netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 295 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 343 344 345 346 347 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 361 do 22 425 z 26 310 ]

22 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:
zabka-k napisał/a:
agnes87 napisał/a:

Cześć Dziewczyny. Przepraszam, że wtedy nie odpisałam, ale jak możecie się domyśleć wyszło jak zawsze. I znowu odeszłam. Mija 9 dzień i jestem w totalnym rozsypie. Ja wiem, że robię dobrze odchodząc i w tym temacie nie ma co mi tłumaczyć, tak samo wiem że definitywnie trzeba uciąć kontakt żeby stanąć na nogi. Ale mnie tak strasznie boli...Czuję, że jak on się odezwie (a zawsze odzywał się i burzył mój spokój) to znowu zacznie się, że ulegnę, bo tak si,ę rozsypałam. Nie mogę normalnie funkcjonować, ciągle płaczę, głowa mi mało nie eksploduje, jest tak źle! Ja nie wierzę, że to minie. Zawsze na duchu podtrzymywała mnie myśl, że ten stan nie będzie trwał wiecznie, ale teraz nie wierzę w to. Wy jakoś się zbieracie, radzicie sobie, ale ja nie dam rady. Jak ja mam zajmować się swoimi pacjentami, skoro siebie nie ogarniam. Wiele razy czytałam na tym forum, że dziewczyny wspomagają się tabletkami. Nigdy tego nie próbowałam. Czy Wy miałyście te tabletki od lekarza pierwszego kontaktu? Co ja mam powiedzieć takiemu lekarzowi w ogóle? Nie wyobrażam sobie, żebym miała się zwierzać mu. Jak wy to załatwiłyście, żeby nie mówić za wiele, a dostać te tabletki? I czy czułyście faktycznie ulgę? Ja nie wytrzymam dłużej tej męki. Jak znieść kilka mięsięcy tego bólu? Jeszcze jak czytam, że po 2-3 miesiącach wcale nie jest lepiej, albo po chwilach ulgi, znowu jest ból, to mnie to jeszcze bardziej dobija. Nie wiem jak ludzie radzą sobie po rozstaniu, dla mnie jest to coś niemożliwego, nierealnego, abstrakcja.

Jak?
Samemu i myśląc. Wypłakując - najpierw żal do siebie, potem doswiata. A potem do niego.
Myśląc - nad każdym wypłakanym żalem...
Wyciągając wnioski z każdej łzy, każdej myśli - przede wszystkim tej irracjonalnie szybko przychodzącej.

Zmuszając się do robienia tego co zawsze.
Zmuszając się do powiedzenia (bez żali, bez odjazdów emocjonalnych) wszystkim wokół sukcesywnie, do tego co się dzieje z Tobą i z jakiego powodu.
Kryjąc problem wewnątrz siebie - maksymalizujesz problem, Wcale nie jest on błahy, ale od zarania dziejów jesteśmy stworzeniami stadnymi - dlatego tu jesteśmy wink

Płakałam, eksplodowała głowa, całe ciało. Mijał 40-sty dzieńm a ja byłam dalej w rozsypce...

PSTRYCZKA NIE MA.
Od Ciebie jedynie zależy, czy chcesz się doprowadzić do totalnej depresji a może i stchórzyć?
Czy chcesz wyjść na prostą? Prostą z ukierunkowanie stabilnie powoli, milimetr za milimetrem - ale w górę?

Wszystko zależy od tego, czego świadomie i nieświadomie chcesz. Jeśli chcesz płakać - to nie przestaniesz.
Więc zastanów się jedynie, jakie Ty sama masz priorytety w stosunku do siebie - bez odnoszenia ich do jakiejkolwiek konkretnej osoby, poza sobą samą.

Jakie masz priorytety?

Zabka-k ja czuję jak mnie ten cały nałóg wciąga, jak niszczy. Jest inaczej niż kiedyś. Wcześniej jakoś dawałam radę, robiłam swoje pomimo tego bólu, teraz płaczę, nie mogę się skupić na niczym. W ostatnich dniach to mogłam leżeć, leżeć,....,nawet nic nie grało w tle. Nic mi się nie chciało. Nienawidzę marnować czasu na głupoty, dlatego takie "nic nie robienie" jest do mnie niepodobne. Ja czuję straszny głód miłości. Normalna osoba czułabym się kochana na moim miejscu, a ja chociaż fakty przemawiają że otrzymuję tą miłość od najbliższych, i tak czuję ten głód. I odkąd pamiętam zawsze czułam się mniej kochana od mojej siostry.

Jak czytam Was Dziewczyny,  to Wy sobie radzicie z "tym", a mnie to po prostu przerosło. Nie radzę sobie z emocjami. Jakoś nie widzę wokół ludzi, którzy tak przeżywają rozstanie. Potrafią to jakoś schować do środka. A ja? Idę ulicą i ryczę (chyba stąd ten nawyk, że nie rozstaję się z okularami przeciwsłonecznymi:P )

Oj przeżywają tak, przeżywają.
Nawet ileś stron wstecz można przeczytać. Myślę, że nie jesteś odosobniona.
Myślisz, że jakby wr?ciło to ten głód zostałby zaspokojony ?

22 362

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zofia, może gdzieś w tej Ameryce jest jakieś dobre jedzenie???

Jest smile Ja sie obrzeralam homarami smile Bo w Ameryce nie sa takie drogie smile W NY i Bostonie przepyszne !!!
W NY jedzenie jest dobre - nowoczesne i nie takie amerykanskie smile Polecam wybrac sie do soho a tam cos sie zawsze dobrego znajdzie. Ty lubisz slodkosci to - sernik - new york cheesecake. No i steki sa dobre ale ja nie przepadam sad
Zreszta w Ameryce pelno polskich sklepow tongue
A i dressingi maja dobre - moj ulubiony malinowy smile No i kuchnia meksykanska  smile

Ale ja nie jestem w NY tylko w pipiduwie. Owszem jest sklep polski z wedlinami.
Knajpy ? Tu prawie ich nie ma a jak jakas jest to nie zaryzykowalabym w niej jedzienia. Tu nie ma sanepidu a szkoda.
Widzialam pizernie z koszerna pizza smile i jakas knajpe wloska, ale nawet wejscia tam bym nie zaryzykowala. Kilka bylo zamknietych i kilka spalonych. Happy tu jest bidnie. Wiem, ze to dziwnie brzmi, ale taka jest prawda.
Zabko kawe maja pyszna smile, caco tez a mleko ? nie pijam go, no chyba, ze spienione w cafe late smile. Homarow tez nie jadam......z zasady nie jadam tongue smile
Nie mialam czasu was poczytac. Caly dzien jezdzilysmy po aukcjach domow. Siska szuka domu......tylko te domy ........no masakra! opisze wam to innym razem.
Jutro ide do pracy !!!!! smile smile smile Mam troche pietra a jednoczesnie baaaardzo sie ciesze. Fryzjerka zatrudnila mnie smile smile smile. obym sie tam tylko utrzymala......powinnam sie utrzymac smile smile smile

O, w zawodzie, super smile

Stany to nie to co widać na filmach, nie tylko. Nie tylko neony i reklamy jak m NY i celebryci. Prawda Zofio?

22 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, bo dla niektórych mąż to sens i cel życia, a bez m?ża, bez chłopa to jak bez ręki.

