Awantury o pieniądze/pracę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Awantury o pieniądze/pracę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 102 ]

1

Temat: Awantury o pieniądze/pracę

Potrzebuję oceny kogoś z zewnątrz, bo gdybym posłuchał brata lub kolegów to jeszcze dzisiaj powinienem się wyprowadzić.
Mam 38 lat, moja partnerka 34, mamy córkę 2,5 roku. Mniej więcej od 1,5 roku jest między nami coraz gorzej ale w ostatnich miesiącach staje się nie do wytrzymania. Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym. Prawda jest taka, że od poniedziałku do piątku rzeczywiście całymi dniami jestem poza domem, prowadzę firmę i z reguły z domu wychodzę około 6:30 a wracam około 20:30-21:00, ale weekendy praktycznie zawsze spędzamy razem, zabieram córkę na spacery, karmię, kąpie itd., staram się, żebyśmy przynajmniej raz w miesiącu we 3 gdzieś na weekend pojechali, ale tutaj też wystarczy telefon z pracy i awantura gotowa. Bo nie potrafię się odciąć, bo wiecznie praca (dodam, że nawet jeżeli są w weekend telefony firmowe to mówimy o 2-3 telefonach po max. 3-4 minuty każdy, więc moim zdaniem niczego to nie destabilizuje).

W weekend powiedziałem, że zastanawiam się nad sprzedażą firmy i powrotem na etat. Najpierw jak zwykle awantura a w niedzielę nawet słowem się nie odezwała. Awantura o to, że pieniądze szybko się skończą i spadnie nasz standard życia. A mówimy o sprzedaży za 5,5-6 mln zł. Nie wiem, może to ja jestem odklejony. Jasne, że można to wydać w kilka dni i grosza z tego nie będzie, ale można też żyć normalnie i nie martwić się o przyszłość, tym bardziej, że nasza sytuacja finansowa ogólnie wygląda bardzo dobrze, mamy dom bez kredytu, ja mam małe mieszkanie z czasów jeszcze zanim się poznaliśmy, ona też ma mieszkanie, które kupili jej rodzicie na studiach, mamy 2 w miarę nowe samochody i spore oszczędności. Sprzedaż firmy właściwie zabezpiecza nas do końca życia, tym bardziej, że mógłbym przecież pracować na etacie i dodatkowo zarabiać, tylko już na spokojnie, w normalnych godzinach i bez stresu. Moja partnerka też pracuje, tyle, że po macierzyńskim wróciła na 1/2 etatu.

Sam przed sobą już przyznaję, że jestem tym wszystkim wykończony i muszę coś zrobić bo zwariuję. Co bym nie zrobił zawsze jest źle, zamiast wsparcia wieczna krytyka. Dodam, że pomimo twierdzeń mojej partnerki to ja wybudowałem nasz dom (ja chodziłem po urzędach, ja załatwiałem pozwolenia, ja szukałem architektów i projektantów, ja sfinansowałem budowę i ja użerałem się z ekipami, które pracowały, więc ten rzekomy brak zaangażowania jest jak dla mnie śmieszny). Planowaliśmy i decydowaliśmy razem, ale ja finansowałem i ja "załatwiałem" temat w terenie. Pracować we własnym biznesie na pół gwizdka się nie da, nie odbierać telefonów się nie da a przekazanie zarządzania obcej osobie nie wchodzi w grę. Wiem, że dużo pracuję ale nie jestem z tym biznesem związany sentymentalnie, naprawdę mogę sprzedać swoje udziały za pieniądze, które pozwolą nam na wygodne funkcjonowanie do końca życia, ale jak się okazuje to też nie jest opcja satysfakcjonująca dla mojej partnerki. I zastanawiam się co mam zrobić? Dzisiaj skończyłem pracę, mogę wracać do domu ale totalnie nie mam chęci bo wiem jak będzie na miejscu a naprawdę nie mam już siły tego wysłuchiwać.

Mój brat twierdzi, że była taka od początku, była roszczeniowa, obrażalska i wiecznie nadąsana i jego zdaniem nie ma sensu tego ciągnąć na siłę. Moim zdaniem jeszcze ze 2 lata temu było normlanie. Zdarzały się oczywiście jakieś sprzeczki ale nie na taką skalę jak w ostatnim czasie. Najgorsze, że sam nie widzę wyjścia z tej sytuacji, nie chcę się rozstawać ale też nie wyobrażam sobie, że moje życie tak będzie zawsze wyglądało.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Może jakas terapia małżeńska?

3

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Potrzebuję oceny kogoś z zewnątrz, bo gdybym posłuchał brata lub kolegów to jeszcze dzisiaj powinienem się wyprowadzić.
Mam 38 lat, moja partnerka 34, mamy córkę 2,5 roku. Mniej więcej od 1,5 roku jest między nami coraz gorzej ale w ostatnich miesiącach staje się nie do wytrzymania. Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym. Prawda jest taka, że od poniedziałku do piątku rzeczywiście całymi dniami jestem poza domem, prowadzę firmę i z reguły z domu wychodzę około 6:30 a wracam około 20:30-21:00, ale weekendy praktycznie zawsze spędzamy razem, zabieram córkę na spacery, karmię, kąpie itd., staram się, żebyśmy przynajmniej raz w miesiącu we 3 gdzieś na weekend pojechali, ale tutaj też wystarczy telefon z pracy i awantura gotowa. Bo nie potrafię się odciąć, bo wiecznie praca (dodam, że nawet jeżeli są w weekend telefony firmowe to mówimy o 2-3 telefonach po max. 3-4 minuty każdy, więc moim zdaniem niczego to nie destabilizuje).

W weekend powiedziałem, że zastanawiam się nad sprzedażą firmy i powrotem na etat. Najpierw jak zwykle awantura a w niedzielę nawet słowem się nie odezwała. Awantura o to, że pieniądze szybko się skończą i spadnie nasz standard życia. A mówimy o sprzedaży za 5,5-6 mln zł. Nie wiem, może to ja jestem odklejony. Jasne, że można to wydać w kilka dni i grosza z tego nie będzie, ale można też żyć normalnie i nie martwić się o przyszłość, tym bardziej, że nasza sytuacja finansowa ogólnie wygląda bardzo dobrze, mamy dom bez kredytu, ja mam małe mieszkanie z czasów jeszcze zanim się poznaliśmy, ona też ma mieszkanie, które kupili jej rodzicie na studiach, mamy 2 w miarę nowe samochody i spore oszczędności. Sprzedaż firmy właściwie zabezpiecza nas do końca życia, tym bardziej, że mógłbym przecież pracować na etacie i dodatkowo zarabiać, tylko już na spokojnie, w normalnych godzinach i bez stresu. Moja partnerka też pracuje, tyle, że po macierzyńskim wróciła na 1/2 etatu.

Sam przed sobą już przyznaję, że jestem tym wszystkim wykończony i muszę coś zrobić bo zwariuję. Co bym nie zrobił zawsze jest źle, zamiast wsparcia wieczna krytyka. Dodam, że pomimo twierdzeń mojej partnerki to ja wybudowałem nasz dom (ja chodziłem po urzędach, ja załatwiałem pozwolenia, ja szukałem architektów i projektantów, ja sfinansowałem budowę i ja użerałem się z ekipami, które pracowały, więc ten rzekomy brak zaangażowania jest jak dla mnie śmieszny). Planowaliśmy i decydowaliśmy razem, ale ja finansowałem i ja "załatwiałem" temat w terenie. Pracować we własnym biznesie na pół gwizdka się nie da, nie odbierać telefonów się nie da a przekazanie zarządzania obcej osobie nie wchodzi w grę. Wiem, że dużo pracuję ale nie jestem z tym biznesem związany sentymentalnie, naprawdę mogę sprzedać swoje udziały za pieniądze, które pozwolą nam na wygodne funkcjonowanie do końca życia, ale jak się okazuje to też nie jest opcja satysfakcjonująca dla mojej partnerki. I zastanawiam się co mam zrobić? Dzisiaj skończyłem pracę, mogę wracać do domu ale totalnie nie mam chęci bo wiem jak będzie na miejscu a naprawdę nie mam już siły tego wysłuchiwać.

Mój brat twierdzi, że była taka od początku, była roszczeniowa, obrażalska i wiecznie nadąsana i jego zdaniem nie ma sensu tego ciągnąć na siłę. Moim zdaniem jeszcze ze 2 lata temu było normlanie. Zdarzały się oczywiście jakieś sprzeczki ale nie na taką skalę jak w ostatnim czasie. Najgorsze, że sam nie widzę wyjścia z tej sytuacji, nie chcę się rozstawać ale też nie wyobrażam sobie, że moje życie tak będzie zawsze wyglądało.

To widać, że partnerka chciałaby zjeść ciastko i mieć ciastko, więc jakie widzi rozwiązanie?
Powiedz niech się zdecyduje, bo inaczej będziecie musieli się rozejść, myślę że ona ciebie jest za bardzo pewna, a jeśli postawisz sprawę jasno to może się określi na czym jej zależy.
Wybierz to, co jest dla ciebie najlepsze, rozumiem, że jesteś przeciążony pracą, ale z drugiej strony jak sprzedasz to musisz gdzieś te pieniądze zainwestować, jeśli masz jakiś pomysł to jak najbardziej. Jedno mamy życie i nie ma sensu „urabiać się po łokcie”.
Z drugiej strony też może nie dogodzisz, bo z kolei będzie cię za dużo w domu tongue
Ale decyzja należy do ciebie.

