netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 294 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 344 345 346 347 348 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 426 do 22 490 z 26 310 ]

22 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A gdzie inne kobiety sie podzialy ??? Liv, Beosa, Anstawia !!!

A o co chodzi???

O nic tongue Spytac sie nie mozna tongue ?

I tak nie uwierzysz tongue

22 427

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

Nie gryzą, czy się już nie czuje? tongue tongue tongue
Tak pytam, bo hotel nad rzeczką jest wink

Nie gryzą, nie gryzą smile

22 428

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A o co chodzi???

O nic tongue Spytac sie nie mozna tongue ?

I tak nie uwierzysz tongue

Co racja to racja tongue

22 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull - jaka bylam przed nim? nie wiem wlasnie. p sycholog doszlysmy juz do tego, ze nie ma i nigdy nie bylo mnie jako mnie samej. jestem dosc mloda. od 15 roku zycia miaalm chlopaka - przez 6-7 lat. jak na taki mlody wiek byl to powazny 'zwiazek'. rodzice sie znali, widywalismy sie codziennie, po 18tce zostawalismy u siebie na noc. posypalo sie. wyjechalam do londynu. poznalam meza - ostatnie 6 lat prawie. i tyle 'mnie'. nigdy nie bylam sama. mialam kolezanki, przyjaciolki, znajomych, ale to wszystko wiazalo sie z druga polowka - najpierw z tym 1 chlopakiem, potem teraz z mezem. bo tego chcialam, to lubilam. lubilam czas spedzac z mezem. do kina, na zakupy, na impreze, na wakacje, na kregle. po prostu to mi najwieksza przyjemnosc sprawialo. jak go nie bylo, byl w pracy lub cokolwiek - wtedy potrafilam sobie zroganizowac czas - kolezanki, wyjscia, ale priorytetem dla mnie wlasnie byl on. nie wiem wiec co lubie, jaka jestem...? o czym marze? marzylam zawsze o normalnej rodzinie i myslalam ze udalo nam sie ja stworzyc... nie wiem o czym marze teraz sad( co jest wazniejsze od rodziny...? nie wiem, pewnie chce sie rozwijac, poznawac nowych ludzi...

Zabka - no wiec wlasnie. pewnie macie wszyscy racje, pewnie kazda kobieta sie tak ludzi, myslac ze po prostu jej maz/ facet jest naprawde 'wyjatkowy', inny od reszty... ja wiem ze teraz to nic nie znaczy, ze sie nic nie zmienilo, ja po prostu ludze sie ze mogloby sie jeszcze zmienic. dlaczego nie zapytam? no bo wiem to - ze on nie chce ze mna byc - tak twierdzi. dopiero co byla rozmowa wlasnie w piatek-opisane jest wszytko w moim watku, gdzie pomimo wielu dobrych rzeczy ktore powiedzial, jego motto przewodznie jest: 'podjalem juz decyzje i chocbym mial jej zalowac to jej nie zmienie'... wiec ja wiem ze on nie chce. ludze sie tylko ze ma jednak jakies watpliwosci i ze moglby te decyzje zmienic. wszystko jest takie swieze. minely dopiero 2 miesiace odkad zdrada wyszla na jaw i od rozostania.  a czas naprawde wiele zmienia, daje dystans, a dystans pozwala spojrzec bez emocji, albo z innymi emocjami...

nie wiem, mam wrazenie ze trace czas... ale z 2 strony przynajmniej bede miala poczucie ze zrobilam wszystko.... po prostu dopoki on sie nie wyprowadzi to ja chyba ciagle bede sie ludzic... i sama przeciagam to troche. z 2 strony nie chcr zeby sie JUZ wyprowadzal, bo tak jak mowie - bardzo swieze to jest wszystko - 2 miesiace. ehh ciezkie to wszystko

22 430 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 16:25:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedysbylam czytalas juz cos ?

kiedysbylam napisał/a:

nie wiem, mam wrazenie ze trace czas... ale z 2 strony przynajmniej bede miala poczucie ze zrobilam wszystko....

Czyli wiesz, ze nic z tego nie bedzie ale liczysz na cud sad
A Ty go kochasz czy tylko nie chcesz byc sama ? Po co Ci on potrzebny ? Chcesz tak zyc jak do tej pory ? Nigdy nie marzylas o innym partnerze ?

22 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Kochanie to chodzi o to, że ja właśnie odepchnęłam ten ból od siebie i szłam do przodu ale okazało się, że doszłam do ściany. Ja taplam się w dzieciństwie, dziecko narcystycznych rodziców, mechanizmy, etc.

Po prostu zaczęłam miec problemy z wyrażaniem emocji i rozładowywaniem napięć. Dlatego postanowiłyśmy z terapeutką wrócić do tego. Czasem tak trzeba. Zdecydowanie nie na długo, ale musze się w końcu doprowadzić do płaczu bo dłużej nie wytrzymam. Ja chcę się poryczeć, a nie mogę sad.

Ehdi nie musisz nic !!! A moze wcale tu o placz nie chodzi ? Moze o zlosc ? Przeciez mozna wyladowac zlosc bez placzu smile
Poryczysz sie moze a zlosc zostanie sad Nie wiem czy o to chodzi ale ja tak mialam !!!

Happy ale ja chcę płaczu !!! Błagam nie mów mi czego potrzebuję !! JA TEGO POTRZEBUJĘ !!!

22 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyfull - jaka bylam przed nim? nie wiem wlasnie. p sycholog doszlysmy juz do tego, ze nie ma i nigdy nie bylo mnie jako mnie samej. jestem dosc mloda. od 15 roku zycia miaalm chlopaka - przez 6-7 lat. jak na taki mlody wiek byl to powazny 'zwiazek'. rodzice sie znali, widywalismy sie codziennie, po 18tce zostawalismy u siebie na noc. posypalo sie. wyjechalam do londynu. poznalam meza - ostatnie 6 lat prawie. i tyle 'mnie'. nigdy nie bylam sama. mialam kolezanki, przyjaciolki, znajomych, ale to wszystko wiazalo sie z druga polowka - najpierw z tym 1 chlopakiem, potem teraz z mezem. bo tego chcialam, to lubilam. lubilam czas spedzac z mezem. do kina, na zakupy, na impreze, na wakacje, na kregle. po prostu to mi najwieksza przyjemnosc sprawialo. jak go nie bylo, byl w pracy lub cokolwiek - wtedy potrafilam sobie zroganizowac czas - kolezanki, wyjscia, ale priorytetem dla mnie wlasnie byl on. nie wiem wiec co lubie, jaka jestem...? o czym marze? marzylam zawsze o normalnej rodzinie i myslalam ze udalo nam sie ja stworzyc... nie wiem o czym marze teraz sad( co jest wazniejsze od rodziny...? nie wiem, pewnie chce sie rozwijac, poznawac nowych ludzi...

Zabka - no wiec wlasnie. pewnie macie wszyscy racje, pewnie kazda kobieta sie tak ludzi, myslac ze po prostu jej maz/ facet jest naprawde 'wyjatkowy', inny od reszty... ja wiem ze teraz to nic nie znaczy, ze sie nic nie zmienilo, ja po prostu ludze sie ze mogloby sie jeszcze zmienic. dlaczego nie zapytam? no bo wiem to - ze on nie chce ze mna byc - tak twierdzi. dopiero co byla rozmowa wlasnie w piatek-opisane jest wszytko w moim watku, gdzie pomimo wielu dobrych rzeczy ktore powiedzial, jego motto przewodznie jest: 'podjalem juz decyzje i chocbym mial jej zalowac to jej nie zmienie'... wiec ja wiem ze on nie chce. ludze sie tylko ze ma jednak jakies watpliwosci i ze moglby te decyzje zmienic. wszystko jest takie swieze. minely dopiero 2 miesiace odkad zdrada wyszla na jaw i od rozostania.  a czas naprawde wiele zmienia, daje dystans, a dystans pozwala spojrzec bez emocji, albo z innymi emocjami...

nie wiem, mam wrazenie ze trace czas... ale z 2 strony przynajmniej bede miala poczucie ze zrobilam wszystko.... po prostu dopoki on sie nie wyprowadzi to ja chyba ciagle bede sie ludzic... i sama przeciagam to troche. z 2 strony nie chcr zeby sie JUZ wyprowadzal, bo tak jak mowie - bardzo swieze to jest wszystko - 2 miesiace. ehh ciezkie to wszystko

Czyżby KKZB?

22 433 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 16:42:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi nie musisz nic !!! A moze wcale tu o placz nie chodzi ? Moze o zlosc ? Przeciez mozna wyladowac zlosc bez placzu smile
Poryczysz sie moze a zlosc zostanie sad Nie wiem czy o to chodzi ale ja tak mialam !!!

Happy ale ja chcę płaczu !!! Błagam nie mów mi czego potrzebuję !! JA TEGO POTRZEBUJĘ !!!

Ehdi a czy ja Ci mowie czego Ty potrzebujesz ? Pisalam o sobie !!! Ja czuje u Ciebie zlosc !!!
Piszesz tutaj to komentuje -nie musisz sie zgadzac tongue Ehdi Ty sie wkurz porzadnie a nie biadol !!!!!!!!!!!!!!!!
Obejrzyj sobie jakis romans to sie poryczysz tongue

Ok nie romans ale jak juz sie na tych filmach nie pryczysz to....trzeba bedzie cos innego wymyslic smile
https://www.youtube.com/watch?v=fhnjSCmVXvY
https://www.youtube.com/watch?v=o_Q-fka_j-w

A ja zawsze na Heidi placze sad

22 434

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Musimy wkurzyć Ehdi..

