Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 306 ]

196

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Noble napisał/a:

Chcesz mieć służącą do wszystkiego, to sobie weź gosposię.

Ja jej nigdy nie traktowałem jak służacą, po prostu każdy miał swoją rolę, moją rolą było skupianie się na zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny, a jej dbanie o ogniosko domowe. Każdy miał swoją rolę do wykonania i tyle. Równie dobrze możesz powiedzieć, że to ja jestem jej służącym, bo spełniałem każdą jej zachciankę.

jej sie to juz znudzilo, wiekszosc kobiet nie chce byc tylko zona, matka, kochanka, sprzataczka i czekac z cieplymi kapciami.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?

Noben to facet jak rozumiem

No i co ze ma mniej oplacalna prace? Z ciebie to tylko filozofff pewnie juz nie bede pytala jakie szkoly pokonczyles...

Kobieta ma dosyc siedzenia w domu, Autor - maz wcale nie musi byc taki troskliwy i kochany jak to da sie wyczytac, moze jego zona potrzebuje po prostu wyjsc do ludzi, bo ma dosc bycia kura domowo i uslugiwac wladcy big_smile

198

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:


Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. .


Ten bezrobotny cwok ma własną działalność, a w przeszłości również zajmował się aktywizacją zawodową. Nasz rynek pracy jest bardzo duży i chłonny. Potrzeba nam zarówno niewykwalifikowanej siły roboczej (dlatego żona autora pracę dostała bardzo szybko, choć nie ma doświadczenia). Oraz potrzebujemy specjalistów. Kilka milionów Ukraińców uratowało naszą gospodarkę, bo takie mamy braki siły roboczej. Wciąż.



pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej


Oczywiście, po co zdobywać kwalifikacje i zacząć od razu od stanowiska kierowniczego, jak można pracować w Biedrze licząc na awans. To dopiero złota myśl!


xD

lol


Jestem królowa angielska z własną wyspa.

Widzisz autorze, forum wszystko przyjmie.

Zanim weźmiesz rady tak głupie doszczętnie to zobacz co ten człowiek wypisuje i się przekonasz że nie warto, plus ile ma czasu na pisanie tego ścieku to raczej nikt pracujący tyle nie pisze na forum, sprawdź to zanim rozwalisz swoje małżeństwo.

Mozna dostać awans na kierownika plus jak masz lep a żona autora ogarnia to jak opiszesz co robiłaś przez ostatni rok w jakiekolwiek pracy to ma znaczenie w CV, ale jesteś bezrobotny i tak tam nie pójdziesz. i nie od razu awans tępa strzalo porobić rok może więcej (on nawet czytać nie umie)

Nie przekonasz autora, on chetnie czyta wiadomosci, ktore potwierdzaja jego ego

199

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Legat napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności.

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.


a myslalam, ze cie lubie Legat tongue

200

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:
Legat napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności.

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.

Zapłaciła połowę tym że urodziła poniosła koszty porodu, większe niż te jego głupie pieniądze

Plują się o to kolesie którzy : nie mają kobiet, nie mają dzieci, nie mają jaj

Zamknijcie japy włącznie z tym chłopem noben


co sie dzieje na tym swiecie, facet ma przyjemnosc przez 5 min podczas sexu, a kobieta - ciaza, porod i nocne wstawanie ( z reguly )
dobrze piszesz Karmaniewraca

201 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 14:26:21)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:

Ja odbieram to tak, że Autor ma tak wysokie zarobki, że 3,5k miesięcznie nie robi im żadnej różnicy.
Nie wiem jakiego rzędu zarobki to muszą być, ale wierzę, że są ludzie o takim poziomie przychodów, że dla nich 3,5 tysiąca złotych, to jak dla nas 200 zł.

Powiem całkiem szczerze, że nie do końca wierzę w to, że są aż tak zamożnymi ludźmi, bo wówczas raczej nie byłoby problemu, żeby zatrudnić pomoc domową, albo opiekunkę do dziecka kilka razy w tygodniu. Zresztą autor nie pisał, że nie robi im ta kwota żadnej różnicy, tylko że ta różnica nie jest wielka i że bez niej sobie finansowo radzili. Dużo zależy od tego, jakie się ma potrzeby, czy się wynajmuje, czy często wyjeżdża na wakacje, kupuje drogie sprzęty i markowe ubrania. Jak ktoś żyje skromnie, to jest w stanie wyżyć z dość niewielkiej wypłaty.

Shoggies napisał/a:

Pełna zgoda - Autor nie ustosunkował się do tego na jaki kompromis byłby w stanie pójść.

Taki, gdzie żona wraca do starego układu. Nie bez powodu każdą inną wersję ignoruje, albo wymyśla warunki, których ona nie ma szans na ten moment spełnić, nawet gdyby stanęła na rzęsach. Tak nie robią partnerzy z krystalicznie czystymi intencjami, szczerze przejmujący się tym, czego pragnie druga strona. Być może oboje są po prostu egoistami. Dlatego zgadzam się, że ona mocno nawaliła, ponieważ powinna była z nim najpierw porozmawiać i ustalić, jak ich wspólne życie miałoby od tej chwili wyglądać. Tylko mnie osobiście cały czas zastanawia, że skoro wcześniej było rzekomo tak sielankowo, to jakim cudem nagle coś jej totalnie odwaliło i postanowiła w pewnym sensie zagrać na własną bramkę. Która szczęśliwa kobieta utrudnia w ten sposób życie swoim najbliższym, bez żadnej konsultacji z nimi, bez ostrzeżenia? Jasne, możemy założyć, że cały problem leży w niej, ale jak czytam posty autora, to za bardzo mi się nie klei ten wyidealizowany obraz perfekcyjnego wręcz małżonka. Zobacz, jakie on ma podejście. Żona mu wprost powiedziała, że teraz w markecie czuje się lżej niż przez ostatnie lata w domu, a ten zamiast dopytać czemu było jej tak źle i wziąć pod uwagę, że może faktycznie tkwienie niemal dekadę w czterech ścianach dało jej w kość, to on tylko skupia się na tym, jak ją przekonać, żeby porzuciła swój plan. Egoizm pełną gębą, a niektórzy tu piszą, jakbyśmy mieli teraz płakać rzewnie nad jego marnym losem, bo on musi wstać czasem rano do córki, albo posiedzieć z nią wieczorem przy lekcjach i położyć do spania. Tysiące ojców robi to bez marudzenia, ale on jeden nie może, bo skoro żona zgodziła się siedem lat temu zostać w domu, to już nie ma prawa zmienić zdania, póki on nie wyrazi na to zgody.

Być może pominie to zapytanie, ale ja bym się chętnie dowiedziała CO DOKŁADNIE robił w domu wcześniej, zanim żona postanowiła pobawić się w pracę, a co robi w nim teraz. Tylko nie na zasadzie, że raz w miesiącu odkurzył, czy posprzątał po obiedzie, tylko REGULARNIE. Tak na co dzień. Jakie miał obowiązki przed i jakie ma po zmianie układu. Czy to rzeczywiście aż tak drastyczna różnica i ona zawala swoją część prac domowych. Taka wiedza ułatwiłaby nam realną ocenę ich sytuacji, a przecież to dalekie od prawdy, że dzieci osób pracujących w marketach są zaniedbane, źle się uczą i domy zarastają brudem. Kwestia organizacji.

202

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Kobieta podjęła pracę, nie ona pierwsza ani ostatnia. W każdym kraju są kobiety, które pracują zawodowo i ogarniają jednocześnie życie rodzinne i obowiązki z tym związane. Natomiast reakcja na tą informację jest potężniejsza niż siła huraganu Wilma i wywołuje co najmniej zdziwienie.
Autor przedstawia treści, które wpisują się wyłącznie w Jego narrację. Jak widać wykonywanie obowiązków domowych, które spadły na Niego, wyraźnie Autora uwierają i to dosyć mocno. Myślę, że  z powodu zaistniałej sytuacji Jego ego zostało bardzo mocno nadszarpnięte i sponiewierane. Ego pana i władcy dodałbym.
I co najważniejsze, nikt z nas nie zna faktycznych motywacji żony Autora, o czym wspominało już wcześniej kilka osób. Bez tej wiedzy można w nieskończoność snuć przeróżne teorie spiskowe, które pozostaną jedynie w sferze teorii.

203 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 14:46:26)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Po co dodałaś zaimek ''on''?
Przecież ani Ty, ani nikt inny na tym forum w ogóle nie bierze pod uwagę takiej kwestii, że jemu mogłoby coś nie pasować. Nie tylko tu w tym wątku, ale ogólnie, facetowi.

Bierzecie w ogóle pod uwagę, że mogłoby dojść do takiego dictum: ''Kochany mężu, może masz dość utrzymywania rodziny, może źle Ci ze świadomością, że wszystko wisi na Tobie. Weź zrezygnuj z tej świetnie płatnej pracy, znajdź coś mniej stresującego na pól etatu, a resztę czasu spędzaj w domu.''

-Nie, takiej rozmowy w ogóle nie bierzecie(-my) pod uwagę. Jeśli komuś może coś w rodzinnych układach nie pasować, to tylko kobiecie.
Taka prawda, taka rzeczywistość. Rola mężczyzny jako zarabiacza jest oczywista i bezdyskusyjna, a negocjować można tylko to, co robi oprócz pracy.

Powiedz mi proszę, CO TY ROBISZ na forum, na którym są głównie kobiety, których tak szczerze nienawidzisz? Cały czas powtarzasz, jak złe masz o nas zdanie, wmawiasz nam stronniczość i piszesz innym użytkownikom, że radzisz im stąd uciekać, bo nie spotkają się z niczym innym, jak z uprzedzeniami, a mimo to tkwisz tutaj już czwarty rok. Jesteś masochistką? Prawda jest taka, że najbardziej stronniczą osobą w tym wątku jesteś TY, oczywiście poza autorem, ale jego stanowisko przynajmniej jest zrozumiałe. Zaczyna mnie już wpieniać Twoje wpychanie ludziom słów, których nie wypowiedzieli, obrażanie ich i wyśmiewanie, gdy prezentują odmienne podejście. Strasznie jesteś nabuzowana i agresywna względem własnej płci. Czy zrobiłyśmy Tobie jakąś krzywdę, że pałasz do nas tak wielką niechęcią? A jak już ponownie rzucasz oskarżeniami, to wskaż chociaż konkretny fragment, w którym ktoś napisał, że autor nie ma prawa mieć żadnych obiekcji, jego zdanie się nie liczy, powinien tylko zarabiać dalej kasę na rodzinę i zasznurować sobie usta, bo jako mężczyzna nie zasługuje na nic więcej. Powodzenia w szukaniu. To, że bierzemy pod uwagę różne scenariusze i staramy się wejść w buty żony, powinno mu tak naprawdę POMÓC, ponieważ być może nie dostrzega czegoś istotnego, będąc zbyt mocno skupionym na własnym dyskomforcie. Forum nie jest kółkiem wzajemnej adoracji, tylko miejscem wymiany poglądów, w tym skrajnie różnych. Jak ktoś nie potrafi uszanować cudzej odmienności, to chyba powinien dać sobie spokój z dalszym pobytem.

