Jestem sam od zawsze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem sam od zawsze

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 209 ]

66

Odp: Jestem sam od zawsze

Wyjdź ze swojej strefy komfortu. Mówisz że mało wychodzisz do ludzi.. zainteresuj się czymś odkryj jakąś pasję - zacznij chodzić na siłownię, grać w tenisa albo squasha? Cokolwiek co sprawi, że będziesz mógł wejść w jakieś nowe środowisko. Zainwestuj w swój samorozwój. Użalanie się i pisanie na forach nic nie da. Masz podany wiek 39 lat.. dlatego najwyższa pora wziąć się w garść.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Jestem sam od zawsze
Wielokropek napisał/a:

Dokonałeś wyboru. Możesz swą decyzję zmienić. Możesz jej nie zmieniać. Ponosisz, tak jak każdy, konsekwencje własnych wyborów. Tylko tyle i aż tyle.

Wielokropek czy ty właśnie namawiasz Miklosza do pójścia do profesjonalnej pani?

68

Odp: Jestem sam od zawsze

Farmerze,
przytoczę zdanie Michała Rusinka wygłoszone do telefonującej do niego pani "Ja się deklinuję". big_smile


Myślałam, że zacytowany przez Ciebie tekst jest jednoznaczny, jak widać pomyliłam się. Wyjaśniam zatem.
Owszem, nie raz, nie dwa namawiałam Miklosza do... zakończenia narzekania nad swym "ciężkim" losem, bo to żadnego pożytku mu nie przynosi i nie przyniesie. Natomiast w ostatnich postach skierowanych do niego chciałam mu uprzytomnić, bo biadolił już niemiłosiernie, że jeśli jest tak bardzo spragniony seksu, a na seks z poznaną przez niego dziewczyną nie ma żadnych szans (pomijam to, że nikt i nic samo do niego nie przypełznie), to istnieją kobiety wykonujące najstarszy zawód świata. Może z ich usług skorzystać, ba... (tego nie napisałam) może sobie zażyczyć usług na najwyższym poziomie i tego, że pani przyjedzie do niego (wszak on nie rusza się poza swe cztery ściany) oraz zagwarantować sobie, że będzie jedynym klientem wybranej pani. [Jest tylko jeden mały problem. Za usługi seksualne prostytutki trzeba zapłacić. Trudne to jest dla osoby, która nie decyduje się poznać innych ludzi.]

Dlaczego o tym napisałam? Bo, jak pewnie zauważyłeś, Miklosza narzeka, biadoli, płacze, utyskuje i... nie robi nic, by zmienić swą sytuację. Ma tysiąc pięćset wyjaśnień dla swego nicnierobienia i, jak twierdzi, jest bezradny. Gdy uświadomi sobie, że nie tylko ma wybór, ale że świadomie go dokonuje, jego samopoczucie ulegnie poprawie (o innej, najbardziej prawdopodobnej wersji nie wspomnę). Jest sprawczy, zdecydował. To zupełnie inna postawa niż "najbiedniejszego z całej wsi, gdy wszyscy w pole wyjdą".

69

Odp: Jestem sam od zawsze

Lavish84 siłownię mam w domu na inne przyjemności mnie nie stać typu tenis czy sklosz

Wielokropek kontakt z płcią przeciwną by się  przydał ale nic na siłę
A co do wychodzenia z domu to czasami wychodzę np że śmieciami big_smile albo do psychiatry i czasem wychodzę po zakupy do miasta lub na spacer czasem tak że jest git smile

70

Odp: Jestem sam od zawsze

Nic na siłę.

Icek modli się do Boga:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się ponownie:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się znowu:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się po raz kolejny:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.

Na to z nieba odzywa się głos:
- Icek, daj szansę. Kup los.

71

Odp: Jestem sam od zawsze
Wielokropek napisał/a:

Nic na siłę.

Icek modli się do Boga:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się ponownie:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się znowu:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.
I nic.

Icek modli się po raz kolejny:
- Panie Boże, spraw, bym wygrał na loterii.

Na to z nieba odzywa się głos:
- Icek, daj szansę. Kup los.

Mniej więcej rozumiem Twoje przesłanie smile

72

Odp: Jestem sam od zawsze

Mniej więcej?
Trudno. Z mej strony 'pas'.

73

Odp: Jestem sam od zawsze

Nie mniej więcej 
Zrozumiałem  twój przekaz   smile smile smile

74

Odp: Jestem sam od zawsze

O 18 na puls jest serial kurierzy a potem lombard polecam smile

75

Odp: Jestem sam od zawsze

Wielokropek ile masz lat ??? smile

76

Odp: Jestem sam od zawsze

Daj spokój, ciebie i Wielokropka dzielą lata świetlne dojrzałości i świadomości.
Na twoją niekorzyść.

77

Odp: Jestem sam od zawsze
Dracarys napisał/a:

Daj spokój, ciebie i Wielokropka dzielą lata świetlne dojrzałości i świadomości.
Na twoją niekorzyść.

No co ja się tylko pytam big_smile

78

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Nie mniej więcej 
Zrozumiałem  twój przekaz   smile smile smile

Jednak umiesz być przytomny,.


Jestem w udanym związku smile

79

Odp: Jestem sam od zawsze
Wielokropek napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Nie mniej więcej 
Zrozumiałem  twój przekaz   smile smile smile

Jednak umiesz być przytomny,.


Jestem w udanym związku smile

Dobra tylko tak pytam nie wink

80

Odp: Jestem sam od zawsze

Zapamiętaj zatem.
Nikogo, o nic, "tak tylko" nie pytaj.
I nie udawaj nieprzytomnego.

Albo pytaj. I udawaj.
Przypominam, że ponosimy konsekwencje swych zachowań.

81

Odp: Jestem sam od zawsze
Wielokropek napisał/a:

Zapamiętaj zatem.
Nikogo, o nic, "tak tylko" nie pytaj.
I nie udawaj nieprzytomnego.

Albo pytaj. I udawaj.
Przypominam, że ponosimy konsekwencje swych zachowań.

Dobrze smile
Co dziś oprócz forum będziesz robić  ? smile

82 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2023-03-30 19:52:16)

Odp: Jestem sam od zawsze

Z forum znikam; mam kilka rozpoczętych książek (zawsze czytam kilka na raz), poczytam, dopóki nie padnę.

83

Odp: Jestem sam od zawsze
Wielokropek napisał/a:

Z forum znikam; mam kilka rozpoczętych książek (zawsze czytam kilka na raz), poczytam, dopóki nie padnę.

Rozumiem miłego czytania  smile ja trochę pooglądam  tv i jeszcze będę zaglądał tu smile

84

Odp: Jestem sam od zawsze

Czy nie uważacie ze na tym forum jest nie co za dużo reklam ?