A jakbyś sobie przypomniała to co najbardziej Cię bolało. O co masz żal do niego, do rodziców...

22 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi, chcesz płakać?
A nad czym lub nad kim? Bo płakanie dla samego płakania nie ma sensu.

22 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oczyszczenie smile

22 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozumiem, że celem ma być oczyszczenie. Ale ma być jakiś powód tego płaczu. smile Płacz jest efektem konfrontacji z uczuciem, które zostało upchnięte w odległe zakamarki po jednej (lub kilku) sytuacji ze swoim udziałem.

A usiłowanie zmuszania się do płaczu jest bezsensowne dopóty, dopóty traktować to będzie jako zadanie do wykonania. Pani nauczycielka (terapeutka) poleciła wykonać zadanie domowe, grzeczna uczennica (Ehdi) postanowiła pracę odrobić. tongue stąd letniość uczuć, a raczej ich brak. Bo miejscem uczuć nie jest głowa.

22 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny ja po prostu teraz tkwię w dzieciństwie i choć cholera mam łzy na końcu gałki ocznej to nie chcą sukinkoty wypłynąć, a ja chce je wycisnąć. Ze wzruszenia ostatnio płakałam ale nie pomaga.

Teraz piszę bajkę na terapię wink.

Nie polepsza tego wszystkiego fakt, że fizycznie czuję się jak kupa gnoju. Nie wiem czy to nie jakiś wirus, bo z godziny na godzinę bardziej umieram hmm.

22 439

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie zmuszaj się. Nic na silę. Tkwij w tym smutku. Przypominaj sobie. Umieraj. Jesteś na dobrej drodze. Na wszelki wypadek naszykuj sporą porcję chusteczek.

22 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że celem ma być oczyszczenie. Ale ma być jakiś powód tego płaczu. smile Płacz jest efektem konfrontacji z uczuciem, które zostało upchnięte w odległe zakamarki po jednej (lub kilku) sytuacji ze swoim udziałem.

A usiłowanie zmuszania się do płaczu jest bezsensowne dopóty, dopóty traktować to będzie jako zadanie do wykonania. Pani nauczycielka (terapeutka) poleciła wykonać zadanie domowe, grzeczna uczennica (Ehdi) postanowiła pracę odrobić. tongue stąd letniość uczuć, a raczej ich brak. Bo miejscem uczuć nie jest głowa.

To nie o to chodzi !! To są uczucia i mi się chce wyć ale coś mnie blokuje. Opowiadam te okropieństwa i mam ochotę się po prostu nad tym wewnętrznym dzieckiem na chwilę popłakać, a tu ni hu hu ani kropelki sad. Teraz czytam to książkę i przypominają się mi pewne rzeczy, odkyrwam coraz to nowe zalezności. Ta książka jest jakby pisana specjalnie dla mnie i całe wnętrze płacze, a zewnetrze ma w d.... i jest napięcie ..... grrrrr..........

22 441 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 17:05:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi po kiego licha paplasz sie teraz ? Chcesz czy musisz ? Ja tam czuje zlosc !!! Ale zlosc na siebie sama sad Ze nie potrafisz a niby powinnas potrafic !!!

22 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powtórzę raz jeszcze: nie zmuszaj się, dojrzewaj, nie zagaduj, nie poprawiaj sobie nastroju.

22 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ehdi po kiego licha paplasz sie teraz ? Chcesz czy musisz ?

Happy chce to zrobic, bo właśnie nie dałam sobie nigdy zbytnio czasu na żałobę. Zawsze trzeba było zebrać dupę w troki i do przodu. Załatwiłam sprawy codzienności i czas skończyć z tym co było dlatego się paplam i będę się paplać aż tego nie załatwię. Takie moje pragnienie, w pełni świadome. Mam wrażenie, że coś tam jest jeszcze ..... może coś co wyparłam ..... nie wiem ale wiem, że tam jest.

22 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi nic na sile !!!! Zostaw na razie i czekaj co sie stanie !!! Chcesz sie uporac z problemami w ekspresowym tempie ?
Nie dziala !!! Moze zacznij od nauczenia sie  cierpliwosci ? Czasami wiecej osiagniesz nic nie robiac - a tylko obserwujac smile
Przytulam smile

22 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull - ale co to znaczy czy chce zyc tak jak do tej pory? Dziewczyny, tak jak pisalam, to nie byl toksyczny zwiazek. to byly najpiekniejsze chwile mojego zycia. i mowie to ja, powiedzial to on i mowia to wszyscy dookola - ze od nas bila ta milosc... to jak on sie o mnie troszczyl a ja o niego. tak kocham go! i tak, chcialabym zyc tak jak wczesniej. spokojnie, bezpiecznie, czuc sie kochana.

tak - nie bylo perfekt. teraz tymbardziej to wiem. wiemy to oboje. jest wiele spraw ktore wymagaly pracy, a zostaly zignorowane. on 'ksieciu' myslal ze samo sie wszystko rozwiaze, zniknie. wkurzal sie a nic nie mowil. sam teraz powiedzial - nie rozmawialem z toba, to byc moze byl najwiekszy blad mojego zycia. po czym frustracje narastaly, a ja nie mialam pojecia o co mu chodzi i ze wogole o cos mu chodzi. oczywiscie ze ostatnie pol roku to masakra- no bo jak zaczal sie odsuwac, potem zdradzac. ale wczesniej, 5.5 rkou bycia ze soba bylo naprawde piekne. i dlatego tak bardzo o to walcze. bo naprawde sie kochalismy. tylko wszystko sie popieprzylo totalnie, a on teraz wybiera najprostsze wyjscie. i oczywiscie, nic na to nie poradze, ale z 2 strony nie moge tez poradzic na to, ze ciagle w niego wierze.

22 446 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-13 17:31:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi po kiego licha paplasz sie teraz ? Chcesz czy musisz ?

Happy chce to zrobic, bo właśnie nie dałam sobie nigdy zbytnio czasu na żałobę. Zawsze trzeba było zebrać dupę w troki i do przodu. Załatwiłam sprawy codzienności i czas skończyć z tym co było dlatego się paplam i będę się paplać aż tego nie załatwię. Takie moje pragnienie, w pełni świadome. Mam wrażenie, że coś tam jest jeszcze ..... może coś co wyparłam ..... nie wiem ale wiem, że tam jest.

Ehdi, chcesz za szybko wszystko zakończyć i drążysz za głęboko.

22 447 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-13 18:07:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyfull - ale co to znaczy czy chce zyc tak jak do tej pory? Dziewczyny, tak jak pisalam, to nie byl toksyczny zwiazek. to byly najpiekniejsze chwile mojego zycia. i mowie to ja, powiedzial to on i mowia to wszyscy dookola - ze od nas bila ta milosc... to jak on sie o mnie troszczyl a ja o niego. tak kocham go! i tak, chcialabym zyc tak jak wczesniej. spokojnie, bezpiecznie, czuc sie kochana.

tak - nie bylo perfekt. teraz tymbardziej to wiem. wiemy to oboje. jest wiele spraw ktore wymagaly pracy, a zostaly zignorowane. on 'ksieciu' myslal ze samo sie wszystko rozwiaze, zniknie. wkurzal sie a nic nie mowil. sam teraz powiedzial - nie rozmawialem z toba, to byc moze byl najwiekszy blad mojego zycia. po czym frustracje narastaly, a ja nie mialam pojecia o co mu chodzi i ze wogole o cos mu chodzi. oczywiscie ze ostatnie pol roku to masakra- no bo jak zaczal sie odsuwac, potem zdradzac. ale wczesniej, 5.5 rkou bycia ze soba bylo naprawde piekne. i dlatego tak bardzo o to walcze. bo naprawde sie kochalismy. tylko wszystko sie popieprzylo totalnie, a on teraz wybiera najprostsze wyjscie. i oczywiscie, nic na to nie poradze, ale z 2 strony nie moge tez poradzic na to, ze ciagle w niego wierze.

Mówisz on, piszesz jego słowami i słowami innych.
A co ty czujesz??
Nie wkurzyło cię to, że cię zdradził?

22 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyfull -
(..) to byly najpiekniejsze chwile mojego zycia.
(..)- nie bylo perfekt. teraz tymbardziej to wiem. wiemy to oboje.
(..)oczywiscie ze ostatnie pol roku to masakra- no bo jak zaczal sie odsuwac, potem zdradzac.
(..)bo naprawde sie kochalismy. tylko wszystko sie popieprzylo totalnie, a on teraz wybiera najprostsze wyjscie.
(..) ciagle w niego wierze.

Kiedysbylam kogo chcesz przekonac nas, siebie ?
Gdybyscie sie tak kochali to facet by nie zdradzil !!! A facet nie wybiera najprostszego wyjscia tylko jest konsekwentny !!!
Nie kocha - odchodzi !!!
Wierzysz w niego ? Ze co ? Zakocha sie od nowa w Tobie ? Nawet jakby to czy potrafilabys mu kiedykolwiek wybaczyc ta zdrade, potrafilabys mu ufac ?
Szanuj siebie dziewczyno !!! Cuda sie zdarzaja ale rzadko sad  Nie wiem czy takiej odpowiedzi szukalas ?

