netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 270 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 349 350 351 352 353 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 751 do 22 815 z 26 310 ]

22 751

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

..,,mierzyć swoją miarą''.. kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką z pracy. Wygląda na dziewczynę ,,uwikłaną'' i to samo stwierdzenie..mierzę swoją miarą, myslę że skoro ja nie umiem tak czy owak postąpić, to każdy tak ma smile Niestety, nie ma tak dobrze. Nie rozumiem. Inna znajoma zapytała: a czy musisz rozumieć? tak, byłoby mi łatwiej, a tymczasem z musu godzę się na nierozumienie, przeżycie chwili zwątpienia, złosci, potem obojętności i pogodzenia z faktem. Wyglada na to, że wszystko musi mieć swoją żałobę. Sama mam nerwa i stresa, codziennie idę do pracy z myslą, że to może ostatni dzień.
Afirmuję, że sprawa rozwiązuje się w pomyślny dla mnie sposób wink
Zabko-k trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie smile

Właśnie się miałam pytać, gdzieście z Beosą znowu się podziały smile

Ech, tez wolę rozumieć... Tyle, że najczęściej owo "rozumieć" chyba polega na "mieć świadomość, że ludzie są różni i mają własne prawo postępować w zgodzie ze sobą, choćby nie wiem, jak nas rzucało, że to niesprawiedliwe. Albo mają prawo nie postępować w ogóle wink".

Afirmuj, ja w końcu też solidnie zacznę, bo te kupony z Lotka to ja tylko kupuję i wyrzucam jak dotąd wink

Czemu nie zaglądasz? Choć czasem...?

22 752

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Bolą mnie łapy od kierownicy, ale wczoraj nie spadłam z roweru wink

Wszystkiego dobrego dzisiaj kochane wink. Idę do pracy choć mi ciężko bo gorąco i spać mi się chce.

Gratuluję! smile

22 753

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czemu nie zaglądasz? Choć czasem...?

Ona zaglada ale tylko czasem pisze tongue
A Beosa to tez moze zaglada ale nie pisze sad Chyba nie ma internetu na dzialce ?

22 754

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

..,,mierzyć swoją miarą''.. kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką z pracy. Wygląda na dziewczynę ,,uwikłaną'' i to samo stwierdzenie..mierzę swoją miarą, myslę że skoro ja nie umiem tak czy owak postąpić, to każdy tak ma smile Niestety, nie ma tak dobrze. Nie rozumiem. Inna znajoma zapytała: a czy musisz rozumieć? tak, byłoby mi łatwiej, a tymczasem z musu godzę się na nierozumienie, przeżycie chwili zwątpienia, złosci, potem obojętności i pogodzenia z faktem. Wyglada na to, że wszystko musi mieć swoją żałobę. Sama mam nerwa i stresa, codziennie idę do pracy z myslą, że to może ostatni dzień.
Afirmuję, że sprawa rozwiązuje się w pomyślny dla mnie sposób wink
Zabko-k trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie smile

Właśnie się miałam pytać, gdzieście z Beosą znowu się podziały smile

Ech, tez wolę rozumieć... Tyle, że najczęściej owo "rozumieć" chyba polega na "mieć świadomość, że ludzie są różni i mają własne prawo postępować w zgodzie ze sobą, choćby nie wiem, jak nas rzucało, że to niesprawiedliwe. Albo mają prawo nie postępować w ogóle wink".

Afirmuj, ja w końcu też solidnie zacznę, bo te kupony z Lotka to ja tylko kupuję i wyrzucam jak dotąd wink

Czemu nie zaglądasz? Choć czasem...?

Właśnie nadszedł czas że zaglądnęłam wink a na poważnie, to albo brakuje mi czas albo tak zmęczona, że nic mi się nie chce. Najnowsze Zwierciadło czeka na rozpakowanie. Do biblioteki na razie mi nie po drodze po nr z kwietnia. Teraz mam chwilę, więc piszę. Nabieram przy was sił smile

Odnosnie pytania Happyfull czym jest dojrzałość, znalazłam coś takiego:

Dojrzałość emocjonalna nie przejawia się brakiem negatywnych uczuć ani spłyceniem głębi bogactwa uczuciowego. Dojrzałość przejawia się takim opanowaniem uczuć, że one już nie motywują zachowania człowieka bez ograniczenia, już nie oszukują, a zachowania podyktowane emocjami nie ranią innych ludzi. Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.

Dojrzałość emocjonalna przejawia się przede wszystkim skutecznym sposobem radzenia sobie z negatywnymi uczuciami pojawiającymi się w sytuacjach trudnych oraz umiejętnością zaakceptowania własnej słabości.

Pocieszające smile

22 755

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A co jest wedlug Ciebie dojrzalosc w ogole ?

Branie odpowiedzialności za swoje zachowania i słowa? Ze szczególnym uwzględnieniem świadomego ponoszenia konsekwencji błędnych czynów? Ale nie cierpiętnictwo...
Świadome postrzeganie rzeczywistości? Nie oczekiwanie na cuda? Nie zrzucanie na coś i kogoś? Nie usprawiedliwianie się wieczne zewnętrznymi czynnikami wink

Aż wlazłam do encyklopedii! Mnie chodzi ewidentnie o dojrzałość psychiczną, a tą tam się okresla w sposób następujący:
"według encyklopedii PWN jest to osiągnięcie stopnia rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i społecznego, charakterystycznego dla człowieka dorosłego, dobrze przystosowanego do własnej roli życiowej"

No - społeczną dojrzałość to ja mam - czasem aż w nadmiarze wink

Ale bez śmieszków - "charakterystycznego dla człowieka dorosłego, dobrze przystosowanego do własnej roli życiowej"? Przecież to nic i wszystko oznacza.... Co jest charakterystyczne dla dorosłego? Co oznacza "dobre przystosowanie" i to jeszcze "do własnej roli życiowej"? W jakim kontekście ta rola? Że jestem kobietą, mam rodzić i wychowywac dzieci???? No, ta rola to mnie wybiła kompletnie...

22 756

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Czemu nie zaglądasz? Choć czasem...?

Ona zaglada ale tylko czasem pisze tongue
A Beosa to tez moze zaglada ale nie pisze sad Chyba nie ma internetu na dzialce ?

Najczęściej czytam hurtem ale są i takie dni jak dziś wink

22 757

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

....a zachowania podyktowane emocjami nie ranią innych ludzi...

... przejawia się przede wszystkim skutecznym sposobem radzenia sobie z negatywnymi uczuciami pojawiającymi się w sytuacjach trudnych ....

Ja też ostatniego numeru jeszcze nie doczytałam, ale czerwiec się na szczęście nie skończył jeszcze smile

No to jednak nie mam w nadmiarze. Muszę sobie znaleźć skuteczny sposób... Tak, z przekąsem dodam, że zimna herbata nie smakuje tak jak ciepła onegdaj, a w tym upale... Oczywiście usprawiedliwienie. Ale zła dziś na siebie jestem, w dodatku pierwszy dzień, to chyba mi się kumulacja zrobiła. Co nie oznacza, że zamierzam dyskusję ze swej strony uciąć, bo mnie akurat to ciekawi.

22 758

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

....a zachowania podyktowane emocjami nie ranią innych ludzi...

... przejawia się przede wszystkim skutecznym sposobem radzenia sobie z negatywnymi uczuciami pojawiającymi się w sytuacjach trudnych ....

Ja też ostatniego numeru jeszcze nie doczytałam, ale czerwiec się na szczęście nie skończył jeszcze smile

No to jednak nie mam w nadmiarze. Muszę sobie znaleźć skuteczny sposób... Tak, z przekąsem dodam, że zimna herbata nie smakuje tak jak ciepła onegdaj, a w tym upale... Oczywiście usprawiedliwienie. Ale zła dziś na siebie jestem, w dodatku pierwszy dzień, to chyba mi się kumulacja zrobiła. Co nie oznacza, że zamierzam dyskusję ze swej strony uciąć, bo mnie akurat to ciekawi.

Zabko ale było jeszcze cos takiego: ,,Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.''
Doskonałe nie będziemy. Taka mądra jestem w teorii..w praktyce tez się biczuję.

22 759

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mogę Wam coś z innej beczki? Pisałam, jak mi się fajnie na wycieczkę jedzie, bo osoba, która tym aktualnie zawiaduje jest mega profesjonalistką smile No to dla uśmiechu zamieszczam Wam wierszyk - podziękowanie stworzony przez koleżanki dla tejże właśnie kochanej kobietki smile A Wy wierszyki lubicie wink

O Boże Boże B...o
Jak mogłaś to zrobić z firmą!
Od puszki Pandory otworzyłaś denko
I teraz wycieczek chcemy more and more!

Gdy się u nas pojawiłaś
O imprezy się martwiłaś
Czy zadowolisz naszą zgraję
Co czasami żyć nie daje

Wyruszyliśmy niecierpliwi i rozweseleni
Na miejscu wyglądaliśmy jak gabinet cieni
Panów z ochrony przygarnęłaś
I ich też pod swoje skrzydła wzięłaś

Wycieczki w "szczeliny" i do kopalni złota
Na to od początku była werwa i ochota
Ognisko, kiełbaski i śpiew na ustach
W takim towarzystwie nie rozmawia się o gustach

Pragę zwiedzać nam zaproponowałaś
Nawet nie wiesz jaki cudny pomysł miałaś
Piąta rano - pobudka za nami
Byśmy tylko nie zostali sami

Niektórzy nawet busem piekarni śpieszyli
Bo zostając w Lądku by nagrzeszyli
Most Karola podziwialiśmy
Co i kogo trzeba głaskaliśmy

A wieczorem - świniak, rybka, galareta
Do popitki była seta
Muza na tarasie przednia grała
Aż cała w komplecie dziatwa się śmiała

Niektórzy klapki pogubili
Usta szminką upiększyli
Śpiewom i tańcom nie było końca
Tak witaliśmy zachód i wschód słońca

Karaoke grane było
?Ja..." i "Jesteś..." ucho cieszyło
Przez czas cały tej wycieczki
Polewano do banieczki

Atrakcji było co niemiara
A za wszystkimi B...a stała
Za nie pięknie dziękujemy
I na następne się piszemy

Bo wycieczki takiej jeszcze nie mieliśmy,
Na której tyle rzeczy robiliśmy
Nie ma do czego się przyczepić
Dlatego 10 możemy Ci wlepić

22 760

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Zabko ale było jeszcze cos takiego: ,,Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.''
Doskonałe nie będziemy. Taka mądra jestem w teorii..w praktyce tez się biczuję.

Nie pominęłam umyślnie, tylko to już dziewczyny przepracowywały onegdaj, Wielokropek też smile

Bardziej chodziło mi o ranienie innych - tylko tu też jest jakaś dwubiegunowość? Można chcieć zranić z chęci odwetu czy innych pobudek - świadomie. Można tez zranić nieświadomie jak ja to mówię "zagalopywując się" - ale tu szybko człowiek się orientuje. Ale jest też pozornie nieświadome ranienie i niebezpośredni odwet. Taka świadoma nieświadomość, wyparcie, mechanizm obronny negatywny.

22 761

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A ja mogę Wam coś z innej beczki? Pisałam, jak mi się fajnie na wycieczkę jedzie, bo osoba, która tym aktualnie zawiaduje jest mega profesjonalistką smile No to dla uśmiechu zamieszczam Wam wierszyk - podziękowanie stworzony przez koleżanki dla tejże właśnie kochanej kobietki smile A Wy wierszyki lubicie wink

O Boże Boże B...o
Jak mogłaś to zrobić z firmą!
Od puszki Pandory otworzyłaś denko
I teraz wycieczek chcemy more and more!

Gdy się u nas pojawiłaś
O imprezy się martwiłaś
Czy zadowolisz naszą zgraję
Co czasami żyć nie daje

Wyruszyliśmy niecierpliwi i rozweseleni
Na miejscu wyglądaliśmy jak gabinet cieni
Panów z ochrony przygarnęłaś
I ich też pod swoje skrzydła wzięłaś

Wycieczki w "szczeliny" i do kopalni złota
Na to od początku była werwa i ochota
Ognisko, kiełbaski i śpiew na ustach
W takim towarzystwie nie rozmawia się o gustach

Pragę zwiedzać nam zaproponowałaś
Nawet nie wiesz jaki cudny pomysł miałaś
Piąta rano - pobudka za nami
Byśmy tylko nie zostali sami

Niektórzy nawet busem piekarni śpieszyli
Bo zostając w Lądku by nagrzeszyli
Most Karola podziwialiśmy
Co i kogo trzeba głaskaliśmy

A wieczorem - świniak, rybka, galareta
Do popitki była seta
Muza na tarasie przednia grała
Aż cała w komplecie dziatwa się śmiała

Niektórzy klapki pogubili
Usta szminką upiększyli
Śpiewom i tańcom nie było końca
Tak witaliśmy zachód i wschód słońca

Karaoke grane było
?Ja..." i "Jesteś..." ucho cieszyło
Przez czas cały tej wycieczki
Polewano do banieczki

Atrakcji było co niemiara
A za wszystkimi B...a stała
Za nie pięknie dziękujemy
I na następne się piszemy

Bo wycieczki takiej jeszcze nie mieliśmy,
Na której tyle rzeczy robiliśmy
Nie ma do czego się przyczepić
Dlatego 10 możemy Ci wlepić

Przypomniały mi się dni...
nie tylko te gdy kwitną bzy..
Tyle słońca w każdym mieście
tyle czułości w geście..   kiedy to było..

