki czy kawy (nie wie przecież jaką lubię - w ekspresie mamy raptem dwie opcje). Z 10 lat temu miał fazę na gotowanie, chciał sobie poeksperymentować w kuchni. W niedzielę gotował fikuśne obiady z przepisów. Ja oczywiście zrobiłam zakupy i potem musiałam posprzątać ten sajgon. Tam po czterech obiadach mu się znudziło i więcej niczego nie dotknął. Ale do dzisiaj chwali się wśród znajomych i mi wypomina jak to mi obiady gotował.
Wczoraj z truskawkami sama chciałam zobaczyć jak to będzie. Tylko, że ja cały czas zasuwałam a on spał, coś tam robił w tablecie, oglądał TV. Gdy wróciłam z zakupów i weszłam do kuchni - totalny bajzel -  dziecko krzyczy jeść a powinno już kłaść się spać. Wkurzona powiedziałam, że co - służba wróciła, nawet dziecka nie mogłeś nakarmić. On stwierdził, że dzisiaj jest tak zmęczony, że nie ma siły. Fakt,na działce przy tych swoich roślinkach ostro zasuwa (i ma pretensje, że ja nie dotrzymuję mu kroku) ale po pierwsze on to uwielbia a po drugie  gdy wracamy nic go nie obchodzi, a ja do nocy się nie wyrabiam. Wracając do truskawek, nie miał odwagi wczoraj strzelić focha bo widział, że jestem wkurzona no i modlił się pewnie o tą koszulę smile
A jeszcze co do podejrzeń, zapomniałam powiedzieć o czymś ważnym, gdy byłam w ciąży on wydzwaniał na seks telefony. Już nie będę tłumaczyła jak to się wydało (przypadkiem) ale przyciśnięty do muru się przyznał - no cóż, kobieta w zagrożonej ciąży, nie chciał denerwować bo dowody, że tak powiem nie zbite.
Teraz wiem, że pasuję do Was jak ulał, wczoraj wrócił i powiedział : Cześć Słoneczko, i ja już się rozpłynęłam w radości, że taki dobry. I chyba żeby mi tego Słoneczka (jedyna jego łaska) nie zabrał, myje mu te cholerne truskawki.

Foch to jakaś reakcja.
Ale go przyzwyczaiłaś, o jej.

Ja wiem po co potrzebne Ci jest to sprawdzanie, po to, żeby jemu udowodnić, że nie jest w porządku.
A detektyw?

22 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Żabka, częściowo masz rację, szukam pewnie podświadomie ewidentnego dowodu, że nie ma co ratować, chyba nie targałoby mną tak bardzo, trudniej byłoby innym podważyć moją pewność siebie, zarzuty, które się pojawią, że robię źle jestem głupia, i przygotowuje dziecku piekło, zabieram ojca z własnego egoizmu, ja po latach prania mózgu nie jestem zbyt silna. Ale z drugiej strony, prawdą jest też to, że on nawet gdybym powiedziała stanowczo, to tego nie przyjmie do wiadomości, nic z tym nie zrobi. Przerabiałam to po pierwszej zdradzie. Chciałam, żeby przynajmniej się wyniósł na jakiś czas, żebym mogła spokojnie to przemyśleć. Ja nie miałam dokąd. Nie wyniósł się, owszem przepraszał, starał się, ale poza tym wszystko funkcjonowało normalnie. Mieliśmy wtedy tylko jedno miejsce do spania (pierwsze małe mieszkanko) i ja musiałam spać z nim w jednym łóżku. Ale przynajmniej mogłam wykrzyczeć, wypłakać. Teraz mam synka, nie chcę awantur, nie chcę, żeby on to oglądał. MM będzie mnie ignorował, uważał, że mi odbiło i robił swoje. Nie wyprowadzi się, a ja nie mam dokąd z dzieckiem, i nie chcę aby mały cierpiał. Pamiętam do dzisiaj, gdy była mała i rodzice się pokłócili, matka zaraz straszyła rozwodem. Ja wtedy byłam sparaliżowana ze strachu, strasznie to przeżywałam, nie mogłam spać, do teraz nie mogę tego zapomnieć, chociaż niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale to właśnie pamiętam. Chcę aby poszło jak najciszej, jak najspokojniej dla małego, chociaż i tak to będzie dla niego trauma. I tak będę miała problemy z rodziną, zwłaszcza teściami.

Ale to nie on ma coś z tym zrobić tylko Ty.
Co on miałby z tym zrobić?
Powiedzieć - dobrze kochanie, już nie będę tego robił?
Czego się po nim spodziewasz?
Że będzie się kajał j mył truskawki?

Można spać w kuchni na materacu nawet, to już mi nie mów, że nie ma rozwiązania.
Jedno jest pewne. Jak będziesz się stawiać i postępować wbrew niemu to zawsze będzie uważał, że Ci odbiło.
Teściowie będą po synka stronie.
Dowód by się przydał.

22 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Miałam wrażenie, że patrze w lustro i zaczęłam jej swoje "mądrości" sprzedawać. Jednak prawda jest taka, że nie ma dwóch takich samych historii. Nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora, nawet definicja KKZB bywa różna w zależności od kobiety.

