Finanse w małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finanse w małżeństwie

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 69 z 69 ]

66 Ostatnio edytowany przez Klaryssa (2025-03-27 09:14:55)

Odp: Finanse w małżeństwie
Zyaire napisał/a:

Tylko wcale to nie wyszło tak różowo. Bo gdy ja dostaję wypłatę, najpierw myślę o rachunkach, jedzeniu, wydatkach na dom, paliwo, spłacaniu zobowiązań, oszczędzaniu. Mąż najpierw wydaje znaczną część swojej wypłaty na siebie ( i nie mówię tu o podstawach jak ubrania, kosmetyki, telefon), a potem myśli o reszcie. Często wygląda to tak: ja zarabiam mniej, wydaję znacznie więcej i co ciekawe... oszczędzam też więcej. On po prostu nie zastanawia się, wydaje, a jak się kończy, to ja mogę zapłacić. Wkurza mnie to. Nic nie możemy odłożyć, nic sobie nie kupuję poza podstawami typu lekarstwa czy kosmetyki do takiej podstawowej higieny.... On mówi, żebym wydawała na siebie, ale kto pokryje opłaty jak oboje będziemy hulać?
Nie chcę mu żałować, wyliczać, w kieszeń zaglądać, rozliczać się jak w banku, wracać do 50/50, ale naprawdę bym chciała, żeby jakoś sensownie planować ten budżet, żebyśmy oboje byli zadowoleni i nie było takich nierówności... Bo skoro finanse są wspólne, to chyba ja nie powinnam ponosić odpowiedzialności za to, ze gdy dostanie wypłatę, wydaje znaczną część i potem na mnie spada dokładanie dużej sumy?
Co radzicie?

Mój tato cale życie tak właśnie funkcjonuje - bierze pieniądze od swojej zony (mojej mamy). Jest bardzo nieogarnięty finansowo mimo ze tez cale życie pracuje. Przez ponad 40 lat to się niestety nie zmieniło.

Nie powiem nic nadzwyczajnego ale na pewno warto porozmawiać z konkretami i wyliczeniami co ile kosztuje i z rozpiska obowiązkowych kosztów miesięcznych ale wtedy nadal będzie wiedział, ze masz pieniądze ... dlatego otworzyłabym lokatę i poinformowała go ze od następnego miesiąca jakaś część swojej pensji odkładasz na nią (są takie gdzie pieniądze przesyłasz i nie możesz ich wyciągnąć np. przez rok) aby wiedział, ze nie może liczyć na Twój 'sponsoring'.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Finanse w małżeństwie
bagienni_k napisał/a:

Jack Jeśli Cię to zainteresuje, to będąc swego czasu w związku z jedną cudowną kobietą, nie miałem problemu z tym, żeby zrobić jej przyjemność czy okazać zaangażowanie. Tylko "problem" w tym, że generalnie większość swoich potrzeb czy zachcianek załatwiała sobie sama. Na szczęście okazała się dojrzała, wyrozumiała i przede wszystkim nie była uprzedzona do płci męskiej, jak niektóre forumowe niewiasty..

Czas przeszły wskazuje jednak, że tak cudownie nie było wink

Nawiasem, użycie przez ciebie w tym kontekście słowa "wyrozumiała" nadaje twojej wypowiedzi taki ton, że okazywałeś zaangażowanie i dawałeś przyjemność mniej niż ona tego potrzebowała/oczekiwała, a jej wyrozumiałość polegała na tym, że ogarniała to sobie sama i nie suszyła ci o to głowy. wink

Lepiej dobieraj słowa, bo sam fakt, że w związku ktoś wobec kogoś jest "wyrozumiały" do stopnia, w którym trzeba to podkreślić, to świadczy o tym, że tam nie działo się dobrze.

