netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Cierpię przez żonatego faceta :(

157 odpowiedzi32 277 wyświetleńzałożony przez Sylwia52, 03.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Cierpię przez żonatego faceta :(

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 158 z 158 ]

131

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
bursztynek82-21 napisał/a:

w

smutnamonia napisał/a:

bursztynek82-21

Zauważ, że jeden Twój post przeczy drugiemu!
W jednym poście piszesz, że jakaś suka zniszczyła Ci życie...

A w drugim wkurzasz się, że wszyscy obwiniają kochanki.........

wiem masz racje,zle się wysłowiłam,na początku tak to widziałam,ale teraz wiem że oboje są winni,bo oboje tego chcieli,mimo tego zdusiłam ten ból w zarodku,dla dobra dziecka zeby córka miała dobry kontakt z ojcem,nawet podałam jej rękę,pracuję z męzem i nie mam zamiaro mieć problemów w pracy,wszystkie kumpele w pracy się dziwiły,bo co druga obiła by jej mordę,po co mi to,nie będę robiła scen bo wtedy ona by miałam satysfakcję,a tak moze pomyślicie inaczej ale to ja jestem górą,bo pokazałam klasę,

choc ciezko jest to zrobić,zatrzymac emocje na wodzy i patrzeć rywalce w oczy,on i tak już ją wybrał,a ja nie będę skamleć o jego miłość,pracujemy razem w galerii handlowej z byłym i nie moge jej zabronić tam przychodzic,choć ona straszyła mnie ze przyjdzie ze mną porozmawia,po co ja do niego dzwonię,jak to po co mamy dziecko i sprawy służbowe nas łącza,teraz ona się wpienia,z byłym mam dobre relacje i tak ma pozostać,

132

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

uczucie się mięzdy nami wypaliło,nie wrócimy do siebie już,a ona moze sobie myśleć inaczej,10lat byliśmy razem,a teraz mamy się szarpać najważniejsze to rozstać się z klasą,choć mój były twierdzi cały czas po co ja mu ten rozwód dawałam,po to żeby poszedł do niej,taki był zakochany,żyje się dalej,staram się mysleć pozytywnie,choć życie samotnej matki nie jest łatwe,ale wiem że kiedys trafię na swoją połówkę.

133

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

sylwia52 zagladasz jeszcze na to forum??? jak zakończyła sie twoja historia??

134

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

czy moze nadal jeszcze trwasz w tym ""ukladzie"

135

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Zaglądam. Bardzo czesto czytam Wasze wypowiedzi gdy mam chwilę słabosci i potrzebuję zimny kubeł wody na głowę.
To wszystko trwa nadal... walczył jak lew gdy postanowiłam to wszystko zakończyc. Przez ponad dwa lata unikałam Go jak ognia, omijałam kazdy Jego kontakt, kazda zaczepkę, kazdy podryw, kazde miłe słowo. Zaimponował mi tym staraniem i kilkoma szczerymi rozmowami. Uległam... siedzę nadal w tym gównie. Przepraszam ze wulgarne i niegrzeczne słowo ale całej tej sytuacji nie da się inaczej opisac. 7 lat męczarni, prób.. jestem wrakiem człowieka. Kocham Go, ale nie mozemy byc razem. Co on czuje to nie wiem.. mówi otwarcie ze tylko się bawi ale wzrok i zachowanie bardzo często pokazuje coś innego. Poza tym tyle lat tylko Ja? To naprawdę przystojny zaradny facet i naprawdę podoba się innym kobietom, dlaczego zatem tylko mnie chce na boku?
Jezeli kogoś jeszcze interesuje to mogę opowiedziec więcej szczegółów. W kazdym razie kazdej dziewczynie która przeczytała ta historię radzę z czystego serca by na samym starcie ukracała tego typu zaczepki i nie brnęła w coś takiego bo naprawdę bardzo bardzo cięzko z tego wyjśc.

136

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Skąd wiesz że przez tyle lat byłaś tylko ty? Ten amant zapewne oprocz zonki i ciebie mial jeszcze inne baby po cichu. Tego mozesz byc pewna. Albo jesteś trollem albo lubisz to, skoro nie wyrzucilas typa przez te lata.