Przypominam, ze mozesz zawsze pytac mnie o ksiazki na maila smile

22 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia - to sa moje slowa. on praktycznie nic nie mowil i nie mowi - poza swoim motto ze wlasnie podjal juz decyzje. tak wlasnie czuje, to co napisalam.

czy sie wkurzylam ze mnie zdarzyl? no to chyba troche slowo nie na miejscu. zabilo mnie to wewnetrznie, chyba wieksozsc z Was wie jak to smakuje. Ale najpierw prosil o szanse - ja mu ja dalam. po tygodniu poddalam sie i ja i on. tylko ze ja na chwile, w emocjach, w rozpaczy. A on tak juz w tym zostal. po tyg staran odbudowy czegos co niszczyl przez kilka miesiecy, stwierdzil ze to sie nie uda.

Happyfull, no oczywiscie ze nie bylo idealnie!! gdyby bylo to by nie bylo tego calego kryzysu. nie wzial sie z nikad. Ale naprawde problemy jakie mielismy byly mniej niz przecietne. i naprawde bylismy oboje szczesliwi. do pewnego momentu oczywiscie. on przestawal byc i wlasnie tego nie komunikowal. tylko ze teraz, po mojej terapii uwierzyl ze pewne rzeczy zrozumialam, on tez tak jak pisalam przyznal ze jego wina bylo to ze nie mowil mi nic. I wlasnie z powodu naszych problemow ktore doporwadzily do calej reszty rzeczy, jego decyzji pojscia na lewizne - on bylby w stanie jakby uwierzyc ze mogloby byc inaczej. ALE. z powodu tego co zrobil, on sobie tego nie wyobraza. a czy ja bym z nim chciala byc??? Nie wiem !! nie mowie ze na 100% by sie udalo, ze on by powiedzial sprobujmy a ja bylabym happy i od jutra zaczelibysmy 'od nowa'. nie, nie jestem tak naiwna. powiem wrecz ze nie wiem, mysle ze jest jakis procent tylko szans ze poradzilibysmy sobie z tym, ze potrafilabym wybaczyc. ALE. dopoki nie sprobujemy to sie nie dowiemy. to mnie boli! nie sam fakt juz bycia lub nie razem, ale tego ze tak latwo to skresla!! bo jest slabeuszem, tchorzem po prostu. A nigdy taki nie byl. zawsze moglam na niego liczyc, nie bylam 'uwieziona' wspieral mnie w naprawde trudnych chwilach - nowotwor mamy - ostatnie poltora roku, skonczylam studia w londynie - oczywiscie ze dzieki samej sobie, ale on mnie motywowal, gdyby nie on nie zlozylabym po prostu tych paierow i do dzisiaj zastanawiala sie czy dam rade. naprawde wiele mu zawdzieczam i on mi rowniez. teraz w piatek powiedzial ze jest tym kim jest i w miejscu w swoim zyciu w ktorym jest, dzieki mnie.

Czy naprawde nierealne jest ze ktos kogos kocha, nie planuje zycia z kochanka, ale jst nie wiem, na tyle dumny, slaby, nie wiem jak to okreslic, ze mimo to poddaje sie? to jest wlasie pytanie ktore mnie nurtuje. bo gdybym czula ze z nia jest, gdybym czula ze naprawde on mnie nie kocha, albo nigdy nie kochal, naprawde nie jestem taka desperatka. nie walczylabym. nie chcialabym tak. nie wiem, wiem ze ciezko to wytlumaczyc. i dziekuje za Wasze opinie. ja naprawde czytam i rozwazam to co inne osoby mowia, z boku...

22 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ehdi nic na sile !!!! Zostaw na razie i czekaj co sie stanie !!! Chcesz sie uporac z problemami w ekspresowym tempie ?
Nie dziala !!! Moze zacznij od nauczenia sie  cierpliwosci ? Czasami wiecej osiagniesz nic nie robiac - a tylko obserwujac smile
Przytulam smile

Ech... dziewczyny, a kto powiedział że ja chce szybko. Znów wyciągacie pochopne wnioski. Po prostu teraz w tym siedzę dlatego jest mi źle, ale nie powiedziałam, że chce szybko. Czytam książkę i przeżywam, to powiedziałam, a że nie potrafię płakać to mi jeszcze gorzej.

Teraz to najgorzej czuje się fizycznie i nie ma to żadnego związku z psyche ale raczej wirus. Chyba jutro nie pójdę do pracy. Mam jakieś dziwne sny w nocy i nie mogę się wyspać, to co mi się dzisiaj śnilo to jakiś kosmos hmm. Śpię i śpię. Zobaczymy ci pokażą wyniki. Boję się, że będzie powtórka z rozrywki z ubiegłego roku. Nie przepadam za lekarzami, czasem trudno za nimi nadążyć.

22 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ehdi - ja to rozumiem. Teraz jest zle, gorzej, za chwile znow bedzie lepiej - tak wlasnie juz chyba jest.

wiecie co jest niesamowite? mysle sobie, ze pomimo ze te wszystkie nasze historie z jednej strony sa podobne, podobne schematy, podobne odczucia, przezycia i z jednej strony sa jakies ogolne reguly postepowania, mozna radzic, wczuwac sie w styacje innej osoby. Ale z drugiej strony kazda sytuacja jest naprawde indywidualna. kazdy zwiazek, relacja, dwoje ludzmi w niej - to wszystko moze byc bardzo rozne. I tak naprawde nie ma jakis zlotych regul postepowania, kazdy przezywa to troche na swoj sposob, kazdy reaguje inaczej na kazda jedna rzecz.... dziwne to takie.

jedno jest pewne - nitk nam zadnego dnia, zadnej godziny nie zwroci... dni mijaja, kazdy dzien przemija bezpowrotnie. i ja np. nad tym sie zastanawiam, motywuje sie tym, ze z tego powodu powinnam naprawde postarac sie kazdy dzien jakos wykorzystac. nie chodzi nawet o fizyczne robienie czegos, ale mentalnie, zeby go nei stracic, zeby nie popadac w czarna dziure po raz kolejny...

22 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Anstawia - to sa moje slowa. on praktycznie nic nie mowil i nie mowi - poza swoim motto ze wlasnie podjal juz decyzje. tak wlasnie czuje, to co napisalam.

czy sie wkurzylam ze mnie zdarzyl? no to chyba troche slowo nie na miejscu. zabilo mnie to wewnetrznie, chyba wieksozsc z Was wie jak to smakuje. Ale najpierw prosil o szanse - ja mu ja dalam. po tygodniu poddalam sie i ja i on. tylko ze ja na chwile, w emocjach, w rozpaczy. A on tak juz w tym zostal. po tyg staran odbudowy czegos co niszczyl przez kilka miesiecy, stwierdzil ze to sie nie uda.

Happyfull, no oczywiscie ze nie bylo idealnie!! gdyby bylo to by nie bylo tego calego kryzysu. nie wzial sie z nikad. Ale naprawde problemy jakie mielismy byly mniej niz przecietne. i naprawde bylismy oboje szczesliwi. do pewnego momentu oczywiscie. on przestawal byc i wlasnie tego nie komunikowal. tylko ze teraz, po mojej terapii uwierzyl ze pewne rzeczy zrozumialam, on tez tak jak pisalam przyznal ze jego wina bylo to ze nie mowil mi nic. I wlasnie z powodu naszych problemow ktore doporwadzily do calej reszty rzeczy, jego decyzji pojscia na lewizne - on bylby w stanie jakby uwierzyc ze mogloby byc inaczej. ALE. z powodu tego co zrobil, on sobie tego nie wyobraza. a czy ja bym z nim chciala byc??? Nie wiem !! nie mowie ze na 100% by sie udalo, ze on by powiedzial sprobujmy a ja bylabym happy i od jutra zaczelibysmy 'od nowa'. nie, nie jestem tak naiwna. powiem wrecz ze nie wiem, mysle ze jest jakis procent tylko szans ze poradzilibysmy sobie z tym, ze potrafilabym wybaczyc. ALE. dopoki nie sprobujemy to sie nie dowiemy. to mnie boli! nie sam fakt juz bycia lub nie razem, ale tego ze tak latwo to skresla!! bo jest slabeuszem, tchorzem po prostu. A nigdy taki nie byl. zawsze moglam na niego liczyc, nie bylam 'uwieziona' wspieral mnie w naprawde trudnych chwilach - nowotwor mamy - ostatnie poltora roku, skonczylam studia w londynie - oczywiscie ze dzieki samej sobie, ale on mnie motywowal, gdyby nie on nie zlozylabym po prostu tych paierow i do dzisiaj zastanawiala sie czy dam rade. naprawde wiele mu zawdzieczam i on mi rowniez. teraz w piatek powiedzial ze jest tym kim jest i w miejscu w swoim zyciu w ktorym jest, dzieki mnie.

