Jestem sam od zawsze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem sam od zawsze

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 209 ]

131 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-04 22:34:30)

Odp: Jestem sam od zawsze
AnnieF napisał/a:

Shinigami a jakie to jest kościelne podejście do Boga i wiary? Czym różni się Twoje?

Te wszystkie nauki, że Bóg jest dobrem, że jest miłosierny, że nad nami czuwa i dba o nasze szczęście to propaganda dająca władzę nad "ciemnotą". Nie mówię, że nie wierzę w Boga bo wierzę choć bardziej powinienem powiedzieć, że wierzę w istnienie sił nadprzyrodzonych niż samego Boga jako osobę ale moim zdaniem On wcale nie jest taki jak opisuje go kościół. Nie jest ani dobry, ani miłosierny, nasze dobro czy szczęście nie ma dla niego żadnego znaczenia. To całkowicie obojętny i bezuczuciowy byt, który patrzy jak jego niby największe dzieło cierpi, niszczy samo siebie i nic nie robi. Spora część Biblii jest podejrzanie podobna żeby nie powiedzieć ściągnięta z innych, jeszcze starszych religii. Z kolei wiara jest narzędziem bogatych i potężnych służącym do kontrolowania słabych. To broń, która skazała na śmierć niezliczoną ilość niewinnych ludzi, a na stosie ich ciał zbudowała swoje ogromne bogactwo. Kościół to system stworzony do zarabiania pieniędzy i kontrolowania całego świata jednocześnie będąc ponad prawem. Wiele zasad i praw panujących w chrześcijaństwie i przez setki lat uznawanych za najwyższe prawo stojące ponad wszystkimi innymi nie miało nic wspólnego z naukami Jezusa czy nawet z Biblią, a zostały wymyślone przez kościelnych hierarchów by jeszcze skuteczniej kontrolować ludzi. Współczesny kościół bardziej przypomina organizację przestępczą niż wspólnotę pomagającą innym choć oczywiście są wyjątki. To idealna pralnia brudnych pieniędzy, obrona przed poniesieniem kary za zbrodnie, źródło manipulacji i propagandy czego chyba najlepszym przykładem jest ojciec dyrektor.

R_ita2 napisał/a:

Ty masz taką sztywność zachowań wobec ludzi? Przejmujesz się czymś, odbiorem np? Bo mi to mega przeszkadzało kiedyś. I miałam taką sztywność zachowań mimo lubienia i ciekawości ludzi. A jednak po mału, po mału... i dziś serio uważam, że ogarniam towarzysko, umiem w small talk (choć potem go jeszcze analizuję) co potwierdza otoczenie i jest ze mnie dumne : D

Shinigami mi się jeszcze nasuwa taka podpowiedź, bo piszesz, że nie masz pomysłu gdzie szukać wspólnot. Ja np. jak zaczęłam się kiedyś interesować bushcraftem i survivalem to znalazłam lokalne grupy na fejsie o tej tematyce. I tak trafiłam na grupę, która urządza leśne marsze, ogniska i ścieżki ognia i po prostu napisałam czy mogę dołączyć. Z początku był stres, dyskomfort ale przełamałam się poszłam... dziś już nie maszeruję od kiedy mam dziecko, ale dalej mam kontakt z jedną osobą z marszów. Może to jest jakiś trop? Jakaś zajawka, wyszukanie grup tematycznych w tym grup lokalnych? Jakaś rowerowa masa krytyczna, jakieś zgromadzenie biegaczy czy coś... no cokolwiek, co działa lokalnie i tworzy "grupkę".

Właśnie ja nie mam takiej sztywności, nie przejmuję się też jakoś szczególnie odbiorem. Ja jestem bardziej obojętny, podchodzę do wielu spraw bezuczuciowo przez co rzadko mi na czymś zależy. Już nie pamiętam jak to jest czuć ekscytację, uwielbienie czy nawet podniecenie. Nawet podczas tego masażu, który opisałem dokładniej w moim wątku nie czułem prawie nic, a przecież był to mój najbliższy kontakt z kobietą w całym życiu. I nawet nie wiem czy to z powodu bezuczuciowego charakteru tej usługi czy to ja jestem coraz mniej zdolny do odczuwania czegokolwiek. Wszystko wydaje mi się nudne, szare, nieistotne i tak samo mam w zachowaniu wobec ludzi. Próbuję nawiązywać kontakt, rozmawiać, pytać o coś ale robię to bardziej z poczucia, że muszę, że powinienem, że to mi pomoże, a nie ze szczerej chęci nawiązania tego kontaktu. Choć nawiązać bliską relację, szczególnie z kobietą bardzo bym chciał ale też nie dlatego, że nie mogę bez tego żyć tylko by dowiedzieć się jak to jest odczuwać te wszystkie wspaniałe rzeczy, jak to jest kochać i być kochanym, jak to jest kiedy ci na kimś zależy i komuś na tobie.

Niestety podobnie mam z "próbowaniem" się czymś zainteresować. Wszystko wydaje mi się nudne i nigdzie nie pasuję. Z Fb też jest mały problem bo po prostu nie mogę z niego korzystać. Patrzenie na posty moich znajomych, którzy ciągle osiągają jakieś sukcesy, ciągle gdzieś wyjeżdżają, wchodzą w nowe związki robi mi papkę z mózgu. Mimo iż wiem, że 90% z tego to nie prawda to i tak nie mogę na to patrzeć. Z rowerową masą krytyczną byłoby ciężko bo nie mam roweru i nawet nie pamiętam kiedy ostatnio na nim jeździłem. Z bieganiem byłoby znacznie lepiej, choć tu też nigdy jeszcze nie biegałem z kimś mimo iż w najlepszych czasach biegałem po 20km. Po prostu nigdy nie miałem nikogo kto by ze mną biegał. W mojej okolicy nie ma prawie żadnych grup bo większość ludzi z mojego pokolenia już dawno się z niej wyniosła. Poza bieganiem zawsze trenowałem jakiś sport, przez wiele lat różne sztuki walki, a teraz siłownia i też zawsze wszystko sam. Sztuk walki oczywiście nie da się trenować samemu ale ostatnią skończyłem trenować już z 7 lat temu, a teraz nie ma żadnej w mojej okolicy. Siłownie mam w domu bo też nie ma żadnej w najbliższej okolicy. Próbowałem szukać grup tematycznych choćby na Discordzie ale w żadnej nie mogłem się utrzymać dłużej niż kilka dni. Poza wyżej wymienionymi mam jeszcze kilka innych zainteresowań ale z nimi też zawsze byłem sam choć o niektórych mógłbym rozmawiać godzinami. W każdym przypadku miałem to poczucie wyobcowania, nie pasowania do danego miejsca czy grupy.

Tym survivalem mnie zaciekawiłaś, zawsze chciałem spróbować podobnie jak kilku innych rzeczy. Wyjaśnij czym dokładniej jest "zajawka"? Jakoś nigdy nie mogłem zrozumieć znaczenia tego słowa. Gdzie jeszcze można szukać grup tematycznych czy zgromadzeń poza Fb i w ogóle portalami społecznościowymi?

