Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 978 ]

131

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dobrze. Wypije jedno piwo na grilu. W sobotę. Nie będzie pijany, mize zaszumi nu tylko w głowie i to będzie naprawdę tylko picie przy takich okazjach (grill, imieniny, pub, sylwester itd), dlaczego takie sytuacje to problem dla Ciebie?
Rozumiem, że picie codzienne do lustra, albo chodzenie z piersiówką w ciągu dnia i w zasadzie cały czas bycie pod wpływem, czy upijanie się ciągle do nieprzytomności odpada. Zrozumiale.
Ale picie okazjonalne tez? Zwłaszcza, że grill czu imieniny nie są co tydzień?

Rossanko wiem o czym piszesz, ja sama jeśli w ogóle piję to właśnie tak, okazjonalnie, a że nie jestem mocno towarzyska to robi się z tego dosłownie kilka x na rok, i to mi wystarcza. Ostatnio napiłam się na wakacjach, w sierpniu, 1 drinka. Na drugi dzień bylam chora, ból głowy, wymioty. Klasyczny kac. Sadzę że gdyby nie spotkania towarzyskie, nie piłabym wcale. Ty proponujesz mi takiego faceta - owszem mówiłam że ktoś pijący jak ja mógłby być. Ale powtarzam - nigdy nie spotkałam takiego człowieka. Tym bardziej wolnego i w odp. wieku. Szanse, że to się wydarzy teraz sa... wiesz, jakie. Bliskie zeru. Badźmy realne. smile


Nie poddawaj sie, spotkasz na pewno kogos odpowiedniego, tylko ze ty juz jestes nastawiona na nie, to robisz sobie sama pod gorke.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Gosiawie napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Może to zależy od towarzystwa? Ja mówię o tych z którymi kiedyś byłam najbliżej, jakby jedynym warunkiem wyjścia było to czy będę pić.

to akurat glupie, bo jak wczesniej pisalas, przeciez dobrze sie tez bawilas bez alkoholu, ja tez nie zawsze napije sie przy kazdej okazji i tez dobrze sie bawie.

Nie wiem czemu głupie. W życiu mamy różne towarzystwa, bliższe i dalsze. I tak było , że nie piłam z tymi którzy zawsze mi cisnęli że nie pije, bawiłam się świetnie ale to było i jest za mało, że bawię się dobrze bez alko, no bo mogłabym chociaż drinka, łyka piwa, co mi szkodzi, co jestem uparta, czy przez cały wyjazd zamierzam nie pić?? Może łaskawie chociaż wypije jedna banie? W ogóle to żałuję, że się tyle lat z kimś takim zadawałam. Ale to inna bajka.

133 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2023-11-01 11:20:42)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Karmaniewraca napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Karmaniewraca napisał/a:

Może to zależy od towarzystwa? Ja mówię o tych z którymi kiedyś byłam najbliżej, jakby jedynym warunkiem wyjścia było to czy będę pić.

to akurat glupie, bo jak wczesniej pisalas, przeciez dobrze sie tez bawilas bez alkoholu, ja tez nie zawsze napije sie przy kazdej okazji i tez dobrze sie bawie.

Nie wiem czemu głupie. W życiu mamy różne towarzystwa, bliższe i dalsze. I tak było , że nie piłam z tymi którzy zawsze mi cisnęli że nie pije, bawiłam się świetnie ale to było i jest za mało, że bawię się dobrze bez alko, no bo mogłabym chociaż drinka, łyka piwa, co mi szkodzi, co jestem uparta, czy przez cały wyjazd zamierzam nie pić?? Może łaskawie chociaż wypije jedna banie? W ogóle to żałuję, że się tyle lat z kimś takim zadawałam. Ale to inna bajka.


dlatego mowie, ze glupie, ze twoim kolezankom przeszadzalo, ze nie pilas

134 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-11-01 11:26:23)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Ela210 napisał/a:

Masz rację.
Nie należy dorabiać filozofii do niepicia również. Ktoś może.nie lubić po prostu alko, tak jak ja homara i tyle
Ale jednak z jakiegoś powodu Szeptem trafia na Panów z takimi problemami, mimo odpowiedniego anonsu, jak rozumiem.  mi się na przykład nie zdarza. Więc to nieprawda, że większość  mężczyzn ma taki problem.
Chyba że za problem uznaje się sam fakt sięgnięcia przez kogoś po drinka.
Tak z moich prywatnych obserwacji, żeby nie wchodzić w  relację z dużym prawdopodobieństwem problemów alko, trzeba omijać z daleka mężczyzn niepewnych siebie, rozchwianych emocjonalnie, na dużą dawkę romantyzmu na początku  znajomości zanim wejdzie on w fazę intymną też bym uważała.
Ale jak piszę,  to moje obserwacje, nie prawda objawiona.

Oj głupstewka piszesz Ela na podstawie obserwacji
to żaden drogowskaz jeżeli chodzi o potencjalny problem z alko u faceta, raczej błądzenie po omacku we mgle
i wprowadzanie siebie samej w błąd i pozór samouspokojenia
Niewielka cząstka facetów mających problem to osoby o których piszesz wcale nie najbardziej toksyczna i niebezpieczna
żadna intuicja nie ochroni i nie zabezpieczy bo to o wiele bardziej skomplikowane
a uproszczenia to tylko taka próba kontroli rzeczywistości,moim zdaniem słabo skuteczna
Jedyne co jest bezpieczne to to że alkoholików jest mniejszość i niewiele więcej

135

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Uwaga kobiety na spieszyńskiego wieslawa z lodzi neka kobiety psychicznie. wyrzuca je z mieszkania uciekl do finlandjii udaje chorego w dodatku to alkcholik jego syn zlodziej wieslaw mieszkał na kilinskiego w lodzi ostrzegam

136 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-11-01 11:56:21)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Paslawek, ha mam prawo do swoich obserwacji,  Ty do swoich.
Ja tego typu problemu z mężczyznami nie mam.
Możesz twierdzić że nie ma czegoś takiego jak powiązanie osobowości że skłonnością do nałogów,  ja mam inne obserwacje. Ale wagi badania naukowego nie mają, jak pisałam
A o toksycznosci i niebezpieczenstwach nie pisałam, bo bynajmniej nie wyklucza się to zw słabością i chwiejnoscią.

137

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dobrze. Wypije jedno piwo na grilu. W sobotę. Nie będzie pijany, mize zaszumi nu tylko w głowie i to będzie naprawdę tylko picie przy takich okazjach (grill, imieniny, pub, sylwester itd), dlaczego takie sytuacje to problem dla Ciebie?
Rozumiem, że picie codzienne do lustra, albo chodzenie z piersiówką w ciągu dnia i w zasadzie cały czas bycie pod wpływem, czy upijanie się ciągle do nieprzytomności odpada. Zrozumiale.
Ale picie okazjonalne tez? Zwłaszcza, że grill czu imieniny nie są co tydzień?

Rossanko wiem o czym piszesz, ja sama jeśli w ogóle piję to właśnie tak, okazjonalnie, a że nie jestem mocno towarzyska to robi się z tego dosłownie kilka x na rok, i to mi wystarcza. Ostatnio napiłam się na wakacjach, w sierpniu, 1 drinka. Na drugi dzień bylam chora, ból głowy, wymioty. Klasyczny kac. Sadzę że gdyby nie spotkania towarzyskie, nie piłabym wcale. Ty proponujesz mi takiego faceta - owszem mówiłam że ktoś pijący jak ja mógłby być. Ale powtarzam - nigdy nie spotkałam takiego człowieka. Tym bardziej wolnego i w odp. wieku. Szanse, że to się wydarzy teraz sa... wiesz, jakie. Bliskie zeru. Badźmy realne. smile

Wlasnie Twoje wpisy są nierealne, bo wynika z nich, że kazdy niemal facet koło 50ki pije, pije i ciągle pije, co jest dziwne, tzn takie myślenie.
Wśród takich 50 latków będą i tacy, co są uzależnieni i tacy, którzy po prostu lubią wypić, zabawić się, tacy, co im się włączy agresja po piciu, jak i tacy pijący okazjonalnie typu imieniny, jak i całkowici abstynenci, czy to z powodów zdrowotnych, czy niepijący alkoholicy, czy po prostu nie lubiący smaku alkoholu.

Takich, co nie piją wcale będzie garstka. Ale i uzależnionych też będzie garstka. Reszta ludzi będzie właśnie pośrodku, wypija browara na działce, albo wódkę na weselu, drinka na kolacji firmowej czy winko na randce i ani ich to nie czyni uzależnionymi od alko ani też całkowitymi abstynentami.
Z twoich wpisów wynika, że 50 latkowie to niemal wszyscy alkoholicy.

Dla mnie ważniejsze by było nie samo picie, ale co z niego wynika. Jeśli picie powoduje, że ktoś traci za każdym razem prace-bo zawala obowiazki-to odpada. Albo jak za kazdym razem robi się agresywny i leci z pięsciami do swojej kobiety, matki, brata, syna, sąsiada, sprzedawczyni-tu już bym dziekowala za znajomość.
Albo wtedy, gdy alko jest potrzebne do rozluźnienia się po każdej stresującej sytuacji, czy to będzie spięcie w pracy z klientem czy kłótnia z rodzicami, czy korek na mieście.

Inaczej popadniesz w paranoje, bo skreślisz fajną znajomisc z tego powodu, że facet wypił 3 browary oglądając mecz z kumplami w pubie czy upił się na weselu brata i gadał na wesoło kocopoły.

138

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Ela210 napisał/a:

Paslawek, ha mam prawo do swoich obserwacji,  Ty do swoich.
Ja tego typu problemu z mężczyznami nie mam.
Możesz twierdzić że nie ma czegoś takiego jak powiązanie osobowości że skłonnością do nałogów,  ja mam inne obserwacje. Ale wagi badania naukowego nie mają, jak pisałam
A o toksycznosci i niebezpieczenstwach nie pisałam, bo bynajmniej nie wyklucza się to zw słabością i chwiejnoscią.

Słabość, chwiejność to mały pikuś jest big_smile
To czego się boją kobiety najbardziej w potencjalnych partnerach ?
Nie ma takich powiązań
każdy rodzaj osobowości i charakteru może być narażony na uzależnienie to wynika z badań
obserwacji też bo jak inaczej ,ale ze stereotypami nie ma co walczyć bo są wygodne i tyle
nadaremna to walka big_smile

139 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-11-01 12:38:25)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Ok Ross może i są "tacy, co są uzależnieni i tacy, którzy po prostu lubią wypić, zabawić się, tacy, co im się włączy agresja po piciu, jak i tacy pijący okazjonalnie typu imieniny, jak i całkowici abstynenci, czy to z powodów zdrowotnych, czy niepijący alkoholicy, czy po prostu nie lubiący smaku alkoholu", owszem - tyle że powtarzam że nie spotykam ludzi mnie interesujących (czyli pijących minimalnie / wcale). I uważam, że szanse na spotkanie kogoś takiego są nikłe. No bo skoro nie natknęłam się na takiego jegomościa przez lat 49, to dlaczego miałoby to stać się teraz? Bo sobie postanowiłam - i już? wink

140

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Ok Ross może i są "tacy, co są uzależnieni i tacy, którzy po prostu lubią wypić, zabawić się, tacy, co im się włączy agresja po piciu, jak i tacy pijący okazjonalnie typu imieniny, jak i całkowici abstynenci, czy to z powodów zdrowotnych, czy niepijący alkoholicy, czy po prostu nie lubiący smaku alkoholu", owszem - tyle że powtarzam że nie spotykam ludzi mnie interesujących (czyli pijących minimalnie / wcale). I uważam, że szanse na spotkanie kogoś takiego są nikłe. No bo skoro nie natknęłam się na takiego jegomościa przez lat 49, to dlaczego miałoby to stać się teraz? Bo sobie postanowiłam - i już? wink

Ludzie ogólnie jak ich poptasz to niemal każdy powie, że nie chce być z osobą uzależnioną albo taka, która cały czas pije, ale u Ciebie to już skrajność . Piwo na działce, czy wino do obiadu, czy drink w pubie-to już pisałam, dlaczego to u Ciebie skreśla od razu faceta, założywszy, że nie jest nalogiwcem, nie biję po alkoholu, nie wyrzucaja go z pracy za każdym razem z tego powodu, albo przez picie popadł w długi, czy sprzedaje meble by mieć za co pić i tak dalej.
Czemu masz aż takie reakcje?

