Niestety. W ten weekend mam poprawkę poprawki i jak nie zaliczę, tak moja przygoda ze studiami dobiegnie końca... Eeeeeeh...
Zaliczysz zaliczysz ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Normalne dziewczyny - gdzie Was szukać? - NETKAFEJKA
Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 204 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Niestety. W ten weekend mam poprawkę poprawki i jak nie zaliczę, tak moja przygoda ze studiami dobiegnie końca... Eeeeeeh...
Zaliczysz zaliczysz ![]()
Podobne tematy
Ewa zaliczysz zaliczysz! Trzymam kciuki ![]()
Dziękuję! ![]()
Co u was??
A w porządku, no nic nowego, więc nie ma co opowiadać
A u Ciebie?
Właśnie idę spać. Dobranoc i kolorowych snów wszystkim ![]()
Mam szkolenie w call center
A poza tym nie mogę się na nauce skupić, oduczyłam się takiego zakuwania i za stara chyba jestem na to
hehe
Witam, to znowu ja
I znów trochę zamącę w tej spokojnej toni.
Dziewczyny, dlaczego jesteście takie nieszczere? *
* - pytanie to ma na celu zachęcić do dyskusji, a nie atakować ok. 3,5 mld kobiet ![]()
Czemu nieszczere?
No właśnie, czemu nieszczere?
Ja mogę powiedzieć, że to faceci częściej coś zmyślają, kręcą, nieszczerze odpowiadają na pytania... zatem o co chodzi? ![]()
Witam, to znowu ja
I znów trochę zamącę w tej spokojnej toni.
Dziewczyny, dlaczego jesteście takie nieszczere? *
* - pytanie to ma na celu zachęcić do dyskusji, a nie atakować ok. 3,5 mld kobiet
A jakieś konkrety? Inaczej ciężko coś więcej napisać ![]()
No właśnie ![]()
Ja tam czasami jestem nieszczera, ale tylko jeśli chodzi o drobne sprawy, które nie wnoszą w życie żadnych zmian, a szczerość mogłaby kogoś zasmucić itd ![]()
To ja czasem podobnie. A jedna moja siostra zupełnie odwrotnie - jest szczera do bólu ![]()
Czasami takim szczerym do bólu jest w życiu lepiej, bo się niczym nie przejmują
Ale ja taka nie jestem (nie)stety...
Ewa, masz rację. Tak abstrahując, wiadomo, że jak Cię okłamała kobieta Gwynbleidd_87 to niedobrze. Skoro o tym piszesz, to pewnie było to coś niefajnego z jej strony. No, ale by coś więcej napisać, to lepiej dać konkrety. Jak napisały dziewczyny, wiadomo, każdy z nas, czy mężczyzna czy kobieta czasem kłamie. Tylko, niektórzy w takich mało ważnych sprawach i rzadko np, a inni kłamią jak z nut i za nic mają uczucia innych. To, że się czasem skłamie, ale ogólnie jest się szczerą osobą i szanuje się innych, to moim zdaniem dobra postawa, bo generalnie nie ma człowieka, który by nigdy nie skłamał, ważne jednak, by robić to najrzadziej i starać się nie ranić innych
Wiem, to oczywiste, ale jak napisałeś ogólnie, to też Ci teraz piszę ogólnie. Kłamstwo ogólnie jest złe, ale też kłamstwu nierówne, bo czasem ktoś to zrobi naprawdę w dobrej wierze, a ktoś inny skłamie z czystego egoizmu i to już nie jest fajne. Dlatego warto skonkretyzować
Ja też jestem szczerą osobą, ale do bólu też może nie. Wiadomo, że jak każdemu zdarzy mi się skłamać, ale myślę, że robię to rzadko. Jestem osobą, która generalnie stawia na szczerość. Znam osoby, którym kłamanie przychodzi łatwo, a mi nie, dlatego nawet rodziców praktycznie nie okłamuję i nie okłamywałam, a jak już się zdarzyło, to rzadko, a i tak szybko miałam wyrzuty sumienia i w końcu mówiłam im prawdę. Tak po prostu mam ![]()
Ja idę spać, dobranoc ![]()
Już spieszę z odpowiedzią.