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Jestem sam od zawsze

Teraz widzę Shinigami, że miałeś wątki na swój temat. Nie znam ich i nie bardzo mam czas się zapoznawać, wybacz, wchodzę na forum z doskoku tak naprawdę. Odnośnie tego co napisałeś- nie zazdroszczę. Jeśli pisałeś o tym w swoich tematach to na pewno otrzymałeś już mądre porady/wskazówki/historie podobnych Tobie, więc nie bardzo wiem, co mogłabym dodać. Może to, że nie zazdroszczę położenia, nieco znam problem bo okresowo też miewałam takie stany, ale tylko okresowo. Co do "zajawki"... to tak zgodnie z definicją to tymczasowa ekscytacja czymś, lub nieodparta pokusa, ochota na coś, chęć zrobienia czegoś... ja tak miałam z bushcraftem. Podjarałam się tymi marszami i bardzo chciałam spróbować tak maszerować po lesie po 20 km i przekraczać własne możliwości i poszłam. Towarzyszyła temu ekscytacja właśnie, ciekawość. Bardzo fajne uczucie : ) A co do tego, gdzie jeszcze można szukać grup tematycznych to szczerze mówiąc nie mam pojęcia gdzie poza fb i Internetem można to robić. Do głowy przychodzą mi jeszcze wolontariaty, tam też można poznawać ludzi z którymi coś nas łączy ale z tego co opisałeś to i z tym może być u Ciebie problem z dostępnością...

Mikloszo a nie myślałeś, by powrócić do aktywności zawodowej? Jakiejkolwiek? Jesteś bardzo młodym mężczyzną, masz raptem 39 lat, całe życie przed Tobą, co tu robić jeszcze tyle lat zamkniętym w 4 ścianach? Taka aktywizacja na pewno dobrze by na Ciebie (mimo trudności z tym związanych) wpłynęła. Czy jednak czujesz, że Cię to przerasta i stanowcze niet?

133

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Tajemnicza75
No cóż kiedyś lepiej mnie traktowali i znacznie więcej Rozmawiałem zmieniło się to kiedy się nabijali anie traktowali jak równego sobie
Dzięki za filmik pozdrawiam

Wiesz... ze mnie też sie naśmiewali, a nawet znęcali sie fizycznie, ale nie mam takich problemów. Nie można uzależniać swojej wartości od tego jak zachowują sie inni. To jak nas traktują daje nam obraz o nich, a nie o nas. Odbudować poczucie własnej wartości musisz sam, niezależnie od innych ludzi. Ale domyślam się, że choroba to znacznie utrudnia.

Miklosza napisał/a:

Cześć czy macie jakieś hobby zainteresowania ?
Ja osobiście cwicze   mam taką małą siłownię w domu a wy jak spędzacie swój wolny czas oczywiście po za forum pozdrowienia smile

Skoro już zachęcasz do rozmowy to tez sie podczepię wink
Interesuję sie psychologią, dużo czytam na ten temat, udzielam sie na forach psychologicznych. Lubię spędzać czas sama ze sobą, słuchać muzyki, czytać, relaksować na różne sposoby, kiedyś medytowałam. Lubię spacery z dala od ludzi by cieszyć sie przyrodą.

Miklosza napisał/a:

Ja byłem tylko w jednym kraju w Niemczech ale to było dawno jedynie moge sobie pozwolić na wyjazd nad polskie może i tylko raz na parę lat
Jeszcze lubię oglądać stare filmy najlepiej z Clintem Eastwood

Nad polskim morzem jest zazwyczaj pioruńsko drogo więc skoro możesz sobie na nie pozwolić, to możesz pozwolić sobie też na mazury, kaszuby czy nawet góry (zależy gdzie mieszkasz). Gdybyś pojechał w niektóre rejony gór to mógłbyś odwiedzić Słowacje i Czechy. To kwestia organizacji, bo to czasem wręcz rzut beretem, w dodatku czasem pieszo wink 

Miklosza napisał/a:

Ja tu zadałem kilka pytań i co bym nie powiedział to źle

Ale co jest źle? Gdzie widzisz by się coś źle działo?

Miklosza napisał/a:

A wy ile partnerów partnerek mieliście tak z ciekawości pytam smile

A to ma aż takie znaczenie? To konkurs, licytacja? Też z ciekawości pytam. Wg mnie nie ilość jest ważna a jakość.

Miklosza napisał/a:

Lavish84 siłownię mam w domu na inne przyjemności mnie nie stać typu tenis czy sklosz

Siłownia w domu to nie to samo. Poza tym za darmo można też wyjść do ludzi np. biegać, chodzić z kijkami (raz zainwestować i są na całe życie), jeździć na rowerze (raz zainwestować tak jak w siłownie domową). W każdym niemal Centrum kultury są różne zajęcia, np. u nas są szachy, zespół pieśni i tańca, zajęcia teatralne, taneczne, plastyczne, artystyczne. W miastach są darmowe kluby książki, sportowe i różne inne. Napiszesz pewnie, że mieszkasz we wsi i nie stać Cię na dojazd, ale raz w tygodniu czyli 4 razy w m-cu można wygospodarować na bilet. Nooo chyba, że sie ma rower to mozna jeździć za darmo. W ostateczności można zapisać sie na wolontariat jakikolwiek, choćby pomoc w schronisku dla zwierząt.

Miklosza napisał/a:

O 18 na puls jest serial kurierzy a potem lombard polecam smile

Na yt są fajnie filmiki n.t. poczucia własnej wartości, samooceny, schizofrenii, innych chorób/zaburzeń i pracy nad sobą.... też polecam big_smile

134

Odp: Jestem sam od zawsze

Tajemniczą 75
Teraz jest właściwie ok nie przejmuje się jak zdąży się jakiś śmiech ze mnie
Znęcać się fizycznie to mi się nie zdążyło to rzeczywiście miałaś trochę gorzej

Ja wolę też spędzać sam czas słuchać muzy przeglądać internet
Spacery to kiedyś tak po mieście ale zniechęcili mnie trochę ludzie

Wyjeżdżać to mogę sobie pozwolic na sanatorium tak poprostu mnie nie stać

Byłem już wolontariuszem przez kilka lat miałem w tedy dobry okres

Z filmików to lubię śmieszne o zwierzętach

135

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Już napisałem praca może  pójdę gdy będę miał lepszy okres

136

Odp: Jestem sam od zawsze

Faktycznie Mikloszo, umknęło mi, wybacz. W takim razie ja trzymam kciuki za lepszy okres w Twoim życiu i powrót do aktywności... w formie jakiejkolwiek : ) ja sama jeszcze nie pracuje, dopiero we wrześniu wracam do pracy i nie powiem, po takim czasie (ciąża, macierzyński,  wychowawczy) odczuwam lekki stres.

137

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Co porabiasz dziś ja siedzę w domu i ziem sobie pizzę lubisz ?
Ja w święta ide do babci i zostanę do poniedziałku  co prawda nie jestem wierząc ale muszę rodzina wymaga wink

138

Odp: Jestem sam od zawsze

I co tam Mikloszo porabiasz jak tak w tym domu siedzisz? Tylko Internet, TV? Masz jakieś hobby któremu poświęcasz uwagę? Co myślisz o propozycji tajemniczej by zainteresować się filmikami dot. poczucia własnej wartości, samooceny, schizofrenii, pracy nad sobą? Spodobała Ci się owa propozycja, czy raczej nie wykazujesz zainteresowania zgłębianiem tajników ludzkiego (w tym Twojego) umysłu?

Pytasz co u mnie... dzisiaj zapakowałyśmy się z naszą opiekunko-ciocią do auta i pojechałyśmy nad jeziorko pospacerować, bo była ładna pogoda. Pies wybiegany, dziecko wybiegane... : D matka przewietrzona. Teraz mąż dzikuje z córką więc mam czas dla siebie. Mam wbrew pozorom dużo czasu dla siebie : ) A dobrą pizzą nie pogardzę. I im bardziej mięsna, tym lepiej!

