netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 279 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 348 349 350 351 352 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 686 do 22 750 z 26 310 ]

22 686

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Jakbym o swoim mężu czytała wink ha ha ha. (...).

No to chyba możemy charakterystykę typa opublikować, bo widzę, że ten schemat idealnie się powtarza wink
A potem ja się dziwię, że ja się w lustrze nie widzę.... tongue

22 687

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Może jestem idiotką i za dużo oczekuję od życia, może inni też tak żyją i to jest normalne a ja się filmów naoglądałam? dlatego Was pytam?

Nie jesteś.
Nie oczekujesz zbyt wiele.
Tak - niektórzy inni tak żyją, godzą się na takie życie - ale to nie jest normalne...!

Wiesz, ja nie twierdzę, że nie popełniłam błędów, że nie narobiłam problemów. Ale ja naprawdę szczerze kochałam i byłam nastawiona na rozwiązywanie problemów a nie ich kumulowanie. Ja naprawdę chciałam. Chyba bardzo cenię w sobie to, że zarówno do błędów i wad potrafię się zarówno sobie, jak i innym przyznać (w końcu zaczynam wink ), jak i to, że sama chcę to czego w sobie nie lubię - poprawić smile Dla własnej satysfakcji smile Dla własnego uśmiechu i zadowolenia.

Chciałam, chciałam, starałam się, płakałam. Ale to ja.
A on nie chciał i nie chciał zachcieć. Jemu było obojętne dokładnie i dokumentnie wszystko. Usłyszałam jedynie - tak bywa. Że się wypaliło.
OK - w tej chwili mówię OK, dla mnie w rezultacie na dobre to wyszło. To ja idę do przodu smile Minęło wiele miesięcy i ja już wiem, że nigdy już nie będę w stanie się tak starać dla kogoś. Nie chodzi o staranie w ogóle. Chodzi o "kogoś".
KKZB ma dziwną przypadłość... wink Dostosuje się i stworzy siebie dla każdego mężczyzny smile Nie dla tego, który jej odpowiada, bo ona nie wie, kto tak naprawdę mółby jej odpowiadać i z kim mogłaby stworzyć dobry, satysfakcjonujący związek. Ona się dostosuje dokładnie do każdego i postawi świat na głowie, żeby spełnić oczekiwania wink

A Ty miałaś złe doświadczenia w dzieciństwie. Byłaś sama ze sobą wtedy, kiedy to właśnie najbliżsi, kiedy rodzice uczą wartości które są najważniejsze w życiu. I kiedy to rodzicie dają nam wewnętrzną pewność, że jesteśmy wartościowi.

Ja poszłam na terapię, nie ze względu na rozstanie. Bo powiedziałam, bo wykrzyczałam, że ja swoim dzieciom nie pozwolę tak sobie schrzanić życia (to mój drugi rozwód)! Że mają wiedzieć, co w życiu jest ważne, mają szanowac siebie i innych. Ja nie wiedziałam dlaczego tak mówię, to była intuicja. Teraz wiem... smile

Pracuję nad sobą i nad postrzeganiem otoczenia - dla siebie smile Jest mi lepiej, po prostu lepiej - jakoś prościej. Choc wiele przede mną. Nie dała bym rady dalej tak żyć, zaliczyłam deprechę ponad rok temu, nie była w stanie ruszyć ręką bez zmuszania się do czegokolwiek. Gdyby nie dzieci - nie ruszyłabym się z miejsca.

To nie było normalne życie, a ja bym je być może przypłaciła czymś dużo gorszym, niż to miało miejsce. I schrzaniłabym życie dzieciom. Nie wiem, czy "tak bywa", wiem, że dbać o bliskich należy zawsze i starać się pielęgnować związek. Ale związek tworzą dwie osoby - nie jedna.

22 688

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

No właśnie odrzucenie... jak ktoś odpycha Twoją rękę i odwraca się na pocałunek, jak potem...

Odezwał się mój psychofag - pisze, że się o mnie zaczyna poważnie martwić. Nie wiem, po co to robi jeszcze.
A u mnie dobrze. W mieszkanku cudnie, chociaż przedobrzyłam i muszę naprawiać to przedobrzenie jeszcze, i tyle jest światła, i słoneczko rano w salonie i kuchni aż chce się żyć.
Do tego po mojemu słucham tylko radia, spokojnie siedzę i głaskam kota (zabrał mi całą sofę!)
Dobrze mi:)

Z czym przedobrzyłaś? smile

22 689

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Ehdi, trwam przy nim głównie ze względu na synka, chcę mu stworzyć normalny dom, z mamą i tatą, którzy go kochają, taki którego nie miałam. Chcę mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa, jest wrażliwy, też swoje przeszedł. Jemu wydaje się, że wszystko jest OK.
Druga sprawa, to tak jak pisałam nie umiem obiektywnie ocenić sytuacji. Wyobrażam sobie naszą rozprawę sądową, i co ja mam powiedzieć, kto to zrozumie, prać wszystkie brudy. Że mąż mnie nie kocha, ależ on powie, że kocha, że czuję się samotna, odbiło babie, kto się nie czuje, nie ma kłótni, wszystko OK. Gdzie mam odejść, z dzieckiem, jestem całkiem sama. On za nic nie odpuści, wiem, że będzie walczył, ma siłę, układy, pieniądze. Wyjdę na totalną wariatkę, gdyby tylko o mnie chodziło chyba byłoby mi wszystko jedno, spakowałabym się, wynajęła jakiś pokój i trudno... Ale jest synek, nie zostawię go, a on nie odda ... Czasem myślę, że może gdyby sobie kogoś znalazł to sam by odszedł i jeszcze się cieszył, że nie robię problemów... ale na to też jest za cwany. Jemu jest dobrze tak jak jest i trzyma mnie w szachu. Czasem mówi nawet, że mnie kocha, myślę sobie, że może faktycznie, tylko tak ma, że nie umie tego okazać, wręcz mi go szkoda momentami, może też czuje się samotny, tylko dlaczego nie walczy ... Nie wiem co dalej...

Też nie wiedziałam smile Takie fajne motto ma Raki wink

Teraz od 3 tygodni mieszkam z trzema córkami w wynajętym mieszkanku smile Nie mam rodziny - tej z więzów krwi. Mam przyjaciół i znajomych, którzy mnie bardzo wspierają, nawet teraz mam łży w oczach, jak to piszę... sad Bo ja usunęłam się w cień, chciałam dać się zapomnieć wszystkim, bo było mi źle i nie chciałam taka smutna i rozżalona nikogo sobą zajmować sad Ciężko było mi nabrać odrobinki pewności siebie. Każdego dnia zmusić siebie do zaplanowania każdego kroku, każdego słowa, każdego czynu sad Błeeee, ciężko.

Postaw sprawę jasno. Zaproponuj wspólną terapię małżeńską oficjalnie, jako ostateczne rozwiązanie nienormalnie dziejącego się związku. Potem idź na własną. A potem? A potem, kiedy będzie mijać czas, kiedy zaczniesz "widzieć" rózne sytuacje być może inaczej - wtedy, kiedy będziesz tego chciała, będziesz podejmowac określone decyzje.
Tylko nie gódź się na siłę na robienie z siebie lalki marionetki. Tylko nie dostosowuj swojej psychiki do czyichś opcji. Daj sobie czas na znalezienie siebie, swoich marzeń, swojego własnego poczucia wartości. Daj sobie możliwość poznania siebie i tego czego naprawdę chcesz, co nie będzie powodować przepłakanych wieczorów przy komputerze....?

Spróbujesz?

22 690

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Happy na weekend do Strasburga pojechała, to może sobie kobitka weekenduje jeszcze.

Motyla noga tylko Hm.. mnie czyta smile  Jak nie o psychopatach to nikogo nie interesuje tongue

No dobra dobra, juz bez takich, męczący weekend miałam tongue

22 691 Ostatnio edytowany przez PokręconaOna (2013-06-19 11:09:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nie szukam czarodziejskiej różczki, tylko oceny sytuacji przez kogoś stojącego z boku, kto widzi to bez emocji i obiektywnie. Mam totalny chaos w głowie. Widzicie dziewczyny, Wy już sporo przeszłyście, sporo przerobiłyście, zmieniłyście podejście.
Ja się szamoczę bo sytuacja jest niejednoznaczna. I myślę sobie, może to normalne, a ja jestem nieszczęśliwa bo niepotrzebnie szukam dziury w całym i to ze mną coś nie tak. Zamiast docenić, że w końcu mąż nie traktuje mnie źle, nie krzyczy, nie robi awantur, nie kontroluje przesadnie, nie wtrąca się do wydatków, mówi czasem, że mnie kocha, nawet wtedy przytula, tylko to się odbywa zawsze gdzieś w kuchni w ciągu dnia, gdy ma dobry humor, nigdy gdy jesteśmy sami np. w łóżku i jakoś mam wrażenie, że to takie alibi, żebym się nie czepiała, że nie okazuje mi uczuć, trąci nieszczerością , ale może znowu sobie coś uroiłam, no i nie przekłada się to na jakieś inne jego zachowania. Jednak jak jest czymś wkurzony warczy na mnie bez powodu, jest czasem wręcz chamski, mówi do mnie jak do wroga. No ale tak byś może jest wszędzie. No i te ciągłe uczucie, że powinnam być, trwać na posterunku, wykonywać swoje zadania i obowiązki ale najlepiej gdybym się za bardzo nie rzucała w oczy, niczego nie chciała, nie wymagała, zajmowała się swoimi sprawami, chyba, że nagle jestem potrzebna bo czegoś nie może znaleźć w szafie, a często ma problemy żeby znaleźć np. masło w lodówce. Wtedy już na baczność. Wkurza mnie np. że gdy rozmawiam przez tel. (a rzadko to robię) zawsze ma jakąś pilną sprawę, każe mi natychmiast przerwać i powiedzieć, że oddzwonię później. Wtedy zazwyczaj robię mu awanturę ale niczego to nie zmienia. Gdy mnie nie ma, bo wyjadę służbowo na dzień lub dwa, wysyła czułe sms-y, że kocha i tęskni z synkiem, rozmawia nawet ze mną jak z człowiekiem. Ale gdy wracam, już może mnie nie być. Nawet ostatnio stwierdziłam, że powinniśmy rozmawiać wyłącznie telefonicznie bo wtedy przynajmniej słucha co mówię. Jednak, gdy to on zadzwoni, ba jak ja dzwonię zwykle jest zajęty, często opryskliwy bo mu przeszkadzam. No i ta całkowita izolacja od świata, on nie lubi nigdzie wychodzić, mogę się wyrwać czasem do koleżanki na pogaduchy ale oczywiście nie za często, bo dzwoni kiedy wrócę, ale nie mam nikogo naprawdę bliskiego. Bo przez ten czas odgrodziliśmy się od wszystkich, i to są takie luźne znajomości. Najbliższe przyjaciółki ze studiów mieszkają za granicą i straciłyśmy kontakt. W pracy ma dobrą atmosferę, lubię tu ludzi, ale każdy zwykle obnosi się ze swoim szczęściem, mówi o codziennych kłopotach więc ja też gram, że u mnie jest normalnie, ale przynajmniej mam do kogo się odezwać. Zbliża się urlop, ja jestem już co prawda zmęczona pracą ale wizja urlopu w domku letniskowym, z daleka od cywilizacji (mąż dojeżdża stąd do pracy) jeszcze większa samotność mnie przerażają, plątanie się po domu, ogrodzie, w kółko to samo. Ale z drugiej strony, jak pięknie, jakie mamy dobre warunki. Może mi odbija, bo nie doceniam tego co mam, pełną rodzinę, wszyscy zdrowi, brak problemów finansowych. To właśnie chcę rozstrzygnąć. Czy mi odbija, czy mi się w głowie poprzewracało z braku prawdziwych problemów, bo to często słyszę, że jestem niewdzięczna, może to nieszczęście to tylko moja głupota i fanaberia. Mam na prawdę totalny mętlik, rozwalić rodzinę, zaryzykować szczęście dziecka z powodu własnego egoizmu i głupoty... to jest zasadnicze pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć ....

