Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 284 ]

66

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
M!ri napisał/a:
Adam200901 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Tu jest też kwestia dominacji, ma tak być, bo on tak chce i ma stanąć na jego.


Spanie z innymi ludźmi w pokoju po imprezie nie jest ani przyjemne ani bezpieczne. Chcesz autorze aby ktoś wykorzystał Twoją dziewczynę gdy będzie pijana?

Pozostawiłbym to bez komentarza, ale poziom abstrakcji tego posta przebił chyba wszystko co widziałem od dawna. Kwestia bezpieczeństwa jest ostatnią, o której pomyślałbym w tej sytuacji. Ani to nie slums, ani patologia, kulturalne towarzystwo znających się ludzi, nie chcę robić osobistych wycieczek, więc na tym zakończę.

Większość gwałcicieli to znajomi ofiary i tzw. “porządni ludzie”... Wcale nie tak dawno był na forum omawiany przypadek dziewczyny, którą po imprezie wykorzystał brat(!) jej chłopaka. Tak że tego…

Ok, i'm done. Z tym, że to nie jest tramwaj o 3 rano na łódzkich Bałutach, a nocleg w domu weselnym w towarzystwie swego chłopaka z resztą. Myślę, że bywały i przypadki, gdy pijany ojciec zgwałcił własną córkę, czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Po co silić się na argumenty z dupy, skoro można poprzestać na stwierdzeniu, że wesele w założeniu ma stanowić w miarę fajne spędzenie czasu.

Tymczasem scenariusz nakreślony przez zapraszającego bohaterce tego wątku fajnej zabawy nie zwiastuje. I koniec, kropka. Żadne zmuły i targi nie mają sensu. Tutaj 'nie bo nie' jest jak najbardziej na miejscu i doprawdy nie pojmuję, jak można z tego zrobić kłótnię.

Albo inaczej: czemu ma służyć Wasza obecność na tym weselu?
Żeby się męczyć i wkurwiać? - to można ogarnąć we własnym domu, nie trzeba się tłuc na drugi koniec Polski. A jeszcze 300 zł z koperty zostanie w kieszeni.

68

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Adam200901 napisał/a:

czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, jeżeli Twoja dziewczyna nie chce. Weekendu bez niej nie wytrzymasz, że musisz ją brać ze sobą?

69

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
M!ri napisał/a:
Adam200901 napisał/a:

czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, jeżeli Twoja dziewczyna nie chce. Weekendu bez niej nie wytrzymasz, że musisz ją brać ze sobą?

70

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
M!ri napisał/a:
Adam200901 napisał/a:

czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, jeżeli Twoja dziewczyna nie chce. Weekendu bez niej nie wytrzymasz, że musisz ją brać ze sobą?

71

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
M!ri napisał/a:
Adam200901 napisał/a:

czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, jeżeli Twoja dziewczyna nie chce. Weekendu bez niej nie wytrzymasz, że musisz ją brać ze sobą?

Chyba nie zrozumiałaś, niemniej dzięki za udział w dyskusji, takie głosy także są potrzebne smile

72

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Adam200901 napisał/a:
M!ri napisał/a:
Adam200901 napisał/a:

czy to wystarczający argument by zrezygnować z odwiedzania rodzinnych stron?

Tak, jeżeli Twoja dziewczyna nie chce. Weekendu bez niej nie wytrzymasz, że musisz ją brać ze sobą?

Chyba nie zrozumiałaś, niemniej dzięki za udział w dyskusji, takie głosy także są potrzebne smile

Adam200901 napisał/a:

Moja partnerka natomiast nie chce o tym słyszeć, mówi że albo mam znaleźć inny nocleg albo ona nigdzie nie jedzie.

No to sporo osób nie rozumie z czym właściwie masz problem. Zostało Ci wytłumaczone, że wielu użytkowników podziela punkt widzenia dziewczyny i dlaczego, a Ty nadal swoje. Jeżeli nie możesz ogarnąć innego noclegu to jedź sam i tyle.

73

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Swoją drogą, drogi Autorze, to z Ciebie super materiał na partnera, takiego na życie smile serio. Dziewczyna Ci mowi, że dla niej jakaś sytuacja jest nie di przeskoczenia, a Ty zamiast wspólnie usiąść i poszukać kompromisu, to wbijasz na forum obsmarowując partnerkę i szukasz poklasku dla wywalenia jej uczuć i odczuć do kosza na śmieci.

W Twoich postach nie ma grama troski o nią i o jej samopoczucie.

I naprawdę te 1.5h drogi to nie jest nie wiadomo ile. Nie z takich imprez ludzie wracają, nawet dalej.

74

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Np. z naszego wesela 1 para i 1 koleżanka wracali w nocy po weselu do domu, bo mieli plany na niedzielę (a mieli zapewniony komfortowy nocleg). - ok. 120 km drogi powrotnej. Inna para przyjechała z małym dzieckiem i babcia do pomocy (mieli duży pokój zapewniony), wyspali się i wracali rano nie zostawszy na poprawinach.
Wiele rzeczy można zorganizować, nie wierzę, że nie da się ogarnąć innego noclegu.
Jak my byliśmy na weselu rok temu to Mąż jechał po nianie do opieki nad naszymi dziećmi ok. 10 km w jedną stronę, a ją w nocy odwoziłam do domu.
Jak dla mnie szukasz dziury w całym zamiast znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla Was dwojga.

75 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-05-16 18:45:35)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Lady Loka napisał/a:

Swoją drogą, drogi Autorze, to z Ciebie super materiał na partnera, takiego na życie smile serio. Dziewczyna Ci mowi, że dla niej jakaś sytuacja jest nie di przeskoczenia, a Ty zamiast wspólnie usiąść i poszukać kompromisu, to wbijasz na forum obsmarowując partnerkę i szukasz poklasku dla wywalenia jej uczuć i odczuć do kosza na śmieci.

W Twoich postach nie ma grama troski o nią i o jej samopoczucie.
.

Mi się w ogóle wydaje, że każdy kto tu pisze że to suka, roszczeniowa panna i najlepiej gdyby ją rzucił - nie jest w związku (być może nigdy nie był).

76

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
madoja napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Swoją drogą, drogi Autorze, to z Ciebie super materiał na partnera, takiego na życie smile serio. Dziewczyna Ci mowi, że dla niej jakaś sytuacja jest nie di przeskoczenia, a Ty zamiast wspólnie usiąść i poszukać kompromisu, to wbijasz na forum obsmarowując partnerkę i szukasz poklasku dla wywalenia jej uczuć i odczuć do kosza na śmieci.

W Twoich postach nie ma grama troski o nią i o jej samopoczucie.
.

Mi się w ogóle wydaje, że każdy kto tu pisze że to suka, roszczeniowa panna i najlepiej gdyby ją rzucił - nie jest w związku (być może nigdy nie był).


To jesteś w błędzie... Nie widziałam, żeby ktoś pisał o suce...

Jedno  wesele, a taki głupi problem... z jednym spaniem, zresztą nie pierwszy jak pisał autor,
jak już teraz miewa z nią ciężkie chwilę, to co będzie później... strach pomyśleć.

77 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-16 19:03:49)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Owszem, nie jestem w związku, ale kurde staram się spojrzeć na sprawę obiektywnie.

