Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Strony 1 2 3 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 978 ]

1 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-10-28 23:27:35)

Temat: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

Troche dziwne...z nikim sie nie spotykasz? A potrzeby? Kazdy je ma...jak z tym radzisz sobie?

3

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Tomi8585 napisał/a:
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

Troche dziwne...z nikim sie nie spotykasz? A potrzeby? Kazdy je ma...jak z tym radzisz sobie?

A jak Ty sobie z tym radzisz od pół roku?

4 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-10-29 02:00:29)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

tak, sama od 10 lat, z dzieckiem i mnie tez jest tak lepiej. pozno juz, wiec sie nie rozpisze, ale jesli nie zapomne to wroce do tego tematu i poopowiadam o plusach  z mojego punktu widzenia, minusow brak

5

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Temat ciekawy ale trochę tendencyjny jak to na forach bywa. Większość osób pisze po to żeby się poskarżyć i poradzić dlatego jest mnóstwo tematów o nieudanych związkach. Osoby w udanych związkach po prostu najczęściej nie zakładają wątków pt" jest mi tak dobrze i jestem taka szczęśliwa w związku ". Po drugie w tematach takich jak Ty założyłaś też odpowiedzą raczej osoby które są zadowolone z rozstania i singielskiego życia bo mało kto będzie chciał przyznać,  że rozstanie było błędem i teraz tego żałuje. Ludzie nie lubią przyznawać się do porażki. Ale temat ogólnie ciekawy.

6

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

O to tak jak ja, tylko że ja jestem facetem. Byłem w związku 7 lat i dopiero jak się rozstałem to poczułem co to szczęście. Jestem również silnie introwertykiem i do tego za bardzo nie lubię innych ludzi. Mam dużo hobby którymi wreszcie mogę się zająć, a i tak wiecznie brakuje mi czasu, a co dopiero by było z dziećmi i żoną. Zarobiłem na własne em bez kredytòw i po prostu żyję i robię to na co mam ochotę bez brania pod uwagę kogokolwiek zdania. Czego chcieć więcej? Ze związków doszedłem do wniosku, że tylko na początku jest fajnie jak buzują hormony, czuje się to pożądanie, jeszcze się nie mieszka razem.

7

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

Tak, bo sama byłam długo, czas więc na jakąs odmianę. Trzeba coś wykombinowac.
big_smile
Zwrtuję. albo  sie trafi albo nie.
Jak przyjdzie czas to sam spadnie  z nieba i nie będe musiała robić nic, szukac, latać , zabiegac, ogłaszaść sie matrymonialnie.
Inna sprawa, ze będe miała nietypowy związek ale to już inna kwestia.

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-10-29 13:28:19)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....

To fundamentalne najskuteczniejsze działanie i "praca nad sobą"  "zmienianie myślenia" walka z potencjalną desperacją 
big_smile równowaga psychiczna musi być tongue big_smile
żyć życiem innych oceniać,osądzać życie związki innych i filtrować wyciągać z opowieści to co najlepiej niby pasuje do obrazków,wyobrażeń koncepcji - bez sensu bycia w zwiazku,wchłaniać wzmacniać, wyostrzać krytycznie i surowo kategorycznie to z ich życia i związków, co wydaje się złe najgorsze nieznośnie wadliwe.
Bez tego życie samotne traci sens nie da się żyć bez obrzydzania sobie za pomocą porównań dyskredytowania, deprecjonowania
Trudno wytrzymać ze sobą to coś jak ulga ukojenie, że inni mają przejebane  i zracjonalizować swoją sytuację w ten sposób.

9

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....


Zacytowany fragment - brzmisz jakbyś nie chciała być sama, bo chcesz być sama, tylko chcesz być samą, aby nie byc w jakimś beznadziejnym związku, a to zmienia postac rzeczy.
W takim razie to jest ucieczka od jakiegoś stanu a nie realna potrzeba, a raczej brak chcęci bycia z kimś.

10

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Jest takie powiedzenie: samotny mężczyzna głupieje, a samotna kobieta więdnie. smile
Osobiście z moich obserwacji wynika, że związki powinno się zawierać około 30, plus minus 5 lat i najlepiej w tym przedziale mieć dzieci. Potem to jest jak w powyższym powiedzeniu.

11

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Legat napisał/a:

Jest takie powiedzenie: samotny mężczyzna głupieje, a samotna kobieta więdnie. smile
Osobiście z moich obserwacji wynika, że związki powinno się zawierać około 30, plus minus 5 lat i najlepiej w tym przedziale mieć dzieci. Potem to jest jak w powyższym powiedzeniu.

Szeptem pisze o związkach, dziecko już ma, więc nie o to sie rozchodzi, tylko o relacje z mezczyzną, tak to odebrałam.

12

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

Szeptem pisze o związkach, dziecko już ma, więc nie o to sie rozchodzi, tylko o relacje z mezczyzną, tak to odebrałam.

Dziecko wiecznie dzieckiem nie będzie. Z resztą takie kobiety z dzieckiem, to fatalny materiał na teściowa z wiadomych przyczyn.

13

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Legat napisał/a:
rossanka napisał/a:

Szeptem pisze o związkach, dziecko już ma, więc nie o to sie rozchodzi, tylko o relacje z mezczyzną, tak to odebrałam.

Dziecko wiecznie dzieckiem nie będzie. Z resztą takie kobiety z dzieckiem, to fatalny materiał na teściowa z wiadomych przyczyn.

No przeciez wszystkie tesciowe sa matkami i maja dzieci

14

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

Zacytowany fragment - brzmisz jakbyś nie chciała być sama, bo chcesz być sama, tylko chcesz być samą, aby nie byc w jakimś beznadziejnym związku, a to zmienia postac rzeczy.
W takim razie to jest ucieczka od jakiegoś stanu a nie realna potrzeba, a raczej brak chcęci bycia z kimś.

No ale to przecież sensowne i normalne - nikt nie chce być w złym, wyniszczającym związku, Ty pewnie również? A skoro wiem, że na dobrą relację raczej nie mam szans, wolę być sama. W nieszczęśliwych już byłam i podziękuję. Stąd temat wątku przecież - bycie PO wink

A dlaczego Ross czujesz, że będziesz w związku nietypowym, co to znaczy?

15

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Mój tata zmarł 2,5 roku temu. Założyłam mamie konta na portalach randkowych i była nawet na kilku randkach, ale suma summarum mówi że ona woli zostać sama. Uważa że fajnie być samej. Nie musi nikomu robić obiadów, nie musi chodzić z makijażem (wiadomo że przy nowym facecie na początku musiałaby być wystrojona), może wydawać swoje pieniądze na co chce, może rozwalać się w łóżku, może nie umyć włosów nawet z tydzień jak jej się nie chce.

Fakt że początkowo było jej ciężko głównie pod względem zakupów czy jakichś męskich rzeczy do zrobienia w domu, ale to tez ogarnęła.

Ja natomiast mam udane małżeństwo, ale  gdyby stało się tak, że mój mąż kiedyś umrze/odejdzie, to tez już nie będę chciała z nikim mieszkać. Mimo wszystko to są obowiązki, trzeba się nieustannie z kimś liczyć nawet w kwestii filmu jaki się obejrzy wieczorem. Myślę że miałabym faceta, ale "z doskoku", bez mieszkania razem. Tak, żeby mieć ze związku same pozytywy (miłość, seks, wspólne wyjazdy, pomoc przy zakupach), ale nie mieć żadnych obowiązków.

Bez sensu wpaja się dziewczynkom od najmłodszych lat, że samotność to najgorszy stan, że trzeba być z kimś, że trzeba mieć męża, dzieci.
Kobiety potem strasznie boją się samotności. Niepotrzebnie. Samotność jest fajna.

16

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zacytowany fragment - brzmisz jakbyś nie chciała być sama, bo chcesz być sama, tylko chcesz być samą, aby nie byc w jakimś beznadziejnym związku, a to zmienia postac rzeczy.
W takim razie to jest ucieczka od jakiegoś stanu a nie realna potrzeba, a raczej brak chcęci bycia z kimś.

No ale to przecież sensowne i normalne - nikt nie chce być w złym, wyniszczającym związku, Ty pewnie również? A skoro wiem, że na dobrą relację raczej nie mam szans, wolę być sama. W nieszczęśliwych już byłam i podziękuję. Stąd temat wątku przecież - bycie PO wink

A dlaczego Ross czujesz, że będziesz w związku nietypowym, co to znaczy?

A ja bylam w 2 powaznych zwiazkach-tez nie wyszlo, ale jakos nie chciala bym byc bez zwiazku caly czas, czasem sobie nawet mysle, zeby znow kogos poznac,ale najpierw chce dostac mieszkanie. Jestem juz na 14 pozycji takze mysle do swiat cos mi dadza. Tak moze na przyszly rok kogos poznalam fajnego, narazie mam tez inne priorytety.

17 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-10-29 16:53:53)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie.

(...)

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę.


