netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 325 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 338 339 340 341 342 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 036 do 22 100 z 26 310 ]

22 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ech.... ja nadal tkwię w "biednym misiu" popełniłam kolejny tekst wink

Mnie jest dobrze kochane, choć miałam chwilową blokadę ale cieszę się, że emocje mi się nieco ulały. Mam jeszcze jedną fantastyczną piątkową historię do opisania. To prawdziwe świadectwo mojej przemiany ale o tym napiszę później. Na razie musiałam biednego misia zwalczyć do końca wink.

Buziaki na niedzielny wieczór dla wszystkich.

A tak w ogóle to szkoda, że do mnie nie wpadacie trochę pokomentować moje "wypocinki" zawsze to miło jak jakiś komencik wpadnie wink he he he

22 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

heh ja też pasuję, przez kochanie za badzo zostałam zupełnie sama.. nawet nie mam z kim pogadać o swoich problemach sad

22 038 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-09 20:12:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kalisia
Witaj.
Gadaj z nami smile Nie jesteś sama smile

22 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kalisia napisał/a:

heh ja też pasuję, przez kochanie za badzo zostałam zupełnie sama.. nawet nie mam z kim pogadać o swoich problemach sad

Z nami możesz pogadać, w końcu jesteśmy grupą wsparcia wink.

22 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ja jednak - w przeciwieństwie do Raki - będę twierdzić, że swoje zdanie należy komunikować smile Zasady, granice itp. Kto z tym co zrobi to inna kwestia, ważne też, by - jak w przypadku wychowywania dzieci - być konsekwentnym wink Nie dawać się naciągać na odstępstwa wink Mam ćwiczenia z konsekwencji prawie 24h/doba, więc same rozumiecie, w "chaosie trzech trajkoczących jap" nie dać się zagadać i nie dać się ugadać na zmianę zdania to ciężka walka ze sobą wink

Nie wiem, jakoś tak mi się skojarzyło Raki to co napisałaś z odbiciem na drugi biegun - najpierw tłumaczę, uczę, wychowuję. Potem diametralna zmiana - czuję, że nie mi pasuje cokolwiek, to nawet tego nie przekażę wprost drugiej stronie, tylko zrobię w tył zwrot, zamknę "drzwi" i pójdę poszukać kolejnych relacji, może któraś z nich przypasuje do mnie... Nie, to chyba jednak są skrajności smile Ani odwracać się tyłem w pierwszym momencie, ani wychowywać świat przez cały czas jego trwania i naprawiać na siłę, wbrew oporowi wink Po prostu - życie to nie kompromis, życie to komunikacja wink


Anstawia, zaciskaj! smile Poinformowałaś, dyskusje prowadziłaś wcześniej, teraz wiesz czym by się to skończyło smile

Powiedz mi - co się stało, czemu odchorowałaś? Aż takie nerwy?

Ale ja się zgadzam. Komunikować owszem i prowadzić dialog, drzwi nie zamykać, ale z ludźmi z którymi warto mieć kontakt i którzy są normalni. Jestem przeciwna zamykaniu drzwi, ale nie przed tymi, od których uciekamy do przodu. Ci zresztą i tak nic nie zrozumieją.
Ojciec dziecka to też coś innego, Ty musisz mu komunikować i pokazywać, że to nie byle gadanie.

22 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Tylko z tych ustaleń i tak g... wyszło-pamiętasz w efekcie aferę kanapową? Musiałam się z nim rozliczyć itp., ale mogłam zrobić swoje i nie gadać z nim wcale.
zabka-k też spisała zasady i co z nich wyszło... potem coś niby tak, ale jak było z płaceniem czynszu...

On spełni to, co mu akurat będzie na rękę.

Spisałam, a jakże?
I teraz mam podstawę do ew. zastrzeżeń, dowód na to, że świadomy powinien być do czego się zobowiązuje.
Wiesz Raki, że mi sąd tego zastrzeżenia o zapłatę czynszu nie odrzucił? Powinien, bo jak same wiemy - odpowiedzialność solidarna. A ja mam wezwanie na rozprawę smile Już pomijam fakt, że sprawa się "zniebyła" i spółdzielnia zobowiązała prawnika także do obecności i zakończenia sprawy, ale pójdę.
Taki swoisty trening przed rozwodem - jeśli chodzi o stawanie przed sądem smile Żebym się tak straszliwie nie stresowała smile


Tak - druga strona spełni tylko to, na co będzie miała ochotę. Ale Ty komunikując swoje zdanie, zawsze masz argument - jasno określiłam na co się zgadzam, na co nie i gdzie są pewne granice. Na kogoś nikt z nas nie ma wpływu. Na siebie zawsze możemy mieć wpływ smile

Dobrze spisywać, a i owszem i jak on chętny podpisać, to jest Twój kapitał na przyszłość.
Sąd nie mógł Ci tego odrzucić, jak składasz sprzeciw w terminie, to on musi go przyjąć i wyznaczyć rozprawę (chociażby w sprzeciwie było napisane, że dziś jest ładna pogoda), i sprawę rozpoznać normalnie. Zdecyduje na końcu, czy utrzymuje nakaz w mocy, czy powództwo oddala. Zresztą może się okazać, że w papierach co innego jest nie tak i wygrasz.

22 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie kochane smile
Nie mam czasu na czytanie, ale muszę, no muszę napisać, podzielić się dobrą wiadomością smile. O t ó ż może uda mi się tam pracować w zawodzie. Jest taka szansa !!!!!!!! smile W poniedziałek o 12 mam rozmowę z fryzjerką smile smile smile Trzymajcie za mnie kciuki i to mocno - proszę .
Spakowana jeszcze nie jestem big_smile ....... ale to nie problem. Co bym nie wrzuciła do walizki, to będzie dobrze (nie będę goła big_smile).  Jeszcze kilka spraw mi zostało do załatwienia między innymi wizyta u dentystki.
Zapytała mnie koleżanka czy będę tęsknić......hmmmm ........zapewne, ale....... mam dorosłe dzieci.......nauczyłam się też o siebie dbać. No kurcze, teraz umiem brać dla siebie co dobre. Już nie mam wyrzutów sumienia, że to mama fajnie spędza czas  na koncercie czy innej imprezie. Są telefony smile, skype. Będę z dzieciakami w stałym kontakcie. Oczywiście bardzo ich kocham, ale też wiem, że to dorośli ludzie, którzy muszą wejść w samodzielność, dorosłość (myślę o młodszym). No i jeszcze jestem ja i moje życie. A teraz je mam smile. Teraz jestem ważna dla siebie smile i rozpieszczam się i lubię to robić smile. Wyjeżdżam z ochotą smile i nie jest to przymus a mój świadomy wybór smile smile smile.
Jeszcze raz was mocno ściskam smile

Zofia trzymam kciuki, by w zawodzie i byś miała z tego mnóstwo radości smile

22 043 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-09 22:23:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jest jakieś chore! Mam bałagan w głowie.
Nie mam pojęcia jak się zachowywać.
Szukam zajęcia byle nie myśleć. Weekendy będą męczące sad
Chyba zostanę krytykiem filmowym wink Dziś obejrzałam prawie dwa filmy: " zakochani w Rzymie"- zasnęłam w połowie, nie wiem czy ze zmęczenia po porannej jodze, czy fabuła była kiepska tongue i "Panaceum" - wciągający smile

22 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ja właśnie pisząc o tym, że jestem oszustka, miałam na myśli to owo zaprzeczanie.
I nawet, gdyby ktoś mi teraz powiedział, że M to ćpun, to ja bym znalazła setki jego zalet sad
I po raz kolejny muszę sobię zrobić listę jego wad i powiesić przy łóżku.
A te moje nerwy tutaj na forum to niby co było? Zaprzeczanie, obwinianie, nie tam gdzie trzeba sad
I też mnie psycholożka jednym zdaniem do pionu przywróciła. Gadałam z nią pierwszy raz od pół roku. Powiedziała mi: M jest dla ciebie całym światem. A już tyle czasu minęło odkąd zaczęłaś terapię. Przecież po to przyszłaś. Jesteś młodą, atrakcyjną kobietą. Poszukaj sobie zrównoważonego faceta.
Po tej rozmowie był nerw tongue Bo jak ona może mi mówić co mam robić, każe mi szukać wybawcy, już do niej więcej nie pójdę! Na drugi dzień pojechałam na plażę. Siedziałam sama na plaży i obserwowałam pary z dziećmi. Potem w pracy przyglądałam się pewnej parze, która wspólnie robiła listę zakupów. Ja wiem, że to są momenty z ich życia, ale ja nawet takich momentów nie miałam sad
I zrobiło mi się też wstyd. Tyle czasu minęło a on nadal jest całym moim światem sad
Już nie będzie.

Wiesz, ja bardzo dużo myślę o moim byłym mężu...jakby on też był ciągle moim światem. Taka silna więź. Nie wiem, jak się z tego wyzwolić do końca...

22 045 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-09 22:36:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wiesz, ja bardzo dużo myślę o moim byłym mężu...jakby on też był ciągle moim światem. Taka silna więź. Nie wiem, jak się z tego wyzwolić do końca...

U mnie ta "więź" jest związana z pewnymi emocjami. Nie wiem czy u ciebie jest tak samo. Czytam właśnie "Szantaż emocjonalny". Do tanga trzeba dwojga, to wiem. Jeszcze nie doszłam do rozdziału jak się z tego wyzwolić, choć niby wiem, ale guzik wiem hmm

22 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Wiesz, ja bardzo dużo myślę o moim byłym mężu...jakby on też był ciągle moim światem. Taka silna więź. Nie wiem, jak się z tego wyzwolić do końca...

Ja o swoim dużo nie myśle za to wyłażą mi kwiaty z przeszłości sad. W ogóle w dziedzinie damsko - męskiej chwilowo czuję się fatalnie.

22 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

(..) wyłażą mi kwiaty z przeszłości sad. W ogóle w dziedzinie damsko - męskiej chwilowo czuję się fatalnie.

Ehdi ten biedny misiu to ten "przyjaciel" ?

22 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czytam właśnie "Szantaż emocjonalny". Do tanga trzeba dwojga, to wiem. Jeszcze nie doszłam do rozdziału jak się z tego wyzwolić, choć niby wiem, ale guzik wiem hmm

Anstawia czytaj czytaj smile Guzik wiesz ? Wiesz ale nie praktykujesz tongue Jak zaczniesz praktykowac to dopiero sie zdziwisz tongue

22 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czytam właśnie "Szantaż emocjonalny". Do tanga trzeba dwojga, to wiem. Jeszcze nie doszłam do rozdziału jak się z tego wyzwolić, choć niby wiem, ale guzik wiem hmm

Anstawia czytaj czytaj smile Guzik wiesz ? Wiesz ale nie praktykujesz tongue Jak zaczniesz praktykowac to dopiero sie zdziwisz tongue

Sprawa dla Ciebie widocznie jeszcze jest zbyt "świeża", jako "czerstwą" z czasem pojmowania istoty problemu, łatwiej jest to "ugryźć" bez wypierania faktów i zbędnych zaprzeczeń w konfrontacji z rzeczywistością.

22 050 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-10 09:04:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Raki & Happyfull miałyście rację!!! Z karaluchami nic się nie uzgadnia! Oni zrobią to, co dla nich jest wygodne! I jeszcze będą się starali wykorzystać to przeciwko nam!!
Zaliczyłam kolejną wpadkę hmm
Głupia baba ze mnie!!!
Jeszcze mi dziś wysłał smsa: "Przepraszam. Bawiłem się"
Te przeprosiny to chyba za to, że nie zrobił przelewu.

This is SPARTA!!!!!

O co z tą Spartą chodzi? Dzieciaki też o tym.

