Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 284 ]

131

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Szkoda, że Autor uciekł, bo tak, jak mówiłem, ciekawi mnie sporo rzeczy, o których tu nie napisał...

Hmm, wydaje mi się, że raczej wyjściową opcją jest(czy powinien być) nocleg w dwuosobowym pokoju lub transport do wygodnego miejsca zapewniony przez Młodych. To są raczej normalne scenariusze na weselach. I umówmy się, że jednak nocleg zbiorowy dla 30-letnich ludzi to oc innego niż nocleg zbiorowy dla osoby starszej czy rodziny z małymi dziećmi. Jakby jeszcze młodzi popełnili taakie faux pas, to by dopiero było...
Mnie by bardziej zaskoczył sam fakt, żę jednak organizator tego nie zapewnił niż to, że w ostatecznośći mogę machnąć na to ręką. Sam na takie zbiorowe nocowanie się zwykle nie piszę, bo wcześniej racej stara się człowiek sobie oagrnąć spanie. Więc we dwójkę, w parze, pierwszą opcją byłoby szukanie takiej opcji, ale WSPÓLNIE. Ewentualnie, jeśli dziewczynie zależy, mógłbym zostawić jej wolną rękę. W ostateczności załatwić transport do domu.

Generalnie, w wielu kwestiach, nie ma dla mnie systemu zerojedynkowego. W sumie to zależy też, czy te osoby są znajome czy zupełnie obce, jeśli mówimy o tym przypadku. Tak samo, ok, umówmy się, że związek/małżeństwo to jednak co innego niż koleżeńśtwo, więc na miejscu przyjaciela SaryS nie życzyłby sobie żadnej taryfy ulgowej czy wyręczania mnie w czymś, co sam mogę załatwić. Choć generalnie trzymam się tej zasady smile

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

jeśli dziewczynie zależy

Ale jej nie zależy, bo nie chce jechać. To autorowi zależy, aby ona jechała.

133 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-18 13:47:04)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

SaraS Nie ma co przeginać, ale ja nie zamierzam sobie wchodzić na głowę i traktować nikogo, jak cudownego skarbu, któremu głowa z korony spadnie, jak coś sam załatwi. DSam bym się czuł głupio, jeśliby ktokolwiek ze mną tak postępował. Ok, raz Autor ustąpi. A potem co? Znowu drugi, trzeci, itd...Skoro jej tak bardzo zależy, to czy nie potrafi korzystać z sieci i wyszukać czegoś sama, dla swojej własnej wygody?
Serio, związek p[olega na ciągłym niańczeniu i wysługiwaniu drugiej osobie? Ja nie oczekuję, że sam wszystko będę robił, ale też nie oczekuję, że zawsze będę się dostosowywał za wszelką cenę.

Ale ok, powiedzmy, że związek to inna para kaloszy, chociaż nie tak bardzo, jak to opisujesz, bo w tym przypadku na miejscu Autora pozostawiłbym dziewczynie wolną rękę bez dwóch zdań, skoro JEJ tak bardzo zależy..Jeśli sam sprawidzłem najpierw i niczego nie znalazłem..Ok, niech jedzie na nocleg nawet i 100 km? Można się jakoś ugadać czy ma być tylko tak, jak jedna strona(obojętnie która) chce?
Albo niech po prostu nie jedzie? Domyślam się jednak, że w obu przypadkach Autor będzie miał potem ciche dni...

Przychylam się do zdania Kolorowe Sny

Tzn Ja Ci powiem tak - ja bym nie miała tutaj problemu, żeby w taki sposób nocować. Ale rozumiem dziewczyne, że jej by było niekomfortowo. Różni są ludzie, mają różne podejścia wiec ok. Szanuje jej zdanie.
Dlatego bym totalnie oddała jej pałeczkę, nie chcesz tam bo Ci nie odpowiada, to znajdz coś, co Ci będzie odpowiadać - bo mi tak na prawdę wszystko jedno, wiec prosze zrób tak, żeby było dla Ciebie jak najlepiej. No i albo ogarnie albo zacznie się wymyślanie. Generalnie opcji jest kilka - bo przecież jakoś chyba jakoś też muszą wrócić prawda? Tez rozumiem, że wesele, każdy chce się napić ale skoro jest taka sytuacja jaka jest, to chyba też można się dogadać żeby któreś nie piło bo będzie prowadzić? Zwłaszcza, ze to jego znajomi. Można poprosić kogoś żeby przyjechał po nich, kogoś zaprzyjaźnionego. Przecież tu jest milion opcji, a u nich każde ciągnie w swoją strone. Jak dla mnie kompromis i tyle. Masz racje, taki słaby, mega słaby problem a taka dziecinada.

Natomiast w kwestii kolegów/przyjaciół twardo obstaję przy swoim: nie jestem inwalidą, żeby sobie dojazdu czy noclegu nie załatwić. I od razu postawiłbym sprawę jasno: albo sam ogarniam, albo dzięki, ale nie jesteś moją mamusią, żeby mi podstawiać pod nos. W odwiedziny tez raczej z pustymi rękami nie przychodzę. Jeśli nie ma innej opcji, to spoko..W każdym razei sam staram się ogranicać do minimum wszelkie przysługi czy skakanie wokół mnie, jeśli sam daję radę.
Jak raz nocowałem u znajomej i jej mężą w jednym mieście, będąc tam pierwszy raz, to miała rzucić wszystko, zostawić dzieci( 5 i 2 lata)bez opieki albo wysyłać specjalnie męża, żeby mnie odebrał, bo biedny nie trafię z dworca pod ich adres?

Rodzina, dzieci, związek - kwestia dogadania i kompromisu.

Koleżeństwo - sorry, ale jeszcze jestem w miarę sprawny i obrotny smile

134

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

O ile jeszcze rozumiem położyć nastolatków w jednym pokoju, bo są na etapie wspólnych noclegów (kolonie, obozy, szkolne wycieczki itd.), to starszych? Nie uważam, żebym miała mniejsze prawo do komfortowego noclegu niż np. moja mama czy młode małżeństwo z dziećmi (większe też nie, ale dokładnie takie samo). I tak, jak nie ulokowałabym dziadka i babci z obcymi ludźmi, tak nie ulokowałabym tak swoich przyjaciół. Przecież to nie tak, że prawa do wygody czy prywatności nabywa się z wiekiem. Jedynym wyjątkiem (ale i tak przedyskutowanym wcześniej z zainteresowanymi!) byłoby położenie razem np. rodzeństwa czy przyjaciół z partnerami, gdybym wiedziała, że dobrze się znają i gdyby potwierdzili, że nie mają nic przeciwko.

135

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Jeśli ludzie spędzający noc w jednym pokoju się znają(rodzeńśtwo czy przyjaciele z partnerami), w miarę dobrze, to już w ogóle ciężko tu dyskutować, ale ok, skoro niektórzy potrzebują tej intymności zawsze i wszędzie - ich prawo.

Ale zapytać zawsze warto i to odpowiednio wcześniej..

136

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Dla mnie postawa partnerki autora w tym konkretnym przypadku (alternatywne scenariusze na bok, wakacje, dziadkowie, dzieci, dłuższy pobyt, GWAŁTY, i inne wyolbrzymianie na bok) to księżniczkowanie level hardcore. Nie padł i nie padnie tu na tyle dobry argument, by stawać na rzęsach dla tej jednej nocy poza fanaberiami i histerycznością. Dla mnie skandaliczne podejście i jechanie 3h w te i we wte, to jakiś kosmos, wydawanie kroci na taksówkę i inne wygibasy… przesada. Czułabym ogromny niesmak, gdyby partnerka postawiła mnie w takiej sytuacji i najlepiej jakby nie jechała wcale. I jeśli w takiej sytuacji jedyne co mogłabym wybrać to foch albo zawieść bliskich to bym takiej szantażystce pomachała na dowidzenia, bo czułabym się na wskroś zawiedziona taką postawą i robieniem z igły widły. Czułabym cringe przenikający kości hmm

137

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Teraz Deep to ja Ci nie wierzę.. smile

Ach, przekora i ironia kobiecą bronią tongue

138

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Teraz Deep to ja Ci nie wierzę.. smile

Ach, przekora i ironia kobiecą bronią tongue

Żadna ironia. Mam kolegę, który mi zrobił podobny teatr w związku z noclegiem po koncercie. Brrr… Wybrałam opcję „fochuj się i nigdzie więcej z tobą nie jadę”. Na wesele go nie wzięłam wink Na majówkę też nie. Dla niego akurat jakakolwiek niedogodność to powód do zrzędzenia, taki charakter, więc po co psuć sobie krew wink

139

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

A mi się w głowie nie mieści, jak można księżniczkowaniem i roszczeniową postawą nazwać odmowę spania z obcymi ludźmi w pokoju. Przecież to jest takie minimum z minimum, jeśli chodzi o rzeczy, które akceptowalny nocleg powinien spełniać. Żadne wymysły i fanaberie, zwyczajna niechęć do spania z obcymi. Zupełnie poważnie - zaskakuje mnie zdziwienie, że można sobie czegoś takiego nie życzyć.

140

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
DeepAndBlue napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Teraz Deep to ja Ci nie wierzę.. smile

Ach, przekora i ironia kobiecą bronią tongue

Żadna ironia. Mam kolegę, który mi zrobił podobny teatr w związku z noclegiem po koncercie. Brrr… Wybrałam opcję „fochuj się i nigdzie więcej z tobą nie jadę”. Na wesele go nie wzięłam wink Na majówkę też nie. Dla niego akurat jakakolwiek niedogodność to powód do zrzędzenia, taki charakter, więc po co psuć sobie krew wink

Otóż to!
Najlepsze jest to, że partnerka autora sama zaproponowała, że ona nie pojedzie, jak nie będzie innej opcji noclegu.
Autor ma rozwiazanie podane na talerzu, a piekli się tu i robi larum, że ona nie podziela jego zapału do zbiorowego noclegu.

141

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Mnie dziwi, że to taki problem i jak mówiłam
, argumenty to fanaberie jak dla mnie, koniec i kropka. Jedna (!!!) noc po weselu, ludzie młodzi i znający się, nocleg na łóżku nie na kanapie… Masakra robić z tego problem. Zamiast iść i się bawić dobrze… niepojęte.

142

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
DeepAndBlue napisał/a:

Mnie dziwi, że to taki problem i jak mówiłam
, argumenty to fanaberie jak dla mnie, koniec i kropka. Jedna (!!!) noc po weselu, ludzie młodzi i znający się, nocleg na łóżku nie na kanapie… Masakra robić z tego problem. Zamiast iść i się bawić dobrze… niepojęte.

