wieka napisał/a:Ja ten przykład podałam, żeby uwidocznić inne cechy które ciągną związek w dół,
niekoniecznie twoje.
To, że byłeś wierny to żaden wyczyn, bo tak wygląda jakby prawie wszyscy zdradzali, a ty nie. Zaufanie to podstawa, ale samo nie wystarczy do udanej relacji.
Sobie nie masz nic do zarzucenia? Uważasz, że byliście w satysfakcjonującym związku, a mimo to zdradziła?
Fundament sam nie popęka.
Wieka nikt nie jest idealny i ja też.
Na pewno mam sporo wad, ale też sporo zalet, ale sądze że przy dobrej komunikacji niektóre wady można usunąć a niektóre trzeba po prostu zaakceptować.
W przypadku mojej Ex nawet nie potrafiłem wymienić jej wad, bo widać je zaakceptowałem i tyle.
Byłem młody, ona też. Sądzę że u mnie był to związek z rozsądku, bo jak tyle jesteśmy "to wypada", może z przyzwyczajenia ?
Nie wiem. Raczej nie było tego co poczułem na poczatku do kobiety z którą ponad rok temu było.
Sądzę że u mnie po prostu po jakims czasie pojawiła sie miłość i tyle, bez tych fajerwerów na początku.
Boję się że w przypadku mojej Ex były podobne podstawy.
Z tego co widzę był problem komunikacji u nas zawsze. Bo pamietam że to ja mówiłem a ona słuchała. Nie było awantur, niczego.
Później po latach się dowiedziałem że jak powinienem wiedzieć co ona chce, domyślić się, wiedzieć i itd.
Zamiast wszysto na bieżąco rozwiazywać wolała to kumulować.
Z tego co wiem chciała odejść dawno temu ale czekała aż dzieci dorosną.
Myslę że nigdy nie pasowaliśmy do siebie po prostu.
Trochę podobnie jest u mojej siostry. Jej mąż domator i to bardziej niż ja bo u nas byly podróże, zwiedzanie a tam prawie nic.
Siostra bardziej ekstrawertyczka, sporo znajomych, ciągle ją nosi.
Ale znaleźli swoje punkty wspólne i są od wielu wielu lat szczęśliwym małżeństwem.
U mnie widze że byliśmy niedopasowani. Jak człowiek młody to i góry by przenosił. Podchodzi entuzjastycznie, nie widzi żadnych minusów, a same plusy.
Tyle że najbardziej zły jestem z kłamstw. Rozumię odejść i potem sobie kogoś znaleźć, ale będąc moją żona mnie zdradzać i potem wciskać kity ?
Jak ktoś kocha to zrobi wszystko aby uratowac zwiazek a nie chowa głowę w piasku.
Aby było to coś z kims najpierw musi być akceptacja i zgoda dwóch stron. Jakby powiedziała że ma męża i nie jest zainteresowana to przeciez by nic nie było.
Tak samo jak u mnie wiele razy odmawiałem panią i nie pozwoliłem aby do niczego nie doszło ani nic się nie rozpoczęło.
Teraz mam większe doświadczenie i zalezy mi na bardzo dobrej komunikacji (z kobieta jaką zakończyłem od razu mówiliśmy jak coś nie tak i wyjaśnialiśmy problemy). Dzięki temu dowiedziałem się o pewnych moich wadach albo o tym co jej przeszkadza i starałem się z tym walczyć i usunwać. Dzięki tej kobiecie uwazam że stałem się lepszym człowiekiem. Zaczałem bardziej dbać o siebie i o to co często jem.
Tak jak pisałem wiem co chce a czego nie i nie wejdę w relację z kimś kto całkowicie do mnie nie pasuje, nawet jakby niesamowicie mi się podobał, bo wiem że to by po pewnym czasie i tak nie przetrwało