204 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 16:06:00)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:

Teraz jak widać autora mocno gniecie w czułe miejsce fakt, że musi więcej czasu poświęcać dziecku. Stąd ten cały bałagan, bo chciałby aby jak najszybciej żona zdjęła z niego ten niewygodny dla niego cięzar. I tylko o to chodzi.. Gdyby pracowała i robiła w domu wszystko jak dotąd, to tematu zapewne by nie było wink

Właśnie to jest ciekawe, że on nie narzeka, że musi gotować, sprzątać, prać, robić zakupy, tylko wielokrotnie już podkreślił, że jest zmuszony zajmować się córką. Straszne rzeczy, no kto to widział, żeby ojciec spędzał czas z dzieckiem, zwłaszcza pod nieobecność pracującej matki. Kolejna sprawa, ktoś tu pisał, że w takim razie powinni się wszystkim podzielić pół na pół, ale przecież autor nie twierdzi, że robi tyle samo w domu, co żona, tylko że robi więcej niż wcześniej. Przy czym nigdzie nie znalazłam informacji, jakoby ona tę wypłatę chowała sobie do kieszeni, więc co miesiąc dorzuca jakąś kwotę do wspólnego budżetu. Gdyby prócz tego brała na siebie ponad połowę obowiązków domowych, to chyba byłoby uczciwie. Przykładowo on pokrywa 70% opłat, więc ona bierze na siebie 70% prac w domu. Ewentualnie proponuje, żeby się póki co dokształcała, aby zwiększyła swoją atrakcyjność na rynku pracy, ale z realną perspektywą szukania zatrudnienia w przyszłości, skoro tego właśnie potrzebuje. Nie na zasadzie cieszenia się, że autor zdobędzie kilka lat spokoju w ukochanym poprzednim układzie, a zanim żona skończy kurs czy studia, to znajdzie sposób, by odwieść ją od tego głupiego pomysłu i wszystko zostanie po staremu.

205

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Mrs.Happiness napisał/a:

Powiedz mi proszę, CO TY ROBISZ na forum,.

Rozrywam się i dowartościowuję czytając takie konstrukty myślowe, jak Twoje:)

206 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 15:49:07)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Legat napisał/a:

To jest taka fajna manipulacja, przecież facetowi dużo większe pieniądze za pracę same lecą i do zmęczenia to on prawa nie ma. Zmęczona ciężką pracą może być tylko i wyłącznie kobieta.

Istnieje mnóstwo takich ludzi, którzy zarabiają bardzo dobrze i się wcale jakoś szczególnie nie męczą. Mam takiego znajomego programistę, który zarabia kupę kasy, a wielokrotnie się chwalił, że przez kilka miesięcy pomiędzy projektami musiał tylko pilnować, żeby być zalogowany. Oczywiście wcześniej włożył wysiłek w zdobycie wykształcenia, temu nie zamierzam w żaden sposób umniejszać, ale jednak ciężko porównać jego aktualną pracę do chociażby kogoś, kto zapierdziela na magazynie za najniższą krajową. Nie twierdzę, że autor nie pracuje ciężko, bo być może tak właśnie jest. Zresztą każdy ma prawo być czasem zmęczony, nawet jeśli nie fizycznie, to psychicznie. Tyle że do siedzenia w domu na cudzym utrzymaniu też trzeba mieć odpowiednią mentalność. Niektóre moje koleżanki czują się w takich układach jak ryby w wodzie, a przykładowo moja młodsza siostra już po trzech latach ma dość. Odlicza teraz dni, gdy synek będzie na tyle duży, by mogła wrócić. Jak przychodzi wiosna i może zająć się uprawą roślin, na której sobie rok w rok dorabia, to z automatu odżywa. To nie znaczy, że niewystarczająco kocha młodego, pragnie zaniedbywać obowiązki, albo nie ufa partnerowi. Po prostu nie każdy jest stworzony do przebywania non stop w czterech ścianach. Wystarczy, że jesteś z natury towarzyskim i kontaktowym człowiekiem, byś czuł, jak powoli się dusisz w zamknięciu. A jeszcze aktywne zawodowo koleżanki opowiadają o awansach, wyjazdach integracyjnych, rosnących zarobkach, czy wszelkiego rodzaju wyzwaniach, z którymi się mierzą w pracy. Nie jest łatwo o tym słuchać, gdy jedyne, czym możesz się pochwalić, to że pięknie wypastowałaś dziś podłogę w salonie i wywabiłaś plamę z ulubionej koszuli męża. Wiem, teraz mocno upraszczam, bo tak naprawdę praca w domu jest nierzadko równie ciężka, ale jednak zupełnie inna, niż ta na etacie, czy własnej działalności. W dodatku niestety aktualnie często źle odbierana przez społeczeństwo, jako pasożytnictwo, brak ambicji i lenistwo.

207

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Nie narzeka na gotowanie i sprzątanie bo pewnie Ona dalej to robi..
Tylko on pewnie musi się zająć dzieckiem, a to juz tak bardzo czuję się zmęczony i sfrustrowany...
Ojciec roku normalnie....kanapki dziecku zrobi, do szkoły zaprowadzi, pomoże się ubrać i lekcje zrobić.

208 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 16:07:34)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Rozrywam się i dowartościowuję czytając takie konstrukty myślowe, jak Twoje:)

Gdy takie słowa wychodzą spod Twoich palców, to jakby komplement, także dziękuję uprzejmie smile

209

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Nie narzeka na gotowanie i sprzątanie bo pewnie Ona dalej to robi..
Tylko on pewnie musi się zająć dzieckiem, a to juz tak bardzo czuję się zmęczony i sfrustrowany...
Ojciec roku normalnie....kanapki dziecku zrobi, do szkoły zaprowadzi, pomoże się ubrać i lekcje zrobić.

Jak sobie czytam jakie kobiety maja ciezki zywot przy facetach to odechciewa mnie sie juz na zawsze zwiazkow.  Co to za zycie albo sie jest sluzaca meza i nie ma sie swoich pieniedzy albo trzeba zapierdzielac do roboty, a po pracy i tak robi sie wiekszosc albo nawet wszystkie prace domowe. Facet =niewolnictwo dla kobiety. Lepiej bym byla wolna, bo wolnosc to swietosc. Po co wogole kobiecie facet jak to sa tylko same obowiazki i zmartwienia. Ja bym w zyciu nie chciala byc na miejscu zony autora ani jako osoba zapierdzielajaca w biedrze ani jako utrzymanka

210

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:
wieka napisał/a:

A tatuś to w lekcjach nie może pomóc?
Po drugie, żona pewnie już na tyle nauczyła dziecko, że nie będzie potrzebowała pomocy w szkole, tym bardziej jak zdolna pewnie po ojcu…

Sam piszesz, że bez wysokich kwalifikacji sporo nie zarobisz, więc najwyższy czas żebyś ułatwił żonie naukę.


Wiesz, że na takim zamienianiu się rolami w naszej sytuacji ucierpi dosłownie cała nasza 3-ka ?

Może to jest najzdolniejsze dziecko na świecie, tego nie wiem, ale prawda jest taka, że nawet bycie najzdolniejszym dzieckiem na świecie guzik da jeżeli dziecko zamiast się uczyć (a takie dziecko małe trzeba pilnowac i mu pomagać) będzie zamiast się uczyć to np oglądało TikToka czy inne głupoty na internecie.

To zależy od dziecka, jeśli dziecko jest zdolne i lubi się uczyć, to samo będzie pilnowało swoich obowiązków szkolnych. Co do internetu to w tym wieku nie musi z niego korzystać. Zresztą mama i tata nie są poza zasięgiem.
Wymyślasz wymówki, żeby było na twoim.
Nie wiem po co to wkoło o tym samym dyskutujesz, widać masz dużo czasu wolnego i nie masz co z nim zrobić.

Jeszcze raz. Dziecko ma lat 7, a nie 15. Takie dziecko trzeba przypilnować przy lekcjach i nie ma innej rady. Dziecko lubi się uczyć ? Każde dziecko mając do wyboru naukę vs zabawę wybierze zabawę, rodzic powinien być tym kimś kto będzie planował kiedy jest czas na naukę, a kiedy na zabawę.

211

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Wiesz, że na takim zamienianiu się rolami w naszej sytuacji ucierpi dosłownie cała nasza 3-ka ?

Może to jest najzdolniejsze dziecko na świecie, tego nie wiem, ale prawda jest taka, że nawet bycie najzdolniejszym dzieckiem na świecie guzik da jeżeli dziecko zamiast się uczyć (a takie dziecko małe trzeba pilnowac i mu pomagać) będzie zamiast się uczyć to np oglądało TikToka czy inne głupoty na internecie.

To zależy od dziecka, jeśli dziecko jest zdolne i lubi się uczyć, to samo będzie pilnowało swoich obowiązków szkolnych. Co do internetu to w tym wieku nie musi z niego korzystać. Zresztą mama i tata nie są poza zasięgiem.
Wymyślasz wymówki, żeby było na twoim.
Nie wiem po co to wkoło o tym samym dyskutujesz, widać masz dużo czasu wolnego i nie masz co z nim zrobić.

Poza tym dziecko szkolne nie wymaga opieki 24 na dobe. Ile dziecko ma lat skoro poszlo do szkoly 7 lat? No wlasnie przeciez matka ani ojciec nie musza nad takim.dzieckiem sterczec i sie nim non stop zajmowac niczym niemowlakiem

No nie wymaga opieki 24h na dobę, ale to nie jest równoznaczne z tym, że w ogóle jej nie wymaga, bo obowiązków nadal jest multum przy takim dziecku.

212 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-02-06 18:31:21)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Wiesz, że na takim zamienianiu się rolami w naszej sytuacji ucierpi dosłownie cała nasza 3-ka ?

Może to jest najzdolniejsze dziecko na świecie, tego nie wiem, ale prawda jest taka, że nawet bycie najzdolniejszym dzieckiem na świecie guzik da jeżeli dziecko zamiast się uczyć (a takie dziecko małe trzeba pilnowac i mu pomagać) będzie zamiast się uczyć to np oglądało TikToka czy inne głupoty na internecie.