Osobiście bym zaakceptowała zbiorowy nocleg, raz nie zawsze :-D, ale ludzie są różni, więc wypadałoby to uszanować i nie wiercic komuś dziury w brzuchu, że ma inaczej.

143

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Szacunek za szacunek. Masz fanaberie- szanuję to, ale traktuję to jak fanaberię- uszanuj to też wink Jeśli potem jest foch na kilka dni- to jest kara za nieprzychylność wobec roszczeń. Samo nie towarzyszenie partnerowi w takiej chwili też bardziej przypomina karę za niespełnienie zachcianek. Szanuję Twoje zachcianki ale uszanuj mą nieprzychylność wobec nich wink

144

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Inocynt napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Jak dla mnie szukasz dziury w całym zamiast znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla Was dwojga.

Stuprocentowe podejście kobiety: jej przeszkadza dana sytuacja, ale to ty masz znaleźć rozwiązanie, bo kobieta to księżniczka, której jedyną powinnością jest leżeć i pachnieć. Wyjaśnijcie mi szanowne panie, czemu to on ma szukać innego lokalu, skoro to jej przeszkadza zaproponowany? To księżna pani nie umie skorzystać z internetu i telefonu, żeby znaleźć inny lokal?

M!ri napisał/a:

Przecież ona już zaproponowała kompromis - że ona nie pojedzie.

"Nie muszę jechać" (ale jeśli nie pojadę to wiedz, że tygodniowy foch już jest przygotowany) big_smile

Napisałam, że on ma znaleźć, bo on tu pisze, a nie jego dziewczyna, więc co by dało, jakbym napisała, że to dziewczyna ma znaleźć rozwiazanie, skoro jej tu nie ma? Oboje powinni znaleźć, czy to ważne, kto akurat się tym zajmie? Zależy co kto lubi.
Ja np. zawsze ogarniam hotele, noclegi, jak jedziemy z mężem i dziećmi na wakacje, a mąż ogarnia jak dojechać, którą drogą, itd. Więc akurat, gdyby sytuacja dotyczyła bezpośrednio mojego związku to ja już bym dawno miała nocleg zaklepany, i akurat ja bym go poszukała big_smile:D
Jakieś dziwne insynuacje co do cech 100% kobiet big_smile:D

145

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
DeepAndBlue napisał/a:

Szacunek za szacunek. Masz fanaberie- szanuję to, ale traktuję to jak fanaberię- uszanuj to też wink Jeśli potem jest foch na kilka dni- to jest kara za nieprzychylność wobec roszczeń. Samo nie towarzyszenie partnerowi w takiej chwili też bardziej przypomina karę za niespełnienie zachcianek. Szanuję Twoje zachcianki ale uszanuj mą nieprzychylność wobec nich wink

Ale to już nie ta historia, to tylko domysły, tudzież projekcje tutejszych speców od relacji ;-)

Tu nie było mowy o fochach ze strony partnerki autora. Prędzej on ma tu focha, że panna wyraźnie określiła swoja granicę.
Każdy swoja granicę ma. Wiele osób tutaj ustawiło ja tam, gdzie bohaterka historii. Mnie np. nie spodobałaby się wizja kilkugodzinnej jazdy w te i we wte i też stanęłabym okoniem.

146 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-18 16:04:34)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
DeepAndBlue napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Teraz Deep to ja Ci nie wierzę.. smile

Ach, przekora i ironia kobiecą bronią tongue

Żadna ironia. Mam kolegę, który mi zrobił podobny teatr w związku z noclegiem po koncercie. Brrr… Wybrałam opcję „fochuj się i nigdzie więcej z tobą nie jadę”. Na wesele go nie wzięłam wink Na majówkę też nie. Dla niego akurat jakakolwiek niedogodność to powód do zrzędzenia, taki charakter, więc po co psuć sobie krew wink

Jak widać, znajdą się i tacy "ciekawi" faceci smile 
Ale ok, grunt to różnorodność, chociaż z niektórymi postawami to się pierwszy raz na forum zetknąłem. Jak choćby ta kwestia minimum: pomijam już to, żę gdybym miał nawet auto i opcję transportu, to czekając na poprawiny wolałbym spać na karimacie niż zapie*** te 30 czy więcej km, bo nawet traci się cenne minutry snu smile , ale to pewnie tylko jakbym był sam smile, bo która z Pań by na coś takiego się pisała? smile  Zależy w sumie kiedy, kto i w jakim stanie kończy wesele smile

Ale powiedzmy, że jest: łóżko, łazienka z prysznicem i opcją przebrania i ewentualnie jakiś stolik czy szafeczka, żeby coś położyć, co niezbędne. Ale i to ostatnie nie jest zupełnie konieczne, tym bardziej, jeśli to jedna, jedyna noc big_smile
Co do prawa do wygody u każdej osoby: niby coś w tym jest, ale już w wypadku ludzi starszych czy schorowanych albo i dzieci, dochodzą rzeczy bardziej fundamentalne, gdzie rzeczywiście nie ma miejsca na negocjacje.

147

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Co do prawa do wygody u każdej osoby: niby coś w tym jest, ale już w wypadku ludzi starszych czy schorowanych albo i dzieci, dochodzą rzeczy bardziej fundamentalne, gdzie rzeczywiście nie ma miejsca na negocjacje.

Jakie to różnice, Bagienniku, które okazują się być nienegocjowalne? Bo o ile rozumiem osoby chore, niepełnosprawne, o tyle nie wiem czego potrzebują na przykład dzieci, a co obojętne powinno być trzydziestolatkom? Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie - dzieci pod tym względem zwykle są mniej wymagające wink.

148

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Zawsze mi się wydawało, żę dziecku gorzej cokolwiek przetłumaczyć niż osobie dorosłej, ale najwidoczniej się myliłem.. smile W sumie to już sam fakt, że mniejsze dzieci mogą wcześniej "odlecieć" już skłania do wzięcia takiego spokojnego zakątka. Chociaż w sumie, to o ile rzadko małe dzieci na weselach widywałem, to przeważnie wcześniej i tak znalazł się ktoś, kto je odwoził do domu albo usypiał w osobnym pokoiku smile

149

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Wbrew pozorom z dziećmi można się świetnie dogadać - kwestia relacji, jakie się z nimi stworzy, a jak się dziecko zmęczy, o co w takich okolicznościach nietrudno, to zaśnie właściwie wszędzie i w każdych warunkach wink.

Niemniej osobiście uważam, że wesele ogólnie nie jest imprezą dzieci, nawet jeśli zapewniony jest jakiś zajmujący się nimi animator, ale wiem, że są różne podejścia i są osoby, które nie wyobrażają sobie, by ich ze sobą nie zabrać.

150 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-18 16:20:54)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Z tego, co widywałem, to wyszaleją się przez parę godzina potem idą spać, właśnie gdzieś w przygotowanych pokojach smile O ile nie zostaną odtransportowane do domu. Z animatorem spotkałem się jeden, jedyny raz.
Najgorzej, jak dzieciaki biegają wszędzie i nie daj Boże wpadnie takie na kelnera niosącego gorące jedzenie..

151

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

To ja Wam powiem, że na moim weselu miałam 2 dzieci 2-3 miesięcznych z rodzicami.
I zapytałam wcześniej obie mamy czy nie będzie im przeszkadzało, jeżeli po pierwsze, będą we dwie miały dostęp do tego samego pokoju do karmienia dzieci i po drugie, czy nie będzie im przeszkadzało, że będzie to nasz weselny apartament big_smile
po prostu stwierdziłam, że i tak w trakcie wesela będzie pusty, a że miał dwa pokoje i aneks kuchenny, to obie mamy miałyby tam wszelkie wygody.

Gdyby którejś z nich przeszkadzało, to szukałabym innego rozwiązania, albo zapewniłabym im osobny pokój.
Akurat u nas było tak, że oni nie nocowali w hotelu po weselu, bo mieszkali blisko.

152

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Żyjąc niedogodnościami, wszystko co się w związku z tym przeżyło, w tym wielu pozytywnych chwil, to robienie problemu z jednej nocy w ciepłym łóżeczku z partnerem niedaleko z jednym znajomym to szczyt wygodnictwa i postawa godna nagany wink Porównywanie się do starszych schorowanych ludzi i porównywanie tej sytuacji z noclegiem zbiorowym, np w hali hostelowej, gdzie stoi 20 piętrowych łóżek zapełnionych zupełnie obcymi sobie osobami a nie znajomymi znajomych… brak słów. Aż przykro się te tłumaczenia czyta. Niesmak czuję wink Bleh.

153

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Jedna noc po weselu, we wspólnym pokoju z Twoimi znajomymi, to nie jest wielkie wyrzeczenie. Trzeba zrozumieć organizatorów wesela i ich ograniczone możliwości.
Sama w takim wypadu pewnie zrobiłabym partnerce małe kuku i zorganizowała transport z wesela do domu niedługo po północy.
Zamówiłabym kogoś znajomego, albo taksówkę, żeby przyjechał po nas i odwiozłabym  pannę do domu, gdzie będzie mogła się wygodnie wyspać.
Poinformowałabym dziewczynę o tym fakcie wcześniej, to nie będzie musiała brać dodatkowych rzeczy na poprawiny.
To rozwiąże problem niewygodnego noclegu i po sprawie.

154

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Robi się coraz ciekawiej smile

155

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Robi się coraz ciekawiej smile

Raczej mielenie tej samej mąki wink

156

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Ojcze Szatanie
Wybacz
Nie mogłem się powstrzymać i nie napisać czytając niektóre komentarze.

