Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 306 ]

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

Mam na myśli uniezależnienie od faceta. W życiu zawsze jesteśmy od kogos/czegos zalezni

A kim jest szef jak nie facetem (pomijajac szefowe). Wlasnie ,ze mozna tak ulozyc swoje zycie,gdzie nie trzeba nikomu podlegac.  Ot ja jestem tego idealnym przykladem.  Kazdego dnia zyje sobie piekna wolnoscia i nikomu nie podlegam, bo niby komu musze sie tylko raz w miesiacu w urzedzie pracy odhaczyc no rzeczywiscie wielka robota he he

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Żeby to zrozumieć musiałbyś być w skórze tej żony.
Zresztą wszystko za i przeciw zostały tu napisane.

68

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

Mam na myśli uniezależnienie od faceta. W życiu zawsze jesteśmy od kogos/czegos zalezni

A kim jest szef jak nie facetem (pomijajac szefowe). Wlasnie ,ze mozna tak ulozyc swoje zycie,gdzie nie trzeba nikomu podlegac.  Ot ja jestem tego idealnym przykladem.  Kazdego dnia zyje sobie piekna wolnoscia i nikomu nie podlegam, bo niby komu musze sie tylko raz w miesiacu w urzedzie pracy odhaczyc no rzeczywiscie wielka robota he he

Spoko każdy ma swoj sposob choc nie kazdy jest pasożytem

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Mam na myśli uniezależnienie od faceta. W życiu zawsze jesteśmy od kogos/czegos zalezni

A kim jest szef jak nie facetem (pomijajac szefowe). Wlasnie ,ze mozna tak ulozyc swoje zycie,gdzie nie trzeba nikomu podlegac.  Ot ja jestem tego idealnym przykladem.  Kazdego dnia zyje sobie piekna wolnoscia i nikomu nie podlegam, bo niby komu musze sie tylko raz w miesiacu w urzedzie pracy odhaczyc no rzeczywiscie wielka robota he he

Spoko każdy ma swoj sposob choc nie kazdy jest pasożytem

A nazywaj to sobie jak chcesz. Ja tez wiele dobrego ludziom robie,gdy im pomagam. Akurat jakbym miala wybierac zapierdzielanie za minimalna tylko po to,zeby mnie ludzie po glowie jak piesa glaskali i chwalili,a tym,zeby sobie zyc jak chce piekna wolnoscia i byc nazywana pasozytem to jak myslisz co ja wybieram ? big_smile

70

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Żeby to zrozumieć musiałbyś być w skórze tej żony.
Zresztą wszystko za i przeciw zostały tu napisane.

Zgadza się. Po prostu ciekawy jestem

71

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A kim jest szef jak nie facetem (pomijajac szefowe). Wlasnie ,ze mozna tak ulozyc swoje zycie,gdzie nie trzeba nikomu podlegac.  Ot ja jestem tego idealnym przykladem.  Kazdego dnia zyje sobie piekna wolnoscia i nikomu nie podlegam, bo niby komu musze sie tylko raz w miesiacu w urzedzie pracy odhaczyc no rzeczywiscie wielka robota he he

Spoko każdy ma swoj sposob choc nie kazdy jest pasożytem

A nazywaj to sobie jak chcesz. Ja tez wiele dobrego ludziom robie,gdy im pomagam. Akurat jakbym miala wybierac zapierdzielanie za minimalna tylko po to,zeby mnie ludzie po glowie jak piesa glaskali i chwalili,a tym,zeby sobie zyc jak chce piekna wolnoscia i byc nazywana pasozytem to jak myslisz co ja wybieram ? big_smile

Racjonalizuj jak chcesz. Żyjesz na nasz koszt (pracujacych)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Sobie mysle zarobic troche ponad 3 tysiace na miesiac no i co z ta kasa? Cala wyplate dla siebie zachowa? Bedzie sobie odkladac cala wyplate, a autor bedzie nadal 100% do budzetu wkladac? Czy jego zona wlozy cos do burzetu i co na to wychodzi, ze zapierdziela jak niewolnik, bo co ona sobie kupi za te kase? Raz w miesiacu do kosmetyczki pojdzie? Reszta na rachunki.  Ludzie ja niewiem jak wy myslicie,ale to nie jest  niezaleznosc. I tu mamy do czynienia z malzenstwem. 
A teraz taka singielka niech zarabia te 3 tysiace w Biedrze ani to zdolnosci kredytowej nie ma, wiec albo siedzi u rodzicow albo wynajmuje oplaci rachunki i tylko najtansze jedzenie kupuje,zeby przezyc... wy sie serio nauczcie na czym polega prawdziwa niezaleznosc, bo napewno to nie jest zapierdzielalanie na etat  big_smile

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Spoko każdy ma swoj sposob choc nie kazdy jest pasożytem

A nazywaj to sobie jak chcesz. Ja tez wiele dobrego ludziom robie,gdy im pomagam. Akurat jakbym miala wybierac zapierdzielanie za minimalna tylko po to,zeby mnie ludzie po glowie jak piesa glaskali i chwalili,a tym,zeby sobie zyc jak chce piekna wolnoscia i byc nazywana pasozytem to jak myslisz co ja wybieram ? big_smile

Racjonalizuj jak chcesz. Żyjesz na nasz koszt (pracujacych)

No i co z tego? Jak daja to biore. Aplikowalam o zasilki przyszla decyzja "ze moge dostac" wiec dlaczego mam nie korzystac? Gdyby przyszla opinia negatywna to bym zalozyla konto na sklepie online i krecila biznes, a nie zapierdzielala na etacie za najnizsza krajowa wykonujac rozkazy

74

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:

Sobie mysle zarobic troche ponad 3 tysiace na miesiac no i co z ta kasa? Cala wyplate dla siebie zachowa? Bedzie sobie odkladac cala wyplate, a autor bedzie nadal 100% do budzetu wkladac? Czy jego zona wlozy cos do burzetu i co na to wychodzi, ze zapierdziela jak niewolnik, bo co ona sobie kupi za te kase? Raz w miesiacu do kosmetyczki pojdzie? Reszta na rachunki.  Ludzie ja niewiem jak wy myslicie,ale to nie jest  niezaleznosc. I tu mamy do czynienia z malzenstwem. 
A teraz taka singielka niech zarabia te 3 tysiace w Biedrze ani to zdolnosci kredytowej nie ma, wiec albo siedzi u rodzicow albo wynajmuje oplaci rachunki i tylko najtansze jedzenie kupuje,zeby przezyc... wy sie serio nauczcie na czym polega prawdziwa niezaleznosc, bo napewno to nie jest zapierdzielalanie na etat  big_smile

Tu nie musi chodzić o niezaleanosc. To jedna ze 100 możliwości.

75 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-02-05 14:05:40)

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A nazywaj to sobie jak chcesz. Ja tez wiele dobrego ludziom robie,gdy im pomagam. Akurat jakbym miala wybierac zapierdzielanie za minimalna tylko po to,zeby mnie ludzie po glowie jak piesa glaskali i chwalili,a tym,zeby sobie zyc jak chce piekna wolnoscia i byc nazywana pasozytem to jak myslisz co ja wybieram ? big_smile

Racjonalizuj jak chcesz. Żyjesz na nasz koszt (pracujacych)

No i co z tego? Jak daja to biore. Aplikowalam o zasilki przyszla decyzja "ze moge dostac" wiec dlaczego mam nie korzystac? Gdyby przyszla opinia negatywna to bym zalozyla konto na sklepie online i krecila biznes, a nie zapierdzielala na etacie za najnizsza krajowa wykonujac rozkazy

Do mnie przyszła decyzja ze musze dac. Na tych co dostali decyzje ze moga brac

Oczywiście nie wprost bo w innym kraju jestes ale zasada jest zasada

76

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
athariel napisał/a:

Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego.

Jak można takie głupotki pisać? Która żona wychodzi z niczym po rozwodzie? Przecież to wspólny majątek. Do tego dostaje alimenty na dziecko i na siebie. U ciebie to nic. smile

77

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
athariel napisał/a:

a czasy gdy żona dostawała emeryturę po zmarłym mężu dawno minęły..

A kiedy dokładnie, wg. Ciebie?

78

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Byłoby fajnie, jakby Autor wyjaśnił trochę dokładniej okoliczności decyzji żony o pójściu do pracy. Bo na razie to wygląda, jakby postawiła go przed faktem dokonanym nie bardzo uwzględniając jego zdanie i uczucia w tej sytuacji.

I żeby była jasność - ja uważam, i w wielu wątkach to podkreślam, że najlepszy jest układ, w którym obie osoby w związku /małżeństwie pracują. Tylko, że w tej konkretnej sytuacji rozchodzi się o to, że żona po 7 latach drastycznie zmieniła układ, w którym na coś się z mężem kiedyś umówiła i mąż nie umie się w tym odnaleźć.

Nikt nie mówi, że kobieta nie ma prawa iść do pracy, złapać kontaktu z innymi dorosłymi, poczuć, że wnosi chociaż tych kilka złotych do budżetu domowego.

Chodzi o to, że podejmując taką decyzję, powinna była przedyskutować z mężem sytuację i omówić jak ich życie ma wyglądać i upewnić się, że mąż jest z tym okej.

Myślę, że częściowo frustracja Autora faktycznie wynika z lęku, że teraz żona wyrwała sobie kawałek niezależności i on nie bardzo rozumie po co jej to, skoro przez 7 lat było dobrze.
A częściowo z tego, że ta trudna zmiana przyniosła mu tak naprawdę więcej strat niż zysków - doszły mu obowiązki, rozbita została rutyna tygodnia, do tego nie może liczyć na jakościowy czas z żoną, bo ona jest zmęczona po pracy.

Każdego by to sfrustrowało, zwłaszcza, że nie są dwudziestolatkami na dorobku i poza potrzebą żony nie ma logicznego powodu, żeby żona harowała tak ciężko za takie pieniądze (mimo, że ewidentnie dla żony jest w tym jakaś wartość).


I nikt tu chyba nie neguje sensu pracy w Biedronce, praca jak każda inna i ktoś musi ją wykonać, pewnie niejedna osoba na tym forum zaczynała od takiej pracy, tylko w przypadku żony Autora, która ma zerowe kwalifikacje ta praca może, ale nie musi przynieść inne perspektywy zawodowe. A rzecz w tym, że ona nie musi do tej pracy zaczynać.

