netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

starszy partner i jego dziecko

117 odpowiedzi5 783 wyświetleniazałożony przez lensoon, 16.01.2024

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » starszy partner i jego dziecko

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Legat napisał/a:

Ja to gdy widzę sformułowanie "prawdziwy facet/mężczyzna", czytam frajer - taki do wykorzystania. smile
Co do dziewczyn w wieku 20 lat, to jednak pozostanę przy tym, że to jednak mentalnie dziecko i w tym wieku nie powinno podejmować się ważnych życiowych decyzji. Co nie znaczy, że kobiety w tym wieku nie mają dzieci, czy wiążą się z facetami, z którymi nawet by się nie obejrzały mając lat 30.

w dzisiejszych czasach dziewczyny w tym wieku sa czescie mentalnymi dziecmi jak to ujales, sa tez "doroslejsze" dziewczyny.

Autorke nie mozna oskarzyc, ze jest niedojrzala, nie znamy jej. Jednak na wiadomosc, ze partner ma dziecko, nie powinna rezygnowac ze zwiazku, tutaj predzej pomyslalam, ze jest wygodnicka.

A ja uwazam, ze ma pelne prawo zrezygnowac ze zwiazku na wiadomosc o dziecku, ktora byla przed nia ukrywana. Zajmowanie sie dziecmi nie jest latwe, dlatego uwazam, ze obowiazkiem kazdego rodzica, ktory sam wychowuje dziecko bez wzgledu na to czy robi to matka czy ojciec jest poinformowanie juz na pierwszym spotkaniu o tym,ze ma sie dziecko/dzieci, wtedy uwazam to za fair i uczciwe, by ta druga strona sama podjela decyzje czy
1. Konczy znajomosc po pierwszym spotkaniu w koncu nie kazdy ma ochote zajmowac sie cudzymi dziecmi i to jak najbardziej rozumiem
2. Uznaja, ze sa przyjaciolmi  czasem sie moga spotkac, ale nic powaznego
3. Decyduje sie na zwiazek z pelna swiadomoscia z wlasnej nieprzymuszonej woli i swiadomosci wszystkiego co sie z tym wiaze, bez chorej rywalizacji z dziecmi

Juleczko, tak z ciekawości spytam: czy z każdym facetem od razu (na pierwszym spotkaniu) dzielisz się swoimi podstawowymi poglądami na życie (mam nz myśli choćby te, którymi raczyłaś nas w ciągu ostatniego tygodnia, czyli odnośnie "usługiwania facetowi za jego pensję", żerowania na podatnikach itd.)?  wink

67

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Legat napisał/a:

Ja to gdy widzę sformułowanie "prawdziwy facet/mężczyzna", czytam frajer - taki do wykorzystania. smile
Co do dziewczyn w wieku 20 lat, to jednak pozostanę przy tym, że to jednak mentalnie dziecko i w tym wieku nie powinno podejmować się ważnych życiowych decyzji. Co nie znaczy, że kobiety w tym wieku nie mają dzieci, czy wiążą się z facetami, z którymi nawet by się nie obejrzały mając lat 30.

w dzisiejszych czasach dziewczyny w tym wieku sa czescie mentalnymi dziecmi jak to ujales, sa tez "doroslejsze" dziewczyny.

Autorke nie mozna oskarzyc, ze jest niedojrzala, nie znamy jej. Jednak na wiadomosc, ze partner ma dziecko, nie powinna rezygnowac ze zwiazku, tutaj predzej pomyslalam, ze jest wygodnicka.

A ja uwazam, ze ma pelne prawo zrezygnowac ze zwiazku na wiadomosc o dziecku, ktora byla przed nia ukrywana. Zajmowanie sie dziecmi nie jest latwe, dlatego uwazam, ze obowiazkiem kazdego rodzica, ktory sam wychowuje dziecko bez wzgledu na to czy robi to matka czy ojciec jest poinformowanie juz na pierwszym spotkaniu o tym,ze ma sie dziecko/dzieci, wtedy uwazam to za fair i uczciwe, by ta druga strona sama podjela decyzje czy
1. Konczy znajomosc po pierwszym spotkaniu w koncu nie kazdy ma ochote zajmowac sie cudzymi dziecmi i to jak najbardziej rozumiem
2. Uznaja, ze sa przyjaciolmi  czasem sie moga spotkac, ale nic powaznego
3. Decyduje sie na zwiazek z pelna swiadomoscia z wlasnej nieprzymuszonej woli i swiadomosci wszystkiego co sie z tym wiaze, bez chorej rywalizacji z dziecmi

Dobrze jest mowic na pierwszym spotkaniu, ze ma sie dziecko, szybka decyzja natomiast, ze jednak ma dziecko, to sie wycofuje, to nie jest dobry pomysl, chyba, ze pan czy pani juz to z gory zalozyli - ma dziecko - do widzenia!

Gorzej by bylo gdyby to dziecko bylo pod jego opieka, ale jesli ma mame, a ojciec jest odwiedzajacy, to ja tu problemu nie widze.
Moze tez tak byc, ze byla bedzie sie wpier... i podrzucac dzieciaka bez powodu... Trzeba wszystko obgadac. Jesli juz postanowione - dziecko be, to rozstac sie.

68 Ostatnio edytowany przez Elena_Lenu (2024-01-17 15:13:55)

Odp: starszy partner i jego dziecko
klipozor napisał/a:
Elena_Lenu napisał/a:

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów.

Czyżby? To chyba żyjemy w dwóch różnych Polskach smile
Współczesna 20-latka ma zwykle już jakieś dziecko spłodzone przez jakiegoś niedorozwoja, który poruchał i kopnął ją w dupę zostawiając na lodzie. Kolejny facet w jej życiu ma pełnić rolę opiekuna do dziecka oraz sponsora dla całej wesołej gromadki. Dopóki się wywiązuje bez protestu, to wszystko gra i buczy. Pozornie. Bo kiedy tylko zacznie się stawiać lub z przyczyn od niego niezależnych utraci zdolność do bycia dojną krową, to w jednej chwili zostaje przeznaczony do odpalenia, a młoda mamusia na biegu szuka następnego frajera, przy którym będzie mogła wieść wygodne i bezwysiłkowe życie. Tak działa biologia i tak działa wszechświat od początków istnienia ludzkości, a przykładów tylko z mojego własnego życia mógłbym przytoczyć co najmniej trzy kolejne strony w tym wątku. Jednak zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja ojców dzieci z poprzednich związków, które zawsze będą solą w oku nowej partnerki, a ona sama może będzie ledwie tolerować obecność obcego dziecka w jej życiu (nawet jeśli na stałe mieszka ono przy matce) a może nie będzie, bo z tym bardzo różnie bywa, najczęściej jednak byłoby najlepiej, gdyby nie musiała się nim zajmować ani spędzać z nim w ogóle czasu, bo nie po to związała się z facetem, żeby teraz niańczyć jego bachora.


Też mam wrażenie, że żyjemy w dwóch zupełnie różnych Polskach.
Jeżeli 20-latka miałaby mieć już dziecko, to oznaczałoby, że musiałaby urodzić je jeszcze przed maturą (a to zazwyczaj ze dwie ciąże na liceum/technikum), albo zaraz po (kilka ciąż, też raczej zdecydowana mniejszość).
Przeciętna dwudziestolatka to zwykle jakiś jeden związek ma za sobą, chyba że opowiada o dużej ilości chłopaków - z czego większość to jakieś znajomości na zasadzie "byliśmy w kinie, raz się całowaliśmy".  Przy czym szkolne sympatie też traktuje się inaczej, bo inne są problemy licealistki/studentki pierwszych lat, od doświadczeń osoby pracującej i wychowującej dzieci. A nawet jeżeli szalała, to w większości przypadków sięga po antykoncepcję. Więc naprawdę nie wiem, gdzie poznajesz tyle 20letnich matek. Chyba że w jakichś specyficznych aplikacjach randkowych, ale to bardzo niereprezentatywne. Takie kobiety, o których piszesz, to raczej grupa 30+, ale też nie większość.


Temat mężczyzn/chłopaków wchodzących w relacje z matkami też jest ciekawy, chociaż niekoniecznie istotny z punktu widzenia autorki wątku. Myślę, że nie różnicując tutaj na płeć, doradzałabym to samo - to znaczy ostrożność i rozmowę, brak pośpiechu z podejmowaniem ważnych życiowych decyzji i otwarte komunikowanie się co do własnych obaw, obserwowanie podejścia partnerki. Myślę, że chłopakowi doradzałabym b. podobnie - i w podobnym tonie pisała o możliwych problemach.

69

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:
klipozor napisał/a:
Elena_Lenu napisał/a:

20-latka ma zwykle niewielkie doświadczenie związkowe, ma prawo nie wiedzieć jeszcze czego chce od życia i partnera i w ten sytuacji lepiej jest nie przeskakiwać na siłę kolejnych etapów.

Czyżby? To chyba żyjemy w dwóch różnych Polskach smile
Współczesna 20-latka ma zwykle już jakieś dziecko spłodzone przez jakiegoś niedorozwoja, który poruchał i kopnął ją w dupę zostawiając na lodzie. Kolejny facet w jej życiu ma pełnić rolę opiekuna do dziecka oraz sponsora dla całej wesołej gromadki. Dopóki się wywiązuje bez protestu, to wszystko gra i buczy. Pozornie. Bo kiedy tylko zacznie się stawiać lub z przyczyn od niego niezależnych utraci zdolność do bycia dojną krową, to w jednej chwili zostaje przeznaczony do odpalenia, a młoda mamusia na biegu szuka następnego frajera, przy którym będzie mogła wieść wygodne i bezwysiłkowe życie. Tak działa biologia i tak działa wszechświat od początków istnienia ludzkości, a przykładów tylko z mojego własnego życia mógłbym przytoczyć co najmniej trzy kolejne strony w tym wątku. Jednak zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja ojców dzieci z poprzednich związków, które zawsze będą solą w oku nowej partnerki, a ona sama może będzie ledwie tolerować obecność obcego dziecka w jej życiu (nawet jeśli na stałe mieszka ono przy matce) a może nie będzie, bo z tym bardzo różnie bywa, najczęściej jednak byłoby najlepiej, gdyby nie musiała się nim zajmować ani spędzać z nim w ogóle czasu, bo nie po to związała się z facetem, żeby teraz niańczyć jego bachora.


Też mam wrażenie, że żyjemy w dwóch zupełnie różnych Polskach.
Jeżeli 20-latka miałaby mieć już dziecko, to oznaczałoby, że musiałaby urodzić je jeszcze przed maturą (a to zazwyczaj ze dwie ciąże na liceum/technikum), albo zaraz po (kilka ciąż, też raczej zdecydowana mniejszość).
Przeciętna dwudziestolatka to zwykle jakiś jeden związek ma za sobą, chyba że opowiada o dużej ilości chłopaków - z czego większość to jakieś znajomości na zasadzie "byliśmy w kinie, raz się całowaliśmy".  Przy czym szkolne sympatie też traktuje się inaczej, bo inne są problemy licealistki/studentki pierwszych lat, od doświadczeń osoby pracującej i wychowującej dzieci. A nawet jeżeli szalała, to w większości przypadków sięga po antykoncepcję. Więc naprawdę nie wiem, gdzie poznajesz tyle 20letnich matek. Chyba że w jakichś specyficznych aplikacjach randkowych, ale to bardzo niereprezentatywne. Takie kobiety, o których piszesz, to raczej grupa 30+, ale też nie większość.


Temat mężczyzn/chłopaków wchodzących w relacje z matkami też jest ciekawy, chociaż niekoniecznie istotny z punktu widzenia autorki wątku. Myślę, że nie różnicując tutaj na płeć, doradzałabym to samo - to znaczy ostrożność i rozmowę, brak pośpiechu z podejmowaniem ważnych życiowych decyzji i otwarte komunikowanie się co do własnych obaw, obserwowanie podejścia partnerki. Myślę, że chłopakowi doradzałabym b. podobnie - i w podobnym tonie pisała o możliwych problemach.