Bo JEST różnica między spędzeniem w ten sposób kilku dni  a jednej nocy. W ogóle nie obracam się w takim towarzystwie, dla którego tego typu sytuacja byłaby powodem do wyjątkowego nagięcia własnych zasad. Dlatego podejśćie, że należy zrobić wszystko, jeśli nawet jest to ekstremalnie trudne, żeby kogoś uszczęśliwić, wydaje mi się dziwne. Dlatego lampka mi się zapala, jak coś jest dla kogoś  nie do przeskoczenia, choć zalezy oczywiście czego ta sprawa dotyczy. Wiadomo, że jeśli sprawe da się załatwić prościej, to nie ma z żadnej strony problemów a tutaj niby jest jakiś wygwizdów, gdzie nie ma żadnych opcji, aby spędzić noc w innnym miejscu. Jej podejśćie i komfort to jedno a możliwe rozwiązanie tej sytuacji, korzystne dla obu, to już druga rzecz.
W tym wypadku dziwne jest to, żę Autor mógł się spodziewać takiej reakcji, więc raczej zrobiłby, co się da, żeby ta opcję z noclegiem załatwić. Akurat również średnio wierzę w to, żę nic by się nie znalazło, jedynie kwestia odległości. Dlatego już lepszym wyjściem jest dojazd i powrót do domu. Zastanawia mnie tylko, czy w innych sytuacjach jest u nich podobnie. Dziewczyna Autora jest po prostu osobą dla mnie zbyt zasadniczą.
Jeśli (prawie) każdy problem czy kłopotliwa kwestia kończy się takim zdaniem, jak "albo to, albo tamto" to życzę Autorowi dużo wytrwałości. Z takim weselem jeszcze jakoś się idzie dogadać, ale jak przyjdą poważniejsze decyzje..

Autorze, nikt z gości nie będzie się wracał tak, aby Was odwieźć i przywieźć? 30 km to jest około 25-30 min jazdy.

Natomiast takie twarde, sztywne trzymanie się zasad jak w tym przypadku, choćby miał to być tylko jeden, jedyny raz, to dla mnie kompletna egzotyka. I nie ważne, czy chodzi o dziewczynę, kumpla, czy kogokolwiek innego, bo w ostateczności jednak dla komfortu partenrki trzeba się postarać. Co nie zmienia faktu, żę takie podejśćie jest dla mnie zwyczajnie dziwne.

78

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Ponawiam pytanie: proszę, niech ktoś mi wytłumaczy w imię czego dziewczyna ma się męczyć dwa dni w warunkach, które JEJ nie odpowiadają?

79

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Adam200901 napisał/a:

Cześć dziewczyny,

Zwracam się do was o poradę. Wraz z dziewczyną dostaliśmy zaproszenie na wesele mojego kolegi, które odbędzie się za kilka tygodni. Z racji tego, że lokalizacja dla większości gości jest względnie odległa zapewniono także nocleg w domu weselnym. Niestety, z uwagi na fakt, że liczba pokoi jest nieco mniejszą od liczby gości zainteresowanych noclegiem, nam przydzielony został 4osobowy pokój, wraz z inną parą (również mlodzi ludzie, ja ich znam, moja partnerka jeszcze nie). W okolicy za bardzo innych opcji na nocleg nie ma, najbliższą nieco większą miejscowość znajduje się w odległości ok. 30 kilometrów od domu weselnego, w związku z czym rodziłoby to pewnego rodzaju trudności logistyczne, gdybyśmy mieli załatwić nocleg w innym miejscu. Dla mnie nie jest to 100% komfortowe, natomiast to tylko 1 noc, można się "przemęczyć", zwłaszcza że na drugi dzień czekają nas jeszcze poprawiny. Moja partnerka natomiast nie chce o tym słyszeć, mówi że albo mam znaleźć inny nocleg albo ona nigdzie nie jedzie. Ciężko mi zrozumieć taką postawę... Nie wyobrażam sobie, bym stwarzał tego rodzaju problemy w analogicznej sytuacji na weselu jej koleżanki, niemniej może po prostu nie umiem postawić się w jej skórze? Proszę o porady jak z tej sytuacji wybrnąć, wytłumaczyć, bo dotychczas każda próba rozmowy o tym temacie kończyła się kłótnią

wieśniaczka typowa. proponuję zostawić ją dosłownie i w przenośni.

80

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
noben napisał/a:

Ponawiam pytanie: proszę, niech ktoś mi wytłumaczy w imię czego dziewczyna ma się męczyć dwa dni w warunkach, które JEJ nie odpowiadają?


Nie dwa dni, tylko od końca wesela do poprawin, to jest nawet nie 12 godzin razem ze spaniem... to niesamowita męczarnia, szczególnie w młodym wieku...

Nie ma zawsze tak w życiu, że wszystko jest jak chcemy, czasem warto się dostosować do warunków, jak w tym przypadku.

81

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
wieka napisał/a:
noben napisał/a:

Ponawiam pytanie: proszę, niech ktoś mi wytłumaczy w imię czego dziewczyna ma się męczyć dwa dni w warunkach, które JEJ nie odpowiadają?


Nie dwa dni, tylko od końca wesela do poprawin, to jest nawet nie 12 godzin razem ze spaniem... to niesamowita męczarnia, szczególnie w młodym wieku...

Nie ma zawsze tak w życiu, że wszystko jest jak chcemy, czasem warto się dostosować do warunków, jak w tym przypadku.

Generalnie, to wszystko zajmie 2 dni.
Tytułem sprostowania.
A wracając do meritum: w imię czego? (jeden sensowny powód dlaczego dziewczyna ma brać udział w czymś, co jej nie pasuje?)

82

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
noben napisał/a:
wieka napisał/a:
noben napisał/a:

Ponawiam pytanie: proszę, niech ktoś mi wytłumaczy w imię czego dziewczyna ma się męczyć dwa dni w warunkach, które JEJ nie odpowiadają?


Nie dwa dni, tylko od końca wesela do poprawin, to jest nawet nie 12 godzin razem ze spaniem... to niesamowita męczarnia, szczególnie w młodym wieku...

Nie ma zawsze tak w życiu, że wszystko jest jak chcemy, czasem warto się dostosować do warunków, jak w tym przypadku.

Generalnie, to wszystko zajmie 2 dni.
Tytułem sprostowania.
A wracając do meritum: w imię czego? (jeden sensowny powód dlaczego dziewczyna ma brać udział w czymś, co jej nie pasuje?)

Nie musi.

83 Ostatnio edytowany przez CatLady (2022-05-16 20:26:40)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
wieka napisał/a:
noben napisał/a:

Ponawiam pytanie: proszę, niech ktoś mi wytłumaczy w imię czego dziewczyna ma się męczyć dwa dni w warunkach, które JEJ nie odpowiadają?


Nie dwa dni, tylko od końca wesela do poprawin, to jest nawet nie 12 godzin razem ze spaniem... to niesamowita męczarnia, szczególnie w młodym wieku...

Nie ma zawsze tak w życiu, że wszystko jest jak chcemy, czasem warto się dostosować do warunków, jak w tym przypadku.

Ale dlaczego ona ma się dostosować? To nie jest wesele z jej strony, na które musi pójść.

Ja ją rozumiem, bo dla mnie to też byłoby nie do przyjęcia i nie chodzi tu o tupanie nóżką, ale o komfort. Nie widzę powodu, dla którego miałabym się narażać na nieprzyjemności, bo ktoś mnie ciągnie na jakieś wiejskie wesele, na którym być nie muszę, a wszystko z powodu głupiej filozofii jej chłopaka, który uważa, że czasem trzeba znosić niedogodności. Czasem trzeba, ale nie w tym wypadku. W takich warunkach to można spać jak się nie ma kasy na lepsze.

