maxi ... nie reaguj, olej go . Wpadniesz w kanal, a on sie znudzi.. Moj eks zamilkl na dobre, moze powinna utrzymywac jakies kontakty , ale nie moglam, p;ieniedzy i tak nie odda, bo oszust, a kontakt nawet na gg byl ponad moje sily. Odpadl na zawsze, tesknie jeszcze , mam dooooly, ale jakos ciagne..Robicie plany na Sylwka, wczesnie, nie lubie tego dnia, od trzech lat bylam sama.Tak , tak dwa lata pod rzad moj byly na Sylwka zostawil mnie sama,,, ze tez ` nie obudzialm sie wczesniej , tylko mpozwolilam sie zostawic jak smiec...Glupota ludzka nie boli...
Podobne tematy
Ja też miałam pare takich Nocy Sylwestrowych. To znaczy nie całkiem samotnych bo moi przyjaciele nie pozwalaja abym sama ją spedzała, ale jako jedyna bez meskiego towarzystwa. I jest taki moment o północy, gdzie wszystkie pary składaja sobie zyczenia, a ja stoje samotna z kieliszkiem szampana i łykam łzy. Trwa to co prawda tylko moment, ale nienawidzę tego. W tym roku zapowiada sie podobnie.
393 2010-10-01 19:31:41 Ostatnio edytowany przez Median (2010-10-01 19:32:30)
Monia, uwierzysz, jak Ci powiem, ze tlyko raz bylam w zwiazku? Trwal 2 lata. Reszta to uklady, ktorych "normalnym" zwiazkiem nazwac nie mozna. A poza tym wszystkie sylwki solo
I tak! doskonale wiem, jak to jest, keidy wszyscy sobie skladaja zyczenia, a Ty stoisz jak d**a na srodku i jest Ci przykro. A jak juz sobie poskladaja zyczenia to podchodza i mowia - zycze ci, zebys nastepnego sylwka spedzila z KIMS... nosz kuzwa ![]()
Median uwierzę. Mój najlepszy i najdłuższy związek to moje małżeństwo, ktore sama rozpieprzyłam. Później same porażki i duzo samotnych sylwków. A latka lecą, he, he. Chyba predzej będę miała synową niż faceta z prawdziwego zdarzenia.
Chcialam jeszcze dodac, ze moge sobie wmawiac, ze jest mi dobrze samej i inne pierdoly, ale przychodza takie momenty, jak sylwek i wszystko sie rozpada, cale to poczucie pewnosci i rzekomej mocy, ktora podobno jest we mnie. Takich momentow jest wbrew pozorom calkiem sporo.
Tlumacz synowi, zeby byl uczciwy wobec drugiego czlowieka ![]()
Oj Median ile prawdy w tym zdaniu. Tak jakbys pisała i o mnie.
A synkowi tłumaczę i owszem. Ale gdy ma się siedemnaście lat to zdaje się, ze rodzice nie stanowią najważniejszego autorytetu.
397 2010-10-01 19:55:34 Ostatnio edytowany przez Median (2010-10-01 19:56:17)
to nic, powtarzaj mu cierpliwie ![]()
a jak Ty sie w ogole masz? On odzywa sie do Ciebie? albo...Ty do niego? ![]()
To znaczy jestem rozbita i to bardzo, ale wiem, że się podniosę, bo przeżyłam kiedys coś bardzo podobnego. A z dzwonieniem to jest tak. Pamietasz jak napisałam, ze dzwoniłam do Niego i nie odbierał. Okazało się, że potrącił samochodem faceta, była policja i szpital. I w ogóle zamieszanie. I akurat tu nie kłamał. Ale w nocy gdy już wrócił do domu, mógł sie odezwać, zgoda może i załamany był cała ta sytuacją, ale i tak sie upierałam, że jeden telefon do mnie na pewno by Mu nie zaszkodził. W sumie to dzwoni codziennie, ale te rozmowy są takie jalowe, że naprawdę nie chce mi sie rozmawiac. Po prostu On chce niezobowiązującego romansu, a ja chce czegos więcej, chcę tak jak było wczesniej. Poza tym przestałam Mu ufać i nie chce się zadręczać myslami, gdzie jest, z kim i co robi.