137

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Iskierko akurat tego jestem w 1000% pewna ze byłam tylko ja. Niczego innego w tej chorej relacji nie jestem taka pewna jak tego ze nikogo innego prócz mnie nie było.
On kocha swoją zonę, powiedział mi o tym. Bardzo bardzo męczą Go wyrzuty sumienia i naprawdę jest mega mega zapracowanym facetem i zwyczajnie w świecie nie ma na to czasu. Baa nawet dla mnie ma tego czasu tylko okruszki...
Nawet nie wiesz ile razy próbowałam Go wyrzucic ze swojego zycia. Nie masz pojecia jak ze sobą walczę za kazdym razem by odebrac chociazby telefon od niego. Prosiłam juz go by dał mi spokój, wręcz błagałam. Ale jak twierdzi sam nie potrafi o mnie zapomniec i wyrzucic z głowy.
Wiem ze to juz gorzej jak patologia.. ale co mam zrobic. Nie potrafię i tyle.

138

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Sylwia52 napisał/a:

Zaglądam. Bardzo czesto czytam Wasze wypowiedzi gdy mam chwilę słabosci i potrzebuję zimny kubeł wody na głowę.
To wszystko trwa nadal... walczył jak lew gdy postanowiłam to wszystko zakończyc.

To znaczy jak konkretnie walczył ten lew ? Rozwiódł się z żoną ? Nalega na Twój rozwód ?
Jesteście razem oficjalnie, nalega na wspólne mieszkanie ? Oświadczył Ci się ?
Jak ta ... walka wyglądała ?

Sylwia52 napisał/a:

Przez ponad dwa lata unikałam Go jak ognia, omijałam kazdy Jego kontakt, kazda zaczepkę, kazdy podryw, kazde miłe słowo. Zaimponował mi tym staraniem i kilkoma szczerymi rozmowami.


Może się powtarzam, ale zapytam raz jeszcze. Jakim staraniem Ci zaimponował ?
Bo, że były z jego strony oklepane wyznania, to sobie wyobrażam, ale co konkretnie zrobił, że Ci zaimponował ?

Sylwia52 napisał/a:

Uległam... siedzę nadal w tym gównie.

Siedzisz bo chcesz. Bo podjęłaś taką decyzję.

Sylwia52 napisał/a:

Przepraszam ze wulgarne i niegrzeczne słowo ale całej tej sytuacji nie da się inaczej opisac. 7 lat męczarni, prób.. jestem wrakiem człowieka. Kocham Go, ale nie mozemy byc razem.


A dlaczego nie ?
Co to za problem, żebyś Ty rozwiodła się ze swoim mężem, a on ze swoją żoną i żebyście spróbowali być razem ?
Wielu ludzi tak robi ... jeśli ich uczucia są poważne.

Sylwia52 napisał/a:

Co on czuje to nie wiem.. mówi otwarcie ze tylko się bawi ale wzrok i zachowanie bardzo często pokazuje coś innego. Poza tym tyle lat tylko Ja? To naprawdę przystojny zaradny facet i naprawdę podoba się innym kobietom, dlaczego zatem tylko mnie chce na boku?


Jakie jego zachowanie pokazuje Ci coś innego ? W domyśle - jego wielką, nieskończoną miłość do Ciebie, rozumiem ?
Rozwiódł się z żoną, a może wystąpił o separację ?
Oświadczył Ci się ?
Czy tylko sypia z Tobą i to wszystko ?
Pytasz dlaczego chce Ciebie na boku ?
Otóż dlatego, że może. Dlatego, że na to pozwalasz.
I niestety, ale przez tyle lat NIE TYLKO Ty. Jego żona również.

Sylwia52 napisał/a:

Jezeli kogoś jeszcze interesuje to mogę opowiedziec więcej szczegółów. W kazdym razie kazdej dziewczynie która przeczytała ta historię radzę z czystego serca by na samym starcie ukracała tego typu zaczepki i nie brnęła w coś takiego bo naprawdę bardzo bardzo cięzko z tego wyjśc.

Wiele osób w tym wątku pisało Ci o tym wiele lat temu już. To ni jest żadne odkrycie Ameryki, że takie układy są po czasie trudne, toksyczne i wyniszczające.

139

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

W sumie to najbardziej mnie w tym dziwi, że jego żona dalej niczego nie zauważyła. Choć jak już zauważy, to zapewne przygniecie ją to ostro do podłogi, jak to jej kochany tfu, tfu, mąż nie ma problemu, by jej tyle lat krzywdę robić. Wspaniały facet, nie ma co, jest za czym tęsknić tongue Autorko, a Ty przez tyle lat nie myślałaś o rozwodzie? Po kiego Ci to małżeństwo, skoro wszystkiego poza wspólnymi papierami szukasz gdzie indziej? Po rozwodzie może byś poznała kogoś wolnego, w kim się z wzajemnością zakochasz bez wyrzutów czy łatek, a i mężowi może by się trafiła kobieta, która będzie dla niego dostatecznym bodźcem do ogarnięcia się, do normalnego związku. Po co się męczyć? Bo "co ludzie powiedzą"? Pogadają, pogadają i przestaną.