A tym czasem, w krainie rzeczywistości:


szeptem napisał/a:

Witajcie. Za 2 m-ce skończę 48 lat, od 8 lat jestem samotna, w tym czasie miałam tylko jedną kilkumiesięczną znajomość z mężczyzną, z której nic poważniejszego nie wyszło. Jestem zdana sama na siebie, nie mam w moim mieście przyjaciół, gdyż się tu przeprowadziłam właśnie 8 lat temu, kończąc poprzedni związek i tak wyszło, że ciężko nawiązać mi teraz jakieś głębsze relacje z ludźmi (choć próbowałam).
Samodzielnie ogarniam siebie i syna, który zaraz zaczyna szkołę podstawową. Mam poukładane, trochę nudnawe życie. Wykonuję pracę twórczą którą kocham, ale bogata nie jestem, żyję raczej skromnie. Ale do sedna - ostatnio dopadł mnie potężny kryzys związany ogólnie z całokształtem mojego życia, z tym że niewiele osiągnęłam, jestem samotna, starzeję się i czuję, że "mój czas już minął"

(...)

Kiedyś byłam piękną kobietą, cieszyłam się sporym zainteresowaniem, miałam powodzenie a dzisiaj dosłownie zero.

(...)

Mimo, iż nie szukam aktywnie partnera i pogodzona jestem ze swym samotnym życiem, przeraża mnie myśl, że prawdopodobnie już nigdy nie zaznam dotyku, czułości, seksu - po prostu relacji z kimś bliskim sercu. Że już jestem za stara, nikomu się nie podobam a z czasem będzie tylko gorzej.
Gwoździem do przysłowiowej trumny było moje niedawne wyjście ze znajomymi do klubu tanecznego. Ostatni raz byłam tam przed pandemią, w 2019 roku (ogólnie jestem niezbyt imprezowa, jak to introwertyk - ale czasem się zmuszałam do wyjść i było ok). Poprzednimi razy zawsze na takiej imprezie znajdował się jakiś mężczyzna - lub nawet kilku, w różnym wieku, którzy mnie zagadywali, prosili do tańca itd. Tym razem.... nic. Po prostu nikt na mnie nie reagował, mimo iż ubrałam się ładnie w sukienkę, miałam delikatny makijaż itd. Strasznie mnie to dobiło. Nie mówiąc o tym, że facet (singiel), obok którego przypadkiem usiadłam w naszym kąciku na sali i zaczęliśmy bardzo interesującą rozmowę, kontynuując ją przez pół nocy, przy pożegnaniu nawet nie poprosił mnie o żaden kontakt (dodam, ze był sporo młodszy, ale kiedyś nie stanowiło to problemu).
Po prostu załamałam się. Serio

+ na przestrzeni lat kolejne wątki o czekaniu na miłość, kącik samotnych, straszna samotność, czy o tym jak to nie możesz się przyzwyczaić do abstynencji seksualnej. Ale pewnie, okłamuj siebie i mość się w dupie w jakiej się znalazłaś, aby udowodnić, że to wcale stolcem nie zaciąga. Tylko problem będzie taki, że swoje potrzeby związkowe będziesz przerzucać na dziecko. I będziesz dla niego tak samo toksyczna, jak twoja matka była i jest dla ciebie.

18

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

O samotności w superlatywach zazwyczaj wypowiadają sie ludzie młodzi/pełni sił, którym nic na głowę nie kapie i nie jest zimno.
Choć w tym przypadku trudno mówić o samotności, skoro jest dziecko, i to u kilku pan sie tutaj wypowiadających.

Wiec wy tak naprawdę nie macie zielonego pojęcia czym jest samotność.
Gdzie nie ma do kogo gęby otworzyć, nie ma komu żartu opowiedzieć, nie ma komu sie pochwalić dokonaniem czegoś, nie ma komu sie wyżalić, nie ma kogo prosić o rade, i nie ma kogo prosić o pomoc.

Poradzę sobie!
Do czasu, do czasu problemów emocjonalnych/psychicznych czy zdrowotnych.
Do czasu starości, problemów finansowych.

Jaka jest wasza możliwość negocjacyjna z szefem?
W przypadku pogorszenia sie warunków pracy, będąc w małżenstwie, zawsze możesz pierdolnąć wypowiedzenie, bo jakaś wypłata w domu będzie, i będzie można poszukać innej lepszej, pracy, dac sobie czas, pójść na szkolenia czy kursy.
Teraz musicie grzecznie wykonywać polecenia szefa, bo wypłata jest jedna, i jeszcze dziecko na utrzymaniu.

Czy żadne z was, nigdy nie było w szpitalu?
Nie widziało, jak traktowani sa choćby pacjenci oddziałów, których nie odwiedza rodzina?
Jak personel potrafi miec ich w dupie?
a nie daj ojcze szatanie jak nie możesz sie ruszać, samemu zjeść?
Jak rodzina cie nie nakarmi, to zdechniesz z głodu.


Wszystkim kobietom, które daja sobie wyprać łeb tym, ze szczęśliwe to mogą być tylko bez męża i bez dzieci, proponuje wybrać sie do DPSu.
Raz dwa, wróci rozum i instynkt samozachowawczy.

19

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
madoja napisał/a:

nie musi chodzić z makijażem (wiadomo że przy nowym facecie na początku musiałaby być wystrojona)

To może najwyższy czas poszukać faceta któremu się będzie podobała kobieta, a nie ciuchy czy makijaż?  Wiem, ogromnej większości pań nie mieści się to w głowie, ale naprawdę istnieją mężczyźni, dla których normalna, sympatyczna, niepozorna "szara myszka" jest 100 razy bardziej interesująca i seksowna, niż wystrojona i wymalowana kobieta.

20

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Jack Sparrow napisał/a:
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie.

(...)

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę.


A tym czasem, w krainie rzeczywistości:


szeptem napisał/a:

Witajcie. Za 2 m-ce skończę 48 lat, od 8 lat jestem samotna, w tym czasie miałam tylko jedną kilkumiesięczną znajomość z mężczyzną, z której nic poważniejszego nie wyszło. Jestem zdana sama na siebie, nie mam w moim mieście przyjaciół, gdyż się tu przeprowadziłam właśnie 8 lat temu, kończąc poprzedni związek i tak wyszło, że ciężko nawiązać mi teraz jakieś głębsze relacje z ludźmi (choć próbowałam).
Samodzielnie ogarniam siebie i syna, który zaraz zaczyna szkołę podstawową. Mam poukładane, trochę nudnawe życie. Wykonuję pracę twórczą którą kocham, ale bogata nie jestem, żyję raczej skromnie. Ale do sedna - ostatnio dopadł mnie potężny kryzys związany ogólnie z całokształtem mojego życia, z tym że niewiele osiągnęłam, jestem samotna, starzeję się i czuję, że "mój czas już minął"

(...)

Kiedyś byłam piękną kobietą, cieszyłam się sporym zainteresowaniem, miałam powodzenie a dzisiaj dosłownie zero.

(...)

Mimo, iż nie szukam aktywnie partnera i pogodzona jestem ze swym samotnym życiem, przeraża mnie myśl, że prawdopodobnie już nigdy nie zaznam dotyku, czułości, seksu - po prostu relacji z kimś bliskim sercu. Że już jestem za stara, nikomu się nie podobam a z czasem będzie tylko gorzej.
Gwoździem do przysłowiowej trumny było moje niedawne wyjście ze znajomymi do klubu tanecznego. Ostatni raz byłam tam przed pandemią, w 2019 roku (ogólnie jestem niezbyt imprezowa, jak to introwertyk - ale czasem się zmuszałam do wyjść i było ok). Poprzednimi razy zawsze na takiej imprezie znajdował się jakiś mężczyzna - lub nawet kilku, w różnym wieku, którzy mnie zagadywali, prosili do tańca itd. Tym razem.... nic. Po prostu nikt na mnie nie reagował, mimo iż ubrałam się ładnie w sukienkę, miałam delikatny makijaż itd. Strasznie mnie to dobiło. Nie mówiąc o tym, że facet (singiel), obok którego przypadkiem usiadłam w naszym kąciku na sali i zaczęliśmy bardzo interesującą rozmowę, kontynuując ją przez pół nocy, przy pożegnaniu nawet nie poprosił mnie o żaden kontakt (dodam, ze był sporo młodszy, ale kiedyś nie stanowiło to problemu).
Po prostu załamałam się. Serio

+ na przestrzeni lat kolejne wątki o czekaniu na miłość, kącik samotnych, straszna samotność, czy o tym jak to nie możesz się przyzwyczaić do abstynencji seksualnej. Ale pewnie, okłamuj siebie i mość się w dupie w jakiej się znalazłaś, aby udowodnić, że to wcale stolcem nie zaciąga. Tylko problem będzie taki, że swoje potrzeby związkowe będziesz przerzucać na dziecko. I będziesz dla niego tak samo toksyczna, jak twoja matka była i jest dla ciebie.

Jacek, widzę, że dalej w formie wink
Czyli zgnoić maksymalnie oponenta w rozmowie smile
Rozumiem, że zmiana punktu widzenia w funkcji upływającego czasu i doświadczeń z tym związanych jest Ci obca?