Oczywiste jest, że nie piszę o abstrakcyjnym przypadku, a opieram się na swoim przeżyciu. Jak to często bywa - fajnie było, ale się nagle coś spie... zepsuło
Dobra, rozumiem - nie zawsze wychodzi, OK. Nie każdy każdemu musi się podobać - OK. Ale czy naprawdę tak ciężko jest to powiedzieć? Nie rozumiem sytuacji, kiedy w jeden dzień się słyszy, że owszem, druga strona potrzebuje PEWNEGO wyciszenia, poukładania kilku spraw w swojej głowie, ale bez jakiś dekadentycznych wizji, po czym dochodzi do totalnej olewki, żadnego, najmniejszego zainteresowania i udawania, że nie wiem, wykasowało się moją osobę z pamięci?
I nie przekona mnie argument, że to dla mojego dobra, żeby mnie nie zranić, żeby nie zabolało. To tak jakby powiedzieć śmiertelnie choremu człowiekowi, że będziemy powoli mu odcinać tlen aż się udusi po tygodniu zamiast dać zastrzyk, bo to zastrzyk bolesny - przez minutę. Każdy będzie wolał minutę najgorszego bólu, po którym nadejdzie spokój niż godziny powolnej agonii.
Nie przekona mnie także argument, że takie zachowanie to rzeczywiście wyciszenie, w czasie którego ktoś sobie uświadamia co czuje. Można to robić mając normalny, zdrowy kontakt i interesując się drugą osobą. Można mieć dystans, ale się szanować i traktować jak na dorosłych ludzi przystało.
Niestety, każde takie przeżycie, mimo że z jednej stroni wzmacnia, to z drugiej powoduje, że mój dystans do kobiet ciągle się zwiększa. I pewnie kiedyś jakaś porządna istota oberwie takim samym chłodem jakim obrywam ja, co jest nie w porządku, ale nie wszystko da się ogarnąć rozumem - tak jak i nie każdą bliznę da się zapudrować...
Czasami takim szczerym do bólu jest w życiu lepiej, bo się niczym nie przejmują
Ale ja taka nie jestem (nie)stety...
Zapewniam Cię Nemezys, iż się przejmują. Nawet bardzo. W życiu, też nie jest im lepiej. Często szczerość do bólu działa na niekorzyść takich osób. Piszę te słowa na podstawie osobistych doświadczeń.
Czasami takim szczerym do bólu jest w życiu lepiej, bo się niczym nie przejmują
Ale ja taka nie jestem (nie)stety...
Może i lepiej, nie wiem, bo też taka nie jestem ![]()
Ze mną bywa różnie. Dosyć często jestem szczera do bólu, ale też potrafię wiele tematów zataić.W rozmowie wiem kiedy się zatrzymać i co nie powinno trafić do kogoś uszu....A przez to że często dużo opowiadam to np. mój mąż myśli że wszystko o mnie wie
oczywiście sama go w tym utwierdzam
Nie zaliczyłabym tego natomiast jako kłamstwo. ![]()
Ania mam podobnie, dużo gadam "o sobie" i znajomym wydaje się, że dużo wiedzą, a to nie prawda ![]()
Gwynnbleid nie do końca zrozumiałam, gdzie w zachowaniu tej dziewczyny jest nieszczerość? Rozumiem, że spotykaliście się, a ona z dnia na dzień przestała się odzywać, tak?
W dużym uproszczeniu, tak. Nieszczerość jest tym względzie, że nie potrafi mi tego powiedzieć wprost - "Słuchaj, nie chcę dalej utrzymywać tego kontaktu". A ona dobrze wie, że ja wolę takie coś usłyszeć niż zostać olanym i traktowanym tak, jakby mnie nigdy nie było.
"Szczerość ? wyrażanie tego, co się myśli (czuje) w sposób zgodny z rzeczywistością, oraz postępowanie zgodnie z tym, co się wyraża."
Jeżeli kogoś się zlewa, to raczej nie wyraża się tym pozytywnych emocji. Podobnie, jeżeli się PONOĆ nie chce z kimś niszczyć kontaktu, to nie zachowuje się tak, aby on właśnie zdechł. A jeżeli rzeczywistość jest taka, że jedna osoba ma drugą w czterech literach i chce to wyrazić olaniem, to po co mówi(ła) coś zupełnie innego? Kryteria nieszczerości są tu spełnione w 100%.