Też się wybieram na wesele, nie znam jeszcze szczegółów co do noclegu, wesele jest na wypizdowie i też nie wiem, co i jak z transportem, ale jak jakiś będzie, to wolałabym zapłacić za pokój i za transport, ale spać jak człowiek, nie jak ubogi student.

Dla każdego inny poziom komfortu jest odpowiedni. Ona potrzebuje swojej przestrzeni. Nie rozumiem ataku na nią. Nie chce spać z obcymi ludźmi i ma do tego prawo. Jak jej facetowi pasuje tak wszystko, to niech nawet śpi w oborze. Ona nie musi mu ustępować.

84

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

No tak, tylko dlaczego nikt nie nie patrzy na jego komfort, też nie chce jechać 30 km na nocleg po weselu, to zrozumiałe, więc niech ona przejmie rolę organizacyjną i po weselu sama kieruje samochodem nawet na nocleg ekstra 50km.
Jak ma funkcjonować związek bez dogadywania się, nie można tylko wymagać.

85 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-05-16 20:38:57)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

No dobra a skoro jest taki problem to wracajcie po weselu do domu i nie nocujcie. To jakis mus z tymi poprawinami ?

86

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
wieka napisał/a:

No tak, tylko dlaczego nikt nie nie patrzy na jego komfort, też nie chce jechać 30 km na nocleg po weselu, to zrozumiałe, więc niech ona przejmie rolę organizacyjną i po weselu sama kieruje samochodem nawet na nocleg ekstra 50km.
Jak ma funkcjonować związek bez dogadywania się, nie można tylko wymagać.

Nie wiemy, czy ona zaproponowała coś innego czy nie. Ona zasadnicza, ale Autor też zbytnio nie szukał kompromisu.
Serio, nie dziwi Cię to, że facet nie dba zupełnie o komfort swojej partnerki i nawet nie próbuje szukać innych opcji? Bo tak to ja mogę się kłócić z moją siostrą, a nie mężem.

87 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-16 20:54:58)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Autor za rzadko się tu odzywa, ale chyba oczekiwał potwierdzenia swoich racji. Natomiast ta opcja z załatwianiem noclegu czy transportu przez nią jest całkiem niezłym wyjściem smile
Generalnie jestem zwolennikiem zasady, że czasami, w wyjątkowych sytuacjach można czy nawet trzeba wyjść ze strefy komfortu..Skoro ona jednak tak bardzo chce pozostać przy swoim, to niech się rozejrzy czy aby na pewno gdzieś indziej nie mogliby się przespać.
Naprawdę ciekawe to miejsce na wesele musi być, ale te 30 km to jeszcze nie tak daleko..

88

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Autor za rzadko się tu odzywa, ale chyba oczekiwał potwierdzenia swoich racji. Natomiast ta opcja z załatwianiem noclegu czy transportu przez nią jest całkiem niezłym wyjściem smile
Generalnie jestem zwolennikiem zasady, że czasami, w wyjątkowych sytuacjach można czy nawet trzeba wyjść ze strefy komfortu..Skoro ona jednak tak bardzo chce pozostać przy swoim, to niech się rozejrzy czy aby na pewno gdzieś indziej nie mogliby się przespać.
Naprawdę ciekawe to miejsce na wesele musi być, ale te 30 km to jeszcze nie tak daleko..

W sumie można byłoby to rozegrać tak, zeby dać jej wolną rekę w tym noclegu - okej to znajdz taki, który będzie dla Ciebie najlepszy i najbardziej komfortowy, ja się dostosuje. No i się okaże, czy chce postawić na swoim czy na prawdę będzie szukała rozwiązania.

89

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Głos rozsądku smile

90

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Czytając ten wątek doszłam do wniosku ze ja chyba kobieta nie jestem. Rozumiem ze może być to niedogodne i niefajne dzielenie z kimś pokoju kogo nie za bardzo znamy i jak się okazało to nie będzie para a starszy który będzie sam i który będzie miał miliard obowiązków z państwem młodym itp. Ale serio jedna noc a tutaj stawianie warunków jakby to było jej wesele co najmniej a turaj 30 km a tam nie ma noclegu a do domu nie bo poprawiny a to a tamto. Jak ktoś wyżej napisał jedna noc nie całe 12 godzin a fochy jakby na wycieczce all inclusive dali póki z brzydkim widokiem. Autorze wydajesz się dość inteligentnym facetem i napisałeś pare fajnych zdań pare postów wcześniej na temat niezgody i kompromisów ( nie mogę zacytować bo pisze z telefonu) wiec co taki facet co ma według mnie dość elastyczne podejście do sprawy robi z łaska która jest bardzo zasadnicza i raczej nie preferuje  elastyczności w życiu?

91

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Bbaselle napisał/a:

Czytając ten wątek doszłam do wniosku ze ja chyba kobieta nie jestem. Rozumiem ze może być to niedogodne i niefajne dzielenie z kimś pokoju kogo nie za bardzo znamy i jak się okazało to nie będzie para a starszy który będzie sam i który będzie miał miliard obowiązków z państwem młodym itp. Ale serio jedna noc a tutaj stawianie warunków jakby to było jej wesele co najmniej a turaj 30 km a tam nie ma noclegu a do domu nie bo poprawiny a to a tamto. Jak ktoś wyżej napisał jedna noc nie całe 12 godzin a fochy jakby na wycieczce all inclusive dali póki z brzydkim widokiem. Autorze wydajesz się dość inteligentnym facetem i napisałeś pare fajnych zdań pare postów wcześniej na temat niezgody i kompromisów ( nie mogę zacytować bo pisze z telefonu) wiec co taki facet co ma według mnie dość elastyczne podejście do sprawy robi z łaska która jest bardzo zasadnicza i raczej nie preferuje  elastyczności w życiu?


No proszę, kto by się spodziewał.. smile

92

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:
Bbaselle napisał/a:

Czytając ten wątek doszłam do wniosku ze ja chyba kobieta nie jestem. Rozumiem ze może być to niedogodne i niefajne dzielenie z kimś pokoju kogo nie za bardzo znamy i jak się okazało to nie będzie para a starszy który będzie sam i który będzie miał miliard obowiązków z państwem młodym itp. Ale serio jedna noc a tutaj stawianie warunków jakby to było jej wesele co najmniej a turaj 30 km a tam nie ma noclegu a do domu nie bo poprawiny a to a tamto. Jak ktoś wyżej napisał jedna noc nie całe 12 godzin a fochy jakby na wycieczce all inclusive dali póki z brzydkim widokiem. Autorze wydajesz się dość inteligentnym facetem i napisałeś pare fajnych zdań pare postów wcześniej na temat niezgody i kompromisów ( nie mogę zacytować bo pisze z telefonu) wiec co taki facet co ma według mnie dość elastyczne podejście do sprawy robi z łaska która jest bardzo zasadnicza i raczej nie preferuje  elastyczności w życiu?


No proszę, kto by się spodziewał.. smile

Nie doceniasz mnie smile:)

93 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-16 21:36:26)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Nie przypuszczałbym, że jednak jakaś kobieta się znajdzie, której to nie będzie przeszkadzać...