Czy naprawde nierealne jest ze ktos kogos kocha, nie planuje zycia z kochanka, ale jst nie wiem, na tyle dumny, slaby, nie wiem jak to okreslic, ze mimo to poddaje sie? to jest wlasie pytanie ktore mnie nurtuje. bo gdybym czula ze z nia jest, gdybym czula ze naprawde on mnie nie kocha, albo nigdy nie kochal, naprawde nie jestem taka desperatka. nie walczylabym. nie chcialabym tak. nie wiem, wiem ze ciezko to wytlumaczyc. i dziekuje za Wasze opinie. ja naprawde czytam i rozwazam to co inne osoby mowia, z boku...

On ci mówi czego chce.
A ty piszesz, że czujesz, że on cię kocha.

Tydzień starań odbudowy? Na pewno nie da się odbudować związku po zdradzie w tydzień.
Lata starań i to z dwóch stron.

22 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Ehdi - ja to rozumiem. Teraz jest zle, gorzej, za chwile znow bedzie lepiej - tak wlasnie juz chyba jest.

wiecie co jest niesamowite? mysle sobie, ze pomimo ze te wszystkie nasze historie z jednej strony sa podobne, podobne schematy, podobne odczucia, przezycia i z jednej strony sa jakies ogolne reguly postepowania, mozna radzic, wczuwac sie w styacje innej osoby. Ale z drugiej strony kazda sytuacja jest naprawde indywidualna. kazdy zwiazek, relacja, dwoje ludzmi w niej - to wszystko moze byc bardzo rozne. I tak naprawde nie ma jakis zlotych regul postepowania, kazdy przezywa to troche na swoj sposob, kazdy reaguje inaczej na kazda jedna rzecz.... dziwne to takie.

jedno jest pewne - nitk nam zadnego dnia, zadnej godziny nie zwroci... dni mijaja, kazdy dzien przemija bezpowrotnie. i ja np. nad tym sie zastanawiam, motywuje sie tym, ze z tego powodu powinnam naprawde postarac sie kazdy dzien jakos wykorzystac. nie chodzi nawet o fizyczne robienie czegos, ale mentalnie, zeby go nei stracic, zeby nie popadac w czarna dziure po raz kolejny...

Wiesz zgadzam się z Tobą, że nie ma złotego środka. Sama powtarzam, że nikt nie ma patentu na mądrość, no chyba, że na mądrość własną.

Ja nie jestem w czarnej dziurze. Nie zdarzają mi się już czarne dziury praktycznie w ogóle. Pamiętam te czarne dziury kiedyś.

Zmarnowałam masę czasu żyjąc cudzym życiem, w związku, w którym byłam nieszczęśliwa. Teraz jest czas dla mnie i spędzam go jak chce. Jak mam mieć doła to go mam i nikt mi nie wmówi, że powinnam teraz akurat podskakiwać do góry. Tak to jest robię co chcę i jak chcę. Przeżywam na swój sposób.

No, tylko nie podoba mi się brak współpracy ze strony mojego ciała wink ale w sumie nie bardzo mam na nie wpływ wink. No i właśnie te rzeczy jak szlajanie po lekarzach jest deprymujące i mnie wkurza ale wiem, że nie mogę powiedzieć, że nie pójdę do lekarza bo nie mam ochoty. To jest coś co muszę zrobić, bo o ciało muszę dbać. Teraz jednak nie dam się tym łapiduchom tak łatwo i na pewno będę egzekwować to co mają zrobić, a nie zostawianie mnie wiecznie z decyzją. Ja nie mam wiedzy to oni muszą wiedzieć co zrobić, a nie mówić Jak Pani chce. Ja to chcę być zdrowa i tyle mnie intere, a oni mają zrobić aby tak było !

22 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Czy naprawde nierealne jest ze ktos kogos kocha, nie planuje zycia z kochanka, ale jst nie wiem, na tyle dumny, slaby, nie wiem jak to okreslic, ze mimo to poddaje sie? to jest wlasie pytanie ktore mnie nurtuje. bo gdybym czula ze z nia jest, gdybym czula ze naprawde on mnie nie kocha, albo nigdy nie kochal, naprawde nie jestem taka desperatka. nie walczylabym. nie chcialabym tak. nie wiem, wiem ze ciezko to wytlumaczyc. i dziekuje za Wasze opinie. ja naprawde czytam i rozwazam to co inne osoby mowia, z boku...

Kochna zaakceptuj fakty, przestań przypisywać znaczenie zdarzeniom, które o tym nie mówią. Zgasił lampkę w pokoju ? Zapytał jak ci poszło ? No cóż jest człowiekiem, nie oznacza, że kocha. Nie twórz iluzji, bo iluzje są najbardziej szkodliwą rzeczą. Zajmij się sobą i tyle. Musisz przejść przez to sama i nie oczekuj, że jego gesty nagle będą coś oznaczały. To tylko Twoja fantazja. Nie wiesz co on myśli.

Powiedział to koniec ? To zaakceptuj to i żyj dla siebie i własnym życiem. Jak ma wrócić to wróci, jak nie wróci to nie wróci. Prosta filozofia.

To co czujesz to głównie iluzje. Chciałabyś aby Cię kochał, więc trzymasz się tej myśli i doszukujesz się tego w jego gestach ale to są fantazje.

Poczytaj sobie mojego bloga, wiele tam jest na temat projekcji. Sama byłam w tym mistrzynią wink.

22 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi nic na sile !!!! Zostaw na razie i czekaj co sie stanie !!! Chcesz sie uporac z problemami w ekspresowym tempie ?
Nie dziala !!! Moze zacznij od nauczenia sie  cierpliwosci ? Czasami wiecej osiagniesz nic nie robiac - a tylko obserwujac smile
Przytulam smile

Ech... dziewczyny, a kto powiedział że ja chce szybko. Znów wyciągacie pochopne wnioski. Po prostu teraz w tym siedzę dlatego jest mi źle, ale nie powiedziałam, że chce szybko. Czytam książkę i przeżywam, to powiedziałam, a że nie potrafię płakać to mi jeszcze gorzej.

Teraz to najgorzej czuje się fizycznie i nie ma to żadnego związku z psyche ale raczej wirus. Chyba jutro nie pójdę do pracy. Mam jakieś dziwne sny w nocy i nie mogę się wyspać, to co mi się dzisiaj śnilo to jakiś kosmos hmm. Śpię i śpię. Zobaczymy ci pokażą wyniki. Boję się, że będzie powtórka z rozrywki z ubiegłego roku. Nie przepadam za lekarzami, czasem trudno za nimi nadążyć.

Ja napisałam, że za szybko, bo ja tak chciałam za szybko. A tak się nie da. Zawsze z terapii wracałam z bólem głowy, czasami z bólem żołądka a dwa razy wymiotowałam całą noc, raz po tym jak napisałam list do ojca, a drugi raz po tym jak na grupie dziewczyny złościły się na swoich rodziców. Dziwne sny, choroby, bóle ... sad
Nie musisz płakać. Nastawiasz się na to płakanie, jakby to miało coś rozwiązać.

22 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia - tak, mowi czego chce a raczej nie chce - nie chce probowac bo nie widzi w tym sensu.

dokladnie - wlasnie o to chodzi - nie da sie w tydzien, nie da sie w rok, nie wiem czy w ogole sie da? pewnie niektorym sie udaje a niektorym nie. ale na pewno NIE DA SIE POWIEDZIEC PO TYGODNIU ze sie nie da. tylko  o to mi chodzi. ze nie dal nam nawet szansy. No ale nic. nic na to nie poradze. z najwiekszej rozpaczy juz sie chyba ogarnelam. w sensie ze wlasnie nie targa mna juz rozpacz, panika, ze jak ja bez niego bede zyc.... bede, da sie. oboje sobie bardzo dobrze poradzimy tak naprawde. tylko wlasnie taki zal, szkoda tego. Ja tez nie chcialabym sie meczyc, byc za wszelka cene. gdybysmy sporobwali, a sama bym widziala ze albo on juz nie czuje tego, albo ze ja nie potrafie mu tego wybaczyc, ze otwieram lodowke po ilus miesiacach albo latach a tam 'zdrada' - to tez bym nie chciala. ale wiedzialabym ze sprobowalismy i sie nie dalo. tylko o to mi chodzi generalnie. Nie, ze bylo tak cudownie i chcialabym zeby znowu tak bylo. Bo by nie bylo. tak jak bylo juz nigdy by nie bylo. ale taki jest fakt - czy bedziemy razem, czy nie -tak jak bylo, nic juz w naszym zyciu nie bedzie.

22 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Kochna zaakceptuj fakty, przestań przypisywać znaczenie zdarzeniom, które o tym nie mówią. Zgasił lampkę w pokoju ? Zapytał jak ci poszło ? No cóż jest człowiekiem, nie oznacza, że kocha. Nie twórz iluzji, bo iluzje są najbardziej szkodliwą rzeczą. Zajmij się sobą i tyle. Musisz przejść przez to sama i nie oczekuj, że jego gesty nagle będą coś oznaczały. To tylko Twoja fantazja. Nie wiesz co on myśli.

Powiedział to koniec ? To zaakceptuj to i żyj dla siebie i własnym życiem. Jak ma wrócić to wróci, jak nie wróci to nie wróci. Prosta filozofia.

To co czujesz to głównie iluzje. Chciałabyś aby Cię kochał, więc trzymasz się tej myśli i doszukujesz się tego w jego gestach ale to są fantazje.