Żabka, wczoraj wieczorem o tym myślałam, o terapii, muszę się rozejrzeć gdzie u nas coś takiego jest i to jest faktycznie konkretny krok.
Przypomniałam sobie, siedziałam wczoraj taka zaryczana z opuchniętymi oczami, bo gdzieś wszystko we mnie pękło a płaczę na prawdę rzadko. On przechodził obok do kuchni " co Ty płaczesz? coś się stało?" Ja mówię - nic tak mnie naszło - a on - to dobrze jak człowiek sobie popłacze to mu czasami lepiej i poszedł. Fajnie nie?

22 692

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie Pokręcona, niefajnie sad

Wiesz... Wiele z nas kiedy czyta Ciebie, przypomina sobie swoje poprzednie dni... Ja tak. Dokładnie wszystkie takie same.
Mnie nawet nie przytulił w przelocie, tylko z głupawym uśmiechem raz na kilka miesięcy rzucił "ale o co Ci chodzi, przecież ja Cię kocham". Nie, nie kochał - nie kocha ktoś, na kogo nie działają czyjeś łzy. Nie zależy temu komuś na płaczącym, jest mu obojętna jego krzywda i cierpienie. Czy ktoś kto kocha jest obojętny?

Ja sobie zawsze wmawiałam - "bo on tak okazuje uczucia".
Po pierwsze - jakie do cholery uczucia!!!!
Po drugie - jak okazuje, skoro nic nie czuje!!!!
I jeszcze do tego oszukuje i mnie i siebie! Że sam siebie, to mi to już obojętne (a KKZB przed leczeniem nigdy nie jest obojętne, co "on" czuje i że się oszukuje wink ), ale oszukiwał przez lata mnie. Mnie! Bo dawałam się oszukiwać, bo sobie wmawiałam - a co - to napisałam u góry. Brrrr!
Jestem "sama" z trójką dzieci, w tym dwójką 4letnich bliźniąt. Dzieci nie płaczą!!!! Nie chcą iść do tatusia. Nie wołają go po nocy. Maluchy są malusińskie a są zadowolone. Tata ich nie bił. U nas było po prostu "idealnie" - znaczy że bez krzyków, bicia, picia. To takie idealne spaczać dzieciom charaktery, gdzie nikt nikogo nie przytula, nie ma więzi, bliskości, nie ma nawet rozmów zwykłych i szczerych? Nie ma uśmiechu przy śniadaniu w niedzielę? Jakie śniadanie w niedzielę, każdy sobie.... Brrrr.
To była jedna wielka wszeogarniajaca pustka.

Aż w końcu pusta stałam się ja.

Jeśli Twoje wewnętrzne ja coś chce Ci powiedzieć, jeśli intuicja karze Ci myśleć nad czymś - przemyśl. I to mocno. Bo to Twoje wnętrze mówi do Ciebie, że coś jest nie tak. Że czegoś czuć nie chcesz, czegoś nie chcesz widzieć, że coś sobie wmówiłaś, do czegoś się przyzwyczaiłaś - ale że to nie jest życie w zgodzie ze sobą.

Czy chcesz mi powiedzieć że człowiek żyje tylko po to by wypełniać swoje zobowiązania? Tylko?
A gdzie radość, uśmiech, zadowolenie - takie naturalne, z głębi płynące? Gdzie poczucie bezpieczeństwa i wewnętrzny spokój?

I ja nigdy nie mam na myśli egoizmu. Wręcz przeciwnie.

Czasem trzeba siebie posłuchać smile

22 693

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Ja nie szukam czarodziejskiej różczki, tylko oceny sytuacji przez kogoś stojącego z boku, kto widzi to bez emocji i obiektywnie. Mam totalny chaos w głowie. Widzicie dziewczyny, Wy już sporo przeszłyście, sporo przerobiłyście, zmieniłyście podejście.
Ja się szamoczę bo sytuacja jest niejednoznaczna. I myślę sobie, może to normalne, a ja jestem nieszczęśliwa bo niepotrzebnie szukam dziury w całym i to ze mną coś nie tak. Zamiast docenić, że w końcu mąż nie traktuje mnie źle, nie krzyczy, nie robi awantur, nie kontroluje przesadnie, nie wtrąca się do wydatków, mówi czasem, że mnie kocha, nawet wtedy przytula, tylko to się odbywa zawsze gdzieś w kuchni w ciągu dnia, gdy ma dobry humor, nigdy gdy jesteśmy sami np. w łóżku i jakoś mam wrażenie, że to takie alibi, żebym się nie czepiała, że nie okazuje mi uczuć, trąci nieszczerością , ale może znowu sobie coś uroiłam, no i nie przekłada się to na jakieś inne jego zachowania. Jednak jak jest czymś wkurzony warczy na mnie bez powodu, jest czasem wręcz chamski, mówi do mnie jak do wroga. No ale tak byś może jest wszędzie. No i te ciągłe uczucie, że powinnam być, trwać na posterunku, wykonywać swoje zadania i obowiązki ale najlepiej gdybym się za bardzo nie rzucała w oczy, niczego nie chciała, nie wymagała, zajmowała się swoimi sprawami, chyba, że nagle jestem potrzebna bo czegoś nie może znaleźć w szafie, a często ma problemy żeby znaleźć np. masło w lodówce. Wtedy już na baczność. Wkurza mnie np. że gdy rozmawiam przez tel. (a rzadko to robię) zawsze ma jakąś pilną sprawę, każe mi natychmiast przerwać i powiedzieć, że oddzwonię później. Wtedy zazwyczaj robię mu awanturę ale niczego to nie zmienia. Gdy mnie nie ma, bo wyjadę służbowo na dzień lub dwa, wysyła czułe sms-y, że kocha i tęskni z synkiem, rozmawia nawet ze mną jak z człowiekiem. Ale gdy wracam, już może mnie nie być. Nawet ostatnio stwierdziłam, że powinniśmy rozmawiać wyłącznie telefonicznie bo wtedy przynajmniej słucha co mówię. Jednak, gdy to on zadzwoni, ba jak ja dzwonię zwykle jest zajęty, często opryskliwy bo mu przeszkadzam. No i ta całkowita izolacja od świata, on nie lubi nigdzie wychodzić, mogę się wyrwać czasem do koleżanki na pogaduchy ale oczywiście nie za często, bo dzwoni kiedy wrócę, ale nie mam nikogo naprawdę bliskiego. Bo przez ten czas odgrodziliśmy się od wszystkich, i to są takie luźne znajomości. Najbliższe przyjaciółki ze studiów mieszkają za granicą i straciłyśmy kontakt. W pracy ma dobrą atmosferę, lubię tu ludzi, ale każdy zwykle obnosi się ze swoim szczęściem, mówi o codziennych kłopotach więc ja też gram, że u mnie jest normalnie, ale przynajmniej mam do kogo się odezwać. Zbliża się urlop, ja jestem już co prawda zmęczona pracą ale wizja urlopu w domku letniskowym, z daleka od cywilizacji (mąż dojeżdża stąd do pracy) jeszcze większa samotność mnie przerażają, plątanie się po domu, ogrodzie, w kółko to samo. Ale z drugiej strony, jak pięknie, jakie mamy dobre warunki. Może mi odbija, bo nie doceniam tego co mam, pełną rodzinę, wszyscy zdrowi, brak problemów finansowych. To właśnie chcę rozstrzygnąć. Czy mi odbija, czy mi się w głowie poprzewracało z braku prawdziwych problemów, bo to często słyszę, że jestem niewdzięczna, może to nieszczęście to tylko moja głupota i fanaberia. Mam na prawdę totalny mętlik, rozwalić rodzinę, zaryzykować szczęście dziecka z powodu własnego egoizmu i głupoty... to jest zasadnicze pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć ....

Żabka, wczoraj wieczorem o tym myślałam, o terapii, muszę się rozejrzeć gdzie u nas coś takiego jest i to jest faktycznie konkretny krok.
Przypomniałam sobie, siedziałam wczoraj taka zaryczana z opuchniętymi oczami, bo gdzieś wszystko we mnie pękło a płaczę na prawdę rzadko. On przechodził obok do kuchni " co Ty płaczesz? coś się stało?" Ja mówię - nic tak mnie naszło - a on - to dobrze jak człowiek sobie popłacze to mu czasami lepiej i poszedł. Fajnie nie?

Ech.... kochana szybciorem na terapię. Poczytaj sobie mojego bloga o emocjach, przyda Ci się. Pamiętaj, że jak coś czujesz to znaczy, że masz prawo to czuć i nikt nie może Ci tego odmawiać. To są Twoje emocje i masz do nich prawo. Nie jesteś szczęśliwa ?? To nikt nie ma prawa Ci mówić, że jest inaczej.
Nie próbuj robić sobie sama tego co robili Ci Twoi rodzice. Masz prawo do szczęścia !!!

22 694

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aaaaa! smile
I tak jakoś dodam, że .... że brak problemów finansowych jakoś u mnie miernikiem dobrego związku nie będzie wink Ale ja nie, żeby się z kimś przekomarzać. Tylko - jakoś nie wiem, w rodzinie bogaczy się nie urodziłam, uczę się oszczędzać i ciułać. Zdarzały się bardzo złe momenty pod tym względem. To jest cholernie wtedy bolesne, kiedy szczególnie ma się dziecko. Bywało różnie, nigdy jakoś rewelacyjnie przejaskrawo różowo. Ale ważne żeby pozostać w związku pomimo braku problemów jak i ich "obecności".  A ja jakoś chyba dawno w związku nie byłam wink Pieniądze natomiast nigdy mi szczęścia nie dały, nawet jak były w większej ilości.

Wiem, ja umiem się z tego "śmiać", traktować niby żartobliwie i z przymrużeniem oka.

Tak - spokój finansowy, zdrowie, to wszystko jest ważne. Ale nie jest najważniejsze. To wszystko jest zmienne, jak całe to życie. Wystarczy, że utnie Cię komar i co?
Nikt z nas gwarancji stałości danej rzeczy, uczucia, sytuacji nie otrzyma, a jeśli otrzyma, to chyba.... nie będzie to wiążąca gwarancja? Bo ona zawsze jest od czegoś zależna, w dużej części od czegoś, od kogoś na kogo nie jesteśmy w stanie mieć wpływu.

Ale chyba nie zmienia się potrzeba bycia szanowanym i kochanym?
Tylko czasem ją spychamy gdzieś na samo samiutkie dno...

22 695

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

PokreconaOna...a czego od niego oczekiwałaś, dlaczego nie powiedziałaś prawdy, dlaczego płaczesz, tylko chciałaś by ją z Ciebie wyciągał.
Zacznij z nim rozmawiać i też sama ze sobą.