Fajnie, że jednak są różne punkty widzenia smile

94 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-16 21:52:28)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
KoloroweSny napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autor za rzadko się tu odzywa, ale chyba oczekiwał potwierdzenia swoich racji. Natomiast ta opcja z załatwianiem noclegu czy transportu przez nią jest całkiem niezłym wyjściem smile
Generalnie jestem zwolennikiem zasady, że czasami, w wyjątkowych sytuacjach można czy nawet trzeba wyjść ze strefy komfortu..Skoro ona jednak tak bardzo chce pozostać przy swoim, to niech się rozejrzy czy aby na pewno gdzieś indziej nie mogliby się przespać.
Naprawdę ciekawe to miejsce na wesele musi być, ale te 30 km to jeszcze nie tak daleko..

W sumie można byłoby to rozegrać tak, zeby dać jej wolną rekę w tym noclegu - okej to znajdz taki, który będzie dla Ciebie najlepszy i najbardziej komfortowy, ja się dostosuje. No i się okaże, czy chce postawić na swoim czy na prawdę będzie szukała rozwiązania.

30 km to nie jest daleko, ale nie po alko, więc jak ja chcę tam nocować, to nie wymuszam na partnerze, żeby jechał, tylko nie piję, jadę sama, albo zamawiam taxi. Co innego jakby było wesele bez noclegu, ale jak jest a nie odpowiada, to trzeba się "poświecić" i wziąć sprawy w swoje ręce.

W sumie błahy problem, a urósł do niebotycznych rozmiarów big_smile

95

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Nie przypuszczałbym, że jednak jakaś kobieta się znajdzie, której to nie będzie przeszkadzać...

I to nie jedna...

96

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Tak naprawdę, to pan młody okazał się tutaj bucem.
Nocleg w jednym pokoju z obcym człowiekiem to jest dość ordynarny afront wobec gości i to się nie mieści w ramach powszechnie uznanej normy. Niechby to było spanie choćby w jakimś biednym schronisku, ale jednak osobne dla pary.

Autor też nie bardzo czuje bluesa: to Ty jesteś gościem weselnym i ze swojej strony ZAPRASZASZ swoją dziewczynę aby Ci towarzyszyła. W Twojej gestii jest sprawić, aby towarzyszenie Tobie było dla niej atrakcyjne.

To nie jest pies przewodnik, że musi wszędzie się za Tobą wlec, niezależnie od tego czy chce czy nie. W tym przypadku nie ma żadnej okoliczności rodzinno-towarzyskiej, aby obecność partnerki była chociażby wskazana, a jej brak mógł stanowić afront dla kogokolwiek.

I ja w dalszym ciągu nie widzę ŻADNEGO powodu, by ona miała uczestniczyć w imprezie, która z założenia będzie dla niej źródłem przykrości.
Bo to nieprawda, co pisze wieka, że ten dyskomfort obejmuje tylko krótki czas snu z niechcianym towarzystwem.
Mając w perspektywie coś niefajnego, trudno mówić o jakiejkolwiek zabawie przed, a po ujowej, być może bezsennej nocy - o poprawinach.

97

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
wieka napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autor za rzadko się tu odzywa, ale chyba oczekiwał potwierdzenia swoich racji. Natomiast ta opcja z załatwianiem noclegu czy transportu przez nią jest całkiem niezłym wyjściem smile
Generalnie jestem zwolennikiem zasady, że czasami, w wyjątkowych sytuacjach można czy nawet trzeba wyjść ze strefy komfortu..Skoro ona jednak tak bardzo chce pozostać przy swoim, to niech się rozejrzy czy aby na pewno gdzieś indziej nie mogliby się przespać.
Naprawdę ciekawe to miejsce na wesele musi być, ale te 30 km to jeszcze nie tak daleko..

W sumie można byłoby to rozegrać tak, zeby dać jej wolną rekę w tym noclegu - okej to znajdz taki, który będzie dla Ciebie najlepszy i najbardziej komfortowy, ja się dostosuje. No i się okaże, czy chce postawić na swoim czy na prawdę będzie szukała rozwiązania.

30 km to nie jest daleko, ale nie po alko, więc jak ja chcę tam nocować, to nie wymuszam na partnerze, żeby jechał, tylko nie piję, jadę sama, albo zamawiam taxi. Co innego jakby było wesele bez noclegu, ale jak jest a nie odpowiada, to trzeba się "poświecić" i wziąć sprawy w swoje ręce.

W sumie błahy problem, a urósł do niebotycznych rozmiarów big_smile

Tzn Ja Ci powiem tak - ja bym nie miała tutaj problemu, żeby w taki sposób nocować. Ale rozumiem dziewczyne, że jej by było niekomfortowo. Różni są ludzie, mają różne podejścia wiec ok. Szanuje jej zdanie.
Dlatego bym totalnie oddała jej pałeczkę, nie chcesz tam bo Ci nie odpowiada, to znajdz coś, co Ci będzie odpowiadać - bo mi tak na prawdę wszystko jedno, wiec prosze zrób tak, żeby było dla Ciebie jak najlepiej. No i albo ogarnie albo zacznie się wymyślanie. Generalnie opcji jest kilka - bo przecież jakoś chyba jakoś też muszą wrócić prawda? Tez rozumiem, że wesele, każdy chce się napić ale skoro jest taka sytuacja jaka jest, to chyba też można się dogadać żeby któreś nie piło bo będzie prowadzić? Zwłaszcza, ze to jego znajomi. Można poprosić kogoś żeby przyjechał po nich, kogoś zaprzyjaźnionego. Przecież tu jest milion opcji, a u nich każde ciągnie w swoją strone. Jak dla mnie kompromis i tyle. Masz racje, taki słaby, mega słaby problem a taka dziecinada.

98 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-05-16 23:53:34)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
noben napisał/a:

Tak naprawdę, to pan młody okazał się tutaj bucem.
Nocleg w jednym pokoju z obcym człowiekiem to jest dość ordynarny afront wobec gości i to się nie mieści w ramach powszechnie uznanej normy. Niechby to było spanie choćby w jakimś biednym schronisku, ale jednak osobne dla pary.

Autor też nie bardzo czuje bluesa: to Ty jesteś gościem weselnym i ze swojej strony ZAPRASZASZ swoją dziewczynę aby Ci towarzyszyła. W Twojej gestii jest sprawić, aby towarzyszenie Tobie było dla niej atrakcyjne.

To nie jest pies przewodnik, że musi wszędzie się za Tobą wlec, niezależnie od tego czy chce czy nie. W tym przypadku nie ma żadnej okoliczności rodzinno-towarzyskiej, aby obecność partnerki była chociażby wskazana, a jej brak mógł stanowić afront dla kogokolwiek.

I ja w dalszym ciągu nie widzę ŻADNEGO powodu, by ona miała uczestniczyć w imprezie, która z założenia będzie dla niej źródłem przykrości.
Bo to nieprawda, co pisze wieka, że ten dyskomfort obejmuje tylko krótki czas snu z niechcianym towarzystwem.
Mając w perspektywie coś niefajnego, trudno mówić o jakiejkolwiek zabawie przed, a po ujowej, być może bezsennej nocy - o poprawinach.

Zgadzam się. W plebiscycie na buca 1 miejsce zajmuje Pan młody. Skoro jest niewystarczająca ilość miejsc - załatwiam transport do inngo obiektu dla tych, dla których nie starczyło tutaj. Albo sie nie bawie w urządzenie wesela w koziej dupce i zostawianie pijanych ludzi samych sobie, bo w końcu ich problem jak wrócą i co ze sobą zrobią. Jak się coś robi, to robi się porządnie albo wcale.

