netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 288 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 346 347 348 349 350 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 556 do 22 620 z 26 310 ]

22 556

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

quest33, wsparcia tutaj sporo. smile
Skarżysz się na trudy terapii. To normalna rzecz. Kontakt z własnymi uczuciami do prostych i przyjemnych nie należy, ale efekt wart jest trudu.

Nie wiem czy to wytrzymam. Jestem jednym wielkim brakiem miłości. Może to juz tak zostanie. zawsze będe żebrakiem??

22 557

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

quest33, wsparcia tutaj sporo. smile
Skarżysz się na trudy terapii. To normalna rzecz. Kontakt z własnymi uczuciami do prostych i przyjemnych nie należy, ale efekt wart jest trudu.

Nie wiem czy to wytrzymam. Jestem jednym wielkim brakiem miłości. Może to juz tak zostanie. zawsze będe żebrakiem??

Jak będziesz chciała to to zmienisz.
Chcesz błagać o coś czego ktoś nie chce dać?
On mieszka z kimś, gdyby chciał...
Przeczytaj blog Ehdi, notka o biednych misiach.

22 558

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

quest33, a dlaczego masz nie wytrzymać?
Nie jesteś ani pierwszą, ani nie ostatnią w takiej sytuacji (niestety).
Rozumiem, że na razie jesteś na etapie płaczu, smutku, użalania się nad sobą. Popłacz, posmutkuj, a później poszukaj w sobie innych, bardziej energetycznych uczuć. Warto! Najważniejsze, że podjęłaś terapię.

Czy będziesz do końca życia żebrakiem? Możesz. Nie musisz. tongue

22 559

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

quest33 Witaj, przytulam mocno i ocieram łzy. Jesteśmy z Tobą.
Jesteś już daleko, bo wiele widzisz...i świadomie robisz sobie krzywdę, w małżeństwie pewnie robiłaś to nieświadomie.
Cóż... w momencie gdy on Ci powiedział, że z kimś mieszka, powinnaś była się odwrócić i go olać, a nie dalej angażować, choćby był czuły, uroczy, cudowny itp. itd. Ale nie zrobiłaś tego, a cały jego czar, który roztaczał, zdobywając Cię zniknął. Skąd my to znamy...
Nie raz trafisz na palanta, ale ważne jest powiedzieć stop już po pierwszym sygnale ZWIEWAJ. Wtedy nie będzie boleć.
Nic mu nie mów, zostaw go, bo się wykończysz.

22 560

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jejku.
Aż mnie dreszcz przeszedł jak mnie dochodzi jak bardzo potrafimy pewnych rzeczy nie widzieć.
Jak druga strona  nie chce, co daje wyraźnie do zrozumienia, a my, gdzie tam, my chcemy.
Jak nam w twarz pluje, a my udajemy, że deszcz pada.
Wybaczcie, że w takiej osobie to napisałam, że my.

22 561

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję Wam. Naprawdę dziękuję.

Wiem, ze jedno co muszę zrobic to skoncentrować sie na sobie. Odnależc swoja wartośc i wypełnic pustkę.

Ale ten ogromny głód miłości poraża mnie czasem tak, ze nie moge oddychać. 
Ten facet to tak naprawde iluzja, ze mógłby ta pustke zapełnić. Tym bardziej, ze wcale tego nie chciał.   


Do tego wszystkiego czuje sie odrzucona. Nic nie warta. Szukam sił, czytam, spotykam sie z koleżankami, czytam forum.

Boje sie bardzo...

22 562

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

przecież to jesteśmy my, więc nie przepraszaj.
albo jak ktoś się nami bawi.

22 563 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-15 11:47:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czego nie chciał?

Guest..idąc za radą naszej szacownej koleżanki, proponuję w momencie kiedy Cię najdzie na niego, iść umyć kibel.

Zupko wink

22 564

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeśli już to sama siebie odrzucasz. Proponuję najpierw się zupełnie od niego odciąć, przejść detoks "odrzucenia", a potem powolutku piąć się po szczebelkach by mocno się przytulić. Droga trudna, ale pewnie do przejścia.

22 565

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

przecież to jesteśmy my, więc nie przepraszaj.
albo jak ktoś się nami bawi.

Tak smile

22 566

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Jeśli już to sama siebie odrzucasz. Proponuję najpierw się zupełnie od niego odciąć, przejść detoks "odrzucenia", a potem powolutku piąć się po szczebelkach by mocno się przytulić. Droga trudna, ale pewnie do przejścia.

Masz zupełna rację. Wiem to z teori. Nikt mnie nie moze odrzucic jeśli czuje sia kompletna wartościową kobietą. Ale mam kryzys.
Popełniłam bład pozwalając by moje poczucie własnej wartości zależało od niego. Nieprzepracowane mechanizmy z dzieciństwa.

Stracone nadzieje, marzenia, ze to był ktos z kim stworzę cudowny prawdziwy związek. marzenia oparte na własnych projekcjach i jego miłych słówkach.

22 567

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

...a nie na faktach smile

22 568

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie szkodzi, że popełniłaś błąd. Ja go też popełniłam kilka razy. Masz prawo do błędów, ważne byś spróbowała z tego błędu wyjść cało, naprawić ten błąd i więcej już go nie popełniać.

22 569

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej Wszystkim.

Ja z własnego doświadczenia i historii, które były opisywane na tym forum widzę, że faceci którzy rzekomo nas kochają potrafią nas strasznie ośmieszyć, sponiewierać, zabrać nam poczucie własnej wartości. Choć tak naprawdę my im na to pozwalamy i to jest najgorsze. Na własnej skórze odczułam, że jak pokarze się słabość, to jeszcze bardziej nas zdepczą. Czasem wręcz mam wrażenie, że oni żyją dzięki temu, że mogą nas tak upodlić. Im bardziej pokażesz słabość, tym bardziej cię skompromituje, sprowadzi do poziomu podłogi. Nie wiem gdzie jest u nich szacunek do drugiego człowieka. Myślę, że takie zachowania dotyczą facetów o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, którzy dowartościowują się tym, jak kobieta płaszczy się przed nimi. Nienawidzę w nich tego  upodlenia, które nam fundują. Jezu jak ja w nich tego nie cierpię.

22 570

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

...a nie na faktach smile

22 571

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Hej Wszystkim.

Ja z własnego doświadczenia i historii, które były opisywane na tym forum widzę, że faceci którzy rzekomo nas kochają potrafią nas strasznie ośmieszyć, sponiewierać, zabrać nam poczucie własnej wartości. Choć tak naprawdę my im na to pozwalamy i to jest najgorsze. Na własnej skórze odczułam, że jak pokarze się słabość, to jeszcze bardziej nas zdepczą. Czasem wręcz mam wrażenie, że oni żyją dzięki temu, że mogą nas tak upodlić. Im bardziej pokażesz słabość, tym bardziej cię skompromituje, sprowadzi do poziomu podłogi. Nie wiem gdzie jest u nich szacunek do drugiego człowieka. Myślę, że takie zachowania dotyczą facetów o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, którzy dowartościowują się tym, jak kobieta płaszczy się przed nimi. Nienawidzę w nich tego  upodlenia, które nam fundują. Jezu jak ja w nich tego nie cierpię.

To tylko o nich świadczy.
Kochają rzekomo. A czasem nawet twierdzą, że kochają. Przyznasz, że dziwny mają obraz miłości.

22 572

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powoli zaczynam Was poznawać po stylu pisania. Cofałam się jakby od dołu strony do góry i pierw przeczytałam post, zanim jeszcze ukazał mi się jego autor. I byłam pewna, że to Ty napisałaś Hm smile

22 573

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Hej Wszystkim.

Ja z własnego doświadczenia i historii, które były opisywane na tym forum widzę, że faceci którzy rzekomo nas kochają potrafią nas strasznie ośmieszyć, sponiewierać, zabrać nam poczucie własnej wartości. Choć tak naprawdę my im na to pozwalamy i to jest najgorsze. Na własnej skórze odczułam, że jak pokarze się słabość, to jeszcze bardziej nas zdepczą. Czasem wręcz mam wrażenie, że oni żyją dzięki temu, że mogą nas tak upodlić. Im bardziej pokażesz słabość, tym bardziej cię skompromituje, sprowadzi do poziomu podłogi. Nie wiem gdzie jest u nich szacunek do drugiego człowieka. Myślę, że takie zachowania dotyczą facetów o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, którzy dowartościowują się tym, jak kobieta płaszczy się przed nimi. Nienawidzę w nich tego  upodlenia, które nam fundują. Jezu jak ja w nich tego nie cierpię.