22 696 Ostatnio edytowany przez PokręconaOna (2013-06-19 12:17:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabka dla mnie brak problemów finansowych też nie jest wyznacznikiem szczęścia, pamiętam, ten najszczęśliwszy okres naszego małżeństwa, wtedy było nam naprawdę ciężko bo wynajem mieszkania i opłaty pożerały nasz niewielki budżet, robiłam bigos z kabaczków, które dostawałam z działki od sąsiadów, najgorzej, gdy ktoś nieoczekiwanie zachorował i brakowało na leki:) Tutaj napisałam w innym kontekście, że może właśnie gdybym miała problemy różne, ze zdrowiem, z finansami, to nie miałabym głowy skupiać się na sobie, i jak to mówi mąż z dobrobytu mi odbija...

Raki ja mu to już wielokrotnie mówiłam, akurat wczoraj czułam się taka słaba i nieszczęśliwa, była prawie północ, po prostu nie miałam siły ani ochoty w to brnąć, wałkować od nowa, chciałam się pozbierać aby rano wstać do pracy i tak mi łeb dzisiaj pęka. Ale może gdyby przy mnie usiadł i zapytał szczerze co naprawdę się stało, zaczęłabym mówić. A to wyglądało tak, jakby żałował, że mnie zobaczył w tym stanie, i chciał szybko uciec, abym przypadkiem niczego nie chciała, żałosne ...

22 697

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ech, racja, a ja biedna czekam, że królewicz mój cudny w swej inteligencji wielkiej przejrzy na oczy i świadomy wielkości swych uczuć padnie przede mną na kolana, otrze każdą z łez z osobna, uniesie na rękach i poprowadzi ku szczęśliwości wiecznej....

Dziewczyny - z nikogo się nie naśmiewam! Z przekąsem skwitowałam samą siebie w swoich niegdysiejszych zachowaniach! Grrr! Jak już się nie dało żadnym innym sposobem się skomunikować i uzyskać odrobiny uwagi (poza zbywanie - przecież kocham), to choć na litość z płaczu sad
Przecież nie skłamię, że tak nie robiłam, bo robiłam!

22 698

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

(...)i jak to mówi mąż z dobrobytu mi odbija...

Taaaa...
Bo małżeństwo jest po to, żeby całe lata siedzieć w osobnych pokojach....
wink wink wink

Wiesz, ja też nie byłabym w stanie i dziś dogadać się z "jeszcze niedoszłym", że może coś w jego zachowaniu było bardzo nie bardzo. Albo inaczej - on wie o tym, tylko walczy o zachowanie resztek godności i ucieka przed poczuciem winy. Bo on nie chce czuć się winnym. To jego ostatnia deska ratunku - bo gdyby dotarło, to pewnie tak pewnym krokiem by mu się nie udało obok tego co nawyrabiał - przejść.  To zauważam, ten swoisty mechanizm obronny. I jestem świadoma, ze ten typ tylko ten mechanizm pogłebi wink Ale ja kompletnie nic od niego nie chcę poza wypełnianiem postanowień planu wychowawczego - co dotyczy dzieci. I nie zamierzam kiedykolwiek "dotrzeć" do niego wink Ja już go rozumiałam przez lata całe.


No - te bolesne chwile, to właśnie choroby, zgadza się...
smile

22 699

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pokrecona czy Ty chcesz cos zmienic u siebie czy Ty chcesz jego zmienic ? Masz jakies plany jakbys odeszla ? Masz jakies marzenia ?
Co z psychologiem ? Pojdziesz dla siebie czy aby szukac rady aby jemu pomoc ?
Masz ochote troche poczytac o takich samych jak Ty ? Masz ochote zastosowac rady kobiet, ktore wyszly z toksycznych relacji ? Chcesz sie w koncu smiac ?

Odpowiedz sobie na te pytania w spokoju.

22 700

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Happy na weekend do Strasburga pojechała, to może sobie kobitka weekenduje jeszcze.

Motyla noga tylko Hm.. mnie czyta smile  Jak nie o psychopatach to nikogo nie interesuje tongue

No dobra dobra, juz bez takich, męczący weekend miałam tongue

Ja mialam mily weekend smile

22 701

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zanim dokładnie odczytam, to się wyżalę! Spędziłam popołudnie w szpitalu, bo jedną z malusińskich komar uciął i dostała reakcji alergicznej.

Zabka mnie komary wczoraj nad jeziorem prawie zywcem jadly sad Chcialam dluzej posiedziec -tak do 22, bo u mnie widno do 22:30 ale ucieklam juz o 21 sad.
Alegrii nie mam ale wygladam czasami jak po dzumie tongue

22 702

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ja mialam mily weekend smile

Żesz też, przecie z przekąsem piszę wink Zresztą i tak wiesz smile

Co do komarów, to je znienawidziłam w sekundzie! Nie pałałam sympatią dotąd, ale coraz wredniejsze są. Mnie już wystarcza swędzenie, nie muszą mi takich zajęć na popołudnia fundować! wink

22 703 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-19 13:17:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ludzie czemu ja to sobie robię ? Czemu ja w ogóle sprawiam sobie przykrość obcowaniem z tym człowiekiem ?? Normalnie jestem masochistką. Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę.

Jak czytałam, że się z nim po rowerki udajesz, zadałam sobie to samo pytanie. Ale myślę, że Twoja odpowiedź jest trafna.
Wiesz, co się robi z toksykiem?

Ehdi a teraz z reka na secu - te Twoje nastroje w tamtym tygodniu to nie byl glod po odstawieniu ???
Po kiego licha sie oszukujesz ??? Wyprowadzasz sie aby sie oddciac a pomimo tego ciagle musisz cos tam z nim robic !!!
Ehdi przeciez Ty ciagle masz jeszcze nadzieje !!!
Jak juz pisalas o rowerze, to od razu pomyslalam, ze jak on sobie kupil to Ty tez. A potem na rowerk z nim i placz sad
Ehdi przeciez walkujemy tutaj ciagle: ZERO KONTAKTU !!!! Ty myslisz, ze u Ciebie bedzie inaczej ? Nie bedzie !!! No coz kazda musi sie sama przekonac, bo nie uwiezy, ze to dziala tongue

A i nie lec na sierotke: "Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę".
On Ci nie pozwala ???? Ty sama z wlasnej woli to robisz !!! Jak on Tobie nie pozwala czuc, myslec ??? To chyba jakis czarnoknieznik tongue Ehdi tylko Ty masz wladze nad swoimi czuciami i myslami !!! A co on Ci zabrania robic ? Wyprowadzilas sie i co zabronil ? Nie tongue Moze chcialabys aby zabranial ?

22 704

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Happy na weekend do Strasburga pojechała, to może sobie kobitka weekenduje jeszcze.

Motyla noga tylko Hm.. mnie czyta smile  Jak nie o psychopatach to nikogo nie interesuje tongue

No widzisz jakiego masz we mnie czytelnika. Ja każdą literkę od a do z pochłaniam skrupulatnie, bo mnie wszystko interesuje. A jak po przeczytaniu okazuje się, że jednak nie to i tak zostanie zakodowaneb:P
Przydaje się jednak smile

22 705

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
PokręconaOna napisał/a:

Ehdi, trwam przy nim głównie ze względu na synka, chcę mu stworzyć normalny dom, z mamą i tatą, którzy go kochają, taki którego nie miałam. Chcę mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa, jest wrażliwy, też swoje przeszedł. Jemu wydaje się, że wszystko jest OK.

No to mu stworzyłaś i tworzysz ...

Och iluzjo.
Jak u Coperfilda.

22 706

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Witajcie smile

Zanim dokładnie odczytam, to się wyżalę! Spędziłam popołudnie w szpitalu, bo jedną z malusińskich komar uciął i dostała reakcji alergicznej. Kurnia, jeden komar! Podobno są straszliwie zjadliwe po ostatnich deszczach, lekarka zaopatrzyła nas w środki pomocowe i stwierdziła, że niestety - bardzo dużo jest aktualnie przypadków takich podrażnień u osób, które dotąd nie miały żadnych negatywnych reakcji! A tu Niuniek na obóz pod namioty do lasu jedzie niedługo.... Ych! Nie znoszę szpitali.... skądinąd.


Nooo - a poza tym, to nic ciekawego wink

Oj, przykro mi, bidulka smile

22 707

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Ja nie szukam czarodziejskiej różczki, tylko oceny sytuacji przez kogoś stojącego z boku, kto widzi to bez emocji i obiektywnie. Mam totalny chaos w głowie. Widzicie dziewczyny, Wy już sporo przeszłyście, sporo przerobiłyście, zmieniłyście podejście.
Ja się szamoczę bo sytuacja jest niejednoznaczna. I myślę sobie, może to normalne, a ja jestem nieszczęśliwa bo niepotrzebnie szukam dziury w całym i to ze mną coś nie tak. Zamiast docenić, że w końcu mąż nie traktuje mnie źle, nie krzyczy, nie robi awantur, nie kontroluje przesadnie, nie wtrąca się do wydatków, mówi czasem, że mnie kocha, nawet wtedy przytula, tylko to się odbywa zawsze gdzieś w kuchni w ciągu dnia, gdy ma dobry humor, nigdy gdy jesteśmy sami np. w łóżku i jakoś mam wrażenie, że to takie alibi, żebym się nie czepiała, że nie okazuje mi uczuć, trąci nieszczerością , ale może znowu sobie coś uroiłam, no i nie przekłada się to na jakieś inne jego zachowania. Jednak jak jest czymś wkurzony warczy na mnie bez powodu, jest czasem wręcz chamski, mówi do mnie jak do wroga. No ale tak byś może jest wszędzie. No i te ciągłe uczucie, że powinnam być, trwać na posterunku, wykonywać swoje zadania i obowiązki ale najlepiej gdybym się za bardzo nie rzucała w oczy, niczego nie chciała, nie wymagała, zajmowała się swoimi sprawami, chyba, że nagle jestem potrzebna bo czegoś nie może znaleźć w szafie, a często ma problemy żeby znaleźć np. masło w lodówce. Wtedy już na baczność. Wkurza mnie np. że gdy rozmawiam przez tel. (a rzadko to robię) zawsze ma jakąś pilną sprawę, każe mi natychmiast przerwać i powiedzieć, że oddzwonię później. Wtedy zazwyczaj robię mu awanturę ale niczego to nie zmienia. Gdy mnie nie ma, bo wyjadę służbowo na dzień lub dwa, wysyła czułe sms-y, że kocha i tęskni z synkiem, rozmawia nawet ze mną jak z człowiekiem. Ale gdy wracam, już może mnie nie być. Nawet ostatnio stwierdziłam, że powinniśmy rozmawiać wyłącznie telefonicznie bo wtedy przynajmniej słucha co mówię. Jednak, gdy to on zadzwoni, ba jak ja dzwonię zwykle jest zajęty, często opryskliwy bo mu przeszkadzam. No i ta całkowita izolacja od świata, on nie lubi nigdzie wychodzić, mogę się wyrwać czasem do koleżanki na pogaduchy ale oczywiście nie za często, bo dzwoni kiedy wrócę, ale nie mam nikogo naprawdę bliskiego. Bo przez ten czas odgrodziliśmy się od wszystkich, i to są takie luźne znajomości. Najbliższe przyjaciółki ze studiów mieszkają za granicą i straciłyśmy kontakt. W pracy ma dobrą atmosferę, lubię tu ludzi, ale każdy zwykle obnosi się ze swoim szczęściem, mówi o codziennych kłopotach więc ja też gram, że u mnie jest normalnie, ale przynajmniej mam do kogo się odezwać. Zbliża się urlop, ja jestem już co prawda zmęczona pracą ale wizja urlopu w domku letniskowym, z daleka od cywilizacji (mąż dojeżdża stąd do pracy) jeszcze większa samotność mnie przerażają, plątanie się po domu, ogrodzie, w kółko to samo. Ale z drugiej strony, jak pięknie, jakie mamy dobre warunki. Może mi odbija, bo nie doceniam tego co mam, pełną rodzinę, wszyscy zdrowi, brak problemów finansowych. To właśnie chcę rozstrzygnąć. Czy mi odbija, czy mi się w głowie poprzewracało z braku prawdziwych problemów, bo to często słyszę, że jestem niewdzięczna, może to nieszczęście to tylko moja głupota i fanaberia. Mam na prawdę totalny mętlik, rozwalić rodzinę, zaryzykować szczęście dziecka z powodu własnego egoizmu i głupoty... to jest zasadnicze pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć ....