To zależy od dziecka, jeśli dziecko jest zdolne i lubi się uczyć, to samo będzie pilnowało swoich obowiązków szkolnych. Co do internetu to w tym wieku nie musi z niego korzystać. Zresztą mama i tata nie są poza zasięgiem.
Wymyślasz wymówki, żeby było na twoim.
Nie wiem po co to wkoło o tym samym dyskutujesz, widać masz dużo czasu wolnego i nie masz co z nim zrobić.

Jeszcze raz. Dziecko ma lat 7, a nie 15. Takie dziecko trzeba przypilnować przy lekcjach i nie ma innej rady. Dziecko lubi się uczyć ? Każde dziecko mając do wyboru naukę vs zabawę wybierze zabawę, rodzic powinien być tym kimś kto będzie planował kiedy jest czas na naukę, a kiedy na zabawę.

Znasz swoje dziecko najlepiej więc wiesz co wybierze, ale przecież po południu jesteś w domu to możesz dziecko przypilnować, jeśli jest taka potrzeba, w czym problem?
Przy siedmioletnim dziecku nie ma multum obowiązków, masz okazję uczyć dziecko samodzielności.

Ja już zaczynam wątpić czy w ogóle masz dziecko i ta historia jest prawdziwa, bo jakoś masz małą wiedzę na temat dzieci.

213

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Mrs.Happiness napisał/a:
noben napisał/a:

Ale to wszystko obiektywna prawda, może trochę zbyt wprost nazwana, ale prawda.

Zgodnie z definicją, praca jest wytwarzaniem wartości, więc jeśli wartość wysiłku jest mniejsza niż korzyści, to dane zajęcie nie jest pracą.

Naprawdę sądzisz, że ten czas, gdy autor nie zajmował się córką, poświęcał w całości na pracę? Założę się, że niejeden wieczór spędził na lajcie, odpoczywając i ciesząc się wolnością. Bo skoro pracuje, przynosi wypłatę do domu, to swój obowiązek spełnia. Sorry, ale po tym, co dzisiaj wypisywał, nie wierzę, że on jest taki gładki. Nie po tekście, że BYĆ MOŻE nie miałby pretensji o pracę, gdyby nie było dziecka. Poza tym, patrzysz w tym momencie na korzyści MATERIALNE oraz te, które widzi autor. A jego żona może uważać, że wartością samą w sobie jest swego rodzaju niezależność. Wychodzi na parę godzin do ludzi, poprzerzuca kilka palet i choć zarabia niewiele, to jednak ma coś swojego. NIKT jej nie zarzuci, że tylko żeruje na mężu. Znam nawet ludzi, którzy zrezygnowali z wysokich stanowisk, gdzie byli mocno obciążeni psychicznie przez spoczywające na nich obowiązki i ŚWIADOMIE decydowali się na pracę dużo niższego szczebla, w tym fizyczną. Praca w markecie, jaka by nie była, nie wraca z człowiekiem do domu. Zrobisz swoje, odbijasz się na koniec zmiany i masz wszystko w małym poważaniu. Nie jest prawdą, że pracują tam tylko nieudacznicy i ludzie bez żadnego wykształcenia.

Oczywiście, że czas który poświęcałem dziecku był dużo mniejszy od czasu który poświęcała matka, ale że tak zapytam co w tym złego ? Ja rozumiem, że często gada się teksty typu "dziecko jest zarówno matki jak i ojca, więc oboje powinni zajmowac się tyle samo" ja się z tą nowomową całkowicie nie zgadzam. Po pierwsze nigdy tak nie było że dzieckiem zajmowały się oboje rodzice tyle samo czasu, zajmowanie się dzieckiem było zawsze bardziej domeną kobiet, aniżeli mężczyzn i to się nawet w obecnych czasach (ja wiem, ze propaganda głosi coś innego) niewiele zmieniło, a jeżeli ktoś mi nie wierzy, no cóż, wystarczy zobaczyć kto dostaje dzieci po rozwodzie. Po drugie mój wkład choć głównie materialny nie jest mniej istotnym od wkładu matki głównie wychowawczego. Gdyby nie mój wkład to dziecko nie miałoby sielankowego dzieciństwa. Moje pieniądze znikają i wszystko zmienia się o 180 stopni. No, ale łatwo jest lekceważyć mój wkład w sytuacji gdy dziecku nie grozi bieda.

214

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Ale w czym problem? Ci takiego ważnego masz do zrobienia po pracy, ze nie spędzasz tego czasu z dzieckiem z przyjemnością?
Skąd pomysł że ojciec w wychowaniu córki jest nieprzydatny?

215

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja jestem ciekawa jak taka wspolna rozmowa by mogla wygladac? Sobie pogadaja autor powie nie,jego zona powie tak no i jak sie dogadaja? Kompromis? Ale jaki?

Zakładając dobrą wolę obu stron, o porozumienie nie powinno być trudno.
Autor, pomimo pewnej kanciastości spojrzenia, nie wydaje się fundamentalistą. Ja tam świetnie rozumiem, że nie pasuje mu żoninowe wstawanie o 3 w nocy. Mnie też by chuj strzelił, gdyby mi ktoś w ten sposób rozwalił dzień.

Na pewno dałoby się znaleźć opcję pracy mniej inwazyjną.

Tylko trzeba by chcieć, a tej woli nie widzę i naprawdę dobrze by było skierować wątek w kierunku docieczenia powodów, a nie robić tu puste manifesty ideologiczne.

Bo oczywiście nie jestem żadnym fundamentalistą. Przecież nie zamykam żony na 4 spusty dając jej za zadanie jedyną słuszną rolę. Problem polega na tym, że przy jej ubogim CV prace jakie będzie łapała będą beznadziejne, ale to i tak pół biedy, bo tutaj największym obecnie problemem jest to, że ta praca bardzo mocno ingeruje w życie rodzinne. To nie jest praca od 8 do 16 od poniedziałku do piątku.

216

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Ale w czym problem? Ci takiego ważnego masz do zrobienia po pracy, ze nie spędzasz tego czasu z dzieckiem z przyjemnością?
Skąd pomysł że ojciec w wychowaniu córki jest nieprzydatny?

Oboje rodzicow sa przydatni. Oboje pracuja oboje po pracy zajmuja sie dzieckiem

217

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
noben napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ja jestem ciekawa jak taka wspolna rozmowa by mogla wygladac? Sobie pogadaja autor powie nie,jego zona powie tak no i jak sie dogadaja? Kompromis? Ale jaki?

Zakładając dobrą wolę obu stron, o porozumienie nie powinno być trudno.
Autor, pomimo pewnej kanciastości spojrzenia, nie wydaje się fundamentalistą. Ja tam świetnie rozumiem, że nie pasuje mu żoninowe wstawanie o 3 w nocy. Mnie też by chuj strzelił, gdyby mi ktoś w ten sposób rozwalił dzień.

Na pewno dałoby się znaleźć opcję pracy mniej inwazyjną.

Tylko trzeba by chcieć, a tej woli nie widzę i naprawdę dobrze by było skierować wątek w kierunku docieczenia powodów, a nie robić tu puste manifesty ideologiczne.

Bo oczywiście nie jestem żadnym fundamentalistą. Przecież nie zamykam żony na 4 spusty dając jej za zadanie jedyną słuszną rolę. Problem polega na tym, że przy jej ubogim CV prace jakie będzie łapała będą beznadziejne, ale to i tak pół biedy, bo tutaj największym obecnie problemem jest to, że ta praca bardzo mocno ingeruje w życie rodzinne. To nie jest praca od 8 do 16 od poniedziałku do piątku.

Twoja zona ma jakie godziny pracy?

218

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
wieka napisał/a:

To zależy od dziecka, jeśli dziecko jest zdolne i lubi się uczyć, to samo będzie pilnowało swoich obowiązków szkolnych. Co do internetu to w tym wieku nie musi z niego korzystać. Zresztą mama i tata nie są poza zasięgiem.
Wymyślasz wymówki, żeby było na twoim.
Nie wiem po co to wkoło o tym samym dyskutujesz, widać masz dużo czasu wolnego i nie masz co z nim zrobić.

Poza tym dziecko szkolne nie wymaga opieki 24 na dobe. Ile dziecko ma lat skoro poszlo do szkoly 7 lat? No wlasnie przeciez matka ani ojciec nie musza nad takim.dzieckiem sterczec i sie nim non stop zajmowac niczym niemowlakiem

No nie wymaga opieki 24h na dobę, ale to nie jest równoznaczne z tym, że w ogóle jej nie wymaga, bo obowiązków nadal jest multum przy takim dziecku.

Przy 7 latku masz conajmniej 50% mniej obowiazkow niz przy niemowlaku

219 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 18:56:30)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Oczywiście, że czas który poświęcałem dziecku był dużo mniejszy od czasu który poświęcała matka, ale że tak zapytam co w tym złego ? Ja rozumiem, że często gada się teksty typu "dziecko jest zarówno matki jak i ojca, więc oboje powinni zajmowac się tyle samo" ja się z tą nowomową całkowicie nie zgadzam. Po pierwsze nigdy tak nie było że dzieckiem zajmowały się oboje rodzice tyle samo czasu, zajmowanie się dzieckiem było zawsze bardziej domeną kobiet, aniżeli mężczyzn i to się nawet w obecnych czasach (ja wiem, ze propaganda głosi coś innego) niewiele zmieniło, a jeżeli ktoś mi nie wierzy, no cóż, wystarczy zobaczyć kto dostaje dzieci po rozwodzie. Po drugie mój wkład choć głównie materialny nie jest mniej istotnym od wkładu matki głównie wychowawczego. Gdyby nie mój wkład to dziecko nie miałoby sielankowego dzieciństwa. Moje pieniądze znikają i wszystko zmienia się o 180 stopni. No, ale łatwo jest lekceważyć mój wkład w sytuacji gdy dziecku nie grozi bieda.

Chyba nie czytałeś zbyt dokładnie, bo chodziło mi o to, że nie rezygnujesz teraz z żadnych nadgodzin na rzecz opieki nad córką. Nie jest tak, że przez fanaberię żony realnie tracicie pieniądze, które mógłbyś zarobić, gdyby nadal siedziała w domu. Twoje słowa potwierdzają moje podejrzenia, że wcześniej po prostu miałeś czas wolny dla siebie. Dlatego poświęcenie go dziecku tak mocno uwiera. Moim zdaniem super, gdy mężczyzna ma ochotę zadbać finansowo o rodzinę, nie próbuję temu w żaden sposób umniejszać. Po prostu taki tradycyjny podział ról nie jest żadną sielanką, również ma swoje wady i dlatego musi odbywać się za pełną zgodą obu stron. Nie można nikogo przymuszać. Tak, wiem, żona siedem lat temu sama tego chciała, ale nie jest ubezwłasnowolniona, więc ma prawo zmienić zdanie. Pytałeś ją choć raz, czego brakowało jej w poprzednim układzie, skoro postanowiła się z niego wymiksować? Uwierz, że nikt bez powodu nie powie, że lżej mu w markecie, niż w domu.