140

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sęk w tym, że jeżeli nie będzie męża, a u gacha żony, to czar pryśnie. smile

141

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Balin, zapewne tak będzie, ale o i ile w jakimś stopniu mogę pojąć motywy osób w "szczęśliwym" romansie, tak tutaj na myśl przychodzi mi jedynie to, że masochizm też powinien mieć swoje granice wink

142

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia dlaczego tkwisz w tym AŻ 7 lat? Jak to się potoczyło dalej?
+ najciekawsze dla mnie - jakim u licha cudem nikt się nie dowiedział??? Pomijam fakt że pisałaś że mieszkacie w małym miasteczku (a wiadomo jak to jest z plotką na wsi) ale to przecież całkiem bliskie relacje, Twoje z jego żoną, kochanka z mężem JAK to się nadal nie wydało?
Sorki za pytania ale jestem mega ciekawa.

143

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Przez 7 lat nie znalazłaś nic bardziej ekscytującego w życiu niż to?  Serio? Może skocz z 5 razy ze spadochronem..

144

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Sylwia52 napisał/a:

Iskierko akurat tego jestem w 1000% pewna ze byłam tylko ja. Niczego innego w tej chorej relacji nie jestem taka pewna jak tego ze nikogo innego prócz mnie nie było.
On kocha swoją zonę, powiedział mi o tym. Bardzo bardzo męczą Go wyrzuty sumienia i naprawdę jest mega mega zapracowanym facetem i zwyczajnie w świecie nie ma na to czasu. Baa nawet dla mnie ma tego czasu tylko okruszki...
Nawet nie wiesz ile razy próbowałam Go wyrzucic ze swojego zycia. Nie masz pojecia jak ze sobą walczę za kazdym razem by odebrac chociazby telefon od niego. Prosiłam juz go by dał mi spokój, wręcz błagałam. Ale jak twierdzi sam nie potrafi o mnie zapomniec i wyrzucic z głowy.
Wiem ze to juz gorzej jak patologia.. ale co mam zrobic. Nie potrafię i tyle.

smile smile smile
Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze. Zobaczysz jaką poczujesz ulgę gdy przestaniesz.

145

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
jjbp napisał/a:

Sylwia dlaczego tkwisz w tym AŻ 7 lat? Jak to się potoczyło dalej?
+ najciekawsze dla mnie - jakim u licha cudem nikt się nie dowiedział??? Pomijam fakt że pisałaś że mieszkacie w małym miasteczku (a wiadomo jak to jest z plotką na wsi) ale to przecież całkiem bliskie relacje, Twoje z jego żoną, kochanka z mężem JAK to się nadal nie wydało?
Sorki za pytania ale jestem mega ciekawa.

Zona się dowiedziała, tzn domyśliła się. Zresztą wszyscy nasi znajomi podejrzewają ze Ja się Jemu podobam gdyz On potrafi np. podejsc i przytulic mnie przy wszystkich (oczywiscie niby po kolezeńsku ale kto nie jest glupi to zauwazy ze innych nie przytula.)
Zatem zona posprawdzała bilingi, podejrzała Jego zachowanie i co nie co się domyśliła. Nie wiem jak duza była z tego afera bo D. zadbał o to bym na niej nie ucierpiała i w zasadzie nawet nie musiałam rozmawiac z Jego zoną o tym. Rozeszło się po kościach a teraz mam wrazenie ze "akceptuje" Jego zachowanie. Jego zona to straszna materialistka a w dodatku bardzo chce by wszyscy ja podziwiali i zazdrościli jej pozornie szczęśliwego zycia. Prowadzą bardzo duzą firmę, kasy mają w brud i uchodzą za bardzo kochające małzeństwo. Takze pewnie dlatego nie chciała robic afery by nadal wszyscy podziwiali jej piekne zycie.
Maz wie ze się Jemu podobam ale jakoś chyba sam nie wierzy w to ze między nami mogłoby coś byc i jakoś nie wścieka się zbytnio ze czesto rozmawiamy.