4

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Rozumiem ją, że jest niezadowolona, iż nie ma Cię w domu od rana do nocy, przychodzisz, gdy dziecko już śpi i praktycznie go nie widujesz. Ale awantury? Przecież nie spędzasz tego czasu z kumplami na piwie, tylko ciężko pracujesz, aby m.in jej żyło się jak w bajce. Nie wiem, jak się umawialiście w temacie, kto, ile pracuje, ale z opisu wynika, że od początku warunki mieliście dobre, więc nie musiałeś zaiwaniać jak dziki, to był wasz/Twój wybór a nie konieczność.
Fajnie mieć pieniądze, ale pieniądze to nie wszystko. Rodzina jest ważna. Znam takich co nie mają wyboru, po prostu musza zapier...ać na 2 etaty, bo nic nie dostali od rodziców, nie mają oszczędności wielkich a chcą zapewnić jakieś godziwe warunki życia swoim dzieciom. I to jest jakieś poświecenie, które można usprawiedliwić, ale też do czasu. Ty nie musisz tyle pracować, aby utrzymać rodzinę, bo żyje wam się luksusowo.
I tu ją rozumiem, że mówi - wystarczy, nie potrzeba nam więcej pieniędzy do szczęścia, chcemy więcej Ciebie. A Ty wtedy, po namyśle stwierdzasz, ok, racja, bo też nie związałeś się z kobietą, żeby ją oglądać głownie w weekendy i też chcesz patrzeć jak Twoje dziecko dorasta, więc proponujesz dobre rozwiązanie problemu.  Pieniądze ze sprzedaży można w coś sensownego zainwestować i żyć jak pączki w maśle. Powinna być szczęśliwa, dlaczego nie jest?  Tego nie rozumiem. I jeszcze awantury robi? O co? Czego ona tak naprawdę chce? Skoro ona nie wie, Ty musisz wiedzieć, czego Ty chcesz i być stanowczy. Inaczej oszalejesz.

hadvar napisał/a:

Mój brat twierdzi, że była taka od początku, była roszczeniowa, obrażalska i wiecznie nadąsana

Może brat ma rację, od początku widział więcej niż Ty, bo Ty patrzyłeś przez różowe okulary, jak każdy zakochany człowiek. Wtedy nie widzi się wad, tylko zalety.

5

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Potrzebuję oceny kogoś z zewnątrz, bo gdybym posłuchał brata lub kolegów to jeszcze dzisiaj powinienem się wyprowadzić.
Mam 38 lat, moja partnerka 34, mamy córkę 2,5 roku. Mniej więcej od 1,5 roku jest między nami coraz gorzej ale w ostatnich miesiącach staje się nie do wytrzymania. Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym. Prawda jest taka, że od poniedziałku do piątku rzeczywiście całymi dniami jestem poza domem, prowadzę firmę i z reguły z domu wychodzę około 6:30 a wracam około 20:30-21:00, ale weekendy praktycznie zawsze spędzamy razem, zabieram córkę na spacery, karmię, kąpie itd., staram się, żebyśmy przynajmniej raz w miesiącu we 3 gdzieś na weekend pojechali, ale tutaj też wystarczy telefon z pracy i awantura gotowa. Bo nie potrafię się odciąć, bo wiecznie praca (dodam, że nawet jeżeli są w weekend telefony firmowe to mówimy o 2-3 telefonach po max. 3-4 minuty każdy, więc moim zdaniem niczego to nie destabilizuje).

W weekend powiedziałem, że zastanawiam się nad sprzedażą firmy i powrotem na etat. Najpierw jak zwykle awantura a w niedzielę nawet słowem się nie odezwała. Awantura o to, że pieniądze szybko się skończą i spadnie nasz standard życia. A mówimy o sprzedaży za 5,5-6 mln zł. Nie wiem, może to ja jestem odklejony. Jasne, że można to wydać w kilka dni i grosza z tego nie będzie, ale można też żyć normalnie i nie martwić się o przyszłość, tym bardziej, że nasza sytuacja finansowa ogólnie wygląda bardzo dobrze, mamy dom bez kredytu, ja mam małe mieszkanie z czasów jeszcze zanim się poznaliśmy, ona też ma mieszkanie, które kupili jej rodzicie na studiach, mamy 2 w miarę nowe samochody i spore oszczędności. Sprzedaż firmy właściwie zabezpiecza nas do końca życia, tym bardziej, że mógłbym przecież pracować na etacie i dodatkowo zarabiać, tylko już na spokojnie, w normalnych godzinach i bez stresu. Moja partnerka też pracuje, tyle, że po macierzyńskim wróciła na 1/2 etatu.

Sam przed sobą już przyznaję, że jestem tym wszystkim wykończony i muszę coś zrobić bo zwariuję. Co bym nie zrobił zawsze jest źle, zamiast wsparcia wieczna krytyka. Dodam, że pomimo twierdzeń mojej partnerki to ja wybudowałem nasz dom (ja chodziłem po urzędach, ja załatwiałem pozwolenia, ja szukałem architektów i projektantów, ja sfinansowałem budowę i ja użerałem się z ekipami, które pracowały, więc ten rzekomy brak zaangażowania jest jak dla mnie śmieszny). Planowaliśmy i decydowaliśmy razem, ale ja finansowałem i ja "załatwiałem" temat w terenie. Pracować we własnym biznesie na pół gwizdka się nie da, nie odbierać telefonów się nie da a przekazanie zarządzania obcej osobie nie wchodzi w grę. Wiem, że dużo pracuję ale nie jestem z tym biznesem związany sentymentalnie, naprawdę mogę sprzedać swoje udziały za pieniądze, które pozwolą nam na wygodne funkcjonowanie do końca życia, ale jak się okazuje to też nie jest opcja satysfakcjonująca dla mojej partnerki. I zastanawiam się co mam zrobić? Dzisiaj skończyłem pracę, mogę wracać do domu ale totalnie nie mam chęci bo wiem jak będzie na miejscu a naprawdę nie mam już siły tego wysłuchiwać.

Mój brat twierdzi, że była taka od początku, była roszczeniowa, obrażalska i wiecznie nadąsana i jego zdaniem nie ma sensu tego ciągnąć na siłę. Moim zdaniem jeszcze ze 2 lata temu było normlanie. Zdarzały się oczywiście jakieś sprzeczki ale nie na taką skalę jak w ostatnim czasie. Najgorsze, że sam nie widzę wyjścia z tej sytuacji, nie chcę się rozstawać ale też nie wyobrażam sobie, że moje życie tak będzie zawsze wyglądało.

Co ja bym zrobiła? Wspólne ustalenie obowiązków, kto się czym zajmuje i za co jest odpowiedzialny - to odnośnie tego, że sam wszystko robiłeś - a następnie wspólnie rozliczanie. Partnerka też musi wiedzieć, za co ona będzie rozliczana. Potem jak coś już wypomni, to niech to robi tylko raz, a potem do tego nie wracacie, idziecie dalej. I wzajemnie ty mówisz, co ona zrobiła źle i co ci się w nie podoba. Spytaj czy z tego związku jest zadowolona, bo ciągle słyszysz narzekania, i co by zmieniła. I nawzajem powiedz jej o swoich działaniach i co ci w niej nie podoba.

6 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-07-22 08:25:50)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Jeżeli żona wymaga niemożliwego, to obawiam się, że nie da się sprawy załatwić rozmową.
Myślę, że ona powiela jakieś złe wzorce rodzinne. Ale to już Autor wie najlepiej. Z resztą jego brat widział od początku, że coś z nią jest nie tak.

7 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-07-22 09:48:31)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Legat napisał/a:

Jeżeli żona wymaga niemożliwego, to obawiam się, że nie da się sprawy załatwić rozmową.
Myślę, że ona powiela jakieś złe wzorce rodzinne. Ale to już Autor wie najlepiej. Z resztą jego brat widział od początku, że coś z nią jest nie tak.

Legat, jak możesz twierdzić, że z nią coś nie tak? Przecież na początku było im dobrze, dopiero potem coś się zadziało. A może przyczyna jest całkiem inna?

Zawsze uważałam, że do młodych rodzina nie powinna się wtrącać, a niestety autor opowiada bratu jak mu źle. Jakby zaczął mówić jak mu dobrze z żoną, to może nie byłoby awantur?