Szeptuch napisał/a:

(...)

Wiec wy tak naprawdę nie macie zielonego pojęcia czym jest samotność.
Gdzie nie ma do kogo gęby otworzyć, nie ma komu żartu opowiedzieć, nie ma komu sie pochwalić dokonaniem czegoś, nie ma komu sie wyżalić, nie ma kogo prosić o rade, i nie ma kogo prosić o pomoc.

Poradzę sobie!
Do czasu, do czasu problemów emocjonalnych/psychicznych czy zdrowotnych.
Do czasu starości, problemów finansowych.

(...)

Wszystkim kobietom, które daja sobie wyprać łeb tym, ze szczęśliwe to mogą być tylko bez męża i bez dzieci, proponuje wybrać sie do DPSu.
Raz dwa, wróci rozum i instynkt samozachowawczy.

Bycie samemu niekoniecznie oznacza bycie osobą samotną, to raz.
Dwa - to miarą szczęścia kobiety jest posiadanie w życiu męża? To jest instynkt samozachowawczy? Nawet byle kto, tylko po to, aby był?
Szeptuch poza tym z całym szacunkiem, zakładanie, że jak jesteś w małżeństwie to będzie trwać ono wiecznie i nieprzerwanie jest w pewnym stopniu naiwne. Oczywiście, jest to czasem możliwe i osobiście życzę Ci dużo szczęścia i aby Ci się to udało.

Ale życie, wierz mi, pisze różne scenariusze.

21

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie.

Matki żyją w stanie permanentnego czuwania. Znasz historię z dzieckiem potrąconym przez suva na przejściu? Według dużej części komentatorów matka jest bardziej winna niż kierowca. Nie ma co się dziwić, że bezdzietni są bardziej zrelaksowani. Wysiłek i zdrowie, które kobieta musi poświęcić życiu rodzinnemu można równie dobrze zainwestować w zapewnienie sobie tzw spokojnej starości, więc podnoszone wyżej argumenty o dzieciach jako polisie na stare lata uważam za nietrafione, nie mówiąc o tym, że wyjątkowo cyniczne. Dla mnie rodzina to wielka wartość i planuję mieć ją dużą, bo mam z kim. Ale zadawać się z byle Cześkiem, żeby nie zostać samemu? Tak jak piszą dziewczyny, szkoda życia.

22

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
bb8 napisał/a:
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie.

Matki żyją w stanie permanentnego czuwania. Znasz historię z dzieckiem potrąconym przez suva na przejściu? Według dużej części komentatorów matka jest bardziej winna niż kierowca. Nie ma co się dziwić, że bezdzietni są bardziej zrelaksowani. Wysiłek i zdrowie, które kobieta musi poświęcić życiu rodzinnemu można równie dobrze zainwestować w zapewnienie sobie tzw spokojnej starości, więc podnoszone wyżej argumenty o dzieciach jako polisie na stare lata uważam za nietrafione, nie mówiąc o tym, że wyjątkowo cyniczne. Dla mnie rodzina to wielka wartość i planuję mieć ją dużą, bo mam z kim. Ale zadawać się z byle Cześkiem, żeby nie zostać samemu? Tak jak piszą dziewczyny, szkoda życia.

Z byle kim to wiadomo, ze nie,ale przeciez jest tez duzo fajnych facetow. Ja bym nie mogla do konca zycia byc single. Wiadomo przerwa sie przydaje po rozstaniu, ale u mnie ta przerwa to max pol roku i znow potrzebuje byc w zwiazku.

23

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
bb8 napisał/a:

Według dużej części komentatorów matka jest bardziej winna niż kierowca.

Bo jest!  Kierowca nie miał możliwości zauważenia 2-latka zasłoniętego przez maskę SUV-a.
A matka miała obowiązek pilnowania tak małego dziecka.  Kropka.  Będę brutalny: jeżeli nie była w stanie zapewnić 2-latkowi bezpieczeństwa, to po co się zabierała za rodzenie aż czwórki dzieci?

P.S. Zgadzam się z całą resztą wypowiedzi.

24

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Herne napisał/a:

Bycie samemu niekoniecznie oznacza bycie osobą samotną, to raz.
Dwa - to miarą szczęścia kobiety jest posiadanie w życiu męża? To jest instynkt samozachowawczy? Nawet byle kto, tylko po to, aby był?
Szeptuch poza tym z całym szacunkiem, zakładanie, że jak jesteś w małżeństwie to będzie trwać ono wiecznie i nieprzerwanie jest w pewnym stopniu naiwne. Oczywiście, jest to czasem możliwe i osobiście życzę Ci dużo szczęścia i aby Ci się to udało.

Ale życie, wierz mi, pisze różne scenariusze.

Tak pisze, ale jak tu ostatnio napisała bardzo mądrze jedna z użytkowniczek "Jak dbasz, tak masz"
Owszem, bycie samemu niekoniecznie oznacza bycie osobą samotną, ale kto będzie bliższą osoba dla męża jak nie żona, a dla zony jak nie maż?
Przyjaciele? Szczerze, nie spotkałaś sie w życiu z sytuacjami, gdzie intensywność tych przyjaźni, bardzo mocno sie osłabia, gdy u jednej ze stron pojawia sie partner i potem dziecko?
Nie wiem czy masz dzieci, ale chyba widziałaś sytuacje, gdzie rodzice ledwo znajdują czas dla siebie, a co dopiero na znajomych?
Zresztą, i na tym forum jest masa tematów "koniec przyjaźni po urodzeniu dziecka" lub podobne.
Tak, może jest naiwne nie przeczę, ale życie bez nadziei i ufności w drugiego człowieka, było by chyba smutne, nie uważasz?
Instynkt samozachowawczy podpowiada aby zabezpieczyć sobie starość, bo ona przyjdzie, no chyba że ktoś umrze wcześniej, ale to amrne pocieszenie.
A nie ma lepszej i bardziej sprawdzonej instytucji do zabezpieczenia sobie późnych lat, jak właśnie duza rodzina.
choćby z powodów które wymieniłem wyżej.

25

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Ryzyk Fizyk napisał/a:
bb8 napisał/a:

Według dużej części komentatorów matka jest bardziej winna niż kierowca.

Bo jest!  Kierowca nie miał możliwości zauważenia 2-latka zasłoniętego przez maskę SUV-a.
A matka miała obowiązek pilnowania tak małego dziecka.  Kropka.  Będę brutalny: jeżeli nie była w stanie zapewnić 2-latkowi bezpieczeństwa, to po co się zabierała za rodzenie aż czwórki dzieci?

P.S. Zgadzam się z całą resztą wypowiedzi.

Nie chciałabym tu szeptem robić offtopu, ale Twój wpis to kolejny argument za tezą o której pisałam. "A dlaczego matka", "co z niej za matka" i tak dalej. Prawda jest taka, że istnieją osoby dorosłe o wzroście dziecka i one też mają prawo czuć się bezpiecznie w ruchu ulicznym (przypominam, że to było przejście dla pieszych).

26 Ostatnio edytowany przez Ryzyk Fizyk (2023-10-29 20:01:48)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
bb8 napisał/a:

istnieją osoby dorosłe o wzroście dziecka i one też mają prawo czuć się bezpiecznie w ruchu ulicznym

Dorosła osoba powinna sobie zdawać sprawę z tego, że kierowca nie ma fizycznie możliwości zauważenia osoby skradającej się tuż przy zderzaku poniżej linii maski pojazdu.  Kierowcy nie mają aparatu Roentgena!  Jeżeli jesteś schowana za przeszkodą, to nie ma możliwości Cię zauważyć!  Daj kierowcy szansę!

27

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Ja skierowałam pytanie do innych kobiet, a tu mamy wysyp odpowiedzi facetów i w dodatku nie na temat. Ech... tongue

28

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Ja skierowałam pytanie do innych kobiet, a tu mamy wysyp odpowiedzi facetów i w dodatku nie na temat. Ech... tongue

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.

29 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-10-29 21:03:28)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Noble napisał/a:
szeptem napisał/a:

Ja skierowałam pytanie do innych kobiet, a tu mamy wysyp odpowiedzi facetów i w dodatku nie na temat. Ech... tongue

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.

No - jakie krzepiące i pocieszające, ludzie w związkach tragedia syf malaria - mają gorzej
ale....
panowie nie w parze też mają gorzej - trafieni w krocze
jest punkt big_smile trutnie wypad na szczaw tongue big_smile
Kto jeszcze ma gorzej ?
Komu dowalimy ?
Stare panny mają też gorzej - dzieci nie mają i pociechy na starość.
Dowalmy im.

30 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2023-10-29 22:02:37)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Uuu zobaczcie, jestem samotną matką bez szans na stworzenie ciepłej relacji z mężczyzną.. Uuu zobaczcie, faceci to są nic nie warci, jedynie do czego ich potrzebujemy to do zapłodnienia i jeszcze tego samego dnia mogą sobie iść w siną dal, sama wychowam dziecko, bez faceta.