Tak zwane pasożyty.

22 574 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-15 13:22:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Powoli zaczynam Was poznawać po stylu pisania. Cofałam się jakby od dołu strony do góry i pierw przeczytałam post, zanim jeszcze ukazał mi się jego autor. I byłam pewna, że to Ty napisałaś Hm smile

O kurczę smile
Zatem jestem rozpoznawalna. Bardzo mi miło smile
Cieszę się smile

22 575

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam kryzys i muszę to z siebie wyrzucić.

Znowu mnie dopadł ten ból. Nie mogę zrozumieć, dlaczego on jest taki zimny. Mówi, że kocha, a jednocześnie jest taki oschły, lodowaty. Jeszcze miesiąc temu czułe słówka, a teraz kompletny mur między nami. Dziewczyny skąd się bierze u nich takie bezduszne traktowanie?? Nie dam rady przytoczyć słów, nie ma w nich wyzwisk, ale sprawiają ogromny ból. Nie wiem czy to ja jestem tak rozchwiana emocjonalnie i mnie to rani, ale skoro słyszy mój płacz, dlaczego go to jeszcze bardziej rozjusza. Dlaczego po 4 latach związku my nie umiemy już rozmawiać ze sobą?? Ostatnie nasze rozmowy miałam wrażenie, że są takie na siłę. Każdy mówi coś od siebie, ale nie ma wzajemnego zainteresowania. I znów słyszę, że to moje urojenia. ALe takie rzeczy się czuję, ton głosu, itp. czuje się czy kogoś to interesuje. Nie mogę się pogodzić, że nam się ta miłość tak rozpieprzyła. Nie kogę przeboleć, że nie ma tego co kiedyś. Nawet gdy odchodziłam, to zawsze było inaczej. On mówi, że kocha a ja nie czuje tej miłości. Czy to możliwe, że ja się odkochałam i oceniam przez pryzmat własnej osoby?? Jestem tak beznadziejnym przypadkiem. Nie chce  z nim być, ale potrzebuję tego żeby na koniec mimo wszystko o mnie walczył. Jak kiedyś. Wcześniej myślałam, że jestem po prostu próżna, ale to chyba ten głód miłości. Ciągle mam wrażenie, że nie kocham już go, ale piekielnie mnie boli ta strata. Kurcze nawet nie umiem Wam opisać, co tak naprawdę mam na myśli.

Tak mi strasznie źle! Nie umiem siebie zrozumieć i mama wrażenie, że zaraz się uduszę!

22 576

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Mam kryzys i muszę to z siebie wyrzucić.

Znowu mnie dopadł ten ból. Nie mogę zrozumieć, dlaczego on jest taki zimny. Mówi, że kocha, a jednocześnie jest taki oschły, lodowaty. Jeszcze miesiąc temu czułe słówka, a teraz kompletny mur między nami. Dziewczyny skąd się bierze u nich takie bezduszne traktowanie?? Nie dam rady przytoczyć słów, nie ma w nich wyzwisk, ale sprawiają ogromny ból. Nie wiem czy to ja jestem tak rozchwiana emocjonalnie i mnie to rani, ale skoro słyszy mój płacz, dlaczego go to jeszcze bardziej rozjusza. Dlaczego po 4 latach związku my nie umiemy już rozmawiać ze sobą?? Ostatnie nasze rozmowy miałam wrażenie, że są takie na siłę. Każdy mówi coś od siebie, ale nie ma wzajemnego zainteresowania. I znów słyszę, że to moje urojenia. ALe takie rzeczy się czuję, ton głosu, itp. czuje się czy kogoś to interesuje. Nie mogę się pogodzić, że nam się ta miłość tak rozpieprzyła. Nie kogę przeboleć, że nie ma tego co kiedyś. Nawet gdy odchodziłam, to zawsze było inaczej. On mówi, że kocha a ja nie czuje tej miłości. Czy to możliwe, że ja się odkochałam i oceniam przez pryzmat własnej osoby?? Jestem tak beznadziejnym przypadkiem. Nie chce  z nim być, ale potrzebuję tego żeby na koniec mimo wszystko o mnie walczył. Jak kiedyś. Wcześniej myślałam, że jestem po prostu próżna, ale to chyba ten głód miłości. Ciągle mam wrażenie, że nie kocham już go, ale piekielnie mnie boli ta strata. Kurcze nawet nie umiem Wam opisać, co tak naprawdę mam na myśli.

Tak mi strasznie źle! Nie umiem siebie zrozumieć i mama wrażenie, że zaraz się uduszę!

Wiem, m?wi rzeczy, które Cię bolą. Zachowuje się w taki sposób, że to nie mieści się w Twojej głowie. Nie możesz tego znieść.
Jedno jest pewne. Ktoś kto Cię rani nie będzie już taki jakbyś tego chciała.
Myślę, że trzeba unikać.
Nie zastanawiaj się czemu tak robi i po co. Nie jesteś nim, my także, nie zrozumiemy go. Szkoda energii na takie rozważania. Lepiej zrobić tiramisu, pójść na lody, na wystawę do muzeum, rozmawiać z serdecznymi ludzmi, którzy dobrze Ci życzą.
Co zrobiłby zdrowy człowiek?

22 577 Ostatnio edytowany przez agnes87 (2013-06-15 16:55:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Hm. Opisałaś dokładnie to co czułam. Już jestem ciut spokojniejsza. Naprawdę jestem psychiczna...Nigdy mnie jednak nie przestanie zadziwiać jak ludzie bardzo różnią się między sobą. Czasem planowałam sobie, że zacznę zachowywać się tak jak on i pokażę mu jak boli takie zachowanie. Tylko ja tak nie umiem. Zresztą taki typ człowieka, jak on i tak nie zrozumie. Oni mają jakiś wyidealizowany obraz własnej osoby. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja nie mam w zasadzie za "co" kochać tego człowieka, i chyba nawet nie ma już z mojej strony uczucia. Tylko coś ciągle we mnie siedzi, to chyba właśnie uzależnienie. Wiem, że szkodzi mi jego osoba, ale w jakiś sposób jej brak powoduje dyskomfort. I tu też jest coś dziwnego. Mam swoje zainteresowania, odkąd pamiętam zawsze umiałam zorganizować sobie sama czas, nie wisiałam nad nim, nie spędzaliśmy ze sobą każdej wolnej chwili, to skąd ten dyskomfort? Powinno mi być łatwiej skoro nie czuję ani tęsknoty, ani jakiegoś uczucia, a jednak nie jest. Nie umiem sobie w głowie tego jeszcze poukładać, bo jak mówić o  "uzależnieniu od miłości" skoro z mojej strony już tego nie ma? Nie rozumiem siebie.

I miałam się zachowywać jak zdrowi ludzie, heh. Zdrowy człowiek Hm to by przede wszystkim:
1. nie rozmyślał "a dlaczego", "jak on może", itp.,
2. nie odebrałby nigdy więcej telefonu, bo zdrowa osoba nie toleruje braku szacunku
3.nie szukał winy w sobie, tym bardziej nie pozwoliłby żeby ktoś zachwiał jego poczucie własnej wartości
4. zająłby się sobą, tym co najbardziej lubi, i jak tu niedawno pisała Edhi rozpieszczałby siebie.
Tak, tak z pewnością zachowałby się zdrowy człowiek smile

22 578

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Dzięki Hm. Opisałaś dokładnie to co czułam. Już jestem ciut spokojniejsza. Naprawdę jestem psychiczna...Nigdy mnie jednak nie przestanie zadziwiać jak ludzie bardzo różnią się między sobą. Czasem planowałam sobie, że zacznę zachowywać się tak jak on i pokażę mu jak boli takie zachowanie. Tylko ja tak nie umiem. Zresztą taki typ człowieka, jak on i tak nie zrozumie. Oni mają jakiś wyidealizowany obraz własnej osoby. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja nie mam w zasadzie za "co" kochać tego człowieka, i chyba nawet nie ma już z mojej strony uczucia. Tylko coś ciągle we mnie siedzi, to chyba właśnie uzależnienie. Wiem, że szkodzi mi jego osoba, ale w jakiś sposób jej brak powoduje dyskomfort. I tu też jest coś dziwnego. Mam swoje zainteresowania, odkąd pamiętam zawsze umiałam zorganizować sobie sama czas, nie wisiałam nad nim, nie spędzaliśmy ze sobą każdej wolnej chwili, to skąd ten dyskomfort? Powinno mi być łatwiej skoro nie czuję ani tęsknoty, ani jakiegoś uczucia, a jednak nie jest. Nie umiem sobie w głowie tego jeszcze poukładać, bo jak mówić o  "uzależnieniu od miłości" skoro z mojej strony już tego nie ma? Nie rozumiem siebie.