139

Odp: Jestem sam od zawsze

Jeśli chodzi o tajemniczą  to przejże te filmiki zobaczę co tam jest

Czyli u ciebie ciepło a u mnie przeciwnie zimno pada deszcz ze śniegiem nie ma co robić tylko siedzieć w domu
Fajnie że spędzasz czas z rodziną i nie nudzicie się miłego dnia życzę tobie i rodzinie pozdrowionka  smile

140

Odp: Jestem sam od zawsze

Ostatnio foxterier wrzucił fajną propozycję innemu użytkownikowi, pozwolę sobie podlinkować https://www.youtube.com/watch?v=c8ss3VFDeNs&t=1513s
Jak się postarasz to w Internecie znajdziesz dużo "świadectw" ludzi dotkniętych schizofrenią, którzy normalnie funkcjonują, mają prace, przyjaciół, rodziny. Mam tylko nadzieję, że owe treści będą działać motywująco, a nie demotywująco. Może inni użytkownicy mają ciekawe propozycje, może i sama tajemnicza coś Tobie zaproponuje.

Dziękuję za pozdrowienia. Wiesz, bardzo doceniam fakt, że otrzymałam taki dar od losu/Boga jakim jest rodzina. I staram się dbać o nią tak jak umiem. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem. Ale grunt, że staram ; )

141

Odp: Jestem sam od zawsze
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

+1 byczq, oprócz tego można też potrenować umiejętności seksualne

142

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Obejrzałem ten filmik całkiem ciekawy wciągnęła mnie może obejrzę inne  smile

143 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-04-08 11:40:20)

Odp: Jestem sam od zawsze

Cieszę się, że się spodobał : ) mnie także przyjemnie słuchało się tego wywiadu, choć na raty. Wiesz, taka myśl, że jest nas więcej a ŻYJEMY i na dodatek wysoko funkcjonujemy jest pocieszająca i dodaje sił. A jest nas dużo... : ) Polecam inne, jak coś mi się trafi w ręce to sama Tobie podeślę.

Tymczasem Mikloszo jak spędzasz święta?

PS https://www.youtube.com/watch?v=zTJ3KkcyGE4 bardzo fajna babeczka, inteligentna i wrażliwa. Ktoś ładnie zauważył w komentarzu- z dużą świadomością choroby.

144

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Święta spędzam u babci od dziś do wtorku będę  smile
Filmik obejze  później hejka  smile

145 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-09 23:07:51)

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Teraz widzę Shinigami, że miałeś wątki na swój temat. Nie znam ich i nie bardzo mam czas się zapoznawać, wybacz, wchodzę na forum z doskoku tak naprawdę. Odnośnie tego co napisałeś- nie zazdroszczę. Jeśli pisałeś o tym w swoich tematach to na pewno otrzymałeś już mądre porady/wskazówki/historie podobnych Tobie, więc nie bardzo wiem, co mogłabym dodać. Może to, że nie zazdroszczę położenia, nieco znam problem bo okresowo też miewałam takie stany, ale tylko okresowo. Co do "zajawki"... to tak zgodnie z definicją to tymczasowa ekscytacja czymś, lub nieodparta pokusa, ochota na coś, chęć zrobienia czegoś... ja tak miałam z bushcraftem. Podjarałam się tymi marszami i bardzo chciałam spróbować tak maszerować po lesie po 20 km i przekraczać własne możliwości i poszłam. Towarzyszyła temu ekscytacja właśnie, ciekawość. Bardzo fajne uczucie : ) A co do tego, gdzie jeszcze można szukać grup tematycznych to szczerze mówiąc nie mam pojęcia gdzie poza fb i Internetem można to robić. Do głowy przychodzą mi jeszcze wolontariaty, tam też można poznawać ludzi z którymi coś nas łączy ale z tego co opisałeś to i z tym może być u Ciebie problem z dostępnością...

Dzięki za wyjaśnienie, dzięki tobie zrozumiałem, że nawet ja parę razy i na krótko miałem takie "zajawki". Wcześniej nawet nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego jak bushcraft i aż się trochę zagłębię w ten temat, jeśli mnie zainteresuje na tyle, że sam spróbuję to zapewne będę musiał to zrobić samotnie. Co do wolontariatu to już od dawna próbuję się do tego przekonać i spróbować i ciągle nie mogę, sam nie wiem dlaczego ale może jak popiszemy trochę dłużej to w końcu się przekonam. Z dostępnością nie jest aż tak źle, oczywiście w pobliżu nie mam żadnego wolontariatu ale w Warszawie z pewnością jest ich sporo, a ja nie ma znowu aż tak daleko.

tajemnicza75 napisał/a:

Siłownia w domu to nie to samo. Poza tym za darmo można też wyjść do ludzi np. biegać, chodzić z kijkami (raz zainwestować i są na całe życie), jeździć na rowerze (raz zainwestować tak jak w siłownie domową). W każdym niemal Centrum kultury są różne zajęcia, np. u nas są szachy, zespół pieśni i tańca, zajęcia teatralne, taneczne, plastyczne, artystyczne. W miastach są darmowe kluby książki, sportowe i różne inne. Napiszesz pewnie, że mieszkasz we wsi i nie stać Cię na dojazd, ale raz w tygodniu czyli 4 razy w m-cu można wygospodarować na bilet. Nooo chyba, że sie ma rower to mozna jeździć za darmo. W ostateczności można zapisać sie na wolontariat jakikolwiek, choćby pomoc w schronisku dla zwierząt.

Co prawda ten post nie był do mnie ale mnie zaciekawił. Zgadzam się, że domowa siłownia to nie to samo, a bieganie to jeszcze nie jest wyjście do ludzi, ja jeszcze nigdy nie miałem możliwości pobiegać z kimś, a byłem w tym całkiem dobry. Nigdy nawet nie pomyślałem o centrum kultury czy o wolontariacie w schronisku dla zwierząt. Zawsze uważałem, że te moje 30 km od centrum Warszawy to za daleko by opłacało mi się dojeżdżać te 2-3 razy w tygodniu nawet mimo iż mam prawo jazdy i swój samochód, jedynie obecna praca trochę stoi na przeszkodzie.

146

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Teraz widzę Shinigami, że miałeś wątki na swój temat. Nie znam ich i nie bardzo mam czas się zapoznawać, wybacz, wchodzę na forum z doskoku tak naprawdę. Odnośnie tego co napisałeś- nie zazdroszczę. Jeśli pisałeś o tym w swoich tematach to na pewno otrzymałeś już mądre porady/wskazówki/historie podobnych Tobie, więc nie bardzo wiem, co mogłabym dodać. Może to, że nie zazdroszczę położenia, nieco znam problem bo okresowo też miewałam takie stany, ale tylko okresowo. Co do "zajawki"... to tak zgodnie z definicją to tymczasowa ekscytacja czymś, lub nieodparta pokusa, ochota na coś, chęć zrobienia czegoś... ja tak miałam z bushcraftem. Podjarałam się tymi marszami i bardzo chciałam spróbować tak maszerować po lesie po 20 km i przekraczać własne możliwości i poszłam. Towarzyszyła temu ekscytacja właśnie, ciekawość. Bardzo fajne uczucie : ) A co do tego, gdzie jeszcze można szukać grup tematycznych to szczerze mówiąc nie mam pojęcia gdzie poza fb i Internetem można to robić. Do głowy przychodzą mi jeszcze wolontariaty, tam też można poznawać ludzi z którymi coś nas łączy ale z tego co opisałeś to i z tym może być u Ciebie problem z dostępnością...