Uuu faceci jesteście najgorszymi szujami na świecie, na jakiejś stronie internetowej napisali, że amerykańscy naukowcy dowiedli iż najszczęśliwszy człowiek na świecie to samotna kobieta z dzieckiem. Tak napisali.

No bo jakby moje dziecko miało pełną, szczęśliwą rodzinę, gdyby miało ojca, który przekazywałby jemu odpowiednie wzorce, które przyczyniłyby się do lepszego rozwoju mojego dziecka no to... To po co mu to? Przecież moje dziecko nie potrzebuje tatusia, statystycznie większość gwałcicieli to osoby wychowujące się bez ojca. No ale to tylko statystyki, przecież samotne rodzicielstwo wcale nie wpływa negatywnie na psychikę mojego synka smile

Zresztą po co komu faceci?

Każda jebana droga i każdy jebany budynek w tym kraju został zaprojektowany, zbudowany i jest serwisowany przez mężczyzn.

Każdy element infrastruktury krajowej, po którym chodzę i każde piętro domu, po którym również chodzę zostało wybudowane przez męskie ręce.

Ale co tam, jebać mężczyzn.

Samotne matki gurom!!! Jesteśmy najsilniejsze!! Faceci do okopów!!! Niech zdychają na wojnie!! Jupi!!!

31

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
paslawek napisał/a:
Noble napisał/a:
szeptem napisał/a:

Ja skierowałam pytanie do innych kobiet, a tu mamy wysyp odpowiedzi facetów i w dodatku nie na temat. Ech... tongue

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.

No - jakie krzepiące i pocieszające, ludzie w związkach tragedia syf malaria - mają gorzej
ale....
panowie nie w parze też mają gorzej - trafieni w krocze
jest punkt big_smile trutnie wypad na szczaw tongue big_smile

Bo siłą szowinizmu jest solidaryzm - w tym przypadku samotnych mam. smile

32 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2023-10-29 22:19:57)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Noble napisał/a:

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.


Jest już późna godzina ale jutro wyjdź z domu, pojedź do centrum miasta, pochodź po chodniku i popatrz na:

- ulice
- chodniki
- budynki mieszkanle
- biurowce
- autobusy, tramwaje
- samochody
- lampy uliczne
- szyby w oknach
- krawężniki

99% rzeczy, które zobaczysz dookoła Twojej osoby były zaprojektowane i zbudowane przez... mężczyzn.


Więc przestań mózgu farmazonić, że mężczyźni są potrzebni jedynie do zapładniania.

To nie jest tak, że Wy kobiety nie potrzebujecie mężczyzn do życia.
Bez mężczyzn nie mogłybyście funkcjonować.

Gdyby nie faceci to byście żyły dalej w XIX wieku (chociaż nie, bo nawet zwykłą lampę naftową wynalazł chłop...) big_smile

No dobra, to byście żyły dalej w XVIII wieku.

33

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Uuu zobaczcie, jestem samotną matką bez szans na stworzenie ciepłej relacji z mężczyzną.. Uuu zobaczcie, faceci to są nic nie warci, jedynie do czego ich potrzebujemy to do zapłodnienia i jeszcze tego samego dnia mogą sobie iść w siną dal, sama wychowam dziecko, bez faceta.

Uuu faceci jesteście najgorszymi szujami na świecie, na jakiejś stronie internetowej napisali, że amerykańscy naukowcy dowiedli iż najszczęśliwszy człowiek na świecie to samotna kobieta z dzieckiem. Tak napisali.

No bo jakby moje dziecko miało pełną, szczęśliwą rodzinę, gdyby miało ojca, który przekazywałby jemu odpowiednie wzorce, które przyczyniłyby się do lepszego rozwoju mojego dziecka no to... To po co mu to? Przecież moje dziecko nie potrzebuje tatusia, statystycznie większość gwałcicieli to osoby wychowujące się bez ojca. No ale to tylko statystyki, przecież samotne rodzicielstwo wcale nie wpływa negatywnie na psychikę mojego synka smile

Zresztą po co komu faceci?

Każda jebana droga i każdy jebany budynek w tym kraju został zaprojektowany, zbudowany i jest serwisowany przez mężczyzn.

Każdy element infrastruktury krajowej, po którym chodzę i każde piętro domu, po którym również chodzę zostało wybudowane przez męskie ręce.

Ale co tam, jebać mężczyzn.

Samotne matki gurom!!! Jesteśmy najsilniejsze!! Faceci do okopów!!! Niech zdychają na wojnie!! Jupi!!!

Czy aby nie przesadzasz w drugą stronę ? oj Rumi Rumi a taki kiedyś fajny mądry chłopak byłeś serio.
Rozumiem podokuczać sobie nawet ostro
,dla rozrywki płochej od czasu do czasu
ale aż tak w sobie wzbudzać negatywne emocje - przecież to Ty siebie nimi zatruwasz.
Ta cała licytacja kto ma gorzej jest o kant dupy potłuc
lepiej moim zdaniem zająć się tym co tu i teraz w danej chwili popracować nad dobrowolnie wybranym dobrym samopoczuciem bez takich akrobacji różnicowania, porównywania wybrzydzanie wzbudzania awersji do jakichś ludzi,
życie i tak samo w sobie daje srogi wpierdol czasem .
Po co sobie dokładać złej energii ?

34

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Legat napisał/a:
rossanka napisał/a:

Szeptem pisze o związkach, dziecko już ma, więc nie o to sie rozchodzi, tylko o relacje z mezczyzną, tak to odebrałam.

Dziecko wiecznie dzieckiem nie będzie. Z resztą takie kobiety z dzieckiem, to fatalny materiał na teściowa z wiadomych przyczyn.

Teściowa to jaka by nie była, to akurat ma przekichane. Chyba, ze mieszka na innym kontynencie. Albo przynajmniej 200km dalej.

35

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zacytowany fragment - brzmisz jakbyś nie chciała być sama, bo chcesz być sama, tylko chcesz być samą, aby nie byc w jakimś beznadziejnym związku, a to zmienia postac rzeczy.
W takim razie to jest ucieczka od jakiegoś stanu a nie realna potrzeba, a raczej brak chcęci bycia z kimś.

No ale to przecież sensowne i normalne - nikt nie chce być w złym, wyniszczającym związku, Ty pewnie również? A skoro wiem, że na dobrą relację raczej nie mam szans, wolę być sama. W nieszczęśliwych już byłam i podziękuję. Stąd temat wątku przecież - bycie PO wink

A dlaczego Ross czujesz, że będziesz w związku nietypowym, co to znaczy?


Tego nie wiesz, co Ci przyszłość przyniesie.

I co innego jest wybór bycia samemu, bo rezygnuje się  z udanego związku z fajną osobą (i tak dalej), ale jednak woli się żyć samemu bo 'cośtam'. A co innego wmawiać sobie , ze jednak samotność jest fajna, bo nie jest się w nieudanym związku.. Inaczej, można powiedzieć, ze się nie lubi jabłek i nie będzie jadło jabłek, a okazuje się, ze do tej pory jadło się same nadgnite, albo niedojrzałe, kwaśne, ze twarz wykrzywiało.

Będę w związku nietypowym - to znaczy takim, że nie będzie nas łaczyło dziecko, ani kredyt, ani wspólna budowa domu, ani wspólne zakładanie rodziny i inne takie.

36

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Szeptuch napisał/a:

O samotności w superlatywach zazwyczaj wypowiadają sie ludzie młodzi/pełni sił, którym nic na głowę nie kapie i nie jest zimno.
Choć w tym przypadku trudno mówić o samotności, skoro jest dziecko, i to u kilku pan sie tutaj wypowiadających.

Wiec wy tak naprawdę nie macie zielonego pojęcia czym jest samotność.
Gdzie nie ma do kogo gęby otworzyć, nie ma komu żartu opowiedzieć, nie ma komu sie pochwalić dokonaniem czegoś, nie ma komu sie wyżalić, nie ma kogo prosić o rade, i nie ma kogo prosić o pomoc.

Poradzę sobie!
Do czasu, do czasu problemów emocjonalnych/psychicznych czy zdrowotnych.
Do czasu starości, problemów finansowych.

Jaka jest wasza możliwość negocjacyjna z szefem?
W przypadku pogorszenia sie warunków pracy, będąc w małżenstwie, zawsze możesz pierdolnąć wypowiedzenie, bo jakaś wypłata w domu będzie, i będzie można poszukać innej lepszej, pracy, dac sobie czas, pójść na szkolenia czy kursy.
Teraz musicie grzecznie wykonywać polecenia szefa, bo wypłata jest jedna, i jeszcze dziecko na utrzymaniu.

Czy żadne z was, nigdy nie było w szpitalu?
Nie widziało, jak traktowani sa choćby pacjenci oddziałów, których nie odwiedza rodzina?
Jak personel potrafi miec ich w dupie?
a nie daj ojcze szatanie jak nie możesz sie ruszać, samemu zjeść?
Jak rodzina cie nie nakarmi, to zdechniesz z głodu.