Może zdobyć kwalifikacje (stać ich na to) i zacząć w branży, która by ją interesowała. Oczywiście wiadomo, że pewnie nie zacznie od fotela prezesa, ale nie będzie musiała pracować ciężko fizycznie i w stresującym środowisku za małe pieniądze.

Myślę, że o to też Autorowi chodzi, że ten wkład wysiłku i zdrowia nie ma sensu przy takich pieniądzach, bo to nie jest konieczność w ich sytuacji. Chodzi o to, żeby pracować mądrze, a nie ciężko.

Moim zdaniem zabrakło tutaj jasnej komunikacji i ustalenia, że obie strony są okej ze zmianą sytuacji.

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Legat napisał/a:
athariel napisał/a:

Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego.

Jak można takie głupotki pisać? Która żona wychodzi z niczym po rozwodzie? Przecież to wspólny majątek. Do tego dostaje alimenty na dziecko i na siebie. U ciebie to nic. smile

No a jak jest intercyza?

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Racjonalizuj jak chcesz. Żyjesz na nasz koszt (pracujacych)

No i co z tego? Jak daja to biore. Aplikowalam o zasilki przyszla decyzja "ze moge dostac" wiec dlaczego mam nie korzystac? Gdyby przyszla opinia negatywna to bym zalozyla konto na sklepie online i krecila biznes, a nie zapierdzielala na etacie za najnizsza krajowa wykonujac rozkazy

Do mnie przyszła decyzja ze musze dac. Na tych co dostali decyzje ze moga brac

Oczywiście nie wprost bo w innym kraju jestes ale zasada jest zasada

A ile zlotych musisz na to dac? W sensie,ze na zasilki?

81

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:

Byłoby fajnie, jakby Autor wyjaśnił trochę dokładniej okoliczności decyzji żony o pójściu do pracy. Bo na razie to wygląda, jakby postawiła go przed faktem dokonanym nie bardzo uwzględniając jego zdanie i uczucia w tej sytuacji.

I żeby była jasność - ja uważam, i w wielu wątkach to podkreślam, że najlepszy jest układ, w którym obie osoby w związku /małżeństwie pracują. Tylko, że w tej konkretnej sytuacji rozchodzi się o to, że żona po 7 latach drastycznie zmieniła układ, w którym na coś się z mężem kiedyś umówiła i mąż nie umie się w tym odnaleźć.

Nikt nie mówi, że kobieta nie ma prawa iść do pracy, złapać kontaktu z innymi dorosłymi, poczuć, że wnosi chociaż tych kilka złotych do budżetu domowego.

Chodzi o to, że podejmując taką decyzję, powinna była przedyskutować z mężem sytuację i omówić jak ich życie ma wyglądać i upewnić się, że mąż jest z tym okej.

Myślę, że częściowo frustracja Autora faktycznie wynika z lęku, że teraz żona wyrwała sobie kawałek niezależności i on nie bardzo rozumie po co jej to, skoro przez 7 lat było dobrze.
A częściowo z tego, że ta trudna zmiana przyniosła mu tak naprawdę więcej strat niż zysków - doszły mu obowiązki, rozbita została rutyna tygodnia, do tego nie może liczyć na jakościowy czas z żoną, bo ona jest zmęczona po pracy.

Każdego by to sfrustrowało, zwłaszcza, że nie są dwudziestolatkami na dorobku i poza potrzebą żony nie ma logicznego powodu, żeby żona harowała tak ciężko za takie pieniądze (mimo, że ewidentnie dla żony jest w tym jakaś wartość).


I nikt tu chyba nie neguje sensu pracy w Biedronce, praca jak każda inna i ktoś musi ją wykonać, pewnie niejedna osoba na tym forum zaczynała od takiej pracy, tylko w przypadku żony Autora, która ma zerowe kwalifikacje ta praca może, ale nie musi przynieść inne perspektywy zawodowe. A rzecz w tym, że ona nie musi do tej pracy zaczynać.

Może zdobyć kwalifikacje (stać ich na to) i zacząć w branży, która by ją interesowała. Oczywiście wiadomo, że pewnie nie zacznie od fotela prezesa, ale nie będzie musiała pracować ciężko fizycznie i w stresującym środowisku za małe pieniądze.

Myślę, że o to też Autorowi chodzi, że ten wkład wysiłku i zdrowia nie ma sensu przy takich pieniądzach, bo to nie jest konieczność w ich sytuacji. Chodzi o to, żeby pracować mądrze, a nie ciężko.

Moim zdaniem zabrakło tutaj jasnej komunikacji i ustalenia, że obie strony są okej ze zmianą sytuacji.

Nareszcie coś rozsądnego pojawiło się w tej dyskusji.
O ile ta historia nie jest wyssana z palca.
Już widzę, jak babka , której nie brakuje pieniędzy przebiera nogami żeby harować w Biedrze.
No, chyba, że ma tak dość siedzenia w domu, ale moim zdaniem ta historia jest sfabrykowana pod gównoburzę.

82

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Legat napisał/a:
athariel napisał/a:

Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego.

Jak można takie głupotki pisać? Która żona wychodzi z niczym po rozwodzie? Przecież to wspólny majątek. Do tego dostaje alimenty na dziecko i na siebie. U ciebie to nic. smile

Z kolei ja po tobie nie spodziewałabym się takich głupotek wink
Po pierwsze nie zawsze jest wspólny majątek, tylko dorobek po ślubie, bywa też więcej długów niż majątku. Po drugie alimenty na siebie to wyjątek, jeśli kobieta może pójść do pracy i z czyjej winy jest rozwód. Więc finalnie kobieta dużo traci. Nie wiem dlaczego tak trudno to pojąć.

83

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Generalnie znowu temat zmierza do nikąd i jest popisem zajebistości poszczególnych członków forum.

Bo czemu ma to służyć w sumie? Że autor pójdzie do żony i powie że nie może pracować w Biedrze bo banda randomów z internetu tak napisała?

Jedyne co zostaje to wziąć żonę na kawkę i powiedzieć jak to wygląda ze strony autora, jak ona to widzi, jakie są jej motywacje, najzwyczajniej w świecie porozmawiać.

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
adela 07 napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Byłoby fajnie, jakby Autor wyjaśnił trochę dokładniej okoliczności decyzji żony o pójściu do pracy. Bo na razie to wygląda, jakby postawiła go przed faktem dokonanym nie bardzo uwzględniając jego zdanie i uczucia w tej sytuacji.

I żeby była jasność - ja uważam, i w wielu wątkach to podkreślam, że najlepszy jest układ, w którym obie osoby w związku /małżeństwie pracują. Tylko, że w tej konkretnej sytuacji rozchodzi się o to, że żona po 7 latach drastycznie zmieniła układ, w którym na coś się z mężem kiedyś umówiła i mąż nie umie się w tym odnaleźć.

Nikt nie mówi, że kobieta nie ma prawa iść do pracy, złapać kontaktu z innymi dorosłymi, poczuć, że wnosi chociaż tych kilka złotych do budżetu domowego.

Chodzi o to, że podejmując taką decyzję, powinna była przedyskutować z mężem sytuację i omówić jak ich życie ma wyglądać i upewnić się, że mąż jest z tym okej.

Myślę, że częściowo frustracja Autora faktycznie wynika z lęku, że teraz żona wyrwała sobie kawałek niezależności i on nie bardzo rozumie po co jej to, skoro przez 7 lat było dobrze.
A częściowo z tego, że ta trudna zmiana przyniosła mu tak naprawdę więcej strat niż zysków - doszły mu obowiązki, rozbita została rutyna tygodnia, do tego nie może liczyć na jakościowy czas z żoną, bo ona jest zmęczona po pracy.

Każdego by to sfrustrowało, zwłaszcza, że nie są dwudziestolatkami na dorobku i poza potrzebą żony nie ma logicznego powodu, żeby żona harowała tak ciężko za takie pieniądze (mimo, że ewidentnie dla żony jest w tym jakaś wartość).


I nikt tu chyba nie neguje sensu pracy w Biedronce, praca jak każda inna i ktoś musi ją wykonać, pewnie niejedna osoba na tym forum zaczynała od takiej pracy, tylko w przypadku żony Autora, która ma zerowe kwalifikacje ta praca może, ale nie musi przynieść inne perspektywy zawodowe. A rzecz w tym, że ona nie musi do tej pracy zaczynać.

Może zdobyć kwalifikacje (stać ich na to) i zacząć w branży, która by ją interesowała. Oczywiście wiadomo, że pewnie nie zacznie od fotela prezesa, ale nie będzie musiała pracować ciężko fizycznie i w stresującym środowisku za małe pieniądze.

Myślę, że o to też Autorowi chodzi, że ten wkład wysiłku i zdrowia nie ma sensu przy takich pieniądzach, bo to nie jest konieczność w ich sytuacji. Chodzi o to, żeby pracować mądrze, a nie ciężko.

Moim zdaniem zabrakło tutaj jasnej komunikacji i ustalenia, że obie strony są okej ze zmianą sytuacji.

Nareszcie coś rozsądnego pojawiło się w tej dyskusji.
O ile ta historia nie jest wyssana z palca.
Już widzę, jak babka , której nie brakuje pieniędzy przebiera nogami żeby harować w Biedrze.
No, chyba, że ma tak dość siedzenia w domu, ale moim zdaniem ta historia jest sfabrykowana pod gównoburzę.

Tez tak moze byc. Chociaz wiele kobiet to tak wlasnie sobie mysli, ze niezaleznosc to jest robota niewolnika pod kijem szefa za minimalna  big_smile

85

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Jak widać najwięcej tutaj do powiedzenia mają ci którzy są albo na rentach albo na zasiłkach.
Nie żyjemy w Afganistanie i żona nie musi męża prosić o pozwolenie na pójście do pracy. Jakieś durne sugestie że tego z nim nie uzgadniała, naprawdę niech sobie niektórzy w buty wsadzą. Ustalili że ona będzie dziecko niańczyć do 18 -tki?

I ten argument, że on może też bez uzgadniania z nią z pracy zrezygnować np.

Pewnie, że może. Nikt nikogo do pracy nie zmusi, każdy ma wolność wyboru jak chce żyć. Szkoda, że jak pojawia się temat rozwodu i żony która nigdy nie pracowała, a ma np. ok. czterdziestki czy pięćdziesiątki, to ci sami panowie renciści drą papy ile wlezie, że "babie nic się nie należy" bo nie pracowała.