220

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Mrs.Happiness napisał/a:
noben napisał/a:

Zakładając dobrą wolę obu stron, o porozumienie nie powinno być trudno.
Autor, pomimo pewnej kanciastości spojrzenia, nie wydaje się fundamentalistą. Ja tam świetnie rozumiem, że nie pasuje mu żoninowe wstawanie o 3 w nocy. Mnie też by chuj strzelił, gdyby mi ktoś w ten sposób rozwalił dzień.

Na pewno dałoby się znaleźć opcję pracy mniej inwazyjną.

Tylko trzeba by chcieć, a tej woli nie widzę i naprawdę dobrze by było skierować wątek w kierunku docieczenia powodów, a nie robić tu puste manifesty ideologiczne.

Noben, wszystko pięknie, tylko pomijasz z jakiegoś powodu post, w którym autor napisał, że być może nie miałby pretensji, gdyby żona pracowała, jakby nie było dziecka, a teraz musiałaby zarabiać co najmniej tyle samo, żeby mu się to kalkulowało. W przeciwnym razie to tylko zabawa w pracę, na której on mocno traci. Powiedzmy sobie szczerze, skoro jej cv jest tak kiepskie, że zdziwiło go, że otrzymała pracę w markecie, to w najbliższych latach marne szanse, by sytuacja miała się diametralnie zmienić. Czyli to takie gadanie, że jakby baba miała wąsy, to by była dziadkiem. Zwykłe wymówki, bo doskonale wie, że tego warunku nie jest w stanie spełnić. Pytania o to, czy pasowałoby mu, gdyby pracowała na jedną zmianę, totalnie zignorował.

Tych odpowiedzi jest dużo, więc nie mogę na wszystko odpowiedzieć. Praca na jedną zmianę oczywiście byłaby zdecydowanie lepsza niż to co ona teraz odwala.

221

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Mrs.Happiness napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Oczywiście, że czas który poświęcałem dziecku był dużo mniejszy od czasu który poświęcała matka, ale że tak zapytam co w tym złego ? Ja rozumiem, że często gada się teksty typu "dziecko jest zarówno matki jak i ojca, więc oboje powinni zajmowac się tyle samo" ja się z tą nowomową całkowicie nie zgadzam. Po pierwsze nigdy tak nie było że dzieckiem zajmowały się oboje rodzice tyle samo czasu, zajmowanie się dzieckiem było zawsze bardziej domeną kobiet, aniżeli mężczyzn i to się nawet w obecnych czasach (ja wiem, ze propaganda głosi coś innego) niewiele zmieniło, a jeżeli ktoś mi nie wierzy, no cóż, wystarczy zobaczyć kto dostaje dzieci po rozwodzie. Po drugie mój wkład choć głównie materialny nie jest mniej istotnym od wkładu matki głównie wychowawczego. Gdyby nie mój wkład to dziecko nie miałoby sielankowego dzieciństwa. Moje pieniądze znikają i wszystko zmienia się o 180 stopni. No, ale łatwo jest lekceważyć mój wkład w sytuacji gdy dziecku nie grozi bieda.

Chyba nie czytałeś zbyt dokładnie, bo chodziło mi o to, że nie rezygnujesz teraz z żadnych nadgodzin na rzecz opieki nad córką. Nie jest tak, że przez fanaberię żony realnie tracicie pieniądze, które mógłbyś zarobić, gdyby nadal siedziała w domu. Twoje słowa potwierdzają moje podejrzenia, że wcześniej po prostu miałeś czas wolny dla siebie. Dlatego poświęcenie go dziecku tak mocno uwiera. Moim zdaniem super, gdy mężczyzna ma ochotę zadbać finansowo o rodzinę, nie próbuję temu w żaden sposób umniejszać. Po prostu taki tradycyjny podział ról nie jest żadną sielanką, również ma swoje wady i dlatego musi odbywać się za pełną zgodą obu stron. Nie można nikogo przymuszać. Tak, wiem, żona siedem lat temu sama tego chciała, ale nie jest ubezwłasnowolniona, więc ma prawo zmienić zdanie. Pytałeś ją choć raz, czego brakowało jej w poprzednim układzie, skoro postanowiła się z niego wymiksować? Uwierz, że nikt bez powodu nie powie, że lżej mu w markecie, niż w domu.

Tylko,ze akurat ja zauwazylam, ze tu piszecie co niektorzy "ze autor przy dziecku 7 letnim nie ma duzo obowiazkow". Wiec idac tym tokiem myslenia to jego zona rowniez sie nie narobila przy 7 letnim dziecku.  Ja pamietam, gdy moja corka miala 7 lat to tu w Anglii juz do 2 klasy podstawowki chodzila, wiec mialam 6 godzin wolnych dla siebie. W Polsce przy zerowce/szkole jest pewnie podobnie. Akurat kobiety przy szkolnych dzieciach nie maja duzo roboty. Wiec jego zona duzo pracy przy dziecku 7 letnim napewno nie miala

222

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Kuniec Dębiec, więcej wyjaśnień nie będzie.

Żonie odwala i krótka piłka. Powinna pracować co najwyżej na jedną zmianę, żeby ogarniać robotę, dom i dziecko, ale nie... baba się zbiesiła po 7 latach i tatuś musi dziecku czasami śniadanie do szkoły uszykować i sprawdzić, czy ma zeszyty w plecaku.
Zaraz, zaraz, a pieluch nie trzeba mu zmieniać?

223 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-02-06 19:15:47)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Albo jesteś wrogiem własnej żony, gdyż póki co to Twoje wypowiedzi na to wskazują albo jesteś Jej przyjacielem, a jeśli tak to zacznij Ją wreszcie wspierać i popierać.
Jak na razie to tylko użalasz się i szukasz pomysłu jak zakończyć tą całą samowolę Twojej żony.

224

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:
noben napisał/a:

Nie ''mu'' tylko ''im''. Fundamentalna różnica.

Tu jest pies pogrzebany - on postrzega małżeństwo jako wspólnotę interesów, a ona nie do końca.
Pytanie kto ma rację.

Ale dlaczego uważasz, że jej powinno kalkulować się dokładnie to samo, co jemu?
Właśnie o to chodzi, że każdy człowiek ma prawo do własnych priorytetów.
Jeden powie, że najważniejsze są pieniądze, inny że bardziej ceni sobie spokój ducha.
Oczywiście ich wizja życia powinna być mniej więcej zbieżna, ale nie musi być jeden do jeden taka sama.
Mam wrażenie, że tu z obu stron brakuje wspomnianej przez Ciebie dobrej woli.
Tylko pytanie, co sprawiło, że żona nawet nie zechciała usiąść i na spokojnie porozmawiać, tylko oznajmiła, że to zrobi, nie dając mężowi przestrzeni na uczestniczenie w podjęciu decyzji.
Czy aby na pewno wcześniej nie dawała sygnałów, że pragnęłaby wrócić do pracy, tylko była przez niego ignorowana.
Sam mówił, że wrzesień był dla niego jeszcze spokojny, bo żył przekonaniem, że nikt jej nie zatrudni, więc zapewne nie podejmował wtedy tematu, licząc, że problem sam się rozwiąże.
Moim zdaniem taka postawa wcale nie świadczy o nim za dobrze.

Autor w dość prostolinijny sposób nakreślił, że z jego punktu widzenia rodzina tylko traci na zmianach, które wprowadziła żona. Po pierwsze, finansowo nie są do przodu.
Po drugie, traci na tym jakość ich więzi w rodzinie, bo żona nie ma tyle czasu dla niego i dla córki. Po trzecie, Autor musiał podjąć za żonę te obowiązki, których ona nie wykonuje będąc w pracy.
Ja go nie bronię, bo nie do końca się zgadzam z takim liczeniem się w rodzinie, ale sensu takiej kalkulacji odmówić nie sposób.
Poza tym niestety, ale bycie odpowiedzialnym za rodzinę, zwłaszcza, gdy jest w niej małoletnie dziecko wiąże się z tym, że nie zawsze można robić co się chce i w jaki sposób się chce - takie duże zmiany, które dezorganizują życie członkom rodziny powinny być konsultowane przynajmniej z dorosłym partnerem/partnerką.
Mam wrażenie, że Autor nie do końca nam wszystko tu opisuje.
Bo z jednej strony żona wywiązywała się z ich umowy przez 7 lat, ocenia ją, jako dobrą matkę i opiekunkę gospodarstwa domowego, a z drugiej strony żona pewnego dnia idzie do pracy i ma niejako "wylane" jak się do tego ustosunkuje pozostała część rodziny - brzmi to jak bardzo duża zmiana w zachowaniu i priorytetach. Musi być ku temu jakiś ważny powód.

@Eul1, powtórzę pytanie, proponowałeś żonie jakieś inne rozwiązanie? Kurs, żeby mogła pracować w stałych godzinach albo np. znalezienie pracy na pół etatu?
Wydaje mi się, że dziecko w wieku szkolnym nie potrzebuje matki nad sobą 24/7, ale oczywiście praca zmianowa nie sprzyja regularnym kontaktom z dzieckiem. Znów - trzeba to wypośrodkować i znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla wszystkich.

Jeszcze jedna rzecz odnośnie szkoły - ciągła obecność i kontrola rodzica wcale nie musi zagwarantować, że dziecko będzie mieć super odrobione lekcje, przeczytane lektury, itd. Wiem to z przykładu we własnej rodzinie, gdzie moja siostra wychowywana w takim samym rygorze jak ja wołami nie mogła być zaciągnięta do nauki, jak uczyć się nie chciała. Co do przeglądania Internetu i głupot - nie uważasz, że dziecko rozpoczynające szkołę nie powinno mieć w ogóle niekontrolowanej przez rodzica styczności z zasobami Internetu? A TikTok, Instagram nie powinny w ogóle być używane przez tak młodą osobę?