22 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry po weekendzie smile
Ja umknęłam z netu, ale okoliczności przyrody sprawiły, że mi się nawet nie chciało do komputera zajrzeć smile Po stokroć przyjemniej z kubkiem wystygniętej herbatki siedzieć wgapiając się w okno i wydmuchiwać dymek przed siebie smile Rzucę palenie, rzucę, ale wszystko po kolei smile
Dziś w końcu po spokojnym dotleniającym weekendzie, moja buzia wspomożona tysiącem maseczek wygląda OK. Pewnie nie tylko o maseczki chodzi wink Spokój, spokój, spokój smile Nie to, że ja uwielbiam nic nie robić, ale odpoczynek od wszystkiego dobrze mi robi po tak dłuuugim okresie czasu. I spacerki z niuniusiami.
Wczoraj pozbyłabym się przez moje wszędobylce portfela!!! Wpadły do sklepu, zaczęły się gonić między półkami, ja za nimi, żeby połapać lumpki, portfel wypadł (nie zdążyłam torebki zamknąć jak odchodziłam od kiosku, bo lumpki pognały przodem). Dobra dusza zostawiła w kasie, bo chyba bym się zapłakała - jeszcze sporo rzeczy do załatwienia, a tu by trzeba było na wariata kartę blokować, dowód i prawko wyrabiać - ja już wystarczająco się nabiegałam i jeszcze pobiegam po urzędach - dzięki wielkie za takie niespodzianki! Grrr wink

Życie jest całkiem przyjemne smile

22 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry Żabko smile
W kwestii rzucania palenia, choć jest przyjemne rozrywkowo, to w empiku są takie tabliczki z dedykacjami okolicznościowymi i na jednej jest taki napisvw stylu rzuć palenie, uda Ci się, to łatwe, wiem co mówię rzucałam całe st razy smile
A na innym stojaku, co można wykorzystać terapeutycznie, są figurki do hodowania. I tak można sobie wyhodować nowych rodziców, przyjaciółkę, sex przyjaciółkę, buddę, dyplom i parę innych. smile

22 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jedno z pytań z Rodk - czy żyjesz dla swoich dzieci?

??? Naprawdę?
A jaka jest "zdrowa" odpowiedź?
Że razem?

22 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja sobie wyobrażałam Happy jako kruchą, w sensie delikatną, eteryczną blondynkę fizycznie. W ramach ciekawostki. Każdy sobie jakoś kogośvwyobraża jeśli nie widzi. A tam każdy, ja tak mam smile

Delikatna jest smile W sensie ma w sobie mnóstwo ciepła smile Dlatego się będę śmiać z tych pałeczek z kropeczką, bo mi to do tej poznanej Happy nie bardzo pasuje wink Ale Happy o tym wie smile

22 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witajcie!
Nie chce mi się ale muszę. Jadę właśnie na trening, a taka piękna pogoda. Zdecydowanie wolałabym połazić bosymi stopami po plaży niż ćwiczyć i słuchać wykładów.

Jestem na odwyku numer dwa. W sumie to nie wiem, czy to co się zaczęło rok temu, to był odwyk. Manifestacja, nadzieja, czekanie na cud, życie w nieświadomości i zawieszeniu.
Teraz jestem spokojna, ale drżę na samą myśl, że mogę popełnić błąd i zawrócić. Nie chcę. Tym razem wiem, że nie chcę.
Jeżeli będę arogancka, złośliwa, " sierotka Marysia", bidulka, to będzie to oznaczało, że włażę/ wlazłam w kupkę.
Jeżeli będę zadowolona pomimo bólu, to będzie źle. Ból lokalizujemy i eliminujemy.
M był przyczyną mojego cierpienia. To pewne. Ale wiem co mam robić, by ten ból usunąć.
Konsekwencja w podjętej decyzji i pamiętać do czego brak konsekwencji mnie doprowadzi.

A to dla mnie !!!!!!!!!!
big_smile

smile smile smile
Czuję, podobnie jak Ty smile
W skrócie, ostatnio każdy przejaw nerwa okazywał się bezpodstawny - ale był i wynikiem kumulacji.
Miewam jeszcze rzuty emocji, ale są takie - jakby to ująć - rozpoznawalne. I po łapkach - bo te rzuty są bezpodstawne. Jestem na razie na odtruciu i pewnie nie mniej, niż miesiąc mi to zajmie smile
Strasznie się cieszę, że mam tę szansę dla siebie smile

Buziaki smile

Zazdraszczam piasku na plaży wink

22 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Jedno z pytań z Rodk - czy żyjesz dla swoich dzieci?

??? Naprawdę?
A jaka jest "zdrowa" odpowiedź?
Że razem?

Ja się bardzo nad tym zastanawiałam, bo naprawdę jest jedno czy dwa takie. Coś takiego jeszcze było, że jak coś się stanie Twojemu dziecku to czy stacisz sens życia, coś w tym stylu, czy Twoje dziecko jest dla Ciebie całym Światem? Nie pamiętam co do słowa.
A jak myślisz?
Odpowiedzi to jest taka skala sześciu od tak po nie, poprzez bardzo, nie bardzo, etc.

Wiesz jaki jest świadomy rodzic. Ty jako Ty odrębna jednostka, odpowiedzialna świadoma. Musisz wiedzieć czego chcesz będąc odpowiedzialna za dziecko, twardo stąpać po ziemi. Coś jakby, że w razie wypadku, tragedii oczywiście będzie to dla Ciebie cios, ale życie się nie skończy. Wiesz o co mi chodzi? Ja to tak zinterpretowałam, po wypełnieniu tej ankiety rozmawiałam także z różnymi osobami.

Wiesz, to jest taka ankieta. Tego pytania nie zadaje Ci bezpo§rednio ani psycholog, ani pedagog. To jest w ankiecie, którą możesz wypełnić, ale niby nie musisz.

22 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Naszła mnie myśl wskutek przeczytania tego z blogu.
A jak On taki wyzwolony będzie i zamiast wziąć pod uwagę to co nas frustruje, co nam sprawia przykrość itd. to powie, że to wbrew niemu? O! To takie jestem jaki jestem i się nie zmienię to nie takie wyzwolone jest ? l że mam Cię w d... itd.? Że se jestem taki, a jak się nie podoba go wypad. I do widzenia.
Wszak każdy jest inny. I jakoś dogadać się można. Trza tylko chcieć, a jak się nie chce dogadać, zrozumieć no to wtedy koniec.

Hm, bo każdy ma prawo być sobą. Jeśli są elementy nie pasujące - mówmy otwarcie, czy będziemy pracować nad ich zmianą czy nie. Określmy odpowiedzialnie, czy pomimo braku chęci do zmiany będziemy w stanie cenić całą wielką resztę pozytywów w człowieku (czy nam pewne rzeczy reszty nie przesłonią, a szczególnie nie przesłonią człowieka). Bądźmy konsekwentni w stosunku do podjętych przez siebie samych decyzji.
Dojrzejmy, dorośnijmy smile

Może być i tak i tak. smile
Tylko ja sama nadmieniam - nie zamierzam opcji "dogadywanie się" przekuć kiedykolwiek jeszcze na lata trwania przy kimś, kto nie wykazuje poza czczym gadaniem żadnego dążenia do realizacji swoich słów, wręcz zachowuje się wbrew tym słowom. Ot, co.

22 058 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-10 09:35:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Naszła mnie myśl wskutek przeczytania tego z blogu.
A jak On taki wyzwolony będzie i zamiast wziąć pod uwagę to co nas frustruje, co nam sprawia przykrość itd. to powie, że to wbrew niemu? O! To takie jestem jaki jestem i się nie zmienię to nie takie wyzwolone jest ? l że mam Cię w d... itd.? Że se jestem taki, a jak się nie podoba go wypad. I do widzenia.
Wszak każdy jest inny. I jakoś dogadać się można. Trza tylko chcieć, a jak się nie chce dogadać, zrozumieć no to wtedy koniec.

Hm, bo każdy ma prawo być sobą. Jeśli są elementy nie pasujące - mówmy otwarcie, czy będziemy pracować nad ich zmianą czy nie. Określmy odpowiedzialnie, czy pomimo braku chęci do zmiany będziemy w stanie cenić całą wielką resztę pozytywów w człowieku (czy nam pewne rzeczy reszty nie przesłonią, a szczególnie nie przesłonią człowieka). Bądźmy konsekwentni w stosunku do podjętych przez siebie samych decyzji.
Dojrzejmy, dorośnijmy smile

Może być i tak i tak. smile
Tylko ja sama nadmieniam - nie zamierzam opcji "dogadywanie się" przekuć kiedykolwiek jeszcze na lata trwania przy kimś, kto nie wykazuje poza czczym gadaniem żadnego dążenia do realizacji swoich słów, wręcz zachowuje się wbrew tym słowom. Ot, co.

Rozumiem Żabko. To dojrzałe, mądre, przemyślane i poparte doświadczeniem. smile
Wiecie co ja najbardziej tutaj lubię i doceniam?
Że kiedy chodzi mi coś po głowie, poruszam to.
Dzięki Waszym odpowiedziom jakoś mi się klarownie, czytelnie i przejrzyście systematyzuje smile
Przyjemne to jest i miłe, ot co.

22 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Czy mnie fozumiecie kochani?

Kumam, bo tak jak ja mogę mieć "wiekopomne wnioski", tak i druga strona także - rozmawiajmy, słyszmy, czujmy - ze zrozumieniem! smile
Ja i onegdaj pisałam, że można poznać i setkę mężczyzn i żaden nie będzie mógł być moim partnerem, bo ja nie będę w stanie się z nim dogadać do akceptowalnego poziomu. Ani on ze mną. Może ich być i tysiąc. Ale napewno nie w drugą stronę - że pierwszy będzie ten "partnersko skomunikowany" - no w takie cuda to ja nie uwierzę smile Na początku płaci się tzw. frycowe nieumiejętności wchodzenia w zdrowe związki, bo to, że znamy teorię robienia omletów, nie oznacza, że nasze umiejętności pozwolą za pierwszym razem na prawidłowe wykonanie wink
Takie sobie porówanie smile Aj tam, zaśmiać się chciałam smile

22 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Czy mnie fozumiecie kochani?

Kumam, bo tak jak ja mogę mieć "wiekopomne wnioski", tak i druga strona także - rozmawiajmy, słyszmy, czujmy - ze zrozumieniem! smile
Ja i onegdaj pisałam, że można poznać i setkę mężczyzn i żaden nie będzie mógł być moim partnerem, bo ja nie będę w stanie się z nim dogadać do akceptowalnego poziomu. Ani on ze mną. Może ich być i tysiąc. Ale napewno nie w drugą stronę - że pierwszy będzie ten "partnersko skomunikowany" - no w takie cuda to ja nie uwierzę smile Na początku płaci się tzw. frycowe nieumiejętności wchodzenia w zdrowe związki, bo to, że znamy teorię robienia omletów, nie oznacza, że nasze umiejętności pozwolą za pierwszym razem na prawidłowe wykonanie wink
Takie sobie porówanie smile Aj tam, zaśmiać się chciałam smile

Aczkolwiek warto napomknąć, że cuda się zdarzają smile

Ach te moje literówki poprzez brak trafialności w klawiszek wykonywane tongue

22 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liv4 napisał/a:

..się nie przekierowało..zabko to o odpowiedzi na Twój post:
Bez ładunku emocjonalnego.. zauważyłaś. Jestem w stanie mówić, wyrzucać z siebie tylko wtedy gdy jestem pod wpływem emocji. Gdy ich nie czuję, nie mam problemu sad jesli wiesz Zabko o co mi chodzi.
Wyszłam do ludzi po długim zamknięciu się w sobie i w domu ale jeszcze to wychodzenie moje będzie trwać, powolutku. Więcej mówię ale wciąż za mało zdaję sobie sprawę.
Miałam do tej pory bardzo ograniczone zaufanie w stosunku do każdego. Teraz to się zmienia. Uwierzyłam, że są dobre duszyczki. Ja jeszcze ich nie spotkałam ale dam sobie szansę:)  I mam was.
Ja uwielbiam sobie sprawiać przyjemności smile Kiedyś we wszystkim się ograniczałam, mogłam się obyć, szkoda mi było da siebie samej ugotować coś itd. Zmienia się, bardzo powoli ale zmienia. Ta zmiana nastepuje tez z racji tego, że zwyczajnie miałam juz dość ograniczeń, niedostytu, niedostatku. Zawsze oglądałam się na tych co nie mają, na biednych, chorych itd. Oczywiście to nie tak że nagle przestało mnie to wszystko obchodzic ale dotarło że nie muszę się utożsamiać, obywać bo nie ma ktoś. Poczucie winy za kogoś, za coś?  Przecież jeśli będę chciała, zawsze moge pomóc, a jak moge pomóc nie mając środków? Dlatego lepiej bym miała więcej smile Tak to sobie wytłumaczyłam.  Mając więcej na koncie (ale wcale nie dużo) wpadałam w przygnebienie i poczucie winy. Utożsamiałam się z niedostatkiem i to miałam. Brakuje mi do tego co bym chciała ale cieszę się, że zaczynam zasługiwać w swoich oczach (aczkolwiek różowo nie jest i muszę ze sobą gadać wciąż i przekonywać )
Meldunek.. ok ochłonęłam. Jako że obowiązku meldunku już nie ma i nie mam z tego tytułu konsekwencji i przykrości przynajmniej na razie, pogodziłam się w myśl zasady : tam dom twój gdzie serce twoje.

