.... między ciszą a ciszą.... posłuchałam twojej piosenki ...."W moim mieście" - ale tylko sprawiła dodatkowy ból i łzy. "Świńska grypa trwa" z wszelkimi jej objawami - chyba mocno się strułam tą Dupo-szynką. Nawet nie wiecie jak ja mażę, o głębokim resecie moich myśli. Ale sama jestem sobie winna.... jak winogrona co poszły na winno i się sfermentowały. Czeka sporo roboty zanim osiągnie się ostateczne dzieło. Które i tak nie zawsze wychodzi też dobre.
Podobne tematy
Anja ale po co słuchasz muzyki która Cię dołuje? trzeba wyzwolić w sobie zlość i nienawiść, przypominaj sobie wszystkie złe słowa które od niego usłyszałaś, nie rozpamiętuj, gdyby mu na Tobie zależało byłby obok a tak to tęknisz i płaczesz a on ma Cię głęboko w czterech literach tak jak i inni Wielcy Panowie Dupkowie.
Tą muzykę wynalazłam tu na forach - a jej słowa trafiły w sedno co czuję. Szukam wyjścia z tego stanu - ale wszystko mnie przygnębia. Jak już nigdy nie spełnione z nim plany we wrześniu. Co zabawniejsze jadę sama do jego kuzynostwa na 3 dni (choć mieliśmy razem), o czym pan Dupek wie. I tak jak piszesz ja się katuję uczuciami - a on i tak mnie olewa. I tak bardzo jak byłam pewna jego zdrady - to teraz moje uczucia wypaczają ten obraz - o zgrozo to brzmi jak wybaczenie mu za to co ze mną się dzieje.
Mój boże dlaczego tak wartościowe kobiety trafiają na nic nie warte śmiecie, nie rozumiem tego, dlaczego im więcej dajesz z siebie tym większego dostajesz kopa na koniec jak już wszystko co tylko mogli z nas wypruć to już wypruli w sensie finansowym i psychicznym, trzymam się aby nie płakać ale nędznie mi to idzie, bo nie płaczę za nim tylko nad sobą jaka byłam głupia i naiwna wierząc mu w każde słowo, jak bardzo mu pomagałam a on rzekł na koniec że nie chciał tej pomocy i chciał z takiego związku uciec, a brał pełnymi garściami, mój boże nawet kultury w nim na koniec nie było, został mi tylko żal że 5 lat straciłam bezpowrotnie.
200 2010-09-01 06:46:20 Ostatnio edytowany przez slodka1970 (2010-09-01 06:47:22)
Amoze nasze uczucia sa zbyt mocne, nie dajemy detchnac naszym mezczyznom? Nie wiem tak naprawde jak to z nami jest... ogolnie kochamy za mocno , ja podobnie jak maxi przezylam 5lat z mezczyzna , ktory w finale okazal sie nic nie wartm dupkiem, tylko bral i bral , a ja dzis czuje sie jakbym placila mu za swoje uczucia, za jego zainteresowanie, za seks...... Straszne rozwazania o poranku, ale pogodz za oknem i ciagly bol w sercu , czasem , az krtan sie zaciska z lkania , take zycie.Placze i placze ....i placze, bo ciezko , zabieraja godnosc , wykorzystuja finansowo i ida dalej , bo chca czegos innego .... Dziewczyny sprobujmy pomyslec oswoich potrzebach , choc w chwili bolu i rozstania trudno o tym myslec, trzymajcie sie ,moze malymi kroczkami uda sie nam zapomniec, moze dzis nie bedziemy plakac przez jeden dzien , to juz bedzie zwyciestwo , chyba, spore, ale kiedy pisze te slowa, ile kobiet ma zlamane serce albo za chwile miec bedzie....temat bez konca, zapomniec sie nie da mozna tylko nauczyc sie z tym zyc....
Słodka moje życie z ex było dokladnie takie samo, ja dawałam on brał i chciał więcej a na koniec powiedział że ma do siebie żal że brał bo krzywdził siebie! cała winę za wszystko zrzucił na mnie, tez mam wrażenie że płaciłam mu za miłość, za miłe chwile, za sex oprócz tego dzwonił czasem 3 razy dziennie a potem tydzień sie nie odzywal i nie przyjeżdżał, przepraszałam, błagałam za coś tam łaskawie przyjmował przeprosiny i schemat się powtarzał cale 5 lat, przeczytałam książkę o kobietach które kochają za bardzo i mam dokładnie wszystkie objawy takich kobiet, nie wiem czy czytałaś? jeśli nie bardzo polecam, nie wiem czy sama sobie z tym poradzę czy powinnam zasiegnąc rady specjalisty bo ciężko mi sama ze sobą, najważniejsze ze zdiagnoowałam swój problem i będę z tym walczyć, jestem 5lat młodsza ( ktoś się pytał) od Ciebie a czuję się jak wrak człowieka, cóz nikt nam nie pomoże tylko my same, ja postanowiłam na początek nie wiązać się z nikim, być tylko ze sobą i choć siebie polubić bo do miłości wlasnej to daleka droga.
Maxi , to dokladnie moje zycie jest w twoich slowach, jak bedzie nie wiem , czy poradzimy sobie z wewnetrznym rozerwaniem. Mysle maxi, ze porada specjalisty lub chocby rozmowa moze pomoc, ja korzystam, mam jakies leki , pomagaja choc na chwile oddychac, ale zapomniec nie daja. Koniec zwiazku to koniec, ale w u mnie sa jeszcze pienadze, oszustwo , moja spraw poszla dalej , a teraz sie boje swoich reakcji w czasie postepowania , by udowodnic mu oszustwo, sa tacy , ktorzy boja sie sadow, moj byly facet to osobnik szczegolny, idzie w zaparte. Zastanawiam sie jak on zbuduje zwiazek znowa kobieta majac taki balast , ktoregos dnia to wyjdzie, bo kazde klamstwo zawsze zostaje odkryte, juz dzis wspolczuje jego przyszlej partnerce.Nie moja sprawa, ja mam dzis zdeptana godnosc i zlamane serce....ktos powinien za to zaplacic...Za bardzo kochalam i za wiele dalam z siebie , a efekt jest taki ,ze cierpie jak Ty i tysiace innych...powinien byc portal , gdzie mozna umieszcac zdjecia z opisem...
