Dzień dobry,
chciałbym podzielić się z Wami moją wizją związku. Są to moje standardy i nie chciałbym z nich schodzić. Myślę, że mnie zrozumiecie doskonale. A więc wyobrażam sobie coś takiego:
Ja - zwykły 29 latek - idę sobie ulicą i wpadam na hot 35 letnia businesswoman. Okazuje się, że jej słabością są niebieskoocy blondyni, którzy zbyt wielu zalet nie mają, za to wad całą galerię rodem z muzeum. Marta lub Magda - jeszcze nie zdecydowałem jak ma na imię - zaprasza mnie na randkę do najlepszej restauracji w okolicy.
Później okazuje się, że jest milionerką, nie ma dzieci, przeleciała już setki chłopów, ale ja jestem pierwszym w którym prawdziwie się zakochała i chce stworzyć stały związek. W seksie oczywiście BDSM i dominacja wszelkiego rodzaju, ale to ona jest stroną aktywną i testuje na mnie wszystko co wpadło jej w ręce. Mamy karty stałego klienta we wszystkich sex szopach, a ludzie zazdroszczą nam miłości. Co rano budzę ją seksem oralnym w jej stronę, następnie głaszcze czule po ciele i idę jej zrobić śniadanie. W wieku 38 lat rodzi mi dwójkę dzieci i razem bierzemy czynny udział w wychowaniu ich. Moje życie jest klawe, bo mam kogoś kto ogarnia wszystko wokół i w końcu poczułem się bezpieczny. Przy niej mogę być PRAWDZIWYM MĘŻCZYZNA - tak się czuje
)).
Chyba wydam to w formie książki, niech się nasze wspaniałe Polki uczą jak dbać o mężczyzn.