Żabka, wczoraj wieczorem o tym myślałam, o terapii, muszę się rozejrzeć gdzie u nas coś takiego jest i to jest faktycznie konkretny krok.
Przypomniałam sobie, siedziałam wczoraj taka zaryczana z opuchniętymi oczami, bo gdzieś wszystko we mnie pękło a płaczę na prawdę rzadko. On przechodził obok do kuchni " co Ty płaczesz? coś się stało?" Ja mówię - nic tak mnie naszło - a on - to dobrze jak człowiek sobie popłacze to mu czasami lepiej i poszedł. Fajnie nie?

Każda jedna jest niejednoznaczna lub taka się wydaje.
Ja sobie też tak wmawiałam, że nie jest taki zły, że wcale nie pije tak dużo i że aż takiego wielkiego wstydu mi nie zrobił. I tak sobie wmawiałam, wmawiałam, aż w końcu nie mogłam dłużej siebie oszukiwać.
Uroiłaś?...ekhm..
Dlaczego sobie nie wierzysz?
O i telefonu nie możesz spokojnie wykonać, c?ż za egoizm.
Niewdzięczna?
A za c?ż masz być wdzięczna?
Że Cię zauważa?
Że z radością wita Cię po pracy?
Że czule przytula, że aż czujesz jego mocniej bijące serce?
Że Cię pochwali, że coś dobrego ugotowałaś?
A może za go, że siedzisz sama podczas gdy on gdzieś tam i nie zauważa Ciebie?
A może za to, że wszysgko jest na Twojej głowie, a Pan i władca wyleguje i palcem nie kiwnie?
A może za to, że masz udany seks?
A może za to, że jesteś szczęśliwa?
A może za to, że często się uśmiechasz i to tak bez powodu, bo tak Ci dobrze?
Pewnie On wie lepiej co czujesz.
Siebie nie oszukasz.
Dziecka też nie.
Chcesz żeby synek był taki zimny i obojętny jak jego ojciec?


Z tym płaczem to.
Nie wykrzyczałaś mu jeszcze?
Nie powiedziałaś, że tak sobie płaczesz, bo jest Ci tak zajebiście, bo czujesz si? taka kochana i jest Ci tak cudownie, że...można pawia puścić?

22 708 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-19 14:43:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Nie Pokręcona, niefajnie sad

Wiesz... Wiele z nas kiedy czyta Ciebie, przypomina sobie swoje poprzednie dni... Ja tak. Dokładnie wszystkie takie same.
Mnie nawet nie przytulił w przelocie, tylko z głupawym uśmiechem raz na kilka miesięcy rzucił "ale o co Ci chodzi, przecież ja Cię kocham". Nie, nie kochał - nie kocha ktoś, na kogo nie działają czyjeś łzy. Nie zależy temu komuś na płaczącym, jest mu obojętna jego krzywda i cierpienie. Czy ktoś kto kocha jest obojętny?

Ja sobie zawsze wmawiałam - "bo on tak okazuje uczucia".
Po pierwsze - jakie do cholery uczucia!!!!
Po drugie - jak okazuje, skoro nic nie czuje!!!!
I jeszcze do tego oszukuje i mnie i siebie! Że sam siebie, to mi to już obojętne (a KKZB przed leczeniem nigdy nie jest obojętne, co "on" czuje i że się oszukuje wink ), ale oszukiwał przez lata mnie. Mnie! Bo dawałam się oszukiwać, bo sobie wmawiałam - a co - to napisałam u góry. Brrrr!
Jestem "sama" z trójką dzieci, w tym dwójką 4letnich bliźniąt. Dzieci nie płaczą!!!! Nie chcą iść do tatusia. Nie wołają go po nocy. Maluchy są malusińskie a są zadowolone. Tata ich nie bił. U nas było po prostu "idealnie" - znaczy że bez krzyków, bicia, picia. To takie idealne spaczać dzieciom charaktery, gdzie nikt nikogo nie przytula, nie ma więzi, bliskości, nie ma nawet rozmów zwykłych i szczerych? Nie ma uśmiechu przy śniadaniu w niedzielę? Jakie śniadanie w niedzielę, każdy sobie.... Brrrr.
To była jedna wielka wszeogarniajaca pustka.

Aż w końcu pusta stałam się ja.

Jeśli Twoje wewnętrzne ja coś chce Ci powiedzieć, jeśli intuicja karze Ci myśleć nad czymś - przemyśl. I to mocno. Bo to Twoje wnętrze mówi do Ciebie, że coś jest nie tak. Że czegoś czuć nie chcesz, czegoś nie chcesz widzieć, że coś sobie wmówiłaś, do czegoś się przyzwyczaiłaś - ale że to nie jest życie w zgodzie ze sobą.

Czy chcesz mi powiedzieć że człowiek żyje tylko po to by wypełniać swoje zobowiązania? Tylko?
A gdzie radość, uśmiech, zadowolenie - takie naturalne, z głębi płynące? Gdzie poczucie bezpieczeństwa i wewnętrzny spokój?

I ja nigdy nie mam na myśli egoizmu. Wręcz przeciwnie.

Czasem trzeba siebie posłuchać smile

"Bo on tak okazuje uczucia"
Właśnie. Podczas gdy nie słucha kiedy mówisz, podczas gdy wie lepiej co czujesz, a bo zdaje Ci się, ale on kocha przecież. To nic, że jest obojętny, zimny. Gdzie ta miłość? Jak ona się objawia? Możevs dgoistycznych zapędzch i w korzyściach dla siebie? Być może nie potrafi kochać, być może nie wie co to znaczy.
Głaz.
On ma jakieś reakcje. Kiedy pada jest mokry, kiedy grzeje jest gorący,...

22 709

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ludzie czemu ja to sobie robię ? Czemu ja w ogóle sprawiam sobie przykrość obcowaniem z tym człowiekiem ?? Normalnie jestem masochistką. Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę.

Jak czytałam, że się z nim po rowerki udajesz, zadałam sobie to samo pytanie. Ale myślę, że Twoja odpowiedź jest trafna.
Wiesz, co się robi z toksykiem?

Ehdi a teraz z reka na secu - te Twoje nastroje w tamtym tygodniu to nie byl glod po odstawieniu ???
Po kiego licha sie oszukujesz ??? Wyprowadzasz sie aby sie oddciac a pomimo tego ciagle musisz cos tam z nim robic !!!
Ehdi przeciez Ty ciagle masz jeszcze nadzieje !!!
Jak juz pisalas o rowerze, to od razu pomyslalam, ze jak on sobie kupil to Ty tez. A potem na rowerk z nim i placz sad
Ehdi przeciez walkujemy tutaj ciagle: ZERO KONTAKTU !!!! Ty myslisz, ze u Ciebie bedzie inaczej ? Nie bedzie !!! No coz kazda musi sie sama przekonac, bo nie uwiezy, ze to dziala tongue

A i nie lec na sierotke: "Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę".
On Ci nie pozwala ???? Ty sama z wlasnej woli to robisz !!! Jak on Tobie nie pozwala czuc, myslec ??? To chyba jakis czarnoknieznik tongue Ehdi tylko Ty masz wladze nad swoimi czuciami i myslami !!! A co on Ci zabrania robic ? Wyprowadzilas sie i co zabronil ? Nie tongue Moze chcialabys aby zabranial ?

Happy akurat rower to nie do końca tak, chciałam sobie kupić zanim on to zrobił. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że on ten rower kupił. Gadałam z moim przyjacielem. Później jak się dowiedziałam, że szacowny kupił rower to się trochę załamałam i wtedy mój przyjaciel mnie prosił abym nie rezygnowała z roweru tylko dlatego, że szacowny sobie kupił.

Mój błąd polegał na tym, że poprosiłam szacownego o pomoc, a nie przyjaciela, który w sumie też się zna. Pewnie dłużej by trwało ale jednak też bym coś kupiła.

Zrobiłam głupio, wiem i zrypałam sobie humor. Jestem na siebie wściekła. Było mi dobrze jak nie miałam z nim kontaktu ale kilka spraw formalnych musiałam z nim załatwić, więc tego nie dało się obejść bez kontaktu.

Nie lecę na sierotkę, po prostu ciągle to w sobie mam. Ciągle daję się przytłoczyć w taki sposób. Nie potrafię się do końca inaczej zachować, chociaż i tak dobrze, że powiedziałam ostatecznie NIE i nie maltretowałam się dalej.

Teraz wyglądam jak UFO jak padam na tym rowerze na osiedlu ale się nauczę. I nie uczę się dla niego ale dla SIEBIE, bo to było moje dziecięce marzenie, bo nigdy nie miałam roweru i najnormalniej w świecie omijało mnie masę ciekawych wycieczek moich znajomych na rowery. Do zakupu namówił, a raczej zmotywował mnie przyjaciel. Od lat mi to powtarzał, więc prosze nie dokonywać nadinterpretacji faktów.

22 710

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Żabka dla mnie brak problemów finansowych też nie jest wyznacznikiem szczęścia, pamiętam, ten najszczęśliwszy okres naszego małżeństwa, wtedy było nam naprawdę ciężko bo wynajem mieszkania i opłaty pożerały nasz niewielki budżet, robiłam bigos z kabaczków, które dostawałam z działki od sąsiadów, najgorzej, gdy ktoś nieoczekiwanie zachorował i brakowało na leki:) Tutaj napisałam w innym kontekście, że może właśnie gdybym miała problemy różne, ze zdrowiem, z finansami, to nie miałabym głowy skupiać się na sobie, i jak to mówi mąż z dobrobytu mi odbija...

Raki ja mu to już wielokrotnie mówiłam, akurat wczoraj czułam się taka słaba i nieszczęśliwa, była prawie północ, po prostu nie miałam siły ani ochoty w to brnąć, wałkować od nowa, chciałam się pozbierać aby rano wstać do pracy i tak mi łeb dzisiaj pęka. Ale może gdyby przy mnie usiadł i zapytał szczerze co naprawdę się stało, zaczęłabym mówić. A to wyglądało tak, jakby żałował, że mnie zobaczył w tym stanie, i chciał szybko uciec, abym przypadkiem niczego nie chciała, żałosne ...