I miałam się zachowywać jak zdrowi ludzie, heh. Zdrowy człowiek Hm to by przede wszystkim:
1. nie rozmyślał "a dlaczego", "jak on może", itp.,
2. nie odebrałby nigdy więcej telefonu, bo zdrowa osoba nie toleruje braku szacunku
3.nie szukał winy w sobie, tym bardziej nie pozwoliłby żeby ktoś zachwiał jego poczucie własnej wartości
4. zająłby się sobą, tym co najbardziej lubi, i jak tu niedawno pisała Edhi rozpieszczałby siebie.
Tak, tak z pewnością zachowałby się zdrowy człowiek smile

Myślę, że nie jesteś psychiczna, tylko dostałaś jakby obuchem w łeb w zetknięciu z realną rzeczywistością. Jak bokser po ciosie, musisz sobie wszystko ułożyć.
Lekki szok, bo on nie jest jakim byś chciała, bo każdy jest inny. Bo nie z każdym możemy stworzyć zdrowy związek.
Trzeźwiejesz.
Myślę, że możesz być po prostu uzależniona i to z miłością nie musi mieć nic wspólnego.

I zapomniałam dodać...on wie lepiej co cxujesz co nie?

Widzisz, wiesz co masz robić smile

22 579

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm raczej to on zawsze powtarza, że ja wiem lepiej co on myśli i czuje. Ja tylko oceniam po zachowaniu, bo dla mnie za miłością przemawiają czyny a nie słowa. Myślę, że tylko dlatego związałam się z nim, bo miałam złe wzorce w domu. Po prostu trafił na podatny grunt. Uważam, że taki człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, będzie krzywdził dalej.  Zresztą on znowu takie wzorce wyniósł ze swojego domu. Wyznaję filozofię, że nic  w przyrodzie nie ginie. To co złe wyrządzimy komuś, wróci do nas i do niego pewnie też.

Jeszcze takie moje spostrzeżenie (na pewno już pisałyście o tym): toksyczni faceci są świetnymi manipulantami, grają na naszych emocjach, biorą na litość, na płacz, uwielbiają robić z siebie ofiary losu. Przed innymi zaś odgrywają rolę super facetów, kolegów, itd. Kilka razy usłyszałam jaki to T. jest we mnie wpatrzony, jak musi kochać. O jego rodzicach nawet nie będę wspominać, żeby nie podnosić sobie ciśnienia. Pozory strasznie mylą. Tylko my znamy ich prawdziwą naturę, ale i tak po 4 latach usłyszymy "ty mnie w ogóle nie znasz".

Wkurza mnie fakt, że to ja będę miała rozchrzaniony najbliższy rok. To ja będę musiała iść na terapię, walczyć każdego dnia "by się chciało chcieć", oni to jakoś inaczej przeżywają.

22 580

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Hm raczej to on zawsze powtarza, że ja wiem lepiej co on myśli i czuje. Ja tylko oceniam po zachowaniu, bo dla mnie za miłością przemawiają czyny a nie słowa. Myślę, że tylko dlatego związałam się z nim, bo miałam złe wzorce w domu. Po prostu trafił na podatny grunt. Uważam, że taki człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, będzie krzywdził dalej.  Zresztą on znowu takie wzorce wyniósł ze swojego domu. Wyznaję filozofię, że nic  w przyrodzie nie ginie. To co złe wyrządzimy komuś, wróci do nas i do niego pewnie też.

Jeszcze takie moje spostrzeżenie (na pewno już pisałyście o tym): toksyczni faceci są świetnymi manipulantami, grają na naszych emocjach, biorą na litość, na płacz, uwielbiają robić z siebie ofiary losu. Przed innymi zaś odgrywają rolę super facetów, kolegów, itd. Kilka razy usłyszałam jaki to T. jest we mnie wpatrzony, jak musi kochać. O jego rodzicach nawet nie będę wspominać, żeby nie podnosić sobie ciśnienia. Pozory strasznie mylą. Tylko my znamy ich prawdziwą naturę, ale i tak po 4 latach usłyszymy "ty mnie w ogóle nie znasz".

Wkurza mnie fakt, że to ja będę miała rozchrzaniony najbliższy rok. To ja będę musiała iść na terapię, walczyć każdego dnia "by się chciało chcieć", oni to jakoś inaczej przeżywają.

Wiesz, tylko On tego zła nie widzi.

On nic nie widzi tak jak Ty.

22 581

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i mam już ukwiecony balkon. W tym tygodniu mam nadmiar szacownego, ciągle gdzieś się pojawia. Ech... na razie jakoś idzie.

Witam wszystkich nowych uzależnionych od miłości wink

22 582

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

widzicie piszecie ze toksyczni faceci robia z siebie ofiary, biora na litosc. u mnie nigdy czegos takiego nie bylo. on jest wlasnie mega 'twardy', przynajmniej tak sie zachowuje. i konsekwentny w tym ze nie chce. on chyba nie jest toksyczny. to ja jakos nie umiem zaalceptowac faktow. ze po prostu nie chce. co z tego ze dzisiaj rano wypilsmy kawe, pogadalismy troche o kwiatkach, porobilismy oboje cos na balkonie, potem ja wyjechalam na caly dzien, wrocilam - wypral mi moje rzeczy i rozwiesil, co z tego? jak on nie chce:/ moglam zostac u brata, ale nie!!! po jakiegos grzyba musialam przyjechac do domu - bo a noz bedzie w domu, a noz zamienimy jeszcze slowo, a noz.... oczywiscie go nie ma i oczywiscie jestem zla na sama siebie bo zamiast zostac u brata to przyjechalam i se teraz posiedze sama przed telewizorem. no ale jak sie glupim jest to tak jest...

22 583

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam,mnie równiesz zostawił mąż,trochę mu w tym pomogłam,5 dni już minęło,ale u mnie jest gorzej jesteśmy razem 8 lat i od samego początku było nie kolorowo,mamy dwoje dzieci,bardzo cierpie bo dzieci są z nim związani a ja nadal go bardzo kocham,tylko ze jego głównym problemem jest picie i rególarne lotki,nie raz mnie pobił,wyzwał i narobił innych żeczy,jak sie mam uwolnić z tej miłości

22 584

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kiedysbylam wiele razy chciałam Ci coś napisać, ale nie jestem pewna przekazu. Twój wątek czytałam od początku jak pojawiłaś się na forum (nie w naszym wątku).
Wiesz, mnie się wydaje, że u Was to po prostu rozstanie dwójki ludzi, którzy się kiedyś kochali i coś się zmieniło. Bo niestety życie to nie bajka, prawdą dorosłości jest, że miłość się może skończyć, nawet najprawdziwsza, a ludzie się zmieniają.
Nic dziwnego, że tak się czujesz, bo miałaś dobry związek (nic nie jest doskonałe).
No i trudno, że po rozpadzie małżeństwa pozbierasz się w dwa miesiące i z dnia na dzień to zaakceptujesz. Akceptacja przyjdzie, ale najpierw musisz przejść wszystkie etapy przez rozpacz, obojętność wściekłość itd.
Myślę, że świetnie sobie radzisz i do uzależnienia Ci daleko.

