Przyjeżdżasz w sierpniu, rozumiem?
Co prawda miewam napady sklerozy, ale chyba to tak miało być?
Jak nie oslepne od ogladania Dava to przyjezdzam w ostatni tydzien sierpnia ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=ncvx8OVWaqg
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 335 336 337 338 339 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Przyjeżdżasz w sierpniu, rozumiem?
Co prawda miewam napady sklerozy, ale chyba to tak miało być?
Jak nie oslepne od ogladania Dava to przyjezdzam w ostatni tydzien sierpnia ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=ncvx8OVWaqg
Podobne tematy
Boli
Jestem świadoma przyczyny swojego cierpienia.
I co zamierzasz zrobic z tym bolem ?
Nie chcę wciąż o sobie zapominać, siebie nie widzieć i niczego czuć, nie umieć wyrażać emocji.
Bo jestem!
I do tego jaka fajna
Na deski z tym
Chyba niedlugo papierowa kuchnie bedziesz miala ![]()
Anstawia napisał/a:Boli
Jestem świadoma przyczyny swojego cierpienia.I co zamierzasz zrobic z tym bolem ?
Usunąć przyczynę bólu.
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Boli
Jestem świadoma przyczyny swojego cierpienia.I co zamierzasz zrobic z tym bolem ?
Usunąć przyczynę bólu.
Proste nie ? ![]()
zabka-k napisał/a:Nie chcę wciąż o sobie zapominać, siebie nie widzieć i niczego czuć, nie umieć wyrażać emocji.
Bo jestem!
I do tego jaka fajnaNa deski z tym
Chyba niedlugo papierowa kuchnie bedziesz miala
To mam jeszcze do dyspozycji cały przedpokój i jedną ścianę w dużym
![]()
Nie oślepnij ![]()
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:I co zamierzasz zrobic z tym bolem ?
Usunąć przyczynę bólu.
Proste nie ?
Proste.
Na samą myśl o tym co mam zrobić, czuję fizyczny ból. Ścisk w żołądku i mdłości ![]()
W sobotę rozmawiałam z terapeutką. Gryzie mnie to bardzo co mi powiedziała. A ja już wiem co oznacza jak boli...
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Usunąć przyczynę bólu.
Proste nie ?
Proste.
Na samą myśl o tym co mam zrobić, czuję fizyczny ból. Ścisk w żołądku i mdłości
W sobotę rozmawiałam z terapeutką. Gryzie mnie to bardzo co mi powiedziała. A ja już wiem co oznacza jak boli...
Rodzimy sie w bolach !!! Czym szybciej urodzisz tym szybciej bol minie ![]()
Teraz się zaczął szantaż emocjonalny z jego strony...
Pokrzywdzony miś...
Byle to przetrwać...
Teraz się zaczął szantaż emocjonalny z jego strony...
Pokrzywdzony miś...Byle to przetrwać...
Szanataz ? Ze co ? Czytalas lekture? To wiesz co robic
Zreszto chyba od Ciebie dostalam ![]()
Anstawia napisał/a:Absum
a ja się cieszę, że nie jesteś jedną z tych osób, która wchodzi tu raz, zgarnia książki, które jej wysyłamy, mówi, że przeczyta i nigdy więcej nie wracaPrzeraziłam się że to o mnie...
w ogóle od kilku dni wiele spraw wokół mnie przeraża ... może zaczynam myśleć, analizować i patrzeć na rzeczywistość mnie otaczającą w jaśniejszy sposób.
Zaczęłam czytać "Kobiety, które ... " ale natłok myśli i wspomnień kilku ostatnich dni zamazują obraz i nie dają oderwać od siebie myśli.
Mój terapeuta pytał mnie czy biorę na siebie odpowiedzialność za innych, innym razem spytał czy chcę być najważniejsza ... pytał o to już jakiś czas temu, wtedy oczywiście zaprzeczyłam bo bycie najważniejszą skojarzyłam z egoizmem i przemądrzałością w pierwszym odruchu dopiero teraz po pewnym czasie wróciło podświadomie to pytanie i ... głośno wypowiedziane - "tak chcę być najważniejsza" bo najważniejsza to kochana i uszczęśliwiana
Chyba głośne powiedzenie tego co czuję wywołało lawinę ... myśli i uczuć ... natłok przerażający natłok wniosków ... i wypowiedzianych słów ... wypowiedzianych w eter do tego konkretnego słuchacza ...niby nic, a jednak w niedziele posprzeczaliśmy się o głupotę ... cóż o samochód i o to że coś się dzieje dlaczegoś ... a on nie słucha i znów to robi- mój samochód, jeżdżę nim codziennie od dwóch lat tylko ja, ja widzę, obserwuję i dochodzę do wniosków, ale on mężczyzna, samiec alfa nie znosi tego że mam rację albo mówię coś z czym on się nie zgadza i do tego się przy swoim upieram ... niby nie powiedział niczego strasznego- bo wiele razy słyszałam gorsze słowa ale tym razem zabolało i zobaczyłam jego słowa w innym świetle ...
rozpadłam się ... stałam w ganku domu jego matki i płakałam ... płakałam i nawet nie weszłam na górę ... spytała co się stało, odpowiedziałam jej że mam dość tego związku i odchodzę, nie wiem kiedy ale zbieram siły i odchodzę ... to co stało się później z jednej strony mnie oczyściło a z drugiej strony przeraziło ... powiedziałam tylko dziecku naszemu po którego pojechaliśmy że zostanie i wróci z tatą po obiedzie a ja będę czekała na nich w domu ubrałam buty wzięłam torebke i wyszłam ... nie założyłam sztucznego uśmiechu i nie udawałam że jest okej, nie zmuszałam się zostać tam tylko zwyczajnie wyszłam ... za plecami usłyszałam tylko, mamo ja nie wiem co się ostatnio z nią dzieje!!! i tupot M. jak leciał za mna do samochodu
- gdzie jedziesz
- do domu, nie chcę tu być
- wróć zjemy i pojedziemy
- nie chcę, chcę jechać do domu
- proszę, cię. co się z tobą dzieje
- nie mam już siły, nie chcę z tobą być już dłużej, nie mam już siły życ takim życiem
- chodzisz na terapie ale ona ci nie pomaga
- właśnie że mi pomaga
- jakos nie bardzo
- a właśnie że doskonale, dzięki niej widze jak spieprzone jest nasze zycie, jak bardzo jest mi źle tak żyćotworzyłam drzwi od samochodu, położyła torebke na siedzeniu i poszłam na swoje miejsce- cóz zabral mi torebke
- bez dokumentów tez pojadę!!!!
- odpal samochód a spuszczę ci powietrze z kół, nie puszczę cię samej w takim stanie, poczekaj spakuje K i jedziemy do naszego domu
Patrzył na mnie jak płaczę na ulicy obok samochodu w taki sposób że żal mi się siebie zrobiło, bo w tym spojrzeniu, w tonie głosu nie było złości ,pogardy była troska i przerażenie ...siedziałam w samochodzie na głos płakałam, tak długo płakałam aż kompletnie spłynął mi tusz z rzęs ... płakałam i płakałam a ten płacz był ... no właśnie jaki? oczyszczający, zamiast żalu jak zwykle czułam w sobie determinację ... siłę , przestałam kiedy przybiegł do samochodu mały ...
No i niestety ... z samochodem wyszło na moje ... ten cholerny doopek wsadził mimo moich sprzeciwów radio ... kłócił się, że jak zwykle przesadzam, że oczywiście mechanik ze mnie i w ogóle takie tam inne ... a ten cholerny samochód nie odpalił ... to zasrane radio znów rozładowało akumulator ... nie wiem czy dlatego, że byłam w takim stanie emocjonalnym czy zadziałały mechanizmy obronne wybuchnęłam bez słowa śmiechem ... śmiałam się jak idiotka ... cóż to on musiał pchać a żeby było tego mało musiał przyznac mi rację ...