SŁODKA ja też dawałam pieniądze bo je ode mnie wyłudzał ale postawiłam sprawę na ostrzu noża i co miesiąc oddaje, wiem że Ci ciężko tak jak mi, cholernie źle sama ze sobą w czterech ścianach i tylko w Was takich jak ja mam oparcie, to pomaga, bo czasem się chce wyć albo i odebrać sobie zycie, też czasem mam takie mysli, bo czuję sie nikomu niepotrzebna, niekochana ot taki smieć, napisz mi u jakiego specjalisty byłaś i jakie leki bierzesz? ściskam Cię i cieszę się że jesteś.
Witajcie,jestem tu znowu...musze sie wygadac.Spakowalam go dzis bo on dalej klamie.O 16 wroci z pracy,oj bedzie sie dzialo.Postanowilam sie nie poddac. Stawiam ultimatum albo natychmiast dzwoni do niej i konczy ta farse albo wypad.Przyjechal tu do mnie 2000km po to zeby mnie dreczyc i klamac!!!!Za co ja to dostalam?za to ze mial wszystko?kase,cuchy,nowe auto,mieszkanie i...za duzo wolnego czasu.Ja bylam daleko pracujac na to wszystko,placzac wieczorami w poduszke za nim.I tak 2 lata.Malo tego ze on tam zostal,ja zostawilam z nim corke,ktora chodzila w Polsce do szkoly.Bardzo za mna tesknila i prosila :mamusiu wez mnie do siebie,a ja jej obiecalam ze ja zabiore.I zabralam po 1,5 roku tej rozlaki.On zostal tam sam ale caly czas myslalam o tym zeby byl tu z nami.I udalo sie!!!jest juz 2 tydzien,zalatwilam mu prace i co?sielanka?nie!!!!!!!!rozpacz!!!mowi ze kocha,ze nigdy mnie nie zostawi a w Polsce ma kochanke.Jak sie o niej dowiedzialam?wczesniej w poscie opisalam.a wiecie co jest najlepsze, ze idzie w zaparte.co tydzien ladowal z nia w lozku a do mnie dzwonil,pisal ze kocha...jaka ja bylam slepa...rzucil prace wPolsce i przyjechal tu ale nie do mnie tylko dla kasy.Przegladalam jego tel,codziennie to robie przy nim i kasuje ten numer a on mowi ze nie wie co to za numer.i dzis rano znowu byl w tel.dosyc!!!nie mam sil ,to jak walka z wiatrakami...jak kocha to po co pisze do niej i dzwoni?a najlepsze ze to ona go wsypala,jakby nie to zylabym tak bog wie ile.Ta laska tez sie boi,nie odbiera,nie odpisuje mi.dlaczego?mam prawo do normalnego zycia!Boli!!!!Niech go zabiera.nie przezyje tego esa,ktorego mu wyslala!Przez cala droge do mie z nia pisal...kochanie...nie maja prawa mnie tak dreczyc!niech dadza mi spokoj!ja nie chce nic na sile!upadam coraz nizej,ale sie podniose...musze...mam dziecko...
MAXI , NORMALNIE ZACZELAM OD PSYCHIATRY, nie wstydze sie , a przy okazji psycholog, dzis tez za chwile ide, nie moge sobie poradzic awiem jak duzo przede mna, na stale mam COAXIL, a doraznie SEDAM , kiedy mam dola i wyje , nie chcialam na poczatku z tego korzyastac , ale nasze przezycia to prawie jak choroba, maxi dzasz rade, sickam i pozdrawiam
Nie daje rady - znamy Twój ból i cierpienie i wszystkie tu obecne kobiety na tym forum takie lub podobne historie przeszły, to okropne i poniżające jak tacy faceci ohydnie kłamią, kłamstwo, oszustwo i wykorzystywanie dla własnych oślizłych potrzeb, nie mam słów na to aby ich określić a nie moge tu przeklinać. Cóż zrób tak jak postanowiłaś, postaw mu ultimatum albo Ty albo ona, jeżeli wybierze Ciebie a nic się nie zmieni w jego zachowaniu i dalej będzie kręcił na 2 fronty, wystaw mu walizki, najgorsze że tyle kasy wyłozyłaś, tak cięzko pracowałaś a on odpłacił Ci się zdradą, to podły i nikczemny drań, trzymaj się i napisz jak odbyła sie rozmowa.
nie daję rady piszę to z własnego doświadczenia, jako ta która zdradziła męża, ale także z obserwacji tego, z którym zdradzałam (a który zdradzał swoją żonę).
Moim zdaniem żadne ultimatum tu nie pomoże. On będzie kłamał i obiecywał, że to zerwie, ale tylko dlatego byś go nie zostawiła. Jeśli sam nie dojrzeje do decyzji, że chce to skończyć, Ty go nie zmusisz. Jemu jest pewnie wygodnie mieć was obie i będzie się starał to utrzymywać, szczególnie, że ją przywiózł. Nie narażaj się na cierpienie. Ja wystawiłabym mu te walizki i powiedziała, żęby przemyślał sprawę i wrócił jak to skończy na dobry, a Ty wtedy może go przyjmiesz, a może nie. Ale to ja. Jak Ty zrobisz nie wiem. Dla mnie to, co on robi jest bezczelne. Bo gdy Ty już o wszystkim wiesz, powinien umieć podjąć odważną decyzję, Ty, ona albo żadna. Ale faceci to tchórze.