Ehdi a Ty nie szukasz wymowki dla siebie ? Czemu akurat Ty mialabys inne mechanizmy wychodzenia z toksycznego zwiazku ??? Zreszta tutaj ani na blogu nikt Ci "madrosci" nie sprzedaje tylko dzieli sie DOSWIADCZENIAMI !!!
Niektorym sie przydaja smile Jezeli Ty masz zupelnie inne doswiadczenia to tez podziel sie z nami !!! Chetnie posluchamy i bedziesz zywym przykladem, ze Ty jednak jakos inaczej funkcjonujesz smile To nie jest ironia tylko stwierdzenie faktu, bo Ja i na pewno inne tutaj kobiety byly w fazie "nikt mnie nie rozumie i one nie wiedza co pisza, bo u mnie to jest inaczej" tongue

Ehdi napisał/a:

Nie każdy facet, który jest toksyczny dla nas będzie toksyczny dla innej kobiety. Prawda jest też taka, że rozmawiając czy na blogu, czy tu na forum mamy dostęp tylko do ograniczonego zakresu informacji. Tak naprawdę się nie znamy. Nie wiemy jak się zachowujemy w konkretnych sytuacjach, a czasami wypowiadamy bardzo autorytarne sądy.

Ehdi w co chcesz uwierzyc, ze Twoj facet bedzie kochajacym mezem dla innej kobiety ??? 
Twoj facet ma jakis problem, nie wiem jaki ale jak go opisujesz to przypomina mi autyste.
No sorry Ehdi przeczytalas juz duzo ksiazek o takich typkach, narcystach moze psychopatach i nadal uwazasz, ze tacy faceci nie beda toksyczni ? Ja nie wierze, ze moj narcysta nie jest toksyczny w nowym zwiazku !!! Wiem jaki jest a osobowosc trudno zmienic !!! Poza tym milosc innej kobiety go uzdrowi ??? Inna kobiet go zmieni ??? Sam sie w takim krotkim czasie zmienil bez pomocy specjalisty ??? Nie wierze !!! Ale to moje zdanie poparte wiedza i doswiadczeniem !!!

Ehdi napisał/a:

W kwestii odpowiedzialności uważam, że każdy ma prawo robić to co chce o ile nie krzywdzi innej osoby. Dlatego uważam, że każdy ponosi odpowiedzialność za to co robi również względem innych osób. To nie jest kwestia urażenia kogoś, czy zranienia ale prawda jest taka, że mamy do czynienia z materią bardzo delikatną i praktycznie w grzebaniu w cudzym mózgu. Ja ciągle twierdze i zawsze to powtarzam, że nikt nie ma patentu na mądrość.

Ehdi odpowiedzialni jestesmy za siebie. Nie jestem odpowiedzialna za emocje innych osob !!! Zreszta Ty uczysz sie dopiero odpowiedzialnosci za siebie a starasz sie byc juz odpowiedzialna za innych.
Nikt nie ma patentu na madrosc Ehdi i Ty tez tongue
A wiesz, ze u innych nie tolerujemy tego czego u siebie nie tolerujemy ? tongue
Nie wiem czemu Ci te kobiety tak za skore zalazly ? Bo Cie krytykowaly ? Nie wiem Ehdi ale szukasz jak dla mnie jakis dziur w calym aby nie robic czegos. Nie wiem czego nie chcesz robic - sama sie zastanow !!! To pisze nie jako madrosc ale jako moje spostrzezenie, poniewaz znam takie szukanie dziury w calym, kiedy sama nie robilam nic i zwalalam wine na innych !!!

Ehdi napisał/a:

W moim świecie hipokryzja to udawania lub nakazywanie innym przestrzegania zasad i jednocześnie ich łamanie. Czyli ja moge gadać, że córka tego czy tamtego szła do ślubu z brzuchem ale jak dotyczy to już mojego podwórka to absolutnie się do tego nie przyznam. Mówię komuś bądź odpowiedzialna za to co robisz i przestrzegaj zasad, a sama tego nie prezentuję tylko udaję aby wszyscy widzieli.

Wiesz Ehdi ludzie nie sa swieci i bez wad !!! Nie bronie tutaj nikogo !!! Wiem tylko po sobie, ze lawiej mi zyc, kiedy nie wymagam za duzo od innych. Tacy sa ludzie i my tez ludzie tongue Zdazalo mi sie nie raz postepowac niezgodnie z moimi "madrosciami" i wiesz kamienowalam kiedys siebie (nawet niedawno -dziewczyny pamietaja tongue ) Teraz wyciagam wnioski z moich wpadek smile Jestem nieidealna !!! I wiesz jak ja sie ciesze, ze moge to powiedziec smile  Dlugo chcialam byc idealna i wymagalam tego od innych. Nawet duzo wiecej od innych niz od siebie!!! Dlatego znalazlam sobie karalucha narcystycznego aby sie podidealizowac tongue A co z tego wyszlo kazda tutaj wie tongue
Nie jest mi latwo przyjac prawde o ludziach i o mnie ale staram sie smile

Ehdi napisał/a:

Całe szczeście zostałam wychowana w domu, gdzie nikt mi niczego nie narzucał. Nawet gdybym przeszła na buddyzm to byłby luz.