Przyjechaliśmy do domu i nie byłam w stanie nic zrobić łzy leciały mi jak strumienie , on podgrzał obiad a mi rosło w ustach
K pobiegł na podwórko a ja zaczęłam mówić ... nie walić pretensjami tylko mówić co czuję ... bez ogródek, rzeczowo i konkretnie
że wiele spraw dociera do mnie coraz jasniej
że rozpadłam się na milion kawałków i że nie dam sobie rady dłużej
że mam dość jego napadów złości
że każda kolejna sprzeczka, już nawet nie kłotnia a sprzeczka zabija we mnie coś
że coraz trudniej jest mi się poskładać
że chcę być najwazniejsza a nie jestem
że potrzebuję miłości a on nie jest w stanie mi tego dać
że wiem że zmuszam go do miłości i nie dziwie się że on mi ucieka
że kiedy są sytuacje takie a takie ja się czuję tak i tak
że nie mam siły
że jestem rozczarowana tym co zrobiliśmy z naszym życiem
że tak bardzo pragnę jego czułości i miłości że jestem wciąż gotowa i wciąż zabiegam o seks bo to jedyna okazja na czułość i miłość
że nie mam siły ciągnąc tego sama
że mam dość że większość problemów spada na moja głowę
że to, że tamto ...
co czuje kiedy wypije bo przecież wie jak bardzo tego nie znoszę a jednak to robi
że już niczego od niego nie chcę,i jeszcze więcej więcej ... nie płakałam
a on ... cóż ja o niebie on o chlebie ... ja mówiłam jedno on słyszał drugie ... patrzył w podłogę i nie wiem co myślał ... zabolało mnie kiedy powiedział mi w którymś momencie że jestem śmieszna ... jestem bo skoro mówię że chcę być najważniejsza a nie jestem, bo potrzebuję jego szacunku i miłości a dostaję tylko krytykę i poczucie że jestem nic warta, nie ważna i nie kochana, że daje cała siebie aż nie zostaje nic dla mnie samej a on atakuje mnie mówiąc że jestem śmieszna bo "a ty niby co robisz" ręce mi opadają ... siły uciekają i przeraża mnie że nie wiem co ja jeszcze tutaj robię przy kims dla kogo nie jestem warta zbyt wiele ... spytałam czego on oczekuje ode mnie , że ja jestem w stanie powiedzieć czego chcę i czego oczekuję niech on mi powie czego oczekuje i potrzebuje ode mnie ... nic nie powiedział
Przeraża mnie to co widzę ... to że od dwóch dni chodzi na paluszkach, przytula, mówi, jest taki jak tego od niego oczekuję, "głaska po głowie", wieczorem i rano dobiera się do mnie ... a ja ... ja nie cieszę się z tych jego gestów ... nie "skaczę pod niebo" nie daje się zmanipulować seksem
Przeraża mnie świadomość że przy nim nie uda mi się żyć tak jak tego pragnę
Przeraża mnie że zdałam sobie sprawę że zmiana jego zachowania jest chwilowa i wymuszona moim stanem psychicznym a nie chęcią stałej zmiany, bo n się nie zmieni
Przeraża mnie że prawdziwy spokój osiągnę dopiero kiedy się rozstaniemy
Przeraża mnie samotność ...
tak wiele mnie przeraża i tak silne mam w sobie mechanizmy obronne że za chwilę wyprę z siebie wspomnienie tego uczucia żeby cieszyc się jak dziecko z chwilowej zmiany jego zachowania
Jak bardzo Cię rozumiem ![]()
* edit więc pisze znów
dziewczyny korzystacie z terapii proszę powiedzcie mi proszę, podpowiedzcie może jak mam się zachować
- mam kłopot z zaufaniem, z nawiązywaniem bliskich relacji, mam kłopot bo nie czuje się najlepiej kiedy mam pozbyć się kontroli nad tym co wokół mnie- przyznałam się z reszta do tego i mam wrażenie że jest to tam wykorzystywane przeciwko mnie. Na tych spotkaniach nie mowie o tym co mnie meczy, na tematy na których mi zależy, na tematy które żyć mi nie dają ... mówię o drobnostkach i sprawach według mnie nie istotnych... Probowałam mówic o relacjach z domu rodzinnego, o moim niskim w związku z tym poczuciu wartości ale zostałam szybko uciszona i już więcej nie odezwałam się na ten temat. Boje się że kiedy powiem że chce mówić o tym i o tym co od kilku dni przerabiam sama w swojej głowie usłyszę znów że próbuje przejąć kontrole nad terapia, że odbieram mu jego rolę, że znów zahaczam a autoterapię ... No kurcze jak mam się zachować, jak mam mówić a może właśnie nie mam mówić o tym co według mnie istotne? dla mnie i dla dalszego rozwoju ...
jak mam się zachować żeby znów nie zostać sprowadzona do parteru i znów zacząć się zamykać- no i jeszcze jeden kłopot - terapeuta to facet a ja mam kłopot z zaufaniem ... zaufaniem do ludzi w ogóle ... terapeuta zajeżdża mi freudyzmem i terapia dynamiczną ... bo terapeuta kłopot z zaufaniem i ciągłe potyczki intelektualne zrzuca na karb relacji damsko męskiej i mojej blokady w związku z doświadczeniami z ojcem i M. ... zajechał mi nawet nieświadomymi fantazjami seksualnymi na jego temat, że może się pojawiają i dlatego się zblokowałam... kiedy spytałam czy mam mu przynieść szminke i sukienke żeby zrozumiał że to dla mnie relacja terapeuta pacjent a nie mężczyzna kobieta i nie interesuje mnie czy jest facetem ... zajechał mi kastracją odbieraniem mu męskości i próbą ośmieszenia go ...
pomijam fakt, że on jest dla mnie nawet podświadomie nie pociągający świadomie również - jest młody, niski, krępy, jego fryzura i broda i wąsy- nie takie kilku dniowe a kilkunastotygodniowe kojarzą mi się z kompletnie zaniedbanym facetem ... Jak mam się zachować kiedy wyjeżdża z relacją damsko meską , mam mu powiedzieć że co? że ani swiadomie ani podświadomie nie traktuje go jak facetaMam dylemat, chcę przejść przez terapię bo potrzebuje jej ... znalazłam terapie darmową, w miarę dostępną i bardzo mi zależy ale mam dylemat czy powinnam zostać u niego, czy moja niechęć i moje traktowanie go jako wroga i blokada którą we mnie wywołuje w końcu miną ... czy da się nawiązać prawidłową relację jeśli boje się odezwać i mówić o ważnym dla mnie żeby nie usłyszeć znów że kontroluję ... bo mam wrażenie że ostatnio mówiłam to co chciał usłyszeć a nie co czuję że jest najważniejsze
Ten terapeuta chyba sam ma problem, wiesz, ze sobą. Jakiś kompleks w nim poruszyłaś ![]()
Gdybym czuła się nie tak to zmieniłabym.
Anstawia napisał/a:Teraz się zaczął szantaż emocjonalny z jego strony...
Pokrzywdzony miś...Byle to przetrwać...
Szanataz ? Ze co ? Czytalas lekture? To wiesz co robic
Zreszto chyba od Ciebie dostalam
Nie wszystkie sprawy były dopięte na ostatni guzik.
Poinformowałam M jakie zasady od teraz panują. Smsem.
"Jest mu przykro, że nie porozmawialiśmy. Że stawiam go zawsze w trudnej sytuacji. Smutno mu. Cierpi. Życzy mi jak najlepiej i przesyła buziaczki."
...było tego więcej, ale już nie chcę czytać tych smsów, bo on widzi, że jestem "aktywna".
Początek końca.
Happy, poproszę książkę "szantaż emocjonalny"
Ale fakt i bez tego wiem co robić.
Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Dziś będę edytować ten post sto razy.
Brakło mi odwagi by go poinformować wprost. Jak nie ma stresu, lub nie pali mi się grunt pod nogami, to nie mam odwagi powiedzieć swojego zdania ![]()
...nie, to nie brak odwagi. Ja się zaczynam wprowadzać w poczucie winy. Muszę przestać!!!
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...
zofia282 napisał/a:Okazało się,że spoko, jest możliwość zmiany na 08
![]()
![]()
. Całe szczęście,że tak wcześnie dotarła do mnie zmyłka daty, bo było by na lotnisku mało przyjemnie
. LECĘ
![]()
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=BNrHuO4Rcw0
i to z przesiadkami w Niemczech.
Ale pamiętaj hasło i pisz!!!!! Zofia!!!! Ja będę tęsknić!!!!
Jeju - jak Ci dobrze
Pakuj się kochana
Sama sobie zazdroszczę
Hasło ? Zapamiętam je do końca życia
. Na łożu śmierci powtarzać będę, że wdzięczna jej jestem
. To dzięki niej przecież jestem tu gdzie jestem i chłopcy moi bezpieczni
. Owszem kiedyś w jakiejś chwili słabości POGUBIŁAM się w hasłach. Co innego pogubienie, co innego zapomnienie
.
I ja tęsknić będę za wami !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ![]()
Siostrzyczka ma jednak kompa
i da poczytać
i popisać
.