Maxi i inne kobitki - olać ich - są nie warci porządnych kobiet. Wynalazłam pewien mądry cytat ""Kochasz i pożądasz nie tego, co widzisz, ale tego, co sobie wyobrażasz"". I w tym jest chyba prawda. Zawsze podejrzewałam swojego "lysielca" że się połakomi i zrobi skok w bok. Tym bardziej że wiedziałam iż lubi pocieszać mężatki, pomocny dla koleżanek i to bardzo.No i ... stało się. Przez taką wesz i to co ze mną robi ( a raczej z moją psychiką) - narobiła bym tylko i sobie i komuś problemów. Bo bym się wrypała dziś pod samochód - gdyby była śmierć - trudno stało się - a gdybym była kaleką - nawet by mnie nie odwiedził, bo był by zajęty nową "damą". A ja dalej musiała bym żyć z kolejnym ciosem od życia - i w najlepszym wypadku na wózku. Tak szanowni "kochający inaczej" zatruwają nam tylko życie. Wiem że znowu na pewno gdzieś czai się kryzys, by mnie tylko dopaść, bo w końcu go kochałam - ale puki co trzeba szybko działać, by życie znów nabrało kolorów. Maxi ja jestem z Gdańska - jak nie za daleko - to możesz liczyć na moje wsparcie - albo na pogaduchy - jeśli chcesz to podam Ci GG na E-mail.
Ściskam Was wszystkie Kobitki - i ruszam w walkę o niepodległość jego wizerunku nad moimi myślami.
Buziaczki Wam
Mam dzis male zwyciestwo , maly krok na przod , by pogodzic sie z faktem zdrady i oszustwa, a moze uda sie zapomniec, dzis pierwszy dzien od dwoch tygodni, kiedy do NIEGO nie dzwonilam i nie pisalam , .Co prawda mam znim porachunki finansowe i caly czas prosilam o jakis kontakt, ale on mnie dobrze zna i wie o mojej milosci i robi to specjalnie, chodzi mi o brak reakcji z jego strony, by pokazac jak jestem "mala" , ze bede zebrac o powrot, ale nie bede, zreszta , bedzie przede mna uciekal , bo ma zobowiazania finansowe. Takze maksi i inne zbolale serca , wyznaczmy sobie male cele, zmieniajmy swoje podejscie malymi kroczkami PEWNIE ZA CHWILE WYPLACZE SOBIE OCZY W PODUSZKE, ale o tym bede wiedziec tylko ja. Wiem , ze ciezko ,zle, smutni i boli jak diabli , ale nie mozemy stac w miejscu , tkwic w swoim bolu, cierpeniu, wtedy nic nie zmienimy , az ktoregos dnie nie bedzie chcialo nam sie wstac z lozka i wtedy moze byc za pozno na zmiany ... Pomyslmy wszystkie o tym, nie wiem co bedzie za miesiac , ale dzis DAM RADE....
To niestety nie dobrze rokuje.Taka niepewność. Zajrzyjna byłeżony.pl znajdziesz tam podobne historie. Nestety nie wszystkie ze szczęśliwym końcem (:
Anja, całe szczęście że Ci się nic nie stało, uważaj na przyszłość bo jak sama napisałaś nie warto, postanowiłam najpierw się porządnie wyryczeć a potem wziąć się za siebie, tak naprawdę zero kontaktu mam dopiero od wczoraj i od wczoraj kiedy się nawyzywaliśmy wiem że to definitywny koniec, w lutym zerwałam ale potem znowu się zeszliśmy, nie wiedziałam że ma już inną a jemu było wygodnie mieć dwie do końca czerwca, potem wakacje z nią ale kontakt mieliśmy i telefoniczny i czasami się spotkalismy i jakoś trwałam nie wiadomo na co licząc, tak więc najpierw się wyryczę, potem wezmę za siebie, postanowiłam też odwiedzić psychologa lub psychiatrę aby dostać jakieś leki wyciszające pewnie dostanę psychotropy ale cóż, jakos żyć trzeba. Anja z tą moją pocztą cos jest nie tak i niestety info nie docierają od osób prywatnych a i w spamie nic nie mam, zwykle on mi wszystko ustawiał bo się na tym znał, mogę podać Ci moje gg na priv to się odezwiesz, jestem ze stolicy, trochę daleko bo naprawdę fajna z Ciebie babka
Słodka gratuluję, moje zwycięstwo jest takie samo, też się nie odzywałam, wczoraj padło wiele złych słów i pod jego adresem i pod adresem jego nowej babki, wściekł sie bardzo, kpił, szydził a ja podsumowałam ze jest żałosnym i pokręconym dupkiem i już finito, więcej się nie odezwie, wypłaczę swoje i zapomnę, chyba do cholery kiedyś to nastąpi i nie będę tak ciągle buczeć jak np dziś, ściskam Cię mocno
Uzależnienie od drugiego człowieka jest fatalne i nie powinno się do tego dopuszczać. Czuję się jak na detoxie i dlatego tak boli aż chce się wyć i gryźć sciany. Koszmar.
