I pewnie się zgodze, ponieważ corka już od jakiegoś czasu coraz częściej skarży się na agresję ze strony innych starszych uczniow. Na początku to myślałam "e tam to jednorazowe, dzieciaki sa czasem takie wredne". No ,ale zauwazylam,ze to sie zdarza czesciej. Po za tym na facebooku czytam o tragedii jak 14 letnia Nina odebrala sobie życie, bo przesladowaly ja inne uczennice w szkole coraz wiecej dzieci popelnia samobojstwa glownie przez NIC nie robienie nauczycieli. Powiedzialam raz córce "idz powiedz nauczycielce" poszla powiedziala i od nauczycielki uslyszala "czy nie ma wazniejszych problemow". No NIE! Tak byc nie bedzie. Ja nie jestem osoba, ktora sie lubi awanturowac, a przede wszystkim nie bede sie cackac z rozmowami z nauczycielami, z dyrekcja, pozniej z rodzicami roznianczonych dzieciakow, którzy kto wie pewnie NIC swoim dzieciom nie zrobia z tego powodu. Ja po prostu od nastepnego roku szkolnego zaczne domowe nauczanie corki i na cale szczęście nie trzeba miec nawet studiow do tego skonczonych (tak czytalam na stronie urzedowej także to nie jest moj wymysl) I od nowego roku szkolnego zaczne domowe nauczanie corki. Wiem tylko,ze co jakis czas corka bedzie egzaminowana z tego co sie nauczyla. Natomiast bede duzo bardziej o nia spokojniejsza. Ja sama przeszlam duzo przemocy ze strony durnych chlopakow w szkole, wiec wiem jak to jest i jak czytam artykuly, ze jakies dziecko popelnilo samobojstwo przez przesladowania to mam wstret do tych bachorow i najlepiej bym ich powsadzala do poprawczaka, a następnie na 20 lat do wiezienia
1 2025-04-08 15:16:33 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-08 15:35:21)
Pewnie będziesz spokojniejsza i twoja córka bezpieczna
A dasz rade Julcia z nauczaniem córki ?
Właśnie wczoraj oglądałam dwa odcinki serialu "Dojrzewanie". Akcja rozgrywa się w angielskiej szkole. To, co tam jest pokazana, jak wyglądają relacje między uczniami, jest przerażające.
Z jednej strony córka straci kontakty z rówieśnikami, ale jeśli to mają być kontakty oparte na agresji i wyśmiewaniu, to niewiele straci.
Trudno coś doradzić, niemniej rozumiem Twoje zaniepokojenie.
Właśnie wczoraj oglądałam dwa odcinki serialu "Dojrzewanie". Akcja rozgrywa się w angielskiej szkole. To, co tam jest pokazana, jak wyglądają relacje między uczniami, jest przerażające.
Z jednej strony córka straci kontakty z rówieśnikami, ale jeśli to mają być kontakty oparte na agresji i wyśmiewaniu, to niewiele straci.
Trudno coś doradzić, niemniej rozumiem Twoje zaniepokojenie.
Ja tego serialu nie oglądam i może nawet to i lepiej tylko by mi ciśnienie podnosil ![]()
Też tak myślę. Corka ma kilka fajnych kolezanek, z którymi zawsze jest na przerwie w szkole. Też robię to że względów bezpieczeństwa już kilka razy była policja w szkole mojej córki,bo uczeń miał nóż, innym razem przyjechali do ciężkiego pobicia. Za bardzo niebezpiecznie jest w szkolach dla dzieci w nauczycielach tez nie ma co szukać pomocy, skoro nic nie robią z problemem. Tak jest teraz w prawie każdej szkole w Anglii w gimnazjum najgorszy wiek
5 2025-04-08 19:41:54 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-04-08 19:44:41)
Nikt po prostu nie sprawuje właściwej kontroli i nie panuje na tym. Od tych wszystkich przywilejów i dobrobytu jest to co jest.
Nikt po prostu nie sprawuje właściwej kontroli i nie panuje na tym. Od tych wszystkich przywilejów i dobrobytu jest to co jest.
Wszystko wina rządów to oni teraz decydują jak rodzice i nauczyciele powinni wychowywac dzieci. Teraz to jest tak,ze dzieci sie tak dra na rodzicow, ze rodzice musza ze wstydu okna zamykac,ale rodzic to nie moze nawet glosu o jeden decybel zwiekszyc, bo zaraz jest krytykowany "co za matka,ze krzyczy".
Właśnie wczoraj oglądałam dwa odcinki serialu "Dojrzewanie". Akcja rozgrywa się w angielskiej szkole. To, co tam jest pokazana, jak wyglądają relacje między uczniami, jest przerażające.
Zbieram się do obejrzenia tego serialu.
Ponoć bardzo dobry i mocny.
nikitaa napisał/a:Właśnie wczoraj oglądałam dwa odcinki serialu "Dojrzewanie". Akcja rozgrywa się w angielskiej szkole. To, co tam jest pokazana, jak wyglądają relacje między uczniami, jest przerażające.
Zbieram się do obejrzenia tego serialu.
Ponoć bardzo dobry i mocny.
Na mnie wywarł mocne wrażenie. Ciekawa jestem kolejnych odcinków, pewnie jutro oglądnę.
Polecono mi i też polecam ![]()
nikitaa napisał/a:Właśnie wczoraj oglądałam dwa odcinki serialu "Dojrzewanie". Akcja rozgrywa się w angielskiej szkole. To, co tam jest pokazana, jak wyglądają relacje między uczniami, jest przerażające.
Zbieram się do obejrzenia tego serialu.
Ponoć bardzo dobry i mocny.
Ja nie bede sobie cisnienia podnosic ![]()
Wlasnie przeczytalam na facebooku kobieta "latami starala się o dziecko, zmarla chwilę po porodzie w wieku 33 lat"
Co to nas uczy? Żeby nie narzekać, że czegoś nie możemy mieć tylko cieszyc się obecnym stanem jaki Pan Bóg dal. Widocznie Bóg wiedział, że ta kobieta może umrzeć po porodzie,więc uczynił jej problemy z zajsciem w ciaze, a ta na siłę latała, cudowala po in vitro niewiadomo co jeszcze no i się skończyło tragedią. Jeżeli czegoś lub kogoś nie możemy mieć to jest ku temu powód. Bóg wie najlepiej !
Do tego doszedł problem z nauczycielka angielskiego. Corka twierdzi "ze od dłuższego czasu ta nauczycielka czepia się jej za nic". Ostatnio musiała zostać 2 razy dłużej po szkole. Teraz nadchodzi każdy czwartek ona chce zostać w domu-no nie może zostać, bo będę mieć problemy w Anglii nie ma z tym żartów.
Ja jej mówię wogole się nawet nic nie odzywaj na angielskim nie pytana o zdanie,a córka do mnie "ze nie rozumiem, że ta nauczycielka zawsze się jej czepia nawet jak nic nie mówi na lekcjach". Sobie mysle moja corka jest w okresie buntu ,więc niewiem. Natomiast wczoraj zadzwoniła do mojej córki kolezanka i jej powiedziała o tej nauczycielce to wynika z tego,że ta nauczycielka faktycznie dzieci tam zle traktuje i daje im kary po szkole. Dlatego tym bardziej corka będzie mieć domowe nauczanie. Teraz wiele jest nauczycielek które myślą, że jak są na stanowisku to mają jakąś władze nad cudzymi dziecmi. Powiedziałam córce" ze musi do końca roku jeszcze wytrzymac" dużo już nie zostało, a jak nauczycielka angielskiego przegnie to pisze do dyrekcji szkoly
12 2025-04-10 10:01:35 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 10:02:33)
Yes, home education (also known as homeschooling) is legal in the UK.
Parents have the legal right to educate their children at home rather than sending them to school, as long as the education provided is “suitable” and “efficient” for the child’s age, ability, and any special educational needs.
Here are a few key points by country:
England and Wales: You do not need to be a qualified teacher, and you don’t have to follow the National Curriculum. If your child is already enrolled in a school, you must inform the school in writing if you plan to deregister them.
You can absolutely start home education right now, even in the middle of the school year — you don’t need to wait until the end of the academic year.
If your child is currently enrolled in a school:
In England, Wales, or Northern Ireland: You just need to send a written notice (email or letter) to the headteacher informing them that you're deregistering your child to home educate. The school must remove your child’s name from the register immediately.
teachers or schools cannot refuse your decision to home educate your child, as long as you follow the correct process.
Here’s how it works:
In England, Wales, or Northern Ireland:
If your child is enrolled in a mainstream school, once you send the deregistration letter, the school must remove your child from the register immediately.
The headteacher cannot say no or delay the process — it’s your legal right under Section 7 of the Education Act 1996.
They might ask why or offer support, but they cannot block your decision.
Tłumaczenie :
Tak, edukacja domowa jest legalna w Wielkiej Brytanii. Rodzice mają prawo do edukacji swoich dzieci w domu, zamiast posyłać je do szkoły, pod warunkiem, że zapewniana edukacja jest „odpowiednia” i „efektywna” dla wieku dziecka, jego zdolności i wszelkich specjalnych potrzeb edukacyjnych. Oto kilka kluczowych punktów według kraju: Anglia i Walia: Nie musisz być wykwalifikowanym nauczycielem i nie musisz przestrzegać krajowego programu nauczania. Jeśli Twoje dziecko jest już zapisane do szkoły, musisz poinformować szkołę na piśmie, jeśli planujesz je wyrejestrować. Możesz zdecydowanie rozpocząć edukację domową już teraz, nawet w środku roku szkolnego — nie musisz czekać do końca roku akademickiego. Jeśli Twoje dziecko jest obecnie zapisane do szkoły: W Anglii, Walii lub Irlandii Północnej: Wystarczy wysłać pisemne powiadomienie (e-mail lub list) do dyrektora szkoły, informując go, że wyrejestrowujesz swoje dziecko z edukacji domowej. Szkoła musi natychmiast usunąć nazwisko Twojego dziecka z rejestru. Nauczyciele lub szkoły nie mogą odmówić Ci podjęcia decyzji o edukacji domowej, o ile postępujesz zgodnie z prawidłową procedurą. Oto, jak to działa: W Anglii, Walii lub Irlandii Północnej: Jeśli Twoje dziecko jest zapisane do szkoły ogólnodostępnej, po wysłaniu listu o wyrejestrowaniu szkoła musi natychmiast usunąć Twoje dziecko z rejestru. Dyrektor szkoły nie może powiedzieć „nie” ani opóźnić procesu — jest to Twoje prawo na mocy sekcji 7 Ustawy o edukacji z 1996 r. Mogą zapytać o powód lub zaoferować wsparcie, ale nie mogą zablokować Twojej decyzji.