Ja tak sobie myślę, że ta kobieta miała taki cud, miód i orzeszki w tym legalnym życiu bez pracy, że z miłości do Jeronimo Martins poszła zaiwaniać od 6.00 rano  wink

Targając palety z towarem i użerając się z popieprzonymi klientami.

Na pewno tak było  big_smile

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:

Jak widać najwięcej tutaj do powiedzenia mają ci którzy są albo na rentach albo na zasiłkach.
Nie żyjemy w Afganistanie i żona nie musi męża prosić o pozwolenie na pójście do pracy. Jakieś durne sugestie że tego z nim nie uzgadniała, naprawdę niech sobie niektórzy w buty wsadzą. Ustalili że ona będzie dziecko niańczyć do 18 -tki?

I ten argument, że on może też bez uzgadniania z nią z pracy zrezygnować np.

Pewnie, że może. Nikt nikogo do pracy nie zmusi, każdy ma wolność wyboru jak chce żyć. Szkoda, że jak pojawia się temat rozwodu i żony która nigdy nie pracowała, a ma np. ok. czterdziestki czy pięćdziesiątki, to ci sami panowie renciści drą papy ile wlezie, że "babie nic się nie należy" bo nie pracowała.

Ja tak sobie myślę, że ta kobieta miała taki cud, miód i orzeszki w tym legalnym życiu bez pracy, że z miłości do Jeronimo Martins poszła zaiwaniać od 6.00 rano  wink

Targając palety z towarem i użerając się z popieprzonymi klientami.

Na pewno tak było  big_smile

No poszla z jednego niewolnictwa na drugie niewolnictwo. Tak to jest jak sie widzi albo a albo be he he i nic poza tym

87

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

No i co z tego? Jak daja to biore. Aplikowalam o zasilki przyszla decyzja "ze moge dostac" wiec dlaczego mam nie korzystac? Gdyby przyszla opinia negatywna to bym zalozyla konto na sklepie online i krecila biznes, a nie zapierdzielala na etacie za najnizsza krajowa wykonujac rozkazy

Do mnie przyszła decyzja ze musze dac. Na tych co dostali decyzje ze moga brac

Oczywiście nie wprost bo w innym kraju jestes ale zasada jest zasada

A ile zlotych musisz na to dac? W sensie,ze na zasilki?

Ile muszę? Niewazne. Chcę zero dac. Nie dotyczy wszystkiego w pewnym zakresie rozumiem i wspieram pomoc społeczna.  Ale wygodnych którym się nie chce pracować wolałbym nie wspierac

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Do mnie przyszła decyzja ze musze dac. Na tych co dostali decyzje ze moga brac

Oczywiście nie wprost bo w innym kraju jestes ale zasada jest zasada

A ile zlotych musisz na to dac? W sensie,ze na zasilki?

Ile muszę? Niewazne. Chcę zero dac. Nie dotyczy wszystkiego w pewnym zakresie rozumiem i wspieram pomoc społeczna.  Ale wygodnych którym się nie chce pracować wolałbym nie wspierac

Bo prawda jest taka,ze to zaledwie kilka zlotych podatku, a wy sie drzecie jakby wam tysiace zabierali  big_smile wiec tak naprawde nie chodzi o podatki a o zasade "ja zapierdzielalam to inni tez musza" . No nikt wam nie kaze pracować ja caly czas zachecam do mojego stylu zycia oraz do robienia biznesow. To wy sobie wybraliscie takie zycie pracy na etacie  a nie ja wam. Chociaz jak patrze ile kto tu na forum siedzi to watpie, ze chociaz polowa tutaj pracuje big_smile

89

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A ile zlotych musisz na to dac? W sensie,ze na zasilki?

Ile muszę? Niewazne. Chcę zero dac. Nie dotyczy wszystkiego w pewnym zakresie rozumiem i wspieram pomoc społeczna.  Ale wygodnych którym się nie chce pracować wolałbym nie wspierac

Bo prawda jest taka,ze to zaledwie kilka zlotych podatku, a wy sie drzecie jakby wam tysiace zabierali  big_smile wiec tak naprawde nie chodzi o podatki a o zasade "ja zapierdzielalam to inni tez musza" . No nikt wam nie kaze pracować ja caly czas zachecam do mojego stylu zycia oraz do robienia biznesow. To wy sobie wybraliscie takie zycie pracy na etacie  a nie ja wam. Chociaz jak patrze ile kto tu na forum siedzi to watpie, ze chociaz polowa tutaj pracuje big_smile

Julka, te twoje "biznesy" to naprawdę już się wszystkim przejadły. Te bransoletki które miałaś robić na zamówienie i chyba nie zrobiłaś ani jednej, malowanie obrazów których nikt nie chce nawet w kiblu powiesić i teraz handlowanie starzyzną, na który to "biznes" nie masz miejsca, możliwości, ani się na tym nie znasz. Jak na niczym
zresztą.

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Ile muszę? Niewazne. Chcę zero dac. Nie dotyczy wszystkiego w pewnym zakresie rozumiem i wspieram pomoc społeczna.  Ale wygodnych którym się nie chce pracować wolałbym nie wspierac

Bo prawda jest taka,ze to zaledwie kilka zlotych podatku, a wy sie drzecie jakby wam tysiace zabierali  big_smile wiec tak naprawde nie chodzi o podatki a o zasade "ja zapierdzielalam to inni tez musza" . No nikt wam nie kaze pracować ja caly czas zachecam do mojego stylu zycia oraz do robienia biznesow. To wy sobie wybraliscie takie zycie pracy na etacie  a nie ja wam. Chociaz jak patrze ile kto tu na forum siedzi to watpie, ze chociaz polowa tutaj pracuje big_smile

Julka, te twoje "biznesy" to naprawdę już się wszystkim przejadły. Te bransoletki które miałaś robić na zamówienie i chyba nie zrobiłaś ani jednej, malowanie obrazów których nikt nie chce nawet w kiblu powiesić i teraz handlowanie starzyzną, na który to "biznes" nie masz miejsca, możliwości, ani się na tym nie znasz. Jak na niczym
zresztą.

I tutaj sie mylisz i to bardzo co do moich obrazow. A z bizuteria sie nie udalo z innych powodow, teraz juz wiem jak i co robic

91

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Masz milion tematów gdzie możesz pisać o swoich zasiłkach.
Obawiam się że temat prawdziwy,
Gdzie niby ta żoną miała startować do pracy, jak ma męża który wmawia jej, że ona w sumie nigdzie się nie nadaje, bo ma słabe CV?
Przedyskutowane mieli, tylko liczył że nigdzie jej nie przyjmą
Zastanawiam się,  na czym on zarabia tę kasę, skoro nie własny biznes,  bo tam nie patrzy się na CV tylko umiejętności.
Pewnie korpo, gdzie go wykopią jak skończy 50.
Albo budżetówka, gdzie ma mocne plecy.
Zgadzam się z tym co tu Salomonka napisała, traktuje ją jak zwierzątko domowe

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Masz milion tematów gdzie możesz pisać o swoich zasiłkach.
Obawiam się że temat prawdziwy,
Gdzie niby ta żoną miała startować do pracy, jak ma męża który wmawia jej, że ona w sumie nigdzie się nie nadaje, bo ma słabe CV?
Przedyskutowane mieli, tylko liczył że nigdzie jej nie przyjmą
Zastanawiam się,  na czym on zarabia tę kasę, skoro nie własny biznes,  bo tam nie patrzy się na CV tylko umiejętności.
Pewnie korpo, gdzie go wykopią jak skończy 50.
Albo budżetówka, gdzie ma mocne plecy.
Zgadzam się z tym co tu Salomonka napisała, traktuje ją jak zwierzątko domowe

Ja bym na miejscu jego.zony zaczela robic bizeterie albo co innego do czego ona ma tam talent i bym sprzedawala online w sklepie Internetowym to bym miala za to duzo wiecej kasy na paliwo/bilety sie oszczedzi

93

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

A ile zlotych musisz na to dac? W sensie,ze na zasilki?

Ile muszę? Niewazne. Chcę zero dac. Nie dotyczy wszystkiego w pewnym zakresie rozumiem i wspieram pomoc społeczna.  Ale wygodnych którym się nie chce pracować wolałbym nie wspierac

Bo prawda jest taka,ze to zaledwie kilka zlotych podatku, a wy sie drzecie jakby wam tysiace zabierali  big_smile wiec tak naprawde nie chodzi o podatki a o zasade "ja zapierdzielalam to inni tez musza" . No nikt wam nie kaze pracować ja caly czas zachecam do mojego stylu zycia oraz do robienia biznesow. To wy sobie wybraliscie takie zycie pracy na etacie  a nie ja wam. Chociaz jak patrze ile kto tu na forum siedzi to watpie, ze chociaz polowa tutaj pracuje big_smile

Off top robimy bez sensu. Zakończmy na tym

94

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Legat napisał/a:
athariel napisał/a:

Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego.

Jak można takie głupotki pisać? Która żona wychodzi z niczym po rozwodzie? Przecież to wspólny majątek. Do tego dostaje alimenty na dziecko i na siebie. U ciebie to nic. smile

Z kolei ja po tobie nie spodziewałabym się takich głupotek wink
Po pierwsze nie zawsze jest wspólny majątek, tylko dorobek po ślubie, bywa też więcej długów niż majątku. Po drugie alimenty na siebie to wyjątek, jeśli kobieta może pójść do pracy i z czyjej winy jest rozwód. Więc finalnie kobieta dużo traci. Nie wiem dlaczego tak trudno to pojąć.

Wieka - bądźmy poważni. To faceci na rozwodach tracą dorobki życia. Nie odwrotnie.

95

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Albo jakaś niepełnosprytna umysłowo koleżanka jej nagadała, że jest 'uzależniona' od męża więc lepsza chujowa praca niż żadna. W ostatnich latach ta debilna i kłamliwa narracja jest szczególnie popularna.

Oczywiście, jak to zawsze w takich sytuacjach bywa, pieniądze zarobione przez kobietę są jej. Za to zarobki faceta idą na utrzymanie wszystkich. Ja jestem ciekaw jaki % swojego dochodu ona przeznaczy na rzecz budżetu domowego. Wszak mamy równouprawnienie, prawda? Skoro zarabia - niech płaci. smile

Ze wszystkich dostępnych na rynku opcji zarobienia pieniędzy wybrała....najgorszą.