Masz nas smile Masz smile
Myślę, że rozumiem troszkę... Ja wiecznie goniłam za jakimikolwiek emocjami, jak nie było własnych i nie było możliwości narobienia sobie samej problemów, to czepiałam się problemów innych osób i angażowałam w czyjeś życie. Bez emocji i spokojnie było totalnie źle. To nie tak, że emocji ma nie być, ale życie czasem bywa na tyle niespodziewankowe, a czasem na tyle niespodziewane, że emocji nie trzeba szukać samemu, szczególnie przykrych i negatywnych. Spokojnie iśc swoją drogą, kumulować pozytywne smile Choćby opierały się na początku jedynie na widoku zachodzącego letniego słońca odbijającym się w szybie wink
Mądrze prawisz, uwielbiając emocje, zaczynamy utożsamiać się z innymi ludźmi, wchodzić w ich skórę... To złe, zresztą sama wiesz, co tu gadać, już to znamy.

Tam dom Twój, gdzie serce Twoje smile
Więc życzę możliwości sprawiania sobie jak największej ilości drobnych przyjemności i tych większych - w Twoim domu, w Twoim sercu smile

Ja tam też niezbyt wyrywna w emocjach, ale się staram siebie czasem zmusić i czasem udaje mi się bez wspomagaczy wink Jak to Happy zauważyła - zaczynając rzuceniem się na szyję na "dzień dobry" celem stworzenia ciepłej atmosfery smile

Wiesz.... A wiesz, że u nas w firmie, między dłużej znającymi się pracownikami, takimi od lat, to często jest zwyczaj dawania przysłowiowego "buziaka" na dzień dobry.....? W policzek oczywiście.... Czy przytulenia?
Dopiero teraz, w tym momencie to zauważyłam.... A to fakt, przecież my ze sobą też i dużo prywatnie przeszliśmy, wiele razem przebywaliśmy, nie jeden problem się znało... Taaa wink Ja znam innych problemy, moich nie znają smile Aj tam, nie muszę biegać i klepać, wystarczy, że najbliżsi znajomi czasem się dowiedzą. Wszyscy nie muszą smile

22 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Dzień dobry Żabko smile
W kwestii rzucania palenia, choć jest przyjemne rozrywkowo, to w empiku są takie tabliczki z dedykacjami okolicznościowymi i na jednej jest taki napisvw stylu rzuć palenie, uda Ci się, to łatwe, wiem co mówię rzucałam całe st razy smile
A na innym stojaku, co można wykorzystać terapeutycznie, są figurki do hodowania. I tak można sobie wyhodować nowych rodziców, przyjaciółkę, sex przyjaciółkę, buddę, dyplom i parę innych. smile

Ja mam tyle już powodów do rzucania za sobą, że teraz to po prostu rzucę może wink
Bo CHCĘ i taki MAM ZAMIAR smile

22 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja się bardzo nad tym zastanawiałam, bo naprawdę jest jedno czy dwa takie. Coś takiego jeszcze było, że jak coś się stanie Twojemu dziecku to czy stacisz sens życia, coś w tym stylu, czy Twoje dziecko jest dla Ciebie całym Światem? Nie pamiętam co do słowa.
A jak myślisz?
Odpowiedzi to jest taka skala sześciu od tak po nie, poprzez bardzo, nie bardzo, etc.

Wiesz jaki jest świadomy rodzic. Ty jako Ty odrębna jednostka, odpowiedzialna świadoma. Musisz wiedzieć czego chcesz będąc odpowiedzialna za dziecko, twardo stąpać po ziemi. Coś jakby, że w razie wypadku, tragedii oczywiście będzie to dla Ciebie cios, ale życie się nie skończy. Wiesz o co mi chodzi? Ja to tak zinterpretowałam, po wypełnieniu tej ankiety rozmawiałam także z różnymi osobami.

Wiesz, to jest taka ankieta. Tego pytania nie zadaje Ci bezpo§rednio ani psycholog, ani pedagog. To jest w ankiecie, którą możesz wypełnić, ale niby nie musisz.

"Uwielbiam" takie testy sad A jeśli mam własne zdanie, które mi w żaden sposób nie pasuje do podanych odpowiedzi, to muszę się zmusić zaznaczyć coś, co mi ewentualnie w miarę odpowiada. No cudne to jest - dostosuj się tongue

22 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Rozumiem Żabko. To dojrzałe, mądre, przemyślane i poparte doświadczeniem. smile
Wiecie co ja najbardziej tutaj lubię i doceniam?
Że kiedy chodzi mi coś po głowie, poruszam to.
Dzięki Waszym odpowiedziom jakoś mi się klarownie, czytelnie i przejrzyście systematyzuje smile
Przyjemne to jest i miłe, ot co.

Bo wiesz, człowiek niby myśli, wie, że jest dość rozsądny, że myśli mądrze - ale jak przyjdzie do "konfrontacji" z karaluchem jakimkolwiek - to przez samotne rozmyślania i podejmowane wnioski, a także z faktu jednak niskiego poczucia wartości (biorącego się z życiowych doświadczeń) - zaczyna "zagadany", "zalany" intesywnymi tłumaczeniami czyimiś - przede wszystkim wątplić w SIEBIE! Bo przecież nie ma zbyt wysokiego poczucia własnej wartości... Bo przecież nie szukał i nie ma otoczenia zbyt szerokiego, z którym mógłby to co myśli przegadać, przemyśleć i upewnić się, że jest to jego własne właściwe zdanie i że jest to dokładnie to, czego winien się trzymać dla swojego dobra smile

I dlatego to jest Grupa Wsparcia - bo my tu się uczymy normalnego życia, normalnej komunikacji, wymiany zdań, odrzucenia strachu przed obroną swoich myśli i decyzji, uczymy się żyć z ludźmi smile
Może nie jest to jeszcze forma bezpośrednia, jak w życiu - a przecież i na nią przyjdzie czas smile

22 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Aczkolwiek warto napomknąć, że cuda się zdarzają smile

Ach te moje literówki poprzez brak trafialności w klawiszek wykonywane tongue

Ja swoimi przestałam się przejmować, szczególnie jak piszę po ciemaku o północy smile

22 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

(..) wyłażą mi kwiaty z przeszłości sad. W ogóle w dziedzinie damsko - męskiej chwilowo czuję się fatalnie.

Ehdi ten biedny misiu to ten "przyjaciel" ?

Kochanie biedny misiu to stara sprawa hmm ale dopiero teraz wylazło jak bolesna i jak na własne życzenie dałam się zeszmacić. Analizuję teraz swoje przeszłe związki i widzę jak dawałam się robić i jak wiele robiłam dla mężczyzn byle tylko ze mną byli .... Smutne sad.

22 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Dzień dobry Żabko smile
W kwestii rzucania palenia, choć jest przyjemne rozrywkowo, to w empiku są takie tabliczki z dedykacjami okolicznościowymi i na jednej jest taki napisvw stylu rzuć palenie, uda Ci się, to łatwe, wiem co mówię rzucałam całe st razy smile
A na innym stojaku, co można wykorzystać terapeutycznie, są figurki do hodowania. I tak można sobie wyhodować nowych rodziców, przyjaciółkę, sex przyjaciółkę, buddę, dyplom i parę innych. smile

Ja mam tyle już powodów do rzucania za sobą, że teraz to po prostu rzucę może wink
Bo CHCĘ i taki MAM ZAMIAR smile

Dziewczyny to może załóżmy grupę wsparcia dla rzucających palenie wink ha ha ha ja ciągle palę hmm ale nie chcę już tego robić tylko jakoś ciagle mi nie wychodzi. Muszę z tym skończyć bo to nic dobrego dla mnie. No ale ciągle palę.

22 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To jest jakieś chore! Mam bałagan w głowie.
Nie mam pojęcia jak się zachowywać.
Szukam zajęcia byle nie myśleć. Weekendy będą męczące sad
Chyba zostanę krytykiem filmowym wink Dziś obejrzałam prawie dwa filmy: " zakochani w Rzymie"- zasnęłam w połowie, nie wiem czy ze zmęczenia po porannej jodze, czy fabuła była kiepska tongue i "Panaceum" - wciągający smile

U mnie ta "więź" jest związana z pewnymi emocjami. Nie wiem czy u ciebie jest tak samo. Czytam właśnie "Szantaż emocjonalny". Do tanga trzeba dwojga, to wiem. Jeszcze nie doszłam do rozdziału jak się z tego wyzwolić, choć niby wiem, ale guzik wiem hmm

To bliskie, co piszesz od bałaganu po więzi. I męczące...
Nie czytałam jeszcze szantażu...

Cóż beze mnie tanga z żadnym, by nie było. Dziś jak jechałam rano do pracy czułam się okropnie. Miewam ostatnio takie "napady", że mi jest niedobrze na myśl o tym, co robiłam (nie jaka jestem) przez ostatnie lata. I to było jakby w transie, targały mną emocje - a pewnie ten haj narkotykowy. Tak mi niedobrze, gdy o tym myślę.
Byłam karaluchem dla mojego byłego męża -w momencie, gdy powiedziałam dość. Nie umiałam się z nim dogadać, choć próbowałam bardzo - spacery, rozmowy, wycie - a on nic. I go zdradziłam - nie chciałam, odpychało mnie to, ale myśl jaka mi towarzyszyła wtedy była jedna "chcę zakończyć to małżeństwo". Zrobiłam to z premedytacją (jakby to był jedyny sposób ucieczki, szukanie pretekstu). Wtedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam, że we mnie też jest zło. Były mąż po wszystkim "walczył o nasz związek" - przepychanka trwała pół roku, ale był coraz gorszy, bardziej brutalny, ciągle mnie straszył, poniżał, wyzywał i to tym razem ostrzej i jawniej niż przed.
Wstyd mi za siebie i wciąż to przeżywam.
A to, co było potem - już po rozwodzie, w tych dziwnych dwóch związkach z "kobieciarzami", powoduje, że jeszcze mi gorzej.

Zamiast się ukochać w tym wszystkim to poniżyłam sama siebie. Jawnie potraktowałam się okropnie.

Jest więź, bo nie ma wyrównania bądź miłości, bądź krzywd. To jedna z teorii psychologicznych.