85

Odp: Jestem sam od zawsze

Dziś średniawo się czuję  psychicznie czasami mam takie lęki po których jest kiepsko
A u was jaki macie dzień smile

86

Odp: Jestem sam od zawsze

Co stoi dokładnie za tym "średniawym dniem" jaki on był, jak przebiegł? Rozwiń się. I z czego wynikają te "lęki"? przyglądałeś się im? Nie śledziłam Twoich wątków ani postów więc zapewne już wszyscy wiedzą bo o tym mówiłeś- ale ty się leczysz psychiatrycznie?

Ja mam dobry dzień : ) nabawiłam się dziś i natańczyłam z córką. Teraz przejął ją tata po pracy więc mam czas dla siebie przy piąteczku : ) więc wjedzie jakieś domowe SPA! O ile nie zmarnuję za dużo czasu na forum : )

87

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Co stoi dokładnie za tym "średniawym dniem" jaki on był, jak przebiegł? Rozwiń się. I z czego wynikają te "lęki"? przyglądałeś się im? Nie śledziłam Twoich wątków ani postów więc zapewne już wszyscy wiedzą bo o tym mówiłeś- ale ty się leczysz psychiatrycznie?

Ja mam dobry dzień : ) nabawiłam się dziś i natańczyłam z córką. Teraz przejął ją tata po pracy więc mam czas dla siebie przy piąteczku : ) więc wjedzie jakieś domowe SPA! O ile nie zmarnuję za dużo czasu na forum : )

Tak leczę się psychiatrycznie mam schizofrenie

Lęki trudno wytłumaczyć osobie zdrowej silne lęki to takie bardzo nie przyjemne przeżycie  takie coś co jak by trwało dłużej niż kilka dni to zdecydował bym się na samobójstwo  trzeba samemu przeżyć ze by wiedzieć co to jest

88

Odp: Jestem sam od zawsze

Łooo Panie! To ty jesteś kolega po fachu. Witam zatem : D - przez x lat żyłam z diagnozą schizofrenii, około rok temu przediagnozowano mnie na zaburzenia schizoafektywne. Jakie leki bierzesz?

89

Odp: Jestem sam od zawsze

Perazin,latuda,ketilept,lorafen

90

Odp: Jestem sam od zawsze

Już widzę, że masz turbo problemy z komunikacja i nawiązywaniem rozmowy : ) nikt nie lubi rozmawiać o chorobach, wiadomo ale to był zajebiście dobry moment do rozwinięcia dyskusji/dialogu/rozmowy/wymiany doświadczeń. Wiesz- rozmówca interesuje się Tobą? Ty interesujesz się rozmówcą ; )

Twoich leków nie znam, mam olanzapinę, arypiprazol i tianeptynę i akineton na skutki uboczne.

91

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Już widzę, że masz turbo problemy z komunikacja i nawiązywaniem rozmowy : ) nikt nie lubi rozmawiać o chorobach, wiadomo ale to był zajebiście dobry moment do rozwinięcia dyskusji/dialogu/rozmowy/wymiany doświadczeń. Wiesz- rozmówca interesuje się Tobą? Ty interesujesz się rozmówcą ; )

Twoich leków nie znam, mam olanzapinę, arypiprazol i tianeptynę i akineton na skutki uboczne.

Tak mam problemy z rozmową ale się staram
A powiedz mi jakie objawy u ciebie są jeśli mozna

92 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-03-31 17:54:11)

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

A powiedz mi jakie objawy u ciebie są jeśli mozna

Aktualnie to nie ma żadnych smile Ale jak były to np. nigdy nie miałam urojeń wzrokowych. Miałam urojenia ksobne, manię prześladowczą i urojenia odsłonięcia czyli combo, podszepty, że wszyscy chcą mnie zniszczyć, skrzywdzić, oszukać, że wszyscy kłamią. Najgorsze dla mnie były urojenia ksobne- nawet wszystko co w TV odnosiło się do mnie, przypisywałam otoczeniu własne przeżycia. Miałam też tendencję do wpadania w manię. Aktualnie biorę leki i praktycznie nie czuję, że coś było ze mną nie tak. No ostatnimi czasy miałam małe pogorszenie bo z lekarzem schodziliśmy z leków bo chcieliśmy spróbować z drugą ciąża czy wyjdzie, ale tylko zmniejszyła się dawka leków i ja momentalnie zrobiłam się awanturnicza i agresywna- czyli typowe dla mnie jak miałam epizod. Ale już jest git ; ) I nie czuje, że jestem chora : ) mam turbo dobrze dobrane leki, serio.  Był czas, że przez 2,5 roku nie brałam leków i niby nic mi nie było ale byłam wycofana, nieufna... nic fajnego. Na lekach jest super : )

A u Ciebie jakie są objawy?

PS Jak się starasz, to dobrze. Zawsze coś : )

93

Odp: Jestem sam od zawsze

Kurde prawie te same objawy jak bym o sobie słuchał
Ja leczę się od 20 roku życia czyli po szkole średniej

94

Odp: Jestem sam od zawsze

Widzisz, zrobiłeś wrzutkę o wieku, która pozwala mi się jakoś zahaczyć by ciągnąć temat : ) i tak się niemal ta "rozmowa" kręci... Ja miałam około 18 lat : ) A Ty masz teraz 39, dobrze widzę? To jesteś 10 lat starszy ode mnie, ja mam rocznikowo 29.  Mocno choroba zdestabilizowała Twoje życie np. zawodowe? Bo, że uczuciowe to się po wątkach domyślam choć nie mam czasu się z nimi zapoznawać dokładnie. Byłeś kiedyś z kobietą? Pracujesz, masz rentę?

95

Odp: Jestem sam od zawsze

Tak szczerze to miałem kilka okazji być z kobieta ale wkoncy wstyd się przyznać nie byłem z żadną
Pracować to pracowałem kilka lat ale krótko aktualnie mam rentę
Ciężko się żyje z renty ale co trzeba nie smile

96

Odp: Jestem sam od zawsze

Co się stało, że porzuciłeś aktywność zawodową? Epizody choroby destabilizowały Ci życie, czy nie dawałeś rady po prostu czy jak? Nie myślałeś by się ponownie zaktywizować? Młody jesteś... Żaden wstyd się przyznać, że nie byłeś z żadną. Różnie się ludziom układa... ale jak mniemam masz wiele nie zaspokojonych potrzeb...
Też mam rentę, ja całe szczęście nie muszę się bać o byt bo mam dość bogatego męża, ale 30.06 kończy mi się renta i zastanawiam się czy występować ponownie. Póki co nie miałam spotkania z lekarzem orzecznikiem bo jeszcze były przepisy z pandemii i orzeczenie wydali "zaocznie". Ty miałeś takie klasyczne spotkanie z orzecznikiem?