Ja to już zrobię w tej przerwie świątecznej Wielkanocnej zalatwie nie będę raczej czekać do końca roku szkolnego przez ten czas sytuacja może się pogorszyć dzieciaki, które dokuczaja i teraz problem z nauczycielka angielskiego. Do mnie już kilka razy pielęgniarka szkolna dzwoniła w każdy czwartek, że corka się źle czuje i jest u niej w gabinecie. Teraz sobie mysle,ze celowo to robiła, żeby tylko na lekcje nie iść do tej nauczycielki. Czytam.tez forum angielskiego dla rodziców i tam dużo kobiet pisze ,że edukuje swoje dzieci w domu i też piszą "ze maja porównanie edukacja zwykla a domowa, bo niektore właśnie tak mialy,ze dzieci chodzily bez problemów do podstawowki, a w gimnazjum zaczely sie problemy np.z przemoca itd i od gimnazjum ich dzieci mają edukacje domowa i jest o wiele lepiej
Oto co przeczytalam: Jedną z korzyści edukacji domowej jest możliwość dostosowania tempa nauki do indywidualnych potrzeb dziecka – może ono szybciej przyswajać materiał z ulubionych przedmiotów i poświęcać więcej czasu na te trudniejsze.
Inne korzyści to:
1. Większe bezpieczeństwo emocjonalne i fizyczne – dziecko uczy się w spokojnym, znanym środowisku, bez presji rówieśniczej, stresu szkolnego czy ryzyka przemocy.
2. Więcej czasu na rozwijanie pasji i zainteresowań – elastyczny plan dnia pozwala dziecku poświęcać więcej uwagi swoim hobby, sportom czy kreatywnym zajęciom.
3. Silniejsze więzi rodzinne – spędzanie więcej czasu razem sprzyja budowaniu relacji między dziećmi a rodzicami.
4.Indywidualne podejście do stylu uczenia się – rodzice mogą dostosować metody nauki do tego, jak dziecko najlepiej przyswaja wiedzę (np. wzrokowo, słuchowo, praktycznie).
5. Ograniczenie rozpraszaczy – w domowym środowisku łatwiej skupić się na nauce bez hałasu, tłumów i nadmiaru bodźców obecnych w szkole.
6.Możliwość nauki w dowolnym miejscu i czasie – dziecko nie jest ograniczone godzinami lekcyjnymi ani miejscem, co pozwala na naukę w podróży czy w dogodnych porach.
7Brak oceniania przez rówieśników – dziecko nie musi mierzyć się z presją społeczną ani porównywaniem wyników, co może pozytywnie wpłynąć na jego pewność siebie.
8.. Efektywniejsze wykorzystanie czasu – brak dojazdów, przerw i organizacyjnych przestojów sprawia, że nauka zajmuje mniej czasu niż w tradycyjnej szkole.
9. Możliwość głębszego zgłębiania tematów – uczeń może poświęcić więcej czasu na szczególnie interesujące go zagadnienia, zamiast „gonić program”.
10. Większy wpływ rodziców na treści programowe – rodzice mogą decydować, jakie wartości i tematy są przekazywane dziecku, a które pomijać lub omawiać krytycznie.
Może zmiana szkoły byłaby rozwiązaniem w takiej sytuacji? O ile to mozliwe.
Poza tym, czy jesteś pewna, że uzyskasz zgodę na uczenie córki w domu?
Nie mam pojęcia jak to wygląda w UK.
15 2025-04-10 10:43:15 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 10:44:42)
Może zmiana szkoły byłaby rozwiązaniem w takiej sytuacji? O ile to mozliwe.
Poza tym, czy jesteś pewna, że uzyskasz zgodę na uczenie córki w domu?
Nie mam pojęcia jak to wygląda w UK.
W mojej okolicy ciezko o zmiane szkoly. Jest jedno gimnazjum blisko mnie,ale ma zla opinie. Plus teraz wszedzie w gimnazjum jest przemoc,narkotyki, ataki nozem sa na porzadku dziennym. Ja prawie codzien czytam o ataku nozem i to,zeby dorosly dziecko zabil. NIE! Tutaj dzieciak zabija dzieciaka. Wyobrazasz sobie 11 letnia dziewczyna podchodzi z nozem pod szkole 14 letni chłopak umiera po tym jak zostal zaatakowany przez chłopaka starszego i grupe dziewczyn. W szkole mojej corki juz była policja kilka razy. Dzieciaki wogole nic nie sluchaja. Ja sobie tez myślę " corka patrzy, uczy sie od starszych nastolatkow to pozniej mam z nia tez problemy wychowawcze ". Bedzie w domu sie uczyc to sie moze i lepiej zacznie zachowywac. Ona tam zna taka wredna dziewczyne i ja zauwazylam ,ze duzo słów ona od niej kopiuje. Gimnazjum to jest duze zlo powinni je zlikwidowac
Już jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Strach pomyśleć co będzie za 10 czy 20 lat, a może nawet wcześniej.
17 2025-04-10 12:14:24 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2025-04-10 12:14:41)
Kurde, jak ja żałuję że te 10-15 lat temu nie było to takie popularne, też trochę w okresie szkolnym przeżyłem i bardzo źle wspominam tą skrzywioną instytucję, służącą do łamania myślących i zachowujących się inaczej od reszty.
Jak masz taką możliwość to korzystaj czym prędzej, u nas w Polsce jest źle a w szkołach anglosaskich, gdzie jest istny tygiel kulturowy to musi wyglądać dramatycznie. Gdyby w UK były takie same regulacje w dostępie do broni jak w USA to byłoby pewnie tyle samo strzelanin autorstwa niezrozumianych i odrzucanych przez rówieśników młodych, zagubionych ludzi.
Kurde, jak ja żałuję że te 10-15 lat temu nie było to takie popularne, też trochę w okresie szkolnym przeżyłem i bardzo źle wspominam tą skrzywioną instytucję, służącą do łamania myślących i zachowujących się inaczej od reszty.
Jak masz taką możliwość to korzystaj czym prędzej, u nas w Polsce jest źle a w szkołach anglosaskich, gdzie jest istny tygiel kulturowy to musi wyglądać dramatycznie. Gdyby w UK były takie same regulacje w dostępie do broni jak w USA to byłoby pewnie tyle samo strzelanin autorstwa niezrozumianych i odrzucanych przez rówieśników młodych, zagubionych ludzi.
Ja tez zaluje,ze tego nie bylo za moich czasow. Natomiast wiem jak to jest z przemoca i napewno mnie dziecko tego przelazic nie bedzie. Cala podstawowka byla bez problemow. Ja pamietam chciałam corke dac nw domowa edukację to mowila "ze ona nie chce, ze ma w szkole fajne kolezanki, ze wszyscy razem sie tam bawia itp". Zero problemow w podstawowce. Teraz poszla do gimnazjum pol roku bylo ok,a teraz po Nowym Roku sie problemy zaczely. I corka sama mi mowi,ze chce miec domowa edukacje juz kilka razy mi tak powiedziala ostatnio. Wczoraj przyszla ,ze niby brzuch ja boli, dziś rano "czy ja mogę mieć jeden dzień wolny". Dzisiaj ma angielski z tą wredna nauczycielka. No niestety wysłałam ja do szkoly,bo przecież będę mieć problemy już musi poprawić frekwencje.Jutro idzie jeszcze do szkoły. I ma przerwę swiateczna 2 tygodnie i jej w tym czasie edukację domową zalatwie. Do dyrekcji szkoły napisze. Kupię potrzebne materialy. I niech ja wyrejestruja z systemu. Ja się też nie będę stresowac każdego dnia co tam się w szkole dzieje
I ma przerwę swiateczna 2 tygodnie i jej w tym czasie edukację domową zalatwie. Do dyrekcji szkoły napisze. Kupię potrzebne materialy. I niech ja wyrejestruja z systemu. Ja się też nie będę stresowac każdego dnia co tam się w szkole dzieje
Szkoda dzieciaka, ale jest jeszcze jedno wyjście: Zmiana szkoły.
Domowe nauczanie w twoim zwlaszcza przypadku, nie obraź się Julka ale ma sporo mankamentów. Ty sama córce w niczym nie pomożesz, bo nie będziesz potrafiła. Córka w krótkim czasie straci wszelkie kontakty z rówieśnikami, bo tak to jest w tym wieku, że albo się jest w jakiejś grupie, albo nie, i wypada się poza nawias.
Musisz się też liczyć z tym, że będą wyższe koszty takiej nauki. Tak, tak! Potrzebne będą często jakieś materiały, które do tej pory były dostępne w szkole i nie będzie zmiłuj, będziesz musiała za nie zapłacić i to tak, z dnia na dzień. Minusów jest więcej, ale zostańmy na razie przy tych.
Zmiana szkoły na taką bardziej "normalną", byłaby dla twojej corki najlepszym rozwiązaniem, ale rozumiem, że nie ma innej szkoły w pobliżu a nie masz jej czym wozić gdzieś dalej, bo nie masz samochodu.