Wszystkim kobietom, które daja sobie wyprać łeb tym, ze szczęśliwe to mogą być tylko bez męża i bez dzieci, proponuje wybrać sie do DPSu.
Raz dwa, wróci rozum i instynkt samozachowawczy.

Z ostatnim zdaniem się nie zgadzam. Tak jakby w DPS ach nie było osób, które mają dziecko, czy kilkoro dzieci, wnuki i tak dalej.
Życia Szeptuch nie znasz?

37

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Noble napisał/a:

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.


Jest już późna godzina ale jutro wyjdź z domu, pojedź do centrum miasta, pochodź po chodniku i popatrz na:

- ulice
- chodniki
- budynki mieszkanle
- biurowce
- autobusy, tramwaje
- samochody
- lampy uliczne
- szyby w oknach
- krawężniki

99% rzeczy, które zobaczysz dookoła Twojej osoby były zaprojektowane i zbudowane przez... mężczyzn.

.

... których wychowały kobiety, które przez setki lat nie miały prawa, aby kształcić się na wyższych uczelniach, mogły tylko skończyć pensję, umiec kaligrafię, ładnie śpiewac, szyć, prowadzić dom, gotować i wychowywać dzieci.
To jakim cudem miałyby dokonac jakiś odkryć?

Teraz to co innego. Czytasz książki napisane przez kobiety, słuchasz muzyki wykonywanej przez kobiety, idziesz do kobiety dentystki albo do okulistki, w aptece obsługuje Cię kobieta farmaceutka, jak masz sprawy spadkowe idziesz do pani notariusz, angielskiego uczy Cię anglistka. Także Rumuński, nie masz na co narzekać.

Jedynie księdzem kobieta nie jest, tylko zakonnicą.

38

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Rossanka:
Czy mogą trafić się wyrodne dzieci i wnuki? Jak najbardziej.
Ale to sa raczej wyjątki potwierdzajcie regułę

Bo nawet jak taki senior trafi do dpsu, choćby z powodu tego, ze dziecko nie może sie nim zając w sposób fachowy, bo ów senior wymaga profesjonalnej opieki, to uwierz mi, tacy seniorzy, sa kompletnie inaczej obsługiwani przez personel, bo rodzina iich kontroluje, odwiedzając babcie.
u takich osób nie zobaczysz odleżyn, w przeciwieństwie u takich, do których nikt nie dogląda.

39

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Herne napisał/a:

Jacek, widzę, że dalej w formie wink
Czyli zgnoić maksymalnie oponenta w rozmowie smile
Rozumiem, że zmiana punktu widzenia w funkcji upływającego czasu i doświadczeń z tym związanych jest Ci obca?


Gdyby napisała, że było jej ciężko z początku, ale zaczęła dostrzegać korzyści i sumarycznie jest jej super - spoko. Ale w takim ujęciu, to po prostu okłamywanie siebie. Nie można przez X lat pisać o samotności, o trudnościach abstynencji seksualnej i o tym jakie to wszystko ciężkie, aby w pewnym momencie stwierdzić "jest super'. To po prostu kłamstwo.

40

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Tak i dlatego kobiety z wozkiem, nieplnosprawni, czy chocby ktos ze skrcona kostka ma utrudnione przejscie po chodniu, nie moze wejsc do budynku, nie ma wind. Kobiety sa empatyczne i jak widac to sie zmienia.


Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Noble napisał/a:

Widocznie niektórzy panowie z tego forum boją się, że ich kobiety też odkryją, że są potrzebni jedynie do zapłodnienia, bo to panom jest gorzej, gdy nie są w parze.


Jest już późna godzina ale jutro wyjdź z domu, pojedź do centrum miasta, pochodź po chodniku i popatrz na:

- ulice
- chodniki
- budynki mieszkanle
- biurowce
- autobusy, tramwaje
- samochody
- lampy uliczne
- szyby w oknach
- krawężniki

99% rzeczy, które zobaczysz dookoła Twojej osoby były zaprojektowane i zbudowane przez... mężczyzn.


Więc przestań mózgu farmazonić, że mężczyźni są potrzebni jedynie do zapładniania.

To nie jest tak, że Wy kobiety nie potrzebujecie mężczyzn do życia.
Bez mężczyzn nie mogłybyście funkcjonować.

Gdyby nie faceci to byście żyły dalej w XIX wieku (chociaż nie, bo nawet zwykłą lampę naftową wynalazł chłop...) big_smile

No dobra, to byście żyły dalej w XVIII wieku.

41

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

... których wychowały kobiety, które przez setki lat nie miały prawa, aby kształcić się na wyższych uczelniach, mogły tylko skończyć pensję, umiec kaligrafię, ładnie śpiewac, szyć, prowadzić dom, gotować i wychowywać dzieci.
To jakim cudem miałyby dokonac jakiś odkryć?

Chciałbym ci tylko przypomnieć, że większość odkryć było wbrew Kościołowi. smile

I weź nam jeszcze przypomnij kto sponsorował wyprawę tego zjebanego sadysty i socjopaty jakim był Kolumb? wink



To nie jest tak, że faceci czegoś dokonali, bo nam ktoś na to pozwolił. Dokonaliśmy tego WBREW ograniczeniom i doktrynom, niejednokrotnie ryzykując życie. A tak na dobrą sprawę to często-gęsto kobiety brały w tym jakiś udział lub były tego przyczynkiem (jak Helena Trojańska wink )


Swoją drogą, jedyną osobą w historii ludzkości, która dostała Nobla z dwóch różnych dziedzin jest....nasza krajanka.

42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-10-30 11:18:57)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Mariola37 napisał/a:

Tak i dlatego kobiety z wozkiem, nieplnosprawni, czy chocby ktos ze skrcona kostka ma utrudnione przejscie po chodniu, nie moze wejsc do budynku, nie ma wind. Kobiety sa empatyczne i jak widac to sie zmienia.


Hmm ?
O co tu chodzi ? Kobiety z wózkiem i niepełnosprawni
Maja gorzej - jest następna grupa ludzi mająca przegwizdane w życiu.
Co z tym zrobimy ?

"Kobiety są empatyczne i jak widać to się zmienia"
Tak niektóre kobiety są empatyczne z wózkami i bez wózków to prawda
Niektóre kobiety nie są empatyczne to też fakt niezaprzeczalny
Ile jest kobiet empatycznych a ile nieempatycznych ?

Jaki cel miało napisanie tego "Kobiety są empatyczne i jak widać to się zmienia "
Co takiego dokładnie się zmienia i w jakim kierunku?
Czyżby coś się zmieniało na lepsze tylko dzięki kobietom empatycznym ?


P.S coś mi się przypomniało. 
Wdowcy mają gorzej bo wdowy mają lepiej.
Tak czy nie ?
Tyle że tych wdowców mało coś jest mniej niż wdów
Ponoć faceci na szczęście żyją krócej i sami są sobie winni,bo za mało pracują,nie dbają o zdrowie ,siedzą przed komputerami ,Tv z piwskiem i w ogóle stwarzają obecność jakąś robią coś takiego dziwnego nią, która źle wpływa na kobiety w domu.
W ogóle druga osoba w domu to intruz przez ,którą ma się gorzej big_smile

43

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Szeptuch napisał/a:

Rossanka:
Czy mogą trafić się wyrodne dzieci i wnuki? Jak najbardziej.
Ale to sa raczej wyjątki potwierdzajcie regułę

Bo nawet jak taki senior trafi do dpsu, choćby z powodu tego, ze dziecko nie może sie nim zając w sposób fachowy, bo ów senior wymaga profesjonalnej opieki, to uwierz mi, tacy seniorzy, sa kompletnie inaczej obsługiwani przez personel, bo rodzina iich kontroluje, odwiedzając babcie.
u takich osób nie zobaczysz odleżyn, w przeciwieństwie u takich, do których nikt nie dogląda.

Piszę, że posiadanie dzieci nie da Ci gwarancji, że nie skończysz w dpsie.

Moga to być też kochające dzieci, ale np wyjechały za granicę, pozakładały własne rodziny  i tak dalej.

Poza tym moim zdaniem, jeśli ktoś chce mieć dzieci i rodzinę, bo czuje taka potrzebę , jest to jak najbardziej w porzadku. Tylko, ze jak chce miec rodzine i dzieci, aby na starosć mieć opiekę i nie wylądować w dpsie- to jest mega słaba pobudka.

44 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-10-30 16:29:40)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Mialam powrocic. Tak sie rozpisalam, a tu juz po wyslaniu: nie masz uprawnien do tej strony. Kurcze nie chce mi sie znowu pisac. hmm Moglby ktos w koncu zajac sie tymi technicznymi bledami.