Dzięki za wyjaśnienie, dzięki tobie zrozumiałem, że nawet ja parę razy i na krótko miałem takie "zajawki". Wcześniej nawet nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego jak bushcraft i aż się trochę zagłębię w ten temat, jeśli mnie zainteresuje na tyle, że sam spróbuję to zapewne będę musiał to zrobić samotnie. Co do wolontariatu to już od dawna próbuję się do tego przekonać i spróbować i ciągle nie mogę, sam nie wiem dlaczego ale może jak popiszemy trochę dłużej to w końcu się przekonam. Z dostępnością nie jest aż tak źle, oczywiście w pobliżu nie mam żadnego wolontariatu ale w Warszawie z pewnością jest ich sporo, a ja nie ma znowu aż tak daleko. /quote]p

Jak masz blisko Wawkę to powinieneś znaleźć jakiś bushcraft. Wszak w Wawce jest wszystko tongue CO to fragmentu, cytuję ale może jak popiszemy trochę dłużej to w końcu się przekonam to zapraszam do dyskusji. Czemu ciągle nie możesz się przekonać?

147

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Jak masz blisko Wawkę to powinieneś znaleźć jakiś bushcraft. Wszak w Wawce jest wszystko tongue CO to fragmentu, cytuję ale może jak popiszemy trochę dłużej to w końcu się przekonam to zapraszam do dyskusji. Czemu ciągle nie możesz się przekonać?

Przez "popiszemy trochę dłużej" miałem na myśli takie ogólne pisanie tu na forum jak do tej pory, to też jest pewna forma uspołecznienia się. Coś mnie blokuje przed podjęciem tego typu aktywności i sam nie wiem co. Już wielokrotnie się zastanawiałem nad spróbowaniem wolontariatu i zawsze kończyło się właśnie na zastanawianiu. Myśląc o tym też mam wrażenie jakbym nie pasował do takiego czegoś. Do tego jednak potrzebna jest szczera chęć pomocy i to za darmo, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ja takiej chęci nie mam, jestem nieufny i wszędzie się doszukuję jakichś ukrytych motywów. Nikt nigdy nic dla mnie nie zrobił bezinteresownie, nie licząc najbliższej rodziny przez co ja też nie potrafię taki być dla obcych. Przez większość życia byłem sam i prawie zawsze martwiłem się tylko o siebie, a wydaje mi się, że do takiego bezinteresownego pomagania potrzebna jest właśnie taka troska o innych i gotowość do poświęceń. Nie potrafię pokierować się szlachetnymi pobudkami choć bardzo bym chciał, pomagając innym dążyłbym do chwały, a to chyba nie jest właściwa droga. Może właśnie to mnie blokuje.

148

Odp: Jestem sam od zawsze

Też okresowo i przed laty miałam różne rozmyślenia na temat niesienia pomocy w formie wolontariatu. Podchodziłam podejrzliwie do fundacji i instytucji, które miały ową pomoc nieść- przez kogo są sponsorowane, co naprawdę mają na celu, czy nie jestem głupia i naiwna myśląc, że robię niby coś dobrego. Rozmyślałam, dlaczego w ogóle pomagam- czy robię to dla siebie czy "dla świata". Czy nie chcę sobie czegoś w ten sposób udowadniać, rekompensować, zagłuszać. Więc też nie do końca rozumiałam co mną kieruje, czy szlachetne czy niskie pobudki dla podbudowania własnego ego kosztem innych. Ale w końcu doszłam do wniosku, że nie będzie się dla mnie dłużej liczył motyw niesienia pomocy, a szczęście tego jednego człowieka, któremu pomoc zostanie niesiona. Pamiętam najtrudniejszy wolontariat dla mnie to była instytucja kościelna i pomoc starszemu panu- zakupy, spacer, towarzystwo. Ciągle miałam w głowie, że być może pomagam komuś złemu, bo może dzieci nie wyparły się na niego bez powodu, może nie chcą z nim kontaktu bo był złym człowiekiem. Ciągle miałam takie dylematy. Końcem końców stwierdziłam, że nie ja jestem Bogiem by wydawać oceny i osądy, jeśli czynił zło to za to zło przyjdzie mu zapłacić i nie ja jestem od wymierzania kar. Pan okazał się ciepłym człowiekiem z dziećmi za granicą (wysyłały mu pieniądze), poznałam wiele ciekawych historii i nawet go polubiłam. Nawet jeśli jego życie było pełne błędów, może po prostu nie umiał inaczej a ja mogłam wnieść w jego życie odrobinę dobra i zrozumienia. Z kolei teraz najważniejszym dla mnie co poczyniłam to adopcja na odległość trzech dziewczynek. Za nie duży nakład finansowy mają edukację i ciepły posiłek. Stwarzam tym trzem jednostkom szansę na lepsze życie- będę umiały angielski, nauczą się jakiegoś zawodu. Dostajemy od nich laurki, jak będą starsze można wymieniać listy. Obchodzą mnie te trzy istnienia i zagłusza braki po fakcie, że już więcej dzieci mieć nie będę. Już nie roztrząsam czy to dobre pobudki, czy złe pobudki. Po prostu czyiś los staje się lepszy i to się liczy.

149

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Cześć już wrucilem smile
Co tam słychać jak minęły święta pozdrawiam  smile

150

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Rozmyślałam, dlaczego w ogóle pomagam- czy robię to dla siebie czy "dla świata". Czy nie chcę sobie czegoś w ten sposób udowadniać, rekompensować, zagłuszać. Więc też nie do końca rozumiałam co mną kieruje, czy szlachetne czy niskie pobudki dla podbudowania własnego ego kosztem innych.

Z kolei teraz najważniejszym dla mnie co poczyniłam to adopcja na odległość trzech dziewczynek. Za nie duży nakład finansowy mają edukację i ciepły posiłek. Stwarzam tym trzem jednostkom szansę na lepsze życie- będę umiały angielski, nauczą się jakiegoś zawodu. Dostajemy od nich laurki, jak będą starsze można wymieniać listy. Obchodzą mnie te trzy istnienia i zagłusza braki po fakcie, że już więcej dzieci mieć nie będę. Już nie roztrząsam czy to dobre pobudki, czy złe pobudki. Po prostu czyiś los staje się lepszy i to się liczy.

Ja właśnie tak jak ty to napisałaś myślę o sobie jako tym pomagającym, a raczej martwi mnie to, że sam nie wiem jak na prawdę jest. Mam wątpliwości czy nie będzie to taki dobry uczynek ale nie da samej idei czy dla tych, którym pomogę tylko żeby dać samemu sobie złudne poczucie bycia potrzebnym, dobrym, pomocnym, że w końcu ktoś mnie doceni, podziękuję, może nawet się odwdzięczy co już samo w sobie jest sprzeczne z bezinteresownością.

Kurde, nawet nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak adopcja na odległość. Nie sądziłem, że komuś się to uda ale pisząc o tych trzech dziewczynkach sprawiłaś, że ponownie zacząłem się zastanawiać nad kwestią posiadania swoich dzieci. Nie żebym miał jakiś wybór w tej kwestii bo przecież do tego potrzeba drugiej osoby.

151 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-04-13 17:06:40)

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Rita
Cześć już wrucilem smile
Co tam słychać jak minęły święta pozdrawiam  smile

Mikloszo, święta minęły bardzo spokojnie... i szybko. W pierwszy dzień świąt byliśmy w rozjazdach, tu u rodziny, tam u rodziny. A drugi już spokojnie w domku, sami. A Was było więcej czy tylko ty i babcia? Daleko mieszka? Często się spotykacie?

shinigami napisał/a:

Kurde, nawet nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak adopcja na odległość. Nie sądziłem, że komuś się to uda ale pisząc o tych trzech dziewczynkach sprawiłaś, że ponownie zacząłem się zastanawiać nad kwestią posiadania swoich dzieci. Nie żebym miał jakiś wybór w tej kwestii bo przecież do tego potrzeba drugiej osoby.