Super Zabko-k smile

22 762

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewuszki, ja dziś rzeczywiście refleksyjnie jestem nastawiona do świata.
Przekopiowane od dobrej duszyczki:
"...bez negatywnych doświadczeń nie nauczymy się walczyć,czynią one nas bardziej wytrwałymi i przygotowują na przyszłe przeszkody.Ciężkie kryzysy wzmacniają mentalną odporność.Istotne jest tylko,żebyśmy ocenili je jako ważne doświadczenia,które nas czegoś nauczyły.W ten sposób nadaje się sens życiowym dołkom.Nie chodzi przy tym o upiększanie lub bagatelizowanie negatywnych doświadczeń.Cel powinien brzmieć:CZERP KORZYŚCI Z KRYZYSU-w ten sposób wzmocnisz swoją mentalność wojownika...

Mentalność ofiary-cechy charakterystyczne to bierność,pesymizm,poczucie winy,wstyd...osoby takie są bardziej podatne na zranienia,innych ludzi spostrzegają negatywnie.Co musi zrobić taka osoba??Musi zrozumieć,że życie nie jest sterowane z zewnątrz i że ma ona na nie duży wpływ-ja tu współdecyduję!!!!Taka zmiana myślenia powinna zajść w każdej osobie dotkniętej przez przemoc...Musi sobie ona uświadomić,że to ją osłabia i przejąć odpowiedzialność za własne życie...na początku wydaje się to trudne lecz ostatecznie wzmacnia pewność siebie..."

I tak sobie pomyślałam nad sobą. I chyba zaczynam mocniej rozumieć, że ja jednak swoim pozytywnym podejściem mnóstwo bagatelizowałam... bagatelizuję dalej? I że uważam to za właśnie "niedojrzałe"? Owo moje sławetne "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Więc o wyciąganiu pozytywnych wniosków i wdrażaniu ich w życie mowy już być nie mogło, bo przecież "dam sobie radę"... Ale czy przestałam bagatelizować?


Liv
Ale Ty wiesz, że to nie ja napisałam? smile Mam tu świetne specjalistki od poezji, nawet dwie na tym samym piętrze smile

22 763

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Zabko ale było jeszcze cos takiego: ,,Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.''
Doskonałe nie będziemy. Taka mądra jestem w teorii..w praktyce tez się biczuję.

Nie pominęłam umyślnie, tylko to już dziewczyny przepracowywały onegdaj, Wielokropek też smile

Bardziej chodziło mi o ranienie innych - tylko tu też jest jakaś dwubiegunowość? Można chcieć zranić z chęci odwetu czy innych pobudek - świadomie. Można tez zranić nieświadomie jak ja to mówię "zagalopywując się" - ale tu szybko człowiek się orientuje. Ale jest też pozornie nieświadome ranienie i niebezpośredni odwet. Taka świadoma nieświadomość, wyparcie, mechanizm obronny negatywny.

Robię w między czasie kilka rzeczy przed wyjściem i w rezultacie sie skupic nie mogę.
Ranienie innych, ja ranię ze strachu, z niemocy, poczucia skrzywdzenia ale wtedy nie odczuwam to jako moje ranienie, odwet, to reakcja na ból, żal. Zależnie czy moge podać przyczyny takiego czy owego słowa/czynu ktoś wyrabia sobie swoje zdanie. Ja tym zdaniem przejmuję się, bo wiem że gdybym mogła podać argumenty, to odebrana zostałabym inaczej ale po drodze musiałabym nieraz opowiedzieć pół swojego życia żebym została dobrze zrozumiana smile Tak więc pozostaje doświadczać i dojrzewać smile Nie mniej mądra jestem wciąż bardziej w teorii.

22 764 Ostatnio edytowany przez Liv4 (2013-06-20 11:55:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dziewuszki, ja dziś rzeczywiście refleksyjnie jestem nastawiona do świata.
Przekopiowane od dobrej duszyczki:
"...bez negatywnych doświadczeń nie nauczymy się walczyć,czynią one nas bardziej wytrwałymi i przygotowują na przyszłe przeszkody.Ciężkie kryzysy wzmacniają mentalną odporność.Istotne jest tylko,żebyśmy ocenili je jako ważne doświadczenia,które nas czegoś nauczyły.W ten sposób nadaje się sens życiowym dołkom.Nie chodzi przy tym o upiększanie lub bagatelizowanie negatywnych doświadczeń.Cel powinien brzmieć:CZERP KORZYŚCI Z KRYZYSU-w ten sposób wzmocnisz swoją mentalność wojownika...

Mentalność ofiary-cechy charakterystyczne to bierność,pesymizm,poczucie winy,wstyd...osoby takie są bardziej podatne na zranienia,innych ludzi spostrzegają negatywnie.Co musi zrobić taka osoba??Musi zrozumieć,że życie nie jest sterowane z zewnątrz i że ma ona na nie duży wpływ-ja tu współdecyduję!!!!Taka zmiana myślenia powinna zajść w każdej osobie dotkniętej przez przemoc...Musi sobie ona uświadomić,że to ją osłabia i przejąć odpowiedzialność za własne życie...na początku wydaje się to trudne lecz ostatecznie wzmacnia pewność siebie..."

I tak sobie pomyślałam nad sobą. I chyba zaczynam mocniej rozumieć, że ja jednak swoim pozytywnym podejściem mnóstwo bagatelizowałam... bagatelizuję dalej? I że uważam to za właśnie "niedojrzałe"? Owo moje sławetne "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Więc o wyciąganiu pozytywnych wniosków i wdrażaniu ich w życie mowy już być nie mogło, bo przecież "dam sobie radę"... Ale czy przestałam bagatelizować?


Liv
Ale Ty wiesz, że to nie ja napisałam? smile Mam tu świetne specjalistki od poezji, nawet dwie na tym samym piętrze smile

Chodziło mi o wspomnienia smile 
na mnie już czas, buziaki dla wszystkich.

22 765

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liv
Powiem Ci, że ciężko mi coś odpowiedzieć, bo ja.... jak się uprę - zawsze znajdę argument "dlaczego". Ale też i wiesz, że odnoszę to do swojego postępowania, bo innych osób nie znam na tyle, by to robić smile.
Zawsze mogę wskazać co przyczyniło się do takiego zachowania, jeśli już się przyznam sama przed sobą, że zrobiłam coś takiego. To jest manipulanctwo - sobą samym przede wszystkim.
Ja wiem, że mam swoje karaluchy i najchętniej bym je za jednym zamachem wytłukła wink Reflektuję się, ale zanim się nauczę nie wpadać w tę samą spiralkę....

22 766

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

I tak sobie pomyślałam nad sobą. I chyba zaczynam mocniej rozumieć, że ja jednak swoim pozytywnym podejściem mnóstwo bagatelizowałam... bagatelizuję dalej? I że uważam to za właśnie "niedojrzałe"? Owo moje sławetne "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Więc o wyciąganiu pozytywnych wniosków i wdrażaniu ich w życie mowy już być nie mogło, bo przecież "dam sobie radę"... Ale czy przestałam bagatelizować?

A Byloby Ci lepiej gdybys byla pesymistka ?
A bagatelizowanie to co ? Syndrom wielkosci ? No bo jak to ja nie dam rady ?
A moze nie to ucieszka przed czuciem czegokolwiek ? Nie wiem !!!
Pamietam tylko jak sie zastrzegalas, ze nie masz czasu dla siebie i nic Ci to spedzanie czasu sama ze soba nie dalo. Bo tylko zaczelas bagatelizowac sprawy itd. A ja wcale nie uwazalam, ze bagatelizujesz !!! Odpoczelas sobie wtedy sama ze soba, bo zylas z toksyna i musials wyjsc z domu !!! Potem otworzyly Ci sie oczy i poszlas do psychiatry i z gorki smile
W kilka tygodni sie wszystko rozwiazalo - sprzedane mieszkanie, przeprowadzka.
I co Ty jeszcze bagatelizujesz ???
A czy wszystko musisz robic na 100% ?
Dlaczego sie karzesz, ze masz ludzkie odruchy ? Dlaczego jestes tak surowa dla siebie ? Czas troche zwolnic Zabka i poobserwowac siebie tak na luzie smile
Na razie to byl maraton a po maratonie przerwa sie nalezy. I nikomu nic do tego jak dluga bedzie tongue

22 767

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dziewuszki kochane - potrzebuję mega wsparcia, bo mi się coś namotało mega w pracy sad sad sad
Już nie mam siły! Muszę wytoczyc najcięższą baterię, wywalić szpony i nastawić się na to, że dostanę ja oczywiscie takie zjazdy, że szkoda mówić sad sad sad No i się właśnie spinam. Mam nerwa strasznego i doła i w ogóle sad
Straszny raban będzie, bo sprawa się skończy prawnikiem.

Co mnie najbardziej rzuca? Że znowu chciałam załatwić wszystko spokojnie i z szacunkiem dla drugiej strony.
Czuję się oszukana. Po prostu.
Czasem sie zastanawiam, czy ludzie "bezkompromisowi" nie mają lepiej... wink Nie ma się uczuć, nie ma się wątpliwości, nie ma się wyrzutów sumienia, nie? No tylko że to jakoś nie ja smile

Grrrr!
Będzie wtopa sad

Wsparcie!!!!!

22 768

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

I tak sobie pomyślałam nad sobą. I chyba zaczynam mocniej rozumieć, że ja jednak swoim pozytywnym podejściem mnóstwo bagatelizowałam... bagatelizuję dalej? I że uważam to za właśnie "niedojrzałe"? Owo moje sławetne "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Więc o wyciąganiu pozytywnych wniosków i wdrażaniu ich w życie mowy już być nie mogło, bo przecież "dam sobie radę"... Ale czy przestałam bagatelizować?

A Byloby Ci lepiej gdybys byla pesymistka ?
A bagatelizowanie to co ? Syndrom wielkosci ? No bo jak to ja nie dam rady ?
A moze nie to ucieszka przed czuciem czegokolwiek ? Nie wiem !!!
Pamietam tylko jak sie zastrzegalas, ze nie masz czasu dla siebie i nic Ci to spedzanie czasu sama ze soba nie dalo. Bo tylko zaczelas bagatelizowac sprawy itd. A ja wcale nie uwazalam, ze bagatelizujesz !!! Odpoczelas sobie wtedy sama ze soba, bo zylas z toksyna i musials wyjsc z domu !!! Potem otworzyly Ci sie oczy i poszlas do psychiatry i z gorki smile
W kilka tygodni sie wszystko rozwiazalo - sprzedane mieszkanie, przeprowadzka.
I co Ty jeszcze bagatelizujesz ???
A czy wszystko musisz robic na 100% ?
Dlaczego sie karzesz, ze masz ludzkie odruchy ? Dlaczego jestes tak surowa dla siebie ? Czas troche zwolnic Zabka i poobserwowac siebie tak na luzie smile
Na razie to byl maraton a po maratonie przerwa sie nalezy. I nikomu nic do tego jak dluga bedzie tongue

Nie Happy, wiesz, że wcale nie było by mi lepiej.
Wiem, pamiętam cały czas czegóż ja sobie do łebka nie wbijałam, żeby nic nie zrobić... Oj, kręcę głową nad sobą smile Nie odpoczęłam chyba, tylko uśpiłam siebie. Albo za wszelką cenę chciałam uspokoić nerwy, żeby się tak nie trząść. Odpoczywam troszkę jakby teraz. Mówię serio, bo takie mam wrażenie. Nie o to chodzi, że ja nie mam co robić, wręcz odwrotnie, ale więcej spokoju wewnętrznego jakby jest i więcej - zauważ sama - otwartości i chęci mówienia. Jakbym przestawała się bać, że ktoś mnie znowu "ztekści"? Że jestem oceniana przez niego? No swobodnie to ja się zapewne w tamtych warunkach nie czułam. Żal mi Kiedyśbyłam, bo to ciutkę podobna sytuacja.  Zwracała mi na to uwagę niejednokrotnie Zofia (pewnie zapracowana....), a ja starałam sie za wszelką cenę aż tak mocno tego do siebie nie brać, choć naprawdę coraz duszniej było...