Tak, to faktycznie niefajnie się zachowuje. Ja tam w tym względzie akurat zawsze jestem szczera, jak nie chcę z kimś kontaktu, to powiem wprost, a nie olewam, bo według mnie olanie boli dużo bardziej, więc sama tak nie postępuje. No więc rozumiem Cię.
Racja, ja jak nie chciałam być z jakimś chłopakiem, to byłam z nim szczera. Nie olewałam.
Hej, widzę dyskusja trwa ![]()
A no trwa
Ja w tym wszystkim jednego nie rozumiem i nie umiem się z tym pogodzić. Jak można tak diametralnie zmienić nastawienie, bez żadnego racjonalnego powodu. Jednego dnia mówić, że potrzebuje się czasu, spokoju ducha, ale chcąc dalej kontaktu ze sobą, dzwonić następnego dnia by po prostu pogadać, a następnie trach... jakby mnie nie było. Jakbym nie istniał. Najgorsze jest to, że po dłuższym czasie się odbudowałem i otworzyłem, pierwszy raz od dawna chciałem naprawdę zbudować coś fajnego i trwałego. Z czystą przeszłością, czystą kartą, od nowa, nauczony doświadczeniem i pełen zapału. Powoli zachęcany, powoli przyciągany do tej osoby jakby niewidzialną liną. I nagle ciach - lina się przerywa, a ja spadam plerami na kamienną podłogę. Wybaczcie, znam trochę przedstawicieli obojga płci, i ani razu nie spotkałem się z przypadkiem by tak postąpił mężczyzna wobec kobiety... zazwyczaj albo mówi on wprost, albo skoczy w bok, co jest żałosne, ale chociaż do bólu bezpośrednie i jasne. A teraz weź tu chłopie komuś zaufaj. No jak? Panie premierze, jak żyć? ![]()
Oj ja znam bardzo dużo przypadków, kiedy to właśnie chłopak postępuje tak jak opisałeś wyżej. Sama, jak jeszcze zakochiwałam się co parę dni i każdy to był "ten"
to wiele razy się niestety z tym spotkałam. Jest fajnie, rozkręca się, a nagle ani smsa, ani nic, czasami ledwie "cześć" na ulicy. Także zupełnie nie zgodzę się z tym, że chłopaki tak nie robią.
A co do twojego przypadku - spotykasz się z dziewczyną, rozkręca się, a nagle trach - zdarza się. Powodów może być wiele:
- ty coś zrobiłeś nie tak i tym samym zraziłeś ją do siebie
- chciała cie lepiej poznać, poznała i... nie spodobało jej się
- koleżanki jej nagadały (są i takie przypadki niestety)
- przemyślała sobie, że nie chce mieć jednak chłopaka
- przestraszyła się, że ty się za szybko zaangażowałeś, a ona jednak nie
- podoba jej się ktoś inny/nie może zapomnieć o kimś innym
- nie poczuła tego czegoś i stwierdziła, że nie ma sensu próbować dalej, bo czeka na miłość od pierwszego wejrzenia
Tyle powodów mi się przypomniało, a jest pewnie więcej. Każdy przypadek - inny powód, niestety.
Nie zrażaj się tym do dziewczyn, może jeszcze nie raz poczujesz się oszukany i zraniony, a w końcu przyjdzie ta jedyna, która zostanie ![]()
Także zupełnie nie zgodzę się z tym, że chłopaki tak nie robią.
Pewnie tak, w ogóle raczej ciężko powiedzieć, że chłopaki albo dziewczyny to zachowują się tak albo tak, a czegoś nie robią. Zależy od danej osoby ![]()
Nemezys napisał/a:Także zupełnie nie zgodzę się z tym, że chłopaki tak nie robią.
Pewnie tak, w ogóle raczej ciężko powiedzieć, że chłopaki albo dziewczyny to zachowują się tak albo tak, a czegoś nie robią. Zależy od danej osoby
Dokładnie ![]()
Są dziewczyny suki i dziewczyny normalne. Są chłopaki dranie i chłopaki normalne ![]()
Nemezys, nie biorę Twoich słów w cytat, bo wygodniej będzie mi się odnieść w ten sposób - moja odpowiedź jest pogrubiona:
- ty coś zrobiłeś nie tak i tym samym zraziłeś ją do siebie - nawet jeśli, to konsekwencją tego jest olanie kogoś do tego stopnia? To jaka jest reakcja kiedy ktoś zrobi coś naprawdę mocnego, a przynajmniej średnio-mocnego?