Nie wiem dlaczego w tym tkwię tyle czasu. On na mnie działa jak narkotyk. Wystarczy ze na mnie popatrzy albo dotknie i Ja jestem w stanie zrobic dla niego wszystko. Nie potrafię normalnie funkcjonowac po kazdym spotkaniu z nim. Bardzo bym chciała móc z tego w końcu wybrnac ale jestem zbyt słaba by miec w sobie na tyle siły i odepchnąc go na zawsze. To nie jest tak ze zyję tylko i wyłącznie tym romansem, absolutnie nie. Mam pasję, kocham podrózowac, fotografowac, mam swoją dobrze presperującą firmę. Czerpię z tego wszystkiego ogromną radośc ale mimo wszystko gdzies tam na serca dnie jest On i wystarczy jedno Jego słowo i lecę do niego.
Ot tyle...

146

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Terefere kuku. Wlozmy miedzy bajki to, ze on dla Ciebie jest jak narkotyk, a Ty bezwolnie poddajesz sie jego czarowi. Masz ten, Boze pozal sie, romans od 7 lat, bo Ci to odpowiada. Podjelas decyzje o oszukiwaniu swojego meza, bo lubisz dreszczyk emocji, ktore dostarcza Ci pan na boku.

147

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

A ja myślę że autorka tkwi w romansie z powodu kompleksów (nie wiem na jakim podłożu). Czasem gdy nasze kompleksy staną się zbyt duże i nas przerastają chwytamy się jakiejkolwiek opcji by zapełnić to, czego sami siebie pozbawiamy (np. kompleksy na punkcie urody a uwodzenie facetów i robienie wokół siebie wianka męskiego zainteresowania żeby udowodnić sobie, że jestem piękna) bo najstraszniejsze jest zostać właśnie z tą wielką dziurą w środku i już lepszą opcją wydaje się zapchanie jej czymkolwiek, co działa przynajmniej chwilowo. Niestety w tym wypadku pomóc może terapia a nie romans więc jeśli moja teoria jest trafna to Sylwia polecam psychologa.

148 Ostatnio edytowany przez Daria777 (2017-05-31 13:22:35)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Szczerze powiedziawszy dziwię się wszystkim laskom, które Ci napisały coś w stylu "dziewczyno, co Ty robisz, szanuj się!1111". Ewidentnie widać, że nie rozumieją sytuacji. Zupełnie inaczej człowiek na to patrzy, gdy rozumie uczucia drugiej osoby. Empatia, to bardzo cenna sprawa.

Ale do rzeczy. Nie uważam równocześnie, że zdrada jest ok. Po prostu rozumiem Cię. Sama zdradzałam i byłam zdradzana, powiedzmy więc, że temat znam bardzo dobrze.

Na Twoim miejscu skupiłabym się najpierw na odbudowie swojego małżeństwa. Dzwonisz/piszesz do kochanka i mówisz, że na przykład, przez 3 tygodnie będziesz poza zasięgiem, bo się bierzesz za swoje małżeństwo. Kropka. Zastanów się czego w nim brakuje (domyślam się po poprzednich postach, że fajnego seksu, flirtowania, spontaniczności, czułości, wiadomo, chyba wszystkie to lubimy). Lubimy emocje. Więc może zrób tak, żeby te emocje w związku się zaczęły pojawiać. Wiesz co Cię kręci. Zaproponuj mężowi jakiś nietypowy seks, przebieranki, plener może? Chatka w górach (BEZ "TEGO" TOWARZYSTWA) i seks na skórze niedźwiedzia przy kominku? ;p Pewnie sama wiesz najlepiej co Cię kręci.
Po drugie powiedz mężowi czego Ci brakuje. Tak normalnie, otwarcie. W końcu to Twój mąż, nie? Wyszłaś za mąż bardzo młodo. Moim zdaniem za młodo, nie miałaś czasu się wyszaleć, przespać z innymi facetami, poimprezować wystarczająco długo, nie? Opowiedz mu zatem o tym wszystkim, czego Ci brak. Wszystkim, oprócz tego nieszczęsnego kochanka, rzecz jasna wink Zastanów się jak można by Was "zaczarować" na nowo, dodać Waszemu związku nowej energii. Może zmieńcie miejsce zamieszkania nawet? Może zmień pracę? Znajdź nową pasję? Nową pasję, którą będzie można dzielić z mężem, hm?

I na końcu - rozważcie terapię małżeńską. Serio, to może bardzo pomóc. Ale to już tak jako krok przedostateczny. Jak już poprzednie sposoby nie przyniosą rezultatu.
Co miałoby być krokiem ostatecznym? Rozstanie. Ale jeszcze raz zaznaczam, że tylko wtedy, gdy poprzednie sposoby na nic się zdadzą.