Czy muszę robić na 100%? ja na to Happy wiecznie patrzę przez pryzmat trójki dzieci - nie ukrywam. I nie chodzi, że ma dziś być poprasowane. Mam obawy, czy ja dam sobie radę w przyszłości. No mam je. Może to reakcja na świadomość, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, że choćbym chciała, to nie jestem siłączką i nie dam rady być? smile Wiem, że tego właśnie się boję. Nie mam na myśli tylko finansów, a całokształt. Dzieci to nie tylko obiad i pranie i o ich rozwój mi chodzi też .... I stabilny spokojny domek smile Mam swoje obawy, mam swoje wątpliwości, wiem, że na mnie spoczywa wiele odpowiedzialności i obowiązków. Surowa to ja bym była, gdybym była idealna a jeszcze próbowała się kajać, że kamień filozoficzny pozostał do wynalezienia wink Nie, no idealna nie jestem, jestem pełna obaw, że moje karaluchy i niedojrzalości odbiją się na dzieciach... No kurczę, smutno mi się zrobiło... Bo ja te nerwy w pracy potem w domu odchorowywuję, choć staram się nie. A te nerwy sama sobie stwarzam. A mogłabym zacząć przestać to robić. Ale w tym kierunku nie robię nic.
To chyba jest dokładnie jak z tym - "nie mów, że chcesz przestać z nim rozmawiać, tylko przestań z nim rozmawiać" wink Zamiast narzekać na swojego karalucha po prostu go utłucz. No i teraz pomiauczę - nie chce mi się! Dziś napewno kompletnie nie.

22 769

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Zabka - dziekuje. Bardzo trafnie wszystko oceniasz co do mojej styuacji. Wiesz, z 1 strony wiedzialam niby juz od 2 miesiecy ze koniec. no i w jakims stopniu dopuscilam to do swiadomosci - bo poza ludzeniem sie, poczynialm tez wiele krokow ktore sa jakby dowodem ze zakladalam no ze on naprawde nie chce. Pojechalam do tej polski zrobic rozdzielnosc, sprzedal swoja czesc mieszkania w Polsce, przestalam do niego dzwonic, pisac - no to jednak jest naprawde duzo, a udalo mi sie tego nie robic, od ponad 2 miesiecy. Ale tak, w swojej swiadomosci mialam nadzieje ze moze jednak cos sie zdarzy, ze moze jednak sie nei wyprowadzi bo ma watpliwosci, a przede wszystkim widzialam w tym caly czas jeszcze jakis sens. to jest chyba kluczowa sprawa. TEraz, po pol roku walki o malzenstwo - bo 'przeciez zawsze da sie dogadac', stwierdzilam po raz pierwszy ze to NIE MA JUZ ZADNEGO SENSU.

tak, musze przewartosciowac cale swoje zycie - i znowu - tak jakby zaczelam to juz robic wczesniej, mimo wszystko. nie siedzialam w domu czekajac na niego.... pojechalam z mama do senatorium, zaplanowalam wyjazd na wakacje w sierpniu z przyjaciolka z polski i jej mezem i synkiem, otwieram sie bardziej na ludzi, chodze do psychologa, robie niektore rzeczy po raz pierwszy sama. i o ile nie jest to trudne technicznie, ale emocjonalnie i jest to NOWE doswiadczenie. Np. 1 raz robilam sama przeglad samochodu, zmienialam opone w kole, wczoraj bylam na myjni.... podlewam kwaitki na tarasie - tylko ja juz to robie. Niby pierdoly, ale to sa takie elemnty zycia wlasnie calkiem samej, dbania o dom, samochod - samej. Wszystko, co kiedys robil on, lub robilismy razem.

co do analizowania przykrych chwil - ja juz analizowac jako tako to niczego nie chce jakos strasznie. ale tak, myslenie o tym wlasnie zlym niestety co bylo miedzy nami, zwlaszcza przez ostatnie pol roku. o tych wszystkich chwilach kiedy trzeslam sie z nerwow, nie spalam przez niego. o kazdym wieczorze jak tak na niego czekalm z nadzieja ze moze dzis bedzie wreszcie milo, normalnie, a dzien za dniem dostawalam kolejne kopniaki - przez jego obojetnosc, chlod, odcinanie sie ode mnie.... ilez tych dni bylo. jak przez tydzien planowalam co by moj szanowny maz mial ochote zrobic w weekend, ze moze wreszcie bedzie mial ochote wyjsc do restauracji, kina albo kregle. no i proponowalam to i za 10 razem wreszcie sie udalo.. hurrraaa.... no nie, bo takie wyjscie jedno czy drugie bylo olejna porazka... zero interackji miedzy nami, po prostu szlismy, obejrzelismy film, wracallismy i dalej tak naprawde osobno.... Boze jak mnie to juz wtedy bardzo bolalo.... a jeszcze ja teraz pomysle ze on wtedy juz myslalmi byl zupelnie gdzie indziej i on nawet nie probowal byc ze mna jakos, nie chcial juz kontaktu ani fizycznego ani emocjonalnego... z jednego konkretnego powodu - bo w glowie mial ja juz. no to jakie podle to bylo z jego strony. bo to nie byly miesiace awantur, on widzial jak ja sie staram, jak bardzo chce, ja kdaze do tego kontaktu z nim, nawiazania wiezi itd. niewazne... ale o tym wlasnie powinnam myslec chyba.

Zabka - a gdzie pracujesz? i co to za problemy?

Wiesz co sobje pomyślałam,...
Że on wcale nawet nie odkochał się tylko teraz to nowe, nowe. Wrażenia, emocje. Taki typ chyba.
Nie ma to znaczenia w dumid.

22 770

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka trzymam kciuki smile
Czy bezkompromisowi maja lepiej ? Sama masz w stopce o tym kompromisie tongue
To, ze ktos jest konsekwentny nie znaczy, ze nie ma uczuc, watpliwosci czy wyrzutow sumienia !!!
Trzeba byc przekonanym o wlasnej racji a niestety druga strona bedzie czesto chciala Ci to przekonanie odebrac sad
Ja sie juz troche nauczylam, ze jezeli w srodku ze soba jestem w zgodzie to druga strona nie moze mnie wpedzic w poczucie winy.

Zabka a czemu Ty sie boisz konfrontacji ? Spokojnie ok ale nie zawsze wszystko bedzie spokojnie, chocyby ze wzgledu na nie spokojnosc sytuacji tongue 
Zreszta zalatwiac sprawe z szacunkiem dla drugiej strony to nic zlego, tylko trzeba uwazac na sygnaly - kiedy ten szacunek powinnismy odlozyc na dolna polke !!!

Mi sie wydaje, ze Ty wszystkich widzisz jako dobrych ludzi ? Bo moze mierzysz ich swoja miara smile

smile
To co mam w stopce, o tym mam pamiętać smile O kompromisie, o tym, że dostałam po głowie kiedyś za motto "życie to sztuka kompromisu" juz kiedyś pisałam, zresztą "dochodziłyśmy się" wtedy z Hm, czy kompromis jest ok czy nie. Ja stanęłam na stanowisku, że współpraca, bo ma zdecydowanie bardziej pozytywną treść w sobie.
Czemu się boję konfrontacji? Bo straciłam wiele z poczucia własnej wartości i powoli ją odzyskuję. Tu także nie ma pstryczka wink Odzyskam w pełni tylko na podstawie konkretnych zdarzeń, sytuacji. Ja tu mam na myśli coś, co nagromadzało się latami... Nie, nie potrzebuję równej ilości lat na dojście do siebie, ale jednak spokoju w sobie - tak smile I siebie i pracy nad sobą, czyli tego co lubię.
Czy jestem przekonana? No, w tym pies pogrzebany, że nie do końca, bo wszystko zależy od intepretacji wink Ale kiedy czytam i składam logicznie tekst - tak. Do tego należy dołączyć argumenty. Niestety, druga strona nie będzie ich chciała przyjąć z wielu, naprawdę wielu względów - przede wszystkim ze względu na swoje koszty smile (nie mów, że uprzedzam fakty, bo dotąd ich nie przyjmowała przy próbie polubownego załatwienia sprawy i zwracaniu uwagi na błedy w podejmowanych decyzjach). Wiesz Happy, że takie jest życie. Lepiej nie przyjąć argumentów teraz i iść do sądu - a nóż widelec odpuścimy. A niestety u mnie zasada jest taka, że.... Że do sądu nikomu się nie chce chodzić, no chyba że nas pozywają. Więc podsumowując łatwiej będzie dać po głowie mnie.

Przypominam sobie sytuację sprzed paru miesięcy, kiedy musiałam wyprostowywać daną przez kogoś obietnicę... Straciłam nerwy... Może sobie przypominasz, to było zimą... Tak, wtedy udało się. Czy ja mam chęci do takich starań, skoro potem to psychicznie odpokutowywuję? Bo że mam poczucie obowiązku - to fakt. Ale czy chęć? Że znowu siłaczka? Nie wiem....

Tak - z dobrocią możesz mieć rację. Ale warto widzieć rzeczywistość wink
A o tych bezkompromisowych, to wiesz. Specjalnie to napisałam.
Bezkompromisowość to nie jest konsekwencja chyba?

I o konfrontacji wtedy było smile

Jestem za porozumieniem smile

22 771 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-20 13:03:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

a dzien za dniem dostawalam kolejne kopniaki - przez jego obojetnosc, chlod, odcinanie sie ode mnie.... ilez tych dni bylo. jak przez tydzien planowalam co by moj szanowny maz mial ochote zrobic w weekend, ze moze wreszcie bedzie mial ochote wyjsc do restauracji, kina albo kregle (..)

Wiesz... jestem tu już długo i niestety, naprawdę niestety - my wszystkie mamy dość podobne doświadczenia.... To chyba nie jest ocena z mojej strony - to jakaś forma przekazania, że ja się tak właśnie czułam. To co zostawiłam u góry - to także było moim udziałem... Niestety sad

Ech - pracuję w dużej korporacji i zbieram żniwo braku asertywności. Ja z racji niedomagań w życiu prywatnym zajmowałam się wszystkim czym się dało, by być wśród ludzi i zasłużyć na ich uwagę, towarzystwo, pochwałę. I na jego uwagę, jaka to ja jestem inteligentna i jak świetnie sobie ze wszystkim daję radę.  No i czasem mi się wredne sytuacje z zaszłości jeszcze zdarzają.... I chyba to też efekt jakiegoś zeszłorocznego "niepozbierania" mojego jednak.


Kurnia, dostałam właśnie odpowiedź na mój wniosek napisany z rana... Że pojechałam po bandzie... sad Oby pojechanie po bandzie dało efekt.... Ja naprawdę lubię współpracować i nie naciągam!!!! Ze mną się można dogadać, po co ktoś mi karze wyciągać takie argumenty?

Dziewczyny - ale tak szczerze - czy ja nie lubię być stawiana przed ścianą, czy też nie chcę być konsekwentna? Jakie jest Wasze wrażenie? Bo ja coraz częściej mam wrażenie, że pod wieloma względami jestem po prostu dziecinna.... Inaczej - niedojrzała...? Naprawdę chciałabym żebyście napisały, co sądzicie.

Myślę, że nie lubisz być stawiana pod ścianą. Pomijając fakt, że raczej nikt nie lubi być przyparty do muru to jest to niuzasadnione, bo świetnie sobie radzisz smile

Konsekwentna jesteś

22 772

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

..,,mierzyć swoją miarą''.. kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką z pracy. Wygląda na dziewczynę ,,uwikłaną'' i to samo stwierdzenie..mierzę swoją miarą, myslę że skoro ja nie umiem tak czy owak postąpić, to każdy tak ma smile Niestety, nie ma tak dobrze. Nie rozumiem. Inna znajoma zapytała: a czy musisz rozumieć? tak, byłoby mi łatwiej, a tymczasem z musu godzę się na nierozumienie, przeżycie chwili zwątpienia, złosci, potem obojętności i pogodzenia z faktem. Wyglada na to, że wszystko musi mieć swoją żałobę. Sama mam nerwa i stresa, codziennie idę do pracy z myslą, że to może ostatni dzień.
Afirmuję, że sprawa rozwiązuje się w pomyślny dla mnie sposób wink
Zabko-k trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie smile

Właśnie się miałam pytać, gdzieście z Beosą znowu się podziały smile

Ech, tez wolę rozumieć... Tyle, że najczęściej owo "rozumieć" chyba polega na "mieć świadomość, że ludzie są różni i mają własne prawo postępować w zgodzie ze sobą, choćby nie wiem, jak nas rzucało, że to niesprawiedliwe. Albo mają prawo nie postępować w ogóle wink".