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Albo jakaś niepełnosprytna umysłowo koleżanka jej nagadała, że jest 'uzależniona' od męża więc lepsza chujowa praca niż żadna. W ostatnich latach ta debilna i kłamliwa narracja jest szczególnie popularna.

Oczywiście, jak to zawsze w takich sytuacjach bywa, pieniądze zarobione przez kobietę są jej. Za to zarobki faceta idą na utrzymanie wszystkich. Ja jestem ciekaw jaki % swojego dochodu ona przeznaczy na rzecz budżetu domowego. Wszak mamy równouprawnienie, prawda? Skoro zarabia - niech płaci. smile

Ze wszystkich dostępnych na rynku opcji zarobienia pieniędzy wybrała....najgorszą.

Ja sie z tym zgadzam.  Pomimo,ze sama nie pracuje.  Natomiast, gdybym nie miala zasilkow to bym kombinowala jak kun pod gorke, zeby tylko dobrze zarabiac. Ogólnie wyplata to powinna byc taka,ze
50% wyplaty to oszczednosci odkladane co miesiac
30% wyplaty to przyjemnosci
20% wyplaty to rachunki i zakupy
Jak jest tak,ze sie zapierdzielala po 8,a nawet 12 godzin dziennie, kosztem zdrowia,rodziny i wolnosci tylko po to,zeby moc poplacic rachunki, zrobic najtansze zakupy i nic z tego nie miec dla siebie to serio lepiej juz sie bedzie ustawic w kolejce po zasilek z mopsu

97

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:
Legat napisał/a:

Jak można takie głupotki pisać? Która żona wychodzi z niczym po rozwodzie? Przecież to wspólny majątek. Do tego dostaje alimenty na dziecko i na siebie. U ciebie to nic. smile

Z kolei ja po tobie nie spodziewałabym się takich głupotek wink
Po pierwsze nie zawsze jest wspólny majątek, tylko dorobek po ślubie, bywa też więcej długów niż majątku. Po drugie alimenty na siebie to wyjątek, jeśli kobieta może pójść do pracy i z czyjej winy jest rozwód. Więc finalnie kobieta dużo traci. Nie wiem dlaczego tak trudno to pojąć.

Wieka - bądźmy poważni. To faceci na rozwodach tracą dorobki życia. Nie odwrotnie.

Nie ma reguły.

98

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Salomonka napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Będzie marna, ale będzie i twoja żona nie obudzi się za ileś tam lat z ręką w nocniku.

Wszyscy ZUSowscy obudzą się z ręką w nocniku. Nie może być inaczej. Zobacz na czym ta instytucja polega, a później sprawdź naszą demografię.

Ty naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?

Przecież nie chodzi o ZUS, tylko o jakąkolwiek niezależność, której twoja żona nie ma i nie miała, a którą zapewne teraz zapragnęła mieć.

Ta kobieta nie ma swoich pieniędzy aby zainwestować w bitcoiny, zagrać na giełdzie czy nawet otworzyć jakiś własny sensowny biznes, i  twoje przekonanie że jej "praca jest nieopłacalna i niepotrzebna" dostatecznie ją musiało "zmotywować" do tego aby podjęła się wyczerpującej fizycznie i słabo opłacalnej harówki w Biedronce.

Sam doskonale opisaleś jak wyglądało dotąd wasze życie, z tobą zarabiającym kasę, a z nią która ma tylko sprawiać , aby twoje życie było miłe i przyjemne.
Nie zrobiłeś nic, aby ona czuła się bezpiecznie w życiu, nie zabezpieczyłeś jej w żaden sposób. Nie licząć tego, że dopisałeś ją do swojego ubezpieczenia od wypadków.

Dobry pan.

Poza tym, dziecko ma 7 lat i twoja żona nie musi siedzieć w domu 24/24 . Jeśli wreszcie pomyślała o tym, aby zdobyć niezależność finansową, to gdyby ci zależało na niej, wspierałbyś ją w tym działaniu a nie podkładał nogi. Tylko ty nie zaproponowałeś jej niczego innego, żadnej pomocy tylko utyskiwanie że jej praca jest śmieszna i nikomu niepotrzebna. Zupelnie ci to nie przeszkadza, że myślisz tylko o własnej wygodzie i o własnych czterech literach.

Inwestycja w siebie nigdy nie przynosi strat i mam nadzieję, że twoja żona zrobiła dopiero pierwszy krok i wytrwa w swym postanowieniu, a ty w końcu zaczniesz ją traktować jak partnerkę w życiu, a nie jak miłe zwierzątko hodowlane.

No bo jej praca jest śmieszna i nikomu niepotrzebna i przynosi tylko straty. I nie, nie jest to zarzut, ani brak szacunku do osób tam pracujących, którzy muszą tam tak ciężko pracować, bo ta praca to duża część ich budżetu domowego, ale w naszym konkretnym przypadku ta jej wypłata wygląda śmiesznie, a korzyści nie ma żadnych, są tylko straty. O jakiej niezależności finansowej ty piszesz to ja nie mam zielonego pojęcia. Nawet gdyby ona postanowiła się ze mną rozwieść i odejść to przy takiej pracy nie będzie niezależna. To ona paradoksalnie nie pracując była dużo bardziej niezależna finansowo, bo mogła robić co chciała nie wstając jednocześnie przed 3-cią w nocy do pracy.

99

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?

Z tej pracy to jedyne co będzie to zepsuty kręgosłup.

100

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Oczywiście nie mam nic przeciwko szkoleniu czy podnoszeniu kwalifikacji, ale studia w dzisiejszych czasach to najgorszy możliwy wybór jeżeli chodzi o te kwestie, poza nielicznymi kierunkami większość to takie zapchajdziury.


Ano właśnie.

Chodzi o to, że nie ma znaczenia co to będzie, ale ważne aby dawało możliwości i perspektywy różne.



Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.


To praca bez doświadczenia. W takich miejscach często pracują osoby bez żadnych kwalifikacji, w każdym wieku, a często emeryci i renciści.


Halina3.1 napisał/a:

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego.

Halinka, już cię prosiłem - od tylu lat jesteś poza PL, ze nie masz kompletnie rozeznania w naszym porządku prawnym, gospodarczym i emerytalnym. To u nas tak nie działa. Przy takich kwotach lepiej nie pracować wcale, bo suma zasiłków/rent/dodatków/benefitów z różnych miejsc przewyższa takie uprawnienia emerytalne tak czy siak. I to najczęściej o rząd wielkości.

ZUS to po prostu zalegalizowany scam.

Dokładnie tak, praca musi mieć sens i dawać możliwości, a najlepiej jakby dało się ją pogodzić z obowiązkami domowymi, niestety tutaj mamy pewne wypaczenie.

101

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
noben napisał/a:

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?

Z tej pracy to jedyne co będzie to zepsuty kręgosłup.

No dobrze Autorze, ale to już napisałeś 10 razy.
A nie odpowiadasz na ważne pytania - czy omówiliście z żoną jej powrót do pracy i jakie były ustalenia odnośnie nowego podziału obowiązków?
Czy starałeś się wyjaśnić żonie jak widzisz tę sytuację, poza nazywaniem jej pracy głupiej i bezsensownej?
Czy starałeś się zaproponować inne rozwiązania, które między innymi tutaj padły, żeby mogła pracować i żeby nie odbywało się to kosztem czasu dla Waszej rodziny i Ciebie?

102

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:

Co tu się dzieje... Jedna z naszych potrzeb jest potrzeba niezależności. Jack jest idiota jego nie słuchaj noben to jakaś baba która nienawidzi kobiet i napisze wszystko żeby tylko pocisnac.
Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. A twoja żona dobrze kmini, ma Luke w CV to pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej. Ale ta banda bezmózgów planuje swoje budżety nie dalej niż do kolejnego zasiłku bo skąd by mieli tyle czasu żeby tu siedzieć. Porady jak zwykle z dupy.

Podobno awanse w biedronce to nawet gorzej, niż pracowanie na najnizszym szczeblu, obowiązków dopierdzielają kilka razy więcej, a pensja niewiele wyższa. To już chyba lepiej być kasjerem najniższego szczebla.

103

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Wieka - bądźmy poważni. To faceci na rozwodach tracą dorobki życia. Nie odwrotnie.

Nie ma reguły.


Zlituj się, no naprawdę. Reguła jest taka, że wbrew wszystkiemu matka dostaje dziecko, mieszkanie i alimenty. Bo takie jest u nas prawo. Jedyny wyjątek, kiedy rodzice się dogadają. Ale jak tego nie ma, to koleś idzie z torbami. To wynika z przepisów. Bo matki z dzieckiem nie da się eksmitować i nie można jej pozbawić środków do życia.

BA, litera prawa jest u nas taka, że nawet jak to mieszkanie było własnościowe i nabyte przed ślubem, to facet jedyne co może zrobić, to już po rozwodzie wystąpić na drogę sądową o eksmisję. Tylko tu jest kilka kruczków:

- matka z dzieckiem muszą mieć zapewniony przez niego lokal mieszkalny o zbliżonym standardzie
- są okresy ochronne, kiedy eksmisji przeprowadzić nie można
- fakt podpisania intercyzy nie ma znaczenia w tym względzie w polskim prawie, bo tu wchodzą przepisy i uprawnienia lokatorskie
- eksmisja musi mieć określoną podstawę prawną, bo argumentacja 'moje i chuj' nie ma żadnej mocy prawnej
- taka matka na eksmisję musi się zgodzić dobrowolnie

Generalnie to jest tak, że jeśli nie było żadnych awantur, żadnego pijaństwa, zakłócania miru domowego itp, to z takiego mieszkania matki z dzieckiem nie da się wyeksmitować. To są jakieś super szczególne przypadki i to najczęściej wynikające z niedopatrzenia pewnych rzeczy prawno-formalnych.

Jeśli prawa do lokalu mają oboje, to automatycznie przy rozwodzie zostaje on przypisany osobie, pod opieką której jest dziecko, a druga ma się wyprowadzić w zadanym przez sąd czasie. Przy czym normą jest, że dziecko zostaje dopisane matce nawet wbrew opiniom biegłych, bo takie przypadki też są częste i miałem taki również w rodzinie.