A czemu miałoby się nie udać? : ) to banalnie proste. To nie jest taka adopcja, że formalnie, prawnie stajesz się rodzicem. Po prostu są fundacje, które mają pod opieką dzieci- sieroty/półsieroty/ dzieci ze slumsów, przystępując do takiego projektu wybierasz sobie dziecko, które będziesz "wspierał" finansowo i dzięki temu ono ma zapewnioną edukację (czyli coś, do czego nie miałoby dostępu, opłacasz mu czesne), ciepły posiłek a może nawet internat- zależy jaką opcję wybierzesz. Potem co miesiąc dostajesz newsletter ze szkoły do której uczęszcza, aktualne zdjęcia i informacje o wspieranym dziecku, laurkę/kartkę/list no i jak jest starsze to istnieje możliwość wymiany listów z takim dzieckiem. Zachowam dla siebie z jakiego kraju wzięliśmy te dziewczynki ale kto wie jakby skończyły, zapewne pracując od najmłodszych lat. A tak są pod skrzydłami fundacji i się uczą... Proste! Można dywagować czy to sensowna pomoc. W mojej opinii tak. Można uratować te istnienia i wyzwolić je z biedy, stworzyć szansę na lepsze życie niż to rodziców w slumsach.

Jeszcze co do dzieci- odsuwając myśl czy masz wybór w tej kwestii czy nie masz, to chciałbyś? Ja nigdy nie chciałam, a mam córkę i za nic w świecie bym tego nie zmieniła. Różnie się życie układa. : )

152

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

A czemu miałoby się nie udać? : ) to banalnie proste. To nie jest taka adopcja, że formalnie, prawnie stajesz się rodzicem. Po prostu są fundacje, które mają pod opieką dzieci- sieroty/półsieroty/ dzieci ze slumsów, przystępując do takiego projektu wybierasz sobie dziecko, które będziesz "wspierał" finansowo i dzięki temu ono ma zapewnioną edukację (czyli coś, do czego nie miałoby dostępu, opłacasz mu czesne), ciepły posiłek a może nawet internat- zależy jaką opcję wybierzesz. Potem co miesiąc dostajesz newsletter ze szkoły do której uczęszcza, aktualne zdjęcia i informacje o wspieranym dziecku, laurkę/kartkę/list no i jak jest starsze to istnieje możliwość wymiany listów z takim dzieckiem. Zachowam dla siebie z jakiego kraju wzięliśmy te dziewczynki ale kto wie jakby skończyły, zapewne pracując od najmłodszych lat. A tak są pod skrzydłami fundacji i się uczą... Proste! Można dywagować czy to sensowna pomoc. W mojej opinii tak. Można uratować te istnienia i wyzwolić je z biedy, stworzyć szansę na lepsze życie niż to rodziców w slumsach.

Jeszcze co do dzieci- odsuwając myśl czy masz wybór w tej kwestii czy nie masz, to chciałbyś? Ja nigdy nie chciałam, a mam córkę i za nic w świecie bym tego nie zmieniła. Różnie się życie układa. : )

Aż sobie poczytam o tej adopcji na odległość, całkiem ciekawa sprawa.

Tak jak ty kiedyś, absolutnie nie chcę, nie mogę sobie tego nawet wyobrazić i mam jakieś 3-4 powody takiej decyzji. A jak to wyglądało u ciebie? Najpierw nie chciałaś, a potem jednak się zdecydowałaś? Co zmieniło twój sposób myślenia w tej kwestii?

153

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Byłem ja mamą u babci potem wujek na drugi dzień swiat zawiózł nas do siebie a potem do domu
Z babcia widuję się co jakiś czas
Codziennie dzwonimy do siebie babcia mieszka parę kilometrów odemnie smile

154

Odp: Jestem sam od zawsze

Zastanawiam się nad pewnym tematem tylko nie wiem gdzie je zadać tu czy gdzie indziej

155

Odp: Jestem sam od zawsze
shinigami napisał/a:

Tak jak ty kiedyś, absolutnie nie chcę, nie mogę sobie tego nawet wyobrazić i mam jakieś 3-4 powody takiej decyzji. A jak to wyglądało u ciebie? Najpierw nie chciałaś, a potem jednak się zdecydowałaś? Co zmieniło twój sposób myślenia w tej kwestii?

Nie było tak, że się zdecydowałam... : ) bardzo nie chciałam dzieci ze wzgledu ma moją chorobę, która może być dziedziczna (szacuje się, że ryzyko to 13 proc), nie widziałam sie w roli matki, byłam takim trochę wolnym duchem. Ale... no wpadliśmy, no. Los zdecydował. Wiem, skoro nie chciałam dzieci to powinnam się turbo zabezpieczać ale wyszło jak wyszło. Nie ucieszyłam się od razu, bardzo płakałam i nawet rozważałam aborcję, mieliśmy trudny czas z wtedy jeszcze nie mężem. Ale nie umiałam się poddać aborcji, to było sprzeczne z moimi poglądami, mąż bardzo chciał dziecka. Dopiero w którymś miesiącu zaczęłam coś czuć, ciepełko, radość... I teraz uwazam, że córka to najlepsze co mnie spotkało. To jest jednak zupełnie inny wymiar miłości. Ale świadomie nigdy bym się nie zdecydowała na potomstwo.

miklosza napisał/a:

Zastanawiam się nad pewnym tematem tylko nie wiem gdzie je zadać tu czy gdzie indziej

Dawaj tutaj, tutaj już niektórzy mają ogląd na Ciebie, może lepiej dzięki temu doradzą.

156

Odp: Jestem sam od zawsze

Chodzi mi o to czy sa kobiety które nie  nie chcą się związać związkiem małżeńskim tylko żyć bez papierku ?

157 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-04-15 17:13:54)

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

czy sa kobiety które nie  nie chcą się związać związkiem małżeńskim tylko żyć bez papierku ?

Zwiazek malzenski to nie papierek.
Zwiazek malzenski to instytucja.
Kazda instytucja, wiaze sie z oswiadczeniem, symbolami, uprawnieniami i odpowiedzialnosciami.
W instytucji malzenstwa te symbole, uprawnienia i odpowiedzialnosci sa lepiej okreslone i uregulowane niz w instytucji zwiazku.

Gdy pytasz czy istnieja kobiety, ktore nie chca "papierka" to zadajesz zupelnie inne pytanie niz pytajac czy nie chca wiekszego poczucia stabilizacji, ktore wiaze sie z malzenstwem.
Jesli wyjdziesz z propozycja przelewania kobiecie polowy swojej pensji w zamian za jej prace w domu i atrakcyjna kare umowna za zdrade / zerwanie zwiazku gdy druga osoba Ci oddala cala siebie to predzej znajda sie zainteresowane (bez wymogu malzenstwa) niz jesli chcesz zyc na zasadach, ze ona odda Ci swoja mlodosc, Ty sobie bedziesz ciupal i robil oszczednosci a jak Ci sie znudzi to bez zadnych komplikacji bedziesz mogl sobie ja wymienic.

158

Odp: Jestem sam od zawsze
JohnyBravo777 napisał/a:

Jesli wyjdziesz z propozycja przelewania kobiecie polowy swojej pensji w zamian za jej prace w domu i atrakcyjna kare umowna za zdrade / zerwanie zwiazku gdy druga osoba Ci oddala cala siebie to predzej znajda sie zainteresowane (bez wymogu malzenstwa) niz jesli chcesz zyc na zasadach, ze ona odda Ci swoja mlodosc, Ty sobie bedziesz ciupal i robil oszczednosci a jak Ci sie znudzi to bez zadnych komplikacji bedziesz mogl sobie ja wymienic.