Nawiaze w takim razie tylko do ostatnich wypowiedzi. W mojej rodzinie nie bylo jeszcze, ani raczej nie bedzie nikogo w dpsie. Czy to w dalekiej czy w bliskiej rodzinie. Rodzice zawsze pozostawali w swoich domach pod opieka dzieci. Na ten czas ktores z dzieci wraz ze swoja juz zalozona rodzina zazwyczaj sie wprowadzalo do tego rodzica.
Wyjatkiem byl wujek. Jako jedyny dzieci nie posiadal. Zajal sie nim inny wujek-jego Brat, czy to jezdzeniem po lekarzach w czasie choroby czy pozniej w pielegnacji. I on sie nie wprowadzil. Mial swoj Dom kilka minut od niego. Dwoje dzieci juz 17, 19 i male 4 latek- poprostu w tym czasie domem, mlodszym dzieckiem zajmowala sie zona wujka. I oboje pracujacy. Zreszta we wszystkuch innych przypadkach serio zawsze mozna bylo pogodzic rodzine, prace i opieke.

Nie wiem jak bezdusznym mozna byc, aby oddac rodzica. Przeciez ci rodzice tez ich(dzieci) nie oddali do domu dziecka. W mjej rodzinie panuje przekonanie, ze nalezy sie opiekowac schorowanym rodzicem.

45

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
blueangel napisał/a:

Mialam powrocic. Tak sie rozpisalam, a tu juz po wyslaniu: nie masz uprawnien do tej strony. Kurcze nie chce mi sie znowu pisac. hmm Moglby ktos w koncu zajac sie tymi technicznymi bledami.



Nawiaze w takim razie tylko do ostatnich wypowiedzi. W mojej rodzinie nie bylo jeszcze, ani raczej nie bedzie nikogo w dpsie. Czy to w dalekiej czy w bliskiej rodzinie. Rodzice zawsze pozostawali w swoich domach pod opieka dzieci. Na ten czas ktores z dzieci wraz ze swoja juz zalozona rodzina zazwyczaj sie wprowadzalo do tego rodzica.
Wyjatkiem byl wujek. Jako jedyny dzieci nie posiadal. Zajal sie nim inny wujek-jego Brat, czy to jezdzeniem po lekarzach w czasie choroby czy pozniej w pielegnacji. I on sie nie wprowadzil. Mial swoj Dom kilka minut od niego. Dwoje dzieci juz 17, 19 i male 4 latek- poprostu w tym czasie domem, mlodszym dzieckiem zajmowala sie zona wujka. I oboje pracujacy. Zreszta we wszystkuch innych przypadkach serio zawsze mozna bylo pogodzic rodzine, prace i opieke.

Nie wiem jak bezdusznym mozna byc, aby oddac rodzica. Przeciez ci rodzice tez ich(dzieci) nie oddali do domu dziecka. W mjej rodzinie panuje przekonanie, ze nalezy sie opiekowac schorowanym rodzicem.

Zależy od tego, czy dzieci są na miejscu, czy nie wyjechały na drugi koniec kraju, albo za granicę, mają tam własne dzieci i tak dalej.
Albo od kondycji seniora. Są różne choroby, czasami ktoś jest leżący i wymaga specjalnej opieki, leków, zastrzyków i opieki 24 godzinnej, a dzieci pracują I mają własne dzieci, którymi muszą się zająć.
Albo wystarczy przypadek ciężkiego Alzheimera-czesto takie osoby umieszczane są w ośrodkach, bo tam właśnie mają opiekę 24 godzinną. Takiej osoby nie zostawisz samej w jej domu.

46

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
blueangel napisał/a:

Mialam powrocic. Tak sie rozpisalam, a tu juz po wyslaniu: nie masz uprawnien do tej strony. Kurcze nie chce mi sie znowu pisac. hmm Moglby ktos w koncu zajac sie tymi technicznymi bledami.



Nawiaze w takim razie tylko do ostatnich wypowiedzi. W mojej rodzinie nie bylo jeszcze, ani raczej nie bedzie nikogo w dpsie. Czy to w dalekiej czy w bliskiej rodzinie. Rodzice zawsze pozostawali w swoich domach pod opieka dzieci. Na ten czas ktores z dzieci wraz ze swoja juz zalozona rodzina zazwyczaj sie wprowadzalo do tego rodzica.

Ten fragment jest dość kontrowersyjny. A co z e współmałżonkiem? A co gdy drugiego małżonka rodzice rowniez, by wymagali opieki, do kogo się wprowadzić? Do rodziców kobiety czy mężczyzny?

Coś mi tu nie pasuje. To było na zasadzie, zona mówi do męża, wiesz co bierzemy teraz dzieci i przeprowadzamy się z naszego mieszkania do mojego rodzica, bo on wymaga opieki. I jak to fizycznie ma wyglądać, rodzic mieszka w 2pokojowym mieszkaniu w bloku i sprowadza się do niego do opieki córka z 2ką dzieci i mężem?
Chyba, że piszemy o domkach jedniridzinnych, wtedy metraż miałby tu kluczowe znaczenie.

A i tak chodzi o kondycję seniora. Do dps  nie idą Ci którzy są już starzy, ale ci, których stan nie pozwala na to, aby bezpiecznie mogli funkcjonować w domu, nawet z rodziną., bo wymagają całodobowej opieki, także w nocy.

47 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2023-10-30 21:17:27)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje. Nawet jak okaże się taki opiekuńczy i pomocny, to kobieta zawsze musi coś w zamian dać: Swój czas np. który mogłaby spożytkować na swój samorozwój. Musi zrezygnować z wykształcenia, z robienia dodatkowych studiów bo facet ma fanaberię, aby ona teraz np. pojechała z nim w charakterze osoby towarzyszącej na palcówkę do Afryki smile A czas biegnie... Kobieta myśli że złapała pana boga za nogi, a tymczasem zakłada sobie pętlę na szyję, co wychodzi z czasem

48

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Salomonka napisał/a:
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje. Nawet jak okaże się taki opiekuńczy i pomocny, to kobieta zawsze musi coś w zamian dać: Swój czas np. który mogłaby spożytkować na swój samorozwój. Musi zrezygnować z wykształcenia, z robienia dodatkowych studiów bo facet ma fanaberię, aby ona teraz np. pojechała z nim w charakterze osoby towarzyszącej na palcówkę do Afryki smile A czas biegnie... Kobieta myśli że złapała pana boga za nogi, a tymczasem zakłada sobie pętlę na szyję, co wychodzi z czasem

Ale miałaś kiepsko z facetami marne wybory i decyzje - kiepskie prowo też
"Facet zawsze spowalnia kobietę" - bzdura na resorach

49

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
paslawek napisał/a:
Salomonka napisał/a:
szeptem napisał/a:

Wiele czytałam opinii i wyników badań wskazujących jasno, iż nam kobietom sprzyja bycie bezdzietnymi singielkami. Jesteśmy wtedy ponoć dużo szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane. Mamy czas na rozwój, hobby i randkowanie. No ale nie można mieć wszystkiego samotnie. Dlatego zakochujemy się, wchodzimy w związki. Często okazuje się to wielką pomyłką i dopiero po rozstaniu / rozwodzie odżywamy, nabieramy wiatru w skrzydła, piękniejemy, jesteśmy spokojniejsze - nawet kiedy zostałyśmy z dziećmi.
(Panom ponoć z kolei służy zgoła odwrotna sytuacja - czyli związek, rodzina, dom.)

Powiedzcie proszę, dziewczyny, jak jest u Was?

Ja osobiście już długo (9 lat) jestem sama (z dzieckiem) i bardzo to sobie chwalę. Na 99% uważam, że już tak będzie - że pozostanę singielką, zresztą nie jestem już młoda. Ale kompletnie nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, a nawet na randki / związek nie mam w sumie czasu. Ogarniam samodzielnie swoją rzeczywistość i pokochałam ją. Lubię być sama (zresztą zawsze lubiłam, jestem typem introwertyczki) i samodzielnie o wszystkim decydować, dysponować czasem jak chcę. Czytam tutaj i słyszę od koleżanek czy rodziny historie kobiet, związków i rzadko są one szczęśliwe (niestety). Najczęściej wyłaniającym się obrazkiem w tych opowieściach jest polski standard: zarobiona na 2-3 etaty (praca + dom) kobieta i facet, który owszem -  pracuje, ale poza tym jest zbyt zmęczony, by zrobić cokolwiek w domu, prócz legnięcia z piwskiem przed tv, ewentualnie siedzenia do nocy przed kompem. Zwykle nawet własnymi dziećmi nie potrafi / nie chce się zająć a jak już musi to jest lament i "wykończenie". Czeka na obsługę w wykonaniu partnerki / żony. Strasznie to smutne. Naprawdę nie wydaje mi się, że cokolwiek tracę.....
Napiszcie, jak Wy się macie jako singielki i czy tęsknicie za związkiem? smile

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje. Nawet jak okaże się taki opiekuńczy i pomocny, to kobieta zawsze musi coś w zamian dać: Swój czas np. który mogłaby spożytkować na swój samorozwój. Musi zrezygnować z wykształcenia, z robienia dodatkowych studiów bo facet ma fanaberię, aby ona teraz np. pojechała z nim w charakterze osoby towarzyszącej na palcówkę do Afryki smile A czas biegnie... Kobieta myśli że złapała pana boga za nogi, a tymczasem zakłada sobie pętlę na szyję, co wychodzi z czasem

Ale miałaś kiepsko z facetami marne wybory i decyzje - kiepskie prowo też
"Facet zawsze spowalnia kobietę" - bzdura na resorach

No cóż.. Facet zawsze ma inną perspektywę, wolno mu.