Jedyny plus jest taki, że gimnazjum nie trwa wiecznie, w końcu córka je skończy i będzie mogła kształcić się dalej w dowolnie już przez siebie wybranej szkole.
Jednak nie byłabym taka pewna, że edukacja domowa to takie wspaniałe rozwiązanie. Uważam, że nie będzie twojej corce wcale lekko, ale obym się myliła.
20 2025-04-10 17:23:28 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-04-10 17:25:30)
Kiedyś szkoła była szkołą. Panowała dyscyplina, zaś prawa ucznia były jedynie teorią. Dziś jest dokładnie na odwrót. Totalny brak dyscypliny, za to prawa uczniowskie rozbuchane i wykorzystywane maksymalnie.
21 2025-04-10 18:48:19 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 18:49:38)
Julia life in UK napisał/a:I ma przerwę swiateczna 2 tygodnie i jej w tym czasie edukację domową zalatwie. Do dyrekcji szkoły napisze. Kupię potrzebne materialy. I niech ja wyrejestruja z systemu. Ja się też nie będę stresowac każdego dnia co tam się w szkole dzieje
Szkoda dzieciaka, ale jest jeszcze jedno wyjście: Zmiana szkoły.
Domowe nauczanie w twoim zwlaszcza przypadku, nie obraź się Julka ale ma sporo mankamentów. Ty sama córce w niczym nie pomożesz, bo nie będziesz potrafiła. Córka w krótkim czasie straci wszelkie kontakty z rówieśnikami, bo tak to jest w tym wieku, że albo się jest w jakiejś grupie, albo nie, i wypada się poza nawias.
Musisz się też liczyć z tym, że będą wyższe koszty takiej nauki. Tak, tak! Potrzebne będą często jakieś materiały, które do tej pory były dostępne w szkole i nie będzie zmiłuj, będziesz musiała za nie zapłacić i to tak, z dnia na dzień. Minusów jest więcej, ale zostańmy na razie przy tych.Zmiana szkoły na taką bardziej "normalną", byłaby dla twojej corki najlepszym rozwiązaniem, ale rozumiem, że nie ma innej szkoły w pobliżu a nie masz jej czym wozić gdzieś dalej, bo nie masz samochodu.
Jedyny plus jest taki, że gimnazjum nie trwa wiecznie, w końcu córka je skończy i będzie mogła kształcić się dalej w dowolnie już przez siebie wybranej szkole.
Jednak nie byłabym taka pewna, że edukacja domowa to takie wspaniałe rozwiązanie. Uważam, że nie będzie twojej corce wcale lekko, ale obym się myliła.
Ja będę mieć pomoce edukacyjne do domowego nauczania. Zmiana szkoły nie ma sensu,bo wszędzie w gimnazjum są jakieś problemy plus corka nie chce iść do innego gimnazjum, chciałam ja zapisac do innego gimnazjum to mowila "ze jej dawned kolezanki mówią, ze tam jest jeszcze gorzej" . Kontaktu z rówieśnikami nie straci ,bo czesto kolezanki przychodza po szkole albo wychodza razem na podworko w weekendy,wiec o kontakty z rowiesnikami sie nie martwie. Poza tym to w Anglii kazdy moze nauczac. Niewiem czy czytalas moj tekst powyzej na temat edukacji domowej w Anglii
Kiedyś szkoła była szkołą. Panowała dyscyplina, zaś prawa ucznia były jedynie teorią. Dziś jest dokładnie na odwrót. Totalny brak dyscypliny, za to prawa uczniowskie rozbuchane i wykorzystywane maksymalnie.
To niestety tez jest prawda
Julka, a Ty czujesz się na siłach, żeby podjąć się, było nie było, bardzo poważnego wyzwania? Jesteś pewna, że dasz radę? To bardzo trudna i ciężka praca.
24 2025-04-10 19:02:21 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 19:03:21)
Julia life in UK napisał/a:I ma przerwę swiateczna 2 tygodnie i jej w tym czasie edukację domową zalatwie. Do dyrekcji szkoły napisze. Kupię potrzebne materialy. I niech ja wyrejestruja z systemu. Ja się też nie będę stresowac każdego dnia co tam się w szkole dzieje
Szkoda dzieciaka, ale jest jeszcze jedno wyjście: Zmiana szkoły.
Domowe nauczanie w twoim zwlaszcza przypadku, nie obraź się Julka ale ma sporo mankamentów. Ty sama córce w niczym nie pomożesz, bo nie będziesz potrafiła. Córka w krótkim czasie straci wszelkie kontakty z rówieśnikami, bo tak to jest w tym wieku, że albo się jest w jakiejś grupie, albo nie, i wypada się poza nawias.
Musisz się też liczyć z tym, że będą wyższe koszty takiej nauki. Tak, tak! Potrzebne będą często jakieś materiały, które do tej pory były dostępne w szkole i nie będzie zmiłuj, będziesz musiała za nie zapłacić i to tak, z dnia na dzień. Minusów jest więcej, ale zostańmy na razie przy tych.Zmiana szkoły na taką bardziej "normalną", byłaby dla twojej corki najlepszym rozwiązaniem, ale rozumiem, że nie ma innej szkoły w pobliżu a nie masz jej czym wozić gdzieś dalej, bo nie masz samochodu.
Jedyny plus jest taki, że gimnazjum nie trwa wiecznie, w końcu córka je skończy i będzie mogła kształcić się dalej w dowolnie już przez siebie wybranej szkole.
Jednak nie byłabym taka pewna, że edukacja domowa to takie wspaniałe rozwiązanie. Uważam, że nie będzie twojej corce wcale lekko, ale obym się myliła.
Pod spodem masz tłumaczenie na polski.
In the UK, parents do not need to have a specific level of education or formal qualifications to homeschool their children. The law simply requires that parents ensure their child receives a suitable education, which is appropriate for their age, ability, and attitude. However, while formal qualifications aren't mandatory, parents must be able to demonstrate that they can provide a well-rounded education.
The key is ensuring that the education provided is effective and suitable for the child’s needs. Some parents choose to follow a structured curriculum, while others may take a more flexible, unschooling approach. If parents are unsure about how to teach certain subjects, they can always seek help through online resources, homeschooling groups, or even private tutors.
Local authorities may request evidence that the child is receiving a suitable education, but they generally won't require the parents to have specific academic qualifications.
W Wielkiej Brytanii rodzice nie muszą mieć określonego poziomu wykształcenia ani formalnych kwalifikacji, aby uczyć swoje dzieci w domu. Prawo wymaga po prostu, aby rodzice zapewnili dziecku odpowiednią edukację, która jest odpowiednia do jego wieku, umiejętności i predyspozycji. Jednak chociaż formalne kwalifikacje nie są obowiązkowe, rodzice muszą być w stanie wykazać, że są w stanie zapewnić wszechstronne wykształcenie. Kluczem jest zapewnienie, że zapewniona edukacja jest skuteczna i dostosowana do potrzeb dziecka. Niektórzy rodzice decydują się na realizację ustrukturyzowanego programu nauczania, podczas gdy inni mogą wybrać bardziej elastyczne podejście, polegające na nieuczęszczaniu do szkoły. Jeśli rodzice nie są pewni, jak uczyć określonych przedmiotów, zawsze mogą szukać pomocy w zasobach online, grupach edukacji domowej, a nawet prywatnych korepetytorach. Władze lokalne mogą zażądać dowodu, że dziecko otrzymuje odpowiednią edukację, ale zazwyczaj nie będą wymagać od rodziców posiadania określonych kwalifikacji akademickich.
25 2025-04-10 19:10:16 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 19:10:52)
Julka, a Ty czujesz się na siłach, żeby podjąć się, było nie było, bardzo poważnego wyzwania? Jesteś pewna, że dasz radę? To bardzo trudna i ciężka praca.
Oczywiscie, ze tak tym bardziej, ze domowa edukacja nie musi trwac 6 godzin dziennie jak np w zwyklej szkole, ale np 2 godziny dziennie i wybiera się nauki jakie dziecko nie rozumie, a zostawia się to co rozumie. Moja corka sie uczy bardzo dobrze i czesto tez sie nudzi na lekcjach, bo to co nauczyciele tlumacza innym dzieciom to ona juz rozumie. Tak bede mogla pominac polowe materiału, ktory rozumie i uczyc ja tego czego nie rozumie. Po za tym nauczanie domowe jest duzo bardziej fajniejsze, bo można sie uczyc poprzez doświadczenia,zwiedzanie itp,wiec dla dziecka to jest duzo ciekawsze niz siedzenie w lawce. Np na forum angielskim jedna matka pisała, ze uczy historii swoje dzieci w taki sposobów, ze zabiera je na wycieczke w zabytkowe historyczne miejsca i dzieci tam na miejscu wszystko opisuja. Tez wymysla inne kreatywne zajęcia. Pozniej to wszystko raz do roku wysyla do departmentu edukacji,dzieci maja egzaminy i tyle. To jest naprawdę ciekawe i ma duzo plusow zarowno dla dziecka jak i rodzicow
26 2025-04-10 19:11:32 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-04-10 19:14:47)
Julka, nie wypisuj tu jakiś samouczków, tylko odpowiedz sobie, czy podołasz chociażby finansowo?
Tam stoi jak byk, że jak dziecko nie będzie nadążało to rodzice MOGĄ (jak to ładnie ujęto) skorzystać z prywatnych korepetycji, stać cię na to?
Oczywiście że rodzice nie MUSZĄ mieć odpowiednich kwalifikacji, bo to nie oni zdają egzaminy przed komisjami, tylko ich dzieci.
Ty w ogóle czytasz ze zrozumieniem, co tu wstawiłaś?