Pisałam, na jednym końcu będą uzależnieni na drugim całkowicie nie pijący  . Reszta, czyli znaczna większość będzie po środku. A to wypije z kumplem browara. A to podrinkuje w klubie raz na jakis czas I na tym się skończy. Nie będzie robiła awantur, nie pobije Cię, nie zawali pracy, ani nie popadnie w długi orzez alko.

141

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Ostatnio napiłam się na wakacjach, w sierpniu, 1 drinka. Na drugi dzień bylam chora, ból głowy, wymioty. Klasyczny kac.

Gdyby to była prawda, to kaca miałabyś po byle syropie.

Jeśli spotykasz tylko ochlejusów, to problemem nie są ochlejusy, ale ty. Nie każdy pije. Zwłaszcza w takim wieku. Bo zwyczajnie nie są w stanie. Większość 50ciolatków już stale przyjmuje jakieś leki, a większość wchodzi w reakcję z alkoholem. Więc jak alko się pojawia - to okazjonalnie. Pijących - uzależnionych czy po prostu nadużywających nie ma aż tak dużo.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) zwraca uwagę, że alkoholizm w Polsce (zgodnie ze statystykami) dotyka około 700-900 tysięcy osób, przy czym liczba Polaków, którzy nadużywają alkoholu, jest znacznie wyższa i wynosi nawet ponad 2 miliony.

Więc to nie jest tak, że ty tak trafiasz, tylko ty tak wybierasz. smile



Jest o tyle śmieszne, że to właśnie kobiety mają częściej problem z alkoholem smile

Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że kobiety pijące alkohol szybciej uzależniają się niż mężczyźni. Wynika to z faktu, iż organizm kobiety wchłania i metabolizuje alkohol w inny sposób niż ma to miejsce u mężczyzn. U kobiet stwierdza się większe stężenie alkoholu we krwi i większe szkody zdrowotne po takiej samej ilości alkoholu. Szybciej następuje uszkodzenie wątroby i mózgu. Kobiety są bardziej narażone na urazy fizyczne i psychiczne, w tym przemoc ze strony innych osób. Również kobiety uzależnione częściej stosują przemoc wobec swoich partnerów, podejmują ryzykowne zachowania. W wieku 20–29 lat występuje największa konsumpcja alkoholu – stanowiąc zagrożenie dla zdrowia przyszłego dziecka. 17% kobiet potwierdza picie alkoholu w okresie ciąży.

142 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-11-01 13:21:48)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Ale się porobiło znowu inny temat wyszedł od pierwotnego
Dajcie sobie spokój każdy i tak prawdopodobnie pozostanie przy swoim
to już chyba lepiej narzekać na facetów tak ogólnie big_smile

143

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Jack Sparrow napisał/a:
szeptem napisał/a:

Ostatnio napiłam się na wakacjach, w sierpniu, 1 drinka. Na drugi dzień bylam chora, ból głowy, wymioty. Klasyczny kac.

Gdyby to była prawda, to kaca miałabyś po byle syropie.

Jeśli spotykasz tylko ochlejusów, to problemem nie są ochlejusy, ale ty. Nie każdy pije. Zwłaszcza w takim wieku. Bo zwyczajnie nie są w stanie. Większość 50ciolatków już stale przyjmuje jakieś leki, a większość wchodzi w reakcję z alkoholem. Więc jak alko się pojawia - to okazjonalnie. Pijących - uzależnionych czy po prostu nadużywających nie ma aż tak dużo.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) zwraca uwagę, że alkoholizm w Polsce (zgodnie ze statystykami) dotyka około 700-900 tysięcy osób, przy czym liczba Polaków, którzy nadużywają alkoholu, jest znacznie wyższa i wynosi nawet ponad 2 miliony.

Więc to nie jest tak, że ty tak trafiasz, tylko ty tak wybierasz. smile



Jest o tyle śmieszne, że to właśnie kobiety mają częściej problem z alkoholem smile

Wyniki badań jednoznacznie wskazują, że kobiety pijące alkohol szybciej uzależniają się niż mężczyźni. Wynika to z faktu, iż organizm kobiety wchłania i metabolizuje alkohol w inny sposób niż ma to miejsce u mężczyzn. U kobiet stwierdza się większe stężenie alkoholu we krwi i większe szkody zdrowotne po takiej samej ilości alkoholu. Szybciej następuje uszkodzenie wątroby i mózgu. Kobiety są bardziej narażone na urazy fizyczne i psychiczne, w tym przemoc ze strony innych osób. Również kobiety uzależnione częściej stosują przemoc wobec swoich partnerów, podejmują ryzykowne zachowania. W wieku 20–29 lat występuje największa konsumpcja alkoholu – stanowiąc zagrożenie dla zdrowia przyszłego dziecka. 17% kobiet potwierdza picie alkoholu w okresie ciąży.


Jack, dlaczego akurat Ty wiesz co dana osoba przeżywa po konkretnej dawce. Jestem z tej samej grupy, jedno piwo i mam kaca, jeden drink, bania kac. Czy warto pić tylko dlatego żeby kogoś zadowolić. Robi się z tego problem bo każda dawka alkoholu wpływa na mnie trujaco. Ale nie, Ty wiesz ze tak nie jest bo przecież po każdym syropie byłoby to samo. Bezsensu. Problemem więc są ludzie  pijacy a nie niepjacy, bo czy ja komuś zabraniam pić tak bardzo jak ktoś wciska mi alko i uważa, ze po drobnej ilości alkoholi NAPEWNO NIC MI nie jest.

Po chipsach boli mnie głowa, całe życie słyszę że przesadzam aż niedawno natknęłam się na artykuł, że właśnie jest tam taki dodatek ktory wywołuje ból glowi. Ale wchodzić taki Jack, bo on napewno wie, że głowa nie ma prawa mnie boleć po chipsach. : D

144

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Dokładnie, Jack Wszystkowiedzący wie, jak ja się czuję po drinku. big_smile
Jakbyś chciał wiedzieć, syropy bywają też bezalkoholowe.
Dobrze, kończymy gadkę na temat alkoholików i nie-alkoholików, bo nie o tym jest wątek.

145 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2023-11-01 14:09:29)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Nie jest o tym watek, tytul tez powinnas dac inny, bo ty piszesz ogolnie, ze nie chcesz sie juz wiazac, bo stracilas nadzieje i wolisz byc juz sama, taka podjelas decyzje, bo trafiasz na "alkoholikow", a nie chcesz by twoj parter pil nawet okazjonalnie, to tak w skrocie.

Stad pytanie, dlaczego taki tytul dalas? Bardziej pasowaloby: Jestem po przejsciach, podjelam decyzje, nie szukam juz nikogo czy wy tez tak macie?

146

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Paslawek, nie znam nikogo z problemem alkoholowym, kto by sobie dobrze radził że stresem, nawet jak pozornie tak to wyglada
Dla mnie jest to rys osobowości właśnie, że skłonnością do ucieczki. Ja widzę powiazanie
Nie całkiem nie ma temat ten wątek  jeśli rezygnacja że zwiazku wynika że zniechęcenia.
Może statystyka ma znaczenie? Z mojej wynika że może 1 z 10 mężczyzn z ktorymi wchodzę świadomie w znajomość którą ma doprowadzić do ewentualnej relacji nadaje się dla mnie  wstępnie, więc niewielu.wiec jest jakaś praca do wykonania, zwłaszcza w dojrzałym wieku,  to nie studia  czy liceum,  gdzie większość to wolni ludzie.

147

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Gosiawie napisał/a:

Nie jest o tym watek, tytul tez powinnas dac inny, bo ty piszesz ogolnie, ze nie chcesz sie juz wiazac, bo stracilas nadzieje i wolisz byc juz sama, taka podjelas decyzje, bo trafiasz na "alkoholikow", a nie chcesz by twoj parter pil nawet okazjonalnie, to tak w skrocie.

Stad pytanie, dlaczego taki tytul dalas? Bardziej pasowaloby: Jestem po przejsciach, podjelam decyzje, nie szukam juz nikogo czy wy tez tak macie?

Tak i to byłby jasny temat, jasno przedstawiony. a nie, że jestem sama bo związki sa bardzo fajne, faceci sa bardzo fajni, świetnie funkcjonowałam będąc w związku ale wole być sama bo (...tu jakis powód).4
To tak jakby miec pierwszy samochód, który ma 20 lat i ciągle sie psuje, drugi samochód, który się ciężko prowadzi bo nie ma wspomagania kierownicy, trzeci samochód który ma śmierdzącą od dymu tapicerką, czwarty zaś, który bez przerwy gasnie na światłach, po 10 razy dziennie - i na tej zasadzie postanowić, że od tąd nie będzie się miało samochodu, bo sa śmierdzące, gasną icm silniki i ciągle je trzeba naprawiać.

148 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-11-01 17:51:04)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Ela210 napisał/a:

Paslawek, nie znam nikogo z problemem alkoholowym, kto by sobie dobrze radził że stresem, nawet jak pozornie tak to wyglada
Dla mnie jest to rys osobowości właśnie, że skłonnością do ucieczki. Ja widzę powiazanie
Nie całkiem nie ma temat ten wątek  jeśli rezygnacja że zwiazku wynika że zniechęcenia.
Może statystyka ma znaczenie? Z mojej wynika że może 1 z 10 mężczyzn z ktorymi wchodzę świadomie w znajomość którą ma doprowadzić do ewentualnej relacji nadaje się dla mnie  wstępnie, więc niewielu.wiec jest jakaś praca do wykonania, zwłaszcza w dojrzałym wieku,  to nie studia  czy liceum,  gdzie większość to wolni ludzie.

Ja znam cała masę osób z problemem alkoholowym radzących sobie znakomicie ze stresem -
sprowadzanie problemu alkoholowego tyko do nie radzenia sobie ze stresem to błąd,
to znacznie szerszy problem a nie takie duperele jak worek do wszystkiego i do niczego zwany stresem,taki sam błąd,
jak doszukiwanie się prostych płaskich  prymitywnych  powiązań pomiędzy rysem charakteru a uzależnieniem
częsty i powszechny błąd niestety
wynikający z tego że to bardzo skomplikowana sprawa
a wiedza w społeczeństwie bardzo nikła i słaba beznadziejnie wręcz 
opierająca się na tym, że ktoś miał wujka co pił albo męża,ojca, matkę,kolegę w pracy, czyli na czymś bardzo bardzo subiektywnym
nie jest to wszystko co można mieć do dyspozycji w tej dziedzinie
ale obowiązku nie ma i takiej konieczności żeby to ogarniać
do szczęścia to małej liczbie ludzi bywa tylko potrzebne a reszta klepie i powtarza trzy po trzy para piętnaście takie pierdoły sorry  żeby uprościć i ułatwić sobie życie i widzenia świata lub jego wycinku
to dość prosta zależność z przekonania które mówi że alkoholicy nie radzą sobie ze stresem dlatego tylko takich się widzi innych się nie widzi, bo nie ma takiego przekonania w głowie wzorze, a to implikuje skutek i doświadczenie, na odwrót ponieważ widzisz tylko takich utwierdzasz się w przekonaniu i tak abarot w kółko

149

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Karmaniewraca napisał/a:

Jack, dlaczego akurat Ty wiesz co dana osoba przeżywa po konkretnej dawce. Jestem z tej samej grupy, jedno piwo i mam kaca, jeden drink, bania kac. Czy warto pić tylko dlatego żeby kogoś zadowolić.

Po takiej ilości alkoholu to jest to objaw psychosomatyczny, a nie rzeczywiste strucie organizmu. To jest po prostu za mała dawka. A przykład z syropem podałem nie bez przyczyny, ponieważ alkohol stanowi składnik wielu leków w formie płynnej. Stąd moja uwaga.

Problemem więc są ludzie  pijacy a nie niepjacy

Problemem są ludzie dorabiający ideologię lub demonizujący pewne zachowania i zjawiska.

