SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Męzczyzna zostając samotnym ojcem to rzadkość.
Dane są z USA. Ich przyczyny/skutki takiego stanu rzeczy są trochę odmienne od naszego. Mają inny system prawny, który generuje inne problemy. Np u nas nie ma eksmisji na bruk. W USA jest. Ale z drugiej strony matce z dzieckiem przysługuje tam w niektórych stanach lokal socjalny. Tak samo jak łapanie "bogaczy" na alimenty i dziecko osiągnęło tam taką skalę, że w niektórych stanach zaczęto walczyć z tym systemowo i nie ma automatycznego 50:50 wobec majątku.
Bardziej fair by było porównanie samotnych matek
W przypadku USA nie jest możliwe, bo tam uwarunkowania w zależności od stanu drastycznie się będą różnić. Dlatego są wrzuceni wszyscy do jednego worka - samotni ojcowie i samotne matki. Bo piszesz o karierze kobiet, ale zapominasz jak wielu facetów straciło dorobek życia przy rozwodzie. Też dość powszechną normą 'bogatych' jest wrzucanie dochodów w jakąś spółkę, a sami jako tacy wypłat i jawnych dochodów nie mają, bo wszystko jest własnością takiej spółki, a oni żyją z kredytu. Więc oficjalnie mają jedynie dług, choć wartość netto takiego człowieka może iść w miliony. I to dotyczy tak samo kobiet, jak i facetów.
Poza tym dość powszechną normą jest, że nawet przy ustanowieniu 50:50 faceci i tak dalej płaca alimenty, choć ponoszą takie same koszty.
Istotnego kontekstu nadają statystyki kto inicjuje rozwód i dlaczego oraz statystyki alienacji rodzicielskiej. Tu dominują kobiety - to one w 70-80% wnoszą pozwy rozwodowe i to w podobnym odsetku prowadzone są sprawy przeciwko nim za utrudnianie kontaktu z dzieckiem. Kolejnym kamyczkiem - od kilku do nawet 30% (max na co się natknąłem - 33%) facetów wychowuje nie swoje dzieci (wyniki z badań genetycznych przy sprawach rozwodowych w czasie bojów o dziecko i alimenty), więc trudno aby po rozwodzie chcieli utrzymywać kontakt. No i w przypadku samotnych mam, ale nie będących rozwódkami to jeszcze warto wspomnieć, że podobny jest odsetek facetów, co to po prostu nie wiedzą, ze zostali ojcami, bo im te kobiety nigdy się do tego nie przyznały. % się mocno rozjeżdżają ze względu na różne źródła, różne metody badawcze, różne pule badanych ludzi itp.
Możesz powiedzieć-no ale przecież ten ojciec na pewno mógł wziąć urlop macierzyński, dzielić się obowiązkami 50/50 sam budzić się w nocy i zajmować dzieckiem.
Takie prawo nie przysługuje mężczyznom w USA.
Ogólnie to jest problem, bo facet nie może się tego zadania podjąć na takich samych prawach jak kobieta. Facet ma prawo do 6 tygodni 'tacierzyśkiego' jeśli kobieta po wykorzystaniu 14 ze swoich tygodni wróci do pracy.
Jest jeszcze urlop rodzicielski, z którego 9 tygodni może wykorzystać facet (z przysługujących bodaj 41 tygodni ogółem), ale jego odpłatność wynosi 70%. Kobiety mają 100% jeśli złożą wniosek w ciągu 21 dni i 70% jeśli później.
Jak policzysz strukturę wydatków statystycznej rodziny, to wychodzi na to, że albo faceci nie mają kompletnie takich praw, albo ograniczone, albo nie stać ich finansowo.
Także ten problem jest bardzo złożony. Z par jakie znam, a które świadomie zaplanowały dziecko to tam nie było gadki kto jaką ma rolę, tylko było liczenie jak to się będzie finansowo bardziej opłacać i częściej to była decyzja metek czy wolą zostać w domu czy wrócić do pracy. Mój kumpel, taki właśnie kogut domowy (czy tam kur domowy) to klaszcze uszami, ze jest w domu, a jego babka zapierdala w korpo. Ludzie dziś są dziś jednak bardziej świadomi i po prostu liczą pieniądze.