97

Odp: Jestem sam od zawsze

Co do pracy to trochę nie dawałem rady nawroty choroby byłem częstym gościem psychiatryku

Jednak trochę wstyd z brakiem kobiet

Byłem kilka razy u orzecznika
Takie były czasy kiedyś że dostałem rentę na stałe

Ale jeszcze się leczę na cukrzycę  i wcześniej się leczyłem na inne choroby

98

Odp: Jestem sam od zawsze

5 zdań w jednym poście, jest postęp tongue Żartuje oczywiście, nie bierz do siebie : ) No ja mam tylko z tytułu częściowej niezdolności i na rok miałam daną. Trochę mnie stresuje ewentualne spotkanie z lekarzem bo nie wiem co miałabym mówić, skoro jest dobrze... po prostu by odrzucili mój wniosek i tyle pewnie.

Skoro dostałeś całkowitą i na stałe, to faktycznie musiało być u Ciebie grubo : ) Nie ciągnę dłużej za język. Za ciekawska jestem i mam w zwyczaju przesłuchiwać ludzi, sorka : D

99

Odp: Jestem sam od zawsze

A jaką ty lubisz kuchnię może ulubiona potrawe masz może zagraniczna
Ja lubię kuchnie wietnamską a potrawe wołowina w cieście mam mniam tongue

100

Odp: Jestem sam od zawsze

O kuchniach świata to ja bym mogła długo : D Uwielbiam wszystko co ze wschodu. Ale najbardziej kocham gruzińską- dolma(tolma)- małe gołąbki z liści z winogron z mięsem i ryżem, jagnięcina z ichnymi przyprawami, lula kebab (za to jak to mięso jest przyprawione!), khinkali, badrijani (roladki z bakłażana z pastą z orzechów). i baklava. Kocham : D to zdecydowanie moja ulubiona kuchnia, nieoczywiste dla nas połączenia smaków. 

Kuchni wietnamskiej w sumie nie znam, ogólnie nie jaram się azjatyckimi klimatami i jakoś omijam restauracje wietnamskie, japońskie i tym podobne : ) a może czas to zmienić? Ty sobie kombinujesz w domku ze smakami czy wolisz wychodzić? Czy jednak z wychodzeniem trudno? Bo lęki i... renta : /

101

Odp: Jestem sam od zawsze

Dużo z tych potraw nie znam a wygląda pysznie tongue
Co do kuchazenia to nie znam się na tym za bardzo może spaghetti albo jakąś zapiekanka z mięsem 
Wietnamskie zamawiam:p

Z wychodzeniem trudo al przecież czasami trzeba smile

102

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Z wychodzeniem trudo al przecież czasami trzeba smile

Może się skuszę w tygodniu na jakąś "chińszczyznę" : D Lubię krewetki w tempurze, to podchodzi pod azjatyckie czy nie? : P Bo się na tej kuchni nie znam.

A co do wychodzenia, to też miałam kiedyś trudności. Wszak- jak już pisałam- byłam wycofana, nie ufna, miałam wrażenie, że wszyscy mnie słuchają i zwracają uwagę. Ale dzięki lekom totalnie mi przeszło. Chętnie wychodzę, chętnie przyjmuję gości. Mój mąż się śmieje, że jeszcze chwila i stanę się bardziej towarzyska niż on bo go wyciągałam gdzieś już nie raz : D Ale rozumiem Twoje problemy jeśli o to chodzi : / Pracujesz nad tym wychodzeniem jakoś, "trenujesz" wychodzenie czy niet?

103 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2023-03-31 21:43:02)

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

O kuchniach świata to ja bym mogła długo : D Uwielbiam wszystko co ze wschodu. Ale najbardziej kocham gruzińską- dolma(tolma)- małe gołąbki z liści z winogron z mięsem i ryżem, jagnięcina z ichnymi przyprawami, lula kebab (za to jak to mięso jest przyprawione!), khinkali, badridżani (roladki z bakłażana z pastą z orzechów). i baklava. Kocham : D to zdecydowanie moja ulubiona kuchnia, nieoczywiste dla nas połączenia smaków.

Kuchnia gruzińska jest świetna! Chaczapuri uwielbiam i mógłbym jeść codziennie big_smile chociaż o dolmie czy badrijani nie słyszałem, ale kiedy polecę do Gruzji, nie omieszkam spróbować big_smile

104

Odp: Jestem sam od zawsze

Pod azjatyckie tak smile
Co do wychodzenia to się staram wychodzić jak najczęściej czasami się udaję
Kiedyś sam wychodziłem  do klubów cho chociaż by ale się zmieniło

105 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-04-01 10:40:28)

Odp: Jestem sam od zawsze

Raka a póki nie polecisz do Gruzji to polecam jakąś restaurację i testowanie, smakowanie, rozsmakowanie się : D Tylko u nas (miasto około 350-400 tys) są z 4 restauracje gruzińskie. I koniecznie lampka gruzińskiego winka! Chyba, że nie pijesz. To nie polecam.

Mikloszo Co znaczy "czasami się udaje"? To znaczy, że czasem chcesz ale lęki nie pozwalają i zostajesz w domku, czy tak? Jak wyglądało to samotne wychodzenie do klubów? Tańczyłeś? Czemu zaprzestałeś takich wyjść? Masz jakiegoś przyjaciela, poszukujesz kobiety? jak to jest? (tak wiem, pewnie o tym w swoich tematach pisałeś, ale nie mam czasu się przez nie przekopywać jak już pisałam)

106

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Raka a póki nie polecisz do Gruzji to polecam jakąś restaurację i testowanie, smakowanie, rozsmakowanie się : D Tylko u nas (miasto około 350-400 tys) są z 4 restauracje gruzińskie. I koniecznie lampka gruzińskiego winka! Chyba, że nie pijesz. To nie polecam.

No u mnie w mieście nie ma, ale są niedaleko, parę razy byłem w takiej big_smile wino może być, ale to raczej w Gruzji, bo po swojej okolicy zazwyczaj przemieszczam się samochodem big_smile

107

Odp: Jestem sam od zawsze

R_ta2 znaczy się staram jak najczęściej  wychodzić z domu

Czasami wychodziłem do klubów i może z raz tańczyłem
Przestałem wychodzić z powodu leków

Miałem kolegę ale od paru lat go nie widziałem i z tym poszukiwaniem kobiet to szukam od lat i nie wyhodzi

108

Odp: Jestem sam od zawsze

R_ita2
Co porabiasz dziś? Bo ja narazie jak zwykle internet muzyka tv
Jakiego typu muzyki słuchasz  bo ja jak narazie to trochę rocka i tym podobne

109

Odp: Jestem sam od zawsze

To fajnie, że się starasz. Ale powiedz, ograniczasz się do wyjść do sklepu/na pocztę/załatwiać sprawy czy jednak spacerujesz po mieście, bierzesz udział w wydarzeniach kulturalnych? Mieszkasz sam? Masz w około ludzi z którymi możesz ćwiczyć umiejętności społeczne? Nie praktykowane zanika... jesteś w jakiejś grupie wsparcia, znasz innych chorych?