22 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Ehdi napisał/a:

(..) wyłażą mi kwiaty z przeszłości sad. W ogóle w dziedzinie damsko - męskiej chwilowo czuję się fatalnie.

Ehdi ten biedny misiu to ten "przyjaciel" ?

Kochanie biedny misiu to stara sprawa hmm ale dopiero teraz wylazło jak bolesna i jak na własne życzenie dałam się zeszmacić. Analizuję teraz swoje przeszłe związki i widzę jak dawałam się robić i jak wiele robiłam dla mężczyzn byle tylko ze mną byli .... Smutne sad.

Ehdi smile
Smutne jest to co w przeszłości.
Teraz pozytywne jest, że w końcu to zaczynasz widzieć i że zbierasz siły i argumenty, by coś z tym zrobić dla siebie smile
Choć każdy powinien móc się rozpłakać nad tym co było, przytulić samego siebie i pocieszyć, kochana smile
Czy wiesz, że działo się tak, bo nie wiedziałaś tego, co wiesz teraz?
A tam wiedzieć to - czy czujesz już to powoli? smile

22 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ehdi ten biedny misiu to ten "przyjaciel" ?

Kochanie biedny misiu to stara sprawa hmm ale dopiero teraz wylazło jak bolesna i jak na własne życzenie dałam się zeszmacić. Analizuję teraz swoje przeszłe związki i widzę jak dawałam się robić i jak wiele robiłam dla mężczyzn byle tylko ze mną byli .... Smutne sad.

Ehdi smile
Smutne jest to co w przeszłości.
Teraz pozytywne jest, że w końcu to zaczynasz widzieć i że zbierasz siły i argumenty, by coś z tym zrobić dla siebie smile
Choć każdy powinien móc się rozpłakać nad tym co było, przytulić samego siebie i pocieszyć, kochana smile
Czy wiesz, że działo się tak, bo nie wiedziałaś tego, co wiesz teraz?
A tam wiedzieć to - czy czujesz już to powoli? smile

Na pewno działo się to bo nie wiedziałam tego co wiem teraz. Wydaje mi się, że teraz nigdy bym do tego nie doprowadziła.

Jednak z drugiej strony wiesz boję się. No bo jak niby zacząć np. nowy związek teraz. Lezie do Ciebie jakiś okaz, jest chemia i co ?? Może znowu człowiek popłynie, a ja już bym nie chciała.

Dlatego teraz wchodzę tak głęboko w te przeżycia aby w pewien sposób wyposażyć się w jeszcze większą wiedzę. Po prostu muszę się nauczyć być sobą przy facecie i mówić co mi się nie podoba, a nie udawać, że jest zajebiście aby żaba była szczęśliwa.

22 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Dziewczyny to może załóżmy grupę wsparcia dla rzucających palenie wink ha ha ha ja ciągle palę hmm ale nie chcę już tego robić tylko jakoś ciagle mi nie wychodzi. Muszę z tym skończyć bo to nic dobrego dla mnie. No ale ciągle palę.

Nie wiem czy dam radę być w dwóch miejscach naraz wink
Ja na razie postanowiłam, że chcę się uspokoić i w końcu przestać robić coś, co zabija pokłady jednak wolnego czasu wink
Po prostu znajduję sobie zajęcie dla nudy, kiedy nie bardzo wiem co chciałabym robić, taki głupi powód... smile
Zawsze jest taka niby wymówka, że mogę w trakcie rozmowy wyjśc i zapalić... Albo powiedzieć: zdenerwowałam się i zapalić... wink
Najpierw się uspokoję, potem przestanę wydawać pieniądze na coś co nawet nie można nazwać zachcianką smile

22 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Dzień dobry Żabko smile
W kwestii rzucania palenia, choć jest przyjemne rozrywkowo, to w empiku są takie tabliczki z dedykacjami okolicznościowymi i na jednej jest taki napisvw stylu rzuć palenie, uda Ci się, to łatwe, wiem co mówię rzucałam całe st razy smile
A na innym stojaku, co można wykorzystać terapeutycznie, są figurki do hodowania. I tak można sobie wyhodować nowych rodziców, przyjaciółkę, sex przyjaciółkę, buddę, dyplom i parę innych. smile

Ja mam tyle już powodów do rzucania za sobą, że teraz to po prostu rzucę może wink
Bo CHCĘ i taki MAM ZAMIAR smile

Weź i rzuć po prostu, jeśli chcesz smile

22 073 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-10 10:54:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja się bardzo nad tym zastanawiałam, bo naprawdę jest jedno czy dwa takie. Coś takiego jeszcze było, że jak coś się stanie Twojemu dziecku to czy stacisz sens życia, coś w tym stylu, czy Twoje dziecko jest dla Ciebie całym Światem? Nie pamiętam co do słowa.
A jak myślisz?
Odpowiedzi to jest taka skala sześciu od tak po nie, poprzez bardzo, nie bardzo, etc.

Wiesz jaki jest świadomy rodzic. Ty jako Ty odrębna jednostka, odpowiedzialna świadoma. Musisz wiedzieć czego chcesz będąc odpowiedzialna za dziecko, twardo stąpać po ziemi. Coś jakby, że w razie wypadku, tragedii oczywiście będzie to dla Ciebie cios, ale życie się nie skończy. Wiesz o co mi chodzi? Ja to tak zinterpretowałam, po wypełnieniu tej ankiety rozmawiałam także z różnymi osobami.

Wiesz, to jest taka ankieta. Tego pytania nie zadaje Ci bezpo§rednio ani psycholog, ani pedagog. To jest w ankiecie, którą możesz wypełnić, ale niby nie musisz.

"Uwielbiam" takie testy sad A jeśli mam własne zdanie, które mi w żaden sposób nie pasuje do podanych odpowiedzi, to muszę się zmusić zaznaczyć coś, co mi ewentualnie w miarę odpowiada. No cudne to jest - dostosuj się tongue

No i właśnie to jest jedno z tych co tam w odpowiedzi nic za bardzo  i w związku z tym zapewne utkwiło mi w takim stopniu w pamięci mej. smile
Myślę, że w takim przypadku poddać małej analizie to co autor miał na myśli i wybrać najbardziej korzystne.

22 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Rozumiem Żabko. To dojrzałe, mądre, przemyślane i poparte doświadczeniem. smile
Wiecie co ja najbardziej tutaj lubię i doceniam?
Że kiedy chodzi mi coś po głowie, poruszam to.
Dzięki Waszym odpowiedziom jakoś mi się klarownie, czytelnie i przejrzyście systematyzuje smile
Przyjemne to jest i miłe, ot co.

Bo wiesz, człowiek niby myśli, wie, że jest dość rozsądny, że myśli mądrze - ale jak przyjdzie do "konfrontacji" z karaluchem jakimkolwiek - to przez samotne rozmyślania i podejmowane wnioski, a także z faktu jednak niskiego poczucia wartości (biorącego się z życiowych doświadczeń) - zaczyna "zagadany", "zalany" intesywnymi tłumaczeniami czyimiś - przede wszystkim wątplić w SIEBIE! Bo przecież nie ma zbyt wysokiego poczucia własnej wartości... Bo przecież nie szukał i nie ma otoczenia zbyt szerokiego, z którym mógłby to co myśli przegadać, przemyśleć i upewnić się, że jest to jego własne właściwe zdanie i że jest to dokładnie to, czego winien się trzymać dla swojego dobra smile

I dlatego to jest Grupa Wsparcia - bo my tu się uczymy normalnego życia, normalnej komunikacji, wymiany zdań, odrzucenia strachu przed obroną swoich myśli i decyzji, uczymy się żyć z ludźmi smile
Może nie jest to jeszcze forma bezpośrednia, jak w życiu - a przecież i na nią przyjdzie czas smile

Niewątpliwie masz rację.
Koegzystujemy sobie tutaj wspólnie.

22 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Na pewno działo się to bo nie wiedziałam tego co wiem teraz. Wydaje mi się, że teraz nigdy bym do tego nie doprowadziła.

Jednak z drugiej strony wiesz boję się. No bo jak niby zacząć np. nowy związek teraz. Lezie do Ciebie jakiś okaz, jest chemia i co ?? Może znowu człowiek popłynie, a ja już bym nie chciała.

Dlatego teraz wchodzę tak głęboko w te przeżycia aby w pewien sposób wyposażyć się w jeszcze większą wiedzę. Po prostu muszę się nauczyć być sobą przy facecie i mówić co mi się nie podoba, a nie udawać, że jest zajebiście aby żaba była szczęśliwa.

Lezie? Jak chcesz jedynie chemii, to OK, tylko to pamiętaj smile Że chciałaś jedynie chemii. I pamiętaj, że chemia standardowo mija smile
Jak chciałabyś związku, to spróbuj poznać, zobaczyć, usłyszeć - a nie podporządkowywać pod relację jedynie chemii, bo ta, jak wiadomo, zniknie smile
Nie obiecuj sobie, nie marz, że ten to na lata - nawet podświadomie wink

Ja przeżywałam ten okres wystraszenia mężczyznami chyba i do marca? Może kwietnia jeszcze? Nie pamiętam.
Wynikał z przeszłości po pierwszym mężu i to co wspomina u siebie Raki, to u mnie jakis tam odsetek jedynie był sad Strasznie się siebie bałam, przeraźliwie! Ale w końcu zrozumiałam, że ja nie wiedziałam, że nie tego chcę. Jak i wielu rzeczy kiedyś o sobie nie wiedziałam, nie rozumiałam. Że skoro już wiem i źle wspominam, to fakt, dobrze, że obawiam się swoich głupot, ale jednocześnie wiem, że nigdy tego nie powtórzyłam, że zakodowałam sobie już, że to nie jest droga dla mnie. To już tkwi głęboko smile Bo ja już wiem i czuję, że mnie się to wcale nie podoba, że mnie to przyjemności nie sprawia, że to nie jestem ja smile Wiem i czuję się ze sobą pewniej smile I chcę pamiętać, co o sobie wiem smile

Spokojnie Ehdi, nauczysz się, jeśli będziesz chciała smile Przecież i w tych sprawach, jak i w jakichkolwiek innych - pstryczków nie ma smile Do wszystkiego należy dojść samemu, aby było solidne i trwałe wink

Nawet nie wiem, jak mi raźniej z Wami - że wiem, że takie wątpliwości chodzą wielu osobom po głowie, że żadna z nas nie jest najgorsza ani najlepsza, tylko jesteśmy po prostu ludźmi ze swoimi wątpliwościami, słabościami, błędami. I to naprawdę jest optymistyczne, bo to widać, że z tego da się wyjść, bo inni wychodzą smile Znaczy się żaden ewenement, po prostu życie smile Takie trochę prozaiczne wink

22 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Dziewczyny to może załóżmy grupę wsparcia dla rzucających palenie wink ha ha ha ja ciągle palę hmm ale nie chcę już tego robić tylko jakoś ciagle mi nie wychodzi. Muszę z tym skończyć bo to nic dobrego dla mnie. No ale ciągle palę.

Nie wiem czy dam radę być w dwóch miejscach naraz wink
Ja na razie postanowiłam, że chcę się uspokoić i w końcu przestać robić coś, co zabija pokłady jednak wolnego czasu wink
Po prostu znajduję sobie zajęcie dla nudy, kiedy nie bardzo wiem co chciałabym robić, taki głupi powód... smile
Zawsze jest taka niby wymówka, że mogę w trakcie rozmowy wyjśc i zapalić... Albo powiedzieć: zdenerwowałam się i zapalić... wink
Najpierw się uspokoję, potem przestanę wydawać pieniądze na coś co nawet nie można nazwać zachcianką smile

Moja terapeutka tez twierdzi abym na razie dała sobie siana z rzucaniem. Ech.... mam nadzieję, że jednak się jakos ogarnę, bo nie dość że dużo to kosztuje to jeszcze jest niezdrowe, a ja ostatnio za dużo palę.