Teraz druga strona medalu. TEN przystojniak. Przystojny facet to jest zawsze ambaras. Na szczęście/nieszczęście prawie wszyscy moi partnerzy byli bardzo przystojni - wiem ile problemów to generuje w otoczeniu innych kobiet. Trudno przestać myśleć o facecie, gdy jest naprawdę miły, opiekuńczy i przystojny. Ale... Sytuacja trwa 7 lat. Wystarczająco długo, aby zrobić kolejny krok, zamiast wynajmować po kryjomu hotelowe pokoje.
Weź tego Janusza (robocze imię) na rozmowę. W cztery oczy. Wygenerujcie pół godziny, może godzinę. Nie na szybko, nie przez telefon. No i bez przytulanek czy innych czułości! Przygotuj się do tej rozmowy. Zrób bilans zysków i strat. Zastanów się co zyskałaś (fajny seks, miłe rozmowy, coś tam, coś tam), a co straciłaś (stabilizację we własnym związku, spokój, pewnie trochę zdrowie psychiczne itp.). Zastanów się, na zimno, co Ci ten romans realnie dał. Czy wyobrażałabyś sobie dwa rozwody, abyście mogli być razem? Pier*ol kwestie kredytów, mieszkań i innych materialnych rzeczy. Skup się tylko i wyłącznie na swoim szczęściu. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, jeśli jesteś w stanie związać się z tym facetem na serio...
...zapytaj się jak on to widzi. Powiedz, że za długo to trwa. Zauważ, że on na pewno też nie jest w pełni szczęśliwy. Zapytaj go, jak uważa, co będzie za kolejne 3 lata. Powiedz co o nim myślisz. Powiedz co myślisz o całej sytuacji. Naciskaj tak długo, aż się zadeklaruje do końca. Jeśli padnie "chyba nie możemy się już spotykać" - przestańcie. Bez sentymentów. A jeśli padnie coś w stylu: "ok, rozwiodę się", daj czas maksymalny. Rok? I cholera jasna, egzekwuj decyzje.

Szczerze? Nie widzę innych dróg. Ile można z kimś sypiać w takim dziwnym układzie i nic z tego nie będzie wynikać? Będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa, odłamująca siebie i innych. Twoja zdrowie psychiczne będzie coraz bardziej w gruzach. Będziesz mieć poczucie winy i zmarnowanego czasu.

Co sądzisz o moich radach?

Trzymam kciuki!

149

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Albo nawciskał żonie pięknych kitów i wyszła z tej rozmowy z przekonaniem, iż z niego taki ciepły, miły facet, a ona ma paranoję... Sama pisałaś, że jest w nim zakochana. Zakochana kobieta nierzadko uwierzy w bzdury, by móc jakoś funkcjonować, za to nieczęsto przymknie oko na jasno wyłożoną prawdę dla gry pozorów.

No i serio, jeszcze nikt nie zrobił się silniejszy od powtarzania "jestem taka słaba". Może Ci za przyjemnie i nie chcesz tego zmieniać, może jesteś tchórzem, może typem męczennicy potrzebującej niespełnionej "miłości", ale można wygrywać ze swoimi ciemnymi stronami. Kwestia taka, że trzeba tego rzeczywiście chcieć.

150

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Daria777 napisał/a:

  Empatia, to bardzo cenna sprawa.

Też tak myślę, ale jakoś najbardziej w takich sytuacjach przemawiają do mnie odczucia zdradzanej żony czy dzieci gdy się wyda. Jakoś ich ból mnie bardziej wzrusza niż kochanic. A ty jak widzę swoją empatię kierujesz wybiórczo w stronę znudzonych larw, które mają w d..e wszystkich na około i są w stanie robić najbliższym świństwa bez mrugnięcia okiem.  I mam swoje lata, wiele przeżyłam i widziałam dlatego w ogóle nie dziwię się negatywnym ocenom w odniesieniu do autorki.