Tak, to jest ksiezniczkowanie. I nie chodzi tylko o niechęć partnerki autora do tego aby po weselu przekimać się z inna para w jednym pokoju.
Wymęczeni zabawą, przyłożą głowę do poduszki gdzieś nad ranem i usną. I tyle
Co do przebrania się: To po to ma się usta żeby je otworzyć i dogadać się z 2 parą.
Albo zrobić to w łazience albo wyjść na chwile z pokoju, poczekać aż tamta para się przebierze i wyjdzie.
Nie ma tutaj niczego, czego nie można było by zorganizować tak aby ten straszny dyskomfort zmniejszyć
Może autor pojedzie na wesele kamperem: Transport i zakwaterowanie  dla księżniczki będzie miał zapewnione.
Łoo niesamowita obraza majestatu.
Zwykła damulka i tyle
Głównym problemem jest niechęć do kompromisu.
Niechęć to przedstawienia alternatywy.
Niechęć do zwykłego i codziennego w związku "pójścia na rękę."
Bardzo blisko mi tutaj do podstawy/światopoglądu bagienika. Jako nieliczny tutaj wydaje mi się rozumieć czym jest związek.
A to właśnie przede wszystkim elastyczność.
A dlaczego TRZEBA być elastycznym w związku?
Hmm czekajcie jest taki stan który sprawia ze dobro partnera jest dla ciebie ważne..Jak on się nazywał? A no tak!
MIŁOŚĆ
Przykład:
Moja żona ma dwie dobre przyjaciółki
Obydwie mają mężów i  małe dzieci wiec czasami bywa tak że wolny czas aby się spotkać i poplotkować  pojawia się nagle.
Żona prosi mnie w tedy abym przygotował jakieś przekąski albo coś upiekł.
I mimo że mam coś innego zaplanowane, muszę jeszcze popracować, albo po prostu to miał być czas wolny na moje hobby to robię to o co poprosiła mnie żona.
Dlaczego? Przecież sama może sobie coś zrobić, przecież to są jej koleżanki, niech się ona martwi.
Bo nie umie gotować.
No to niech sobie coś zamówi, kupi gotowe.
Tak, mogła by to zrobić.
Ale prosi mnie, bo po prostu lubi się chwalić zdolnościami kulinarnymi swojego męża.
Widze jak się cieszy gdy słyszy jaki to dobry placek upiekł jej mąż.
I tyle mi wystarczy, aby rzucić wszystko co robię i spełnić prośbę żony.
To że jest szczęśliwa.
Przykład nr2
Moją pasja jest las i wszystko co się z lasem wiąże.
Kocham w nim przebywać, spać,przygotowywać posiłki.
Przed poznaniem żony bywało tak że więcej czasu spędzałem w lesie niż w domu.
Więc chciałem pokazać żonie tą cześć mojego życia.
I mimo że nigdy wcześniej nie nocowała w lesie.
Nie miała zielonego pojęcia co to bushcraft, jak rozbić namiot itp.
Mimo ze w grę wchodziło nocowanie, toaleta w lesie, a do higieny musiało wystarczyć: leśny strumień, naturalne mydło i chusteczki nawilżane
To poszła zemną. mimo ze nie było to za grosz komfortowe,mimo ze miała inne pomysły jak zagospodarować ten czas.
Ale poszła, bo chciała uczestniczyć w moim hobby
I nie oznacza to że ma za każdym rzem iść zemną.
Chodzi o przychylność, o zainteresowanie się, chęć wspólnego spędzenia czasu pomimo że się nie chce.
Spędzamy wspólnie 3/4 takie noce gdy syn jest u dziadków.

Najbardziej uderzyło mnie to w jakie tony gra tutaj Lady Loka
Bardzo proszę nie traktuj tego jak jakiegoś ataku na twoja osobę, może to tylko ja to tak mylnie interpretuje
Po prostu w twoich postach zauważam pewna zmianę odkąd poszłaś do psychologa i  taką neoficką postawę związaną z tym co tam usłyszałaś.
Wydaje mi sie ze jak to zwykle bywa w przypadku psychologów i wszelkiej maści psychoterapeutów, chcą Ci wpoić egoizm pod płaszczykiem asertywność
W Czasie studiów leczyłem się z traum jakie zgotowali mi rodzice i  znalezienie psychologa dla którego egoizm i asertywność nie były by synonimami naprawdę trochę mi zajęło.

Piszesz że: "A ja się nauczyłam nie być elastyczna w niektórych wypadkach i jest mi z tym mega dobrze. Wreszcie czuję się psychicznie ok, wreszcie jak nie mam ochoty czegoś zrobić, to po prostu tego nie robię. I to jest naprawdę dające ulgę. Poza tym to ogranicza pole do nadużyć innych ludzi względem mnie."

Teraz zabaw sie w eksperyment myślowy w którym twój mąż przyjmuje taka samą postawę: Nie chce jechać na święta do rodziny zony, wiec nie jadę. Ogólnie przeszkadzają mi ich wizyty wiec nie chce żeby nas odwiedzali i ogólnie jak powiem ze nie chce to nie chce i nie prowokuj do kłótni.
Jak myślisz, jak szybko byłby rozwód?

157

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
wieka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Robi się coraz ciekawiej smile

Raczej mielenie tej samej mąki wink

Dlatego, że to się nie da wybrać a lub b. Jednej osobie nocleg z nieznajomymi pasuje, innej nie. To nie ma prawidłowej odpowiedzi.

158

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Szeptuch Akurat nie jestem w związku i ciężko moje dotychczasowe relacje nazwać związkiem smile Możę dlatego jestem wiele razy odbierany tak krytycznie i nie potrafię wczuć się w sytuację smile

Ale staram się po prostu myśleć obiektywnie i rozsądnie. O ile Autor(czy w ogóle partner/ka) powinien w miarę brać pod uwagę potrzeby swojego partnera/rki, bo jednak są razem i to do czegoś zobowiązuje. Tutaj jednak, jeśli wierzyć Autorowi, sytuacja jest podbramkowa, choć pewnie nie krytyczna. Elastyczność, jako pozytywna cecha, pojawia się wtedy, kiedy w WYJAKOWEJ sytuacji można ustąpić. Coś na kształt: "Nie jeżdżę zwykle w miejsca, gdzie śpię z obcymi ludźmi, ale w sumie ta jedna, krótka noc..Co tam, jakoś przeżyję!" smile
Zastanawiające jest to, że poza rezygnacją z imprezy dziewczyna nie uznaje chyba żadnych innych rozwiazań, bo pewnie nie chciałaby słyszeć o opcji szukania przez nią noclegu czy odwiezienia jej wcześniej na kwaterę..

159

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Nie gniewaj się, Bagienniku, ale akurat Ty w tak wielu kwestiach zwykle przyjmujesz wyjątkowo zasadniczą postawę, że to wielokrotnie w tym wątku podkreślane słowo "elastyczność" zupełnie mi do Ciebie nie pasuje wink.

Generalnie jednak uważam, że z każdej sytuacji można znaleźć satysfakcjonujące obydwie strony wyjście, kwestia chęci i wzajemnego zrozumienia się. Bliska osoba i jej komfort w każdej sytuacji powinny być ważne, oczywiście obustronnie.

Na marginesie dodam, że przy popołudniowej kawie obgadałam z mężem opisaną w temacie sytuację i jego propozycja brzmiała, by nie iść na poprawiny, a wcześniej załatwić sobie transport albo do oddalonego o 30 km. miejsca noclegu, albo do domu, przy czym z uwagi na to, że byłaby to noc, a nawet wczesne rano, raczej optował za pierwszym rozwiązaniem.

160

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Szeptuch Akurat nie jestem w związku i ciężko moje dotychczasowe relacje nazwać związkiem smile Możę dlatego jestem wiele razy odbierany tak krytycznie i nie potrafię wczuć się w sytuację smile

Ale staram się po prostu myśleć obiektywnie i rozsądnie. O ile Autor(czy w ogóle partner/ka) powinien w miarę brać pod uwagę potrzeby swojego partnera/rki, bo jednak są razem i to do czegoś zobowiązuje. Tutaj jednak, jeśli wierzyć Autorowi, sytuacja jest podbramkowa, choć pewnie nie krytyczna. Elastyczność, jako pozytywna cecha, pojawia się wtedy, kiedy w WYJAKOWEJ sytuacji można ustąpić. Coś na kształt: "Nie jeżdżę zwykle w miejsca, gdzie śpię z obcymi ludźmi, ale w sumie ta jedna, krótka noc..Co tam, jakoś przeżyję!" smile
Zastanawiające jest to, że poza rezygnacją z imprezy dziewczyna nie uznaje chyba żadnych innych rozwiazań, bo pewnie nie chciałaby słyszeć o opcji szukania przez nią noclegu czy odwiezienia jej wcześniej na kwaterę..

Wiesz..jak czytam tutaj wypowiedzi niektórych (podkreślam niektórych) pań to mam wrażenie że one pomimo ze są w związku, to być w nim nie powinny,( w każdym razie nie z świadomym siebie facetem) bo to jak skrzywiony obraz partnera mają bardziej psuje do jakiegoś "produktu" który ma być na każdej jej zawołanie, realizować podjęty przez nią sposób na życie i ogólnie nie przejawiać żadnych cech ludzkich, szczególnie wyrazistego charakteru i spojrzenia na sprawę.
bo do asertywność ma prawo tylko kobieta, w przypadku mężczyzny jest to zawsze egoizm, zapatrzenie sie w siebie i nie słuchanie zdania partnerki i dodajmy jeszcze podłość  tak dla pełnego obrazu.

Myślę bagiennik że gdzieś tam czeka na ciebie ta twoja druga połówka, wiem że czytając te forum można się załamać, ale naprawdę świat jest pełen wartościowych kobiet i warto dać jakieś szanse.

161

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Czy ja wiem? Wiadomo, że czasami te same zjawiska czy cechy są inaczej nazywane, ale czy znowu aż tak często? Autor tutaj próbował coś ogarnąć, ale znaleźli się w podbramkowej sytuacji. Aby iść dziewczynie na rękę trzeba sprawę trochę skomplikować logistycznie, co może my, jako faceci przyjmujemy niechętnie w stosunku do chwilowych niewygód, które z kolei dla kobeit bywają trudne do zaakceptowania.