Chociac sobie ulzylas i malas okazje powiedziec mu co czujesz, ale wiecej rozmow na ten temat z samym zainteresowanym raczej byc nie powinno, po co Ci to?Ja nie mialam okazji porozmawiac nawet nie powiedzial , ze to koniec, poprostu zamilkl i nic cisza od dwoch tygodni milczy , a porostu zwial , bo powiedzialam ,ze mam dosc placenia za wszysko , kredyty, rachunki za telefon, ktory on uzywa od kilku lat a stoi u operatora na mnie, i zwial ... Szczur, zwykly szczur . A teraz biore telefon do reki... i odkladam, nie dzwonie. Setki smsow, no 48 i wiele polaczen na numer prywatny , sluzbowy , do pracy na stacjonarny i nic. Ja swoje zobowiazania wobec banku splace, ale calej sytuacji nie zostawie jak wiesz, czekam na wezwanie ...Pogiete to zycie!!!!!!!!!
buuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!! miałam już wszystko w miare poukładane,wiadomo myślałam o nim cały czas nawet będąc z tym nowym ale dawałąm rade moje życie nabierało sensu i momentami czulam się naprawdę szczęśliwa...bardzo się bałam,że to wszystko może się zaraz skończyć...i tak się kur.. stało...były wczoraj do mnie napisał a ja jak jakaś głupia wdałam się z nim w gadkę...od kilku dni w ogóle patrzałam na jego fotki siedziałam na jego nk i sledzilam nie wiem po co...napisal i wszystko zepsuł...cała noc nie spałam ryczałam myslałam a dzisiaj się czuję jak wrak człowieka...napisał niby tak bez sensu zebym pozdrowila rodzicow...pozniej gadka szmatka i zaczal mnie cisnac miedzy innymi ,,BYWAJ!! bezczelny wyrachowany czlowieku, NIECHCEM CIE JUZ NIGDY WIDZIEC NA OCZY NIGDY kasuje twoj numer gg takze nie odpisuj po tej wiadomosci powodzenia z twoim ksieciem" i ,,heh dobra kurwa dobra niechcem z tobaaaa rozmawiaac!!!!!!!!\
kasuje twoj zasrany numer
nie odpisuj!
i nie panosz sie tak w tym miescie bo kurwa neichcem dostawac tych zjebanych wiadomosci!!" wyaje mi sie ze napisal bo chcial sie poprostu wyrzyc...nie wazne wazne jest to ze bez sensu z nim pisalam a teraz nie moge spokojnie zyc
:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:( dziewczyny czy on mnie tak bardzo nienawidzi czy co bo ja juz nie wiem nie wydaje mi sie zebym byla az taka szmata
widze ze go boli to ze jestem z tym drugim...przeciez nie byla bym z nim gdyby on chcial byc ze mna i gdyby mnie szanowal
:( kocham go nadal i to jest najgorsze ![]()
Facet zachowuje sie jak pies ogrodnika, co sam nie zje i nikomu nie da. MOZE ZMIEN NUMER!Nie moze tak wchodzic z buciorami w Twoje zycie, kiedy chce, a takie slowa do osoby z ktora sie bylo to tez przegiecie, nie pozwol by Cie obrazal.... ale kochasz go jeszcze i stad ten bol, a dopoki dasz mu odczuc swoja milosc on nie odpusci!
ja juz bez kitu nie wiem czy to ja popelniam bledy czy to cos z nim nie tak...masz racje nie pozwole sie tak traktowac kasuje go i juz wiecej do niego nie napisze:(
tzn nie odpisze
219 2010-09-02 11:35:47 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-02 12:08:24)
Pelaska gdyby mu się z tą drugą ułożyło nigdy by do Ciebie nie napisał, weź to pod uwagę, bada Cię bo chce zobaczyć czy jeszcze Ci zależy, a domysla się że tak, więc bada na ile może Ci jeszcze życie rozwalić, olej drania, nie odpisuj nic albo zmień numer, tylko zastanów się czy chcesz zmienić? bo może jest tak że mimo wszystko chcesz dostawać te eski od niego i buczeć jaka jesteś nieszczęśliwa bo jemu zależy, a on ma dalej w dupie, napisał ot tak może z nudów a może żeby Cię wkurzyć, bo oni tak już mają w najmniej odpowiednim momencie się odzywają dla własnej wygody, traktuje Cię jak koło zapasowe, rzecz, przedmiot, odłozony na półkę ale mysli sobie że jak sięgnie ręką to znowu może Cię mieć na każde zawołanie.
I pamietaj jedno - Obojętność jest lepsza niż złość - ktoś to napisał bardzo mądrze
maxi nie chce zeby d mnie pisal...bede obojetna kocham go ale wiem ze to nie jest facet dla mnie jest egoista ktory patrzy tylko i wylacznie na siebie a po co mi ktos taki? masz racje gdyby mu wyszlo z ta druga pewnie by nawet nie napisal...niech sie wali...
Heja Kobiety ....
Maxi ma racje takie przypadki - gdzie eks-dupek dręczy telefonami czy sms`ami najlepiej olewać jeśli się nie da uniknąć. Pelaska21 sprawdź w telefonie czy nie masz funkcji blokady jego wszystkich numerów telefonicznych , to by już zaoszczędziło Ci nerwów. Bo to co On robi jest to istne znęcanie się psychiczne. A nie warto - popatrz chociażby pod kątem zdrowia. Samo myślenie o nim Ci tak nie zaszkodzi bardzo jak te poniżające Cię rozmowy. Sama tkwię zawieszona na linie nad przepaścią i się bujam między uczuciami a szacunkiem do siebie samej. Kocham Mr.Dupka ale nie zasługuję na takie traktowanie, na bawienie się moimi uczuciami. Ja mam o tyle lepiej niż WY że ON milczy, ale z kolei u mnie jest upust uczuć z którymi nie wiem co zrobić. W końcu ja nie planowałam rozpadu i zdrady - więc uczucia rosły.
Jak na razie dzień minął na uciekaniu z jednego zajęcia w drugie - aby tylko mijał czas ( to nic że non stop myślałam co on zrobił, i jak i dlaczego ) ale ominął mnie choć jeden dzionek bez wiecznego płaczu. A co na wieczór będzie - tego nie wie nikt. Noc jak zawsze minie na tabletkach uspokajająco - relaksujących ( choć na dłuższa metę to bardzo niezdrowe).
