Poklocilismy sie strasznie i nie wiem co mam o tym myslec. Czuje sie wykorzystana. Czuje powtorke z rozrywki - bo ten schemat powtarzal sie wczesniej- ja zawsze bylam ta dobra ciocia ktorej zal bylo biednych mezczyzn z problemami finansowymi i ktorym z tej racji pomagala. Moj maz jest ogarniety finansowo, teraz widze ze bardziej niz przypuszczalam, ale mimo to mam poczucie ze zronbil to samo co poprzedni partnerzy, wykorzystal moja szczodrosc, gest i naiwnosc. Czy przesadzam? Jak sie na to zapatruja ludzie z zewnatrz? Oczywiscie poznajecie tylko maja wersje, ale staralam sie jak najbardziej rzetelnie opisac sytuacje. Czy mam racje i prawo czuc sie wykorzystana?
A czy macie intercyzę?
Bo jeśli nie, to technicznie rzecz biorąc wszystko co oboje zarabiacie od dnia zawarcia małżeństwa jest wspólne. Oszczędności męża SPRZED małżeństwa nie są.
Wiesz jak działają samospełniające się przepowiednie? Jak robisz setup pod bycie wykorzystaną naiwną to wszystko będziesz sobie tłumaczyła jako wykorzystywanie Twojej naiwności.
Ogólnie jeśli jesteś z kimś w związku z litości, albo żeby czuć się 'tą dobrą pomagającą' to wskazuje na pewne problemy emocjonalne.
O co właściwie była awantura ("pokłóciliśmy się strasznie")? O to że mąż nigdy Ci nie powiedział że ma oszczędności czy o co?