Teraz chcę kogos w kim będę miała oparcie, z kim bedę mogła może w przyszłości zamieszkać a On na pewno nie jest takim facetem.
No to zakoncz to... Moniaaaa. Po co Ci te jalowe gadki? Po co kontakt z nim, przeciez nie macie wspolnych spraw do zalatwienia. Pocieszycielka tez nie badz, bo na to nie zasluzyl. Nie poswiecaj ani siebie ani swojego czasu dla niego.
Jestem takiego samego zdania jak Median, tylko to takie trudne...Trzy razy pogonisz pokażesz mu, że jesteś silna, a za czwartym razem nie masz sił sie już bronić, uczucie bierze góre,samotność, tęsknota, on sam...podświadomie chcesz jego kontaktu i tak jest w kółko...i dzieje się to albo codziennie, albo z odstępami czasowymi. Ale powoduje to, że nie możesz zapomnieć. Da Ci nadzieje, namiesza w głowie i znika, a Ty cierpisz i gubisz sie juz w tym wszystkim. U mnie było najpierw codziennie odzywanie się jego,przychodzenie, potem co dwa tygodnie, potem 4 miesiące ciszy, a teraz juz 3 miesiąc leci...ja stoje w miejscu, a upłyneło już prawie 1.5 roku od rozstania, a on hm pewnie świetnie sie bawi.
Naprawdę, bardzo, bardzo chcę to zakończyć. Wersja z nieodbieraniem telefonów była łatwiejsza. I dlatego wrócę do niej.
Monia .. dolaczam sie do rezty pan zostaw go , bo wracajac ,w myslach i telefonicznie ,do tego goscia bedziesz ciagle stala wmiejscu on bedzie jak antyaniol , ktory bedzie cie strzegl , zebys przypadkiem nie ulozyla sobie zycia, rozumiesz , bedzie chcial CIE miec na swoich zasadach. A jestes czlowiekiem, nie " podnozkiem", pokaz kto tym razem " rozdaje karty".A najlepiej utnij te znajomosc i juz.... cierpisz, ogladasz sie za siebie i tkwisz w miejscu..Madra sie zrobilam po tej chorobie jak nie wiem, dla mnie te dwa miesiace katuszy ti juz azduzo, wiem, ze jeszcze nieraz wroce tu z placzem , ale bedzie to tylko chwilowa " zalamka", chce wierzyc, ze dam rade...
Czytam i czytam i tak sobie mysle, ze jedynym wyjsciem jest poznanie innego FAJNEGO pana ![]()
a poznalam , mlodzszego od siebie o cale 4 lata i ... boje sie jak cholera...
I to szybko musze znależć, bo mam dwa zaprszenia na super Andrzejki w świetnej knajpie:)
Pamietaj Monia nie musisz a CHCESZ poznac fajnego pana , ktory cie bedzie wielbil za to tylko ,ze jestes..
Słodka, Ty się nie bój tylko korzystaj z zycia.
ja nie mam gdzie i do tego jeszcze jestem za gruba ![]()
Słodka ja tylko zażartowałam. Nie chcę by sie zaproszenie zmarnowało:)
Median, ja też nie mam gdzie. Mieszkam w zapyziałej mieścinie, gdzie wszyscy sie znają.
411 2010-10-01 21:29:38 Ostatnio edytowany przez slodka1970 (2010-10-01 21:29:51)
A Ty czemu tego nie robisz? Pewnie tez sie boisz dac sibie szanse jak kazda z nas. Chce i zobacze na co jestem gotowa , czy wogole jestem gotowa...
oj Monia..myslisz ze w Wawie to tak latwo? Błąd w mysleniu...
Nie robię, bo na razie siedze w domu. Poza tym jak napisałam wyżej nie mam ku temu zbyt wielu okazji. A jesli kiedyś sie taka nadarzy, to na pewno jej nie zmarnuję.
Przeczytajcie post Fajki, jest świetny:)
Medaian , nie jestes grubsza ode mnie napewno , nie o to chodzi ile masz ciala , tylko co pod tym tluszczykiem sie kryje, a sa tam tony milosci , poklady szczescia i wielka chec zycia, tylko znajdz godna osobe,z ktora sie tym podzielisz...a moze ten ktos cie znajdzie?