- chciała cie lepiej poznać, poznała i... nie spodobało jej się - można o tym powiedzieć wprost
- koleżanki jej nagadały (są i takie przypadki niestety) - żadna z jej koleżanek mnie nie zna
- przemyślała sobie, że nie chce mieć jednak chłopaka - można o tym powiedzieć wprost i zaoferować nadal normalny, przynajmniej koleżeński kontakt
- przestraszyła się, że ty się za szybko zaangażowałeś, a ona jednak nie - można o tym powiedzieć wprost i zaoferować nadal normalny, przynajmniej koleżeński kontakt
- podoba jej się ktoś inny/nie może zapomnieć o kimś innym - bardzo możliwe, ale to też nie wyklucza zaoferowania zwykłego, koleżeńskiego kontaktu
- nie poczuła tego czegoś i stwierdziła, że nie ma sensu próbować dalej, bo czeka na miłość od pierwszego wejrzenia - można o tym powiedzieć wprost
Problemem nie jest dla mnie to, że nagle (tak, nagle, bo wcześniej wykazywała zupełnie coś innego) nie chce ze mną bliższych relacji. Ok, nie pierwszy to kosz w moim życiu. Ale cholera, myślałem że ludzie dorośli zachowują się dorośle. Rozumiem przerwanie znajomości kiedy nie ma innego wyjścia, gdy jedna strona wariuje i zachowuje się już ocierając o paragrafy. Ale ona dobrze wie, że ja swój honor mam i owszem, zabolało by to, ale nie robiłbym żadnych scen, szantażu, itp. Po prostu bym to przyjął pokornie, może i sam się przestał odzywać, ale to byłaby przynajmniej normalna reakcja odrzuconej strony. A jak słyszysz od kogoś, że nie wykorzystuje emocjonalnie ludzi, po czym robi takie coś, to ja tu widzę albo zakłamanie do szpiku kości, albo intelekt na poziomie dżdżownicy. A to drugie, niestety, jest bardzo wątpliwe.
Zgadzam się z Ewą. Oczywiście, to nie oznacza przecież, że to Twoja wina! Tak czy siak, źle się zachowała, że nie powiedziała wprost. No, ale nie skreślaj każdej dziewczyny. No i ja niestety też znam przypadki, że chłopak tak się zachował, np takiej znajomej chłopak. Zerwał z nią bez słowa, z taką inną dziewczyną wiem, że też zerwał bez słowa. Z tego co go znam, to ma niestety taką naturę tchórza- a to już niezależne od płci. Niezależnie od płci to też boli, gdy ktoś nas tak potraktuje.
"Natura tchórza" - to może być wyjaśnieniem zachowania się tej dziewczyny! Też uważam, że powinna wprost powiedzieć, że nie chce z tobą być... ale są różni ludzie. Niektórzy boją się/wstydzą powiedzieć, że kochają, a niektórzy boją się powiedzieć, że nie są zakochani...
Oj tak, może być. Niektórzy są takimi tchórzami niestety. Najgorsze jest to, że potem niby dał znać ten znajomy dziewczynie swojej, że z nią zrywa, ale wiecie jak? Przez swojego kolegę, powiedział, żeby on jej przekazał. Na jej telefony żadne nie odpowiadał itp. To straszne upokorzenie, żeby o rozstaniu dowiadywać się przez kolegę, bo ten nie miał odwagi
A byliśmy pod koniec liceum, więc 18 lat... niestety metryka nie zawsze idzie w parze z dojrzałością. Ogólnie powodów dlaczego ona tak postąpiła może być dużo, ale pewne jest to, że nieładnie postąpiła, więc nie ma co tracić na nią dalej swoich myśli, nie jest tego warta ![]()
Ja idę spać dopiero, dobranoc ![]()
Wszystko fajnie, tylko gdzie jest Drogie Panie sens i logika takiego zachowania? Ktoś najpierw przegaduje ze mną każdy dzień, spotyka się ze mną (nie raz), powoli do siebie dopuszcza i daje pewne znaki (chyba, że ja mam tak zrąbane detektory i wszystko na opak rozumiem), aż w końcu, po jednej poważniejszej rozmowie (nie kłótni, normalnej rozmowie) pada wszystko. Rozumiałbym tutaj dystans, rozumiałbym ograniczenie znajomości. Ale nie jej całkowite uśmiercenie! Jak można - tak nagle - w ogóle nie chcieć kontaktu z kimś, na kim ponoć można było polegać, komu się powiedziało o swoich ostatnich troskach najwięcej, kto był przyjacielem?