8

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Ogólnie moja partnerka nie jest złą osobą, po prostu dobija mnie fakt, że coraz częściej jest wiecznie niezadowolona, bez różnicy co bym nie zrobił, czego nie wymyślił i jakie rozwiązania zaproponował. Przykład z czerwca: zaproponowałem, żebyśmy polecieli we dwójkę do Portugalii na przedłużony weekend, córką miała się zająć moja mama, bilety kupione, hotel zarezerwowany, wszystko było dograne. Ale jak zaproponowałem to zaczęło się kręcenie nosem, że za krótko, że za daleko, że może z córką, ale przynajmniej na tydzień itd., gdzie dobrze wiedziała, że nie mogę lecieć na dłużej bo dogrywaliśmy umowę z nowym klientem i musiałem być na miejscu. Tym bardziej, że dłuższy urlop zaplanowaliśmy wspólnie na wrzesień. Po takich akcjach odechciewa mi się wszystkiego. Żeby to jeszcze było normalnie powiedziane: uważam, że teraz to nie jest dobry pomysł bo coś..., ale to nigdy tak nie wygląda, tylko zawsze moja wina, bo można na dłużej, bo w inne miejsce, bo zbyt wietrznie, bo za mokro, bo za sucho. Sam nie wiem jak z nią rozmawiać ale powoli zaczynam mieć dosyć. Spróbuję z terapią bo sam nic już nie wymyślę. Chociaż nie jestem pewny czy się zgodzi bo wiele razy próbowałem rozmawiać i jak widać bez efektów.

9 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-07-22 10:09:21)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

A rozmawialiście nad formalizacją związku? Może ona by chciała w końcu być Twoją żoną a nie ciągle partnerką? Macie przecież dziecko, jesteście rodziną...Tylko samej niezręcznie jej ten temat poruszyć. Może stąd jej rozdrażnienie? Że nic w temacie nie działasz? I ona czuje się mało ważna. Raczej nie znam kobiet, które w tej sytuacji nie chciałyby ślubu. Zaraz ktoś napisze, że ślub nie gwarantuje szczęścia, jasne, że nie, ale jest ważną deklaracją i jednak systematyzuje dużo spraw i zabezpiecza sprawy rodziny, ułatwia życie. Konkubinat komplikuje wiele rzeczy. Jeśli tematu nie poruszałeś to pomyśl nad tym, czy tu nie leży przyczyna...

10

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Ogólnie moja partnerka nie jest złą osobą, po prostu dobija mnie fakt, że coraz częściej jest wiecznie niezadowolona, bez różnicy co bym nie zrobił, czego nie wymyślił i jakie rozwiązania zaproponował. Przykład z czerwca: zaproponowałem, żebyśmy polecieli we dwójkę do Portugalii na przedłużony weekend, córką miała się zająć moja mama, bilety kupione, hotel zarezerwowany, wszystko było dograne. Ale jak zaproponowałem to zaczęło się kręcenie nosem, że za krótko, że za daleko, że może z córką, ale przynajmniej na tydzień itd., gdzie dobrze wiedziała, że nie mogę lecieć na dłużej bo dogrywaliśmy umowę z nowym klientem i musiałem być na miejscu. Tym bardziej, że dłuższy urlop zaplanowaliśmy wspólnie na wrzesień. Po takich akcjach odechciewa mi się wszystkiego. Żeby to jeszcze było normalnie powiedziane: uważam, że teraz to nie jest dobry pomysł bo coś..., ale to nigdy tak nie wygląda, tylko zawsze moja wina, bo można na dłużej, bo w inne miejsce, bo zbyt wietrznie, bo za mokro, bo za sucho. Sam nie wiem jak z nią rozmawiać ale powoli zaczynam mieć dosyć. Spróbuję z terapią bo sam nic już nie wymyślę. Chociaż nie jestem pewny czy się zgodzi bo wiele razy próbowałem rozmawiać i jak widać bez efektów.

No, to nie proponuj i nie wymyślaj, niech sama myśli. Niech sama załatwia. Albo się podzielcie rolami co kto ogarnia i kiedy i tych umów się trzymaj. A potem nie ma, że za sucho albo za mokro.

11 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-07-22 10:28:28)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Tamiraa napisał/a:
hadvar napisał/a:

Ogólnie moja partnerka nie jest złą osobą, po prostu dobija mnie fakt, że coraz częściej jest wiecznie niezadowolona, bez różnicy co bym nie zrobił, czego nie wymyślił i jakie rozwiązania zaproponował. Przykład z czerwca: zaproponowałem, żebyśmy polecieli we dwójkę do Portugalii na przedłużony weekend, córką miała się zająć moja mama, bilety kupione, hotel zarezerwowany, wszystko było dograne. Ale jak zaproponowałem to zaczęło się kręcenie nosem, że za krótko, że za daleko, że może z córką, ale przynajmniej na tydzień itd., gdzie dobrze wiedziała, że nie mogę lecieć na dłużej bo dogrywaliśmy umowę z nowym klientem i musiałem być na miejscu. Tym bardziej, że dłuższy urlop zaplanowaliśmy wspólnie na wrzesień. Po takich akcjach odechciewa mi się wszystkiego. Żeby to jeszcze było normalnie powiedziane: uważam, że teraz to nie jest dobry pomysł bo coś..., ale to nigdy tak nie wygląda, tylko zawsze moja wina, bo można na dłużej, bo w inne miejsce, bo zbyt wietrznie, bo za mokro, bo za sucho. Sam nie wiem jak z nią rozmawiać ale powoli zaczynam mieć dosyć. Spróbuję z terapią bo sam nic już nie wymyślę. Chociaż nie jestem pewny czy się zgodzi bo wiele razy próbowałem rozmawiać i jak widać bez efektów.

No, to nie proponuj i nie wymyślaj, niech sama myśli. Niech sama załatwia. Albo się podzielcie rolami co kto ogarnia i kiedy i tych umów się trzymaj. A potem nie ma, że za sucho albo za mokro.

Dokładnie, zarezerwowałeś, kupiłeś…potem ona kręci nosem, najpierw trzeba było chociaż uzgodnić, a dopiero działać jak już chciałeś koniecznie mieć inicjatywę.

12

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Tak się jeszcze zastanawiam, bo nic nie piszesz o tym jak ona widzi rozwiązanie waszego problemu egzystencjalnego, dlaczego całe dnie musisz siedzieć w pracy?
W obecnych czasach szef może załatwiać wiele spraw zdalnie, bo to tak trochę wygląda jakbyś uciekał coraz bardziej w pracę.
Tak mi się wydaje, że wszystko robisz i wiesz najlepiej dlatego nie możecie się dogadać.

13

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
wieka napisał/a:

W obecnych czasach szef może załatwiać wiele spraw zdalnie, bo to tak trochę wygląda jakbyś uciekał coraz bardziej w pracę.

Tak po prostu wyglądają realia prowadzenia firmy w PL.

14 Ostatnio edytowany przez madoja (2025-07-22 11:05:30)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Ehhh... Kobiety... Niektóre chcą żeby facet zarabiał duże pieniądze ale też chcą żeby siedział w domu.
Czy ona naprawdę nie rozumie że raczej nie da się tego pogodzić? Każda zamożna osoba jaką znam (o ile nie ma pieniędzy np. po rodzicach)- naprawdę zapierdala.

I jak ona może gardzić 6 milionami zł?

Przykro mi że to powiem ale to roszczeniowa, kapryśna i wiecznie niezadowolona księżniczka.
Nigdy, przenigdy jej nie zadowolisz.

Nawet brat mówi, że ona była taka od początku.

Uwierz, jest wiele kobiet które byłyby wdzięczne, które by Cię żałowały że wracasz zmęczony. I zamiast się awanturować, przytulałyby Cię do cycka i głaskałyby Cię po włosach. smile

Skoro ona pracuje na pół etatu, a Ty pracujesz po 15 godzin dziennie, to jest logiczne, że to ona powinna przejąć większość obowiązków domowych. W weekendy faktycznie powinniście zajmować się domem i dzieckiem wspólnie.

Moja rada. Oddaj kiedyś dziecko do mamy na 1 noc. Usiądź z żoną przy winku i zupełnie na spokojnie powiedz co Ci leży na sercu. Bez krzyków i obwiniania. Spokojnie, czułym głosem powiedz że ją kochasz, ale czujesz się niedoceniony. I tak - powiedz że czasami rozważasz rozstanie.
Jeśli nawet wtedy, podczas intymnych chwil we dwoje gdy powiesz jej co czujesz, zrobi awanturę - chyba nie powinieneś się z nią dłużej męczyć.

15

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

A ja się zgodzę z wieką. Ona może faktycznie nie rozumieć, że jeżeli chce się mieć pieniądze, to odbywa się to często kosztem życia rodzinnego i trzeba na te pieniądze ciężko popracować. Zamiast coś zorganizować woli sobie ponarzekać, że źle zorganizowane.
Każda rozmowa może zakończyć się kłótnią, bo ona odbierze to jako atak.
Na początek ja dałbym jej wolną rękę w zorganizowaniu jakiegoś wyjazdu. Niech zobaczy, że to nie jest takie proste.

16

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

A ja się nie zgodzę z tym, że ona nie rozumie… Myślę, że autor wszystkiego nie pisze. Bo chyba głupia nie jest. To, że jej się nic nie podoba musi mieć jakieś podłoże.
Symptomatyczne jest to, że autor nie pisze o tym jak ona widzi ten problem i jego rozwiązanie.

17

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Dobrze, że partnerka, a nie żona, bo mogłoby być bardzo kosztownie.

Ona robi awantury, bo chce wymusić zmianę, ale nie chce dojść do kompromisu (chce i kasę i ciebie).
Jak wygląda życie u jej rodziców? Takie schematy powiela się z otoczenia.
Nie łudź się, że wcześniej taka nie była.