Autor zajmuje 2 miejsce. Trzeba wziąc pod uwagę, zdanie drugiej osoby. To, że mi coś nie przeszkadza, nie znaczy, że komuś też. Chciałabym, żeby mój partner raczej patrzył również na moją wygodę i moje zdanie.

99

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Jak ktoś jedzie z nastawieniem na dyskomfort i założeniem ze impreza będzie dla niej źródłem przykrości to faktycznie nie ma sensu się nawet fatygować.
Natomiast nie przeczytałam nigdzie ze ona właśnie tak się czuje i ze wolałaby już koniec świata niż jechać na to wesele i mieszkać w jednym pokoju z o mój Boże kimś obcym.
Tak sobie pomyslalam jak się leci gdzieś samolotem dalej niż 2-3 godziny i człowiek chce się zdrzemnąć to tez śpi zazwyczaj obok obcej osoby i przy całym samolocie obcych osób podobnie rzecz się ma w pociągu na długiej trasie  ale jakoś jednak ludzie korzystają ze środków transportu i jeżdżą.
Zreszta ja się kłócić nie będę bo osobiście uważam ze laska nawet nie chce słyszeć o kompromisie tylko my way or highway. Ale to autor tego wątku jej facet będzie to musiał znosić przez życie a nie my.

100

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
noben napisał/a:

Tak naprawdę, to pan młody okazał się tutaj bucem.
Nocleg w jednym pokoju z obcym człowiekiem to jest dość ordynarny afront wobec gości i to się nie mieści w ramach powszechnie uznanej normy. Niechby to było spanie choćby w jakimś biednym schronisku, ale jednak osobne dla pary.

Autor też nie bardzo czuje bluesa: to Ty jesteś gościem weselnym i ze swojej strony ZAPRASZASZ swoją dziewczynę aby Ci towarzyszyła. W Twojej gestii jest sprawić, aby towarzyszenie Tobie było dla niej atrakcyjne.

To nie jest pies przewodnik, że musi wszędzie się za Tobą wlec, niezależnie od tego czy chce czy nie. W tym przypadku nie ma żadnej okoliczności rodzinno-towarzyskiej, aby obecność partnerki była chociażby wskazana, a jej brak mógł stanowić afront dla kogokolwiek.

I ja w dalszym ciągu nie widzę ŻADNEGO powodu, by ona miała uczestniczyć w imprezie, która z założenia będzie dla niej źródłem przykrości.
Bo to nieprawda, co pisze wieka, że ten dyskomfort obejmuje tylko krótki czas snu z niechcianym towarzystwem.
Mając w perspektywie coś niefajnego, trudno mówić o jakiejkolwiek zabawie przed, a po ujowej, być może bezsennej nocy - o poprawinach.

Tak sie sklada, ze tez bylismy kiedys na takim weselu i nie bylo problemu. Pan mlody nie dobuduje kolejnego pokoju dla ksiezniczki bo zajety organizacja wesela jest

101 Ostatnio edytowany przez edek z krainy kredek (2022-05-17 01:48:31)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

No to zes se chlopie kerolewne wybral. Skoro to 1 noc a ona niechce obcych bakow sluchac czy czuc...alternatywa jest ....3, 2, 1, NAMIOT...Ta Da.
Wes sobie skombinuj namiot i dmuchany materac + spiworki laczone 2 w 1...czasu w brud....Powiedz ze znalazles zakwaterownie w Lesnym Spa o ktorym wieszt tylko ty no i z czasem Ona smile.
Tylko postaw tak zeby zaden gosc sie nie mogl sie na niego wtoczyc czy odlac i nie dalej od toalet niz 50-100m  nie wiem jakiego ma skilla w baletach.

Opcja druga zapodajez jej srodki "a lu lu" kiedy goscie weselni juz slalomuja czy belkocza i zanosisz badz zaciagasz...jak za durze drewno to przeturlasz do pokoju i ukladasz do snu....budzisz ja po fakcie tak ze pomysli ze spala sama badz tylko obok twojej meskiej madrosci zyciowej.

Opcja hardcore, oznajmiasz ze poksieznikuje przy nastepnej okazji a teraz jest jak jest i jakos to przezyje....jak ma leki i fobie, jest w trakcie terapii, czy sesji u psychologa, psychiatry czy psycho-terapeuty...no to walisz opcje z "a lu lu".
Mam nadziejze pomoglem na swoisty sposob.

102

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Marynarz napisał/a:
noben napisał/a:

Tak naprawdę, to pan młody okazał się tutaj bucem.
Nocleg w jednym pokoju z obcym człowiekiem to jest dość ordynarny afront wobec gości i to się nie mieści w ramach powszechnie uznanej normy. Niechby to było spanie choćby w jakimś biednym schronisku, ale jednak osobne dla pary.

Autor też nie bardzo czuje bluesa: to Ty jesteś gościem weselnym i ze swojej strony ZAPRASZASZ swoją dziewczynę aby Ci towarzyszyła. W Twojej gestii jest sprawić, aby towarzyszenie Tobie było dla niej atrakcyjne.

To nie jest pies przewodnik, że musi wszędzie się za Tobą wlec, niezależnie od tego czy chce czy nie. W tym przypadku nie ma żadnej okoliczności rodzinno-towarzyskiej, aby obecność partnerki była chociażby wskazana, a jej brak mógł stanowić afront dla kogokolwiek.

I ja w dalszym ciągu nie widzę ŻADNEGO powodu, by ona miała uczestniczyć w imprezie, która z założenia będzie dla niej źródłem przykrości.
Bo to nieprawda, co pisze wieka, że ten dyskomfort obejmuje tylko krótki czas snu z niechcianym towarzystwem.
Mając w perspektywie coś niefajnego, trudno mówić o jakiejkolwiek zabawie przed, a po ujowej, być może bezsennej nocy - o poprawinach.

Tak sie sklada, ze tez bylismy kiedys na takim weselu i nie bylo problemu. Pan mlody nie dobuduje kolejnego pokoju dla ksiezniczki bo zajety organizacja wesela jest

Jak się organizuje wesele w miejscu, które jest daleko, to albo zapewnia się komfortowy nocleg gościom, albo samochody i kierowców do odwożenia.
5 osobowy pokój zapewne po prostu wyszedł im taniej niż dwa osobne.
Jak ogarniałam swoje wesele to wiedząc, ilu mam przyjezdnych, brałam salę z hotelem na piętrze. Znajomi wiedząc, że mają sporo gości z dalszych miejscowości, po prostu zapewnili kierowców. A to były większe odległości niż 30km.

103

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
KoloroweSny napisał/a:

Tzn Ja Ci powiem tak - ja bym nie miała tutaj problemu, żeby w taki sposób nocować. Ale rozumiem dziewczyne, że jej by było niekomfortowo. Różni są ludzie, mają różne podejścia wiec ok. Szanuje jej zdanie.
Dlatego bym totalnie oddała jej pałeczkę, nie chcesz tam bo Ci nie odpowiada, to znajdz coś, co Ci będzie odpowiadać - bo mi tak na prawdę wszystko jedno, wiec prosze zrób tak, żeby było dla Ciebie jak najlepiej. No i albo ogarnie albo zacznie się wymyślanie. Generalnie opcji jest kilka - bo przecież jakoś chyba jakoś też muszą wrócić prawda? Tez rozumiem, że wesele, każdy chce się napić ale skoro jest taka sytuacja jaka jest, to chyba też można się dogadać żeby któreś nie piło bo będzie prowadzić? Zwłaszcza, ze to jego znajomi. Można poprosić kogoś żeby przyjechał po nich, kogoś zaprzyjaźnionego. Przecież tu jest milion opcji, a u nich każde ciągnie w swoją strone. Jak dla mnie kompromis i tyle. Masz racje, taki słaby, mega słaby problem a taka dziecinada.

