Kaszpir007 napisał/a:A ja nie widzę żadnych sprzeczności a jedynie jakieś bzdurne wnioski nie poparta na żadnych faktach.
Ta "magiczna szklanka wody" to taki skrót myślowy. Chodzi o to że jak sie jest RAZEM to myśli się nie tylko o sobie i własnych potrzebach a także o potrzebach drugiej strony.
Jak jednak strona jest chora to czymś normalnym jest zajęcie się chora osobą. Jak trzeba to wtedy właśnie tą szklanę wody sie przyniesie czy lekarstwa.
To chyba normalne i oczywiste.
Mówimy o partnerach czy małżonkach, bo dorosłe dzieci zapewne w większości nie mieszkają z rodzicami a mają własne rodziny i często daleko od rodziców.
Całkowiice nie rozumiem co mają do tego dzieci ?
A ja widzę, bo Twoje wymagania względem kobiety i wyobrażenia na temat związku są za mało ogólne. Dotyczą konkretnych zachowań, działań, a nie cech tej kobiety.
Ona ma się kiedyś wprowadzić do Ciebie, bo masz dom; zaoszczędzi, bo nie będzie musiała wynajmować/zarobi, bo wynajmie swoje.
Ma mieć dorosłe dzieci albo nie mieć ich wcale, żeby nie przeszkadzały wam w życiu 1 + 1.
Ma sobie z Tobą miło spędzać czas, wspierać, pociągać Cię, zestarzeć się razem z Tobą i w razie czego - pomagać.
Ma chcieć poważnego związku.
To wszystko to są czynności, które wynikają z jakichś cech. A jak ktoś ma jakąś cechę, to ma ją zawsze, w różnych sytuacjach, nie tylko wtedy, kiedy Tobie pasuje.
Czyli: kobieta, która chce poważnego związku, wspiera, chce się razem zestarzeć, pomaga, angażuje się i tak dalej = kobieta, dla której rodzina jest bardzo ważna, czyli nie będzie interesował jej układ 1 + 1, jeśli te dzieci ma, nawet jeśli już dorastające czy dorosłe.
Albo: jeżeli kobieta koło 40-tki mieszka w bloku, to najwidoczniej chce tam mieszkać, a argument o korzyściach finansowych jest tylko pozornie sensowny. Dlaczego? Jeśli do niej mają przemawiać argumenty finansowe, to szybko sobie policzy, że w razie ewentualnego rozstania np. po 15 latach, Ty zostajesz z domem, o który w tym czasie dbaliście, a ona z mieszkaniem, w którym od 15 lat mieszkali różni lokatorzy i jacyś zapewne mieszkają nadal. Jeżeli mieszkania nie miała - tym gorzej, bo w tym wieku będzie wolała kogoś, z kim mieszkanie będzie mogła kupić, niż wprowadzić się do Ciebie i prędzej czy później zostać z niczym.
Czy nie ma kobiet, które chcą się przeprowadzić do domu? Jasne, że są. Tyle że te nie będą szukały faceta z domem, który odziedziczą jego dzieci, tylko takiego, z którym tego domu będą mogły się dorobić.
Piszesz, że chcesz poważnego związku, ale dla mnie to tylko pozory. Z tego "poważnego związku" bierzesz tylko to, co dla Ciebie wygodne, zostaje materiał jedynie na luźną relację, więc nie ma co się dziwić, że głównie na takie kobiety trafiasz. I ponownie podkreślę: uważam, że nic w tym złego, jak najbardziej możesz mieć takie wymagania, tylko imho bez sensu spodziewać się w takim układzie poważniejszych relacji.