Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 306 ]

1

Temat: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Moja żona przez długi czas nie musiała pracować i nadal nie ma takiej konieczności. Po urodzeniu naszej córki zrezygnowała z pracy, co było dla nas rozsądnym rozwiązaniem – jej zarobki byłyby niewiele wyższe od minimalnej pensji, a koszty opieki nad dzieckiem (żłobek, przedszkole, opiekunka) oraz dojazdów i innych wydatków pochłonęłyby większość tej kwoty. Nigdy nie wyrzucałem jej tego w żaden sposób, ani nie sugerowałem, że "siedzi w domu i nic nie robi". Wręcz przeciwnie – to ona w dużej mierze zarządzała naszym budżetem i miała pełną swobodę w wydatkach.

Od września, gdy nasza córka poszła do szkoły, żona niespodziewanie podjęła decyzję o powrocie do pracy. Szczerze mówiąc, myślałem, że ze względu na skromne CV nie znajdzie zatrudnienia tak szybko i temat sam się rozwiąże. Jednak w listopadzie dostała propozycję pracy w Biedronce, przeszła badania lekarskie i od grudnia pracuje na pełen etat.

Z jednej strony mamy dodatkowy dochód – 3510 zł miesięcznie – ale nie jest to kwota, która robiłaby dla nas wielką różnicę. Finansowo radziliśmy sobie dobrze i bez tych pieniędzy. Natomiast koszt tej decyzji jest spory, bo odbija się na naszej codzienności. Żona pracuje w systemie zmianowym, co oznacza, że czasem wychodzi do pracy na 4 rano, a innym razem wraca dopiero po 23. W takich momentach to ja przejmuję większość obowiązków – rano przygotowuję córkę do szkoły, robię śniadania, odrabiam z nią lekcje, a wieczorem dbam o kolację i inne sprawy domowe.

Co więcej, oprócz swoich dotychczasowych obowiązków, teraz przejąłem wiele tych, które do tej pory były po jej stronie. To ja częściej zajmuję się domem, gotowaniem, organizowaniem codziennych spraw, a do tego staram się, by nasza córka nie odczuła zbyt mocno tej zmiany. Przedtem podział był naturalny – ja pracowałem zawodowo, a żona dbała o dom i dziecko. Teraz jej nieobecność sprawia, że większość obowiązków zaczyna się kumulować u mnie, a czasu dla siebie mam coraz mniej, no bo przejąłem część obowiązków domowych i związanych z małą.

Największą zmianą jest to, że nasz wspólny czas mocno się skurczył. W weekendy, kiedy wcześniej spędzaliśmy czas na rodzinnych wyjściach, teraz często żony nie ma, bo jest w pracy. Jeśli ma wolne w niedzielę, to i tak bywa zmęczona po porannej zmianie. Dodatkowo jej godziny pracy są długie – czasem nawet 9-10 godzin dziennie.

Przez ostatnie 7 lat nie mieliśmy większych spięć – każdy miał swoje obowiązki i byliśmy zadowoleni z tego układu. Teraz, gdy żona wróciła do pracy, obciążenie w domu znacznie się zmieniło, a ja czuję, że nie jest to do końca fair. Co więcej, kiedy zapytałem ją, czy ta praca jej nie męczy i czy nie planuje z niej zrezygnować, odpowiedziała, że wręcz przeciwnie – teraz ma lżej niż przez ostatnie lata spędzone w domu.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej potrzebę zmiany, z drugiej – czuję, że ta decyzja zaburzyła naszą równowagę. Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziliście?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Zasadniczo jeśli twoja żona pracuje, ale finansowo jej wypłata w waszej sytuacji nie zmienia niczego to jest to tylko i wyłącznie zabawa w pracę.

Gdyby to była jakaś praca rozwojowa, z perspektywami to co innego. Wtedy to ma sens. W obecnej sytuacji to nie wnosi niczego, a ostatecznie prowadzi do pogorszenia waszych relacji. Bo na tobie wylądowały dodatkowe obowiązki, a ona albo pracuje, albo i tak jest zmęczona, więc płacisz za to jeszcze czasem nie tylko swoim, ale i waszym wspólnym.

Wyślij ją na studia czy jakieś szkolenie/kurs zawodowy i niech znajdzie lepszą pracę skoro chce być aktywna zawodowo. Tak, aby opłacało się np zatrudnić jakąś pomoc sprzątającą albo gotującą czy odłożyć na kolejne mieszkanie lub nowy samochód.

Praca musi mieć jakiś sens, a nie służyć jedynie temu, żeby tracić czas. Bo z tego emerytury jakiejś specjalnej i tak mieć nie będzie.

3

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:

Zasadniczo jeśli twoja żona pracuje, ale finansowo jej wypłata w waszej sytuacji nie zmienia niczego to jest to tylko i wyłącznie zabawa w pracę.

Gdyby to była jakaś praca rozwojowa, z perspektywami to co innego. Wtedy to ma sens. W obecnej sytuacji to nie wnosi niczego, a ostatecznie prowadzi do pogorszenia waszych relacji. Bo na tobie wylądowały dodatkowe obowiązki, a ona albo pracuje, albo i tak jest zmęczona, więc płacisz za to jeszcze czasem nie tylko swoim, ale i waszym wspólnym.

Wyślij ją na studia czy jakieś szkolenie/kurs zawodowy i niech znajdzie lepszą pracę skoro chce być aktywna zawodowo. Tak, aby opłacało się np zatrudnić jakąś pomoc sprzątającą albo gotującą czy odłożyć na kolejne mieszkanie lub nowy samochód.

Praca musi mieć jakiś sens, a nie służyć jedynie temu, żeby tracić czas. Bo z tego emerytury jakiejś specjalnej i tak mieć nie będzie.

Jasne, że ona się bawi w pracę, tylko po co ? Nie ma z tego jej pracowania żadnej korzyści, jeszcze takiej głupiej pracy. Zwłaszcza, że ja nigdy jej tego nie wypominałem że nie pracuje. Zrozumiałbym to po części gdybym jej gadał teksty typu "jesteś na moim utrzymaniu" tylko, że ja w życiu jej tak nie powiedziałem. Nie mam pojęcia w co ona teraz gra i po co ?

4 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-04 21:49:32)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Jasne, że ona się bawi w pracę, tylko po co ?

A po co się człowiek bawi?
Dla rozrywki.

Dla niej pretekst żeby się umalować, możliwość pogadania z ludźmi, wysiłku fizycznego pozbawionego jakiejkolwiek odpowiedzialności stanowi relaks i odskocznię od tego, co miała do tej pory.
I raczej tyle. Jeśli jej nie minie za miesiąc-dwa, to będziesz musiał zasygnalizować, że takiego układu nie akceptujesz.

Niestety jest też małe - ale jednak - prawdopodobieństwo, że potrzebuje uniezależnić się finansowo od Ciebie. Po co? A no właśnie. Albo nie jest Ciebie do końca pewna, albo....
...myślę, że sprawdzenie jej telefonu nie zawadzi...



To oczywiście bardzo mało prawdopodobne, ale trzeba dmuchać na zimne.




I osobna kwestia - uciekaj z tego forum, bo Cię tu zaraz zjedzą. Tutaj zarabianie na utrzymanie rodziny to wręcz podłość i zbrodnia, bo prawdziwą wartość ma tylko pranie i bawienie dzieci.

5

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Jasne, że ona się bawi w pracę, tylko po co ?

Bo praca daje poczucie przydatności i samodzielności. Skoro dziecko poszło do szkoły, to przecież nie będzie ona siedzieć i pierdzieć w stołek, a też ile można latać z odkurzaczem i udawać, że w domu, kiedy wyszło z niego dziecko, to jest aż tyle do roboty.


Nie doszukiwałbym się żadnego drugiego dna. Chce - niech pracuje. To się akurat ceni. Tylko właśnie niech ma to sens i niech zarabia tyle, aby faktycznie robiło wam to różnice. Skoro jesteście w tak komfortowej sytuacji, to niech zrobi studia albo inny kurs. Nie widzę powodu, dla którego miałaby zapierdalać za psi chuj.

6 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-04 21:54:00)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Moja żona przez długi czas nie musiała pracować i nadal nie ma takiej konieczności. Po urodzeniu naszej córki zrezygnowała z pracy, co było dla nas rozsądnym rozwiązaniem – jej zarobki byłyby niewiele wyższe od minimalnej pensji, a koszty opieki nad dzieckiem (żłobek, przedszkole, opiekunka) oraz dojazdów i innych wydatków pochłonęłyby większość tej kwoty. Nigdy nie wyrzucałem jej tego w żaden sposób, ani nie sugerowałem, że "siedzi w domu i nic nie robi". Wręcz przeciwnie – to ona w dużej mierze zarządzała naszym budżetem i miała pełną swobodę w wydatkach.

Od września, gdy nasza córka poszła do szkoły, żona niespodziewanie podjęła decyzję o powrocie do pracy. Szczerze mówiąc, myślałem, że ze względu na skromne CV nie znajdzie zatrudnienia tak szybko i temat sam się rozwiąże. Jednak w listopadzie dostała propozycję pracy w Biedronce, przeszła badania lekarskie i od grudnia pracuje na pełen etat.