Jak nawet zmęczona będę ciężką robotą, to chociaż jednym paluszkiem coś wyklikam
.
Soboty a więc wolne dni od pracy siostra już zaklepała -jardy
czyli wyprzedaże garażowe. Kupić tam można cacka za psie pieniądze. Obie kochamy te klimaty
. Ale zostanie mi jeszcze niedziela
. Zapewne to będzie ten dzień kiedy poklikam na kompie.
Do pakowania to mi jeszcze daleko
. Mam jeszcze sprzątanie
we własnym domu. Pralnia i kotłownia czekają na mnie od dawna. Właśnie wróciłam od dentysty (super, że tam wpadłam
) i za chwilę biorę się za robotę. Do wyjazdu już do Was nie zajrzę
Trzymajcie się cieplutko moje panieneczki z odzysku
. Odezwę się z USA
Pa, pa !!!!!!!
Happyfull bilet mam na 23 września a we Frankfurcie będę 24 rano 9/20 a odlatuję 11/30. Fajnie by było gdybym mogła cię uściskać
i sorki za sierpień, za moją nieobecność w sierpniu. Nadrobimy to
innym razem ![]()
zabka-k napisał/a:Nie chcę wciąż o sobie zapominać, siebie nie widzieć i niczego czuć, nie umieć wyrażać emocji.
Bo jestem!
I do tego jaka fajnaNa deski z tym
Chyba niedlugo papierowa kuchnie bedziesz miala
ha ha ha, popieram a jak desek zabraknie, podeślę
![]()
Zazdroszczę wam nowego życia ... własnych domków ... ja chyba nigdy nie będę mogła pozwolić sobie na swoje ... moje własne wymarzone ... zostanie wynajmowanie i nigdy nie będę u siebie
wiem że będę umiała zrobić wiele rzeczy sama, że mam pomysły i wizję ... ale kasy nigdy mieć nie będę ...
Dziewczyny, każda z was odeszła od męża, partnera ... a czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Anstawia napisał/a:Wow! Zofia Fantastycznie!
Mnie to już chyba u ciebie nic zadziwi![]()
Podziwiam, za całokształt****************************
Absum
Miałam dobre intencje pisząc do ciebie. Nie ironizowałam.
Twoja postawa: " nie chcę, nie mam czasu i ochoty" trochę zniechęciła mnie do dalszej dyskusji z tobą.
Piszesz, że jesteś przeciwna "doradzaniu". W doradzaniu innym nie ma nic złego, bo każdy z nas jest wolny [wyzwolony; mentalnie] i może sam decydować o swoim życiu. Każdy z nas ma wybór, może zgodzić się z czyjąś radą lub nie.
O tym wszystkim jest napisane w poradnikach.Myślę, że wiesz też, że w sytuacjach, które dotyczą tak ważnych posunięć życiowych, wpada się ze skrajności w skrajność. Raz się ma dość, potem znów jest ok, potem znowu dół. I pewnie nie ja jedna jestem niekonsekwentna i zaprzeczam sama sobie i oczywistym faktom. Nie jest mi w życiu najszczęśliwiej, przyznałam Wam rację, że należałoby to zmienić, przyznałam się, że boje się samotności na tzw "późną starość", a to też ma wielkie znaczenie, przyznałam, że dokładnie wiem jak należałoby postąpić , ale teoria sobie, a życie sobie. Pisałam tu po to, żeby w sobie przepracować temat, ale niektóre posty mnie po prostu zniechęciły. Nie chcę się narażać na jakieś zarzuty o kłamstwie, o udawaniu, o niekonsekwencji i wyśmiewanie mojej postawy. Mam prawo do niej, mam prawo mieć - przynajmniej na razie - takie poglądy, bo w moim wieku niełatwo podejmuje się decyzje o pozostaniu samej. Na starość już się niestety myśli o tej przysłowiowej szklance wody, której nie będzie miał kto podać. Ma się też więcej w sobie wyrozumiałości i skłonności do wybaczania. Ale czy za taką postawę ma ktoś prawo stawiać mi wyłącznie zarzuty? Posadzać o kłamstwo ? I narażać na impertynencje? Chyba niekoniecznie. Nie lubię agresji pod żadną postacią i uważam, że ona jest wynikiem frustracji, a więc nie do końca zrealizowania siebie. Oczywiście to o płakaniu w poduszkę było zamierzoną złośliwością z mojej strony, choć wiem, że tak jest i nie ma co temu zaprzeczać. Każdy chce być kochany i szczęśliwy. Szanuję Wasze wybory i podziwiam je. Ja taka być nie umiem i tylko po to, żeby się niejako usprawiedliwić pisałam o realiach w jakich się kształtował mój światopogląd. Co do rad, to nadal uważam, że niosą w sobie niebezpieczeństwo wpływu wbrew czyjemuś wewnętrznemu przekonaniu. Bo to nie jest tak, że bierzemy z nich to, co sami chcemy. One popychają nas do czynu. A ten czyn powinno się podejmować całkowicie samodzielnie. Chciałam tu rozmawiać, a nie odpowiadać na ataki i zarzuty. Bo wsparcie nie na tym polega. Oczywiście przepraszam, że piszę to do Ciebie, bo nie od Ciebie doznałam przykrości. Mam takie przekonanie, że niektóre z kobiet tutaj piszących przejawiają takie zachowania, których nie akceptowały u swoich partnerów, a które teraz przyjęły jako własną broń. Ale czy tędy prowadzi droga do uładzania tego świata ? Tłumaczenie, że ktoś inaczej nie potrafi, jak tylko walnąć obuchem w łeb mnie nie przekonuje. Ja nie oczekiwałam walenia w łeb. Pisałam o tym wyraźnie. Weszłam, aby rozmawiać , może też z samą sobą, a nie składać deklaracji bez pokrycia. Pozdrawiam Cię.
Zadam tylko jedno pytanie. Kto na starość w układzie, w którym jesteś poda Ci tą przysłowiową szklankę?
W kwestii
"Co do rad, to nadal uważam, że niosą w sobie niebezpieczeństwo wpływu wbrew czyjemuś wewnętrznemu przekonaniu. Bo to nie jest tak, że bierzemy z nich to, co sami chcemy. One popychają nas do czynu. A ten czyn powinno się podejmować całkowicie samodzielnie."
Znaczy si?, że nie bierzesz z rady co chcesz lub nic bo Cię ktoś zmusza poza świadomością Twoją? Aha..
Przepraszam, ale nie mam nic do dodania. Nic.
Zazdroszczę wam nowego życia ... własnych domków ... kasy na nowy domek na urządzanie ... ja chyba nigdy nie będę mogła pozwolić obie na swoje ... moje własne wymarzone ...
Dziewczyny, każda z was odeszła od męża, partnera ... a czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Jest taka co się leczy i dba o siebie, w związku. Taka co zobaczyła siebie i to, że nie jest idealna, a jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Obiecała sobie, że jak będzie wbrew niej odejdzie po raz drugi ![]()
Czemu nigdy kasy nie będzie?
dziś czuję się ciut lepiej. Przeczytałam wczoraj co napisałyście Zabko, Zofio, Hm i się poryczałam jak bóbr. Co spojrzałam na stronę to w ryk. Przestałam się czuć sama
Musiałam się szybko ogarnąć bo szykowałam się do pracy, a najchętniej weszłabym pod kołdrę.
Czasem niewiele trzeba, by zyskać troche sił. Poszłam do pracy z nastawieniem olewczym acz odpowiedzialnym. Postanowiłam wykonywać swoja pracę najlepiej jak umiem, a gdyby coś wstaję, wychodzę i nie wracam. Taka obronna obojętność. PomogłoNawet pośmiałam się jawnie przy szefowej z dziewczynami. Wydaje mi się, że szefowa domysla się co może mi chodzić po głowie w związku z pracą tam a nowych kandydatów brak.
W sobotę pójde sie odstresować, spotkać z ludźmi. Sam dom i praca nie wystarczą, trzeba odbudować siły.
Zabko właśnie o ten meldunek mi chodziło- mieć swój adres. Mnie nie chodziło o mieszkanie ale o przynależność (?) jakkolwiek to brzmi. Pozbawiona stałego adresu poczułam się jak bezdomna i niczym mała dziewczynka- niczyja. Niedowierzanie, wspomnienia i ostateczne poczucie porzucenia. Dopatruję się w tym wszystkim czegoś dobrego..paradoksalnie ,jedyne co przychodzi mi do głowy, to całkowite odcięcie się od tamtej ,,przeszłości'' Nie umiem ubrać teraz w słowa o co mi chodzi dokładnie.