Rozwiązanie słuszne i kompromisowe, ale ciężko stwierdzić, czy dziewczyna by na coś takiego poszła. Raczej nie, bo z tego, co mówi Autor, to ona prędzej zrezygnuje z niego, niż będzie chciała wykazać się jakąkolwiek inicjatywą. Niby to wesele, gdzie zostaje zaproszony Autor, więc wydaje się, żę to on powinien wszystko ogarnąć. I zapewne próbował, szukał, no ale cóż..Skoro nie ma..Trochę pewnie poszedł na łatwiznę, bo jeśli nawet nie uśmiecha się komuś dojeżdżać czy wynajmować dodatkowego noclegu, to można poprosić o podwózkę. Pytanie czy wszyscy tam będa nocować czy ktoś jednak wyjedzie..
Tylko jeśli jej nie odpowiada taka opcja, to równie dobrze ona może coś zaproponować.
Cała sytuacja sporo mówi też o podejśćiu pańśtwa młodych, co nie zmienia faktu, żę dla mnie osobiście cieżko wyobrazić sobie sytuację, aby jeden, pojedynczy aspekt, jak np w postaci noclegu, miał zaważyć na tym, czy mam ochotę na miłe spędzenie czasu na ciekawej zabawie. To właśnie ta elastyczność czy raczej machnięcie ręką na coś, co ma mniejsze znaczenie w porównani do "gwoździa programu" smile

104

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Przecież ona już zaproponowała kompromis - że ona nie pojedzie.

105

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Pytanie czy nie wiąże się to też ze spaniem na kanapie smile), ale nie jej...

106

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
M!ri napisał/a:

Przecież ona już zaproponowała kompromis.

Wyście tu poupadali na głowę z tymi kompromisami, tak samo jak z wysyłaniem każdego na terapie!

Wesele albo zapowiada się fajnie i się na nie idzie, albo nie - i wtedy szkoda czasu i nerwów.

Gdzie tu miejsce i sens na kompromis???

Rachunek zero-jedynkowy. Każdy 'kompromis' sprawi, że oboje będą niezadowoleni i równie wkurwieni.

107

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Równie niekomfortowo może czuć się na weselu jak i w innym miejscu spania... księżniczkuje i tyle

108

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
noben napisał/a:

Wyście tu poupadali na głowę z tymi kompromisami, tak samo jak z wysyłaniem każdego na terapie!

Zapomniałaś dodać że jeszcze każdemu doradzają rozstanie smile

109

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

(...) co nie zmienia faktu, żę dla mnie osobiście cieżko wyobrazić sobie sytuację, aby jeden, pojedynczy aspekt, jak np w postaci noclegu, miał zaważyć na tym, czy mam ochotę na miłe spędzenie czasu na ciekawej zabawie. To właśnie ta elastyczność czy raczej machnięcie ręką na coś, co ma mniejsze znaczenie w porównani do "gwoździa programu" smile

Pozostaje pytanie czy ona w ogóle widzi tę imprezę jak "miłe spędzanie czasu na ciekawej zabawie", bo nie można wykluczyć, że zdecydowała się na udział w weselu wyłącznie z uwagi na partnera, a jeśli do tego ma czuć się niekomfortowo, to nie dziwi, że woli z imprezy zrezygnować niż narażać się na coś, co stanowi naruszenie jej granic. Ludzie są różni, Ty masz tak, ktoś inny zupełnie inaczej i warto potrafić to zrozumieć i uszanować.

Osobiście, będąc na jej miejscu, po prostu wzięłabym to na klatę i zaproponowała, że sama zrezygnuję z alkoholu, by w roli kierowcy dowieźć nas owe 30 km na miejsce, które zapewni mi komfort. Można jednak zrezygnować z poprawin i od razu udać się do domu, można zapewnić sobie kogoś, kto zapewni transport, na dobrą sprawę wiele rzeczy można, ale trzeba się trochę postarać.

Autorze, gdzieś po drodze padło pytanie, a chyba nie było na nie odpowiedzi, w jaki sposób dostaniecie się z Twojego domu na miejsce wesela?

110

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Autor chyba liczył na to, że wszyscy go poprą i będą jeździć po jego dziewczynie a że okazało się, że to on jest nie fair i nikt go po główce nie glaska tutaj to przestał się odzywać big_smile

111

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Witam. Ja uważam, że dziewczyna ma całkowitą rację. Też bym nie chciała gnieść się w jednym pokoju z jakąś parą, to nawet nieistotne czy ją zna czy nie. To mało komfortowe zwłaszcza po weselu, kiedy człowiek chciałby odpocząć. Zgadzam się z Kleoma i całkowicie rozumiem dziewczynę Autora. Wesele ma być czymś przyjemnym. Nie jest to miejsce, pora i czas do ponoszenia ofiar i wyrzeczeń.

112

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Olinka napisał/a:

Pozostaje pytanie czy ona w ogóle widzi tę imprezę jak "miłe spędzanie czasu na ciekawej zabawie", bo nie można wykluczyć, że zdecydowała się na udział w weselu wyłącznie z uwagi na partnera, a jeśli do tego ma czuć się niekomfortowo, to nie dziwi, że woli z imprezy zrezygnować niż narażać się na coś, co stanowi naruszenie jej granic. Ludzie są różni, Ty masz tak, ktoś inny zupełnie inaczej i warto potrafić to zrozumieć i uszanować.

Osobiście, będąc na jej miejscu, po prostu wzięłabym to na klatę i zaproponowała, że sama zrezygnuję z alkoholu, by w roli kierowcy dowieźć nas owe 30 km na miejsce, które zapewni mi komfort. Można jednak zrezygnować z poprawin i od razu udać się do domu, można zapewnić sobie kogoś, kto zapewni transport, na dobrą sprawę wiele rzeczy można, ale trzeba się trochę postarać.

Autorze, gdzieś po drodze padło pytanie, a chyba nie było na nie odpowiedzi, w jaki sposób dostaniecie się z Twojego domu na miejsce wesela?


Jeśli dziewczyna z reguły stosuje zasadę "nieważne co i gdzie, ważne, że z nim idę, to już trochę niepokojące..Choć z drugiej strony, skoro stwierdziła, że nie pojedzie, to przynajmniej jest jakiś plus, bo nie oczekuje, żę partner koniecznie dla niej zrezygnuje z imprezy. Niemniej jednak, ona oczekuje, że to Autor się wszystkim zajmie i ogarnie, ale właśnie z jakiej racji? Skoro jej tak bardzo zależy na tym komforcie, to ciekawe czemu nie chce sama postąpić, jak właśnie zostało tu już zaproponowane: ogarnąć nocleg albo samej jechać, jeśli przyjadą autem.