No nie wiem ale chyba cos innego czytalam o Twoich rodzicach ???
Przejscie na buddyzm nie jest zle tongue  Powiem znowu z doswiadczenia, ze to najbardziej tolerancyjna religia jak dla mnie smile Przy wychodzeniu z mojego bagienka trafilam na super mnicha w necei i regularnie slucham jego smile Nie wiem jak zly mam humor - zawsze mi pomaga smile

Ehdi napisał/a:

W kwestii religii zawsze głosiłam kontrowersyjne poglądy i nadal je mam. Nie przeszło mi. Prawie zostałam ekskomunikowana za moje artykuły do szkolnej gazety. Moja krytyka religii w szkole odbiła się szerokim echem ale nie żałuję, bo do dziś uważam, że to był błąd i stawia w dużo trudniejszej sytuacji dzieci innych wyznan, a poza tym szkoła powinna być jak najbardziej świecka.

No dobrze Ehdi, ze masz swoje poglady smile Tylko przypomnij sobie co pisalas o odpowiedzialnosci ? Jestes odpowiedzialna za swoje poglady i narazasz sie na krytyke !!! Akcja -reakcja !!!

Happy
Zmienił się powierzchownie, żeby sobie ofiarę upolować smile
A jak sobie upoluje narcystkę to nie będzie i może dla niej toksyczny.
A i ktoś może uważać, że nie jest. Jeśli znajdzie sobie kogoś takiego, kto lubi usługiwać i dać się poniżać, kto nie będzie chciał od związku niczego, a tylko będzie się godził na zaistniały stan rzeczy.

22 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
PokręconaOna napisał/a:

Żabka, częściowo masz rację, szukam pewnie podświadomie ewidentnego dowodu, że nie ma co ratować, chyba nie targałoby mną tak bardzo, trudniej byłoby innym podważyć moją pewność siebie, zarzuty, które się pojawią, że robię źle jestem głupia, i przygotowuje dziecku piekło, zabieram ojca z własnego egoizmu, ja po latach prania mózgu nie jestem zbyt silna. Ale z drugiej strony, prawdą jest też to, że on nawet gdybym powiedziała stanowczo, to tego nie przyjmie do wiadomości, nic z tym nie zrobi. Przerabiałam to po pierwszej zdradzie. Chciałam, żeby przynajmniej się wyniósł na jakiś czas, żebym mogła spokojnie to przemyśleć. Ja nie miałam dokąd. Nie wyniósł się, owszem przepraszał, starał się, ale poza tym wszystko funkcjonowało normalnie. Mieliśmy wtedy tylko jedno miejsce do spania (pierwsze małe mieszkanko) i ja musiałam spać z nim w jednym łóżku. Ale przynajmniej mogłam wykrzyczeć, wypłakać. Teraz mam synka, nie chcę awantur, nie chcę, żeby on to oglądał. MM będzie mnie ignorował, uważał, że mi odbiło i robił swoje. Nie wyprowadzi się, a ja nie mam dokąd z dzieckiem, i nie chcę aby mały cierpiał. Pamiętam do dzisiaj, gdy była mała i rodzice się pokłócili, matka zaraz straszyła rozwodem. Ja wtedy byłam sparaliżowana ze strachu, strasznie to przeżywałam, nie mogłam spać, do teraz nie mogę tego zapomnieć, chociaż niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale to właśnie pamiętam. Chcę aby poszło jak najciszej, jak najspokojniej dla małego, chociaż i tak to będzie dla niego trauma. I tak będę miała problemy z rodziną, zwłaszcza teściami.

A jesteś pewna, że ten dowód sprawi, że za drugim razem się wyniesie?
Ja też nie chciałam awantur i ogólnie rzecz ujmując ich nie było. Za to było moje rozstrzęsienie - na co reagowały dzieci. Dzieci nie tylko reagują na słowa... One więcej czują, niż widzą czy słyszą...

Naprawdę myślisz, że nie da się nic zrobić, żebyś zyskała odrobinkę swojego własnego spokoju? Ja wiem, ile mi daje, że z nim nie mieszkam. A nie mogłam zrobić kompletnie nic żeby się wyprowadzić, bo zasądzenie alimentów i ściągnięcie ich z pensji przez komornika troszkę by trwało - nie miałam nic, żeby wyłożyć na przeprowadzkę nawet do kawalerki. Musiałam tak tkwić... W akcie desperacji to już nawet przełożony chciał mi pomóc (wyłożyć do momentu odzyskania zaległych pieniędzy od niego), żebym tylko się wyniosła i uspokoiła... Na szczęście znalazł się kupiec... A temu glusiowi było wszystko "rybka" i oczekiwał zrozumienia... OMG! Jak to piszę to mnie jeszcze wzdraga!

Jacy inni mają podważać Twoją pewność siebie? Sąd na sprawie rozwodowej? Bo jeśli inni w postaci rodziny czy znajomych.... No to bym się "obawiała" usłyszeć czyjeś zdanie, gdybym zamiast pensji z pracy dostawała pensję od owych innych. Tak szczerze. Ale bym sie tylko obawiała. Bo nawet w pracy trzeba mieć własne zdanie.

Pokręcona - ja też się bałam własnego cienia. Nie jeden raz dziewczyny tłukły mi po głowie, że mam zaburzone widzenie - i wiesz, że jeszcze muszą tłuc.