Walczę o siebie, czasem tylko sił brak. No i to moje zamykanie się. Mówić..rzadko mówię, rzadko pokazuję. Maska siłaczkiprawda. Wiekszość uważa że jest mi dobrze jak pączusiowi w masełku. Stać mnie na wynajęcie mieszkania, nie ma chłopa, więc ma spokój, dzieci i ja sama jakoś ubrane, usmiechnięte, jakie ja mogę mieć problemy. Nawet ja sama myślę, że nie mam problemów, serio. A gdy ktoś bardziej obeznany w sytuacji mówi mi, że jestem silna, dzielna, bo inny na moim miejscu by sie zalamał, nie podołał, to ja patrzę szeroko otwartymi oczami i sie dziwię..no bo co w tym trudnego .. ale gdy pomyślę o tym co było jeszcze niedawno..brr nie wiem jak to przeszłam, chyba na prawdę nie zdawałam sobie sprawy
Umniejszam, cały czas umniejszam. W tej chwili też już pojawia się myslenie, że przesadzam.
Mówicie żeby wstać? a ja się przekomarzę.. ja chcę leżeć.. ale w słoneczny dzień, w cieniu drzew z poczuciem że jest mi zwyczajnie dobrze(nie na pięć minut) Zjednoczenie z naturą. Polecę już zanim głupotki zacznę pisać.
Dziekuję kochane.Sama siebie oszukuję. Lepiej? Co jest lepiej, bo ,,olałam'' na pięć minut? Guzik prawda. Sorki. Mam czas rozklejania. Nie umiem być sobą z całą szczerością głównie wobec samej siebie. Tematu na przemyślenie kilka stronic do przodu nie odrobiłam.
Mam nadzieję, że nie myslicie że chcę wzbudzać współczucie. Serio nie. Chcę dojść do wiedzy mi potrzebnej. I tak, chciałabym żeby ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Najwidoczniej temat małej dziewczynki nie przepracowany, a tu z dorosłością trzeba sobie dać sobie radęMam burzę mózgu.
Wyciągnie tą rękę i co? ![]()
Na pojawiające się co i rusz w różnych postach, w mniej lub bardziej zawoalowanej formie, pytanie "Czy można być do końca swego życia kobietą kochającą za bardzo?", odpowiadam TAK, MOŻNA NIĄ BYĆ. Każda z nas ma wolną wolę. Każda z nas decyduje o sobie, o swym życiu. Wiem też doskonale, że wybierając taką rolę, ma się z niej (wbrew pozorom) bardzo wymierne profity. Wiem też, że grając taką rolę, bardzo trudno jest uświadomić sobie, że można żyć inaczej. Wiem też, jak silny jest wówczas system zaprzeczeń. Wiem też, że można ten misterny system zniszczyć. Wiem też, że zaprzestanie bycie kkzb nie musi wiązać się z zakończeniem związku. I można to zrobić niezależnie od wieku. Można. Nie trzeba.
Zofio282, serdecznie dziękuję i za pamięć o mnie, i za pozdrowienia.
Pozdrawiam Wielokropku ![]()
hm... napisał/a:No to mamy rewolucję Żabko.
Ładnie go ustawiłaś"bo przecież nie jest jeszcze tak źle"
Nie wiem, HM , czy ustawiłam bo to stworzenie wredne straszliwie krótką pamięć ma i tu absolutnie nie da się nawet wpoić przez powtarzanie doświadczeń, niestety
To ja muszę sobie wpoić, że ma się nie denerować ciągłym przypominaniem i powtarzaniem, jak do głazu (a głaz ni razu)
Absum
Wiesz, przetrzepałabym siebie samą za powtarzanie przez całe 40 letnie życie, że "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej", "inni są w gorszej sytuacji" itp stwierdzeń, które doprowadziły mnie do braku własnego JA! Nie, nieprawda - to mnie jest w danej chwili najgorzej, dzieje się mi tragedia, mam reagować natychmiast i dla swojego dobra. A nie zgadzać się na krzywdzenie, cierpienia, na znęcanie się nade mną. Bo taka zgoda, to takie "autoznęcanie się", robienie sobie samemu krzywdy w imię wyższych, dla nikogo nie widocznych celów, których się do jaśnistej - osiągnąć nie da!Ile razy będziesz przesuwać własne dno jeszcze niżej????
Ile będziesz pogłębiać tego doła sama???
Bo tak łatwiej, niż zakasać rękawy i zabrać się za siebie samego? Za swoją równowagę?Ja sobie co najwyżej mogę powiedzieć: Jest źle? To się bierz do roboty, bo samo się nie zrobi i nie wyjaśni, nie przejaśni, nie poskłada tak, by mnie dawało uśmiech na twarzy. Ale już do przodu!!!! Choćby o milimetr, ale każdego dnia
Kartki, kartunie, karteczki, żeby na piśmie miał. Ustwiłaś, oj tak
. Tak sądzę ![]()
zabka-k napisał/a:
Masz swoje zdanie i masz prawo, a wręcz obowiązek je wyrazić dla swojego dobra
![]()
![]()
Zabka na te deski w kuchni przyczep !!!
Ktoś mi ostatnio powiedział, że z tego prawa nic nie wynika tak w odpowiedzi na moje słowa powyższe.
Zofio, powodzenia:)
Zazdroszczę wam nowego życia ... własnych domków ... ja chyba nigdy nie będę mogła pozwolić sobie na swoje ... moje własne wymarzone ... zostanie wynajmowanie i nigdy nie będę u siebie
wiem że będę umiała zrobić wiele rzeczy sama, że mam pomysły i wizję ... ale kasy nigdy mieć nie będę ...
Dziewczyny, każda z was odeszła od męża, partnera ... a czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Nigdy nie mów nigdy.
Możesz próbować zacząć leczyć się, nie odchodząc. Samo wyjdzie w trakcie, o ile nie będziesz się oszukiwać.
A jeżeli już wiesz, że związek, w którym jesteś jest toksyczny, to zastanów się czy chcesz go kontynuować, odbierając sobie tym samym szansę na coś lepszego, zdrowszego.
Jest taka co się leczy i dba o siebie, w związku. Taka co zobaczyła siebie i to, że nie jest idealna, a jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Obiecała sobie, że jak będzie wbrew niej odejdzie po raz drugi
postawa godna podziwu ![]()
gratuluję! ![]()
Zofia też ci zazdroszczę
i pisz do nas !!! Ściskam ![]()
Twoje słowa otworzyły mi dziś oczy:
Miałam tego namacalne dowody, ale sprzedawałam się za uczucia jakie mi okazywał i obiecanki. Tak sprzedawałam się sad . Byłam gotowa wszystko znieść, bo czekała mnie nagroda - jego czułe słowa, czułe gesty i opowieści jak to będzie cudownie (będzie już za chwilę). W tym był mistrzem ! ..... a ja pazerna byłam, łasa na całą gamę czułości ( nie mylić z seksem) i słów/wizji. No nie widziałam swojej winy!!!!!!!!
Też oczekiwałam, że każdy powie "jakaś ty biedna". Byłam biedna, ale na własne życzenie. Byłam też odpowiedzialna za tę biedę. Trudno mi było to zaakceptować, pogodzić się z tym.
Za nim dojrzałam do decyzji o rozstaniu, walczyłam ze sobą i innymi o dobre imię męża. Broniłam, usprawiedliwiałam, oszukując się przy tym bezlitośnie. Wmawiałam sobie, że cały świat się sprzysiągł przeciwko niemu. On dobry, on cacy, taki kochany, wspaniały, dobry człowiek a przecież wiedziałam, no miałam dowody jego bycia nie fer. Wypierałam !!!!!!! wypierałam wszystko co złe, ze swej świadomości.
Jeszcze trzy lata przed rozstaniem ....... nie, nie byłam szczęśliwa, ale w zamian za dobre traktowanie (czytaj czułe słówka/gesty) gotowa byłam znieść wszystko. Zmieniło się gdy przestał być czuły. No na męża chama to ja się godzić nie mogłam. Mogłam na oszusta (zdrady różnego rodzaju), ale nie na chama !!!!! big_smile big_smile big_smile No czyż to nie chore ?
Sama bym pojechała w taką podróż
nawet do pracy ![]()
Pojadę za rok, a co
tylko w drugą stronę- do Indii ![]()
Absum jesteś jeszcze z nami?
(...)czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Zdecydowanie byłam kiedyś kobietą kochającą za bardzo. Byłam. Już nie jestem.