Więc trzymajcie się dziewczęta i do potem...
Anja a jakie tabletki bierzesz? Mnie dzień upłynął niestety na głupim płaczu i rozpamiętywaniu, co spowodowało ból głowy i nic więcej. Głupie to zycie.
223 2010-09-03 00:07:29 Ostatnio edytowany przez anja1980 (2010-09-03 00:11:16)
Nie mogę publicznie na forum pisać jakie tabletki biorę - są one na receptę tylko. Ale polecam Zolpidem w składzie tabletki np.Zolpidem jest sprzedawany pod różnymi nazwami handlowymi, np. Ambien, Hypnogen, Myslee, Nasen, Nimadorm, Onirex, Polsen, Sanval, Stilnoct, Stilnox, Zolfresh, Zolpic, Zolsana, Zolt.(co do mocy i dawki wg zaleceń lekarza myśle że od 1 mg do 5 mg starczy) lub Stilnox 5 mg . Wszystko na bazie zolpidemu lub Melperonhydrochloridu ( starczy już dawka od 12,5 do 25 mg) w zależności czy prowadzisz pojazdy czy nie. Bo strasznie wpływają takie leki na koncentrację. Jeśli za dużo weźmiesz to śpisz ale rano jesteś zakręcona. I na pewno nie polecam na dłuższą metę - bo można sie uzależnić - a z głupoty przedawkować. Jest zresztą sporo tabletek - na pewno nie polecam ziołowych - bo trzeba wziąść na ogół określoną serię by miały działanie uspokajające. Ale warto próbować bo każdy reaguje inaczej - i wiem że są jakieś doraźne tabletki ziołowe (raczej blokujące trochę nadpobudliwość aniżeli nasenne) ale nie pamiętam nazwy - pytać w aptece.
I KOCHANA MAXUNIU NIE PŁACZ - może zacznij wierzyć że nie ma sensu. Tulę Cię całym serduszkiem - a aniołka Ci wieszam nad łóżkiem.
Ja sama wariuję czasem - ale staram się szukać jego wad i wszystkiego co źle robił - by teraz to jego odepchnąć od siebie.
224 2010-09-07 14:11:21 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-09-07 14:29:31)
jestem zadowolona ogolnie ale nie moge zapomniec o tym palancie;/ wkurza mnie to wszystko wczoraj sie dowiedzialam ze jest z ta dziewczyna wiec na cholere klamie?? chce z siebie zrobic idealnego?? nie rozumiem go wogole...
chyba o nim zapomne...a po za tym moja dobra kolezanka byla z jego brataem tylko ze ona z mojego bylego rodzicami jesr na normalnej stopie pojechala ostatnio do nich i mojego bylego matka mowila ze juz nigdy marcin nie bedzie ze mna i ze jest z ta gwiazda...to jezeli on jest pewien ze ze mna juz nigdy nie bedzie to po co ostatnio do mnie pisal?chce sie na mnie zemscic? on ma cos z glowa ...
Jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj", któą możesz wykorzystać przez 24 godziny. Regulamin zabrania pisania posta pod postem.moderatorka Agatka
I tak trzymaj, nie mysl o kimś kto ma nas w d...e, ja też staram się mysleć tylko o jego złych słowach i postepkach, o wiecznych gierkach w chowanego, zobaczysz że jeszcze przypełznie do twych stóp kiedyś i bedziesz miała satysfakcję a z tą "gwiazdą" długo nie będzie, trzymaj się pelaska, dobrze bedzie.
Dziewczyny, damy rade, potrzeba czasu, a moze zacgowajmy tylko te dobre wspomnienia, po co sie nakrecac, a na sile i tak nie zapomnisz, pewnie, ze jest zle, placzemy po nocach , myslimy co rbia, sama tak sie zachowuje, ale licze , ze z casem naucze sie z tym zyc, a jesli nie to bede pisac tutaj i prosic o rade.
227 2010-09-07 18:15:06 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-07 18:16:39)
A ja jestem jednak za nie zachowywaniem dobrych wspomnień, bo właśnie po co się nakręcać i po nocach płakać, kiedy mozna wykrzesać w sobie złość na niego że tak postępował i na siebie że dawałysmy ciche przyzwolenie na takie postepowanie dając im wszystko jak na tacy, miłe wspomnienia maja to do siebie ze idealizujemy portrety exiów, ze rozgrzebujemy rany które powinny się z czasem zabliźnić, myslę że powolutku rozsądek powinien wziąć górę nad sercem, to trudne ale wykonalne.
Oczywiście ja nie jestem taka idealna i też płaczę i myslę, ale staram się z tym walczyć.
Moze sie maxi myle, ale co nam da takie nakrecanie sie na nie i wyzwalanie w sobie tej agresji , ze byl zly , podly , skoro i tak go nie ma. Chyba, ze ma to sluzyc nam , by pokazac sobie co robilysmy zle i tego unikac, sama nie wiem .Kazda z nas to inna osoba i wole tago juz nie analizowac, rozebralam to na czesci pierwsze sto razy i wiem, ze robilam wszystko zle, a skoro zniknal , to moze to zwyczajnie zostawic. Ja , kiedy wsciekam sie na niego w myslach i czasem nawet krzycze w poduszke to tymbardziej przezywam ten podly koniec. Trudny temat .