A co do piekła... Zawsze będę przypominać - ja nie podjęłam decyzji o terapii ze względu na rozstanie. Ja ją podjęłam ze względu na to, że swoim bezwolnym godzeniem się na złe traktowanie doprowadziłabym do tego, że moje dzieci pozwalały by wszystkim tak postępować ze sobą. Ja sama skopałam sobie życie i pozwoliłam kopać innym. Ale to ja jedna osoba. Ale to ja mogłam nauczyć tego samego swoje dzieci. Trójkę dzieci! To już kolejne trzy osoby! A co z ich dziećmi? Nie, ja absolutnie się na to nie zgadzam, by miały tak spaczone zdanie o życiu i pozwalały się tak krzywdzić jak ja w imię niewiadomoczego!
Co może być większą krzywdą dla dziecka? Jakogo sposobu zachowania i traktowania innych się Twoje dziecko w sposób naturalny uczy?

Że żona zapier..a, myje truskawki i prasuje koszule, a waćpan ...leży smile

22 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry zatem w ten pochmurniasty poranek smile
Co ta pogoda ma do siebie, że ja zamiast klawiatury najchętniej bym poduchę położyła przed sobą? tongue

Hm - jak tam przygotowania do weseliska? smile Nogi przećwiczone, buty wygodne przygotowane?

22 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Heh smile Przypomniało mi się smile Dziwny sen miałam dzisiaj smile Z jakąs koleżanką byłam na "wyjeździe" - coś mi się kojarzą tereny morskie, bo chyba szłam w stronę hotelu - statku, chyba zacumowanego na stałe przy jakimś nabrzeżu. Okazało się jakby że na tarasie jednego z pokoi siedzą moi znajomi "z dotychczasowych lat" - mam wrażenie, że wspólni z jm. Ociągałam się z podejściem, ale zaczęliśmy rozmawiać - choć nie była to jakaś super swobodna rozmowa (ale już pomińmy powód). I wtedy pojawił się jm i zaczął "nęcić", że z góry jest przepiękny widok, bo słońce zachodzi i poleciał na tę górę wink I koleżanka za nim. Tyle że tam u góry było jakoś wąsko, strasznie się ten hotel/statek zwężał - jakby tylko takie bocianie gniazdo. A ja tak stałam, stałam i.... I chociaż bardzo chciałam zobaczyć ten widoczek, bo ja uwielbiam takie romantyczne krajobrazy i obrazki, to nie byłam w stanie jednej nogi nawet podnieść. I tak stałam z zadartą głową i słyszałam swoje myśli - niech oni zlezą, to ja pójdę. A jak nie zlezą to sobie pójdę sama jutro smile

I baaardzo mi się ten sen podoba smile Nie chodzi o to, że unikam. Chodzi o to, że mnie już niczym nie znęci, nawet tym co kocham wink Bo to już by nie miało takiego smaku tongue

To był sen o własnej odrębności i własnym zdaniu smile

22 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzień dobry zatem w ten pochmurniasty poranek smile
Co ta pogoda ma do siebie, że ja zamiast klawiatury najchętniej bym poduchę położyła przed sobą? tongue

Hm - jak tam przygotowania do weseliska? smile Nogi przećwiczone, buty wygodne przygotowane?

Tak, tak smile
Nawet, dziękuję smile
Dzień dobry.

22 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was

Czytam cały czas. pomaga mi to  w zrozumieniu.

Mam do Was jedno pytanie.  Jak poradzic sobie z obsesyjnymi myślami ?

One chyba są dosc charakterystyczne dla kobiet kochajacych za bardzo. Co moge zrobic bo mnie wykończą. Nie spotykam sie z facetem od trzech tygodni, mam trochę wiecej spokoju. Ale obsesyjnie  myślę. Jak sobie pomóc ????

22 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

Witam Was

Czytam cały czas. pomaga mi to  w zrozumieniu.

Mam do Was jedno pytanie.  Jak poradzic sobie z obsesyjnymi myślami ?

One chyba są dosc charakterystyczne dla kobiet kochajacych za bardzo. Co moge zrobic bo mnie wykończą. Nie spotykam sie z facetem od trzech tygodni, mam trochę wiecej spokoju. Ale obsesyjnie  myślę. Jak sobie pomóc ????

Próbować się czymś zająć i starać się skupić myśli na czymś innym.

22 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Dzień dobry zatem w ten pochmurniasty poranek smile
Co ta pogoda ma do siebie, że ja zamiast klawiatury najchętniej bym poduchę położyła przed sobą? tongue

Hm - jak tam przygotowania do weseliska? smile Nogi przećwiczone, buty wygodne przygotowane?

Tak, tak smile
Nawet, dziękuję smile
Dzień dobry.

Jakie wesele ? Twoje ?

22 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
quest33 napisał/a:

Witam Was
Mam do Was jedno pytanie.  Jak poradzic sobie z obsesyjnymi myślami ?

One chyba są dosc charakterystyczne dla kobiet kochajacych za bardzo. Co moge zrobic bo mnie wykończą. Nie spotykam sie z facetem od trzech tygodni, mam trochę wiecej spokoju. Ale obsesyjnie  myślę. Jak sobie pomóc ????

Próbować się czymś zająć i starać się skupić myśli na czymś innym.

Czytac, pisac, wysilek fizyczny, spacery, rozmowa z przyjaciolka...