Jestem za to kobietą szczęśliwą, kobietą kochającą i kochaną, kobietą żyjącą z tym samym od 30 lat mężczyzną.
I jeszcze jedno.
Od ponad trzydziestu lat żyjemy z mężem (wcześniej również z dziećmi) w wynajmowanym mieszkaniu.
I dobrze nam w nim.
W tym wynajmowanym mieszkaniu stworzyliśmy nasz dom. Bo dom tworzą ludzie, nie prawo własności. ![]()
hm..., pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam Ciebie. ![]()
Anstawio, Ciebie też ściskam serdecznie. ![]()
Pozdrawiam wszystkie Was dziewczyny i jak zwykle mocno trzymam kciuki. ![]()
Anstawio, Ciebie też ściskam serdecznie.
Pozdrawiam wszystkie Was dziewczyny i jak zwykle mocno trzymam kciuki.
Wielokropku
jak ja się cieszę, że Twoje wartościowe posty znowu pojawiają się w tym wątku
Umiesz dobrze namieszać w głowie ![]()
Również ściskam serdecznie i pozdrawiam ![]()
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Teraz się zaczął szantaż emocjonalny z jego strony...
Pokrzywdzony miś...Byle to przetrwać...
Szanataz ? Ze co ? Czytalas lekture? To wiesz co robic
Zreszto chyba od Ciebie dostalam
Nie wszystkie sprawy były dopięte na ostatni guzik.
Poinformowałam M jakie zasady od teraz panują. Smsem."Jest mu przykro, że nie porozmawialiśmy. Że stawiam go zawsze w trudnej sytuacji. Smutno mu. Cierpi. Życzy mi jak najlepiej i przesyła buziaczki."
...było tego więcej, ale już nie chcę czytać tych smsów, bo on widzi, że jestem "aktywna".Początek końca.
Happy, poproszę książkę "szantaż emocjonalny"
Ale fakt i bez tego wiem co robić.
Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Dziś będę edytować ten post sto razy.
Brakło mi odwagi by go poinformować wprost. Jak nie ma stresu, lub nie pali mi się grunt pod nogami, to nie mam odwagi powiedzieć swojego zdania
...nie, to nie brak odwagi. Ja się zaczynam wprowadzać w poczucie winy. Muszę przestać!!!
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...
Anstawia, powinnaś być dumna z faktu, że:
- nie uciekasz, tylko znajduszesz swój sposób na komunikację z kimś, kogo zachowania dotąd nie umożliwiały Ci racjonalnego myślenia;
- na bieżąco widzisz, jakie moga być konsekwencje nie tylko Twoich zachowań ale i myśli! Bo Ty już rozumiesz do jakich zachowań poszczególne myśli niejasne moga Cię doprowadzić.
Pewnie, że będziemy patrzeć na ręce
Trzymaj tak kochana dalej
Najwięcej profitów przynosi analiza siebie samego ![]()
Buziaki ![]()
simva napisał/a:(...)czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Zdecydowanie byłam kiedyś kobietą kochającą za bardzo. Byłam. Już nie jestem.
![]()
Jestem za to kobietą szczęśliwą, kobietą kochającą i kochaną, kobietą żyjącą z tym samym od 30 lat mężczyzną.I jeszcze jedno.
Od ponad trzydziestu lat żyjemy z mężem (wcześniej również z dziećmi) w wynajmowanym mieszkaniu.
I dobrze nam w nim.W tym wynajmowanym mieszkaniu stworzyliśmy nasz dom. Bo dom tworzą ludzie, nie prawo własności.
hm..., pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam Ciebie.
Anstawio, Ciebie też ściskam serdecznie.
Pozdrawiam wszystkie Was dziewczyny i jak zwykle mocno trzymam kciuki.
![]()
Ściskam wszystkie kobietki i życzę miłego dnia:)
Zazdroszczę wam nowego życia ... własnych domków ... ja chyba nigdy nie będę mogła pozwolić sobie na swoje ... moje własne wymarzone ... zostanie wynajmowanie i nigdy nie będę u siebie
wiem że będę umiała zrobić wiele rzeczy sama, że mam pomysły i wizję ... ale kasy nigdy mieć nie będę ...
Dziewczyny, każda z was odeszła od męża, partnera ... a czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
![]()
Ja myślę, że ewidentnie takie uleczone kobiety są, tyle, że mają zdrowszych partnerów
Nie, naprawdę szczerze - wiesz, żeby leczenie zakończyło się sukcesem, to nie tylko terapia i lekarz są ważni - także pacjent i przyczyna - że tak to ujmę ![]()
W związku nad takim problemem musi i tak pracować dwoje ludzi - bo to jest związek! Więc biorąc pod uwagę, że tu wchodzą przeważnie chyba jednak kobiety, które odeszły, odchodzą lub ze względu na niechęć partnera do jakichkolwiek działań na rzecz związku odejdą - no to truuuuudno taką tu znaleźć.
To że tu jestem, czy to że odeszłam, nie oznacza, że jestem zwolenniczką tak radykalnych kroków. Ale czasem jedynych właściwych. Uważam i zawsze będę, że w związku jest się we dwoje i dwoje winno chcieć. Jak jedno nie chce, to go nie zmusisz.
Tylko taka refleksja mi się czasem nasuwa.... Że jak kobieta przestanie kochać za bardzo partnera, którego do tego przyzwyczaiła, który taką ją znał i taką się zainteresował, ale w końcu okazało się to uwiązaniem - to czy partner zaakceptuje tę kobietę bez takich zachowań? Czy dalej będzie nią zainteresowany? ....
Jak będziesz mówić, że kasy nigdy nie będziesz miała, to oczywiście że nie będziesz jej miała
To zależy czego chcesz ![]()
Przecież większość z nas tutaj wynajmuje
Mnie też nie stać na własne "M". Ale jak już się zamelduję, to zapiszę się na listę oczekujących na mieszkanie komunalne bo chyba jednak spełniam warunki.
A co ma? Siebie, dzieciaki, mnóstwo znajomych. Mam też meble, pralkę, lodówkę i masę garów jeszcze sprzed tego małżeństwa - mój "mały" spadek po mamie
Mało mam?
Nieprawda, ja mam mnóstwo
Poza marzeniami mnóstwo rzeczy też, bo przenosiłam się na kilka razy, gdybym przeprowadzkę miała robić w jeden dzień to drugie tyle bym zapłaciła za same kartony i worki
Tak na koniec się po prostu zaśmiałam ![]()
Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:
Masz swoje zdanie i masz prawo, a wręcz obowiązek je wyrazić dla swojego dobra
![]()
![]()
Zabka na te deski w kuchni przyczep !!!
Ktoś mi ostatnio powiedział, że z tego prawa nic nie wynika tak w odpowiedzi na moje słowa powyższe.
?
A jakimże cudem miałoby nie wynikać? ![]()
Znaczy się, że oznajmianie własnego zdania jest niby bezsensu? No to ktoś do rewelacyjnych wniosków doszedł...
Znaczy się, że siedzieć, nie odzywać się, nie reagować, itp - a to gdzie niby doprowadzi?
Ale fakt, nabrać pewności siebie, że mówienie tego co się czuje i co się myśli ma sens - to jest ciężka praca... Jeśli ktoś tak uważa, to albo ma takie podejście do życia albo ma jakieś problemy - ale to jego sprawy.
simva napisał/a:(...)czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Zdecydowanie byłam kiedyś kobietą kochającą za bardzo. Byłam. Już nie jestem.
![]()
Jestem za to kobietą szczęśliwą, kobietą kochającą i kochaną, kobietą żyjącą z tym samym od 30 lat mężczyzną.I jeszcze jedno.
Od ponad trzydziestu lat żyjemy z mężem (wcześniej również z dziećmi) w wynajmowanym mieszkaniu.
I dobrze nam w nim.W tym wynajmowanym mieszkaniu stworzyliśmy nasz dom. Bo dom tworzą ludzie, nie prawo własności.
hm..., pięknie dziękuję i serdecznie pozdrawiam Ciebie.
Anstawio, Ciebie też ściskam serdecznie.
Pozdrawiam wszystkie Was dziewczyny i jak zwykle mocno trzymam kciuki.
Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam ![]()
Zofia
Wiem, ze już nie odczytasz, że jeszcze mnóstwo na głowie ![]()
Mooooocno Cię pozdrawiam, ściskam i będę czekać na wieści ![]()
Napewno pierwsze dni czy nawet tygodnie, to będzie ogrom wrażeń i nowości i domyślam się, że możesz mieć problem z zajrzeniem, ale wiem, że znajdzie się sposobność, żebyś mogła o tym opowiedzieć ![]()
Życzę spokojnych podróży w obie strony i cudownego pobytu pod kazdym względem ![]()
Wielkie buziaki!!!!