Żeby sprawa potoczyła się inaczej, to trzeba wydać na prawników równowartość nowego samochodu. A i tak jest to wątpliwe.

104

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Eul1 napisał/a:

Oczywiście nie mam nic przeciwko szkoleniu czy podnoszeniu kwalifikacji, ale studia w dzisiejszych czasach to najgorszy możliwy wybór jeżeli chodzi o te kwestie, poza nielicznymi kierunkami większość to takie zapchajdziury.


Ano właśnie.

Chodzi o to, że nie ma znaczenia co to będzie, ale ważne aby dawało możliwości i perspektywy różne.



Halina3.1 napisał/a:

Placiles jej skladki i ubezpieczenie jak nie pacowala?
Ma korzysc w postaci doswiadczenia zowodowego. Jak w koncu spadna jej klapki z oczu i kopnie cie w dupe, to majac mniejsza luke w cv latwiej sobie poradzi.


To praca bez doświadczenia. W takich miejscach często pracują osoby bez żadnych kwalifikacji, w każdym wieku, a często emeryci i renciści.


Halina3.1 napisał/a:

Tak geniuszu, z pensji minimalniej skladki bedzie miala nieskie ale to lepsze niz nic w razie czego.

Halinka, już cię prosiłem - od tylu lat jesteś poza PL, ze nie masz kompletnie rozeznania w naszym porządku prawnym, gospodarczym i emerytalnym. To u nas tak nie działa. Przy takich kwotach lepiej nie pracować wcale, bo suma zasiłków/rent/dodatków/benefitów z różnych miejsc przewyższa takie uprawnienia emerytalne tak czy siak. I to najczęściej o rząd wielkości.

ZUS to po prostu zalegalizowany scam.

Dokładnie tak, praca musi mieć sens i dawać możliwości, a najlepiej jakby dało się ją pogodzić z obowiązkami domowymi, niestety tutaj mamy pewne wypaczenie.

Jeszcze z tyraniem w domu

Ej to jest troll dzieciaki, możemy się rozejść

105

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:


Ten kretyn Jack pisze że po kursie od razu dostanie zajebista pracę widać że to bezrobotny cwok. .


Ten bezrobotny cwok ma własną działalność, a w przeszłości również zajmował się aktywizacją zawodową. Nasz rynek pracy jest bardzo duży i chłonny. Potrzeba nam zarówno niewykwalifikowanej siły roboczej (dlatego żona autora pracę dostała bardzo szybko, choć nie ma doświadczenia). Oraz potrzebujemy specjalistów. Kilka milionów Ukraińców uratowało naszą gospodarkę, bo takie mamy braki siły roboczej. Wciąż.



pracuje na najniższym stanowisku ale jest ambitna i zdeterminowana porobi tak powiedzmy z rok potem ja awansują i już pójdzie dalej


Oczywiście, po co zdobywać kwalifikacje i zacząć od razu od stanowiska kierowniczego, jak można pracować w Biedrze licząc na awans. To dopiero złota myśl!


xD

lol


Jestem królowa angielska z własną wyspa.

Widzisz autorze, forum wszystko przyjmie.

Zanim weźmiesz rady tak głupie doszczętnie to zobacz co ten człowiek wypisuje i się przekonasz że nie warto, plus ile ma czasu na pisanie tego ścieku to raczej nikt pracujący tyle nie pisze na forum, sprawdź to zanim rozwalisz swoje małżeństwo.

Mozna dostać awans na kierownika plus jak masz lep a żona autora ogarnia to jak opiszesz co robiłaś przez ostatni rok w jakiekolwiek pracy to ma znaczenie w CV, ale jesteś bezrobotny i tak tam nie pójdziesz. i nie od razu awans tępa strzalo porobić rok może więcej (on nawet czytać nie umie)

Czy nie lepiej ten rok poświęcić jakimś kursom ? Praca w biedronce nie daje żadnych perspektyw, no chyba, że nie wiem to jest jakaś wartość dodana, że ktoś sobie przebierał owoce czy pracował na kasie lub był będąc freshem robił wypiek. Warto tutaj dodać, że ona pracując w takim reżimie czasowym mniej czasu poświęca też dziecku.

106

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

Julka Ty jesteś niewolnikiem tego forum. Gorzej bo nakurwiasz za darmo żeby się tu kręciło. To lekkie frajerstwo. Nie mam nic do Ciebie i tego że bierzesz zasiłki w UKeju tym paskudnym kolonialnym kraju, baw się. Ale robotę to tu robisz tylko za friko

107

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Ten bezrobotny cwok ma własną działalność, a w przeszłości również zajmował się aktywizacją zawodową. Nasz rynek pracy jest bardzo duży i chłonny. Potrzeba nam zarówno niewykwalifikowanej siły roboczej (dlatego żona autora pracę dostała bardzo szybko, choć nie ma doświadczenia). Oraz potrzebujemy specjalistów. Kilka milionów Ukraińców uratowało naszą gospodarkę, bo takie mamy braki siły roboczej. Wciąż.






Oczywiście, po co zdobywać kwalifikacje i zacząć od razu od stanowiska kierowniczego, jak można pracować w Biedrze licząc na awans. To dopiero złota myśl!


xD

lol


Jestem królowa angielska z własną wyspa.

Widzisz autorze, forum wszystko przyjmie.

Zanim weźmiesz rady tak głupie doszczętnie to zobacz co ten człowiek wypisuje i się przekonasz że nie warto, plus ile ma czasu na pisanie tego ścieku to raczej nikt pracujący tyle nie pisze na forum, sprawdź to zanim rozwalisz swoje małżeństwo.

Mozna dostać awans na kierownika plus jak masz lep a żona autora ogarnia to jak opiszesz co robiłaś przez ostatni rok w jakiekolwiek pracy to ma znaczenie w CV, ale jesteś bezrobotny i tak tam nie pójdziesz. i nie od razu awans tępa strzalo porobić rok może więcej (on nawet czytać nie umie)

Czy nie lepiej ten rok poświęcić jakimś kursom ? Praca w biedronce nie daje żadnych perspektyw, no chyba, że nie wiem to jest jakaś wartość dodana, że ktoś sobie przebierał owoce czy pracował na kasie lub był będąc freshem robił wypiek. Warto tutaj dodać, że ona pracując w takim reżimie czasowym mniej czasu poświęca też dziecku.


Warto. Pewnie a dołożysz na te kursy? Wgl orientwales nt jakiś? Pytałeś jej czy nie chce tego tak rozegrać? Czy teraz sobie to wymyśliłeś ?

108

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Czy nie lepiej ten rok poświęcić jakimś kursom ? Praca w biedronce nie daje żadnych perspektyw, no chyba, że nie wiem to jest jakaś wartość dodana, że ktoś sobie przebierał owoce czy pracował na kasie lub był będąc freshem robił wypiek. Warto tutaj dodać, że ona pracując w takim reżimie czasowym mniej czasu poświęca też dziecku.

Praca w Biedronce jest jak każda praca którą może wykonywać ktoś bez kwalifikacji. Nie żebym nie miała szacunku do takiej pracy, bo wykonywalam już dużo gorzej płatne i mniej wymagające prace, a jednak dziś mój majątek jest naprawdę spory i zawdzięczam go tylko sobie.


Czasem myślę, czy byłabym w tym miejscu w życiu gdybym miała męża big_smile Pewnie nie, a jesli tak,  to i tak przecież wszystko zawdzięczałabym jemu big_smile

Daj ty swojej żonie święty spokój, niech robi co chce w aspekcie swojej pracy, bo nie jest twoim dzieckiem, pracownikiem ani  tym bardziej podwładnym żebyś za nią myślał i organizował jej życie. Może jej się znudzi za jakiś czas, może zechce się kształcić, a może znajdzie lepszą pracę. Czas pokaże.

109

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:

Ja Autorze zadam inne pytanie - czy żona podejmując decyzję o pracy przedyskutowała z Tobą tę zmianę i jej konsekwencje? Mam wrażenie, że Twoja frustracja wynika głównie z tego, że zostałeś postawiony przed faktem dokonanym i wasze małżeństwo nie ma z tego korzyści, a Ty masz więcej obowiązków.
Fajnie, że żona chce iść do pracy, zamiast siedzieć na Twoim utrzymaniu do końca świata. To jest odpowiedzialne, bo jedna pensja w domu, nawet bardzo lukratywna, to zawsze ryzyko - ktoś może stracić pracę, ktoś może zachorować, ktoś może umrzeć. Mam nadzieję, że jesteście dobrze poubezpieczani oboje.
Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i zaproponować jej podniesienie kwalifikacji, przemyślcie w czym jest dobra, do czego ma dryg, niech porobi kursy albo certyfikaty i znajdzie pracę np. 8-16/9-17, wtedy ten rytm tygodnia będzie bardziej powtarzalny i łatwiej będzie Wam znaleźć czas dla siebie.
Czy ustaliliście jak ma wyglądać podział domowych obowiązków na okoliczność powrotu żony do pracy, czy zostałeś postawiony przed faktem dokonanym?
Na pewno w tej sytuacji można znaleźć jakiś wspólny grunt.

Czy przedyskutowała ? No nie. Ona jedynie oznajmiła mi we wrześniu, że zacznie rozsyłać CV gdzie się tylko da. Oczywiście byłem przeciwny temu od samego początku i ona doskonale o tym wiedziała, tylko, że we wrześniu miałem o tyle spokoju, że nie sądziłem, że gdzieś tę pracę znajdzie, bo jednak duża luka w CV, brak doświadczenia itp. itd.  No, ale się okazuje, że są najwidoczniej takie miejsca pracy gdzie biorą wszystkich. Czym to argumentowała ? Głownie tym, że już nie ma ochoty siedzieć w domu z dzieckiem. Co do obowiązków domowych, oczywiście też zostałem tutaj poniekąd postawiony przed faktem dokonanym. Oczywiście to nie jest tak, że ja w domu nic nie robiłem, też to nie jest tak, że nie chcę spędzać czasu z dzieckiem, tylko problem polega na tym, że ja nie mam tego czasu zbyt dużo, a praca żony powoduje to że ja często muszę zostać z dzieckiem sam.

110

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Czy nie lepiej ten rok poświęcić jakimś kursom ? Praca w biedronce nie daje żadnych perspektyw, no chyba, że nie wiem to jest jakaś wartość dodana, że ktoś sobie przebierał owoce czy pracował na kasie lub był będąc freshem robił wypiek. Warto tutaj dodać, że ona pracując w takim reżimie czasowym mniej czasu poświęca też dziecku.