Z jednej strony mamy dodatkowy dochód – 3510 zł miesięcznie – ale nie jest to kwota, która robiłaby dla nas wielką różnicę. Finansowo radziliśmy sobie dobrze i bez tych pieniędzy. Natomiast koszt tej decyzji jest spory, bo odbija się na naszej codzienności. Żona pracuje w systemie zmianowym, co oznacza, że czasem wychodzi do pracy na 4 rano, a innym razem wraca dopiero po 23. W takich momentach to ja przejmuję większość obowiązków – rano przygotowuję córkę do szkoły, robię śniadania, odrabiam z nią lekcje, a wieczorem dbam o kolację i inne sprawy domowe.

Co więcej, oprócz swoich dotychczasowych obowiązków, teraz przejąłem wiele tych, które do tej pory były po jej stronie. To ja częściej zajmuję się domem, gotowaniem, organizowaniem codziennych spraw, a do tego staram się, by nasza córka nie odczuła zbyt mocno tej zmiany. Przedtem podział był naturalny – ja pracowałem zawodowo, a żona dbała o dom i dziecko. Teraz jej nieobecność sprawia, że większość obowiązków zaczyna się kumulować u mnie, a czasu dla siebie mam coraz mniej, no bo przejąłem część obowiązków domowych i związanych z małą.

Największą zmianą jest to, że nasz wspólny czas mocno się skurczył. W weekendy, kiedy wcześniej spędzaliśmy czas na rodzinnych wyjściach, teraz często żony nie ma, bo jest w pracy. Jeśli ma wolne w niedzielę, to i tak bywa zmęczona po porannej zmianie. Dodatkowo jej godziny pracy są długie – czasem nawet 9-10 godzin dziennie.

Przez ostatnie 7 lat nie mieliśmy większych spięć – każdy miał swoje obowiązki i byliśmy zadowoleni z tego układu. Teraz, gdy żona wróciła do pracy, obciążenie w domu znacznie się zmieniło, a ja czuję, że nie jest to do końca fair. Co więcej, kiedy zapytałem ją, czy ta praca jej nie męczy i czy nie planuje z niej zrezygnować, odpowiedziała, że wręcz przeciwnie – teraz ma lżej niż przez ostatnie lata spędzone w domu.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej potrzebę zmiany, z drugiej – czuję, że ta decyzja zaburzyła naszą równowagę. Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziliście?

Ja bym się na Twoim miejscu załamał. Przeciez jak corka poszła do szkoly to może rabac seriale w domu cały dzień. Albo poodkurzać.

Praca to nie tylko kasa - jak widać czegoś więcej jej potrzeba i nie jest to kasa.  Do ludzi potrzebuje może, nudzi się może, chce podkręcić swoją wartość wychodząc z formatu kura domowa. Cokolwiek jak chce to dobrze ze poszła

7

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:

Zasadniczo jeśli twoja żona pracuje, ale finansowo jej wypłata w waszej sytuacji nie zmienia niczego to jest to tylko i wyłącznie zabawa w pracę.

Gdyby to była jakaś praca rozwojowa, z perspektywami to co innego. Wtedy to ma sens. W obecnej sytuacji to nie wnosi niczego, a ostatecznie prowadzi do pogorszenia waszych relacji. Bo na tobie wylądowały dodatkowe obowiązki, a ona albo pracuje, albo i tak jest zmęczona, więc płacisz za to jeszcze czasem nie tylko swoim, ale i waszym wspólnym.

Wyślij ją na studia czy jakieś szkolenie/kurs zawodowy i niech znajdzie lepszą pracę skoro chce być aktywna zawodowo. Tak, aby opłacało się np zatrudnić jakąś pomoc sprzątającą albo gotującą czy odłożyć na kolejne mieszkanie lub nowy samochód.

Praca musi mieć jakiś sens, a nie służyć jedynie temu, żeby tracić czas. Bo z tego emerytury jakiejś specjalnej i tak mieć nie będzie.

Aż się we mnie coś gotuje jak to czytam - o kim ty piszesz? O psie? Jak można o dorosłej, nieubezwłasnowolnionej kobiecie pisać "wyślij ją na studia" i że "bawi się w pracę"?

Pracuje bo ma taką ochotę. Nie ma ochoty na studia, ma na pracę. Może to jej daje poczucie spełnienia, oderwania się od rodzinnego kieratu. Z jakiej racji chcesz dorosłej kobiecie organizować czas? Tylko dlatego, że zaburzyła dotychczasowy święty spokój autora?

8

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Foxterier napisał/a:

Aż się we mnie coś gotuje jak to czytam - o kim ty piszesz? O psie? Jak można o dorosłej, nieubezwłasnowolnionej kobiecie pisać "wyślij ją na studia" i że "bawi się w pracę"?

Pracuje bo ma taką ochotę. Nie ma ochoty na studia, ma na pracę. Może to jej daje poczucie spełnienia, oderwania się od rodzinnego kieratu. Z jakiej racji chcesz dorosłej kobiecie organizować czas? Tylko dlatego, że zaburzyła dotychczasowy święty spokój autora?

1. W większości problemów z mężczyznami hurtowo padają porady w stylu: ''wyślij go na badania/do lekarza/na terapię etc'' - tam też się tak gotujesz?

2. Nie zaburzyła świętego spokoju autora, tylko zaburzyła równowagę, bo obiektywnie, na rzecz rodziny ona teraz nie robi nic, a on wszystko. Gdyby jakiś facet - mąż, ojciec, nagle stwierdził, że będzie codziennie wiele godzin latał sobie motolotnią, olewając wszystko inne, to też byś uznała, że skoro jest dorosły, to żona musi to bezkrytycznie zaakceptować?

9

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Foxterier napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Zasadniczo jeśli twoja żona pracuje, ale finansowo jej wypłata w waszej sytuacji nie zmienia niczego to jest to tylko i wyłącznie zabawa w pracę.

Gdyby to była jakaś praca rozwojowa, z perspektywami to co innego. Wtedy to ma sens. W obecnej sytuacji to nie wnosi niczego, a ostatecznie prowadzi do pogorszenia waszych relacji. Bo na tobie wylądowały dodatkowe obowiązki, a ona albo pracuje, albo i tak jest zmęczona, więc płacisz za to jeszcze czasem nie tylko swoim, ale i waszym wspólnym.

Wyślij ją na studia czy jakieś szkolenie/kurs zawodowy i niech znajdzie lepszą pracę skoro chce być aktywna zawodowo. Tak, aby opłacało się np zatrudnić jakąś pomoc sprzątającą albo gotującą czy odłożyć na kolejne mieszkanie lub nowy samochód.

Praca musi mieć jakiś sens, a nie służyć jedynie temu, żeby tracić czas. Bo z tego emerytury jakiejś specjalnej i tak mieć nie będzie.

Aż się we mnie coś gotuje jak to czytam - o kim ty piszesz? O psie? Jak można o dorosłej, nieubezwłasnowolnionej kobiecie pisać "wyślij ją na studia" i że "bawi się w pracę"?

Pracuje bo ma taką ochotę. Nie ma ochoty na studia, ma na pracę. Może to jej daje poczucie spełnienia, oderwania się od rodzinnego kieratu. Z jakiej racji chcesz dorosłej kobiecie organizować czas? Tylko dlatego, że zaburzyła dotychczasowy święty spokój autora?

W jakie inne słowa inaczej to ubrać ? Ona nie wiadomo właściwie po co męczy się w tej pracy, a korzyści z tego nie ma. Jeszcze w takiej głupiej pracy pracuje, gdzie jest dużo godzin, trzeba wszystko robić szybko, ludzie sobie niszczą w tej pracy kręgosłupy i to wszystko za 3,5tys zł.

10

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

To przekonujesz się, że żona nie miała tak słodko jak była w domu. Ta praca ją satysfakcjonuje, bo nie ma innej.
Roli kury domowej miała po kokardę.
Jeśli nie planujecie drugiego dziecka, to jak najbardziej powinna się dokształcać, żeby mieć lżejsze pracę i nie na zmiany.
Ale nie oczekuj, że będzie siedziała w domu bo pieniądze jej niepotrzebne. Ciesz  się, że ma satysfakcję z zarabiania.
Ona zajmowała się dzieckiem do wieku szkolnego, nic się nie stanie jak ty częściowo się teraz nim zajmiesz.

Może zaproponuj, żeby zawiesiła tę pracę na kołku, a ten czas poświęciła na dokształcanie się, nawet stacjonarnie, będziecie wtedy mieli więcej czasu dla siebie.