Nie uważam, że robisz źle, tylko uważam, że to nie "wypali", bo znając ciebie i twój słomiany zapał do wszelkich swoich pomyslów, oraz wygodnictwo i brak uporu w dążeniu do obranego celu, mam wątpliwości, czy będziesz dla córki wsparciem.
Poza tym, nie tłumacz mi z angielskiego na polski, bo mi to niepotrzebne. Studiowałam rok w USA i zapewniam cię, że nauka odbywała się w języku angielskim.
27 2025-04-10 19:15:31 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-10 19:16:23)
Julka, nie wypisuj tu jakiś samouczków, tylko odpowiedz sobie, czy podołasz chociażby finansowo?
Tam stoi jak byk, że jak dziecko nie będzie nadążało to rodzice MOGĄ (jak to ładnie ujęto) skorzystać z prywatnych korepetycji, stać cię na to?
Oczywiście że rodzice nie MUSZĄ mieć odpowiednich kwalifikacji, bo to nie oni zdają egzaminy przed komisjami, tylko ich dzieci.Ty w ogóle czytasz ze zrozumieniem, co tu wstawiłaś?
Nie uważam, że robisz źle, tylko uważam, że to nie "wypali", bo znając ciebie i twój słomiany zapał do wszelkich swoich pomyslów, oraz wygodnictwo i brak uporu w dążeniu do obranego celu, mam wątpliwości.Poza tym, nie tłumacz mi z angielskiego na polski, bo mi to niepotrzebne. Studiowałam rok w USA i zapewniam cię, że nauka odbywała się w języku angielskim.
Oczywiscie, ze podalam finansowo ponieważ w Anglii podreczniki, czy pomoce do edukacji domowej sa bardzo tanie i mozna je dostac praktycznie wszedzie. To nie kosztuje setki funtow. Takze o finanse się nie martwię
Ja moge miec slomaniany zapal do wielu rzeczy, ale napewno nie do dziecka, ktore mi codzien mowi "ze w szkole jest zle,ze jej dokuczaja, a nauczyciele nic sobie z tym nie robią". Wiec tutaj juz napewno nie bedzie slomianych zapalow, bo to powazna sprawą, a nie tam moje pomysly
Julia life in UK
Z matematyką/fizyką chemią też podołasz? No chyba, ze tam zadań nie przerabiają.
Julia life in UK
Z matematyką/fizyką chemią też podołasz? No chyba, ze tam zadań nie przerabiają.
Tak. Moja corka z tych przedmiotów jest bardzo dobra na szczęście. Ja też rozumiem. W Anglii jest inny program nauczania. Ja myślę,że w Polsce jest trudniejszy poziom
Oto przykłady nauczania domowego dla 12 letniego dziecka.
Porady pochodzą z fragmentu książki o nauczaniu domowym jednej matki 12 letniego dziecka,która udostępniła to na angielskim forum (ja przetłumaczyłam wam na angielski)
1. Napisz artykuł do „domowej gazety”
Temat do wyboru: np. „Dlaczego dinozaury wyginęły?” albo „Jak wyglądałby świat bez internetu?”
Rozwija: pisanie, myślenie krytyczne, research
2. Stwórz własny eksperyment naukowy i go opisz
Np. hodowla kryształów soli, badanie kiełkowania roślin w różnych warunkach.
Rozwija: nauki przyrodnicze, dokumentowanie, cierpliwość
3. Zaplanuj budżet na wakacje marzeń
Daj kwotę (np. 5000 zł) i poproś o rozplanowanie transportu, noclegu, wyżywienia, atrakcji.
Rozwija: matematyka, planowanie, geografia, wyobraźnia
4. Narysuj mapę własnego świata fantasy
Z nazwami państw, miast, ukształtowaniem terenu.
Można dodać historię jednego z tych miejsc.
Rozwija: kreatywność, geografia, sztuka, narracja
5. Zrób prezentację multimedialną o ulubionym zwierzęciu / postaci historycznej
Zawierając ciekawostki, zdjęcia, dane.
Rozwija: IT, research, prezentowanie informacji
6. Stwórz komiks edukacyjny
Np. o fotosyntezie, układzie krwionośnym, albo wydarzeniu historycznym.
Rozwija: nauki przyrodnicze / historia + plastyka i język
7. Zrób „książkę kucharską” – przepisy + oblicz wartość odżywczą i koszt
Np. 5 dań: przepis, zdjęcie, koszt składników, kalorie.
Rozwija: matematyka, biologia, planowanie, kreatywność
8. Przeprowadź wywiad z babcią/dziadkiem o dzieciństwie
Potem opisz w formie opowiadania albo reportażu.
Rozwija: język polski, historia, empatia, słuchanie
9. Stwórz lapbook (czyli składany projekt papierowy)
Temat: np. „Układ słoneczny”, „Średniowiecze”, „Ludzkie zmysły”.
Rozwija: organizacja wiedzy, kreatywność, praca manualna
10. Zrób dzień nauczania – dziecko prowadzi lekcję dla rodzica lub rodzeństwa
Wybiera temat, przygotowuje materiały i uczy innych.
Rozwija: pewność siebie, tłumaczenie, organizacja wiedzy
Spodziewałem się listy konkretnych przedmiotów z wytycznymi. Tymczasem to co napisałaś to dla mnie jakaś abstrakcja kompletnie nie pasująca do domowego nauczania, ale widocznie w UK tak to właśnie wygląda.
Spodziewałem się listy konkretnych przedmiotów z wytycznymi. Tymczasem to co napisałaś to dla mnie jakaś abstrakcja kompletnie nie pasująca do domowego nauczania, ale widocznie w UK tak to właśnie wygląda.
tez tak mysle, to co Julka napisala, to jakby sprawodznania z jakichs lektur itp.
Alessandro napisał/a:Spodziewałem się listy konkretnych przedmiotów z wytycznymi. Tymczasem to co napisałaś to dla mnie jakaś abstrakcja kompletnie nie pasująca do domowego nauczania, ale widocznie w UK tak to właśnie wygląda.
tez tak mysle, to co Julka napisala, to jakby sprawodznania z jakichs lektur itp.
Tak wygląda domowe nauczanie w UK. Czytalam o tym. Rodzice nie musza przestrzegac programu nauczania,takiego jaki maja nauczyciele ważne, zeby uczyli dzieci w taki sposob, żeby mogly one napisać egzamin a metoda nauki jest dowolna, wiec nie musi to byc nudne siedzenie przy biurku, ale np nauka przez rozne aktywnosci, eksperymenty itd. Lektury tez jak najbardziej sie czyta
34 2025-04-11 12:29:51 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-11 12:30:40)
Julia, jeśli naprawdę myślisz o nauczaniu domowym, bo może ta myśl jest chwilowa, to przygotuj się na wielką pracę. W Polsce zajmują się tym nauczyciele i też nie zawsze sobie radzą. To, co zaprezentowałaś, to prace domowe dzieciaków, a nie realna nauka, która polega na wielokrotnym powtarzaniu partii materiału. Jeśli jesteś na jakiejś grupie rodziców, to może znajdziesz kogoś, kto pracuje z dzieckiem, ale tak naprawdę. Może rzeczywiście ci nie zależy na nauce córki, nie wiem.
Druga sprawa, jeśli w szkole twojej córki jest tak niebezpiecznie, to może zainteresuj się głębiej, porozmawiaj z nauczycielami, rówieśnikami? Przyczyny w polskiej szkole bywają bardzo różne od uczniów z problemami poprzez warunki w szkole do pracy nauczycieli, być może w angielskiej da się coś zrobić z pomocą uczących.
Spodziewałem się listy konkretnych przedmiotów z wytycznymi. Tymczasem to co napisałaś to dla mnie jakaś abstrakcja kompletnie nie pasująca do domowego nauczania, ale widocznie w UK tak to właśnie wygląda.
Konkretne przedmioty tez są, natomiast domowe nauczanie nie musi byc nudnym siedzeniem przy biurku jak to ma miejsce w szkole, ze dziecko pol dnia siedzi w lawce i tak np wiele z tych aktywnosci mozna podpiac pod różne przedmioty np aktywnosc nr 2 mozna podpiac pod chemie, aktywnosc nr 3 pod matematyke nr 5 pod historie itp w ten sposob dziecko uczy sie w sposob praktyczny, a nie tylko poprzez teorie jak to ma miejsce w szkole. Mozna siedzieć w lawce i uczyc sie na historii o jakimś zamku,a mozna go po prostu zwiedzic i zapisac na miejscu to czego sie nauczylo np od przewodnika, mozna siedziec w lawce i opisywac rodzaje roślin jadalnych na lekcji biologii a mozna iść razem do lasu/parku i w ten sposób sie uczyc o roślinach, a później wszystko zapisac w notesie. Mozna siedzieć w szkole i uczyc sie liczyc pieniądze, a mozna np dac dziecku 10 funtow powiedzieć idz do sklepu i kup sobie coś i przynies mi 5 funtow reszty itd .To jest właśnie to piękno nauki domowej,że uczy poprzez praktykę. Bardzo dużo rodziców nastolatków chwali sobie tę metodę nauczania oczywiście teoria tez jest,nawet musi być,ale jest dużo ciekawych zajęć i dzieci przez to lubią się uczyć
Julia, jeśli naprawdę myślisz o nauczaniu domowym, bo może ta myśl jest chwilowa, to przygotuj się na wielką pracę. W Polsce zajmują się tym nauczyciele i też nie zawsze sobie radzą. To, co zaprezentowałaś, to prace domowe dzieciaków, a nie realna nauka, która polega na wielokrotnym powtarzaniu partii materiału. Jeśli jesteś na jakiejś grupie rodziców, to może znajdziesz kogoś, kto pracuje z dzieckiem, ale tak naprawdę. Może rzeczywiście ci nie zależy na nauce córki, nie wiem.