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:Szanataz ? Ze co ? Czytalas lekture? To wiesz co robic
Zreszto chyba od Ciebie dostalam
Nie wszystkie sprawy były dopięte na ostatni guzik.
Poinformowałam M jakie zasady od teraz panują. Smsem."Jest mu przykro, że nie porozmawialiśmy. Że stawiam go zawsze w trudnej sytuacji. Smutno mu. Cierpi. Życzy mi jak najlepiej i przesyła buziaczki."
...było tego więcej, ale już nie chcę czytać tych smsów, bo on widzi, że jestem "aktywna".Początek końca.
Happy, poproszę książkę "szantaż emocjonalny"
Ale fakt i bez tego wiem co robić.
Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Dziś będę edytować ten post sto razy.
Brakło mi odwagi by go poinformować wprost. Jak nie ma stresu, lub nie pali mi się grunt pod nogami, to nie mam odwagi powiedzieć swojego zdania
...nie, to nie brak odwagi. Ja się zaczynam wprowadzać w poczucie winy. Muszę przestać!!!
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...Anstawia, powinnaś być dumna z faktu, że:
- nie uciekasz, tylko znajduszesz swój sposób na komunikację z kimś, kogo zachowania dotąd nie umożliwiały Ci racjonalnego myślenia;
- na bieżąco widzisz, jakie moga być konsekwencje nie tylko Twoich zachowań ale i myśli! Bo Ty już rozumiesz do jakich zachowań poszczególne myśli niejasne moga Cię doprowadzić.Pewnie, że będziemy patrzeć na ręce
Trzymaj tak kochana dalej
![]()
Najwięcej profitów przynosi analiza siebie samego
Buziaki
Zabka-k, dziękuję ci za to co napisałaś.
Różne głupie i smutne myśli chodzą mi dziś po głowie, a tu proszę, mam co najmniej dwa powody by być dumna.
Stawiam się do pionu ![]()
Miłego dnia wszystkim!!!
Witajcie kobiety ![]()
Dave nie zawiodl
Bylo super !!!!!!!!!!!! Pokazal sie w calej okazalosci
Niemcy mnie tez zaskoczyli
Panowie z wygladu ponurego borsuka, z brzuchem piwnym wielkosci beczki z piwem i lysinka na pol glowy, skakali jak mlodzi chlopcy ![]()
Oj przedzial wiekowy 30 -50
Czulam sie jak 20 lat temu
Oczywiscie byli tez panowie po 40 stce calkiem sobie
Niestety nie sami
Dla Was dziewczyny Policy of Truth - Live - Frankfurt 2013 http://www.youtube.com/watch?v=9RoiN00lf7Y
Pasuje do nas ten tekst ![]()
Anstawia zaraz wysle Ci ksiazke.
Wielokropek pozdrawiam !!!
Zofia moze jeszcze zagladniesz
Zycze Ci super wyjazdu !!!! Bede tez tesknic !!!!
Zabka zabieraj Karola i Monike na koncert
Oni fani DM
Innym nie wymienionym Buziaki !!!
I na koniec jeszcze dla Liv
Niech sie napatrzy na klate Dava
Ja juz sie napatrzylam ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=dcICq7YasOQ
Miłego nawzajem ![]()
Anstawia
Bo wiesz, bo to co napisałaś to było odzwierciedlenie "kto nie chce znajdzie powód, kto chce znajdzie sposób" ![]()
Wiadomo, chciało by się mieć emocje na uwięzi "od zaraz", wszechracjonalność i równowagę
Ale to powolutku ![]()
Ale najważniejsze że Ty znajdujesz własne sposoby a nie powody
![]()
Bo to jest ogromnie pozytywne, bo świadczy o tym, że pewne decyzje są Twoje, że ich chcesz naprawdę i stąd pewnie bierze się w człowieku motywacja do "sposobów"?
Tak mi się pomyślało, że być może "powody" biorą się stąd, że nie chcemy czegoś przemyśleć mocno, przepracować sami ze sobą, przeanalizować, po prostu z samym sobą szczerze pogadać?
Bo przez to wyciąga się wnioski???
A wnioski racjonalnie powinny spowodować podjęcie decyzji? A decyzje wymagają przecież czynów?
Stąd ta niekiedy - jedynie chęć do wygadania się u niektórych ludzi?
Stąd niechęć do słuchania "rad", do rozmów, dyskusji, obrony własnego zdania? Bo posłuchanie, przeczytanie spowodowałoby konieczność odniesienia się i za którymś razem nie starczyłoby wewnętrznego oporu do niechęci rozumienia? ![]()
Te "sposoby", to chyba już zdecydowanie prostsza droga, niż kiedyś tam dawno, kiedy ja np. wiecznie się czymś tłumaczyłam?
Ja myślę, że tak ![]()
Bo wiesz pewnie sama, ze jak siebie nawzajem czytamy, to widzimy zmiany u innych? I bardzao, ale to bardzo miło się patrzy na takie zmiany. Im dłużej tu jesteśmy, tym łatwiej wychwycić nawet drobnostkę, nawet maleńką zmianę na plus w pozytywnym podejściu do siebie ![]()
To właśnie taki mi się wydaje koleżeńki krąg, gdzie ludziom na sobie zależy - na przebywaniu w swoim towarzystwie, gdzie interesuje ich i inny punkt widzenia i chcą wyrażać też swoje zdanie, a nie tylko np. czytać, czy czasem dać coś znać....
Tak mi się zaczyna nasz wątek kojarzyć... Że otwieramy się na ludzi, na świat, uczymy wyrażania siebie, myślenia, słuchania. Czasem ugruntowujemy swoje "racje", czasem zmieniamy zdanie trochę... Ale napewno bycie tu prowokuje do myślenia, a myślenie samo w sobie - złe nie jest
Mnie napewno przebywanie wśród ludzi zmienia, poprawia mi samopoczucie, czuję że jednak jestem, skoro potrafię z kimś się komunikować.
Nie boję już tu mówić - a to dla mnie wiele. Zaczyna się to powoluniu przekładać na życie realne, wśród ludzi, których mogę "dotknąć"
Ale tych jedynie, którzy nie wzbudzają we mnie formy agresywnej obrony.
No żesz! Znowu mi się naprzemyślenia zebrało!
![]()
Happy - a niechże mnie raz ktoś zabierze P: ![]()
A żebyś wiedziała, że przysięgałam, że nigdy więcej!
I szczerze mówiąc w duchu się i teraz tak zastrzegam, acz już nie jestem tak bezlitośnie pewna siebie ![]()
Świetneeeeee!
Pozytywnie zazdraszczam!
Ja bym chyba do pracy jednak nie wstała po takich emocjach ![]()
Happyfull dzięki za książkę.
Jest inaczej niż rok temu, jest inaczej niż pół roku temu.
Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
No to powiem Karolowi zeby Cie zabral ![]()
Kochana ja dzisiaj jeszcze na adrenalinie jade
Dave to chyba jakies wspomagacze bierze, bo w jego wieku skacze jak mlody byczek ![]()
Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadziei" ![]()
Happy - no, po drodze to im będzie okrutnie
![]()
Cieszę się, że jest jeszcze adrenalina, bo to najlepsza oznaka dobrze zainwestowanego wolnego czasu
![]()
Zabka jak ktos chce znajdzie sposob...itd
Przekomarzasz sie ze mna ?
Spotkacie sie w Warszawie i Cie zabierze
No chyba do Warszawy to sama juz dojedziesz ? Do Krakowa dojechalas sama a potem nas do Zakopanego zabralas ![]()
Zreszta najpierw trzeba pogadac z Karolem nie ? ![]()
Nie, nie przekomarzam ![]()
Mam lenia i nic mi się nie chce ![]()
Zabka a moze to nie len tylko zmeczenie ? Przeciez troche sie narobials ![]()
Odpocznij sobie do 25.07 masz czas ![]()
Anstawia napisał/a:Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadzieii"
Już mi lepiej ![]()
Nadzieja matką głupich ![]()
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadzieii"
Już mi lepiej
Nadzieja matką głupich
No i te demony w glowie
Nie taki diabel straszny jak go maluja ![]()
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadzieii"
Już mi lepiej
Nadzieja matką...
tych, co rozumem wciąż nie grzeszą. No! I bez takich mnie tu "inwektywów" proszę pisywac. ![]()
Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...