Poczytaj sobie mojego bloga, wiele tam jest na temat projekcji. Sama byłam w tym mistrzynią wink.

masz calkowita racje. to, ze zachowuje sie mimo wszystko jak czlowiek - to dobrze, ale to wlasnie nic nie znaczy. gdyby chcial wrocic, no na pewno nie dalo by sie tego przeoczyc smile

wiem, musze zaakceptowac fakty i nie zyc ta nadzieja. tak jak mowi moja psycholog - nie wykluczaj niczego, oczywiscie, badz otwarta na to, co zycie przyniesie. gdyby jakims cudem chcial zmienic decyzje - to wtedy bedziesz myslec co z tym zrobic. ale nie moge zyc czekajac na to, co sie moze nigdy nie zdarzyc... wiem... tylko wlasnie trudno mi to w zycie wprowadzic. a tak, tak jak piszesz - chcialabym zeby chcial, zeby mial watpliwosci, wiec sie tego wszedzie doszukuje.... nic, dalam sobie a przy okazji nam jeszcze troche czasu, zanim pojde do banku pozalatwiac kredyt i mieszkanie na siebie. teraz jest w miare 'normalnie', zobaczymy. niech robi co chce. jego wybory - nie mam na nie ani wplywu ani nie bede juz wiecej ponosic ich konsekwencji. jest dorosly i nie jest debilem. musi wiedziec co robi....

22 458 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-13 20:14:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Anstawia - tak, mowi czego chce a raczej nie chce - nie chce probowac bo nie widzi w tym sensu.

dokladnie - wlasnie o to chodzi - nie da sie w tydzien, nie da sie w rok, nie wiem czy w ogole sie da? pewnie niektorym sie udaje a niektorym nie. ale na pewno NIE DA SIE POWIEDZIEC PO TYGODNIU ze sie nie da. tylko  o to mi chodzi. ze nie dal nam nawet szansy. No ale nic. nic na to nie poradze. z najwiekszej rozpaczy juz sie chyba ogarnelam. w sensie ze wlasnie nie targa mna juz rozpacz, panika, ze jak ja bez niego bede zyc.... bede, da sie. oboje sobie bardzo dobrze poradzimy tak naprawde. tylko wlasnie taki zal, szkoda tego. Ja tez nie chcialabym sie meczyc, byc za wszelka cene. gdybysmy sporobwali, a sama bym widziala ze albo on juz nie czuje tego, albo ze ja nie potrafie mu tego wybaczyc, ze otwieram lodowke po ilus miesiacach albo latach a tam 'zdrada' - to tez bym nie chciala. ale wiedzialabym ze sprobowalismy i sie nie dalo. tylko o to mi chodzi generalnie. Nie, ze bylo tak cudownie i chcialabym zeby znowu tak bylo. Bo by nie bylo. tak jak bylo juz nigdy by nie bylo. ale taki jest fakt - czy bedziemy razem, czy nie -tak jak bylo, nic juz w naszym zyciu nie bedzie.

Jak się weźmiesz porządnie za siebie, to już ci nie będzie szkoda smile
Czytałam twój pierwszy post. Pozwoliłaś mu sterować twoim życiem, wiesz?
Olej go! Nie chce próbować, to niech spada! Zajmij się sobą. Sama dasz sobie na pewno radę!

22 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

No, tylko nie podoba mi się brak współpracy ze strony mojego ciała wink ale w sumie nie bardzo mam na nie wpływ wink.

Ciało dużo mówi o naszej psyche. Jedno z drugim się wiąże.

22 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No, tylko nie podoba mi się brak współpracy ze strony mojego ciała wink ale w sumie nie bardzo mam na nie wpływ wink.

Ciało dużo mówi o naszej psyche. Jedno z drugim się wiąże.

Na pewno masz rację ale w tym wypadku to raczej chyba z psyche związku nie ma, a z podaniem mi w dzieciństwie trującej substancji, która niby miała pomóc a teraz jak większość poszkodowanych ponoszę konsekwencje. Takie życie.

No a ten wirus na dokładkę się przyplątał bo pewnie mi odporność spadła właśnie przez psyche. Wiadomo jak psyche dobrze działa to i ciało lepiej funkcjonuje. Cokolwiek by nie mówić czuję się do d.....

22 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi nic na sile !!!! Zostaw na razie i czekaj co sie stanie !!! Chcesz sie uporac z problemami w ekspresowym tempie ?
Nie dziala !!! Moze zacznij od nauczenia sie  cierpliwosci ? Czasami wiecej osiagniesz nic nie robiac - a tylko obserwujac smile
Przytulam smile

Ech... dziewczyny, a kto powiedział że ja chce szybko. Znów wyciągacie pochopne wnioski. Po prostu teraz w tym siedzę dlatego jest mi źle, ale nie powiedziałam, że chce szybko. Czytam książkę i przeżywam, to powiedziałam, a że nie potrafię płakać to mi jeszcze gorzej.

Teraz to najgorzej czuje się fizycznie i nie ma to żadnego związku z psyche ale raczej wirus. Chyba jutro nie pójdę do pracy. Mam jakieś dziwne sny w nocy i nie mogę się wyspać, to co mi się dzisiaj śnilo to jakiś kosmos hmm. Śpię i śpię. Zobaczymy ci pokażą wyniki. Boję się, że będzie powtórka z rozrywki z ubiegłego roku. Nie przepadam za lekarzami, czasem trudno za nimi nadążyć.

Ja napisałam, że za szybko, bo ja tak chciałam za szybko. A tak się nie da. Zawsze z terapii wracałam z bólem głowy, czasami z bólem żołądka a dwa razy wymiotowałam całą noc, raz po tym jak napisałam list do ojca, a drugi raz po tym jak na grupie dziewczyny złościły się na swoich rodziców. Dziwne sny, choroby, bóle ... sad
Nie musisz płakać. Nastawiasz się na to płakanie, jakby to miało coś rozwiązać.

Ech... a się przyszpiliłyście do tego płakania .... ech... wiesz jak masz skumulowane emocje to poprostu marzysz o tym aby one znalazły ujście .... tylko tyle.

Użyje obrazowego przykładu rozmawiamy teraz jak o osobie, której bardzo chce się sikać ale nie może wydusić ani kropelki, a wy jej mówicie odpuść sobie może zamiast tego zrób co innego wink. Parcia na pęcherz jednak nie oszukasz wink.

22 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Ehdi napisał/a:

No, tylko nie podoba mi się brak współpracy ze strony mojego ciała wink ale w sumie nie bardzo mam na nie wpływ wink.

Ciało dużo mówi o naszej psyche. Jedno z drugim się wiąże.

Na pewno masz rację ale w tym wypadku to raczej chyba z psyche związku nie ma, a z podaniem mi w dzieciństwie trującej substancji, która niby miała pomóc a teraz jak większość poszkodowanych ponoszę konsekwencje. Takie życie.

No a ten wirus na dokładkę się przyplątał bo pewnie mi odporność spadła właśnie przez psyche. Wiadomo jak psyche dobrze działa to i ciało lepiej funkcjonuje. Cokolwiek by nie mówić czuję się do d.....

Ehdi, toksynę ci podano, a ty jeszcze o toksykach czytasz książki, na terapii przeżywasz toksycznych rodziców, blog o toksycznych misiach, forum o toksycznych związkach.... Nie masz wrażenia, że za dużo tych toksyn?
Kuruj się, obejrzyj sobie jakiś fajny film. Dużo zdrowia życzę!

22 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ech... dziewczyny, a kto powiedział że ja chce szybko. Znów wyciągacie pochopne wnioski. Po prostu teraz w tym siedzę dlatego jest mi źle, ale nie powiedziałam, że chce szybko. Czytam książkę i przeżywam, to powiedziałam, a że nie potrafię płakać to mi jeszcze gorzej.

Teraz to najgorzej czuje się fizycznie i nie ma to żadnego związku z psyche ale raczej wirus. Chyba jutro nie pójdę do pracy. Mam jakieś dziwne sny w nocy i nie mogę się wyspać, to co mi się dzisiaj śnilo to jakiś kosmos hmm. Śpię i śpię. Zobaczymy ci pokażą wyniki. Boję się, że będzie powtórka z rozrywki z ubiegłego roku. Nie przepadam za lekarzami, czasem trudno za nimi nadążyć.

Ja napisałam, że za szybko, bo ja tak chciałam za szybko. A tak się nie da. Zawsze z terapii wracałam z bólem głowy, czasami z bólem żołądka a dwa razy wymiotowałam całą noc, raz po tym jak napisałam list do ojca, a drugi raz po tym jak na grupie dziewczyny złościły się na swoich rodziców. Dziwne sny, choroby, bóle ... sad
Nie musisz płakać. Nastawiasz się na to płakanie, jakby to miało coś rozwiązać.

Ech... a się przyszpiliłyście do tego płakania .... ech... wiesz jak masz skumulowane emocje to poprostu marzysz o tym aby one znalazły ujście .... tylko tyle.

Użyje obrazowego przykładu rozmawiamy teraz jak o osobie, której bardzo chce się sikać ale nie może wydusić ani kropelki, a wy jej mówicie odpuść sobie może zamiast tego zrób co innego wink. Parcia na pęcherz jednak nie oszukasz wink.

Może to dlatego, że nigdy nie byłam w takich sytuacjach. Już nic nie napiszę o tym płakaniu.