22 585

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki -dziekuje za Twoj post. wreszcie jakby czuje ze ktos to choc troche rozumie. ogolnie wiekszosc ludzi na forum tu i ogolnie, co do mojej sytuacji kieruje sie tak jakby stereotypami, stwierdzeniami ktore pasuja to wiekszosci sytuacji. nie mowie ze moja sytuacja jest wyjatkowa jakos. Ale wlasnie tak jak Ty teraz to ujelas, to jakos inaczej. ja naprawde zdaje sobie sprawe z tego co on mi zrobil w ostatnim czasie i ze nic tego nie usprwieliwi. Ale poza tym, wczesniej, to naprawde nie byla fikcja, byl naprawde zajebistym facetem i dobrze bo mnie tez niczego nie brakowalo. oczywiscie ze nie bylo idealnie bo gdyby bylo to nie bylibysy teraz w tej sytuacji w ktorej jestesmy. Ale nie podoba mi sie jak od razu kazdy zaczyna teskty typu: 'nie jest ciebie wart, nigdy cie nie kochal, olej go, zylas zludzeniami', manipuluje toba' itd. Ze tak czesto bywa - ok, ale u mnie te slowa nie pasuja. Bardziej tak jak napisalas Raki - czasem chyba cos sie konczy, jest to mozliwe, nawet prawdziwa milosc, nie wiem. ludzie sie zmieniaja, zmieniaja sie im priorytety, nie wiem, nie ma w sobie teraz woli, checi bycia juz ze mna i juz...

poki co nic robie. probuje zajmowac sie soba jak moge - fizycznie. tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli. i nei wiem jak sobie z tym poradzic...

22 586

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie smile
Jestem mega zmęczona i nie mam gramika siły na dyskotekę, która huczy za oknem smile Spakowałam się, bo 8.30 wybywamy do Jaskini Niedźwiedziej i potem 6-7 godzin do domu. Naderwałam solidnie dwie noce, trzecią spokojnie mogę sobie odpuścić, szczególnie, że przez pierwszą godzinę leciało tylko disco polo, a od prawie dwóch prezenter jakoś nie grzeszy świeżością utworów, czuję się jak rzeczywiście kuracjuszka w sanatorium (jesteśmy w Lądku) wink. Poza tym byliśmy dziś w Pradze i jakby troszkę mam jednak w nogach wink
Spać mi się nie chce, z tym zarwaniem to bardziej chodzi o wysiłek fizyczny i spożycie, więc dziś spokojnie, ile się da poczytam - bo zaległości mam spore - widzę smile

22 587

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

widzicie piszecie ze toksyczni faceci robia z siebie ofiary, biora na litosc. u mnie nigdy czegos takiego nie bylo. on jest wlasnie mega 'twardy', przynajmniej tak sie zachowuje. i konsekwentny w tym ze nie chce. on chyba nie jest toksyczny. to ja jakos nie umiem zaalceptowac faktow. ze po prostu nie chce. co z tego ze dzisiaj rano wypilsmy kawe, pogadalismy troche o kwiatkach, porobilismy oboje cos na balkonie, potem ja wyjechalam na caly dzien, wrocilam - wypral mi moje rzeczy i rozwiesil, co z tego? jak on nie chce:/ moglam zostac u brata, ale nie!!! po jakiegos grzyba musialam przyjechac do domu - bo a noz bedzie w domu, a noz zamienimy jeszcze slowo, a noz.... oczywiscie go nie ma i oczywiscie jestem zla na sama siebie bo zamiast zostac u brata to przyjechalam i se teraz posiedze sama przed telewizorem. no ale jak sie glupim jest to tak jest...

Nie zawsze biorą na litość, nie zawsze smile

22 588

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Raki -dziekuje za Twoj post. wreszcie jakby czuje ze ktos to choc troche rozumie. ogolnie wiekszosc ludzi na forum tu i ogolnie, co do mojej sytuacji kieruje sie tak jakby stereotypami, stwierdzeniami ktore pasuja to wiekszosci sytuacji. nie mowie ze moja sytuacja jest wyjatkowa jakos. Ale wlasnie tak jak Ty teraz to ujelas, to jakos inaczej. ja naprawde zdaje sobie sprawe z tego co on mi zrobil w ostatnim czasie i ze nic tego nie usprwieliwi. Ale poza tym, wczesniej, to naprawde nie byla fikcja, byl naprawde zajebistym facetem i dobrze bo mnie tez niczego nie brakowalo. oczywiscie ze nie bylo idealnie bo gdyby bylo to nie bylibysy teraz w tej sytuacji w ktorej jestesmy. Ale nie podoba mi sie jak od razu kazdy zaczyna teskty typu: 'nie jest ciebie wart, nigdy cie nie kochal, olej go, zylas zludzeniami', manipuluje toba' itd. Ze tak czesto bywa - ok, ale u mnie te slowa nie pasuja. Bardziej tak jak napisalas Raki - czasem chyba cos sie konczy, jest to mozliwe, nawet prawdziwa milosc, nie wiem. ludzie sie zmieniaja, zmieniaja sie im priorytety, nie wiem, nie ma w sobie teraz woli, checi bycia juz ze mna i juz...

poki co nic robie. probuje zajmowac sie soba jak moge - fizycznie. tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli. i nei wiem jak sobie z tym poradzic...

Ja się też w stereotypie nie zmieszczę, także uważam, że u Was się skończyło. I odbieram to tak, że jest Ci po prostu przykro i tęsknisz za tym co było, co jest naturalne. Ale na paranoję to jeszcze według mnie nie zakrawa smile

22 589

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

poki co nic robie. probuje zajmowac sie soba jak moge - fizycznie. tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli. i nei wiem jak sobie z tym poradzic...

Spokojnie. Przecież przewróciło Ci się do góry nogami życie. Planowałaś inaczej (planowaliście wspólnie). Nic dziwnego, że myślisz tyle o nim. Nie skupiaj się ani by myśleć, ani by nie, a może samo przejdzie. Daj sobie czas.
Kończy się, kończy.
I nawet najbardziej kryształowa i kochająca osoba, umie skrzywdzić. Z jakiś przyczyn na jego miejscu równie dobrze mogłabyś być Ty. Witaj w dorosłym świecie.
Trzymaj się ciepło i nie bój się, bo po tych ulewach w końcu wyjdzie słońce.

22 590

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Witajcie smile
Jestem mega zmęczona i nie mam gramika siły na dyskotekę, która huczy za oknem smile Spakowałam się, bo 8.30 wybywamy do Jaskini Niedźwiedziej i potem 6-7 godzin do domu. Naderwałam solidnie dwie noce, trzecią spokojnie mogę sobie odpuścić, szczególnie, że przez pierwszą godzinę leciało tylko disco polo, a od prawie dwóch prezenter jakoś nie grzeszy świeżością utworów, czuję się jak rzeczywiście kuracjuszka w sanatorium (jesteśmy w Lądku) wink. Poza tym byliśmy dziś w Pradze i jakby troszkę mam jednak w nogach wink
Spać mi się nie chce, z tym zarwaniem to bardziej chodzi o wysiłek fizyczny i spożycie, więc dziś spokojnie, ile się da poczytam - bo zaległości mam spore - widzę smile

Spokojnego powrotu. Super, że się wyszalałaś.
zofia282 nam w tej Ameryce przepadła.

22 591

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

poki co nic robie. probuje zajmowac sie soba jak moge - fizycznie. tylko ze ciagle cholera o nim mysle, ciagle. normalnie sama mam dosc!! naprawde mam sama juz siebie dosc i sama jestem zmeczona tym cialgym mysleniem o nim. ale normalnie to jakbym juz uzalezniona od tego byla. czuje jakby mojemu organizomowi czegos brakowalo, jakby cos bylo 'nietak' jak przez chwile mialabym o tym wszystkim nie myslec. ja naprawde wiem ze to jest zle, bo to niczego nie zmienia, ale nie wiem jak t ozatrzymac? bo ja nie jestem w jakiejs rozpaczy, nie placze, nie lamentuje, funkcjonuje jakos, tylko ciagle w glowie mi sie kotluja mysli. i nei wiem jak sobie z tym poradzic...