Mimo to, zastanawia mnie jej podejście. Jeśli nawet tutaj da się coś zrobić, to co będzie, jeśli w innych sytuacjach rzeczywiście nie będzie wyjścia? Skoro ona w pewnych kwestiach jest tak zasadnicza, to równiez nie ustąpi ani na krok? Można i powinno się mieć jakies zasady, ale zdarzają się sytuacje, że trzeba te zasady nagiąć, może w ekstremalnych przypadkach, ale jednak. Dlatego widzę różnicę np w tym, kiedy w takich warunkach miałoby się spędzić kilka dnia co innego, jeżeli tylko jedną noc. To jest właśnie ta rozsądna elastyczność: nie pojadę na urlop na tydzień nocować gdzieś w zbiorowym noclegowisko smile, ale tą jedną jedynąnoc sobie odpuszczę.

Autor ewidentnie olał odczucia dziewczyny, bo się raczej nie postarał, żeby coś więcej zrobić w tej kwestii. Nie chce się wierzyć, że nigdzie takiego noclegu nie znajdą. Z drugiej storny ona mogła o to zadbać, skoro jej na tym komforcie zależało.
Jej postawa z kolei, jeśli tak się zachowuje zawsze i bywa tak zasadnicza, jest nieco, hmm, odpychająca..

113

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Ciekawe czy autor wroci i opowie jak sie to potoczyło dalej big_smile

114

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Bagienniki, a jakaż to może być sytuacja bez wyjścia? Możesz rzucić przykładem? Bo jakoś nie umiem sobie wyobrazić takiej.

Warto mieć w głowie bariery i nie zgadzać się na rzeczy niekomfortowe. Zaczyna się od "no pocałuj ciocię" i od negowania odczuć od dziecka, a potem kończy się wmawianiem, że musi koniecznie nocować we wspólnym pokoju w imię poświęcania się. Nie, człowiek wcale nie musi się poświęcać i warto, zeby to zrozumiał.

115

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Ja też całkowicie rozumiem autorkę. Spanie z obcymi ludźmi po weselu? A co to, kolonie jakieś? Mogłabym się zgodzić na nocleg z jakąś bliską nam parą, ale nie na dzielenie pokoju z kimś obcym. Co to w ogóle za pomysł?
No i tak sobie myślę, że przede wszystkim państwo młodzi się nie popisali, bo, uważam, takie rewelacje powinni przedyskutować wcześniej z samymi zainteresowanymi, a nie stawiać gości przed faktem dokonanym, z którym teraz mają sobie jakoś radzić. Swoich dziadków też by położyli z jakimiś losowymi ludźmi, np. swoimi kumplami? Wątpię. A jeśli nawet, to nikt by się nie oburzał, gdyby dziadkowie nie zgodzili się spać z obcymi trzydziestolatkami. Więc dlaczego wymaga się tego od partnerki autora? Jej się nie należy komfort? Potraktowanie z szacunkiem?

116

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Pomysł, jak pomysł..Pokazuje tylko, jak ludzie bywają mało elastyczni i niugięci, bo właśnie ZAKRES czy STOPIEŃ  danego problemu tutaj decyduje moim zdaniem. Zatem idiotyzmem jest w takich sytuacjach jechać gdzieś na dłuższy okres i nocować w ten sposób, ale spędzenie jednej nocy jeszcze mi korony z głowy nie zrzuci. Naotmiast takie twarde zasadnicze podejśćie nieco mnie zniesmacza, bo od razu sugeruje, że ktoś nie jest w stanie ustąpić ani na milimetr. W każdym razie, twarde bariery, które istnieją w czyichś głowach nie kojarzą mi się dobrze.
Dziewczyna czuje się inaczej i ma do tego prawo, więc niech sama coś zaproponuje, poza swoją rezygnacją?

Sytuacje bez wyjścia mają to do siebie, żę są rzadkie i nieprzwewidywalne. I dlatego, że są rzadkie, można się do nich dostosować. Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to przypadki, jakie kiedyś miewały miejsce, że ludzie oczekiwali np na lotnisku kilkanaście godzin, bo mieli probemy z transportem do hotelu na wakacjach. i z tego lotniska nie mogli się wydostać z jakiś względów.

Chociaż ta sytuacja bynajmniej nie jest, bo właśnie chociażby państwo młodzi mogliby zorganizować transport do tego noclegu, odległego o 30 km. Ciekawe czy wśród gości weselnych sa rodziny z dziećmi, bo dzieci dla mnie całkowicie zmieniają sprawę na korzyść załatwienia sobie i im, komfortowego noclegu. Ciekawi mnie jak pozostali goście do tego podeszli, ale chyba Autor wynegocjował ostatecznie, że w tym pokoju będzie tylko jeszcze sam świadek...To już coś..

117

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Pomysł, jak pomysł..Pokazuje tylko, jak ludzie bywają mało elastyczni i niugięci, bo właśnie ZAKRES czy STOPIEŃ  danego problemu tutaj decyduje moim zdaniem. Zatem idiotyzmem jest w takich sytuacjach jechać gdzieś na dłuższy okres i nocować w ten sposób, ale spędzenie jednej nocy jeszcze mi korony z głowy nie zrzuci. Naotmiast takie twarde zasadnicze podejśćie nieco mnie zniesmacza, bo od razu sugeruje, że ktoś nie jest w stanie ustąpić ani na milimetr. W każdym razie, twarde bariery, które istnieją w czyichś głowach nie kojarzą mi się dobrze.
Dziewczyna czuje się inaczej i ma do tego prawo, więc niech sama coś zaproponuje, poza swoją rezygnacją?

Sytuacje bez wyjścia mają to do siebie, żę są rzadkie i nieprzwewidywalne. I dlatego, że są rzadkie, można się do nich dostosować. Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to przypadki, jakie kiedyś miewały miejsce, że ludzie oczekiwali np na lotnisku kilkanaście godzin, bo mieli probemy z transportem do hotelu na wakacjach. i z tego lotniska nie mogli się wydostać z jakiś względów.

Chociaż ta sytuacja bynajmniej nie jest, bo właśnie chociażby państwo młodzi mogliby zorganizować transport do tego noclegu, odległego o 30 km. Ciekawe czy wśród gości weselnych sa rodziny z dziećmi, bo dzieci dla mnie całkowicie zmieniają sprawę na korzyść załatwienia sobie i im, komfortowego noclegu. Ciekawi mnie jak pozostali goście do tego podeszli, ale chyba Autor wynegocjował ostatecznie, że w tym pokoju będzie tylko jeszcze sam świadek...To już coś..

TOBIE korony z głowy nie zrzuci taki nocleg.
A JEJ to przeszkadza. I nie, to nie jest kwestia księżniczkowania i korony. Jak każdy człowiek ma prawo nie zgadzać się na naruszanie swojej strefy komfortu.

Może para młoda weźmie sobie świadka do swojego pokoju, skoro to przecież nie ma znaczenia.

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Po co ta cala marna czasu nie pasuje panience to niech nie idzie. Jak autor ma potrzebe to niech idzie sam i se spi gdzie chce...Zrezta Adam juz zamilkl wiec pewnie znalazl wyjscie , albo ksiezniczka ( tzn osoba ktore nie potrafi funkcjonowac bez utrzymywania standardu do ktorego przywykla ) znalazla wyjscie dla Adama:).

119

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Na miejscu Autora to bym się zastanowił, ile razy jeszcze może dochodzić u nich do tego typu tarć..Można tylko przypuszczać, że dośc często, skoro zasadniczość to cecha, która się z niej wręcz wylewa.