Ja tego nie pojmuję. Nie tego, że się nie spodobałem, s*ał to pies. Nie mówię o żadnych uczuciach, zakochaniach, itp. Naprawdę, do niedawna myślałem, że nie ma nic bardziej irytującego niż oklepane "Zostańmy przyjaciółmi", ale przy tym to ja muszę taką propozycję pochwalić jako dorosłą i dojrzałą (mimo, że często powodującą zawód miłosny). Ja nawet tyle nie dostałem, nawet głupiego "pocałuj mnie w rzyć i spadaj na drzewo". I powinienem napluć na jej oblicze wyobrażone w śniegu po tym jak mnie potraktowała, ale nie potrafię, bo serce nie sługa, jak to mawiają...
Przejmujesz się jedną dziewczyną podczas gdy miliardy innych chodzi chodzi po świecie ![]()
A no. I co więcej - to, co teraz mówisz mi, nie raz mówiłem innym i mnie cholernie dziwiło, dlaczego oni się tak irracjonalnie zachowują? No, to dopadło mnie... ![]()
Zła karma ![]()
Logiki próżno w tym szukać. Ja Ci jej nie znajdę, bo sama się nigdy tak nie zachowywałam, też tego nie rozumiem. Bardzo Ci współczuję, bo rozumiem, że to bardzo boli. Jasne, że lepiej, gdyby chociaż powiedziała "Zostańmy przyjaciółmi".
Ale z drugiej strony słowa "zostańmy przyjaciółmi" przeważnie wskazują na koniec kontaktów ![]()
Ciekawa dyskusja ![]()
Gwynbleidd_87 z całą pewnością twoja koleżanka źle się zachowała i pozostaje ci tylko się z tym pogodzić.Poszukaj kogoś innego i to na pewno szybko zaleczy rany.Możesz być tylko ostrożniejszy ![]()
nbm
Żebyś wiedział
Na szczęście, każdy kolejny dzień jest lżejszy. Ale rozczarowanie pozostanie już na zawsze.
truskaweczka19
Dziękuję ![]()
Nemezys
Owszem, ale wtedy jest to przynajmniej zakończenie na jakimś poziomie. To tak jak wziąć pracownika na rozmowę, powiedzieć o ciężkiej sytuacji w firmie, podziękować za współpracę i dać czas na pożegnanie się z załogą, a wysłać mu wypowiedzenie od dnia tego i tego pocztą. Efekt niby podobny - nie mamy pracy, ale w jak różny sposób to zakończenie wygląda.
Peonia1
Nie chcę już nikogo szukać... A ostrożności we mnie teraz będzie już zdecydowanie za dużo ![]()
Żebyś wiedział
Na szczęście, każdy kolejny dzień jest lżejszy. Ale rozczarowanie pozostanie już na zawsze.
Myśl jak kierownicy/dyrektorzy w szanujących się firmach i korporacjach: każdy jest zamienialny, a jak ktoś uważa inaczej, to pierwszy do odstrzału. ![]()
Ja mam konkretne pytanie - ile znacie fajnych, konkretnych, niegłupich, sympatycznych dziewczyn które są wolne i nie palą?
Gdyby nie przedostatni wymóg, napisałbym, że dużo
A tak, tylko 4.
To i tak sporo ...