11

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Moja żona przez długi czas nie musiała pracować i nadal nie ma takiej konieczności. Po urodzeniu naszej córki zrezygnowała z pracy, co było dla nas rozsądnym rozwiązaniem – jej zarobki byłyby niewiele wyższe od minimalnej pensji, a koszty opieki nad dzieckiem (żłobek, przedszkole, opiekunka) oraz dojazdów i innych wydatków pochłonęłyby większość tej kwoty. Nigdy nie wyrzucałem jej tego w żaden sposób, ani nie sugerowałem, że "siedzi w domu i nic nie robi". Wręcz przeciwnie – to ona w dużej mierze zarządzała naszym budżetem i miała pełną swobodę w wydatkach.

Od września, gdy nasza córka poszła do szkoły, żona niespodziewanie podjęła decyzję o powrocie do pracy. Szczerze mówiąc, myślałem, że ze względu na skromne CV nie znajdzie zatrudnienia tak szybko i temat sam się rozwiąże. Jednak w listopadzie dostała propozycję pracy w Biedronce, przeszła badania lekarskie i od grudnia pracuje na pełen etat.

Z jednej strony mamy dodatkowy dochód – 3510 zł miesięcznie – ale nie jest to kwota, która robiłaby dla nas wielką różnicę. Finansowo radziliśmy sobie dobrze i bez tych pieniędzy. Natomiast koszt tej decyzji jest spory, bo odbija się na naszej codzienności. Żona pracuje w systemie zmianowym, co oznacza, że czasem wychodzi do pracy na 4 rano, a innym razem wraca dopiero po 23. W takich momentach to ja przejmuję większość obowiązków – rano przygotowuję córkę do szkoły, robię śniadania, odrabiam z nią lekcje, a wieczorem dbam o kolację i inne sprawy domowe.

Co więcej, oprócz swoich dotychczasowych obowiązków, teraz przejąłem wiele tych, które do tej pory były po jej stronie. To ja częściej zajmuję się domem, gotowaniem, organizowaniem codziennych spraw, a do tego staram się, by nasza córka nie odczuła zbyt mocno tej zmiany. Przedtem podział był naturalny – ja pracowałem zawodowo, a żona dbała o dom i dziecko. Teraz jej nieobecność sprawia, że większość obowiązków zaczyna się kumulować u mnie, a czasu dla siebie mam coraz mniej, no bo przejąłem część obowiązków domowych i związanych z małą.

Największą zmianą jest to, że nasz wspólny czas mocno się skurczył. W weekendy, kiedy wcześniej spędzaliśmy czas na rodzinnych wyjściach, teraz często żony nie ma, bo jest w pracy. Jeśli ma wolne w niedzielę, to i tak bywa zmęczona po porannej zmianie. Dodatkowo jej godziny pracy są długie – czasem nawet 9-10 godzin dziennie.

Przez ostatnie 7 lat nie mieliśmy większych spięć – każdy miał swoje obowiązki i byliśmy zadowoleni z tego układu. Teraz, gdy żona wróciła do pracy, obciążenie w domu znacznie się zmieniło, a ja czuję, że nie jest to do końca fair. Co więcej, kiedy zapytałem ją, czy ta praca jej nie męczy i czy nie planuje z niej zrezygnować, odpowiedziała, że wręcz przeciwnie – teraz ma lżej niż przez ostatnie lata spędzone w domu.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej potrzebę zmiany, z drugiej – czuję, że ta decyzja zaburzyła naszą równowagę. Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziliście?

Ja bym się na Twoim miejscu załamał. Przeciez jak corka poszła do szkoly to może rabac seriale w domu cały dzień. Albo poodkurzać.

Praca to nie tylko kasa - jak widać czegoś więcej jej potrzeba i nie jest to kasa.  Do ludzi potrzebuje może, nudzi się może, chce podkręcić swoją wartość wychodząc z formatu kura domowa. Cokolwiek jak chce to dobrze ze poszła

Córka poszła do szkoły, ale to nie oznacza, że obowiązki zniknęły, po prostu zastąpiły je inne, być może nawet jest tych obowiązków teraz więcej, a przez jej decyzje czasu mniej.

12

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:

To przekonujesz się, że żona nie miała tak słodko jak była w domu. Ta praca ją satysfakcjonuje, bo nie ma innej.
Roli kury domowej miała po kokardę.
Jeśli nie planujecie drugiego dziecka, to jak najbardziej powinna się dokształcać, żeby mieć lżejsze pracę i nie na zmiany.
Ale nie oczekuj, że będzie siedziała w domu bo pieniądze jej niepotrzebne. Ciesz  się, że ma satysfakcję z zarabiania.
Ona zajmowała się dzieckiem do wieku szkolnego, nic się nie stanie jak ty częściowo się teraz nim zajmiesz.

Może zaproponuj, żeby zawiesiła tę pracę na kołku, a ten czas poświęciła na dokształcanie się, nawet stacjonarnie, będziecie wtedy mieli więcej czasu dla siebie.

CV miała dosyć ubogie, nie sądziłem że ktokolwiek się do niej zgłosi, no ale jak widać są prace do których biorą wszystkich po złożeniu CV niezależnie jak ono puste by było.

13

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Foxterier napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Zasadniczo jeśli twoja żona pracuje, ale finansowo jej wypłata w waszej sytuacji nie zmienia niczego to jest to tylko i wyłącznie zabawa w pracę.

Gdyby to była jakaś praca rozwojowa, z perspektywami to co innego. Wtedy to ma sens. W obecnej sytuacji to nie wnosi niczego, a ostatecznie prowadzi do pogorszenia waszych relacji. Bo na tobie wylądowały dodatkowe obowiązki, a ona albo pracuje, albo i tak jest zmęczona, więc płacisz za to jeszcze czasem nie tylko swoim, ale i waszym wspólnym.

Wyślij ją na studia czy jakieś szkolenie/kurs zawodowy i niech znajdzie lepszą pracę skoro chce być aktywna zawodowo. Tak, aby opłacało się np zatrudnić jakąś pomoc sprzątającą albo gotującą czy odłożyć na kolejne mieszkanie lub nowy samochód.

Praca musi mieć jakiś sens, a nie służyć jedynie temu, żeby tracić czas. Bo z tego emerytury jakiejś specjalnej i tak mieć nie będzie.

Aż się we mnie coś gotuje jak to czytam - o kim ty piszesz? O psie? Jak można o dorosłej, nieubezwłasnowolnionej kobiecie pisać "wyślij ją na studia" i że "bawi się w pracę"?

Pracuje bo ma taką ochotę. Nie ma ochoty na studia, ma na pracę. Może to jej daje poczucie spełnienia, oderwania się od rodzinnego kieratu. Z jakiej racji chcesz dorosłej kobiecie organizować czas? Tylko dlatego, że zaburzyła dotychczasowy święty spokój autora?

W jakie inne słowa inaczej to ubrać ? Ona nie wiadomo właściwie po co męczy się w tej pracy, a korzyści z tego nie ma. Jeszcze w takiej głupiej pracy pracuje, gdzie jest dużo godzin, trzeba wszystko robić szybko, ludzie sobie niszczą w tej pracy kręgosłupy i to wszystko za 3,5tys zł.

Fakt, dużo nie zarabia, ale pewnie nie tylko o kasę jej chodzi i przecież od czegoś trzeba zacząć.

Może jej się przejadlo proszenie cię o każdy grosz "na waciki", albo wynudziła się w domu przez te 7 lat jak mops i teraz chce jakiejś odmiany.

Moim zdaniem nie zbraniaj jej i nie rób dram, bo jeśli coś jej w tej pracy nie wyjdzie to będziesz miał do grobowej deski wypominane, że "złamałeś jej karierę".

Żona jest dorosła i ma prawo decydować o tym, czy pracuje czy nie. Pieniądze to jedno, ale np. prawo do emerytury to drugie. I tak długo wytrzymała w domu na twoim utrzymaniu, nie każdej kobiecie to pasuje.

14

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Jasne, że ona się bawi w pracę, tylko po co ?

Bo praca daje poczucie przydatności i samodzielności. Skoro dziecko poszło do szkoły, to przecież nie będzie ona siedzieć i pierdzieć w stołek, a też ile można latać z odkurzaczem i udawać, że w domu, kiedy wyszło z niego dziecko, to jest aż tyle do roboty.


Nie doszukiwałbym się żadnego drugiego dna. Chce - niech pracuje. To się akurat ceni. Tylko właśnie niech ma to sens i niech zarabia tyle, aby faktycznie robiło wam to różnice. Skoro jesteście w tak komfortowej sytuacji, to niech zrobi studia albo inny kurs. Nie widzę powodu, dla którego miałaby zapierdalać za psi chuj.

Oczywiście nie mam nic przeciwko szkoleniu czy podnoszeniu kwalifikacji, ale studia w dzisiejszych czasach to najgorszy możliwy wybór jeżeli chodzi o te kwestie, poza nielicznymi kierunkami większość to takie zapchajdziury.

15

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Aż się we mnie coś gotuje jak to czytam - o kim ty piszesz? O psie? Jak można o dorosłej, nieubezwłasnowolnionej kobiecie pisać "wyślij ją na studia" i że "bawi się w pracę"?