22 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Happy
Zmienił się powierzchownie, żeby sobie ofiarę upolować smile
A jak sobie upoluje narcystkę to nie będzie i może dla niej toksyczny.
A i ktoś może uważać, że nie jest. Jeśli znajdzie sobie kogoś takiego, kto lubi usługiwać i dać się poniżać, kto nie będzie chciał od związku niczego, a tylko będzie się godził na zaistniały stan rzeczy.

No ja tez na czarujacego motylka polecialam. Potem zdejmowal powoli swoje przebranko ale i tak nic nie chcialam widziec !!!
Milosc jest slepa tongue To chyba specjalnie dla nas wymyslono tongue
Z tego co wiem narcysta z narcystka nie wyrobi, bo kazdy chce stac na piedestale i nie ma kompromisow.

22 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam, rozmawaim z przyjaciółkami, pracuje.  Ale myśli ciagle się sącza. Ciągle.    Odrywają mnie od rzeczywistości.

Uniemożliwiaja mi bycie w tu i teraz.  Jestem ciągle z swojej głowie rozważając co on zrobił, co bym mu odpowiedziała itd.  Chce wrócić do siebie!!!!   Help!!!

22 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Jakie wesele ? Twoje ?

smile smile smile Oj, Happy, oj smile

22 940 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 09:20:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzień dobry zatem w ten pochmurniasty poranek smile

U mnie sloneczko ale zimno jak na lato. Wole zimniej niz gorecej smile W tamtym tygodniu bylo za goraco. Teraz to fajnie sie spi i nawet koldra mozna sie przykryc smile
Buziaki wszystkim

22 941 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 09:19:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jakie wesele ? Twoje ?

smile smile smile Oj, Happy, oj smile

A kto pyta nie bladzi tongue Wiesz z nami to nic nie wiadomo tongue Nastepnym razem pisz: Jak tam wesele kolezanki itp. Wiesz, ze mi trzeba lopatologicznie prosto z mostu smile W przeciwnym razie bede pytac az do skutku tongue Jak sledczy tongue

22 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

Czytam, rozmawaim z przyjaciółkami, pracuje.  Ale myśli ciagle się sącza. Ciągle.    Odrywają mnie od rzeczywistości.

Uniemożliwiaja mi bycie w tu i teraz.  Jestem ciągle z swojej głowie rozważając co on zrobił, co bym mu odpowiedziała itd.  Chce wrócić do siebie!!!!   Help!!!

Witaj Quest smile
Daj czasowi czas jednak - trzy tygodnie to jednak może być zbyt krótki okres czasu, żebyś wymagała od siebie "nie myślenia o nim". Różnie każdy przechodzi okres "żałoby". Ale dalej się musisz starać kierować swoje myśli i swoją aktywność w innym kierunku smile Wykorzystaj lato na maksa! smile

22 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyful - czego bym oczekiwala? a no zycie czasem stawia ludzi przed pewnymi wyborami. moja 'przyjaciolka' zostala postawiona niejako przed takim wyborem. i to nie ani z jej winy ani z mojej tylko z winy mojego meza, ktory dokonal taki decyzji a nie innych. wiec oczekiwalabym (zrobilabym to samo w odwrotnej sytuacji) ze jesli jestem jej przyjaciolka, no to jestem po jej stronie, po prostu. nie chodzi o to, ze mialabym sie wtracac w ich sprawy czy rozmawiac z jej mezem. Ale jesli organizowalabym impreze urodzinowa swojego meza, we wlasnym mieszkaniu nie wyobrazam sobie nie zaprosic jej, jako mojej przyjaciolki, ktora maz zdradzil i porzucil, a zaprosic jej meza, dlatego poniewaz moj maz chcialby widziec go na swoich urodzinach i dlatego bo nie zamierza zrywac z nim kontaktu. A tak sie wlasnie stalo- zaprosili jego, a nie mnie, argumentujac to w taki sposob ze jest neizreczna sytuacja, jej mezowi zalezalo na obecnosci mojego meza, ona ma uordziny za miesiac i wtedy zaprosza mnie, a nie jego. do tego po imprezie moja przyjaciolka stwierdzila ze moja maz byl bardzo w porzadku na imprezie, pogadalm z chlopakami itd. NIE, ON NIE JEST W PORZADKU. tego bym oczekiwala zeby ze strony moich 'przyjaciol' bylo to jasne i klarowne. zdradzal mnie, jednego dnia spal ze mna, drugiego z kochanka, a teraz manipuluje wszystkimi, mowiac glosno ze on chce sie rozstac w zgodzie i z szacunkiem. a ludzie sie na to nabieraja i jesli ja bede robic jakies problemy przy rozstaniu no to przeciez bedzie moja wina bo on przeciez jest taki kulturalny i w porzadku ze chcial sie rozstac w zgodzie. jaka zgoda? jaki szacunek? klamal nie tylko mnie, ale i znajomych, bo byly sytuacje kiedy 1 czy 2 kolega zapytal go czy ma kogos, dlaczego nie chce ze mna byc (wczesniej jeszcze) i klamal w oczy: 'nie, nie ma nikogo', i nie wstydzi sie teraz tego. ludzie wola byc nieutralni, bo tak latwiej. ale wlasnie o to mi chodzi, ze tak nie powinno byc i koniec. to jest znieczulica. ja nie mowie ze powinni zerwac z nim kontakt czy ublizac mu. NIe. im w koncu nic zlego nei zrobil, lubia go. Ale nie powinni nie powiedziec NIC, zapraszac go na impreze a nie mnie i podkladac mu poduszezcki pod dupke i dawac komfort calej sytuacji ze jeszcze biedny nie mial problemu - nie musial byc ze mna na 1 imprezie, bo mnie nie zaprosili. jestem zla na moja kolezanke, bo uwazalam ja za dobra kolezanke. ale nie jest wobec mnie lojalna i kropka.