Ja urodzilam, gdy mialam 23 lata,ale znam kilka dziewczyn, ktore urodzily bedac jeszcze mlodsze mialam kolezanke w klasie co zaliczyla wpadke z kolega z klasy w wieku 17 lat, znalam dziewdzyne,co w wieku 20 lat miala troje dzieci, ale to byla jakas patologia, alkohol byl w rodzinie itp kazde dziecko miala z innym facetem, pierwsze urodzila jak miala 16 lat, drugie 17 i trzecie 20 teraz po latach te dzieciaki sa pewnie prawie dorosle-dlatego to nie jest wcale taki rzadko widok w tych czasach nawet jak corke odprowadzam do szkoly to widze jedna dziewczyna ma 6 dzieci, pozniej sie dowiedzialam, ze ma tylko 25 lat

70

Odp: starszy partner i jego dziecko

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

71

Odp: starszy partner i jego dziecko
Anewe napisał/a:

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

Dokladnie ja mam na swoim profilu randkowym, ze mam dziecko,wiec kazdy kto do mnie pisze ma tego swiadomosc i jezeli ktos zdecyduje sie na zwiazek ze mna wiedzac,ze mam dziecko to zrobi to z wlasnej nieprzymuszonej woli

72

Odp: starszy partner i jego dziecko
Anewe napisał/a:

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

To interesujące, że te teksty najbardziej rzucają się w oczy i najbardziej uwierają w cztery litery właśnie wygodnickie egoistki, ktorenie zamierzają się z nikim dzielić kasą swojego faceta (często nawet z nim samym). A już największym oburzeniem pieją te, które nie dość uważają za niezbędne do życia zabiegi fryzjersko-kosmetyczne i chirurgii estetycznej, bez której lwia część kobiet spokojnie się obywa (co ciekawe, bez obiektywnej szkody dla urody; bo ileż naturalnie wyglądających kobiet bije na łeb tępe karynisko w typie Julii von Stein?), to jeszcze są świecie przekonane że to psim obowiązkiem faceta jest im to wszystko sfinansować. No istotnie, wtedy dziecko faceta staje się rywalem do kasy, ktora w ich mniemaniu (cytując Broszkę) "im się po prostu należała! lol

73 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-17 17:47:57)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Często przewija się temat dorosłosci, dojrzałości.
Dojrzałośc objawia sie też w tym, że bierzemy odpowiedzialność za nasze dobre samopoczucie i umiemy zakończyć sytuacje która nam nie odpowiada, związek który nam nie służy, zmienić pracę w której sie męczymy, powiedzieć nie.
Dojrzałosć to nie jest branie wszystkiego w życiu jak leci. To też wybranie kursu w życiu i trzymanie się go np chce udanego, bezpiecznego, wygodnego związku. I jak poznaje kogoś kto tylko częściowo spełnia moje wymagania rezygnuje z tego. Albo świadomie zmieniam swoje wymagania względem życia i stwierdzam, że znalazłem ten udany związek w formie której sie nie spodziewałem.
Dojrzałość to ustawienie sobie w życiu priorytetów. Jesli czyims priorytetem jest beztroska, brak zobowiązań to nawet w wieku 60 lat ma do tego prawo. To on poniesie konsekwencje swoich działań. Nie anon z forum, który uważa, że to dziecinne i głupie.

A mówienie do dorosłej osoby per "dzieciak", odwoływanie się do dojrzałości to technika odwracania kota ogonem. Gdy chłopak chce dojrzałej, dorosłej odpowiedzialnej partnerki to nie związuje się z 20 latką gdy sam ma 30 lat. Ja kiedy chce kupic bułki ide do piekarni, a nie wyrzucam pani w warzywniaczku jaka to jest nieprzedsiębiorcza że nie sprzedaje bułek, na które mam akurat ochote. Chłop wiedział ile ma lat i ona ma prawo zachowywać się tak jak chce, bo to ona jest rocznikiem 04 i wie na jakie zachowanie ma ochote a na jakie nie.

wygodnickie egoistki

już cię wyjaśniłam. Nie wiesz co robi anewe  w życiu. Może właśnie leci do domu kultury gdzie jako wolontariusz prowadzi zajęcia dla dzieciaków. Może jest lekarzem i pracuje w hospicjum. Może co miesiąc przelewa kase swojej niezaradnej życiowo siostrze która jest bezrobotna. Egoizm i wygodnictwo nie przejawia sie tylko w tym jak traktuje się dorosłych męzczyzn, którzy mają bardzo dużo siły sprawczej i sami podejmują decyzje z kim, kiedy chcą mieć dzieci, kiedy rozwody.

Powiedz nam N_O ile ty zarabiasz? O jakiej kasie mówimy? Nie wiem czy ci umknęło ale anewe zrobiła kiedyś web scrapping w pythonie postów Jacka. Co sugeruje że pracuje w branży IT. Obawiam się że może zarabiać więcej od ciebie, mimo że jest dużo młodsza, więc twoja obsesja na punkcie kasy i wytykanie jej materializmu jest dośc śmieszne. Ciekawe jest też, że znasz wszystkie pato celebrytki, śledzisz ich wypowiedzi, ale nie widzisz, że słownistwo, sposób rozmowy anewe daleko wykracza poza zdolności takich osób. Nie zakładasz że ona może być senior python deweloperem, który pracuje sobie zdalnie z domu i czasem z nudów sobie popisze, tylko dla ciebie każda kobieta ktora ma jakiekolwiek oczekiwania, albo oczekuje czystej karty= zła, niedobra, pazerna na kase baba i karynisko. To wiele mówi o tobie. Normalny facet, bez traum, bez zgorzkniałości nie reaguje tak wielkim buntem na to że młode kobiety mają wymagania. Wręcz przeciwnie, ogarnięci goście kumają, że chca fajną laske na poziomie = muszą wejśc na pełne obroty. Ty jesteś jednym z tych którzy chcą zjeśc ciastko: być w fajnym, dobrym, wygodnym związku, ale i miec ciastko: nic z siebie nie dawać, nie zmieiać siebie, reprezentowac sobą absolutne minimum.

74

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

To interesujące, że te teksty najbardziej rzucają się w oczy i najbardziej uwierają w cztery litery właśnie wygodnickie egoistki, ktorenie zamierzają się z nikim dzielić kasą swojego faceta (często nawet z nim samym). A już największym oburzeniem pieją te, które nie dość uważają za niezbędne do życia zabiegi fryzjersko-kosmetyczne i chirurgii estetycznej, bez której lwia część kobiet spokojnie się obywa (co ciekawe, bez obiektywnej szkody dla urody; bo ileż naturalnie wyglądających kobiet bije na łeb tępe karynisko w typie Julii von Stein?), to jeszcze są świecie przekonane że to psim obowiązkiem faceta jest im to wszystko sfinansować. No istotnie, wtedy dziecko faceta staje się rywalem do kasy, ktora w ich mniemaniu (cytując Broszkę) "im się po prostu należała! lol

Nikt normalny dorosly nie rywalizuje z dzieckiem partnera. Moj ex ma syna z poprzedniego zwiazku i traktowalam go z corka jednakowo, moj ex tak samo postepowal.  Uwazam, ze powiadomienie o dziecku powinno sie przekazywac na samym poczatku, po to wlasnie, by druga osoba miala wybor co dalej robi ze znajomoscia. Ja od poczatku powiedzialam ex,ze mam dziecko,on tak samo powiedzial o dziecku od razu ,wiec oboje decydujac sie wtedy na zwiazek wiedzielismy z czym to sie wiaze. Nie bylo rywalizacji z dziecmi,zawsze mielismy czas dla dzieci i czas we dwoje, nie bylo wyroznien, kary i nagrody dostawaly od nas oboje dzieciaki jednakowo. Moj ex kupowal rozne rzeczy zarowno swojemu dziecku jak i mojemu, ja tak samo jak zabieralam dzieciaki np latem na wesole miasteczko to dalam kazdemu po rowno troche kasy i sobie mogli po rowno korzystac z atrakcji.,tak samo dostali wszystko po rowno w innych sutuacjach-oboje mieli wyprawiane urodziny itp... mnie nie przeszkadzal by partner z dzieckiem,przeszkadzalo by mi natomiast klamstwo, gdyby to zatail. A kasy of faceta i sponsoringu nie potrzebuje-moj ex jezeli cos mi dal to z wlasnej nieprzymuszonej woli, ogolnie placilam za siebie i corke z zasilkow,ale tak czesto dostawalam dosc kasy od ex, ale nie oczekiwalam, ze on ma mnie sponsorowac w miejsce dziecka. NIE-czesto sam z siebie z zaskoczenia dawal mi kase albo cos kupowal... w sumie to nawet wolala bym faceta z dzieckiem,bo to jednak tez swiadczy o odpowiedzialnosci-NIE kazdy bierze na siebie ciezar wychowania, w wiekszosci robia to kobiety, predzej bym rozwodnika,ktory porzucil swoje dzieci dla lajtowego zycia kopnela bym w d***bo bym sie bala,ze spotka mnie ten sam los,co jego ex,ze zrobi mi dzieciaka, kopnie w d*** bedzie korzystal z zycia a ja bede zapierdzielac przy kolejnym dziecku. Dlatego ja bym mogla byc jak najbardziej w zwiazku z facetem  ktory sam wychowuje dziecko/dzieci ,bo akurat co do dzieci to nie robie rozroznien na biologiczne i niebiologiczne

75 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-17 18:29:00)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Ależ tu nie chodzi o jej wymagania.
Może mieć jakieś chcę.
Natomiast trochę naiwne jest przekonanie 20 latek, że życie z 30, 40 latkiem będzie takie jak z rówieśnikiem.
Nie miała pełnej informacji bo nie pytała.
Poruszyła temat zwiazków,  dostała informację.
I pewnie nie wczoraj, tylko jakiś czas temu.
Teraz On chce ją zapoznać z dzieckiem,  i tu ona może się nie zgodzić na tym etapie,  ma prawo, nawet jak zechce z nim być.
Natomiast zdecydujcie się: jest dorosłą, samodzielna, czy uwiedziona?
Bo oszukana moim zdaniem nie jest.
Jedyną rzeczą, którą trzeba bezwzględnie przekazać przed 1 spotkaniem jest informacja o tym, jaki jest stan cywilny. Czyli czy się jest wolną osobą czy nie .
Reszty dowiadujemy się zwykle na następnych spotkaniach.
Więc jak się dowiedziała o dziecku, ma prawo powiedzieć nie chcę dzieci partnera.
Jednak robienie z tego nadzwyczajnej okoliczności i poczucie bycia oszukaną jest na wyrost.

76 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-17 18:44:21)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Ela210 napisał/a:

Ależ tu nie chodzi o jej wymagania.
Może mieć jakieś chcę.
Natomiast trochę naiwne jest przekonanie 20 latek, że życie z 30, 40 latkiem będzie takie jak z rówieśnikiem.
Nie miała pełnej informacji bo nie pytała.
Poruszyła temat zwiazków,  dostała informację.
I pewnie nie wczoraj, tylko jakiś czas temu.
Teraz On chce ją zapoznać z dzieckiem,  i tu ona może się nie zgodzić na tym etapie,  ma prawo, nawet jak zechce z nim być.
Natomiast zdecydujcie się: jest dorosłą, samodzielna, czy uwiedziona?
Bo oszukana moim zdaniem nie jest.
Jedyną rzeczą, którą trzeba bezwzględnie przekazać przed 1 spotkaniem jest informacja o tym, jaki jest stan cywilny. Czyli czy się jest wolną osobą czy nie .
Reszty dowiadujemy się zwykle na następnych spotkaniach.
Więc jak się dowiedziała o dziecku, ma prawo powiedzieć nie chcę dzieci partnera.
Jednak robienie z tego nadzwyczajnej okoliczności i poczucie bycia oszukaną jest na wyrost.

A moim zdaniem zostala oszukana i pisze to jako osoba majaca dziecko. I osoby bezdzietne, ktore nie chca wychowywac obcych dzieci nie sa ani egoistyczne, ani wygodnickie to ich swiete prawo do tego. I tak moim zdaniem postepuja lepiej niz konkubenci,co sie znecaja nad dziecmi partnerki albo jakies tepe latawice, ktore z dziecmi rywalizuja,bo widza wielki problem w tym,ze ojciec spedza urodziny z wlasnym dzieckiem niz zabiera je na randke-to juz lepiej na starcie odejsc,niz byc w zwiazku i traktowac  dzieci partnera jak kare

77 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-17 18:55:11)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Ela210 napisał/a:

Bo oszukana moim zdaniem nie jest.

Nie uwazam że jest coś takiego jak obietywne oszukanie. Może poza salą sądową.
Ty wiesz, że normalne jest, że ktoś może nie mówić o dziecku na pierwszym spotkaniu, ale je mieć bo masz za sobą więcje życia niż ona. Ona pewnie nie wiedziała, bo ma 20 lat. Pytanie czy to on powinien potraktowac ją jak 20 latke i założyć że sie nie domyśla, czy potraktowac jak rówieśniczke i założyć że sie domyśla, ale nie pyta bo ją to nie obchodzi, albo juz wie.
I ogólnie, czy osoba starsza ma się dostosować do młodszej, żeby uniknąć takich nieporozumień, czy młodsza do starszej i nagle z wieku mentalnego 20 lat przeskoczyć na 30.
Ona może się czuć oszukana, bo zaszły okoliczności których nie przewidziała i zakochując sie nie chciała faceta z dzieckiem, a o nim myślała że jest bez niego.
On może się czuć fair wobec niej, bo powinna się domyślić, tak jak ty się domyślasz, że dziecko może się pojawić po czasie. 
Wszystko rozbija się o szczegóły. Czy on faktycznie nie ma kontaktu z dzieckiem, dlatego o nim nie mówił. Czy celowo wprowadzał ją w błąd i nigdy w rozmowie nie pojawiło się "ide z dzieckiem do parku", mimo że to robił, bo chciał ją utrzymać w niewiedzy. Czy mówi, że zakładał ze się domyśli bo tak zakładał, czy zakładał że sie nie domyśli i celowo przemilczał.