Co ja porabiałam? Wieczorem byliśmy z mężem i córką w ukraińskiej knajpce. Odkryliśmy ją parę tygodni temu. W soboty jest muzyka na żywo, a że córka zawsze się rwie do tańca to mąż zawsze z nią zatańczy : ) ale ja jedynie się delektowałam jedzonkiem i muzyką naszych sąsiadów. Więc wieczór należał do udanych. A dzisiaj na spokojnie... w domowym zaciszu, mąż z córką dzikują : )

Co do muzyki to słucham przeróżnej, lubię odkrywać muzykę różnych krajów i "podróżować" w ten sposób. Moja ulubiona to rosyjska (mam korzenie rosyjskie, rodzice ojca to Rosjanie). Ale zdradzę Tobie, że jak mąż i córka nie słyszą to słucham ciężkiego/cięższego/lżejszego metalu. Propozycja dla Ciebie na dziś https://www.youtube.com/watch?v=xxD4Ruf68bU Powiedz, czy Twoje klimaty : D

110

Odp: Jestem sam od zawsze

Wychodzę czasami w miasto do jakiegoś centrum handlowego czasami coś kupić coś zjeść
Wydarzenia kulturalne rzadko bo nie mam właściwie z kim

Umiejętności społeczne tylko najbliższą rodzina
Nie jestem na razie w żadnej grupie sparcia ale psychiatra mnie namawia

Twoja muza lekko za ciężka ale nie jest zła

Dziś się trochę  zdenerwowałem bo lekko zgniotlem okulary jutro idę do naprawy

111

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:

Umiejętności społeczne tylko najbliższą rodzina
Nie jestem na razie w żadnej grupie sparcia ale psychiatra mnie namawia


Trenuj ile wlezie i gdzie się da. Choćby jutro u optyka : ) Grupy wsparcia polecam, fajnie wiedzieć, że gdzieś tam są ludzie którzy nas rozumieją, borykają się z tymi samymi problemami co my, nie mają nas za wariatów i rozumieją trud dźwigania takiej choroby. Posłuchaj psychiatry, wspólnota to super sprawa, przynależność do jakiejś grupy/wspólnoty nas umacnia, nie jesteśmy stworzeni do życia w samotności.

Muzyka dość ciężka, przyznaje : )

112

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Trenuj ile wlezie i gdzie się da. Choćby jutro u optyka : ) Grupy wsparcia polecam, fajnie wiedzieć, że gdzieś tam są ludzie którzy nas rozumieją, borykają się z tymi samymi problemami co my, nie mają nas za wariatów i rozumieją trud dźwigania takiej choroby. Posłuchaj psychiatry, wspólnota to super sprawa, przynależność do jakiejś grupy/wspólnoty nas umacnia, nie jesteśmy stworzeni do życia w samotności.

Muzyka dość ciężka, przyznaje : )

Rada dobra ale działa na krótko. Takie losowe wyjścia bez większego celu na przykład na miasto czy do baru są dobre ale tylko na początek, później przestają działać. Grupy wsparcia czy wspólnoty z pewnością będą znacznie lepsze. Ja też tak robiłem, wychodziłem na miasto, do kawiarni, restauracji, baru i może kilka słów z jakąś losową osobą udaje się zamienić ale nic ponad to. Żeby przełamać pierwsze lęki związane z kontaktami społecznymi to jest dobre ale na dłuższą metę nie pomoże. Nie ma z tego żadnych przyjaźni, koleżeństw czy nawet znajomości, o znalezieniu potencjalnej partnerki nawet nie ma co wspominać. W tego typu miejscach publicznych każdy albo już z kimś jest albo jest czymś zajęty i nawet nie ma jak zagadać. Przykładem może być kawiarnia, którą niedawno odkryłem. Miejsce z motywem przewodnim anime więc idealne miejsce dla mnie jako, że jestem w tym ekspertem to powinienem dogadać się praktycznie z każdym. W praktyce wygląda to tak, że tam prawie nikt poza mną nie przychodzi sam. Jeśli już ktoś przyjdzie sam to jest całkowicie zatopiony w telefonie albo laptopie i w ogóle nie zwraca uwagi na ludzi wokół. I tak jest prawie w każdym tego typu miejscu, a mowa tu o centrum Warszawy.

113 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-04-02 18:54:32)

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Trenuj ile wlezie i gdzie się da. Choćby jutro u optyka : ) Grupy wsparcia polecam, fajnie wiedzieć, że gdzieś tam są ludzie którzy nas rozumieją, borykają się z tymi samymi problemami co my, nie mają nas za wariatów i rozumieją trud dźwigania takiej choroby. Posłuchaj psychiatry, wspólnota to super sprawa, przynależność do jakiejś grupy/wspólnoty nas umacnia, nie jesteśmy stworzeni do życia w samotności.

Muzyka dość ciężka, przyznaje : )

Rada dobra ale działa na krótko. Takie losowe wyjścia bez większego celu na przykład na miasto czy do baru są dobre ale tylko na początek, później przestają działać. Grupy wsparcia czy wspólnoty z pewnością będą znacznie lepsze. Ja też tak robiłem, wychodziłem na miasto, do kawiarni, restauracji, baru i może kilka słów z jakąś losową osobą udaje się zamienić ale nic ponad to. Żeby przełamać pierwsze lęki związane z kontaktami społecznymi to jest dobre ale na dłuższą metę nie pomoże. Nie ma z tego żadnych przyjaźni, koleżeństw czy nawet znajomości, o znalezieniu potencjalnej partnerki nawet nie ma co wspominać. W tego typu miejscach publicznych każdy albo już z kimś jest albo jest czymś zajęty i nawet nie ma jak zagadać. Przykładem może być kawiarnia, którą niedawno odkryłem. Miejsce z motywem przewodnim anime więc idealne miejsce dla mnie jako, że jestem w tym ekspertem to powinienem dogadać się praktycznie z każdym. W praktyce wygląda to tak, że tam prawie nikt poza mną nie przychodzi sam. Jeśli już ktoś przyjdzie sam to jest całkowicie zatopiony w telefonie albo laptopie i w ogóle nie zwraca uwagi na ludzi wokół. I tak jest prawie w każdym tego typu miejscu, a mowa tu o centrum Warszawy.