to nei jest latwe, ale jesli najblizszi pokazali by mu wyraznie - zle robisz czlowieku i jakich argumentow bys nie uzywal, to co robisz to swiadoma krzywda dla twojej zony, nic nie usprawieliwia tego co zrobiles i tego co robisz w tej chwili - ze zmieniles zdanie, odkochales sie i porzucasz swoja zone. kropka. nie musiliby robic i mowic nic wiecej. moga sie nadal kolegowac. no ale wtedy byloby juz mu niezrecznie, wiedzialby co o tym sadza. no ale widocznie tak nie sadza. widocznie go rozumieja. ja tak to czuje. widocznie, mimo ze sami sa mezami izonami, uwazaja ze to po protu sie zdarza tak, ze po 2 latach od swiadomego slubu, zalozenia rodziny, mozna po prostu zmienic zdanie, albo ze po prostu mial widocznie swoje powody i nic im do tego.

ok. dla mnie to jasna informacja. pora na weryfikacje rowneiz listy znajomych

oczywiscie ze nikt tego nie lubi umorlaniania, zwlascza jesli prawda w oczy kole. wlasnie o to chodzi. ze wygodniej nie mowic nic. a moim zdaniem to nie jest sluszne. i nie mowie wlasnie o napominaniu, umoralnianiu za kazdym razem jak sie widza i bez konca. wystarczylo by raz powiedziec, pokazac ze to twoj wybor czlowieku ale ja tego nie popieram. nic takiego nie bylo, w zamian kazdy zachowuje sie tak jak on- jakby nigdy nie istaniala w jego zyciu lub w naszym wspolnym zyciu ze znajojmymi. zaprosili jego na impreze a nie mnie lub po prostu nas oboje - tak jakby nigdy nie istaniala i nigdy na tych impreazach razem z nim nie byla. zaznaczam ze to nasi wspolni znajomi, nie jego.

i wlasnie o to chodzi - ludzie sa na tyle ze soba bliscy zeby pic razem wodke i dobrze sie bawic, ale nie tylko - bo to w porzadku ludzie i zawsze moglismy na nich liczyc, my tez im pomagalismy i dlatego te relacje byly naprawde w porzadku, no ale nie sa na tyle bliscy zeby powiedziec ze ktos robi cos nietak. zreszta mi sie wlasnie wydaje i to mnie wlasnie boli - ze oni nie powiedzieli nic, nei dlatego ze nie sa na tyle blisko, ale wlasnie dlatego bo nie widza w tym nic az takiego strszanego, zadnego dramatu. i to jest straszne i przykre dla mnie. po prostu zmienil zdanie no i tyle - tak wlasnie jest - dla niego to takei nic, no i dla nich rowniez - no bywa prawda. to jest wlasnie przerazajace, ze ludzie sami daja sobie takie przyzwolenia, jeden drugiemu, teraz nie zdziwie sie jak za ile lat ktorys z mezow z tych 4 malzenstw tez jak poczuje sie nie szczesliwy ze swoaj zona, tez ja porzuci - majac w psychice przyklad mojego meza ktorys iles tam lat wczesniej tak zrobil no i przeciez nic takiego sie nei stalo. to ze my, osoby porzucone tracimy zdrowie, czesto cale zycie, nic juz nei jest tak jak wczesniej, tylko dlatego ze jeden czy drug iczlowiek zachowuje sie totalnie nieodpowiedzialnie, podle i nawet nie mial ochoty probowac czegos ratowac, to przeciez nie jest taka tragedia prawda i nei ma sesnu tego rozpamietywac....a reszta ludzi patrzy i uwaza to za cos normalnego, chcac nie chcac, przyjmujac to wlasnie za cos normalnego ,cos co sie po prostu zdarza, nie dopuszczajac mysl ize wcale tak nie musialo byc, ze to jest konsekwencja decyzji czlowieka anei ze tak po prostu wyszlo i chcac nie chcac przyjmujac to za cos dopuszczalnego, co im samym przyjdzie duzo latwiej w ewentualnej podobnej sytuacji w przyszlosci .

