Muqin napisał/a:Tamiraa napisał/a:Komu zależy na wykształceniu dziecka szuka dobrych nauczycieli, nic się nie zmieniło. Wygodnie dla rodziców nie posyłać dziecka do szkoły. Tok indywidualny to mniejsza i uboższa interakcja z rówieśnikami, która rzutuje nie tylko na dalszą edukację, ale i na układanie sobie późniejszego życia osobistego. Nikomu nie trzeba tłumaczyć.
W sumie ja się mogę domyślić (jeśli ten wątek jest aktualny i prawdziwy, bo teraz chyba w Zjednoczonym Królestwie trwają ferie świąteczne), że prawdziwą przyczyną zapału córki do tej edukacji mogą być rówieśnicy oraz sytuacja rodzinna. I to jestem w stanie zrozumieć.
Salomonko, na pewno nie wnioskowałabym indywidualną edukację dla dziecka, raczej dociekałabym przyczyn w szkole i wśród rówieśników. Ten trend, gdzie rodzice usiłują stawiać warunki nauczycielom trafił też do nas, ale to nie znaczy, że poddałabym się bez walki i zrezygnowałabym, w ogóle, ze szkoły dla dziecka.
Są przecież tacy rodzice tak bardzo zajęci sobą, że wszelkie problemy dzieci starają odpędzić jak natrętną muchę, nie przejmując się zbytnio.Szukanie dobrych nauczycieli zaś, paradoksalnie, bardziej kieruje w stronę...edukacji domowej
Bo w szkole wiadomo, zestaw nauczycieli jest dziecku odgórne przydzielany i na to rodzic żadnego wpływu nie ma. Na czymś tam się znam , widzę i wiem, że nauczyciel uczy źle, robi merytoryczne błędy, partaczy metodologię i co? - nie ruszę tego jako rodzic. Wersja "korepetytor nadrabia niedostatki edukacji w szkole" versus "wynajmuję dobrego nauczyciela, żeby w domu nauczył moje dziecko fizyki, której ja go od pewnego momentu już dobrze nauczyć nie jestem w stanie".
Wygodnie nie posyłać? W którym miejscu? Masz to dziecię do zagospodarowania w wersji full-time, nie ma tak, że ty do pracy, a dzieciak do szkoły i na ileś godzin przynajmniej formalnie jest zaopiekowany.
Uboższa i mniejsza interakcja z rówieśnikami? Zaiste, jak się rozezna środowisko, to z pewną częścią przydzielonych rówieśników lepiej, by dziecię się nie integrowało za bardzo. No nie da się ukryć, przy edukacji domowej przy dzieciach młodszych masz znacznie większy wpływ na wybór tych rówieśników do interakcji i wcale nie uważam, żeby to było złe. W szkole pakiet rówieśników jest dany odgórnie oraz dobrany losowo, wedle rejonizacji. Zerowy wpływ masz na to. Sądzisz, że jak dziecko doświadcza przemocy albo nawet tylko obserwuje bezkarną przemoc i widzi, że dorośli są bezradni i nic z tą przemocą nie robią to wnosi w dorosłe życie jakiś wielce wartościowy pakiet ułatwiający mu układanie życia osobistego? Że pakiet utrudniający wniesie to wiadomo, dorosłe ofiary przemocy rówieśniczej w szkole muszą urazy leczyć, po dzieciakach obserwujących też to nie spływa jak po gęsi woda, a jeszcze się może okazać ze akurat nasze dziecię do grupy stosujących przemoc dołączy, bo tak wykombinuje że mu będzie bezpiecznie. I z tej swojej decyzji wcale się rodzicom nie zwierzy...
Dociekałabyś przyczyn w szkole itd.. ćwiczyłaś kiedyś takie coś w praktyce? Teoria to teoria, życie to życie, a w tle własne dziecko i jego dobrostan. Jeśli dyrekcja jest ok to z zasady i szkoła jest wystarczająco dobra, żeby dziecko nie bało się do niej chodzić i temat edukacji domowej może się nie pojawić w wersji takiej, jak opisuje Julka. Jeśli zaś dyrekcja jest niewydolna to nie ma za bardzo sensu rozmawianie z tą dyrekcją.
Przy rejonizacji zmiana szkoły nie następuje z automatu i na życzenie rodzica.Muqin, poruszyłaś tu ważna kwestię. Co zrobić jak dziecko dołączy do grupy przemocowej. Piszesz o jedenastolatkach? Na pewno szukałabym innych metod niż pozostawienie dziecka w domu, gdzie nie ma co z czasem robić i ma do dyspozycji internet i gry. Być może zrobiłabym źle, nie wiem, wolałabym, żeby chodziło na jakieś zajęcia, może potrzebowałoby pomocy specjalisty.
Szukanie dobrych nauczycieli to także korepetycje. Czy dociekałam przyczyn w szkole? Tak, wiem o czym piszę. Nie wszędzie decydują znajomości i układy. Muqin, wiem, że jest rejonizacja i właśnie napisałam jak rodzice ten przepis omijają.To, co rodzice zrobią z tematem przemocy to ich decyzja. Czasem trzeba dziecku zmienić środowisko, a czasem zastosować inne metody. Poza tym u nas uczą nauczyciele nie rodzice, jeśli chodzi o indywidualny tok nauczania. Są też inne warunki, które muszą być spełnione w takiej sytuacji. W czasach kiedy rodzice mają sporo do powiedzenia tworzone są grupy rodziców, które, zdarza się, że dość prężnie działają.
Zainteresował mnie system oświaty w Zjednoczonym Królestwie i jak dużo rodziców decyduje się na edukację domową.
Bardzo dużo rodziców decyduje się nw edukację domowa ,a konkretnie to "As of the 2023/24 academic year, approximately 153,300 children in England were home-educated at some point, reflecting a notable increase from 126,100 in the previous year."