W sumie nie, pewnie w Wawie tez jest wielu samotnych ludzi, którzy nie mogą się odnależc. Ale mimo wszystko jest łatwiej, juz z tego tytułu, że więcej ludzi, więcej miejsc gdzie mozna kogos poznac, no i ta anonimowośc.
to prawda , duze miasto daje poczucie beztroski, nie myslisz tak bardzo co powie sasiad zza plota.
Slodka faceci to wzrokowcy, niestety.. i ze zbednymi kg szanse sie zmniejszaja...
Sluchajcie... w stolicy jest wieksza anonimowosc, ludzie w wiekszosci przypadkow sie wciaz spiesza, albo zamykaja w 4 scianach zmeczeni. Poza tym mowilam - mam malo znajomych, a sama latac po knajpach nie bede. Hehehe.. kiedys pomyslalam sobie - dobra, ide w miasto. Wypindrzylam sie, piers do przodu i po 3h chodzenia stwierdzilam ze smutkiem, ze wpadlam tylko na kosz i czas wracac do domu ![]()
Median swietny tekst = wpadłam na kosz - extra, w duzych miastach jest anonimowość ale i więcej psycholi sie kręci, ciezko kogos znależć normalnego, choc ponoć nikt nie jest juz dziś normalny, do mnie też ten brzydszy wydzwania często ale nie odbieram telefonu bo mi się normalnie nie podoba i żałuję ze dałam mu swój numer telefonu, cóż pan dupek wypisywał rózne rzeczy i w drodze experymentu na szczurach odpisałam raz aby go wybadać i juz się nie odzywa, tak więc pisal bo się nudził i tyle
maxi..ale ja naprawde zderzylam sie z koszem wtedy
ja w ogole czesto cos zaliczam i bynajmniej nie sa to mezczyzni ![]()
Mam takiego znajomego, o ktorym wiem, ze poszedlby za mna w ogien, ale on jest tak paskudny, ze nawet jak probuje mnie cmoknac na "dzien dobry" to robie unik jak bokser, ale za to on ma dobre oko i zawsze dobrze wyceluje fuuuujjjj... niestety, kobiety to tez wzrokowcy ![]()
A mnie ostatnio przyjaciółki zabrały do knajpy aby zapic smutek po rozstaniu z eks i efekt był taki, że spadłam z krzesła w jedynej fajnej knajpie w mojej mieścinie i teraz ze wstydu tam sie nie pokazuję:(
no Monia! wiecej dystansu do siebie
Kazdemu moze sie zdarzyc, a argumentem moze byc przeciez alkohol ![]()
Witam was kobietki...ciezkie jest to wszystko... myslalam ze po rozstaniu pocierpie z 2 miesiace i wkoncu zapomne a tu lipka.... jestem juz w nowym zwiazku a dalej mysle o bylym sa dni kiedy sie ciesze ze z nim nie jestem ze stalo sie tak jak sie stalo a sa dni ze nie moge sobie poradzic z tesknota ...tesknie na maxa wiem ze on wogole o mnie nie mysli i ma mnie gdzies...moj nowy chlopak niby jest taki cudowny ale co chwile sie obraza zaczynam dostrzegac w nim coraz wiecej wad...tzn moze nie tyle co wad jak jest calkiem inny od bylego caly czas go porownuje w mysleach(oczywiscie mu tego nie mowie)brakuje mi bylego ale nie napisze do niego ani nie zadzwonie wiem ze mojemu bylemu sie dobrze teraz powodzi imprezuje wyrywa laski cieszy sie zyciem a ja jestem nadal ta sama osoba ...nic na to nie poradze to byla moja decyzja wiadomo wszystko lezalo po srodku i on nie byl siwety i ja ale gdybym mogla cofnac czas wydaje mi sie ze byla bym z nim nadal...nie wiem mam jakiegos dola jutro beede inaczej myslec...na dzisiaj jest mi smutno i zle i chciala bym sie do niego przytulic pocalowac spac wtulona...coz co bylo nie wroci trzeba isc na przod...pozdrawiam
jak sadzicie czy on mnie jeszcze kocha??czy mysli o mnie???? czy to tylko ja jestem taka glupia???:( potrzebuje was dzisiaj kobieetki pomozcie mi prosze
pelaska 21 my napewno nie pwiemy Ci co siedzi w jego głowie, mogę jedynie na swoim przykładzie powiedzieć, że ja w momentach kiedy przezywałam rozstanie ze swoim facetem miałam świadomość, że on dobrze sie bawi i szaleje, jednak nigdy nie umiał zrezygnowac ze mnie tzn., zawsze coś napisał, zawsze się jakoś odzywał. Samam musisz okreslić, czy chcesz zacząc żyć dla siebie, czy rozpamiętywać przeszłość? analizowanie czegoś dogłębnie potrafi zgubić człowieka, a czasem biorąc życie takim jakie jest samo stawia nam na drodze stosowne, mądre rozwiązania....