Druga sprawa, jeśli w szkole twojej córki jest tak niebezpiecznie, to może zainteresuj się głębiej, porozmawiaj z nauczycielami, rówieśnikami? Przyczyny w polskiej szkole bywają bardzo różne od uczniów z problemami poprzez warunki w szkole do pracy nauczycieli, być może w angielskiej da się coś zrobić z pomocą uczących.
W Polsce nauczanie oraz poziom nauczania jest inny niż w Anglii. W Anglii kazdy moze nauczac w domu swoje dzieci nawet nie trzeba mieć do tego matury- to nie jest mój wymysl tak czytalam. Co do bezpieczeństwa w szkole to już się dzieje od jakiegoś czasu, inni rodzice tez reagują szkoła NIC nie robi - takie czasy niebezpieczne
37 2025-04-11 12:51:46 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-11 12:52:49)
Przetłumaczyłam wam jeszcze z forum o edukacji domowej przykładowy plan zajęc
Plan lekcji nauczania domowego dla dzieci 12 lat
Godziny:
9:00–10:00 – Lekcja 1
10:15–11:15 – Lekcja 2
11:15–11:45 – Przerwa (śniadanie/ruch)
11:45–12:45 – Lekcja 3
13:00–14:00 – Lekcja 4 (projekty/zajęcia twórcze/aktywizujące)
---
Poniedziałek
1. Matematyka – ułamki, procenty, zadania tekstowe
2. Język polski/angielski– analiza opowiadania, ortografia
3. Przyroda – cykle życiowe roślin
4. Plastyka – rysunek z natury (np. kwiat lub owoc)
---
Wtorek
1. Historia – starożytna Grecja
2. Język angielski – czas Present Simple i słownictwo codzienne
3. Matematyka – geometria: kąty i figury
4. Wychowanie fizyczne – ćwiczenia w domu lub spacer z zadaniem obserwacyjnym
---
Środa
1. Język polski/angielski – pisanie opowiadania
2. Informatyka – podstawy pracy z dokumentami i prezentacjami
3. Biologia – układ pokarmowy człowieka
4. Projekty interdyscyplinarne – np. lapbook o zwierzętach świata
---
Czwartek
1. Matematyka – działania na liczbach dziesiętnych
2. Język angielski – gry językowe, konwersacje
3. Geografia – kontynenty i oceany, praca z mapą
4. Gotowanie – proste przepisy (połączenie z matematyką i przyrodą)
---
Piątek
1. Wiedza o społeczeństwie – prawa dziecka
2. Język polski/inny– recenzja książki lub filmu
3. Plastyka/muzyka – kolaż lub nauka piosenki
Oczywiście rodzic może dodac inne przedmioty
Ja również uważam, że powinnaś nawiązać kontakt z rodzicami, którzy sami uczą swoje dzieci w domu. Może Twoja córka pomogłaby Ci w tym wskazując takie osoby.
Rozmowa z nimi byłaby jak najbardziej wskazana. Póki co nie masz żadnego doświadczenia w tego rodzaju pracy, zaś ich wiedza i praktyka z całą pewnością byłyby mega pomocne.
39 2025-04-11 18:20:44 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-11 18:32:05)
Ja również uważam, że powinnaś nawiązać kontakt z rodzicami, którzy sami uczą swoje dzieci w domu. Może Twoja córka pomogłaby Ci w tym wskazując takie osoby.
Rozmowa z nimi byłaby jak najbardziej wskazana. Póki co nie masz żadnego doświadczenia w tego rodzaju pracy, zaś ich wiedza i praktyka z całą pewnością byłyby mega pomocne.
Alessandro, w UK mają w tym celu stworzoną specjalną instytucję charytatywną Education Otherwise, więc mogą. Mają tam inny system oświaty niż u nas, więc to nie jest najgorsza opcja.
Edytuję. Problem pojawi się dopiero kiedy dziecko rozpocznie edukację w Polsce. Może akurat jest zdolne i da radę? Syn mojej znajomej właśnie tak miał. Pomimo, ze w UK miał kolegów, był też zaczepiany przez rówieśników - oczywiście rodzice zawsze zgłaszali w szkole - postanowili wrócić do Polski ze względu na niego. Największy plus to znakomity angielski, jednak kontakt z rówieśnikami i uspołecznienie daleko z tyłu.
40 2025-04-11 18:35:20 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-04-11 18:38:38)
Dziękuję za odpowiedź. Jednakże uważam, że pomoc i wsparcie ze strony takiej organizacji to jedno. Z drugiej strony sądzę, że rozmowa z rodzicami, którzy już praktykują tego rodzaju edukację nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie. Poznanie ich doświadczeń na tym polu, ich opinii, stanowisk, rad byłoby dla Julki bezcenne. Zupełnie czymś innym jest rozważania na ten temat sobie stricte teoretyczne, zaś wszyscy wiemy, że praktyka pokazuje coś innego.
To ogromna odpowiedzialność i wyzwanie. Było nie było chodzi tu o nasze dziecko / dzieci i to ich dobro w tej kwestii, które jest wartością nadrzędną, bowiem decyduje o jego / ich przyszłości.
41 2025-04-11 18:38:14 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-11 18:41:30)
Dziękuję za odpowiedź. Jednakże uważam, że pomoc i wsparcie ze strony takiej organizacji to jedno. Z drugiej strony sądzę, że rozmowa z rodzicami, którzy już praktykują tego rodzaju edukację nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie. Poznanie ich doświadczeń na tym polu, ich opinii, stanowisk, rad byłoby dla Julki bezcenne. Zupełnie czymś innym jest rozważania na ten temat sobie stricte teoretyczne, zaś wszyscy wiemy, że praktyka pokazuje coś innego.
To ogromna odpowiedzialność i wyzwanie. Było nie było chodzi tu o nasze dziecko / dzieci i to ich dobro w tej kwestii, które jest wartością nadrzędną, bowiem decyduje o jego / ich przyszłości.
No, pewnie, zgadzam się. Dlatego u nas jest tok indywidualny z wyjątkowych względów, pomimo, że nauki dziecka podejmują się nauczyciele. Alessandro, z drugiej strony w szkole nikt u nas z nożem nie chodzi.
Czasami zdarzają się takie sytuacje. Zresztą to co dzieje się obecnie w polskich szkołach pokazuje słabość polskiego systemu edukacji, każdego jego elementu. Co gorsza, nikt nie ma pomysłu na jego poprawę, jego uzdrowienie. Dlatego ten cały edukacyjny marazm trwa.
43 2025-04-11 19:13:31 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-11 19:13:49)
Czasami zdarzają się takie sytuacje. Zresztą to co dzieje się obecnie w polskich szkołach pokazuje słabość polskiego systemu edukacji, każdego jego elementu. Co gorsza, nikt nie ma pomysłu na jego poprawę, jego uzdrowienie. Dlatego ten cały edukacyjny marazm trwa.
Czytałam o systemie edukacji w Finlandii. Podobno mają najlepszy tylko kto tam chce być nauczycielem? ![]()
![]()
Dziękuję za odpowiedź. Jednakże uważam, że pomoc i wsparcie ze strony takiej organizacji to jedno. Z drugiej strony sądzę, że rozmowa z rodzicami, którzy już praktykują tego rodzaju edukację nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie. Poznanie ich doświadczeń na tym polu, ich opinii, stanowisk, rad byłoby dla Julki bezcenne. Zupełnie czymś innym jest rozważania na ten temat sobie stricte teoretyczne, zaś wszyscy wiemy, że praktyka pokazuje coś innego.
To ogromna odpowiedzialność i wyzwanie. Było nie było chodzi tu o nasze dziecko / dzieci i to ich dobro w tej kwestii, które jest wartością nadrzędną, bowiem decyduje o jego / ich przyszłości.
Tak rodzice rozpoczynający edukację domową często są a grupach już doświadczonych z tym rodziców i tam dostają wskazowki i porady
Alessandro napisał/a:Ja również uważam, że powinnaś nawiązać kontakt z rodzicami, którzy sami uczą swoje dzieci w domu. Może Twoja córka pomogłaby Ci w tym wskazując takie osoby.
Rozmowa z nimi byłaby jak najbardziej wskazana. Póki co nie masz żadnego doświadczenia w tego rodzaju pracy, zaś ich wiedza i praktyka z całą pewnością byłyby mega pomocne.Alessandro, w UK mają w tym celu stworzoną specjalną instytucję charytatywną Education Otherwise, więc mogą. Mają tam inny system oświaty niż u nas, więc to nie jest najgorsza opcja.
Edytuję. Problem pojawi się dopiero kiedy dziecko rozpocznie edukację w Polsce. Może akurat jest zdolne i da radę? Syn mojej znajomej właśnie tak miał. Pomimo, ze w UK miał kolegów, był też zaczepiany przez rówieśników - oczywiście rodzice zawsze zgłaszali w szkole - postanowili wrócić do Polski ze względu na niego. Największy plus to znakomity angielski, jednak kontakt z rówieśnikami i uspołecznienie daleko z tyłu.
Ja nie planuje wracać na stałe do Polski dopóki corka ma naukę dopiero pozniej wracam tak planuje
Ja również uważam, że powinnaś nawiązać kontakt z rodzicami, którzy sami uczą swoje dzieci w domu. Może Twoja córka pomogłaby Ci w tym wskazując takie osoby.
Rozmowa z nimi byłaby jak najbardziej wskazana. Póki co nie masz żadnego doświadczenia w tego rodzaju pracy, zaś ich wiedza i praktyka z całą pewnością byłyby mega pomocne.
Bardzo duży procent rodziców zaczynało edukację domową swoich dzieci z zerowym doświadczeniem. W Anglii nie trzeba mieć studiow do tego,ani dyplomow czy tytułu magistra, żeby móc uczyć swoje dzieci w domu. Każdy może uczyć.