151

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Weź tego Janusza (robocze imię) na rozmowę. W cztery oczy. Wygenerujcie pół godziny, może godzinę. Nie na szybko, nie przez telefon. No i bez przytulanek czy innych czułości! Przygotuj się do tej rozmowy. Zrób bilans zysków i strat. Zastanów się co zyskałaś (fajny seks, miłe rozmowy, coś tam, coś tam), a co straciłaś (stabilizację we własnym związku, spokój, pewnie trochę zdrowie psychiczne itp.). Zastanów się, na zimno, co Ci ten romans realnie dał. Czy wyobrażałabyś sobie dwa rozwody, abyście mogli być razem? Pier*ol kwestie kredytów, mieszkań i innych materialnych rzeczy. Skup się tylko i wyłącznie na swoim szczęściu. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, jeśli jesteś w stanie związać się z tym facetem na serio...
...zapytaj się jak on to widzi. Powiedz, że za długo to trwa. Zauważ, że on na pewno też nie jest w pełni szczęśliwy. Zapytaj go, jak uważa, co będzie za kolejne 3 lata. Powiedz co o nim myślisz. Powiedz co myślisz o całej sytuacji. Naciskaj tak długo, aż się zadeklaruje do końca. Jeśli padnie "chyba nie możemy się już spotykać" - przestańcie.

Mielismy parę lat temu powazną rozmowę. On się przeraził ze tak na mnie reaguje a Ja na niego, stwierdził ze przeciez miała to byc tylko zabawa i jakaś odskocznia od szarej rzeczywistości a oboje przekroczyliśmy pewne granice. Umówiliśmy się wtedy ze kończymy ten chory układ i przestajemy się spotykac. Przez ponad rok nie spotkalismy sie ani razu, mało się do siebie tez odzywaliśmy ale gdzie tylko spotkaliśmy sie w gronie to wręcz lgnelismy do siebie. W końcu znowu stało się (byłam po pijaku) i znowu się przespaliśmy i tak trwa to do teraz.. Ze sobą zle, bez siebie jeszcze gorzej. Rozwody absolutnie nie wchodzą w grę, nawet nie myśle o tym pod tym kontem. Tak jak juz wspomniałam, on prowadzi bardzo duzą firmę, zatrudnia ponad 60 osób, daje im zatrudnienie, pracę i tzw "chleb", jest bardzo odpowiedzialnym facetem i nie raz podkreślał ze nie ma na sumieniu tylko zony i syna ale równiez te wszystkie rodziny. Tak jak juz wspomniałam, jego zona to bardzo chytra na kasę osoba i na 1000% oskubała by Go z wszystkiego co ma, firmę pewnie musiałby zamknac. Poza tym Ja nie chciałabym doprowadzic do takiej sytuacji, wiem ze to całe Jego zycie, pasja itd.. wiem ze byłby mega nieszcześliwy gdyby musiał to wszystko zamknąc i pewnie z biegiem czasu obwiniałby mnie o to wszystko.

Coraz powazniej myśle o terapii u psychologa bo zwyczajnie w świecie nie potrafię sobie z tym sama poradzic, to zbyt silne.
Dziewczyny na prawdę, gdy mnie np. złapie za rękę to serce bije jak szalone a w głowie huczą tylko słowa "To jest to czego mi do szczęscia potrzeba". Mogłoby nic nie istniec w tym momencie, byle jest on. I tak jest niezmiennie od 7 lat.

152

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Daria777 napisał/a:

Szczerze powiedziawszy dziwię się wszystkim laskom, które Ci napisały coś w stylu "dziewczyno, co Ty robisz, szanuj się!1111". Ewidentnie widać, że nie rozumieją sytuacji. Zupełnie inaczej człowiek na to patrzy, gdy rozumie uczucia drugiej osoby. Empatia, to bardzo cenna sprawa.

Z całym szacunkiem Daria777 ... ale dlaczego nie empatyzujemy się wobec tego z żoną kochanka ?
Ani z jego synem ?
Czyżby empatia miała to do siebie, że bywa tylko jednostronna i należy się nią wykazywać jedynie w kierunku zdradzaczy ?

153

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Bez zgody sądu nie można sobie dowolnie skubać przy rozwodzie, a skoro firma zatrudnia sporo osób, to zapewne byłoby to argumentem na sprawie, by nie blokować niezbędnych środków. A że jego prywatny budżet by się prawdopodobnie znacząco skurczył - trudno, sam na to pracuje, sam jest sobie winien. A skoro sądzisz, że obwiniałby Ciebie, to może chociaż uchyl jedną klapkę, skoro nie mogą jakoś tyle lat zejść Ci z oczu i zobacz, jaki to "wartościowy" facet wink

154

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Tez sie dziwie takiej wybiorczej empatii tylko w stosunku do zdradzajacej hmm

Jezeli bylo jej zle w malzenstwie, to 7 lat temu powinna byla z mezem porozmawiac, a nie zabawiac sie na boku. Trzeba bylo czas poswiecic na rozwiazywanie problemow w domu. Tlumaczenie sie jakims zwierzecym magnetyzmem tego fraglesa jest po prostu tchorzliwym zcedowaniem odpowiedzialnosci za wlasne nieuczciwe i egoistyczne zachowanie. Czy ona chociaz przez chwile pomyslala jakim ciosem dla jej meza bedzie kiedy dowie sie prawdy, ze mu rogi przyprawiala latami?