Każda w inny sposób przezywa czas po rozstaniu i kazda z nas w inny sposób stara się zapełnić tą pustkę która się nagle wytworzyła, doświadczyłaś więcej złego bo trafiłaś na oszusta, ja pieniądze odzyskuję co miesiąc bo wpłaca mi na konto ale mimo że tak robili tęsknota zostaje bo płacze nasza potrzeba bycia kochaną, póki nie polubimy siebie, tak będzie, musi jeszcze duzo czasu upłynąc zanim staniemy na nogi a jeszcze więcej aż komuś zaufamy i na pewno nie na maxa, bo zaufanie mamy mocno nadwątlone.
Coraz wiecej rozumiem, dawalam to bral i uznal , ze to prezent , nawet wobec prawa tak to wyglada, a moje uczucia nie liczyly sie, kupowalam sobie chwile z nim spedzone. To doniesienie nic nie da. Przegralam , musze splacic i zapomniec, a wtedy moze uda mi sie zyc w miarte normalnie, a zufania do drugiej osoby chyba nie bede juz umiala w sobie wyrobic, czasem zostaja skazy na cale zycie. Boli , boli jak diabli, mimo ,ze mam swiadomosc tego jakim czlowiekiem jest, ale upokorzyl mnie swoimi zdradami jako kobiete, ale zdrada mnie jako czlowieka- jego oszukiwanie boli bardziej...
Maxuniu i Słodziutka, a ja myślę, że jesteśmy w stanie przejść nad naszą rozpaczą do codzienności. Nie życzymy Eksiom źle, nie obrzydzamy ich sobie, niech im się wiedzie, jak najlepiej, skoro nie byli dla nas dobrzy, skoro nas ranili, skoro byli podli, niech sobie nadal tacy będą, cieszmy się, że nas już to nie dotyczy. MY czekamy na prawdziwą miłość, toksyny usuwamy ze swojego życia.
kocham Cię Lilusiu!!!!!!!!!!!
Kiedys ten czas nadejdzie i dla nas.... A moj eks niech zyje sobie spokojnie gdzies tam, bedzie szczesliwy , niech ktos go kocha miloscia wielka, czysta i do konca, nie bede mu zlozeczyc i wymyslac, nasz czas minal.... moze to bedzie poczatek nowego, byle nie powtorzyc bledow i nie dac sie stlamsic i upodlic raz jeszcze.... dziekuje LILUSIU
Kochane dziewczynki
nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.... I nie wolna czuć nienawiści... Bo to nas zniszczy... A chyba tego nie chcemy
Ja myslę ze nic nie dzieje się bez przyczyny i jeszcze czeka nas cos dobrego
I będziemy szczęsliwe trzeba nauczyc się życ bez nich. I zaakceptować sytuację chociaż wiem ze to nie łatwe bo smam przez to przechodziłam
nadal jest mi ciężko po rozstaniu i boli... Ale staram sie nie myslec o nim i o jego nowej w której jest tak zakochany
niech będzie szczęsliwy życzę mu jak najlepiej
Najgorsze ze my kobiety tak cierpimy po nich a oni w tym momencie sie dobrze bawią i mają nas gdzięs ale kidys role się odwrócą i to my będziemy górą
a oni na dnie
Buziaczki :*:*:*:*
LILUSIA jesteś WIELKA. uwielbiam Cię
Cześć dziewczyny, wczoraj czułam sie bardzo dobrze, radośnie, nagle poczułam że jest mi ze sobą fajnie a dziś dół i nic mi się nie chce, płacz od rana i mimo że wiem że z nim akceptowałam "podróbkę szczęścia z fabryki na tajwanie", to jakoś czuję się dziwnie smutno w stylu "nikt mnie juz nie chce","nikt mnie juz nie pokocha"itp, czy wy macie podobnie?
Kochana maxi. Na pewno ktoś Cie pokocha, musisz mieć poczucie wartości. Tego kwiata to pół świata... Też miałam takie pytania ? Dziś mija miesiąc od rozstania i dalej jest mi ciężko ale trzeba żyć dalej i pokazać ze życie na nim się nie kończy
Mnie zostawił po sześciu latach tak o z dnia na dzień i najgorsze jest to zę muszę go oglądać z inna i patrzeć na jego "szczęście" Na pewno dasz rade i wszystko przezwyciężysz a pożniej będziesz tylko silniejsza i będziesz się z tego smiaććć ")
:*
Moniczka, dzięki za miłe słowa, a jak Ty sobie z tym radziłaś czy radzisz patrząc na nich jacy są "szczęsliwi", ja wprawdzie ich nie oglądam ale mam swiadomość ze jest szczęsliwy z inną, przynajmniej tak mówił, zerwałam kontakt właśnie dlatego zeby o tym nie słyszeć, bo chciał ze mnie zrobić taką swoją przyjaciółkę, powiernicę sekretów i terapeutkę.
Już piszę
Daję radę jest mi ciężko bo mamy wspólnych znajomych i czasem słyszę o nim
On do mnie nic nie pisze ani sie nie odzywa i to mnie boli bo dla niego sześć lat to widocznie nic i ma mnie gdzieś
pociszam się tym że mam dobrą prace od października znów zacznie się szkoła i jakosć się kręci choć nie jest łatwo
Byłam dla niego kołem ratunkowym poznał "lepszą" i odrazu mnie pozostawił z dnia na dzień. Nie można być z kimś przyjacielem skoro ktoś Cię zranił
Przynajmnie ja nie wierzę w taką przyjażń. Wkurza mnie to ze on jest taki wielce szczęlsiwy a ja jak narazie nie ale wiem ze to sie wkrótce zmni... trzeba iść do przodu i nie przejmować sie i wierzyc ze my też bedziemy szczęsliwe i to już nie bawem ....