Wesela trwają w różnych porach roku. Jeśli ma to sie  odbywać teraz, to często impreza przeciąga się do rana. Jeśli to nie jest na całkowitym i totalnym zadupiu, to nawet, jeśi kogoś stać, mozę sobie taryfę zamówić smile Sam kiedyś jechałem prawie 25 km, bo nie było wyjścia smile Ot, taka sytuacja smile

Olinko Akurat w kwestii nocowania, to ja jestem dziwny, bo swego czasu spędzałem baardzo dużo czasu w schroniskach, hostelach czy nawet namiotach. Jestem nieco skrzywiony. Znam więcej osób w swoim  otoczeniu, które w namiocie mogą się przespać w marcu albo listopadzie, niż takich, które do namiotu w ogóle nie wejdą big_smile

Wiem, jestem skrzywiony tongue

162 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-05-18 19:30:06)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Heh. Tak tak. Tylko ja nad swoją asertywnością i poczuciem komfortu pracuję od lat, a nie od miesiąca na terapii. Więc nie, zdecydowanie nie jest to kwestia tego, co przeżywam obecnie. Właśnie wiele lat miałam wtłaczane do głowy, że coś muszę przetrzymać, że jak kogoś nie lubię to muszę wytrzymywać, być grzeczna, że nie mogę pokazać, że coś mi nie pasuje, że coś jest dla mnie niekomfortowe, że muszę zaciskać zęby i być silną pomimo tego, że czuję się w jakiejś sytuacji beznadziejnie. I w pewnym momencie stwierdziłam, że mam tego dość i w sytuacjach, w których mogę pozwolić sobie na pójście za głosem własnego komfortu, po prostu to robię. Wiadomo, że są sytuacje, w których to nie jest do zrobienia i sytuacje, które trzeba przetrzymać, ale jeżeli mam możliwość zadbania o siebie, to o siebie dbam, bo jak nie ja, to nikt inny tego za mnie nie zrobi. Tego samego mam zamiar uczyć moje dzieci i mój mąż się z tym zgadza, bo o tym rozmawialiśmy smile

Natomiast gorąco zachęcam Cię do przemyślenia, co oznacza słowo "niektóre". Bo to jest całe sedno każdej mojej wypowiedzi.
Mój mąż na mnie nie narzeka, rozwodu mi nie proponował, ja jemu też nie, dogadujemy się bo oboje potrafimy zakomunikować, gdzie mamy swoje granice w tych NIEKTÓRYCH WYPADKACH i wzajemnie nie wymagamy od siebie ich przekraczania.

Widzisz, różnica między mną a Twoją żoną jest taka, że ja, pomimo że mój mąż świetnie gotuje, nie prosiłabym go o kulinarne wygibasy widząc, że jest zajęty, bo szanuję jego czas wink
Po prostu budujemy swoje małżeństwo i relację między sobą inaczej niż Ty swoje. I tak jak Wy ze swojego jesteście zadowoleni, tak my ze swojego też. I nie, mój mąż nie czuje się traktowany jak produkt, który ma realizować moje wizje smile

Ależ Cię boli kolejny raz to, że my chyba swoją relacją wykraczamy poza Twoje pojmowanie big_smile bo już kolejny raz atakujesz mnie personalnie o jakieś dziwne rzeczy.

A wiecie co, ostatnio lecieliśmy na wakacje i tak się składa, że w miejscu, gdzie lecieliśmy większość hoteli i pensjonatów ma łazienki poza pokojami. W sensie albo dzielona łazienka albo prywatna, ale poza pokojem. A ja poksiężniczkowałam i powiedziałam, że sobie nie wyobrażam nie mieć łazienki w pokoju. Okropna ja, muszę iść teraz przeprosić męża za moją kategoryczność i brak elastyczności big_smile muszę się go zapytać, czy poczuł się jak produkt w tamtym momencie.

163

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Lady Loka napisał/a:

Heh. Tak tak. Tylko ja nad swoją asertywnością i poczuciem komfortu pracuję od lat, a nie od miesiąca na terapii. Więc nie, zdecydowanie nie jest to kwestia tego, co przeżywam obecnie.

Natomiast gorąco zachęcam Cię do przemyślenia, co oznacza słowo "niektóre". Bo to jest całe sedno każdej mojej wypowiedzi.
Mój mąż na mnie nie narzeka, rozwodu mi nie proponował, ja jemu też nie, dogadujemy się bo oboje potrafimy zakomunikować, gdzie mamy swoje granice w tych NIEKTÓRYCH WYPADKACH i wzajemnie nie wymagamy od siebie ich przekraczania.

Widzisz, różnica między mną a Twoją żoną jest taka, że ja, pomimo że mój mąż świetnie gotuje, nie prosiłabym go o kulinarne wygibasy widząc, że jest zajęty, bo szanuję jego czas wink
Po prostu budujemy swoje małżeństwo i relację między sobą inaczej niż Ty swoje. I tak jak Wy ze swojego jesteście zadowoleni, tak my ze swojego też. I nie, mój mąż nie czuje się traktowany jak produkt, który ma realizować moje wizje smile

Ależ Cię boli kolejny raz to, że my chyba swoją relacją wykraczamy poza Twoje pojmowanie big_smile bo już kolejny raz atakujesz mnie personalnie o jakieś dziwne rzeczy.

A wiecie co, ostatnio lecieliśmy na wakacje i tak się składa, że w miejscu, gdzie lecieliśmy większość hoteli i pensjonatów ma łazienki poza pokojami. W sensie albo dzielona łazienka albo prywatna, ale poza pokojem. A ja poksiężniczkowałam i powiedziałam, że sobie nie wyobrażam nie mieć łazienki w pokoju. Okropna ja, muszę iść teraz przeprosić męża za moją kategoryczność i brak elastyczności big_smile muszę się go zapytać, czy poczuł się jak produkt w tamtym momencie.

Wskaz mi proszę gdzie napisałem o tobie w kwestii traktowania przez ciebie twojego  męża?
Nie ma o tym ani słowa. Zaproponowałem tylko eksperyment myślowy w którym to twój maż przyjmuje taka sama zasadnicza postawę jak ty.nic więcej. Reszte sama dopowiedziałaś.
Nigdzie tez nie wymieniłem twojego nicku w kwestii traktowania niemczyzny jak produktu.
To sobie sama dopowiedziałaś.
Mieszasz ze sobą 2 moje posty które są o czymś innym.
w pierwszym( gdzie zwróciłem się do ciebie personalnie ) zaznaczyłem ze mogę się mylić.
W drugim napisałem wyrazie i poprawiłem "niektóre" kobiety, nic tam nie ma o tobie.
Wiec zastosuj sie do swojej własnej rady proszę.
"Natomiast gorąco zachęcam Cię do przemyślenia, co oznacza słowo "niektóre". Bo to jest całe sedno każdej mojej wypowiedzi."

164 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-05-18 19:34:37)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

A skąd wiesz czy mój mąż nie jest też zasadniczy?:)
Też ma swoje granice i ja je akceptuję i szanuję i nie wymagam od niego ich przekraczania.
I jak dla mnie, to sprawia, że jesteśmy zgrani i się dogadujemy.

165

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Olinko Jeszcze odnośnie tej niby mojej zasadniczej postawy: W zasadzie zależy o czym mówimy i czego sprawa dotyczy. Mam wrażenie, że bardzo dużą rolę gra to, z czym i od kiedy miałem do czynienia. Odnośnie warunków podróżowania i noclegu, to od początku miałem tak, że nie celowałem w hotele 4 gwiazdkowe smile Raczej schroniska, hostele i tego typu rzeczy. Dlatego teraz, mimo, że nieraz chciałoby się mieć lepsze warunki, jestem w stanie zaakceptować ten gorszą wersję, nawet wpsomnianą łazienkę poza pokojem, o której Loka wspomina smile
Będąc razem z potencjalną partnerką, to już inna sprawa, ale wiadomo, ze jak się planuje urlop, to już się raczej staramy znaleźć coś dużo bardziej komfortowego.

166

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Lady Loka napisał/a:

A skąd wiesz czy mój mąż nie jest też zasadniczy?:)
Też ma swoje granice i ja je akceptuję i szanuję i nie wymagam od niego ich przekraczania.
I jak dla mnie, to sprawia, że jesteśmy zgrani i się dogadujemy.

Widzisz, znów sobie dopowiadasz.
Nigdzie nie napisałem że posiadanie jakiś granic/ram w których funkcjonuje człowiek jest czymś złym.
Albo świadczy że związek nie ma prawa się udać i być szczęśliwym.
To że tworzysz taki związek ze swoim mężem jest warte szacunku i wiele mówi o twojej samoświadomości, skoro wybrałaś sobie partnera który kieruje się podobnymi zasadami w życiu.
Wyrazie napisałem ze mogę się mylić, co miało być zachęta do trochę obszerniejszej wypowiedzi na temat: "bycia zasadniczym w związku""
A ty odebrałaś to jako atak, mimo ze poprosiłem żebyś tak tego nie odbierała.xd
Swoja droga to jest jakieś moje przekleństwo.
Wszyscy mi mówią że napisane prze zemnie wiadomości tekstowe maja w sobie jakaś "agresje"(np sms)
Ale ta sama wypowiedz która usłyszą, czy to na żywo czy nawet przez telefon brzmi dokładnie odwrotnie i wydaje im się "przyjacielska"

167

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A skąd wiesz czy mój mąż nie jest też zasadniczy?:)
Też ma swoje granice i ja je akceptuję i szanuję i nie wymagam od niego ich przekraczania.
I jak dla mnie, to sprawia, że jesteśmy zgrani i się dogadujemy.

Widzisz, znów sobie dopowiadasz.
Nigdzie nie napisałem że posiadanie jakiś granic/ram w których funkcjonuje człowiek jest czymś złym.
Albo świadczy że związek nie ma prawa się udać i być szczęśliwym.
To że tworzysz taki związek ze swoim mężem jest warte szacunku i wiele mówi o twojej samoświadomości, skoro wybrałaś sobie partnera który kieruje się podobnymi zasadami w życiu.
Wyrazie napisałem ze mogę się mylić, co miało być zachęta do trochę obszerniejszej wypowiedzi na temat: "bycia zasadniczym w związku""
A ty odebrałaś to jako atak, mimo ze poprosiłem żebyś tak tego nie odbierała.xd
Swoja droga to jest jakieś moje przekleństwo.
Wszyscy mi mówią że napisane prze zemnie wiadomości tekstowe maja w sobie jakaś "agresje"(np sms)
Ale ta sama wypowiedz która usłyszą, czy to na żywo czy nawet przez telefon brzmi dokładnie odwrotnie i wydaje im się "przyjacielska"

Nie no, bo jak atakujesz, ale napiszesz, że to nie atak, to nagle zmieni rzeczywistość, no nie? big_smile skoro wszyscy Ci mówią, że piszesz z agresją, to może powinieneś się zastanowić, bo może faktycznie tak jest?

168

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Dlaczego co niektórzy wmawiają, że kobiety "księżniczkuja" chcąc zadbac o swój komfort? Jakby mój mąż dowiedział się, że pan młody, jego nawet i najlepszy przyjaciel, proponuje nam nocleg po weselu z innym mężczyzną w pokoju to na pewno stwierdziłby, że jest przyjaciel jest nienormalny big_smile i głowę daje, że takiej propozycji by nie przyjął i szukał innego rozwiązania.
Znaczy się, idąc tropem niektórych wypowiedzi, mam księcia w domu yupiii! big_smile

169 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-05-18 20:39:38)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Lady Loka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A skąd wiesz czy mój mąż nie jest też zasadniczy?:)
Też ma swoje granice i ja je akceptuję i szanuję i nie wymagam od niego ich przekraczania.
I jak dla mnie, to sprawia, że jesteśmy zgrani i się dogadujemy.