18

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Moze ona chce abys sprzedal firme ale nie teraz tylko po slubie bez rozdzielnosci majatkowej smile

19

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Potrzebuję oceny kogoś z zewnątrz,

Albo jest ona, jak brat mówi, nie do życia albo wymaga więcej czułości, a twój język to język czynu nie fiubździu i dlatego się nie dogadujecie.

20 Ostatnio edytowany przez Farmer (2025-07-22 22:12:07)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Samba napisał/a:

Albo jest ona, jak brat mówi, nie do życia albo wymaga więcej czułości, a twój język to język czynu nie fiubździu i dlatego się nie dogadujecie.

Nawet gdy jest inny "język" to są inne, to dąży się do kompromisu, a nie do starcia.

21

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym.

Ja proponuję zatrzymać się tu dłużej, by móc przemyśleć, że Ona nie ma innych zarzutów,
ale może nie umie powiedzieć wprost, że zaniedbujesz tak ważną sferę życiową jaką jest
pożycie intymne.
Wracasz bardzo późno, zmęczony, głowa napakowana myślami o firmie, a kobieta leży
i czeka na przytulenie, czułość, miłe słowa i po prostu na seks.
Awantury nie rozwiążą, a zamotają bardziej problem.
Ktoś już napisał o kolacji, rozmowie przy lampce wina, a stwożenie ciepłego klimatu
ułatwia rozwiązać problemy.
Spotkanie z psychologiem jest dobrym pomysłem.

22

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Czytam to i nie wierzę po prostu nie wierzę że są tak roszczeniowe kobiety. Nigdy nie spotykałam się żeby kobieta była roszczeniowa.

23

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Za dobry dla niej jesteś. Nie szanuje Ciebie i tego co wnosisz w Wasze życie.  Musisz jej pomóc dostrzec co się zmieni jak Ciebie nie będzie w jej życiu.  Inaczej nic się nie zmieni.

24

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Dziękuję za pochylenie się nad tematem i opinie. Odniosę się krótko do kilku kwestii.

Solaris napisał/a:

A rozmawialiście nad formalizacją związku? Może ona by chciała w końcu być Twoją żoną a nie ciągle partnerką?

Rozmawialiśmy kilka lat temu na początku znajomości, ja od razu zadeklarowałem, że nie planuję brać ślubu, moja partnerka stwierdziła, że nigdy nie wykluczała tej kwestii tak kategorycznie jak ja, ale ogólnie nie ma to dla niej większego znaczenia i nigdy do tematu nie wracaliśmy. Zresztą nie sądzę, żeby w naszej sytuacji to cokolwiek zmieniło, zwłaszcza, że jak widać ani jej ani tym bardziej mi na tym nie zależy, temat nie pojawił się od przeszło 6 lat i pewnie się nie pojawi,

Tamiraa napisał/a:

No, to nie proponuj i nie wymyślaj, niech sama myśli. Niech sama załatwia. Albo się podzielcie rolami co kto ogarnia i kiedy i tych umów się trzymaj. A potem nie ma, że za sucho albo za mokro.

Ale te role są rozdzielone właściwie od narodzin córki, jeżeli mnie przez większość dnia nie ma a moja partnerka najpierw była na macierzyńskim a obecnie pracuje na 1/2 etatu to ciężko oczekiwać, że ja będę się zajmował córką w ciągu dnia w takiej samej części jak partnerka  skoro mnie nie ma w domu. I przy utrzymaniu obecnego poziomu dochodów nie widzę możliwości zmiany tego stanu rzeczy, ewentualnie moja partnerka mogłaby zrezygnować z pracy żeby mieć więcej czasu ale nie chciała tego robić i rozumiem to. Zaproponowałem, że zatrudnimy panią, która raz czy dwa razy w tygodniu przyjdzie i posprząta ale się nie zgodziła. Nic innego nie wymyślę.


wieka napisał/a:

Dokładnie, zarezerwowałeś, kupiłeś…potem ona kręci nosem, najpierw trzeba było chociaż uzgodnić, a dopiero działać jak już chciałeś koniecznie mieć inicjatywę.


To miała być niespodzianka, więc trudno żebym wcześniej to uzgadniał. Zresztą nie chodzi mi o bilety czy rezerwacje tylko o podejście. Rozumiem, że mogła nie mieć ochoty, miała inne oczekiwania, inny pomysł, ale zamiast spróbować docenić i grzecznie podziękować, wyjaśnić w kilku słowach dlaczego to zły pomysł to robi się z takich rzeczy kolejna kłótnia.


wieka napisał/a:

Tak się jeszcze zastanawiam, bo nic nie piszesz o tym jak ona widzi rozwiązanie waszego problemu egzystencjalnego, dlaczego całe dnie musisz siedzieć w pracy?
W obecnych czasach szef może załatwiać wiele spraw zdalnie, bo to tak trochę wygląda jakbyś uciekał coraz bardziej w pracę.
Tak mi się wydaje, że wszystko robisz i wiesz najlepiej dlatego nie możecie się dogadać.

wieka napisał/a:

Symptomatyczne jest to, że autor nie pisze o tym jak ona widzi ten problem i jego rozwiązanie.

Ale w tym jest cały problem, że nie widzi rozwiązania problemu. Zastanawiam się czy ona sama wie czego chce. W temacie firmy nie chcę się wdawać w szczegóły, pod kątem biznesowym funkcjonuje to optymalnie, jeżeli ten poziom ma być utrzymany to praca zdalna nie wchodzi w grę, a jeżeli ma funkcjonować na pół gwizdka to lepiej sprzedać za dobre pieniądze w czasie gdy jest optymalnie. Tym bardziej, że już niezależnie od moich relacji rodzinnych coraz częściej zastanawiam się nad spieniężeniem biznesu, może mam kryzys wieku średniego, może brak ambicji, ale nie sądzę, żebym za kolejne 20-30 lat żałował, że nie pracowałem więcej, że nie zarobiłem kilku dodatkowych milionów, że nie kupiłem droższego samochodu. Poświęciłem na ten biznes ostatnie 12 lat, kosztowało mnie to bardzo dużo wyrzeczeń, pracy, stresu i czasu, uważam, że doszedłem do miejsca pełnej niezależności finansowe, nie mamy kredytów, za to mamy ładny dom i sporo oszczędności plus nie najgorsze pieniądze z ewentualnej sprzedaży firmy. Sam nie wiem, może jestem po prostu zmęczony tym wszystkim, ale życie ma się tylko jedno i coraz częściej sam sobie zadaję pytanie czy poświęcanie tego życia dla pracy ma sens.


cisza to ja napisał/a:

ale może nie umie powiedzieć wprost, że zaniedbujesz tak ważną sferę życiową jaką jest pożycie intymne.

Nie zaniedbuję, tutaj zazwyczaj jest naprawdę ok. Zdarzają się kiepskie momenty jak się poważnie nakręci ale szybko wraca do normy. Tym bardziej, że partnerka sama często inicjuje zbliżenia, więc w tej kwestii powodów do narzekania nie mam. I gdyby regularnie nie suszyła mi głowy o wszystko inne i nie wymagała niemożliwego to byłoby super.

25 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-07-23 08:59:48)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:

Za dobry dla niej jesteś. Nie szanuje Ciebie i tego co wnosisz w Wasze życie.  Musisz jej pomóc dostrzec co się zmieni jak Ciebie nie będzie w jej życiu.  Inaczej nic się nie zmieni.

Ale postaw się w jej sytuacji. Wszystko w życiu dostawała. Mieszkanie od rodziców. Dom od męża. Mąż robi jej niespodzianki w postaci wycieczki. Co jej pozostało, żeby mieć przynajmniej iluzoryczną sprawczość? Chyba tylko narzekanie i wszczynanie kłótni.

26

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Dziękuję za pochylenie się nad tematem i opinie. Odniosę się krótko do kilku kwestii.



Tamiraa napisał/a:

No, to nie proponuj i nie wymyślaj, niech sama myśli. Niech sama załatwia. Albo się podzielcie rolami co kto ogarnia i kiedy i tych umów się trzymaj. A potem nie ma, że za sucho albo za mokro.

Ale te role są rozdzielone właściwie od narodzin córki, jeżeli mnie przez większość dnia nie ma a moja partnerka najpierw była na macierzyńskim a obecnie pracuje na 1/2 etatu to ciężko oczekiwać, że ja będę się zajmował córką w ciągu dnia w takiej samej części jak partnerka  skoro mnie nie ma w domu. I przy utrzymaniu obecnego poziomu dochodów nie widzę możliwości zmiany tego stanu rzeczy, ewentualnie moja partnerka mogłaby zrezygnować z pracy żeby mieć więcej czasu ale nie chciała tego robić i rozumiem to. Zaproponowałem, że zatrudnimy panią, która raz czy dwa razy w tygodniu przyjdzie i posprząta ale się nie zgodziła. Nic innego nie wymyślę.

Jeśli to miała być jednorazowa niespodzianka z wyjazdem, to rzeczywiście mogło chodzić o pieniądze, tym bardziej, że urlop troche później. Mogło być tak, że w tym czasie twoja partnerka mogła mieć inne plany, przecież się nie widzicie nieraz całymi dniami (tak zrozumiałam).Owszem, mogłaby podziękować za poświęconą energię i czas (mowa o tym wyjeździe) i partnerce o tym powiedz. Następnym razem może partnerka zorganizować wyjazd, co stoi na przeszkodzie?