Hehe, nieźle
U mnie był mój facet i z godzinę temu pojechał. Bardzo przyjemny dzień. Co u Was ogólnie?:)
Ja ogólnie nie wiem co ludzi ciągnie w fajkach, bez względu na płeć
Mój facet podobno kiedyś palił, z parę dni czy coś takiego, z ciekawości, z głupoty jak to mówił, jako nastolatek. Teraz jednak nie zamierza palić. Mówi, że to nie dla niego. No i dobrze, bo ja też jak szukałam faceta, to wiedziałam, że niepalący, nie mogłabym choćby całować się z palaczem. A nie ma nic na siłę przecież. Ja sama nigdy nie paliłam, oczywiście proponowano mi, ale i bez tego wiem, że to nie dla mnie. Za to moi rodzice palili 20 lat, więc biernym palaczem i owszem byłam, choć oczywiście, jak mogłam unikałam dymu. Potem mama zachorowała, odstawiła fajki, tata niedługo też. Ja od małego byłam anty fajkom i prowadziłam krucjatę, by rodzice przestali palić, namawiałam ich na to itp. Tzn, może jeszcze jak byłam jeszcze młodsza, to jak chwilę leżał papieros, to może sekundę wzięłam, mama zabrała i tyle. A tak to nigdy i nie chciałam już. Kiedyś nawet mamie wywaliłam papierosy przez okno, miałam chyba z 9 lat
Mówię jej, że nie ma fajek i nie będzie palić
A wyrzuciłam u babci, z 4 piętra ![]()
Ja mam konkretne pytanie - ile znacie fajnych, konkretnych, niegłupich, sympatycznych dziewczyn które są wolne i nie palą?
Sporo tylko prawie wszystkie są zajęte :]
Typowe.
Typowe.
Wybierz mnie! wybierz mnie! ![]()
Za młoda jesteś. ![]()
Za młoda jesteś.
Haha
i to jest tylko to co Ci we mnie nie pasuje? ![]()
Czekaj a się znajdzie
"You can't hurry love, No, you'll just have to wait, Just trust in a good time, No matter how long it takes"
Dusia, nie prowokuj. ![]()
Czekać? Cóż ... akurat stricte taki sposób to nigdy nie pomaga. Przynajmniej ja w to nie wierzę.
Dusia, nie prowokuj.
Czekać? Cóż ... akurat stricte taki sposób to nigdy nie pomaga. Przynajmniej ja w to nie wierzę.
Wybacz, pisanie postów jest dużo lepsze niż nauka 80 stron na egzamin w dodatku z prawa ![]()
No właśnie macie pecha, ja też zajęta ![]()
Jednak jestem przekonana, że jeszcze znajdzie się wolna, fajna dziewczyna dla Was
![]()
Myśl jak kierownicy/dyrektorzy w szanujących się firmach i korporacjach: każdy jest zamienialny, a jak ktoś uważa inaczej, to pierwszy do odstrzału.
Z praktycznego punktu widzenia to jest podejście genialne. Niestety, zostałem w życiu tak ukształtowany, że zarówno w sferze zawodowej, jak i uczuciowej po prostu nie potrafię tak podchodzić wobec ludzi
Wrażliwość ma swoje słabe strony, trzeba się po prostu nauczyć z nią jakoś żyć ![]()
Ja mam konkretne pytanie - ile znacie fajnych, konkretnych, niegłupich, sympatycznych dziewczyn które są wolne i nie palą?
Po moich ostatnich przeżyciach to musiałbym wymienić jedynie moja matkę
Ale przecież ona nie jest wolna, więc... brak danych ![]()
Sporo tylko prawie wszystkie są zajęte :]
A no właśnie... a najgorsze jest to, że jak widzę czasami przez kogo zajęte to nie wiem czy śmiać się, czy płakać
I to poniekąd też przeczy ich niegłupocie...
Jednak jestem przekonana, że jeszcze znajdzie się wolna, fajna dziewczyna dla Was
![]()
No offence, ale tak zawsze mówi się lekko osobom, które już tego kogoś mają
Z perspektywy ludzi, którym ciągle nie wychodzi niestety wiary takiej brak.
Ja jak szukałam chłopaka, to w ogóle nie myślałam o tym czy pali czy nie pali... nawet mi to przez myśl nie przeszło. Sama paliłam 5 lat, mój chłopak to chyba od gimnazjum palił. A 2 miesiące temu oboje zaczęliśmy rzucać i przerzuciliśmy się na e-papierosa ![]()
I czy jak dziewczyna pali, to już nie zalicza się do tych "normalnych"?