Żona po kilka razy dziennie rozsyłała CV gdzie sie dało, ale skutek był tego taki, że albo nikt się nie zgłaszał, albo zgłaszał, ale po rozmowie podziękowali jej. Biedronka to jedyne miejsce które się po nią zgłosiło i ją przyjęło. Ona sobie teraz myśli, że jak popracuje, nabędzie doświadczenia to z następną praca będzie łatwiejsza i lżejsza. Niestety, ale tak to nie działa. Z perspektywy pracodawców nie za bardzo jest różnica po między osobą, która nigdy nie pracowała, a osobą która 10 lat praocowała w Biedrze, oczywiście prace na podobnym stanowisku znajdzie łatwiej i to tyle. Ja natomiast osobiście na KKZ się nie znam. Wiem, że żona swego czasu próbowała zapisywać się na fryzjerkę, ale z braku czasu nie chodziła zbytnio na zajęcia, no i co za tym idzie nie skończyła. Niby planowała wrócić, ale teraz jak zamierza w takim miejscu pracować to tym bardziej nie ma to sensu.

Ale pilnowanie dziecka z lekcjami to nie jest żaden rygor. Tutaj nie chodzi o to żeby ślęczeć z dzieckiem nad książkami, ale po prostu sprawdzić zeszyty, odpytywać itp. itd. w dzisiejszych czasach to nie jest nic trudnego, mamy odpowiednie technologie no ChatGPT które pozwalają sprawdzić co dziecko umie a czego nie. Natomiast co będzie robiło dziecko gdy rodzic nie będzie w pokoju obok ? Oczywiście będzie grało i się bawiło. Nawet na ksiązki nie spojrzy.

225

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Poza tym dziecko szkolne nie wymaga opieki 24 na dobe. Ile dziecko ma lat skoro poszlo do szkoly 7 lat? No wlasnie przeciez matka ani ojciec nie musza nad takim.dzieckiem sterczec i sie nim non stop zajmowac niczym niemowlakiem

No nie wymaga opieki 24h na dobę, ale to nie jest równoznaczne z tym, że w ogóle jej nie wymaga, bo obowiązków nadal jest multum przy takim dziecku.

Przy 7 latku masz conajmniej 50% mniej obowiazkow niz przy niemowlaku

Czas jaki musimy poświęcić nad obowiązkami nad dzieckiem w różnym wieku nie jest dobrym wyznacznikiem. Co innego dziecko nakarmić, przewinąć, wykąpać, wstawać do niego w nocy, położyć do snu, a co innego zawieść do szkoły, chodzić na wywiadówki, pójść do lekarza, sprawdzić lekcje, zrobić śniadanie itp. itd. Jednak niektóre obowiązki potrafią bardziej zmęczyć po mimo wykonywania ich w mniejszym rygorze czasowym.

226

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Alessandro napisał/a:

Albo jesteś wrogiem własnej żony, gdyż póki co to Twoje wypowiedzi na to wskazują albo jesteś Jej przyjacielem, a jeśli tak to zacznij Ją wreszcie wspierać i popierać.
Jak na razie to tylko użalasz się i szukasz pomysłu jak zakończyć tą całą samowolę Twojej żony.

No właśnie bycie przyjacielem nie oznacza zgadzanie się na wykonywanie najgłupszej możliwej rzeczy, czyli pracowania w biedronce. Ja rozumiem pracować tak, kiedy nie ma się na chleb, a to jedyna praca którą możemy wykonywać, ale jaki sens ma ta praca u mojej żony ? Bo ona jakoś nie potrafi mi na to odpowiedzieć, poza gadaniem "bo chce pracować"

227 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-06 19:23:55)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Shoggies napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Ale dlaczego uważasz, że jej powinno kalkulować się dokładnie to samo, co jemu?
Właśnie o to chodzi, że każdy człowiek ma prawo do własnych priorytetów.
Jeden powie, że najważniejsze są pieniądze, inny że bardziej ceni sobie spokój ducha.
Oczywiście ich wizja życia powinna być mniej więcej zbieżna, ale nie musi być jeden do jeden taka sama.
Mam wrażenie, że tu z obu stron brakuje wspomnianej przez Ciebie dobrej woli.
Tylko pytanie, co sprawiło, że żona nawet nie zechciała usiąść i na spokojnie porozmawiać, tylko oznajmiła, że to zrobi, nie dając mężowi przestrzeni na uczestniczenie w podjęciu decyzji.
Czy aby na pewno wcześniej nie dawała sygnałów, że pragnęłaby wrócić do pracy, tylko była przez niego ignorowana.
Sam mówił, że wrzesień był dla niego jeszcze spokojny, bo żył przekonaniem, że nikt jej nie zatrudni, więc zapewne nie podejmował wtedy tematu, licząc, że problem sam się rozwiąże.
Moim zdaniem taka postawa wcale nie świadczy o nim za dobrze.

Autor w dość prostolinijny sposób nakreślił, że z jego punktu widzenia rodzina tylko traci na zmianach, które wprowadziła żona. Po pierwsze, finansowo nie są do przodu.
Po drugie, traci na tym jakość ich więzi w rodzinie, bo żona nie ma tyle czasu dla niego i dla córki. Po trzecie, Autor musiał podjąć za żonę te obowiązki, których ona nie wykonuje będąc w pracy.
Ja go nie bronię, bo nie do końca się zgadzam z takim liczeniem się w rodzinie, ale sensu takiej kalkulacji odmówić nie sposób.
Poza tym niestety, ale bycie odpowiedzialnym za rodzinę, zwłaszcza, gdy jest w niej małoletnie dziecko wiąże się z tym, że nie zawsze można robić co się chce i w jaki sposób się chce - takie duże zmiany, które dezorganizują życie członkom rodziny powinny być konsultowane przynajmniej z dorosłym partnerem/partnerką.
Mam wrażenie, że Autor nie do końca nam wszystko tu opisuje.
Bo z jednej strony żona wywiązywała się z ich umowy przez 7 lat, ocenia ją, jako dobrą matkę i opiekunkę gospodarstwa domowego, a z drugiej strony żona pewnego dnia idzie do pracy i ma niejako "wylane" jak się do tego ustosunkuje pozostała część rodziny - brzmi to jak bardzo duża zmiana w zachowaniu i priorytetach. Musi być ku temu jakiś ważny powód.

@Eul1, powtórzę pytanie, proponowałeś żonie jakieś inne rozwiązanie? Kurs, żeby mogła pracować w stałych godzinach albo np. znalezienie pracy na pół etatu?
Wydaje mi się, że dziecko w wieku szkolnym nie potrzebuje matki nad sobą 24/7, ale oczywiście praca zmianowa nie sprzyja regularnym kontaktom z dzieckiem. Znów - trzeba to wypośrodkować i znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla wszystkich.

Jeszcze jedna rzecz odnośnie szkoły - ciągła obecność i kontrola rodzica wcale nie musi zagwarantować, że dziecko będzie mieć super odrobione lekcje, przeczytane lektury, itd. Wiem to z przykładu we własnej rodzinie, gdzie moja siostra wychowywana w takim samym rygorze jak ja wołami nie mogła być zaciągnięta do nauki, jak uczyć się nie chciała. Co do przeglądania Internetu i głupot - nie uważasz, że dziecko rozpoczynające szkołę nie powinno mieć w ogóle niekontrolowanej przez rodzica styczności z zasobami Internetu? A TikTok, Instagram nie powinny w ogóle być używane przez tak młodą osobę?


Żona po kilka razy dziennie rozsyłała CV gdzie sie dało, ale skutek był tego taki, że albo nikt się nie zgłaszał, albo zgłaszał, ale po rozmowie podziękowali jej. Biedronka to jedyne miejsce które się po nią zgłosiło i ją przyjęło. Ona sobie teraz myśli, że jak popracuje, nabędzie doświadczenia to z następną praca będzie łatwiejsza i lżejsza. Niestety, ale tak to nie działa. Z perspektywy pracodawców nie za bardzo jest różnica po między osobą, która nigdy nie pracowała, a osobą która 10 lat praocowała w Biedrze, oczywiście prace na podobnym stanowisku znajdzie łatwiej i to tyle. Ja natomiast osobiście na KKZ się nie znam. Wiem, że żona swego czasu próbowała zapisywać się na fryzjerkę, ale z braku czasu nie chodziła zbytnio na zajęcia, no i co za tym idzie nie skończyła. Niby planowała wrócić, ale teraz jak zamierza w takim miejscu pracować to tym bardziej nie ma to sensu.

Ale pilnowanie dziecka z lekcjami to nie jest żaden rygor. Tutaj nie chodzi o to żeby ślęczeć z dzieckiem nad książkami, ale po prostu sprawdzić zeszyty, odpytywać itp. itd. w dzisiejszych czasach to nie jest nic trudnego, mamy odpowiednie technologie no ChatGPT które pozwalają sprawdzić co dziecko umie a czego nie. Natomiast co będzie robiło dziecko gdy rodzic nie będzie w pokoju obok ? Oczywiście będzie grało i się bawiło. Nawet na ksiązki nie spojrzy.

Ja swojej corki od lat nie sprawdzam w nauce, a jest druga najlepsza w klasie. Bardzo dobrze sie uczy. Nigdy nauczyciele nie mieli zastrzezen.  Ja uwazam, ze nawet dziecko  7 letnie doskonale rozumie co mowia do niego nauczyciele w szkole i nie trzeba nad nim stac i przepytywac.  Raz dostanie jedynke to poprawi proste. Mam wrażenie, ze Ty uwazasz, ze kobieta to powinna sie non stop dzieckiem zajmowac.  7 latki zadania domowe moga odrabiac same ich ksiazki sa na ich wiekowym poziome jak nie rozumie to wytlumaczysz dziecku. Jak oklamie, ze ma zadanie a przyniesie zla ocene to kara az do skutku. Ludzie jak wy sobie utrudniacie zycie z tymi dziecmi big_smile

228

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Eul1 napisał/a:
noben napisał/a:

Zakładając dobrą wolę obu stron, o porozumienie nie powinno być trudno.
Autor, pomimo pewnej kanciastości spojrzenia, nie wydaje się fundamentalistą. Ja tam świetnie rozumiem, że nie pasuje mu żoninowe wstawanie o 3 w nocy. Mnie też by chuj strzelił, gdyby mi ktoś w ten sposób rozwalił dzień.

Na pewno dałoby się znaleźć opcję pracy mniej inwazyjną.

Tylko trzeba by chcieć, a tej woli nie widzę i naprawdę dobrze by było skierować wątek w kierunku docieczenia powodów, a nie robić tu puste manifesty ideologiczne.

Bo oczywiście nie jestem żadnym fundamentalistą. Przecież nie zamykam żony na 4 spusty dając jej za zadanie jedyną słuszną rolę. Problem polega na tym, że przy jej ubogim CV prace jakie będzie łapała będą beznadziejne, ale to i tak pół biedy, bo tutaj największym obecnie problemem jest to, że ta praca bardzo mocno ingeruje w życie rodzinne. To nie jest praca od 8 do 16 od poniedziałku do piątku.

Twoja zona ma jakie godziny pracy?