27

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Nie każdy lubi niespodzianki, a tym bardziej jak się tak robi to trzeba trafić w gust, a to jest trudne. Dla mnie prezenty są uszczęśliwianiem na siłę, choć dla niektórych liczy się tylko prezent, aby był. Dlatego jak już chciałeś zrobić taką niespodziankę, to dużo wcześniej trzeba było rozmawiać o jej
marzeniach podróżniczych, wtedy byś wiedział wcześniej, że z tego prezentu się ucieszy.
Rozumiem, że to był przykład, bo generalnie trudno jej dogodzić.

28

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:

Za dobry dla niej jesteś. Nie szanuje Ciebie i tego co wnosisz w Wasze życie.  Musisz jej pomóc dostrzec co się zmieni jak Ciebie nie będzie w jej życiu.  Inaczej nic się nie zmieni.

I to jest jedyne rozwiązanie.

29

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

No ale to pokazuje jaka jest sytuacja w tym związku. Ona mu awantury, on jej niespodzianki w postaci np. wycieczki. smile

30

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:

Za dobry dla niej jesteś. Nie szanuje Ciebie i tego co wnosisz w Wasze życie.  Musisz jej pomóc dostrzec co się zmieni jak Ciebie nie będzie w jej życiu.  Inaczej nic się nie zmieni.

Może masz rację, tylko to takie postawienie sprawy na ostrzu noża. A ja bym raczej chciał jasno zdefiniować problem i znaleźć rozwiązanie. Tym bardziej, że jak pisałem wcześniej, niezależnie od kwestii rodzinnych rozważałbym sprzedanie firmy, sam dla siebie, dla swojego spokoju, czasu i przyszłego życia.

Tamiraa napisał/a:

Jeśli to miała być jednorazowa niespodzianka z wyjazdem, to rzeczywiście mogło chodzić o pieniądze, tym bardziej, że urlop troche później. Mogło być tak, że w tym czasie twoja partnerka mogła mieć inne plany, przecież się nie widzicie nieraz całymi dniami (tak zrozumiałam).Owszem, mogłaby podziękować za poświęconą energię i czas (mowa o tym wyjeździe) i partnerce o tym powiedz. Następnym razem może partnerka zorganizować wyjazd, co stoi na przeszkodzie?

Nie rozumiem. Ten wyjazd do tylko weekendowy wyjazd, nic więcej, nie kosztował majątku i nie miał żadnego wpływu na nasz budżet, nie wymagał żadnych wyrzeczeń więc moim zdaniem pieniądze nie mają tutaj nic do rzeczy. Zazwyczaj wyjazdy planujemy wspólnie, teraz chciałem zrobić wydawało się miłą niespodziankę i skończyło się jak się skończyło.


wieka napisał/a:

Nie każdy lubi niespodzianki, a tym bardziej jak się tak robi to trzeba trafić w gust, a to jest trudne. Dla mnie prezenty są uszczęśliwianiem na siłę, choć dla niektórych liczy się tylko prezent, aby był. Dlatego jak już chciałeś zrobić taką niespodziankę, to dużo wcześniej trzeba było rozmawiać o jej
marzeniach podróżniczych, wtedy byś wiedział wcześniej, że z tego prezentu się ucieszy.
Rozumiem, że to był przykład, bo generalnie trudno jej dogodzić.

Ale my się nie znamy od wczoraj, jeszcze zanim pojawiła się córka często razem wyjeżdżaliśmy, w Portugalii też kilka razy byliśmy razem, mamy stamtąd wyjątkowo dobre wspomnienia więc chciałem do tego wrócić. Zresztą to nie ma większego znaczenia, tylko krótki wyjazd, miała być miła odskocznia od dnia codziennego, przecież to nie wpływało w żaden istotny sposób na nasze życie. Bardziej chodzi mi o reakcję i mówiąc wprost niewdzięczność. Niewdzięczność nie za to, że poświęciłem czas i wszystko zaplanowałem, tylko całkowity brak choćby minimalnego dostrzeżenia starań. Naprawdę nie musiała jechać, chodziło tylko o to w jaki sposób odmówiła. Bo skoro z jednej strony słyszę, że się nie angażuję a kiedy planuję kilka dni we dwoje to okazuje się, że się źle angażuję.

31 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-07-23 12:45:45)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

To podejmij męską decyzję i sprzedaj firmę, tym bardziej jak to cię kosztuje dużo zdrowia i nie masz potrzeby zarabiania większych pieniędzy.
Poinformuj o tym partnerkę, że podjąłeś taką decyzję dla swojego dobra i dobra wspólnego, twoje niezdecydowanie, też działa na Twoją niekorzyść, nie musisz mieć zgody partnerki na taki ruch.
Nawet jak będzie miała coś przeciwko, to z czasem przekona się, że to działa na waszą korzyść.
Powiedz, że nie masz nawet innego wyjścia skoro ona ma wieczne pretensje o twój brak czasu dla was. Będziesz w porządku, a ona to zaakceptuje albo nie, jej wybór.

32 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-07-23 19:52:31)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:

Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym. Prawda jest taka, że od poniedziałku do piątku rzeczywiście całymi dniami jestem poza domem, prowadzę firmę i z reguły z domu wychodzę około 6:30 a wracam około 20:30-21:00, ale weekendy praktycznie zawsze spędzamy razem, zabieram córkę na spacery, karmię, kąpie itd., staram się, żebyśmy przynajmniej raz w miesiącu we 3 gdzieś na weekend pojechali, ale tutaj też wystarczy telefon z pracy i awantura gotowa. Bo nie potrafię się odciąć, bo wiecznie praca (dodam, że nawet jeżeli są w weekend telefony firmowe to mówimy o 2-3 telefonach po max. 3-4 minuty każdy, więc moim zdaniem niczego to nie destabilizuje).

A spytałeś ją jak ona się czuje, jak jej minął dzień? Mając małe dziecko jeszcze w tym wieku to na pewno oznacza przechodzić ciężki okres. W dodatku będąc bez pomocy. Ona sama nie tylko ogarnia połowę etatu, ale też dom i dziecko do tego. Jej też jest na pewno ciężko bez względu na jej charakter. Aha, z kim ona zostawia to dziecko skoro pracuje na pół etatu? Czy w tym wieku oddaje je do żłobka?

Tak nie wiem co ci poradzić, o sprzedaży firmy na razie bym nie myślała, jeśli ta dobrze prosperuje, tym bardziej o sprzedaży dla niepewnej co jak co kobiety. Z kobietą trzeba pogadać na poważnie, ale bez nerwów i uprzedzeń i zobaczyć jakie ona ma stanowisko.

33 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-07-23 21:29:14)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Samba napisał/a:
hadvar napisał/a:

Awantury są zawsze o to samo: nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym. Prawda jest taka, że od poniedziałku do piątku rzeczywiście całymi dniami jestem poza domem, prowadzę firmę i z reguły z domu wychodzę około 6:30 a wracam około 20:30-21:00, ale weekendy praktycznie zawsze spędzamy razem, zabieram córkę na spacery, karmię, kąpie itd., staram się, żebyśmy przynajmniej raz w miesiącu we 3 gdzieś na weekend pojechali, ale tutaj też wystarczy telefon z pracy i awantura gotowa. Bo nie potrafię się odciąć, bo wiecznie praca (dodam, że nawet jeżeli są w weekend telefony firmowe to mówimy o 2-3 telefonach po max. 3-4 minuty każdy, więc moim zdaniem niczego to nie destabilizuje).

A spytałeś ją jak ona się czuje, jak jej minął dzień? Mając małe dziecko jeszcze w tym wieku to na pewno oznacza przechodzić ciężki okres. W dodatku będąc bez pomocy. Ona sama nie tylko ogarnia połowę etatu, ale też dom i dziecko do tego. Jej też jest na pewno ciężko bez względu na jej charakter. Aha, z kim ona zostawia to dziecko skoro pracuje na pół etatu? Czy w tym wieku oddaje je do żłobka?

Tak nie wiem co ci poradzić, o sprzedaży firmy na razie bym nie myślała, jeśli ta dobrze prosperuje, tym bardziej o sprzedaży dla niepewnej co jak co kobiety. Z kobietą trzeba pogadać na poważnie, ale bez nerwów i uprzedzeń i zobaczyć jakie ona ma stanowisko.

Na pewno jest zarobiona. On tez. Proponował pomoc ale ona nie chce wiec ten....chyba nie jest jej ciezko skoro nie chce pomocy. Aaaa.  Nieee. Ona chce żeby on pomógł. Ale wtedy nie będzie firmy.  I umra z głodu.  I szukaj tu logiki.

34 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-07-23 21:41:38)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Bez przesady z tym zarobieniem, jedno dziecko, a co jakby miała trójkę albo czwórkę.
Nie potrafi zorganizować sobie chyba czasu skoro brakuje jej tego męża na co dzień, powinna się cieszyć, że ma kiedy od niego odpocząć, a mogłaby być sama z dzieckiem i wtedy by sobie poradziła? Księżniczkuje i tyle. Na jakąś nieogarniętą mi wygląda.