Ja w to wierzę i Ty też bądz dobrej myśli.... Skup się teraz na sobie ja zaczełam chodzic na siłownie na basem zaczełam skupiac się na sobie.... I jak narazie idzie mi to na lepsze.... BUUUUzia :*
"Pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre; dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości." - Gabriel Garcia Marquez
Nie myślcie że nienawidzicie bo z tym poczujecie się jeszcze gorzej. Będziecie się gryźć od środka jakie to z Was "Jędze" a potem powtarzać że miał rację rzucając - bo same z sobą nie możecie wytrzymać. Nie szukajcie powodów bo ich nie znajdziecie - jest jak jest. Trzeba z tym żyć, myśleć o sobie a to co było dobre wspominać ale nie rozpamiętywać. Trzymajcie się :*
maxi... jeszcze bardzo dlugo bedziemy przchodzic "wracania do normalnosci", od euforii do chownia sie w mysiej norze ze swoim bolem. To normalne, je tez tak mam. WSTAJE I MYSLE TO BEDZIE DOBRY DZIEN , a przychodzi chwila w przacy , ze uciekam do lazienki , bo lzy mi ciekna po policzkach. Trzeba przejsc ten stan" zapominania" , ale dziewczyny mysle, ze nigdy nie zapomnimy naszych bylych,nauczymy sie z tym zyc, bo czy tak naprawde mozna kogos wymazac zpamieci, chybanie. Zreszta po co ich kasowac , niech zostana w naszej pamieci ku przestrodze, vbysmy nie popelnialy bledow, bysmu=y wchodzily w nastepny zwiazek ostrozniej , inaczej pochodzac do " oddania "sie drugiej osobie, bo dajac cos komu zostawmy cos dla siebie. WIEM , ZE POPELNILAM BLAD ODDAJAC BYLEMU WSZYSTKO , ZACZELAM ZYC JEGO ZYCIEM , JEGO POTRZEBAMI , JEGO PROBLEMAMI ..I BYL TYLKO ON. A gdzie miejsce dla mnie, on sie nie pytal czy mi ciezko , czy moze ja czegos potrzebuje, tylko bral , bral i bral...a utrzymywanie kontaktow nie pomaga, sama , maxi , widzisz, ze chciel pokazac Ci jak wiele strcilas... skoro stworzyl nowy zwizwek , to niech tam zostanie ze swoimi radosciami i problemami...To moje zdanie, SCISKAM MOCNO , jeszcze wiele dolow przed nami...
Ja też mam dzisiaj kryzys, który zaczął sie juz w godzinach pracy. Siedzę, ryczę i bez końca zadaję sobie pytanie, dlaczego muszę tak ciepieć. Jak sobie poradzić z samotnością, poczuciem klęski, odrzuceniem. Czy jest na to jakaś rada?
To wszystko jest bardzo swieze i stad bol , dopoki nie wyplaczemy wszystkich lez i nie bedziemy ogladac sie za siebie to bedzie dno , czyli " wycie do ksiezyca". caly Atlantyk lez i takie tam . Mam to samo , ale staram sie myslec o byle czym , szukam zajec, czytam , nawet ogladam telewizje, byle nie myslec.Jakos musze sobie dac rade, bo jescze wiele przede mna...
244 2010-09-08 23:16:31 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-08 23:17:50)
A ja ogladam Bridget Jones i raz się śmieję a raz płaczę, bo poprzednio oglądałam ten film razem z nim i się bardzo smieliśmy, jestem trochę taką wariatką jak Bridget, zawsze mi mówił ze jestem nieobliczalna, myslę że moje obżarstwo jest ze stresu, z bólu bo ja wpierniczam teraz same słodycze, niektórzy ze smutku nic nie jedzą a ja codziennie muszę i wafelki i kamyki owocowe i batoniki.
też mam dziś totalnego doła jak i wy dziewczyny
Mam to samo , zajadanie stresow, przejdzie...to tez, jak wszystko...
A ja dzisiaj mam jakiegoś powera, pomimo tego że za oknem deszcz, że śnił mi się mój Ex z jakąś lalą i pomimo tego że nadal go kocham - mam dzisiaj dobry humor. Chyba taka niespełniona miłość pozwala nam żyć marzeniami. Mimo tego że cierpiałam to cieszę się że przytrafiła mi się taka miłość.
dziewczyny damy radę pomału pomalutku do przodu...................ja wstaję i mówię sobie DZIŚ JEST PIERWSZY DZIEŃ MOJEGO NOWEGO LEPSZEGO ŻYCIA fajnego deszczowego czwartkowania bo będzie fajny
A u mnie nie pada, tylko duży wiatr ale i ja mam lepszy humor niz wczoraj, bo w srodę to była płaczliwa masakra, kurcze jak to jest ze te emocje tak się przeplatają i w sumie nasz nastrój zupełnie od nas nie zalezy, budzę się i albo mam dół albo lekką górkę, naprawdę chciałabym aby ten czas szybciej płynął i był rok po rozstaniu a nie 9 dzień, koszmar.
maxi dla Ciebie czas teraz stanął w miejscu. Każdy dzień to będzie wyzwanie. Wstanie z łóżka, poranna toaleta, śniadanie.... Znam ten ból. Serce bije Ci jak oszalałe, emocje rozrywają Cię od środka ale MUSISZ tą układankę sklejać w całość kolejnego - nie łatwego do przetrwania dnia. Jesteśmy silne i potrafimy znieść więcej niż myślimy. Głowa do góry!!
