Musze w poniedzialek jechać na pierwsza wizytę do psychiatry.
Wyniki badań krwi dostalam dzisiaj, ponieważ moj lekarz kazał je dac na tzw fast tracking(czyli przyspieszone badanie labolatoryjne). Tak,wiec dzisiaj w same Walentynki dostalam cudowna wiadomosc-jestem zdrowa i nie mam żadnej powaznej choroby. Nawet nie wiecie jaka to ulga,bo różne scenariusze przychodzily mi do glowy od zwyklych alergii az po nowotwory. Także ciesze się, ze jestem zdrowa
Z drugiej strony niepoki mnie to i stresuje fakt,ze pomimo braku powaznej choroby ja mam nadal chroniczne zmęczenie,brak energii i prawie calymi dniami leze w lozku,mam tez problemy ze snem i kompletnie zepsuty rytm dobowy
Mam tak od ponad roku czasu(a właściwie zaczęło sie wcześniej tyle,ze objawy były wtedy lagodne) kiedy napisalam tu rok temu o swoim zmęczeniu,wtedy tez mialam taki okres dziwnego zmeczenia,po czym nastapil okres znacznej poprawy i po swietach znowu zaczęło się to samo- prawie 2 miesiace chronicznego zmęczenia i lezenia w lozku,do kazdej czynnosci sie musze fizycznie zmuszac,mimo,że mam motywacje,żeby ją wykonać.
Przestałam o siebie dbać,chociaż nie jest tak tragicznie,bo kąpiel biorę codziennie-woda mnie uspokoją po za tym nie wyobrażam sobie śmierdzieć jak skunks
,
zeby tez myje codziennie,bo znam ból zęba i nie mam zamiaru umierać w męczarniach, bieliznę tez zmieniam codziennie,ale... zauważyłam,że potrafie kilka dni pod rząd nie czesac włosów z czego porobiły mnie sie koltuny jak u wiedzmy, po prosty czuje takie zniechęcenie,żeby wstac wziąć szczotkę do włosów i czesac te włosy,meczy mnie to. Jakoś przestałam dbać o swój wygląd, żeby ładnie wyglądać, choć na szczęście o higienę jestem w stanie się zmotywować, bo o nią zadbać, dużo gorzej z wyglądem, kiedyś przywiązywałam uwagę do tego jak wyglądam, a teraz do sklepu obok mogę wyjść nawet w poplamionej bluzie i mnie to nawet nie obchodzi,że ktoś mnie może obgadywać z tego powodu. No po prostu tragedia dlatego odpuściłam sobie związki, bo muszę najpierw siebie doprowadzić do porządku
Dom mam ogólnie czysty, tylko,że nie mam siły ani fizycznej ani psychicznej żeby sprzątać na bieżąco np potrafie zrobić pranie, a później to pranie zalega w pralce przez 2-3 dni zanim rozwiesze je na grzejnikach,a potem tak wisi na tych grzejnikach przez kolejne 3 dni aż je zdejme, wszystko robię po połowie,a reszta zostawiam na za kilka dni. Po prostu nie daje rady prowadzić domu jak należy,córka mi pomaga,ona jest już dość samodzielna, ale też nie chce ją obciążać praca w domu przy nauce
Chce robić wiele rzeczy,które robilam kiedyś- malowac, jeździć zwiedzac piękne parki, spotkać sie z kumpelami itd i tesknie za tymi rzeczami ,ale nie jestem w stanie, po prostu cos mnie blokuje ,zeby wyjsc na dłużej z domu
Z domu wychodze tylko,gdy musze czyli ,kiedy wiem,ze gdy nie pojde w dane miejsce i bede miec przez to problemy to idę i to zalatwiam,bo corka mnie motywuje,żeby zalatwic ważne sprawy, natomiast jest to dla mnie bardzo męczace,co pojde kawałek drogi musze odpoczywac. Natomiast jezeli wiem,ze nie musze nigdzie wychodzic, bo nie pojscie gdzieś nie bedzie miec dla mnie konsekwencji ani prawnych ani zdrowotnych to po prosty zostaje w domu. Także moje zycie towarzyskie praktycznie przestalo istniec, natomiast nadal mam kontakt na tel z kumpelami i znajomymi i dzieki właśnie telefonowi nie zdurnialam do reszty lezac i patrząc sie w sufit
Niewiem juz co mi dolega:(... mam tylko duza nadzieje,ze chociaz lekarz psychiatra cos wykryje i bedzie mi w stanie pomóc.