35 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-07-23 22:04:08)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
hadvar napisał/a:
Solaris napisał/a:

A rozmawialiście nad formalizacją związku? Może ona by chciała w końcu być Twoją żoną a nie ciągle partnerką?

Rozmawialiśmy kilka lat temu na początku znajomości, ja od razu zadeklarowałem, że nie planuję brać ślubu, moja partnerka stwierdziła, że nigdy nie wykluczała tej kwestii tak kategorycznie jak ja, ale ogólnie nie ma to dla niej większego znaczenia i nigdy do tematu nie wracaliśmy. Zresztą nie sądzę, żeby w naszej sytuacji to cokolwiek zmieniło, zwłaszcza, że jak widać ani jej ani tym bardziej mi na tym nie zależy, temat nie pojawił się od przeszło 6 lat i pewnie się nie pojawi,

Ale to było ponad 6 lat temu, to szmat czasu no i nie mieliście dziecka. Teraz jesteście rodziną na poważnie i optyka mogła jej się zmienić a nie podejmuje tematu, bo po pierwsze to od mężczyzny powinno wyjść, po drugie, pamięta jak kategorycznie deklarowałeś, że nie a ona nie wykluczała, więc ja bym nie była taka pewna, że dzisiaj jej się nie zmieniło. Naprawdę mało znam kobiet, które, gdy decydują się założyć rodzinę to nie zależy im na ślubie. Bycie konkubiną mało którą zadowala.
Już nie wspominam o ograniczeniach prawnych związanych z nieformalnym związkiem.

wieka napisał/a:

Bez przesady z tym zarobieniem, jedno dziecko, a co jakby miała trójkę albo czwórkę.
Nie potrafi zorganizować sobie chyba czasu skoro brakuje jej tego męża na co dzień, powinna się cieszyć, że ma kiedy od niego odpocząć, a mogłaby być sama z dzieckiem i wtedy by sobie poradziła? Księżniczkuje i tyle. Na jakąś nieogarniętą mi wygląda.

Plus to, że może sobie wynająć panią do sprzątania i gotowania nawet, bo mają ten luksus a on przecież nie robi problemu, sam proponował. Niańkę zapewne też mają albo jakiś prywatny żłobek. Zarobione to były nasze babki z gromadką dzieci i bez tych wszystkich sprzętów agd, które dzisiaj robią większość roboty, wystarczy włożyć, wyjąć i gotowe wink.

36

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:

Ale to było ponad 6 lat temu, to szmat czasu no i nie mieliście dziecka. Teraz jesteście rodziną na poważnie i optyka mogła jej się zmienić a nie podejmuje tematu, bo po pierwsze to od mężczyzny powinno wyjść, po drugie, pamięta jak kategorycznie deklarowałeś, że nie a ona nie wykluczała, więc ja bym nie była taka pewna, że dzisiaj jej się nie zmieniło. Naprawdę mało znam kobiet, które, gdy decydują się założyć rodzinę to nie zależy im na ślubie. Bycie konkubiną mało którą zadowala.
Już nie wspominam o ograniczeniach prawnych związanych z nieformalnym związkiem.

No to też możliwe. W wersji "niech sie domysli" smile

37

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Wystarczy w necie poczytać jak dziewczyny przeżywają temat. "kiedy on mi się oświadczy" "ile mam czekać" "mamy dziecko a on dalej nie podejmuje tematu" itp. itd. Masa jest tego na rożnych babskich forach.

38

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:

Wystarczy w necie poczytać jak dziewczyny przeżywają temat. "kiedy on mi się oświadczy" "ile mam czekać" "mamy dziecko a on dalej nie podejmuje tematu" itp. itd. Masa jest tego na rożnych babskich forach.

A ona moze podjąć temat bo od 6 lat słowa nie powiedziała?

39

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Wiedziała na co się pisze, zachowuje się tak jako partnerka, jakby była żoną to strach pomyśleć wink

40

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Wystarczy w necie poczytać jak dziewczyny przeżywają temat. "kiedy on mi się oświadczy" "ile mam czekać" "mamy dziecko a on dalej nie podejmuje tematu" itp. itd. Masa jest tego na rożnych babskich forach.

A ona może podjąć temat bo od 6 lat słowa nie powiedziała?

Może nawet mu się oświadczyć wink ale z reguły to jest niezręczne dla kobiety pytać - kochanie, ożenisz się ze mną? Każda by chciała, żeby on wyszedł z inicjatywą a nie ona ma się prosić o coś, co chyba powinno być dalszym etapem, gdy ludzie są ze sobą na poważnie i decydują się na dziecko. Może jestem jakaś staroświecka, ale nie chciałabym żyć 6 lat z facetem, mieć z nim dziecko i ciągle być "partnerką". Partnerka brzmi mało poważnie.

41

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Ale to było ponad 6 lat temu, to szmat czasu no i nie mieliście dziecka. Teraz jesteście rodziną na poważnie i optyka mogła jej się zmienić a nie podejmuje tematu, bo po pierwsze to od mężczyzny powinno wyjść, po drugie, pamięta jak kategorycznie deklarowałeś, że nie a ona nie wykluczała, więc ja bym nie była taka pewna, że dzisiaj jej się nie zmieniło. Naprawdę mało znam kobiet, które, gdy decydują się założyć rodzinę to nie zależy im na ślubie. Bycie konkubiną mało którą zadowala.
Już nie wspominam o ograniczeniach prawnych związanych z nieformalnym związkiem.

No to też możliwe. W wersji "niech sie domysli" smile

Niestety dużo kobiet właśnie oczekuje, że facet się domyśli a oni często niedomyślni bardzo big_smile Podobnie jak z tymi nieśmiertelnymi kwiatkami bez okazji. Każdej miło, gdy czasem dostanie, ale żadna nie poprosi, wiadomo, bo to już nie to samo  wink

42 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-07-23 23:11:22)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

.

43

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Wystarczy w necie poczytać jak dziewczyny przeżywają temat. "kiedy on mi się oświadczy" "ile mam czekać" "mamy dziecko a on dalej nie podejmuje tematu" itp. itd. Masa jest tego na rożnych babskich forach.

A ona może podjąć temat bo od 6 lat słowa nie powiedziała?

Może nawet mu się oświadczyć wink ale z reguły to jest niezręczne dla kobiety pytać - kochanie, ożenisz się ze mną? Każda by chciała, żeby on wyszedł z inicjatywą a nie ona ma się prosić o coś, co chyba powinno być dalszym etapem, gdy ludzie są ze sobą na poważnie i decydują się na dziecko. Może jestem jakaś staroświecka, ale nie chciałabym żyć 6 lat z facetem, mieć z nim dziecko i ciągle być "partnerką". Partnerka brzmi mało poważnie.

To cały czas slynne domysl sie

No  to zrobmy porownanie

1. Bohater 1: wypruwa flaki od 12 lat żeby zbudować firmę (a teraz również zapewnić byt rodzinie). Jest gotow przejść na emeryturę żeby być aktywnym w życiu rodzinnym. W nagrodę jest najgorszym i wszytko robi źle. Totalny brak akceptacji i szacunku. Więc czuje sie jak bezwartosciowa szmata. Sytuacja dla niego malo komfortowa bo być wiecznie krytykowanym przez ukochana osobę to bolesna szpilka. Pomimo dyskomfortu podejmuje próbę rozmowy i naprawy sytuacji.

2. Bohater 2. Chciałby ślubu ale o tym nie powie.  Wybiera bierna agresję i wersję "domys sie". Jezdzi po facecie bo chce być zona. Nie powie słowa bonl to uwłacza jej godności (tak jak jemu uwłacza dyskusja o byciu zerem dla niej). Ale ona nie bedzie rozmawiac, nie będzie słuchać bedzie foszyc

Kto z 2 bohaterów jest dorosly? Taj jak piszesz. Niestety

44

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:

A ona może podjąć temat bo od 6 lat słowa nie powiedziała?

Może nawet mu się oświadczyć wink ale z reguły to jest niezręczne dla kobiety pytać - kochanie, ożenisz się ze mną? Każda by chciała, żeby on wyszedł z inicjatywą a nie ona ma się prosić o coś, co chyba powinno być dalszym etapem, gdy ludzie są ze sobą na poważnie i decydują się na dziecko. Może jestem jakaś staroświecka, ale nie chciałabym żyć 6 lat z facetem, mieć z nim dziecko i ciągle być "partnerką". Partnerka brzmi mało poważnie.

To cały czas slynne domysl sie

No  to zrobmy porownanie

1. Bohater 1: wypruwa flaki od 12 lat żeby zbudować firmę (a teraz również zapewnić byt rodzinie). Jest gotow przejść na emeryturę żeby być aktywnym w życiu rodzinnym. W nagrodę jest najgorszym i wszytko robi źle. Totalny brak akceptacji i szacunku. Więc czuje sie jak bezwartosciowa szmata. Sytuacja dla niego malo komfortowa bo być wiecznie krytykowanym przez ukochana osobę to bolesna szpilka. Pomimo dyskomfortu podejmuje próbę rozmowy i naprawy sytuacji.