Te same bulwy co na ciebie naskakują, to w odwrotnych historiach przy facetach pracujacych za minimalne stawki to jeżdżą po nich jak po łysych kobyłach, że to lenie bez ambicji i generalnie frajerzy, bo za takie kwoty nie da się wyżyć i nawet Grażynka z blokowiska by na takiego nie splunęła. Za to z twojej żony robią bohaterkę, która wyrwała się patriarchalnego jarzma. wink Z faceta w podobnej sytuacji frajera, który ucieka od rodziny w pracę. Było to już grane na miliony sposobów na tym forum. I dla faceta nie ma usprawiedliwienia od nie wykonywania obowiązków domowych. Jak babka pracuje - to oczywiście pełne zwolnienie ze wszystkiego. No bo jak to tak pracować i jeszcze w domu zapierdalać. Hańba! lol.


Po prostu z żoną pogadaj czego ona oczekuje. Jeśli chce pracować i zarabiać, ale nie chce ponosić odpowiedzialności finansowej za byt rodziny i swoje zarobki traktuje jak swoje prywatne kieszonkowe to lepiej zapnij pasy, bo czeka cię kilka wyboistych miesięcy czy nawet lat.


Jak pisałem wcześniej, wybrała najbardziej debilną ze wszystkich opcji, co sam z resztą słusznie zauważyłeś. Mogła otworzyć działalność nierejestrowaną, mogła założyć z tobą (lub którymś ze swoich rodziców) spółkę zoo, mogła założyć stowarzyszenie z jakimiś swoimi koleżankami itp. Kursów i szkoleń bez liku. Również ze specjalnymi finansowaniami dedykowanymi kobietom. Jej decyzja w takiej sytuacji jest co najmniej zastanawiająca.

111

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Karmaniewraca napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Podniesienie kwalifikacji to dobry pomysł.

Mnie jednak zastanawia motywacja babki. O co tak naprawde chodzi? Bo ta robota to tylko sposob na zdobycie czegos lub ucieczke przed czyms. Czy chodzi o kasę? Chyba nie bardzo chociaż kto wie? Może  niezależność, może nuda, może nie ma do kogo gęby otworzyć, może bycie gospodynią się znudziło moze chce odejsc ale potrzebuje jakis "podklad" do zycia?  Jak ktos idzie do takiej głupiej roboty to ucieka przed czyms co go mocno uwiera. Skoro może w domu ugotować i odkurzyć to czemu wybiera świadomie cięższa pracę w nieregularnych godzinach? O co c'mon?

Glupota, a nie niezaleznosc.  Wbijcie sobie do glowy,ze NIKT(zarowno kobiety jak i faceci) NiE sa niezalezni pracujac na etat,bo podlegacie szefowi/szefowej i wasze zycie jest uzaleznione od nich, bo jak was zwolnia to zostaje wam albo mops albo most

Julka Ty jesteś niewolnikiem tego forum. Gorzej bo nakurwiasz za darmo żeby się tu kręciło. To lekkie frajerstwo. Nie mam nic do Ciebie i tego że bierzesz zasiłki w UKeju tym paskudnym kolonialnym kraju, baw się. Ale robotę to tu robisz tylko za friko

Aha ja za darmo pisze na forum, a Tobie placa za pisanie tutaj ? big_smile

112

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:
wieka napisał/a:

To jesteś za „murzynami” albo trollujesz.

Wiem, że wygląda to trochę na tradwife, ale już napisałem, że praca w jej przypadku była czymś nieopłacalnym finansowo.

Pieniądze bieżące to nie wszystko. Za 10, 20 lat może stać się niezdolna do pracy i grosza renty nie dostanie jak nie będzie pracowała, nie wspomnę już o emeryturze ,przecież nie jest powiedziane, że przez całe życie będzie miała niskie zarobki,
Psioczenie więc na zus jak się nie ma innej alternatywy jest niepoważne.

Niestety do obecnych 30-40 latków nadal nie dociera informacja, że emerytury mieć nie będą. Oczywiście formalnie może coś tam mieć będą, bo będzie to 1/3 obecnych zarobków, więc łatwo policzyć na ile to wystarczy. Niestety takie wypieranie informacji nie jest dobre, bo gdyby tego nie robili to mogli sami się zabezpieczać, a tak liczą na ZUS.

113

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Niestety, ale trochę  czuć zapach strachu u autora, że żoną mi się wyrwie spod kontroli.
To ona decyduje , jaką praca jej odpowiada łub nie, dziwne ze dla innych to nieoczywiste.
Jak ktoś ma w CV taka pracę jak Biedronka i np jeszcze dorobi się tam funkcji kierownika to dla mnie na plus.
Wolałabym kogoś takiego na kierownika u siebie np magazynu, niż kogoś kto jest po studiach i miał same piątki  i siedział za biurkiem na stażu.
Więc nie rozumiem hejtu.
Liczy się zdobywane doświadczenie umiejętność pracy z ludźmi i w stresie.
Wiec ona polepsza sobie swoje CV a nie odwrotnie.
To nie jest 3500, to jest 3500 + Zusy i dodatki, które ma płacone.
I serio ludzie , nie wiem jakie macie doświadczenie i zarobki, ja zarabiam 5- 8 krotnosc średniej krajowej i nie przyszłoby mi do głowy gardzić czyjąś pracą w Biedronce!.
I to gardzi jeszcze własny mąż, bo nie ma już całkowitej obsługi w domu

Awans w biedronce to tak naprawdę chyba kara, bo podobno tylko dopierdzielaja obowiązków, a pensji od tego jakoś specjalnie nie przybywa. Ja zrozumiałbym sytuację, gdy ona pracuje i praca ma jakiś sens, ale tutaj nie ma żadnego, tylko przez to ona zaniedbuje obowiązki związane z córką.

114

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Niestety, ale trochę  czuć zapach strachu u autora, że żoną mi się wyrwie spod kontroli.
To ona decyduje , jaką praca jej odpowiada łub nie, dziwne ze dla innych to nieoczywiste.
Jak ktoś ma w CV taka pracę jak Biedronka i np jeszcze dorobi się tam funkcji kierownika to dla mnie na plus.
Wolałabym kogoś takiego na kierownika u siebie np magazynu, niż kogoś kto jest po studiach i miał same piątki  i siedział za biurkiem na stażu.
Więc nie rozumiem hejtu.
Liczy się zdobywane doświadczenie umiejętność pracy z ludźmi i w stresie.
Wiec ona polepsza sobie swoje CV a nie odwrotnie.
To nie jest 3500, to jest 3500 + Zusy i dodatki, które ma płacone.
I serio ludzie , nie wiem jakie macie doświadczenie i zarobki, ja zarabiam 5- 8 krotnosc średniej krajowej i nie przyszłoby mi do głowy gardzić czyjąś pracą w Biedronce!.
I to gardzi jeszcze własny mąż, bo nie ma już całkowitej obsługi w domu

Awans w biedronce to tak naprawdę chyba kara, bo podobno tylko dopierdzielaja obowiązków, a pensji od tego jakoś specjalnie nie przybywa. Ja zrozumiałbym sytuację, gdy ona pracuje i praca ma jakiś sens, ale tutaj nie ma żadnego, tylko przez to ona zaniedbuje obowiązki związane z córką.

Tak jest u mnie w Anglii Aldi to odpowiednik Biedronki i tam dadza tylko troszke wyzsza pensje a dowala 10 nowych obowiazkow. Mi znajoma sama mowila jak byla na minimalnej to tylko na kasie siedziala a pozniej dali jej mala podwyzke to musiala oprocz siedzenia na kasie to towar wykladac,  pomagac klientom i byc przy tych kasach samoobslugowych

115

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Ja Autorze zadam inne pytanie - czy żona podejmując decyzję o pracy przedyskutowała z Tobą tę zmianę i jej konsekwencje? Mam wrażenie, że Twoja frustracja wynika głównie z tego, że zostałeś postawiony przed faktem dokonanym i wasze małżeństwo nie ma z tego korzyści, a Ty masz więcej obowiązków.
Fajnie, że żona chce iść do pracy, zamiast siedzieć na Twoim utrzymaniu do końca świata. To jest odpowiedzialne, bo jedna pensja w domu, nawet bardzo lukratywna, to zawsze ryzyko - ktoś może stracić pracę, ktoś może zachorować, ktoś może umrzeć. Mam nadzieję, że jesteście dobrze poubezpieczani oboje.
Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i zaproponować jej podniesienie kwalifikacji, przemyślcie w czym jest dobra, do czego ma dryg, niech porobi kursy albo certyfikaty i znajdzie pracę np. 8-16/9-17, wtedy ten rytm tygodnia będzie bardziej powtarzalny i łatwiej będzie Wam znaleźć czas dla siebie.
Czy ustaliliście jak ma wyglądać podział domowych obowiązków na okoliczność powrotu żony do pracy, czy zostałeś postawiony przed faktem dokonanym?
Na pewno w tej sytuacji można znaleźć jakiś wspólny grunt.

Czy przedyskutowała ? No nie. Ona jedynie oznajmiła mi we wrześniu, że zacznie rozsyłać CV gdzie się tylko da. Oczywiście byłem przeciwny temu od samego początku i ona doskonale o tym wiedziała, tylko, że we wrześniu miałem o tyle spokoju, że nie sądziłem, że gdzieś tę pracę znajdzie, bo jednak duża luka w CV, brak doświadczenia itp. itd.  No, ale się okazuje, że są najwidoczniej takie miejsca pracy gdzie biorą wszystkich. Czym to argumentowała ? Głownie tym, że już nie ma ochoty siedzieć w domu z dzieckiem. Co do obowiązków domowych, oczywiście też zostałem tutaj poniekąd postawiony przed faktem dokonanym. Oczywiście to nie jest tak, że ja w domu nic nie robiłem, też to nie jest tak, że nie chcę spędzać czasu z dzieckiem, tylko problem polega na tym, że ja nie mam tego czasu zbyt dużo, a praca żony powoduje to że ja często muszę zostać z dzieckiem sam.

To dobrze, bo masz okazję do pogłębienia relacji z dzieckiem.