Bardzo dobrze powiedziane.

159

Odp: Jestem sam od zawsze

Moim zdaniem jest to prostrze rozwiązanie niż brać ślub
Do bycia z kimś nie potrzebne jest branie ślubu

160

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Moim zdaniem jest to prostrze rozwiązanie niż brać ślub
Do bycia z kimś nie potrzebne jest branie ślubu

Ale wiesz, że to nie musi być wielki ślub z imprezą, wystarczy 15mim w urzędzie, podpisana umowa i nawet nikt nie musi wiedzieć.

161

Odp: Jestem sam od zawsze

Lady
No chyba że tak to co innego

162

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Lady
No chyba że tak to co innego

A jak Ty sobie wyobrażałeś branie ślubu xD

163

Odp: Jestem sam od zawsze

Wśród najbliższych

Nie wyobrażam sobie setki lub więcej ludzi na ślubie krępuje się w śród kilku osób a Wśród wielu nieznanych dostaję paniki

164

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Wśród najbliższych

Nie wyobrażam sobie setki lub więcej ludzi na ślubie krępuje się w śród kilku osób a Wśród wielu nieznanych dostaję paniki

No i masz święte prawo do takiej wizji tego szczególnego dnia. To jest do zrobienia. A powiedz, skąd te rozkminy?

My akurat mieliśmy ślub i wesele na 120 osób. Trochę mnie to z początku przerażało, bo czułam, że mogę nie dać rady stresowo i faktycznie lękowo bo to jednak jesteś w centrum zainteresowania i ja przyznaję bez bicia, że poprosiłam lekarza o hydroksyzynę i ślub brałam właśnie na niej. I bawiłam się świetnie. Stresik był i tak, ale taki mały, naturalny, jak to przy wydarzeniach... Ale i mężowi zależało na dużym weselu, u nas w rodzinie tylko duże wesela no i ja jakoś też miałam ciągotę do zrobienia tego z "pompą". Jak to u nas ; ) i nie żałuje z perspektywy czasu.

165

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
To jest tylko takie zastanawianie się jak by to było gdy bym poznał kogos ale to tylko takie gdybanie  smile

166

Odp: Jestem sam od zawsze
ChuopskiChłop napisał/a:
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

+1 byczq, oprócz tego można też potrenować umiejętności seksualne

Podbijam. Myślę, że to doświadczenie mogłoby być dla ciebie dobre... big_smile

167 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-16 21:25:00)

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:
Gary napisał/a:

Prostytutka.

+1 byczq, oprócz tego można też potrenować umiejętności seksualne

Podbijam. Myślę, że to doświadczenie mogłoby być dla ciebie dobre... big_smile

Czy ja dobrze widzę, kobieta(oczywiście jeśli jesteś kobietą) zachęca do wizyty u prostytutki? Aż muszę spytać czemu twoim zadaniem mogłoby to być dla mnie dobre?

168

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:
maga164 napisał/a:

Podbijam. Myślę, że to doświadczenie mogłoby być dla ciebie dobre... big_smile

Czy ja dobrze widzę, kobieta(oczywiście jeśli jesteś kobietą) zachęca do wizyty u prostytutki? Aż muszę spytać czemu twoim zadaniem mogłoby to być dla mnie dobre?

Tak jestem kobietą big_smile
Bo obniży poziom lęku. To przecież normalne prawdziwe kobiety. Kobiety, które będą dla ciebie miłe i pozwolą się do siebie zbliżyć. Ba! Same zainicjują bliskość. Może gdyby mężczyźni częściej odwiedzali prostytutki, to byłoby mniej zgorzkniałych mizoginów. Uważam, że jeśli nie jesteś w związku, to skorzystanie z tego typu usług nie jest moralnie naganne.

169 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-16 21:46:52)

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:

Tak jestem kobietą big_smile
Bo obniży poziom lęku. To przecież normalne prawdziwe kobiety. Kobiety, które będą dla ciebie miłe i pozwolą się do siebie zbliżyć. Ba! Same zainicjują bliskość. Może gdyby mężczyźni częściej odwiedzali prostytutki, to byłoby mniej zgorzkniałych mizoginów. Uważam, że jeśli nie jesteś w związku, to skorzystanie z tego typu usług nie jest moralnie naganne.

Rzadko się widuje nawet nie obojętne, a wręcz pozytywne nastawienie kobiety do korzystania z usług prostytutek. Z całą pewnością byłoby mniej zgorzkniałych mizoginów gdyby odwiedzali prostytutki ale nie robią tego z prostego powodu. Zdecydowana większość kobiet patrzy na to bardzo krytycznie, a niektóre wprost piszą, że uważają to za obrzydliwe. Faceci się boją, że jeśli kiedyś zdołają trafić na odpowiednią kobietę, z którą chcieliby być w związku, a ona się o tym dowie. Uzna ich właśnie za obrzydliwych lub co gorsza za cieniasów, którzy musieli zapłacić żeby mieć seks, a potem jeszcze rozpowiedzą to wszystkim koleżankom i ostatecznie cała okolica się dowie. Dla wielu kobiet taka przeszłość faceta całkowicie go skreśla jako potencjalnego kandydata do związku, a oni właśnie tego związku najbardziej by chcieli więc nie chcą ryzykować.

170

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:

Faceci się boją, że jeśli kiedyś zdołają trafić na odpowiednią kobietę, z którą chcieliby być w związku, a ona się o tym dowie. Uzna ich właśnie za obrzydliwych lub co gorsza za cieniasów, którzy musieli zapłacić żeby mieć seks, a potem jeszcze rozpowiedzą to wszystkim koleżankom i ostatecznie cała okolica się dowie. Dla wielu kobiet taka przeszłość faceta całkowicie go skreśla jako potencjalnego kandydata do związku, a oni właśnie tego związku najbardziej by chcieli więc nie chcą ryzykować.

Ale to jest jakiś wytworzony przez ciebie scenariusz. Wizja, która prawdopodobnie się nie wydarzy. Możesz żyć tu i teraz, doświadczając życia we wszystkich jego aspektach, albo tworzyć różne scenariusze powstrzymujące cię przed działaniem. Jeśli powstrzymuje cię tylko wizja, że prostytutka powie komuś, kogo znasz, a ta osoba, którą znasz, powie twojej wybrance serca, a twoja wybranka serca uzna, że to obrzydliwe, że kiedyś skorzystałeś z usług seksualnych, to jest to nieco... Wydumane?

Oczywiście, jeśli miałoby cię to tak męczyć później, to może faktycznie lepiej nie. Jeśli jednak sam nie myślisz o osobach korzystających z takich usług negatywnie, to tak naprawdę czemu nie?

171

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:

Ale to jest jakiś wytworzony przez ciebie scenariusz. Wizja, która prawdopodobnie się nie wydarzy. Możesz żyć tu i teraz, doświadczając życia we wszystkich jego aspektach, albo tworzyć różne scenariusze powstrzymujące cię przed działaniem. Jeśli powstrzymuje cię tylko wizja, że prostytutka powie komuś, kogo znasz, a ta osoba, którą znasz, powie twojej wybrance serca, a twoja wybranka serca uzna, że to obrzydliwe, że kiedyś skorzystałeś z usług seksualnych, to jest to nieco... Wydumane?

Oczywiście, jeśli miałoby cię to tak męczyć później, to może faktycznie lepiej nie. Jeśli jednak sam nie myślisz o osobach korzystających z takich usług negatywnie, to tak naprawdę czemu nie?