Maxki zleci szybciej niz myślisz
U mnie mija miesiąc a wydaje mi sie ze to było wczoraj
Będzie ciężko ale damy rade
Więc głowa do góry
Nim się obejrzysz poznasz kogos wartościowego który Cię pokocha bez granic i tak trzeba myśleć ... I Don't give up:) buziaaa:*
Moniczka - na razie nikogo nie szukam bo muszę zrobić porządek ze sobą, do tej pory w związkach byłam dawcą, wystawiałam wszystko na tacy a exiowie brali, każdy by w takiej sytuacji wział jak ma coś pod nos podstawione i własnie z tym muszę sobie poradzić, muszę pobyć tylko ze sobą, polubić siebie, nie nudzić się ze sobą - to mój plan minimum - a potem zobaczymy - na razie wszystkich facetów odstawiam na półkę na czas nieokreslony. Jeżeli chodzi o akcję klin klinem to stosowałam ją jakiś czas temu i nie zadziałała a skrzywdziłam tylko kogoś wartościowego.
252 2010-09-09 19:57:36 Ostatnio edytowany przez slodka1970 (2010-09-09 19:58:20)
To ja tez sie dolaczem , a u mnie dokladnie dzis 3 tygodnie od ostatniego telefonu, cisza,, zadnego slowa. Jak mi jest , cholernie zle, bo jak ma byc? Gdy by bylo inaczej , to coz warta by byla moja milosc, nic. Kocham i cierpie, bardzo , ale wstaje o piatej , szykuje dziecku sniadanie, potem praca, a nawet nie wiem czasem co przed chwila mowilam.Przejdzie, tylko trzeba czasu, takie "leczenie sie" z milosci trwa bardzo dlugo , trzymajmy sie dziewczyny...
Ech, i mnie dziś jakiś beznadziejny dół dopadł...
Już było dobrze, już parę tygodni śmiechu, beztroski i mądrych przemyśleń... A dziś po raz pierwszy od długiego czasu łzy, kamień na sercu i rozdrapywanie jątrzących się ran na duszy... Powtarzanie sobie "dlaczego? jak on mógł to zrobić? dlaczego jemu żyje się teraz lżej niż mi? dlaczego, dlaczego, dlaczego?".
Powinnam dawać rady, bo już niby przez ten najgorszy okres przeszłam, ale niestety, dziś wszystko wróciło jak bumerang... Pocieszam się, że to dlatego, że dziś okres dostałam i to po prostu hormony
no ale i tak mi smutno...
Więc pozdrowienia dla was, kochane dziewczyny, tym bardziej gorące - żeby takich dołów było jak najmniej. Czego wam i sobie życzę...
Pollyanna - może tak nas dodatkowo ta pogoda dołuje - ja czuję się dziś cały czas jak na detoxie - z żalu wyc mi się chce, boję się nawet wyjść na ulicę bo nie mogę patrzeć na trzymające się za ręce pary, czule uśmiechnięte i radosne, ten ból we mnie siedzi i się ciągle jątrzy a czas płynie tak wolno, za wolno, chciałabym przyspieszyć przemijające chwile, słowa "zajmij się czymś","zrób coś ze sobą" jakoś do mnie nie docierają, nie radzę sobie zupełnie, jak cięzko jest żyć po odstawieniu narkotyku jakim był on, nie wiedziałam że będzie mi tak ciężko i źle, koszmar trwa...
Maxik... ja to powtarzam ciągle - czas potrzebuje... czasu ![]()
Czas leczy rany, pozwala zapomnieć albo przynajmniej pogodzić się z sytuacją, nauczyć się z nią żyć. Ale ten "czas" to nie jest ułamek sekundy... Musisz mu pozwolić działać. Nic nie przyspieszysz...
I pociesz się, że to, że cierpisz, oznacza, że masz uczucia i bogate życie wewnętrzne. Mało pocieszające w tej chwili? To hop, wznoszę do ciebie toast wirtualny... siedzę sobie z kieliszkiem czerwonego wina i próbuję umilić dzisiejszy smutasowy wieczór. Na zdrowie, na miłość szczęśliwą tym razem, na ukojenie skołatanego serduszka, maxi & co!
Dzięki, kochana jesteś, ja siedzę tylko przy zielonej herbatce i też piję zdrowie wszystkich tymczasowo skołatanych serduszek, wiem że czasu nie przyspieszę i że to musi trwać i trwać, jedynie to mnie trzyma przy "zdrowych" zmysłach że takich kobiet jak ja jest bardzo dużo, to smutne ale i pocieszające dla mnie, że mogę się tu wyżalić i ktoś mnie rozumie, eh...
Ja ci OBIECUJĘ z całą świadomością tego, co piszę, że będzie lepiej.
Nie, że się szczęśliwie zakochasz itp, bo szamanką nie jestem i na to wpływu nie mam
ale że ci będzie dobrze samej ze sobą. Że zaakceptujesz swój stan i wszystko, co się wydarzyło i będziesz w tym widziała mnóstwo pozytywów.
No dobra, gorsze chwile przyjdą (patrz: ja dzisiaj...), ale to będą wyjątki.
Jestem z tobą, z wami wszystkimi dziewczyny... i wiem, że wy też ![]()
258 2010-09-09 23:36:19 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-09 23:38:54)
http://www.youtube.com/watch?v=4qLifr0_VlE
uwielbiam ten zespół, choc to smutne:-(
http://www.youtube.com/watch?v=agcT9UzC … re=related
Kochana MAxi ja na dzień dzisiejszy równnież nikogo nie szukam .... Podobnie jak Ty muszę naczuczyć się żyć ze soboą i w pełni siebie zaakceptować !!!! I to stawiam na pierwszym miejscu.. Ale w głębi serduszka wierzę ze bedziemy szczęsliwe .... Buziaaaa:*
260 2010-09-10 08:37:56 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-10 08:40:16)
Moniczka dzięki za wsparcie, bardzo Cię lubię choc znam tylko wirtualnie, trzymajmy się razem a damy radę, bo nie ma nic gorszego niż samotność i bezsilność, a tak, to wiemy że takich kobiet jak my jest dużo i lżej wtedy na serduchu:-)
Pollyanne też kocham za mądre słowa:-)