gdyby wiekszosc trzymala sie tego co na pewn otrudniejsze, ale moralne, odpowiedzialne - wtedy innym wlasnie bylo by trudniej postepowac inaczej. ale to jest plaga, to jest zjawisko na skale swiatowa w te jcwhili, ze to jest przeciez 'normalne' ze malzenstwa sie 'rozpadaja' i ludzie sie rozchodza. to ze ktos nawet nei mial ochoty wziasc odpowiedzialnosc za swoje czyny, zdrady, przysiege a wtedy moglby byc zupelnie inaczej, to jakby nieistotne. to jest chore co on zrobil. a kazdy kto jakby jest cicho i zaprasza go na imprezke i twierdzi ze moj maz jest ogolnie bardzo w porzadku czlowiekiem - nie znajdzie mojego zrozumienia. trudno. i nei chodzi o to ze ja mialabym w owdrotnej sytuacji wlasnie specjalnie wydzwaniac np do meza mojej zdradzonej kolezanki i mu ublizac czy nawracac. Ale jesli nadaza sie okazja lub sytuacja tego wymaga, ze mam z nim stycznosc - pokazalabym mu jasno co sadze na temat jego zachowania. proste. moj maz moglby sie z nim przyjaznic - jesl itego chce, ale ja stanelabym po stronie mojej przyjaciolki i po prostu nie zachowywalabym sie jakby nigdy nic w stosunku do zdradacza i porzucacza, dajac buzi na przywitanie (jak dawniej) pijac z nim wodke (jak dawniej) i zapraszajac jego a nie przyajciokke (nie jak dawniej) i mowiac ze to w prozadku czlowiek (jak uwazalam dawniej).

ja wiem z 1 strony ze to nie jest jakas zla wola tych znajomych bo uwazam ich ogolnie za naprawde fajnych ludzi, tylko taka wlasnie nieswiadomosc do konca co ja przezywam i to, ze wlasnie dopoki nie jest sie w takiej sytuacji samemu to inaczej sie na to patrzy.

Ale z 2 strony - powiem szczerze -  ja nie mialam takiej sytuacji, nie znam nikogo ani z rodziny ani ze znajomych gdzie maz by porzucil zone i zdradzil - i byloby to jasno powiedziane przez zone, oficjalnie i zebym ja z tym czlowiekiem miala jakikolwiek kontakt. nie mialam takiego doswiadczenia. Ale wlasnie jestem pewna jak bym sie wtedy zachowala. moja kuzynka i jej facet - co prawda nie mazlenstwo - ale potraktowal ja podobnie - nie ukrywalam tego co o nim mysle. nie dzwonilam do niego oczywiscie sama z siebie, ale jak go spotkalam gdzies to nie ukrywalam po prostu ze go nie lubie, ze nie mam do niego szacunku, przez to jak potraktowal moja kuzynke i przyjaciolke jednoczesnie. ale widac jestem jakas dziwna skoro dla reszty ludzi jest to takie trudne... oni teraz sa razem, zeszli sie, no i co? nie mam zadnego problemu do niego. skoro ona mu wybaczyla i on teraz traktuje ja inaczej. lepieij no to bardzo sie ciesze. a ze swoja droga mu nie ufam i nie zmienilam zbytnio zdania na jego temat - to moj problem, moja kuyznka jest szczesliwa i sie ciesze. i nawet jesl iteraz nie jest on moim najelpszym przyjacielem przez t oze wtedy pokazalam mu ze krzywdzi moja kuzynke, to wazniejsze jest dla mnie wlasnie to, ze wtedy bylam wobec niej lojalna i ze nie musiala sie czuc przeze mnie tak, jak ja sie czuje teraz przez inne osoby.

Zwlaszcza ze mowie o konkretnych znajomych, ktorzy wiedza dokladnie - on mnie zdradzil i porzucil, ja bardzo chcialam z nim byc, robilam wszystko. wiedza o tym. to nie jest tak, ze cos tam wiedza ze sie rozstajemy ale nie wiedza dlaczego itd, po prostu WOLA udawac ze nie wiedza dokladnie i nie komentowac. niewazne. ja bede szczera i powiem tej kolezance jak to dobieram i jak sie poczulam. jesli nie zrozunie, to trudno. chce miec z nia kontakt i dlatego bede wobec niej szczera, jesli sie obrazi, trudno. ja sie nie obrazilam wlasnie tylko powiem jej co mysle. zobaczymy.

a tak ogolnie - to ciezko mi bardzo. mam wrazenie ze on mna strasznie manipulowal i nadal to robi. wie, ze ma przewagw psychiczna, nadal czuje pewnie moj lek i strach. mimo ze ja fizycznie to niby trzymam sie jakos i zyjemy osobno od takiego juz czasu, ale ciagle wolalam zagluszyc w sobie zlosc, a zeby sie nie klocic z nim, bo znowu jego manipulacja: 'on chce sie rozstac w zgodzie' czyli jesli ja z czymkolwiek sie nei zgadzam no to wychodzi ze ja chce sie mscic. itd. mam juz tego dosc ogolnie... to zycie z nim pod 1 dachem, gdzie dzien w dzien czuje jego obojetnosc, pogarde, jakies najgorsze uczucia na swiecie - jest po prostu straszne.... wczesniej wierzylam ze moze znienic zdanie. dzis juz wiem ze on mu sie wyporwadzic. nie zmieni zdania. a czy kiedykolwiek zrozumie? pozaluje? zateskni? tego to juz nie wiem, ale tez sniem watpic.... on naprawde wie co robi...