Sam ani trochę nie myślę o takich osobach negatywnie, dla mnie ludzie zaliczający co popadnie w klubach czy na tinderze są gorsi. "Doświadczając życia we wszystkich jego aspektach", chciałbym się kiedyś dowiedzieć jak to jest. Zawsze, odkąd tylko sięgam pamięcią tworzyłem takie scenariusze i wciąż nie mogę się od tego uwolnić. Nawet gdybym chciał skorzystać z takich usług to krucho z kasą na ten moment i jeszcze musiałbym wymyślić na prawdę dobrą wymówkę żeby nikt się dowiedział. Skoro już rozmawiamy na ten temat to mam jeszcze kilka pytań. Nawet jeśli nie ma nic złego w korzystaniu z takich usług to co w sytuacji kiedy byłby to "pierwszy raz"? Czy to nie jest coś co się pamięta przez całe życie? Czy "pierwszy raz" z prostytutką nie stworzy błędnego, wypaczonego poglądu na seks? Jak to jest twoim zdaniem?

172

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:

Nawet jeśli nie ma nic złego w korzystaniu z takich usług to co w sytuacji kiedy byłby to "pierwszy raz"? Czy to nie jest coś co się pamięta przez całe życie? Czy "pierwszy raz" z prostytutką nie stworzy błędnego, wypaczonego poglądu na seks? Jak to jest twoim zdaniem?

Nie widzę powodu, dla którego seks za obopólną zgodą, dwojga dorosłych osób miałby negatywnie kogoś naznaczyć. Przecież prostytutki to kobiety nic nieróżniące się od reszty populacji. Seks generalnie też jest raczej taki sam (chyba...), jeśli jest przyjemny, to będzie to przyjemność, którą pamięta się całe życie.
To nie są maszyny, pornusy czy masturbacja, które w teorii mogą utrwalać negatywne wzorce. Co błędnego miałoby być w takim zbliżeniu? To po prostu seks dwóch osób, z których jedna wie co robi big_smile

173

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:

Nie widzę powodu, dla którego seks za obopólną zgodą, dwojga dorosłych osób miałby negatywnie kogoś naznaczyć. Przecież prostytutki to kobiety nic nieróżniące się od reszty populacji. Seks generalnie też jest raczej taki sam (chyba...), jeśli jest przyjemny, to będzie to przyjemność, którą pamięta się całe życie.
To nie są maszyny, pornusy czy masturbacja, które w teorii mogą utrwalać negatywne wzorce. Co błędnego miałoby być w takim zbliżeniu? To po prostu seks dwóch osób, z których jedna wie co robi big_smile

Tyle już się pisało na ten temat nawet tu na forum, a mimo to jeszcze nigdy nie widziałem tak normalnego i logicznego podejścia do tego tematu zwłaszcza u kobiety. Naczytałem się już całą masę odradzających postów i negatywnych komentarzy, że sam stałem się trochę negatywnie do tego nastawiony ale ty skłaniasz do ponownego przemyślenia tej kwestii. Choć zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, o której już pisałem w jednym z moich tematów, chodzi o ten masaż. Dokładniej o fakt, że całe to wydarzenie było kompletnie bezuczuciowe, a nie poczułem nawet krzty ekscytacji czy podniecenia. Podejrzewam, że z prostytutką prawdopodobnie byłoby tak samo, co sądzisz?

Skoro już całkiem dobrze nam się rozmawia to mam jeszcze jedną kwestię. Dotyczy to tego wymyślania scenariuszy. Mam teraz taką sytuację w życiu, że przydałaby mi się zmiana pracy ale obecnie mam tylko jeden pomysł na jaką pracę mógłbym zmienić. I tu pojawia się problem ciągłego rozważania różnych za i przeciw i właśnie wymyślania kolejnych scenariuszy jak mogłoby to wyglądać. Co twoim zdaniem powinienem zrobić w tej sytuacji? Przestać się zastanawiać i po prostu to zrobić czy jednak ponownie spróbować znaleźć inna opcję pracy? Dalej przeglądać ogłoszenia mimo iż robię to już od chyba 2 miesięcy czy pozostać przy tej pierwszej myśli, a może pójść do doradcy zawodowego? Nie pytam po to byś zdecydowała za mnie tylko z ciekawości jak widzi to ktoś z boku, jakie byłoby najsensowniejsze wyjście patrząc świeżym okiem.

174

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:
Shinigami napisał/a:
maga164 napisał/a:

Podbijam. Myślę, że to doświadczenie mogłoby być dla ciebie dobre... big_smile

Czy ja dobrze widzę, kobieta(oczywiście jeśli jesteś kobietą) zachęca do wizyty u prostytutki? Aż muszę spytać czemu twoim zadaniem mogłoby to być dla mnie dobre?

Tak jestem kobietą big_smile
Bo obniży poziom lęku. To przecież normalne [...] kobiety. Kobiety, które będą dla ciebie miłe i pozwolą się do siebie zbliżyć. Ba! Same zainicjują bliskość. Może gdyby mężczyźni częściej odwiedzali prostytutki, to byłoby mniej zgorzkniałych mizoginów. Uważam, że jeśli nie jesteś w związku, to skorzystanie z tego typu usług nie jest moralnie naganne.

Karkołomne jest to stwierdzenie, które pogrubiłem wink

175 Ostatnio edytowany przez maga164 (2023-04-17 20:57:43)

Odp: Jestem sam od zawsze
assassin napisał/a:

Karkołomne jest to stwierdzenie, które pogrubiłem wink

Dlaczego? To nie są hybrydy, kosmitki czy inny gatunek. Homo Sapiens Sapiens płci żeńskiej. Nie ma jednej normy co kobieta powinna myśleć, lub jaki sposób zarabiania na życie wybrać, więc trudno o odstępstwo od normy, szczególnie że mówimy przecież o "najstarszym zawodzie świata".

176

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:
assassin napisał/a:

Karkołomne jest to stwierdzenie, które pogrubiłem wink

Dlaczego? To nie są hybrydy, kosmitki czy inny gatunek. Homo Sapiens Sapiens płci żeńskiej. Nie ma jednej normy co kobieta powinna myśleć, lub jaki sposób zarabiania na życie wybrać, więc trudno o odstępstwo od normy, szczególnie że mówimy przecież o "najstarszym zawodzie świata".

Nie, to jest tylko coś gorszego. Tylko tyle i aż tyle. Wszak wskaż choć jedną zdrową na umyśle osobę, która byłaby dumna z "sukcesów" córki w tej profesji wink

177

Odp: Jestem sam od zawsze
assassin napisał/a:

Nie, to jest tylko coś gorszego. Tylko tyle i aż tyle. Wszak wskaż choć jedną zdrową na umyśle osobę, która byłaby dumna z "sukcesów" córki w tej profesji wink

To, że wykonują zawód, który jest społecznie źle widziany, nie sprawia, że same kobiety lub usługa, którą świadczą są nienormalne. Prostytucja istniała od zawsze i była obecna wszędzie. Czy seks z prostytutką będzie gorszy niż przygodny seks? Wątpię.
Nie mówimy tutaj o alternatywie do współżycia dwojga kochających się ludzi. Wizyta u prostytutki jest tutaj alternatywą dla celibatu i zastanawiania się "jak to jest".

178

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:
assassin napisał/a:

Nie, to jest tylko coś gorszego. Tylko tyle i aż tyle. Wszak wskaż choć jedną zdrową na umyśle osobę, która byłaby dumna z "sukcesów" córki w tej profesji wink

To, że wykonują zawód, który jest społecznie źle widziany, nie sprawia, że same kobiety lub usługa, którą świadczą są nienormalne. Prostytucja istniała od zawsze i była obecna wszędzie. Czy seks z prostytutką będzie gorszy niż przygodny seks? Wątpię.
Nie mówimy tutaj o alternatywie do współżycia dwojga kochających się ludzi. Wizyta u prostytutki jest tutaj alternatywą dla celibatu i zastanawiania się "jak to jest".