Afirmuj, ja w końcu też solidnie zacznę, bo te kupony z Lotka to ja tylko kupuję i wyrzucam jak dotąd wink

Czemu nie zaglądasz? Choć czasem...?

Właśnie nadszedł czas że zaglądnęłam wink a na poważnie, to albo brakuje mi czas albo tak zmęczona, że nic mi się nie chce. Najnowsze Zwierciadło czeka na rozpakowanie. Do biblioteki na razie mi nie po drodze po nr z kwietnia. Teraz mam chwilę, więc piszę. Nabieram przy was sił smile

Odnosnie pytania Happyfull czym jest dojrzałość, znalazłam coś takiego:

Dojrzałość emocjonalna nie przejawia się brakiem negatywnych uczuć ani spłyceniem głębi bogactwa uczuciowego. Dojrzałość przejawia się takim opanowaniem uczuć, że one już nie motywują zachowania człowieka bez ograniczenia, już nie oszukują, a zachowania podyktowane emocjami nie ranią innych ludzi. Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.

Dojrzałość emocjonalna przejawia się przede wszystkim skutecznym sposobem radzenia sobie z negatywnymi uczuciami pojawiającymi się w sytuacjach trudnych oraz umiejętnością zaakceptowania własnej słabości.

Pocieszające smile

O widzisz smile

22 773

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A co jest wedlug Ciebie dojrzalosc w ogole ?

Branie odpowiedzialności za swoje zachowania i słowa? Ze szczególnym uwzględnieniem świadomego ponoszenia konsekwencji błędnych czynów? Ale nie cierpiętnictwo...
Świadome postrzeganie rzeczywistości? Nie oczekiwanie na cuda? Nie zrzucanie na coś i kogoś? Nie usprawiedliwianie się wieczne zewnętrznymi czynnikami wink

Aż wlazłam do encyklopedii! Mnie chodzi ewidentnie o dojrzałość psychiczną, a tą tam się okresla w sposób następujący:
"według encyklopedii PWN jest to osiągnięcie stopnia rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i społecznego, charakterystycznego dla człowieka dorosłego, dobrze przystosowanego do własnej roli życiowej"

No - społeczną dojrzałość to ja mam - czasem aż w nadmiarze wink

Ale bez śmieszków - "charakterystycznego dla człowieka dorosłego, dobrze przystosowanego do własnej roli życiowej"? Przecież to nic i wszystko oznacza.... Co jest charakterystyczne dla dorosłego? Co oznacza "dobre przystosowanie" i to jeszcze "do własnej roli życiowej"? W jakim kontekście ta rola? Że jestem kobietą, mam rodzić i wychowywac dzieci???? No, ta rola to mnie wybiła kompletnie...

W zależności odvtego jaką tę rolę...
Wiesz co ta regułka to jest do d...:P
Nic nie wyjaśnia. Niby coś w niej jedt, a nic nie ma smile

22 774 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-20 13:18:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Bags mam problem z moim emailem i wysyla podwojnie albo nie dostaje zadnych wiadomosci sad

Dzięki  mimo wszystko za "przesyłkę".

Happyfull napisał/a:

Kiedy Ty to wszystko przeczytasz ??? Ponad 20 ksiazek i w kazdej prawie to samo tongue

Prawie robi wielką różnicę lol
Ja już część z tego czytałem wypożyczonego w wersji papierowej, a teraz trzeba do tego wrócić na dłużej i co niektóre pozycje rozesłać dalej big_smile

Happyfull napisał/a:

Ok dosle to co zostalo ale stwierdzilam, ze nie mam Toksyczne slowa. Myslalam, ze mam ale niestety nie.
Moze ktos ma i moze nam podeslac ?

Ok, dzięki, poszukam na necie smile

22 775

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiem, pamiętam cały czas czegóż ja sobie do łebka nie wbijałam, żeby nic nie zrobić... Oj, kręcę głową nad sobą smile Nie odpoczęłam chyba, tylko uśpiłam siebie. Albo za wszelką cenę chciałam uspokoić nerwy, żeby się tak nie trząść.

No a to nie odpoczynek ??? Uspokoic nerwy to nie odpoczynek ??? Czy tylko siedzenie na tapczanie to odpoczynek ???
Gdybys wtedy sie nie uspila to moze bys nie wyrobila nerwowo Zabko !!!! Jakbys sobie noge zlamala to bys mowila, ze z lenistwa nigdzie nie chodzisz ??? Kuzwa Zabka dusza Cie bolala, swiat zawalil to jak z tym zyc ? Szukasz ukojenia - uspic a potem jak bedzie lepiej to do roboty !!!!

zabka-k napisał/a:

Odpoczywam troszkę jakby teraz. Mówię serio, bo takie mam wrażenie. Nie o to chodzi, że ja nie mam co robić, wręcz odwrotnie, ale więcej spokoju wewnętrznego jakby jest i więcej - zauważ sama - otwartości i chęci mówienia. Jakbym przestawała się bać, że ktoś mnie znowu "ztekści"? Że jestem oceniana przez niego? No swobodnie to ja się zapewne w tamtych warunkach nie czułam. Żal mi Kiedyśbyłam, bo to ciutkę podobna sytuacja.  Zwracała mi na to uwagę niejednokrotnie Zofia (pewnie zapracowana....), a ja starałam sie za wszelką cenę aż tak mocno tego do siebie nie brać, choć naprawdę coraz duszniej było...

No bo z trucizna to jak mialas sie czuc ??? Dostawalas codziennie okreslona dawke to i sie "troche uodpornilas" tongue No ze byly skutki uboczne to juz nie wazne !!! Bo co tu duzo mowic: Kazdy ma swoje tempo a potem to kazdy madry. No bo trzeba bylo wtedy itd. Moze i trzeba ale najwazniejsze ze juz trucizny z Wami nie ma !!! I teraz trzeba zyc - dzisiaj a nie gdybac, bo co to da ? Dola Marianskiego !!!!

zabka-k napisał/a:

Czy muszę robić na 100%? ja na to Happy wiecznie patrzę przez pryzmat trójki dzieci - nie ukrywam. I nie chodzi, że ma dziś być poprasowane. Mam obawy, czy ja dam sobie radę w przyszłości. No mam je. Może to reakcja na świadomość, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, że choćbym chciała, to nie jestem siłączką i nie dam rady być? smile Wiem, że tego właśnie się boję. Nie mam na myśli tylko finansów, a całokształt. Dzieci to nie tylko obiad i pranie i o ich rozwój mi chodzi też .... I stabilny spokojny domek smile Mam swoje obawy, mam swoje wątpliwości, wiem, że na mnie spoczywa wiele odpowiedzialności i obowiązków. Surowa to ja bym była, gdybym była idealna a jeszcze próbowała się kajać, że kamień filozoficzny pozostał do wynalezienia wink Nie, no idealna nie jestem, jestem pełna obaw, że moje karaluchy i niedojrzalości odbiją się na dzieciach... No kurczę, smutno mi się zrobiło... Bo ja te nerwy w pracy potem w domu odchorowywuję, choć staram się nie. A te nerwy sama sobie stwarzam. A mogłabym zacząć przestać to robić. Ale w tym kierunku nie robię nic.
To chyba jest dokładnie jak z tym - "nie mów, że chcesz przestać z nim rozmawiać, tylko przestań z nim rozmawiać" wink Zamiast narzekać na swojego karalucha po prostu go utłucz. No i teraz pomiauczę - nie chce mi się! Dziś napewno kompletnie nie.

A co w tym zlego (juz o tym wczesniej pisala Raki), ze dzieci beda konfrontowane z trudnymi sytuacjami ? Co jest w tym zlego, ze mama nie wszystko potrafi ? Przeciez nie musi !!! I nie wydaje mi sie, ze Twoja niedojrzalosc odbija sie na dzieciach, bo co ?
Chcialbys cos zrobic z tymi nerwami ? To przestan chciec !!!! Przeciez minelo dopiero kilka tygodni jak jestes na swoim !!!
A nie chce jatrzyc ale czy Ty nie jestes na odwyku ? Bo dlaczego Ciebie odwyk mialby ominac ? Na poczatku euforia a potem...nerwy !!!

22 776

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A nie chce jatrzyc ale czy Ty nie jestes na odwyku ? Bo dlaczego Ciebie odwyk mialby ominac ? Na poczatku euforia a potem...nerwy !!!

Przyznaję Ci się szczerze, że chyba na odwyku od denerwowania się. Bo jak nie ma powodu, to trzeba go na siłę stworzyć? Taki Trójkącik Karpmanna?
Taki odwyk.
Takie DDA, które nigdy nie żyło w normalnych warunkach?

22 777

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A nie chce jatrzyc ale czy Ty nie jestes na odwyku ? Bo dlaczego Ciebie odwyk mialby ominac ? Na poczatku euforia a potem...nerwy !!!

Przyznaję Ci się szczerze, że chyba na odwyku od denerwowania się. Bo jak nie ma powodu, to trzeba go na siłę stworzyć? Taki Trójkącik Karpmanna?
Taki odwyk.
Takie DDA, które nigdy nie żyło w normalnych warunkach?

To zycze abys zaczela sie przyzwyczajac do normalnosci smile Zreszta sama wiesz co pisza o normalnosci- jakies niecale 20 %

Jak juz teorie znasz to do dziela !!! Nic na sile tongue

22 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Zabko ale było jeszcze cos takiego: ,,Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.''
Doskonałe nie będziemy. Taka mądra jestem w teorii..w praktyce tez się biczuję.

Nie pominęłam umyślnie, tylko to już dziewczyny przepracowywały onegdaj, Wielokropek też smile

Bardziej chodziło mi o ranienie innych - tylko tu też jest jakaś dwubiegunowość? Można chcieć zranić z chęci odwetu czy innych pobudek - świadomie. Można tez zranić nieświadomie jak ja to mówię "zagalopywując się" - ale tu szybko człowiek się orientuje. Ale jest też pozornie nieświadome ranienie i niebezpośredni odwet. Taka świadoma nieświadomość, wyparcie, mechanizm obronny negatywny.

Zawiłe to nie co smile
Z reguły jednak można krzywdę czyjąś wyeliminować. Jednak nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć i nie zawsze wiemy co kogo skrzywdzi.

22 779

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Liv4 napisał/a:

Zabko ale było jeszcze cos takiego: ,,Człowiek nie jest w stanie tak ułożyć sobie życia, by nie doznawał frustracji, stresu, by nie pojawiały się w nim uczucia niechęci, gniewu, złości, zniechęcenia, chęci odwetu itp.''
Doskonałe nie będziemy. Taka mądra jestem w teorii..w praktyce tez się biczuję.

Nie pominęłam umyślnie, tylko to już dziewczyny przepracowywały onegdaj, Wielokropek też smile

Bardziej chodziło mi o ranienie innych - tylko tu też jest jakaś dwubiegunowość? Można chcieć zranić z chęci odwetu czy innych pobudek - świadomie. Można tez zranić nieświadomie jak ja to mówię "zagalopywując się" - ale tu szybko człowiek się orientuje. Ale jest też pozornie nieświadome ranienie i niebezpośredni odwet. Taka świadoma nieświadomość, wyparcie, mechanizm obronny negatywny.

Robię w między czasie kilka rzeczy przed wyjściem i w rezultacie sie skupic nie mogę.
Ranienie innych, ja ranię ze strachu, z niemocy, poczucia skrzywdzenia ale wtedy nie odczuwam to jako moje ranienie, odwet, to reakcja na ból, żal. Zależnie czy moge podać przyczyny takiego czy owego słowa/czynu ktoś wyrabia sobie swoje zdanie. Ja tym zdaniem przejmuję się, bo wiem że gdybym mogła podać argumenty, to odebrana zostałabym inaczej ale po drodze musiałabym nieraz opowiedzieć pół swojego życia żebym została dobrze zrozumiana smile Tak więc pozostaje doświadczać i dojrzewać smile Nie mniej mądra jestem wciąż bardziej w teorii.

I tu pojawia się pytanie - co się dzieje kiedy my zostajemy zranieni. Bo aby się bronić można także ranić. Zdaje mi się, że jak nie ma porozumienia to są rany.

22 780

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zreszta sama wiesz co pisza o normalnosci- jakies niecale 20 %

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

22 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

I tak sobie pomyślałam nad sobą. I chyba zaczynam mocniej rozumieć, że ja jednak swoim pozytywnym podejściem mnóstwo bagatelizowałam... bagatelizuję dalej? I że uważam to za właśnie "niedojrzałe"? Owo moje sławetne "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Więc o wyciąganiu pozytywnych wniosków i wdrażaniu ich w życie mowy już być nie mogło, bo przecież "dam sobie radę"... Ale czy przestałam bagatelizować?