Zgadzam sie.
Rita nie rozumie jak upokarzajace jest dla samotnej osoby wychodzenie na miasto / wydarzenia kulturalne (lol) samemu.
Gdyby rozumiala to by wiedziala jak bardzo przykre to doswiadczenie widziec innych przychodzacych z partnerami / znajomymi gdy jest sie samemu.
Rozumiala by tez jak niszczace dla wlasnej wartosci jest gdy bedac sami chcemy kogos zaczepic a ta osoba sama bedac zestresowana, znajdujac sie w niecodziennej sytuacji bycia zaczepiona nas ignoruje lub rzuca nam spojrzenie jakbysmy byli trendowaci.

Zycie w Wawie tez nie pomaga.
Ja wychowywalem sie w Poznaniu ale kariera i miedzynarodowe lotnisko mnie przyciagnely do Wawy.
I roznica w publicznym sentymencie nieznajomych do siebie jest kolosalna (na minus dla Warszawy).

Ja rozmawiam / spotykam sie od czasu do czasu z paroma znajomymi, ktorzy nie maja ani przyjaciol ani partnerki.
Spedzalbym z nimi wiecej czasu gdyby nie fakt, ze oni maja malo spoleczne (egoistyczne) przekonania.
Rozumiem dlaczego tak jest - nie maja w zyciu nikogo wiec slusznie uwazajac, ze moga liczyc tylko na siebie, decyduja sie skoncentrowac cala swoja energie na sobie.
Ale przez to sa samotni a ich zycie jest puste i pozbawione sensu - co im uwiera.

Powtarzam im, ze pustki nie idzie wypelnic bez zycia by pomagac tym, ktorzy najbardziej pomocy potrzebuja i czekam az zacznie im bezsens zycia uwierac do tego stopnia, ze znajda odwage by przestac myslec glownie o swoim przetrwaniu.
Moze wtedy zostaniemy przyjaciolmi.

114

Odp: Jestem sam od zawsze
JohnyBravo777 napisał/a:

Rita nie rozumie jak upokarzajace jest dla samotnej osoby wychodzenie na miasto / wydarzenia kulturalne (lol) samemu.
Gdyby rozumiala to by wiedziala jak bardzo przykre to doswiadczenie widziec innych przychodzacych z partnerami / znajomymi gdy jest sie samemu.
Rozumiala by tez jak niszczace dla wlasnej wartosci jest gdy bedac sami chcemy kogos zaczepic a ta osoba sama bedac zestresowana, znajdujac sie w niecodziennej sytuacji bycia zaczepiona nas ignoruje lub rzuca nam spojrzenie jakbysmy byli trendowaci.

A skąd ty Johny wiesz, że ja tego nie znam? Jesteś w błędzie (jak za każdym razem wobec mnie). Były lata, że byłam bardzo samotna  i nie uwierzysz- wychodziłam sama. I widziałam tych wszystkich ludzi razem- ale zawsze była we mnie odrobina optymizmu, że i na mnie przyjdzie czas, choć wiadomo, że bywało przykro i smutno. Ba. Byłam sama parę dni na wakacjach na Mazurach, też stykałam się z rodzinami/parami a jakoś nie uważałam, że moje położenie jest upokarzające. Wierzyłam, że to wszystko to lekcje i kiedyś może będę w innym położeniu, jeśli to wypracuje. To jednostkowe kwestie przecież- dla jednego coś będzie upokarzające, dla innego już nie. Jak jest dla Mikloszy? Bo dla mnie nie było. Dla mnie wydarzenia kulturalne- np. prelekcje albo spotkania z podróżnikami to była okazja by się oswajać z tłumem, ludźmi w ogóle, przezwyciężać lęki, z czasem nawet odważyłam się zadać pytanie, z czasem podyskutować z kimś. Nie było z tego żadnych głębszych relacji, ale było oswajanie się z ludźmi których przecież przez chorobę się często... bałam.

Mikloszo Jak reszta Twojego weekendu?

115 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-04-02 20:54:22)

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

choć wiadomo, że bywało przykro i smutno.
Ba. Byłam sama parę dni na wakacjach na Mazurach, też stykałam się z rodzinami/parami a jakoś nie uważałam, że moje położenie jest upokarzające. Wierzyłam, że to wszystko to lekcje i kiedyś może będę w innym położeniu, jeśli to wypracuje. To jednostkowe kwestie przecież- dla jednego coś będzie upokarzające, dla innego już nie.

Problem z Toba Rita polega na tym, ze malujesz tutaj swoje zycie takie jak chcialabys aby bylo - jakby kazda twoja porazka byla tylko koniecznym krokiem do sukcesu (jak w filmie) - a nie takim jakim bylo / jest w rzeczywistosci.

1. Przechodzisz przez bardzo bolesne doswiadczenia na skraju calkowitego zalamania,
2. Ktos Ci pomaga i udaje Ci sie podniesc na nogi.
3. Ktos na forum ma podobny problem.
4. Piszesz mu: "no wiadomo, tez mi bylo ciezko, ale nie bylo tragedii, wiedzialam ze X, 'przelamalam sie' i teraz jestem 'wysokofunkcjonujaca'".

Przez co zamiast pomagac innym, "pomagasz" jedynie sobie oklamujac siebie i innych co do rzeczywistego trudu, ktory sprawily Ci sytuacje i otrzymanej pomocy bez ktorej mogloby Ci sie nie udac ich przezwyciezyc.
Jak to bylo z ta opiekunka do dziecka? Taki kaprys mialas czy wbrew Tobie maz zalatwil? Z drugiego dziecka "zrezygnowalas" czy nie wyszlo i przeszlas zalamanie?

I oczywiscie, ze nigdy nie mam co do Ciebie racji.
Bo dla Ciebie prawda jest tylko to co jest w twojej glowie.
Jesli cokolwiek dotyczacego Ciebie nie zgadza sie z tym co sobie samej o sobie opowiadasz to oczywiscie ktos nie ma racji.
To co o sobie myslisz to nie to samo kim jestes w rzeczywistosci Rita. Wiedzac cokolwiek o schizofrenii powinnas to rozumiec.

Wracajac do tematu:

Adam Smith (ojciec kapitalizmu) i David Hume dzielili friendship (kolezenstwo / przyjazn) na 3 typy:
- by utility (motywowane zyskiem),
- by pleasure (motywowane przyjemnoscia), oraz
- by virtue (motywowane wartosciami).

Co do znajomosci motywowanej zyskiem, uwazam, ze ta nie ma potencjalu pokonania samotnosci.
Nawet jesli:
- mozesz komus zaoferowac pomoc ktorej potrzebuje,
- ta osoba moze zaoferowac Tobie pomoc, ktorej potrzebujesz, oraz
- wartosc ktora czerpiecie z wzajemnej pomocy jest na tyle rowna aby byla utrzymywalna
To swiadomosc, ze druga osoba by Ci nie pomogla gdybys Ty nie byl zdolny do pomocy jej sprawilaby, ze czulbys sie samotny.