22 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Eeeee...
Hm - co może być udanego w związku z psychopatą? Że dla tej jednej jedynej będzie człowiekiem a dla reszty psychopatą? Cóż Ty sobie wymyśliła?????? Halo? Że zbawisz psychopatę i że dla Ciebie się zmieni?
smile

W życiu nigdy.
Psychopata to psychopata. Jest jaki jest i się...
I wiemy o tym:)

Głupie te moje rozważania, przepraszam :-[

HM! Jakie głupie???? Normalne ludzkie rozmowy! Prowokujące uruchomienie własnego myślenia! smile W życiu to się tylko o Noblu rozmawia? O ziemniakach nie można? O własnych wątpliwościach nie można? O tym, że się lubi tort palcami jeść nie można? Można a nawet trzeba smile To co, to masz tu być tylko jako osoba potwierdzająca że ok., jesteś i czytasz nas? Każdy z nas o czymś myśli i to dobrze by kierować nasze rozmowy na różne tory. To chodzi o nasz światopogląd także i nie nurzanie się jedynie we własnym sosiko-błotku smile

22 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Udanie smile
Głośne moje zastanawianie bez przemyślenia.
Bo się zastanawiałam, że może normalny to da radę. Tylko po co właściwie? Ktoś kto potrzebuje wyższych uczuć, ciepła, zrozumienia, wsparcia, będzie spierniczał gdzie pieprz rośnie a ja tu pytam.
Oj w?tłe to mojevswoje zdanie coś.
Wymyślę, potem myśl stracę, a za chwilę znów ją złapię.

Mnie się myśli, że jeżeli nie będziesz chciała nawet o małych wątpliwościach i uciekniętych myślach rozmawiać, to one nadal będą uciekać smile Nie bój się własnych wątpliwości i rozmowy o sobie smile Pewnie, że każdy może mieć własne zdanie i je wyrazić smile A Ty dzięki rozmowom sama poczujesz że Twoje zdanie staje się silne i skrystalizowane. Nawet jeśli będzie się zmieniać. Ale ma prawo się zmieniać, bo ciągle docierają do nas różne bodźce, których wcześniej nie było smile
To jak z procesem dowodowym w sądzie - kogo sąd uzna za winnego, tego napewno nie można domniewywać na początku i nawet jeśli jest się przeświadczonym na początku o czyjejś winie, to nie wolno zamykać się na kolejno ujawniane dowody smile wink
To jest właśnie mądre, że chcesz rozmawiać! Nie uciekać mi tu HM!!!!  wink smile smile smile

22 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miło mi Żabko.
Pierwszą myśl świeżą złapałam i od razu tutaj do Was.
Potem do głębszychych przemyśleń doszłam, do tego czego człowiek chce od życia, od związku, a przede wszystkim od siebie.

22 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dokladnie i tak ten tekst przeczytalam smile Tylko jak sie jest takiej fazie jak Ty to trudno to tak bez patrzenia sad Wiem jak jest !!!
Ja przybywam z przyszlosci jak to wczoraj Zabka napisala tongue

Dam sobie rade juz wczesniej czytalam smile Prawda sad

Happy - ja tak z innej strony, popłakałam się, bo wiesz z czym mi to przybywanie się skojarzyło i umięśnione motyle?
Elektroniczny Morderca part I wink wink wink Ależ ja mam odjechane skojarzenia smile

22 368 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-13 09:58:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Udanie smile
Głośne moje zastanawianie bez przemyślenia.
Bo się zastanawiałam, że może normalny to da radę. Tylko po co właściwie? Ktoś kto potrzebuje wyższych uczuć, ciepła, zrozumienia, wsparcia, będzie spierniczał gdzie pieprz rośnie a ja tu pytam.
Oj w?tłe to mojevswoje zdanie coś.
Wymyślę, potem myśl stracę, a za chwilę znów ją złapię.

Mnie się myśli, że jeżeli nie będziesz chciała nawet o małych wątpliwościach i uciekniętych myślach rozmawiać, to one nadal będą uciekać smile Nie bój się własnych wątpliwości i rozmowy o sobie smile Pewnie, że każdy może mieć własne zdanie i je wyrazić smile A Ty dzięki rozmowom sama poczujesz że Twoje zdanie staje się silne i skrystalizowane. Nawet jeśli będzie się zmieniać. Ale ma prawo się zmieniać, bo ciągle docierają do nas różne bodźce, których wcześniej nie było smile
To jak z procesem dowodowym w sądzie - kogo sąd uzna za winnego, tego napewno nie można domniewywać na początku i nawet jeśli jest się przeświadczonym na początku o czyjejś winie, to nie wolno zamykać się na kolejno ujawniane dowody smile wink
To jest właśnie mądre, że chcesz rozmawiać! Nie uciekać mi tu HM!!!!  wink smile smile smile

Bo ja to tak mam, że jakąś myśl pochwycę, potem mi ona ucieknie, potem wskutek czegoś chwilowo zmienię zdanie, a potem ta myśl wraca. Dziwne to.
I nieraz coś usłyszę i też się jakby przestraszam, ta myśl tak jakby się płoszy, jak ptak i odlatuje. Tak jakoś,. Myśl ulotna.

Edit. ....i strachliwa...

A ponadto dodam, że to ma miejsce tylko czasami. Może ta myśl po prostu dobrze nie osiadła tak się zachowuje.
Bo ja już potrafię trzymać się swego i być stanowcza i nieprzejednana.
Być może dupa jest jeśli dobrze nie przemyślę.

22 369 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-06-13 10:59:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
agnes87 napisał/a:

Zabka-k ja czuję jak mnie ten cały nałóg wciąga, jak niszczy. Jest inaczej niż kiedyś. Wcześniej jakoś dawałam radę, robiłam swoje pomimo tego bólu, teraz płaczę, nie mogę się skupić na niczym. W ostatnich dniach to mogłam leżeć, leżeć,....,nawet nic nie grało w tle. Nic mi się nie chciało. Nienawidzę marnować czasu na głupoty, dlatego takie "nic nie robienie" jest do mnie niepodobne. Ja czuję straszny głód miłości. Normalna osoba czułabym się kochana na moim miejscu, a ja chociaż fakty przemawiają że otrzymuję tą miłość od najbliższych, i tak czuję ten głód. I odkąd pamiętam zawsze czułam się mniej kochana od mojej siostry.

Jak czytam Was Dziewczyny,  to Wy sobie radzicie z "tym", a mnie to po prostu przerosło. Nie radzę sobie z emocjami. Jakoś nie widzę wokół ludzi, którzy tak przeżywają rozstanie. Potrafią to jakoś schować do środka. A ja? Idę ulicą i ryczę (chyba stąd ten nawyk, że nie rozstaję się z okularami przeciwsłonecznymi:P )

Radzimy Agnes? Wszystkie? Czy po prostu staramy? Każdego dnia? smile
Każdego z nas coś w końcu przerośnie, każdy z nas musi przywalić głową o ścianę, czy zaliczyć własnego totalnego doła - i to może stać się niekoniecznie świadomie. Natomiast sama już świadomie musisz zmusić się do odbicia.... Na siłę żadna z nas Cię nie przekona, nie skieruje na inne tory, niż te, które sprawiają, że nie możesz i nie chcesz móc się podnieść i zacząć robić coś dla siebie. Ja wiem, nie tylko ja, że każdy musi przejśc określone fazy. Muśi przeżyć swoją żałobę. Tylko jestem też i zdania, że jesteśmy sami dla siebie wartością największą i sami sobie musimy pomóc zmuszając się po trochu, powolutku do odbicia. Choćby zmuszajac się do wzięcia prysznica. Choćby do 5 minut spaceru - a niech tam, niech będzie do sklepu - teraz tyle świeżych warzyw, owoców. Może tak sałatkę jakąś byś sobie zrobiła i spróbowała po prostu ją zjeść? Witaminy poprawiają samopoczucie, słońce też smile I polecam magnez z potasem. Nie zaszkodzi, długofalowo pomaga uspokoić nerwy. Ja na zalecenie lekarza mam brać standardem dwie, w przypadku zbyt ciężkich momentów maks. zwiększyć podwójnie dawkę.
Dajemy radę? Nie tak znikąd się to bierze i nie od zawsze tak jest Agnes smile Siebie trzeba "zmusić", najpierw zmusić, potem zakodować sobie troskę o siebie samego, tak by była tak ważna jak tlen, jak oddychanie.