Pokręcona dlaczego ty sobie nie wierzysz ??? Dlaczego nie pozwalasz sobie na własne emocje ?? Sama sobie odmawiasz prawa do szcześci, że niby co ? w głowie Ci się pomieszało ??

Dziewczyno weź sie za lekturę i zasuwaj na terapię bo naprawdę musisz sobie to poogarniać, bo inaczej będziesz płakać do końca życia, a na końcu Twój dorosły syn zapyta dlaczego nie rozwiodłaś się z tatą i zniszczyłaś mu życie.

22 711 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-19 15:27:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

(..)więc prosze nie dokonywać nadinterpretacji faktów.

Ehdi bujac to my a nie nas :P

Ehdi napisał/a:

Jako, że nie miałam bladego pojęcia, a szacowny się na dniach doktoryzował z rowerów poprosiłam go o pomoc. Pomógł mi ale wkur.... mnie od samego początku. Nie wiem dlaczego ale zgodziłam się, żeby pojechał ze mną po odbiór tego roweru. Ja też jak walnięta po prostu postanowiłam JECHAĆ na tym rowerze. Ledwo trzymałam się pionu, a on mnie wciągnął na ruchliwą ścieżkę rowerową. No i stało wywaliłam się na dzieciaka. Połamałam dzwonek ale nic nikomu się nie stało.

No i jak to zrozumiec ? On ma jakies sily nadprzyrodzone, bo on jest winny, ze sie zdgodzilas na odbior roweru z nim, on jest tez winny, ze sie wywalilas, bo Cie wyciagnal na ruchliwa sciezke rowerowa ??? A Ty jak takie ciele bez glowy robisz co on chce ?
Ehdi gdybym nie byla KKZB to moze bym uwierzyla :P
Przestan w koncu mowic, ze nie umiesz inaczej !!! Jak mozesz umiec jak robisz ciagle jak do tej pory robilas !!!
Wprowadz w koncu teorie w zycie !!!

22 712

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

(..)więc prosze nie dokonywać nadinterpretacji faktów.

Ehdi bujac to my a nie nas tongue

Ehdi napisał/a:

Jako, że nie miałam bladego pojęcia, a szacowny się na dniach doktoryzował z rowerów poprosiłam go o pomoc. Pomógł mi ale wkur.... mnie od samego początku. Nie wiem dlaczego ale zgodziłam się, żeby pojechał ze mną po odbiór tego roweru. Ja też jak walnięta po prostu postanowiłam JECHAĆ na tym rowerze. Ledwo trzymałam się pionu, a on mnie wciągnął na ruchliwą ścieżkę rowerową. No i stało wywaliłam się na dzieciaka. Połamałam dzwonek ale nic nikomu się nie stało.

No i jak to zrozumiec ? On ma jakies sily nadprzyrodzone, bo on jest winny, ze sie zdgodzilas na odbior roweru z nim, on jest tez winny, ze sie wywalilas, bo Cie wyciagnal na ruchliwa sciezke rowerowa ??? A Ty jak takie ciele bez glowy robisz co on chce ?
Ehdi gdybym nie byla KKZB to moze bym uwierzyla tongue
Przestan w koncu mowic, ze nie umiesz inaczej !!! Jak mozesz umiec jak robisz ciagle jak do tej pory robilas !!!
Wprowadz w koncu teorie w zycie !!!

Happy co do drugiej części to się z Tobą zgadzam, ale nie odnośnie powodu zakupu roweru. Tu nie będę sie tłumaczyć bo ja i moi przyjaciele wiedzą jak jest. Kupiłam dla SIEBIE, zachowałam się głupio to fakt ale rower jest dla MNIE. Nawet mu już powiedziałam, że za nauki mu dziękuję. Zresztą sama muszę to zrobić dokładnie tak jak z samochodem.

22 713

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pomco Ci jeg opomoc?
Co brzmi jak jedna wielka sciema.
Sa sprawy formalne, to mail, tel wmostatecznosci spotkanie z lista, by sie w ryzach
trzymac.

22 714

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Was czytam....
Ja poniekąd czasem żałuję, że nie bardzo (poza kupnem słoików na dżem) mam coś do opisania, bo nie mam żadnych sytuacji, które by mi pozwoliły we współpracy z Wami ustalić, czy ja już jako tako myślę zdrowo, czy może dalej sama sobie robię jazdy.... Może to i dobrze, może jak poczytam, to ciutka mi się zakoduje...?
Jestem ciekawa, jak ja zareaguje, jak mnie kiedyś Happy wypunktuje smile smile smile Dziewczyny, ja szczerze jestem ciekawa swojej reakcji smile

No. Zaraz do domu, kompa nie biorę, lubię spać smile Czasem wink

22 715

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

(..)rower jest dla MNIE. Nawet mu już powiedziałam, że za nauki mu dziękuję. Zresztą sama muszę to zrobić dokładnie tak jak z samochodem.

To ucz sie ucz Ehdi bo po Berlinie bedziemy rowerm jezdzic smile
Ja nie jezdze samochodem, mam uraz po wypadku sad  I nikt mnie nie zmusi do jazdy !!! Zreszta mam taki strach jak jade niemiecka autostrada a z jednego boku ciezarowki i z drugiego boku ciezarowki a jakis bmw siedzi Ci na ogonie i "zmusza" do dodania gazu jak juz 180 na liczniku !!! Poza tym jechalam taksowka 220 i wystarczylo sad

Dziewczyny ja nie umiem nic w stresie robic !!!

22 716

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Sa sprawy formalne, to mail, tel wmostatecznosci spotkanie z lista, by sie w ryzach
trzymac.

No widzisz, jak sie do rad zastosujesz to dziala smile Wszystko inne to piepszenie kotka za pomoca mlotka tongue Wiem co mowie tez ja tego kotka kiedys tym mlotkiem... tongue

Jeszcze raz dla przypomnienia: Moj terapeuta mowil:
Jak nie chcemy kontaku to nie mowimy, nie piszemy, ze nie chcemy kontaktu tylko sie nie kontaktujemy !!!!
To samo z rozmowa: Nie rozmawiamy a nie mowimy, ze nie chcemy rozmawiac !!!
No i tlumaczenie: Nic i nikomu nie musimy sie tlumaczyc - jak nie chcemy tongue

22 717

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

(..)rower jest dla MNIE. Nawet mu już powiedziałam, że za nauki mu dziękuję. Zresztą sama muszę to zrobić dokładnie tak jak z samochodem.

To ucz sie ucz Ehdi bo po Berlinie bedziemy rowerm jezdzic smile
Ja nie jezdze samochodem, mam uraz po wypadku sad  I nikt mnie nie zmusi do jazdy !!! Zreszta mam taki strach jak jade niemiecka autostrada a z jednego boku ciezarowki i z drugiego boku ciezarowki a jakis bmw siedzi Ci na ogonie i "zmusza" do dodania gazu jak juz 180 na liczniku !!! Poza tym jechalam taksowka 220 i wystarczylo sad

Dziewczyny ja nie umiem nic w stresie robic !!!

Ja z samochodem miałam podobnie jak z rowerem. Na początku koszmar, nic mi nie szło. Koszmarny stres. Ojciec już nawet mówił, że badania genetyczne zrobi czy jestem jego córką, bo taka łamaga za kółkiem i to z takiej rodziny (u mnie wszyscy motoryzacyjne świry, wysoce uzdolnieni w tym zakresie).
No, więc ja stres jeszcze większy. Jakoś dotelepałam się do egzaminu i powiem szczerze, że chyba fartem naprawdę zdałam, bo tak jak pojechałam to koszmar. No ale egzaminator był spoko. Dopiero on dał mi wiarę bo powiedział mi na egzaminie, że ja to będę jeździć, a moja zmienniczka ma prawko do szuflady.

Później jak odebrałam prawko to się masa nauczycieli znalazła i każdy wiedził lepiej. Wkurzyłam się na maksa, za zaskórniaki kupiłam sobie starego rumpla malucha na giełdzie i zaczełam jeździć sama. Nie pozwalałam wsiadać nikomu chyba, że na własne ryzyko i pod warunkiem braku komentowania mojego stylu jazdy.

Wszyscy uważali, że się zabiję ale mnie szło coraz lepiej. Po pół roku miałam poważny wypadek ale nic mi się nie stało. Po południu tego samego dnia jeździłam już autem. Jak później przewiozłam mojego starego to się nieco zdziwił i stwierdził, że jego krew. Później nawet jeździłam sportowo autem. nigdy nie przestałam, ale może teraz już spokojniej jeżdżę.

W Niemczech jeździ się zajebiście, ja po prostu kocham jeździć po niemieckich autostradach.

Dlatego teraz się nie poddaje, wiem że ja łapię wolniej ale się nauczę. Już umiem przejechać z 500 m na rowerze ale padam. Poćwiczę sama i musi się udać.

22 718

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Tak Was czytam....
Ja poniekąd czasem żałuję, że nie bardzo (poza kupnem słoików na dżem) mam coś do opisania, bo nie mam żadnych sytuacji, które by mi pozwoliły we współpracy z Wami ustalić, czy ja już jako tako myślę zdrowo, czy może dalej sama sobie robię jazdy.... Może to i dobrze, może jak poczytam, to ciutka mi się zakoduje...?
Jestem ciekawa, jak ja zareaguje, jak mnie kiedyś Happy wypunktuje smile smile smile Dziewczyny, ja szczerze jestem ciekawa swojej reakcji smile

Zabka Ty na razie u mnie masz kwarantanne smile Ale czuwam smile
To ja poprosze o te sloki ale z dzemem smile Wtedy Cie wypunktuje tongue
A ja wiem jaka bedzie reakcja tongue Wiem ale nie powiem tongue

22 719

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
PokręconaOna napisał/a:

Żabka dla mnie brak problemów finansowych też nie jest wyznacznikiem szczęścia, pamiętam, ten najszczęśliwszy okres naszego małżeństwa, wtedy było nam naprawdę ciężko bo wynajem mieszkania i opłaty pożerały nasz niewielki budżet, robiłam bigos z kabaczków, które dostawałam z działki od sąsiadów, najgorzej, gdy ktoś nieoczekiwanie zachorował i brakowało na leki:) Tutaj napisałam w innym kontekście, że może właśnie gdybym miała problemy różne, ze zdrowiem, z finansami, to nie miałabym głowy skupiać się na sobie, i jak to mówi mąż z dobrobytu mi odbija...

Raki ja mu to już wielokrotnie mówiłam, akurat wczoraj czułam się taka słaba i nieszczęśliwa, była prawie północ, po prostu nie miałam siły ani ochoty w to brnąć, wałkować od nowa, chciałam się pozbierać aby rano wstać do pracy i tak mi łeb dzisiaj pęka. Ale może gdyby przy mnie usiadł i zapytał szczerze co naprawdę się stało, zaczęłabym mówić. A to wyglądało tak, jakby żałował, że mnie zobaczył w tym stanie, i chciał szybko uciec, abym przypadkiem niczego nie chciała, żałosne ...

Mówiłaś wiele razy, ale on nie słucha? Nie intrresuje go to?

22 720

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ludzie czemu ja to sobie robię ? Czemu ja w ogóle sprawiam sobie przykrość obcowaniem z tym człowiekiem ?? Normalnie jestem masochistką. Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę.

Jak czytałam, że się z nim po rowerki udajesz, zadałam sobie to samo pytanie. Ale myślę, że Twoja odpowiedź jest trafna.
Wiesz, co się robi z toksykiem?

