RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Shinigami
Też miałem głowę pełną ideałów, mając jeszcze mleko pod nosem. Ty już nie masz, może czas zmężnieć?
Nie chodzi o zrobienie z siebie niewrazliwego skurwysyna, bo to się zawsze zemści.
Dobrze w sobie pielęgnować ideały, mieć zasady. Ale też mieć świadomość w jakim świecie żyjesz. A ten świat nie będzie Cię rozpieszczał.
A to, co dla Ciebie ważne, większość ma w dupie. Pamiętaj o tym i nie daj się skrzywdzić czy wykorzystać.
Idź do ludzi I żyj życie, zamiast o nim roztrząsać bez końca.
Całkiem ciekawie się złożyło bo ja przez wiele lat właśnie starałem się stać takim "niewrażliwym skurwysynem" i nie udało się, a przynajmniej nie w pełni. Mam swoje zasady, ideały także, o wiele gorzej z tą świadomością jaki jest prawdziwy świat. Sam internet tu nie pomoże, tego trzeba doświadczyć na własnej skórze, a ja nigdy nie miałem i wciąż nie mam do tego za bardzo możliwości. Bardzo możliwe, że byłbym podatny na wykorzystanie szczególnie przez kobietę bo nigdy nie byłem w żadnej bliskiej relacji więc gdybym się w takiej znalazł byłoby to takie super, tak idealne, że robiłbym wszystko by tylko to utrzymać. Wierz mi, gdybym wiedział jak żyć i co to w ogóle znaczy to pewnie byśmy nawet nie rozmawiali.
Jack Sparrow napisał/a:To nie jest oszukiwanie siebie. To gra pozorów na potrzeby realizacji własnych fantazji i potrzeb.
Nie idziesz na randkę w domowych wycieruchach, tylko ubierasz lepszy ciuch, aby się zaprezentować i sprzedać. Jak chcesz poderwać to nie mówisz, że jesteś przeciętnym studentem utrzymującym się za pieniądze stypendium socjalnego, co darabia na lewo, żeby mieć na piwo, panienki i rekreacyjne używki. Jak chcesz prawić komplementy, to tak, aby dać przede wszystkim dobre wrażenie o sobie samym, bo komplementem na zasadzie 'fajna fryzura' to się możesz podetrzeć i bardziej tym wkurwisz niż osiągniesz cokolwiek innego. Jak dwoje ludzi chce sobie poruchać bez zobowiązań, przeżyć przygodę, to kreują sytuację na taką, aby to faktycznie przygodą było. A nie ustawką na ruchanie w kiblu studenckiego klubu. W tym wypadku sprzedajesz opakowanie - a nie produkt.
Sytuacja zmienia się, kiedy budujesz trwałą relację. Wtedy chodzi ci o zaprezentowanie i sprzedanie produktu (który, aby się sprzedał, to musi być dobry jakościowo), bo opakowanie zawsze można zmienić i nie ma sumarycznie aż tak wielkiego znaczenia.
Rozjaśniłeś mi tym postem kilka spraw. To oczywiste, że na randkę ubieram lepszy ciuch ale nigdy nawet nie pomyślałem o tym jak o sprzedaży. W ogóle dość dziwnie to dla mnie brzmi jak piszesz o randkowaniu jak o handlu, a o ludziach jak o towarach do sprzedawania i kupowania. No dobra nie mówię, że jestem studentem utrzymującym się ze stypendium ale jakie to ma znaczenie? Przecież na dłuższą metę nie da się ukryć tego ile zarabiam czy w ogóle jaka jest moja sytuacja finansowa, to zawsze wyjdzie na jaw, jeśli nie na pierwszej randce to na drugiej. I kolejna rzecz, której nie rozumiem, dlaczego powiedzenie "fajna fryzura" miałoby denerwować? Tekst prosty i oczywisty ale w żadnym stopniu nie obraźliwy czy nawet niemiły, a wręcz przeciwnie. Dalej nie mogę zrozumieć jak ludzie mogą traktować seks jako zwykłą czynność czy przygodę i jak potrafią to robić z kimś obcym i bez żadnych zobowiązań.
Piotreeek napisał/a:1. Wysoka wrażliwość jest jak woda na młyn dla perfekcjonisty. Jak już człowiek dorośnie to wiele negatywnych bodźców po prostu znika - spływają po nim obelgi, ma wywalone na czyjeś poglądy, nie przejmuje się tyloma sprawami co za lat młodzieńczych. Natomiast może w dalszym ciągu wykorzystywać swoje wyczulone zmysły w pracy, czy też będąc przy kobiecie... Czułości nigdy nie za wiele 
2. Wiek nie ma znaczenia. Bardziej chodzi o otwartość na zmiany. Każdemu raz na jakiś czas dobrze zrobi jakaś większa lub mniejsza zmiana 
3. W zależności od wieku dochodziły kolejne powody.
Chciałem uciec jak najdalej od motłochu z zaściankowymi poglądami i manierą menela. / Pragnąłem obracać się w towarzystwie ludzi, którzy coś osiągnęli. / Utrzeć nosa wszystkim tym, którzy we mnie nie wierzyli. / Udowodnić sobie, że nic mnie nie zatrzyma. / Pokazać starszym od siebie kapciom, że mają nad sobą młodszego i mogą jedynie potupać nóżkami i porobić tsunami brzucholem w geście sprzeciwu 
4. Czekanie na zmiany. Powinieneś je sam inicjować.
Pamiętaj, że żadna kobieta na Ciebie nie czeka. Możesz jedynie zmienić siebie i zainteresować sobą którąś. Koniec końców, to one wybierają nas, a nie my je 
1. Słyszałem już coś takiego, że z wiekiem człowiek obojętnieje.
2. Zmiana i to spora jest dla mnie całkowicie niezbędna tylko musiałbym się uwolnić z błędnego koła, w którym teraz jestem.
3. To mnie najbardziej zastanawia. Też chciałbym się obrać w towarzystwie ludzi, którzy coś osiągnęli ale nie wiem nawet od czego zacząć. Co to w ogóle znaczy "ludzie, którzy coś osiągnęli", co to są za ludzie i gdzie ich szukać?
4. Chyba masz rację, że właśnie to może wysysać ze mnie energię ale tu patrz punkt 2 i to całe błędne koło.
I tu jest kolejna ważna kwestia, piszesz, że żadna kobieta na mnie nie czeka, teraz to wiem i się zgadzam ale przez wiele lat ludzie z najbliższego otoczenia wbijali mi do głowy, że jest na odwrót. Chyba nie zliczę ile razy słyszałem "dziewczyna sama się znajdzie, musisz tylko czekać". Przez większość życia nawet nie myślałem o tym by choć próbować zainteresować sobą jakąś dziewczynę bo byłem przekonany, że "ta właściwa" sama się pojawi i to ona pierwsza zagada, możliwe, że gdyby nie to forum to nadał bym żył w tym przekonaniu.