Każda z nas dlatego tak się wysterowała, że miała ogromną potrzebę bycia kochaną. Nawet nie bardzo wiedząc, co w zdrowym ujęciu mogłoby to oznaczać.
Super być kochaną smile
Ale najwięcej miłości dasz sobie sama smile

Ryczałam baaardzo długo, potem popłakiwałam, potem szkliły się oczy...
Radziłam sobie z emocjami, skoro lądowałam u internisty z problemem z oddychaniem, aż w końcu mnei wysłała do psychiatry?
To nie jest proste i nigdy nie będzie. I tylko sama musisz o siebie zadbać, a my napewno rozumiemy co możesz teraz czuć....

Zachciej, spróbuj zachcieć dla siebie smile

Ależ "wielbłąda" zrobiłam tongue

22 370

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I nieraz coś usłyszę i też się jakby przestraszam, ta myśl tak jakby się płoszy, jak ptak i odlatuje. Tak jakoś,. Myśl ulotna.

Edit. ....i strachliwa...

A ponadto dodam, że to ma miejsce tylko czasami. Może ta myśl po prostu dobrze nie osiadła tak się zachowuje.
Być może dupa jest jeśli dobrze nie przemyślę.

Łap i przemyśliwuj sama i w towarzystwie smile
Nie bój się swoich myśli smile

Najważniejsze ze są Twoje i dlatego warto się nad nimi zastanowić smile Dłuuuużej! smile

22 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Oj przeżywają tak, przeżywają.
Nawet ileś stron wstecz można przeczytać. Myślę, że nie jesteś odosobniona.
Myślisz, że jakby wr?ciło to ten głód zostałby zaspokojony ?

Na chwilę byłoby lepiej. W najgorszych momentach miałam takie myśli, by go wpuścić z powrotem i chociaż przez chwilę poczuć ulgę, bo już nie dawałam rady, z pełną świadomością jakby mnie to skrzywdziło, ale umożliwiło funkcjonowanie (chwilowe oczywiście).
Teraz nie wpuściłabym za nic, by ponownie przez to nie przechodzić.

22 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio282 Super, czyli wszystko zgodnie z zamierzeniami. Utrzymasz się i może jeszcze upiększysz te amerykanki.

hm... napisał/a:

Zofio, bo dla niektórych mąż to sens i cel życia, a bez m?ża, bez chłopa to jak bez ręki.

Czasem taki mąż to się przydaje wink Ale na dłuższą metę, więcej to kłopotu niż pożytku wink
Wracaj zofiu282 do nas, nie zostawaj. Jak któryś chętny to niech gna za Tobą;)

22 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Cieszę się z Tobą, że udało CI się szybciutko znaleźć pracę w zawodzie i już jutro zaczynasz smile
Jakiś nowy etap? smile
Przyglądam się Tobie i bardzo mi się podoba jak tak po prostu ŻYJESZ i starasz się korzystać z okazji, sposobności jakie daje życie smile To jest dopiero optymistyczne smile Nie mówienie o czymś, a po prostu okazywanie swoim postępowaniem, że tak właśnie jest smile I ten uśmiech na twarzy smile smile smile

22 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kobietki kochane smile

W kwestii Berlina to oficjalnie określam, iż rady nie dam absolutnie na bieżący moment. Acz w totka oczywiście gram i jak tylko wygram, to poinformuję, że decyzja ulega zmianie smile
Przeliczyłam i wychodzi mi, że przyjemny weekend spożytkował by 60% moich środków na przeżycie miesiąca - noooo nie smile To nie moja bajka jeszcze a odłożyć nie dam rady do tego czasu - wiecie, że ja długofalowo takie rzeczy planuję wink

22 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Miło mi Żabko.
Pierwszą myśl świeżą złapałam i od razu tutaj do Was.
Potem do głębszychych przemyśleń doszłam, do tego czego człowiek chce od życia, od związku, a przede wszystkim od siebie.

Czego Ty chesz? To jest ważne. Potem jest przeciętny człowiek, a potem inni ludzi. My możemy chcieć cierpieć przecież, albo innych doznań jeszcze.
Każdy ma prawo świadomie wybrać, byle to było świadome smile

Pisz, pisz o każdej myśli, pierwsza zazwyczaj mówi najwięcej.

22 376

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie ja miałam straszne jazdy jeszcze jak mieszkałam z moim szacownym. Dlatego poszłam do psychiatry. W sumie dzieki lekom zrozumiałam wiele spraw i przejrzałam na oczy. Poszłam na terapię, etc.

Każdy przechodzi to inaczej.

Ja dziś umieram sad Mam giga doła i w ogóle zdycham fizycznie hmm. Coś jest nie tak ale jeszcze nie wiem co .... idę jutro na badania.

22 377

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka napisala: sami sobie musimy pomóc zmuszając się po trochu, powolutku do odbicia. Choćby zmuszajac się do wzięcia prysznica. Choćby do 5 minut spaceru - a niech tam, niech będzie do sklepu - teraz tyle świerzych warzyw, owoców. Może tak sałatkę jakąś byś sobie zrobiła i spróbowała po prostu ją zjeść?
Zachciej, spróbuj zachcieć dla siebie smile


I to jest wlasnie najtrudniejsze - zechciec dla samej siebie. Ja jestem dopiero na pcozatku drogi. Dopiero 2 miesiace od 'definitywnej decyzji meza' ze w to juz nie wierzy. Jeszcze mieszkamy razem. Nie skreslilam go. Sam siebie skreslil, skreslil nas i teraz ma ostatni czas na to zeby dopelnic tego skreslenia, albo ewentualnie spojrzec w lustro i wziasc odpowiedzialnosc za swoje i moje zycie rowniez. Wszystko jest w moim watku wiec nie bede tutaj zasmiecac.

Tak czy inaczej to o czym pisze Zabka - ja tez gdzies o tym pisalam. Trzeba zaczynac od malutkich rzeczy i te malutkie rzeczy doceniac, zauwazac, cieszyc sie. KAZDA JEDNA RZECZ wymaga od nas checi, wysilku. Nie tylko od Ciebie Agnes. KAzda z nas czuje/czula to samo. Mowie - zeby wstac z lozka - potrzeba sily - no bo myslisz sobie a po co w ogole wstawac? Zeby sie ubrac, pomalowac, wykapac!! mi ostatnio zrobienei kawy zajelo w sobote ok godziny. bo wstalam, mialam na nia ochote od poczatku, ale rozumiecie - ciezko bylo mi zmobilizowac sie do zrobienia sobie samej i dla siebie kawy. no bo tak tylko dla siebie? sama ja bede pila...? no chore mysli, ale prawdziwe. Potem zeby sie wykapac - wiem, ze musze, powinnam - ale z  strony mysle sobie - ale po co mam sie kapac? nigdzie dzisiaj nie wychodze, jego np w domu nie ma caly dzien. No i tak t owyglada. to jest wieczna i ciagla nasza walka z samym soba i o siebie sama.

wyjsc do sklepu i zrobic sobie salatke - swietny przyklad. ja tez ciagle walcze. lodowka pusta i od 3 dni do sklepu sie nie moge wybrac - a bo po co?  po drodze z pracy cos tam zjem, potem zapcham sie czyms, co jeszcze sie w domu ostalo i tyle... ale wiem ze to jest zle. nie zasluguje na to zeby sobie kupic cos pysznego i przygotowac sobie i zjesc? oczywiscie ze zasluguje tylko musze sama to zrobic dla SAMEJ SIEBIE.

takze to nie jest tak, ze tylko Tobie ciezko, a reszta daje sobie rade.... ja tutaj nie udzielam sie w tym watku ale czytam bardzo duzo... nie bylam w zadnym toksycznym zwiazku, ale kocham bardzo, nie wiem czy za bardzo, ale rady ktore tutaj dajecie sa bezcenne i przydatne tak ogolnie....

