Dzień dobry,
od miesiąca spotykam się z dziewczyną, już od pierwszego spotkania były pozytywne fale i zainteresowanie obu stron. Kolejne spotkania (myślę, że mamy ich na koncie około 10 w tym momencie) stopniowo pokazywały mi, że chyba po długich poszukiwaniach znalazłem kogoś, kto mógłby zostać w przyszłości moją żoną - pierwszy raz tak po cichu sobie pomyślałem. Podobne wartości, wspólne zainteresowania, w ogóle każde spotkanie mijało nam jak 5 minut. Były namiętne pocałunki, kwiatki itp. - wszystko dobrze się układało. Zauroczyłem się, ona też.
Wczoraj powiedziała mi, że musi mi coś powiedzieć i ku mojemu zdziwieniu postanowiła mi opowiedzieć dość szczegółowo swoją historię relacji damsko-męskich. Ma 27 lat. Okazało się, że jest po 6 związkach (najdłuższy 4 lata, a najkrótszy 5 miesięcy) i 6 relacjach, które nie były związkami i trwały zazwyczaj 5 - 6 spotkań i kończyły się seksem. Jedna z tych krótkich relacji była z dobrym kolegą mojego brata... Jeden z jej związków zaczął się od seksu na pierwszym spotkaniu, a 2 tygodnie zanim się poznaliśmy miała miejsce jedna z tych krótkich relacji również zakończona seksem. Takie fakty mi przedstawiła.
Wydaje mi się, że cała ta jej opowieść pojawiła się dlatego, że na przedostatnim spotkaniu zapytała mnie z iloma kobietami byłem - odpowiedziałem jej, że z 2 i temat jakoś się wtedy rozmył - chyba poczuła, że mamy dużą dysproporcję i chciała, żebym o tym wszystkim wiedział.
No właśnie... jak to usłyszałem to byłem w szoku, moje poprzednie dziewczyny miały po 2 partnerów i to wydawało mi się normalną sprawą. Teraz poczułem jakąś blokadę, nie wiem, czy jestem w stanie to zaakceptować - mam bałagan w głowie po tej opowieści. Jest dwa tygodnie po ostatniej relacji, miała
12 partnerów, w tym zdarzył się seks na pierwszym spotkaniu i do tego jeszcze kolega brata w to wmieszany...
Powiedziała mi, że jest świadoma, że to może być dla mnie za dużo, ale że bardzo żałuje, że ma tyle tych kontaktów seksualnych i zdaje sobie sprawę, że mogę tego nie zaakceptować i jej podziękować. Odpowiedziałem, że muszę to przemyśleć i porozmawiamy jutro - no i tak siedzę i myślę, w nocy nie mogłem spać - nie wiem co zrobić.
Może ktoś coś podpowie? Podzieli się swoim doświadczeniem?