W sumie to możemy sobie tutaj podgrupę walnąć wink w ramach rzucania palenia wink.

22 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No i właśnie to jest jedno z tych co tam w odpowiedzi nic za bardzo  i w związku z tym zapewne utkwiło mi w takim stopniu w pamięci mej. smile
Myślę, że w takim przypadku poddać małej analizie to co autor miał na myśli i wybrać najbardziej korzystne.

Znając mnie, pewnie zrobiłabym mały dopisek obok wink

22 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Dziewczyny to może załóżmy grupę wsparcia dla rzucających palenie wink ha ha ha ja ciągle palę hmm ale nie chcę już tego robić tylko jakoś ciagle mi nie wychodzi. Muszę z tym skończyć bo to nic dobrego dla mnie. No ale ciągle palę.

Nie wiem czy dam radę być w dwóch miejscach naraz wink
Ja na razie postanowiłam, że chcę się uspokoić i w końcu przestać robić coś, co zabija pokłady jednak wolnego czasu wink
Po prostu znajduję sobie zajęcie dla nudy, kiedy nie bardzo wiem co chciałabym robić, taki głupi powód... smile
Zawsze jest taka niby wymówka, że mogę w trakcie rozmowy wyjśc i zapalić... Albo powiedzieć: zdenerwowałam się i zapalić... wink
Najpierw się uspokoję, potem przestanę wydawać pieniądze na coś co nawet nie można nazwać zachcianką smile

Nie wszystko na raz, powoli, krok za krokiem smile

22 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Moja terapeutka tez twierdzi abym na razie dała sobie siana z rzucaniem. Ech.... mam nadzieję, że jednak się jakos ogarnę, bo nie dość że dużo to kosztuje to jeszcze jest niezdrowe, a ja ostatnio za dużo palę.

W sumie to możemy sobie tutaj podgrupę walnąć wink w ramach rzucania palenia wink.

Ehdi - a może tak: nie fundujmy sobie naraz zbyt wielu treningów samych siebie? wink Nie dawajmy sobie zbyt wielu wytycznych, wymogów, obowiązków - bo i tak ich wiele mamy. Nie wymagajmy od siebie znowu bycia siłaczkami? smile

Rzucę, bo sobie samej obiecałam. Ale też i obiecałam sobie dokładnie - kiedy smile Obietnice składam sobie wtedy, kiedy czuję, że warto, że coś może z tego wyjść. A ja uważam, że chcę pracować nad swoją konsekwencją dla siebie samej smile Ale nic kompletnie na siłę smile Najpierw mam się poczuć dobrze i spokojnie sama ze sobą, zaufać sobie w nowych warunkach, przestać mieć jakieś dziwne skoki emocji nie dające się nawet usprawiedliwić jakimkolwiek PMS tongue
Mam prawo się zdenerwowować, ale: rzeczywistymi problemami oraz nie niekoniecznie nakręcać.
Jak już wyluzuję akceptowalnie dla siebie, wtedy będę mogłą z czystym sumieniem powiedzieć samej sobie - no i już możesz przestać udawać, że musisz palić smile

22 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Ehdi napisał/a:

Na pewno działo się to bo nie wiedziałam tego co wiem teraz. Wydaje mi się, że teraz nigdy bym do tego nie doprowadziła.

Jednak z drugiej strony wiesz boję się. No bo jak niby zacząć np. nowy związek teraz. Lezie do Ciebie jakiś okaz, jest chemia i co ?? Może znowu człowiek popłynie, a ja już bym nie chciała.

Dlatego teraz wchodzę tak głęboko w te przeżycia aby w pewien sposób wyposażyć się w jeszcze większą wiedzę. Po prostu muszę się nauczyć być sobą przy facecie i mówić co mi się nie podoba, a nie udawać, że jest zajebiście aby żaba była szczęśliwa.

Lezie? Jak chcesz jedynie chemii, to OK, tylko to pamiętaj smile Że chciałaś jedynie chemii. I pamiętaj, że chemia standardowo mija smile
Jak chciałabyś związku, to spróbuj poznać, zobaczyć, usłyszeć - a nie podporządkowywać pod relację jedynie chemii, bo ta, jak wiadomo, zniknie smile
Nie obiecuj sobie, nie marz, że ten to na lata - nawet podświadomie wink

Ja przeżywałam ten okres wystraszenia mężczyznami chyba i do marca? Może kwietnia jeszcze? Nie pamiętam.
Wynikał z przeszłości po pierwszym mężu i to co wspomina u siebie Raki, to u mnie jakis tam odsetek jedynie był sad Strasznie się siebie bałam, przeraźliwie! Ale w końcu zrozumiałam, że ja nie wiedziałam, że nie tego chcę. Jak i wielu rzeczy kiedyś o sobie nie wiedziałam, nie rozumiałam. Że skoro już wiem i źle wspominam, to fakt, dobrze, że obawiam się swoich głupot, ale jednocześnie wiem, że nigdy tego nie powtórzyłam, że zakodowałam sobie już, że to nie jest droga dla mnie. To już tkwi głęboko smile Bo ja już wiem i czuję, że mnie się to wcale nie podoba, że mnie to przyjemności nie sprawia, że to nie jestem ja smile Wiem i czuję się ze sobą pewniej smile I chcę pamiętać, co o sobie wiem smile

Spokojnie Ehdi, nauczysz się, jeśli będziesz chciała smile Przecież i w tych sprawach, jak i w jakichkolwiek innych - pstryczków nie ma smile Do wszystkiego należy dojść samemu, aby było solidne i trwałe wink

Nawet nie wiem, jak mi raźniej z Wami - że wiem, że takie wątpliwości chodzą wielu osobom po głowie, że żadna z nas nie jest najgorsza ani najlepsza, tylko jesteśmy po prostu ludźmi ze swoimi wątpliwościami, słabościami, błędami. I to naprawdę jest optymistyczne, bo to widać, że z tego da się wyjść, bo inni wychodzą smile Znaczy się żaden ewenement, po prostu życie smile Takie trochę prozaiczne wink

Kochana szczerze ? To ja teraz wolałabym bez chemii i tak na zimno i powoli, no ale z drugiej strony nie ma co kasować okazu tylko dlatego, że jest chemia.

Moja terapeutka mnie pociesza i mówi mi, że robię obrzymie postępy bo widzę swoje zachowania i potrafię je własciwie diagnozować. Szczerze to właśnie przerażało mnie to, że nadal mam uzależnieniowe objawy. Ona jednak twierdzi, że to normalne i że przejdzie dopiero po jakimś czasie. Ważne aby rozumiec, że nie jest właściwe i świadomie wyłączać te mechanizmy.

Trochę mi ulżyło jak pojechałam po biednym misiu, bo chyba pojechałam jednocześnie po wszystkich facetach, których kiedykolwiek spotkałam. Udawałam wielokrotnie byle tylko dostać upragnioną miłość, a i tak lądowałam z ręka w nocniku.

Mam nadzieję, że mi ten strach w końcu przejdzie. Pocieszasz mnie Żabko. Fakt, że właśnie dobre są grupy wsparcia bo człowiek widzi, że jednak jest normalny wink.

22 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No i właśnie to jest jedno z tych co tam w odpowiedzi nic za bardzo  i w związku z tym zapewne utkwiło mi w takim stopniu w pamięci mej. smile
Myślę, że w takim przypadku poddać małej analizie to co autor miał na myśli i wybrać najbardziej korzystne.

Znając mnie, pewnie zrobiłabym mały dopisek obok wink

Ja też tak czasem robię smile, adnotację na marginesie taką wyjaśniaj?cą jak mi czegoś brak, albo warunek smile

22 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No i właśnie to jest jedno z tych co tam w odpowiedzi nic za bardzo  i w związku z tym zapewne utkwiło mi w takim stopniu w pamięci mej. smile
Myślę, że w takim przypadku poddać małej analizie to co autor miał na myśli i wybrać najbardziej korzystne.

Znając mnie, pewnie zrobiłabym mały dopisek obok wink

Ja też tak czasem robię smile, adnotację na marginesie taką wyjaśniaj?cą jak mi czegoś brak, albo warunek smile

he he he no to mam dokładnie tak samo wszystkie wink.

22 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ehdi napisał/a:

Kochana szczerze ? To ja teraz wolałabym bez chemii i tak na zimno i powoli, no ale z drugiej strony nie ma co kasować okazu tylko dlatego, że jest chemia.

Moja terapeutka mnie pociesza i mówi mi, że robię obrzymie postępy bo widzę swoje zachowania i potrafię je własciwie diagnozować. Szczerze to właśnie przerażało mnie to, że nadal mam uzależnieniowe objawy. Ona jednak twierdzi, że to normalne i że przejdzie dopiero po jakimś czasie. Ważne aby rozumiec, że nie jest właściwe i świadomie wyłączać te mechanizmy.

Trochę mi ulżyło jak pojechałam po biednym misiu, bo chyba pojechałam jednocześnie po wszystkich facetach, których kiedykolwiek spotkałam. Udawałam wielokrotnie byle tylko dostać upragnioną miłość, a i tak lądowałam z ręka w nocniku.

Mam nadzieję, że mi ten strach w końcu przejdzie. Pocieszasz mnie Żabko. Fakt, że właśnie dobre są grupy wsparcia bo człowiek widzi, że jednak jest normalny wink.

Rozumiem chyba, czemu - na razie - piszesz, że wolałabyś bez chemii. To też niedawna moja wymarzona opcja wink
Ale w końcu też i sama siebie zapytałam - no co tam, znowu piszemy sobie życiowe scenariusze? tongue
Pożyjemy, zobaczymy. Znasz życie nieźle, siebie poznajesz coraz lepiej, magnez podjadasz - jest szansa, że skleroza Cię nie dopadnie zbyt szybko wink
Ani niczego nie kasować, ani "popełniać kroki", co do których same nie wiemy, czy ich chcemy wink Ja sama wielu rzeczy nie wiem, jak chciałabym naprawdę - tak po swojemu, wewnętrznie - postąpić. Ale od tego to cudowne życie, by się uczyć smile

Ehdi - popatrz, jak wiele mamy smile Są ludzie którzy się siebie pod tym względem nauczyli będąc nastolatkami czy w wieku tzw. studenckim. I wiedzą, jacy są.
A my? My mamy tę przyjemność poznawania siebie, ludzi i świata przed sobą smile
Przejdzie strach smile Bo życie, bez tych naszych wewnętrznych wymuszeń, dopasowań, zmuszań - jest naprawdę ciekawe i przyjemne smile Nawet jeśli to wieczór przy herbacie w samotności na balkonie smile
Czasem można inaczej, czasem się nie da obiektywnie nic wymyśleć, ach życie po prostu.

22 084 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-10 12:40:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jest jakieś chore! Mam bałagan w głowie.
Nie mam pojęcia jak się zachowywać.
Szukam zajęcia byle nie myśleć. Weekendy będą męczące sad
Chyba zostanę krytykiem filmowym wink Dziś obejrzałam prawie dwa filmy: " zakochani w Rzymie"- zasnęłam w połowie, nie wiem czy ze zmęczenia po porannej jodze, czy fabuła była kiepska tongue i "Panaceum" - wciągający smile

U mnie ta "więź" jest związana z pewnymi emocjami. Nie wiem czy u ciebie jest tak samo. Czytam właśnie "Szantaż emocjonalny". Do tanga trzeba dwojga, to wiem. Jeszcze nie doszłam do rozdziału jak się z tego wyzwolić, choć niby wiem, ale guzik wiem hmm

To bliskie, co piszesz od bałaganu po więzi. I męczące...
Nie czytałam jeszcze szantażu...