22 378

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Ja dziś umieram sad Mam giga doła i w ogóle zdycham fizycznie hmm. Coś jest nie tak ale jeszcze nie wiem co .... idę jutro na badania.

Ehdi ja też się fatalnie czuję od paru dni. Ledwo żyje, jestem bardzo zmęczona, zasypiam na stojąco (a śpię w nocy dużo), boli głowa i takie tam... I to doła tez powoduje. Wiem, że trochę się znowu zaniedbałam witaminowo i sportowo.
Ale to wszystko raczej chyba wina tej dziwnej pogody, u mnie w pracy wszyscy jacyś dziwni i narzekają na złe samopoczucie, chociaż dzisiaj mamy słoneczko.

Muszę się namówić do dokończenia sprzątania - podłoga w końcu wyschła i zadbać o siebie.

22 379

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

I nieraz coś usłyszę i też się jakby przestraszam, ta myśl tak jakby się płoszy, jak ptak i odlatuje. Tak jakoś,. Myśl ulotna.

Edit. ....i strachliwa...

A ponadto dodam, że to ma miejsce tylko czasami. Może ta myśl po prostu dobrze nie osiadła tak się zachowuje.
Być może dupa jest jeśli dobrze nie przemyślę.

Łap i przemyśliwuj sama i w towarzystwie smile
Nie bój się swoich myśli smile

Najważniejsze ze są Twoje i dlatego warto się nad nimi zastanowić smile Dłuuuużej! smile

Dłuuuuuuuuuuużej smile

22 380

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

Zabka napisala: sami sobie musimy pomóc zmuszając się po trochu, powolutku do odbicia. Choćby zmuszajac się do wzięcia prysznica. Choćby do 5 minut spaceru - a niech tam, niech będzie do sklepu - teraz tyle świerzych warzyw, owoców. Może tak sałatkę jakąś byś sobie zrobiła i spróbowała po prostu ją zjeść?
Zachciej, spróbuj zachcieć dla siebie smile


I to jest wlasnie najtrudniejsze - zechciec dla samej siebie. Ja jestem dopiero na pcozatku drogi. Dopiero 2 miesiace od 'definitywnej decyzji meza' ze w to juz nie wierzy. Jeszcze mieszkamy razem. Nie skreslilam go. Sam siebie skreslil, skreslil nas i teraz ma ostatni czas na to zeby dopelnic tego skreslenia, albo ewentualnie spojrzec w lustro i wziasc odpowiedzialnosc za swoje i moje zycie rowniez. Wszystko jest w moim watku wiec nie bede tutaj zasmiecac.

Tak czy inaczej to o czym pisze Zabka - ja tez gdzies o tym pisalam. Trzeba zaczynac od malutkich rzeczy i te malutkie rzeczy doceniac, zauwazac, cieszyc sie. KAZDA JEDNA RZECZ wymaga od nas checi, wysilku. Nie tylko od Ciebie Agnes. KAzda z nas czuje/czula to samo. Mowie - zeby wstac z lozka - potrzeba sily - no bo myslisz sobie a po co w ogole wstawac? Zeby sie ubrac, pomalowac, wykapac!! mi ostatnio zrobienei kawy zajelo w sobote ok godziny. bo wstalam, mialam na nia ochote od poczatku, ale rozumiecie - ciezko bylo mi zmobilizowac sie do zrobienia sobie samej i dla siebie kawy. no bo tak tylko dla siebie? sama ja bede pila...? no chore mysli, ale prawdziwe. Potem zeby sie wykapac - wiem, ze musze, powinnam - ale z  strony mysle sobie - ale po co mam sie kapac? nigdzie dzisiaj nie wychodze, jego np w domu nie ma caly dzien. No i tak t owyglada. to jest wieczna i ciagla nasza walka z samym soba i o siebie sama.

wyjsc do sklepu i zrobic sobie salatke - swietny przyklad. ja tez ciagle walcze. lodowka pusta i od 3 dni do sklepu sie nie moge wybrac - a bo po co?  po drodze z pracy cos tam zjem, potem zapcham sie czyms, co jeszcze sie w domu ostalo i tyle... ale wiem ze to jest zle. nie zasluguje na to zeby sobie kupic cos pysznego i przygotowac sobie i zjesc? oczywiscie ze zasluguje tylko musze sama to zrobic dla SAMEJ SIEBIE.

takze to nie jest tak, ze tylko Tobie ciezko, a reszta daje sobie rade.... ja tutaj nie udzielam sie w tym watku ale czytam bardzo duzo... nie bylam w zadnym toksycznym zwiazku, ale kocham bardzo, nie wiem czy za bardzo, ale rady ktore tutaj dajecie sa bezcenne i przydatne tak ogolnie....

Ja to sobie tak myślę, że jeszcze tak mi źle nie było żebym nie zechciała zrobić wokół siebie. Oczywiście zmęczenie sięga zenitu nieraz i padam na pysk. Ale potem się budzę i łazienkę muszę odwiedzić. I żeby nie eiem jak mi w życiu żle było to o siebie dbam zawsze, bo lubię pachnieć smile, to jest rzecz priorytetowa.

22 381

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Taaak:
Wiecie, jak ktoś teraz czyta osoby, które mają za sobą kilka dobrych przynajmniej miesięcy dochodzenia do siebie, to to się wydaje takie proste w czytaniu - że nam to tak prosto przyszło.... Nie, to nie tak... Każda z nas chyba wie, chyba jeszcze dobrze pamięta te nie chcące współpracować mięśnie, tę otępiałą głowę, to nicniechciejstwo... Ten brak celu jakiegokolwiek.... To tylko tak wygląda, ale naprawdę przechodziłyśmy walkę ze sobą samą, żeby się pozbierać.. Trwała napewno nie krótko... Ja tylko pamiętam, że wyłam przez 6 tygodni, potem jaki "etap" ile trwał - nie wiem, juz nie rejestrowałam tak dokładnie... Moje szczęście, że podczytywałam apartament 36, mnóstwo czasu wieczorami przeznaczyła mi też przyjaciółka... Przeczytanie czegoś na tym forum sprawiło, że choć siły było brak - sięgnęłam po słuchawkę i umówiłam się na terapię. Ciężko  mi było strasznie to zrobić... Byłam tak bezwolna, że...