22 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Ech... a się przyszpiliłyście do tego płakania .... ech... wiesz jak masz skumulowane emocje to poprostu marzysz o tym aby one znalazły ujście .... tylko tyle.

Użyje obrazowego przykładu rozmawiamy teraz jak o osobie, której bardzo chce się sikać ale nie może wydusić ani kropelki, a wy jej mówicie odpuść sobie może zamiast tego zrób co innego wink. Parcia na pęcherz jednak nie oszukasz wink.

Ehdi my sie do plakania nie przyczepilysmy tylko Ty !!!! Teraz to juz na sierotke lecisz !!!! Biadolisz !!!! Ja rozumiem, ze sie zle czujesz i wspolczuje !!! Piszesz z nami i wybrzydzasz sad To zle to nie dobre itd. Masz prawo ale my tez mamy prawo napisac co o tym sadzimy smile
Ehdi madrosci tutaj nikt nie posiada ale dzilimy sie z Toba swoimi doswiadczeniami. Co nie znaczy, ze nasze doswiadczenia sa takie same jak Twoje tongue Moze komus sie przydadza smile Jezeli nie to tylko sobie popisalysmy tongue

22 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

jest dorosly i nie jest debilem. musi wiedziec co robi....

No przeciez robi !!! Mowi, ze juz nie chce byc z Toba a Ty sie uparlas, ze on moze tak nie mysli !!! Obudz sie dziewczyno !!! To, ze sie nie wyprowadzil to z wygody !!! Przeciez on robi tak i tak co chce a Ty skaczesz kolo niego  !!! Gdzie mu bedzie lepiej ?
Zreszta on wie, ze Ci zalezy to sie tym delektuje !!!

22 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ech.... teraz to mam wkrw.... pojechałam po opony bo kuźwa już czas najwyższy no i oczywiście szacowny zamiast najlepiej zniknąć wywiad ze mną przeprowadza i jaki on pomocny jest. Jeszcze mi tu imputuje, że nie wie czemu ja się irytuje, a ja po prostu nie chciałam z nim gadać i chciałam uciec, a on znowu łzy w oczach. No normalnie nie mogę być w okolicy człowieka bo quwicy dostaję .....

22 467 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 21:30:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ehdi, toksynę ci podano, a ty jeszcze o toksykach czytasz książki, na terapii przeżywasz toksycznych rodziców, blog o toksycznych misiach, forum o toksycznych związkach.... Nie masz wrażenia, że za dużo tych toksyn?
Kuruj się, obejrzyj sobie jakiś fajny film. Dużo zdrowia życzę!

No ja tak samo mysle !!! A znam z autopsji sad
Jak ja sie delektowalam siedzeniem w domu zima i czytaniem ksiazek o karaluchach !!! Wtedy mi kolezanka powiedziala niby w zartach, ze ja juz tylko o narcystach rozmawiac umiem sad Dotarlo ? Nie dotarlo !!! Obrazilam sie tongue Przeciez ona nic nie rozumie tongue

22 468 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 21:54:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Ech.... teraz to mam wkrw.... pojechałam po opony bo kuźwa już czas najwyższy no i oczywiście szacowny zamiast najlepiej zniknąć wywiad ze mną przeprowadza i jaki on pomocny jest. Jeszcze mi tu imputuje, że nie wie czemu ja się irytuje, a ja po prostu nie chciałam z nim gadać i chciałam uciec, a on znowu łzy w oczach. No normalnie nie mogę być w okolicy człowieka bo quwicy dostaję .....

Ehdi kochana idz zrob sobie kapiel smile Pojechalas aby moze sie rozplakac a tu facet placze tongue No i jak tu sie nie smiac smile smile smile

22 469 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-13 21:37:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull kurcze, nie wiem czy naprawde tak nie jasno pisze czy kwestia interpretacji. ja wiem ze on tak naprawde mysli! WIEM, WIEM, dociera to do mnie. jedyne na co sie upralam, jesli tak to chcemy nazwac - to to, ze moze jeszcze zmieni zdanie, moze ma jakies watpliwosci. tylko na to sie uparlam, tego bym chciala. nie uwazam ze on mowi jedno, a wcale tak nei uwaza. NIE! wlasnie tak uwaza jak mowi - ze nie chce i ze tak bedzie lepiej - tak uwaza. to raz.

a drugie - ale po czym wynosisz czy dlaczego tak uwazasz ze ja kolo niego skacze? bo to jest wlasnie akurat jeden nie wiem ze stereotypow, nie wiem, jakis wnioskow, ze jesli kobiecie tak bardzo zalezy, jesli tak, kocha wciaz to ze co? ze od razu nie ma swojej godnosci i na pewno kolo niego skacze? nie. wlasnie to jest to, czego wiele osob niestety nie rozumie. nie wszystko jest tylko czarne albo biale. w jaki sposob ja kolo niego skacze?

22 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

ze moze jeszcze zmieni zdanie, moze ma jakies watpliwosci. tylko na to sie uparlam, tego bym chciala.

No i nawet jak zmieni zdanie to zapomnisz o tym jak Cie traktowal ? Zdradzil !!! Bedziesz potrafila mu to wybaczyc i zaczac od poczatku ? Bedziesz mu ufac ? Nie wiem czego Ty chcesz ? Moze, ze zmieni zdanie a potem go ukarac ? Nie wiem ale Ty to wiesz ?

kiedysbylam napisał/a:

wlasnie to jest to, czego wiele osob niestety nie rozumie. nie wszystko jest tylko czarne albo biale. w jaki sposob ja kolo niego skacze?

Ja kochana rozumiem ale Ty nie rozumiesz !!! Jak dla mnie to juz wiem co jest biale, co czarne a co szare tongue  Nie wiem w jaki sposob Ty kolo niego skaczesz ? Jezeli nie skaczesz to co robisz ?

22 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ech.... teraz to mam wkrw.... pojechałam po opony bo kuźwa już czas najwyższy no i oczywiście szacowny zamiast najlepiej zniknąć wywiad ze mną przeprowadza i jaki on pomocny jest. Jeszcze mi tu imputuje, że nie wie czemu ja się irytuje, a ja po prostu nie chciałam z nim gadać i chciałam uciec, a on znowu łzy w oczach. No normalnie nie mogę być w okolicy człowieka bo quwicy dostaję .....

Ehdi kochana idz zrob sobie kapiel smile Pojechalas aby moze sie rozpalakac a tu facet placze tongue No i jak tu sie nie smiac smile smile smile

Ważne, że opony zmienię. Idę z suką na spacer to się przewietrzę bo mi mózg dzisiaj chyba zawieszenie robi. Bajkę jeszcze muszę skończyć na jutro.

22 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Ech.... teraz to mam wkrw.... pojechałam po opony bo kuźwa już czas najwyższy no i oczywiście szacowny zamiast najlepiej zniknąć wywiad ze mną przeprowadza i jaki on pomocny jest. Jeszcze mi tu imputuje, że nie wie czemu ja się irytuje, a ja po prostu nie chciałam z nim gadać i chciałam uciec, a on znowu łzy w oczach. No normalnie nie mogę być w okolicy człowieka bo quwicy dostaję .....

Yeah, wkurzonko wink tongue

22 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull, no wlasnie nic nie robie. a co mam robic? od 2 miesiecy, odkad powiedzial 'koniec definitywny' - nie ma nas, nie ma nic. Bylismyw polsce zrobic rozdzielnosc majatkowa, sprzedal swoja czesc mieszkania w polsce, mamy odzielne pieniadze, pranie, jedzenie, pokoje. nie dzwonimy, nie piszemy. poza kilkoma - nie wiem 3,4 awanturami ktore ja wszczelam, na samym poczatku, za namowa zreszta psycholog, zeby jak mnie juz najdzie to emocji w sobie nie trzymac, bo mam prawo czuc wszystko, co najgorsze, poza rozmowami o formalnosciach, nie zapytalam juz ani razu: 'czy jestes pewien'? , a moze jednka, nie zmieniles przypadkiem zdania'? nie bylo placzu, lamentu, nic. od tych 2 miesiecy. oczywiscie, wczesniej byl, bo chcialam, tak bardzo chcialam, mimo wszystko i tego nie ukrywalam. ale skoro NIE, to nie. to, ze w swojej glowie tocze walke, ze to jeszcze rozkminiam, to jedno - ale to nie znaczy ze mu piore i robie obiadki bo moze wroci....  teraz doslownie tydzien temu w piatek byla 1 rozmowa od tego calego czasu. i to wiecej on mowil niz ja. i wtedy wlasnie powiedzial wiele tych pozytywnych rzeczy, ale wlasnie z mottem przewodnim, ze on szans zadnych nie widzi i zdania nei zmieni. na co ja konsekwentnie - nei prosilam, nie blagalam. To, ze mam swoje wartosci i malzenstwo jest dla mnie ogromna wartoscia, to ze pomimo tego co mi zrobil - nie skreslilam go i NIE UWAZAM ZE TO JEST DOBRA I ODPOWIEDZIALNA DECYZJA zeby w tym momencie zakanczac malzenstwo  - to jedno i jestem z tych wartosci dumna! on to wie, zna moj punkt widzenia - ze ja sie z ta decyzja nei zgadzam i mnie ona krzywdzi! ALE nie mam wplywu na jego poglady i jego decyzje. i nie moge go ani do niczego zmusic ani niczego zabronic - rob co uwazasz za sluszne. Generalnie: nie blagam, nie prosze, staram sie budowac swoje zycie na nowo, ALE nie oznacza to tego samego dla mnie, przynajmniej na ta chwile ze: nienawidze cie, nie to nie, nie masz powrotu i wypierd....