To ja patrzę
Po co to informowanie? To Twoje zasady, nie jego, on pewnie i tak nie zechce i przestrzegać, i na pewno nie zrozumie.
Podstawowa zasada to nie informować jego, a siebie i wcielać w życie.
Chaos masz w sobie.
Trzymam kciuki za wcielanie.
zofia282 Oj ciężko będzie bez Ciebie. Myślami lecę z Tobą i ściskam
Wielka jesteś ![]()
Dziewczyny, każda z was odeszła od męża, partnera ... a czy była tu taka która się "uleczyła" nie odchodząc?
Nie zajmuj się tym odchodzeniem teraz, a sobą, do reszty dojdziesz sama. I będziesz umiała podejmować właściwe wybory. I nie mów nigdy, bo świat się dopiero przed Tobą otworzy.
Dobra wysyłam już, bo pewnie nim doczytam do końca minie parę dni i znowu nic nie wyślę ![]()
Cześć, tak w ogóle ![]()
hm... napisał/a:Happyfull napisał/a:Zabka na te deski w kuchni przyczep !!!
Ktoś mi ostatnio powiedział, że z tego prawa nic nie wynika tak w odpowiedzi na moje słowa powyższe.
?
A jakimże cudem miałoby nie wynikać?
Znaczy się, że oznajmianie własnego zdania jest niby bezsensu? No to ktoś do rewelacyjnych wniosków doszedł...
Znaczy się, że siedzieć, nie odzywać się, nie reagować, itp - a to gdzie niby doprowadzi?Ale fakt, nabrać pewności siebie, że mówienie tego co się czuje i co się myśli ma sens - to jest ciężka praca... Jeśli ktoś tak uważa, to albo ma takie podejście do życia albo ma jakieś problemy - ale to jego sprawy.
Jasne, że jego. Zresztą My wiemy Żabko i korzystamy ze swojego prawa efektywnie.
Wkrótce po zajściu okazało się jednak, że teoria owa się nie sprawdziła, znaczy się ta, że nic nie wynika.
Tak więc m?wmy otwarcie ![]()
Anstawia napisał/a:Już nie mam nadziei. Jest beznadzieja
![]()
On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadziei"
To by była beznadziejna nadzieja ![]()
Także lepiej się na beznadziejne nie nadziewać ![]()
Anstawia napisał/a:Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...To ja patrzę
Po co to informowanie? To Twoje zasady, nie jego, on pewnie i tak nie zechce i przestrzegać, i na pewno nie zrozumie.
Podstawowa zasada to nie informować jego, a siebie i wcielać w życie.
Chaos masz w sobie.
Trzymam kciuki za wcielanie.
Raki, a pamiętasz swoje ostatnie spotkanie z Hiszpanem, w którym wyjaśnialiście sobie ostatnie kwestie co do mieszkania itp? Ja takiego spotkania nie zorganizowałam, zasady wysłałam smsem.
Dla kogo to zrobiłam i dlaczego, wyjaśniłam w tym samym poście. Był chaotyczny, wiem
bo w międzyczasie zaciskałam zęby, żeby nie odebrać telefonu i nie odpisać na smsy od płaczącego misia ![]()
***************************
Odchorowałam dziś wczorajsze poczucie winy
Ale dzięki wam wiem, że sytuacja nie jest beznadziejna i mam powody do dumy ![]()
I dwie zasady z ustalonych z M zostały spełnione niemalże natychmiast ![]()
A temp dzisiaj wynosi ponad 20? ![]()
raki napisał/a:Anstawia napisał/a:Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...To ja patrzę
Po co to informowanie? To Twoje zasady, nie jego, on pewnie i tak nie zechce i przestrzegać, i na pewno nie zrozumie.
Podstawowa zasada to nie informować jego, a siebie i wcielać w życie.
Chaos masz w sobie.
Trzymam kciuki za wcielanie.Raki, a pamiętasz swoje ostatnie spotkanie z Hiszpanem, w którym wyjaśnialiście sobie ostatnie kwestie co do mieszkania itp? Ja takiego spotkania nie zorganizowałam, zasady wysłałam smsem.
Dla kogo to zrobiłam i dlaczego, wyjaśniłam w tym samym poście. Był chaotyczny, wiembo w międzyczasie zaciskałam zęby, żeby nie odebrać telefonu i nie odpisać na smsy od płaczącego misia
Ostra babka z Ciebie Anstawio ![]()
Każdy ma swój sposób, byle skuteczny był ![]()
*****
Patrz ile dobrego ![]()
Anstawia napisał/a:raki napisał/a:To ja patrzę
Po co to informowanie? To Twoje zasady, nie jego, on pewnie i tak nie zechce i przestrzegać, i na pewno nie zrozumie.
Podstawowa zasada to nie informować jego, a siebie i wcielać w życie.
Chaos masz w sobie.
Trzymam kciuki za wcielanie.Raki, a pamiętasz swoje ostatnie spotkanie z Hiszpanem, w którym wyjaśnialiście sobie ostatnie kwestie co do mieszkania itp? Ja takiego spotkania nie zorganizowałam, zasady wysłałam smsem.
Dla kogo to zrobiłam i dlaczego, wyjaśniłam w tym samym poście. Był chaotyczny, wiembo w międzyczasie zaciskałam zęby, żeby nie odebrać telefonu i nie odpisać na smsy od płaczącego misia
Ostra babka z Ciebie Anstawio
Każdy ma swój sposób, byle skuteczny był
Ostra? No nie wiem
Nie było mi wczoraj i dzisiaj za miło
Właściwie to od soboty chodziłam jak struta, bo wiedziałam co mnie czeka...
Gdybym była ostra, to sprawa miałaby swój finał dawno, dawno temu. A tak, przez ponad rok się ciągnie, bo żyłam nadzieją, że wydarzy się cud. I wstyd mi przed samą sobą, że nie umiałam tego definitywnie zakończyć wcześniej. Bo to, co zostało powiedziane wczoraj, mogło być zrobione dawno dawno temu...
I nie, nie użalam się nad sobą. Po prostu stwierdzam fakty.
W końcu życie dopiero się zaczyna ![]()
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:On jest beznadzieja
Ciesz sie ze nie jestes z beznadzieja "przy nadzieii"
Już mi lepiej
Nadzieja matką...tych, co rozumem wciąż nie grzeszą. No! I bez takich mnie tu "inwektywów" proszę pisywac.
Zwał, jak zwał ![]()
Gdybym chociaż ładna była, to ten brak rozumu mogłabym sobie jakoś wytłumaczyć. Teraz to nie wiem, czy walenie głową w mur pomoże.
bags napisał/a:Anstawia napisał/a:
Już mi lepiej
Nadzieja matką...tych, co rozumem wciąż nie grzeszą. No! I bez takich mnie tu "inwektywów" proszę pisywac.
Zwał, jak zwał
Gdybym chociaż ładna była, to ten brak rozumu mogłabym sobie jakoś wytłumaczyć. Teraz to nie wiem, czy walenie głową w mur pomoże.
ale defetyzmem i przesadzoną autokrytyką zaleciało. Tak bardzo - a nawet aż nadto
- starasz sie nie byc postrzeganą jako obiekt seksualny - i nie tylko - że w koncu w ogóle Cię nie widzą lnni. A od tego nieuzasadnionego walenia w mur, to przyjdzie taki moment, że będziesz wiedzieć kiedy bedziesz "martwa", ale nadal nie bedziesz wiedziec dlaczego. Bo po kilku uderzeniach nie czuc nic oprócz migreny, a tylko za przeproszeniem głupiec oczekuje innych rezultatów, robiąc wciąż to samo. Orzesz za blisko bawełny takim głupim gadaniem, serio.
Szukam wytłumaczenia dla mojego dotychczasowego głupiego postępowania. Bo od tego wieloletniego zaprzeczania, to aż mnie zgaga pali. I tylko jedną oszustkę większą od siebie znam, moją mamę.
I chyba nie wiem gdzie jest granica pomiędzy zadbaną, ładną kobietą a obiektem seksualnym, bo zawsze czułam się bardziej jak to drugie.
Anstawio, nie znasz, naprawdę nie znasz przyczyn swego dotychczasowego postępowania? Jeśli twierdzisz, że nie znasz, to... przeczytaj swe posty. ![]()
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Raki, a pamiętasz swoje ostatnie spotkanie z Hiszpanem, w którym wyjaśnialiście sobie ostatnie kwestie co do mieszkania itp? Ja takiego spotkania nie zorganizowałam, zasady wysłałam smsem.