Minął już rok ponad od depresji, mija 9 m-ce od "posprzątania".
To długo? Nie wiem smile
Ale widzę, jak wiele się zmieniło smile We mnie po prostu smile W moich reakcjach na to, co się stało.
Bardzo pomaga mi w tym fakt, że mogę chodzić na terapię i ktoś mnie prowokuje do myślenia, że mogę dyskutować i paplać tutaj, że w końcu zaczynam układać w końcu sama dla siebie swoje życie i że to wszystko zdarzyło się w momencie, kiedy ja mam przynajmniej drugie tyle życia do przeżycia smile

Ale fakt. Zmuszałam się. Do wielu rzeczy. Z kawą problemu nie było. Ale z wszystkim innym tak. Więc najpierw zaczęłam od zmuszania się do przebywania dłuuuugo w łazience - choć wszystko to było mechanicznym przymuszaniem się do wykonywania określonych czynności z tzw. listy. Trudno, musiałam tak. A potem do odrobiny tlenu codziennie. Bo ja nigdy nie lubiłam siebie takiej rozmemłanej i bez krztyny życia. Tlen i woda są niezbędne do przeżycia wink

Ale jeśli naprawdę zacznie nam na sobie samych zależeć - znajdziemy motywację smile Naprawdę smile Fakt, ciężko się myśli, więc długo tej motywacji się szuka, ale można, warto, trzeba! smile

22 382 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-13 11:18:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Najgorsze to jest chyba pozbyć się otępienia, odzyskać kontakt ze światem i skierować myśli na właściwe tory.
Tak jak boli nastawianie ręki, kt?ra wyskoczyła ze stawu..

To zabrzmiało jak wyjście z deprechy

22 383

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Ehdi ja też się fatalnie czuję od paru dni. Ledwo żyje, jestem bardzo zmęczona, zasypiam na stojąco (a śpię w nocy dużo), boli głowa i takie tam... I to doła tez powoduje. Wiem, że trochę się znowu zaniedbałam witaminowo i sportowo.
Ale to wszystko raczej chyba wina tej dziwnej pogody, u mnie w pracy wszyscy jacyś dziwni i narzekają na złe samopoczucie, chociaż dzisiaj mamy słoneczko.

Muszę się namówić do dokończenia sprzątania - podłoga w końcu wyschła i zadbać o siebie.

Dopieszczaj siebie - ten weekend zapowiada się pod względem aury fantastycznie smile rzeczywiście ten przechodzący front napewno energii niewielu osobom dodał, czas wykorzystać smile

Oj tam - wszystkie Siebie dopieśćcie!!!! smile smile smile
Bo ja zaczynam mieć obrzydzenie do maseczek już wink Nie, ale chyba przesadziłam smile Nie lubię TV, to inne zajęcia sobie znajdowałam.

Ha - mnie się udało w końcu wynegocjować w firmowym barku warzywa gotowane smile Bo zawsze tylko jakaś surówka była a mnie się tak marzyły warzywka smile Ja wiem, że będą z mrożonki, nieważne, dziś przed wyjazdem zjem sobie z ryżem i jakimś kurczaczkiem smile W torebce Ziwerciadło, bo nie przeczytałam całego, akurat będę mieć zajęcie na autostradzie smile

22 384

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Najgorsze to jest chyba pozbyć się otępienia, odzyskać kontakt ze światem i skierować myśli na właściwe tory.
Tak jak boli nastawianie ręki, kt?ra wyskoczyła ze stawu..

To zabrzmiało jak wyjście z deprechy

Tak - owego otępienia... Wzdraga mnie, jak sobie przypomnę, brrr, nieprzyjemny stan. Nigdy więcej nie chcę przez to przechodzić.
Boli, ale ten ból to już zdecydowanie prowadzi do czegoś pozytywnego smile

22 385

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Ehdi ja też się fatalnie czuję od paru dni. Ledwo żyje, jestem bardzo zmęczona, zasypiam na stojąco (a śpię w nocy dużo), boli głowa i takie tam... I to doła tez powoduje. Wiem, że trochę się znowu zaniedbałam witaminowo i sportowo.
Ale to wszystko raczej chyba wina tej dziwnej pogody, u mnie w pracy wszyscy jacyś dziwni i narzekają na złe samopoczucie, chociaż dzisiaj mamy słoneczko.

Muszę się namówić do dokończenia sprzątania - podłoga w końcu wyschła i zadbać o siebie.

Dopieszczaj siebie - ten weekend zapowiada się pod względem aury fantastycznie smile rzeczywiście ten przechodzący front napewno energii niewielu osobom dodał, czas wykorzystać smile

Oj tam - wszystkie Siebie dopieśćcie!!!! smile smile smile
Bo ja zaczynam mieć obrzydzenie do maseczek już wink Nie, ale chyba przesadziłam smile Nie lubię TV, to inne zajęcia sobie znajdowałam.

Ha - mnie się udało w końcu wynegocjować w firmowym barku warzywa gotowane smile Bo zawsze tylko jakaś surówka była a mnie się tak marzyły warzywka smile Ja wiem, że będą z mrożonki, nieważne, dziś przed wyjazdem zjem sobie z ryżem i jakimś kurczaczkiem smile W torebce Ziwerciadło, bo nie przeczytałam całego, akurat będę mieć zajęcie na autostradzie smile

Zwierciadło to porządna gazeta jest big_smile

22 386

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Najgorsze to jest chyba pozbyć się otępienia, odzyskać kontakt ze światem i skierować myśli na właściwe tory.
Tak jak boli nastawianie ręki, kt?ra wyskoczyła ze stawu..

To zabrzmiało jak wyjście z deprechy

Tak - owego otępienia... Wzdraga mnie, jak sobie przypomnę, brrr, nieprzyjemny stan. Nigdy więcej nie chcę przez to przechodzić.
Boli, ale ten ból to już zdecydowanie prowadzi do czegoś pozytywnego smile

Tak jak puszcza znieczulenie u dentysty. Nie jest przyjemne, ale czujesz, że żyjesz smile

22 387

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Homarow tez nie jadam......z zasady nie jadam tongue smile
Nie mialam czasu was poczytac. Caly dzien jezdzilysmy po aukcjach domow. Siska szuka domu......tylko te domy ........no masakra! opisze wam to innym razem.
Jutro ide do pracy !!!!! smile smile smile Mam troche pietra a jednoczesnie baaaardzo sie ciesze. Fryzjerka zatrudnila mnie smile smile smile. obym sie tam tylko utrzymala......powinnam sie utrzymac smile smile smile

Kochana gratuluje pracy smile Jak sie wybierzesz do Ny, bo na pewno sie wybierzesz, to sprobuj tego homara smile Nie pozalujesz smile Przeciez ja Ci dobrze zycze smile

Buziaki smile

22 388 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 12:28:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dokladnie i tak ten tekst przeczytalam smile Tylko jak sie jest takiej fazie jak Ty to trudno to tak bez patrzenia sad Wiem jak jest !!!
Ja przybywam z przyszlosci jak to wczoraj Zabka napisala tongue

Dam sobie rade juz wczesniej czytalam smile Prawda sad

Happy - ja tak z innej strony, popłakałam się, bo wiesz z czym mi to przybywanie się skojarzyło i umięśnione motyle?
Elektroniczny Morderca part I wink wink wink Ależ ja mam odjechane skojarzenia smile

No elektroniczny morderca waszych analiz o psychopatach tongue  Zabka najwazniejsze, ze sie usmailas smile
Umiesnione motyle - czemu nie smile smile smile

22 389 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 12:31:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

jak mowa o morzach i oceanach to moze NY ? Ja chetna !!!!!!   smile

Kochana ja bardzo chetna smile smile smile Tylko jeszcze w lotto musze wygrac smile Albo bogatego meza sobie w Ameryce znajde tongue tongue tongue

22 390

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zofio, bo dla niektórych mąż to sens i cel życia, a bez m?ża, bez chłopa to jak bez ręki.