Tylko ona może ocenić czy on ją oszukał czy nie. My nie mamy całej widzy którą ona ma. Nie wiemy czego ona oczkuje od partnera i związku, nie wiemy na jaką forme komunikacji w związku oni się decydują. Czy "domyśl się" jej odpowiada, czy woli partnera który zawsze kladzie kawe na ławe z dużym zapasem. Więc chodzi też o jej wymagania. Jak ona chce być traktowana: ma robić przyśpieszony kurs dorastania i nagle być mentalnie 30 latką, czy ma wymaganie, żeby w związku być traktowana jak 20 latka, która nie musi się domyślać i rozumieć jak wygląda życie. Czy chce związku gdzie różnica wieku jest na korzyść partnera: on oczekuje dorosłości od niej, czy różnica jest na jej korzyść: on akceptuje jej mniejszą dojrzałość i odpowiedzialność.
A nawet jak nie zrobił tego umyślnie, tylko nie mówił o tym bo nawet nie myslał ze to ważne(co moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobne, ale to tylko moje zdanie), to i tak ona ma pelne prawo żeby czuć się z tym źle i mieć wobec partnera oczekiwanie, że uszanuje że ona ma 20 lat, jest mniej doświadczona i podkreśli w jakiej są sytuacji, żeby oszczędzić jej rozczarowań, gdyby dla niej nie było jasne.

78

Odp: starszy partner i jego dziecko

A moim zdaniem poszło o jakąś pierdołę z rodzaju
- Tomek, pójdziemy w sobotę na balet?
- Asia, mówiłem ci przecież, że w sobotę zabieram młodego, żeby spędzić z nim trochę czasu, ale możesz dołączyć jeśli chcesz...
- Nie chcę.
- Ale o co ci chodzi?
- O nic.
- Jesteś zła?
- Nie jestem.
- No to co jest?
- Nic.

I wielka afera z dupy wzięta, bo królewna nie dostała tego czego chciała i poczuła się tym faktem tak dotknięta, że rozważa rozstanie.

79

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:

Nikt normalny dorosly nie rywalizuje z dzieckiem partnera. Moj ex ma syna z poprzedniego zwiazku i traktowalam go z corka jednakowo, moj ex tak samo postepowal.  Uwazam, ze powiadomienie o dziecku powinno sie przekazywac na samym poczatku, po to wlasnie, by druga osoba miala wybor co dalej robi ze znajomoscia. Ja od poczatku powiedzialam ex,ze mam dziecko,on tak samo powiedzial o dziecku od razu ,wiec oboje decydujac sie wtedy na zwiazek wiedzielismy z czym to sie wiaze. Nie bylo rywalizacji z dziecmi,zawsze mielismy czas dla dzieci i czas we dwoje, nie bylo wyroznien, kary i nagrody dostawaly od nas oboje dzieciaki jednakowo. Moj ex kupowal rozne rzeczy zarowno swojemu dziecku jak i mojemu, ja tak samo jak zabieralam dzieciaki np latem na wesole miasteczko to dalam kazdemu po rowno troche kasy i sobie mogli po rowno korzystac z atrakcji.,tak samo dostali wszystko po rowno w innych sutuacjach-oboje mieli wyprawiane urodziny itp... mnie nie przeszkadzal by partner z dzieckiem,przeszkadzalo by mi natomiast klamstwo, gdyby to zatail. A kasy of faceta i sponsoringu nie potrzebuje-moj ex jezeli cos mi dal to z wlasnej nieprzymuszonej woli, ogolnie placilam za siebie i corke z zasilkow,ale tak czesto dostawalam dosc kasy od ex, ale nie oczekiwalam, ze on ma mnie sponsorowac w miejsce dziecka. NIE-czesto sam z siebie z zaskoczenia dawal mi kase albo cos kupowal... w sumie to nawet wolala bym faceta z dzieckiem,bo to jednak tez swiadczy o odpowiedzialnosci-NIE kazdy bierze na siebie ciezar wychowania, w wiekszosci robia to kobiety, predzej bym rozwodnika,ktory porzucil swoje dzieci dla lajtowego zycia kopnela bym w d***bo bym sie bala,ze spotka mnie ten sam los,co jego ex,ze zrobi mi dzieciaka, kopnie w d*** bedzie korzystal z zycia a ja bede zapierdzielac przy kolejnym dziecku. Dlatego ja bym mogla byc jak najbardziej w zwiazku z facetem  ktory sam wychowuje dziecko/dzieci ,bo akurat co do dzieci to nie robie rozroznien na biologiczne i niebiologiczne


Prezentujesz tu normalne, zdroworozsądkowe podejście, tylko zauważ jedną rzecz, która jest zdecydowanie różna w sytuacji autorki. W waszej sytuacji obydwoje byliście na podobnym etapie życia - każde z dzieckiem, mieliście chyba pod tym względem dość zbliżone oczekiwania i potrzeby. Kiedy organizujesz przyjęcie dla córki, albo wyjście do ZOO, to nawet fajniej w czwórkę, z facetem i jego synem. Ale bezdzietna dwudziestolatka zamiast żyć odrabianiem prac domowych i kinderbalami wolałaby może wyskoczyć na imprezę, koncert pojechać na wczasy we dwoje czy zaplanować romantyczną kolację. A za kilka lat może myśleć o ślubie i swoim dziecku. Być może w tym konkretnym przypadku da się pogodzić różne potrzeby, ale może być tak, że one będą bardzo odległe.

80

Odp: starszy partner i jego dziecko
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Często przewija się temat dorosłosci, dojrzałości.
Dojrzałośc objawia sie też w tym, że bierzemy odpowiedzialność za nasze dobre samopoczucie i umiemy zakończyć sytuacje która nam nie odpowiada, związek który nam nie służy, zmienić pracę w której sie męczymy, powiedzieć nie.
Dojrzałosć to nie jest branie wszystkiego w życiu jak leci. To też wybranie kursu w życiu i trzymanie się go np chce udanego, bezpiecznego, wygodnego związku. I jak poznaje kogoś kto tylko częściowo spełnia moje wymagania rezygnuje z tego. Albo świadomie zmieniam swoje wymagania względem życia i stwierdzam, że znalazłem ten udany związek w formie której sie nie spodziewałem.
Dojrzałość to ustawienie sobie w życiu priorytetów. Jesli czyims priorytetem jest beztroska, brak zobowiązań to nawet w wieku 60 lat ma do tego prawo. To on poniesie konsekwencje swoich działań. Nie anon z forum, który uważa, że to dziecinne i głupie.

Podpisuję się pod tym w 100%. Bardzo mądry wpis.

81

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Często przewija się temat dorosłosci, dojrzałości.
Dojrzałośc objawia sie też w tym, że bierzemy odpowiedzialność za nasze dobre samopoczucie i umiemy zakończyć sytuacje która nam nie odpowiada, związek który nam nie służy, zmienić pracę w której sie męczymy, powiedzieć nie.
Dojrzałosć to nie jest branie wszystkiego w życiu jak leci. To też wybranie kursu w życiu i trzymanie się go np chce udanego, bezpiecznego, wygodnego związku. I jak poznaje kogoś kto tylko częściowo spełnia moje wymagania rezygnuje z tego. Albo świadomie zmieniam swoje wymagania względem życia i stwierdzam, że znalazłem ten udany związek w formie której sie nie spodziewałem.
Dojrzałość to ustawienie sobie w życiu priorytetów. Jesli czyims priorytetem jest beztroska, brak zobowiązań to nawet w wieku 60 lat ma do tego prawo. To on poniesie konsekwencje swoich działań. Nie anon z forum, który uważa, że to dziecinne i głupie.

Podpisuję się pod tym w 100%. Bardzo mądry wpis.

Ja tez sie odpisuje pod tym rekami i nogami

82

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Nikt normalny dorosly nie rywalizuje z dzieckiem partnera. Moj ex ma syna z poprzedniego zwiazku i traktowalam go z corka jednakowo, moj ex tak samo postepowal.  Uwazam, ze powiadomienie o dziecku powinno sie przekazywac na samym poczatku, po to wlasnie, by druga osoba miala wybor co dalej robi ze znajomoscia. Ja od poczatku powiedzialam ex,ze mam dziecko,on tak samo powiedzial o dziecku od razu ,wiec oboje decydujac sie wtedy na zwiazek wiedzielismy z czym to sie wiaze. Nie bylo rywalizacji z dziecmi,zawsze mielismy czas dla dzieci i czas we dwoje, nie bylo wyroznien, kary i nagrody dostawaly od nas oboje dzieciaki jednakowo. Moj ex kupowal rozne rzeczy zarowno swojemu dziecku jak i mojemu, ja tak samo jak zabieralam dzieciaki np latem na wesole miasteczko to dalam kazdemu po rowno troche kasy i sobie mogli po rowno korzystac z atrakcji.,tak samo dostali wszystko po rowno w innych sutuacjach-oboje mieli wyprawiane urodziny itp... mnie nie przeszkadzal by partner z dzieckiem,przeszkadzalo by mi natomiast klamstwo, gdyby to zatail. A kasy of faceta i sponsoringu nie potrzebuje-moj ex jezeli cos mi dal to z wlasnej nieprzymuszonej woli, ogolnie placilam za siebie i corke z zasilkow,ale tak czesto dostawalam dosc kasy od ex, ale nie oczekiwalam, ze on ma mnie sponsorowac w miejsce dziecka. NIE-czesto sam z siebie z zaskoczenia dawal mi kase albo cos kupowal... w sumie to nawet wolala bym faceta z dzieckiem,bo to jednak tez swiadczy o odpowiedzialnosci-NIE kazdy bierze na siebie ciezar wychowania, w wiekszosci robia to kobiety, predzej bym rozwodnika,ktory porzucil swoje dzieci dla lajtowego zycia kopnela bym w d***bo bym sie bala,ze spotka mnie ten sam los,co jego ex,ze zrobi mi dzieciaka, kopnie w d*** bedzie korzystal z zycia a ja bede zapierdzielac przy kolejnym dziecku. Dlatego ja bym mogla byc jak najbardziej w zwiazku z facetem  ktory sam wychowuje dziecko/dzieci ,bo akurat co do dzieci to nie robie rozroznien na biologiczne i niebiologiczne


Prezentujesz tu normalne, zdroworozsądkowe podejście, tylko zauważ jedną rzecz, która jest zdecydowanie różna w sytuacji autorki. W waszej sytuacji obydwoje byliście na podobnym etapie życia - każde z dzieckiem, mieliście chyba pod tym względem dość zbliżone oczekiwania i potrzeby. Kiedy organizujesz przyjęcie dla córki, albo wyjście do ZOO, to nawet fajniej w czwórkę, z facetem i jego synem. Ale bezdzietna dwudziestolatka zamiast żyć odrabianiem prac domowych i kinderbalami wolałaby może wyskoczyć na imprezę, koncert pojechać na wczasy we dwoje czy zaplanować romantyczną kolację. A za kilka lat może myśleć o ślubie i swoim dziecku. Być może w tym konkretnym przypadku da się pogodzić różne potrzeby, ale może być tak, że one będą bardzo odległe.

Rozumiem to dlatego tez napisalam, ze osoby bezdzietne maja pelne prawo nie chciec zajmowac sie cudzymi dziecmi, a wiec nie musza byc w zwiazku z osobami, ktore dzieci maja

83 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-18 06:13:42)

Odp: starszy partner i jego dziecko
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Często przewija się temat dorosłosci, dojrzałości.
Dojrzałośc objawia sie też w tym, że bierzemy odpowiedzialność za nasze dobre samopoczucie i umiemy zakończyć sytuacje która nam nie odpowiada, związek który nam nie służy, zmienić pracę w której sie męczymy, powiedzieć nie.
Dojrzałosć to nie jest branie wszystkiego w życiu jak leci. To też wybranie kursu w życiu i trzymanie się go np chce udanego, bezpiecznego, wygodnego związku. I jak poznaje kogoś kto tylko częściowo spełnia moje wymagania rezygnuje z tego. Albo świadomie zmieniam swoje wymagania względem życia i stwierdzam, że znalazłem ten udany związek w formie której sie nie spodziewałem.
Dojrzałość to ustawienie sobie w życiu priorytetów. Jesli czyims priorytetem jest beztroska, brak zobowiązań to nawet w wieku 60 lat ma do tego prawo. To on poniesie konsekwencje swoich działań. Nie anon z forum, który uważa, że to dziecinne i głupie.