150 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-11-01 18:48:36)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Ni soory,  Paweł, wiesz że masz prawo uznać Twoje doświadczenie za większe, ale jakimś cudownym przypadkiem każda że znanych mi osób powróciła do nałogu  nie z nudów, ale z sytuacji, która była nagła i stresująca. Dla nich.
Nawet jak na twarzy był sukces i świetne relacje .
Baaa.. Nawet awans,  który jest sukcesem jest stresem, zmianą,
Nawet jak jest za dobrze, to może być stres, że tak jest..Za normalnie.
Widziałam awans dyrektorski który skończył się powrotem do nałogu na starcie. .
Ja się zgadzam z Jackiem, że Szeptem na takich nie trafia, tylko takich wybiera. 
Tak jak ja długo "wybieralam" mężczyzn do wspierania dobrocią i zrozumieniem, aż przestałam i chwała Bogu.

151 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-11-01 22:23:29)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Wiedzałem z kolei mnóstwo nawrotów zakończonych zapiciem z powodu sukcesów i tego że w życiu się układa
problemy znikały
w nagrodę gdzie stres, przygnębienie, złość, strach, obawy nie miały absolutnie miejsca wręcz przeciwnie
Ale zostawmy to bo jak pisałem każdy ma swoje

152

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Też się dołączę smile

Co do DPS.

Mam tatę którego stan zdrowia mocno się pogorszył. Od pewnego czasu już tylko leży. Dobrze że moja mama jest sporo młodsza od ojca bo daje radę, ale jako że wymaga opieki 24 godzinę na dobę jest tragicznie.
Miejsce w DPS to od 4000-6000zł miesięcznie. Do tego inne koszty. Inny problem że ilość miejsc jest tak mała że czasami czeka się na miejsce ... KILKA LAT !
Czasami DPS to jedyne miejsce gdzie profesjonalnie zajmą się osobą.

Co do samotności ...

Ja byłem żonaty 16lat. Byliśmy razem 18lat. Mam 2 córki.  Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie było żadnej zdrady, awantur, przemocy. Po prostu nasze drogi się rozeszły. Każdy z nas był winny.
Moja była mimo że ma ponad 40lat znalazła sobie nowego faceta.

Co do mnie. Też jestem w dużym stopniu introwertykiem. Mieszkam w domu w lesie. Mam spory ogród. Lubię sie nim zajmować. Lubię spokój. Lubię robić to co lubię, ale no właśnie ...

Byłem wiele lat w związku i byłem naprawdę szczęśliwy w małzeństwie. Jedyne sam koniec małżeństwa był dla mnie traumatyczny ..

Ja w samotności wręcz usychałem i wariowałem. Sam do siebie mówiłem. Mimo że bardzo lubię podróżować i zwiedzać i przez kilkanaście lat sporo podróżowaliśmy i zwiedziliśmy to samemu ... nie chciało mi sie.
Raz wybrałem się zwiedzić urokliwy romantyczny Nessebar to szczerze mówiąc kiepsko to wspominam. Nie było z kim porozmawiać. Z kim wypić kieliszka wina. Porobić wspólnie zdjecie czy poprzytulać się.

Próbowałem przez dłuższy czas znaleźć ponownie kobietę do "związku" ale wiele prób było nieudanych , ale od pewnego czasu sie spotykam z pewną kobietą i szczerze mówiąc odżyłem.

Byliśmy już na dwóch wyjazdach. Było świetnie. Czuje sie wspaniale mimo że niestety nie spędzamy tyle czasu ile bym chciał razem.
Jest też w dużym stopniu intrtowertyczką i też musi mieć czas dla siebie.

Więc ja sobie nie wyobrażam samotności dla mnie jest nieznośna.

Tyle że ja nie miałem żadnych traumatycznych przeżyć. Moja kobieta chyba miała bo nie chce opowiadać o przeszłości ale układa nam się dobrze ...

Sądzę że gdyby osoba która rozpoczęła ten wątek trafiła na kogoś i poczuła by "chemię" to może by się okazało że jednak samotnosc wcale nie jest taka fajna big_smile

PS.
Co do matek samotnie wychowujacych dzieci ...

Każde dziecko powinno być wychowywane przez matkę i ojca. Tylko wtedy nabierze odpowiednich wzorców i zachować które potrzebne sa w jego normalnym rozwoju.

Spotykałem sie chwilę z kobietą która samotnie wychowywała syna i córke. Córeczka (młodsza) była traktowana jak królewna. Wszytko co chciała to dostawała.  Jak nie to był krzyk i wrzask. Starszy brat zawsze musiał jej ustępować. Chłopak to był już przygotowany "pantofel" czy "podnóżek". Bez własnego zdania, ustępujący zawsze siostrze.  Popychadło z którego śmiali sie w szkole.
Dosłownie masakra. Dzieciak wręcz potrzebował męskiego autorytetu.
Wiem że dzieci tej kobiety w przyszłości założą patologiczne rodziny albo żadnych nie założą.
Kobieta oczywiście problemów nie widziała i uważała że wszystko jest ok smile

Ale oczywiście rozumie że czasami nie ma możliwości, ale myślę że czasami warto też pomyśleć o ... dobrze dzieci a prawda jest taka że dzieci poprawnie nie wychowa ani samotny ojciec ani samotna matka ...
Do poprawnego wychowania dzieci i nadania im odpowiednich wzorców zachowań potrzebnie sa oboje rodzice ..

153

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Gdy się wychodzi z ciężkiego zwiazku, to rzeczywiście jest lepiej po rozstaniu.

154

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Nie chcę wmawiać autorce że MUSI być z kimś, bo wcale nie musi.
Jakoś kobiety często lepiej sobie radzą jako singielki  niż mężczyźni, to moje obserwacje, znowuż subiektywne!.
Paslawek pisałam o sukcesach i piciu: to samo źródło stresu: zmiana.i pytanie jak sobie poradzę.niepewnosc.
Dlatego pisałam Szeptem by znalazła sposób na unikanie niepewnych siebie mężczyzn, a mam wrażenie, że ją ciągnie do "wrażliwych romantykow" smile) najwieksza pulapka  w szukaniu zwiazku wg mnie.

155

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Też się dołączę smile

Co do DPS.

Mam tatę którego stan zdrowia mocno się pogorszył. Od pewnego czasu już tylko leży. Dobrze że moja mama jest sporo młodsza od ojca bo daje radę, ale jako że wymaga opieki 24 godzinę na dobę jest tragicznie.
Miejsce w DPS to od 4000-6000zł miesięcznie. Do tego inne koszty. Inny problem że ilość miejsc jest tak mała że czasami czeka się na miejsce ... KILKA LAT !
Czasami DPS to jedyne miejsce gdzie profesjonalnie zajmą się osobą.

Co do samotności ...

Ja byłem żonaty 16lat. Byliśmy razem 18lat. Mam 2 córki.  Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie było żadnej zdrady, awantur, przemocy. Po prostu nasze drogi się rozeszły. Każdy z nas był winny.
Moja była mimo że ma ponad 40lat znalazła sobie nowego faceta.

Co do mnie. Też jestem w dużym stopniu introwertykiem. Mieszkam w domu w lesie. Mam spory ogród. Lubię sie nim zajmować. Lubię spokój. Lubię robić to co lubię, ale no właśnie ...

Byłem wiele lat w związku i byłem naprawdę szczęśliwy w małzeństwie. Jedyne sam koniec małżeństwa był dla mnie traumatyczny ..

Ja w samotności wręcz usychałem i wariowałem. Sam do siebie mówiłem. Mimo że bardzo lubię podróżować i zwiedzać i przez kilkanaście lat sporo podróżowaliśmy i zwiedziliśmy to samemu ... nie chciało mi sie.
Raz wybrałem się zwiedzić urokliwy romantyczny Nessebar to szczerze mówiąc kiepsko to wspominam. Nie było z kim porozmawiać. Z kim wypić kieliszka wina. Porobić wspólnie zdjecie czy poprzytulać się.

Próbowałem przez dłuższy czas znaleźć ponownie kobietę do "związku" ale wiele prób było nieudanych , ale od pewnego czasu sie spotykam z pewną kobietą i szczerze mówiąc odżyłem.

Byliśmy już na dwóch wyjazdach. Było świetnie. Czuje sie wspaniale mimo że niestety nie spędzamy tyle czasu ile bym chciał razem.
Jest też w dużym stopniu intrtowertyczką i też musi mieć czas dla siebie.

Więc ja sobie nie wyobrażam samotności dla mnie jest nieznośna.

Tyle że ja nie miałem żadnych traumatycznych przeżyć. Moja kobieta chyba miała bo nie chce opowiadać o przeszłości ale układa nam się dobrze ...

Sądzę że gdyby osoba która rozpoczęła ten wątek trafiła na kogoś i poczuła by "chemię" to może by się okazało że jednak samotnosc wcale nie jest taka fajna big_smile

PS.
Co do matek samotnie wychowujacych dzieci ...

Każde dziecko powinno być wychowywane przez matkę i ojca. Tylko wtedy nabierze odpowiednich wzorców i zachować które potrzebne sa w jego normalnym rozwoju.

Spotykałem sie chwilę z kobietą która samotnie wychowywała syna i córke. Córeczka (młodsza) była traktowana jak królewna. Wszytko co chciała to dostawała.  Jak nie to był krzyk i wrzask. Starszy brat zawsze musiał jej ustępować. Chłopak to był już przygotowany "pantofel" czy "podnóżek". Bez własnego zdania, ustępujący zawsze siostrze.  Popychadło z którego śmiali sie w szkole.
Dosłownie masakra. Dzieciak wręcz potrzebował męskiego autorytetu.
Wiem że dzieci tej kobiety w przyszłości założą patologiczne rodziny albo żadnych nie założą.
Kobieta oczywiście problemów nie widziała i uważała że wszystko jest ok smile

Ale oczywiście rozumie że czasami nie ma możliwości, ale myślę że czasami warto też pomyśleć o ... dobrze dzieci a prawda jest taka że dzieci poprawnie nie wychowa ani samotny ojciec ani samotna matka ...
Do poprawnego wychowania dzieci i nadania im odpowiednich wzorców zachowań potrzebnie sa oboje rodzice ..

To nie prawda, ze dzieci rozwodnikow, to patologia, predzej dzieci alkoholikow.
Moje dzieci sa wyksztalcone i bez nalogow.

156 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-11-02 10:29:35)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Gosiawie napisał/a:

To nie prawda, ze dzieci rozwodnikow, to patologia, predzej dzieci alkoholikow.
Moje dzieci sa wyksztalcone i bez nalogow.

Nie chodzi mi o nałogi ...

Dzieci potrzebują wychowania zarówno przez mężczyznę jak i kobietę. Kobieta przekazuje pewne wzorce i wartości dzieciom i to samo robi facet.
Mają zupełnie inne podejście i inne wzorce. Kobieta nie nauczy chłopca być mężczyzną i tak samo facet nie nauczy dziewczynki bycia kobietą

To że dzieci studiują i wyglądają na normalne wcale nie znaczy że nie mają wielkich problemów z psychiką i wartościami.

Myślę że sama wiesz o co chodzi. Jak wychowaływałaś się pełnej rodzinie to wiesz że inne wartości przekazuje ojciec a inne matka i dopiero te wspólne wartości kształtują poprawnie młodego człowieka.

Ja miałem do czynienia z kobieta która miał dwójkę dzieci. Dziewczynę i chłopca.
Widziałem że chłopiec wręcz potrzebował męskiej ręki i autorytetu bo chłopak mimo że był grzeczny i dobrze się uczył psychicznie był wrakiem.
Popychadłem, kimś kogo można kopnąć a on jeszcze przeprosi osobę która go kopnęła, kimś który wręcz potrzebuuje męskiego wzorca.
Zawsze ustępował młodfszej siostrze a siostra to wykorzystywała na maxa. On się bawił jakąś zabawką to nagle ona chciała się bawić. Oczywiście potem jak juz zdobyła to nie bawiła się.
A jak było coś nie po jej myśli to był krzyk i wrzask. Normlanie zanosiła się krzykiem i aż siniała ...
Chłopak widziałem jak się klei do mnie i jak potrzebuje ojca.

Czytałem kiedyś że często takim matką/ojcom pomagają znajomi którzy uczestniczą w wychowaniu ich dzieci.
A to zabiora na weekend i uczą pewnych cech i wartości które może przekazać tylko płeć przeciwna albo innych cech.

Ja podziwiam kobiety które same wychowują i mam do nich szacunek bo wiem że to olbrzymia praca i wysiłek.
Ale po prostu pewnych rzeczy mimo że nie wiem jakby się starały nie dadzą dzieciom dać.