Oj Hm...z mezem to glowe mozna stracic tongue tongue tongue Ja tam wole juz bez reki byc tongue tongue tongue

22 391

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Kobietki kochane smile

W kwestii Berlina to oficjalnie określam, iż rady nie dam absolutnie na bieżący moment. Acz w totka oczywiście gram i jak tylko wygram, to poinformuję, że decyzja ulega zmianie smile
Przeliczyłam i wychodzi mi, że przyjemny weekend spożytkował by 60% moich środków na przeżycie miesiąca - noooo nie smile To nie moja bajka jeszcze a odłożyć nie dam rady do tego czasu - wiecie, że ja długofalowo takie rzeczy planuję wink

Zabka rozumiem smile Graj Zabka bo ja optymistka wieksza od Ciebie smile

22 392

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Ja dziś umieram sad Mam giga doła i w ogóle zdycham fizycznie hmm. Coś jest nie tak ale jeszcze nie wiem co .... idę jutro na badania.

Ehdi zycze zdrowka smile Mam nadzieje, ze to nic powaznego !!! Buziaki i pisz smile

22 393 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 12:45:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Taaak:
Wiecie, jak ktoś teraz czyta osoby, które mają za sobą kilka dobrych przynajmniej miesięcy dochodzenia do siebie, to to się wydaje takie proste w czytaniu - że nam to tak prosto przyszło....

Latwo sad
Ja myslalam, ze zwariowalam !!! Dlatego zawsze bede mowic aby isc albo do psychologa a jak trzeba do psychiatry !!!
My na forum podtrzymamy na duchu i kopa damy ale co specjalista to specjalista !!! I nie bac sie lekow dziewczyny !!!
Lepiej brac kilka miesiecy leki niz w rozpaczy wpasc w alkoholizm, wyleciec z pracy itp. sad sad sad

Przeciez nie musicie nikogo informowac, ze chodzicie do psychologa i bierzecie leki !!! To nie zaden wstyd !!!
To dopiero odwaga !!!

22 394 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 12:59:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Zwierciadło to porządna gazeta jest big_smile

Bardzo porzadna smile

A gdzie inne kobiety sie podzialy ??? Liv, Beosa, Anstawia !!!

22 395

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Ja dziś umieram sad Mam giga doła i w ogóle zdycham fizycznie hmm. Coś jest nie tak ale jeszcze nie wiem co .... idę jutro na badania.

Ehdi ja też się fatalnie czuję od paru dni. Ledwo żyje, jestem bardzo zmęczona, zasypiam na stojąco (a śpię w nocy dużo), boli głowa i takie tam... I to doła tez powoduje. Wiem, że trochę się znowu zaniedbałam witaminowo i sportowo.
Ale to wszystko raczej chyba wina tej dziwnej pogody, u mnie w pracy wszyscy jacyś dziwni i narzekają na złe samopoczucie, chociaż dzisiaj mamy słoneczko.

Muszę się namówić do dokończenia sprzątania - podłoga w końcu wyschła i zadbać o siebie.

Ja mam problem z sennością, ciągle bym spała hmm. Idę teraz na badania kontrolne i mam nadzieję, że nie wylezie mi ta tarczyca znowu sad.

Zaczęłam zasuwać znowu vit. d3, a zaniedbać się strasznie zanidbałam, ale chwilowo ugrzęzłam. Czytam teraz Trapped in the Mirror i po prostu wyć mi się chce. Muszę chyba porządnie przejść żałobę.

22 396

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Czytam teraz Trapped in the Mirror i po prostu wyć mi się chce. Muszę chyba porządnie przejść żałobę.

Ehdi a Ty sie nie nakrecasz niepotrzebnie ta ksiazka ??? ZMUS SIE DO ZROBIENIA CZEGOS PRZYJEMNEGO !!!
Znam te paplanie sie w bolu !!! Nie tedy droga !!!

22 397

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zabka rozumiem smile Graj Zabka bo ja optymistka wieksza od Ciebie smile

Gram!!!! smile
Nawet zakupiłam wczoraj na dwa kolejne losowania, gdybym w górach kolektury nie znalazła na szlaku wink

22 398 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-13 13:28:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ta otepialosc wlasnie jakas....

w sensie Wy kobietki jestescie na troche innym etapie tego wszystkiego, bo juz 'po', bo juz zyjecie same. A ja jesetm jeszcze w zawieszeniu tak naprawde. nie byl to zwiazek toksyczny (chyba) w zaden sposob i nadal mam w sobie ogromna wole jego uratowania. tyle ze ja sama zrobic nie juz nie moge. Ale to takie wlasnie mega zamotane jest, bo tak: teoretycznie:  nie jestesmy razem od 2 miesiecy. Zrobilismy rozdzielnosc, on sprzedal swoja czesc mieszkania w polsce. ale nadal mieszkamy razem - w anglii, ustalilismy ze w tym mieszkaniu zostaje ja i biore to na siebie, a on ma sie wyporwadzic bo zalatwieniu formalnosci tutaj z tym mieszkaniem. Poza ilomas tam awanturami gdzie nie wytrzymywalam, od 2 miesiecy nie pytalam, nie prosilam, nie plakalam mu.... choc chce tego jak niczego na swiecie, chcialabym zeby ON CHCIAL, zebysmy po prostu sprobowali, bo co by z tego wyszlo ,oczywiscie niewiadomo.

Tak czy inaczej, wiec teoretycznie jestem juz sama, fizycznie na pewno, kazde zyje swoim zyciem, nie widujemy sie prawie w ogole, kazde pierze, robi zakupy sobie samemu. poza jakimis tam srodkami czystosci do domu ktore w sumie kupujemy na zmiane. nie dzwonimy do siebie, nie piszemy. nie wiemy o ktorej to drugie konczy prace czy gdzie w danym momencie jest. no wiec - no nie jestesmy razem.... ale z 2 strony 5.5 lat mieszkania razem nie da sie od tak skreslic. mamy wspolne nawyki, znajomych, rodzine. jak sie juz spotkamy w mieszkaniu no to zapyta co u mnie, pogadamy, ostatnio wlasnie jakos mniej mnie jakby unika. wczoraj np obudzil mnie ja kwrocil bo spalam na sofie i powiedzial 'idz sie poloz normalnie do sypialni'. to ostatnie dni tak jakos cos drgnelo. wczesniej wrocilby i poszedl do siebie po prostu do pokoju. nie doprowadzal do jakiejkolwiek interacji miedzy nami jesli nie bylo takiej koniecznosci. wiec nie budzilby mnie i nie wypowiadal jednego zdania.... przedwczoraj przyszedl zgasil mi lampke w sypialni - no wiem, ze pierdoly to sa, ale ludze sie ze sie opamieta bo to naprawde dobry facet byl.... nie wiem, jak ktoras z Was bedzie miala czas poczytac moje 'meczenie' tu na forum w moim watku to bardzo chetnie posluchalabym co na ten temat w ogole sadzicie... bo tutaj w tym watku naprawde bije od Was taka madrosc, rozwaga jakas i takie realne ocenienie sytuacji....

fajnie ze mozna Was czytac, jakos sie motywowac...

22 399 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 13:32:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

fajnie ze mozna Was czytac, jakos sie motywowac...

Witaj Kiedysbylam smile
Jaka kiedys bylas ? Tesknisz za nia ? Jakie masz marzenia i plany na przyszlosc ?
Chcesz cos poczytac ? To pisz na maila smile Strona 570 - wykaz lektur smile

I pisz to pomaga smile Zacznij NAS czytac od poczatku a jezeli Ci za duzo to od polowy tongue

22 400

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Zofio, bo dla niektórych mąż to sens i cel życia, a bez m?ża, bez chłopa to jak bez ręki.