Ehdi a teraz z reka na secu - te Twoje nastroje w tamtym tygodniu to nie byl glod po odstawieniu ???
Po kiego licha sie oszukujesz ??? Wyprowadzasz sie aby sie oddciac a pomimo tego ciagle musisz cos tam z nim robic !!!
Ehdi przeciez Ty ciagle masz jeszcze nadzieje !!!
Jak juz pisalas o rowerze, to od razu pomyslalam, ze jak on sobie kupil to Ty tez. A potem na rowerk z nim i placz sad
Ehdi przeciez walkujemy tutaj ciagle: ZERO KONTAKTU !!!! Ty myslisz, ze u Ciebie bedzie inaczej ? Nie bedzie !!! No coz kazda musi sie sama przekonac, bo nie uwiezy, ze to dziala tongue

A i nie lec na sierotke: "Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę".
On Ci nie pozwala ???? Ty sama z wlasnej woli to robisz !!! Jak on Tobie nie pozwala czuc, myslec ??? To chyba jakis czarnoknieznik tongue Ehdi tylko Ty masz wladze nad swoimi czuciami i myslami !!! A co on Ci zabrania robic ? Wyprowadzilas sie i co zabronil ? Nie tongue Moze chcialabys aby zabranial ?

Ja myślę, że to nie jest, że nie pozwala, bo co on może. Jego to nie obchodzi po prostu.

22 721

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Jak czytałam, że się z nim po rowerki udajesz, zadałam sobie to samo pytanie. Ale myślę, że Twoja odpowiedź jest trafna.
Wiesz, co się robi z toksykiem?

Ehdi a teraz z reka na secu - te Twoje nastroje w tamtym tygodniu to nie byl glod po odstawieniu ???
Po kiego licha sie oszukujesz ??? Wyprowadzasz sie aby sie oddciac a pomimo tego ciagle musisz cos tam z nim robic !!!
Ehdi przeciez Ty ciagle masz jeszcze nadzieje !!!
Jak juz pisalas o rowerze, to od razu pomyslalam, ze jak on sobie kupil to Ty tez. A potem na rowerk z nim i placz sad
Ehdi przeciez walkujemy tutaj ciagle: ZERO KONTAKTU !!!! Ty myslisz, ze u Ciebie bedzie inaczej ? Nie bedzie !!! No coz kazda musi sie sama przekonac, bo nie uwiezy, ze to dziala tongue

A i nie lec na sierotke: "Przecież ten człowiek zupełnie jak moi rodzice nie pozwala mi czuć, myśleć i robić tego co chcę".
On Ci nie pozwala ???? Ty sama z wlasnej woli to robisz !!! Jak on Tobie nie pozwala czuc, myslec ??? To chyba jakis czarnoknieznik tongue Ehdi tylko Ty masz wladze nad swoimi czuciami i myslami !!! A co on Ci zabrania robic ? Wyprowadzilas sie i co zabronil ? Nie tongue Moze chcialabys aby zabranial ?

Happy akurat rower to nie do końca tak, chciałam sobie kupić zanim on to zrobił. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że on ten rower kupił. Gadałam z moim przyjacielem. Później jak się dowiedziałam, że szacowny kupił rower to się trochę załamałam i wtedy mój przyjaciel mnie prosił abym nie rezygnowała z roweru tylko dlatego, że szacowny sobie kupił.

Mój błąd polegał na tym, że poprosiłam szacownego o pomoc, a nie przyjaciela, który w sumie też się zna. Pewnie dłużej by trwało ale jednak też bym coś kupiła.

Zrobiłam głupio, wiem i zrypałam sobie humor. Jestem na siebie wściekła. Było mi dobrze jak nie miałam z nim kontaktu ale kilka spraw formalnych musiałam z nim załatwić, więc tego nie dało się obejść bez kontaktu.

Nie lecę na sierotkę, po prostu ciągle to w sobie mam. Ciągle daję się przytłoczyć w taki sposób. Nie potrafię się do końca inaczej zachować, chociaż i tak dobrze, że powiedziałam ostatecznie NIE i nie maltretowałam się dalej.

Teraz wyglądam jak UFO jak padam na tym rowerze na osiedlu ale się nauczę. I nie uczę się dla niego ale dla SIEBIE, bo to było moje dziecięce marzenie, bo nigdy nie miałam roweru i najnormalniej w świecie omijało mnie masę ciekawych wycieczek moich znajomych na rowery. Do zakupu namówił, a raczej zmotywował mnie przyjaciel. Od lat mi to powtarzał, więc prosze nie dokonywać nadinterpretacji faktów.

Następnym razem weź przyjaciela albo pytaj sprzedawcę.

22 722

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi odpowiedz na maila !!!

22 723

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
raki napisał/a:

Sa sprawy formalne, to mail, tel wmostatecznosci spotkanie z lista, by sie w ryzach
trzymac.

No widzisz, jak sie do rad zastosujesz to dziala smile Wszystko inne to piepszenie kotka za pomoca mlotka tongue Wiem co mowie tez ja tego kotka kiedys tym mlotkiem... tongue

Jeszcze raz dla przypomnienia: Moj terapeuta mowil:
Jak nie chcemy kontaku to nie mowimy, nie piszemy, ze nie chcemy kontaktu tylko sie nie kontaktujemy !!!!
To samo z rozmowa: Nie rozmawiamy a nie mowimy, ze nie chcemy rozmawiac !!!
No i tlumaczenie: Nic i nikomu nie musimy sie tlumaczyc - jak nie chcemy tongue

Bo ja tak bardzo nie chcę rozmawiać, tak bardzo, och jak bardzo big_smile:D:D:D

22 724

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
PokręconaOna napisał/a:

Żabka dla mnie brak problemów finansowych też nie jest wyznacznikiem szczęścia, pamiętam, ten najszczęśliwszy okres naszego małżeństwa, wtedy było nam naprawdę ciężko bo wynajem mieszkania i opłaty pożerały nasz niewielki budżet, robiłam bigos z kabaczków, które dostawałam z działki od sąsiadów, najgorzej, gdy ktoś nieoczekiwanie zachorował i brakowało na leki:) Tutaj napisałam w innym kontekście, że może właśnie gdybym miała problemy różne, ze zdrowiem, z finansami, to nie miałabym głowy skupiać się na sobie, i jak to mówi mąż z dobrobytu mi odbija...

Raki ja mu to już wielokrotnie mówiłam, akurat wczoraj czułam się taka słaba i nieszczęśliwa, była prawie północ, po prostu nie miałam siły ani ochoty w to brnąć, wałkować od nowa, chciałam się pozbierać aby rano wstać do pracy i tak mi łeb dzisiaj pęka. Ale może gdyby przy mnie usiadł i zapytał szczerze co naprawdę się stało, zaczęłabym mówić. A to wyglądało tak, jakby żałował, że mnie zobaczył w tym stanie, i chciał szybko uciec, abym przypadkiem niczego nie chciała, żałosne ...

Mówiłaś wiele razy, ale on nie słucha? Nie intrresuje go to?

W sumie to nawet było dobre doświadczenie bo zobaczyłam to na chłodno jak on ma d .... moje potrzeby i to co czuję i myślę. On dba tylko o siebie i robi to co mu się wydaje słuszne w danej sytuacji zupełnie nie zwracając uwagi na to, że ja jestem innym człowiekiem i mam prawo do swojej indywidualności. Kiedyś obwiniałam za to siebie, teraz to widzę bardzo wyraźnie. Kiedyś myślałam, że nie mam prawa czuć czy myśleć tak jak chciałam. Teraz wiem, że mam prawo i mam prawo oczekiwać szacunku dla siebie i dla swoich emocji.

Nawet jeśli się zezłościłam po wypadku to tak naprawdę byłam zła na sytuacje ale on znowu miał to w d.... bo on oczywiście jest najważniejszy i jego komfort. Nawet sam fakt, że jak prowadziłam już na nogach ten rower do domu to on nie zszedł ze swojego roweru aby mi towarzyszyć tylko jechał przede mną.

Szczerze to szkoda o nim gadać i myśleć.

22 725

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ehdi odpowiedz na maila !!!

Kochana odpowiedziałam, i wysłałam Ci nawet na tego nowego hmm nie wiem jak się ma z tobą kontaktować sad

22 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi odpowiedz na maila !!!

Kochana odpowiedziałam, i wysłałam Ci nawet na tego nowego hmm nie wiem jak się ma z tobą kontaktować sad

Z dwoch emaili nic nie dostaje od Ciebie sad Dziwne. Od innych dostaje. A Ty ode mnie dostajesz?

22 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

5. Beattie Melody, Koniec współuzależnienia
6. Janet Woititz, Lęk przed bliskością
7. Patricia Evans, Toksyczne słowa
8. Anna Dodziuk, Pokochać siebie
11. Susan Forward,  Toksyczni rodzice
12. Susan Forward,Craig Buch, Toksyczne namiętności
13. Susan Forward, Donna Frazier, Gdy Twój partner łże jak pies
14. Susan Forward, Szantaż emocjonalny
15. Michał Dziurdzik, Oblicza zdrady
16. Alice Miller, Gdy runą mury milczenia
21. Cowan Connell, Kinder Melvyn, Mądre kobiety, głupie postępowanie
22. Greg Behrendt, Liz Tuccillo, Nie zależy mu na Tobie
24. Jerzy Mellibruda, W poszukiwaniu kształtu własnej osoby
25. Jerzy Mellibruda, Pulapka nie wybaczonej krzywdy
27. Eckhart Tolle, Potęga Teraźniejszości
28. Piotr Mart, Mezczyzna od A do Z
32. Gutek Alina, Przebaczanie uzdrawia
33. Doris Wolf,Rolf Merkle, zrozumiesz uczucia

bardziej "zaawansawone" lektury smile

1. Erich Fromm, Ucieczka od wolnosci
2. Erich Fromm, Miec czy byc
4. Fryderyk Nietzsche, Z genealogii moralnosci
5. Herta Muller, Dziś wolałabym siebie nie spotkać
12. Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotnosci

Można prosić na maila??? smile

22 728

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Można prosić na maila??? smile

Wyslij do mnie maila Bags to Ci wysle smile

22 729

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
bags napisał/a:

Można prosić na maila??? smile

Wyslij do mnie maila Bags to Ci wysle smile

Już się robi wink

22 730

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja sobie czytam o magnezie i potasie.  Z potasem to nie przelewki smile

22 731

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja Was czytam, ale jakos nie wiem co pisac... od niedzieli, kiedy to uslyszalam ze mnie nie kocha i nagle dostala mzimny prysznic, ze przeciez mowil to juz kiedys i ze nie jestesmy razem od 2 meisiecy. dzisiaj 3 dzien nie oylo zadnego kontaktu, tylko dzisiaj zanim wyszlam do pracy to on wyszedl do lazienki. nawet czesc nie powiedzial... podejrzewam ze to po mojej odpowiedzi na jego meila - zeby nie oczekiwal szacunku, skoro sam go nie ma dla mnie. wczesniej bylo 'normalnie'. teraz to pewnie kara ze znow nie zachowalam sie jak by sobie zyczyl i napisalam co mysle. straszne to po prostu.... w sensie jaki zalosny on sie stal... i tak sobie mysle. czy jest mi potrzebne jego 'czesc'? chyba nie.

ale ciezko mi ogolnie, nie wiem, nadal w to wszystko do konca nie wierze... funkcjonuje jakos, ale.. nie wiem jak to wszystko bedzie... dzien za dniem leci... a ja nie czuje ze zyje... ze korzystam....