Delikatnie mówiąc powalone. Czasami jest na wypieku, o 4 w nocy musi być już na miejscu i przebrana, siedzi sobie powiedzmy do 13-14. Natomiast jak zaczyna o 14 to kończy z reguły o 23:30.

229 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-06 19:27:36)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Albo jesteś wrogiem własnej żony, gdyż póki co to Twoje wypowiedzi na to wskazują albo jesteś Jej przyjacielem, a jeśli tak to zacznij Ją wreszcie wspierać i popierać.
Jak na razie to tylko użalasz się i szukasz pomysłu jak zakończyć tą całą samowolę Twojej żony.

No właśnie bycie przyjacielem nie oznacza zgadzanie się na wykonywanie najgłupszej możliwej rzeczy, czyli pracowania w biedronce. Ja rozumiem pracować tak, kiedy nie ma się na chleb, a to jedyna praca którą możemy wykonywać, ale jaki sens ma ta praca u mojej żony ? Bo ona jakoś nie potrafi mi na to odpowiedzieć, poza gadaniem "bo chce pracować"

Masz racje. Ja tez uwazam, ze praca w biedrze gdzie sie zapierdziela kosztem chociazby wlasnego zdrowia za minimalna to jest glupota. A tak z ciekawosci zapytam-co robicie jak dziecko jest chore ot chocby grypa sezonowa ? Kto bierze wolne?

230

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Bo oczywiście nie jestem żadnym fundamentalistą. Przecież nie zamykam żony na 4 spusty dając jej za zadanie jedyną słuszną rolę. Problem polega na tym, że przy jej ubogim CV prace jakie będzie łapała będą beznadziejne, ale to i tak pół biedy, bo tutaj największym obecnie problemem jest to, że ta praca bardzo mocno ingeruje w życie rodzinne. To nie jest praca od 8 do 16 od poniedziałku do piątku.

Twoja zona ma jakie godziny pracy?

Delikatnie mówiąc powalone. Czasami jest na wypieku, o 4 w nocy musi być już na miejscu i przebrana, siedzi sobie powiedzmy do 13-14. Natomiast jak zaczyna o 14 to kończy z reguły o 23:30.

Ja pierdziele co za nieludzkie pory wstawania. Niewolnictwo.

231 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-06 19:35:28)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Kłamczuszku!
Więc żoną wyraźnie powiedziała, że nie jest to jej praca docelowa i chce popracować by nie mieć przerwy w CV.
I jakbyś nie był takim korposzczurkiem na niekierowniczym stanowisku najwyrazniej, albo
jakims ksiegowym czy urzednikiem to  byś wiedział, że ma rację i poprawi to jej szansę na inną pracę w przyszłości.
Tak samo jak Twoje zajmowanie się dzieckiem z zaangażowaniem poprawi Twoje kwalifikacje jako rodzica, bo na razie to masz żadne.

232 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-02-06 19:36:22)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Skoro Twoja żona chce pracować to niech pracuje. A Ty powinieneś porozmawiać z Nią o całej tej sytuacji, zaproponuj swoje wsparcie i pomoc. Może masz jakieś pomysły na poprawę Jej sytuacji, w znalezieniu lepszej pracy?
Pytałeś może żony w jakiej pracy widzi siebie? Co chciałaby robić, czym zajmować?

233

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Shoggies napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Ale dlaczego uważasz, że jej powinno kalkulować się dokładnie to samo, co jemu?
Właśnie o to chodzi, że każdy człowiek ma prawo do własnych priorytetów.
Jeden powie, że najważniejsze są pieniądze, inny że bardziej ceni sobie spokój ducha.
Oczywiście ich wizja życia powinna być mniej więcej zbieżna, ale nie musi być jeden do jeden taka sama.
Mam wrażenie, że tu z obu stron brakuje wspomnianej przez Ciebie dobrej woli.
Tylko pytanie, co sprawiło, że żona nawet nie zechciała usiąść i na spokojnie porozmawiać, tylko oznajmiła, że to zrobi, nie dając mężowi przestrzeni na uczestniczenie w podjęciu decyzji.
Czy aby na pewno wcześniej nie dawała sygnałów, że pragnęłaby wrócić do pracy, tylko była przez niego ignorowana.
Sam mówił, że wrzesień był dla niego jeszcze spokojny, bo żył przekonaniem, że nikt jej nie zatrudni, więc zapewne nie podejmował wtedy tematu, licząc, że problem sam się rozwiąże.
Moim zdaniem taka postawa wcale nie świadczy o nim za dobrze.

Autor w dość prostolinijny sposób nakreślił, że z jego punktu widzenia rodzina tylko traci na zmianach, które wprowadziła żona. Po pierwsze, finansowo nie są do przodu.
Po drugie, traci na tym jakość ich więzi w rodzinie, bo żona nie ma tyle czasu dla niego i dla córki. Po trzecie, Autor musiał podjąć za żonę te obowiązki, których ona nie wykonuje będąc w pracy.
Ja go nie bronię, bo nie do końca się zgadzam z takim liczeniem się w rodzinie, ale sensu takiej kalkulacji odmówić nie sposób.
Poza tym niestety, ale bycie odpowiedzialnym za rodzinę, zwłaszcza, gdy jest w niej małoletnie dziecko wiąże się z tym, że nie zawsze można robić co się chce i w jaki sposób się chce - takie duże zmiany, które dezorganizują życie członkom rodziny powinny być konsultowane przynajmniej z dorosłym partnerem/partnerką.
Mam wrażenie, że Autor nie do końca nam wszystko tu opisuje.
Bo z jednej strony żona wywiązywała się z ich umowy przez 7 lat, ocenia ją, jako dobrą matkę i opiekunkę gospodarstwa domowego, a z drugiej strony żona pewnego dnia idzie do pracy i ma niejako "wylane" jak się do tego ustosunkuje pozostała część rodziny - brzmi to jak bardzo duża zmiana w zachowaniu i priorytetach. Musi być ku temu jakiś ważny powód.

@Eul1, powtórzę pytanie, proponowałeś żonie jakieś inne rozwiązanie? Kurs, żeby mogła pracować w stałych godzinach albo np. znalezienie pracy na pół etatu?
Wydaje mi się, że dziecko w wieku szkolnym nie potrzebuje matki nad sobą 24/7, ale oczywiście praca zmianowa nie sprzyja regularnym kontaktom z dzieckiem. Znów - trzeba to wypośrodkować i znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla wszystkich.

Jeszcze jedna rzecz odnośnie szkoły - ciągła obecność i kontrola rodzica wcale nie musi zagwarantować, że dziecko będzie mieć super odrobione lekcje, przeczytane lektury, itd. Wiem to z przykładu we własnej rodzinie, gdzie moja siostra wychowywana w takim samym rygorze jak ja wołami nie mogła być zaciągnięta do nauki, jak uczyć się nie chciała. Co do przeglądania Internetu i głupot - nie uważasz, że dziecko rozpoczynające szkołę nie powinno mieć w ogóle niekontrolowanej przez rodzica styczności z zasobami Internetu? A TikTok, Instagram nie powinny w ogóle być używane przez tak młodą osobę?


Żona po kilka razy dziennie rozsyłała CV gdzie sie dało, ale skutek był tego taki, że albo nikt się nie zgłaszał, albo zgłaszał, ale po rozmowie podziękowali jej. Biedronka to jedyne miejsce które się po nią zgłosiło i ją przyjęło. Ona sobie teraz myśli, że jak popracuje, nabędzie doświadczenia to z następną praca będzie łatwiejsza i lżejsza. Niestety, ale tak to nie działa. Z perspektywy pracodawców nie za bardzo jest różnica po między osobą, która nigdy nie pracowała, a osobą która 10 lat praocowała w Biedrze, oczywiście prace na podobnym stanowisku znajdzie łatwiej i to tyle. Ja natomiast osobiście na KKZ się nie znam. Wiem, że żona swego czasu próbowała zapisywać się na fryzjerkę, ale z braku czasu nie chodziła zbytnio na zajęcia, no i co za tym idzie nie skończyła. Niby planowała wrócić, ale teraz jak zamierza w takim miejscu pracować to tym bardziej nie ma to sensu.

Ale pilnowanie dziecka z lekcjami to nie jest żaden rygor. Tutaj nie chodzi o to żeby ślęczeć z dzieckiem nad książkami, ale po prostu sprawdzić zeszyty, odpytywać itp. itd. w dzisiejszych czasach to nie jest nic trudnego, mamy odpowiednie technologie no ChatGPT które pozwalają sprawdzić co dziecko umie a czego nie. Natomiast co będzie robiło dziecko gdy rodzic nie będzie w pokoju obok ? Oczywiście będzie grało i się bawiło. Nawet na ksiązki nie spojrzy.

Z tym, że dziecko ma też ojca ,mama też przecież jest w domu, nie zawsze po południu jej nie ma.

W pierwszej klasie to faktycznie tych
przedmiotów, książek i zeszytów multum wink
Z czego odpytujesz dziecko? Z czym ma problem w szkole?

234

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

[/quote=Mrs.Happiness]/

Shoggies napisał/a:

Być może pominie to zapytanie, ale ja bym się chętnie dowiedziała CO DOKŁADNIE robił w domu wcześniej, zanim żona postanowiła pobawić się w pracę, a co robi w nim teraz. Tylko nie na zasadzie, że raz w miesiącu odkurzył, czy posprzątał po obiedzie, tylko REGULARNIE. Tak na co dzień. Jakie miał obowiązki przed i jakie ma po zmianie układu. Czy to rzeczywiście aż tak drastyczna różnica i ona zawala swoją część prac domowych. Taka wiedza ułatwiłaby nam realną ocenę ich sytuacji, a przecież to dalekie od prawdy, że dzieci osób pracujących w marketach są zaniedbane, źle się uczą i domy zarastają brudem. Kwestia organizacji.

Ja powiem tak. Ogólnie nie miałem jakiś regularnych obowiązków związanych z domem. Czy można się mi dziwić ? Jeżeli jedna osoba pracuje i przynosi do domu pieniądze, to gdyby ta sama osoba jeszcze miała zajmować się domem, to przepraszam bardzo ale co by robiła ta druga osoba ? Ja pracuje, a zona co robi ? Siedzi i ogląda sobie TikToka ? Oczywiście to nie było tak, że ja sobie do domu przychodziłem, kładłem się do łóżka i mówiłem żonie teksty typu "Ja tu pracuje, a ty siedzisz w domu i nic nie robisz" bo oczywiście jak trzeba było żonie pomóc w jakiś obowiązkach domowych to pomagałem. Trzeba było myć okna ? To myłem. Trzeba było włożyć rzeczy do pralki, a później je rozwiesić, to też to robiłem. Trzeba było żonie pomóc przy gotowaniu obiadu to pomagałem, trzeba było wsadzić rzeczy do zmywarki to wkładałem. Żona chciała gdzieś sama wyjść bez dziecka np na basen ? To oczywiście miała taką możliwość.

