CzarnaDalia napisał/a:Wyżej zostało napisane: im więcej ma się do zaoferowania samemu, tym na więcej czynnikow się patrzy w ofercie innych osób. Jeśli kobiecie wystarcza jedynie to, że facet "umie się zachowac" albo uwodzić to ona sama dużo w ofercie nie ma.
I vice versa: jeśli facetowi do szczęścia wystarczy JEDNA kwestia, np. wiek, wygląd kobiety a juz innych czynników nie bierze zupełnie pod uwagę albo "przymyka oko", to taki facet wiadomo, że nie ma dużo w ofercie, delikatnie mowiąc.
to jest oczywiste. ale trzeba byc na pewnym poziomie żeby z takich zależności zdawac sobie sprawę.
Kilka postów wcześniej napisałaś, że zakładam coś z góry, a teraz sama to robisz. Z góry zakładasz, że jeśli ktoś ma niskie wymagania to na pewno znaczy, że sam nie ma nic do zaoferowania. To kompletna bzdura, jak już pisałem znam ludzi będących w związkach, którzy pochodzą z zupełnie różnych środowisk finansowych. Jest jedna kobieta mająca ogromny majątek, ok.500 milionów, który odziedziczyła po ojcu, który jak jeszcze żył to był na liście 100 najbogatszych Polaków. Ma męża, który kiedy się poznali był totalnym gołodupcem, a teraz są szczęśliwym małżeństwem i mają dzieci. On zarabia koło średniej krajowej i mimo iż ona bez problemu mogłaby mu załatwić pracę za kilka razy większe pieniądze to on nie chce bo pasuje mu to co robi, a jej też to nie przeszkadza. Za wszystkie większe wydatki ona płaci, dzieci chodzą do prywatnej szkoły gdzie cena za jeden semestr jest większa niż kilka jego wypłat i im pasuje taki układ. Idąc twoim tokiem myślenia z jej możliwościami tylko miliarder byłby odpowiedni, a jednak wybrała zwykłego średniaka niedorastającego jej do pięt. Nikt nie musi mieć wymagań, może ale nie musi i to nie ma żadnego znaczenia w kwestii wartości danej osoby ani tego co sam sobą reprezentuje.
Cały czas piszecie o tych 40 latkach, a ja miałem na myśli coś innego. To, że 40 latek jeśli nie jest bardzo bogaty nie może mieć 20 letniej dziewczyny nie jest niczym dziwnym, to zupełnie normalne. Problem pojawia się kiedy 20 letni chłopak nie może mieć 20 letniej dziewczyny, a takich jest coraz więcej.
Charlesss, ja nawet nie chciałem być pilotem odrzutowca, zawsze chciałem zostać pilotem helikoptera. Ale zarówno tu jak i w przypadku bycia inżynierem pojawia się jedna rzecz, która mi to uniemożliwia. Jestem słaby w naukach ścisłych i to jest raczej nie do przeskoczenia no chyba, że zarówno na pilota jak i na inżyniera nie byłoby w ogóle matematyki. Mój znajomy kiedyś próbował dostać się na LAW i poległ nie na badaniach zdrowotnych czy psychologicznych tylko na teście z matematyki, choć najbardziej prawdopodobne jest, że poległ na braku "pleców".
Nie do końca zrozumiałaś co miałem na myśli. W ogóle nie brałem pod uwagę żadnej ligi, ta przeciętna laska dla mnie osobiście jest LEPSZA niż ta miss, dla mnie ona by stała wyżej w rankingu niż miss. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że nie startowałbym do miss bo jestem dla niej za słaby, nie robiłbym tego bo jak już pisałem nie mógłbym przy niej się rozluźnić i być sobą, bo cały czas musiałbym udawać idealnego żeby do niej pasować, a chyba nie o to chodzi w związku. Żeby być tak idealnym by nie musieć udawać musiałbym się takim urodzić, jednak tak się nie stało więc nie ma sensu pakować się w układ, w którym cały czas musiałbym udawać, że jestem kimś innym niż faktycznie jestem. Tu nie ma żadnej ligi ani żadnego zastanawiania się kto jest lepszy, a kto gorszy.
Charlesss niektóre sytuację, które opisujesz brzmią niemal jak gwałt i to taki, którego kobiety same by chciały. Czy ja dobrze rozumiem, istnieją kobiety, które chciałyby zostać zgwałcone jeśli tylko facet byłby atrakcyjny? Na prawdę istnieją kobiety, które z własnej woli chciałyby doznać czegoś co jest uznawane za najgorszą krzywdę jaką można zrobić kobiecie?