A mówienie do dorosłej osoby per "dzieciak", odwoływanie się do dojrzałości to technika odwracania kota ogonem. Gdy chłopak chce dojrzałej, dorosłej odpowiedzialnej partnerki to nie związuje się z 20 latką gdy sam ma 30 lat. Ja kiedy chce kupic bułki ide do piekarni, a nie wyrzucam pani w warzywniaczku jaka to jest nieprzedsiębiorcza że nie sprzedaje bułek, na które mam akurat ochote. Chłop wiedział ile ma lat i ona ma prawo zachowywać się tak jak chce, bo to ona jest rocznikiem 04 i wie na jakie zachowanie ma ochote a na jakie nie.

wygodnickie egoistki

już cię wyjaśniłam. Nie wiesz co robi anewe  w życiu. Może właśnie leci do domu kultury gdzie jako wolontariusz prowadzi zajęcia dla dzieciaków. Może jest lekarzem i pracuje w hospicjum. Może co miesiąc przelewa kase swojej niezaradnej życiowo siostrze która jest bezrobotna. Egoizm i wygodnictwo nie przejawia sie tylko w tym jak traktuje się dorosłych męzczyzn, którzy mają bardzo dużo siły sprawczej i sami podejmują decyzje z kim, kiedy chcą mieć dzieci, kiedy rozwody.

Powiedz nam N_O ile ty zarabiasz? O jakiej kasie mówimy? Nie wiem czy ci umknęło ale anewe zrobiła kiedyś web scrapping w pythonie postów Jacka. Co sugeruje że pracuje w branży IT. Obawiam się że może zarabiać więcej od ciebie, mimo że jest dużo młodsza, więc twoja obsesja na punkcie kasy i wytykanie jej materializmu jest dośc śmieszne. Ciekawe jest też, że znasz wszystkie pato celebrytki, śledzisz ich wypowiedzi, ale nie widzisz, że słownistwo, sposób rozmowy anewe daleko wykracza poza zdolności takich osób. Nie zakładasz że ona może być senior python deweloperem, który pracuje sobie zdalnie z domu i czasem z nudów sobie popisze, tylko dla ciebie każda kobieta ktora ma jakiekolwiek oczekiwania, albo oczekuje czystej karty= zła, niedobra, pazerna na kase baba i karynisko. To wiele mówi o tobie. Normalny facet, bez traum, bez zgorzkniałości nie reaguje tak wielkim buntem na to że młode kobiety mają wymagania. Wręcz przeciwnie, ogarnięci goście kumają, że chca fajną laske na poziomie = muszą wejśc na pełne obroty. Ty jesteś jednym z tych którzy chcą zjeśc ciastko: być w fajnym, dobrym, wygodnym związku, ale i miec ciastko: nic z siebie nie dawać, nie zmieiać siebie, reprezentowac sobą absolutne minimum.

Po pierwsze Smutna, to wuj cię obchodzi ile zarabiam. Kolejny tekst osoby zarabiającej z nieokreślonych powodów więcej, która myśli że już stoi ponad światem i jest lepsza od innych. I to spuszczanie się nad IT, jakby innych ważnych zawodów nie było i jakby cały świat się koło IT kręcił. Są równie ważne i być może ważniejsze specjalizacje, co niestety dopiero ukaże się w pełnym świetle kiedy ta pierdolona bańka IT walnie i wynagrodzenia w niej wrócą na ziemię. Tak samo to nie powód, by osoby wykształcone i z doświadczeniem, które nie mają za grosz talentu ani zamilowania do IT uważać za bezwartościowe, bo absolutnie bezwartościowe nie są.

Anewe czymś ci machnęła z tej dziedziny i od razu bezwarunkowy zachwyt i to mimo zauważalnego dla pewnie niejednej osoby faktu: że osoba naprawdę mająca coś W głowie nie zachowuje się tak jakby najważniejsze dla niej było to co ma NA głowie (to nawiązanie do jednej z dyskusji z nią). Tak samo ani kasa ani pseudofilozoficzne, wodolejne wywody nie usprawiedliwiają egoistycznego podejścia, a odwracanie kota ogonem nie stworzy z twojego wywodu prawdy. I jaką rozbudowaną otoczką nie obdarzyłabyś egoizmu i egocentryzmu płynącego niemal z każdego z twoich postów, to ten egoizm nie stanie się synonimem ani rozsądku ani uczciwości ani innej pozytywnej cechy.

Wracając do tematu: nie tylko ja zauważyłem że 20latka to prawie dziecko i nie tylko ja zwracałem uwagę na luki w jej wyborze partnera oraz dalej niewyjaśnione kryteria tego wyboru (jak np.to że 20latce przeszkadza 29letni facet z dzieckiem, ale gdy nie wiedziałam o dziecku, to jakoś wszystko grało). Ma prawo nie być zbyt dojrzała, więc słusznym wnioskiem może być że i związkowo 0powinna wejść na obszary bardziej do niej zbliżone w tym względzie. Ale, do ciężkiej cholery, nie traktujmy pretekstu jako  pełnoprawnego usprawiedliwienia decyzji, bo padające tu propozycje i opinie coraz bardziej uzasadniają słuszności decyzji faceta w kwestii przesunięcia informacji o dziecku na okres relacji, w którym już będą lepiej się wzajemnie znać!

84 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-18 09:56:16)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Zawsze są KONSEKWENCJE wyboru 30 latka przez 20 łatkę.
Wiele dziewcząt w tym wieku siedzi w książkach, ona ma kolejnego partnera.
A partner jest starszy i ma swoje życie.
Bo nie spał 10 lat w Szklanej Górze., tylko żył
Myślę że przy pierwszej rozmowie na temat dowiedziała się o dziecku.
Był też z kręgu wspólnych znajomych, ciężko mi uwierzyć, że intwresujac się nim nie zapytała nikogo, czy jest wolny.
Pewnie usłyszała o paroletnim związku,  naturalnym pytaniem jest  czy są dzieci..
Ale może go nie zadała.
Tak szczerze, autorko, na którym spotkaniu poruszyliście temat związków, i czy przed seksem?
Stado mamusiek użalających się nad biedną dziewczyną do wykorzystania chyba mało zna życie.
Koją córka ma tyle lat i jest naiwnym dzieckiem.
Jak większość jej koleżanek.
Ale są też takie wśród nich,  które są w związkach od 15 roku życia i właśnie koło 20 pojawią się 30 letni partner z własnym mieszkaniem. Jego życie jest zwykle na rozpędzie, a nie z odcinaniem kuponów, jak u 45 latka.wiec dla przyzwyczajonej do chlopaka z kwiatami na wycieraczce dziewczyny moE być to szok, że będzie się z kimś lub czymś musiała dzielić jego czasem
Są też małe dzieci często.
Być może paradoksalnie uznanie swojej niedojrzałości do tego jest dojrzałością .

85 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-01-18 10:10:44)

Odp: starszy partner i jego dziecko

Ogólnie to kobiety w dzisiejszych czasach mają strasznie ciężko. Zwłaszcza te chcące robić karierę, bo odpadają im dobrze płatne zawody typu różni budowlańcy i wykończeniowcy, spawacze, elektrycy itd Gdzie nie trzeba robić studiów, a kasa gdy jest się dobrym jest jest duża.
Muszą zrobić jakieś konkretne studia i to już po ukończeniu maja 25-26 lat. Potem trzeba dalej się uczyć, doszkalać i walczyć o dobrze płatną pracę. Bardzo często, gdy mają wypracowaną pozycję zawodową jest bardzo mało czasu na założenie rodziny. Grozi staropanieństwo, albo problemy z poczęciem i urodzeniem dzieci.
Droga przez znalezienie w miarę szybko faceta, też lekka nie jest. Faceci są wychowywani w większości na ciapy. Trzeba szukać jakiegoś ogarniętego, starszego. A tu znowu są takie sytuacje jak ma Autorka.

86

Odp: starszy partner i jego dziecko
Legat napisał/a:

Ogólnie to kobiety w dzisiejszych czasach mają strasznie ciężko. Zwłaszcza te chcące robić karierę, bo odpadają im dobrze płatne zawody typu różni budowlańcy i wykończeniowcy, spawacze, elektrycy itd Gdzie nie trzeba robić studiów, a kasa gdy jest się dobrym jest jest duża.
Muszą zrobić jakieś konkretne studia i to już po ukończeniu maja 25-26 lat. Potem trzeba dalej się uczyć, doszkalać i walczyć o dobrze płatną pracę. Bardzo często, gdy mają wypracowaną pozycję zawodową jest bardzo mało czasu na założenie rodziny. Grozi staropanieństwo, albo problemy z poczęciem i urodzeniem dzieci.
Droga przez znalezienie w miarę szybko faceta, też lekka nie jest. Faceci są wychowywani w większości na ciapy. Trzeba szukać jakiegoś ogarniętego, starszego. A tu znowu są takie sytuacje jak ma Autorka.

Kto ma ciezkie zycie ten niestety ma, ja poki co nie narzekam. A ja akurat wiem jak pogodzic prace,rodzine i inne rzeczy w ciagu 24 godzinnego dnia. Nawet w innym temacie napisalam jak by wygladal moj plan dnia,gdy juz bede prowadzic dzialalnosc I bede miec nowego partnera, serio da sie pogodzic prace/kariere I rodzine, jedno nie wyklucza drugiego

87

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

To interesujące, że te teksty najbardziej rzucają się w oczy i najbardziej uwierają w cztery litery właśnie wygodnickie egoistki, ktorenie zamierzają się z nikim dzielić kasą swojego faceta (często nawet z nim samym). A już największym oburzeniem pieją te, które nie dość uważają za niezbędne do życia zabiegi fryzjersko-kosmetyczne i chirurgii estetycznej, bez której lwia część kobiet spokojnie się obywa (co ciekawe, bez obiektywnej szkody dla urody; bo ileż naturalnie wyglądających kobiet bije na łeb tępe karynisko w typie Julii von Stein?), to jeszcze są świecie przekonane że to psim obowiązkiem faceta jest im to wszystko sfinansować. No istotnie, wtedy dziecko faceta staje się rywalem do kasy, ktora w ich mniemaniu (cytując Broszkę) "im się po prostu należała! lol

Troche ostro, ale sens w tym jest.

Jesli matka samotnie wychowuje dziecko, to oczekuje, ze partner je zaakceptuje, ba - musi nawet z tym dzieckiem zamieszkac (mam corke 8 lat, z partnerem mieszkamy od niedawna razem, oboje przepadaja za soba). To dopierow wyzwanie!

Moj parter ma troje dzieci, dwoje doroslych, mamy dobry kontakt i mlody -14 letni (mieszka z matka), odwiedzil nas sam i chetnie czekamy na nastepne wizyty.

88

Odp: starszy partner i jego dziecko
klipozor napisał/a:

A moim zdaniem poszło o jakąś pierdołę z rodzaju
- Tomek, pójdziemy w sobotę na balet?
- Asia, mówiłem ci przecież, że w sobotę zabieram młodego, żeby spędzić z nim trochę czasu, ale możesz dołączyć jeśli chcesz...
- Nie chcę.
- Ale o co ci chodzi?
- O nic.
- Jesteś zła?
- Nie jestem.
- No to co jest?
- Nic.

I wielka afera z dupy wzięta, bo królewna nie dostała tego czego chciała i poczuła się tym faktem tak dotknięta, że rozważa rozstanie.


haha dobre
no tak to niekiedy z kobietami bywa big_smile

89

Odp: starszy partner i jego dziecko
Gosiawie napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

To interesujące, że teksty w stylu: 'nie powinna rezygnować ze związku po informacji o dziecku' / 'skoro dziecko jest dla niej przeszkodą, to znaczy, że jest niedojrzała / wygodnicka / rozkapryszona' padają zazwyczaj z ust dzieciatych rozwodników.
Moim zdaniem informacja o dziecku powinna być podana jeszcze przed pierwszą randką/spotkaniem (jeśli mówimy o znajomości z aplikacji randkowej).

To interesujące, że te teksty najbardziej rzucają się w oczy i najbardziej uwierają w cztery litery właśnie wygodnickie egoistki, ktorenie zamierzają się z nikim dzielić kasą swojego faceta (często nawet z nim samym). A już największym oburzeniem pieją te, które nie dość uważają za niezbędne do życia zabiegi fryzjersko-kosmetyczne i chirurgii estetycznej, bez której lwia część kobiet spokojnie się obywa (co ciekawe, bez obiektywnej szkody dla urody; bo ileż naturalnie wyglądających kobiet bije na łeb tępe karynisko w typie Julii von Stein?), to jeszcze są świecie przekonane że to psim obowiązkiem faceta jest im to wszystko sfinansować. No istotnie, wtedy dziecko faceta staje się rywalem do kasy, ktora w ich mniemaniu (cytując Broszkę) "im się po prostu należała! lol

Troche ostro, ale sens w tym jest.

Jesli matka samotnie wychowuje dziecko, to oczekuje, ze partner je zaakceptuje, ba - musi nawet z tym dzieckiem zamieszkac (mam corke 8 lat, z partnerem mieszkamy od niedawna razem, oboje przepadaja za soba). To dopierow wyzwanie!

Moj parter ma troje dzieci, dwoje doroslych, mamy dobry kontakt i mlody -14 letni (mieszka z matka), odwiedzil nas sam i chetnie czekamy na nastepne wizyty.