Cóż beze mnie tanga z żadnym, by nie było. Dziś jak jechałam rano do pracy czułam się okropnie. Miewam ostatnio takie "napady", że mi jest niedobrze na myśl o tym, co robiłam (nie jaka jestem) przez ostatnie lata. I to było jakby w transie, targały mną emocje - a pewnie ten haj narkotykowy. Tak mi niedobrze, gdy o tym myślę.
Byłam karaluchem dla mojego byłego męża -w momencie, gdy powiedziałam dość. Nie umiałam się z nim dogadać, choć próbowałam bardzo - spacery, rozmowy, wycie - a on nic. I go zdradziłam - nie chciałam, odpychało mnie to, ale myśl jaka mi towarzyszyła wtedy była jedna "chcę zakończyć to małżeństwo". Zrobiłam to z premedytacją (jakby to był jedyny sposób ucieczki, szukanie pretekstu). Wtedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam, że we mnie też jest zło. Były mąż po wszystkim "walczył o nasz związek" - przepychanka trwała pół roku, ale był coraz gorszy, bardziej brutalny, ciągle mnie straszył, poniżał, wyzywał i to tym razem ostrzej i jawniej niż przed.
Wstyd mi za siebie i wciąż to przeżywam.
A to, co było potem - już po rozwodzie, w tych dziwnych dwóch związkach z "kobieciarzami", powoduje, że jeszcze mi gorzej.

Zamiast się ukochać w tym wszystkim to poniżyłam sama siebie. Jawnie potraktowałam się okropnie.

Jest więź, bo nie ma wyrównania bądź miłości, bądź krzywd. To jedna z teorii psychologicznych.

Raki, nie zadręczaj się tym co było. Teraz jest szansa na nowe.
Myślisz, że jaka ja byłam?
Czytam ten "szantaż emocjonalny" i czasem oczy szerko otwieram z "wrażenia".
Bo nagle mi się przypominają słowa M: "Pamiętaj, że jak sobie kogoś znajdziesz, to mu zrobię krzywdę." I wiele innych tekstów, również na "biednego misia".
Lęk, strach, poczucie winy.

Dziś dzień zaczął mi się bardzo miło. Wpłynął mi zwrot podatku z urzędu skarbowego. Podreperowałam budżet. A raczej spłaciłam część zaległości. Jest lepiej smile
M też przysłał mi smsa, że wyśle mi pieniądze na konto albo żebym przyszła je odebrać do niego do pracy. Nie pójdę. Pewnie i kasy się nie doczekam, ale już mam to gdzieś. To jest właśnie ten jego system: mówi, że czegoś nie zrobi, potem, że zrobi, potem niby zapimniał, potem, że znowu zrobi, potem zrób to sama.... Piepszony chaos!
Jeszcze tylko kilka miesięcy...

Tak sobie jeszcze pogdybam smile Chciałabym, żeby to był ostatni mój rok bez porządnych wakacji,bez nowych ciuchów, z pustawą lodówką i ze starą podłogą w mieszkaniu.
Obiecuję sobie, że w przyszłym roku jadę na dwa tygodnie gdzieś w gorące klimaty. Należy mi się. Będę sobie leżeć na leżaczku i popijać drinka przez słomkę big_smile

22 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale w końcu zrozumiałam, że ja nie wiedziałam, że nie tego chcę. Jak i wielu rzeczy kiedyś o sobie nie wiedziałam, nie rozumiałam.

Strzał w 10...:)

Ehdi, takie rzucanie palenia, to wysiłek. Będziesz miało nowy temat zastępczy i męczarnie małą - po co? Wrzuć na luz.

Anstawio, może spróbuj nie liczyć na nic. Rób sobie kalkulacje tak jakby miał nic Ci nie dać i jakby miał nic nie zrobić. Da, zrobi, będzie niespodzianka.

Zabko-k, Jakś tam chemia musi jednak być, przecież gdy nie ma żadnej, a człowiek nie jest bardzo bliski i nie ma intymności - to nawet pocałować się byłoby trudno. Trudna sprawa. Póki co na pewno potrzeba nam wszystkim czasu i pobycia ze sobą.
Choć ja ostatnio odczułam "brak" męskiego ramienia, ale takie tam chwilowe to, jak brak nowego ciucha smile

22 086 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-06-10 12:48:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Raki, on mi nie daje pieniędzy od roku żadnych. Takie kalkulacje ja robiłam cały czas będąc z nim. On nie robi niespodzianek.
Teraz ma mi zapłacić za pracę u jego szefa, taka była umowa. Trochę to bardziej skomplikowane, bo praca była bez umowy, szef mu wypłacił itp itd.
Skąd myślisz moje długi się wzięły? Właśnie stąd, że on nigdy nie miał pieniędzy. Teraz jest mi coś winien i ja sobie przypomniałam jak to było kiedyś. A im bliżej końca tego wszystkiego, tym mam bardziej dość płacić za niego. Ale już niedługo.
Jest dobrze smile Jest bardzo dobrze smile

22 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No ale jednak jakiś zwrot miał być. Ja mniemam, że on wszystko "olewał" poza trawką i tyle pożytku z niego było. Choć mądry facet - dobrze się ustawił  i miał wygodne życie.

22 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

Zabko-k, Jakś tam chemia musi jednak być, przecież gdy nie ma żadnej, a człowiek nie jest bardzo bliski i nie ma intymności - to nawet pocałować się byłoby trudno. Trudna sprawa. Póki co na pewno potrzeba nam wszystkim czasu i pobycia ze sobą.
Choć ja ostatnio odczułam "brak" męskiego ramienia, ale takie tam chwilowe to, jak brak nowego ciucha smile

Tak się domyślam wink
Ale wiesz, no cóż - nie będę ukrywać, że o tych dwóch "rzutach zachowaniowych" to z autopsji napisałam wink Bo taki tworek jak ja, to sobie i bliskość potrafię wmówić - jak to? Ja nie potrafię??? wink Przecież wystarczy tylko chcieć wink

Przyznaję, że się domyślam, że przyjdzie moment, kiedy uda mi się odblokować swoje emocje, jakieś żwawsze i żywsze spojrzenie na świat i bardzo zatęsknię za męskim ramieniem. Tak, ja wiem że tak będzie, że tak po prostu będzie. Obym drugi raz nie zrobiła tego, co za ostatnim zamachem wink

Bo wiecie, jestem w genogramie na etapie już moich związków małżeńskich... To znaczy zaraz je zacznę...
Nie myślałam podczas przeprowadzki, ale teraz mam troszkę spokoju w głowie i myślenie o tym co dzieje się ze mną, o moich sprawach - przychodzi samo smile Podczas dymka wink
Za pierwszym razem było totalne zauroczenie zewnętrzem, ale to był pierwszy mój życiowy związek, w dodatku poszłam planem czyimś... Nie, nie tamtego m, nie smile Jego babci.
Potem luuuuz (łagodnie ujmując) i kolejny związek - od razu po pachy. Poszłam swoją drogą. Tak, do tego muszę się przyznać. Potrzebowałam męskiego ramienia, nie chciałam już pięknego Adonisa, miał facet myśleć przede wszystkim. No tak... On myślał, mówił niezbyt wiele - to ja sobie dopisałam scenariusz co on myśli. Ale zrobiłam to już sama, nikt mnie do tego pomysłu nie doprowadził poza "onym" samym. Zamiast patrzeć, czuć, słuchać, zastanowić się, czego w życiu chciałam i co myślałam o tym, jak w różnych sytuacjach można zdrowo postąpić - ja z ogromnych zachwytem rzuciłam się w wir romantycznego związku po grób i na przekór ludziom "widzącym". Całkowicie zaprzeczyłam temu co myślałam, sądziłam, twierdziłam. Fakt, dałam się oszukać. Ale mimo wszystko wizje szczęśliwości w mojej głowie zawładnęły wszystkim - napisałam sobie kolejny raz w życiu scenariusz... Troszkę go chyba nie dopracowałam wink

Stąd teraz mam wiecznie wątpliwości do siebie wink I mówię o owych potknięciach, o czasie, o spokoju, o myśleniu i widzeniu. Stąd właśnie. Bo chyba najbardziej oszukałam sama siebie nie będąc konsekwentną w stosunku do własnego zdania. Dwie głowy? wink
Nie - to chyba Serce i Głowa smile? Znaleźć jakoś umiejętność komunikowania się między tymi moimi dwoma organami było by super wink Chemia i realizm? Nie wiem jeszcze smile Ale postaram się dowiedzieć, jeśli będzie sprzyjająca sytuacja smile
Nie, nie sprzyjająca okazja, okazji to zbyt dużo było wink Jak zwykle podśmiewam się z siebie smile


Raki
Jak tam, skończona przeprowadzka? Już troszkę luźniej, czy jeszcze?

22 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam z Ameryki smile
Lot z przygodami (opoznienia), ale wyladowalam szczesliwie smile. U mnie 7 rano a po domu placze sie od 4 big_smile. Zasnelam wieczorem wczesnie to i wczesnie wsatlam. Pewnie za kilka dni ta roznica czasu wyrowna sie. Wczoraj mialam spotkanie w sprawie pracy, dzisiaj kolejne. To dzisiaj bede wiedziala czy wyjdzie cos z pracy w zakladzie fryzjerskim. Smiesznie mi sie pisze bez polskich znakow a i przy okazji jak chce ich uzywac komp wariuje.
Pozdrawiam was serdecznie i do napisania smile

22 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witam z Ameryki smile
Lot z przygodami (opoznienia), ale wyladowalam szczesliwie smile. U mnie 7 rano a po domu placze sie od 4 big_smile. Zasnelam wieczorem wczesnie to i wczesnie wsatlam. Pewnie za kilka dni ta roznica czasu wyrowna sie. Wczoraj mialam spotkanie w sprawie pracy, dzisiaj kolejne. To dzisiaj bede wiedziala czy wyjdzie cos z pracy w zakladzie fryzjerskim. Smiesznie mi sie pisze bez polskich znakow a i przy okazji jak chce ich uzywac komp wariuje.
Pozdrawiam was serdecznie i do napisania smile

WITAJJJJJJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Buziaki!
Wielkie, przeogromniaste!
smile

22 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
raki napisał/a:

No ale jednak jakiś zwrot miał być. Ja mniemam, że on wszystko "olewał" poza trawką i tyle pożytku z niego było. Choć mądry facet - dobrze się ustawił  i miał wygodne życie.

Szkoda gadać tongue już kiedyś pisałam, że ma lepiej niż ja hmm Tylko raz mu powiedziałam, że chcę pieniędzy. To odparł: Chciałaś rozwód? Chciałaś mieszkanie? Masz co chciałaś!
Teraz załatwił inne rzeczy, te które były wygodne dla niego. Z kasą tak łatwo nie będzie tongue

Koniec tego narzekania!!! Jeszcze 2h i mam wolne smile

hm... "This is SPARTA!!!" to cytat z filmu "300"

22 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witam z Ameryki smile
Lot z przygodami (opoznienia), ale wyladowalam szczesliwie smile. U mnie 7 rano a po domu placze sie od 4 big_smile. Zasnelam wieczorem wczesnie to i wczesnie wsatlam. Pewnie za kilka dni ta roznica czasu wyrowna sie. Wczoraj mialam spotkanie w sprawie pracy, dzisiaj kolejne. To dzisiaj bede wiedziala czy wyjdzie cos z pracy w zakladzie fryzjerskim. Smiesznie mi sie pisze bez polskich znakow a i przy okazji jak chce ich uzywac komp wariuje.
Pozdrawiam was serdecznie i do napisania smile

Welcome Zofia!!! big_smile
Jest na kim oko zawiesić w tej Ameryce? tongue wink
W jakim mieście jesteś?
Trzymam kciuki za pracę i za wszystko smile
Pozdrawiam i ściskam!!!