2. Bohater 2. Chciałby ślubu ale o tym nie powie.  Wybiera bierna agresję i wersję "domys sie". Jezdzi po facecie bo chce być zona. Nie powie słowa bonl to uwłacza jej godności (tak jak jemu uwłacza dyskusja o byciu zerem dla niej). Ale ona nie bedzie rozmawiac, nie będzie słuchać bedzie foszyc

Kto z 2 bohaterów jest dorosly? Taj jak piszesz. Niestety

Teoretyzujemy tu sobie, bo nie wiemy czy ona faktycznie tego ślubu chce. Jest jednak taka opcja i ja jej nie wykluczam.
Jej zachowanie jest jednak głupie, niezależnie od powodu.
Awantury bo za mało go w domu? To się rozmawia. Napisałam gdzieś wcześniej o tym jak ja to widzę. Nie żadne fochy tylko normalna rozmowa. Ja bym wolała  mieć faceta w domu więcej, nie dlatego, żeby mi pomagał przy kąpaniu dziecka czy obieraniu warzyw na sałatkę, tylko zwyczajnie -  żeby się nim nacieszyć tongue bo to chyba normalne, że jak się ludzie kochają to nie chcą się tylko widywać w przelocie, ale dzielić życie i żeby tego czasu wspólnego było więcej a nie mniej. Poza tym też i z troski o niego bym wolała, żeby tyle nie pracował. Co mi po pieniądzach jak za 5 lat na zawał z przepracowania kipnie? Tym bardziej w sytuacji, gdy te pieniądze są i nie ma zmartwienia, więc po co tak harować?

Jak jej zachowanie wynika z jakiegoś wewnętrznego żalu i napięcia, że chciałaby ślubu, ale czeka, aż on sam wyjdzie z inicjatywą to nie polepsza to jej sytuacji, bo on sobie pomyśli - kurcze, teraz zołza taka to co po ślubie by było? big_smile Powinna inną strategię przybrać jak nie ma śmiałości w temacie postawić jasno sprawy. Jakieś aluzje może, że ładną suknie ślubną widziała big_smile Albo przełknąć ślinę i prosto z mostu powiedzieć - zmienilam zdanie, chcę być Twoją  żoną. Tylko teraz sobie wyobraź, jak ona się poczuje, gdy on jej powie - wymyśliłaś! Przecież od początku Ci mówiłem, że NIE! Usłyszec coś takiego? Żadna by nie chciała.

45

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Czekajcie... Babka robi non stop awantury, jest wiecznie niezadowolona, a facet ma już tak dość, że rozważa rozstanie, a Wy doradzacie ślub bo "może o to jej chodzi"?

Nie, nie o brak ślubu jej chodzi, skoro nie wspomniała o tym ani słowem.
Nie, ślub nie naprawi roszczeniowej postawy księżniczki.
Nie, nie powinien się jej oświadczać, a już zwłaszcza nie dlatego by strzelać w domysłach ("może o to jej chodzi?") .

46

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Po ślubie się zmieni. big_smile

47 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-07-24 10:31:16)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
madoja napisał/a:

Czekajcie... Babka robi non stop awantury, jest wiecznie niezadowolona, a facet ma już tak dość, że rozważa rozstanie, a Wy doradzacie ślub bo "może o to jej chodzi"?

Nie, nie o brak ślubu jej chodzi, skoro nie wspomniała o tym ani słowem.
Nie, ślub nie naprawi roszczeniowej postawy księżniczki.
Nie, nie powinien się jej oświadczać, a już zwłaszcza nie dlatego by strzelać w domysłach ("może o to jej chodzi?") .

Oczywiscie. W tej sytuacji byłaby to najglupsza decyzja świata smile

Nikt do tego nie namawia. Bawimy sie w zgadywanie o co jest foch smile

48

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Może nawet mu się oświadczyć wink ale z reguły to jest niezręczne dla kobiety pytać - kochanie, ożenisz się ze mną? Każda by chciała, żeby on wyszedł z inicjatywą a nie ona ma się prosić o coś, co chyba powinno być dalszym etapem, gdy ludzie są ze sobą na poważnie i decydują się na dziecko. Może jestem jakaś staroświecka, ale nie chciałabym żyć 6 lat z facetem, mieć z nim dziecko i ciągle być "partnerką". Partnerka brzmi mało poważnie.

To cały czas slynne domysl sie

No  to zrobmy porownanie

1. Bohater 1: wypruwa flaki od 12 lat żeby zbudować firmę (a teraz również zapewnić byt rodzinie). Jest gotow przejść na emeryturę żeby być aktywnym w życiu rodzinnym. W nagrodę jest najgorszym i wszytko robi źle. Totalny brak akceptacji i szacunku. Więc czuje sie jak bezwartosciowa szmata. Sytuacja dla niego malo komfortowa bo być wiecznie krytykowanym przez ukochana osobę to bolesna szpilka. Pomimo dyskomfortu podejmuje próbę rozmowy i naprawy sytuacji.

2. Bohater 2. Chciałby ślubu ale o tym nie powie.  Wybiera bierna agresję i wersję "domys sie". Jezdzi po facecie bo chce być zona. Nie powie słowa bonl to uwłacza jej godności (tak jak jemu uwłacza dyskusja o byciu zerem dla niej). Ale ona nie bedzie rozmawiac, nie będzie słuchać bedzie foszyc

Kto z 2 bohaterów jest dorosly? Taj jak piszesz. Niestety

Teoretyzujemy tu sobie, bo nie wiemy czy ona faktycznie tego ślubu chce. Jest jednak taka opcja i ja jej nie wykluczam.
Jej zachowanie jest jednak głupie, niezależnie od powodu.
Awantury bo za mało go w domu? To się rozmawia. Napisałam gdzieś wcześniej o tym jak ja to widzę. Nie żadne fochy tylko normalna rozmowa. Ja bym wolała  mieć faceta w domu więcej, nie dlatego, żeby mi pomagał przy kąpaniu dziecka czy obieraniu warzyw na sałatkę, tylko zwyczajnie -  żeby się nim nacieszyć tongue bo to chyba normalne, że jak się ludzie kochają to nie chcą się tylko widywać w przelocie, ale dzielić życie i żeby tego czasu wspólnego było więcej a nie mniej. Poza tym też i z troski o niego bym wolała, żeby tyle nie pracował. Co mi po pieniądzach jak za 5 lat na zawał z przepracowania kipnie? Tym bardziej w sytuacji, gdy te pieniądze są i nie ma zmartwienia, więc po co tak harować?

Jak jej zachowanie wynika z jakiegoś wewnętrznego żalu i napięcia, że chciałaby ślubu, ale czeka, aż on sam wyjdzie z inicjatywą to nie polepsza to jej sytuacji, bo on sobie pomyśli - kurcze, teraz zołza taka to co po ślubie by było? big_smile Powinna inną strategię przybrać jak nie ma śmiałości w temacie postawić jasno sprawy. Jakieś aluzje może, że ładną suknie ślubną widziała big_smile Albo przełknąć ślinę i prosto z mostu powiedzieć - zmienilam zdanie, chcę być Twoją  żoną. Tylko teraz sobie wyobraź, jak ona się poczuje, gdy on jej powie - wymyśliłaś! Przecież od początku Ci mówiłem, że NIE! Usłyszec coś takiego? Żadna by nie chciała.

Trudno wyczuć czy partnerka autora jest roszczeniowa  czy robi awantury o nic. Ja bym nie była taka pewna. To jest spojrzenie autora. Być może tak jest a może nie. faktem jest, że się nie potrafią dogadać, bo jego przeważnie nie ma w domu. Na dodatek brat jest jej wrogiem. Im więcej awantur z jej strony tym mniej  go w domu. Jeśli mają tworzyć rodzinę, to muszą pójść na kompromis. A teraz to jest  taki zamknięty krąg. Nie wierzę, że jak tylko autor przyjdzie  do domu, to z miejsca awantura. Tu pewnie chodzi o szczegóły, których autor nie dostrzega albo nie chce widzieć, bo uważa za drobnostki. Ona ma się godzić na nieobecność partnera i działać  sama, bo autor pilnuje firmy.  W zamian dostanie niespodziankę w postaci wyjazdu za granicę, a potem znów to samo. Zrozumiałam, że jakby tych awantur nie było, to byłoby super.  Czemu  te awantury są  ciągle? I o co tak naprawdę? (Tak zrozumiałam) Dlaczego jej tego nie powie, że ma dość? Gdzie tu jest drugie dno?

49

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Tamiraa, nikt tutaj nie jest pewny, gdybamy sobie o powodach, bo skąd mamy wiedzieć? Tego nie wie nawet sam autor wątku smile Z opisu wynika, że fajny z niego facet a ona taka nie za bardzo, a jaka jest prawda, nigdy się nie dowiemy.