Oj Hm...z mezem to glowe mozna stracic tongue tongue tongue Ja tam wole juz bez reki byc tongue tongue tongue

Ja raczej też smile

22 401

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka rozumiem smile Graj Zabka bo ja optymistka wieksza od Ciebie smile

Gram!!!! smile
Nawet zakupiłam wczoraj na dwa kolejne losowania, gdybym w górach kolektury nie znalazła na szlaku wink

Nie wiedziałam nawet, że tak można.

22 402

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabka rozumiem smile Graj Zabka bo ja optymistka wieksza od Ciebie smile

Gram!!!! smile
Nawet zakupiłam wczoraj na dwa kolejne losowania, gdybym w górach kolektury nie znalazła na szlaku wink

Kto nie gra to i nie wygrywa tongue A kto gra to czasami tez nie wygrywa tongue Ale niektorzy wygrywaja smile

22 403

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Zofio, bo dla niektórych mąż to sens i cel życia, a bez m?ża, bez chłopa to jak bez ręki.

Oj Hm...z mezem to glowe mozna stracic tongue tongue tongue Ja tam wole juz bez reki byc tongue tongue tongue

Ja raczej też smile

Hm...ja tam chce chlopa ale nie takiego jak mialam tongue  Obym tylko drugi raz glowy nie straciala tongue

22 404

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Oj Hm...z mezem to glowe mozna stracic tongue tongue tongue Ja tam wole juz bez reki byc tongue tongue tongue

Ja raczej też smile

Hm...ja tam chce chlopa ale nie takiego jak mialam tongue  Obym tylko drugi raz glowy nie straciala tongue

No chyba nie stracisz co?

22 405

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja raczej też smile

Hm...ja tam chce chlopa ale nie takiego jak mialam tongue  Obym tylko drugi raz glowy nie straciala tongue

No chyba nie stracisz co?

Okaze sie w praniu tongue

22 406

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Hm...ja tam chce chlopa ale nie takiego jak mialam tongue  Obym tylko drugi raz glowy nie straciala tongue

No chyba nie stracisz co?

Okaze sie w praniu tongue

Coś mi tu motylkiem pachnie smile
Przyleciał jakiś?

22 407

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Czytam teraz Trapped in the Mirror i po prostu wyć mi się chce. Muszę chyba porządnie przejść żałobę.

Ehdi a Ty sie nie nakrecasz niepotrzebnie ta ksiazka ??? ZMUS SIE DO ZROBIENIA CZEGOS PRZYJEMNEGO !!!
Znam te paplanie sie w bolu !!! Nie tedy droga !!!

Moja terapeutka twierdzi, że musze przez to przejść i ja się z nią zgadzam. Przez to sie jakoś zablokowałam. To jest taki etap i muszę w końcu odblokować łzy, swoje wypłakać i iść dalej do przodu.

W ten właśnie sposób teraz musze się zająć sobą. Inne rzeczy pomagają ale na krótko. To trzeba poskładać, przerobić bo inaczej zawsze będzie wracać. Musze zrozumieć co się ze mną teraz dzieje. Ta książka jest genialna ale czytanie jej boli.

22 408

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyśbyłam
Czytaj, pisz, rozmawiaj smile
Z nami smile

22 409

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Czytam teraz Trapped in the Mirror i po prostu wyć mi się chce. Muszę chyba porządnie przejść żałobę.

Ehdi a Ty sie nie nakrecasz niepotrzebnie ta ksiazka ??? ZMUS SIE DO ZROBIENIA CZEGOS PRZYJEMNEGO !!!
Znam te paplanie sie w bolu !!! Nie tedy droga !!!

Moja terapeutka twierdzi, że musze przez to przejść i ja się z nią zgadzam. Przez to sie jakoś zablokowałam. To jest taki etap i muszę w końcu odblokować łzy, swoje wypłakać i iść dalej do przodu.

W ten właśnie sposób teraz musze się zająć sobą. Inne rzeczy pomagają ale na krótko. To trzeba poskładać, przerobić bo inaczej zawsze będzie wracać. Musze zrozumieć co się ze mną teraz dzieje. Ta książka jest genialna ale czytanie jej boli.

Cholera moj terapeuta mi zawsze mowil abym nie paplala sie w bolu !!! Zebym robila cos dobrego dla siebie !!! Moze zauwazyl, ze lubie sie babrac w bolu ?
Wyplacz sie Ehdi ale nie taplaj w bolu !!! A jaki jest "prawdziwy" powod Twojego bolu ?

22 410

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

No chyba nie stracisz co?

Okaze sie w praniu tongue

Coś mi tu motylkiem pachnie smile
Przyleciał jakiś?

Nie przylecial tongue Na razie to mnie tylko komary gryza sad

22 411

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi a Ty sie nie nakrecasz niepotrzebnie ta ksiazka ??? ZMUS SIE DO ZROBIENIA CZEGOS PRZYJEMNEGO !!!
Znam te paplanie sie w bolu !!! Nie tedy droga !!!

Moja terapeutka twierdzi, że musze przez to przejść i ja się z nią zgadzam. Przez to sie jakoś zablokowałam. To jest taki etap i muszę w końcu odblokować łzy, swoje wypłakać i iść dalej do przodu.

W ten właśnie sposób teraz musze się zająć sobą. Inne rzeczy pomagają ale na krótko. To trzeba poskładać, przerobić bo inaczej zawsze będzie wracać. Musze zrozumieć co się ze mną teraz dzieje. Ta książka jest genialna ale czytanie jej boli.

Cholera moj terapeuta mi zawsze mowil abym nie paplala sie w bolu !!! Zebym robila cos dobrego dla siebie !!! Moze zauwazyl, ze lubie sie babrac w bolu ?
Wyplacz sie Ehdi ale nie taplaj w bolu !!! A jaki jest "prawdziwy" powod Twojego bolu ?

Kochanie to chodzi o to, że ja właśnie odepchnęłam ten ból od siebie i szłam do przodu ale okazało się, że doszłam do ściany. Ja taplam się w dzieciństwie, dziecko narcystycznych rodziców, mechanizmy, etc.

Po prostu zaczęłam miec problemy z wyrażaniem emocji i rozładowywaniem napięć. Dlatego postanowiłyśmy z terapeutką wrócić do tego. Czasem tak trzeba. Zdecydowanie nie na długo, ale musze się w końcu doprowadzić do płaczu bo dłużej nie wytrzymam. Ja chcę się poryczeć, a nie mogę sad.

22 412

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Okaze sie w praniu tongue

Coś mi tu motylkiem pachnie smile
Przyleciał jakiś?

Nie przylecial tongue Na razie to mnie tylko komary gryza sad

Uuuu... na komary podobno dobry jest spirytus smile

22 413

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Kochanie to chodzi o to, że ja właśnie odepchnęłam ten ból od siebie i szłam do przodu ale okazało się, że doszłam do ściany. Ja taplam się w dzieciństwie, dziecko narcystycznych rodziców, mechanizmy, etc.

Po prostu zaczęłam miec problemy z wyrażaniem emocji i rozładowywaniem napięć. Dlatego postanowiłyśmy z terapeutką wrócić do tego. Czasem tak trzeba. Zdecydowanie nie na długo, ale musze się w końcu doprowadzić do płaczu bo dłużej nie wytrzymam. Ja chcę się poryczeć, a nie mogę sad.

Ehdi nie musisz nic !!! A moze wcale tu o placz nie chodzi ? Moze o zlosc ? Przeciez mozna wyladowac zlosc bez placzu smile
Poryczysz sie moze a zlosc zostanie sad Nie wiem czy o to chodzi ale ja tak mialam !!!

22 414

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Coś mi tu motylkiem pachnie smile
Przyleciał jakiś?