235

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Kłamczuszku!
Więc żoną wyraźnie powiedziała, że nie jest to jej praca docelowa i chce popracować by nie mieć przerwy w CV.
I jakbyś nie był takim korposzczurkiem na niekierowniczym stanowisku najwyrazniej, albo
jakims ksiegowym czy urzednikiem to  byś wiedział, że ma rację i poprawi to jej szansę na inną pracę w przyszłości.
Tak samo jak Twoje zajmowanie się dzieckiem z zaangażowaniem poprawi Twoje kwalifikacje jako rodzica, bo na razie to masz żadne.

To jest akurat mit, ze zwykla praca za minimalna sprawi, ze w przyszlosci bedzie niewiadomo w jakiej korpo pracować za biurkiem.  Tak sie zdarza,ale rzadko. Przewaanie jest tak,ze jak sie zaczyna od ciezkiej fizycznej pracy to sie tak przez wiele lat pracuje a nawet do samej emerytury

236

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Kłamczuszku!
Więc żoną wyraźnie powiedziała, że nie jest to jej praca docelowa i chce popracować by nie mieć przerwy w CV.
I jakbyś nie był takim korposzczurkiem na niekierowniczym stanowisku najwyrazniej, albo
jakims ksiegowym czy urzednikiem to  byś wiedział, że ma rację i poprawi to jej szansę na inną pracę w przyszłości.
Tak samo jak Twoje zajmowanie się dzieckiem z zaangażowaniem poprawi Twoje kwalifikacje jako rodzica, bo na razie to masz żadne.

Oczywiście jeżeli będzie chciała np założmy przenieść się do Leclerca to praca w biedronce na pewno jej w tym pomoże, ale w jaki sposób np pracując w biedronce zdobędzie lepszą pozycję na rynku żeby założmy zostać tą fryzjerką albo jakąś tam masażystką. Tam już trzeba mieć pokończone szkoły zawodowe.

237

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kłamczuszku!
Więc żoną wyraźnie powiedziała, że nie jest to jej praca docelowa i chce popracować by nie mieć przerwy w CV.
I jakbyś nie był takim korposzczurkiem na niekierowniczym stanowisku najwyrazniej, albo
jakims ksiegowym czy urzednikiem to  byś wiedział, że ma rację i poprawi to jej szansę na inną pracę w przyszłości.
Tak samo jak Twoje zajmowanie się dzieckiem z zaangażowaniem poprawi Twoje kwalifikacje jako rodzica, bo na razie to masz żadne.

Oczywiście jeżeli będzie chciała np założmy przenieść się do Leclerca to praca w biedronce na pewno jej w tym pomoże, ale w jaki sposób np pracując w biedronce zdobędzie lepszą pozycję na rynku żeby założmy zostać tą fryzjerką albo jakąś tam masażystką. Tam już trzeba mieć pokończone szkoły zawodowe.

Dokladnie tak jest. Niektorym sie wydaje, ze jak popracuja w supermarkecie na kasie to beda zaraz wielkimi szefowymi swoich firm. A ja sama widze wiele sklepowych tych samych od lat big_smile

238 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 20:46:25)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

No właśnie bycie przyjacielem nie oznacza zgadzanie się na wykonywanie najgłupszej możliwej rzeczy, czyli pracowania w biedronce. Ja rozumiem pracować tak, kiedy nie ma się na chleb, a to jedyna praca którą możemy wykonywać, ale jaki sens ma ta praca u mojej żony ? Bo ona jakoś nie potrafi mi na to odpowiedzieć, poza gadaniem "bo chce pracować"

Ale to jest dobra odpowiedź. CHCE PRACOWAĆ. Dlaczego ignorujesz jej potrzebę? Bo nie wpisuje się w Twoją własną wizję życia? Weź się trochę nad sobą zastanów. Sam mówisz, że ma zbyt kiepskie CV, by zatrudniono ją w bardziej ambitnym miejscu. Usiądź z nią zatem jak człowiek i pokombinujcie wspólnie, co może zrobić, by ten życiorys ubogacić, żeby nie była zmuszona do starości rozkładać palet w biedrze. Choć musisz wiedzieć, że ta głupia robota w markecie również uczy wielu cennych rzeczy. Nigdzie się tak nie uodpornisz na trudnych ludzi, jak właśnie tam, bo masz do czynienia z całym przekrojem społeczeństwa. Na mnie teraz może się ktoś drzeć, a nawet nie drgnie mi powieka. Kiedyś na rozmowie o pracę usłyszałam, że był to jeden z głównych powodów, dla których zostałam w ogóle na nią zaproszona. Bo jestem przyzwyczajona do pracy w trudnych warunkach i pod dużą presją. Oczywiście poza tym miałam parę innych cennych umiejętności, które nabyłam w międzyczasie, ale ta pozycja w życiorysie przeważyła. Także nie bądź taki pewien swego, bo życie się różnie układa.

239

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Jakie wykształcenie posiada Twoja żona? Gdzie wcześniej pracowała zanim zdecydowała się zwolnić?

240

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Czym się zajmujesz zawodowo skoro tak bardzo nie masz czasu zajmować się własnym domem i dzieckiem? Oraz masz aż taką pogardę dla ludzi pracujących w biedrze

Jesli żona woli pracować tak ciężko byle mieć cokolwiek, to najprawdopodobniej jest w tym drugie dno. I nie jest to luka w cv.

241

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:

Czym się zajmujesz zawodowo skoro tak bardzo nie masz czasu zajmować się własnym domem i dzieckiem? Oraz masz aż taką pogardę dla ludzi pracujących w biedrze

Jesli żona woli pracować tak ciężko byle mieć cokolwiek, to najprawdopodobniej jest w tym drugie dno. I nie jest to luka w cv.

Pewnie pracuje w firmie netkobiety  big_smile

242

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Czym się zajmujesz zawodowo skoro tak bardzo nie masz czasu zajmować się własnym domem i dzieckiem? Oraz masz aż taką pogardę dla ludzi pracujących w biedrze

Jesli żona woli pracować tak ciężko byle mieć cokolwiek, to najprawdopodobniej jest w tym drugie dno. I nie jest to luka w cv.

Pewnie pracuje w firmie netkobiety  big_smile

Raczej za darmo trolluje, no ale zakładając teoretycznie, że byłaby to prawda.

243

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Czym się zajmujesz zawodowo skoro tak bardzo nie masz czasu zajmować się własnym domem i dzieckiem? Oraz masz aż taką pogardę dla ludzi pracujących w biedrze

Jesli żona woli pracować tak ciężko byle mieć cokolwiek, to najprawdopodobniej jest w tym drugie dno. I nie jest to luka w cv.

Pewnie pracuje w firmie netkobiety  big_smile

Raczej za darmo trolluje, no ale zakładając teoretycznie, że byłaby to prawda.

No by bylo za darmo big_smile. Ludzie pracujacy na wysokich stanowiskach nie siedza sobie tyle czasu na forum

244 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-02-06 20:07:15)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Pewnie pracuje w firmie netkobiety  big_smile

Raczej za darmo trolluje, no ale zakładając teoretycznie, że byłaby to prawda.

No by bylo za darmo big_smile. Ludzie pracujacy na wysokich stanowiskach nie siedza sobie tyle czasu na forum

Skąd wiesz? Pracowałaś na "wysokim stanowisku"?

Nie wszyscy mają pracę jako motorniczy tramwaju, kierowca autobusu czy chirurg na bloku operacyjnym. Czasami pracuje się fajnie, lekko i z przerwami wtedy, kiedy się chce te przerwy mieć big_smile

245 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-06 20:10:04)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Raczej za darmo trolluje, no ale zakładając teoretycznie, że byłaby to prawda.

No by bylo za darmo big_smile. Ludzie pracujacy na wysokich stanowiskach nie siedza sobie tyle czasu na forum

Skąd wiesz? Pracowałaś na "wysokim stanowisku"?

Nie wszyscy mają pracę jako motorniczy tramwaju, kierowca autobusu czy chirurg na bloku operacyjnym. Czasami pracuje się fajnie, lekko i z przerwami wtedy, kiedy się chce te przerwy mieć big_smile

A to w takim razie autor majac tak niezwykle lekka prace tym bardziej powinien po pracy zajac sie tez innymi obowiazkami.  Oczywiscie jego zona tak samo. A tu pewnie ona nocki odsypia w dzien i znow wstaje do pracy

246 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-02-06 20:40:59)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:

Dokladnie tak jest. Niektorym sie wydaje, ze jak popracuja w supermarkecie na kasie to beda zaraz wielkimi szefowymi swoich firm. A ja sama widze wiele sklepowych tych samych od lat big_smile

Oczywiście, że niektóre zostają w marketach do emerytury, bo nie każdy ma predyspozycje, by podjąć bardziej ambitną pracę. Nie wszyscy mogą być kierownikami w wielkich korporacjach. Nikomu to nie ujmuje jako człowiekowi. Nie jest żadną skazą na honorze, że ktoś jest mniej uzdolniony, czy mniej inteligentny. Takich prostych pracowników fizycznych świat potrzebuje równie mocno, jak inżynierów. Jakby nikt nie chciał pracować na stanowisku tak zwanego szambonurka, to ulice zapewne nadal tonęłyby w fekaliach i co z tego, że mielibyśmy sprzęt do udrażniania kanalizacji, jak żadna osoba nie zgodziłaby się podjąć tej gównianej roboty. Mam duży szacunek do tych ludzi. Zwłaszcza, że muszą jeszcze znosić uprzedzenia społeczeństwa wobec nich, choć pełnią tak ważną rolę. Na szczęście są jeszcze zasiłki. Idąc za radą naszej mistrzyni niedługo wszyscy się o nie wystaramy i nigdy więcej nikt nie będzie już musiał zasuwać od świtu do nocy za psi grosz na etacie. Precz z niewolnictwem!

247

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kłamczuszku!
Więc żoną wyraźnie powiedziała, że nie jest to jej praca docelowa i chce popracować by nie mieć przerwy w CV.
I jakbyś nie był takim korposzczurkiem na niekierowniczym stanowisku najwyrazniej, albo
jakims ksiegowym czy urzednikiem to  byś wiedział, że ma rację i poprawi to jej szansę na inną pracę w przyszłości.
Tak samo jak Twoje zajmowanie się dzieckiem z zaangażowaniem poprawi Twoje kwalifikacje jako rodzica, bo na razie to masz żadne.