Pracuje bo ma taką ochotę. Nie ma ochoty na studia, ma na pracę. Może to jej daje poczucie spełnienia, oderwania się od rodzinnego kieratu. Z jakiej racji chcesz dorosłej kobiecie organizować czas? Tylko dlatego, że zaburzyła dotychczasowy święty spokój autora?

W jakie inne słowa inaczej to ubrać ? Ona nie wiadomo właściwie po co męczy się w tej pracy, a korzyści z tego nie ma. Jeszcze w takiej głupiej pracy pracuje, gdzie jest dużo godzin, trzeba wszystko robić szybko, ludzie sobie niszczą w tej pracy kręgosłupy i to wszystko za 3,5tys zł.

Fakt, dużo nie zarabia, ale pewnie nie tylko o kasę jej chodzi i przecież od czegoś trzeba zacząć.

Może jej się przejadlo proszenie cię o każdy grosz "na waciki", albo wynudziła się w domu przez te 7 lat jak mops i teraz chce jakiejś odmiany.

Moim zdaniem nie zbraniaj jej i nie rób dram, bo jeśli coś jej w tej pracy nie wyjdzie to będziesz miał do grobowej deski wypominane, że "złamałeś jej karierę".

Żona jest dorosła i ma prawo decydować o tym, czy pracuje czy nie. Pieniądze to jedno, ale np. prawo do emerytury to drugie. I tak długo wytrzymała w domu na twoim utrzymaniu, nie każdej kobiecie to pasuje.

Ona właściwie nie musiała mnie prosić o kasę, właściwie to ona zarządzała budżetem domowym. Ja nawet zbytnio nie ingerowałem co ona tam sobie kupuje.

16

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.

17

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.

Dlaczego pytasz mnie o składki ZUS jakby to był interes życia ? Stopa zastąpienia będzie wynosić około 25-30% w przyszłości, co oznacza, że przy jej zarobkach rzędu 3,5tys zł jak dotrwa do wieku emerytalnego to dostanie około 1tys zł emerytury, no rzeczywiście rarytas. Co do ubezpieczenia zdrowotnego, to tak się składa, że jak najbardziej mąż może zgłosić niepracującą żonę do ubezpieczenia zdrowotnego.

18

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Chcesz mieć służącą do wszystkiego, to sobie weź gosposię.

19

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Moja żona przez długi czas nie musiała pracować i nadal nie ma takiej konieczności. Po urodzeniu naszej córki zrezygnowała z pracy, co było dla nas rozsądnym rozwiązaniem – jej zarobki byłyby niewiele wyższe od minimalnej pensji, a koszty opieki nad dzieckiem (żłobek, przedszkole, opiekunka) oraz dojazdów i innych wydatków pochłonęłyby większość tej kwoty. Nigdy nie wyrzucałem jej tego w żaden sposób, ani nie sugerowałem, że "siedzi w domu i nic nie robi". Wręcz przeciwnie – to ona w dużej mierze zarządzała naszym budżetem i miała pełną swobodę w wydatkach.

Od września, gdy nasza córka poszła do szkoły, żona niespodziewanie podjęła decyzję o powrocie do pracy. Szczerze mówiąc, myślałem, że ze względu na skromne CV nie znajdzie zatrudnienia tak szybko i temat sam się rozwiąże. Jednak w listopadzie dostała propozycję pracy w Biedronce, przeszła badania lekarskie i od grudnia pracuje na pełen etat.

Z jednej strony mamy dodatkowy dochód – 3510 zł miesięcznie – ale nie jest to kwota, która robiłaby dla nas wielką różnicę. Finansowo radziliśmy sobie dobrze i bez tych pieniędzy. Natomiast koszt tej decyzji jest spory, bo odbija się na naszej codzienności. Żona pracuje w systemie zmianowym, co oznacza, że czasem wychodzi do pracy na 4 rano, a innym razem wraca dopiero po 23. W takich momentach to ja przejmuję większość obowiązków – rano przygotowuję córkę do szkoły, robię śniadania, odrabiam z nią lekcje, a wieczorem dbam o kolację i inne sprawy domowe.

Co więcej, oprócz swoich dotychczasowych obowiązków, teraz przejąłem wiele tych, które do tej pory były po jej stronie. To ja częściej zajmuję się domem, gotowaniem, organizowaniem codziennych spraw, a do tego staram się, by nasza córka nie odczuła zbyt mocno tej zmiany. Przedtem podział był naturalny – ja pracowałem zawodowo, a żona dbała o dom i dziecko. Teraz jej nieobecność sprawia, że większość obowiązków zaczyna się kumulować u mnie, a czasu dla siebie mam coraz mniej, no bo przejąłem część obowiązków domowych i związanych z małą.

Największą zmianą jest to, że nasz wspólny czas mocno się skurczył. W weekendy, kiedy wcześniej spędzaliśmy czas na rodzinnych wyjściach, teraz często żony nie ma, bo jest w pracy. Jeśli ma wolne w niedzielę, to i tak bywa zmęczona po porannej zmianie. Dodatkowo jej godziny pracy są długie – czasem nawet 9-10 godzin dziennie.

Przez ostatnie 7 lat nie mieliśmy większych spięć – każdy miał swoje obowiązki i byliśmy zadowoleni z tego układu. Teraz, gdy żona wróciła do pracy, obciążenie w domu znacznie się zmieniło, a ja czuję, że nie jest to do końca fair. Co więcej, kiedy zapytałem ją, czy ta praca jej nie męczy i czy nie planuje z niej zrezygnować, odpowiedziała, że wręcz przeciwnie – teraz ma lżej niż przez ostatnie lata spędzone w domu.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej potrzebę zmiany, z drugiej – czuję, że ta decyzja zaburzyła naszą równowagę. Czy ktoś miał podobną sytuację? Jak sobie z tym poradziliście?

Ja bym się na Twoim miejscu załamał. Przeciez jak corka poszła do szkoly to może rabac seriale w domu cały dzień. Albo poodkurzać.

Praca to nie tylko kasa - jak widać czegoś więcej jej potrzeba i nie jest to kasa.  Do ludzi potrzebuje może, nudzi się może, chce podkręcić swoją wartość wychodząc z formatu kura domowa. Cokolwiek jak chce to dobrze ze poszła

Córka poszła do szkoły, ale to nie oznacza, że obowiązki zniknęły, po prostu zastąpiły je inne, być może nawet jest tych obowiązków teraz więcej, a przez jej decyzje czasu mniej.

To się jakoś nimi podzielcie. Nie idzie do roboty- leniwa kura, idzie do roboty - tez zle. Ja tam bym w domu nie wytrzymał

20

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.

Dlaczego pytasz mnie o składki ZUS jakby to był interes życia ? Stopa zastąpienia będzie wynosić około 25-30% w przyszłości, co oznacza, że przy jej zarobkach rzędu 3,5tys zł jak dotrwa do wieku emerytalnego to dostanie około 1tys zł emerytury, no rzeczywiście rarytas. Co do ubezpieczenia zdrowotnego, to tak się składa, że jak najbardziej mąż może zgłosić niepracującą żonę do ubezpieczenia zdrowotnego.

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego. Zreszta ona teraz moze zarabiac malo ale nie wiadomo jak dlugo, mozliwe, ze zndzi jej sie ta praca i w przyszlosci bedzie zarabiala wiecej ale od czegos musi zaczac.
Czyli nie stac cie na utrzymanie niepracujacej zony skoro na pytanie o skladki zaczynasz cos bredzic. Typowy janusz, chcialby babe co go bedzie za darmo obrzadzac ale zaby zapewnic jej jakiekolwiek zabezpieczenie na przyszlosc, to po co. Mam nadzieje, ze to ktorys anonek trolluje dla gownburzy, bo idzie zwatpic w ludzkosc, ze sa kobiety ktore sie godza na takie gowno.

21

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Noble napisał/a:

Chcesz mieć służącą do wszystkiego, to sobie weź gosposię.

Ja jej nigdy nie traktowałem jak służacą, po prostu każdy miał swoją rolę, moją rolą było skupianie się na zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny, a jej dbanie o ogniosko domowe. Każdy miał swoją rolę do wykonania i tyle. Równie dobrze możesz powiedzieć, że to ja jestem jej służącym, bo spełniałem każdą jej zachciankę.

22

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ja bym się na Twoim miejscu załamał. Przeciez jak corka poszła do szkoly to może rabac seriale w domu cały dzień. Albo poodkurzać.

Praca to nie tylko kasa - jak widać czegoś więcej jej potrzeba i nie jest to kasa.  Do ludzi potrzebuje może, nudzi się może, chce podkręcić swoją wartość wychodząc z formatu kura domowa. Cokolwiek jak chce to dobrze ze poszła

Córka poszła do szkoły, ale to nie oznacza, że obowiązki zniknęły, po prostu zastąpiły je inne, być może nawet jest tych obowiązków teraz więcej, a przez jej decyzje czasu mniej.

To się jakoś nimi podzielcie. Nie idzie do roboty- leniwa kura, idzie do roboty - tez zle. Ja tam bym w domu nie wytrzymał

W życiu o niej nie powiedziałem leniwa kura.