Po prostu pewne wartości, wzorce i zachowania przekazuje dzieciom ojciec a inne matka i dopiero one łącznie odpowiednio "formują" dzieci ..

157

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

To nie prawda, ze dzieci rozwodnikow, to patologia, predzej dzieci alkoholikow.
Moje dzieci sa wyksztalcone i bez nalogow.

Nie chodzi mi o nałogi ...

Dzieci potrzebują wychowania zarówno przez mężczyznę jak i kobietę. Kobieta przekazuje pewne wzorce i wartości dzieciom i to samo robi facet.
Mają zupełnie inne podejście i inne wzorce. Kobieta nie nauczy chłopca być mężczyzną i tak samo facet nie nauczy dziewczynki bycia kobietą

To że dzieci studiują i wyglądają na normalne wcale nie znaczy że nie mają wielkich problemów z psychiką i wartościami.

Myślę że sama wiesz o co chodzi. Jak wychowaływałaś się pełnej rodzinie to wiesz że inne wartości przekazuje ojciec a inne matka i dopiero te wspólne wartości kształtują poprawnie młodego człowieka.

Ja miałem do czynienia z kobieta która miał dwójkę dzieci. Dziewczynę i chłopca.
Widziałem że chłopiec wręcz potrzebował męskiej ręki i autorytetu bo chłopak mimo że był grzeczny i dobrze się uczył psychicznie był wrakiem.
Popychadłem, kimś kogo można kopnąć a on jeszcze przeprosi osobę która go kopnęła, kimś który wręcz potrzebuuje męskiego wzorca.
Zawsze ustępował młodfszej siostrze a siostra to wykorzystywała na maxa. On się bawił jakąś zabawką to nagle ona chciała się bawić. Oczywiście potem jak juz zdobyła to nie bawiła się.
A jak było coś nie po jej myśli to był krzyk i wrzask. Normlanie zanosiła się krzykiem i aż siniała ...
Chłopak widziałem jak się klei do mnie i jak potrzebuje ojca.

Czytałem kiedyś że często takim matką/ojcom pomagają znajomi którzy uczestniczą w wychowaniu ich dzieci.
A to zabiora na weekend i uczą pewnych cech i wartości które może przekazać tylko płeć przeciwna albo innych cech.

Ja podziwiam kobiety które same wychowują i mam do nich szacunek bo wiem że to olbrzymia praca i wysiłek.
Ale po prostu pewnych rzeczy mimo że nie wiem jakby się starały nie dadzą dzieciom dać.

Po prostu pewne wartości, wzorce i zachowania przekazuje dzieciom ojciec a inne matka i dopiero one łącznie odpowiednio "formują" dzieci ..

To zależy od obojga rodziców. Czasem jeśli jedno z nich dodatkowo nie sprawdzą się jako dobry opiekun, lepiej się rozejść. Tak samo hak dziecko chowa się we wrogiej atmosferze.
Inaczej nie byłoby tyle osób, które trafiają na wszelkiego rodzaju toksykow, nałogowców, hazardzistów i tym podobne przypadki, a wywodzą się z pełnych rodzin, chowanych przez matkę i ojca.

A takie tkwienie w małżeństwie dla "dobra dzieci" tym dzieciom przyniesie więcej złego a i dla rodziców będzie niekorzystne i w efekcie wszyscy się umęczą.

Nue znasz Kaszpir historii, gdy dorośli już ludzie po latach mają żal do matki, czy ojca, że nie rozszedł się z małżonkiem, bo z domu pamiętają tylko kłótnie, strach i niepokój? Jako dorośli widzą, że pozostanie razem rodziców, wcale nie było.

Także problem jest bardziej złożony.

158

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Elu, nie szukałam nigdy wrażliwych romantyków, wręcz przeciwnie, wolałam facetów męskich, silnych - inna sprawa, że ciężko takich znaleźć. Sama będąc artystką nie związałam się nigdy z artystą, bo oni właśnie tacy wrażliwi są. Nie lubię takiego typu. smile

Co do rodzicielstwa to nie o tym mamy wątek. Powiem jedynie, że skoro ex się na dzieciaka wypiął i widuje go 2 - 3 x do roku (choć mógłby częściej, gdyby chciał - ale nie chce), to ja nic na to nie poradzę. A wiązać się z kimkolwiek, byle mieć faceta jako wzór dla dziecka też nie będę, bo jeśli już mieć wzór, to dobry. Jak na razie nie spotkałam odpowiedniego kandydata, niestety.

159 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2023-11-02 11:15:25)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

To nie prawda, ze dzieci rozwodnikow, to patologia, predzej dzieci alkoholikow.
Moje dzieci sa wyksztalcone i bez nalogow.

Nie chodzi mi o nałogi ...

Dzieci potrzebują wychowania zarówno przez mężczyznę jak i kobietę. Kobieta przekazuje pewne wzorce i wartości dzieciom i to samo robi facet.
Mają zupełnie inne podejście i inne wzorce. Kobieta nie nauczy chłopca być mężczyzną i tak samo facet nie nauczy dziewczynki bycia kobietą

To że dzieci studiują i wyglądają na normalne wcale nie znaczy że nie mają wielkich problemów z psychiką i wartościami.

Myślę że sama wiesz o co chodzi. Jak wychowaływałaś się pełnej rodzinie to wiesz że inne wartości przekazuje ojciec a inne matka i dopiero te wspólne wartości kształtują poprawnie młodego człowieka.

Ja miałem do czynienia z kobieta która miał dwójkę dzieci. Dziewczynę i chłopca.
Widziałem że chłopiec wręcz potrzebował męskiej ręki i autorytetu bo chłopak mimo że był grzeczny i dobrze się uczył psychicznie był wrakiem.
Popychadłem, kimś kogo można kopnąć a on jeszcze przeprosi osobę która go kopnęła, kimś który wręcz potrzebuuje męskiego wzorca.
Zawsze ustępował młodfszej siostrze a siostra to wykorzystywała na maxa. On się bawił jakąś zabawką to nagle ona chciała się bawić. Oczywiście potem jak juz zdobyła to nie bawiła się.
A jak było coś nie po jej myśli to był krzyk i wrzask. Normlanie zanosiła się krzykiem i aż siniała ...
Chłopak widziałem jak się klei do mnie i jak potrzebuje ojca.

Czytałem kiedyś że często takim matką/ojcom pomagają znajomi którzy uczestniczą w wychowaniu ich dzieci.
A to zabiora na weekend i uczą pewnych cech i wartości które może przekazać tylko płeć przeciwna albo innych cech.

Ja podziwiam kobiety które same wychowują i mam do nich szacunek bo wiem że to olbrzymia praca i wysiłek.
Ale po prostu pewnych rzeczy mimo że nie wiem jakby się starały nie dadzą dzieciom dać.

Po prostu pewne wartości, wzorce i zachowania przekazuje dzieciom ojciec a inne matka i dopiero one łącznie odpowiednio "formują" dzieci ..

To zależy od obojga rodziców. Czasem jeśli jedno z nich dodatkowo nie sprawdzą się jako dobry opiekun, lepiej się rozejść. Tak samo hak dziecko chowa się we wrogiej atmosferze.
Inaczej nie byłoby tyle osób, które trafiają na wszelkiego rodzaju toksykow, nałogowców, hazardzistów i tym podobne przypadki, a wywodzą się z pełnych rodzin, chowanych przez matkę i ojca.

A takie tkwienie w małżeństwie dla "dobra dzieci" tym dzieciom przyniesie więcej złego a i dla rodziców będzie niekorzystne i w efekcie wszyscy się umęczą.

Nue znasz Kaszpir historii, gdy dorośli już ludzie po latach mają żal do matki, czy ojca, że nie rozszedł się z małżonkiem, bo z domu pamiętają tylko kłótnie, strach i niepokój? Jako dorośli widzą, że pozostanie razem rodziców, wcale nie było.

Także problem jest bardziej złożony.

tez tak mysle, moje dzieci bardzo kulturalne, grzeczne i mile, nigdy sie nie powstydzilam. Syn jest wybuchowy (w domu) mial przyklad ojca (mego exa) ale nie podnosi reki na swoja dziewczyne, jak jego ojciec na mnie (mam nadzieje, ze tak zostanie), dobrze ja traktuje, wiadomo klotnie tez sa. Ja nie narzekam i sadze, ze nie zawsze jest jedna regula na wszystko.

160

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Elu, nie szukałam nigdy wrażliwych romantyków, wręcz przeciwnie, wolałam facetów męskich, silnych - inna sprawa, że ciężko takich znaleźć. Sama będąc artystką nie związałam się nigdy z artystą, bo oni właśnie tacy wrażliwi są. Nie lubię takiego typu. smile

Co do rodzicielstwa to nie o tym mamy wątek. Powiem jedynie, że skoro ex się na dzieciaka wypiął i widuje go 2 - 3 x do roku (choć mógłby częściej, gdyby chciał - ale nie chce), to ja nic na to nie poradzę. A wiązać się z kimkolwiek, byle mieć faceta jako wzór dla dziecka też nie będę, bo jeśli już mieć wzór, to dobry. Jak na razie nie spotkałam odpowiedniego kandydata, niestety.


widac, ze jestes bardziej wymagajaca, niz ja wink

161

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

To zależy od obojga rodziców. Czasem jeśli jedno z nich dodatkowo nie sprawdzą się jako dobry opiekun, lepiej się rozejść. Tak samo hak dziecko chowa się we wrogiej atmosferze.
Inaczej nie byłoby tyle osób, które trafiają na wszelkiego rodzaju toksykow, nałogowców, hazardzistów i tym podobne przypadki, a wywodzą się z pełnych rodzin, chowanych przez matkę i ojca.

A takie tkwienie w małżeństwie dla "dobra dzieci" tym dzieciom przyniesie więcej złego a i dla rodziców będzie niekorzystne i w efekcie wszyscy się umęczą.

Nue znasz Kaszpir historii, gdy dorośli już ludzie po latach mają żal do matki, czy ojca, że nie rozszedł się z małżonkiem, bo z domu pamiętają tylko kłótnie, strach i niepokój? Jako dorośli widzą, że pozostanie razem rodziców, wcale nie było.

Także problem jest bardziej złożony.

Oczywiście masz rację. Dobro dzieci jest bardzo ważne. Jak jest w związku przemoc, alkohol, awantury to dla dobra dzieci lepiej się rozejść, bo w jakich warunkach dorastają dzieci też ma znaczenie.
Tutaj nie ma co dyskutować. Tkwienie w takim czymś dla "dobra dzieci" to zwykła bzdura i oszukiwanie samego siebie.

Jednak zbyt często rozwody nie mają żadnych podstaw i zamiast ludzie popracować nad związkiem i naprawą błędów wolą rozwód i to uważam że jest złe.
Ludzie dorośli powinni zachowywać się jak dorośli a różne zgrzyty w związkach czy małżeństwach są będą i będą były. Ważne rozmawiać i na bieżąco je usuwać.
Ważna jest komunikacja.

Rozwód ZAWSZE jest porażką.  Czasami jest też najlepszym rozwiązaniem ale i tak porażką.
Czasami jednak rozwód jest po prostu głupotą. Głupota ludzi którzy nie potrafią walczyć i nie chcą podjąć walki o ratowanie związku bo wiele związków naprawdę daje sie naprawić, tyle że często ludzie nie chcą ...

162

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Gosiawie napisał/a:
szeptem napisał/a:

Elu, nie szukałam nigdy wrażliwych romantyków, wręcz przeciwnie, wolałam facetów męskich, silnych - inna sprawa, że ciężko takich znaleźć. Sama będąc artystką nie związałam się nigdy z artystą, bo oni właśnie tacy wrażliwi są. Nie lubię takiego typu. smile

Co do rodzicielstwa to nie o tym mamy wątek. Powiem jedynie, że skoro ex się na dzieciaka wypiął i widuje go 2 - 3 x do roku (choć mógłby częściej, gdyby chciał - ale nie chce), to ja nic na to nie poradzę. A wiązać się z kimkolwiek, byle mieć faceta jako wzór dla dziecka też nie będę, bo jeśli już mieć wzór, to dobry. Jak na razie nie spotkałam odpowiedniego kandydata, niestety.


widac, ze jestes bardziej wymagajaca, niz ja wink


A później zdziwienie że nikogo nie można znaleźć big_smile

Prawda jest taka że KAŻDA kobieta która chce znaleźć faceta i chce być w związku znajdzie takiego faceta.
Jest mnóstwo samotnych facetów, także takich po rozwodach którzy szukają kobiety do normlanego związku.