Nie jest to żadna alternatywa. Nie mógłbym uprawiać seksu za pieniądze. Nawet za darmo z pierwszą lepszą dziewczyną poznaną w klubie bym nie chciał. Uznaję tylko seks z miłości. Wolę być prawiczkiem do końca życia niż skorzystać z takiej "alternatywy".

179

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:

Czy seks z prostytutką będzie gorszy niż przygodny seks? Wątpię.


Seks z człowiekiem A może być super.

Seks z człowiekiem B może być średni.

Seks z człowiekiem C może być nie taki fajny, że niekoniecznie marzę, aby do tego wracać.


Żona, "sponsoretka", prostytutka, koleżanka... kto jest A, B, i C? Nie wiadomo.

Wniosek? Seks z miłości może być do bani. Seks za pieniadze może być super.
To zależy od dwojga ludzi.

180

Odp: Jestem sam od zawsze
rakastankielia napisał/a:

Nie jest to żadna alternatywa. Nie mógłbym uprawiać seksu za pieniądze. Nawet za darmo z pierwszą lepszą dziewczyną poznaną w klubie bym nie chciał. Uznaję tylko seks z miłości. Wolę być prawiczkiem do końca życia niż skorzystać z takiej "alternatywy".

Cóż, nie wszystko tyczy się ciebie.

181

Odp: Jestem sam od zawsze
Gary napisał/a:

Wniosek? Seks z miłości może być do bani. Seks za pieniadze może być super.
To zależy od dwojga ludzi.

Oczywiście, mnie chodziło o samo założenie, że seks z prostytutką miałby być z założenia gorszy, lub w jakiś sposób psuć tych samotnych mężczyzn. Też nie widzę powodu, by tak miało być, tylko dlatego, że usługa jest odpłatna.

182

Odp: Jestem sam od zawsze

A po co w ogóle chodzić do prostytutki
Tylko dla tego że się nie udało z normalną kobietą

Ja w ogóle nie mam zamiaru korzystać z tych usług nawet jak bym miał tego w ogóle nie robić

183

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

A po co w ogóle chodzić do prostytutki
Tylko dla tego że się nie udało z normalną kobietą

Ja w ogóle nie mam zamiaru korzystać z tych usług nawet jak bym miał tego w ogóle nie robić

Tu pojawia się pytanie, na które chyba każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Co wybrać, być prawiczkiem do końca życia, czy jednak chociaż z tą prostytutką spróbować?

184

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

A po co w ogóle chodzić do prostytutki
Tylko dla tego że się nie udało z normalną kobietą

Ja w ogóle nie mam zamiaru korzystać z tych usług nawet jak bym miał tego w ogóle nie robić

Już w poprzednich postach napisałam, jakie wg mnie mogłyby być z tego korzyści, więc nie będę się powtarzać. Nikt nikogo nie zmusza.

Prostytutki to nienormalne kobiety?
Takie twierdzenia wychodzą zazwyczaj od niezbyt miłych osób. Myślą tak o wielu ludziach, ale wiedzą, że jak uderzą w prostytutki, to nikt się nie obruszy.

185

Odp: Jestem sam od zawsze
maga164 napisał/a:

Prostytutki to nienormalne kobiety?
Takie twierdzenia wychodzą zazwyczaj od niezbyt miłych osób. Myślą tak o wielu ludziach, ale wiedzą, że jak uderzą w prostytutki, to nikt się nie obruszy.

Ja się obruszę. Prostytutki to normalni ludzie a ich klienci też normalni ludzie.

186

Odp: Jestem sam od zawsze

Ja jednak mam jeszcze nadzieję że znajdę sobie kobietę i nie będę musiał korzystać z usług prostytutki

187

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Jak chcesz odpowiedź  smile

188

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Odkąd pamiętam czyli całe życie nie mam nikogo nawet jednego kumpla nie mówiąc już o kobietach jestem całkiem sam

A po co ci kumple, kobiety. Daj spokój. Ludzie to mendy, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia. Każdy by w łyżce wody nas utopił... . Moja matka jak w ciąży była ze mną, to już wtedy mnie wyzywała była żona mojego ojca. I moja matka cały czas w nerwach była podczas tej ciąży i to dlatego też między innymi taki spierdolony wyszedłem.Ludzie to kurwy, a ci ze wsi najgorsi są... . Zło zawsze było i zawsze będzie. Jednym się upieka drugim nie.

189

Odp: Jestem sam od zawsze
maciolla1995 napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Odkąd pamiętam czyli całe życie nie mam nikogo nawet jednego kumpla nie mówiąc już o kobietach jestem całkiem sam

A po co ci kumple, kobiety. Daj spokój. Ludzie to mendy, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia. Każdy by w łyżce wody nas utopił... . Moja matka jak w ciąży była ze mną, to już wtedy mnie wyzywała była żona mojego ojca. I moja matka cały czas w nerwach była podczas tej ciąży i to dlatego też między innymi taki spierdolony wyszedłem.Ludzie to kurwy, a ci ze wsi najgorsi są... . Zło zawsze było i zawsze będzie. Jednym się upieka drugim nie.

E ja wieże że są też dobrzy ludzie nie tylko źli i nie ważne jakiej płci  smile

190

Odp: Jestem sam od zawsze

Co myślicie o przyjaźni między mężczyzną a kobieta czy istnieje takie coś czy nie


Ja wieże że  istnieje smile

191

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Co myślicie o przyjaźni między mężczyzną a kobieta czy istnieje takie coś czy nie

Ja wieże że  istnieje smile

Istnieje ale jest to rzadkie zjawisko ponieważ wymaga spełnienia jednego, bardzo ważnego warunku. Po obu stronach musi być coś co dyskwalifikuje drugą osobę jako partnera, a przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia i obserwacji znajomych. Tym czymś może być na przykład kompletnie odmienny typ urody niż nam się podoba, jakaś wyższa forma szacunku, podziw czy też pogarda dla pewnych ideałów czy zachowań danej osoby. Można by było wymieniać dalej ale te kilka przykładów chyba już wystarczą dla zobrazowania tego co mam na myśli. Nawet ja mogę być przykładem, jest jedna dziewczyna, która kompletnie mi się nie podoba pod względem wyglądu i nigdy nawet nie pomyślałem o niej jako o potencjalnej partnerce, ona o mnie powiedziała to samo i dzięki temu zawsze byliśmy na równym poziomie i dobrze się dogadywaliśmy. Jeśli nie ma tego elementu "dyskwalifikującego jako partnera" to prędzej czy później któreś się zakocha i będzie chcieć więcej niż przyjaźni co będzie dla tej przyjaźni zabójcze. Ponownie podkreślam, to jedynie moje doświadczenia i obserwacje.

192

Odp: Jestem sam od zawsze

Jaki macie kolor oczu smile

193

Odp: Jestem sam od zawsze

Przyjaźnicie się z kimś z forum  smile

194

Odp: Jestem sam od zawsze

Ciekawe jak to by było mieć kobietę  nigdy jej nie miałem dlatego pytam  sad

195

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Ciekawe jak to by było mieć kobietę  nigdy jej nie miałem dlatego pytam  sad

Jesteś samotny, ale nie chcesz nic zrobić aby to zmienić.
Jesteś samotny, bo wszystkie rozwiązania są złe.

Posty [ 131 do 195 z 209 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem sam od zawsze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024