Widzisz, znów sobie dopowiadasz.
Nigdzie nie napisałem że posiadanie jakiś granic/ram w których funkcjonuje człowiek jest czymś złym.
Albo świadczy że związek nie ma prawa się udać i być szczęśliwym.
To że tworzysz taki związek ze swoim mężem jest warte szacunku i wiele mówi o twojej samoświadomości, skoro wybrałaś sobie partnera który kieruje się podobnymi zasadami w życiu.
Wyrazie napisałem ze mogę się mylić, co miało być zachęta do trochę obszerniejszej wypowiedzi na temat: "bycia zasadniczym w związku""
A ty odebrałaś to jako atak, mimo ze poprosiłem żebyś tak tego nie odbierała.xd
Swoja droga to jest jakieś moje przekleństwo.
Wszyscy mi mówią że napisane prze zemnie wiadomości tekstowe maja w sobie jakaś "agresje"(np sms)
Ale ta sama wypowiedz która usłyszą, czy to na żywo czy nawet przez telefon brzmi dokładnie odwrotnie i wydaje im się "przyjacielska"

Nie no, bo jak atakujesz, ale napiszesz, że to nie atak, to nagle zmieni rzeczywistość, no nie? big_smile skoro wszyscy Ci mówią, że piszesz z agresją, to może powinieneś się zastanowić, bo może faktycznie tak jest?

Nie, tak nie jest.
Akurat tego jestem pewien.
A dlaczego tak jest że inni to tak odbierają, zwłaszcza gdy to samo słowo w słowo powtórzę im swoim głosem brzmi dla nich zgoła odmiennie..hmm naprawdę nie wiem.
Ale naprawdę nie było moim zamiarem atakowanie ciebie. Jeżeli to tak odebrałaś to przepraszam.
Ale przyznam ci racje że (może nie drażni) ale dziwi mnie (na obecnym etapie życia, bo wcześniej miałem chyba identyczne poglądy jak ty) twoje spojrzenie na związek/relacje.
Podkreślam ze jest to tylko mój odbiór pisanych przez ciebie postów i znów mogę się mylić.
Bije od twoich postów ( na temat relacji)  taki hmm..ostrożność,bycie zachowawczym, wstrzemięźliwość w uczuciach.
MOGĘ SIĘ MYLIĆ
Ja znowu po swoich studiach a szczególnie po wymianie studenckiej która miałem w japoni. Zacząłem potrzeć inaczej.
Nie chciałem być ostrożny jeżeli chodzi o miłość,nie chciałem kalkulować, ubezpieczać się intercyzą  nie chciałem mieć planu B gdyby moja partnerka okazała się zła kobietą,
Szukałem kogoś w kimś się całkowicie zatracę, gdzie zniknę JA i będziemy tylko MY.
Wiem ze to może być śmieszne
Szukałem 7 lat, z każdym rokiem bojąc się że marnuje czas bo dziś tak ludzie nie myślą.
Ale udało mi się.
To nie oznacza że uważam twoją miłość za jaką gorszą, proszę nie odbierz tak tego. Jest inna
I może ten kontrast w podejściu tworzy tą polaryzacje.
Ale znów, jeżeli się mylę to przepraszam.

170

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Widzisz, znów sobie dopowiadasz.
Nigdzie nie napisałem że posiadanie jakiś granic/ram w których funkcjonuje człowiek jest czymś złym.
Albo świadczy że związek nie ma prawa się udać i być szczęśliwym.
To że tworzysz taki związek ze swoim mężem jest warte szacunku i wiele mówi o twojej samoświadomości, skoro wybrałaś sobie partnera który kieruje się podobnymi zasadami w życiu.
Wyrazie napisałem ze mogę się mylić, co miało być zachęta do trochę obszerniejszej wypowiedzi na temat: "bycia zasadniczym w związku""
A ty odebrałaś to jako atak, mimo ze poprosiłem żebyś tak tego nie odbierała.xd
Swoja droga to jest jakieś moje przekleństwo.
Wszyscy mi mówią że napisane prze zemnie wiadomości tekstowe maja w sobie jakaś "agresje"(np sms)
Ale ta sama wypowiedz która usłyszą, czy to na żywo czy nawet przez telefon brzmi dokładnie odwrotnie i wydaje im się "przyjacielska"

Nie no, bo jak atakujesz, ale napiszesz, że to nie atak, to nagle zmieni rzeczywistość, no nie? big_smile skoro wszyscy Ci mówią, że piszesz z agresją, to może powinieneś się zastanowić, bo może faktycznie tak jest?

Nie, tak nie jest.
Akurat tego jestem pewien.
A dlaczego tak jest że inni to tak odbierają, zwłaszcza gdy to samo słowo w słowo powtórzę im swoim głosem brzmi dla nich zgoła odmiennie..hmm naprawdę nie wiem.
Ale naprawdę nie było moim zamiarem atakowanie ciebie. Jeżeli to tak odebrałaś to przepraszam.
Ale przyznam ci racje że (może nie drażni) ale dziwi mnie (na obecnym etapie życia, bo wcześniej miałem chyba identyczne poglądy jak ty) twoje spojrzenie na związek/relacje.
Podkreślam ze jest to tylko mój odbiór pisanych przez ciebie postów i znów mogę się mylić.
Bije od twoich postów ( na temat relacji)  taki hmm..ostrożność,bycie zachowawczym, wstrzemięźliwość w uczuciach.
MOGĘ SIĘ MYLIĆ
Ja znowu po swoich studiach a szczególnie po wymianie studenckiej która miałem w japoni. Zacząłem potrzeć inaczej.
Nie chciałem być ostrożny jeżeli chodzi o miłość,nie chciałem kalkulować, ubezpieczać się intercyzą  nie chciałem mieć planu B gdyby moja partnerka okazała się zła kobietą,
Szukałem kogoś w kimś się całkowicie zatracę, gdzie zniknę JA i będziemy tylko MY.
Wiem ze to może być śmieszne
Szukałem 7 lat, z każdym rokiem bojąc się że marnuje czas bo dziś tak ludzie nie myślą.
Ale udało mi się.
To nie oznacza że uważam twoją miłość za jaką gorszą, proszę nie odbierz tak tego. Jest inna
I może ten kontrast w podejściu tworzy tą polaryzacje.
Ale znów, jeżeli się mylę to przepraszam.

W JAPONII się pisze Szeptuch i nie odbierz tego jako przytyk. Po prostu zrobiłes błąd w nazwie kraju w który podobno przebywałeś jakiś czas na wymianie studenckiej.

171

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie no, bo jak atakujesz, ale napiszesz, że to nie atak, to nagle zmieni rzeczywistość, no nie? big_smile skoro wszyscy Ci mówią, że piszesz z agresją, to może powinieneś się zastanowić, bo może faktycznie tak jest?

Nie, tak nie jest.
Akurat tego jestem pewien.
A dlaczego tak jest że inni to tak odbierają, zwłaszcza gdy to samo słowo w słowo powtórzę im swoim głosem brzmi dla nich zgoła odmiennie..hmm naprawdę nie wiem.
Ale naprawdę nie było moim zamiarem atakowanie ciebie. Jeżeli to tak odebrałaś to przepraszam.
Ale przyznam ci racje że (może nie drażni) ale dziwi mnie (na obecnym etapie życia, bo wcześniej miałem chyba identyczne poglądy jak ty) twoje spojrzenie na związek/relacje.
Podkreślam ze jest to tylko mój odbiór pisanych przez ciebie postów i znów mogę się mylić.
Bije od twoich postów ( na temat relacji)  taki hmm..ostrożność,bycie zachowawczym, wstrzemięźliwość w uczuciach.
MOGĘ SIĘ MYLIĆ
Ja znowu po swoich studiach a szczególnie po wymianie studenckiej która miałem w japoni. Zacząłem potrzeć inaczej.
Nie chciałem być ostrożny jeżeli chodzi o miłość,nie chciałem kalkulować, ubezpieczać się intercyzą  nie chciałem mieć planu B gdyby moja partnerka okazała się zła kobietą,
Szukałem kogoś w kimś się całkowicie zatracę, gdzie zniknę JA i będziemy tylko MY.
Wiem ze to może być śmieszne
Szukałem 7 lat, z każdym rokiem bojąc się że marnuje czas bo dziś tak ludzie nie myślą.
Ale udało mi się.
To nie oznacza że uważam twoją miłość za jaką gorszą, proszę nie odbierz tak tego. Jest inna
I może ten kontrast w podejściu tworzy tą polaryzacje.
Ale znów, jeżeli się mylę to przepraszam.

W JAPONII się pisze Szeptuch i nie odbierz tego jako przytyk. Po prostu zrobiłes błąd w nazwie kraju w który podobno przebywałeś jakiś czas na wymianie studenckiej.

Poczułaś się lepiej?  Odnieś się proszę do jakiegoś problemu , bo czepianie się literówki jest  żałosne ( nie odbierz tego jako przytyku)

172

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Nie kalkuluję i nie mam intercyzy smile
po prostu uważam, że uczucia to wyrażam mężowi jak z nim jestem. Nie muszę tego robić publicznie na forum. To, że nie piszę w każdym temacie o tym jaki to mój mąż jest wspaniały i co to dla mnie nie zrobił w ciągu ostatnich 5h nie oznacza, że jestem zachowawcza i oszczędna w uczuciach.

173

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Lady Loka napisał/a:

Nie kalkuluję i nie mam intercyzy smile
po prostu uważam, że uczucia to wyrażam mężowi jak z nim jestem. Nie muszę tego robić publicznie na forum. To, że nie piszę w każdym temacie o tym jaki to mój mąż jest wspaniały i co to dla mnie nie zrobił w ciągu ostatnich 5h nie oznacza, że jestem zachowawcza i oszczędna w uczuciach.

W takim razie dziękuje za wyprowadzenie z błędu.