Spokojnie. Przecież przewróciło Ci się do góry nogami życie. Planowałaś inaczej (planowaliście wspólnie). Nic dziwnego, że myślisz tyle o nim. Nie skupiaj się ani by myśleć, ani by nie, a może samo przejdzie. Daj sobie czas.
Kończy się, kończy.
I nawet najbardziej kryształowa i kochająca osoba, umie skrzywdzić. Z jakiś przyczyn na jego miejscu równie dobrze mogłabyś być Ty. Witaj w dorosłym świecie.
Trzymaj się ciepło i nie bój się, bo po tych ulewach w końcu wyjdzie słońce.

tak, planowalismy inaczej.... a teraz on tak bardzo nie chce i nagorsze jest to ze ja nadal nie wiem dlaczego. Wiem, dlaczego mogl nie chciec w grudniu, kiedy caly kryzys sie zaczal, wiem nawet ze poddal sie po tygodniu staran po wyjsciu zdrady na jaw, bo byly takie emocje.... ok to moge zrozumiec jakos. ale teraz, minely kolejne 2 miesiace. mowi ze mnie szanuje. ze naprawde mnie kochal - i tak bylo, ze nie uwaza mnie za pomylke swojego zycia ani naszego malzenstwa, ze nie buduje zycia z nikim innym, ze tez mu tego szkoda - jego slowa. wiec dlaczego tak bardzo nie chce? naprawde uwaza ze zycie beze mnie da mu tyle wiecej? mozliwosci, wolnosci, szczescia? nie wiem, nie rozumiem tego... ale znowu przechodze etap w swojej glowie wychodzenia z tej chorej nadziei ktora sie nakarmilam, najadlam po ostatniej rozmowie tydzien temu. ja go nie skreslilam i chyba jeszcze dlugo nie bedzie tak, ze gdyby on przyszedl, chcial rozmawiac, chcial zmian - to ja bym go odprawila z kwitkiem. wiec takie sa fakty. ale na ta chwile naprawde musze jednak bardziej negatywnie sie na niego nastawic. nie chce, jest nieodpowiedzialny, nawet nie chcial sprobowac. 4 lata temu mial ochote sie oswiadczyc, mial ochote sie ozenic, a teaz po prostu nie ma juz ochoty probowac. swietnie. to nie.... ja wiem ze to bardzo swieze i ze jeszcze tu mieszka, wiec mam prawo czuc co czuje. przed tym sie nie bronie. bronie sie tylko przed sama soba wlasnie jesli chodzi o ciagle pisanie scenariuszy, o tym ze on moze o tym mysli, ze moze cos sie zmieni... ja ksie zmieni  - to bede wtedy myslec co dalej, a teraz powinnam myslec co dalej w tej sytuacji ktora jest...

22 592

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyśbyłam..jak ktoś mówi, że mu czegoś szkoda to to zostawia, olewa?

22 593

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm - no wlasnie. czyli co? pieprzy bez sensu? klamie? nie, odebralam to szczerze wszystko co mowil, bo to byla tylko 1 tska rozmowa i znam go jednak troche. sama tak myslalam, ze tez bedzie mu szkoda tego wszystkiego. no wlasnie, ale widac tylko troche mu szkoda, albo nie wiem po co tak gada, bo jak mi czegos szkoda to tego nie wyrzucam na smieci, zwlaszcza ze nie musze.

22 594 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-16 21:45:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Właśnie.

Jakbyś Ty odchodziła i powiedziałby, że mu szkoda to widać, że mu szkoda nie? A tak? Czego mu szkoda, co tak pieprzy? Szkoda mu podczas gdyTy jesteś i chcesz jeszcze raz spróbować, a On nic.
Mówi co innego niż robi.
Szkoda mu, ale odchodzi. Gdzie to się kupy trzyma?

22 595

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wszystko zawsze jest racjonalne. Nie racjonalizuj, ani tym bardziej analizuj. Najlepiej dla Ciebie byłoby się odciąć. Powiedz sobie, że jeśli to miłość to będziecie razem, jeśli już nie, to nie i żyj własnym życiem. Odcięcie pomoże Ci odseparować mózg od niego, a co za tym idzie analiz. Poproś go o szybszą wyprowadzkę. Liczy się Twój spokój.

22 596

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie warto starać się zrozumieć

22 597

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cholera wie, nie wiadomo jak kto myśli.

22 598

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Każdy z nas jest wolny (nie mówię tu o samowoli). nie wejdziesz w głowę i emocje drugiego. Tym bardziej ich nie zmienisz. Możesz tylko zapewnić szczęście sobie.

22 599

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no wlasnie, nie wiadomo...

wiesz z wyprowadzka to wlasnie tak, ze on od samiutkiego poczatku powiedzial ze sie wyprowadzi jak zniknie z kredytu (jak ustalilismy ze to ja zostaje w naszym mieszkaniu_) wiec on jest gotowy w kazdej chwili. to ja musze pojsc do banku i zaczac to zalatwiac. a ja wlasnie troche zwlekam  - pisalam o tym. raz ze wzgledow racjonalnych, bo narazie wyjezdzam niedlugo na wakacje i naprawde nie byloby mi to nareke zeby samej musiec placic wszystko JUZ, chce poczekac do koncu roku szkolnego, zeby ze tak powiem, mniec pewnosc ze od wrzesnia mam nadal prace,no ale z 2 strony chcialam dac nam jeszcze troche czasu...

22 600

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Każdy z nas jest wolny (nie mówię tu o samowoli). nie wejdziesz w głowę i emocje drugiego. Tym bardziej ich nie zmienisz. Możesz tylko zapewnić szczęście sobie.

Prawda smile

22 601

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jedz, odpocznij, minie trochę czasu...

22 602

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Mam kryzys i muszę to z siebie wyrzucić.

Znowu mnie dopadł ten ból. Nie mogę zrozumieć, dlaczego on jest taki zimny. Mówi, że kocha, a jednocześnie jest taki oschły, lodowaty. Jeszcze miesiąc temu czułe słówka, a teraz kompletny mur między nami. Dziewczyny skąd się bierze u nich takie bezduszne traktowanie?? Nie dam rady przytoczyć słów, nie ma w nich wyzwisk, ale sprawiają ogromny ból. Nie wiem czy to ja jestem tak rozchwiana emocjonalnie i mnie to rani, ale skoro słyszy mój płacz, dlaczego go to jeszcze bardziej rozjusza. Dlaczego po 4 latach związku my nie umiemy już rozmawiać ze sobą?? Ostatnie nasze rozmowy miałam wrażenie, że są takie na siłę. Każdy mówi coś od siebie, ale nie ma wzajemnego zainteresowania. I znów słyszę, że to moje urojenia. ALe takie rzeczy się czuję, ton głosu, itp. czuje się czy kogoś to interesuje. Nie mogę się pogodzić, że nam się ta miłość tak rozpieprzyła. Nie kogę przeboleć, że nie ma tego co kiedyś. Nawet gdy odchodziłam, to zawsze było inaczej. On mówi, że kocha a ja nie czuje tej miłości. Czy to możliwe, że ja się odkochałam i oceniam przez pryzmat własnej osoby?? Jestem tak beznadziejnym przypadkiem. Nie chce  z nim być, ale potrzebuję tego żeby na koniec mimo wszystko o mnie walczył. Jak kiedyś. Wcześniej myślałam, że jestem po prostu próżna, ale to chyba ten głód miłości. Ciągle mam wrażenie, że nie kocham już go, ale piekielnie mnie boli ta strata. Kurcze nawet nie umiem Wam opisać, co tak naprawdę mam na myśli.

Tak mi strasznie źle! Nie umiem siebie zrozumieć i mama wrażenie, że zaraz się uduszę!

Tacy faceci karmią się nami dopóki tego potrzebują, dopóki mają czym. chodzi mi o to, że
kobieta kzb pod wpływem uczuć/uzależnienia zmienia się, przestaje byc silna lub słaba do wyboru
i coś zaczyna takiemu przeszkadzać, a to oznacza tylko jedno nigdy mu nie bedzie dobrze, bo związek ewoluuje, a to dla nich złe, niebezpieczne. Chętnie zatrzymaliby czas w początkowym etapie gdzie motylki w brzuchu mile łechcą (kurcze mnie nic nie łechtało, raczej bolał mnie brzuch wink ) Etap spokojnej stabilizacji to nuda a nie miłość. A miłość to własne spokój, bezpieczeństwo, pewność. ..ale czy z kkzb nie jest podobnie?