22 732

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A Ty jeszcze nie czytałeś?

22 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull meile Ci sie zdublowały i poza "gratisami" tego mi brakuje smile
7. Patricia Evans, Toksyczne słowa
15. Michał Dziurdzik, Oblicza zdrady
21. Cowan Connell, Kinder Melvyn, Mądre kobiety, głupie postępowanie
33. Doris Wolf,Rolf Merkle, zrozumiesz uczucia

22 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka Ty na razie u mnie masz kwarantanne smile Ale czuwam smile
To ja poprosze o te sloki ale z dzemem smile Wtedy Cie wypunktuje tongue
A ja wiem jaka bedzie reakcja tongue Wiem ale nie powiem tongue

Że nie, że nieprawda, że to nie tak, że mnie źle rozumiesz? smile Bo ja taką podejrzewam wink

22 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewuszki kochane - potrzebuję mega wsparcia, bo mi się coś namotało mega w pracy sad sad sad
Już nie mam siły! Muszę wytoczyc najcięższą baterię, wywalić szpony i nastawić się na to, że dostanę ja oczywiscie takie zjazdy, że szkoda mówić sad sad sad No i się właśnie spinam. Mam nerwa strasznego i doła i w ogóle sad
Straszny raban będzie, bo sprawa się skończy prawnikiem.

Co mnie najbardziej rzuca? Że znowu chciałam załatwić wszystko spokojnie i z szacunkiem dla drugiej strony.
Czuję się oszukana. Po prostu.
Czasem sie zastanawiam, czy ludzie "bezkompromisowi" nie mają lepiej... wink Nie ma się uczuć, nie ma się wątpliwości, nie ma się wyrzutów sumienia, nie? No tylko że to jakoś nie ja smile

Grrrr!
Będzie wtopa sad

22 736

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

a ja Was czytam, ale jakos nie wiem co pisac... od niedzieli, kiedy to uslyszalam ze mnie nie kocha i nagle dostala mzimny prysznic, ze przeciez mowil to juz kiedys i ze nie jestesmy razem od 2 meisiecy. dzisiaj 3 dzien nie oylo zadnego kontaktu, tylko dzisiaj zanim wyszlam do pracy to on wyszedl do lazienki. nawet czesc nie powiedzial... podejrzewam ze to po mojej odpowiedzi na jego meila - zeby nie oczekiwal szacunku, skoro sam go nie ma dla mnie. wczesniej bylo 'normalnie'. teraz to pewnie kara ze znow nie zachowalam sie jak by sobie zyczyl i napisalam co mysle. straszne to po prostu.... w sensie jaki zalosny on sie stal... i tak sobie mysle. czy jest mi potrzebne jego 'czesc'? chyba nie.

ale ciezko mi ogolnie, nie wiem, nadal w to wszystko do konca nie wierze... funkcjonuje jakos, ale.. nie wiem jak to wszystko bedzie... dzien za dniem leci... a ja nie czuje ze zyje... ze korzystam....

Ciężko, bo mimo wszystko - to jeszcze za krótko. Ty nie wierzyłaś w rozstanie do niedzieli. To 4 dzień? Nie licz poprzednich dni, tygodni, miesięcy - bo po prostu uważałaś, że on zmieni decyzję, że wszystko "się ułoży". W dodatku z nim mieszkasz. To nic, że może niezbyt często go widujesz. Ale formalnie z zewnątrz jakby - wygląda to podobnie jak kiedyś....

Nie czujesz, że żyjesz, bo nagle grunt się może usunął? Jego ostatki? Bo może trzymałaś się na jakiejś niteczce nadziei? Bo może teraz trzeba przewartościować swoje życie i plany?

Mnie pomagało analizowanie przykrych momentów z przeszłości, sytuacji w których czułam się źle a on twierdził, że nieprawda, przesadzam, że jestem przewrażliwiona. No, niekoniecznie byłam. Pewnie, wspominały się miłe chwile, ale usiłowałam sobie przypomnieć wszystko to, co tak starannie chciałam zapomnieć. I oczywiście musi minąć czas...
Ale mocno przytulam smile

22 737 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-20 09:42:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Co mnie najbardziej rzuca? Że znowu chciałam załatwić wszystko spokojnie i z szacunkiem dla drugiej strony.
Czuję się oszukana. Po prostu.
Czasem sie zastanawiam, czy ludzie "bezkompromisowi" nie mają lepiej... wink Nie ma się uczuć, nie ma się wątpliwości, nie ma się wyrzutów sumienia, nie? No tylko że to jakoś nie ja smile

Zabka trzymam kciuki smile
Czy bezkompromisowi maja lepiej ? Sama masz w stopce o tym kompromisie tongue
To, ze ktos jest konsekwentny nie znaczy, ze nie ma uczuc, watpliwosci czy wyrzutow sumienia !!!
Trzeba byc przekonanym o wlasnej racji a niestety druga strona bedzie czesto chciala Ci to przekonanie odebrac sad
Ja sie juz troche nauczylam, ze jezeli w srodku ze soba jestem w zgodzie to druga strona nie moze mnie wpedzic w poczucie winy.

Zabka a czemu Ty sie boisz konfrontacji ? Spokojnie ok ale nie zawsze wszystko bedzie spokojnie, chocyby ze wzgledu na nie spokojnosc sytuacji tongue 
Zreszta zalatwiac sprawe z szacunkiem dla drugiej strony to nic zlego, tylko trzeba uwazac na sygnaly - kiedy ten szacunek powinnismy odlozyc na dolna polke !!!

Mi sie wydaje, ze Ty wszystkich widzisz jako dobrych ludzi ? Bo moze mierzysz ich swoja miara smile

22 738

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Że nie, że nieprawda, że to nie tak, że mnie źle rozumiesz? smile Bo ja taką podejrzewam wink

No i jeszcze 100 smileys tongue

22 739

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Happyfull meile Ci sie zdublowały i poza "gratisami" tego mi brakuje smile
7. Patricia Evans, Toksyczne słowa
15. Michał Dziurdzik, Oblicza zdrady
21. Cowan Connell, Kinder Melvyn, Mądre kobiety, głupie postępowanie
33. Doris Wolf,Rolf Merkle, zrozumiesz uczucia

Bags mam problem z moim emailem i wysyla podwojnie albo nie dostaje zadnych wiadomosci sad

Kiedy Ty to wszystko przeczytasz ??? Ponad 20 ksiazek i w kazdej prawie to samo tongue

Ok dosle to co zostalo ale stwierdzilam, ze nie mam Toksyczne slowa. Myslalam, ze mam ale niestety nie.
Moze ktos ma i moze nam podeslac ?

22 740

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka - dziekuje. Bardzo trafnie wszystko oceniasz co do mojej styuacji. Wiesz, z 1 strony wiedzialam niby juz od 2 miesiecy ze koniec. no i w jakims stopniu dopuscilam to do swiadomosci - bo poza ludzeniem sie, poczynialm tez wiele krokow ktore sa jakby dowodem ze zakladalam no ze on naprawde nie chce. Pojechalam do tej polski zrobic rozdzielnosc, sprzedal swoja czesc mieszkania w Polsce, przestalam do niego dzwonic, pisac - no to jednak jest naprawde duzo, a udalo mi sie tego nie robic, od ponad 2 miesiecy. Ale tak, w swojej swiadomosci mialam nadzieje ze moze jednak cos sie zdarzy, ze moze jednak sie nei wyprowadzi bo ma watpliwosci, a przede wszystkim widzialam w tym caly czas jeszcze jakis sens. to jest chyba kluczowa sprawa. TEraz, po pol roku walki o malzenstwo - bo 'przeciez zawsze da sie dogadac', stwierdzilam po raz pierwszy ze to NIE MA JUZ ZADNEGO SENSU.

tak, musze przewartosciowac cale swoje zycie - i znowu - tak jakby zaczelam to juz robic wczesniej, mimo wszystko. nie siedzialam w domu czekajac na niego.... pojechalam z mama do senatorium, zaplanowalam wyjazd na wakacje w sierpniu z przyjaciolka z polski i jej mezem i synkiem, otwieram sie bardziej na ludzi, chodze do psychologa, robie niektore rzeczy po raz pierwszy sama. i o ile nie jest to trudne technicznie, ale emocjonalnie i jest to NOWE doswiadczenie. Np. 1 raz robilam sama przeglad samochodu, zmienialam opone w kole, wczoraj bylam na myjni.... podlewam kwaitki na tarasie - tylko ja juz to robie. Niby pierdoly, ale to sa takie elemnty zycia wlasnie calkiem samej, dbania o dom, samochod - samej. Wszystko, co kiedys robil on, lub robilismy razem.

co do analizowania przykrych chwil - ja juz analizowac jako tako to niczego nie chce jakos strasznie. ale tak, myslenie o tym wlasnie zlym niestety co bylo miedzy nami, zwlaszcza przez ostatnie pol roku. o tych wszystkich chwilach kiedy trzeslam sie z nerwow, nie spalam przez niego. o kazdym wieczorze jak tak na niego czekalm z nadzieja ze moze dzis bedzie wreszcie milo, normalnie, a dzien za dniem dostawalam kolejne kopniaki - przez jego obojetnosc, chlod, odcinanie sie ode mnie.... ilez tych dni bylo. jak przez tydzien planowalam co by moj szanowny maz mial ochote zrobic w weekend, ze moze wreszcie bedzie mial ochote wyjsc do restauracji, kina albo kregle. no i proponowalam to i za 10 razem wreszcie sie udalo.. hurrraaa.... no nie, bo takie wyjscie jedno czy drugie bylo olejna porazka... zero interackji miedzy nami, po prostu szlismy, obejrzelismy film, wracallismy i dalej tak naprawde osobno.... Boze jak mnie to juz wtedy bardzo bolalo.... a jeszcze ja teraz pomysle ze on wtedy juz myslalmi byl zupelnie gdzie indziej i on nawet nie probowal byc ze mna jakos, nie chcial juz kontaktu ani fizycznego ani emocjonalnego... z jednego konkretnego powodu - bo w glowie mial ja juz. no to jakie podle to bylo z jego strony. bo to nie byly miesiace awantur, on widzial jak ja sie staram, jak bardzo chce, ja kdaze do tego kontaktu z nim, nawiazania wiezi itd. niewazne... ale o tym wlasnie powinnam myslec chyba.

Zabka - a gdzie pracujesz? i co to za problemy?

22 741

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka trzymam kciuki smile
Czy bezkompromisowi maja lepiej ? Sama masz w stopce o tym kompromisie tongue
To, ze ktos jest konsekwentny nie znaczy, ze nie ma uczuc, watpliwosci czy wyrzutow sumienia !!!
Trzeba byc przekonanym o wlasnej racji a niestety druga strona bedzie czesto chciala Ci to przekonanie odebrac sad
Ja sie juz troche nauczylam, ze jezeli w srodku ze soba jestem w zgodzie to druga strona nie moze mnie wpedzic w poczucie winy.

Zabka a czemu Ty sie boisz konfrontacji ? Spokojnie ok ale nie zawsze wszystko bedzie spokojnie, chocyby ze wzgledu na nie spokojnosc sytuacji tongue 
Zreszta zalatwiac sprawe z szacunkiem dla drugiej strony to nic zlego, tylko trzeba uwazac na sygnaly - kiedy ten szacunek powinnismy odlozyc na dolna polke !!!