Ja ogolnie uwazam,ze jezeli para zdecyduje sie byc razem czy maja dzieci,czy nie z poprzednich zwiazkow to normalne jest zamieszkanie razem. Nie wyobrazam sobie bycia razem od kilku lat I mieszkania na dwa domy albo  zeby maz mieszkal gdzie indziej z dziecmi, a jego nowa zona tez gdzie indziej

90

Odp: starszy partner i jego dziecko

Nowe_otwarcie

O ile w innych wątkach, gdzie wymienialiśmy poglądy, miałam wrażenie, że dość trzeźwo patrzysz na życie, tutaj prezentujesz jakąś dziwaczną perspektywę z punktu widzenia faceta osaczonego przez chciwe materialistki, bo wiadomo, że "każda empatyczna, normalna dziewczyna" bez wątpliwości wskoczyłaby w związek z tatusiem.

Zapewne istnieją takie dziewczyny, o których piszesz (młode laski szukające starszego, ustawionego życiowo faceta, by był dla nich finansowym wsparciem), ale to pewien margines i nic nie wskazuje, by autorka się do niego zaliczała. Raczej wydaje się rozsądna. Prawdopodobnie na tym etapie życia o wiele bardziej niż kwestie jakichś alimentów przeżywa aspekty, że tak się wyrażę "emocjonalno-romantyczne" tzn. że z tym partnerem nie będzie w stanie pewnych rzeczy przeżywać razem po raz pierwszy.

Tak jak jedna z dziewczyn napisała wyżej, dojrzałość to również umiejętność zadbania o nasze dobre samopoczucie. Zdrowy związek nie może polegać na tym, że jedna ze stron ma całkowicie zapomnieć o swoich potrzebach, planach i pomysłach na życie, bo inaczej zostanie określona jako egoistka. Dlatego tak ważne jest, by znaleźć kogoś na podobnym etapie życia, kompatybilnego, z kim wzajemnie chcecie się wspierać i rozumiecie swoje potrzeby. Było już kilka takich wątków na forum, gdzie dziewczyny pisały na forum o problemach w takich relacjach - i najczęściej wcale nie rozbijało się to o pieniądze, tylko brak czasu dla partnerki i przestrzeni na wspólne plany, podporządkowanie wszystkiego pod dzieci i byłą partnerkę.  I po latach okazywało się czasem że taka dziewczyna i tak zostawała na lodzie, bo jej partner już "się natatusiował" i wcale nie było mu śpieszno do tego, by zakładać nową rodzinę.

Wiadomo, że tutaj nie musi tak być, ale warto o potencjalnych problemach i obawach rozmawiać, a nie oczekiwać, że młoda dziewczyna powinna się ze wszystkim dostosować i wszystko rozumieć.

91

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:

Raczej wydaje się rozsądna.

To jest takie samo gadanie jak dobre bo polskie. 
Dziewczyna nie wie czy jej dobrze tu czy tam i wydaje się rozsądna. Gdyby to był chłopak, wiele użytkowniczek napisze jaśnie pan nie wie czego chce. Jest niedojrzały po co pcha się w związki? Tylko namiesza tym biednym dziewczynom w głowach.
Ale nie tu kobieta napisze - wydaje się rozsądna. A co czuje ten facet? Gdy go kopnie w tyłek? A kogo to obchodzi. Sam se winien. Dzieciaty też sam se winien. Niech spada na drzewo. Ważne, że nasza Autorka taka wydająca się rozsądna.
Relatywizm poraża, co nie tylko ja zauważam.

92

Odp: starszy partner i jego dziecko
Elena_Lenu napisał/a:

Nowe_otwarcie

O ile w innych wątkach, gdzie wymienialiśmy poglądy, miałam wrażenie, że dość trzeźwo patrzysz na życie, tutaj prezentujesz jakąś dziwaczną perspektywę z punktu widzenia faceta osaczonego przez chciwe materialistki, bo wiadomo, że "każda empatyczna, normalna dziewczyna" bez wątpliwości wskoczyłaby w związek z tatusiem.

Zapewne istnieją takie dziewczyny, o których piszesz (młode laski szukające starszego, ustawionego życiowo faceta, by był dla nich finansowym wsparciem), ale to pewien margines i nic nie wskazuje, by autorka się do niego zaliczała. Raczej wydaje się rozsądna. Prawdopodobnie na tym etapie życia o wiele bardziej niż kwestie jakichś alimentów przeżywa aspekty, że tak się wyrażę "emocjonalno-romantyczne" tzn. że z tym partnerem nie będzie w stanie pewnych rzeczy przeżywać razem po raz pierwszy.

Tak jak jedna z dziewczyn napisała wyżej, dojrzałość to również umiejętność zadbania o nasze dobre samopoczucie. Zdrowy związek nie może polegać na tym, że jedna ze stron ma całkowicie zapomnieć o swoich potrzebach, planach i pomysłach na życie, bo inaczej zostanie określona jako egoistka. Dlatego tak ważne jest, by znaleźć kogoś na podobnym etapie życia, kompatybilnego, z kim wzajemnie chcecie się wspierać i rozumiecie swoje potrzeby. Było już kilka takich wątków na forum, gdzie dziewczyny pisały na forum o problemach w takich relacjach - i najczęściej wcale nie rozbijało się to o pieniądze, tylko brak czasu dla partnerki i przestrzeni na wspólne plany, podporządkowanie wszystkiego pod dzieci i byłą partnerkę.  I po latach okazywało się czasem że taka dziewczyna i tak zostawała na lodzie, bo jej partner już "się natatusiował" i wcale nie było mu śpieszno do tego, by zakładać nową rodzinę.

Wiadomo, że tutaj nie musi tak być, ale warto o potencjalnych problemach i obawach rozmawiać, a nie oczekiwać, że młoda dziewczyna powinna się ze wszystkim dostosować i wszystko rozumieć.

No więc ja właśnie rozumiem że autorka, jako 20ka, może nie być dość dorosla by od niej oczekiwać podejścia naprawdę dorosłej kobiety do tej kwestii. Natomiast dalej nie wyjaśniła pewnej istotnej luki, czyli czemu 29letni facet z dzieckiem to dla niej "zbyt dorosłe" wyzwanie (co jeszcze, zważywszy na powyższe kwestie, da się jeszcze całkiem dobrze kupić), ale jakoś OGÓLNIE 29letni facet już zbyt dorosly dla niej nie jest? I o ile samo tamto dałoby się zrozumieć, to w tym zestawieniu widzę zgrzyt i lekko mi wali hipokryzją.

Ogólnie wkurzył mnie ten festiwal komentarzy demonizujących facetów z dzieckiem, zupełnie jakby byli ułomni czy stanowili wybrakowany towar w innym sensie, gdy w rzeczywistości takue myślenie to czyste pierdolenie. Co więcej, w dużej mierze te "argumenty" są wyssane z palca, bo najczęściej da się to wszystko pogodzić, zwłaszcza gdy stałe miejsce zamieszkania dziecka znajduje się przy matce. Pamiętaj że kobieta wiążącą się z dzieciatym wcale nie ma stawać się matką tego dziecka czy nawet macochą. Dziecko ma matkę, z którą ma więź. Dziecko nie konkuruje z kobietą ojca na tym samym polu, bo każde chce czegoś innego. Ba, oni nie muszą nawet jednocześnie spędzać  że sobą czasu i da się wakacyjne wyjazdy tak zorganizować by I dziecko i partnerka wakacje zapamiętali.
Środki? No tyle się mówi teraz o samowystarczalnych kobietach, zarabiających na swoje potrzeby,  to o co chodzi? Dziecko nie pochłania połowy budżetu ojca, nie pochłania także podobnego procenta jego wolnego czasu.  No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

93 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-01-18 15:27:44)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Elena_Lenu napisał/a:

Nowe_otwarcie

O ile w innych wątkach, gdzie wymienialiśmy poglądy, miałam wrażenie, że dość trzeźwo patrzysz na życie, tutaj prezentujesz jakąś dziwaczną perspektywę z punktu widzenia faceta osaczonego przez chciwe materialistki, bo wiadomo, że "każda empatyczna, normalna dziewczyna" bez wątpliwości wskoczyłaby w związek z tatusiem.

Zapewne istnieją takie dziewczyny, o których piszesz (młode laski szukające starszego, ustawionego życiowo faceta, by był dla nich finansowym wsparciem), ale to pewien margines i nic nie wskazuje, by autorka się do niego zaliczała. Raczej wydaje się rozsądna. Prawdopodobnie na tym etapie życia o wiele bardziej niż kwestie jakichś alimentów przeżywa aspekty, że tak się wyrażę "emocjonalno-romantyczne" tzn. że z tym partnerem nie będzie w stanie pewnych rzeczy przeżywać razem po raz pierwszy.

Tak jak jedna z dziewczyn napisała wyżej, dojrzałość to również umiejętność zadbania o nasze dobre samopoczucie. Zdrowy związek nie może polegać na tym, że jedna ze stron ma całkowicie zapomnieć o swoich potrzebach, planach i pomysłach na życie, bo inaczej zostanie określona jako egoistka. Dlatego tak ważne jest, by znaleźć kogoś na podobnym etapie życia, kompatybilnego, z kim wzajemnie chcecie się wspierać i rozumiecie swoje potrzeby. Było już kilka takich wątków na forum, gdzie dziewczyny pisały na forum o problemach w takich relacjach - i najczęściej wcale nie rozbijało się to o pieniądze, tylko brak czasu dla partnerki i przestrzeni na wspólne plany, podporządkowanie wszystkiego pod dzieci i byłą partnerkę.  I po latach okazywało się czasem że taka dziewczyna i tak zostawała na lodzie, bo jej partner już "się natatusiował" i wcale nie było mu śpieszno do tego, by zakładać nową rodzinę.

Wiadomo, że tutaj nie musi tak być, ale warto o potencjalnych problemach i obawach rozmawiać, a nie oczekiwać, że młoda dziewczyna powinna się ze wszystkim dostosować i wszystko rozumieć.

No więc ja właśnie rozumiem że autorka, jako 20ka, może nie być dość dorosla by od niej oczekiwać podejścia naprawdę dorosłej kobiety do tej kwestii. Natomiast dalej nie wyjaśniła pewnej istotnej luki, czyli czemu 29letni facet z dzieckiem to dla niej "zbyt dorosłe" wyzwanie (co jeszcze, zważywszy na powyższe kwestie, da się jeszcze całkiem dobrze kupić), ale jakoś OGÓLNIE 29letni facet już zbyt dorosly dla niej nie jest? I o ile samo tamto dałoby się zrozumieć, to w tym zestawieniu widzę zgrzyt i lekko mi wali hipokryzją.

Ogólnie wkurzył mnie ten festiwal komentarzy demonizujących facetów z dzieckiem, zupełnie jakby byli ułomni czy stanowili wybrakowany towar w innym sensie, gdy w rzeczywistości takue myślenie to czyste pierdolenie. Co więcej, w dużej mierze te "argumenty" są wyssane z palca, bo najczęściej da się to wszystko pogodzić, zwłaszcza gdy stałe miejsce zamieszkania dziecka znajduje się przy matce. Pamiętaj że kobieta wiążącą się z dzieciatym wcale nie ma stawać się matką tego dziecka czy nawet macochą. Dziecko ma matkę, z którą ma więź. Dziecko nie konkuruje z kobietą ojca na tym samym polu, bo każde chce czegoś innego. Ba, oni nie muszą nawet jednocześnie spędzać  że sobą czasu i da się wakacyjne wyjazdy tak zorganizować by I dziecko i partnerka wakacje zapamiętali.
Środki? No tyle się mówi teraz o samowystarczalnych kobietach, zarabiających na swoje potrzeby,  to o co chodzi? Dziecko nie pochłania połowy budżetu ojca, nie pochłania także podobnego procenta jego wolnego czasu.  No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

20 lat to niech sobie dziewczyna korzysta z zycia... mnie osobiscie nie przeszkadza by zwiazek z partnerem, ktory ma dzieci,bo taki wg mnie jest bardziej odpowiedzialny (jezeli dziecko/dzieci sa pod jego opieka,a to na zachodzie coraz czestsze zjawisko, ze po rozwodzie ojciec zajmuje sie dziecmi). Oraz man jeszcze osobisty powod, a mianowicie nie chce miec juz wiecej swoich dzieci,a wiem,ze bezdzietny facet mozliwe, ze by kiedys tak sie upominal o wlasnego potomka, biorac faceta z dzieckiem moge z czystym sumieniem mu powiedziec "ze przeciez  ma wlasne dzieci z poprzedniego zwiazku ,jego geny chodza juz po swiecie,wiec gitara nie musze sie znow rozpleniac"... bezdzietny pewnie by jojczyl, ze chce miec swoje dziecko,a ja nie mam zamiaru znow sleczec w pieluchach.