w moim przpadku ja uwazam ze naprawde mnie kochal. nic nie dzieje sie bez powodu - tak zgadza sie - przyczyny naszych problemow juz znam - oboje jestesmy za nie odpowiedzialni, ale to, co zdarzylo sie potem - jego zdrada i odejscie emocjonalne od razu w zasadzie do innej - to juz jego wina i to jest wlasnie jedyny powod dla ktorego przestal kochac mnie. przestalam dla niego po prostu istniec i tak jest do teraz. dzis wiem juz na 1000% ze nadal z nia jest. sa razem. przez pewien okres od rozstania jak wiecie, wierzylam w to ze moze z nia nie byc, ze to naprawde zakonczyl ale mimo wszystko nie chce ze mna. Cudow nie ma takich. Dlatego tak mnie wrecz nienawidzi bo musi wciaz zagluszac swoje sumienie. Ale to jest podle i chore. ma zone, mieszka z nia a jest z kochanka. nie wiem jak wytrzymam jeszcze ten miesiac, do swojego wyjazdu do polski, jak wroce ma go juz nie byc. Mam w sobie taka zlosc na niego ze az mnie to przeraza. Nadal robi ze mnie idiotke, mysli ze jestem tak naiwna. mimo ze nierozmawiam z nim juz w ogole na zadne tematy, ale jak ostatni raz byl ten temat no to on dalej wypieral sie w oczy, ze nic ich nie laczy. Teraz jest tak zlosliwi ze schodzi to do naprawde niskiego poziomu. wczoraj wyslal mi meila ze nie bedzie placic juz za polska telewizje bo telewizji nie oglada. no zalosne. umawialismy sie ze dopoki mieszkamy razem wszystkie rachunki nadal placimy po polowie, no wiec napisalam mu ze ja tez nie ogladam. i zeby zadzwonil do pana z polsatu i powiedzial mu ze nie zaplaci bo juz nie oglada.....

no zalosne. to jest na jego nazwisko i i tak i tak musi zaplcic - logiczne, ale kabelki mi poodlacza ze telewizji nei bedzie. chcial zaoszczedzi 20zl miesiecznie, rozumiecie - 4 funty!!!! tak mi otwiera oczy teraz ze brak slow. ciezko mi. zabija mnie od srodka...

22 944 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-26 10:21:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedysbylam pora zweryfikowac liste przyjaciol i zajomych sad Wiem jakie to bolesne sad Ale co Ci po falszywych przyjaciolach ?

Napisz mi email to Ci wysle "Szantaz emocjonalny " to sobie troche w glowie poukladasz co to jest manipulacja.

Jestes dzielna smile Buziaki smile

A o rozwodzie rozmawialiscie ? Z jego winny !!! Udaj sie po porade do adwokata. Nie daj sie fiutkowi !!! Bo jak mu popuscisz to bedziesz plakala, ze glupia bylas, ze chcials byc fair a on bedzie np. z kochanka na urlopy jezdzil !!!

Tak myslalam, ze ma kogos nadal, bo takie zachowanie -zwisa mi co sie z Toba dzieje jest typowe dla zdradzaczy sad

22 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ciężko to się czyta Kiedysbyłam - masz wiele żalu w sobie...
I uważasz że cały świat musi się teraz zawalić wszystkim? Bo Twój wlasny świat sie zawalił? I że wszyscy winni opowiedzieć się jasno, że on postąpił niemoralnie?

A niby dlaczego? Przecież to jest sprawa pomiędzy Tobą a nim... Wyłącznie.

Tak czytam i czytam i przyznaję, że nie widzę nic kompletnie zdrożnego w fakcie, że mąż koleżanki zaprosił na swoje własne urodziny jego - swojego kolegę. To były jego urodziny i miał prawo zrobić to, co zrobił! Jego życie nie musi się rozpadać, bo Twój związek się rozpadł...

Wydaje mi się, że oni mają prawo uważać, że on jest w porządku. Przecież oni mają inne relacje i coś innego oceniają. Nie wiem, dla mnie bezpodstawne jest ocenianie jakiegoś człowieka po nie moich "sytuacjach". To nie jest uczciwe wobec wszystkich, bo ewidentnie subiektywne i wynikające ze złości i chęci odreagowania za wszelką cenę. I takie reagowanie ma zazwyczaj jakieś drugie dno, całkiem inną przyczynę...

Mąż mojej przyjaciółki przenosząc mnie na nowe mieszkanie poszedł do "mojego onego" i wprost mu zaproponował, że jeśli będzie czegoś potrzebował, to może spokojnie mówić, bo czy przenieść, czy coś pomóc w mieszkaniu - napewno może na niego liczyć. Czy ja mam o to jakiś żal? Nie. Przecież oni są znajomymi, fakt naszego rozstania i jego powodów niczego tu nie zmienia, bo każdy z mojego otoczenia winien oceniać swojego znajomego po swoich własnych relacjach z nim smile Nie po moich. To czy się coś komuś mieści w głowie, czy nie - to powinno wyniknąć w rozmowie, jeśli obie strony (kolega - kolega) w ogóle będą chciały o tym rozmawiać. Bo jeśli nie ma zgody, co do tego, że będą chcieli na ten temat porozmawiać - to jakiekolwiek oceny kogoś nie poproszonego przez stronę zainteresowaną o zdanie - będą wtrącaniem się. Nawet bym powiedziała, że mało kulturalnym wtrącaniem się....

Choćbyś nie wiem, jak tego nie chciała, to jutro napewno wstanie nowy dzień i napewno wielu ludzi będzie się cieszyć, weselić, kochać.

Posty [ 22 881 do 22 945 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 351 352 353 354 355 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026