23

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.

Dlaczego pytasz mnie o składki ZUS jakby to był interes życia ? Stopa zastąpienia będzie wynosić około 25-30% w przyszłości, co oznacza, że przy jej zarobkach rzędu 3,5tys zł jak dotrwa do wieku emerytalnego to dostanie około 1tys zł emerytury, no rzeczywiście rarytas. Co do ubezpieczenia zdrowotnego, to tak się składa, że jak najbardziej mąż może zgłosić niepracującą żonę do ubezpieczenia zdrowotnego.

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego. Zreszta ona teraz moze zarabiac malo ale nie wiadomo jak dlugo, mozliwe, ze zndzi jej sie ta praca i w przyszlosci bedzie zarabiala wiecej ale od czegos musi zaczac.
Czyli nie stac cie na utrzymanie niepracujacej zony skoro na pytanie o skladki zaczynasz cos bredzic. Typowy janusz, chcialby babe co go bedzie za darmo obrzadzac ale zaby zapewnic jej jakiekolwiek zabezpieczenie na przyszlosc, to po co. Mam nadzieje, ze to ktorys anonek trolluje dla gownburzy, bo idzie zwatpic w ludzkosc, ze sa kobiety ktore sie godza na takie gowno.

W jaki sposób ma niby zarabiać więcej skoro ma tak głupią pracę na którą marnuje swój cenny czas ?

To ty nie wiesz że można zgłosić członków rodziny do ubezpieczenia, więc tak moja żona była ubezpieczona, a składki ? Nie masz pojęcia jaka jest kondycja finansowa ZUSu, będzie pracować przez 40 lat, a emerytura będzie z tego marna.

24

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

..... więc tak moja żona była ubezpieczona, a składki ? Nie masz pojęcia jaka jest kondycja finansowa ZUSu, będzie pracować przez 40 lat, a emerytura będzie z tego marna.

Będzie marna, ale będzie i twoja żona nie obudzi się za ileś tam lat z ręką w nocniku.

25

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

A na lepienie garnków byś ja puscil?

Abstrahujac od faktu że to kolejny "sliski" watek w Twoim interesie jest zeby nie mieć w domu sfrustrowanej zony

26

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Dlaczego pytasz mnie o składki ZUS jakby to był interes życia ? Stopa zastąpienia będzie wynosić około 25-30% w przyszłości, co oznacza, że przy jej zarobkach rzędu 3,5tys zł jak dotrwa do wieku emerytalnego to dostanie około 1tys zł emerytury, no rzeczywiście rarytas. Co do ubezpieczenia zdrowotnego, to tak się składa, że jak najbardziej mąż może zgłosić niepracującą żonę do ubezpieczenia zdrowotnego.

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego. Zreszta ona teraz moze zarabiac malo ale nie wiadomo jak dlugo, mozliwe, ze zndzi jej sie ta praca i w przyszlosci bedzie zarabiala wiecej ale od czegos musi zaczac.
Czyli nie stac cie na utrzymanie niepracujacej zony skoro na pytanie o skladki zaczynasz cos bredzic. Typowy janusz, chcialby babe co go bedzie za darmo obrzadzac ale zaby zapewnic jej jakiekolwiek zabezpieczenie na przyszlosc, to po co. Mam nadzieje, ze to ktorys anonek trolluje dla gownburzy, bo idzie zwatpic w ludzkosc, ze sa kobiety ktore sie godza na takie gowno.

W jaki sposób ma niby zarabiać więcej skoro ma tak głupią pracę na którą marnuje swój cenny czas ?

To ty nie wiesz że można zgłosić członków rodziny do ubezpieczenia, więc tak moja żona była ubezpieczona, a składki ? Nie masz pojęcia jaka jest kondycja finansowa ZUSu, będzie pracować przez 40 lat, a emerytura będzie z tego marna.

Juz napisales o ubezpieczeniu. Czyli nie ma co liczyc na skladki emerytalne. Co za janusz.

27

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Ja jej nigdy nie traktowałem jak służacą, po prostu każdy miał swoją rolę, moją rolą było skupianie się na zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny, a jej dbanie o ogniosko domowe. Każdy miał swoją rolę do wykonania i tyle...

To jesteś za „murzynami” albo trollujesz.

28

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

a w waszym domu liczy się tylko to, czego ty chcesz?
zawsze możesz jej zasugerować by szukała pracy takiej, byście mieli więcej czasu dla siebie i to jest ok, taka sugestia ze strony męża do żony.
i jak masz tyle kasy, ze 3 tys to tyle co nic, to zatrudnij na 2, 3 godziny dziennie gosposię, albo na obiady wychodzcie na miasto, niech ktoś waszym domu sprzata w weekendy itp.
kobieta potrzebuje widocznie czegoś wiecej niż tylko kontakt z meżem i rodziną.

29

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Jakby mial tyle kasy, ze 3 tys to dla niego nic, to zaplacilby zonie za skladki. Ale to jest temat anona z piwnicy.

30

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:

Jakby mial tyle kasy, ze 3 tys to dla niego nic, to zaplacilby zonie za skladki. Ale to jest temat anona z piwnicy.

Weź już nie pierdol o tym zusie. Wiara w sens zusu to akurat domena biedaków i przygłupów.

31

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:

Jakby mial tyle kasy, ze 3 tys to dla niego nic, to zaplacilby zonie za skladki. Ale to jest temat anona z piwnicy.

Sorki ale już lepiej jak nie chcesz się bawić to jej fundusz powierniczy albo coś. ZUS to slaby pomyśl na inwestycje.

32

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Halina3.1 napisał/a:

Jakby mial tyle kasy, ze 3 tys to dla niego nic, to zaplacilby zonie za skladki. Ale to jest temat anona z piwnicy.

Zajmuje się inwestycjami zawodowo. Ściska mnie kiedy promujesz ZUS. To jest trochę tak jakbym był lekarzem i byś mi tutaj promowała Jerzego Ziębę lub zajmował się kosmosem i byś mi tutaj promowała płaskoziemców pokroju Sanjaji z Lechii. ZUS to piramida finansowa pokroju Amber Gold. Nawet gorzej, bo Amber Gold przynajmniej sprzedawało nam marzenia o bogactwie, ZUS jasno mówi jak niska będzie twoja przyszła emerytura niezależnie od tego jakie tam składki wpłacasz.

33

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

..... więc tak moja żona była ubezpieczona, a składki ? Nie masz pojęcia jaka jest kondycja finansowa ZUSu, będzie pracować przez 40 lat, a emerytura będzie z tego marna.

Będzie marna, ale będzie i twoja żona nie obudzi się za ileś tam lat z ręką w nocniku.

Wszyscy ZUSowscy obudzą się z ręką w nocniku. Nie może być inaczej. Zobacz na czym ta instytucja polega, a później sprawdź naszą demografię.

34

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

a w waszym domu liczy się tylko to, czego ty chcesz?
zawsze możesz jej zasugerować by szukała pracy takiej, byście mieli więcej czasu dla siebie i to jest ok, taka sugestia ze strony męża do żony.
i jak masz tyle kasy, ze 3 tys to tyle co nic, to zatrudnij na 2, 3 godziny dziennie gosposię, albo na obiady wychodzcie na miasto, niech ktoś waszym domu sprzata w weekendy itp.
kobieta potrzebuje widocznie czegoś wiecej niż tylko kontakt z meżem i rodziną.

Tyle lat nie pracowała, jej CV było ubogie, w normalnych warunkach to byłby cud że cokolwiek znalazła, no ale najwidoczniej są zawody, które przyjmują po samym złożeniu CV.

35

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Ja jej nigdy nie traktowałem jak służacą, po prostu każdy miał swoją rolę, moją rolą było skupianie się na zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny, a jej dbanie o ogniosko domowe. Każdy miał swoją rolę do wykonania i tyle...

To jesteś za „murzynami” albo trollujesz.

Wiem, że wygląda to trochę na tradwife, ale już napisałem, że praca w jej przypadku była czymś nieopłacalnym finansowo.

36 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-02-05 08:17:55)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

..... więc tak moja żona była ubezpieczona, a składki ? Nie masz pojęcia jaka jest kondycja finansowa ZUSu, będzie pracować przez 40 lat, a emerytura będzie z tego marna.

Będzie marna, ale będzie i twoja żona nie obudzi się za ileś tam lat z ręką w nocniku.

Wszyscy ZUSowscy obudzą się z ręką w nocniku. Nie może być inaczej. Zobacz na czym ta instytucja polega, a później sprawdź naszą demografię.

Ty naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?

Przecież nie chodzi o ZUS, tylko o jakąkolwiek niezależność, której twoja żona nie ma i nie miała, a którą zapewne teraz zapragnęła mieć.

Ta kobieta nie ma swoich pieniędzy aby zainwestować w bitcoiny, zagrać na giełdzie czy nawet otworzyć jakiś własny sensowny biznes, i  twoje przekonanie że jej "praca jest nieopłacalna i niepotrzebna" dostatecznie ją musiało "zmotywować" do tego aby podjęła się wyczerpującej fizycznie i słabo opłacalnej harówki w Biedronce.