Jesli pomoca, ktora wzajemnie sobie oferujesz z druga osoba jest przyjemnosc, sytuacja wyglada podobnie.
Np. nawet jesli:
- swietnie sie ze soba bawicie
To swiadomosc, ze druga osoba jest z Toba dla przyjemnosci, co za tym idzie, odejdzie gdy ze wzgledu na jakies problemy bedziesz zrodlem problemow a nie przyjemnosci - bedzie wywolywala poczucie samotnosci.

Znajomosc motywowana wspolnymi wartosciami ma potencjal pokonania samotnosci w zaleznosci od wartosci.
- Egoizm jako wspolna wartosc ma niewielkie szanse na budowe przyjazni bo przy pierwszym konflikcie interesow kazdy kierujac sie swoimi wartosciami wybierze siebie ponad druga osobe.
- Natomiast, chec pomocy tym, ktorzy najbardziej jej potrzebuja jako wspolna wartosc sprawia, ze (jesli tylko wartosci jednej osoby sie nie zmienia) przyjazn jest nie do zaorania.

Wychodzi z tego, ze jedyna droga do prawdziwego pokonania samotnosci jest posiadanie pro-spolecznych wartosci i wspierajac potrzebujacych wzajemne odnajdywanie sie z tymi, ktorzy tez to robia.

116

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Były lata, że byłam bardzo samotna  i nie uwierzysz- wychodziłam sama. I widziałam tych wszystkich ludzi razem- ale zawsze była we mnie odrobina optymizmu, że i na mnie przyjdzie czas, choć wiadomo, że bywało przykro i smutno. Ba. Byłam sama parę dni na wakacjach na Mazurach, też stykałam się z rodzinami/parami a jakoś nie uważałam, że moje położenie jest upokarzające. Wierzyłam, że to wszystko to lekcje i kiedyś może będę w innym położeniu, jeśli to wypracuje. To jednostkowe kwestie przecież- dla jednego coś będzie upokarzające, dla innego już nie. Jak jest dla Mikloszy? Bo dla mnie nie było. Dla mnie wydarzenia kulturalne- np. prelekcje albo spotkania z podróżnikami to była okazja by się oswajać z tłumem, ludźmi w ogóle, przezwyciężać lęki, z czasem nawet odważyłam się zadać pytanie, z czasem podyskutować z kimś. Nie było z tego żadnych głębszych relacji, ale było oswajanie się z ludźmi których przecież przez chorobę się często... bałam.

Mimo, że post nie był skierowany do mnie to odpowiem z mojej perspektywy. Ja kiedy wychodzę na miasto czy do, któregoś z wcześniej wymienionych miejsc nie czuję, że jest to upokarzające czy coś w tym stylu. Ja czuje się inny, niepasujący do tych miejsc, czuje się niekomfortowo, niemal osaczony. Czuje się jakbym od zawsze był w ciemności, a teraz zaczął wychodzić na światło, które razi, obnaża wszystkie słabości i niedoskonałości. Mimo to i tak jest znacznie lepiej niż kiedyś, kiedy dosłownie bałem się wejść do jakiejś kawiarni czy restauracji, teraz nie tylko nie boje się tego ale też mam pewną dozę optymizmu, że może wydarzy się coś dobrego, może ktoś mnie zauważy i zagada. Już samo to jest sporym krokiem naprzód, kiedyś optymizm był mi całkowicie obcy, byłem skrajnym pesymistą i to jeszcze dumnym z tego powodu. Co nie zmienia faktu, że nadal nic dobrego się nie wydarzyło i nie było nawet blisko wydarzenia się. Patrząc na ludzi w miejscach publicznych mam wrażenie, że są całkowicie obojętni i pochłonięci sobą, osobą im towarzyszącą lub smartfonem/laptopem, kompletnie nie zwracają uwagi na to co ich otacza, zwłaszcza na innych ludzi.

117

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Resztę weekendu spędzę w domu a może nie może wyjdę na miasto  pooddycham świeżym powietrzem zobaczymy smile

Tobie życzę miłego dnia i twojej rodzinie smile

118

Odp: Jestem sam od zawsze

Ups już poniedziałek wkazdym bać razie może wyjdę gdzieś pozdrawiam  big_smile

119 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-04-03 17:33:11)

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

Były lata, że byłam bardzo samotna  i nie uwierzysz- wychodziłam sama. I widziałam tych wszystkich ludzi razem- ale zawsze była we mnie odrobina optymizmu, że i na mnie przyjdzie czas, choć wiadomo, że bywało przykro i smutno. Ba. Byłam sama parę dni na wakacjach na Mazurach, też stykałam się z rodzinami/parami a jakoś nie uważałam, że moje położenie jest upokarzające. Wierzyłam, że to wszystko to lekcje i kiedyś może będę w innym położeniu, jeśli to wypracuje. To jednostkowe kwestie przecież- dla jednego coś będzie upokarzające, dla innego już nie. Jak jest dla Mikloszy? Bo dla mnie nie było. Dla mnie wydarzenia kulturalne- np. prelekcje albo spotkania z podróżnikami to była okazja by się oswajać z tłumem, ludźmi w ogóle, przezwyciężać lęki, z czasem nawet odważyłam się zadać pytanie, z czasem podyskutować z kimś. Nie było z tego żadnych głębszych relacji, ale było oswajanie się z ludźmi których przecież przez chorobę się często... bałam.

Mimo, że post nie był skierowany do mnie to odpowiem z mojej perspektywy. Ja kiedy wychodzę na miasto czy do, któregoś z wcześniej wymienionych miejsc nie czuję, że jest to upokarzające czy coś w tym stylu. Ja czuje się inny, niepasujący do tych miejsc, czuje się niekomfortowo, niemal osaczony. Czuje się jakbym od zawsze był w ciemności, a teraz zaczął wychodzić na światło, które razi, obnaża wszystkie słabości i niedoskonałości. Mimo to i tak jest znacznie lepiej niż kiedyś, kiedy dosłownie bałem się wejść do jakiejś kawiarni czy restauracji, teraz nie tylko nie boje się tego ale też mam pewną dozę optymizmu, że może wydarzy się coś dobrego, może ktoś mnie zauważy i zagada. Już samo to jest sporym krokiem naprzód, kiedyś optymizm był mi całkowicie obcy, byłem skrajnym pesymistą i to jeszcze dumnym z tego powodu. Co nie zmienia faktu, że nadal nic dobrego się nie wydarzyło i nie było nawet blisko wydarzenia się. Patrząc na ludzi w miejscach publicznych mam wrażenie, że są całkowicie obojętni i pochłonięci sobą, osobą im towarzyszącą lub smartfonem/laptopem, kompletnie nie zwracają uwagi na to co ich otacza, zwłaszcza na innych ludzi.