"W Anglii, aby uczyć dzieci w domu (tzw. homeschooling), nie ma wymogu posiadania ukończonych studiów pedagogicznych ani żadnych formalnych kwalifikacji. Rodzice lub opiekunowie mogą zdecydować się na nauczanie dzieci w domu, jednak muszą przestrzegać kilku zasad. Na przykład, muszą zapewnić, że edukacja będzie "odpowiednia" do wieku dziecka i spełni wymagania określone przez prawo. W praktyce oznacza to, że nauczanie musi być dostosowane do indywidualnych potrzeb ucznia i zapewniać odpowiedni rozwój edukacyjny."
W Polsce to może inaczej wygląda i może wymagają,żeby rodzic uczacy dziecko w domu najlepiej był profesorem,ale nie w Anglii
W Anglii nie trzeba mieć studiow do tego,ani dyplomow czy tytułu magistra, żeby móc uczyć swoje dzieci w domu. Każdy może uczyć.
Nawet jeśli uczyć może każdy, to jednak warto mieć w sobie na tyle dojrzałości i samoświadomości, żeby zdawać sobie sprawę, że można temu wyzwaniu nie podołać.
49 2025-04-12 07:20:26 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-04-12 08:10:27)
Julia life in UK napisał/a:W Anglii nie trzeba mieć studiow do tego,ani dyplomow czy tytułu magistra, żeby móc uczyć swoje dzieci w domu. Każdy może uczyć.
Nawet jeśli uczyć może każdy, to jednak warto mieć w sobie na tyle dojrzałości i samoświadomości, żeby zdawać sobie sprawę, że można temu wyzwaniu nie podołać.
No, tak, przecież ta moja znajoma sama była nauczycielką w Polsce i dlatego pewnie temat edukacji jej dziecka był jej tak bliski. Była świadoma, że sama nie podoła.
Mnie ten pomysł autorki nie dziwi.
Zainteresowałam się, bo ciekawią mnie systemy oświaty w innych krajach. U nich, to znaczy w Zjednoczonym Królestwie po 16 roku życia do 18 - za edukację może się uważać staż albo wolontariat. Zresztą wyższe uczelnie sporo kosztują i nie są dla każdego.
Julia life in UK napisał/a:W Anglii nie trzeba mieć studiow do tego,ani dyplomow czy tytułu magistra, żeby móc uczyć swoje dzieci w domu. Każdy może uczyć.
Nawet jeśli uczyć może każdy, to jednak warto mieć w sobie na tyle dojrzałości i samoświadomości, żeby zdawać sobie sprawę, że można temu wyzwaniu nie podołać.
A skąd wiesz,że mogę nie podołać? Mam wysyłać córkę do szkoły, gdzie jest przemoc? Zmiana szkoły wcale nie jest taka latwa, bo o tym decyduje nie szkola,a urzad tam gdzie jest dzial do spraw edukacji i moga córkę wyslac nawet daleko do szkoly, gdzie by musiała wstawać o 5 rano, żeby zdarzyć do szkoły . Po za tym koszta są w obu przypadkach tak jak ja będę musiała zapłacić za podręczniki itp do nauki, tak samo teraz musialam płacić za corki dojazdy do szkoly albo mundurek, który wychodzi drożej niż te podreczniki, ponieważ książki do edukacji domowej są śmiesznie tanie w Anglii. Ja corki poziom nauczania rozumiem, bo wiem czego się corka uczy
Nie zawsze ktoś kto ma wiedzę na dany temat potrafi tę wiedze przekazać w odpowiedni sposób.
Mam w pamięci przykłady nauczycieli szkolnych, którzy do nauczania dzieci czy młodzieży się nie nadawali.
A także znajomych, którzy sami wysoko wykształceni nie potrafili nauczyć swoich dzieci np. dodawania ułamków o różnych mianownikach lub przekształcanie wzorów i musieli korzystać z korepetycji dla tych dzieci.
Julka, dzisiejszy materiał, który ma do opanowania Twoja córka znasz bo to niskie klasy.
Ale z każdym rokiem będzie trudniej.
Przyjdzie czas, że nie poradzisz sobie gdy przyjdzie np. chemia, fizyka.
Poza tym gdy córka cały dzień będzie miała na widoku gnuśniejącą w łóżku matkę z telefonem w ręku to nie będzie to dobre dla jej wychowania.
52 2025-04-12 10:16:51 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-12 10:17:29)
Nie zawsze ktoś kto ma wiedzę na dany temat potrafi tę wiedze przekazać w odpowiedni sposób.
Mam w pamięci przykłady nauczycieli szkolnych, którzy do nauczania dzieci czy młodzieży się nie nadawali.
A także znajomych, którzy sami wysoko wykształceni nie potrafili nauczyć swoich dzieci np. dodawania ułamków o różnych mianownikach lub przekształcanie wzorów i musieli korzystać z korepetycji dla tych dzieci.Julka, dzisiejszy materiał, który ma do opanowania Twoja córka znasz bo to niskie klasy.
Ale z każdym rokiem będzie trudniej.
Przyjdzie czas, że nie poradzisz sobie gdy przyjdzie np. chemia, fizyka.Poza tym gdy córka cały dzień będzie miała na widoku gnuśniejącą w łóżku matkę z telefonem w ręku to nie będzie to dobre dla jej wychowania.
Ja uwazam, ze rodzice znają swoje dzieci najlepiej i to oni wiedzą najlepiej jak przekazać dziecku wiedzę w najlepszy sposob, a nie nauczyciele, którzy mają po 20 dzieci w klasie nauczając WSZYSTKIE dzieci tak samo, a nie każde z nich indywidualnie. Ja np wiem,ze moja corka najszybciej uczy się poprzez praktyke-ona może siedzieć nad książkami i się zastanawiać o co chodzi,a pojdzie wykonać coś praktycznego związanego z zadaniem i ona już rozumie o co chodzi. Też uczy się lepiej w spokoju i ciszy gdzie nie ma rozpraszaczy. Wiele razy tak było,że nie rozumiała co mówiła nauczycielka w szkole, przyszła do domu na spokojnie wszystko przeczytala i już wszystko rozumiala.
Niewiem tez jakich masz wysoko wykształconych znajomych,którzy nie wiedzą jak obliczać ulamki na poziomie dziecka 12 letniego
ale serio to mnie rozśmieszylo,bo nawet jako osoba bez matury doskonale rozumiem poziom nauczania mojej corki, nie raz corka przyszła z pytaniem o pomoc i jej pomoglam, więc nie rozumiem co.jest takiego trudnego w uczeniu rzeczy na poziomie 12 latka-juz nie róbcie ze mnie jakiegoś gamonia tutaj ![]()
GloriaSoul napisał/a:Nie zawsze ktoś kto ma wiedzę na dany temat potrafi tę wiedze przekazać w odpowiedni sposób.
Mam w pamięci przykłady nauczycieli szkolnych, którzy do nauczania dzieci czy młodzieży się nie nadawali.
A także znajomych, którzy sami wysoko wykształceni nie potrafili nauczyć swoich dzieci np. dodawania ułamków o różnych mianownikach lub przekształcanie wzorów i musieli korzystać z korepetycji dla tych dzieci.Julka, dzisiejszy materiał, który ma do opanowania Twoja córka znasz bo to niskie klasy.
Ale z każdym rokiem będzie trudniej.
Przyjdzie czas, że nie poradzisz sobie gdy przyjdzie np. chemia, fizyka.Poza tym gdy córka cały dzień będzie miała na widoku gnuśniejącą w łóżku matkę z telefonem w ręku to nie będzie to dobre dla jej wychowania.
Ja uwazam, ze rodzice znają swoje dzieci najlepiej i to oni wiedzą najlepiej jak przekazać dziecku wiedzę w najlepszy sposob, a nie nauczyciele, którzy mają po 20 dzieci w klasie nauczając WSZYSTKIE dzieci tak samo, a nie każde z nich indywidualnie. Ja np wiem,ze moja corka najszybciej uczy się poprzez praktyke-ona może siedzieć nad książkami i się zastanawiać o co chodzi,a pojdzie wykonać coś praktycznego związanego z zadaniem i ona już rozumie o co chodzi. Też uczy się lepiej w spokoju i ciszy gdzie nie ma rozpraszaczy. Wiele razy tak było,że nie rozumiała co mówiła nauczycielka w szkole, przyszła do domu na spokojnie wszystko przeczytala i już wszystko rozumiala.
Niewiem tez jakich masz wysoko wykształconych znajomych,którzy nie wiedzą jak obliczać ulamki na poziomie dziecka 12 letniego![]()
ale serio to mnie rozśmieszylo,bo nawet jako osoba bez matury doskonale rozumiem poziom nauczania mojej corki, nie raz corka przyszła z pytaniem o pomoc i jej pomoglam, więc nie rozumiem co.jest takiego trudnego w uczeniu rzeczy na poziomie 12 latka-juz nie róbcie ze mnie jakiegoś gamonia tutaj
Nie zrozumiałaś.
Znajomi w ułamki i inne działania matematyczne z zakresu studiów inżynierskich potrafią.
Ale nie potrafili przekazać tej wiedzy dziecku.
Dopiero korepetytorka, studentka nauczania początkowego sprawiła, że dziecko załapało o co chodzi.
Tak samo bywa na np. nauce jazdy.
Są instruktorzy, którzy nie mają daru przekazywania wiedzy.
Mogą być najlepszymi kierowcami, a innych jeździć nauczyć nie potrafią, a jeszcze swoim zachowaniem potrafią wpędzić ucznia w kompleksy.
Julia life in UK napisał/a:GloriaSoul napisał/a:Nie zawsze ktoś kto ma wiedzę na dany temat potrafi tę wiedze przekazać w odpowiedni sposób.
Mam w pamięci przykłady nauczycieli szkolnych, którzy do nauczania dzieci czy młodzieży się nie nadawali.