i dalej - do czego to ma prowadzic, moje zachowanie? a do tego, ze jesli nic sie nie zmieni - ja jestem wierna swoim wartosciom, przekonaniom i bede miec cos czego on nigdy miec juz nie bedzie -czyste sumienie i swiadomosc ze zrobilam wszystko, co moglam.

a jesli cos mialoby sie zmienic w jego decyzji - to nei tak, ze on dzisiaj mi mowi: wiesz co moze jednak sprobujmy, a ja rozwalam glowa sufit z radosci i mowie, to chodz, wroc do sypialni. do czegokolwiek bylaby potrzebna jego calkowita przemiana, spojrzenie prawdzie w oczy, a potem? nie wiem, nie wiem co by bylo. czy by cokolwiek dalo sie odbudowac czy nie. mysle ze gdybysmy oboje mocno chcieli, to wszystko sie da. ale to jest wlasnie pisanie scenariuszy, a tego robic nie ma sensu w obecnej sytuacji, skoro fakty sa jakie sa.

czego chce? tak ,chcialabym jego 'powrotu; nazwijmy to, ale jestem swiadoma jak trudne to jest i ze nie oznacza to od razu gwarancji na sukces czy szczescie. chcialabym po prostu zeby on czul tak jak ja w tej kwestii i zebysmy dali sobie jakas szanse, czas, nie wiem, a nie zeby od razu to skreslac. tylko tyle i az tyle.

22 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedysbylam ale on nie chce.

22 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ponizac sie - prosic, blagac, byc zrozpaczona i zdesperowana zona - to jedno, a powiedziec spokojnie i godnie - nie zgadzam sie z tym co robisz, krzywdzi mnie to - to drugie. i ja dopiero jakis czas temu zdalam sobie z tego sprawe. ze skoro najpierw tak bardzo chcialam i walczylam fizycznie to potem jakby chcialam pokazac wlasnie: 'nie, to nie' i wielce dumna i obojetna. gdzie nie jest mi to obojetne. i ta moja obojetnosc mu tak naprawde pomagala, bo jak zapytal czy wszystko w porzadku a ja dumnie odkiwnelam glowa: 'ok' no to mial czyste sumienie - zapytal, u mnie ok, super sobie radze, no to dobrze.

teraz mowie prawde - jak pyta - to mowie spokojnie - ok, ale jest mi ciezko po prostu, probuje sie odnalezc w tej sytuacji, ale cale zycie mi przerwociles do gory nogami, bede brac kredyt sama na siebie - boje sie tego. mowienie szczerze o swoich uczuciah naprawde dziala. jest mu z tym trudniej, bo wie ze nie jest mi latwo, ale nie palcze, nie uzalam sie nad soba. robie swoje. i radze sobie bardzo dobrze. nie siedze w domu i nie placze. i niczego juz przed nim nie udaje. z tym mi bardzo dobrze.

22 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedysbylam ale on nie chce sad

A Ty chcesz sad

Moze czas zaakceptowac i wyprowadzic sie albo powiedziec mu aby on sie wyprowadzil ?
A dlaczego z nim chcesz byc ? Co w nim takiego wspanialego ? Myslisz, ze jest dla Ciebie najlepszy ?

22 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia myslimy tak samo smile Dzisiaj Ci wierze tongue

22 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Anstawia myslimy tak samo smile Dzisiaj Ci wierze tongue

Dobra, dobra tongue dzisiaj to ja ci nie wierzę tongue

22 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

nie chce - wiem. to tez mu mowilam wiele razy - droga jest wolna. do kaloryfera nie jest przywiazany. tylko ze on mi chcial meblowac zycie. zebym jak najszybciej szla do banku pozalatwiac wszystko. a ja nie zamierzam isc JUZ tylko dlatego bo on by tak wolal. chce p niech sie wyporwadza. Ani lza mi przy nim nie splynie. Ale on by chcial najlatwiej, najtaniej. o nie. ja reki nie bede przykladac do rozwiazywania jego problemow. pojde, pojde do banku, jak sie upewnie. przywykne. chce zostac w naszym mieszkaniu, wziasc kredyt na siebie, bo gdzies mieszkac musze. ale to nie jest tak ze wziecie kredytu, ktory bralismy razem, na dwa dochody, jest dla mnie o takim 'nic' zeby teraz wziasc takie zobowiazanie na siebie. tak, chce tego, jestem pewna, poradze sobie, przemyslalam to wszystko, ale nie wlasnie kurcze w 1 miesiac bo on sobie nowe zycie by chcial ukladac. tak bardzo chce - no niech idzie. rozdzielnosc juz zrobiona, kase za mieszkanie w polsce juz ma. blokowac go nie chcialam i nie chce. ale cos co dotyczy BEZPOSREDNIO mnie, to mieszkanie w ktorym teraz mieszkamy i oplaty zn im zwiazane - chce sie jakos przygotowac. wiec naprawde, ja nie jestem taka 'dobra' jak tutaj Wam moglo sie wydac smile dbam o siebie i swoje dobro. tylko serce glupie jest mimo wszystko...

22 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Anstawia myslimy tak samo smile Dzisiaj Ci wierze tongue

Dobra, dobra tongue dzisiaj to ja ci nie wierzę tongue

To czemu piszesz to samo co ja tongue tongue tongue Chyba nie z sympatii do mnie tongue tongue tongue

22 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Happyfull - ale co to znaczy czy chce zyc tak jak do tej pory? Dziewczyny, tak jak pisalam, to nie byl toksyczny zwiazek. to byly najpiekniejsze chwile mojego zycia. i mowie to ja, powiedzial to on i mowia to wszyscy dookola - ze od nas bila ta milosc... to jak on sie o mnie troszczyl a ja o niego. tak kocham go! i tak, chcialabym zyc tak jak wczesniej. spokojnie, bezpiecznie, czuc sie kochana.

tak - nie bylo perfekt. teraz tymbardziej to wiem. wiemy to oboje. jest wiele spraw ktore wymagaly pracy, a zostaly zignorowane. on 'ksieciu' myslal ze samo sie wszystko rozwiaze, zniknie. wkurzal sie a nic nie mowil. sam teraz powiedzial - nie rozmawialem z toba, to byc moze byl najwiekszy blad mojego zycia. po czym frustracje narastaly, a ja nie mialam pojecia o co mu chodzi i ze wogole o cos mu chodzi. oczywiscie ze ostatnie pol roku to masakra- no bo jak zaczal sie odsuwac, potem zdradzac. ale wczesniej, 5.5 rkou bycia ze soba bylo naprawde piekne. i dlatego tak bardzo o to walcze. bo naprawde sie kochalismy. tylko wszystko sie popieprzylo totalnie, a on teraz wybiera najprostsze wyjscie. i oczywiscie, nic na to nie poradze, ale z 2 strony nie moge tez poradzic na to, ze ciagle w niego wierze.

Co by nie było już nie chce, tak?
I zdradził, tak?
Podziwiam w Tobie ten spokój. Nie masz o to do niego żalu?

22 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Anstawia myslimy tak samo smile Dzisiaj Ci wierze tongue

Dobra, dobra tongue dzisiaj to ja ci nie wierzę tongue

To czemu piszesz to samo co ja tongue tongue tongue Chyba nie z sympatii do mnie tongue tongue tongue

To ty piszesz to samo co ja tongue kłamczuszku wink
Niech stracę, czasami cię lubię  tongue dwa dni po tym jak mi wyjedziesz z wykrzyknikami tongue

22 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

nie chce - wiem. to tez mu mowilam wiele razy - droga jest wolna. do kaloryfera nie jest przywiazany. tylko ze on mi chcial meblowac zycie. zebym jak najszybciej szla do banku pozalatwiac wszystko. a ja nie zamierzam isc JUZ tylko dlatego bo on by tak wolal. chce p niech sie wyporwadza. Ani lza mi przy nim nie splynie. Ale on by chcial najlatwiej, najtaniej. o nie. ja reki nie bede przykladac do rozwiazywania jego problemow. pojde, pojde do banku, jak sie upewnie. przywykne. chce zostac w naszym mieszkaniu, wziasc kredyt na siebie, bo gdzies mieszkac musze. ale to nie jest tak ze wziecie kredytu, ktory bralismy razem, na dwa dochody, jest dla mnie o takim 'nic' zeby teraz wziasc takie zobowiazanie na siebie. tak, chce tego, jestem pewna, poradze sobie, przemyslalam to wszystko, ale nie wlasnie kurcze w 1 miesiac bo on sobie nowe zycie by chcial ukladac. tak bardzo chce - no niech idzie. rozdzielnosc juz zrobiona, kase za mieszkanie w polsce juz ma. blokowac go nie chcialam i nie chce. ale cos co dotyczy BEZPOSREDNIO mnie, to mieszkanie w ktorym teraz mieszkamy i oplaty zn im zwiazane - chce sie jakos przygotowac. wiec naprawde, ja nie jestem taka 'dobra' jak tutaj Wam moglo sie wydac smile dbam o siebie i swoje dobro. tylko serce glupie jest mimo wszystko...