Nie przylecial tongue Na razie to mnie tylko komary gryza sad

Uuuu... na komary podobno dobry jest spirytus smile

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

22 415

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Nie przylecial tongue Na razie to mnie tylko komary gryza sad

Uuuu... na komary podobno dobry jest spirytus smile

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

22 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull ja juz jestem z Wami jakis czas i juz od dobrych kilkudziesieciu stron Was czytam smile jaka bylam kiedys? no wlasnie do niedawna bylam szczesliwa mezatka, naprawde szczesliwa. tak mi sie wydawalo. teraz (juz) wiem ze nie wszytko bylo idealnie, byly jednak spore braki, ale nie zmienia to mojego spostrzezenia na moje mazlenstwo - bylo piekna i prawdziwe. i tak uwazamy oboje z jm. dopiero co - bo w piatek - wreszcie sie troche otworzyl i przemowil.... ze naprawde mnie kochal (wiem o tym i wszyscy dookola rowniez to widzieli) ze tez mu szkoda tego wszystkiego, ze wszystko dla nas robil, w semsie z mysla o nas, o domu, o mnie ( itez tak bylo) ale po tym co zrobil (zdrada) juz sie nie da nic zrobic, bo to byloby budowanie na bagnie. 'nie wierze ze ty w ogole chcialabys ze mna byc'. i tego typu podejscie. ucieczka, wybiera ucieczke, po prostu zachowuje sie nie odpowiedzialnie, a nigdy taki nie byl. zawsze mozna bylo na niego liczyc. pierwszy kryzys i bum, koniec. na poczatku po rozstaniu bylam pewna ze tylko to ze chce z nia byc, jest prwadziwym powodem tego ze skresla nas. ale czas, choc tylko 2 miesiace robi swoje. wiele zrozumialam i na ta chwile z kolei wydaje mi sie ze jednak prawda jest to ze to zakonczyl i nie kontnuowal tej znajomosci. ale mimo wszystko dla nas szans juz nie widzi. to wszystko jest takie popieprzone generalnie. ehh nie bede tutaj smecic.

swietnie ze sie wspieracie, radzicie sobie, innym. bije od Was sila. Ja po prostu jestem jeszcze w takiej sytuacji ze niby juz po rozstaniu, ale tak naprawde w mojej glowie jeszcze mam nadzieje...

22 417 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-13 14:52:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedybylam ja sie pytalam o Twoje marzenia i jaka bylas przed nim smile
Na co jeszcze masz nadzieje ?

22 418

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Uuuu... na komary podobno dobry jest spirytus smile

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

Dopiero po mnie gryza smile Jakies alkoholickie komary na mnie leca tongue

22 419

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kiedysbylam napisał/a:

ta otepialosc wlasnie jakas....

(..)
Ta.k czy inaczej, wiec teoretycznie jestem juz sama, fizycznie na pewno, kazde zyje swoim zyciem, nie widujemy sie prawie w ogole, kazde pierze, robi zakupy sobie samemu. poza jakimis tam srodkami czystosci do domu ktore w sumie kupujemy na zmiane. nie dzwonimy do siebie, nie piszemy. nie wiemy o ktorej to drugie konczy prace czy gdzie w danym momencie jest.
(...)
ostatnio wlasnie jakos mniej mnie jakby unika. wczoraj np obudzil mnie ja kwrocil bo spalam na sofie i powiedzial 'idz sie poloz normalnie do sypialni'. to ostatnie dni tak jakos cos drgnelo. wczesniej wrocilby i poszedl do siebie po prostu do pokoju. nie doprowadzal do jakiejkolwiek interacji miedzy nami jesli nie bylo takiej koniecznosci.

wiec nie budzilby mnie i nie wypowiadal jednego zdania....

przedwczoraj przyszedl zgasil mi lampke w sypialni

no wiem, ze pierdoly to sa, ale ludze sie ze sie opamieta bo to naprawde dobry facet byl....

fajnie ze mozna Was czytac, jakos sie motywowac...

smile
Do 31 maja nie byłam "sama" smile Pierwsza noc na nowym m, to właśnie ta, 31 maja smile Przez blisko 9 miesięcy mieszkałam z nim.

Tak szczerze, bez tworzenia scenariuszy, wiesz co to powyższe może głównie oznaczać? Że się po prostu przyzwyczaił do Twojej obecności i traktuje Cię po koleżeńku. Jak współlokatora, przepraszam, współlokatorkę.
On po prostu już może się czuć swobodniej w Twojej obecności i przeszedł do porządku dziennego nad faktem, iż pomimo rozpadu związku jeszcze z sobą mieszkacie. Czy mojemu "jm" coś takiego się przytrafiało? Od wielu tygodni był dla mnie wrogiem, więc nie zauważyłam, ale wcześniej tak, oczywiście z włączeniem troski o to czy coś zjadłam, żebym zjadła. Ot po prostu. Nawet raczył kiedyś stwierdzić, że bardzo go obchodzi gdzie wychodzę i kiedy wracam, bo jestem matką jego dzieci wink To akurat mnie zbulwersowało, jakoś nigdy na czworakach nie wracałam...

Był, bo za takiego go uważałaś smile Nie chciej w normalnym zachowaniu człowieka mieszkającego obok Ciebie pokładać złudnych nadziei. Gdyby coś miało drgać - sam, przeświadczony, a tym, że drga, by Ci o tym powiedział. Na gestach nie buduje się złudzeń. Nie pisze scenariusza własnego życia i własnego zniewolenia.
Dlaczego ma się opamiętać? Bo jesteś najlepszą partią na świecie dla niego? wink A może tak wziąć pod uwagę, że on ma całkiem inny pogląd na swoje życie i czego innego szuka? Kogoś innego? Innych cech?
Że naprawdę nie chce być już z Tobą?

Jeśli się łudzisz, to czemu nie zrobisz rzeczy najprostszej?
Dlaczego Go wprost nie zapytasz?
Bo chcesz swoje życie opierać na złudzeniach dalej?
Czy na rzeczywistościach?

Żeby nie było - ja nie jestem przeciwna marzeniom smile Lubię je smile
Ale jeśli chodzi o związki, relacje, partnerstwo, szacunek - tu dla mnie liczą się najbardziej fakty i spójność deklaracji z zachowaniem wink

22 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Uuuu... na komary podobno dobry jest spirytus smile

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

Nie gryzą, czy się już nie czuje? tongue tongue tongue
Tak pytam, bo hotel nad rzeczką jest wink

22 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zmykam, kolega podjeżdża po mnie za 5 minut smile
Kompa biorę, kto wie, może się znudzę towarzystwem komarów i zajrzę wieczorkiem smile

Wielkie Buziaki smile

22 422

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

Dopiero po mnie gryza smile Jakies alkoholickie komary na mnie leca tongue

Karalusze szpiegowce big_smile

22 423

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A gdzie inne kobiety sie podzialy ??? Liv, Beosa, Anstawia !!!

A o co chodzi???

22 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A gdzie inne kobiety sie podzialy ??? Liv, Beosa, Anstawia !!!

A o co chodzi???

O nic tongue Spytac sie nie mozna tongue ?

22 425

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Po czy przed ? Mnie komary zjadaja zywcem tongue Czytalam, ze bazylia pomaga. Kupie i postawie w sypailni smile Zobaczymy czy dziala

Jak sobie człowiek walnie to nie gryzą:)

Dopiero po mnie gryza smile Jakies alkoholickie komary na mnie leca tongue

To Ci dopiero smile

Posty [ 22 361 do 22 425 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 343 344 345 346 347 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026