Tylko trzeba chcieć ....

Jak ktoś wybiera samotność to ok, ale jak "wybiera" a tak naprawdę chciałby być w związku ale nic nie robi aby do tego doszło tylko zamiast tego narzeka ?
To ciężko nazwać to świadomym wyborem a raczej strachem przed tym że może sie udać ...

Znałem jedną taką kobietę która wychowywała dwójkę dzieci. Wszędzie mówiła że jest feministką i facet jej nie potrzebny i itd. Ciagle dawała do rozumienia to. Jak zobaczyła że jednak nie jest niezastąpiona i facet też potrafi zajac sie wieloma rzeczami i dziećmi to nastąpiła wręcz agresja i torpedowanie znajomości.
Zapewne po to aby mieć satysfakcje że znów "facet zawiódł" i że jej nie potrzebny ...

Są osoby które nie chcą być szczęśliwe.

163

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Znałem jedną taką kobietę która wychowywała dwójkę dzieci. Wszędzie mówiła że jest feministką i facet jej nie potrzebny i itd. Ciagle dawała do rozumienia to. Jak zobaczyła że jednak nie jest niezastąpiona i facet też potrafi zajac sie wieloma rzeczami i dziećmi to nastąpiła wręcz agresja i torpedowanie znajomości.
Zapewne po to aby mieć satysfakcje że znów "facet zawiódł" i że jej nie potrzebny ...

Znałem takie dwie. Kropka w kropkę jak piszesz. Tylko jedna z dzieckiem (jednym) druga bezdzietna.

164

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Jako ciekawostkę do głównego tematu napiszę dlaczego kobietom sprzyja bycie singielką. Bo jest to lepiej postrzegane społecznie, kobieta singielka jest silną i niezależną kobietą, mężczyzna singiel to nieudacznik albo ma za duże wymagania. Ona pewnie uwolniła się z toksycznego związku więc jest sama z wyboru. On pewnie nie potrafi zdobyć kobiety i jest przegrywem. Oczywiście to spore uogólnienie ale jednak dość często można się spotkać z takim myśleniem, nawet tu na forum się zdarzało. Wielu mężczyzn woli tkwić w nieszczęśliwym związku niż długo być singlem bo inaczej nie będzie nawet uznawany za mężczyznę. Wiele kobiet woli być singielkami niż tkwić w nieszczęśliwym związku bo jeszcze je za to pochwalą.

165

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Shinigami napisał/a:

Jako ciekawostkę do głównego tematu napiszę dlaczego kobietom sprzyja bycie singielką. Bo jest to lepiej postrzegane społecznie, kobieta singielka jest silną i niezależną kobietą, mężczyzna singiel to nieudacznik albo ma za duże wymagania. Ona pewnie uwolniła się z toksycznego związku więc jest sama z wyboru. On pewnie nie potrafi zdobyć kobiety i jest przegrywem. Oczywiście to spore uogólnienie ale jednak dość często można się spotkać z takim myśleniem, nawet tu na forum się zdarzało. Wielu mężczyzn woli tkwić w nieszczęśliwym związku niż długo być singlem bo inaczej nie będzie nawet uznawany za mężczyznę. Wiele kobiet woli być singielkami niż tkwić w nieszczęśliwym związku bo jeszcze je za to pochwalą.

Dodam jeszcze, ze singielki, tak jak napisales, sa lepiej postrzegane, bo to ON byl niedobry, ale facet, kiedy zostaje sam, to kobiety wtedy sie zastanawiaja dlaczego, bo przeciez pewnie zdradzil, pij, bil zone. Ja wczesniej nie wierzylam w to, ze kobiety czesciej zdradzaja niz mezczyzni, ze nie znajde fajnego, dobrego, wiernego faceta, bo przeciez taki jest zajety. Ja zawsze opieram fakty na swojej osobie czy otoczeniu. Niestety sie pomylilam, chodza po swiecie rozwodniki, ktorzy byli dobrymi mezami, a zona ich dobroc wykorzystywala, zdradzila, bo moze ten maz byl dla niej za nudny i szukala wrazen. Rozne sa przyczyny rozstania, ale naprawde mezczyzni po rozwodzie (nie wszyscy) sa wartosciowi.

166

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Gosiawie napisał/a:

Niestety sie pomylilam, chodza po swiecie rozwodniki, ktorzy byli dobrymi mezami, a zona ich dobroc wykorzystywala, zdradzila, bo moze ten maz byl dla niej za nudny i szukala wrazen. Rozne sa przyczyny rozstania, ale naprawde mezczyzni po rozwodzie (nie wszyscy) sa wartosciowi.

Jakie ty herezje kobieto głosisz.
Przecież u kobiet świat wygląda prosto:

jak zdradził facet, to winny rozpadu rodziny jest facet
Jak zdradziła kobieta,to widocznie facet ja zaniedbywał, źle traktował, tłamsił i dusił, i biedna musiała zażyć świeżego powietrze, ergo: winny jest facet

167

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Szeptuch napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Niestety sie pomylilam, chodza po swiecie rozwodniki, ktorzy byli dobrymi mezami, a zona ich dobroc wykorzystywala, zdradzila, bo moze ten maz byl dla niej za nudny i szukala wrazen. Rozne sa przyczyny rozstania, ale naprawde mezczyzni po rozwodzie (nie wszyscy) sa wartosciowi.

Jakie ty herezje kobieto głosisz.
Przecież u kobiet świat wygląda prosto:

jak zdradził facet, to winny rozpadu rodziny jest facet
Jak zdradziła kobieta,to widocznie facet ja zaniedbywał, źle traktował, tłamsił i dusił, i biedna musiała zażyć świeżego powietrze, ergo: winny jest facet


To mi trochę przypomina uliczną sondę, jaka widziałem niedawno z turbo-feminazistkami. Pytanie było proste: gdyby świat był stworzony przez kobiety i dla kobiet, to jak by wyglądał?

- kobiety nie musiałby pracować, a jedynie wtedy, jakby chciały, ale to faceci musieliby wykonywać najcięższe i najbardziej niewdzięczne prace.


Coś ci to przypomina? wink

168

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Rozwód ZAWSZE jest porażką.  Czasami jest też najlepszym rozwiązaniem ale i tak porażką.
Czasami jednak rozwód jest po prostu głupotą. Głupota ludzi którzy nie potrafią walczyć i nie chcą podjąć walki o ratowanie związku bo wiele związków naprawdę daje sie naprawić, tyle że często ludzie nie chcą ...

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal. A rozwody dotycza związków ktorych nie da sie już naprawić, gdy małżonkowie już nie dbają jedno o drugie i życią w zasadzie mentalnie osobna. Wtedy nie ma co naprawiać.
Myśłę odwrotnie, ze jest jeszcze wiele związków, które już powinny sie dawno rozpaść, ale ludzie sa ze sobą jeszcze z wygody i z powodów, których sami nie chcą zauważyc i się do nich przyznać. Np kobiecie żle w małzeństwie, ale mąż dobrze zarabia, wybudował dom, po rozwodzie status materialny jaki miała dotychczas nie będzie już istniał. Albo mężczyzna tkwi w małżeństwoe, bo żona dobrze ogarnia dom, posprzątane, ugotowane, dzieci dobrze zaopiekowane, ale oni, jako małzeństwo w zasadzie już razem od dawna niezyją i niewiwlw ich łaczy jeśli iodciąć dzieci i wspólny dom.
Może też być odwrotnie, to żona dobrze zarabia, to jej mieszkanie a mężczyznie nie opłaca się odchodzić ze wzgledow finansowych... i tak dalej. Podałam tu tylko przykłady pierwsze lepsze z brzegu,żeby nie było, ale powody są różne.

A życie i tak kiedyś minie. Jak już widac, ze ze związku nic nie będzie, lepiej sie rozejść i najbliższe 30 lat spędzić z kimśc innym , może szcześliwiej, niż do 80 ki siedziec w małzeństwoe niewiadomo czemu skoro oboje skaczą sobie do oczu, nie szanują się, albo żyja już jak współlokatorzy.

Z resztą często drugie małzeństwa bywają już szczęśliwsze i na lata, choć i tu nie ma reguły.

Co innego jeszcze , gdzy ktoś ma 80kę na karku, rozwód w jego sytuacji rzeczywiście nie jest zbyt fortunnym posunięciem.

ALe gdy mamy 30 czy 40 latka? Albo 50 latka? TA ostatnia osoba może spokojnie ułożyć sobie z kimś innym życie na pozostałe 30 lat.
A 30 latek na 50 lat smile

169

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Szeptuch napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Niestety sie pomylilam, chodza po swiecie rozwodniki, ktorzy byli dobrymi mezami, a zona ich dobroc wykorzystywala, zdradzila, bo moze ten maz byl dla niej za nudny i szukala wrazen. Rozne sa przyczyny rozstania, ale naprawde mezczyzni po rozwodzie (nie wszyscy) sa wartosciowi.

Jakie ty herezje kobieto głosisz.
Przecież u kobiet świat wygląda prosto:

jak zdradził facet, to winny rozpadu rodziny jest facet
Jak zdradziła kobieta,to widocznie facet ja zaniedbywał, źle traktował, tłamsił i dusił, i biedna musiała zażyć świeżego powietrze, ergo: winny jest facet

Zależy od narracji,
Jak on ją zdradził, na pewno się roztyła i zaniedbała fizycznie, albo skupiła się na dziecku i go zaniedbywała.
Albo: jak ona go zdradziła - widać sam sobie winien, bo poleciał na taki typ kobiety, a mógł sobie wziąć do związku jakąś "porządną" i tak się możemy przerzucać argumentami.

Ale jedo jest faktem, teraz, po 40stce jest jakas plaga rozwodów. Albo ktoś jest ju z pare lat po rozwodzie, ma już drugu związek i tak dalej. Albo jest w trakcie, albo mu sie sypie i rozwód jest już z w powietrzu.

Moi drodzy, nadchodzi drugie rozdanie.

170

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal

Nie są naprawiane.
Gdy jest młoda kobieta, to idzie do prawnika i szybko dostaje rozwód. Nie chce pracować nad związkiem.

Poszedłem się do prawnika z jedną sprawą i zanim powiedziałem o co chodzi, to pierwsze pytanie było dlaczego chce się pan rozwieźć smile

Jego rada (jak pożartowaliśmy) była: niech się pan nigdy nie żeni. smile smile smile

171

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Farmer napisał/a:
rossanka napisał/a:

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal

Nie są naprawiane.
Gdy jest młoda kobieta, to idzie do prawnika i szybko dostaje rozwód. Nie chce pracować nad związkiem.

Poszedłem się do prawnika z jedną sprawą i zanim powiedziałem o co chodzi, to pierwsze pytanie było dlaczego chce się pan rozwieźć smile

Jego rada (jak pożartowaliśmy) była: niech się pan nigdy nie żeni. smile smile smile

Nie chce zrzędzić i narzekac, ale z tego wynika, ze nie opłaca się być z młoda kobietą, bo ona wniesie o rozwód, bo nie b edzie jej sie chciało pracowac nad zwiazkiem

A w kolejnym temacie namawia się meżczyzn do związywania się z młodymi kobietami. Ze wzgędu na ich młodośc i płodnośc.

Ale za forum to już dawno nie nadążam.

172

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:
Farmer napisał/a:
rossanka napisał/a:

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal

Nie są naprawiane.
Gdy jest młoda kobieta, to idzie do prawnika i szybko dostaje rozwód. Nie chce pracować nad związkiem.

Poszedłem się do prawnika z jedną sprawą i zanim powiedziałem o co chodzi, to pierwsze pytanie było dlaczego chce się pan rozwieźć smile

Jego rada (jak pożartowaliśmy) była: niech się pan nigdy nie żeni. smile smile smile

Nie chce zrzędzić i narzekac, ale z tego wynika, ze nie opłaca się być z młoda kobietą, bo ona wniesie o rozwód, bo nie b edzie jej sie chciało pracowac nad zwiazkiem

A w kolejnym temacie namawia się meżczyzn do związywania się z młodymi kobietami. Ze wzgędu na ich młodośc i płodnośc.

Ale za forum to już dawno nie nadążam.

Młoda kobieta, to do związku, a nie jako żona.