Dla kogo to zrobiłam i dlaczego, wyjaśniłam w tym samym poście. Był chaotyczny, wiembo w międzyczasie zaciskałam zęby, żeby nie odebrać telefonu i nie odpisać na smsy od płaczącego misia
Ostra babka z Ciebie Anstawio
Każdy ma swój sposób, byle skuteczny był
Ostra? No nie wiem
Nie było mi wczoraj i dzisiaj za miło
Właściwie to od soboty chodziłam jak struta, bo wiedziałam co mnie czeka...
Gdybym była ostra, to sprawa miałaby swój finał dawno, dawno temu. A tak, przez ponad rok się ciągnie, bo żyłam nadzieją, że wydarzy się cud. I wstyd mi przed samą sobą, że nie umiałam tego definitywnie zakończyć wcześniej. Bo to, co zostało powiedziane wczoraj, mogło być zrobione dawno dawno temu...
I nie, nie użalam się nad sobą. Po prostu stwierdzam fakty.
W końcu życie dopiero się zaczyna
Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem.
Wiesz, że wyrzucanie sobie nic nie da, jedynie nastrój może pogorszyć.
Liczy się tu i teraz ![]()
Szukam wytłumaczenia dla mojego dotychczasowego głupiego postępowania. Bo od tego wieloletniego zaprzeczania, to aż mnie zgaga pali. I tylko jedną oszustkę większą od siebie znam, moją mamę.
I chyba nie wiem gdzie jest granica pomiędzy zadbaną, ładną kobietą a obiektem seksualnym, bo zawsze czułam się bardziej jak to drugie.
I co Ci to znalezienie przyczyny da?
Nie lepiej się pogodzić z tym co było, zaakceptować i wyciągnąć wnioski.
A kiedy znajdziesz się kiedyś w podobnej sytuacji zapali Ci się czerwone światełko.
A od tego nieuzasadnionego walenia w mur, to przyjdzie taki moment, że będziesz wiedzieć kiedy bedziesz "martwa", ale nadal nie bedziesz wiedziec dlaczego. Bo po kilku uderzeniach nie czuc nic oprócz migreny, a tylko za przeproszeniem głupiec oczekuje innych rezultatów, robiąc wciąż to samo.
Bags na sciane sobie przyczepie !!!! Dosadnie -prosto z mostu -tak lubie ![]()
Szukam wytłumaczenia dla mojego dotychczasowego głupiego postępowania.
Boze daj na luz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co bylo to bylo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzisiaj sie liczy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiesz co masz robic to rob !!!!!!!!!!!!!!!!! Augen zu und durch !!!!!!!!!!!!!!!!!!
![]()
Motyla noga Anstawia wiesz, ze teraz na odwyku jestes ??? Poczytaj sobie Raki !!!
Pilnuje, pilnuje i bede prosto z mostu walic !!!! Wczoraj dalas mi pozwolenie ![]()
raki napisał/a:Anstawia napisał/a:Musiałam go poinformować o tych zasadach, dla samej siebie. Wszystko do tej pory było takie chaotyczne, nawet dla mnie niejasne. Sama siebie musiałam głośno poinformować, że to koniec.
Publicznie deklaruję: nic mnie już z tym człowiekiem nie łączy. Zero kontaktu. Koniec oszukiwania siebie.
Patrzcie mi na ręce, proszę...To ja patrzę
Po co to informowanie? To Twoje zasady, nie jego, on pewnie i tak nie zechce i przestrzegać, i na pewno nie zrozumie.
Podstawowa zasada to nie informować jego, a siebie i wcielać w życie.
Chaos masz w sobie.
Trzymam kciuki za wcielanie.Raki, a pamiętasz swoje ostatnie spotkanie z Hiszpanem, w którym wyjaśnialiście sobie ostatnie kwestie co do mieszkania itp? Ja takiego spotkania nie zorganizowałam, zasady wysłałam smsem.
Dla kogo to zrobiłam i dlaczego, wyjaśniłam w tym samym poście. Był chaotyczny, wiembo w międzyczasie zaciskałam zęby, żeby nie odebrać telefonu i nie odpisać na smsy od płaczącego misia
Tylko z tych ustaleń i tak g... wyszło-pamiętasz w efekcie aferę kanapową? Musiałam się z nim rozliczyć itp., ale mogłam zrobić swoje i nie gadać z nim wcale.
zabka-k też spisała zasady i co z nich wyszło... potem coś niby tak, ale jak było z płaceniem czynszu...
***************************
Odchorowałam dziś wczorajsze poczucie winy![]()
Ale dzięki wam wiem, że sytuacja nie jest beznadziejna i mam powody do dumy
I dwie zasady z ustalonych z M zostały spełnione niemalże natychmiast
A temp dzisiaj wynosi ponad 20?
oj ciepełka zazdroszczę. On spełni to, co mu akurat będzie na rękę.
Anstawia napisał/a:bags napisał/a:tych, co rozumem wciąż nie grzeszą. No! I bez takich mnie tu "inwektywów" proszę pisywac.
Zwał, jak zwał
Gdybym chociaż ładna była, to ten brak rozumu mogłabym sobie jakoś wytłumaczyć. Teraz to nie wiem, czy walenie głową w mur pomoże.ale defetyzmem i przesadzoną autokrytyką zaleciało. Tak bardzo - a nawet aż nadto
- starasz sie nie byc postrzeganą jako obiekt seksualny - i nie tylko - że w koncu w ogóle Cię nie widzą lnni. A od tego nieuzasadnionego walenia w mur, to przyjdzie taki moment, że będziesz wiedzieć kiedy bedziesz "martwa", ale nadal nie bedziesz wiedziec dlaczego. Bo po kilku uderzeniach nie czuc nic oprócz migreny, a tylko za przeproszeniem głupiec oczekuje innych rezultatów, robiąc wciąż to samo. Orzesz za blisko bawełny takim głupim gadaniem, serio.
W kontekście wypowiedzi bagsa. Wcześniej mnie w Twoich niedawnych postach coś uderzyło i miałam o tym napisać, tylko brakło sposobności. Jakoś czytałam Cię wtedy i zastanawiałam się, czy przypadkiem nie grozi Ci "uczuciowa anoreksja"...takie to uderzające było, że teraz to nie danie sobie spokoju, ale taka druga skrajność KKZB.
To była myśl, nie wiem na ile trafna. Jakoś się z tym odbieraniem sobie seksualności wiąże.
***
Tak poza tym to Cię mocno przytulam, bo dzieje się w Tobie dużo i chyba coś rodzi
Fajnie.
Boli zderzyć się ze sobą. Ja wciąż nie mogę uwierzyć i tak mi wstyd przed samą sobą, że robiłam TAKIE rzeczy. Ten wstyd, i obnażenie siebie, to nie łatwa sprawa, nawet boli. Ale cieszę się, że to widzę i że już tak nie robię, że staram się inaczej. A wcześniej nawet nie byłam w stanie się zatrzymać i zawstydzić.
Będzie tylko lepiej.
On spełni to, co mu akurat będzie na rękę.
Swieta prawda Raki
Nie chcialas mi wierzyc, pamietasz ? Trzeba bylo ta kanape zostawic na miejscu
No ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo
Teraz mozemy mowic o aferze kanapowej
Jako przestroga ![]()
Anstawia Ty sie z CPUNEM nie dogadasz !!! Zrobisz sobie tylko "powtorke z rozrywki "
Po co ? Teraz Ty rozkladasz karty !!!
Ty jestes pania sytuacji ![]()
Anstawio, nie znasz, naprawdę nie znasz przyczyn swego dotychczasowego postępowania? Jeśli twierdzisz, że nie znasz, to... przeczytaj swe posty.
Pełno jest w tych postach zwalania winy na innych.
Zastanawiam się, czy w porządku jest powiedzieć sobie: Moje dotychczasowe głupie postępowanie było wynikiem doświadczeń z dzieciństwa.
Wyciągnąć wnioski, zamknąć etap i zacząć żyć swoim życiem, nie oglądając się wstecz.
Dziewczyny, żeby nie było, nie mam doła
Troszkę mi dziś łzy poleciały, ale tylko kilka
przez te jego smsy.
Ale wiem, że to minie. Pochlipię trochę pod nosem i będzie lepiej.
Czy grozi mi "anoreksja uczuciowa"? Nie wiem, nie chcę sobie tego przybierać do głowy.
Chcę nabrać odwagi i zacząć żyć ![]()
Strony Poprzednia 1 … 335 336 337 338 339 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026