nie trać czasu na czekanie... to naprawdę nie ma sensu.. wiem jak to boleśnie brzmi, ale to są realia- sama przez to przechodzę... płaczesz za nim, skrzywdził cię.. a mimo wszystko- chcesz z kim być.... to jest straszne- ale każda z nas tak ma
Pelaska znasz moje zdanie na temat Twojego byłego, to palant i żałosny dupek, im mniej będziesz o nim myśleć tym lepiej, moim zdaniem za szybko weszłas w nowy związek, tak z marszu i dlatego dopadają Cię emocje z poprzedniego związku, nie pobyłaś sama ze sobą i dalej nie lubisz siebie i każde następne niepowodzenie miłosne powala Cię na łopatki, a Twojemu byłemu na Tobie nie zależy ani o Tobie nie myśli, zaakceptuj to i pogódź się z tym wreszcie, nie rozpamiętuj, nie przywołuj pięknych wspomnień, jak czytałam Twoją historię to on bardzo źle z Tobą postępował, oszukując, kłamiąc, zdradzając i żadnej Twojej winy w tym nie ma, gloryfikujesz go i usprawiedliwiasz, dlatego nie możesz wyzwolić się ze wspomnień, a to zwykły palant był, taki jak wielu byłych na tym forum, wieczorem wyślę Ci książkę w pdf na ten temat.
ok maxi bardzo prosze
428 2010-11-09 17:45:03 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-09 19:24:21)
napisze cos potem
pelaska, podaj mi swój e-mail to Ci wyslę
ja bym nie wytrzymała nerwowo , dlaczego go nie wyrzucisz na bruk. nie jest dzieckiem poradzi sobie, albo najpierw ciebie wykonczy. to nie jest dobre dla twojej psychiki. wyrzuc go i nie miej żalu do siebie to on zachowuje się jak ostatni dupek. musisz w końcu odżyć. pomoz sobie............
Kobietki pomóżcie błagam...:( mam załamanie:( wszystko było dobrze do momentu do póki mój były nie zaczął do mnie pisać tak naprawde nie wiem po co on wógole pisal...najpierw mi pisał ze mnie nienawidzi i że się cieszy ze ze mna nie jest ...jak sie go zapytalam po co domnie pisze to mi odpisal ze on nie jest taki bezczelny ze po 5 latach nawet nie zapyta co u mnie..ja mu odpisalam ze nie moge z nim pisac bo za bardzo to jest dla mnie swieza sprawa i ze dalej go mocno kocham i bardzo za nim tesknie...wczoraj napisal znowu i weszlismy na temat nasz na temat ewentualnego powrotu...pisal mi ze teskni ale nie chce mowic co do mnie czuje...nie potrafil sie okreslic...tesknie za nim na maxa...ale nie wiem czy chciala bym zostawic mojego nowego chlopaka ktory jest dobry i patrzy tylko na mnie i na to zeby bylo mi dobrze...nie widzi wogole siebie a moj byly??wszystko robil pod siebie...caly czas sie klocilismy i mielismy siebie naprawde dosc...potrzebuje waszej pomocy zebyscie spojrzaly na wszystko z boku...boje sie ze jak zostawie obecnego chlopaka dla bylego to bede zalowac bo z nim moge naprawde miec dobre zycie jest kochany i naprawde mnie kocha a jesli to wszystko zostawie i wroce do bylego???i bedzie tak jak bylo???on dla mnie nie zrezygnuje z tego co ma teraz...czyli z imprez i kontaktu z tymi dziewczynami...a wydaje mi sie ze po jakims czaie moglo by wrocic wszystko tak jak bylo czyli klotnie wyzwiska i nawet bijatyki...przyznaje