Przecież stara się ją zadowolić, powiedział o pomyśle sprzedaży firmy, żeby więcej czasu być z nią w domu i też źle. Tak więc z jego strony jest jakaś chęć poprawy sytuacji a z jej nie widać. Tylko fochy ciągle, że go nie ma, że wycieczka jej się nie podoba, że to czy tamto. Większość by klaskała uszami z radości tongue gdyby facet sam z siebie zorganizował taką niespodziankę jak spontaniczny, romantyczny wypad za granicę, skąd mają sentymentalne wspomnienia, załatwił wszystko od a do zet, łącznie z opieką dla dziecka a ta wybrzydza tongue

50

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:

Tamiraa, nikt tutaj nie jest pewny, gdybamy sobie o powodach, bo skąd mamy wiedzieć? Tego nie wie nawet sam autor wątku smile Z opisu wynika, że fajny z niego facet a ona taka nie za bardzo, a jaka jest prawda, nigdy się nie dowiemy.

Przecież stara się ją zadowolić, powiedział o pomyśle sprzedaży firmy, żeby więcej czasu być z nią w domu i też źle. Tak więc z jego strony jest jakaś chęć poprawy sytuacji a z jej nie widać. Tylko fochy ciągle, że go nie ma, że wycieczka jej się nie podoba, że to czy tamto. Większość by klaskała uszami z radości tongue gdyby facet sam z siebie zorganizował taką niespodziankę jak spontaniczny, romantyczny wypad za granicę, skąd mają sentymentalne wspomnienia, załatwił wszystko od a do zet, łącznie z opieką dla dziecka a ta wybrzydza tongue

Nową żonę będąc przy kasie można sobie szybko załatwić.

A rozkręcenie nowej firmy to lata.

51

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Farmer napisał/a:

Nową żonę będąc przy kasie można sobie szybko załatwić.
A rozkręcenie nowej firmy to lata.

Ale o czym Ty piszesz? Po żonę nie idzie się do sklepu i nie wybiera z półki. Co za jakieś płytkie podejście do relacji. W ten sposób nigdy nie zbudujesz nic trwałego i głębokiego z drugim człowiekiem, jeśli uważasz, że w każdej chwili możesz go zastąpić kimś innym.

52

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:

Tamiraa,
Przecież stara się ją zadowolić, powiedział o pomyśle sprzedaży firmy, żeby więcej czasu być z nią w domu i też źle. Tak więc z jego strony jest jakaś chęć poprawy sytuacji a z jej nie widać. Tylko fochy ciągle, że go nie ma, że wycieczka jej się nie podoba, że to czy tamto. Większość by klaskała uszami z radości tongue gdyby facet sam z siebie zorganizował taką niespodziankę jak spontaniczny, romantyczny wypad za granicę, skąd mają sentymentalne wspomnienia, załatwił wszystko od a do zet, łącznie z opieką dla dziecka a ta wybrzydza tongue

Z autora to taki aniołek jest  big_smile

53

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Tamiraa napisał/a:


Z autora to taki aniołek jest  big_smile

Tego nie wiadomo, ale póki co, wygląda na spoko gościa. Niech posadzi przed kompa kobietę, przekonamy się jak to wygląda z jej strony wink

54

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:
Tamiraa napisał/a:


Z autora to taki aniołek jest  big_smile

Tego nie wiadomo, ale póki co, wygląda na spoko gościa. Niech posadzi przed kompa kobietę, przekonamy się jak to wygląda z jej strony wink

No, właśnie. Może być rzeczywiście roszczeniowa, a może jest tylko zazdrosna.

55

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Tamiraa napisał/a:
Solaris napisał/a:
Tamiraa napisał/a:


Z autora to taki aniołek jest  big_smile

Tego nie wiadomo, ale póki co, wygląda na spoko gościa. Niech posadzi przed kompa kobietę, przekonamy się jak to wygląda z jej strony wink

No, właśnie. Może być rzeczywiście roszczeniowa, a może jest tylko zazdrosna.

Zazdrosna o co?

56

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Solaris napisał/a:

Tego nie wiadomo, ale póki co, wygląda na spoko gościa. Niech posadzi przed kompa kobietę, przekonamy się jak to wygląda z jej strony wink

No, właśnie. Może być rzeczywiście roszczeniowa, a może jest tylko zazdrosna.

Zazdrosna o co?

Może o autora? Przecież nie ma go w  domu?

57

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

No, właśnie. Może być rzeczywiście roszczeniowa, a może jest tylko zazdrosna.

Zazdrosna o co?

Może o autora? Przecież nie ma go w  domu?

Może i tak. Ale przecież jej jedno słowo i będzie w domu na okraglo

58

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Tamiraa napisał/a:
Solaris napisał/a:
Tamiraa napisał/a:


Z autora to taki aniołek jest  big_smile

Tego nie wiadomo, ale póki co, wygląda na spoko gościa. Niech posadzi przed kompa kobietę, przekonamy się jak to wygląda z jej strony wink

No, właśnie. Może być rzeczywiście roszczeniowa, a może jest tylko zazdrosna.

Że niby podejrzewa, że kochankę ma? W sumie może to być też powód... Wykombinowała, że całe dnie go nie ma, to wiadomo, co tam wyrabia? Może z jakąś...negocjuje kontrakt big_smile

59

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:
Farmer napisał/a:

Nową żonę będąc przy kasie można sobie szybko załatwić.
A rozkręcenie nowej firmy to lata.

Ale o czym Ty piszesz? Po żonę nie idzie się do sklepu i nie wybiera z półki. Co za jakieś płytkie podejście do relacji. W ten sposób nigdy nie zbudujesz nic trwałego i głębokiego z drugim człowiekiem, jeśli uważasz, że w każdej chwili możesz go zastąpić kimś innym.

jesteś tak uroczo naiwna

60

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Farmer napisał/a:
Solaris napisał/a:
Farmer napisał/a:

Nową żonę będąc przy kasie można sobie szybko załatwić.
A rozkręcenie nowej firmy to lata.

Ale o czym Ty piszesz? Po żonę nie idzie się do sklepu i nie wybiera z półki. Co za jakieś płytkie podejście do relacji. W ten sposób nigdy nie zbudujesz nic trwałego i głębokiego z drugim człowiekiem, jeśli uważasz, że w każdej chwili możesz go zastąpić kimś innym.

jesteś tak uroczo naiwna

Wolę być naiwna niż mieć takie cyniczne podejście jak Ty smile

61

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Solaris napisał/a:

Wolę być naiwna niż mieć takie cyniczne podejście jak Ty smile

kilka lekcji życiowych i naiwność przejdzie

62

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Farmer napisał/a:
Solaris napisał/a:

Wolę być naiwna niż mieć takie cyniczne podejście jak Ty smile

kilka lekcji życiowych i naiwność przejdzie

Z tego samego doswiadczenia mozna wyciagnac rozne "lekcje".
Jeden czlowiek po nieudanej relacji z kobieta dojdzie do wniosku, ze mial zbyt malo wiedzy i poswiecil zbyt malo energii na wybor osoby do zwiazku.
Drugi stwierdzi, ze wszystkie kobiety sa takie jak ta poprzednia i trzeba miec duzo kasy aby je zmieniac gdy sie "popsuja".

63

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
JohnyBravo777 napisał/a:
Farmer napisał/a:
Solaris napisał/a:

Wolę być naiwna niż mieć takie cyniczne podejście jak Ty smile

kilka lekcji życiowych i naiwność przejdzie

Z tego samego doswiadczenia mozna wyciagnac rozne "lekcje".
Jeden czlowiek po nieudanej relacji z kobieta dojdzie do wniosku, ze mial zbyt malo wiedzy i poswiecil zbyt malo energii na wybor osoby do zwiazku.
Drugi stwierdzi, ze wszystkie kobiety sa takie jak ta poprzednia i trzeba miec duzo kasy aby je zmieniac gdy sie "popsuja".

O właśnie, dokladnie tak.

64 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-07-25 14:45:18)

Odp: Awantury o pieniądze/pracę

Ale nie rób z nas debili. Laska ci powiedziała co jest problemem: "nie angażuje się w życie rodzinne, nie pomagam przy dziecku, nie interesuje sią nią, domem i w ogóle niczym."

Tak na szybko możesz:
jeść z nią obiad w domu w ciągu dnia
poszukac wspólnika, żeby jednak wracać do domu ok 18
zatrudnić dla niej nianie, sprzątaczki, najlepiej żeby codziennie był ktoś w domu poza nią-żeby nie czuła się samotna
pójść na kurs MBA czy coś, bo mocny januszexowy vibe czuje

Generalnie to nie wierzę, że jesteż zadowolony siedząc w pracy 14 godzin + w weekend jesteś pod telefonem. Nie można być aż tak złym menagerem i jeszcze być z tego dumnym i że żona nie docenia. Opisujesz styl życia magazyniera, albo kuriera in post i płaczesz że ktoś poza tobą widzi wady. Co to za branża?

Propsy za to że pozwalasz bratu obrażać swoją własna "żonę" i matke twojego dziecka i że może o niej mówić co chce pod pretekstem udzielania porad wink Rozumiem że żona brata też spędza 14 godzin w pracy i ma milionowy biznes, kiedy on siedzi w domu z bobasem? Czy tak sobie fantazjuje jedynie jak ona się czuje?

65

Odp: Awantury o pieniądze/pracę
Bert44 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Zazdrosna o co?

Może o autora? Przecież nie ma go w  domu?

Może i tak. Ale przecież jej jedno słowo i będzie w domu na okraglo

Chyba na odwrót.

Posty [ 1 do 65 z 102 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Awantury o pieniądze/pracę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024