155

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(
Araquelle napisał/a:
Daria777 napisał/a:

  Empatia, to bardzo cenna sprawa.

Też tak myślę, ale jakoś najbardziej w takich sytuacjach przemawiają do mnie odczucia zdradzanej żony czy dzieci gdy się wyda. Jakoś ich ból mnie bardziej wzrusza niż kochanic. A ty jak widzę swoją empatię kierujesz wybiórczo w stronę znudzonych larw, które mają w d..e wszystkich na około i są w stanie robić najbliższym świństwa bez mrugnięcia okiem.  I mam swoje lata, wiele przeżyłam i widziałam dlatego w ogóle nie dziwię się negatywnym ocenom w odniesieniu do autorki.


Nikt nie mówi, że uczucia kogokolwiek w tym układzie są mniej ważne. Ale popatrzmy przez pryzmat osoby, która założyła ten wątek. Stało się. Głupio, to mało powiedziane. Uczucia to nie jest sok z marchwi z jednodniowym terminem przydatności do spożycia - to trwa już 7 lat. Chcę pomóc, żeby bolało jak najmniej, czy jest w tym coś złego? Pomyśl jak Ty byś się czuła w podobnej sytuacji (wiem, pewnie większość z nas by do takiej nie dopuściła, ale warto czasami się postawić w sytuacji drugiego człowieka). O to mi chodziło z tą empatią.

Bardzo też nie lubię obwiniania jedynie kobiety, "tej drugiej" za zdradę. Jakby ten gość był na kawce w tym samym czasie.

Też mam swoje lata. Nie jedno przeżyłam. Moje znajome nie jedno przeżyły. A moją matkę, ojciec zdradzał znacznie dłużej niż 7 lat. Ale to nie znaczy, że nie potrafię się wczuć w uczucia autorki.

Sylwia52 napisał/a:

Mielismy parę lat temu powazną rozmowę. On się przeraził ze tak na mnie reaguje a Ja na niego, stwierdził ze przeciez miała to byc tylko zabawa i jakaś odskocznia od szarej rzeczywistości a oboje przekroczyliśmy pewne granice. Umówiliśmy się wtedy ze kończymy ten chory układ i przestajemy się spotykac. Przez ponad rok nie spotkalismy sie ani razu, mało się do siebie tez odzywaliśmy ale gdzie tylko spotkaliśmy sie w gronie to wręcz lgnelismy do siebie. W końcu znowu stało się (byłam po pijaku) i znowu się przespaliśmy i tak trwa to do teraz.. Ze sobą zle, bez siebie jeszcze gorzej. Rozwody absolutnie nie wchodzą w grę, nawet nie myśle o tym pod tym kontem. Tak jak juz wspomniałam, on prowadzi bardzo duzą firmę, zatrudnia ponad 60 osób, daje im zatrudnienie, pracę i tzw "chleb", jest bardzo odpowiedzialnym facetem i nie raz podkreślał ze nie ma na sumieniu tylko zony i syna ale równiez te wszystkie rodziny. Tak jak juz wspomniałam, jego zona to bardzo chytra na kasę osoba i na 1000% oskubała by Go z wszystkiego co ma, firmę pewnie musiałby zamknac. Poza tym Ja nie chciałabym doprowadzic do takiej sytuacji, wiem ze to całe Jego zycie, pasja itd.. wiem ze byłby mega nieszcześliwy gdyby musiał to wszystko zamknąc i pewnie z biegiem czasu obwiniałby mnie o to wszystko.

Coraz powazniej myśle o terapii u psychologa bo zwyczajnie w świecie nie potrafię sobie z tym sama poradzic, to zbyt silne.
Dziewczyny na prawdę, gdy mnie np. złapie za rękę to serce bije jak szalone a w głowie huczą tylko słowa "To jest to czego mi do szczęscia potrzeba". Mogłoby nic nie istniec w tym momencie, byle jest on. I tak jest niezmiennie od 7 lat.