sie bez bicia jestem uzalezniona od niego psychicznie...myslalam ze im dluzej minie tym lepiej bedzie a teraz jest mi ciezko... moj nowy chlopak zobaczyl ze do mnie dzwonil i poplakal sie i spytal czy chce go zostawic....robie kazdemu sieczke w glowie...a najbardziej sobie...siedze w pracy i nie moge sie na niczym skupic masakra...jak to wczoraj powiedzialam serce mnie ciagnie do bylego a rozum do obecnego...moze powinnam odpoczac...ale boje sie samotnosci...a rozwazmy jeszcze powrot do bylego? napewno by mi wszystko wypominal a po za tym znowu bym miala jechac do Angli? tesknila bym za domem za rodzina...napewno jesli wrocila bym do bylego smiertelnie obrazila by sie na mnie polowa rodziny...bo nie trawia go za to jak mnie traktowal itd...ale jesli moj byly by sie zmienil i moglo by byc naprawde dobrzE??moze warto zaryzykowac i nie zalowac ze sie czegos sprobowalo niz zalowac ze sie nie sprobowalo??...raniac przy tym obecnego chlopaka...a jesli zostane z tym chlopakiem i skresle sobie juz na zawsze powrot do bylego?? a nie pokocham obecnego??? wiem wiem mam 22lata wszystko przede mna wiem to wszystko wiem...ale ja nie wiem czy chce byc z kims innym...blagam pomozcie mi...moja historia jest bardzo zagmatwana i tak naprawde sama sobie ja mace...bo robie nie dosc ze sobie sieczke z glowy to jeszcze obecnemu i bylemu...z drugiej strony nie wchodzi sie do tej samej rzeki dwa razy...ja juz bym weszla z 50 ale nigdy sie nie rozstawalismy na tak dlugo...dzisiaj mu napisalam wiadomosc ze dlugo myslalam nad tym o czym rozmawialismy i prawda jest taka ze obecny chlopak mnie kocha i chce byc ze mna naprawde a byly nie jest zdecydowany i sam nie wie czego chce a oprocz tego on juz nawet nie wie czy cos do mnie czuje...i ze jesli sie upewni uczuc do mnie to niech napisze ze zna moj nr...zostawie chyba wszystko zyciu niech samo ulozy dalsza droge...mam nadzieje ze nie bede zalowala niczego...a przy tym sie lapie ze ja sie naprawde wykanczam psychicznie...
Pelaśka... czytałam cały Twój wątek, od początku... powiedz, jak Ty w ogóle możesz chcieć wracać do niego po tym co on wyczyniał... wiesz patrząc z boku widzi się inaczej, Ciebie zżera może tęsknota za tym co było, co czułaś, czego czytający nie widzą. Postaraj się to odsunąć na bok, pomyśl za to jaka czeka Cię przyszłość u boku kogoś kto traktuje Cię w ten sposób. Obecny chłopak to sprawa wtórna, może go pokochasz z czasem, może nie. Moim zdaniem choćbyś miała być sama powinnaś byłego spisać na straty. Każdy człowiek, każdy, zasługuje na szacunek. On Cię nie szanował. Ktoś kto nas nie szanuje nie załuguje na miłość. Ktoś kto nas nie szanuje = intruz. Pożegnaj się z nim wewnętrznie. Może będziesz długo tęsknić, ale tęsknota minie w końcu. Wiem , że człowiek to dziwna istota, która lubi babrać się w przeszłości i trudno jej się z nią rozstać. Ale pomyśl, że liczy się przede wszystkim przyszłość. A przyszłość u boku kogoś, kto pomiata naszymi uczuciami to marna perspektywa. Trzymaj się kochana.