174 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-18 21:05:08)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Nie, tak nie jest.
Akurat tego jestem pewien.
A dlaczego tak jest że inni to tak odbierają, zwłaszcza gdy to samo słowo w słowo powtórzę im swoim głosem brzmi dla nich zgoła odmiennie..hmm naprawdę nie wiem.
Ale naprawdę nie było moim zamiarem atakowanie ciebie. Jeżeli to tak odebrałaś to przepraszam.
Ale przyznam ci racje że (może nie drażni) ale dziwi mnie (na obecnym etapie życia, bo wcześniej miałem chyba identyczne poglądy jak ty) twoje spojrzenie na związek/relacje.
Podkreślam ze jest to tylko mój odbiór pisanych przez ciebie postów i znów mogę się mylić.
Bije od twoich postów ( na temat relacji)  taki hmm..ostrożność,bycie zachowawczym, wstrzemięźliwość w uczuciach.
MOGĘ SIĘ MYLIĆ
Ja znowu po swoich studiach a szczególnie po wymianie studenckiej która miałem w japoni. Zacząłem potrzeć inaczej.
Nie chciałem być ostrożny jeżeli chodzi o miłość,nie chciałem kalkulować, ubezpieczać się intercyzą  nie chciałem mieć planu B gdyby moja partnerka okazała się zła kobietą,
Szukałem kogoś w kimś się całkowicie zatracę, gdzie zniknę JA i będziemy tylko MY.
Wiem ze to może być śmieszne
Szukałem 7 lat, z każdym rokiem bojąc się że marnuje czas bo dziś tak ludzie nie myślą.
Ale udało mi się.
To nie oznacza że uważam twoją miłość za jaką gorszą, proszę nie odbierz tak tego. Jest inna
I może ten kontrast w podejściu tworzy tą polaryzacje.
Ale znów, jeżeli się mylę to przepraszam.

W JAPONII się pisze Szeptuch i nie odbierz tego jako przytyk. Po prostu zrobiłes błąd w nazwie kraju w który podobno przebywałeś jakiś czas na wymianie studenckiej.

Poczułaś się lepiej?  Odnieś się proszę do jakiegoś problemu , bo czepianie się literówki jest  żałosne ( nie odbierz tego jako przytyku)

Żalosne jest zrobienie dwóch błędów w nazwie kraju składającej się z kilku liter... W którym podobno spędziłeś część swojego życia smile Skoro to literówka, to co się tak unosisz? Może powinieneś mi podziękować? Następnym razem zrobisz te "byki" np. w CV i to już nie będzie koleżeński portal, a ciebie czeka wieeeelka wsypa. Zapamiętaj; Mieszkałem w Japonii smile

175

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

W JAPONII się pisze Szeptuch i nie odbierz tego jako przytyk. Po prostu zrobiłes błąd w nazwie kraju w który podobno przebywałeś jakiś czas na wymianie studenckiej.

Poczułaś się lepiej?  Odnieś się proszę do jakiegoś problemu , bo czepianie się literówki jest  żałosne ( nie odbierz tego jako przytyku)

Żalosne jest zrobienie dwóch błędów w nazwie kraju składającej się z kilku liter... W którym podobno spędziłeś część swojego życia smile Skoro to literówka, to co się tak unosisz? Może powinieneś mi podziękować? Następnym razem zrobisz te "byki" np. w CV i to już nie będzie koleżeński portal, a ciebie czeka wieeeelka wsypa. Zapamiętaj; Mieszkałem w Japonii smile

Widzisz,na szczęście mój dorobek zawodowy jest taki że to do mnie zgłaszają się firmy. Żadnego CV nie muszę wysyłać.

176

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Poczułaś się lepiej?  Odnieś się proszę do jakiegoś problemu , bo czepianie się literówki jest  żałosne ( nie odbierz tego jako przytyku)

Żalosne jest zrobienie dwóch błędów w nazwie kraju składającej się z kilku liter... W którym podobno spędziłeś część swojego życia smile Skoro to literówka, to co się tak unosisz? Może powinieneś mi podziękować? Następnym razem zrobisz te "byki" np. w CV i to już nie będzie koleżeński portal, a ciebie czeka wieeeelka wsypa. Zapamiętaj; Mieszkałem w Japonii smile

Widzisz,na szczęście mój dorobek zawodowy jest taki że to do mnie zgłaszają się firmy. Żadnego CV nie muszę wysyłać.

Uff... I całe szczęście.

177 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-05-18 21:14:58)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Żalosne jest zrobienie dwóch błędów w nazwie kraju składającej się z kilku liter... W którym podobno spędziłeś część swojego życia smile Skoro to literówka, to co się tak unosisz? Może powinieneś mi podziękować? Następnym razem zrobisz te "byki" np. w CV i to już nie będzie koleżeński portal, a ciebie czeka wieeeelka wsypa. Zapamiętaj; Mieszkałem w Japonii smile

Widzisz,na szczęście mój dorobek zawodowy jest taki że to do mnie zgłaszają się firmy. Żadnego CV nie muszę wysyłać.

Uff... I całe szczęście.

Ale masz racje.
Powinienem podziękować za wytkniecie błędu.
Jest to  najlepszy sposób  jeżeli chodzi o naukę języka.
Rozmawiać z kimś kto nie będzie się bał zwracać Ci uwagi na twoje błędy językowe, w ten sposób ubogacając cie.
fajnie że mamy Cie na tym forum.

178

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Adam200901 napisał/a:

Cześć dziewczyny,

Zwracam się do was o poradę. Wraz z dziewczyną dostaliśmy zaproszenie na wesele mojego kolegi, które odbędzie się za kilka tygodni. Z racji tego, że lokalizacja dla większości gości jest względnie odległa zapewniono także nocleg w domu weselnym. Niestety, z uwagi na fakt, że liczba pokoi jest nieco mniejszą od liczby gości zainteresowanych noclegiem, nam przydzielony został 4osobowy pokój, wraz z inną parą (również mlodzi ludzie, ja ich znam, moja partnerka jeszcze nie). W okolicy za bardzo innych opcji na nocleg nie ma, najbliższą nieco większą miejscowość znajduje się w odległości ok. 30 kilometrów od domu weselnego, w związku z czym rodziłoby to pewnego rodzaju trudności logistyczne, gdybyśmy mieli załatwić nocleg w innym miejscu. Dla mnie nie jest to 100% komfortowe, natomiast to tylko 1 noc, można się "przemęczyć", zwłaszcza że na drugi dzień czekają nas jeszcze poprawiny. Moja partnerka natomiast nie chce o tym słyszeć, mówi że albo mam znaleźć inny nocleg albo ona nigdzie nie jedzie. Ciężko mi zrozumieć taką postawę... Nie wyobrażam sobie, bym stwarzał tego rodzaju problemy w analogicznej sytuacji na weselu jej koleżanki, niemniej może po prostu nie umiem postawić się w jej skórze? Proszę o porady jak z tej sytuacji wybrnąć, wytłumaczyć, bo dotychczas każda próba rozmowy o tym temacie kończyła się kłótnią

Czytam i nie wierzę. Po ile wy macie lat? Żeby nie rozumieć, ze dziewczyna potrzebuje trochę prywatności i żeby ci, autorze, tak na niej nie zależało, że nie wiesz, co robić? Przecież ona tych ludzi nie zna, ma prawo się obawiać i ma prawo się nie zgodzić. Czasy niewolnic wracają:) Współczuję tej dziewczynie, że postawiłeś ją w takiej sytuacji. Jak dla mnie nie dbasz o nią i lepiej, żebyście się rozstali.

179 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-18 22:24:54)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

W sumie gdybym musiała spać w jednym pokoju z obcym facetem, to wybrałabym chyba opcję noclegu na dworze w śpiworze. Jednak gdybym nie musiała, a ta sytuacja to nie klęska żywiołowa albo coś podobnego, to nie narażałabym się na niewygody bo niby w imię czego? Żeby udowodnić komuś, że jestem kobietą "łatą" i wszędzie będzie mi dobrze? No nie.. Nie będzie. Jeśli mam czuć się  niekomfortowo to zamykam temat. Wyrosłam już z tego żeby skazywać się na niewygody, bo komuś to jest wygodne. Albo załatwiamy transport, albo nie jadę, proste jak budowa cepa. I bardzo w tym momencie rozumiem dziewczynę Autora. Dziś Autor każe jej nocować z obcymi ludźmi w pokoju a jutro wymyśli, że ma robić inne rzeczy wbrew sobie, np. mieszkać na kupie z jego rodziną, bo to przecież księżniczkowanie, że chce mieć własną łazienkę. Takie typy tak mają... smile

Moja rada dla dziewczyny Autora; Nie ustępować! Asertywność to podstawa udanego związku wink

180

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Salomonka napisał/a:

Dziś Autor każe jej nocować z obcymi ludźmi w pokoju a jutro wymyśli, że ma robić inne rzeczy wbrew sobie, np. mieszkać na kupie z jego rodziną, bo to przecież księżniczkowanie, że chce mieć własną łazienkę. Takie typy tak mają... smile

Moja rada dla dziewczyny Autora; Nie ustępować! Asertywność to podstawa udanego związku wink

Księżniczkowanie?! Ludzie!!! A gdzie liczenie się z potrzebami partnerki? Jak się kogoś kocha , to się chce dla niego dobrze, a nie naraża na spanie z obcą parą., gdzie łatwo może dojść do nieporozumień.

181

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Tamiraa napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Dziś Autor każe jej nocować z obcymi ludźmi w pokoju a jutro wymyśli, że ma robić inne rzeczy wbrew sobie, np. mieszkać na kupie z jego rodziną, bo to przecież księżniczkowanie, że chce mieć własną łazienkę. Takie typy tak mają... smile

Moja rada dla dziewczyny Autora; Nie ustępować! Asertywność to podstawa udanego związku wink

Księżniczkowanie?! Ludzie!!! A gdzie liczenie się z potrzebami partnerki? Jak się kogoś kocha , to się chce dla niego dobrze, a nie naraża na spanie z obcą parą., gdzie łatwo może dojść do nieporozumień.

No właśnie Tamiraa smile Bardzo słuszna uwaga, jak zwykle w twoim wydaniu. Bo załóżmy np. że kiedyś ktoś zapyta dziewczynę Autora, czy spała z tym obcym facetem? I co ona biedna ma odpowiedzieć pod przysięgą, że spala z nim, jednak to był tylko wspólny pokój a między nimi nic nie było? smile Trochę to niewiarygodnie brzmi, prawda? Też bym na to nie poszła, zbyt dwuznacznie brzmi  smile

182 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-05-18 22:47:04)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Salomonka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Dziś Autor każe jej nocować z obcymi ludźmi w pokoju a jutro wymyśli, że ma robić inne rzeczy wbrew sobie, np. mieszkać na kupie z jego rodziną, bo to przecież księżniczkowanie, że chce mieć własną łazienkę. Takie typy tak mają... smile

Moja rada dla dziewczyny Autora; Nie ustępować! Asertywność to podstawa udanego związku wink

Księżniczkowanie?! Ludzie!!! A gdzie liczenie się z potrzebami partnerki? Jak się kogoś kocha , to się chce dla niego dobrze, a nie naraża na spanie z obcą parą., gdzie łatwo może dojść do nieporozumień.