Dobra i tu padają jakieś konkrety. Powiedział Ci, że to miała być tylko zabawa. Czytaj: na początku nie traktował tego poważnie. Czytaj: na początku zrobił to z nudów. Czytaj: nie liczył się z Twoimi uczuciami i z tym, że czterem osobom spier*oli zycie. Świetnie. Rozumiesz? Przeczytaj te słowa kilkanaście razy, napisz sobie gdzieś i powtarzaj za każdym razem, gdy będzie Ci się wydawało, że on Cię skrycie kocha i od początku mu o to chodziło.

Wychodzę z założenia, niech padnie wyświechtane, ale jakże trafne przysłowie - jeśli chcesz znajdziesz powód, jeśli chcesz znajdziesz sposób. Czy jakoś tak.
Co z tego, że prowadzi firmę? Mnóstwo ludzi prowadzi firmę. Co to znaczy, że ma na sumieniu te wszystkie rodziny? Głupia wymówka. Firma to jest jedna sprawa, majątek wspólny z żoną to jest inna sprawa. Nie można tknąć majątku firmowego, szczególnie jeśli prowadzi z kimś spółkę (wiem coś na ten temat bardzo dobrze). Jeśli NAPRAWDĘ by mu zależało na Tobie, nie zastanawiał by się zbyt długo - ustawił by sytuację prawnie tak, aby stracić jak najmniej majątku (czytaj: tylko wspólny z żoną).

Dalej - bardzo nie podoba mi się ta jego deklaracja pt. "to jest to czego mi do szczęścia potrzeba".

Hola, hola.

Właśnie wtedy Ci powiedział, że to JEGO szczęście jest na pierwszym miejscu. JEMU tego do szczęścia potrzeba. Dotknięcia Twojej ręki. Czy kiedykolwiek zapytał czego TOBIE do szczęścia potrzeba?

Coraz mniej lubię tego gościa wink

IsaBella77 napisał/a:
Daria777 napisał/a:

Szczerze powiedziawszy dziwię się wszystkim laskom, które Ci napisały coś w stylu "dziewczyno, co Ty robisz, szanuj się!1111". Ewidentnie widać, że nie rozumieją sytuacji. Zupełnie inaczej człowiek na to patrzy, gdy rozumie uczucia drugiej osoby. Empatia, to bardzo cenna sprawa.

Z całym szacunkiem Daria777 ... ale dlaczego nie empatyzujemy się wobec tego z żoną kochanka ?
Ani z jego synem ?
Czyżby empatia miała to do siebie, że bywa tylko jednostronna i należy się nią wykazywać jedynie w kierunku zdradzaczy ?

Odpisałam już na ten temat Araquelle, na samym początku tej wypowiedzi wink

Nana666 napisał/a:

Bez zgody sądu nie można sobie dowolnie skubać przy rozwodzie, a skoro firma zatrudnia sporo osób, to zapewne byłoby to argumentem na sprawie, by nie blokować niezbędnych środków. A że jego prywatny budżet by się prawdopodobnie znacząco skurczył - trudno, sam na to pracuje, sam jest sobie winien. A skoro sądzisz, że obwiniałby Ciebie, to może chociaż uchyl jedną klapkę, skoro nie mogą jakoś tyle lat zejść Ci z oczu i zobacz, jaki to "wartościowy" facet wink

Można skubać, wystarczy dobry prawnik. Można się do rozwodu przygotować znacznie wcześniej, nim papiery pójdą do sądu. Można zabezpieczyć swój majątek. A firmowego żona nie mogłaby ruszyć.

Beyondblackie napisał/a:

Jezeli bylo jej zle w malzenstwie, to 7 lat temu powinna byla z mezem porozmawiac, a nie zabawiac sie na boku. (..) Czy ona chociaz przez chwile pomyslala jakim ciosem dla jej meza bedzie kiedy dowie sie prawdy, ze mu rogi przyprawiala latami?


Tu się w 100% zgadzam.


To jak Sylwia z tym naprawianiem małżeństwa? A propos tego co pisałam w poprzednim poście - próbowałaś coś robić w tą stronę?

156 Ostatnio edytowany przez korowiow17 (2022-08-15 22:59:31)

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Sylwia52 minęło 5 lat od ostatniego wpisu. Jak aktualnie wygląda sytuacja?
Od początku tego tematu minęło 12 lat!! Szok ile to się ciągnie.
Mało co czytam na tym forum ale wasze mroczne pożądanie to prawie jak scenariusz na serial.

157

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

NIE KARMIC TROLLA!

158

Odp: Cierpię przez żonatego faceta :(

Czytając ten temat raczej trudno mieć wątpliwości, że sprawa jest autentyczna czy pisana przez trolla.

Posty [ 131 do 158 z 158 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Cierpię przez żonatego faceta :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026