50 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-10-30 21:49:06)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Salomonka napisał/a:
paslawek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje. Nawet jak okaże się taki opiekuńczy i pomocny, to kobieta zawsze musi coś w zamian dać: Swój czas np. który mogłaby spożytkować na swój samorozwój. Musi zrezygnować z wykształcenia, z robienia dodatkowych studiów bo facet ma fanaberię, aby ona teraz np. pojechała z nim w charakterze osoby towarzyszącej na palcówkę do Afryki smile A czas biegnie... Kobieta myśli że złapała pana boga za nogi, a tymczasem zakłada sobie pętlę na szyję, co wychodzi z czasem

Ale miałaś kiepsko z facetami marne wybory i decyzje - kiepskie prowo też
"Facet zawsze spowalnia kobietę" - bzdura na resorach

No cóż.. Facet zawsze ma inną perspektywę, wolno mu.

Ja swojej żony nigdy nie spowalniałem, jeżeli chodziło o rozwój jej kariery dodatkowe kursy,szkolenia więc nie każdy facet
cieszą mnie jej sukcesy i to że teraz uczy innych
zawsze na luzie dobrowolnie i swobodnie to robiłem
więc nie zawsze i nie każdy facet spowalnia kobietę, zależy jakiego sobie wybierze i jak się dogadają
dobrze jednak wyjść z roli wiecznie uciemiężonej ofiary losu i mężczyzny, jeden balast mniej w głowie

51

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Zastanawiałam się ostatnio nad tym. Wiadomo jedna i druga sytuacja ma swoje plusy i minusy, no ale mówimy o singielstwie.
Ogólnie doceniam to co mam, że mam spokój, dużo czasu dla siebie i tak dalej. Ale jako osoba która spędziła większą część życia w związku to trochę brakuje mi wspólnych wyjść, wyjazdów. Kogoś do spędzania fajnie czasu. Oczywiście, mogę to robić z koleżankami ale nie jest to to samo.
Jakby tylko z tego powodu często mi smutno, że nie mam z kim wyjść.
Ogólnie już się pogodzilam, że raczej nie będę mieć nikogo, także ten smutek czasem mnie nachodzi ale szybko mija jak sobie pomyśle, że mogę być spokojna bo nikt mnie nie zdradza, nie kłamie itp

52

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Salomonka napisał/a:

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje. Nawet jak okaże się taki opiekuńczy i pomocny, to kobieta zawsze musi coś w zamian dać: Swój czas np. który mogłaby spożytkować na swój samorozwój. Musi zrezygnować z wykształcenia, z robienia dodatkowych studiów bo facet ma fanaberię, aby ona teraz np. pojechała z nim w charakterze osoby towarzyszącej na palcówkę do Afryki smile A czas biegnie... Kobieta myśli że złapała pana boga za nogi, a tymczasem zakłada sobie pętlę na szyję, co wychodzi z czasem

Popieram Salomonko wink

53

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Karmaniewraca napisał/a:

Zastanawiałam się ostatnio nad tym. Wiadomo jedna i druga sytuacja ma swoje plusy i minusy, no ale mówimy o singielstwie.
Ogólnie doceniam to co mam, że mam spokój, dużo czasu dla siebie i tak dalej. Ale jako osoba która spędziła większą część życia w związku to trochę brakuje mi wspólnych wyjść, wyjazdów. Kogoś do spędzania fajnie czasu. Oczywiście, mogę to robić z koleżankami ale nie jest to to samo.
Jakby tylko z tego powodu często mi smutno, że nie mam z kim wyjść.
Ogólnie już się pogodzilam, że raczej nie będę mieć nikogo, także ten smutek czasem mnie nachodzi ale szybko mija jak sobie pomyśle, że mogę być spokojna bo nikt mnie nie zdradza, nie kłamie itp

Zgadza się. Spokój. Tylko tyle i aż tyle. Ktoś tu wyżej napisał, że przy dzieciach kobieta zawsze musi być czujna - a przy facecie to niby nie?... Czy wrócił na czas, czy przypadkiem nie zapomniał się z koleżanką z pracy, czy nie wypił, mimo iż obiecywał że już nigdy....

54 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-10-30 22:02:46)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Dziecinne te wasze generalizacje
z kompletnie jednak nieprzepracowanych traum, lęków, urazów prawdopodobnie
przenoszonych na jakąś masę, plamę innych ludzi fragmentów strzępków wyobrażeń do czegoś potrzebnych i
hołubionych
słabiutki to fundamencik poczucia wartości ponieważ zależny od innych
Co kto lubi "wolna" wola .

55

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
paslawek napisał/a:

Ja swojej żony nigdy nie spowalniałem, jeżeli chodziło o rozwój jej kariery dodatkowe kursy,szkolenia więc nie każdy facet
cieszą mnie jej sukcesy i to że teraz uczy innych
zawsze na luzie dobrowolnie i swobodnie to robiłem
więc nie zawsze i nie każdy facet spowalnia kobietę, zależy jakiego sobie wybierze i jak się dogadają
dobrze jednak wyjść z roli wiecznie uciemiężonej ofiary losu i mężczyzny, jeden balast mniej w głowie

Pasławek, z całym szacunkiem smile Dobrowolnie coś dla niej robiłeś..A potrzebowała ona twojej ofiary? Bez ciebie nie zaszłaby tak daleko? 

Daj spokój.
Ja mam co mam, bo w porę zorientowałam się, że facet mnie ogranicza. Że z n im będę miała 4/10 a bez niego 10/10.

Ty uważasz że twoja żona zdobyła to 4 i to jest jej wielki sukces dzięki tobie zdobyty. I gratuluję wam obojgu.

56

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Salomonka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ja swojej żony nigdy nie spowalniałem, jeżeli chodziło o rozwój jej kariery dodatkowe kursy,szkolenia więc nie każdy facet
cieszą mnie jej sukcesy i to że teraz uczy innych
zawsze na luzie dobrowolnie i swobodnie to robiłem
więc nie zawsze i nie każdy facet spowalnia kobietę, zależy jakiego sobie wybierze i jak się dogadają
dobrze jednak wyjść z roli wiecznie uciemiężonej ofiary losu i mężczyzny, jeden balast mniej w głowie

Pasławek, z całym szacunkiem smile Dobrowolnie coś dla niej robiłeś..A potrzebowała ona twojej ofiary? Bez ciebie nie zaszłaby tak daleko? 

Daj spokój.
Ja mam co mam, bo w porę zorientowałam się, że facet mnie ogranicza. Że z n im będę miała 4/10 a bez niego 10/10.

Ty uważasz że twoja żona zdobyła to 4 i to jest jej wielki sukces dzięki tobie zdobyty. I gratuluję wam obojgu.

Wiesz o nas więcej widocznie jak my sami - gratuluje również  big_smile

57 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-10-30 22:20:35)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
paslawek napisał/a:

Dziecinne te wasze generalizacje
z kompletnie jednak nieprzepracowanych traum, lęków, urazów prawdopodobnie
przenoszonych na jakąś masę, plamę innych ludzi fragmentów strzępków wyobrażeń do czegoś potrzebnych i
hołubionych
słabiutki to fundamencik poczucia wartości ponieważ zależny od innych
Co kto lubi "wolna" wola .

Wiesz Pasławku, te wnioski nie biorą się z czapy tylko z wieloletnich obserwacji życia własnego i innych kobiet. Udane, znane mi szczęśliwe związki mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Nieudane zaś... sam się domyśl. I nie mówię, że zawsze winny jest facet, oczywiście, że nie. Kobiety też potrafią być podłe, oszukiwać, zdradzać. Jednak dużo rzadziej, z tego co widzę. Ale mnie osobiście facet porzucił w ciąży (chcianej). Odtąd jestem sama. Sądzisz, że takie coś nie ma prawa odbić się na moim światopoglądzie i całym dalszym życiu? Nie życzyłabym takich przeżyć żadnej kobiecie. Straciłam kompletnie wiarę w facetów (sorry). Po kilku nieudanych i b. rozczarowujących próbach wolę bezpieczną samotność.

58

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:
paslawek napisał/a:

Dziecinne te wasze generalizacje
z kompletnie jednak nieprzepracowanych traum, lęków, urazów prawdopodobnie
przenoszonych na jakąś masę, plamę innych ludzi fragmentów strzępków wyobrażeń do czegoś potrzebnych i
hołubionych
słabiutki to fundamencik poczucia wartości ponieważ zależny od innych
Co kto lubi "wolna" wola .