A także znajomych, którzy sami wysoko wykształceni nie potrafili nauczyć swoich dzieci np. dodawania ułamków o różnych mianownikach lub przekształcanie wzorów i musieli korzystać z korepetycji dla tych dzieci.Julka, dzisiejszy materiał, który ma do opanowania Twoja córka znasz bo to niskie klasy.
Ale z każdym rokiem będzie trudniej.
Przyjdzie czas, że nie poradzisz sobie gdy przyjdzie np. chemia, fizyka.Poza tym gdy córka cały dzień będzie miała na widoku gnuśniejącą w łóżku matkę z telefonem w ręku to nie będzie to dobre dla jej wychowania.
Ja uwazam, ze rodzice znają swoje dzieci najlepiej i to oni wiedzą najlepiej jak przekazać dziecku wiedzę w najlepszy sposob, a nie nauczyciele, którzy mają po 20 dzieci w klasie nauczając WSZYSTKIE dzieci tak samo, a nie każde z nich indywidualnie. Ja np wiem,ze moja corka najszybciej uczy się poprzez praktyke-ona może siedzieć nad książkami i się zastanawiać o co chodzi,a pojdzie wykonać coś praktycznego związanego z zadaniem i ona już rozumie o co chodzi. Też uczy się lepiej w spokoju i ciszy gdzie nie ma rozpraszaczy. Wiele razy tak było,że nie rozumiała co mówiła nauczycielka w szkole, przyszła do domu na spokojnie wszystko przeczytala i już wszystko rozumiala.
Niewiem tez jakich masz wysoko wykształconych znajomych,którzy nie wiedzą jak obliczać ulamki na poziomie dziecka 12 letniego![]()
ale serio to mnie rozśmieszylo,bo nawet jako osoba bez matury doskonale rozumiem poziom nauczania mojej corki, nie raz corka przyszła z pytaniem o pomoc i jej pomoglam, więc nie rozumiem co.jest takiego trudnego w uczeniu rzeczy na poziomie 12 latka-juz nie róbcie ze mnie jakiegoś gamonia tutaj
Nie zrozumiałaś.
Znajomi w ułamki i inne działania matematyczne z zakresu studiów inżynierskich potrafią.
Ale nie potrafili przekazać tej wiedzy dziecku.
Dopiero korepetytorka, studentka nauczania początkowego sprawiła, że dziecko załapało o co chodzi.
Tak samo bywa na np. nauce jazdy.
Są instruktorzy, którzy nie mają daru przekazywania wiedzy.
Mogą być najlepszymi kierowcami, a innych jeździć nauczyć nie potrafią, a jeszcze swoim zachowaniem potrafią wpędzić ucznia w kompleksy.
Ok rozumiem teraz. Ja natomiast potrafię przekazać wiedze wlasnemu dziecku,bo nie raz to robilam i córka rozumiała dużo lepiej niż gdy jej w szkole tłumaczyli nauczyciele
A co Twoja córka na to? Rozmawiałaś już z Nią na ten temat?
A co Twoja córka na to? Rozmawiałaś już z Nią na ten temat?
Moja córka pierwsza wpadła na ten pomysł domowego nauczania. Przychodziła do mnie i mówiła "ze chce się uczyć w domu" albo wymyślała bóle brzucha itp. Do mnie pielegniarka szkolna dzwoniła kilka razy,ze dziecko boli noga itp,że sie niby przewróciła a ja wiedzialam, że to nieprawda, bo mnie córka mowila przed wyjsciem ze szkoly "mama ja nie chce iść na te lekcje , wiec jak bedzie to pojde do pielegniarki, ze niby sie przewróciłam " wiec ja wiedzialam, ze z corka.jest wszystko OK i tylko udaje...no bez przesady, ja myślę,ze jezeli dziecko kombinuje jak nie chodzić na lekcje to jest cos nie tak w tej szkole.
Alessandro napisał/a:A co Twoja córka na to? Rozmawiałaś już z Nią na ten temat?
Moja córka pierwsza wpadła na ten pomysł domowego nauczania. Przychodziła do mnie i mówiła "ze chce się uczyć w domu" albo wymyślała bóle brzucha itp. Do mnie pielegniarka szkolna dzwoniła kilka razy,ze dziecko boli noga itp,że sie niby przewróciła a ja wiedzialam, że to nieprawda, bo mnie córka mowila przed wyjsciem ze szkoly "mama ja nie chce iść na te lekcje , wiec jak bedzie to pojde do pielegniarki, ze niby sie przewróciłam " wiec ja wiedzialam, ze z corka.jest wszystko OK i tylko udaje...no bez przesady, ja myślę,ze jezeli dziecko kombinuje jak nie chodzić na lekcje to jest cos nie tak w tej szkole.
Zgadzając się na takie pomysły córki uczysz ją kłamstwa
58 2025-04-12 16:19:41 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-12 16:21:37)
Julia life in UK napisał/a:Alessandro napisał/a:A co Twoja córka na to? Rozmawiałaś już z Nią na ten temat?
Moja córka pierwsza wpadła na ten pomysł domowego nauczania. Przychodziła do mnie i mówiła "ze chce się uczyć w domu" albo wymyślała bóle brzucha itp. Do mnie pielegniarka szkolna dzwoniła kilka razy,ze dziecko boli noga itp,że sie niby przewróciła a ja wiedzialam, że to nieprawda, bo mnie córka mowila przed wyjsciem ze szkoly "mama ja nie chce iść na te lekcje , wiec jak bedzie to pojde do pielegniarki, ze niby sie przewróciłam " wiec ja wiedzialam, ze z corka.jest wszystko OK i tylko udaje...no bez przesady, ja myślę,ze jezeli dziecko kombinuje jak nie chodzić na lekcje to jest cos nie tak w tej szkole.
Zgadzając się na takie pomysły córki uczysz ją kłamstwa
Ja się na takie pomysly nie zgadzam. Ja po prostu o nich wiem i je rozumiem. Dziecko klamie, bo boi sie chodzić do szkoly na lekcje. Wiec,zeby zapobiegac kłamstwom córki zaczne nauczanie domowe proste. Bo co mam robic? Powiedziec "maszeruj na lekcje i zebym sie znow nie dowiedziala, że byłaś u pielegniarki". To pozniej corka bedzie miec podwójny strach przed szkola, bo sie bedzie bać chodzić na lekcje oraz przede mna,bo sie bedzie bac czy jej np nie dam kary za kłamstwo. Ja to samo mialam zreszta. Jak tez sie balam iść do szkoly, zeby mnie chlopaki nie bili, a z drugiej strony sie balam iść na wagary, bo zaraz bym dostala kare od rodzicow na wszystko. Pielegniarka szkolna tez glupio madra widzi że dziecko do niej przychodzi non stop z tym samym problemem i NIC w tym mózgu nie klikneli w tej szkole, że coś może być nie tak... dlatego tym bardziej zabieram corke że szkoly przynajmniej dziecko skończy kłamać i kombinowac
GloriaSoul napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Moja córka pierwsza wpadła na ten pomysł domowego nauczania. Przychodziła do mnie i mówiła "ze chce się uczyć w domu" albo wymyślała bóle brzucha itp. Do mnie pielegniarka szkolna dzwoniła kilka razy,ze dziecko boli noga itp,że sie niby przewróciła a ja wiedzialam, że to nieprawda, bo mnie córka mowila przed wyjsciem ze szkoly "mama ja nie chce iść na te lekcje , wiec jak bedzie to pojde do pielegniarki, ze niby sie przewróciłam " wiec ja wiedzialam, ze z corka.jest wszystko OK i tylko udaje...no bez przesady, ja myślę,ze jezeli dziecko kombinuje jak nie chodzić na lekcje to jest cos nie tak w tej szkole.
Zgadzając się na takie pomysły córki uczysz ją kłamstwa
Ja się na takie pomysly nie zgadzam. Ja po prostu o nich wiem i je rozumiem. Dziecko klamie, bo boi sie chodzić do szkoly na lekcje. Wiec,zeby zapobiegac kłamstwom córki zaczne nauczanie domowe proste. Bo co mam robic? Powiedziec "maszeruj na lekcje i zebym sie znow nie dowiedziala, że byłaś u pielegniarki". To pozniej corka bedzie miec podwójny strach przed szkola, bo sie bedzie bać chodzić na lekcje oraz przede mna,bo sie bedzie bac czy jej np nie dam kary za kłamstwo. Ja to samo mialam zreszta. Jak tez sie balam iść do szkoly, zeby mnie chlopaki nie bili, a z drugiej strony sie balam iść na wagary, bo zaraz bym dostala kare od rodzicow na wszystko. Pielegniarka szkolna tez glupio madra widzi że dziecko do niej przychodzi non stop z tym samym problemem i NIC w tym mózgu nie klikneli w tej szkole, że coś może być nie tak... dlatego tym bardziej zabieram corke że szkoly przynajmniej dziecko skończy kłamać i kombinowac
I tak i nie Julka...
Unikanie problemów w życiu, chowanie się przed nimi i dezercja zamiast rozsądnego zastanowienia się jak się z nimi zmierzyć.
Nie zrobiłaś nic, żeby córce pomóc. Nie poruszyłaś tematu w szkole, nie porozmawiałaś z nauczycielką angielskiego żeby poznać jej wersję sytuacji, nie sprobowalaś rozmów z wychowawcą, pedagogiem szkolnym czy dyrektorem. Nic nie zrobiłaś, tylko przystałaś na najłatwiejsze rozwiązanie czyli unik.
Cóż.. Zobaczysz za jakiś czas, jak się to sprawdza, bo ja się obawiam, że to bardzo obniży poziom nauczania twojej córki i zamknie jej drogę do wielu szkół w których naukę chciałaby kontynuować po gimnazjum.