68

Odp: Finanse w małżeństwie

Ja i mój mąż mieliśmy/mamy podobny problem. Tylko u nas jest odwrotnie - tzn on jest bardzo oszczędny, każdą złotówkę ogląda 4 razy, szuka okazji by coś kupić taniej, rezygnuje z "zachcianek" itp. Ja odwrotnie, zawsze wydaję ile mam, lubię rzeczy z wyższej półki, czy to ubrania czy jedzenie czy wakacje. NA szczęście nigdy nie mieliśmy problemu z opłaceniem rachunków, bo oboje nieźle zarabiamy plus ja też jestem nauczona że swoje zobowiązania trzeba spłacać w pierwszej kolejności. Ale konflikt się pojawia na płaszczyźnie co robić z resztą pieniędzy - ja swoją część wydaję, on swoją odkłada na kupkę. Wciąż czasami pojawiają się jakieś sprzeczki na tym gruncie, ale ogólnie udało nam się wypracować model, który się sprawdza. Na pewno znaczenie ma też fakt, że jesteśmy razem już 12 lat i trochę się oboje "przesunęliśmy" na tej skali oszczędność - rozrzutność. Ale z grubsza u nas wygląda to tak, że mamy kilka wspólnych kont + każdy ma swoje własne. Jedno konto wspólne mamy na stałe opłaty(rachunki, zajęcia dzieci, rata kredytu, ubezpieczenia itp) i tu jest co miesiąc ta sama kwota policzona, którą wpłaca mąż ze swojej wypłaty. Drugie na bieżące wydatki, czyli wszystkie zakupy do domu, ubrania dla dzieci, wyjścia sponsoruje ja i w sumie ode mnie zależy czy wydam mniej czy więcej. Jak kupię coś ekstra sobie czy dzieciom to mąż się nie wkurza, bo ja za to płacę. Mamy jeszcze jedno wspólne konto na czarną godzinę, gdzie oboje wpłacamy jakąś niedużą ustaloną kwotę co miesiąc na nieprzewidziane lub większe wydatki typu nowa lodówka, rowery dla dzieci etc. Oprócz tych wspólnych kont mamy swoje własne i mąż swoje pieniądze zasadniczo odkłada na kupkę i co jakiś czas nadpłaca nasz kredyt na dom. Ja swoje wydaję na siebie + odkładam na wakacje, bo wszystkie wyjazdy opłacam ja, więc znów to ode mnie zależy czy pieniądze na majówkę będą i czy pojedziemy do wypasionego hotelu czy pod namiot. Innymi słowy ja pieniądze z mojej wypłaty wydaje na bieżąco tak jak lubię i dbam o to, by nasz standard życia mi odpowiadał, on dba o nasze bezpieczeństwo i przyszłość - dba o to by zawsze rachunki były zapłacone, jak trzeba naprawić samochód czy zrobić jakis remont to on zawsze ma odłożone pieniądze plus nadpłaca ten nasz kredyt. Mnie to nie boli, że ja do naszego miesięcznego budżetu dokładam więcej, bo wiem że on tego co mu zostanie nie rozwali na głupoty, tylko odłoży. Wręcz namawiam go żeby cos sobie kupił o czym marzy, bo nawet żeby sobie kupić rower czy pojechać na weekend w góry z kolegą to on ma opory żeby wydać pieniądze.
Zanim mieliśmy ślub, dzieci i dom wpłacaliśmy proporcjonalnie na wspólne konto taką kwotę żeby starczyło na rachunki i zakupy, a resztę każdy miał do swojej dyspozycji. Też się sprawdzało dobrze.

69 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-03-27 14:28:27)

Odp: Finanse w małżeństwie

Takie podejście, żeby nie wydawać nawet na rower, jeśli się jezdzi rowerem, czy na spotkanie z kumplem to już jest zbytnio odchylony w stronę skąpstwa stosunek do pieniędzy.
Rozumiem że macie wspólnotę majątkową?

Posty [ 66 do 69 z 69 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finanse w małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024