SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Miej na względzie, że twoja "żona" w wieku 40 lat będzie miała wypracowaną groszową emeryture -praca na 1/2 etatu; gówniane CV i czeka ją jeszcze 20 lat aktywności zawodowej na rynku pracy. No chyba że zostanie bezrobotna żebyś się nie nudził sam w domu 
A to jego problem? przecież jak PARTNERKA (nie są małżeństwem, pisał o tym) pracuje na te 1/2 etatu to ktoś się dzieckiem opiekuje gdyby pracowała na pełny etat to też by się ktoś tym dzieckiem zajmował. Zresztą czy to jakaś wyjątkowa sytuacja? Większość kobiet ma dziecko/dzieci i pracuje na pełny etat więc ta księżniczka z fochami tez by mogła gdyby chciała, a skoro nie chce to do kogo pretensje o emeryturę?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Rodzina nie polega na tym, że wyciskasz laskę z gorszymi perspektywami życiowymi/zawodowymi, żeby amortyzowała twój pracoholizm nie dostając nic w zamian. Jesi wybrałeś sobie partnerkę na niższym poziomie zarobków, to powinieneś ją zabezpieczyć na tyle żeby dociągnęła z zabezpieczniem przyszlósći do twojego poziomu. Jak nie potrafisz to trzeba było się hajtnąć, albo celować w panią stomatolog i nie było by dymów, bo też by siedziała w pracy 24/7 a dziecko przekazała niani.
A gdzieś napisał, że na niższym poziomie ma partnerkę? 
Chociaż zakładam, że tak jest, bo jeżeli faktycznie gość ma mieszkanie, dom, oszczędności i firmę wartą kilka baniek to ciężko byłoby znaleźć pannę na podobnym poziomie materialnym, nawet gdyby owa panna była dentystką 
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Jest dokładnie jak piszesz. Firma zarządzana przez kogoś ręcznie jest niesprzedawalna. Chyba ze majatek firmy albo uklad ze nowy właściciel ale ta sama osoba zarzadzajaca
Wydaje mi się że gastronomia i hotelarstwo jest takie, że mimo zarządzania ręcznego można opylić, bo prowadzenie hotelu czy kawiarni jest takie samo na całym świecie.
Zresztą myślę że to nie ma znaczenia, bo gość wygląda na trola po tym jak się obsrał na proste pytanie co to za magiczna branza, asekuracyjnie przytaknął na rady z terapią i już tu nie wróci.
Każda firma jest sprzedawalne, kwestia sprzedaży to kwestia ceny. A branża nie ma nic do rzeczy, jeżeli gość ma pracowników i klientów a do tego cały sprzęt, może jakieś nieruchomości i spore obroty, to choćby lokalna konkurencja chętnie odkupi bo w dłuższej perspektywie wyjdzie taniej niż walczyć o tego samego klienta. Widziałem kilka przypadków, że nie takie Januszpole były kupowane przez innych Januszy.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:A jeszcze taka sprawa. 5-6 milionów i nie policzył sobie, żeby zatrudnić chociaż sprzątaczkę? On siedzi powiedzmy w firmie spedycyjnej (zagrajmy w te grę
udam że to kupiłam) a żona w tym czasie myje okna i wymiata kurze spod kanapy? Poważnie? Co za sknerus 
Przecież pisał, że proponował zatrudnienie kogoś do pomocy ale księżniczka nie chciała. Zresztą po co? Jest dokładnie tak jak Legat napisał, mówimy o jednym dziecku w świecie pralek, zmywarek, pampersów itd... Tym bardziej że panna pracuje, nawet jak na 1/2 etatu to w tym czasie też ktoś to dziecko ogarnia, karmi, przewija (nie wiem czy 2,5 letnie dzieci się przewija ale może tak
)
Jak na laskę bez dzieci i pewnie bez związku masz strasznie dużo rad do udzielenia, szkoda, że większość od czapy i skrajnym feminizmem na kilometr śmierdzi.
Do autora: odpowiedź sobie na proste pytanie - byłbyś z nią gdyby nie dziecko? Jak dla mnie szkoda życia na wiecznie nafochowaną księżniczkę, pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na ślub bo już dzisiaj widać, że to się rozleci a wtedy puści cię w skarpetkach. Niektórym po prostu odwala bo za dobrze w życiu mają, skróć smycz, tak jak ktoś wyżej pisał pokaż jej jak będzie wyglądało jej życie jak nie będzie ciebie i twojej kasy, szybko jej rozum wróci, niech pogada z koleżankami, samotnymi matkami, zobaczy jak prawdziwe życie wygląda. I dobrze radzę: idź do dobrego prawnika, albo nawet kilku, zabezpiecz majątek, to i tak się rozleci, kwestia czasu.