No to ja miałam niemal identycznie : ) Zero uczucia upokorzenia, ale poczucie wyobcowania i nie pasowania. Ja się go wyzbyłam ale to kwestia leków też. Z osoby wycofanej, zamkniętej, bojącej się ludzi dzięki licznym praktykom nie tylko przestałam się ich bać, ale nauczyłam rozmawiać, z czasem nawet żartować i teraz uchodzę wręcz za towarzyską. Ale dla mnie dalej każde spotkanie to trening umiejętności społecznych, który zdaje na piątkę z plusem (w mojej opinii i męża i rodziny : D) Choć myślę, że ja jako kobieta jednak mam ciut łatwiej. No i ja jestem wierząca, jak brakowało mi ludzi to szukałam i poszłam do wspólnoty (młodzież misjonarska), tam ludzie byli sobą zainteresowani, coś ich łączyło, choćby wspólne czuwanie w kościele to była jakaś forma "towarzyskości". To było duże ułatwienie. Jeśli nie jesteście wierzący to oczywiście nie jest rada dla Was : ) Ale tylko mówię gdzie ja szukałam jak było naprawdę źle.

Mikloszo dziękuję za pozdrowienia! Wychodź, choćby na spacer. Przewietrzysz się przynajmniej : )

Johny dobrze Johny, żyj w swoim przekonaniu na mój temat. Ty masz prawo mieć swoją opinię, ja mam prawo się z nią nie zgadzać. Ale kolejny raz udowadniasz, że nie znasz chorych. Ale też się zdecyduj- raz nie istnieje, raz gadam ze sobą, raz coś kreuje (nie wiem po co). 

PS Johny, raz tylko miałeś rację, ale nie powiem z czym ; ) Bo to w gruncie rzeczy też zabawne.

120 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-04-03 22:09:43)

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

No to ja miałam niemal identycznie : ) Zero uczucia upokorzenia, ale poczucie wyobcowania i nie pasowania. Ja się go wyzbyłam ale to kwestia leków też. Z osoby wycofanej, zamkniętej, bojącej się ludzi dzięki licznym praktykom nie tylko przestałam się ich bać, ale nauczyłam rozmawiać, z czasem nawet żartować i teraz uchodzę wręcz za towarzyską. Ale dla mnie dalej każde spotkanie to trening umiejętności społecznych, który zdaje na piątkę z plusem (w mojej opinii i męża i rodziny : D) Choć myślę, że ja jako kobieta jednak mam ciut łatwiej. No i ja jestem wierząca, jak brakowało mi ludzi to szukałam i poszłam do wspólnoty (młodzież misjonarska), tam ludzie byli sobą zainteresowani, coś ich łączyło, choćby wspólne czuwanie w kościele to była jakaś forma "towarzyskości". To było duże ułatwienie. Jeśli nie jesteście wierzący to oczywiście nie jest rada dla Was : ) Ale tylko mówię gdzie ja szukałam jak było naprawdę źle.

Wygląda na to, że ja mam jeszcze trochę do zrobienia. Nie boję się ludzi i sama rozmowa nie jest dla mnie problemem o ile jest na jakiś konkretny temat. Za to rozmawiać o głupotach czy totalnie nieistotnych rzeczach kompletnie nie potrafię także do bycia towarzyskim jest daleko. Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne ale zdaje się, że nawet do tego jeszcze daleka droga jako, że nie mam nawet gdzie poznać kogoś do spotkania. Kobiety zdecydowanie mają łatwiej w tej kwestii choćby dlatego, że do nich często ktoś zagaduje pierwszy, ja nigdy jeszcze tego nie doświadczyłem. Co nie zmienia faktu, że kobiety też czasami muszą się postarać, a ty chyba jesteś tego przykładem. Nie jestem zbyt wierzący, choć bardziej powinienem powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem "kościelnego" podejścia do Boga, wiary itd. Mam swoje, inne niż kościelne zdanie w tych kwestiach. Fajnie byłoby mieć taką "wspólnotę" czy cokolwiek zrzeszające ludzi o podobnych zainteresowaniach, niestety nigdy nie miałem czegoś takiego i nie mam nawet pomysłu gdzie szukać. Oczywiście to wszystko co napisałem w ostatnich zdaniach nie znaczy, że zamierzam się poddać i odpuścić próby uspołecznienia się.

121

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

122

Odp: Jestem sam od zawsze
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

Bez jaj. Płacenie prostytutce za samą możliwość pogadania z nią to już najwyższy level przegrywu.

123 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-04-04 09:42:38)

Odp: Jestem sam od zawsze
R_ita2 napisał/a:

Ale kolejny raz udowadniasz, że nie znasz chorych.

Jesli tak jest rzeczywiscie (a nie zwykly denial) to daj konkret - jakies argumenty.

124

Odp: Jestem sam od zawsze
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

Prostytutka to całkowita ostateczność dla mnie

125

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Dziś cały dzień przespałem nie miałem ochoty wstawać teraz trochę muzy i tv

126

Odp: Jestem sam od zawsze
Miklosza napisał/a:
Gary napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne

Prostytutka.

Prostytutka to całkowita ostateczność dla mnie

Po prostu boisz się podejść do kobiety. Nawet za pieniądze, kiedy wiadomo, że ... o ile wybierzesz fajną ... to ona Cię dobrze potraktuje i spędzisz miłe chwile.

Jesteś sam, możesz dużo pracować, nie masz dzieci, rodziny — zatem masz pieniądze na takie zabawy.

127

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:

Nie jestem zbyt wierzący, choć bardziej powinienem powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem "kościelnego" podejścia do Boga, wiary itd. Mam swoje, inne niż kościelne zdanie w tych kwestiach.

Shinigami a jakie to jest kościelne podejście do Boga i wiary? Czym różni się Twoje?