60 2025-04-12 20:09:14 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-12 20:11:11)
Julia life in UK napisał/a:GloriaSoul napisał/a:Zgadzając się na takie pomysły córki uczysz ją kłamstwa
Ja się na takie pomysly nie zgadzam. Ja po prostu o nich wiem i je rozumiem. Dziecko klamie, bo boi sie chodzić do szkoly na lekcje. Wiec,zeby zapobiegac kłamstwom córki zaczne nauczanie domowe proste. Bo co mam robic? Powiedziec "maszeruj na lekcje i zebym sie znow nie dowiedziala, że byłaś u pielegniarki". To pozniej corka bedzie miec podwójny strach przed szkola, bo sie bedzie bać chodzić na lekcje oraz przede mna,bo sie bedzie bac czy jej np nie dam kary za kłamstwo. Ja to samo mialam zreszta. Jak tez sie balam iść do szkoly, zeby mnie chlopaki nie bili, a z drugiej strony sie balam iść na wagary, bo zaraz bym dostala kare od rodzicow na wszystko. Pielegniarka szkolna tez glupio madra widzi że dziecko do niej przychodzi non stop z tym samym problemem i NIC w tym mózgu nie klikneli w tej szkole, że coś może być nie tak... dlatego tym bardziej zabieram corke że szkoly przynajmniej dziecko skończy kłamać i kombinowac
I tak i nie Julka...
Unikanie problemów w życiu, chowanie się przed nimi i dezercja zamiast rozsądnego zastanowienia się jak się z nimi zmierzyć.
Nie zrobiłaś nic, żeby córce pomóc. Nie poruszyłaś tematu w szkole, nie porozmawiałaś z nauczycielką angielskiego żeby poznać jej wersję sytuacji, nie sprobowalaś rozmów z wychowawcą, pedagogiem szkolnym czy dyrektorem. Nic nie zrobiłaś, tylko przystałaś na najłatwiejsze rozwiązanie czyli unik.
Cóż.. Zobaczysz za jakiś czas, jak się to sprawdza, bo ja się obawiam, że to bardzo obniży poziom nauczania twojej córki i zamknie jej drogę do wielu szkół w których naukę chciałaby kontynuować po gimnazjum.
Ja z kolei uwazam,ze problem należy rozwiązać raz a porzadnie,a nie się cackać, że najpierw może ja będę z nauczycielami po kolei rozmawiac, później z dyrektorem, później będę łaskawie czekać aż oni poinformują rodziców tamtych uczniow (z czego pewnie polowa NIC sobie z tego nie zrobi jak się ich dzieci zachowują)taaa i tak to się będzie przedłużać, a dziecko mi będzie w tym czasie w stresie chodzić do szkoly. O napewno nie- raz,a porzadnie problem rozwiązać, a nie się z nimi cackać
A co do kontynuacja szkół po gimnazjum to akurat przecież domowe nauczanie nie ma wpływu na to,że dziecko po gimnazjum nie może np iść na studia. Tysiące dzieci,które miały domowe nauczanie teraz studiuje
To nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.
Większość dzieci nauczanych domowo nie radzi sobie w życiu i na ten krok decydują się jedynie ci, co nie mają wyjścia. Chodzenie do szkoły to nie tylko nauka, ale również interakcje rówieśnicze.
62 2025-04-12 20:44:46 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2025-04-12 20:48:45)
To nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.
Większość dzieci nauczanych domowo nie radzi sobie w życiu i na ten krok decydują się jedynie ci, co nie mają wyjścia. Chodzenie do szkoły to nie tylko nauka, ale również interakcje rówieśnicze.
Dodatkowo w pakiecie wzajemne wyśmiewanie, dręczenie i okazjonalne bijatyki, czyli codzienność kolektywnej edukacji. Dzięki tym przyjemnościom które zaliczyłem w trakcie edukacji (przed liceum) jestem skrajnie aspołeczny.
Szkoła niewiele różni się od wojska takiego jak w Full Metal Jacket, i w sumie w USA co bardziej wrażliwi uczniowie podobnie reagują co filmowy Pyle. Zgniła i zawszona instytucja.
63 2025-04-12 20:56:40 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-12 20:57:28)
Jack Sparrow napisał/a:To nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.
Większość dzieci nauczanych domowo nie radzi sobie w życiu i na ten krok decydują się jedynie ci, co nie mają wyjścia. Chodzenie do szkoły to nie tylko nauka, ale również interakcje rówieśnicze.
Dodatkowo w pakiecie wzajemne wyśmiewanie, dręczenie i okazjonalne bijatyki, czyli codzienność kolektywnej edukacji. Dzięki tym przyjemnościom które zaliczyłem w trakcie edukacji (przed liceum) jestem skrajnie aspołeczny.
Szkoła niewiele różni się od wojska takiego jak w Full Metal Jacket, i w sumie w USA co bardziej wrażliwi uczniowie podobnie reagują co filmowy Pyle. Zgniła i zawszona instytucja.
Dokladnie ale muszą to zrozumieć osoby, które same przechodziły przez przemoc w szkole. A pozniej dzieci popełniają samobójstwa jak ta dziewczyna 14 lat Nina, bo ja inne dziewczyny przesladowaly. W Polsce ile razy było,że dziecko samobójstwo popelnilo, bo rodzice się cackali, przedluzali, lazili na pierdylion rozmów, a czas lecial. Jak się dzieje dziecku źle w szkole to się podejmuje JEDEN konkretny krok w tej sprawie, a nie najpierw sto malutkich kroczkow, a dopiero później ten jeden wielki
To nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.
Większość dzieci nauczanych domowo nie radzi sobie w życiu i na ten krok decydują się jedynie ci, co nie mają wyjścia. Chodzenie do szkoły to nie tylko nauka, ale również interakcje rówieśnicze.
Przecież dzieci nauczane w domu mają regularny kontakt z rówieśnikami-naprawdę nie trzeba chodzić do szkoly, zeby spotykać się z rowiesnikami.
Jack Sparrow napisał/a:To nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.
Większość dzieci nauczanych domowo nie radzi sobie w życiu i na ten krok decydują się jedynie ci, co nie mają wyjścia. Chodzenie do szkoły to nie tylko nauka, ale również interakcje rówieśnicze.
Dodatkowo w pakiecie wzajemne wyśmiewanie, dręczenie i okazjonalne bijatyki, czyli codzienność kolektywnej edukacji. Dzięki tym przyjemnościom które zaliczyłem w trakcie edukacji (przed liceum) jestem skrajnie aspołeczny.
Szkoła niewiele różni się od wojska takiego jak w Full Metal Jacket, i w sumie w USA co bardziej wrażliwi uczniowie podobnie reagują co filmowy Pyle. Zgniła i zawszona instytucja.
Przykład cokolwiek kiepski. "Gomer" był i jest przykładem zaburzeń jakie nie są w stanie funkcjonować społecznie niezależnie od okoliczności. Popatrz na datę tego filmu i jakie czasy przedstawia. Myślisz, że to przypadek, że Kubrick chciał, aby D'Onofrio przytył do roli ponad 30kg? Grał życiową ślamazarę, na tyle nieogarniętą życiowo, że nawet nie potrafił wymigać się od wojska, choć ewidentnie tam nie powinien trafić.
Nawiasem, filmowy Joker to Gustav Hasford (powiedzmy), bo ten film to luźna adaptacja jego książki. Facet w swojej książce jest bardziej hardcorowy niż Kubrick na ekranie. W książce Hartman przyłapuje Gomera (w książce inaczej się nazywa) i widząc, że ten chce popełnić samobójstwo stwierdza z uśmiechem, że jest z niego dumny. Generalnie się nie dziwię. W realiach wojennych posiadanie takiego człowieka w szeregach kompanii mogło się w tamtych czasach skończyć anihilacją połowy batalionu. Cała kompania to wiedziała - dlatego urządzili mu kocówę.
Generalnie ciężko to zrozumieć komuś, kto nigdy nie był w kamaszach. Szkolenie wojenne tego typu ma za zadanie cię odczłowieczyć. A już ogólnie amerykanie są dość specyficzni tutaj, bo faktycznie jest tam tak, że unitarka ma ciebie złamać i ukształtować od zera. Jest to niezbędne ze względu na uroki poboru oraz fakt, że tam wielu chłopaczków dostawało i dostaje taką alternatywę, że zamiast do pierdla to mogą iść w kamasze.
Nie wiem czy oglądałeś Generation Kill ? Tam jest taki Starszy sierżant "Sixta" co przypierdala się o wszystko do chłopaków. Wydaje się być największym chujem całego batalionu, bo sprawia wrażenie jakby bez ładu i składu się na chłopakach wyżywał za każdą pierdołę. Ale na końcu jest taka scena, kiedy przyszło rozprężenie i efekty stresu bojowego zaczęły z chłopaków wychodzić to widząc jak zaczynają się tarcia między chłopakami z porozumiewawczym spojrzeniem mówi do jednego z obecnych, żeby w razie czego dał ma znać kiedy ma znów wkroczyć. Sens tego jest taki, że jego pokrzykiwania są niegroźne, a reakcja na nie jest w przede wszystkim w tobie. Ma to służyć odwróceniu uwagi od strachu przed śmiercią. Ma odwrócić uwagę od kontemplacji nad własną śmiertelnością. Ma to wykształcić takie postawy, które przeczą naszej podstawowej biologii, bo w razie czego masz się nie zastanawiać, tylko skoczyć na granat, aby przeżyli inni, bo bez takich odruchów zginą wszyscy. Może i w czasie szkolenia jeden z drugim odpadną (nawet dość brutalnie), ale zamiast zginąć setki tysięcy, to zginie 'tylko' kilkanaście tyś. Nieludzkie? A i owszem. Ale Amerykanie w Wietnamie stracili tylko 60tyś zabitych i jakieś 150tyś rannych. Dla porównania Wietnam stracił ok miliona ludzi i nawet do 2 milionów cywilów.
Wojna to piekło.