22 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k, Jakś tam chemia musi jednak być, przecież gdy nie ma żadnej, a człowiek nie jest bardzo bliski i nie ma intymności - to nawet pocałować się byłoby trudno. Trudna sprawa. Póki co na pewno potrzeba nam wszystkim czasu i pobycia ze sobą.
Choć ja ostatnio odczułam "brak" męskiego ramienia, ale takie tam chwilowe to, jak brak nowego ciucha smile

Tak się domyślam wink
Ale wiesz, no cóż - nie będę ukrywać, że o tych dwóch "rzutach zachowaniowych" to z autopsji napisałam wink Bo taki tworek jak ja, to sobie i bliskość potrafię wmówić - jak to? Ja nie potrafię??? wink Przecież wystarczy tylko chcieć wink

Przyznaję, że się domyślam, że przyjdzie moment, kiedy uda mi się odblokować swoje emocje, jakieś żwawsze i żywsze spojrzenie na świat i bardzo zatęsknię za męskim ramieniem. Tak, ja wiem że tak będzie, że tak po prostu będzie. Obym drugi raz nie zrobiła tego, co za ostatnim zamachem wink

Bo wiecie, jestem w genogramie na etapie już moich związków małżeńskich... To znaczy zaraz je zacznę...
Nie myślałam podczas przeprowadzki, ale teraz mam troszkę spokoju w głowie i myślenie o tym co dzieje się ze mną, o moich sprawach - przychodzi samo smile Podczas dymka wink
Za pierwszym razem było totalne zauroczenie zewnętrzem, ale to był pierwszy mój życiowy związek, w dodatku poszłam planem czyimś... Nie, nie tamtego m, nie smile Jego babci.
Potem luuuuz (łagodnie ujmując) i kolejny związek - od razu po pachy. Poszłam swoją drogą. Tak, do tego muszę się przyznać. Potrzebowałam męskiego ramienia, nie chciałam już pięknego Adonisa, miał facet myśleć przede wszystkim. No tak... On myślał, mówił niezbyt wiele - to ja sobie dopisałam scenariusz co on myśli. Ale zrobiłam to już sama, nikt mnie do tego pomysłu nie doprowadził poza "onym" samym. Zamiast patrzeć, czuć, słuchać, zastanowić się, czego w życiu chciałam i co myślałam o tym, jak w różnych sytuacjach można zdrowo postąpić - ja z ogromnych zachwytem rzuciłam się w wir romantycznego związku po grób i na przekór ludziom "widzącym". Całkowicie zaprzeczyłam temu co myślałam, sądziłam, twierdziłam. Fakt, dałam się oszukać. Ale mimo wszystko wizje szczęśliwości w mojej głowie zawładnęły wszystkim - napisałam sobie kolejny raz w życiu scenariusz... Troszkę go chyba nie dopracowałam wink

Stąd teraz mam wiecznie wątpliwości do siebie wink I mówię o owych potknięciach, o czasie, o spokoju, o myśleniu i widzeniu. Stąd właśnie. Bo chyba najbardziej oszukałam sama siebie nie będąc konsekwentną w stosunku do własnego zdania. Dwie głowy? wink
Nie - to chyba Serce i Głowa smile? Znaleźć jakoś umiejętność komunikowania się między tymi moimi dwoma organami było by super wink Chemia i realizm? Nie wiem jeszcze smile Ale postaram się dowiedzieć, jeśli będzie sprzyjająca sytuacja smile
Nie, nie sprzyjająca okazja, okazji to zbyt dużo było wink Jak zwykle podśmiewam się z siebie smile


Raki
Jak tam, skończona przeprowadzka? Już troszkę luźniej, czy jeszcze?

Małe spostrzeżenie jak to niektóre kobiety szczególnie skupiają się na tym co ON myśli.
A może tak nie zrobię, bo co on sobie pomyśli?
A tego nie zrobię
A to zrobię
A jak on tak zrobił to co on myśli, co on ma na myśli, a czy pomyśli?
A jak tak powiedział to co myśli, a jak tak to co...a pewnie myśli to i to..
No o żesz kurka.
Chcesz poznać czyjeś myśli zapytaj, nie powie to niech nie mówi. Ale żeby się gnębić interpretacją. Ja wiem, że w szkole analizy wiersza uczą, ja wiem. Ale czy my trafimy w to co autor miał na myśli czy nie to już przypadek. No chyba, że przeczytamy w mądrej książce co mamy myśleć i czym się z danej epoki zasugerować.
My już tutaj wiemy jak zachowania interpretować, nie myśli.

22 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
raki napisał/a:

No ale jednak jakiś zwrot miał być. Ja mniemam, że on wszystko "olewał" poza trawką i tyle pożytku z niego było. Choć mądry facet - dobrze się ustawił  i miał wygodne życie.

Szkoda gadać tongue już kiedyś pisałam, że ma lepiej niż ja hmm Tylko raz mu powiedziałam, że chcę pieniędzy. To odparł: Chciałaś rozwód? Chciałaś mieszkanie? Masz co chciałaś!
Teraz załatwił inne rzeczy, te które były wygodne dla niego. Z kasą tak łatwo nie będzie tongue

Koniec tego narzekania!!! Jeszcze 2h i mam wolne smile

hm... "This is SPARTA!!!" to cytat z filmu "300"

Ahaaaa..

Zofia..buziole:):):):)

22 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
raki napisał/a:

Zabko-k, Jakś tam chemia musi jednak być, przecież gdy nie ma żadnej, a człowiek nie jest bardzo bliski i nie ma intymności - to nawet pocałować się byłoby trudno. Trudna sprawa. Póki co na pewno potrzeba nam wszystkim czasu i pobycia ze sobą.
Choć ja ostatnio odczułam "brak" męskiego ramienia, ale takie tam chwilowe to, jak brak nowego ciucha smile

Tak się domyślam wink
Ale wiesz, no cóż - nie będę ukrywać, że o tych dwóch "rzutach zachowaniowych" to z autopsji napisałam wink Bo taki tworek jak ja, to sobie i bliskość potrafię wmówić - jak to? Ja nie potrafię??? wink Przecież wystarczy tylko chcieć wink

Przyznaję, że się domyślam, że przyjdzie moment, kiedy uda mi się odblokować swoje emocje, jakieś żwawsze i żywsze spojrzenie na świat i bardzo zatęsknię za męskim ramieniem. Tak, ja wiem że tak będzie, że tak po prostu będzie. Obym drugi raz nie zrobiła tego, co za ostatnim zamachem wink

Bo wiecie, jestem w genogramie na etapie już moich związków małżeńskich... To znaczy zaraz je zacznę...
Nie myślałam podczas przeprowadzki, ale teraz mam troszkę spokoju w głowie i myślenie o tym co dzieje się ze mną, o moich sprawach - przychodzi samo smile Podczas dymka wink
Za pierwszym razem było totalne zauroczenie zewnętrzem, ale to był pierwszy mój życiowy związek, w dodatku poszłam planem czyimś... Nie, nie tamtego m, nie smile Jego babci.
Potem luuuuz (łagodnie ujmując) i kolejny związek - od razu po pachy. Poszłam swoją drogą. Tak, do tego muszę się przyznać. Potrzebowałam męskiego ramienia, nie chciałam już pięknego Adonisa, miał facet myśleć przede wszystkim. No tak... On myślał, mówił niezbyt wiele - to ja sobie dopisałam scenariusz co on myśli. Ale zrobiłam to już sama, nikt mnie do tego pomysłu nie doprowadził poza "onym" samym. Zamiast patrzeć, czuć, słuchać, zastanowić się, czego w życiu chciałam i co myślałam o tym, jak w różnych sytuacjach można zdrowo postąpić - ja z ogromnych zachwytem rzuciłam się w wir romantycznego związku po grób i na przekór ludziom "widzącym". Całkowicie zaprzeczyłam temu co myślałam, sądziłam, twierdziłam. Fakt, dałam się oszukać. Ale mimo wszystko wizje szczęśliwości w mojej głowie zawładnęły wszystkim - napisałam sobie kolejny raz w życiu scenariusz... Troszkę go chyba nie dopracowałam wink

Stąd teraz mam wiecznie wątpliwości do siebie wink I mówię o owych potknięciach, o czasie, o spokoju, o myśleniu i widzeniu. Stąd właśnie. Bo chyba najbardziej oszukałam sama siebie nie będąc konsekwentną w stosunku do własnego zdania. Dwie głowy? wink
Nie - to chyba Serce i Głowa smile? Znaleźć jakoś umiejętność komunikowania się między tymi moimi dwoma organami było by super wink Chemia i realizm? Nie wiem jeszcze smile Ale postaram się dowiedzieć, jeśli będzie sprzyjająca sytuacja smile
Nie, nie sprzyjająca okazja, okazji to zbyt dużo było wink Jak zwykle podśmiewam się z siebie smile


Raki
Jak tam, skończona przeprowadzka? Już troszkę luźniej, czy jeszcze?

Małe spostrzeżenie jak to niektóre kobiety szczególnie skupiają się na tym co ON myśli.
A może tak nie zrobię, bo co on sobie pomyśli?
A tego nie zrobię
A to zrobię
A jak on tak zrobił to co on myśli, co on ma na myśli, a czy pomyśli?
A jak tak powiedział to co myśli, a jak tak to co...a pewnie myśli to i to..
No o żesz kurka.
Chcesz poznać czyjeś myśli zapytaj, nie powie to niech nie mówi. Ale żeby się gnębić interpretacją. Ja wiem, że w szkole analizy wiersza uczą, ja wiem. Ale czy my trafimy w to co autor miał na myśli czy nie to już przypadek. No chyba, że przeczytamy w mądrej książce co mamy myśleć i czym się z danej epoki zasugerować.
My już tutaj wiemy jak zachowania interpretować, nie myśli.

A ja miałam takiego co nie odpowiadał na moje pytania smile
Jedyna okazja żeby go o coś zapytać była czasami podczas obiadu. Wtedy słyszałam: "Jem, a przy jedzeniu się nie gada!" A ja się cieszyłam, że mogliśmy razem zjeść hmm
M informował, że coś zrobi i to robił.

22 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Małe spostrzeżenie jak to niektóre kobiety szczególnie skupiają się na tym co ON myśli.
A może tak nie zrobię, bo co on sobie pomyśli?
A tego nie zrobię
A to zrobię
A jak on tak zrobił to co on myśli, co on ma na myśli, a czy pomyśli?
A jak tak powiedział to co myśli, a jak tak to co...a pewnie myśli to i to..
No o żesz kurka.
Chcesz poznać czyjeś myśli zapytaj, nie powie to niech nie mówi. Ale żeby się gnębić interpretacją. Ja wiem, że w szkole analizy wiersza uczą, ja wiem. Ale czy my trafimy w to co autor miał na myśli czy nie to już przypadek. No chyba, że przeczytamy w mądrej książce co mamy myśleć i czym się z danej epoki zasugerować.
My już tutaj wiemy jak zachowania interpretować, nie myśli.

Hm - w tym cały ambaras, że się nie skupiałam smile Uznawałam za pewnik - choć czyny przeczyły. Dlatego mówię, że oszukałam sama siebie. A jak już zaczęło mi tupać, że coś tu jakoś jakby straszliwą rozbieżnością trąci - to mnie utrącał, krótkim zbywającym "ale ja cię kocham", co mi w zupełności wystarczało, bo przecież ludzie dorośli i inteligentni wiedzą co mówią. To, że on oszukał, to inna kwestia, ja nie mam na niego wpływu, ale że sama siebie? Takie właśnie moje zachowania podlegają mojej analizie smile Bo tym sobie robię krzywdę.