94 Ostatnio edytowany przez Anewe (2024-01-18 15:42:37)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

Bardzo dobrze ci poszło wejście w buty dzieciatego faceta szukającego partnerki.
To teraz wejdź w buty bezdzietnej, młodej kobiety i spróbuj znaleźć 3 negatywne aspekty wchodzenia w związek z dzieciatym partnerem (z pominięciem kwestii pieniężnej). W końcu na tym polega empatia, prawda? Żeby potrafić spojrzeć z perspektywy obu stron i wczuć się w ich sytuację. No dalej, dasz radę!

@Smutna:
bardzo dziękuję za to co napisałaś smile Ale nie ma potrzeby mnie bronić w dyskusji, mnie nie obchodzi co piszą na mój temat jakieś randomy z forum. Tym bardziej, że są to zwykłe urojenia, bo (jeżeli dobrze pamiętam) w ani jednym poście nie pisałam nic o sobie. Po prostu wypowiadam opinie na różne tematy lub zadaję pytania.

95

Odp: starszy partner i jego dziecko
Anewe napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

Bardzo dobrze ci poszło wejście w buty dzieciatego faceta szukającego partnerki.
To teraz wejdź w buty bezdzietnej, młodej kobiety i spróbuj znaleźć 3 negatywne aspekty wchodzenia w związek z dzieciatym partnerem (z pominięciem kwestii pieniężnej). W końcu na tym polega empatia, prawda? Żeby potrafić spojrzeć z perspektywy obu stron i wczuć się w ich sytuację. No dalej, dasz radę!

Widzisz, ja w nie wcale nie musiałem wchodzić, bo jeszcze 2 lata temu to były poniekąd moje buty. Stąd właśnie wiem ile rzeczy tak naprawdę DA SIĘ pogodzić (mimo tej fali hejtu na facetów mających dziecko) I ile tych "argumentow" przeciw jest z dupy wziętych.

Co notabene jeszcze raz dowodzi że opinie sporej części babskiego grona z Netkobiet i Kafeterii można o kant dupy rozbić. Bo gdybym miał sobie wziąć do serca te opinie, to powinienem resztę życia spędzić w samotności i na umartwianiu się i absolutnie nie śmieć wystartować do jakiejś rozsądnej,  kilka lat młodszej zwłaszcza, babki, bo na żadną nie  mam warunków/ nie łapie się na to czego one są warte czy... wybierz sama inny powód z tych, które tu padały   lol

96

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

Bardzo dobrze ci poszło wejście w buty dzieciatego faceta szukającego partnerki.
To teraz wejdź w buty bezdzietnej, młodej kobiety i spróbuj znaleźć 3 negatywne aspekty wchodzenia w związek z dzieciatym partnerem (z pominięciem kwestii pieniężnej). W końcu na tym polega empatia, prawda? Żeby potrafić spojrzeć z perspektywy obu stron i wczuć się w ich sytuację. No dalej, dasz radę!

Widzisz, ja w nie wcale nie musiałem wchodzić, bo jeszcze 2 lata temu to były poniekąd moje buty. Stąd właśnie wiem ile rzeczy tak naprawdę DA SIĘ pogodzić (mimo tej fali hejtu na facetów mających dziecko) I ile tych "argumentow" przeciw jest z dupy wziętych.

Co notabene jeszcze raz dowodzi że opinie sporej części babskiego grona z Netkobiet i Kafeterii można o kant dupy rozbić. Bo gdybym miał sobie wziąć do serca te opinie, to powinienem resztę życia spędzić w samotności i na umartwianiu się i absolutnie nie śmieć wystartować do jakiejś rozsądnej,  kilka lat młodszej zwłaszcza, babki, bo na żadną nie  mam warunków/ nie łapie się na to czego one są warte czy... wybierz sama inny powód z tych, które tu padały   lol

A gdzie ja napisałam, że nie da się pogodzić? Nie pisałam, żebyś mi opowiedział historię swojego życia, bo mnie to nie obchodzi.
Napisałam: spójrz z drugiej perspektywy i spróbuj sam sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bezdzietna kobieta może nie chcieć wchodzić w związek z dzieciatym (i wcale nie chodzi o kasę).

97

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie widać takiej prawdziwej, stanowczej przeszkody. No chyba że przeszkodą ma inne, mniej szlachetne imię i kształt, których wstydzi się wyjawić...

Bardzo dobrze ci poszło wejście w buty dzieciatego faceta szukającego partnerki.
To teraz wejdź w buty bezdzietnej, młodej kobiety i spróbuj znaleźć 3 negatywne aspekty wchodzenia w związek z dzieciatym partnerem (z pominięciem kwestii pieniężnej). W końcu na tym polega empatia, prawda? Żeby potrafić spojrzeć z perspektywy obu stron i wczuć się w ich sytuację. No dalej, dasz radę!

Widzisz, ja w nie wcale nie musiałem wchodzić, bo jeszcze 2 lata temu to były poniekąd moje buty. Stąd właśnie wiem ile rzeczy tak naprawdę DA SIĘ pogodzić (mimo tej fali hejtu na facetów mających dziecko) I ile tych "argumentow" przeciw jest z dupy wziętych.

Co notabene jeszcze raz dowodzi że opinie sporej części babskiego grona z Netkobiet i Kafeterii można o kant dupy rozbić. Bo gdybym miał sobie wziąć do serca te opinie, to powinienem resztę życia spędzić w samotności i na umartwianiu się i absolutnie nie śmieć wystartować do jakiejś rozsądnej,  kilka lat młodszej zwłaszcza, babki, bo na żadną nie  mam warunków/ nie łapie się na to czego one są warte czy... wybierz sama inny powód z tych, które tu padały   lol

Trzeba tez brac pod uwage fakt  ze im jestesmy starsi tym wieksze szanse,ze spotka sie partnera lub partnerke z dzieckiem/dziecmi. Skoro ja bym chciala miec partnera w moim przedziale wiekowym, a wiec 30-39 lat to musze sie liczyc z tym,ze w tym przedziale wiekowym wielu juz dawno ma przynajmniej jedno dziecko... jedynie przedzial 20 latkow to jeszcze sporo bezdzietnych singli.

98

Odp: starszy partner i jego dziecko
Anewe napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

Bardzo dobrze ci poszło wejście w buty dzieciatego faceta szukającego partnerki.
To teraz wejdź w buty bezdzietnej, młodej kobiety i spróbuj znaleźć 3 negatywne aspekty wchodzenia w związek z dzieciatym partnerem (z pominięciem kwestii pieniężnej). W końcu na tym polega empatia, prawda? Żeby potrafić spojrzeć z perspektywy obu stron i wczuć się w ich sytuację. No dalej, dasz radę!

Widzisz, ja w nie wcale nie musiałem wchodzić, bo jeszcze 2 lata temu to były poniekąd moje buty. Stąd właśnie wiem ile rzeczy tak naprawdę DA SIĘ pogodzić (mimo tej fali hejtu na facetów mających dziecko) I ile tych "argumentow" przeciw jest z dupy wziętych.

Co notabene jeszcze raz dowodzi że opinie sporej części babskiego grona z Netkobiet i Kafeterii można o kant dupy rozbić. Bo gdybym miał sobie wziąć do serca te opinie, to powinienem resztę życia spędzić w samotności i na umartwianiu się i absolutnie nie śmieć wystartować do jakiejś rozsądnej,  kilka lat młodszej zwłaszcza, babki, bo na żadną nie  mam warunków/ nie łapie się na to czego one są warte czy... wybierz sama inny powód z tych, które tu padały   lol

A gdzie ja napisałam, że nie da się pogodzić? Nie pisałam, żebyś mi opowiedział historię swojego życia, bo mnie to nie obchodzi.
Napisałam: spójrz z drugiej perspektywy i spróbuj sam sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bezdzietna kobieta może nie chcieć wchodzić w związek z dzieciatym (i wcale nie chodzi o kasę).

XD Po raz kolejny widać przepaść intelektualną między kobietami na tym forum a facetami. Anewe zadaje bardzo proste pytanie, odnosi się do bardzo konkretnego pojęcia empatii. N_O nawet nie wyczuwa ironi w jej wypowiedzi, nie rozumie, że ona prosząc go o empatie, wie że jest zgorzkniałym dziadem i poza swoją grupą starych dziadów nie ma empati dla nikogo innego. N_O nie rozumie, że Anewe zadając pytanie doskonale wie jaka będzie odpowiedz, czyli w stylu "baby złe, baby niedobre" i odpowiada w sposob przewidywalny i charakterystyczny dla siebie. Zupełnie nie na temat, wylewając przy tym sporo żali i frustracji. Anewe jesze raz podejmuje próbę i jak małemu dziecku powtarza o co chodziło w jej pytaniu, bo już się rozkojarzył i zaczyna dywagacje.
Jak partia szachów to wygląda. Ja już wiem co zrobi N_O i już wiem że szach nastąpi w najblizszych 2 postach o ile N_O już nie spasował i po ciuchutku nie uciekł z wątku. Wy tez to widzicie?
Jednak ścisłu umysł to ścisły umysł(ze strony Anewe) i pięknie się ogląda jak odrobinka logiki i konkretów i N_O leży.

Odpowiedz N_O kierowana do mnie była tak nie na temat i tak bardzo odnosiła się do rzeczy których nie powiedziałam że nawet nie będę sie wysilac zeby go naprowadzac na temat.

99 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-01-18 18:56:29)

Odp: starszy partner i jego dziecko
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Anewe napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Widzisz, ja w nie wcale nie musiałem wchodzić, bo jeszcze 2 lata temu to były poniekąd moje buty. Stąd właśnie wiem ile rzeczy tak naprawdę DA SIĘ pogodzić (mimo tej fali hejtu na facetów mających dziecko) I ile tych "argumentow" przeciw jest z dupy wziętych.

Co notabene jeszcze raz dowodzi że opinie sporej części babskiego grona z Netkobiet i Kafeterii można o kant dupy rozbić. Bo gdybym miał sobie wziąć do serca te opinie, to powinienem resztę życia spędzić w samotności i na umartwianiu się i absolutnie nie śmieć wystartować do jakiejś rozsądnej,  kilka lat młodszej zwłaszcza, babki, bo na żadną nie  mam warunków/ nie łapie się na to czego one są warte czy... wybierz sama inny powód z tych, które tu padały   lol

A gdzie ja napisałam, że nie da się pogodzić? Nie pisałam, żebyś mi opowiedział historię swojego życia, bo mnie to nie obchodzi.
Napisałam: spójrz z drugiej perspektywy i spróbuj sam sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego bezdzietna kobieta może nie chcieć wchodzić w związek z dzieciatym (i wcale nie chodzi o kasę).

XD Po raz kolejny widać przepaść intelektualną między kobietami na tym forum a facetami. Anewe zadaje bardzo proste pytanie, odnosi się do bardzo konkretnego pojęcia empatii. N_O nawet nie wyczuwa ironi w jej wypowiedzi, nie rozumie, że ona prosząc go o empatie, wie że jest zgorzkniałym dziadem i poza swoją grupą starych dziadów nie ma empati dla nikogo innego. N_O nie rozumie, że Anewe zadając pytanie doskonale wie jaka będzie odpowiedz, czyli w stylu "baby złe, baby niedobre" i odpowiada w sposob przewidywalny i charakterystyczny dla siebie. Zupełnie nie na temat, wylewając przy tym sporo żali i frustracji. Anewe jesze raz podejmuje próbę i jak małemu dziecku powtarza o co chodziło w jej pytaniu, bo już się rozkojarzył i zaczyna dywagacje.
Jak partia szachów to wygląda. Ja już wiem co zrobi N_O i już wiem że szach nastąpi w najblizszych 2 postach o ile N_O już nie spasował i po ciuchutku nie uciekł z wątku. Wy tez to widzicie?
Jednak ścisłu umysł to ścisły umysł(ze strony Anewe) i pięknie się ogląda jak odrobinka logiki i konkretów i N_O leży.

Odpowiedz N_O kierowana do mnie była tak nie na temat i tak bardzo odnosiła się do rzeczy których nie powiedziałam że nawet nie będę sie wysilac zeby go naprowadzac na temat.

Oczywiscie. Wiekszosc chlopskich dziadersow na tym forum moglaby co najwyzej grac w umyslowe warcaby ze swoim zapleczem intelektualnym, doszachow to im duzo brakuje. Myslisz, ze dlaczego ich tutaj zaczepiam i troluje. Ulewa im sie na kobiety i innych facetow az milo. Mysla, ze sa pokazuja tutaj kunszt myslowy a ja zdycham za smiechu przed kompem jak czytam te ich boomerskie rzygi.

100

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

No więc ja właśnie rozumiem że autorka, jako 20ka, może nie być dość dorosla by od niej oczekiwać podejścia naprawdę dorosłej kobiety do tej kwestii. Natomiast dalej nie wyjaśniła pewnej istotnej luki, czyli czemu 29letni facet z dzieckiem to dla niej "zbyt dorosłe" wyzwanie (co jeszcze, zważywszy na powyższe kwestie, da się jeszcze całkiem dobrze kupić), ale jakoś OGÓLNIE 29letni facet już zbyt dorosly dla niej nie jest? I o ile samo tamto dałoby się zrozumieć, to w tym zestawieniu widzę zgrzyt i lekko mi wali hipokryzją.