Leonardo daje przykład od lat.

173 Ostatnio edytowany przez rossanka (2023-11-03 22:54:14)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Farmer napisał/a:
rossanka napisał/a:
Farmer napisał/a:

Nie są naprawiane.
Gdy jest młoda kobieta, to idzie do prawnika i szybko dostaje rozwód. Nie chce pracować nad związkiem.

Poszedłem się do prawnika z jedną sprawą i zanim powiedziałem o co chodzi, to pierwsze pytanie było dlaczego chce się pan rozwieźć smile

Jego rada (jak pożartowaliśmy) była: niech się pan nigdy nie żeni. smile smile smile

Nie chce zrzędzić i narzekac, ale z tego wynika, ze nie opłaca się być z młoda kobietą, bo ona wniesie o rozwód, bo nie b edzie jej sie chciało pracowac nad zwiazkiem

A w kolejnym temacie namawia się meżczyzn do związywania się z młodymi kobietami. Ze wzgędu na ich młodośc i płodnośc.

Ale za forum to już dawno nie nadążam.

Młoda kobieta, to do związku, a nie jako żona.

Leonardo daje przykład od lat.

Strasznie zdziadział I zbrzydł.
Ale i tak to jeden z moich ulubionych aktorów. Cos tam chyba teraz weszło do kin z jego udziałem,


ps
właśnie jako żona.
Bo jak żona będzie stara, to dzieci już nie urodzi. Czyli młoda kobieta - do małżeństwa, aby mężczyzna zdążył zostać ojcem.

174

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Farmer napisał/a:
rossanka napisał/a:
Farmer napisał/a:

Nie są naprawiane.
Gdy jest młoda kobieta, to idzie do prawnika i szybko dostaje rozwód. Nie chce pracować nad związkiem.

Poszedłem się do prawnika z jedną sprawą i zanim powiedziałem o co chodzi, to pierwsze pytanie było dlaczego chce się pan rozwieźć smile

Jego rada (jak pożartowaliśmy) była: niech się pan nigdy nie żeni. smile smile smile

Nie chce zrzędzić i narzekac, ale z tego wynika, ze nie opłaca się być z młoda kobietą, bo ona wniesie o rozwód, bo nie b edzie jej sie chciało pracowac nad zwiazkiem

A w kolejnym temacie namawia się meżczyzn do związywania się z młodymi kobietami. Ze wzgędu na ich młodośc i płodnośc.

Ale za forum to już dawno nie nadążam.

Młoda kobieta, to do związku, a nie jako żona.

Leonardo daje przykład od lat.

A dlaczego mloda nie jakos zona? Skad taka teoria glupia?

175

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

ps
właśnie jako żona.
Bo jak żona będzie stara, to dzieci już nie urodzi. Czyli młoda kobieta - do małżeństwa, aby mężczyzna zdążył zostać ojcem.


Nie.

Nie trzeba się żenić, by zostać ojcem.

176

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Po pierwsze Ross, wielu mężczyzn już jest ojcami i wcale nimi zostać  nie chcę, wręcz przeciwnie.
Po drugie, spora część mężczyzn w różnym wieku, którzy ojcami.nie są, nie może nimi być, nawet jak chcą.
Po trzecie, jak już temat ojcostwa schodzi na dalszy plan, odsłaniają się różne potrzeby i dopasowania ludzi i naprawdę nie dajmy się zwariować że mężczyzn w różnym wieku kręcą tylko kobiety do 40, bo to bzdura.
Po kolejne: jak Kaszpir napisal że nie musi zajmować się ojcem, bo on ma od tego młodszą żonę, to zapala się alarm na związki z różnicą wieku i motywacje do takich.

177

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Ela210 napisał/a:

Po kolejne: jak Kaszpir napisal że nie musi zajmować się ojcem, bo on ma od tego młodszą żonę, to zapala się alarm na związki z różnicą wieku i motywacje do takich.

To nie musi to bardzo mocne uproszczenie ...

Mój dziadek żył prawie do 100lat i nie wymagał żadnej opieki aż do śmierci. Był okazem zdrowia. Niestety mój ojciec nic nie jest i problemy ma od lat a pod wpływem wieku te problemy się zwiększyły i pojawiły nowe.

Pomagam ja z moją siostrą pomagając w załatwieniu lekarzy, formalności , specjalistycznych urzadzeń itd.
Teraz staramy się pomóc matce, tylko moja matka jest bardzo uparta i nie chce pomocy i niemalże na siłę trzeba to robić.

Raczej ojciec nie będzie się nadawał do opieki w domu i zaczyna się robić dramat ...

Co do tej "opieki" to każdy jest inny. Jedne może w starszym wieku być w pełni sprawny a inny w sporo młodszym wieku już potrzebować pomocy i płeć nie ma tu znaczenia.

Jakie są motywacje ? Chyba takie jak zawsze. Czym młodsza kobieta tym większa szansa na potomstwo i to zdrowe potomstwo.
Nic nowego od setek lat ..

178 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-11-04 15:50:33)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal. A rozwody dotycza związków ktorych nie da sie już naprawić, gdy małżonkowie już nie dbają jedno o drugie i życią w zasadzie mentalnie osobna. Wtedy nie ma co naprawiać.

Ross ale po co ???

Media od wielu lat promują rozwody. Bo to modne i postępowe.

To jak stary telefon. Jak się znudzi to wymienić na nowy big_smile

Jak ja brałem rozwód to prawniczka mi powiedziała że obecnie prawie wszyscy u nich zajmują się rozwodami. Bo tych spraw jest najwięcej. Pani sędzia jaka nam została przypisana okazuje się że codziennie od rana do wieczora "macha rozwody". Zapewne w ciągu miesiaca ona sama daje rozwody setkom ludzi ...

Obecnie ludzie nie chcą "walczyć" i "naprawiać". Zupełnie im nie zależy. Dodatkowo przepisy i prawo jeszcze często mocno zachęca do rozwodu.
A jak są dzieci i jakiś majątek to juz tym bardziej jest o co "walczyć".

Rozwód to porażka obu stron. A największa porażka jest wtedy jak choć jedna strona chciała by ratować te małżeństwo i widzi szansę a druga nawet nie myślała aby ratować bo juz wcześniej zaplanowała inne życie i ma inne plany ...

PS. Co do kobiet smile
Dziś za pomoca mojej córki odezwała się moja była żona po 23 miesiącach od rozwodu. Przypomniało jej się że mielśmy w domu taką karkimatę (matę) do ćwiczeń. Leży sobie w szafie.
Zapytała czy mogę jej ją oddać (pożyczyć) bo jej potrzebna ...

Nie ukrywam że mnie zamurowało że po 23mc była pyta się o matę wartą kilkanaście złotych ...
Oczywiście dam bo mi nie potrzebna ale delikatnie mówiąc się wręcz załamałem.

Dałem jej kilkaset tysięcy a tej przypomniała się mata za kilkanaście złotych ...

179 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-11-04 16:18:20)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Jakie są motywacje ? Chyba takie jak zawsze. Czym młodsza kobieta tym większa szansa na potomstwo i to zdrowe potomstwo.
Nic nowego od setek lat ..

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi. Ja w restauracjach,klubach, pubach, kinie.. właściwie wszedzie gdzie pary chodzą razem na randki widze pary w zblizonym wieku. Codziennie widze, jak bardzo fajni, zadbani faceci, nie zadni desperaci normalnie chodzą ze swoimi babeczkami na randki i wcele nie obczajaja wtedy młodszych kelnerek czy barmanek tylko normalnie dobrze sie bawią w swoim towarzystwie. Pary z dużą roznica wieku widuje niezmiernie rzadko, ale jak już to wygląda to bardzo paradnie. Laski jakoś komicznie odstawione bez gustu i starszy gostek po którym nawet po motoryce widać, że jest 100 lat za partnerką. Nie wiem czy tylko ja tak mam ale jak widze udaną, uśmiechnięta pare to chce z nimi zbić piątke i powiedzić "super, ja też mam fajny związek, tak trzymać", a jak widze młodszą laske ze starym dziadem(jakoś rzadko kiedy to są zadbani i modni faceci, raczej takie przeciętne kluski nijakie) mam ochote wziąć ja na strone i powiedzieć "po co ci taka desperacja? starych dziadów jeszcze zdążysz się naogladac". Jest w tym coś smutnego jak widze młodość, niewinnosć w zderzeniu z jakimś ociągającym się januszem zakolakiem. Ale tak na oko to jest jedna para na 30, dlatego w te teorie pillowe o ścianie, młodych rozpłodowych partnerkach nie wierze wcale.

Kaszpir007 napisał/a:

Nie ukrywam że mnie zamurowało że po 23mc była pyta się o matę wartą kilkanaście złotych ...
Oczywiście dam bo mi nie potrzebna ale delikatnie mówiąc się wręcz załamałem.

Polecam technike małego podkurwiania byciem gapą. Np. dajesz jej mate z uśmiechem na ustach, ale przypadkiem jest ona całkiem podarta przez kota po rozłożeniu, albo są w niej mole czy coś. Oczywiście widać to dopiero po rozłożeniu, więc ona jest wkurwiona, ale ty masz czyste ręce bo jesteś miłym i pomocnym gościem, zrobiłes to o co poprosiła, ale że jesteś gapa i zapomniałeś sprawdzić czy jest cała to przeciez nie twoja wina. Testowałam na chłopie z pracy co mu się wydawało że będę mu robić kawki bo on jest taaaaki zarobiony(zajmujemy się tym samym, tylko że ja przy tym nie stękam że mi cięzko). Oczywiście kawki dostawał, ale takie siekiery na potrójnym espresso, albo posolone, bo przeciez jestem gapcia i pomyliłam sól z cukrem, że szybko mi przestał zawracać głowe.

180

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Jakie są motywacje ? Chyba takie jak zawsze. Czym młodsza kobieta tym większa szansa na potomstwo i to zdrowe potomstwo.
Nic nowego od setek lat ..

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi. Ja w restauracjach,klubach, pubach, kinie.. właściwie wszedzie gdzie pary chodzą razem na randki widze pary w zblizonym wieku. Codziennie widze, jak bardzo fajni, zadbani faceci, nie zadni desperaci normalnie chodzą ze swoimi babeczkami na randki i wcele nie obczajaja wtedy młodszych kelnerek czy barmanek tylko normalnie dobrze sie bawią w swoim towarzystwie. Pary z dużą roznica wieku widuje niezmiernie rzadko, ale jak już to wygląda to bardzo paradnie. Laski jakoś komicznie odstawione bez gustu i starszy gostek po którym nawet po motoryce widać, że jest 100 lat za partnerką. Nie wiem czy tylko ja tak mam ale jak widze udaną, uśmiechnięta pare to chce z nimi zbić piątke i powiedzić "super, ja też mam fajny związek, tak trzymać", a jak widze młodszą laske ze starym dziadem(jakoś rzadko kiedy to są zadbani i modni faceci, raczej takie przeciętne kluski nijakie) mam ochote wziąć ja na strone i powiedzieć "po co ci taka desperacja? starych dziadów jeszcze zdążysz się naogladac". Jest w tym coś smutnego jak widze młodość, niewinnosć w zderzeniu z jakimś ociągającym się januszem zakolakiem. Ale tak na oko to jest jedna para na 30, dlatego w te teorie pillowe o ścianie, młodych rozpłodowych partnerkach nie wierze wcale.

Dokladnie ja tak samo juz to dawno zauwazylam, ze pary sa w zblizonym wieku do siebie, a nie z 20 letnia roznica wiekowa-a nawet jesli sa to jest to maly %... moi ex jest tylko 4 lata starszy ode mnie. I sam mowil "ze nie szuka kobiet mlodszych niz 30 lat" zreszta nie tylko on,bo od wielu facetow 35-45 lat slyszalam "ze nie brali by na powaznie zwiazku z 20 kilku latka.... jedynie na tym forum zaczarowany swiat istnieje magi i fantazji, gdzie 40 latkowie podrywaja studentki,a te zamiast mlodych,przystojnych rowiesnikow leca za 40 latkiem

181 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-11-04 17:08:01)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Polecam technike małego podkurwiania byciem gapą. Np. dajesz jej mate z uśmiechem na ustach, ale przypadkiem jest ona całkiem podarta przez kota po rozłożeniu, albo są w niej mole czy coś. Oczywiście widać to dopiero po rozłożeniu, więc ona jest wkurwiona, ale ty masz czyste ręce bo jesteś miłym i pomocnym gościem, zrobiłes to o co poprosiła, ale że jesteś gapa i zapomniałeś sprawdzić czy jest cała to przeciez nie twoja wina. Testowałam na chłopie z pracy co mu się wydawało że będę mu robić kawki bo on jest taaaaki zarobiony(zajmujemy się tym samym, tylko że ja przy tym nie stękam że mi cięzko). Oczywiście kawki dostawał, ale takie siekiery na potrójnym espresso, albo posolone, bo przeciez jestem gapcia i pomyliłam sól z cukrem, że szybko mi przestał zawracać głowe.