No właśnie Tamiraa smile Bardzo słuszna uwaga, jak zwykle w twoim wydaniu. Bo załóżmy np. że kiedyś ktoś zapyta dziewczynę Autora, czy spała z tym obcym facetem? I co ona biedna ma odpowiedzieć pod przysięgą, że spala z nim, jednak to był tylko wspólny pokój a między nimi nic nie było? smile Trochę to niewiarygodnie brzmi, prawda? Też bym na to nie poszła, zbyt dwuznacznie brzmi  smile

Dzięki:)
Partnerzy powinni szanować swoje partnerki. starać się je rozumieć. A nie, że tylko jedna noc, to można się przemęczyć

183

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Olinko Jeszcze odnośnie tej niby mojej zasadniczej postawy: W zasadzie zależy o czym mówimy i czego sprawa dotyczy. Mam wrażenie, że bardzo dużą rolę gra to, z czym i od kiedy miałem do czynienia. Odnośnie warunków podróżowania i noclegu, to od początku miałem tak, że nie celowałem w hotele 4 gwiazdkowe smile Raczej schroniska, hostele i tego typu rzeczy. Dlatego teraz, mimo, że nieraz chciałoby się mieć lepsze warunki, jestem w stanie zaakceptować ten gorszą wersję, nawet wpsomnianą łazienkę poza pokojem, o której Loka wspomina smile
Będąc razem z potencjalną partnerką, to już inna sprawa, ale wiadomo, ze jak się planuje urlop, to już się raczej staramy znaleźć coś dużo bardziej komfortowego.

Żeby nie było - nie miałam na celu Cię urazić i mam nadzieję, że tak się nie stało, po prostu wyraziłam własne spostrzeżenie, bo ile razy wspomniałeś o elastyczności, a trochę tych razów było wink, notabene tonem dosyć kategorycznym, tyle razy coś mi w tym lekko zgrzytało wink

Generalnie znów można powiedzieć, że tak jak Ty w jednych kwestiach jesteś elastyczny, a w innych nie, tak inni mogą mieć na przykład dokładnie odwrotnie albo zupełnie inaczej. Kwestią wzajemnego zrozumienia, ale też troski, jest chęć wyjścia sobie na przeciw i ułatwianie życia tam, gdzie jest to możliwe.

Jeśli zaś chodzi o tytułowe nieszczęsne nocowanie, to i ja jak najbardziej mogłabym spać w namiocie, choćby z sentymentu za dawnymi czasami, ale tutaj mamy wesele, które jest jednym z tych wydarzeń, na których kobieta chce wyjątkowo dobrze wyglądać, co z kolei wymaga pewnego rodzaju przygotowań, a te w obecności innego mężczyzny są zwyczajnie krępujące. Krępujące jest też chodzenie w bieliźnie nocnej, poranne przebudzenie, jeśli ktoś chrapie, to także chrapanie, a oprócz tego każdy może mieć jeszcze jakieś swoje hopla.

Szkoda, że Autor nadal nie wspomniał jakie argumenty przedstawiła partnerka. O ile w ogóle przedstawiła, bo jeśli pojawiło się tylko "nie, bo nie", to w sumie trochę słabo. Osobiście jeśli o coś proszę albo z czymś się nie zgadzam, mam w zwyczaju argumentować z czego wynika moje stanowisko. Odpowiednia argumentacja naprawdę potrafi zdziałać cuda, bo przecież wszyscy jesteśmy tylko (i aż) ludźmi i mamy jakieś tam swoje opory, dziwactwa czy słabości, a kiedy się o nich głośno powie, to często temat zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

184

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Może dodam coś od siebie. Byłam dokładnie w takiej samej sytuacji. I jedno wiem napewno. Nigdy w życiu już się na to nie zgodzę.
Dlaczego? Już piszę.
Trafiła nam się para, którą znaliśmy poniekąd. I na tym koniec plusów.
Kładliśmy się spać o różnej porze, i jedno budziło drugiego.  Kłótnia zakochanych po weselu,która musieliśmy wysłuchać. Niemiłosierne chrapanie. Mała łazienka. Kolega latał w majtkach, nie koniecznie chciałam to oglądać:).
Dalej nie będę wymieniać.
Ale doskonale rozumiem Twoja dziewczynę, a Ty ogólnie będziesz dupek jeżeli pojedziesz bez niej. Nie wierzę, że w pobliżu nie ma żadnego hotelu. A po drugie skoro nie mieszkacie tak daleko to nie mógłby ktoś Eas odebrać?

185

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Olinko Jeszcze odnośnie tej niby mojej zasadniczej postawy: W zasadzie zależy o czym mówimy i czego sprawa dotyczy. Mam wrażenie, że bardzo dużą rolę gra to, z czym i od kiedy miałem do czynienia. Odnośnie warunków podróżowania i noclegu, to od początku miałem tak, że nie celowałem w hotele 4 gwiazdkowe smile Raczej schroniska, hostele i tego typu rzeczy. Dlatego teraz, mimo, że nieraz chciałoby się mieć lepsze warunki, jestem w stanie zaakceptować ten gorszą wersję, nawet wpsomnianą łazienkę poza pokojem, o której Loka wspomina smile
Będąc razem z potencjalną partnerką, to już inna sprawa, ale wiadomo, ze jak się planuje urlop, to już się raczej staramy znaleźć coś dużo bardziej komfortowego.

Ale takie noclegi to zupełnie coś innego. Ja już kiedyś wspominałam, że parę razy mieszkałam pod namiotem po miesiąc - półtora i było spoko. Teraz też bym mogła wyskoczyć pod namiot na parę dni, super sprawa. Nie uważam się więc za księżniczkę, która musi mieć zawsze luksusowe warunki. Tyle że wszystko zależy od okoliczności. Mogę pojechać na biwak i spać nawet pod gołym niebem, mogę wyskoczyć z przyjaciółmi i z braku laku przespać się
z nimi w wieloosobowym pokoju, ale jak jadę na wesele z partnerem, to nie będę spała w pokoju z obcym facetem. Zmęczona po imprezie chcę mieć komfort i święty spokój, tak samo rano - szykując się na poprawiny. Nie mam ochoty paradować przed obcym facetem w piżamce/koszulce nocnej, robić wygibasów ze szlafrokiem, ale też nie zamierzam spać w jakichś normalnych ciuchach, chce się w spokoju ogarnąć bez gapiów albo "wypukiwania" mnie z łazienki i - chyba przede wszystkim - chcę spać ze świadomością, że nikogo obcego w tym pokoju nie ma.
Wesele to nie wypad pod namiot, w każdej z tych sytuacji oczekiwałabym czegoś innego.

186

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Mam nadzieję, że dziewczyna autora nie ugnie się z powodu fochów autora. Ale gdyby jednak wymógł na niej ten nocleg to ja na jej miejscu paradowałabym w tym pokoju nago. No przecież mogę się czuć swobodnie, prawda? tongue Do autora może by dotarło, że intymność jednak jest ważna i sam nie chce dzielić tego z obcym facetem tongue

187

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Ja nie rozumiem jak można nie móc ogarnąć pokoju w promieniu 30-50 km. Wesele zdarza się raz na jakiś czas - można ogarnąć taksówkę na drogę powrotną. W najgorszym wypadku wydać jeszcze na kolejne. 30-50 km to często 35-60 minut jazdy max. Ja wolałbym mieć prywatność, wrócić z zajebiście odpieprzona kobieta do własnego pokoju, i mieć dobry sex po powrocie albo rano. Miałem już kilka wesel i w jedynie jednym dzieliliśmy pokój (jej rodzice). Reszta wesel to normalne intymne doświadczenia. I chciałbym żeby tak zostało w przyszłości. Jeśli jest problem z tym że autora kobieta upiera się przy pierdolach - to znajdź inna albo bądź bardziej stanowczy. Ale nie tutaj. Dla kobiet to wydarzenie bo chcą wyglądać i czuć się jak księżniczki. Pochodzę z okolic Bydgoszczy i masz masę miejsc noclegowych - rozumiem jakby najbliższe miasteczko z hotelem miało 100km dystansu albo górskie drogi i te 50 najbliżej. Ale tu? To są ważne dni dla każdej kobiety. Ja na twoim miejscu poszukalbym noclegu. Jak by księżniczkowala na każdym kroku po weselu to bym znalazł inna. Ale tutaj sądzę że ma rację. Wolałbym mieć z nią intymny seksowny wyjazd z wynajętym pokoju niż to. Oczywiście możesz jechać sam i może znajdziesz kogoś innego na weselu i sprawa się i tak sama rozwiąże

188 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-05-19 22:39:31)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Trudno zorganizowac nocleg ? A co to? Pustynia? Wojna?
Zepnij poślady i się wysil trochę.
Swoją drogą organizatorzy wesela to dupy wolowe , jak się nie ma jak zorganizować noclegu to się nie zaprasza tylu gosci. Albo kombinuje rodzinę razem A nieznajomych osobno.
To nie obóz harcerski.

189 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-20 15:25:55)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Olinka napisał/a:

Żeby nie było - nie miałam na celu Cię urazić i mam nadzieję, że tak się nie stało, po prostu wyraziłam własne spostrzeżenie, bo ile razy wspomniałeś o elastyczności, a trochę tych razów było wink, notabene tonem dosyć kategorycznym, tyle razy coś mi w tym lekko zgrzytało wink

Generalnie znów można powiedzieć, że tak jak Ty w jednych kwestiach jesteś elastyczny, a w innych nie, tak inni mogą mieć na przykład dokładnie odwrotnie albo zupełnie inaczej. Kwestią wzajemnego zrozumienia, ale też troski, jest chęć wyjścia sobie na przeciw i ułatwianie życia tam, gdzie jest to możliwe.

Jeśli zaś chodzi o tytułowe nieszczęsne nocowanie, to i ja jak najbardziej mogłabym spać w namiocie, choćby z sentymentu za dawnymi czasami, ale tutaj mamy wesele, które jest jednym z tych wydarzeń, na których kobieta chce wyjątkowo dobrze wyglądać, co z kolei wymaga pewnego rodzaju przygotowań, a te w obecności innego mężczyzny są zwyczajnie krępujące. Krępujące jest też chodzenie w bieliźnie nocnej, poranne przebudzenie, jeśli ktoś chrapie, to także chrapanie, a oprócz tego każdy może mieć jeszcze jakieś swoje hopla.