A Byloby Ci lepiej gdybys byla pesymistka ?
A bagatelizowanie to co ? Syndrom wielkosci ? No bo jak to ja nie dam rady ?
A moze nie to ucieszka przed czuciem czegokolwiek ? Nie wiem !!!
Pamietam tylko jak sie zastrzegalas, ze nie masz czasu dla siebie i nic Ci to spedzanie czasu sama ze soba nie dalo. Bo tylko zaczelas bagatelizowac sprawy itd. A ja wcale nie uwazalam, ze bagatelizujesz !!! Odpoczelas sobie wtedy sama ze soba, bo zylas z toksyna i musials wyjsc z domu !!! Potem otworzyly Ci sie oczy i poszlas do psychiatry i z gorki smile
W kilka tygodni sie wszystko rozwiazalo - sprzedane mieszkanie, przeprowadzka.
I co Ty jeszcze bagatelizujesz ???
A czy wszystko musisz robic na 100% ?
Dlaczego sie karzesz, ze masz ludzkie odruchy ? Dlaczego jestes tak surowa dla siebie ? Czas troche zwolnic Zabka i poobserwowac siebie tak na luzie smile
Na razie to byl maraton a po maratonie przerwa sie nalezy. I nikomu nic do tego jak dluga bedzie tongue

Nie Happy, wiesz, że wcale nie było by mi lepiej.
Wiem, pamiętam cały czas czegóż ja sobie do łebka nie wbijałam, żeby nic nie zrobić... Oj, kręcę głową nad sobą smile Nie odpoczęłam chyba, tylko uśpiłam siebie. Albo za wszelką cenę chciałam uspokoić nerwy, żeby się tak nie trząść. Odpoczywam troszkę jakby teraz. Mówię serio, bo takie mam wrażenie. Nie o to chodzi, że ja nie mam co robić, wręcz odwrotnie, ale więcej spokoju wewnętrznego jakby jest i więcej - zauważ sama - otwartości i chęci mówienia. Jakbym przestawała się bać, że ktoś mnie znowu "ztekści"? Że jestem oceniana przez niego? No swobodnie to ja się zapewne w tamtych warunkach nie czułam. Żal mi Kiedyśbyłam, bo to ciutkę podobna sytuacja.  Zwracała mi na to uwagę niejednokrotnie Zofia (pewnie zapracowana....), a ja starałam sie za wszelką cenę aż tak mocno tego do siebie nie brać, choć naprawdę coraz duszniej było...

Czy muszę robić na 100%? ja na to Happy wiecznie patrzę przez pryzmat trójki dzieci - nie ukrywam. I nie chodzi, że ma dziś być poprasowane. Mam obawy, czy ja dam sobie radę w przyszłości. No mam je. Może to reakcja na świadomość, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, że choćbym chciała, to nie jestem siłączką i nie dam rady być? smile Wiem, że tego właśnie się boję. Nie mam na myśli tylko finansów, a całokształt. Dzieci to nie tylko obiad i pranie i o ich rozwój mi chodzi też .... I stabilny spokojny domek smile Mam swoje obawy, mam swoje wątpliwości, wiem, że na mnie spoczywa wiele odpowiedzialności i obowiązków. Surowa to ja bym była, gdybym była idealna a jeszcze próbowała się kajać, że kamień filozoficzny pozostał do wynalezienia wink Nie, no idealna nie jestem, jestem pełna obaw, że moje karaluchy i niedojrzalości odbiją się na dzieciach... No kurczę, smutno mi się zrobiło... Bo ja te nerwy w pracy potem w domu odchorowywuję, choć staram się nie. A te nerwy sama sobie stwarzam. A mogłabym zacząć przestać to robić. Ale w tym kierunku nie robię nic.
To chyba jest dokładnie jak z tym - "nie mów, że chcesz przestać z nim rozmawiać, tylko przestań z nim rozmawiać" wink Zamiast narzekać na swojego karalucha po prostu go utłucz. No i teraz pomiauczę - nie chce mi się! Dziś napewno kompletnie nie.

Kałapućkanie smile
Żebyż byli tak świadomi rodzice.
Ja r?wnież mam obawy jeśli o dziecko chodzi. Mam jedno. Te obawy to chyba są normalne. Sle nakręcać się nie ma co.

22 782

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zreszta sama wiesz co pisza o normalnosci- jakies niecale 20 %

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

22 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zreszta sama wiesz co pisza o normalnosci- jakies niecale 20 %

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

Odwrotnosc nas Hm.. tongue

22 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zreszta sama wiesz co pisza o normalnosci- jakies niecale 20 %

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

Nooooo...
Hm - idealny w moim mniemaniu...
No ładnie się zapętliłam, dobre pytanie, wniosek się sam nasuwa sad

22 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

Odwrotnosc nas Hm.. tongue

Jesteś pewna, że to normalność?
Kochanie za bardzo to jedna skrajność, a po przeciwnej stronie skrajna nienawiść smile

22 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

Nooooo...
Hm - idealny w moim mniemaniu...
No ładnie się zapętliłam, dobre pytanie, wniosek się sam nasuwa sad

smile

22 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

A jaki to jest normalny człowiek?

Nooooo...
Hm - idealny w moim mniemaniu...
No ładnie się zapętliłam, dobre pytanie, wniosek się sam nasuwa sad

smile

Jaki jest Twój wniosek?

22 788

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jaki jest Twój wniosek?

Ze skrajności w skrajność bezsensownie.

22 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

A jaki to jest normalny człowiek?

Odwrotnosc nas Hm.. tongue

Jesteś pewna, że to normalność?
Kochanie za bardzo to jedna skrajność, a po przeciwnej stronie skrajna nienawiść smile

Hm..przeciez Kochanie za bardzo to tylko polskie tlumaczenie tongue Tu nie chodzi o to, ze sie kocha kogos za bardzo tylko, ze sie nie kocha siebie i szuka w innych swoich deficytow - takiej drugiej lepszej polowki !!!
Przeciez KKZB siebie tak naprawde nienawidzi a partnera tez, bo on taki niedoskonaly tongue

I jak tu z taka niedoskonala polowka zyc ? tongue

22 790 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-20 15:02:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Jaki jest Twój wniosek?

Ze skrajności w skrajność bezsensownie.

Normalny powinien być po środku, podążając za logiką. Ale ja myślę, że taki ze skłonnościami w którąś z tych dwóch stron wcale nienormalny się nie staje.
Dla mnie to taki racjonalny, z poczucidm własnej wartości, dbający o siebie, nie krzywdzący, dojrzały.

Żabko, Ty normalna babka jesteś z krwi i kości. Z lekkimi słabościami.

A poza tym to każdy z nas co innego uzna za normalne, co innego za głupie, wedle siebie.

22 791

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Szczerze? Nie.
Przecież ja muszę być normalna w 100% wink
Dziś chyba mało się lubię tongue

A jaki to jest normalny człowiek?

Nooooo...
Hm - idealny w moim mniemaniu...
No ładnie się zapętliłam, dobre pytanie, wniosek się sam nasuwa sad

Normalny czlowiek wie, ze idealow nie ma tongue Dazenie do idealu nie jest normalne tongue  Normalnosc wedlug kazdego jest inna tongue

22 792

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Odwrotnosc nas Hm.. tongue

Jesteś pewna, że to normalność?
Kochanie za bardzo to jedna skrajność, a po przeciwnej stronie skrajna nienawiść smile

Hm..przeciez Kochanie za bardzo to tylko polskie tlumaczenie tongue Tu nie chodzi o to, ze sie kocha kogos za bardzo tylko, ze sie nie kocha siebie i szuka w innych swoich deficytow - takiej drugiej lepszej polowki !!!
Przeciez KKZB siebie tak naprawde nienawidzi a partnera tez, bo on taki niedoskonaly tongue

I jak tu z taka niedoskonala polowka zyc ? tongue

No nie da się smile

Ale patrz jaka jest skrajność tu nie kocha siebie, a po przeciwnej stronie innych nienawidzi, bo tak w sobie zakochana. smile

22 793

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

A jaki to jest normalny człowiek?

Nooooo...
Hm - idealny w moim mniemaniu...
No ładnie się zapętliłam, dobre pytanie, wniosek się sam nasuwa sad

Normalny czlowiek wie, ze idealow nie ma tongue Dazenie do idealu nie jest normalne tongue  Normalnosc wedlug kazdego jest inna tongue

Tutaj taki artykuł ktoś kiedyś wrzucił, o ideałach.

22 794

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie, że wiem!?
Co z tego, skoro jest taka rozbieżność pomiędzy postępowaniem wobec siebie a "wiedzeniem"?
Ja wiem, powiesz "na razie" smile

Idę do domu, zrzucam odpowiedzialność na PMS i skwar. I nieodpowiedzialnie idę stracić pieniądze na jakieś ciuchy.
Dla dzieci tongue

22 795

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Jesteś pewna, że to normalność?
Kochanie za bardzo to jedna skrajność, a po przeciwnej stronie skrajna nienawiść smile

Hm..przeciez Kochanie za bardzo to tylko polskie tlumaczenie tongue Tu nie chodzi o to, ze sie kocha kogos za bardzo tylko, ze sie nie kocha siebie i szuka w innych swoich deficytow - takiej drugiej lepszej polowki !!!
Przeciez KKZB siebie tak naprawde nienawidzi a partnera tez, bo on taki niedoskonaly tongue

I jak tu z taka niedoskonala polowka zyc ? tongue

No nie da się smile

Ale patrz jaka jest skrajność tu nie kocha siebie, a po przeciwnej stronie innych nienawidzi, bo tak w sobie zakochana. smile

Myslisz, ze w sobie zakochana ? Nie rozumiem ? Moze zadufana ale zakompleksiona ?

22 796

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Pewnie, że wiem!?
Co z tego, skoro jest taka rozbieżność pomiędzy postępowaniem wobec siebie a "wiedzeniem"?
Ja wiem, powiesz "na razie" smile

Idę do domu, zrzucam odpowiedzialność na PMS i skwar. I nieodpowiedzialnie idę stracić pieniądze na jakieś ciuchy.
Dla dzieci tongue

Dobra niech Ci bedzíe tongue PMS jest winny i upal tongue U mnie wczoraj ponad 40 stopni bylo. Nawet nad jezioro nie mialam sily isc apotem w nocy tropiki - o 24 - 25 stopni. Ja nie lubie upalow !!!! Nie wiem jak mozna lubic ?

Ja dzisiaj na koncert jazzowy sie do ogrodu botanicznego wybieram. Mam nadziej, ze nie bedzie burzy smile Ale co tam - juz mi sie chce zmoknac tongue

22 797

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Tutaj taki artykuł ktoś kiedyś wrzucił, o ideałach.

A mozesz znalezc ?

22 798 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-20 15:16:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Ja już część z tego czytałem wypożyczonego w wersji papierowej, a teraz trzeba do tego wrócić na dłużej i co niektóre pozycje rozesłać dalej big_smile

A masz cos w pdf ciekawego ? Dostales reszte ?

22 799

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

Ja już część z tego czytałem wypożyczonego w wersji papierowej, a teraz trzeba do tego wrócić na dłużej i co niektóre pozycje rozesłać dalej big_smile

A masz cos w pdf ciekawego ? Dostales reszte ?

Dostałem i zgrałem na dysk. Dobsona czy Pia Mellody nie będę C podsyłał jak masz, a starą "bibliotekę" mi ukradli pół roku temu wraz z laptopem. Odtwarzam "zaległości big_smile.
John Spencer "kto mi ukradł mój ser" lub Jay Cartera "Wredni ludzie" w formacie *.doc
smile

22 800 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-20 15:40:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm..przeciez Kochanie za bardzo to tylko polskie tlumaczenie tongue Tu nie chodzi o to, ze sie kocha kogos za bardzo tylko, ze sie nie kocha siebie i szuka w innych swoich deficytow - takiej drugiej lepszej polowki !!!
Przeciez KKZB siebie tak naprawde nienawidzi a partnera tez, bo on taki niedoskonaly tongue

I jak tu z taka niedoskonala polowka zyc ? tongue

No nie da się smile

Ale patrz jaka jest skrajność tu nie kocha siebie, a po przeciwnej stronie innych nienawidzi, bo tak w sobie zakochana. smile

Myslisz, ze w sobie zakochana ? Nie rozumiem ? Moze zadufana ale zakompleksiona ?

No a jakie jest przecieieństwo nie kochania siebie według Ciebie?

Moim zdaniem to musi być skrajność w drugą stronę.

22 801

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Tutaj taki artykuł ktoś kiedyś wrzucił, o ideałach.

A mozesz znalezc ?

Nie wiem cxy mi się uda.
A Ty nie wrzucałaś czasem?
Może Raki?

22 802

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

No nie da się smile

Ale patrz jaka jest skrajność tu nie kocha siebie, a po przeciwnej stronie innych nienawidzi, bo tak w sobie zakochana. smile

Myslisz, ze w sobie zakochana ? Nie rozumiem ? Moze zadufana ale zakompleksiona ?