To postaw mu ultimatum: jak za dwa miesiące się nie wyprowadzi, jego rzeczy lecą przez okno

22 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Anstawia - tak, mowi czego chce a raczej nie chce - nie chce probowac bo nie widzi w tym sensu.

dokladnie - wlasnie o to chodzi - nie da sie w tydzien, nie da sie w rok, nie wiem czy w ogole sie da? pewnie niektorym sie udaje a niektorym nie. ale na pewno NIE DA SIE POWIEDZIEC PO TYGODNIU ze sie nie da. tylko  o to mi chodzi. ze nie dal nam nawet szansy. No ale nic. nic na to nie poradze. z najwiekszej rozpaczy juz sie chyba ogarnelam. w sensie ze wlasnie nie targa mna juz rozpacz, panika, ze jak ja bez niego bede zyc.... bede, da sie. oboje sobie bardzo dobrze poradzimy tak naprawde. tylko wlasnie taki zal, szkoda tego. Ja tez nie chcialabym sie meczyc, byc za wszelka cene. gdybysmy sporobwali, a sama bym widziala ze albo on juz nie czuje tego, albo ze ja nie potrafie mu tego wybaczyc, ze otwieram lodowke po ilus miesiacach albo latach a tam 'zdrada' - to tez bym nie chciala. ale wiedzialabym ze sprobowalismy i sie nie dalo. tylko o to mi chodzi generalnie. Nie, ze bylo tak cudownie i chcialabym zeby znowu tak bylo. Bo by nie bylo. tak jak bylo juz nigdy by nie bylo. ale taki jest fakt - czy bedziemy razem, czy nie -tak jak bylo, nic juz w naszym zyciu nie bedzie.

Nie da się kogoś zmusić na siłę smile

22 485 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 22:38:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dobra, dobra tongue dzisiaj to ja ci nie wierzę tongue

To czemu piszesz to samo co ja tongue tongue tongue Chyba nie z sympatii do mnie tongue tongue tongue

To ty piszesz to samo co ja tongue kłamczuszku wink
Niech stracę, czasami cię lubię  tongue dwa dni po tym jak mi wyjedziesz z wykrzyknikami tongue

Zdziwilam sie jak zobaczylam co napisalas smile  I teraz z reka na sercu: Chcialam zostawic to jedno zdanie ale potem zaczelam dopisywac i  zobyczylam Twoj post smile
Na pewnym etapie widzi sie rzeczy tak jak sie widzi smile I nie ma ze nie wszystko jest biale albo czarne tongue

22 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

To czemu piszesz to samo co ja tongue tongue tongue Chyba nie z sympatii do mnie tongue tongue tongue

To ty piszesz to samo co ja tongue kłamczuszku wink
Niech stracę, czasami cię lubię  tongue dwa dni po tym jak mi wyjedziesz z wykrzyknikami tongue

Zdziwilam sie jak zobaczylam co napisalas smile  I teraz z reka na sercu: Chcialam zostawic to jedno zdanie ale potem zaczelam dopisywac i  zobyczylam Twoj post smile
Na pewnym etapie widzi sie rzeczy tak jak sie widzi smile I nie ma ze nie wszystko jest biale albo czarne tongue

Dlaczego się zdziwiłaś?
Chciałabym widzieć u siebie to, co czasami widzę u innych.
Jedną z cech DDA jest to, że dla nich wszystko jest albo czarne, albo białe. A podobno istnieje szary kolor tongue

22 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To ty piszesz to samo co ja tongue kłamczuszku wink
Niech stracę, czasami cię lubię  tongue dwa dni po tym jak mi wyjedziesz z wykrzyknikami tongue

Zdziwilam sie jak zobaczylam co napisalas smile  I teraz z reka na sercu: Chcialam zostawic to jedno zdanie ale potem zaczelam dopisywac i  zobyczylam Twoj post smile
Na pewnym etapie widzi sie rzeczy tak jak sie widzi smile I nie ma ze nie wszystko jest biale albo czarne tongue

Dlaczego się zdziwiłaś?
Chciałabym widzieć u siebie to, co czasami widzę u innych.
Jedną z cech DDA jest to, że dla nich wszystko jest albo czarne, albo białe. A podobno istnieje szary kolor tongue

Istnieje tongue  U innych latwiej wszystko zauwazyc, bo nie podchodzimy do tego emocjonalnie smile Widzimy co jest biale, co czarne a co szare tongue  Zreszta po czasie tez to widzimy smile

22 488 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-13 23:09:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wiecie co - pierwsze 2-3 dni, po tym jak on podjal ta swoja ostateczna decyzje - nie bylo spokoju smile kazalam mu sie wynosic. wypieprzac tu i teraz. nie chcial. wiec brat przyjechal mnie 'pozbierac' bo nie bylam w stanie jechac samochodem. wynisolam sie. na tydzien. po spotkaniu z psychologiem - wrocilam do SIEBIE. zaczelam sie modlic. bardzo, bardzo duzo. i nie o jego powrot. tylko o to, co dla mnie najbardziej potzebne, ufajac Gorze... i to mi dalo wlasnie jakis taki spokuj... inne spojrzenie na wszystko

pierwsze co dostalam to sen. odkad zaczelam sie modlic - nagle jak reka odjac zaczelam jakos spac. oczywiscie 5-6 godzin maks, ale jednak. wczensiej tluklam sie do rana z boku na bok, balam sie wogole zasnac, bo jak sie obudze to na nowo dotrze do mnie ze to nie sen tylko rzeczywisrtosc.

mam zal - ogromny - ze zlamal wszystko co obiecal, dal mi wszystkie powody zebym mogla czuc sie kochana bezpieczna i wierzyc ze moj swiat jest stabilny. a w sekundzie zabral mi to wszystko. i do tego nie chce nic z tym zrobic. wlasnie zal do niego to chyba najbardziej trafne uczucie jakie do niego w tej chwili zywie.

wiecie - ultimatum, warunki, wojny.... byly juz. i co? i potem sama czulam sie jeszcze gorzej. bo ja idzie na noze to na noze. i nitk nie szczedzi w slowach. kilka razy sie zagalopowal, potem przyszedl raz i przeprosil: "nie bylas zla zona, bylas dobra zona wiem jak sie staralas'.  rzeczy przez okno? ale do czego to ma prowadzic? uczucia sie skonczyly tak? prawo do mieszkania mamy takie samo. nie moge go wyrzucic. honoru jak widac nie ma. moge skarge do Pana Boga pisac smile

22 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

wrocilam do SIEBIE. zaczelam sie modlic. bardzo, bardzo duzo. i nie o jego powrot. tylko o to, co dla mnie najbardziej potzebne, ufajac Gorze... i to mi dalo wlasnie jakis taki spokuj... inne spojrzenie na wszystko

No i dobrze smile Powtarzam w kolko:
Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo smile Nigdy nie jest tak zle aby nie moglo byc lepiej smile
Dobrej nocy Ci zycze smile

Do jutra dziewczyny smile

22 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

wiecie co - pierwsze 2-3 dni, po tym jak on podjal ta swoja ostateczna decyzje - nie bylo spokoju smile kazalam mu sie wynosic. wypieprzac tu i teraz. nie chcial. wiec brat przyjechal mnie 'pozbierac' bo nie bylam w stanie jechac samochodem. wynisolam sie. na tydzien. po spotkaniu z psychologiem - wrocilam do SIEBIE. zaczelam sie modlic. bardzo, bardzo duzo. i nie o jego powrot. tylko o to, co dla mnie najbardziej potzebne, ufajac Gorze... i to mi dalo wlasnie jakis taki spokuj... inne spojrzenie na wszystko

pierwsze co dostalam to sen. odkad zaczelam sie modlic - nagle jak reka odjac zaczelam jakos spac. oczywiscie 5-6 godzin maks, ale jednak. wczensiej tluklam sie do rana z boku na bok, balam sie wogole zasnac, bo jak sie obudze to na nowo dotrze do mnie ze to nie sen tylko rzeczywisrtosc.

mam zal - ogromny - ze zlamal wszystko co obiecal, dal mi wszystkie powody zebym mogla czuc sie kochana bezpieczna i wierzyc ze moj swiat jest stabilny. a w sekundzie zabral mi to wszystko. i do tego nie chce nic z tym zrobic. wlasnie zal do niego to chyba najbardziej trafne uczucie jakie do niego w tej chwili zywie.

wiecie - ultimatum, warunki, wojny.... byly juz. i co? i potem sama czulam sie jeszcze gorzej. bo ja idzie na noze to na noze. i nitk nie szczedzi w slowach. kilka razy sie zagalopowal, potem przyszedl raz i przeprosil: "nie bylas zla zona, bylas dobra zona wiem jak sie staralas'.  rzeczy przez okno? ale do czego to ma prowadzic? uczucia sie skonczyly tak? prawo do mieszkania mamy takie samo. nie moge go wyrzucic. honoru jak widac nie ma. moge skarge do Pana Boga pisac smile

A wierzysz w to, że od ciebie coś zależy, czy wszystko w rękach Boga?

Posty [ 22 426 do 22 490 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 344 345 346 347 348 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026