Szkoda, że Autor nadal nie wspomniał jakie argumenty przedstawiła partnerka. O ile w ogóle przedstawiła, bo jeśli pojawiło się tylko "nie, bo nie", to w sumie trochę słabo. Osobiście jeśli o coś proszę albo z czymś się nie zgadzam, mam w zwyczaju argumentować z czego wynika moje stanowisko. Odpowiednia argumentacja naprawdę potrafi zdziałać cuda, bo przecież wszyscy jesteśmy tylko (i aż) ludźmi i mamy jakieś tam swoje opory, dziwactwa czy słabości, a kiedy się o nich głośno powie, to często temat zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Nie ma mowy o żadnym urażeniu smile

Tak naprawdę zbyt mało zostało tutaj przedstawione i właśnie nie padły żadne konkretne argumenty, jakie mogłaby przedstawić dziewczyna. Bo jeśli to ma być coś w stylu: " Nie, bo nie i już!", to niestety doradzałbym cofnięcie się do piaskownicy, bo tego typu "argumentacja" jest raczej właściwa dla kilkuletnich dzieci.

Jeśli nawet pewne potrzeby czy odczucia mogą być obce dla jednych a oczywiste dla drugich, to w tym wypadku uderza mnei jedna rzecz: dlaczego dziewczyna kategorycznie żąda, aby to ON załatwił ewentualny zastępczy nocleg, gdziekolwiek by to nie było poza miejscem wesela? Pomijając fakt, że jednak szukał, to nie widzę w tym niczego zdrożnego, aby dziewczyna im to ogarnęła, skoro jej zależy tak bardzo na wygodzie i komforcie, jeżeli dla niej najważniejsza jest ta cała emocjonalno-romantyczno-intymna otoczka wesela? Czy to naprawdę zbrodnia czy niektakt, kiedy to ona by przejęła stary pod tym względem? Zastanawia mnie to też w kontekście innych spraw czy problemów, jakie miewają ludzie, kiedy to jedna strona będzie zawsze oczekiwać od drugiej aktywnych działań a każdy sprzeciw czy próba pośredniego rozwiązania przyniosą foch albo urażoną dumę, jeszcze ZANIM w ogóle dojdzie do czegoś, co ma naruszyć czyjeś granice? Nie mówię, żeby kompletnie olewać potrzeb partnera i nie uwzględniać go nigdy w działaniu, ale właśnie mieć tez swoje granice i nei pozwalać, aby to zawsze na swojej głowie wszystko spoczywało.

Podawane tutaj alternatywne opcje, łącznie z rezygnacją z poprawin czy wyjazdu samego Autora nie znajdują jakoś aprobaty. Nie wiem, mogę się mylić, ale wydaje się, jakby ona oczekiwała, że załatwienie wszystkiego będzie należało do Autora. Nie wiadomo jka oni się tam dostają, do kiedy wesele trwa i czy ktoś w ogóle mógłby ich odwieźć..Przypuszczam, że jeśli nie dojdzie do takiego, konkretnego rozwiazania, jakiego ONA oczekuje, to Autor będzie potem miał "ciche dni".

W całej tej historii podziwiam po prostu trochę to, że ktoś potrzebuje aż tak idealnie dopiętych warunków, żeby w ogóle móc się dobrze bawić na tej imprezie. Perspektywa "niewygody"(nie wiemy dokładnie o co chodzi) podczas jednej nocy vs całonocna impreza. Trochę może tu grać rolę fakt, że jeśli nie zna się w ogóle osób na takiej imprezie, to i tak człowiek czuje się nieco wyobcowany, choćby i przyjechał z partnerem.
Wiadomo, że to raczej nierealne, ale co by należało zrobić, jeśli ten nocleg byłby odległy nie o 30, ale o 50 czy 100 km? Raczej wtedy intuicja podpowiada, że bardziej opłaca się dotrwać do końća i zrezygnować z poprawin, bo inaczej, jak? Jechać na kilka godzin się przespać te kilkadziesiąt km w jedną stronę a potem z powrotem?


ps. Mimo wszystko, jestem zaskoczony, że niektórym Paniom by to nie przeszkadzało.. smile

190

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Bagiennik nie przeszkadzałoby niektórym, bo myślałyby o innych, o partnerze który chce być na weselu dobrego kumpla, o kumplu, któremu jeden problem z głowy by spadł, o sobie żeby miło spędzić czas i uprzyjemnić imprezę swoim towarzystwem, a nie o tym, by się wygodnie odpindrzyć jak gwiazda na nieswoimi weselu, zawieść swojego partnera, postawić go w głupiej sytuacji, żeby kombinował jął koń pod górę, albo zmusić do rezygnacji, bo jak się w spokoju nie odpindrzę to strać tą jednorazową okazję być z dobrym kumplem w ważnym dla niego dniu (nie dla mnie) albo zawieść jego dobrego kumpla, dołożyć wszystkim problemu tylko dlatego, że nie mogłabym nago spacerować po pokoju i siedzieć w łazience przez 6 godzin. Ludzie wink Po imprezie padłabym na ryj a rano zaznaczyła kiedy łazienka i na jak długo jest moja, czy pasuje wszystkim a do spania wzięłabym T-shirt i jakieś spodenki. Zrobiłabym to przede wszystkim dla partnera, wiedząc jak mu zależy by tam być.
Na wakacje to też bym sobie poszukała miejsca, które mi odpowiada bez dodatkowych ludzi, chyba że to konkretne miejsce, które nie oferuje takich wygód a mi bardzo zależy, żeby tam w tym konkretnym miejscu być. I wykorzystałabym dane warunki najlepiej jak mogę a nie marudziła, że nie mogłam się tej nocy poseksić w pokoju, to jakbym chciała to za stodołą bym mogła wśród gwiazd wink Wszystko da się zrobić, wystarczy dobra wola. Jak się oczywiście chce gdzieś być i w czymś uczestniczyć. Jak nie albo średnio i inne opcje na wieczór nęcą to się zawsze jakiś problem znajdzie i będzie dealbreakerem. Np jeśli chcę być na plaży to miejsc nie brakuje, konkurencja daje wiele możliwości. Natomiast jeśli pojechałabym na wioskę w Wietnamie, bo bardzo chcę to będę spać na hamaku i będę zadowolona smile

191

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
DeepAndBlue napisał/a:

Bagiennik nie przeszkadzałoby niektórym, bo myślałyby o innych, o partnerze który chce być na weselu dobrego kumpla, o kumplu, któremu jeden problem z głowy by spadł, o sobie żeby miło spędzić czas i uprzyjemnić imprezę swoim towarzystwem, a nie o tym, by się wygodnie odpindrzyć jak gwiazda na nieswoimi weselu, zawieść swojego partnera, postawić go w głupiej sytuacji, żeby kombinował jął koń pod górę, albo zmusić do rezygnacji, bo jak się w spokoju nie odpindrzę to strać tą jednorazową okazję być z dobrym kumplem w ważnym dla niego dniu (nie dla mnie) albo zawieść jego dobrego kumpla, dołożyć wszystkim problemu tylko dlatego, że nie mogłabym nago spacerować po pokoju i siedzieć w łazience przez 6 godzin. Ludzie wink Po imprezie padłabym na ryj a rano zaznaczyła kiedy łazienka i na jak długo jest moja, czy pasuje wszystkim a do spania wzięłabym T-shirt i jakieś spodenki. Zrobiłabym to przede wszystkim dla partnera, wiedząc jak mu zależy by tam być.
Na wakacje to też bym sobie poszukała miejsca, które mi odpowiada bez dodatkowych ludzi, chyba że to konkretne miejsce, które nie oferuje takich wygód a mi bardzo zależy, żeby tam w tym konkretnym miejscu być. I wykorzystałabym dane warunki najlepiej jak mogę a nie marudziła, że nie mogłam się tej nocy poseksić w pokoju, to jakbym chciała to za stodołą bym mogła wśród gwiazd wink Wszystko da się zrobić, wystarczy dobra wola. Jak się oczywiście chce gdzieś być i w czymś uczestniczyć. Jak nie albo średnio i inne opcje na wieczór nęcą to się zawsze jakiś problem znajdzie i będzie dealbreakerem. Np jeśli chcę być na plaży to miejsc nie brakuje, konkurencja daje wiele możliwości. Natomiast jeśli pojechałabym na wioskę w Wietnamie, bo bardzo chcę to będę spać na hamaku i będę zadowolona smile

Twój mąż jest wielkim szczęściarzem.
Znam tylko 4 kobiety które myślą w podobny sposób co ty ( w tym moją żonę) no i teraz ty jesteś 5.

192

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Proszę o wpisanie mnie na tę listę z numerem 6:-)

193

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
variola napisał/a:

Proszę o wpisanie mnie na tę listę z numerem 6:-)

Czyli jest i 6.
Ciekawe czy szczęśliwa 7 tez się znajdzie.

194

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Nie ma mowy o żadnym urażeniu smile

To mnie niezwykle cieszy smile. Ogólnie bardzo sobie cenię możliwość wymiany zdań, kiedy nie trzeba się ze sobą zgadzać, a jednak każdy szanuje odmienny punkt widzenia, co przejawia się w sposobie reakcji na niego.

Bagienni_k napisał/a:

ps. Mimo wszystko, jestem zaskoczony, że niektórym Paniom by to nie przeszkadzało.. smile

Mnie by przeszkadzało, z powodów, które wcześniej przedstawiłam, ale ja mam w zwyczaju brać drugą osobę pod uwagę i jeśli miałabym z czymś problem, to w takiej sytuacji sama poszukałabym komfortowego dla dwojga rozwiązania, choćbym - jak po drodze wspomniałam - miała być kierowcą i zawieźć nas na miejsce innego noclegu. Zresztą jakiś czas temu byliśmy na dużej, rodzinnej imprezie, po której mogliśmy nocować u ciotki, czego z pewnych powodów wolałam sobie oszczędzić, dlatego umówiliśmy się, że odwiozę nas do domu, a mieliśmy ponad 100 km i jeszcze tak trafiło, że paskudne warunki na drodze. Dla mnie to żaden problem, bo lubię jeździć, także nocą, a i mąż wydawał się z tej opcji zadowolony, bo sam wolał spać we własnym domku i wyspać się do woli.

195 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-20 17:00:46)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Olinko No i właśnie dokładnie TAKIE rozwiązanie można uznać za perfekcyjnie kompromisowe big_smile Skoro komuś nie pasuje taki czy inny nocleg, to niech sam poszuka takiego, jaki mu odpowiada smile

100 km w nocy? Szacun smile A ciotka chyba nie oferowała Wam pokoju u siebie, tzn. w swoim? smile To jest dopiero brak komfortu - i tu mówię całkiem poważnie.

Posty [ 131 do 195 z 284 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024