Ewa, dla mnie jesteś jak najbardziej normalna, bez względu na to, że palisz
Tylko w związku może komuś przeszkadzać palacz, jak sam nie pali. Dlatego ja nie chciałabym być z palaczem, Ty miałaś też trochę inną perspektywę, skoro sama palisz. A kogoś innego, jak mnie, może to zwyczajnie obrzydzać. Mieć kolegę palącego- czemu nie, ale chłopaka bym nie chciała. Tak samo panowie pewnie nie palą, więc pewnie mogłoby im to przeszkadzać. Ja wiem, że to tylko jeden element, ale dla mnie ważny po prostu jak chodzi o związki, mnie fajki odstraszają od zawsze i dlatego tak nie chciałabym być, z kimś kto pali.
No to pewnie, wiadome
Ja jak przestałam palić, to wszędzie czuję fajki i zaczęły mi one przeszkadzać
Ponad 2 miesiące palenia e - papierosa i już widzę efekty ![]()
I czy jak dziewczyna pali, to już nie zalicza się do tych "normalnych"?
A czy ktoś tu sugeruje?
Poza tym 'wicie rozumicie' - jedni mogą chcieć dziewczynę o figurze modelki, inne faceta z autem, przypakowanego czy tam posiadającego magistra, faceci mogą sobie chcieć dobrze gotującą i tak dalej więc dlaczego takim problemem miałoby być wybieranie na partnera kogoś bez tego paskudnego nałogu?
Nemezys napisał/a:I czy jak dziewczyna pali, to już nie zalicza się do tych "normalnych"?
A czy ktoś tu sugeruje?
W odpowiedzi cytuję post :
Ja mam konkretne pytanie - ile znacie fajnych, konkretnych, niegłupich, sympatycznych dziewczyn które są wolne i nie palą?
jakoś mi to w parze szło sądząc po twojej wypowiedzi ![]()
Rozumiem Ewa
Cieszę się, bo widzisz na pewno dla zdrowia lepiej, że nie palisz już jakiś czas, no i lepiej dla portfela, najlepiej odkładać do 'skarbonki' codziennie to, co wydawało się na fajki ![]()
To nie działa - odkładanie do skarbonki. W ogóle nie czuję, że mam coś więcej kasy dzięki temu, że nie palę. Nic a nic ![]()
Z kasą zaoszczędzoną na papierosy jest tak, że wydasz ją na coś innego, bo "masz nadwyżkę". Do skarbonki rzadko kiedy wrzucisz grosza ![]()
Zgadzam się z tym że nawet nie paląc nie widzi się tych zaoszczędzonych pieniędzy, a to był mój główny powód rzucenia ![]()
No właśnie... Musiałabym oddawać te pieniądze komuś żeby mi przechowywał
A tak to nie palę ponad 2 miesiące i nie mam z tego ani grosza
Wręcz przeciwnie, długi się powiększają...
To jest w tym wszystkim najciekawsze. Kasy nadal brakuje
Może chodzi o dziurawą kieszeń
Gdzieś te pieniądze muszą być;)
Z kasą zaoszczędzoną na papierosy jest tak, że wydasz ją na coś innego, bo "masz nadwyżkę". Do skarbonki rzadko kiedy wrzucisz grosza
Owszem, może tak być, ale jeśli twardo sobie postanowisz, że taka kwota idzie do skarbonki codziennie, to wtedy zaoszczędzisz.
Przezcytałam wasz wątek, troche pobieżnie, ale sama tez mam troche taki problem
Gwynbleidd_87 wiem co czujesz. Jakoś 6 mcy temu spotykałam się z fajnym facetem. spotykaliśmy sie gdzies tak przez 4 miesiące. On nazywał mnei swoją ziewczyna itd. W sierpniu zauważyłam,z e zaczyna się cos dziac nieprzyjemnego, próbowałam rozmowaic itd. We wrzesnu był ślub mojej kuzynki no i zapytałam go czy ma ochote mi towarzyzsyc. On sie zgodził, normalnie sie ogolnie zachowywał. Tydzień przed slubem. Dokładnie to 5 dni, bo w poniedziałek. Przestał odpisywac na esemesy, na fb, nie odberac tel itd. Na ślub poszłąm sama. Do tej pory sie nie dowiezdiałam o co chodziło.
Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 204 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Normalne dziewczyny - gdzie Was szukać? - NETKAFEJKA
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026