Mi sie wydaje, ze Ty wszystkich widzisz jako dobrych ludzi ? Bo moze mierzysz ich swoja miara smile

smile
To co mam w stopce, o tym mam pamiętać smile O kompromisie, o tym, że dostałam po głowie kiedyś za motto "życie to sztuka kompromisu" juz kiedyś pisałam, zresztą "dochodziłyśmy się" wtedy z Hm, czy kompromis jest ok czy nie. Ja stanęłam na stanowisku, że współpraca, bo ma zdecydowanie bardziej pozytywną treść w sobie.
Czemu się boję konfrontacji? Bo straciłam wiele z poczucia własnej wartości i powoli ją odzyskuję. Tu także nie ma pstryczka wink Odzyskam w pełni tylko na podstawie konkretnych zdarzeń, sytuacji. Ja tu mam na myśli coś, co nagromadzało się latami... Nie, nie potrzebuję równej ilości lat na dojście do siebie, ale jednak spokoju w sobie - tak smile I siebie i pracy nad sobą, czyli tego co lubię.
Czy jestem przekonana? No, w tym pies pogrzebany, że nie do końca, bo wszystko zależy od intepretacji wink Ale kiedy czytam i składam logicznie tekst - tak. Do tego należy dołączyć argumenty. Niestety, druga strona nie będzie ich chciała przyjąć z wielu, naprawdę wielu względów - przede wszystkim ze względu na swoje koszty smile (nie mów, że uprzedzam fakty, bo dotąd ich nie przyjmowała przy próbie polubownego załatwienia sprawy i zwracaniu uwagi na błedy w podejmowanych decyzjach). Wiesz Happy, że takie jest życie. Lepiej nie przyjąć argumentów teraz i iść do sądu - a nóż widelec odpuścimy. A niestety u mnie zasada jest taka, że.... Że do sądu nikomu się nie chce chodzić, no chyba że nas pozywają. Więc podsumowując łatwiej będzie dać po głowie mnie.

Przypominam sobie sytuację sprzed paru miesięcy, kiedy musiałam wyprostowywać daną przez kogoś obietnicę... Straciłam nerwy... Może sobie przypominasz, to było zimą... Tak, wtedy udało się. Czy ja mam chęci do takich starań, skoro potem to psychicznie odpokutowywuję? Bo że mam poczucie obowiązku - to fakt. Ale czy chęć? Że znowu siłaczka? Nie wiem....

Tak - z dobrocią możesz mieć rację. Ale warto widzieć rzeczywistość wink
A o tych bezkompromisowych, to wiesz. Specjalnie to napisałam.
Bezkompromisowość to nie jest konsekwencja chyba?

22 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Że nie, że nieprawda, że to nie tak, że mnie źle rozumiesz? smile Bo ja taką podejrzewam wink

No i jeszcze 100 smileys tongue

smile smile smile smile smile

22 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Tak - z dobrocią możesz mieć rację. Ale warto widzieć rzeczywistość wink
A o tych bezkompromisowych, to wiesz. Specjalnie to napisałam.
Bezkompromisowość to nie jest konsekwencja chyba?

To zalezy kiedy ktos jest bezkompromisowy.  Bo jezeli od poczatku to wiemy, ze to zimny dran tongue  No a z zimnym draniem nie ma co grzecznie, bo jak grzecznie to mysla, ze Ty slaba sad
Nauczysz sie niedlugo takie osobniki rozpoznawac smile

22 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

a dzien za dniem dostawalam kolejne kopniaki - przez jego obojetnosc, chlod, odcinanie sie ode mnie.... ilez tych dni bylo. jak przez tydzien planowalam co by moj szanowny maz mial ochote zrobic w weekend, ze moze wreszcie bedzie mial ochote wyjsc do restauracji, kina albo kregle (..)

Wiesz... jestem tu już długo i niestety, naprawdę niestety - my wszystkie mamy dość podobne doświadczenia.... To chyba nie jest ocena z mojej strony - to jakaś forma przekazania, że ja się tak właśnie czułam. To co zostawiłam u góry - to także było moim udziałem... Niestety sad

Ech - pracuję w dużej korporacji i zbieram żniwo braku asertywności. Ja z racji niedomagań w życiu prywatnym zajmowałam się wszystkim czym się dało, by być wśród ludzi i zasłużyć na ich uwagę, towarzystwo, pochwałę. I na jego uwagę, jaka to ja jestem inteligentna i jak świetnie sobie ze wszystkim daję radę.  No i czasem mi się wredne sytuacje z zaszłości jeszcze zdarzają.... I chyba to też efekt jakiegoś zeszłorocznego "niepozbierania" mojego jednak.


Kurnia, dostałam właśnie odpowiedź na mój wniosek napisany z rana... Że pojechałam po bandzie... sad Oby pojechanie po bandzie dało efekt.... Ja naprawdę lubię współpracować i nie naciągam!!!! Ze mną się można dogadać, po co ktoś mi karze wyciągać takie argumenty?

Dziewczyny - ale tak szczerze - czy ja nie lubię być stawiana przed ścianą, czy też nie chcę być konsekwentna? Jakie jest Wasze wrażenie? Bo ja coraz częściej mam wrażenie, że pod wieloma względami jestem po prostu dziecinna.... Inaczej - niedojrzała...? Naprawdę chciałabym żebyście napisały, co sądzicie.

22 745 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-20 10:30:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Kurnia, dostałam właśnie odpowiedź na mój wniosek napisany z rana... Że pojechałam po bandzie... sad Oby pojechanie po bandzie dało efekt.... Ja naprawdę lubię współpracować i nie naciągam!!!! Ze mną się można dogadać, po co ktoś mi karze wyciągać takie argumenty?

Dziewczyny - ale tak szczerze - czy ja nie lubię być stawiana przed ścianą, czy też nie chcę być konsekwentna? Jakie jest Wasze wrażenie? Bo ja coraz częściej mam wrażenie, że pod wieloma względami jestem po prostu dziecinna.... Inaczej - niedojrzała...? Naprawdę chciałabym żebyście napisały, co sądzicie.

Co do bandu to odczekaj !!! Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo !!!

Zabka Ty jestes konsekwentna !!!!!! W kilka miesiecy zalatwilas wiecej niz niektorzy w kilka lat !!!! A ze masz czasami watpliwosci...gdybys nie miala bylabys glazem tongue
Dziecinna jestes tylko pod wzgledem optymizmu smile
Ale ja taki sam dzieciuch jestem i nie zamierzam pod tym wzgledem wydoroslec tongue tongue tongue
Co do dojrzalosci ale do czego ? Do nowego zwiazku to na pewno nie jestes jeszcze dojrzala !!! Bo bys sobie jakiegos misia przygruchala tongue

22 746

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Co mnie najbardziej rzuca? Że znowu chciałam załatwić wszystko spokojnie i z szacunkiem dla drugiej strony.
Czuję się oszukana. Po prostu.
Czasem sie zastanawiam, czy ludzie "bezkompromisowi" nie mają lepiej... wink Nie ma się uczuć, nie ma się wątpliwości, nie ma się wyrzutów sumienia, nie? No tylko że to jakoś nie ja smile

Zabka trzymam kciuki smile
Czy bezkompromisowi maja lepiej ? Sama masz w stopce o tym kompromisie tongue
To, ze ktos jest konsekwentny nie znaczy, ze nie ma uczuc, watpliwosci czy wyrzutow sumienia !!!
Trzeba byc przekonanym o wlasnej racji a niestety druga strona bedzie czesto chciala Ci to przekonanie odebrac sad
Ja sie juz troche nauczylam, ze jezeli w srodku ze soba jestem w zgodzie to druga strona nie moze mnie wpedzic w poczucie winy.

Zabka a czemu Ty sie boisz konfrontacji ? Spokojnie ok ale nie zawsze wszystko bedzie spokojnie, chocyby ze wzgledu na nie spokojnosc sytuacji tongue 
Zreszta zalatwiac sprawe z szacunkiem dla drugiej strony to nic zlego, tylko trzeba uwazac na sygnaly - kiedy ten szacunek powinnismy odlozyc na dolna polke !!!

Mi się wydaje, ze Ty wszystkich widzisz jako dobrych ludzi ? Bo moze mierzysz ich swoja miara smile

..,,mierzyć swoją miarą''.. kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką z pracy. Wygląda na dziewczynę ,,uwikłaną'' i to samo stwierdzenie..mierzę swoją miarą, myslę że skoro ja nie umiem tak czy owak postąpić, to każdy tak ma smile Niestety, nie ma tak dobrze. Nie rozumiem. Inna znajoma zapytała: a czy musisz rozumieć? tak, byłoby mi łatwiej, a tymczasem z musu godzę się na nierozumienie, przeżycie chwili zwątpienia, złosci, potem obojętności i pogodzenia z faktem. Wyglada na to, że wszystko musi mieć swoją żałobę. Sama mam nerwa i stresa, codziennie idę do pracy z myslą, że to może ostatni dzień.
Afirmuję, że sprawa rozwiązuje się w pomyślny dla mnie sposób wink
Zabko-k trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie smile

22 747 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-20 10:59:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

tak, musze przewartosciowac cale swoje zycie -

To dobrze, ze doszlas do takich wnioskow smile Pytalam sie na poczatku o marzenia teraz wiesz dlaczego ?
Bo zylas tylko nim i Ciebie nie bylo sad Twoim marzeniem byl on !!!
Teraz czas na Ciebie smile

********************************
Pytalas sie o modlitwe wczoraj. W modlitwie nie ma nic zlego smile To co napisalam o chodzeniu do kosciola, tarotach i horoskopach to bylo nie wziecie odpowiedzialnosci za wlasne zycie !!!! Zdac sie na los i Boga !!!! Nic nie robic tylko sie modlic aby sie jakos ulozylo albo zeby on przejrzal na oczy sad
Trzeba  wziasc zycie w swoje rece i nie tylko liczyc, ze cud sie zdarzy. Cudow nie ma !!!

22 748

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bolą mnie łapy od kierownicy, ale wczoraj nie spadłam z roweru wink

Wszystkiego dobrego dzisiaj kochane wink. Idę do pracy choć mi ciężko bo gorąco i spać mi się chce.

22 749

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Co do dojrzalosci ale do czego ? Do nowego zwiazku to na pewno nie jestes jeszcze dojrzala !!! Bo bys sobie jakiegos misia przygruchala tongue

Nie, o tym to ja nawet nie śmiem myśleć, a jak zaczynam, to po łapkach, ja sobie nie ufam w tym względzie jeszcze smile
Pytałam o zachowanie o dojrzałość w ogóle...? Taką po prostu życiową

22 750

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Co do dojrzalosci ale do czego ? Do nowego zwiazku to na pewno nie jestes jeszcze dojrzala !!! Bo bys sobie jakiegos misia przygruchala tongue

Nie, o tym to ja nawet nie śmiem myśleć, a jak zaczynam, to po łapkach, ja sobie nie ufam w tym względzie jeszcze smile
Pytałam o zachowanie o dojrzałość w ogóle...? Taką po prostu życiową

A co jest wedlug Ciebie dojrzalosc w ogole ?

Posty [ 22 686 do 22 750 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 348 349 350 351 352 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026