Już wyjaśniam. Nie wiem czy związek z 29letnim mężczyzną okaże się dla mnie zbyt dorosłym wzywaniem z prostego powodu: nigdy wcześniej w takim związku nie byłam. Oczywiście, że ta różnica wieku wydawała mi się spora i miałam wiele wątpliwości odnośnie tego czy jesteśmy na tych etapach życia, ale pierwsze spotkania nieco je rozwiały i postanowiłam zobaczyć jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce. Ta relacja trwa dwa miesiące, więc wciąż jest na etapie tego sprawdzania. W momencie, w którym ja lub partner stwierdzilibyśmy, że coś jest nie tak i wiek jest przeszkodą nie do przejścia, moglibyśmy rozejść się każde w swoją stronę. Kiedy byłoby w to wszystko zaangażowane dziecko (a przypominam, że partner chce bym szybko je poznała) mogłoby nie być już tak kolorowo. Ten chłopiec ma 9 lat i nie wydaje mi się, żeby zasługiwał na takie ,,rycie bani'' związkiem, który równie dobrze może okazać się chwilowy.

101

Odp: starszy partner i jego dziecko

Nowe_Otwarcie:

moim zdaniem dwie kwestie wymagają tu wyjaśnienia.

1). Fakt, że ktoś (np. facet z dzieckiem), nie jest postrzegany jako odpowiedni kandydat do związku DLA MNIE/innej użytkowniczki/autorki wątku nie musi oznaczać, że się go nie szanuje/ wiesza na nim psy/traktuje jako wadliwy towar. Po prostu mogę się spodziewać, że na dalszym etapie życia nie będzie nam razem po drodze. Podobnie mogę b. szanować, czy nawet podziwiać np. korespondenta wojennego, marynarza, faceta mającego hodowlę owczarków podhalańskich/ rolnika mieszkającego z rodzicami i przekonanego, że nigdy nie zrezygnuje z gospodarstwa/itp. to ich sposób życia, zobowiązania i wcześniejsze wybory powodują, że niekoniecznie chciałabym się do określonego stylu życia dostosowywać. Co nie znaczy że się nie da i że nie mogą oni stworzyć szczęśliwych związków z kimś innym. Podobnym rodzajem zobowiązania, a nawet poważniejszym, jest posiadanie dziecka.

2. Nowe_otwarcie i Ela pisali, że dziwia się, że dla dziewczyny sama różnica wieku nie jest aż takim problemem, a fakt posiadania dziecka już tak. Ja się trochę dziwię temu zdziwieniu, dla mnie te dwie sytuacje dzieli przepaść.

Dwudziestolatka, która np. studiuje, pracuje i nie jest infantylna, może b. szybko być życiowo na podobnym powiedzmy poziomie, jak trzydziestolatek. Ja np. w wieku 23 lat spotykałam się z 36 latkiem. Byłam oczytana, na studiach dość szybko dostałam poważną pracę w dość prestiżowym miejscu i mentalnie naprawdę czułam, że jest mi bliżej do tego faceta niż do kolegów z roku, których interesuje głównie Arsenal Londyn i nawalenie się na imprezie. Mieliśmy b. dużo wspólnych zainteresowań, chęci i możliwości by żyć w podobny sposób np. skupiając się razem na podróżach w wolnym czasie. Przez lata to był naprawdę udany związek, tyle że on nie miał dzieci ani żadnych zobowiązań. Ot miał wcześniej narzeczoną, ja jakieś licealne sympatie.

Natomiast jeżeli chodzi o związek z mężczyzną z dzieckiem, to i dzisiaj w wieku 34 lat, gdybym była wolna, podchodziłabym do tego z duużą ostrożnością. Bo taki facet ma zobowiązania na całe życie i tak jak pisałam wcześniej, uważam, że zbudowanie takiej relacji w taki sposób, by nikt nie był pokrzywdzony, jest bardzo trudne. Pewne problemy nie muszą wystąpić, ale często w takich relacjach niestety występują. I wiele moich koleżanek, które wcale nie były przeciwko dzieciom, realnie ich doświadczyły - właśnie mierząc się z nieustannym brakiem czasu, odkładaniem ich/wspólnych planów w nieskończoność, nieprzyjemną obecnością byłych w ich życiu, inną wizją przyszłości.

Ale wszystko tu zależy od podejścia obydwojga, może być tak, że wszystko uda im się fajnie poukładać.

102

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No więc ja właśnie rozumiem że autorka, jako 20ka, może nie być dość dorosla by od niej oczekiwać podejścia naprawdę dorosłej kobiety do tej kwestii. Natomiast dalej nie wyjaśniła pewnej istotnej luki, czyli czemu 29letni facet z dzieckiem to dla niej "zbyt dorosłe" wyzwanie (co jeszcze, zważywszy na powyższe kwestie, da się jeszcze całkiem dobrze kupić), ale jakoś OGÓLNIE 29letni facet już zbyt dorosly dla niej nie jest? I o ile samo tamto dałoby się zrozumieć, to w tym zestawieniu widzę zgrzyt i lekko mi wali hipokryzją.

Już wyjaśniam. Nie wiem czy związek z 29letnim mężczyzną okaże się dla mnie zbyt dorosłym wzywaniem z prostego powodu: nigdy wcześniej w takim związku nie byłam. Oczywiście, że ta różnica wieku wydawała mi się spora i miałam wiele wątpliwości odnośnie tego czy jesteśmy na tych etapach życia, ale pierwsze spotkania nieco je rozwiały i postanowiłam zobaczyć jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce. Ta relacja trwa dwa miesiące, więc wciąż jest na etapie tego sprawdzania. W momencie, w którym ja lub partner stwierdzilibyśmy, że coś jest nie tak i wiek jest przeszkodą nie do przejścia, moglibyśmy rozejść się każde w swoją stronę. Kiedy byłoby w to wszystko zaangażowane dziecko (a przypominam, że partner chce bym szybko je poznała) mogłoby nie być już tak kolorowo. Ten chłopiec ma 9 lat i nie wydaje mi się, żeby zasługiwał na takie ,,rycie bani'' związkiem, który równie dobrze może okazać się chwilowy.

OK, czyli widać że jednak ostrożnie i ze wszelkimi "włączonymi czujnikami" podchodziłaś do tego związku, to zmienia postać rzeczy. Kwestia, która ogólnie budziła wątpliwości, dostała dodatkowy poważny cios, który (w tej sytuacji) może się okazać decydujący, ale czas pokaże. I w tym układzie wszystko wygląda już dość logicznie, a to dodatkowe wyjaśnienie działą na Twoją korzyść jeśli chodzi o odbiór.
W tym układzie (jak pewnie pamiętasz z wcześniejszego wpisu) sam zgadzałem się z tym że na wczesnym etapie związku nie powinno się dzieciakowi mieszać w głowie i sam odniosłem się negatywnie do tego żeby już , zaraz przedstawiał Cię dziecku. Wasza relacja jest na początkowym etapie, bardzo możliwe że się rozpadnie , więc absolutnie odradzałbym wprowadzenie Cię do świadomości dziecka przez czas potrzebny byś przynajmniej Ty była całkowicie pewna że jesteś zdecydowana na tę relację i trwanie w niej. Zresztą przedstawienia partnera/partnerki dotąd najbliższej osobie POWINNO się dokonywać wtedy, kiedy ta relacja jest zakorzeniona. W Twoim wypadku IMHO nawet grube kilka miesięcy to może być za szybko na taki krok, tym bardziej że (w kontekście Twoich wątpliwości) jest całkiem prawdopodobne (aczkolwiek nie musi się tak stać) że ta relacja nie wytrzyma tego okresu. Ale powodzenia, niezależnie od decyzji.

103 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-01-19 10:01:25)

Odp: starszy partner i jego dziecko

@Elena_lenu: wybacz, chciałem Ci odpisać, ale w kontekście dwóch wpisów znajdujących się nad Twoim nieco się wstrzymam  wink

Halinka, a już tak fajnie ci szło. Ileś postów wcześniej jeszcze zaznaczałaś że nie zaliczasz mnie do tej grupy, a teraz wyszło szydło z worka big_smile
No cóż, przynajmniej to konto ci nie poleci, w tym roku dajesz radę wink

Smutna: i znowu słowotoczny wylew manipulacji. Taaak, ty wiesz co napiszę; klasyka. Niezależnie od mojej odpowiedzi napiszesz "wiedziałam że to napiszesz", taka psycholog-amator i jasnowidz w jednym. Posłuchaj: żeby rzeczywiście ocenić te twoje tzw. zdolności do przewidywania, to trzeba by zdeponować nasze odpowiedzi u kogoś w miarę zaufanego i uczciwego, a w tym wątku widzę z takich osób jedynie Autorkę, Szeptucha i Legata (ewentualnie, choć sam nie wierzę że to piszę, Elę), gdzie wiem doskonale że ostatniego z panów (albo i dwóch ostatnich) jako arbitra nie zaakceptujesz. Tak więc chyba musisz na tę przyjemność trochę poczekać.

BTW: jak najbardziej zauważyłem ironiczno-konfrontacyjne zakończenie posta Anewe, więc skróciłem tę naparzankę do konkretu, do wyłożenia kart (jej bezsensowny komentarz o "opowiadaniu jej przeze mnie historii mojego życia ' - tym w jej mniemaniu jest krótkie stwierdzenie faktu, że 2 lata temu byłem w jednej z tych ról -  świadczy tylko o tym że nie dostała odpowiedzi jaka jej pasowała do planu). Tak więc Smutna... mógłbym napisać żebyś wreszcie darowała sobie te manipulacje, ale już na tylę cię tu poznałem by wiedzieć że nie skorzystasz z rady big_smile

104

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

Hola, hola.. Facet jest od ciebie o wiele lat starszy a zachowuje się jak nastolatek. O dziecku zapomniał ci powiedzieć? To znaczy że po pierwsze ciebie nie szanuje, bo o takim balaście życiowym raczej nie daje się zapomnieć, a poza tym.. Dziecko dla niego to nieistotny szczegól, o którym nie musi nawet wspominać. Ogólnie, jak dla mnie facet kompletnie nie nadaje się na partnera życiowego. O czym jeszcze ci nie wspomniał albo nie wspomni w przyszłości, bo według jego wyobrażeń, to po prostu nie powinno cię obchodzić? I z czym póżniej każe ci się pogodzić, bo jemu tak będzie wygodnie?
Masz 20 lat, a to nie jest partner dla ciebie. Z oszustami życia się nie układa.

105

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

@Elena_lenu: wybacz, chciałem Ci odpisać, ale w kontekście dwóch wpisów znajdujących się nad Twoim nieco się wstrzymam  wink

Halinka, a już tak fajnie ci szło. Ileś postów wcześniej jeszcze zaznaczałaś że nie zaliczasz mnie do tej grupy, a teraz wyszło szydło z worka big_smile
No cóż, przynajmniej to konto ci nie poleci, w tym roku dajesz radę wink

Do mnie to piszesz? Nie wiem o co ci chodzi.

106

Odp: starszy partner i jego dziecko
Salomonka napisał/a:
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

Hola, hola.. Facet jest od ciebie o wiele lat starszy a zachowuje się jak nastolatek. O dziecku zapomniał ci powiedzieć? To znaczy że po pierwsze ciebie nie szanuje, bo o takim balaście życiowym raczej nie daje się zapomnieć, a poza tym.. Dziecko dla niego to nieistotny szczegól, o którym nie musi nawet wspominać. Ogólnie, jak dla mnie facet kompletnie nie nadaje się na partnera życiowego. O czym jeszcze ci nie wspomniał albo nie wspomni w przyszłości, bo według jego wyobrażeń, to po prostu nie powinno cię obchodzić? I z czym póżniej każe ci się pogodzić, bo jemu tak będzie wygodnie?
Masz 20 lat, a to nie jest partner dla ciebie. Z oszustami życia się nie układa.

Uuuuu, mam nadzieję że nie zapomniałaś powiedzieć swojemu "życiowemu balastowi" (którym tak się tu chwaliłaś) że jest życiowym balastem? lol

107 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2024-01-20 14:41:06)

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.



Nie czytałam nic poniżej pierwszego posta, więc tylko do powyższego się odniosę.