Witajcie.
Nasunęło mi się i korzystając w wolnej chwili napisałam ale niestety sama nie mam najlepszego nastroju. Zabka min pisała: ale pisz.  Pomijając mega zmęczenie i brak czasu plus frustrację  wściekłość nie mam chęci na czytane czegokolwiek, to nie umiem ,,być'', przeżywać wspólnie ;(

22 603

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I tak bywa Liv.
Mnie dziś też trochę lrzemieliło. Pozdrawiam smile

22 604

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Buziaki Hm.. dobranoc czytającym smile

22 605

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam forum po kolei, strona po stronie.


Dzis mi teoche lepiej, moze to zasługa leków. Jestem spokojniejsza. Nie czekam jak wariatka czy on zadzwoni, czy może raczy się ze mna spotkać. Powiedziałam mu zeby nie dzwonil bo nie chce go wiecej widzieć.  To koszmar, pewnie znacie to uczucie.  Czy może zauwazy, czy powie cos miłego.  Dramat, dramat, ze na to pozwiliłam. A mam juz dobrze po 30 ....ech... 

Napisałabym co dla niego robiłam zeby zasłuzyc na uczucie ale po prostu mi wstyd... Wiem, ze to efekt potwornego głodu miłości.


I ta moja misja pomagania... 

dziewczyny, z drugiej strony czy to dziwne, ze chcemy byc kochane, zauważane, otoczone troską i miec koło siebie oddanego faceta?
I gdzie zaczyna sie granica? Bo ja ciągle chciałam więcej a wtedy on oddalał sie wprost proporcjonalnie.

Przepraszam, ze tak nawijam tylko o sobie ale jestem chyba w najgorszym stadium ...

22 606

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Śpię na chodząco - wychodzą braki w łazęgowaniu! Dziś w drodze powrotnej padłam nie wiem kiedy na godzinę tuląc się do własnej torebki!!! smile Otworzyłam oko, jak dziewczyny postanowiły zawinąc na obiad i zjadłam go na śpiąco, kawa podziałała dopiero po powrocie do autka smile
Poczytałam wczoraj, ale siły na pisanie nie miałam. I dziś też nie mam smile I to chyba bardzo dobrze wink

Naprawdę cieszę się, że jestem już w domu smile W domu! smile
Choć w Stołowe chciałabym wrócić - super ziemia na tygodniowy minimum wypad z plecakiem i zwiedzanie tego co się pod oko nawinie... Co 5-10 km można stanąć i gdzieś zajrzeć.... Zresztą mieliśmy rewelacyjną przewodniczkę, jakby co - mogę polecić smile
Praga? Cudna smile Kolejny tydzień, by przełazęgować uliczkami smile Na razie zapłaciłam frycowe za napawanie się widokami i zdjątka są do d... smile Ale ja tak już mam, następnym razem będą lepsze wink Na spokojnie smile I znowu pogłaszczę Nepomucka wink
A! Jak ktoś lubi piwo, to Staropramen jest najrewelacyjniejszy smile Jak dla mnie, reszta się chowa smile

Na szczęście jutro mam urlop smile

Było trochę wachnięć związanych z dzieciakami i jaśnie tatuńciem, ale rzuciłam telefonem i dziś jakby stonował. Już dziś bez szczegółów, ale .... tatuś dzieci odprowadził i pobiegł na przystanek po reklamówkę z zabawkami i praniem.... Bo mu się jakoś zapomniało zabrać... tongue tongue tongue Była, na szczęście, bo na same kucyki Pony wywaliłby z 300 zł!

Idę spac smile

22 607

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

Buziaki Hm.. dobranoc czytającym smile

wink

22 608

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

Czytam forum po kolei, strona po stronie.


Dzis mi teoche lepiej, moze to zasługa leków. Jestem spokojniejsza. Nie czekam jak wariatka czy on zadzwoni, czy może raczy się ze mna spotkać. Powiedziałam mu zeby nie dzwonil bo nie chce go wiecej widzieć.  To koszmar, pewnie znacie to uczucie.  Czy może zauwazy, czy powie cos miłego.  Dramat, dramat, ze na to pozwiliłam. A mam juz dobrze po 30 ....ech... 

Napisałabym co dla niego robiłam zeby zasłuzyc na uczucie ale po prostu mi wstyd... Wiem, ze to efekt potwornego głodu miłości.


I ta moja misja pomagania... 

dziewczyny, z drugiej strony czy to dziwne, ze chcemy byc kochane, zauważane, otoczone troską i miec koło siebie oddanego faceta?
I gdzie zaczyna sie granica? Bo ja ciągle chciałam więcej a wtedy on oddalał sie wprost proporcjonalnie.

Przepraszam, ze tak nawijam tylko o sobie ale jestem chyba w najgorszym stadium ...

Kam jedną odpowiedz, z karalucha motylka nie zrobisz.
Od niektórych nie można wymagać pesnych rzeczy których potrzebujemy, bo oni nie potrafią namnich dać.
To tak jakby wymagać od kota żeby szczekał smile

Pozdrawiam Żabko smile

22 609

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dobrze. rozmawialam z nim jeszcze. proste pytanie: dlaczego tak bardzo nie chcesz? 'bo tu jest pusto, bo cie juz nie kocham, zrozum to' czego nie mozesz miec zyjac ze mna? ' szczescia, nie bede z toba szczesliwy, jestem tego pewien' dlaczego? 'bo cie juz nie kocham'. 'nie chce, nie wierze w to, nigdy nie bedziemy juz razem'. dlaczego nie chcesz dac szansy? 'bo nie bede sie do niczego zmuszal, koniec, nie czuje juz nic, nie bede sie zmuszal' 'podjalem decyzje i zrozum to, zaakceptuj, nie ludz sie, nie mialem jeszcze przez chwile nawet watpliwosci ze to byla zla dezycja, rozumiesz?'

i po co sie ludze 2 miesiace, po co pisze scenariusze, iluzje, lepiej bylo go wczesniej zapytac jeszcze raz, wyzbyl by mnie zludzen. dlaczego ja nie potrafie w to uwierzyc? dlaczego ja sie ludzilam ze to niemozliwe zeby on juz nic nie czul? Boze, czuje jakbym cofnela sie w czasie gdzie. przeciez wiedzialam to, od 2 miesiecy, a czulam od 6. nie wiem czy jutro pojde do pracy... po raz pierwszy nie czuje ze dam rade...

i jak tu zyc? jak miec nadzieje? na co? po co? jestem katoliczka, mam ja miec tak? owszem, moze na to ze bedzie jeszcze dobrze ogolnie w moim zyciu, ale przeciez nie na to, ze bedziemy jeszcze razem. przeciez on mowi jasno i wyraznie. Boze dlaczego to tak musi byc?:( nie dlaczego cierpie, ja wiem ze cierpienie jest potrzebne, ze uszlachetnia, nie chce zeby bylo latwo i kolorowo, ale dlaczego ktos kto kocha, przestaje? ponoc milosc nigdy nie ustaje!!!! on mnie kochal. a jednak przestal!!! jak to zrozumiec?

22 610

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kiedysbylam... Witaj Kochana :*

Siedzę sobie sama w pustym pokoju, mając za ścianą swojego ukochanego mężczyznę, który ZNOWU postanowił mnie zostawić... zobaczyłam, że jesteś zalogowana i postanowiłam uściskać Cię z całej siły chociaż wirtualnie. Teksty typu "cierpienie uszlachetnia" to w takiej sytuacji kompletne pierdoły! Widzą o tym te, które faktycznie kiedyś cierpiały. Serce boli po stracie i nic się z tym nie zrobi. Po prostu przejdzie... niestety dopiero z czasem.

Nie znam całej Twojej historii, więc nie zamierzam dawać Ci jakichś nieadekwatnych rad.
Wiem jedynie, że bardzo często mężczyznom potrzeba zamknąć się w pustelni na tydzień, miesiąc lub dwa, by dojść do ładu z własnymi emocjami. My w tym czasie wariujemy, bo usłyszałyśmy przecież masę obelg i przykrych słów, które bierzemy sobie do serca. To cholernie boli. Żyjesz gdzieś obok, wegetujesz, jesteś cieniem samej siebie. Czasem przyzwyczajasz się do nowego trybu jeszcze zanim on wyjdzie ze swojego pudełka i przestaje Ci zależeć czy to kiedyś nastąpi, a czasem on wychodzi odmieniony i rozmawiacie pół nocy drugie pół namiętnie się kochając.