Wiesz ludzie mają różne wymagania. Dla mnie pewne różncia wieku nie jest problemem.

Ja osobiście mimo że mam obecnie 48lat stwierdziłem że z kobietami nawet o kilkanaście lat młodszymi potrafie się dogadać i znaleźć odpowiednie tematy i sie dobrze czuję.
Ale na pewno przy większej różnicy wieku byłby juz problem i źle sam bym sie czuł.
Ale jak ludzie sa szczęśliwi to różncia wieku nie ma znaczenia.

Ostatnio 83letni AlPacino został ojcem z 29letnia  partnerką.  Ma syna i zapewne się bardzo cieszy. Ona ma alimenty i kasę i sławę. Każdy wiec coś z nich dostał co chciał.
Al do trumny kasy nie weźmie. Zostawi po sobie pieniądze swoim dzieciom.
Kasę na opiekunkę ma i problemu nie ma smile

Ja też domu z ogrodem i reszty tego co mam do trumny nie zabiorę. Dostaną to moje dzieci.
Jakbym miał jeszcze dzieci to wcale bym się nie zasmucił a nawet ucieszył.
Ale mam świadomość że raczej już tatą ponownie nie zostanę.

Wiec sądzę że zależy co to jest za związek.

Moja obecna kobieta ma 41lat.  Czy to duża różnica wieku ? Według mnie nie ...

PS.

Co do tej metody na "gapcia" wink

To nie ukrywam że przy rozwodzie sporo kasy jej dałem. Więcej niż musiałem. Ale wiedziałem że będą mieszkały z nią moje córki więc aby miała lepszy start i moje córki.
Także dzieliliśmy się na pół wszystkim. Szklankami, talerzami,garnkami , ręcznikami i itd.
To że później się okazało się że dostał jakieś śmieci albo uszkodzone urządzenia to inna kwestia...

Po chyba pół roku ? Przypomniala sobie że było takie małe turystyczne żelazko. Używane tylko na wyjazdy.
Oczywiście pożyczyła (i nie oddała).

Teraz po prawie 2 latach mata.

Mnie zamurowało. Mata warta z kilkanaście złotych ?

Po rozwodzie jak jeździłem do córek to mogłem wejśc do mieszkania do pokoju córek i tam z córkami spedzać czas. Nawet chwilę rozmawialiśmuy.
Ale potem już nawet nie miałem wstępu.
Ok rozumiem że nie byłem już mile widziany.

Ale teraz nagle za pomocą córki zainteresował sie matą ?

Mnie to wręcz zszokowało na tyle że najchętniej bym obsikał tą matę dał na zewnątrz a potem jej oddał i zrzuciłbym na kota którego miałem wink
Bo taki gapciu zapomnialem że kot jej używał big_smile

Ale chyba to poniżej mojej godności, więc zapewne dam i tyle.
i tak do niczego nie potrzebne a jednak muszę żyć "w zgodzie" bo łączą nas córki ...

182 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-11-04 17:32:14)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Może wcale nie chodzi o mate, a obczajenie jak ci się żyje i obejrzenie sobie z bliska twojej obecnej partnerki? Czy nie jest ładniejsza i czy za dobrze ci się nie powodzi? A mata, to wiadomo że musi podjechać do ciebie do domu, bo nikt nie bedzie sie fatygował zeby wyslac kurierem taka pierdołe. Jak twoja obacna partnerka nie ma nic przeciwko takim wizytą kontronlym to okej, ale uważaj żeby jej nie weszło w nawyk takie wpadanie do ciebie.

48 i 41 lat to nie jest duża różnica, tego az tak nie widać. Dla mnie młodsza pratnerka którą opisują wszyscy pillowcy to tak ponad 10 lat różnicy, najlepiej z 15 bo wiadomo facet jest jak wino, a kobieta jak sprite. tak mowia pilowcy.

183 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-11-04 18:03:05)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Może wcale nie chodzi o mate, a obczajenie jak ci się żyje i obejrzenie sobie z bliska twojej obecnej partnerki? Czy nie jest ładniejsza i czy za dobrze ci się nie powodzi? A mata, to wiadomo że musi podjechać do ciebie do domu, bo nikt nie bedzie sie fatygował zeby wyslac kurierem taka pierdołe. Jak twoja obacna partnerka nie ma nic przeciwko takim wizytą kontronlym to okej, ale uważaj żeby jej nie weszło w nawyk takie wpadanie do ciebie.

48 i 41 lat to nie jest duża różnica, tego az tak nie widać. Dla mnie młodsza pratnerka którą opisują wszyscy pillowcy to tak ponad 10 lat różnicy, najlepiej z 15 bo wiadomo facet jest jak wino, a kobieta jak sprite. tak mowia pilowcy.

Wiesz moja była od 2 lat nie była u mnie. Jak przywoziła córki to nigdy nie weszła do domu. Wiec raczej nie o to chodzi.
Jutro mają przyjechać do mnie córki więc zapewne wtedy zabiorą.

Moja kobieta ze mną nie mieszka (a szkoda). Dzieli nas pewna odległość i na razie nie ma szansy na wspólne zamieszkanie, bo ona ode mnie do pracy miała by za daleko a że pracuje od 6.00 to tym bardziej.
W tygodniu ja staram się do niej przyjeżdzać i od niej do pracy jadę a w weekendy ona stara się przyjechać do mnie smile
Więc szansa że moja by ją spotkała jest bliska zeru big_smile

Z drugiej strony moja była zaraz po rozwodzie "poznała" faceta. W moim wieku, rozwodnika z 2 dzieci , tyle że wyższego ode mnie (2m).
Choć po tym co mi powiedziały córki i sposobie "poznania" (na rowerze) jakoś przypuszczam że to on był powodem rozwodu ...

Bo jakoś rok przez rozwodem moja była dostała fioła na punkcie jeźdzenia na rowerze i znikała na wiele godzin. Potrafiła wyjechać rano i wrócić wieczorem.
I jakoś zaczęliśmy sie wtedy dziwnie "oddalać" od siebie ...
Najpierw jeździła niby z koleżanką a potem ? Kto to wie big_smile
A on to też maniak jeżdzenia na rowerze, więc czyżby przypadek ? Nie sądzę big_smile
Wiec raczej ma w dupie moje szczęście. Jej było ważniejsze ...

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Choć po tym co mi powiedziały córki i sposobie "poznania" (na rowerze) jakoś przypuszczam że to on był powodem rozwodu ...

Bo jakoś rok przez rozwodem moja była dostała fioła na punkcie jeźdzenia na rowerze i znikała na wiele godzin. Potrafiła wyjechać rano i wrócić wieczorem.

Na pocieszenie ci dodam że od jazdy na rowerze dostaje się hemoroidów i raka prostaty. Szczególnie jak ktoś ma prace siedziącą, to potem sport siedzący przez kilka godzin tygodniowo to zabójca.

185

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Ale teraz nagle za pomocą córki zainteresował sie matą ?

Wszystko jest dobre, by sprawdzić co u byłego, gdy nowy facet zaczyna kręcić nosem.

186

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

I tak to właśnie wygląda. Niby rozstanie i rozwód, bo się wypaliło, tylko dziwnym trafem tuż po rozwodzie hop od razu nowy facet/kobieta. Jak widać, jak ktoś prze jak taran do rozwodu, nie chce terapii, to to rzekome wypalenie jest najczęściej zwykłą zdradą i ma konkretne imię i nazwisko. W sumie dobrze, że sobie uzmysłowiłeś, jaka była prawda.

187 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-11-04 22:21:20)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Anna Shirley napisał/a:

I tak to właśnie wygląda. Niby rozstanie i rozwód, bo się wypaliło, tylko dziwnym trafem tuż po rozwodzie hop od razu nowy facet/kobieta. Jak widać, jak ktoś prze jak taran do rozwodu, nie chce terapii, to to rzekome wypalenie jest najczęściej zwykłą zdradą i ma konkretne imię i nazwisko. W sumie dobrze, że sobie uzmysłowiłeś, jaka była prawda.

Wiesz po prostu kojarzę pewne rzeczy i pewna "układanka" mi się ułożyła ..

Ja naprawdę myślałem w te bzdury o wypaleniu i itd.
W czasie rozprawy normalnie się rozkleiłem. Potem miesiacami nie mogłem się pozbierać. Wpadłem w depresję. Miałem myśli samobójcze.
Dobrze że dzięki rodzinie i pomocy specjalistów się udało z tego wyjsć.
Moja była jakoś nie miała żadnych problemów. Bez emocji, stresu. Zaraz po rozwodzie pojechała na narty ze znajomymi ...

A potem informacja od moich córek że mam poznała "przypadkowo" na rowerze faceta od razu ułożyło układankę ...

Czego życzę temu facetowi. Wypadku. Żeby zginął pod kołami samochodu.
Naprawdę. Życzę mojej byłej aby tak cierpiała jak ja po rozwodzie.
Aby poczuła jak to jest stracić kogoś kogo sie kochało ..

Bo dla mnie to nie facet a ścierwo. Bo umawiał się z zajętą kobietą i widać mu to nie przeszkadzało.

188

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:

Czego życzę temu facetowi. Wypadku. Żeby zginął pod kołami samochodu.
Naprawdę. Życzę mojej byłej aby tak cierpiała jak ja po rozwodzie.
Aby poczuła jak to jest stracić kogoś kogo sie kochało ..

Bo dla mnie to nie facet a ścierwo. Bo umawiał się z zajętą kobietą i widać mu to nie przeszkadzało.

Nie bądź ścierwojadem smile

Lepiej wypytaj się córek co tam u żony. Może będzie się z czego pośmiać.

189

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi. Ja w restauracjach,klubach, pubach, kinie.. właściwie wszedzie gdzie pary chodzą razem na randki widze pary w zblizonym wieku. Codziennie widze, jak bardzo fajni, zadbani faceci, nie zadni desperaci normalnie chodzą ze swoimi babeczkami na randki i wcele nie obczajaja wtedy młodszych kelnerek czy barmanek tylko normalnie dobrze sie bawią w swoim towarzystwie. Pary z dużą roznica wieku widuje niezmiernie rzadko, ale jak już to wygląda to bardzo paradnie. Laski jakoś komicznie odstawione bez gustu i starszy gostek po którym nawet po motoryce widać, że jest 100 lat za partnerką.

Co prawda ja nie widzę codziennie ale potwierdzam twoją wersję. Też będąc we wszelkiego rodzaju miejscach publicznych obserwuje ludzi i znaczna większość związków to są ludzie w podobnym wieku, ewentualnie jakieś 5 lat różnicy. Znałem kilka związków gdzie było więcej niż 10 lat i żaden nie przetrwał. Szczerze mówiąc nie rozumiem co ludzie widzą w sporo młodszych lub starszych partnerach/partnerkach. Jedyny układ jaki brzmi sensownie to finansowy występujący w przypadku młodych dziewczyn i znacznie starszych facetów. Mówcie co chcecie ale nie wierzę, że w przypadku tego Leonardo albo Al Pacino była tam choć malutka cząstka prawdziwej miłości, tam chodzi tylko i wyłącznie o kasę, nawet mimo pojawienia się dziecka. I nawet jeśli to układ dobry dla obu stron to nie powinno się tego uznawać za normalne ani nawet dobre.

190

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi.

Nie teoria tylko praktyka. To, że teraz w społeczeństwie zachodnim tego za bardzo nie widać, to nie znaczy, że tak nie było przez setki, jak nie tysiące lat i że w wielu kulturach dalej tak nie jest.

191

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Kaszpir007 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Te związki, które da sie naprawić - uważam, ze sa właśnie naprawiane i te małżeństwa trwaja nadal. A rozwody dotycza związków ktorych nie da sie już naprawić, gdy małżonkowie już nie dbają jedno o drugie i życią w zasadzie mentalnie osobna. Wtedy nie ma co naprawiać.