Może jakbym się skupiła, to doszło by do mnie, że nie myśli na ten temat nic, a bardziej - jego sposób postrzegania, emocjonalność, życie uczuciowe są na tyle zubożałe, nierozwinięte, że nie jest w stanie dać mi tego, czego ja potrzebuję. Nie chcę w tym momencie go obrazić, ale my naprawdę jesteśmy z dwóch biegunów.... Ja ciepła, on zimna. Że jesteśmy na innym poziomie rozwoju pod tym względem, mamy zgoła odmienne zapatrywania na bliskość i bycie ze sobą i że nie ma w tym nic dziwnego, poza faktem, że się go kurczowo trzymam, zamiast postarać się o swoje zdrowie psychiczne i zapewnienie sobie podstawowych potrzeb poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i przynależności.
Nie rozumiałam też, że zapewniania takich potrzeb przez kogoś tylko i wyłącznie oczekują głównie dzieci. Dorośli, jeśli przejdą w miarę naturalną, swoją drogę dorastania w zdrowych warunkach, rozumieją zapewne (choć tego nie wiem jeszcze), że tego rodzaju potrzeby głównie zaspokajają sami. Poprzez swoje wybory i zdrowe decyzje. Czasem są to przykre decyzje i tę przykrość odreagowujesz trzaśnięciem drzwiami, bo to są emocje, zdrowe emocje. I tylko trzaśnięcie drzwiami.
Poczucie bezpieczeństwa muszę zapewnić sobie sama - własną osobą, postępowaniem, zachowaniem. To ja mam się czuć bezpiecznie w moim towarzystwie. Nie w czyimś jedynie.
Jak to zrobić?
Dorosnąć smile
Nie? smile

22 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A ja miałam takiego co nie odpowiadał na moje pytania smile
Jedyna okazja żeby go o coś zapytać była czasami podczas obiadu. Wtedy słyszałam: "Jem, a przy jedzeniu się nie gada!" A ja się cieszyłam, że mogliśmy razem zjeść hmm
M informował, że coś zrobi i to robił.

W poręś zmieniła zwrot, bo ja już nie pytałam wink
Z jedzenia też lipa, bo najlepiej jakby przy gazecie lub przed osławionym odbiornikiem z talerzem trzymanym pod brodą.
Informował że coś zrobi i ... nie robił. Więc rozmowy zazwyczaj polegały na przypominaniu do obrzydzenia aż kończyły się moim karaluchowatym marudzeniem do znudzenia. I tak dalej smile No ale to moja "wina", bo mnie nie interesuje przełączanie kanału sportowego na informacyjny wciąż wink Ja wiem, spoko, że to nie wina smile

22 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A ja miałam takiego co nie odpowiadał na moje pytania smile
Jedyna okazja żeby go o coś zapytać była czasami podczas obiadu. Wtedy słyszałam: "Jem, a przy jedzeniu się nie gada!" A ja się cieszyłam, że mogliśmy razem zjeść hmm
M informował, że coś zrobi i to robił.

W poręś zmieniła zwrot, bo ja już nie pytałam wink
Z jedzenia też lipa, bo najlepiej jakby przy gazecie lub przed osławionym odbiornikiem z talerzem trzymanym pod brodą.
Informował że coś zrobi i ... nie robił. Więc rozmowy zazwyczaj polegały na przypominaniu do obrzydzenia aż kończyły się moim karaluchowatym marudzeniem do znudzenia. I tak dalej smile No ale to moja "wina", bo mnie nie interesuje przełączanie kanału sportowego na informacyjny wciąż wink Ja wiem, spoko, że to nie wina smile

Za długo, zdecydowanie za długo smile
A obiad przed laptopem lub tv smile
Informował mnie o swoich planach i je robił np "Jadę do Polski" albo "Otwieram firmę". Jakieś pretensje z mojej strony? "Przecież ty też możesz jechać do Polski" mówił mi. Niezapłacone rachunki? Moja wina! Schowałam je przed nim!

Ha ha ha! big_smile ja się już teraz z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do śmiechu hmm
Dziś za to mam dobry humor big_smile big_smile

22 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Tak się domyślam wink
Ale wiesz, no cóż - nie będę ukrywać, że o tych dwóch "rzutach zachowaniowych" to z autopsji napisałam wink Bo taki tworek jak ja, to sobie i bliskość potrafię wmówić - jak to? Ja nie potrafię??? wink Przecież wystarczy tylko chcieć wink

Przyznaję, że się domyślam, że przyjdzie moment, kiedy uda mi się odblokować swoje emocje, jakieś żwawsze i żywsze spojrzenie na świat i bardzo zatęsknię za męskim ramieniem. Tak, ja wiem że tak będzie, że tak po prostu będzie. Obym drugi raz nie zrobiła tego, co za ostatnim zamachem wink

Bo wiecie, jestem w genogramie na etapie już moich związków małżeńskich... To znaczy zaraz je zacznę...
Nie myślałam podczas przeprowadzki, ale teraz mam troszkę spokoju w głowie i myślenie o tym co dzieje się ze mną, o moich sprawach - przychodzi samo smile Podczas dymka wink
Za pierwszym razem było totalne zauroczenie zewnętrzem, ale to był pierwszy mój życiowy związek, w dodatku poszłam planem czyimś... Nie, nie tamtego m, nie smile Jego babci.
Potem luuuuz (łagodnie ujmując) i kolejny związek - od razu po pachy. Poszłam swoją drogą. Tak, do tego muszę się przyznać. Potrzebowałam męskiego ramienia, nie chciałam już pięknego Adonisa, miał facet myśleć przede wszystkim. No tak... On myślał, mówił niezbyt wiele - to ja sobie dopisałam scenariusz co on myśli. Ale zrobiłam to już sama, nikt mnie do tego pomysłu nie doprowadził poza "onym" samym. Zamiast patrzeć, czuć, słuchać, zastanowić się, czego w życiu chciałam i co myślałam o tym, jak w różnych sytuacjach można zdrowo postąpić - ja z ogromnych zachwytem rzuciłam się w wir romantycznego związku po grób i na przekór ludziom "widzącym". Całkowicie zaprzeczyłam temu co myślałam, sądziłam, twierdziłam. Fakt, dałam się oszukać. Ale mimo wszystko wizje szczęśliwości w mojej głowie zawładnęły wszystkim - napisałam sobie kolejny raz w życiu scenariusz... Troszkę go chyba nie dopracowałam wink

Stąd teraz mam wiecznie wątpliwości do siebie wink I mówię o owych potknięciach, o czasie, o spokoju, o myśleniu i widzeniu. Stąd właśnie. Bo chyba najbardziej oszukałam sama siebie nie będąc konsekwentną w stosunku do własnego zdania. Dwie głowy? wink
Nie - to chyba Serce i Głowa smile? Znaleźć jakoś umiejętność komunikowania się między tymi moimi dwoma organami było by super wink Chemia i realizm? Nie wiem jeszcze smile Ale postaram się dowiedzieć, jeśli będzie sprzyjająca sytuacja smile
Nie, nie sprzyjająca okazja, okazji to zbyt dużo było wink Jak zwykle podśmiewam się z siebie smile


Raki
Jak tam, skończona przeprowadzka? Już troszkę luźniej, czy jeszcze?

Małe spostrzeżenie jak to niektóre kobiety szczególnie skupiają się na tym co ON myśli.
A może tak nie zrobię, bo co on sobie pomyśli?
A tego nie zrobię
A to zrobię
A jak on tak zrobił to co on myśli, co on ma na myśli, a czy pomyśli?
A jak tak powiedział to co myśli, a jak tak to co...a pewnie myśli to i to..
No o żesz kurka.
Chcesz poznać czyjeś myśli zapytaj, nie powie to niech nie mówi. Ale żeby się gnębić interpretacją. Ja wiem, że w szkole analizy wiersza uczą, ja wiem. Ale czy my trafimy w to co autor miał na myśli czy nie to już przypadek. No chyba, że przeczytamy w mądrej książce co mamy myśleć i czym się z danej epoki zasugerować.
My już tutaj wiemy jak zachowania interpretować, nie myśli.

A ja miałam takiego co nie odpowiadał na moje pytania smile
Jedyna okazja żeby go o coś zapytać była czasami podczas obiadu. Wtedy słyszałam: "Jem, a przy jedzeniu się nie gada!" A ja się cieszyłam, że mogliśmy razem zjeść hmm
M informował, że coś zrobi i to robił.

Świetnie, godny "poszanowania" partner, a jaki zainteresowany. Omg! smile

22 100 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-10 14:34:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Małe spostrzeżenie jak to niektóre kobiety szczególnie skupiają się na tym co ON myśli.
A może tak nie zrobię, bo co on sobie pomyśli?
A tego nie zrobię
A to zrobię
A jak on tak zrobił to co on myśli, co on ma na myśli, a czy pomyśli?
A jak tak powiedział to co myśli, a jak tak to co...a pewnie myśli to i to..
No o żesz kurka.
Chcesz poznać czyjeś myśli zapytaj, nie powie to niech nie mówi. Ale żeby się gnębić interpretacją. Ja wiem, że w szkole analizy wiersza uczą, ja wiem. Ale czy my trafimy w to co autor miał na myśli czy nie to już przypadek. No chyba, że przeczytamy w mądrej książce co mamy myśleć i czym się z danej epoki zasugerować.
My już tutaj wiemy jak zachowania interpretować, nie myśli.

Hm - w tym cały ambaras, że się nie skupiałam smile Uznawałam za pewnik - choć czyny przeczyły. Dlatego mówię, że oszukałam sama siebie. A jak już zaczęło mi tupać, że coś tu jakoś jakby straszliwą rozbieżnością trąci - to mnie utrącał, krótkim zbywającym "ale ja cię kocham", co mi w zupełności wystarczało, bo przecież ludzie dorośli i inteligentni wiedzą co mówią. To, że on oszukał, to inna kwestia, ja nie mam na niego wpływu, ale że sama siebie? Takie właśnie moje zachowania podlegają mojej analizie smile Bo tym sobie robię krzywdę.

Może jakbym się skupiła, to doszło by do mnie, że nie myśli na ten temat nic, a bardziej - jego sposób postrzegania, emocjonalność, życie uczuciowe są na tyle zubożałe, nierozwinięte, że nie jest w stanie dać mi tego, czego ja potrzebuję. Nie chcę w tym momencie go obrazić, ale my naprawdę jesteśmy z dwóch biegunów.... Ja ciepła, on zimna. Że jesteśmy na innym poziomie rozwoju pod tym względem, mamy zgoła odmienne zapatrywania na bliskość i bycie ze sobą i że nie ma w tym nic dziwnego, poza faktem, że się go kurczowo trzymam, zamiast postarać się o swoje zdrowie psychiczne i zapewnienie sobie podstawowych potrzeb poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i przynależności.
Nie rozumiałam też, że zapewniania takich potrzeb przez kogoś tylko i wyłącznie oczekują głównie dzieci. Dorośli, jeśli przejdą w miarę naturalną, swoją drogę dorastania w zdrowych warunkach, rozumieją zapewne (choć tego nie wiem jeszcze), że tego rodzaju potrzeby głównie zaspokajają sami. Poprzez swoje wybory i zdrowe decyzje. Czasem są to przykre decyzje i tę przykrość odreagowujesz trzaśnięciem drzwiami, bo to są emocje, zdrowe emocje. I tylko trzaśnięcie drzwiami.
Poczucie bezpieczeństwa muszę zapewnić sobie sama - własną osobą, postępowaniem, zachowaniem. To ja mam się czuć bezpiecznie w moim towarzystwie. Nie w czyimś jedynie.
Jak to zrobić?
Dorosnąć smile
Nie? smile

To taka lużna refleksja była, że si? skupiają na tym co on myśli, a tak na prawdę to tego nie wiedzą i nie widz? też. Bo to się widzi, słyszy i czuje w odpowiednim momencie.

Prawda. Samym nam ze sob? winno być bezpiecznie i pewnie, nie tylko jak jest ktoś.

Posty [ 22 036 do 22 100 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 338 339 340 341 342 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026