Skoro tak bardzo tego chce, daj mu tę wolność. Nie płaszcz się, nie trać resztek godności, spróbuj być silna. Wbrew temu, jak być powinno nasza słabość w takim momencie utwierdza ich w przekonaniu, by odejść, siła imponuje.

I posłuchaj Kasi Cerekwickiej - "Siłaczka"... mnie pomaga wink

Całuję Cię i ściskam mocno.

22 611

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
quest33 napisał/a:

Powiedziałam mu zeby nie dzwonil bo nie chce go wiecej widzieć.  To koszmar, pewnie znacie to uczucie.  Czy może zauwazy, czy powie cos miłego.  Dramat, dramat, ze na to pozwiliłam. A mam juz dobrze po 30 ....ech...

Podstawowy błąd, który pewnie królował w małych rzeczach. Skoro tak powiedziałaś, czemu czekasz na telefon i "aż się zorientuje". Dobrze, że nie dzwoni, bo przecież Cię posłuchał.
Zobacz jakie to głupie.

quest33 napisał/a:

dziewczyny, z drugiej strony czy to dziwne, ze chcemy byc kochane, zauważane, otoczone troską i miec koło siebie oddanego faceta?
I gdzie zaczyna sie granica? Bo ja ciągle chciałam więcej a wtedy on oddalał sie wprost proporcjonalnie.

Ale nie kosztem siebie!
To nie dziwne, że mamy pragnienia, by z kimś dzielić życie, albo budować rodzinę. Tylko najpierw musimy je odkryć - co chcemy, a owo chcenie przez lata może się zmieniać. Do tego nie z takimi facetami! Nie masz głodu miłości a emocji. Gdybyś dostała kochanie, uwagę, troskę i oddanie mężczyzny zwiałabyś z nudów. KKZB tego nie może znieść. Potrzebuje trzęsień ziemi.

22 612

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

dobrze. rozmawialam z nim jeszcze. proste pytanie: dlaczego tak bardzo nie chcesz? 'bo tu jest pusto, bo cie juz nie kocham, zrozum to' czego nie mozesz miec zyjac ze mna? ' szczescia, nie bede z toba szczesliwy, jestem tego pewien' dlaczego? 'bo cie juz nie kocham'. 'nie chce, nie wierze w to, nigdy nie bedziemy juz razem'. dlaczego nie chcesz dac szansy? 'bo nie bede sie do niczego zmuszal, koniec, nie czuje juz nic, nie bede sie zmuszal' 'podjalem decyzje i zrozum to, zaakceptuj, nie ludz sie, nie mialem jeszcze przez chwile nawet watpliwosci ze to byla zla dezycja, rozumiesz?'

i po co sie ludze 2 miesiace, po co pisze scenariusze, iluzje, lepiej bylo go wczesniej zapytac jeszcze raz, wyzbyl by mnie zludzen. dlaczego ja nie potrafie w to uwierzyc? dlaczego ja sie ludzilam ze to niemozliwe zeby on juz nic nie czul? Boze, czuje jakbym cofnela sie w czasie gdzie. przeciez wiedzialam to, od 2 miesiecy, a czulam od 6. nie wiem czy jutro pojde do pracy... po raz pierwszy nie czuje ze dam rade...

i jak tu zyc? jak miec nadzieje? na co? po co? jestem katoliczka, mam ja miec tak? owszem, moze na to ze bedzie jeszcze dobrze ogolnie w moim zyciu, ale przeciez nie na to, ze bedziemy jeszcze razem. przeciez on mowi jasno i wyraznie. Boze dlaczego to tak musi byc?:( nie dlaczego cierpie, ja wiem ze cierpienie jest potrzebne, ze uszlachetnia, nie chce zeby bylo latwo i kolorowo, ale dlaczego ktos kto kocha, przestaje? ponoc milosc nigdy nie ustaje!!!! on mnie kochal. a jednak przestal!!! jak to zrozumiec?

Przytulam. Tak bywa, zdarza się. Nie chciałabyś doświadczyć utraty uczuć do wcześniej najukochańszego człowieka. To też trudne. Wiem, przechodziłam. I patrzenie jak cierpi.
Wiem, że to obrazi Twoje uczucia (też byłam latami katoliczką), ale ta nieustająca miłość to w bajkach o Jezusie jest. Chociaż możemy porobić teorie teraz. Uczy się nas od dziecka, że jak już się zakochamy to potem do usranej śmierci kochać będziemy i nas będą kochać. Ale rzeczywistość jest inna, dlatego proponuję otworzyć oczy i już się nie modlić.

Cierpienie nie uszlachetnia. Poczytaj wątek i to o cierpieniu. Ja niedawno ostatecznie wybrałam filozofię religijną życia, właśnie przez owo "cierpienie", bo dokładnie to eksponuje chrześcijaństwo. A życie jest by być, żyć, uśmiechać się. To nie egoizm. Z takim uśmiechem będzie łatwiej też ludziom wokół, nie mówiąc o dzieciach. To takie proste wytłumaczenie (może nawet by sterować ludźmi, że cierpienie jest takie dobre dla nas.

Polecam jeszcze raz artykuł na PRAcoWNI, dla Ciebie w kontekście Boga.

22 613

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

dobrze. rozmawialam z nim jeszcze. proste pytanie: dlaczego tak bardzo nie chcesz? 'bo tu jest pusto, bo cie juz nie kocham, zrozum to' czego nie mozesz miec zyjac ze mna? ' szczescia, nie bede z toba szczesliwy, jestem tego pewien' dlaczego? 'bo cie juz nie kocham'. 'nie chce, nie wierze w to, nigdy nie bedziemy juz razem'. dlaczego nie chcesz dac szansy? 'bo nie bede sie do niczego zmuszal, koniec, nie czuje juz nic, nie bede sie zmuszal' 'podjalem decyzje i zrozum to, zaakceptuj, nie ludz sie, nie mialem jeszcze przez chwile nawet watpliwosci ze to byla zla dezycja, rozumiesz?'

i po co sie ludze 2 miesiace, po co pisze scenariusze, iluzje, lepiej bylo go wczesniej zapytac jeszcze raz, wyzbyl by mnie zludzen. dlaczego ja nie potrafie w to uwierzyc? dlaczego ja sie ludzilam ze to niemozliwe zeby on juz nic nie czul? Boze, czuje jakbym cofnela sie w czasie gdzie. przeciez wiedzialam to, od 2 miesiecy, a czulam od 6. nie wiem czy jutro pojde do pracy... po raz pierwszy nie czuje ze dam rade...

i jak tu zyc? jak miec nadzieje? na co? po co? jestem katoliczka, mam ja miec tak? owszem, moze na to ze bedzie jeszcze dobrze ogolnie w moim zyciu, ale przeciez nie na to, ze bedziemy jeszcze razem. przeciez on mowi jasno i wyraznie. Boze dlaczego to tak musi byc?:( nie dlaczego cierpie, ja wiem ze cierpienie jest potrzebne, ze uszlachetnia, nie chce zeby bylo latwo i kolorowo, ale dlaczego ktos kto kocha, przestaje? ponoc milosc nigdy nie ustaje!!!! on mnie kochal. a jednak przestal!!! jak to zrozumiec?

Jak niewielu facetów potrafi tak rozmawiać. Potrafi wprost odpowiedzieć ns pytania.

Nie analizuj, nie staraj się zrozumieć, bo nie zrozumiesz.
Stało się i już.
Wiem, że trudno się z tym pogodzić.
Dobrze jest czasem usłyszeć coś wprost.
Nie analizuj, nie krzywdz siebie samej. Analizowanie rani, bo wnioski są smutne.

22 614

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
virtuallna napisał/a:

kiedysbylam... Witaj Kochana :*

Siedzę sobie sama w pustym pokoju, mając za ścianą swojego ukochanego mężczyznę, który ZNOWU postanowił mnie zostawić... zobaczyłam, że jesteś zalogowana i postanowiłam uściskać Cię z całej siły chociaż wirtualnie. Teksty typu "cierpienie uszlachetnia" to w takiej sytuacji kompletne pierdoły! Widzą o tym te, które faktycznie kiedyś cierpiały. Serce boli po stracie i nic się z tym nie zrobi. Po prostu przejdzie... niestety dopiero z czasem.