116

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
athariel napisał/a:

Autorze, w jakim wieku jesteście? Czy żona pracowała przed narodzinami dziecka? Przecież 7 lat to tak dużo w perspektywie całego życia. Wydaje mi się, że Ty po urodzeniu córki założyłeś, że żona już na zawsze będzie ogarniać wszystko w domu i przy dziecku, ale mało komu to odpowiada. Z tego co piszesz, żonie najprawdopodobniej już od dawna taki układ nie pasował. I tak bardzo długo wytrzymała. Ja też bym się w życiu nie zamieniła - praca zawodowa za ogarnianie 100% domu i dzieci. Pracę faktycznie wybrała sobie słabą, ale ja tu podejrzewam drugie dno, myślę, że chciała abyś przejął część obowiązków domowych czego przez 7 lat nie robiłeś. Gdyby poszła do pracy 8-16 to najprawdopodobniej skończyłoby się tak że ona by pracowała, a po pracy wciąż ogarniała wszystko sama. Te jej zmiany wymusiły zmianę w podziale obowiązków domowych i myślę, że taki był jej cel.
Inna sprawa jeszcze, że piszesz, że na wszytko Was było stać i że niczego nie żałowałeś. Ja w to wierzę, ale jednak inaczej jest brać pieniądze od męża a inaczej mieć swoje własne. Pomyśl czy Ty byś chciał całe życie być na czyimś utrzymaniu z poczuciem, że musisz spełniać oczekiwania tej osoby bo w razie konfliktu zostajesz z niczym, nie masz nic swojego. A jeszcze do tego dochodzi poruszona tu kwestia zabezpieczenia na przyszłość. Pamiętaj, że kobiety statystycznie żyją dłużej, żona być może jest młodsza od Ciebie, żadnych składek emerytalnych jej nie opłacasz, a czasy gdy żona dostawała emeryturę po zmarłym mężu dawno minęły. Zatem nierozsądne byłoby ze strony Twojej żony polegać tylko na Twoich zarobkach.

Oczywiście ja bym nie chciał być na czyimś utrzymaniu, tylko, że moja pozycja jest trochę inna od pozycji mojej żony. Ja pracuję, bo mam do utrzymania dom, dziecko i ją. Przed narodzinami oczywiście żona pracowała, ale po skończonym macierzyńskim tak jak juz pisałem jej praca straciła sens i ona sama do tego doszła, bo wiadomo było ile zarabiała, więc to co ona wleje do budżetu domowego, zaraz zostanie wylane przez opiekunkę, przedszkola itp. itd. Czy teraz jej praca coś wnosi do budżetu ? Oczywiście nic, poza stratami.

117

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:

To dobrze, bo masz okazję do pogłębienia relacji z dzieckiem.


Pracuje jak pracował, a doszły mu kolejne obowiązki. Kiedy ten czas na pogłębianie relacji ma mieć?

118

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:
Eul1 napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Ja Autorze zadam inne pytanie - czy żona podejmując decyzję o pracy przedyskutowała z Tobą tę zmianę i jej konsekwencje? Mam wrażenie, że Twoja frustracja wynika głównie z tego, że zostałeś postawiony przed faktem dokonanym i wasze małżeństwo nie ma z tego korzyści, a Ty masz więcej obowiązków.
Fajnie, że żona chce iść do pracy, zamiast siedzieć na Twoim utrzymaniu do końca świata. To jest odpowiedzialne, bo jedna pensja w domu, nawet bardzo lukratywna, to zawsze ryzyko - ktoś może stracić pracę, ktoś może zachorować, ktoś może umrzeć. Mam nadzieję, że jesteście dobrze poubezpieczani oboje.
Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i zaproponować jej podniesienie kwalifikacji, przemyślcie w czym jest dobra, do czego ma dryg, niech porobi kursy albo certyfikaty i znajdzie pracę np. 8-16/9-17, wtedy ten rytm tygodnia będzie bardziej powtarzalny i łatwiej będzie Wam znaleźć czas dla siebie.
Czy ustaliliście jak ma wyglądać podział domowych obowiązków na okoliczność powrotu żony do pracy, czy zostałeś postawiony przed faktem dokonanym?
Na pewno w tej sytuacji można znaleźć jakiś wspólny grunt.

Czy przedyskutowała ? No nie. Ona jedynie oznajmiła mi we wrześniu, że zacznie rozsyłać CV gdzie się tylko da. Oczywiście byłem przeciwny temu od samego początku i ona doskonale o tym wiedziała, tylko, że we wrześniu miałem o tyle spokoju, że nie sądziłem, że gdzieś tę pracę znajdzie, bo jednak duża luka w CV, brak doświadczenia itp. itd.  No, ale się okazuje, że są najwidoczniej takie miejsca pracy gdzie biorą wszystkich. Czym to argumentowała ? Głownie tym, że już nie ma ochoty siedzieć w domu z dzieckiem. Co do obowiązków domowych, oczywiście też zostałem tutaj poniekąd postawiony przed faktem dokonanym. Oczywiście to nie jest tak, że ja w domu nic nie robiłem, też to nie jest tak, że nie chcę spędzać czasu z dzieckiem, tylko problem polega na tym, że ja nie mam tego czasu zbyt dużo, a praca żony powoduje to że ja często muszę zostać z dzieckiem sam.

To dobrze, bo masz okazję do pogłębienia relacji z dzieckiem.

Jak oboje pracuja to oboje 50/50 zajmuja sie dzieckiem i obowiazkami domowymi i oboje 50/50 dokladaja sie do budzetu domowego.

119

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Julia life in UK napisał/a:

Jak oboje pracuja to oboje 50/50 zajmuja sie dzieckiem i obowiazkami domowymi i oboje 50/50 dokladaja sie do budzetu domowego.


Przy systemie zmianowym to tak nie działa. I tak samo to nie działa, kiedy jedna osoba zarabia kilkanaście (lub więcej) tyś, a druga robi za minimalną stawkę. Dąsy osoby zarabiającej mniej i granie na ciężko urobioną i wiecznie zmęczoną zawsze ma miejsce w takiej sytuacji.

To są fantazje ludków, którzy albo nigdy nie pracowali, albo nigdy nie zarabiali pieniędzy (nie mylić z chodzeniem do pracy).

120

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Widzę, że wypowiadają się tu tylko osoby z pierwszej 100 najbogatszych Forbes'a, więc pozwolę sobie pokrótce wyjaśnić Wam, jak wyglądają perspektywy rozwoju zawodowego w Biedronce.
Kierownikiem sklepu jest ktoś, kto nim był od ''zawsze'', albo pozbawiony jakichkolwiek zobowiązań szaleniec, bo kierownikami rzucają jak ryżem na weselu na różne placówki. Te nieliczne, spokojniejsze miejscówki na jakichś zadupiach obsadza się znajomymi królika.
W praktyce, dla normalnej kasjerki, która nie ma znajomości ale ma jakąś tam rodzinę i czasem chciałaby się z nią zobaczyć, to awans oznacza 'zastępcę kierownika'. To jest ta pani, która przychodzi z kluczykiem do kasy, gdy zadzwonią. I zwróćcie uwagę - to są przeważnie młode dziewczyny; nie tylko w biedrach ale w lidlu i innych netto.
Wiecie dlaczego? Bo tylko młode i naiwne dają się nabrać na taki dumnie brzmiący tytuł, który wiąże się tylko z ogromem extra obowiązków i jakimś finansowym ochłapem, w postaci kilku stówek więcej do wypłaty. Zresztą zastępczyniami zostają głównie takie, co są zupełnie nowe i od razu po zatrudnieniu idą na kurs. Bo gdyby popracowały normalnie kilka tygodni, to by się już nie zgodziły.
A tak poza tym - praca w markecie jest super dla młodych zahukanych, bo daje niesamowitą możliwość ''obycia'' się z klientem każdego rodzaju. ta umiejętność będzie procentowała w każdej branży i na każdym etapie kariery.
Jest też fajną opcją dla starszych, przedemerytalnych, którym się nie opłaca robić studiów, a chcą jeszcze dorobić jakieś drobniaki do domowego budżetu.
Natomiast nie będzie praca w markecie żadną opcją na dalekosiężną karierę zawodową. Wprawdzie kilka tygodni temu głośno było o powołaniu do zarządu dino pani, która zaczynala jako szeregowa kasjerka ale to rzecz tak niespotykana, że aż ogólnopolskie media ja podchyciły.

121

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Troll albo kompletny beton big_smile

122

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

To dobrze, bo masz okazję do pogłębienia relacji z dzieckiem.


Pracuje jak pracował, a doszły mu kolejne obowiązki. Kiedy ten czas na pogłębianie relacji ma mieć?

Jak będzie sam dzieckiem i co wyraźnie raczej nie pasuje, bo to brzmiało jak wyrzut. Przynajmniej się nie będzie nudził w domu bez żony. A co tam za obowiązki doszły, głównie zajęcie się dzieckiem jak nie ma żony, to powinno należeć do przyjemności.

123

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:
Eul1 napisał/a:
noben napisał/a:

Już na wstępie pisałam, żebyś uciekał z tego forum.
Z pobieżnego zerknięcia na niki, które się tu wyrzygały, widzę, że jest  standardowa reprezentacja kobiet porzuconych przez mężów, więc wszystko co tu napiszą zasadza się na założeniu, że chcesz żone oszukać, wykorzystać a następnie zostawić na lodzie.

A rzeczywistość wygląda mniej więcej tak: fajnie, że po odchowaniu dziecka kobieta postanowiła wziąć się za jakąś pracę, ale zrobiła to w najgłupszy z możliwych sposobów. I w tej kwestii nie ma co polemizować.
Bo z tej pracy jako ''początku'' ciekawej kariery nic nie będzie - ślepa uliczka, w której nie ma co rozwijać.
Przy okazji, czego tu uparcie próbują nie widzieć: wymiksowała się ze swoich zobowiązań na rzecz rodziny. Dla bardziej łopatologicznej jasności - to jest dokładnie tak, jakby zarabiający na rodzinę do tej pory mąż rzucił pracę i rozpoczął kurs cukierniczy. Już widzę jak by forumowe feministki się zachwycały, że wreszcie zaczął myśleć o sobie, bo przecież nie może całe życie robić za bankomat.

Ale dobra. Skoro forum jest tak nowoczesne i tak chętnie lansuje podział obowiązków domowych 50/50, to pewnie zgodzicie się, że skoro żona zdecydowała się zrzucić połowę domowych zajęć na męża, to automatycznie dorzuci 50% do domowego budżetu, prawda?