128 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2023-04-04 19:07:51)

Odp: Jestem sam od zawsze
Shinigami napisał/a:
R_ita2 napisał/a:

No to ja miałam niemal identycznie : ) Zero uczucia upokorzenia, ale poczucie wyobcowania i nie pasowania. Ja się go wyzbyłam ale to kwestia leków też. Z osoby wycofanej, zamkniętej, bojącej się ludzi dzięki licznym praktykom nie tylko przestałam się ich bać, ale nauczyłam rozmawiać, z czasem nawet żartować i teraz uchodzę wręcz za towarzyską. Ale dla mnie dalej każde spotkanie to trening umiejętności społecznych, który zdaje na piątkę z plusem (w mojej opinii i męża i rodziny : D) Choć myślę, że ja jako kobieta jednak mam ciut łatwiej. No i ja jestem wierząca, jak brakowało mi ludzi to szukałam i poszłam do wspólnoty (młodzież misjonarska), tam ludzie byli sobą zainteresowani, coś ich łączyło, choćby wspólne czuwanie w kościele to była jakaś forma "towarzyskości". To było duże ułatwienie. Jeśli nie jesteście wierzący to oczywiście nie jest rada dla Was : ) Ale tylko mówię gdzie ja szukałam jak było naprawdę źle.

Wygląda na to, że ja mam jeszcze trochę do zrobienia. Nie boję się ludzi i sama rozmowa nie jest dla mnie problemem o ile jest na jakiś konkretny temat. Za to rozmawiać o głupotach czy totalnie nieistotnych rzeczach kompletnie nie potrafię także do bycia towarzyskim jest daleko. Chciałbym pójść na jakieś spotkanie, szczególnie z kobietą i właśnie potrenować umiejętności społeczne ale zdaje się, że nawet do tego jeszcze daleka droga jako, że nie mam nawet gdzie poznać kogoś do spotkania. Kobiety zdecydowanie mają łatwiej w tej kwestii choćby dlatego, że do nich często ktoś zagaduje pierwszy, ja nigdy jeszcze tego nie doświadczyłem. Co nie zmienia faktu, że kobiety też czasami muszą się postarać, a ty chyba jesteś tego przykładem. Nie jestem zbyt wierzący, choć bardziej powinienem powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem "kościelnego" podejścia do Boga, wiary itd. Mam swoje, inne niż kościelne zdanie w tych kwestiach. Fajnie byłoby mieć taką "wspólnotę" czy cokolwiek zrzeszające ludzi o podobnych zainteresowaniach, niestety nigdy nie miałem czegoś takiego i nie mam nawet pomysłu gdzie szukać. Oczywiście to wszystko co napisałem w ostatnich zdaniach nie znaczy, że zamierzam się poddać i odpuścić próby uspołecznienia się.

Wiesz co, ja do dzisiaj potykam się w tych moich umiejętnościach społecznych i czuje, że także mam jeszcze trochę do zrobienia. Dawniej jak miałam wyjść do ludzi to bolał mnie brzuch i było mi niedobrze czasem, Teraz czasem odczuwam tylko lekki stresik jak ma być więcej ludzi. W krytycznych sytuacjach czyli np. wyjścia branżowe z pracy męża, czy np własny ślub to ja jadę na hydroksyzynie... staram się to niwelować ale no... : ) Co do konkretnych tematów, też zawsze w nie dosyć dobrze umiałam, ale też nie umiałam w small talk, pieprzenie o bzdurach to była dla mnie męczarnia, nie umiałam. Ale z czasem też jakoś się przełamałam, porzuciłam sztywność zachowań i jakoś mi to przyszło. Może dlatego, że odpuściłam przejmowanie się kto co pomyśli, czy to co mówię jest stosowne... teraz z tą swobodą to czasem przeginam : ) Jeszcze nie umiem wypośrodkować ale wszystko przede mną. I tak jak już uznaliśmy- jako kobieta miałam/mam łatwiej. Od nas się tyle nie oczekuje jeśli chodzi o inicjatywę w kontaktach/pierwszeństwo/przejmowanie piłeczki, to jednak dalej dla wielu zadanie dla mężczyzn. Zarówno mój pierwszy partner jak i mąż byli tolerancyjni wobec tego lekkiego/czasem większego wycofania... więc nie do końca umiem wczuć się w Twoją sytuację, gdzie jeśli sam tematu nie ogarniesz to nikt tego za Ciebie nie zrobi... za mnie ktoś zrobił 3/4 "roboty" co też ułatwia mi rozwijanie tych umiejętności społecznych bo mąż mnie rzucił na głęboką wodę no i mogę ćwiczyć z nim. Ty masz taką sztywność zachowań wobec ludzi? Przejmujesz się czymś, odbiorem np? Bo mi to mega przeszkadzało kiedyś. I miałam taką sztywność zachowań mimo lubienia i ciekawości ludzi. A jednak po mału, po mału... i dziś serio uważam, że ogarniam towarzysko, umiem w small talk (choć potem go jeszcze analizuję) co potwierdza otoczenie i jest ze mnie dumne : D

Shinigami mi się jeszcze nasuwa taka podpowiedź, bo piszesz, że nie masz pomysłu gdzie szukać wspólnot. Ja np. jak zaczęłam się kiedyś interesować bushcraftem i survivalem to znalazłam lokalne grupy na fejsie o tej tematyce. I tak trafiłam na grupę, która urządza leśne marsze, ogniska i ścieżki ognia i po prostu napisałam czy mogę dołączyć. Z początku był stres, dyskomfort ale przełamałam się poszłam... dziś już nie maszeruję od kiedy mam dziecko, ale dalej mam kontakt z jedną osobą z marszów. Może to jest jakiś trop? Jakaś zajawka, wyszukanie grup tematycznych w tym grup lokalnych? Jakaś rowerowa masa krytyczna, jakieś zgromadzenie biegaczy czy coś... no cokolwiek, co działa lokalnie i tworzy "grupkę".

PS Co do kościoła to ja jestem trochę obrażona... ; ) Ale oddzielam Boga od tego, na niego się nie obraziłam.

Mikloszo dobrze pamiętam, że jesteś na rencie i nie pracujesz? Nie myślałeś by się zaktywizować zawodowo i wyjść chociaż w taki sposób do ludzi? Czy jednak przerasta Cię to?

129

Odp: Jestem sam od zawsze

Rita
Kolega z szpitala proponował mi pracę  w firmie której pracuję ale nie czuje tego
Ale gdy bym jakimś cudem kogoś poznał to nie wiem  chyba bym się musiał zdecydować smile

130

Odp: Jestem sam od zawsze
Gary napisał/a:
Miklosza napisał/a:
Gary napisał/a:

Prostytutka.

Prostytutka to całkowita ostateczność dla mnie

Po prostu boisz się podejść do kobiety. Nawet za pieniądze, kiedy wiadomo, że ... o ile wybierzesz fajną ... to ona Cię dobrze potraktuje i spędzisz miłe chwile.

Jesteś sam, możesz dużo pracować, nie masz dzieci, rodziny — zatem masz pieniądze na takie zabawy.

Tak trochę boję się kobiet nie ukrywam tego ale płaconc za seks wiedząc że ona nic z tego nie ma po za pieniendzmi mi nie pasuje

Posty [ 66 do 130 z 209 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem sam od zawsze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024