Sam doskonale opisaleś jak wyglądało dotąd wasze życie, z tobą zarabiającym kasę, a z nią która ma tylko sprawiać , aby twoje życie było miłe i przyjemne.
Nie zrobiłeś nic, aby ona czuła się bezpiecznie w życiu, nie zabezpieczyłeś jej w żaden sposób. Nie licząć tego, że dopisałeś ją do swojego ubezpieczenia od wypadków.

Dobry pan.

Poza tym, dziecko ma 7 lat i twoja żona nie musi siedzieć w domu 24/24 . Jeśli wreszcie pomyślała o tym, aby zdobyć niezależność finansową, to gdyby ci zależało na niej, wspierałbyś ją w tym działaniu a nie podkładał nogi. Tylko ty nie zaproponowałeś jej niczego innego, żadnej pomocy tylko utyskiwanie że jej praca jest śmieszna i nikomu niepotrzebna. Zupelnie ci to nie przeszkadza, że myślisz tylko o własnej wygodzie i o własnych czterech literach.

Inwestycja w siebie nigdy nie przynosi strat i mam nadzieję, że twoja żona zrobiła dopiero pierwszy krok i wytrwa w swym postanowieniu, a ty w końcu zaczniesz ją traktować jak partnerkę w życiu, a nie jak miłe zwierzątko hodowlane.

37 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-02-05 10:12:04)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Nasze forumowe aktywistki weszły na drogę świętej misji obrony kobiecych praw. smile Są w swoim żywiole. I oczywiście prawa i korzyści, to może mieć kobieta. Facet przecież nie ma żadnych praw. Tylko, że w swoim zapędzie misyjnym, nie widzą, że małżeństwo się rozłazi. Dla nich pewnie super sprawa dowali się facetowi. Ale dla tej rodziny matka i żona będąca wiecznie zmęczona i w pracy - to świetna recepta na koniec tej rodziny. Ale kto by tam się przejmował, misja jest słuszna i zbawienna. smile
W ich narracji praca z przewalaniem towaru w wykonaniu kobiety, jest przecież inwestycją w siebie. smile
Ale gdyby tak to odwrócić. To pierwsze by krzyczały, co to za robota dla faceta. Idź ty chłopie na kursy, dokształć się, jak można chodzić wiecznie zmęczonym i pracować po 10 godzin fizycznie, nie można tak zaniedbywać żony i dziecka.

38 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-05 10:35:47)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?

39 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-02-05 10:47:30)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Oczywiście nie mam nic przeciwko szkoleniu czy podnoszeniu kwalifikacji, ale studia w dzisiejszych czasach to najgorszy możliwy wybór jeżeli chodzi o te kwestie, poza nielicznymi kierunkami większość to takie zapchajdziury.


Ano właśnie.

Chodzi o to, że nie ma znaczenia co to będzie, ale ważne aby dawało możliwości i perspektywy różne.



Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.


To praca bez doświadczenia. W takich miejscach często pracują osoby bez żadnych kwalifikacji, w każdym wieku, a często emeryci i renciści.


Halina3.1 napisał/a:

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego.

Halinka, już cię prosiłem - od tylu lat jesteś poza PL, ze nie masz kompletnie rozeznania w naszym porządku prawnym, gospodarczym i emerytalnym. To u nas tak nie działa. Przy takich kwotach lepiej nie pracować wcale, bo suma zasiłków/rent/dodatków/benefitów z różnych miejsc przewyższa takie uprawnienia emerytalne tak czy siak. I to najczęściej o rząd wielkości.

ZUS to po prostu zalegalizowany scam.

40

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?


Aj waj....

xD

41

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Co tu się dzieje... Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności. Jack jest idiota jego nie słuchaj noben to jakaś baba która nienawidzi kobiet i napisze wszystko żeby tylko pocisnac.
Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. A twoja żona dobrze kmini, ma Luke w CV to pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej. Ale ta banda bezmózgów planuje swoje budżety nie dalej niż do kolejnego zasiłku bo skąd by mieli tyle czasu żeby tu siedzieć. Porady jak zwykle z dupy.

42 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-02-05 11:04:43)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:


Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. .


Ten bezrobotny cwok ma własną działalność, a w przeszłości również zajmował się aktywizacją zawodową. Nasz rynek pracy jest bardzo duży i chłonny. Potrzeba nam zarówno niewykwalifikowanej siły roboczej (dlatego żona autora pracę dostała bardzo szybko, choć nie ma doświadczenia). Oraz potrzebujemy specjalistów. Kilka milionów Ukraińców uratowało naszą gospodarkę, bo takie mamy braki siły roboczej. Wciąż.



pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej


Oczywiście, po co zdobywać kwalifikacje i zacząć od razu od stanowiska kierowniczego (choć i to nie jest potrzebne, aby zarabiac lepiej), jak można pracować w Biedrze licząc na awans. To dopiero złota myśl!


xD

lol

43 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2025-02-05 11:06:34)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:


Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. .


Ten bezrobotny cwok ma własną działalność, a w przeszłości również zajmował się aktywizacją zawodową. Nasz rynek pracy jest bardzo duży i chłonny. Potrzeba nam zarówno niewykwalifikowanej siły roboczej (dlatego żona autora pracę dostała bardzo szybko, choć nie ma doświadczenia). Oraz potrzebujemy specjalistów. Kilka milionów Ukraińców uratowało naszą gospodarkę, bo takie mamy braki siły roboczej. Wciąż.



pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej


Oczywiście, po co zdobywać kwalifikacje i zacząć od razu od stanowiska kierowniczego, jak można pracować w Biedrze licząc na awans. To dopiero złota myśl!


xD

lol


Jestem królowa angielska z własną wyspa.

Widzisz autorze, forum wszystko przyjmie.

Zanim weźmiesz rady tak głupie doszczętnie to zobacz co ten człowiek wypisuje i się przekonasz że nie warto, plus ile ma czasu na pisanie tego ścieku to raczej nikt pracujący tyle nie pisze na forum, sprawdź to zanim rozwalisz swoje małżeństwo.

Mozna dostać awans na kierownika plus jak masz lep a żona autora ogarnia to jak opiszesz co robiłaś przez ostatni rok w jakiekolwiek pracy to ma znaczenie w CV, ale jesteś bezrobotny i tak tam nie pójdziesz. i nie od razu awans tępa strzalo porobić rok może więcej (on nawet czytać nie umie)

44

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:

Jestem królowa angielska z własną wyspa.



Ja pierdole, a to niby ja jestem kretynem.

W Biedrze czy jakimkolwiek innym markecie biorą każdego - czy z kwalifikacjami czy bez. Biorą też emerytów i rencistów. Tam nie ma znaczenia wcześniejszy dorobek - dlatego w pierwszej kolejności żona autora tą pracę dostała.

Po drugie po chuj tracić czas na pracę BEZ PERSPEKTYW? Tylko skończony kretyn idzie do takiej roboty licząc na to, że może dostanie awans. Nie dostanie.

Autor ma rację - ZUS to scam. Nie ma sensu praca za takie stawki, bo ilość negatywnych konsekwencji daleko wykracza poza ewentualne korzyści, których w ich sytuacji nie ma żadnych. Ani autorka nie dostanie większej emerytury, ani nie ubarwi jej to CV w żaden liczący się sposób, bo to praca BEZ WYMAGANYCH KWALIFIKACJI. Po co zatem pracować za minimalną krajową, jak można zrobić kurs/szkołę/szkolenie i zarabiać 2x więcej? Nawet Ukrainka robiąca pazurki za połowę regularnej, rynkowej stawki zarabia więcej niż pracownik na minimalnej.


W ich sytuacji, podjęcie najgorszej możliwej pracy nie dowodzi ani ambicji ani inteligencji. Gdyby była faktycznie połapana, to wykorzystałaby ich sytuację na zdobycie pożądanych na rynku pracy kwalifikacji i z marszu zarobiłaby 2x tyle. A tak będzie przemęczona i za kilka miesięcy max zaczną się dąsy z jej strony z powodu różnicy zarobków. Bo chcąc udowodnić swój wkład, to jedyne co będzie mogła zrobić, to na każdym kroku udowadniać jaka to ona nie jest zarobiona. Bo przy takich zarobkach nie ma innej opcji.

Podtrzymuję to, co napisałem wcześniej i uważam, że noben ma 100% racji. Chce pracować - proszę bardzo. Ale niech to przyniesie im realną korzyść i da realne możliwości zawodowego rozwoju, a nie praca za minimalną krajową na najniższym stanowisku bez żadnych kwalifikacji.

45

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:

Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności.

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.

46

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

No jesteś kretynem skoro wierzysz że jestem królowa angielska.

Noben to może Twój drugi nick ? Taki Vibe macie wspólny i ta miłość i to wsparcie w wielu wątkach.