Wiesz Pasławku, te wnioski nie biorą się z czapy tylko z wieloletnich obserwacji życia własnego i innych kobiet. Udane, szczęśliwe związki mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Nieudane zaś... sam się domyśl. I nie mówię, że zawsze winny jest facet, oczywiście, że nie. Kobiety też potrafią być podłe, oszukiwać, zdradzać. Ale mnie osobiście facet porzucił w ciąży (chcianej). Odtąd jestem sama. Sądzisz, że takie coś nie ma prawa odbić się na moim światopoglądzie i całym dalszym życiu? Straciłam kompletnie wiarę w facetów (sorry). Nie życzyłabym takich przeżyć żadnej kobiecie. Po kilku nieudanych i b. rozczarowujących próbach wolę bezpieczną samotność.


Szeptem NIE!

Ja też zostałam z maleńkim dzieckiem do wychowania bo tatuś nie chciał nawet najmniejszych alimentów płacić, ale to nie zmienia faktu że trzeba z życia brać garściami. Nie musisz się od faceta uzależniać od razu, ale faceci czasem do czegoś się przydają smile Tylko po prostu kontroluj swoje uczucia i nie obdarzaj nimi kogoś, kto na to zupelnie nie zasluguje. Bądź panią swojego życia i nie wpuszczaj do niego każdego kto tylko wyrazi na to ochotę. Tyle i tylko tyle, pamiętaj smile

59 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-10-30 22:31:03)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Dzięki Salomonko. Ale ja właśnie nie wpuszczam nikogo do swojego życia od 9 lat. Te późniejsze próby relacji to było ledwie kilka / kilkanaście spotkań z 2-3 osobami i nic z nich nie wyszło (a dlaczego - pisałam w moich innych wątkach). Ja po prostu mam dość smile

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
rossanka napisał/a:

... których wychowały kobiety, które przez setki lat nie miały prawa, aby kształcić się na wyższych uczelniach, mogły tylko skończyć pensję, umiec kaligrafię, ładnie śpiewac, szyć, prowadzić dom, gotować i wychowywać dzieci.
To jakim cudem miałyby dokonac jakiś odkryć?

Teraz to co innego. Czytasz książki napisane przez kobiety, słuchasz muzyki wykonywanej przez kobiety, idziesz do kobiety dentystki albo do okulistki, w aptece obsługuje Cię kobieta farmaceutka, jak masz sprawy spadkowe idziesz do pani notariusz, angielskiego uczy Cię anglistka. Także Rumuński, nie masz na co narzekać.

Jedynie księdzem kobieta nie jest, tylko zakonnicą.


Zobacz od ilu lat kobiety mają otwarte uniwersytety i teraz pytanie do Ciebie - co takiego kobiety wynalazły dla naszego świata?
Mam na myśli rzeczy/technologie typu internet albo promy kosmiczne.

Bo kosmetyczka i pani pisarka jakoś mnie nie przekonują.


paslawek napisał/a:

Czy aby nie przesadzasz w drugą stronę ? oj Rumi Rumi a taki kiedyś fajny mądry chłopak byłeś serio.
Rozumiem podokuczać sobie nawet ostro
,dla rozrywki płochej od czasu do czasu
ale aż tak w sobie wzbudzać negatywne emocje - przecież to Ty siebie nimi zatruwasz.
Ta cała licytacja kto ma gorzej jest o kant dupy potłuc
lepiej moim zdaniem zająć się tym co tu i teraz w danej chwili popracować nad dobrowolnie wybranym dobrym samopoczuciem bez takich akrobacji różnicowania, porównywania wybrzydzanie wzbudzania awersji do jakichś ludzi,
życie i tak samo w sobie daje srogi wpierdol czasem .
Po co sobie dokładać złej energii ?


Masz rację, może i trochę przesadziłem ładując się niepotrzebnie negatywną emocją ale wkurza mnie to, że w wielu internetowych miejscach mężczyzn ukazuje się jako jakieś niedorajdy życiowe.

Wg. samotnych matek, faceci to takie ułomki z 40 IQ, które cały dzień leżą przed TV, piją piwo, rzygają pod siebie i śpią na podłodze nosem w skarpetkach, które wcześniej rozrzucili po całym mieszkaniu.

One mają coś nie tak z widzeniem świata.

Zresztą ani jedna samotna matka nie przyzna się do tego, że jej dziecko wychowuje się bez męskich wzorców co negatywnie wpływa na jego rozwój.

To są j***ne egoistki, które mają w 4 literach prawidłowy rozwój własnego potomstwa.

61

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
szeptem napisał/a:

Dzięki Salomonko. Ale ja właśnie nie wpuszczam nikogo do swojego życia od 9 lat. Te późniejsze próby relacji to było ledwie kilka / kilkanaście spotkań z 2-3 osobami i nic z nich nie wyszło (a dlaczego - pisałam w moich innych wątkach). Ja po prostu mam dość smile

A jesteś nieszczęśliwa?

Próbujesz i coś tam się dzieje w twoim życiu uczuciowym  w końcu było jakiś tam kilka czy kilkanaście spotkań.

Jestem przekonana że właśnie kontrolujesz swoją sferę emocjonalną, bo gdyby było inaczej to pewnie po tylu spotkaniach już dziś byłabyś w jakimś papierowym związku z którymś z tych facetów.

Teraz po prostu odetchnij glęboko, wyprostuj plecy i podnieś głowę... Jesteś wielka Szeptem. Wszystko przed tobą smile A wartościowi faceci nadal się zdarzają. Niewiele tego, ale czasem się trafiają i trzeba ten piach przesypywać, żeby coś wartościowego trafić.

62 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2023-10-30 22:46:19)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Salomonka napisał/a:

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje.


Facet też ciężko pracuje, bierze nadgodziny, aby móc zapewnić jak najlepszy byt własnej rodzinie.
Facet również... Albo nie będę wymieniał bo jesteś tak zaprogramowana, że to nic u Ciebie nie zmieni.

Wiesz co jeszcze robi facet, taki wartościowy?

Przekazuje odpowiednie wzorce dziecku, dzięki czemu synek/córka może wychowywać się w pełnej rodzinie.

Kobieta nie jest w stanie przekazać męskich wzorców dla swojego dziecka, tak samo jak i facet nie może przekazać kobiecych wzorów.

Będąc samotną matką robisz krzywdę własnemu dzieciakowi, że nie uczy się męskich wzorców, dobrze o tym wiesz i tego nie zaprzeczysz, dlatego za wszelką cenę próbujesz wszystkim wmówić, że faceci tylko ograniczają i w ogóle są potrzebni jedynie do zapładniania.

63 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-10-30 22:50:08)

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Czuję, że jestem na tyle szczęśliwa na ile można, będąc samą z dzieciakiem. Nie wiem, czy napotkam gdzieś przypadkiem kogoś wartościowego, zresztą mam wrażenie że straciłam zdolność rozróżniania kto jest kim, bo niektórzy świetnie się kamuflują, udając kogoś zgoła innego. Po prostu już mnie to nie zajmuje.

Te wspomniane próby były wcześniej, a ostatnia (pisanie, dzwonienie i 2 spotkania na żywo) ponad rok temu. Odtąd już nic, dałam spokój. Szkoda mi na to sił, energii, czasu... można je lepiej spożytkować.

64

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Salomonka napisał/a:

O w życiu smile Facet zawsze kobietę spowalnia, ogranicza, pozbawia możliwości rozwoju, zapędza do garów, sprawdza i kontroluje.


Facet też ciężko pracuje, bierze nadgodziny, aby móc zapewnić jak najlepszy byt własnej rodzinie.
Facet również... Albo nie będę wymieniał bo jesteś tak zaprogramowana, że to nic u Ciebie nie zmieni.

Wiesz co jeszcze robi facet, taki wartościowy?

Przekazuje odpowiednie wzorce dziecku, dzięki czemu synek/córka może wychowywać się w pełnej rodzinie.

Kobieta nie jest w stanie przekazać męskich wzorców dla swojego dziecka, tak samo jak i facet nie może przekazać kobiecych wzorów.

Będąc samotną matką robisz krzywdę własnemu dzieciakowi, że nie uczy się męskich wzorców, dobrze o tym wiesz i tego nie zaprzeczysz, dlatego za wszelką cenę próbujesz wszystkim wmówić, że faceci tylko ograniczają i w ogóle są potrzebni jedynie do zapładniania.

Bredzisz jak zwykle Rumuński. Nigdy nigdzie nie napisałam, że facet jest do niczego nikomu niepotrzebny, tylko że facet jako taki w ogóle się nie sprawdza.
Z resztą o czym ja mam z tobą gadać? Masz dziecko? NIE. Wychow leś dziecko sam? NIE. Miałeś kiedykolwiek kobietę? NIE.

To o czym chcesz tutaj dyskutować? O dzieciach których nie masz i nie miałeś? Daruj sobie.

Odp: Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Dziecko wychowujące się w niepełnej rodzinie nigdy nie będzie miało w sobie odpowiednich wzorców.

Nie możesz z tym walczyć.

Dalej piszcie sobie, że faceci tylko srają pod siebie i zasypiają zarzygani będąc na bezrobociu.

Posty [ 1 do 65 z 978 ]

Strony 1 2 3 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobiety, czy jest Wam lepiej po rozstaniu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024