Oczywiście jeżeli będzie chciała np założmy przenieść się do Leclerca to praca w biedronce na pewno jej w tym pomoże, ale w jaki sposób np pracując w biedronce zdobędzie lepszą pozycję na rynku żeby założmy zostać tą fryzjerką albo jakąś tam masażystką. Tam już trzeba mieć pokończone szkoły zawodowe.

Dokladnie tak jest. Niektorym sie wydaje, ze jak popracuja w supermarkecie na kasie to beda zaraz wielkimi szefowymi swoich firm. A ja sama widze wiele sklepowych tych samych od lat big_smile

One przynajmniej uczciwie pracują na swoje utrzymanie.

248

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Oczywiście jeżeli będzie chciała np założmy przenieść się do Leclerca to praca w biedronce na pewno jej w tym pomoże, ale w jaki sposób np pracując w biedronce zdobędzie lepszą pozycję na rynku żeby założmy zostać tą fryzjerką albo jakąś tam masażystką. Tam już trzeba mieć pokończone szkoły zawodowe.

Dokladnie tak jest. Niektorym sie wydaje, ze jak popracuja w supermarkecie na kasie to beda zaraz wielkimi szefowymi swoich firm. A ja sama widze wiele sklepowych tych samych od lat big_smile

One przynajmniej uczciwie pracują na swoje utrzymanie.

No i? Skad wiesz czy uczciwie?.a sie np nie opierdzielaja jak szef nie widzi? big_smile ... ja mam zdrowotne problemy, wiec nie musze pracowac

249 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-02-06 21:51:02)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Shoggies napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Dokladnie tak jest. Niektorym sie wydaje, ze jak popracuja w supermarkecie na kasie to beda zaraz wielkimi szefowymi swoich firm. A ja sama widze wiele sklepowych tych samych od lat big_smile

One przynajmniej uczciwie pracują na swoje utrzymanie.

No i? Skad wiesz czy uczciwie?.a sie np nie opierdzielaja jak szef nie widzi? big_smile ... ja mam zdrowotne problemy, wiec nie musze pracowac

Julka, nie masz żadnych zdrowotnych problemów, przynajmniej nie takich które by uniemożliwiały pracę.
Sama pisałaś, że pracowałaś w jakimś sklepie i tak się po krótkim czasie napracowałaś, że postanowiłaś nigdy więcej nie pracować big_smile Walnęłaś to wszystko w diabły i poszlaś na zasiłek.

Teraz nie wymyślaj chorób, bo jedyną chorobę jaką masz, to pracowstręt. Tylko tak już jest, w Niemczech, Szwajcarii, Szwecji, Norwegii, w Anglii też ... że jak nie chcesz pracować, to nie musisz i wcale nie trzeba żadnej choroby. Po prostu idziesz i dostajesz zasiłek, jakieś śmieszne pieniądze, ale na chleb i sol wystarczają.

Więc nie dorabiaj ideologii do nieróbstwa.

250

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Shoggies napisał/a:

One przynajmniej uczciwie pracują na swoje utrzymanie.

No i? Skad wiesz czy uczciwie?.a sie np nie opierdzielaja jak szef nie widzi? big_smile ... ja mam zdrowotne problemy, wiec nie musze pracowac

Julka, nie masz żadnych zdrowotnych problemów, przynajmniej nie takich które by uniemożliwiały pracę.
Sama pisałaś, że pracowałaś w jakimś sklepie i tak się po krótkim czasie napracowałaś, że postanowiłaś nigdy więcej nie pracować big_smile Walnęłaś to wszystko w diabły i poszlaś na zasiłek.

Teraz nie wymyślaj chorób, bo jedyną chorobę jaką masz, to pracowstręt. Tylko tak już jest, w Niemczech, Szwajcarii, Szwecji, Norwegii... że jak nie chcesz pracować, to nie musisz i wcale nie trzeba żadnej choroby. Po prostu idziesz i dostajesz zasiłek, jakieś śmieszne pieniądze, ale na chleb i sol wystarczają.

Więc nie dorabiaj ideologii do nieróbstwa.

Mam problemy ze zdrowiem i komisja uznala, ze nie moge/nie musze pracowac.  A pracowalam w restauracji, a nie w sklepie. A zasilek w Anglii nie jest smieszny ja mam wiele rzeczy z zasilkow, a nie sa to ochlapy jakies

251

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

smile Autorze - dobre pytanie dlaczego Cię to frustruje.
Zacznij może od tego : Żono kochana, co Ciebie frustruje ? Chętnie pomogę, znacznie bardziej niż wcześniej smile

252 Ostatnio edytowany przez ammon (2025-02-07 02:23:14)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Rozumiem, że wykonujecie mniej więcej po połowie obowiązków i mniej więcej po połowie się dzielicie wydatkami?  smile
Jak nie to chyba powinniście?

Może żona podjęła taką decyzję bo np. w jakimś terminie planuje rozwód ?(i chce mieć jakieś środki)

253

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:

Ludzie pracujacy na wysokich stanowiskach nie siedza sobie tyle czasu na forum

I tu się grubo mylisz.
Dla przykładu - mam dobrego kolegę, który miesiąc temu zmienił pracę, poprzednio był dyrektorem zaopatrzenia w ogromnej firmie, teraz też jest dyrektorem, branża pokrewna, ale zupełnie inny pion i firma innego właściciela. W niedzielę narzekał, że z nudów szuka dobrych połączeń i opracowuje sobie trasy wycieczek na czas czerwcowego urlopu i pytał, czy nie trzeba i nam czegoś poszukać.

Ty tego nie wiesz, więc Ci napiszę, że co prawda nie wszystkie, ale są takie bardzo dobrze płatne stanowiska, na których człowiek sam szuka sobie jakiegoś zajęcia, na przykład takie, kiedy do akcji wkracza się dopiero wtedy, gdy z danym zadaniem nikt inny nie umie sobie poradzić. To są właśnie wysokiej klasy specjaliści, którzy na pewnym etapie już tylko odcinają kupony. Tak że tego... jak najbardziej można się nudzić wink

254

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Priscilla napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ludzie pracujacy na wysokich stanowiskach nie siedza sobie tyle czasu na forum

I tu się grubo mylisz.
Dla przykładu - mam dobrego kolegę, który miesiąc temu zmienił pracę, poprzednio był dyrektorem zaopatrzenia w ogromnej firmie, teraz też jest dyrektorem, branża pokrewna, ale zupełnie inny pion i firma innego właściciela. W niedzielę narzekał, że z nudów szuka dobrych połączeń i opracowuje sobie trasy wycieczek na czas czerwcowego urlopu i pytał, czy nie trzeba i nam czegoś poszukać.

Ty tego nie wiesz, więc Ci napiszę, że co prawda nie wszystkie, ale są takie bardzo dobrze płatne stanowiska, na których człowiek sam szuka sobie jakiegoś zajęcia, na przykład takie, kiedy do akcji wkracza się dopiero wtedy, gdy z danym zadaniem nikt inny nie umie sobie poradzić. To są właśnie wysokiej klasy specjaliści, którzy na pewnym etapie już tylko odcinają kupony. Tak że tego... jak najbardziej można się nudzić wink

Tylko,ze akurat ludzie bogaci to korzystaja z zycia, a nie godzinami siedza na forum big_smile. Szczerze znam kilka takich osob przez swojego ex i zadno majac kase i czas wolny nie gnije przed internetem prawie caly dzien

255

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:

Tylko,ze akurat ludzie bogaci to korzystaja z zycia, a nie godzinami siedza na forum big_smile. Szczerze znam kilka takich osob przez swojego ex i zadno majac kase i czas wolny nie gnije przed internetem prawie caly dzien

W twoim świecie bogaty człowiek to taki, który ma oryginalne dresy i czarne bmw z progami podświetlanymi na fioletowo i wielki subwoofer zamiast bagażnika.
Tacy faktycznie nie siedzą na forach - bo to trzeba w miarę umieć czytać.

256

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Tylko,ze akurat ludzie bogaci to korzystaja z zycia, a nie godzinami siedza na forum big_smile. Szczerze znam kilka takich osob przez swojego ex i zadno majac kase i czas wolny nie gnije przed internetem prawie caly dzien

W twoim świecie bogaty człowiek to taki, który ma oryginalne dresy i czarne bmw z progami podświetlanymi na fioletowo i wielki subwoofer zamiast bagażnika.
Tacy faktycznie nie siedzą na forach - bo to trzeba w miarę umieć czytać.

Nie to nie jest moj swiat i wyobrazenie bogatych ludzi. Znam ludzi bogatych, ktorzy chodza ubrani skromnie, zeby nie narazac sie zlodziejom na napasc. Madrzy ludzie bogaci nie afiszuja sie z bogactwem, bo wiedza,ze to moze byc dla nich niebezpieczne. Natomiast tacy ludzie to spedzaja czas duzo bardziej aktywnie i ciekawiej niz to robia tutaj osoby na forum uwazajace sie za ludzi biznesu a gnijacych tu na forum godzinami

257

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Masz rację - założenie dresów ze znaczkiem najka to afiszowanie się ze swoim bogactwem i proszenie o napad rabunkowy:D

258

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Masz rację - założenie dresów ze znaczkiem najka to afiszowanie się ze swoim bogactwem i proszenie o napad rabunkowy:D

A zebys wiedziala i nie koniecznie samych tylko dresow, ale dorzuc do tego najnowszy model telefonu, zlota bizuterie, drogi zegarek no i oczywiscie drogi samochod a juz masz podwyzszone ryzyko napasci. Moj jeden ex gdy jezdzil do klientow spisujac z nimi umowy kupna domu to celowo parkowal dalej od nich,zeby nie widzieli jaki ma samochod i nie pomysleli, ze jest bogaty. Tylko glupki sie afiszuja bogactwem a pozniej koncza z odcietym lbem

259

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Ty w przerażającym świecie Julka żyjesz...
W lepszych ciuchach wyjść nie możesz, bo napadną. W  warzywniakach kroją, w auto nie wsiądziesz, bo zaraz ktoś spowoduje wypadek, a tarot to pakt  z diabłem.
Faceci źli, praca zła.

260

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Motocyklistka napisał/a:

Ty w przerażającym świecie Julka żyjesz...
W lepszych ciuchach wyjść nie możesz, bo napadną. W  warzywniakach kroją, w auto nie wsiądziesz, bo zaraz ktoś spowoduje wypadek, a tarot to pakt  z diabłem.
Faceci źli, praca zła.

Bez przesady az takich czarnych mysli to nie mam big_smile.  Po prostu mysle realnie

Posty [ 196 do 260 z 306 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024