Reszty mi się nie chce komentować zasadziłeś jak pojebany na tej jego żonie, wiem że nie masz własnej ale nie każdy musi być samotnym incelem więc nie generuj głupot bo widać że autor jest podatny i niewiadomo co mu w głowie się urodzi i jeszcze do ciebie dołączy

47

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Kurde, babka zrobi kurs jakikolwiek kosmetyczny albo masażowy czy petsitterski i może sobie założyć działalność nierejestrowaną i pracując kilka godzin w tygodniu lepiej na tym wyjdą niż przy czy etatowej pracy za najniższą krajową.

48

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:

Reszty mi się nie chce komentować zasadziłeś jak pojebany na tej jego żonie

Bo chciałbym, aby babka zdobyła liczące się kwalifikacje i miała dobre zarobki zamiast zapierdalać jak skończona idiotka za najniższą krajową w najgorszej możliwej pracy?


lol


xD


Co ja czytam?

49

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Legat napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności.

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.

Zapłaciła połowę tym że urodziła poniosła koszty porodu, większe niż te jego głupie pieniądze

Plują się o to kolesie którzy : nie mają kobiet, nie mają dzieci, nie mają jaj

Zamknijcie japy włącznie z tym chłopem noben

50

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Reszty mi się nie chce komentować zasadziłeś jak pojebany na tej jego żonie

Bo chciałbym, aby babka zdobyła liczące się kwalifikacje i miała dobre zarobki zamiast zapierdalać jak skończona idiotka za najniższą krajową w najgorszej możliwej pracy?


lol


xD


Co ja czytam?

Chciałbyś

Chciałbyś mieć rację i tyle cię obchodzi cwoku

51

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:
Legat napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności.

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.

Zapłaciła połowę tym że urodziła poniosła koszty porodu, większe niż te jego głupie pieniądze

Plują się o to kolesie którzy : nie mają kobiet, nie mają dzieci, nie mają jaj

Zamknijcie japy włącznie z tym chłopem noben


lol

xD

Ale cie dupa boli, co? Ale przynajmniej wiemy, ze wykonujesz jedną z prac, gdzie jakiekolwiek kwalifikacje nie są potrzebne.

52 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2025-02-05 11:50:52)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Ja Autorze zadam inne pytanie - czy żona podejmując decyzję o pracy przedyskutowała z Tobą tę zmianę i jej konsekwencje? Mam wrażenie, że Twoja frustracja wynika głównie z tego, że zostałeś postawiony przed faktem dokonanym i wasze małżeństwo nie ma z tego korzyści, a Ty masz więcej obowiązków.
Fajnie, że żona chce iść do pracy, zamiast siedzieć na Twoim utrzymaniu do końca świata. To jest odpowiedzialne, bo jedna pensja w domu, nawet bardzo lukratywna, to zawsze ryzyko - ktoś może stracić pracę, ktoś może zachorować, ktoś może umrzeć. Mam nadzieję, że jesteście dobrze poubezpieczani oboje.
Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i zaproponować jej podniesienie kwalifikacji, przemyślcie w czym jest dobra, do czego ma dryg, niech porobi kursy albo certyfikaty i znajdzie pracę np. 8-16/9-17, wtedy ten rytm tygodnia będzie bardziej powtarzalny i łatwiej będzie Wam znaleźć czas dla siebie.
Czy ustaliliście jak ma wyglądać podział domowych obowiązków na okoliczność powrotu żony do pracy, czy zostałeś postawiony przed faktem dokonanym?
Na pewno w tej sytuacji można znaleźć jakiś wspólny grunt.

53

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Ja jej nigdy nie traktowałem jak służacą, po prostu każdy miał swoją rolę, moją rolą było skupianie się na zarabianiu pieniędzy i utrzymywaniu rodziny, a jej dbanie o ogniosko domowe. Każdy miał swoją rolę do wykonania i tyle...

To jesteś za „murzynami” albo trollujesz.

Wiem, że wygląda to trochę na tradwife, ale już napisałem, że praca w jej przypadku była czymś nieopłacalnym finansowo.

Pieniądze bieżące to nie wszystko. Za 10, 20 lat może stać się niezdolna do pracy i grosza renty nie dostanie jak nie będzie pracowała, nie wspomnę już o emeryturze ,przecież nie jest powiedziane, że przez całe życie będzie miała niskie zarobki,
Psioczenie więc na zus jak się nie ma innej alternatywy jest niepoważne.

54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-02-05 12:52:14)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Niestety, ale trochę  czuć zapach strachu u autora, że żoną mi się wyrwie spod kontroli.
To ona decyduje , jaką praca jej odpowiada łub nie, dziwne ze dla innych to nieoczywiste.
Jak ktoś ma w CV taka pracę jak Biedronka i np jeszcze dorobi się tam funkcji kierownika to dla mnie na plus.
Wolałabym kogoś takiego na kierownika u siebie np magazynu, niż kogoś kto jest po studiach i miał same piątki  i siedział za biurkiem na stażu.
Więc nie rozumiem hejtu.
Liczy się zdobywane doświadczenie umiejętność pracy z ludźmi i w stresie.
Wiec ona polepsza sobie swoje CV a nie odwrotnie.
To nie jest 3500, to jest 3500 + Zusy i dodatki, które ma płacone.
I serio ludzie , nie wiem jakie macie doświadczenie i zarobki, ja zarabiam 5- 8 krotnosc średniej krajowej i nie przyszłoby mi do głowy gardzić czyjąś pracą w Biedronce!.
I to gardzi jeszcze własny mąż, bo nie ma już całkowitej obsługi w domu

55 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2025-02-05 12:32:41)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:
Legat napisał/a:

Kiedy ty w końcu zaczniesz pisać o kobiecych obowiązkach? Jeśli chcesz być niezależna, nie miej dzieci, nie wychodź za mąż!!!
Noben świetnie pisze. Mąż bierze połowę obowiązków domowych, żona powinna dorzucić połowę do budżetu. Albo przynajmniej pokazać, że coś robi w tym kierunku.

Zapłaciła połowę tym że urodziła poniosła koszty porodu, większe niż te jego głupie pieniądze

Plują się o to kolesie którzy : nie mają kobiet, nie mają dzieci, nie mają jaj

Zamknijcie japy włącznie z tym chłopem noben


lol

xD

Ale cie dupa boli, co? Ale przynajmniej wiemy, ze wykonujesz jedną z prac, gdzie jakiekolwiek kwalifikacje nie są potrzebne.

Tak oczywiście masz rację. Dlatego mi zależy żeby babka się wyrwała spod zależności faceta i miała swoje pieniądze chujowe ale własne.

I napewno te wszystkie wspaniałe twoje pomysły przekażę jej mąż który jest przerazony że mu się laska z domu wymyka że musi ogarnąć córkę że ma córkę i dom że jednak okazuje się że jest przy tym jakaś praca , mnóstwo pracy

Gratuluję

Order debila forum właśnie do ciebie leci


Ps przynajmniej pracuje a nie jak ty nierobie bezrobotny

56 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-05 12:54:39)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Ja bym w zyciu nie zapierdzielala za najnizsza krajowa.
Juz miliony razy lepiej jest sobie otworzyc konto w roznych sklepach online i sprzedawac rozne rzeczy(w tym robione wlasnorecznie). Tak robi wiele kobiet i czesto w tydzien to one zarabia tyle co wiele osob przez miesiac ciezkiej harowki.
Ja bym nigdy nie chciala byc na utrzymaniu faceta,natomiast zapierdzielac jak dziki osiol za minimalna przy ktorej bym miala marna emeryture i ani nawet szansy na wziecie kredytu ,by miec swoje mieszkanie tez bym nie chciala.

Moje zycie to sa albo zasilki albo moj biznes,a najlepiej jedno i drugie- to daje kobiecie prawdziwa niezaleznosc

Kobieta na utrzymaniu faceta jest zalezna od niego
Kobieta pracujaca na etacie jest zalezna od szefa/szefowej
W obu przypadkach trzeba wypelniac zachcianki jasnie panow, bo jak nie to w pierwszym przypadku "jasnie maz moze sobie isc do innej" a w drugim przypadku "jasnie szef moze nas zwolnic"
Nie ma ani kobieta pracujaca, ani kobieta na utrzymaniu faceta niezaleznosci,bo co to za niezaleznosc, gdzie trzeba przez 8 godzin dziennie komus podlegac i tyrac jak dziki osiol za minimalna na rachunki

Kobieta na zasilkach  i lub majaca wlasny biznes jest niezalezna,bo nie podlega rozkazom faceta. Ja tak zyje i zaden facet mi nie rozkazuje,ba nawet podatnikom nie musze uslugiwac. Tyle,ze wy to moze dopiero za sto lat pojmiecie

57

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

5 miesięcy ślubna Ci pracuje i już chłopie jojczycz. Czy ona też tak dramatyzowała jak siedziała w domu parę lat..?
Nie jest powiedziane, że Twoja żona długo w tej Biedronie będzie pracować, czy nie pomyśli o czymś atrakcyjniejszym zawodowo lub finansowo, co lepiej czasowo się dopasuje do rodzinnego rytmu. Do tego czasu nie truj jej bo odniesiesz efekt zupełnie odwrotny.
Aha... Ta minimalna inaczej waży w wawce, inaczej w krakówku a inaczej na prowincji.