Nie znam całej Twojej historii, więc nie zamierzam dawać Ci jakichś nieadekwatnych rad.
Wiem jedynie, że bardzo często mężczyznom potrzeba zamknąć się w pustelni na tydzień, miesiąc lub dwa, by dojść do ładu z własnymi emocjami. My w tym czasie wariujemy, bo usłyszałyśmy przecież masę obelg i przykrych słów, które bierzemy sobie do serca. To cholernie boli. Żyjesz gdzieś obok, wegetujesz, jesteś cieniem samej siebie. Czasem przyzwyczajasz się do nowego trybu jeszcze zanim on wyjdzie ze swojego pudełka i przestaje Ci zależeć czy to kiedyś nastąpi, a czasem on wychodzi odmieniony i rozmawiacie pół nocy drugie pół namiętnie się kochając.

Skoro tak bardzo tego chce, daj mu tę wolność. Nie płaszcz się, nie trać resztek godności, spróbuj być silna. Wbrew temu, jak być powinno nasza słabość w takim momencie utwierdza ich w przekonaniu, by odejść, siła imponuje.

I posłuchaj Kasi Cerekwickiej - "Siłaczka"... mnie pomaga wink

Całuję Cię i ściskam mocno.

Mądra kobieto smile

22 615

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja także jak najbardziej polecam Pracownię.
Wiara...no cóż.

22 616

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak, jeszcze dzis rano zanim wyszedl do pracy - powtorzyl, on mial i ma dosc, chce oddychac, a ja mu nie daje. ok, tak bylo, wiem ,zrozumialam, przyznalam, ale myslalam ze uwierzyl ze moglo sie cos zmienic w moim mysleniu. ale nie. on po prostu nadal uwaza ze taka jestem i koniec, niewazne. ja nie chce go unieszczesliwiac, nigdy nie chcialam, chcialam jego szczescia. i nadal chce. wiec nie idzie... skoro tak bardzo byl nieszczesliwy, a najwyrazniej byl, nie bedzie - z nia, sam, z kimkolwiek. trudno. musze to jakos przezyc sad

22 617

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
virtuallna napisał/a:

kiedysbylam... Witaj Kochana :*

Siedzę sobie sama w pustym pokoju, mając za ścianą swojego ukochanego mężczyznę, który ZNOWU postanowił mnie zostawić... zobaczyłam, że jesteś zalogowana i postanowiłam uściskać Cię z całej siły chociaż wirtualnie. Teksty typu "cierpienie uszlachetnia" to w takiej sytuacji kompletne pierdoły! Widzą o tym te, które faktycznie kiedyś cierpiały. Serce boli po stracie i nic się z tym nie zrobi. Po prostu przejdzie... niestety dopiero z czasem.

Nie znam całej Twojej historii, więc nie zamierzam dawać Ci jakichś nieadekwatnych rad.
Wiem jedynie, że bardzo często mężczyznom potrzeba zamknąć się w pustelni na tydzień, miesiąc lub dwa, by dojść do ładu z własnymi emocjami. My w tym czasie wariujemy, bo usłyszałyśmy przecież masę obelg i przykrych słów, które bierzemy sobie do serca. To cholernie boli. Żyjesz gdzieś obok, wegetujesz, jesteś cieniem samej siebie. Czasem przyzwyczajasz się do nowego trybu jeszcze zanim on wyjdzie ze swojego pudełka i przestaje Ci zależeć czy to kiedyś nastąpi, a czasem on wychodzi odmieniony i rozmawiacie pół nocy drugie pół namiętnie się kochając.

Skoro tak bardzo tego chce, daj mu tę wolność. Nie płaszcz się, nie trać resztek godności, spróbuj być silna. Wbrew temu, jak być powinno nasza słabość w takim momencie utwierdza ich w przekonaniu, by odejść, siła imponuje.

I posłuchaj Kasi Cerekwickiej - "Siłaczka"... mnie pomaga wink

Całuję Cię i ściskam mocno.
Mądra kobieto smile

Każdy z nas potrzebuje czasem izolacji, bycia samemu. Nie żyjemy w symbiozie. Jesteśmy wolnymi odrębnymi jednostkami. Czasem ta chęć symbiozy z naszej strony i wieczna nierozłąka, powodują, że drugi człowiek i my sami nie wytrzymują tej klatki.
Miłość do siebie, pozwala spokojnie podejść do tego o czym piszesz u partnera - czyli jego czasu dla siebie, i nam samym pozwala dać sobie czas, gdy tego potrzebujemy. Szacunek do własnych i cudzych emocji, zamiast strachu. Wolność.
Jednak to jest coś innego, dotyczy sytuacji, gdy ktoś się z nami nie rozstaje.

22 618 Ostatnio edytowany przez raki (2013-06-17 10:33:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jak niewielu facetów potrafi tak rozmawiać. Potrafi wprost odpowiedzieć ns pytania.

A my potrafimy ? ;(
Wciąż ta komunikacja.
Fajnie, że jest szczery.

****

Zapomniałabym, na dobry początek dnia, zasłyszane w radiu. Lubię poniedziałkową podróż do pracy smile i piosenki, dodające energii...
[url=http://www.youtube.com/watch?v=e2XP5cc-AAQ]Nim stanie się tak [/ur]
Trzy cytaty:

Zimny poniedziałek
Gorącą stanie się niedzielą
...

Choć mało rozumiem
A dzwony fałszywe
Coś mówi mi, że
Jeszcze wszystko będzie możliwe
....

Nim stanie się tak
Jak gdyby nigdy nic nie było
Nim stanie się tak
JAK GDYBY NIGDY NIC

Miłego dnia smile

kiedysbylam Dlaczego masz się zmieniać dla niego?! Skoro nie chcesz popełniać więcej błędów, to przestań już teraz. I niech Ci zależy na własnym szczęściu, wtedy też dasz szczęście innym.
Przeświadczenie, że nasze poświęcanie, a nawet cierpienie, może kogoś uszczęśliwić jest głupotą. tak jak nikogo nie uszczęśliwią inne negatywne emocje - złość, zazdrość i takie tam. To wszystko jedno i to samo.

22 619

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie jest szczery! nie kocha mnie - bo zakochal sie w niej. a tego nie powiedzial. nie kocha mnie, zostawiajac mnie z mysla ze widocznie musialam zrobic cos tak zlego, ze przestal mnie kochac i byl taki nieszczesliwy. to jest chore! jak bardzo wartosciowa osoba bym nie byla, wiem ja kdbalam o ten zwiazek i sie staralam, naprawde nie moge sobie nic zarzucic. tzn popelnilam bledy teraz t owiem, ale nie celowo, nie mialam momentu kiedy osiadlam bym na laurach, wierzac ze cos mi sie nalezy!! ciagle dbalam jak potrafilam o niego, o nasz zwiazek i dom!! i mimo ze to wiem, jak on mnie zostawia w takim kontekscie to i tak czujesz sie jak nic, zero!! rycze dzisiaj jak bobr. zdjelam maske, nie chcialam normalnie juz funkcjonowac, dlatego nie pojechalam do pracy. tak plakalam po samym rozstaniu od razu, jak bylam u brata. dzisiaj przezywam to od nowa, jakbym drugi raz dowiedziala sie o tym samym.... porazka jakas

22 620

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

tak, jeszcze dzis rano zanim wyszedl do pracy - powtorzyl, on mial i ma dosc, chce oddychac, a ja mu nie daje. ok, tak bylo, wiem ,zrozumialam, przyznalam, ale myslalam ze uwierzyl ze moglo sie cos zmienic w moim mysleniu. ale nie. on po prostu nadal uwaza ze taka jestem i koniec, niewazne. ja nie chce go unieszczesliwiac, nigdy nie chcialam, chcialam jego szczescia. i nadal chce. wiec nie idzie... skoro tak bardzo byl nieszczesliwy, a najwyrazniej byl, nie bedzie - z nia, sam, z kimkolwiek. trudno. musze to jakos przezyc sad

A, nie dajesz mu oddychać. Nie dajesz?
No jakby nie obwinił to nie był by sobą.

Posty [ 22 556 do 22 620 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 346 347 348 349 350 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026