Jesteś młodą, nawet bardzo młodą osoba, zatem po co Tobie relacja z facetem, który posiada takie wielkie obciążenie, jakim jest dziecko? Przecież ono będzie stale obecne w Waszym życiu. Kiedyś, jak jeszcze to forum było fajnym miejscem, to często wypowiadały się tu kobiety, które związały się z facetem, który miał już dziecko lub dzieci. Jest tu nawet gdzieś ich watek z tytułem „być drugą i macochą” lub cos w tym stylu. One często opisywały o trudach takich relacji, o tym, że dla nich w sumie obca osoba musiała być częścią ich życia podczas świąt czy wakacyjnych wyjazdów. Ktoś, kto ma zobowiązanie w postaci dziecka jest zmuszony poświęcać mu swój czas, energię i emocje, że już o kasie nie wspomnę. A jak tego nie robi, to raczej jest to mały człowiek i nie o wzrost mi tu chodzi a z takim tez lepiej się nie wiązać. Co innego jakbyś sama miała obciążenie w postaci dziecka, bo bylibyście w podobnej sytuacji, ale Ty masz czysta kartę, to bez sensu jest pakowanie się w relację z facetem,  który już na starcie jest po prostu „gorszą” opcją, bo z bagażem.
O wieku się nie wypowiadam, bo to wg mnie żaden problem. Chyba, ze zauważysz, ze facet traktuje Cię jak dziecko, probuje wychować na swoja modłę itp. Ale jak traktuje Cię jak partnerkę i kobietę, to nie widzę przeszkód.

108

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:

BTW: jak najbardziej zauważyłem ironiczno-konfrontacyjne zakończenie posta Anewe

oczywiście, N_O. Tak było. XD

Stary i zarozumiały ale głupi, łaczysz w sobie najgorsze cechy stereotypowego faceta, który chce mówić młodym laska jak mają żyć.

109

Odp: starszy partner i jego dziecko
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

BTW: jak najbardziej zauważyłem ironiczno-konfrontacyjne zakończenie posta Anewe

oczywiście, N_O. Tak było. XD

Stary i zarozumiały ale głupi, łaczysz w sobie najgorsze cechy stereotypowego faceta, który chce mówić młodym laska jak mają żyć.

LaskOM,  nie laskĄ, ty nieuku.

Właśnie dlatego w poprzedniej odpowiedzi napisałem co napisalem: bo wiedziałem że (jak na załączonym obrazku) dopasujesz odpowiedź do tego co napiszę i (niezależnie od jej treści) ogłosisz jak ten gołąb grający w szachy, że wygrałaś. Argumentować, trollico, to można Elenie_lenu, Gosiawie czy komuś na podobnych poziomie; w stosunku do ciebie to strata czasu..

Aha, dziś ci już nie odpiszę, bo niedługo wychodzę (tak piszę, żebyś nie myslala że uciekłem z wątku smile ).

110 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2024-01-20 20:50:07)

Odp: starszy partner i jego dziecko
Nowe_otwarcie napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

BTW: jak najbardziej zauważyłem ironiczno-konfrontacyjne zakończenie posta Anewe

oczywiście, N_O. Tak było. XD

Stary i zarozumiały ale głupi, łaczysz w sobie najgorsze cechy stereotypowego faceta, który chce mówić młodym laska jak mają żyć.

LaskOM,  nie laskĄ, ty nieuku.

Właśnie dlatego w poprzedniej odpowiedzi napisałem co napisalem: bo wiedziałem że (jak na załączonym obrazku) dopasujesz odpowiedź do tego co napiszę i (niezależnie od jej treści) ogłosisz jak ten gołąb grający w szachy, że wygrałaś. Argumentować, trollico, to można Elenie_lenu, Gosiawie czy komuś na podobnych poziomie; w stosunku do ciebie to strata czasu..

Aha, dziś ci już nie odpiszę, bo niedługo wychodzę (tak piszę, żebyś nie myslala że uciekłem z wątku smile ).

Och nie znalazłeś jeden błąd w mojej wypowiedzi, który umie usunąć spell checker w 3 sekundy, gdyby tylko mi się chciało go użyć, więc wygrałes! Masz racje w tym wątku gadałam same głupoty!
A tak schodząc na ziemie.... Nadal uwazam, że jesteś starym zarozumiałym dziadersem i anewe zrobila cie jak chciała.

PS. nadal czekam na info jaką wielką masz pensje, na którą te złe baby tak czyhają.

111

Odp: starszy partner i jego dziecko

Chciałabym zobaczyć temat jak 20 latek nie wie czy związać z 30 letnią kobietą i jej dzieckiem. Już widzę jak Panowie z tego forum nakłaniają go kontynuowania związku XD

112

Odp: starszy partner i jego dziecko
anetas napisał/a:

Chciałabym zobaczyć temat jak 20 latek nie wie czy związać z 30 letnią kobietą i jej dzieckiem. Już widzę jak Panowie z tego forum nakłaniają go kontynuowania związku XD

Naginanie rzeczywistości do swoich oczekiwań. Zdaje się najbliżej tego, aby ta dziewczyna kontynuowała ten związek jest Gosia. smile
Dla jasności mojej oceny tej sytuacji. Zacytują swoją wypowiedź:

Legat napisał/a:

Nic z tego nie będzie, już w samym określaniu tego faceta widać, że bliskości tu prawie wcale. W dzisiejszych czasach w wieku 20 lat, trzeba się uczyć i bawić, a nie zajmować rodziną - na to masz jeszcze sporo czasu.

Gdzieś tu masz naklaninie jej do kontynuacji tej znajomości?

113

Odp: starszy partner i jego dziecko
anetas napisał/a:

Chciałabym zobaczyć temat jak 20 latek nie wie czy związać z 30 letnią kobietą i jej dzieckiem. Już widzę jak Panowie z tego forum nakłaniają go kontynuowania związku XD

Dokladnie pewnie by kazdy odradzal takiego zwiazku "ze mlody,po co mu bagaz w postaci cudzego dziecka" tak by napewno pisali

114

Odp: starszy partner i jego dziecko
JuliaUK33 napisał/a:

Dokladnie pewnie by kazdy odradzal takiego zwiazku "ze mlody,po co mu bagaz w postaci cudzego dziecka" tak by napewno pisali

Bardzo rzadki przypadek, ale kojarzę z forum 1 wątek. Tam akuratnie użytkowniczki krzyczały, co ci może zaoferować taki gówniarz. smile
A ja napisze podobnie jak tutaj o tej dziewczynie, że taki chłopak ma czas na złożenie rodziny, powinien się uczyć i bawić.

115

Odp: starszy partner i jego dziecko
Legat napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Dokladnie pewnie by kazdy odradzal takiego zwiazku "ze mlody,po co mu bagaz w postaci cudzego dziecka" tak by napewno pisali

Bardzo rzadki przypadek, ale kojarzę z forum 1 wątek. Tam akuratnie użytkowniczki krzyczały, co ci może zaoferować taki gówniarz. smile
A ja napisze podobnie jak tutaj o tej dziewczynie, że taki chłopak ma czas na złożenie rodziny, powinien się uczyć i bawić.

Zgadzam się smile 20 lat to nie czas na zakładanie rodziny, ani dla chłopaka ani dla dziewczyny. Powinno się tak wczesną młodość wykorzystać na naukę chociażby, jakieś studia itp.
Tym bardziej nie ma co się pchać w tak poważny związek, gdy partner jest już po przejściach i ma dziecko.

116

Odp: starszy partner i jego dziecko
lensoon napisał/a:

Mam 20 lat. Od jakichś 2 miesięcy spotykam się ze sporo starszym (ma 29 lat) mężczyzna. Obracaliśmy sie w tym samym gronie znajomych, wiec nie byl to zupełnie obcy dla mnie człowiek, ale kojarzyliśmy sie raczej z widzenia i kilku luźnych rozmow. Troche obawialam sie tej różnicy wieku, dogadujemy się jednak świetnie, wzajemne przyciąganie jest, ogólnie bajka. Poza jednym szczegółem… Mój partner ma dziecko, o którego istnieniu dowiedziałam sie całkiem niedawno. Szczerze mowiac troche zwalilo mnie to z nog, poczułam sie oszukana i wykorzystana. On tłumaczył sie oczywiście faktem, iz byl przekonany, ze jestem świadoma tego, ze jest rodzicem, bo wszyscy nasi wspólni znajomi o tym wiedza i nie jest to żadna tajemnica. Ja jestem zdania, ze mimo wszystko takie kwestie powinno sie wyraznie komunikować, zeby nie bylo miejsca na żadne niedomowienia. Przeprosił, przyznal sie do błędu, obiecal juz calkowita szczerość. Myślałam, ze trochę poukładałam sobie to wszystko w glowie i ze mimo wszystko warto zobaczyć jak ta relacja sie rozwinie. Ostatnio jednak naszły mnie wątpliwości. W zasadzie dopiero wchodzę w dorosłe życie, a budowanie relacji z kimś, kto ma już jakiś bagaż nie jest łatwe. Zdaje sobie sprawe, ze nie musze, a nawet nie powinnam w najbliższej przyszłości poznawać jego syna, ale mimo wszystko obecność tego dziecka bedzie w mniejszy lub większy sposób oddziaływać na moje życie. Rozmawialam
o swoich wątpliwościach z partnerem, ale on raczej je bagatelizuje, podchodzi
do tematu bardzo luźno, a nawet snuje wizje szybkiego zapoznania mnie z młodym, co wydaje mi sie odklejonym i raczej nieodpowiedzialnym pomyslem. Nie chce mieć kiedys poczucia żalu, ze nie spróbowałam, ale jednocześnie odzywa sie we mnie glos mówiący, zeby ewakuować sie póki zadne z nas mocno sie nie zaangażowało. Troche mnie to wszystko przytłacza i potrzebuje opinii kogos postronnego, bo rozmowy z przyjaciółmi powoduja tylko większy metlik w mojej glowie.

117

Odp: starszy partner i jego dziecko
Gosiawie napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Anewe napisał/a:

Nowe_otwarcie, krótka piłka: Z tego co kojarzę masz córkę ok 20-letnią. Chciałbyś żeby spotykała się z o dekadę starszym dzieciatym facetem?

Nie ma znaczenia, z kim ja bym chciał żeby ona się spotykała, bo na takie rzeczy rodzice w sumie nie powinni mieć wpływu.
Jeśli wszystko byłoby na normalnych zasadach i ona by tego chciała, to co ja miałbym do gadania? Jestem jej OJCEM, nie FACETEM i ja jakoś nie mam problemu z rozgraniczeniem tych dwóch pojęć (w odróżnieniu od co poniektórych).

BTW: a czemu nie napisałaś że "w ogóle starszym o dekadę, niekoniecznie dzieciatym"? Bo czuję że to własnie (jak i dla kilku innych) to dziecko jest dla Ciebie większym bólem czegoś tam niż nawet kilkanaście lat różnicy wieku wink


Moja corka sie spotykala z duzo starszym facetem, nawet cieszylismy sie, ze facet dojrzaly, ze sie nia zaopiekuje, zaradny - mial wlasna firme, ale niestety przez to mial za malo czasu, widywali sie rzadko i rozmawiali rzadko. Corce sie to nie podobalo.


Piszesz o tej nastolatce co zaliczyła wpadkę?

118

Odp: starszy partner i jego dziecko

Generalnie ciekawy wątek.

Rozterki 20stolatki, która chciałaby wszystkie bonusy posiadania starszego partnera bez konieczności mierzenia się z konsekwencjami jak posiadanie przez niego dziecka z poprzedniego związku czy mniejsza ilość czasu (praca itp).



Autorko - nie nadajesz się do takiej relacji, bo za bardzo komplikujesz proste rzeczy. I zwyczajnej prozie życia nadajesz zbyt dużą wagę emocjonalną, co powoduje, że cię to przerasta. Zamiast podejść na zasadzie - spróbujemy i zobaczymy co i jak (bo rozstać zawsze się można), bo to przecież nie małżeństwo, to zachowujesz się jakbyś planowała z nim wspólną przyszłość do grobowej deski.





Ela210 napisał/a:

Niestety Klipozor zwrócił uwagę na ważny aspekt.
Dzieci najczęściej mieszkają z matką I wielu mężczyzn oswaja ten fakt i wychowuje cudze dziecko, bo to nie tatuś weekendowy wychowuje.
I nie ma tu wątków oburzonych facetow: "ona raz na 2 tygodnie widuje własne dziecko", źle to znoszę"
Natomiast wątków młodszych partnerek mających wątpliwości bo nie będą już w centrum zainteresowania,  ale chcą mieć starszego,  w domyśle lepiej ustawionego życiowo partnera, bo nie ukrywajmy 30 latek to nie 20 latek przy rodzicach,  jie brakuje na tym forum.
Co do niepowiedzebia od razu o dziecku, po tym co napisała, widzę to trochę inaczej niż większość oburzonych: przy pierwszej okazji poruszenia tematu poprzednich związków to wypłynęło.
Nie zaczyna się znajomości w realu, która ma inną dynamikę niż np Portal Randkowy:
Cześć  tu Miłosz, mam dziecko.
Czy autorka czuję się uwiedziona i czy to pierwszy 30 latek na którego w ogóle zwróciła uwagę? Bardzo wątpię.
Czy po zerwaniu z nim zacznie patrzeć ponownie na 20 latków, tez bardzo wątpię.


Też tak to widzę. Nikt normalny nie wyskakuje z tekstem 'a tak w ogóle to mam dziecko' w sytuacji, kiedy oboje wywodzą się z jednego środowiska, w którym akurat i tak wszyscy wiedzą, że on to dziecko ma. Ledwie się zaczęli bliżej poznawać.

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » starszy partner i jego dziecko

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026