58 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-02-05 13:03:50)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
assassin napisał/a:

5 miesięcy ślubna Ci pracuje i już chłopie jojczycz. Czy ona też tak dramatyzowała jak siedziała w domu parę lat..?
Nie jest powiedziane, że Twoja żona długo w tej Biedronie będzie pracować, czy nie pomyśli o czymś atrakcyjniejszym zawodowo lub finansowo, co lepiej czasowo się dopasuje do rodzinnego rytmu. Do tego czasu nie truj jej bo odniesiesz efekt zupełnie odwrotny.
Aha... Ta minimalna inaczej waży w wawce, inaczej w krakówku a inaczej na prowincji.

E tam to juz sto razy lepiej sobie zalozyc konto na jakims sklepie online. Niewiem jakie tam w Polsce sa i sprzedawac rozne rzeczy najlepiej wlasnorecznie robione.  Widzialam kobiety sprzedaja w UK bizuterie zestawy po £20 sztuka. Sprzedaze tez maja wysokie np ponad tysiac sztuk sprzedanych i biznes sie kreci one sobie maja duzo czasu dla siebie,dla rodziny,  porobia sobie przez kilka dni zestawy bizuterii( i to jest dla nich hobby i przyjemnosc, a nie praca) i kasa im leci, a kobiet chetnych na bizuterie to jest miliony na swiecie  albo inne rzeczy robic gdzie ma sie talent, a nie po Biedronkach  latac

59 Ostatnio edytowany przez noben (2025-02-05 13:08:59)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

A jednak trafił się mądry wpis....


Shoggies napisał/a:

Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i.


Sedno problemu jest takie, że żona Autora będąc w orkiestrze, zaczęła grać partię solową nie patrząc w nuty i nie oglądając się na resztę ekipy.
Dla Autora - męża i faceta - praca jest źródłem pieniędzy i tak ją postrzega. Gdyby posiedział 7 lat z dzieckiem zaliczając jakieś 2500 dni świstaka, to może by zrozumiał, że może też być sposobu odreagowania czy kontaktu z innymi ludźmi.
Ale nie siedział, więc to dla niego abstrakcja i trudno się dziwić albo mieć pretensje.

Żona jakoś nie zadała sobie trudu, żeby mu to wjaśnić, chociaż facet nie sprawia wrażenia konfliktowego, więc można było, tylko zabrakło dobrej woli.

I Ela ma trochę racji, że żona ''wyrywa'' się mężowi, jednak założenie, że chodzi o mistyczną chęć niezależności jest tylko jednym z wielu możliwych.
Bo to wygląda, jakby ona do tej pracy nie tyle poszła ''dla siebie'', co ''przeciw niemu''. A skoro tak, to niepokój jest jak najbardziej uzasadniony.

Gdyby Autor bez ostrzeżenia z dnia na dzień rzucił pracę i uznał, że też będzie zajmował się domem, a z czego będą żyć, to go chuj obchodzi - to by też było nie fair wobec żony, nie uważacie?
Ale wystarczy, że wytłumaczyłby to nadmiarem stresu, jakąś obawą o serce czy coś i z wyprzedzeniem o tym konstruktywnie porozmawiał, to wydźwięk byłby inny, chociaż sytuacja - niby - taka sama.

Dokładnie o to chodzi - żona wprowadza jednostronnie radykalne, trudne do zrozumienia zamiany i nie wydaje się zainteresowana wprowadzeniem męża w swoje plany i zamiary.

60

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

62

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
assassin napisał/a:

5 miesięcy ślubna Ci pracuje i już chłopie jojczycz. Czy ona też tak dramatyzowała jak siedziała w domu parę lat..?
Nie jest powiedziane, że Twoja żona długo w tej Biedronie będzie pracować, czy nie pomyśli o czymś atrakcyjniejszym zawodowo lub finansowo, co lepiej czasowo się dopasuje do rodzinnego rytmu. Do tego czasu nie truj jej bo odniesiesz efekt zupełnie odwrotny.
Aha... Ta minimalna inaczej waży w wawce, inaczej w krakówku a inaczej na prowincji.

E tam to juz sto razy lepiej sobie zalozyc konto na jakims sklepie online. Niewiem jakie tam w Polsce sa i sprzedawac rozne rzeczy najlepiej wlasnorecznie robione.  Widzialam kobiety sprzedaja w UK bizuterie zestawy po £20 sztuka. Sprzedaze tez maja wysokie np ponad tysiac sztuk sprzedanych i biznes sie kreci one sobie maja duzo czasu dla siebie,dla rodziny,  porobia sobie przez kilka dni zestawy bizuterii( i to jest dla nich hobby i przyjemnosc, a nie praca) i kasa im leci, a kobiet chetnych na bizuterie to jest miliony na swiecie  albo inne rzeczy robic gdzie ma sie talent, a nie po Biedronkach  latac

No ale to nadal siedzisz na dupie w chałupie, nie każdy człowiek jest w stanie tak funkcjonować. Chęć powrotu do ludzi mogła, ba na pewno była tu bardzo ważnym czynnikiem, który nawet biedronę odmalował jako coś extra.

63

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Autorze, w jakim wieku jesteście? Czy żona pracowała przed narodzinami dziecka? Przecież 7 lat to tak dużo w perspektywie całego życia. Wydaje mi się, że Ty po urodzeniu córki założyłeś, że żona już na zawsze będzie ogarniać wszystko w domu i przy dziecku, ale mało komu to odpowiada. Z tego co piszesz, żonie najprawdopodobniej już od dawna taki układ nie pasował. I tak bardzo długo wytrzymała. Ja też bym się w życiu nie zamieniła - praca zawodowa za ogarnianie 100% domu i dzieci. Pracę faktycznie wybrała sobie słabą, ale ja tu podejrzewam drugie dno, myślę, że chciała abyś przejął część obowiązków domowych czego przez 7 lat nie robiłeś. Gdyby poszła do pracy 8-16 to najprawdopodobniej skończyłoby się tak że ona by pracowała, a po pracy wciąż ogarniała wszystko sama. Te jej zmiany wymusiły zmianę w podziale obowiązków domowych i myślę, że taki był jej cel.
Inna sprawa jeszcze, że piszesz, że na wszytko Was było stać i że niczego nie żałowałeś. Ja w to wierzę, ale jednak inaczej jest brać pieniądze od męża a inaczej mieć swoje własne. Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego. A jeszcze do tego dochodzi poruszona tu kwestia zabezpieczenia na przyszłość. Pamiętaj, że kobiety statystycznie żyją dłużej, żona być może jest młodsza od Ciebie, żadnych składek emerytalnych jej nie opłacasz, a czasy gdy żona dostawała emeryturę po zmarłym mężu dawno minęły. Zatem nierozsądne byłoby ze strony Twojej żony polegać tylko na Twoich zarobkach.

64

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

Mam na myśli uniezależnienie od faceta. W życiu zawsze jesteśmy od kogos/czegos zalezni

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
assassin napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
assassin napisał/a:

5 miesięcy ślubna Ci pracuje i już chłopie jojczycz. Czy ona też tak dramatyzowała jak siedziała w domu parę lat..?
Nie jest powiedziane, że Twoja żona długo w tej Biedronie będzie pracować, czy nie pomyśli o czymś atrakcyjniejszym zawodowo lub finansowo, co lepiej czasowo się dopasuje do rodzinnego rytmu. Do tego czasu nie truj jej bo odniesiesz efekt zupełnie odwrotny.
Aha... Ta minimalna inaczej waży w wawce, inaczej w krakówku a inaczej na prowincji.

E tam to juz sto razy lepiej sobie zalozyc konto na jakims sklepie online. Niewiem jakie tam w Polsce sa i sprzedawac rozne rzeczy najlepiej wlasnorecznie robione.  Widzialam kobiety sprzedaja w UK bizuterie zestawy po £20 sztuka. Sprzedaze tez maja wysokie np ponad tysiac sztuk sprzedanych i biznes sie kreci one sobie maja duzo czasu dla siebie,dla rodziny,  porobia sobie przez kilka dni zestawy bizuterii( i to jest dla nich hobby i przyjemnosc, a nie praca) i kasa im leci, a kobiet chetnych na bizuterie to jest miliony na swiecie  albo inne rzeczy robic gdzie ma sie talent, a nie po Biedronkach  latac

No ale to nadal siedzisz na dupie w chałupie, nie każdy człowiek jest w stanie tak funkcjonować. Chęć powrotu do ludzi mogła, ba na pewno była tu bardzo ważnym czynnikiem, który nawet biedronę odmalował jako coś extra.

Tak,bo tylko osoby chodzace do pracy nie siedza w domu.  Ja wychodze z domu w rozne ciekawe miejsca, spotykam sie z kumpelami, bo mam na to czas,  a gdzie wychodza osoby pracujace oprocz tego,ze do pracy  big_smile

Posty [ 1 do 65 z 306 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024