No a jakie jest przecieieństwo nie kochania siebie według Ciebie?

Moim zdaniem to musi być skrajność w drugą stronę.

A teraz rozumiem co mailas na mysli. Tu nie chodzi o zakochanie w sobie tylko o kochanie siebie. Akceptowanie smile
Skrajnosci: Nie akceptowanie=nienawidzenie siebie do akceptacji = kochania siebie !!! Chyba ta druga skrajnosc to normalnosc smile

Zakochanie to nie kochanie tongue Zakochanie to takie motyle a co z tymi motylami sie stanie to moze byc kochanie smile

22 803

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Tutaj taki artykuł ktoś kiedyś wrzucił, o ideałach.

A mozesz znalezc ?

Nie wiem cxy mi się uda.
A Ty nie wrzucałaś czasem?
Może Raki?

Ale o czym to dokladnie bylo ?

22 804

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Myslisz, ze w sobie zakochana ? Nie rozumiem ? Moze zadufana ale zakompleksiona ?

No a jakie jest przecieieństwo nie kochania siebie według Ciebie?

Moim zdaniem to musi być skrajność w drugą stronę.

A teraz rozumiem co mailas na mysli. Tu nie chodzi o zakochanie w sobie tylko o kochanie siebie. Akceptowanie smile
Skrajnosci: Nie akceptowanie=nienawidzenie siebie do akceptacji = kochania siebie !!! Chyba ta druga skrajnosc to normalnosc smile

Zakochanie to nie kochanie tongue Zakochanie to takie motyle a co z tymi motylami sie stanie to moze byc kochanie smile

A nie taka skrajność, że samouwielbienie?

To był artykuł o tym, że ideałów nie ma, a jeśli nie ma to nie ma do czego dążyć, a jeśli niby miałby być ideaL to jakby on miał wyglądać.. Kurczę nie pamiętam gdzie to było. Kurka a może Ehdi.

22 805

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ech... aleście nagadały dziewczyny wink

Zabko twoje obawy o przyszłość są normalne aczkolwiek wiesz bardzo fajnie jest skupiać się na TU i TERAZ. Patrzeć na swoje emocje i próbować unikać tego co jest dla nas nieprzyjemne. Przerobiłaś lekcje z emocji ?? To ważne w kierunku doceniania TU i TERAZ, bez patrzenie ciągle przez swoje plecy z obawą, że tam coś jest co nas w przyszłości dopadnie.
\
Ideałów nie ma bo każdy z nas musi się nauczyć być po prostu SOBĄ i po prostu akceptować się w pełni. W rzeczywistości nie ma za dużej miłości własnej, bo teoretycznie wedle definicji to narcyzm jest właśnie przerostem tej "miłości własnej" tylko narcyz tak naprawdę się nie kocha. Ta jego "miłość własna" to tarcza obronna, zasłona dymna dla rzeczywistej nienawiści własnej.

Dlatego prawdziwej miłości własnej nie może być za dużo. Poza tym odnośnie ideałów, jak ocenić, że coś jest idealne. Jeśli ja jestem taka jaka jestem to nie ma dla mnie wzorca. Kocham siebie za swoją indywidualność łącznie ze swoimi ułomnościami. Moim wyborem jest co chcę z tymi "ułomnościami" zrobić, np. nauczyć się jeździć na rowerze. Jednak z drugiej strony nie muszę tego robić, robię bo CHCĘ. To jest mój rozwój wedle wyboru.

Ja jak nie jestem pewna czegoś to ciągle stosuje stop klatki i myślę o swoich emocjach. Osobiście uwielbiam tę metodę, bardzo pomaga w stawianiu granic i powrocie do normalności.

Na razie nie czuję się osobą normalną, ale doceniam bardzo TU i TERAZ oraz bardzo ale to bardzo się uspokoiłam. Życie przyjmuję ze stoickim spokojem i nawet jest śmiesznie, że jak sobie pomyślę, że chciałabym trochę więcej w danym miesiącu zarobić to nagle znajduje się nowe zlecenie. Nie ma co martwić się na zapas i blokować się strachem o przyszłość.

22 806

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dobra niech Ci bedzíe tongue PMS jest winny i upal tongue U mnie wczoraj ponad 40 stopni bylo. Nawet nad jezioro nie mialam sily isc apotem w nocy tropiki - o 24 - 25 stopni. Ja nie lubie upalow !!!! Nie wiem jak mozna lubic ?

Ja dzisiaj na koncert jazzowy sie do ogrodu botanicznego wybieram. Mam nadziej, ze nie bedzie burzy smile Ale co tam - juz mi sie chce zmoknac tongue

No zazdraszczam, bo ja spędziłam upojne dwie godziny na ciuchach smile A potem mało strawny obiadek w postaci fryt, kebaba z kurczaka i surówki z kiszonej kapusty... Poszło jakoś, bo czytałam w trakcie tongue I tak to było lepsze od flaczków wink Poczytałam sobie o złości i o gniewie smile Nie, no przepisy czytam czasem też, jak mi są potrzebne smile
Przymierzyłam 4 sukienki.... Bo mi się letnia marzy... Fajnie, tylko, że jak "te tańsze marki" produkują ciuchy maks na 170 cm, to ja mam potem pas pod brodą! smile Bosko wyglądałam, nawet ekspedientka stwierdziła, że chyba jednak interesu nie ubijemy smile

Lubię upały tongue Wolę jak jest do 28 stopni, ale upały mogą być - a już szczególnie, kiedy w nocy pada. Nie znoszę zimna. Wolę się spocić i 100 razy wziąść prysznic smile Wolę taką wodę niż przemoknięte buty tongue hihi smile

Napięcie mi opada, co będzie to będzie. Pomogło 0,5 litra zimnej Bawarii, w taki upał można smile

22 807

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

fajnie dziewczyny piszecie o tym, zeby skupiac sie na TU i TERAZ. cale zycie planowalam - edukacje, zwiazek, malzenstwo ,rodzine no i nawet wszystko wychodzilo. Ale jak widac nie do konca. i po co bylo planowac tak bardzo? Zwlaszcza w obecenej sytuacji, po co mam myslec = martwic na zapas ze co bedzie za pol roku, rok albo za 5 lat... poki co trzeba sie ogarnac z tym co jest tu i teraz. a przeciez kazda z nas w takiej sytuacji ma co robic i z czego sie ogarniac i pracowac nad soba i nad wlasnym szczesciem. wierze ze wszystko sie jakos pouklada. nie mam pojecia jak, nie mam ani planow ani nie potrafie sobie na to chwile wyobrazic swojego zycia za rok - jak pomysle to widze NIC smile pustke smile nie wiem gdzie bede mieszkac, gdzie bede pracowac, no nic nie wiadomo bo jak widac w zyciu nic nie jest pewne, ale wierze ze bedzie po prostu dobrze....

22 808

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi
Bardzo mi pomogło co napisałaś. Może nie przyjmuję życia ze stoickim spokojem jeszcze, stąd dzisiejsze emocje... smile Te ostatnie dwa zdania to jeszcze nie ja, ale stop klatki mi pomagają smile Wiem, naprawdę wewnątrz czuję, że bez nich potrafiłabym znowu wywrócić wszystko do góry nogami... Dlatego staram się zatrzymać. Na razie wiem, że wszystko, co intuicyjnie wyczuwam - także mi pomaga, Nie chcę iść na żywioł, bo to w moim przypadku nigdy się nie sprawdziło.

Nie Ehdi, emocji nie przerobiłam. Ja staram się robić wiele dla siebie - ale w swoim tempie - nie zmuszać się, tylko reagować na swoje wątpliwości i potrzeby. Wtedy jest inny skutek smile Bo kiedy się zmuszam, to nie rozumiem nawet jednego słowa wink

Wiem, że ideałów nie ma, ja to dobrze wiem smile Ale wiedzenie to coś innego niż robienie u mnie smile Mam jakiś dziwny pociąg do postępowania wbrew temu co czuję i wiem... Nie rozumiem tego, ale postaram się to zrozumieć smile Jak zwykle żartobliwie dodam, że np. koleżanki zwykły mawiać wśród znajomych "ideałów nie ma, patrz a jednak jestem" - a ja "nie ma ideałów, więc jakąś wadę muszę mieć, choćby tę właśnie jedną". Zawsze jak mi ktoś wypomina, że wciąż palę. Tudzież wścieka się na mnie o jakieś zachowanie wink

Happy Napisałaś że jestem konsekwentna. Nie! To nie tak smile Ja byłam po prostu odpowiedzialna, jeśli patrzysz na kwestie organizacji przenosin, wyboru w ogóle smile Konsekwentny człowiek dochodzi do jakichś wniosków, podejmuje decyzje na ich podstawie i wdraża ją w życie. Już to pisałam kiedyś. Ja byłam odpowiedzialna smile Sprawa zaczęła się klarować, więc jako dość dobrze zorganizowana osoba postarałam się o logistykę - od oględzin, przez wybór, biurokrację i w końcu bycie tu smile To jest odpowiedzialność. Gdybym siedziała z założonymi rękami i biadoliła - była bym pomimo swoich lat, doświadczeń i trójki dzieci - nieodpowiedzialna straszliwie. A ja nie jestem. Mogę powiedzieć nawet, że jestem momentami nadodpowiedzialna i daję się zaorać sobie samej. Natomiast jeszcze nie zweryfikowałam swojej konsekwencji i naprawdę wiem o czym mówię smile To ja ze sobą mam się czuć pewnie. Bo jeśli ja sama sobie nie będę ufać, to nic z tego nie będzie.

Gdybym była konsekwentna, to zamiast tu siedzieć, skończyłabym gotować obiad oraz analizę ofert tongue Ale przecież ja dam radę zrobić to wszystko rano....

Ja jestem na odwyku - od emocji.

I tak się dziś zastanawiałam.... Nie umiem żyć spokojnie jak się coś nie dzieje: nawet obiady robię na zapas do zamrażarki - i twierdzę, ze chodzi o to, żebym jedynie nie musiała codziennie stać przy kuchni po 2 godziny... Ja uwielbiam kumulacje... Pracy, zajęć domowych, prania (aktualnie jedno się kończy, mam jeszcze dwa tongue), prasowania, zakupów, wszystkiego. Dobrze, jeśli chodzi o sprawy codzienne, bo to mi pomaga w wypracowaniu wolnych chwil na zabawę i dla siebie. Ale czas postawić granicę tym kumulacjom, które powodują nerwa.... Przecież ja dobrze wiedziałam, że po tej bandzie mogłam pojechać od razu. Już bym dawno miała pozamiatane.... W tę czy w tę... Nie wiem.... Jak to piszę, to z wrażenia zapuściłam pobieranie firmowych maili.... Ale ja to zrobiłam w pełni świadomie, wiedząc że i tak mi to wylezie, ale może grom z jasnego niebia kogoś oświeci.... Ja tam wiem, że nikogo nie oświeci - ja to nieświadomie świadomie odwlekłam, żeby nie musieć być stawiana pod ścianą bo z oponentami łączy mnie wzajemny szacunek do profesjonalizmu. Który dwa miesiące temu  stanowił argument użyty przez nich w rozmowach.... Ja się jedynie chyba odwzajemniłam... Tak się czasem kończy biznes, kiedy ktoś, zamiast argumentów profesjonalnych, zaczyna używać osobistych wink Ech tam, przecież podświadomie czułam, ze tak będzie, przy okazji, nie tu, mogę opowiedzieć o swoim "nie karaluchu", to znaczy awersji do wykorzystywania znajomości prywatnych do spraw biznesowych wink smile