Ross ale po co ???

Media od wielu lat promują rozwody. Bo to modne i postępowe.

To jak stary telefon. Jak się znudzi to wymienić na nowy big_smile
.

Kaszpir, ale jak ktoś chce odejść, to  żadne media go nie przekonają , ze ma nie odchodzić. Albo na odwrót, ktoś nie chce odchodzić, ale media mu mówią, ze ma odejśc i od odchodzi. Znasz takie przypadki?

Moim zdanie akurat teraz jest lepiej. Pokolenie 40plus, nie znacie z dzieciństwa par, czy to ciotek z wujkami, czy wieloletnich sąsiadów czy też własnych rodziców, które to pary, jako dziecko, czy nastolatki, czy mając te 20 pare lat obserwowaliście i nie zastanawialiście sie, dlaczego oni sie po prostu nie rozwiodą?
Wtedy ludzie mieli tak wyprane mózgi, że myśleli : kij z tym, że nam się bardzo nie układa, bo innym też się bardzo nie układa, Kowalskiej mąż też przepija całą wypłatę i ją bije, moj mnie tylko pare razy pobił, wiec nie jest żle Albo facet myślał - kij z tym, ze z żoną już mało co rozmawiamy, tyle tylko co o dprawach domowych, seks jest raz na pół roki i to wymuszony przeze mnie - chłopaki z pracy tez tak mają w małzeństwach, więc nie będę narzekał.

/Akurat teraz ldzie znmądrzeli.
Kaszpi, sam też przeciez nie chcialbyś być z osobą, a która nic Cię już nie łączy, nie dogadujesz sie, nie ma już bliskości, bez przerwy są kłótnie i docinki, nie kochasz jej już i ogólnie działacie sobie nan nerwy i chciałbyś najchętniej aby ona się już wyniosła. A tu Ci ktoś na forum by radził: Kaszpir, nie zostawiaj jej, bo teraz to najłatwiej wziąc rozwód ... i tak dalej. Jakbyś się sam chciał rozwieść, to bby wyszło od Ciebie, to żadne media, żadno forum czy koledzy nie zmusiliby cię, abyś jednak walczył oswój związek.
Daj ludziom żyć po swojemu, bo sam żyjesz po swojemu, robisz co chcesz, spotykasz się z kim chcesz, wyjeżdzasz z kim chcesz i mieszkasz gdzie chcesz.

192

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Kaszpir, ale jak ktoś chce odejść, to  żadne media go nie przekonają , ze ma nie odchodzić. Albo na odwrót, ktoś nie chce odchodzić, ale media mu mówią, ze ma odejśc i od odchodzi. Znasz takie przypadki?

Od metra i jeszcze trochę. To się nazywa modą. Tak jak moda była na bycie emo, moda była na bycie metro, tak teraz kreuje się modę na bycie randkującą singielką. Tak samo jak jest wieczna moda na wystawne wesela, chrzciny i komunie. Bo to ogromny biznes, który napędza specyficzne rynki.

Przecież nawet tutaj, nie tak dawno temu jedna z wieloletnich samotnych mamusiek latami płakała na forum w kolejnych zakładanych przez siebie wątkach, jak to chujowo jest jej samej. Jak trudno jej przywyknąć do abstynencji seksualnej, jak to samotna się czuje, odrzucona i niedoceniona. A teraz wypisuje jak to jej fantastycznie być samej, bo nie musi się z nikim liczyć i może robić co chce, bo żaden facet jej nie ogranicza.

Problem w tym, że takie podejście powoduje, ze młode dziewuszki zaczynają wierzyć, ze lepiej jest samemu i tylko od czasu do czasu poumawiać się na seks i to wszystko.

Sama robisz dokładnie to samo. Jesteś stara i przewrażliwiona na tym punkcie (wieku i samotności) do tego stopnia, że piany dostajesz na punkcie memów, latami płakałaś na tym forum jak to nie możesz nikogo do związku znaleźć i pierdolisz te same farmazony: teraz to ludzie mądrzejsi, bo kiedyś to....i podajesz przykład skrajnej patologii, która dotykała wąski odsetek społeczeństwa. Bo reszta normalnych ludzi żyła w jako-takim szczęściu.

Oczywiście - trzeba umieć zachować godność, nie zatracić się i zwyczajnie wiedzieć kiedy powiedzieć 'dość'. Bo czasem najlepszą opcją jest rozejść się. Ale to nie znaczy, że to powinna być pierwsza opcja, co obecnie się kreuje niemal wszędzie > żeby przy pierwszych większych problemach spierdolić. Bo po co pomóc wyjść małżonkowi z nałogu? Po co pomóc walczyć z chorobą? Przecież łatwiej zwiać przed problemami i poszukać kogoś kolejnego. Żona roztyła się po porodzie i życie seksualne przestało istnieć? Po co rozwiązać ten problem, jak przecież można latami ciągać się po sądach w sprawach opieki nad dzieckiem i wysokością alimentów, w tym samym czasie szukając sobie już kogoś kolejnego.....


Tutaj Kaszpir ma całkowitą rację.

193 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-11-05 15:06:56)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Jack Sparrow napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi.

Nie teoria tylko praktyka. To, że teraz w społeczeństwie zachodnim tego za bardzo nie widać, to nie znaczy, że tak nie było przez setki, jak nie tysiące lat i że w wielu kulturach dalej tak nie jest.

Ale w jakiej kulturze? Kulturze słowian, chrześcijan? W starożytnym Rzymie? O czym ty mówisz? Przecież w polsce do XIX wieku dominującaą formą zarobkowania była praca na roli. Wyobrazasz sobie takiego rolnika lat 50 co go łupie w krzyżu, że jakaś młoda dziewucha na niego poleci? Przecież kiedy ludzie pracowali głównie fizycznie, to kobiety tym bardziej nie miały motywacji żeby mieć starego dziada co się zaraz przekreci albo zacznie niedomagać bo nie miałby kto w gospodarstwie robić. I co niby taka młoda wdowa miałaby ze soba zrobić potem? I co niby te chłopy robiły jak czekały zanim się młoda żona znajdzie? Tak do 40 siedzieli sobie i strugali patyki, nie zakładali rodziny, żeby na bank miec tę magiczną 20 lat młodsza partnerke? Co za bzdury. Nikt nie miał tyle kasy żeby sobie do 40 bimbać jako kawaler.  Przecież na roli jak masz dzieci w wieku 20 lat, to w wieku 30 masz już małych pomocników, a zanim zdziadziejesz w okolicach 50 już dzieciaki są na tyle duże, że ma kto przejać gospodarstwo po tobie i możesz na lluzie któremuś oddac ziemie i iść na emeryture. Dzieci w wieku 40 lat z mlodą partnerką, to koniecznosc ciezkiej pracy fizycznejmin. do 60 co przy trybie życia sredniowiecznego rolnika jest prawie ze nieosiagalne.

194

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

To jest teoria która opada po piwerszym wyjściu z domu do ludzi.

Nie teoria tylko praktyka. To, że teraz w społeczeństwie zachodnim tego za bardzo nie widać, to nie znaczy, że tak nie było przez setki, jak nie tysiące lat i że w wielu kulturach dalej tak nie jest.

Ale w jakiej kulturze? Kulturze słowian, chrześcijan? W starożytnym Rzymie? O czym ty mówisz? Przecież w polsce do XIX wieku dominującaą formą zarobkowania była praca na roli. Wyobrazasz sobie takiego rolnika lat 50 co go łupie w krzyżu, że jakaś młoda dziewucha na niego poleci? Przecież kiedy ludzie pracowali głównie fizycznie, to kobiety tym bardziej nie miały motywacji żeby mieć starego dziada co się zaraz przekreci albo zacznie niedomagać bo nie miałby kto w gospodarstwie robić. I co niby taka młoda wdowa miałaby ze soba zrobić potem? I co niby te chłopy robiły jak czekały zanim się młoda żona znajdzie? Tak do 40 siedzieli sobie i strugali patyki, nie zakładali rodziny, żeby na bank miec tę magiczną 20 lat młodsza partnerke? Co za bzdury. Nikt nie miał tyle kasy żeby sobie do 40 bimbać jako kawaler.  Przecież na roli jak masz dzieci w wieku 20 lat, to w wieku 30 masz już małych pomocników, a zanim zdziadziejesz w okolicach 50 już dzieciaki są na tyle duże, że ma kto przejać gospodarstwo po tobie i możesz na lluzie któremuś oddac ziemie i iść na emeryture. Dzieci w wieku 40 lat z mlodą partnerką, to koniecznosc ciezkiej pracy fizycznejmin. do 60 co przy trybie życia sredniowiecznego rolnika jest prawie ze nieosiagalne.

No oczywiscie, ze w sredniowieczu najczesciej wiek pary byl zblizony tym bardziej, ze srednia dlugosc zycia wynosila  30 lat ,wiec ZADEN facet by nawet nie zdazyl dozyc do 40,zeby sobie szukac mlodej 20 latki. Tylko nieliczni zyli dosc dlugo, ale napewno nie chlopy tam od brudu i smrodu i chorob to jak jakis dozyl 25 lat to byl cud

195

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Jack Sparrow napisał/a:

Kaszpir, ale jak ktoś chce odejść, to  żadne media go nie przekonają , ze ma nie odchodzić. Albo na odwrót, ktoś nie chce odchodzić, ale media mu mówią, ze ma odejśc i od odchodzi. Znasz takie przypadki?

Od metra i jeszcze trochę. To się nazywa modą. Tak jak moda była na bycie emo, moda była na bycie metro, tak teraz kreuje się modę na bycie randkującą singielką. Tak samo jak jest wieczna moda na wystawne wesela, chrzciny i komunie. Bo to ogromny biznes, który napędza specyficzne rynki.

Przecież nawet tutaj, nie tak dawno temu jedna z wieloletnich samotnych mamusiek latami płakała na forum w kolejnych zakładanych przez siebie wątkach, jak to chujowo jest jej samej. Jak trudno jej przywyknąć do abstynencji seksualnej, jak to samotna się czuje, odrzucona i niedoceniona. A teraz wypisuje jak to jej fantastycznie być samej, bo nie musi się z nikim liczyć i może robić co chce, bo żaden facet jej nie ogranicza.

Problem w tym, że takie podejście powoduje, ze młode dziewuszki zaczynają wierzyć, ze lepiej jest samemu i tylko od czasu do czasu poumawiać się na seks i to wszystko.

Sama robisz dokładnie to samo. Jesteś stara i przewrażliwiona na tym punkcie (wieku i samotności) do tego stopnia, że piany dostajesz na punkcie memów, latami płakałaś na tym forum jak to nie możesz nikogo do związku znaleźć i pierdolisz te same farmazony: teraz to ludzie mądrzejsi, bo kiedyś to....i podajesz przykład skrajnej patologii, która dotykała wąski odsetek społeczeństwa. Bo reszta normalnych ludzi żyła w jako-takim szczęściu.

Oczywiście - trzeba umieć zachować godność, nie zatracić się i zwyczajnie wiedzieć kiedy powiedzieć 'dość'. Bo czasem najlepszą opcją jest rozejść się. Ale to nie znaczy, że to powinna być pierwsza opcja, co obecnie się kreuje niemal wszędzie > żeby przy pierwszych większych problemach spierdolić. Bo po co pomóc wyjść małżonkowi z nałogu? Po co pomóc walczyć z chorobą? Przecież łatwiej zwiać przed problemami i poszukać kogoś kolejnego. Żona roztyła się po porodzie i życie seksualne przestało istnieć? Po co rozwiązać ten problem, jak przecież można latami ciągać się po sądach w sprawach opieki nad dzieckiem i wysokością alimentów, w tym samym czasie szukając sobie już kogoś kolejnego.....


Tutaj Kaszpir ma całkowitą rację.

Tylko, ze nie o tym rozmawiałam z Kaszpirem

Jak ktoś się chce rozwieść, to sie rozwiedzie mimo próżb rodziców czy namów z telewizji ,
A jak się ktoś nie chce rozwodzic, to rozwodu nie wezmie mimo "mody" na to w Tv czy nacisków rodziców, koleżanek, czy nieznajomych ludzi z forum.

Posty [ 131 do 195 z 978 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023