pelaska uwierz mi ja bylam z facetem od 16stego roku zycia i jak już na poczatku sa takie zachowania nie ulegną one zmianie. Jak chesz to sie mecz tak jak ja tyle lat. Wiesz może gdybym w Twoim wieku trafiła na to forum dawno byłoby inaczej. Skoro sama potrafisz już przewidziec, że on po powrocie będzie Ci robił wyrzuty i wiele innych gorszysz rzeczy to znaczy, ze znasz go na tyle, ze tak bedzie zdajesz sobie po prostu z tego sprawę, a to już swiadczy o tym, że poradzisz sobie powoli ze swoimi tesknotami za tym czego tak naprawde nie było, bo nie byłas z nim szczesliwa kochałas tylko wyobrażenie o nim. Wybacz, ale on Cię chce zgnębic psychicznie, jak można pisac że się nienawidzi, a potem no Twoje zapytanie robic wyrzut, ze on przynajmniej interesuje się co u Ciebie? gdzie tu jakas logika, on Cię dręczy psychicznie. Nie daj się! jezli nie pokachosz nowego chłopaka nie badź z nim na siłe, ja po spotkałam w przerwach z moim "rycerzem" fateta, który byłby mnie w stanie na rekach nosić, jednak nic na siłe, nie mogłam go pokochać, więc dla jego i swojego dobra nie ciągnęłam tego. Dużo siły Ci zycze!
Dokladnie takjakpiszecie...ja to wszystko wiem tylko czemu moje serducho nie moze tego pojac??nie chce byc traktowana tak jak bylam...nie potrzebnie mi to wszystko pisal...bo teraz to ja juz nic nie wiem...
to jeden z etapów kiedy przemawiają przez Ciebie uczucia, które znałaś z bycia z nim .......ZŁE UCZUCIA! bo one nie przynosiły Ci szczęścia. Te dobre jeszcze przed Tobą!
pelaska, ja Cię bardzo proszę nie wracaj, odetnij sie, daj szansę nowemu , jak nie wyjdzie to trudno, ale nie wracaj do tamtej znajomości, po tym co napisałaś, on się nie zmieni, zapomnisz
Serducho... Pelaśka, wiem że to trudne, ale po prostu chwilowo nie słuchaj serducha i nie słuchaj jego. To może brzmieć brutalnie, ale tylko to jest sposób na wydobrzenie i odcięcie się od ZŁEJ przeszłości. W ogóle- wszystko co mówi były i co będzie mówił, pisał puszczaj mimo uszu. Pokazał jaki jest ? Pokazał. To już nie ma po co go słuchać. Inaczej będziesz się męczyć. Czasem trzeba pójść albo w prawo albo w lewo, nie da się pójść w dwie strony równocześnie. Wiesz, że nie chcesz być krzywdzona, wiesz, że nie chcesz już cierpieć to wiesz, że nie ma po co z powrotem skręcać w jego stronę tylko iść w przeciwną. Twardo przed siebie.
Pozdrawiam.
Dziekuje Wam bardzo Moje kochane Kobietki:) przepraszam was za te moje ,,problemy"ale tylko wy mi potraficie doradzic nikt inny tego nie zrobi to wy macie zlamane serduszka i to wy najbardziej mozecie sie wstawic w moja sytuacje...macie racje albo w lewo albo w prawo moj byly nawet nie potrafi sie sprecyzowac...a to ze do mnie pisze to pewnie z nudow...a ja glupia to poznziej przezywam to,ze by mnie wzial o siebie to tez pewnie tylko z nudow i dla wygody a nie dlatego ze mnie kocha i teskni...gdyby naprawde mu zalezalo nigdy ni dal by mi odejsc i walczyl by o nas...najbardziej mnie boli tto ze juz uplynelo tyle czasu 4 miesiace a ja dalej sobie z tym nie radze:(
a po za tym moj obecny chlopak to aniol jak by mogl to nosil by mnie na rekach i calowal po stopach sadze ze tu nie nawet nie ma nad czym sie zastanawiac..a co do bylego to predzej czy pozniej i tak zapomne...a piszac z nim i rozmawiajac nie ulatwiam sobie tego...tym barziej ze wszyscy mi odradzaja powrot to chyba tez o czyms swiadczy...prawda?