22 809

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie ponownie, z uwagą czytam Wasze posty lecz jako dobrze funkcjonujący wielofunkcyjny robot domowy nie często mam okazję pisać. Wczoraj swoją wieczorną samotność wykorzystałam aktywnie idąc sobie na basen.
Podziwiam Was za odwagę, na prawdę, widzę, że macie wątpliwości, wpadki ale jednak Wam się udało.
Ja dzisiaj już jak rasowa KKZB miałam napisać, że moje wątpliwości wynikają też stąd, że po pierwsze nie mam absolutnie wzorców, nie wiem jak powinno wyglądać zdrowe małżeństwo po latach, bo na początku to wiadomo...no i że trudno mi przez ten brak oczywistych namacalnych dowodów typu: pije, zdradza itd.., bo on ma stresującą, odpowiedzialną pracę, też może jest samotny w tym wszystkim może po prostu jak to facet zamyka się w sobie, zwyczajnie nie ma siły, i nie wie jak to powinno być, żeby było dobrze (z domu też nie ma odpowiednich wzorców), raz jestem na niego wściekła a innym razem myślę, że może gdzieś jest drugie dno, którego nie dostrzegam i też egoistycznie myślę o sobie.
Ale opowiem Wam dzisiejszą sytuację: zgiełk wieczorny, tzn. synek już po kolacji, jeszcze się kąpał, truskawki na wieczór umyte, z grubsza wszystko przygotowane. Więc usiadłam żeby napisać zaległego mejla, MM co chwilę rozkazy to mi podaj, tamto zrób, przygotuj małemu leki bo zaraz wychodzi, wyszedł na dwór zapalić, wtedy mój synek już po kąpieli, poszedł do  pokoju, powiedziałam mu, że już kończę i za chwilę do niego przyjdę. Wszedł MM i od razu rozkaz - idź do małego bo jest w pokoju (tak jakbym nie wiedziała co robię codziennie, on gdy raz na rok zostanie z nim sam dzwoni co 5 min. bo nie wie co robić). Wtedy się wkurzyłam i krzyknęłam trochę " do cholery, on wie że zaraz przyjdę, przecież widzisz, że piszę, co ja jestem tresowanym psem, który co chwilę na rozkaz musi wstawać" wiecie co zrobił, zaczął gwizdać z lekceważeniem i mnie przedrzeźniać. Powiedziałam zdenerwowana ale spokojnie, że przynajmniej widzę ile dla niego znaczę, tyle co robot i tresowany pies i tak mnie traktuje. On coś w rodzaju, że żebym się nad sobą zastanowiła bo go przerażam - z lekceważącym uśmiechem na twarzy. Gdyby w domu nie było dziecka wybuchłbym wtedy ale on to wie i wykorzystuje. Powiedziałam, żeby się nie odzywał do mnie i poszedł do siebie. Zaczęłam nerwowo sprzątać, tak sobie radzę, po jakimś czasie podszedł i powiedział - to co? zgoda ? wyszłam do łazienki, a on do mnie, że na jutro potrzebuje koszulę (prasować nie umie rzecz jasna). Powiedziałam, że tylko dlatego chce się pogodzić, bo koszula, oczywiście zaprzeczył. Minęło kolejne pół godz. przyszedł do mnie i powiedział, że ponieważ jest mężczyzną i jest wierzący a wiara każe wybaczać, to mnie przeprasza i cmoknął w policzek, nie brzmiało to szczerze. Teraz ja tu siedzę i myślę, no tak ale jutro ma ważne spotkanie potrzebna ładna koszula w koszulce nie pójdzie, prasować nie potrafi. Normalnie robię tak, że w nocy gdy już śpi, prasuję, bo nie chcę, żeby wiedział, ale teraz już sama nie wiem....
Wiecie co jest jeszcze w tym wszystkim straszne, że ja zwyczajnie się go boję, nie, dopóki jestem mu potrzebna nic mi nie zrobi, ale gdybym chciała się od niego uwolnić... on jest bezwzględny i idzie po trupach, ma potężne znajomości, może mi bardzo zaszkodzić pod każdym względem, jest silniejszy i ma władzę. Coraz bardziej dociera do mnie ta cała koszmarna sytuacja...

22 810 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-06-20 22:54:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

fajnie dziewczyny piszecie o tym, zeby skupiac sie na TU i TERAZ. cale zycie planowalam - edukacje, zwiazek, malzenstwo ,rodzine no i nawet wszystko wychodzilo. Ale jak widac nie do konca. i po co bylo planowac tak bardzo? Zwlaszcza w obecenej sytuacji, po co mam myslec = martwic na zapas ze co bedzie za pol roku, rok albo za 5 lat... poki co trzeba sie ogarnac z tym co jest tu i teraz. a przeciez kazda z nas w takiej sytuacji ma co robic i z czego sie ogarniac i pracowac nad soba i nad wlasnym szczesciem. wierze ze wszystko sie jakos pouklada. nie mam pojecia jak, nie mam ani planow ani nie potrafie sobie na to chwile wyobrazic swojego zycia za rok - jak pomysle to widze NIC smile pustke smile nie wiem gdzie bede mieszkac, gdzie bede pracowac, no nic nie wiadomo bo jak widac w zyciu nic nie jest pewne, ale wierze ze bedzie po prostu dobrze....

Witaj wieczorową porą smile
Zamiast zadać to pytanie na końcu, zapyta teraz - polubiłaś nas troszkę? wink Przecież każda tu z nas ma mnóstwo wątpliwości smile I dokonuje wyborów...

Ja o tych "tak bardzo" planach mówię - scenariusze... Bo ja wszystko podporządkowywałam swoim marzeniom - tragedią było jakiekolwiek odstępstwo. Ja nigdy nie umiałam marzyć dla samej przyjemności marzenia. Teraz czasem "zamarzam" smile Ale marzeniom nie dodaje już "twarzy" ni "dat" smile

Każda ma smile Ty też smile

Ja też wierzę, że mnie, że Tobie, że kazdej z nas się poukłada po jej myśli smile Bo napewno można być szczęśliwym, tylko nie wymagać aż tak wiele wink

Jak? Powoli wink Pocąc się nad sobą smile Nie myśl o tym co za rok obrazując z kim jesteś, co masz. Jaka pustka? Kiedyśbyłam, osoba pusta nigdy by z nami tu nie została! Osoba pusta jest pusta i tyle. Nie zostanie tutaj, bo to co piszemy - zmusza chyba jednak do myślenia? smile Ja tam nie widzę pustki smile Wierzę w dziewczynę, która kocha się uśmiechać, poznawać nowe - że za rok nie zapomni o tym miejscu, ani tym bardziej o sobie smile A to nie będzie pustka smile
Za rok będę znowu jeść truskawki.
I pewnie "kombinować", gdzie by tu i jak może gdzieś wyjechać. Czasem ktoś podda pomysł.... a ja ulegnę, bo ja kocham podróżować smile
O innych rzeczach nie piszę, bo to moje słodkie tajemnice smile

22 811

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabko - polibulam? co to za slowo w ogole smile tutaj 'spedzilam' godziny albo raczej dni - doslownie w najciezszych chwilach swojego zycia. to jest dla mnie po prostu magiczne 'miejsce' ktore jest stowrzone wlasnie przez takie osoby jak Wy smile)

piszac ze widze pustke zle to ujelam smile mialam na mysli ze widze 'NIC' w sensie ze nic nie widze jak pomysle o sowim zyciu za rok, ale nie w takim negatywnym sensie ze bedzie wlasnie w moim zyciu pustka, bo wierze ze nie, tylko chodzilo mi o to, ze wlasnie nie potrafie na ta chwile i nawet nie chce sobie tego swojego zycia wyobrazic za rok - mam pustke w glowie, czysta, biala karte przed oczami, bez zadnych planow, obrazkow.... i to uczucie jest takie nowe dla mnie - wlasnie z racji tego, ze cale zycie bylo wszystko TAK bardzo poukladane, ze wiedzialam, przynajmniej wlasnie w swoich planach - jak to bedzie za pol roku, rok - no moze niedokladnie, ale na pewn owidzialam siebie i jego, tak? no i widac jak mylny ten obrazek byl. bo nagle, z dnia na dzien wlasciwie, go nie ma.

tak sie boje tego momentu jak sie wyporwadzi,a z 2 strony tak bardzo tego juz chce. chce, bo wiem ze to nieuniknione, ze nic zrobic nie moge i chce sie jakby juz z tym zmierzyc, chce sprawdzic jak to bedzie juz tak na 100% samej, no  a przede wszystkim wierze gleboko ze tak bedzie dla mnie lepiej, ze ulzy mi wtedy, ze bedzie latwiej.... bo teraz - widzicie - niby ze mna ok, jakos mysle logicznie, no ale nie ma go teraz np - a byl wczesniej bo stoi motor - czyli chcac nie chcac, mam taka informacje ze nie ma go w domu a nie jest w pracy. i nie mialam mozliwosci tego nie zauwazyc i chcac nie chcac juz w jakims sensie mysle gdzie jest... nie zebym paznokcie obgryzala z nerwow smile ale wiecie... no jest to po prostu w mojej glowie. a jak by juz nie mieszkal... no to bym tego problemu nie miala. nie wiem gdzie jest, nei wiem co robi i dobrze. bo teraz tez go nei ma, tez nie wiem gdzie jest, ale wiem ze gdzies jest. ale bezsensu juz pisze:) ale mam nadzieje ze zrozumiecie co mam na mysli. i napiszcie co myslcicie. czy bedzie mi lepiej jak sie wyporwadzi? boje sie tego cholera! bo to ze teraz juz nie jestesmy razem naprawde, w zadnym tego slowa znaczeniu - to fakt - ale znowu - psychika jeszcze sie jakos broni  no i dobrze jej - bo mieszka tu jeszcze. a jak sie wyporwadzi no to tak jakby nie bedzie juz ani cienia powodu to jakiegokolwiek oszukawania samej siebie, co chyba mozg sam czasem jeszcze robi.... ?

22 812

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Witajcie ponownie, z uwagą czytam Wasze posty lecz jako dobrze funkcjonujący wielofunkcyjny robot domowy nie często mam okazję pisać. Wczoraj swoją wieczorną samotność wykorzystałam aktywnie idąc sobie na basen.
Podziwiam Was za odwagę, na prawdę, widzę, że macie wątpliwości, wpadki ale jednak Wam się udało.
Ja dzisiaj już jak rasowa KKZB miałam napisać, że moje wątpliwości wynikają też stąd, że po pierwsze nie mam absolutnie wzorców, nie wiem jak powinno wyglądać zdrowe małżeństwo po latach, bo na początku to wiadomo...no i że trudno mi przez ten brak oczywistych namacalnych dowodów typu: pije, zdradza itd.., bo on ma stresującą, odpowiedzialną pracę, też może jest samotny w tym wszystkim może po prostu jak to facet zamyka się w sobie, zwyczajnie nie ma siły, i nie wie jak to powinno być, żeby było dobrze (z domu też nie ma odpowiednich wzorców), raz jestem na niego wściekła a innym razem myślę, że może gdzieś jest drugie dno, którego nie dostrzegam i też egoistycznie myślę o sobie.
Ale opowiem Wam dzisiejszą sytuację: zgiełk wieczorny, tzn. synek już po kolacji, jeszcze się kąpał, truskawki na wieczór umyte, z grubsza wszystko przygotowane. Więc usiadłam żeby napisać zaległego mejla, MM co chwilę rozkazy to mi podaj, tamto zrób, przygotuj małemu leki bo zaraz wychodzi, wyszedł na dwór zapalić, wtedy mój synek już po kąpieli, poszedł do  pokoju, powiedziałam mu, że już kończę i za chwilę do niego przyjdę. Wszedł MM i od razu rozkaz - idź do małego bo jest w pokoju (tak jakbym nie wiedziała co robię codziennie, on gdy raz na rok zostanie z nim sam dzwoni co 5 min. bo nie wie co robić). Wtedy się wkurzyłam i krzyknęłam trochę " do cholery, on wie że zaraz przyjdę, przecież widzisz, że piszę, co ja jestem tresowanym psem, który co chwilę na rozkaz musi wstawać" wiecie co zrobił, zaczął gwizdać z lekceważeniem i mnie przedrzeźniać. Powiedziałam zdenerwowana ale spokojnie, że przynajmniej widzę ile dla niego znaczę, tyle co robot i tresowany pies i tak mnie traktuje. On coś w rodzaju, że żebym się nad sobą zastanowiła bo go przerażam - z lekceważącym uśmiechem na twarzy. Gdyby w domu nie było dziecka wybuchłbym wtedy ale on to wie i wykorzystuje. Powiedziałam, żeby się nie odzywał do mnie i poszedł do siebie. Zaczęłam nerwowo sprzątać, tak sobie radzę, po jakimś czasie podszedł i powiedział - to co? zgoda ? wyszłam do łazienki, a on do mnie, że na jutro potrzebuje koszulę (prasować nie umie rzecz jasna). Powiedziałam, że tylko dlatego chce się pogodzić, bo koszula, oczywiście zaprzeczył. Minęło kolejne pół godz. przyszedł do mnie i powiedział, że ponieważ jest mężczyzną i jest wierzący a wiara każe wybaczać, to mnie przeprasza i cmoknął w policzek, nie brzmiało to szczerze. Teraz ja tu siedzę i myślę, no tak ale jutro ma ważne spotkanie potrzebna ładna koszula w koszulce nie pójdzie, prasować nie potrafi. Normalnie robię tak, że w nocy gdy już śpi, prasuję, bo nie chcę, żeby wiedział, ale teraz już sama nie wiem....
Wiecie co jest jeszcze w tym wszystkim straszne, że ja zwyczajnie się go boję, nie, dopóki jestem mu potrzebna nic mi nie zrobi, ale gdybym chciała się od niego uwolnić... on jest bezwzględny i idzie po trupach, ma potężne znajomości, może mi bardzo zaszkodzić pod każdym względem, jest silniejszy i ma władzę. Coraz bardziej dociera do mnie ta cała koszmarna sytuacja...

