Jeśli mam być szczera, to ja prawko zrobiłam tak o, dla picu
z koleżankami po prostu "dla jaja" poszłyśmy bo i tak wiedziałyśmy, że nie zdamy i tak, ale może a nóz się uda. A że przy okazji pomyslałam, sobie, że moze za kilka lat prawko będzie mi potrzebne, to poszłam. I co? jeżdziłam może kilka razy z moim byłym facetem i to 3 lata temu
od zawsze bałam się jezdzic, mam jakies obawy co do tego, że spowoduje wypadek, pójdę siedziec itp itd dlatego też omijam szerokim łukiem siadanie za kierownice
pewnie zacznę jezdzic i od nowa sie wszystkiego uczyc, jak moj obecny facet zda prawko i zakupi auto. Chcąc nie chcąc będę zmuszona do tego, no ale jakoś dam rade:)
Oj mi sie juz odechcialo imprez, naprawde. Przez pierwsze lata studiow non stop, tydzien w tydzien albo i wiecej łaziłam na imprezy, aż mi już to wszystko bokiem wychodzi. Zreszta, jak sie ma juz ta drugą polowkę, to imprezowanie schodzi na dalszy plan. Przynajmniej tak jest w moim przypadku:) no ale za tydzień robie ze znajomymi wielkie grillowanie i spanie w namiotach 
Ahh i mam pamiątke po świetach. Byliśmy wczoraj z chłopakiem na rowerach i jemu zachciało się świrowania, wyprzedzania etc. Wpadł na pomysł, aby jechać równo ze mna z tym że będzie trzymać mnie za plecy/kark. Nie chciałam się na to zgodzic, bo wiedziaam że może to się źle skończyc, ale on swoje. I z nienacka zlapał mnie za kark, a potem za kierownicę roweru i się oboje wywaliśmy:/ jemu oczywiscie nic sie nie stało, nie ma ani jednego draśniecia, bo zdarzył się podtrzymać nogą, a ja przeleciałam przez kierownice i wyrżnełam całym ciałem na jakąs drogę zrobiona z kamieni
myślałam, że umre i nie wstane. Mam całe nogi w siniakach, w tym 2 aż takie duuuże krwiste, rozwalone kolano w dwóch miejscach (jedno dość mocno), łokiez tez rozwalony i dłonie całe!!! skóra poschodziłam tak, że masakra. Dzisiaj moge chociaż zginać dłonie, bo wczoraj nawet tego nie mogłam zrobic
miałam ochotę zabic faceta, dosłownie. On oczywiście zamiast mi pomóc zaczął się śmiać, dopiero kiedy zobaczył, że płacze, to podszedł i mi pomógł. Nie odzywałam sie do niego chyba z 2h po tym zdarzeniu. Masakra, ciekawe kiedy mi to zejdzie wszystko, a piecze niemiłosiernie 