Z tej pracy to jedyne co będzie to zepsuty kręgosłup.

No dobrze Autorze, ale to już napisałeś 10 razy.
A nie odpowiadasz na ważne pytania - czy omówiliście z żoną jej powrót do pracy i jakie były ustalenia odnośnie nowego podziału obowiązków?
Czy starałeś się wyjaśnić żonie jak widzisz tę sytuację, poza nazywaniem jej pracy głupiej i bezsensownej?
Czy starałeś się zaproponować inne rozwiązania, które między innymi tutaj padły, żeby mogła pracować i żeby nie odbywało się to kosztem czasu dla Waszej rodziny i Ciebie?

Właśnie problem w dużej mierze polegał na tym, że żona nie za bardzo w ogóle chciała cokolwiek omawiać, było to bardziej na zasadzie "wracam do pracy i już, koniec kropka" Ustalania ? Też to było na zasadzie takiej "to też twoje dziecko, więc masz takie same obowiązki co ja", no i tak to wyglądało.

124

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
noben napisał/a:

Natomiast nie będzie praca w markecie żadną opcją na dalekosiężną karierę zawodową. Wprawdzie kilka tygodni temu głośno było o powołaniu do zarządu dino pani, która zaczynala jako szeregowa kasjerka ale to rzecz tak niespotykana, że aż ogólnopolskie media ja podchyciły.


Pana.

Który zaczął tam pracować chwilę po tym, jak się sieć pojawiła w tym kraju. A który to pan pracował tam jak wieść gminna niesie na wszystkich stanowiskach przez ogółem 20 lat. Taka kariera u kobiet jest niemożliwa ze względu na BHP. smile


Przy czym Dino jest tutaj wyjątkiem od reguły marketów. W Biedrze to nie wiem czy polowa zarządu ma polskie nazwiska....

125

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Ela210 napisał/a:

Troll albo kompletny beton big_smile

Obstawiam to pierwsze.

Choć nęci mnie też i to drugie big_smile

126

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:

Oczywiście ja bym nie chciał być na czyimś utrzymaniu, tylko, że moja pozycja jest trochę inna od pozycji mojej żony. Ja pracuję, bo mam do utrzymania dom, dziecko i ją. Przed narodzinami oczywiście żona pracowała, ale po skończonym macierzyńskim tak jak juz pisałem jej praca straciła sens i ona sama do tego doszła, bo wiadomo było ile zarabiała, więc to co ona wleje do budżetu domowego, zaraz zostanie wylane przez opiekunkę, przedszkola itp. itd. Czy teraz jej praca coś wnosi do budżetu ? Oczywiście nic, poza stratami.

O tak, Twoja pozycja jest inna, ale jej pozycja ewidentnie jej nke odpowiada i trudno się temu dziwić. Chce ją zmienić i dlatego poszła do pracy. Skoro przed narodzinami dziecka pracowała to skąd u Ciebie przekonanie że po urodzeniu nie będzie pracować? Jej praca po macierzyńskim straciła sens dla Ciebie, z powodów finansowych. Ale.sensem pracy nie jest tylko wypłata. Może gbyby nawet swoją wypłatę oddała na przedszkole czy opiekunkę to dziś byłaby w innym miejscu i nie musiałaby siedzieć na kasie. Rozumiem że Ty sobie wyobrażałeś, że ona już zawsze będzie tylko zajmować się ogniskiem domowym, ale nie wydaje mi się byście się tak umówili. Tak samo teraz gdh powiedziała Ci że chce iść do pracy i podała swoje powody (że nie chce siedzieć tylko z dzieckiem) to tak naprawdę nie pomogłeś jej radą, wsparciem, a wręcz miałeś nadzieję, że nigdzie jej nie przyjmą. To bardzo wiele mówi o tym jak postrzegasz żonę, nawet jeśli nigdy jej tak głośno nie nazwałeś.

127

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
wieka napisał/a:

Jak będzie sam dzieckiem i co wyraźnie raczej nie pasuje, bo to brzmiało jak wyrzut. Przynajmniej się nie będzie nudził w domu bez żony. A co tam za obowiązki doszły, głównie zajęcie się dzieckiem jak nie ma żony, to powinno należeć do przyjemności.

A kto powiedział, że nie pasuje skoro jednym z głównych zarzutów jest to, że jej praca odbywa się kosztem czasu, który wcześniej spędzali razem, całą rodziną?


Dopowiadasz sobie coś, czego tam nie ma.


Natomiast takie żonglowanie dzieckiem i używanie jako dźwigni jest bardzo, bardzo słabe. "To też twoje dziecko". To idealny argument tylko wtedy, jak jest wygodny. Bo tak to jest gadka "ja rodziłam i ja mam wszystkie prawa".

128

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Eul1 napisał/a:
Shoggies napisał/a:

Ja Autorze zadam inne pytanie - czy żona podejmując decyzję o pracy przedyskutowała z Tobą tę zmianę i jej konsekwencje? Mam wrażenie, że Twoja frustracja wynika głównie z tego, że zostałeś postawiony przed faktem dokonanym i wasze małżeństwo nie ma z tego korzyści, a Ty masz więcej obowiązków.
Fajnie, że żona chce iść do pracy, zamiast siedzieć na Twoim utrzymaniu do końca świata. To jest odpowiedzialne, bo jedna pensja w domu, nawet bardzo lukratywna, to zawsze ryzyko - ktoś może stracić pracę, ktoś może zachorować, ktoś może umrzeć. Mam nadzieję, że jesteście dobrze poubezpieczani oboje.
Więc summa summarum żona dobrze kombinuje.
Tylko że przez długie lata mieliście pewne status quo, a zmiana zasad gry w trakcie jej trwania bez ustalenia tego z innymi uczestnikami gry jest nie w porządku.
Najlepiej by było porozmawiać z żoną i zaproponować jej podniesienie kwalifikacji, przemyślcie w czym jest dobra, do czego ma dryg, niech porobi kursy albo certyfikaty i znajdzie pracę np. 8-16/9-17, wtedy ten rytm tygodnia będzie bardziej powtarzalny i łatwiej będzie Wam znaleźć czas dla siebie.
Czy ustaliliście jak ma wyglądać podział domowych obowiązków na okoliczność powrotu żony do pracy, czy zostałeś postawiony przed faktem dokonanym?
Na pewno w tej sytuacji można znaleźć jakiś wspólny grunt.

Czy przedyskutowała ? No nie. Ona jedynie oznajmiła mi we wrześniu, że zacznie rozsyłać CV gdzie się tylko da. Oczywiście byłem przeciwny temu od samego początku i ona doskonale o tym wiedziała, tylko, że we wrześniu miałem o tyle spokoju, że nie sądziłem, że gdzieś tę pracę znajdzie, bo jednak duża luka w CV, brak doświadczenia itp. itd.  No, ale się okazuje, że są najwidoczniej takie miejsca pracy gdzie biorą wszystkich. Czym to argumentowała ? Głownie tym, że już nie ma ochoty siedzieć w domu z dzieckiem. Co do obowiązków domowych, oczywiście też zostałem tutaj poniekąd postawiony przed faktem dokonanym. Oczywiście to nie jest tak, że ja w domu nic nie robiłem, też to nie jest tak, że nie chcę spędzać czasu z dzieckiem, tylko problem polega na tym, że ja nie mam tego czasu zbyt dużo, a praca żony powoduje to że ja często muszę zostać z dzieckiem sam.

Okej, dlaczego byłeś przeciwny, żeby żona poszła do pracy? Chodzi o to, że wtedy część jej obowiązków spadłaby na Ciebie?
Czy gdyby żona miała pracę w powtarzalnych godzinach pracy, np. 9-17, byłoby to w Twojej sytuacji lepsze?
Jedyne co moim zdaniem Ci pozostaje to usiąść z żoną przy kawie i szczerze porozmawiać - na pewno da się znaleźć jakiś kompromis, w którym żona będzie mogła wyjść do ludzi, coś zarobić i poczuć jakąś sprawczość, a Ty będziesz mógł z nią spędzać jakościowy czas i będziesz mógł się dogadać co do zmiany obowiązków.
Raczej jest mało prawdopodobne, żeby żona na początku przynosiła tyle kasy co Ty, ale możecie się np. umówić, że jej wypłata będzie szła na jakieś dodatkowe wakacje albo konto/fundusz emerytalny, bo sam pisałeś jak to z tym ZUSem jest.
Dziecko i tak chyba jest w wieku przedszkolnym/szkolnym więc nie potrzebuje tyle obecności rodziców co niemowlak czy małe dziecko.
Na pewno da się znaleźć jakiś złoty środek. Tylko musicie otwarcie porozmawiać i jedno drugiego nie oceniać - Ty masz prawo czuć dyskomfort przy takiej zmianie i żona ma prawo chcieć się wyrwać z domu. Zwłaszcza, że nie ma gwarancji, że będziesz ją utrzymywał do końca życia, nawet jeśli Ty taką wolę wyrażasz.
Pomysł ze swoją pracą jest naprawdę odpowiedzialny i mądry, tylko wykonanie jest dziadowskie.

129

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
athariel napisał/a:

Skoro przed narodzinami dziecka pracowała to skąd u Ciebie przekonanie że po urodzeniu nie będzie pracować?


Czytasz jakiś równoległy wątek?


Brak powrotu do pracy to była JEJ decyzja. Późniejszy powrót to też JEJ decyzja.


Ale.sensem pracy nie jest tylko wypłata.

A jakiż to wyższy sens ma praca za najniższą krajową w Biedrze?



Rozumiem że Ty sobie wyobrażałeś, że ona już zawsze będzie tylko zajmować się ogniskiem domowym, ale nie wydaje mi się byście się tak umówili

Przecież facet kilkukrotnie podkreślał, że nie ma nic przeciwko temu, żeby jego żona pracowała. Tylko chciałby aby pracowała po lepszych stawkach i w mniej obciążającej pracy. Co w tym złego?

130

Odp: Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?
Shoggies napisał/a:

Pomysł ze swoją pracą jest naprawdę odpowiedzialny i mądry, tylko wykonanie jest dziadowskie.


No i tu jest clue problemu właśnie.

Posty [ 66 do 130 z 306 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po latach w domu żona zaczęła pracować ? dlaczego to mnie frustruje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024