Witaj smile
Odwagi nabieram - a może zaufania do siebie, do tego co myślę? Powolutku, ale taki miałam plan - powolutku, krok za kroczkiem. I z góry założyłam, że mnie jako normalnemu człowiekowi, mają prawo przydarzyć się potknięcia smile Wpadek nie akceptuję, stąd panikohisteria u mnie.

Nie mam wzorców w najbliższych. Prawie żadnych nie mam wzorców. Wiesz co to jest genogram? Wredna sprawa wink Ciężko jest podejśc świadomie do sprawy.... że wzorce - jeśli chcę je mieć - muszę wypracować sama - myślać, analizując, bazując na swoich odczuciach, co sprawia że czuję się bezpiecznie. I że muszę odrzucić kompletnie wszystkie doświadczenia z młodości i początków dojrzałości... sad Grrrr! Ciężka robota, objawia się to u mnie strachem przed jakąkolwiek nową relacją.... Ja się ciężko otwieram smile Wiem, że tego nie widać teraz tongue Ale ja trafiłam w życiu i na forum jednak na mądrych ludzi smile

Nie pił, bo nie może. Nie zdradzał. No - ten aktualny, bo poprzedni zdradził. Drugie dno? A on próbował je znaleźć? Wiesz... jakoś tak myślę, że nie jedna osoba ma szukać drugiego dna, jeśli już... Choć nie chciałam, nie wiedziałam, jaka ja jestem, to jednak byłam zawsze: troskliwa i opiekuńcza, wierna i pewna, odpowiedzialna. I świadoma, jakie jest życie. I .... mam w sobie zbyt wiele empatii, która niestety krzywi mi życie sad Myślisz, że jesteś egoistką, bo to ostatni ratunek przed myślą - on mnie ma zanic, mimo iż mówi coś innego? Jest coś takiego jak zdrowy i chory egoizm... wink Ja nigdy nie byłam egoistką, tylko próbowałam się ratować.... A sie nie udało.

Przykro mi... Jesteś mega manipulowana, ale ja .... Ja to odkryłam po długim czasie.... Przykro mi to przyznać, ale powinnam, żebyś zrozumiała do czego się doprowadzasz sama... Pokręcona.... Rany - dziewczyny ręce załamią sad Ja tylko proszę, przemyśl, przeczytaj jeszcze raz siebie....

Rozstaliśmy się.... Mieszkaliśmy razem.... Naprawdę chciałam z nim być.... Ja dopiero po dwóch miesiącach przestałam chcieć za wszelką cenę, choć nie ręczę za swoje podświadome zachowania wtedy. Przez 3 m-ce prasowałam te cholerne koszule!!!!! Do marca gotowałam i karmiłam, pozwalałam wrzucać pranie do mojego!!!! Od marca kazałam sobie prac osobno.... I darłam paszczę, że mi podrzuca.... A jak dostałam nakaz spłaty jego zaległości czynszowych, gdzie obowiązuje nas w związku z ustawą solidarność - padłam na twarz, przywaliłam głową w mur... Ja z trójką dzieci, w niczym mi nie pomaga, to ja go żywię, bo biedny taki - i jeszcze mi komornik połowę pensji obetnie????? Łzy mi się leją po policzkach, jak sobie przypomnę sad Bo dzieci by były poszkodowane - nie ja!!!! Happy pisze mi o konsekwencji... Nie....

Nie prasuj, nie daj sobą manipulować. Jaśnie drewnialdo (że ten mój) daje radę zrobić koło siebie sam. Nie daj się na siebie wydzierać! Nie daj sobą pomiatać w imię własnego człowieczeństwa. Jesteś wykorzystywana, ktoś Tobą pomiata! Rany - wykrzykniki mi właża, a to moje emocje sad

Pokręcona - ja wiem, że to ciężkie, ale proszę, włącz czucie.... Jeśli poczujesz że coś jest wbrew Tobie, to reaguj. Nie czekaj.... Ja mam troje dzieci, ale one ze mną są zadowolone smile Nie daj sie ranić, bo Twój synek nie będzie znał czegoś innego, niż przyzwolenie innym na ranienie go... Rozumiesz?

22 813

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Witajcie ponownie, z uwagą czytam Wasze posty lecz jako dobrze funkcjonujący wielofunkcyjny robot domowy nie często mam okazję pisać.

Chylę czoła po samą ziemię, że masz odwagę sama siebie tak "mechanicznie" po geslerowemu określić

Wczoraj swoją wieczorną samotność wykorzystałam aktywnie idąc sobie na basen.

Jedyny pozytywny aspekt w całym Twoim poście hmm

Podziwiam Was za odwagę, na prawdę, widzę, że macie wątpliwości, wpadki ale jednak Wam się udało.

Lekko nie było ale "po trupach do celu" było warto zmienić coś w swoim życiu i "przeprogramować" siebie.

Ja dzisiaj już jak rasowa KKZB miałam napisać, że moje wątpliwości wynikają też stąd, że po pierwsze nie mam absolutnie wzorców, nie wiem jak powinno wyglądać zdrowe małżeństwo po latach, bo na początku to wiadomo...no i że trudno mi przez ten brak oczywistych namacalnych dowodów typu: pije, zdradza itd...

A może warto na teraz wziąć te powszednie wzorce na warsztat i coś pokombinować na lepsze??? "/

bo on ma stresującą, odpowiedzialną pracę, też może jest samotny w tym wszystkim może po prostu jak to facet zamyka się w sobie, zwyczajnie nie ma siły, i nie wie jak to powinno być, żeby było dobrze (z domu też nie ma odpowiednich wzorców)

Problemy z pracy zostawia się za drzwiami roboty a nie wplata w życie rodzinne. Ot co. Mechanizm wyparcia jego winy i przerzucenie na swoje barki hmm wiedzie prym u Ciebie.

raz jestem na niego wściekła a innym razem myślę, że może gdzieś jest drugie dno, którego nie dostrzegam i też egoistycznie myślę o sobie.

Konwejer miliona kłębiących się myśli bezsensu w głowie.

MM co chwilę rozkazy to mi podaj, tamto zrób, przygotuj małemu leki bo zaraz wychodzi, wyszedł na dwór zapalić...  Wszedł MM i od razu rozkaz - idź do małego bo jest w pokoju (tak jakbym nie wiedziała co robię codziennie, on gdy raz na rok zostanie z nim sam dzwoni co 5 min. bo nie wie co robić). Wtedy się wkurzyłam i krzyknęłam trochę " do cholery, on wie że zaraz przyjdę, przecież widzisz, że piszę, co ja jestem tresowanym psem, który co chwilę na rozkaz musi wstawać" wiecie co zrobił, zaczął gwizdać z lekceważeniem i mnie przedrzeźniać. Powiedziałam zdenerwowana ale spokojnie, że przynajmniej widzę ile dla niego znaczę, tyle co robot i tresowany pies i tak mnie traktuje. On coś w rodzaju, że żebym się nad sobą zastanowiła bo go przerażam - z lekceważącym uśmiechem na twarzy. Gdyby w domu nie było dziecka wybuchłbym wtedy ale on to wie i wykorzystuje. Powiedziałam, żeby się nie odzywał do mnie i poszedł do siebie...
[u]po jakimś czasie podszedł i powiedział - to co? zgoda ? wyszłam do łazienki, a on do mnie, że na jutro potrzebuje koszulę (prasować nie umie rzecz jasna) yikes . Powiedziałam, że tylko dlatego chce się pogodzić, bo koszula, oczywiście zaprzeczył. Minęło kolejne pół godz. przyszedł do mnie i powiedział, że ponieważ jest mężczyzną i jest wierzący a wiara każe wybaczać, to mnie przeprasza i cmoknął w policzek, nie brzmiało to szczerze.

Widzieliście terrorystę??? yikes

Teraz ja tu siedzę i myślę, no tak ale jutro ma ważne spotkanie potrzebna ładna koszula w koszulce nie pójdzie, prasować nie potrafi. Normalnie robię tak, że w nocy gdy już śpi, prasuję, bo nie chcę, żeby wiedział, ale teraz już sama nie wiem....

odwrotnośc teorii Jay Cartera, gdzie pierdoła umniejszacz ma władzę nad ofiarą... w zupełności mu oddaną.
Z takim przypadkiem delikwenta chyba Niekochana72 hmm toczyła wojnę i wygrała... zostawiając go samopas.

w tym wszystkim straszne, że ja zwyczajnie się go boję, nie, dopóki jestem mu potrzebna nic mi nie zrobi, ale gdybym chciała się od niego uwolnić... on jest bezwzględny i idzie po trupach, ma potężne znajomości, może mi bardzo zaszkodzić pod każdym względem, jest silniejszy i ma władzę. Coraz bardziej dociera do mnie ta cała koszmarna sytuacja...

Jest silniejszy tym, ze jest słabszy gdy dostanie żelazko do ręki i dziecko w kąpieli na 5 minut pod opiekę... Tyle i az tyle. Szantaż emocjonalny i Carterowska wredota ludzka w osobie umniejszacza nad ofiarą. Jest coś takiego jak granice w związku wobec szantażu partnera... i gdzie Ty je wyznaczasz??? czy może raczej Unijnie zniosłaś i pozwalasz "bezwizowo" po sobie za przeproszeniem jeżdzić? Aaaa??? hmm

22 814

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bags powiem szczerze, że uśmiałam się jak bóbr, czytając Twoje komentarze, to chyba dobrze, albo jakaś reakcja obronna...
Żabka to co piszesz, to co piszecie, to żywa prawda w czystej postaci, mam tego świadomość, i bardzo boli..
To tak jakby świat się załamał, jakbym traciła grunt pod nogami, tak jak pisała Kiedysbyłam całe życie planowałam, dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, a teraz ... okazuje się, że wszystko, czyli całe moje życie było bez sensu...tylko ja już mam tę wiedzę i nie da się tego zapomnieć czy zlekceważyć...on tam siedzi sobie spokojnie za ścianą i nawet nie wie co się dzieje teraz w mojej głowie...
Wiem jedno muszę psychicznie się wzmocnić, pierwszy krok, szukam terapeuty (macie jakieś rady czym się kierować, gdzie go szukać) i czytam książki, które dostałam na mejla. Boję się okrutnie...wiem, że teoretycznie synkowi powinno być lepiej ale jak on to przejdzie...jemu najbardziej świat się zawali, on nic z tego nie zrozumie a jednocześnie jest w tym wieku (prawie 8 lat), że chce wszystko rozumieć, wiem, napiszecie , że jestem głupia, ale tak bardzo się o niego boję...to nie wymówka, to realne uczucie..

22 815

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Rozstaliśmy się.... Mieszkaliśmy razem.... Naprawdę chciałam z nim być.... Ja dopiero po dwóch miesiącach przestałam chcieć za wszelką cenę, choć nie ręczę za swoje podświadome zachowania wtedy. Przez 3 m-ce prasowałam te cholerne koszule!!!!! Do marca gotowałam i karmiłam, pozwalałam wrzucać pranie do mojego!!!! Od marca kazałam sobie prac osobno.... I darłam paszczę, że mi podrzuca.... A jak dostałam nakaz spłaty jego zaległości czynszowych, gdzie obowiązuje nas w związku z ustawą solidarność - padłam na twarz, przywaliłam głową w mur... Ja z trójką dzieci, w niczym mi nie pomaga, to ja go żywię, bo biedny taki - i jeszcze mi komornik połowę pensji obetnie????? Łzy mi się leją po policzkach, jak sobie przypomnę sad Bo dzieci by były poszkodowane - nie ja!!!! Happy pisze mi o konsekwencji... Nie....

Zabka wez i ukrzyzuj sie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie znam najbardziej niekonsekwentnej osoby od Ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!

Niech jej ktos w dupe nakopie !!!!!!!!!!! Rozumiem PMS ale to juz chyba za duzo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zabka i jak z tego wyszlas ???? Moze przypomnij sobie !!!! Gdzie jestes teraz ? Na swoim i pozew w sadzie !!!
Jaka niekonsekwentna ?
Zobacz co w slowniku pisza: konsekwentny
(1.1) skutek czegoś, rezultat
(1.2) spójność działań, wytrwałość w robieniu czegoś

Oj dalas dzisiaj popalic !!!! No tak to jest na odwyku tongue tongue tongue

***************************************************************
Lubisz upaly ? Tak do 28 stopni ? To zadne upaly tongue Ja mialam w mieszkaniu wczoraj 28 stopni.
Dzisiaj przeszla straszna burza i musilam ponad godzine w tramwaju siedziec a potem byl wypadek i tramwaj nie mogl jechac. Zamowili nam taksowke na koszt komunikacji miejskiej smile

Posty [ 22 751 do 22 815 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 349 350 351 352 353 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026