Tak, skoro ona nawet w takich okolicznościach się upiera, to jest swego rodzaju wybredność, bo ona ma gdzie w swojej głowie głęboko zakodowane, żę perspektywa jednej nocy ma jej zepsuć do szczętu całą imprezę..
Szkoda, żę Autor zniknął, bo mnie najbardziej ciekawi to, czego tu NIE napisał czy cała ta otoczka związana z weselem, bo na razie wszystko się tylko kręci wokół wygodnego noclegu.

Osobiście cieszy mnie, że są jeszcze Panie, którym tego typu "niedogodności" nie przeszkadzają.. smile

120

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Bagienni_k, jak tak czytam Twoje posty, to mam wrażenie, że piszesz o jakichś, hm, rzeczach koniecznych, a nie o takich, które mają sprawiać przyjemność. Czyli tak, spałabym "na kupie", gdyby to była konieczność, żeby np. odwiedzić kogoś w szpitalu. Ale wesele, wakacje itp. mają być dla mnie przyjemnością, więc nie mogę zgodzić się na coś, co mi tę przyjemność odbierze. Czyli - jak tutaj - nie będę spała z obcym facetem w pokoju. I to nie są żadne fanaberie ani księżniczkowanie; ostatecznie dziewczyna autora nie oczekuje złotych kandelabrów i spa do wyłącznego użytku, tylko noclegu bez obcych ludzi. To powinna być norma, a nie jakaś wyjątkowa zachcianka.

121 Ostatnio edytowany przez Inocynt (2022-05-18 11:46:35)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Ewe131 napisał/a:

Jak dla mnie szukasz dziury w całym zamiast znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla Was dwojga.

Stuprocentowe podejście kobiety: jej przeszkadza dana sytuacja, ale to ty masz znaleźć rozwiązanie, bo kobieta to księżniczka, której jedyną powinnością jest leżeć i pachnieć. Wyjaśnijcie mi szanowne panie, czemu to on ma szukać innego lokalu, skoro to jej przeszkadza zaproponowany? To księżna pani nie umie skorzystać z internetu i telefonu, żeby znaleźć inny lokal?

M!ri napisał/a:

Przecież ona już zaproponowała kompromis - że ona nie pojedzie.

"Nie muszę jechać" (ale jeśli nie pojadę to wiedz, że tygodniowy foch już jest przygotowany) big_smile

122

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
Inocynt napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Jak dla mnie szukasz dziury w całym zamiast znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla Was dwojga.

Stuprocentowe podejście kobiety: jej przeszkadza dana sytuacja, ale to ty masz znaleźć rozwiązanie, bo kobieta to księżniczka, której jedyną powinnością jest leżeć i pachnieć. Wyjaśnijcie mi szanowne panie, czemu to on ma szukać innego lokalu, skoro to jej przeszkadza zaproponowany? To księżna pani nie umie skorzystać z internetu i telefonu, żeby znaleźć inny lokal?

Nie musi autor, chociaż ja na jego miejscu bym szukała, bo czułabym się odpowiedzialna za komfort osoby, którą zabieram na wesele, zwłaszcza że to partnerka, a nie koleżanka. No nie wiem, nawet jak jeszcze nie byłam w związku i zabierałam przyjaciela w ramach osoby towarzyszącej, to ja myślałam o jego dojeździe i jego noclegu; on miał tylko przyjść i się dobrze bawić. I tak samo było, kiedy ja szłam z kolegą - moim jedynym zadaniem było wyjść przed dom o umówionej godzinie. A jak chodzimy na tego typu imprezy z partnerem, to tym bardziej "główny zaproszony" stara się zapewnić komfort drugiej stronie.

123

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

Na miejscu Autora to bym się zastanowił, ile razy jeszcze może dochodzić u nich do tego typu tarć..Można tylko przypuszczać, że dośc często, skoro zasadniczość to cecha, która się z niej wręcz wylewa.

Tak, skoro ona nawet w takich okolicznościach się upiera, to jest swego rodzaju wybredność, bo ona ma gdzie w swojej głowie głęboko zakodowane, żę perspektywa jednej nocy ma jej zepsuć do szczętu całą imprezę..
Szkoda, żę Autor zniknął, bo mnie najbardziej ciekawi to, czego tu NIE napisał czy cała ta otoczka związana z weselem, bo na razie wszystko się tylko kręci wokół wygodnego noclegu.

Osobiście cieszy mnie, że są jeszcze Panie, którym tego typu "niedogodności" nie przeszkadzają.. smile

Chyba większość pań tutaj powiedziała, że jednak nie chciałyby spać w takim pokoju z kimś innym. Więc może warto, Bagienniku, żebyś w końcu zapamiętał, że jesteśmy różnymi ludźmi i mamy różne granice?

Ty byś tak mógł spać. Ja nie.
Czy któreś z nas jest gorsze? Nie.
Nie próbuję Cię przekonać do mojej racji i do tego, że to są kijowe warunki.
Próbuję Ci pokazać, że to, że ktoś ma inaczej niż Ty nie oznacza, że księżniczkuje, albo że ma złe standardy.

124 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-18 12:20:24)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

SaraS Oczywiście, że masz rację, mają sprawiać przyjemność..Tylko zwyczajnie w głowie mi się jakoś nie mieści, że perspektywa kilku godzin w średnio wygodnych warunkach ma być tak odpychająca, że traci się ochotę na wszystko i przyjemność z wesela pryska jak bańka mydlana..
Jeśli zaś dziewczynie nie pasują warunki, to niech sama sobie ten komfport zapewni, skoro nie potrafi ustąpić. Autor może, ale nie ma obowiązku szukać, skoro jest opcja z noclegiem na miejscu, jaką on zaproponował. Jeśli zaś nie znalzł innych, to możę zostawić wolną rękę dziewczynie: albo sobie znajdzie, albo niech nie jedzie. Nparawdę trzeba komuś zawsze na tacy wszystko przynosić? To dziewczyna nie możę łaskawie skorzystać z internetu i sobie znaleźć. Facet szukał, próbował - ok, nigdzie niczego nie znalazł, ale deneruwje mnie to roszczeniowe podejśćie: "Albo TY szukasz, albo nie jadę"

Jeśli zaś byłbym na miejscu, Twojego przyjaciela, to by mi się głupio zrobiło, że ktoś mi załatwia coś, co ja jestem w stanie sobie oagrnąć. I nieważne, kim dla niego jestem. Mam ręce, dostęp do sieci, dar mowy, więc mogę poszukać i potem zadzwonić o nocleg czy dojazd. Nie będę pozwalał, żeby ktoś za mnie załtwiał takie rzeczy, bo jeszcze jestem w miarę samodzielny. O ile jesze w związku(ale do pewnych granic!) to rozumiem, ale w życiu bym się nie zgodził, żeby to ktoś za mnie załatwiał, jeśli to tylko przyjaciel czy kolega. Ludzie, mamy chyba w sobie pewne zdolnośći, z których warto korzystać.

Loka W takim wypadku, jak ten, naprawdę ciężko zrozumieć, że ktoś ani na cal nie potrafi ustąpić, ale to rzeczywiście kwestia podejśćia, bo ja jestem naprawdę tolerancyjny i elastyczny.
Co nie zmienia faktu, żę na dłuższy okres bym się nie pisał w takim warunkach.

Spoko, dziewczyna ma prawo do tego, aby poczuć się komfortowo, ale niech nie wymaga od Autora, aby tylko on wszystko załatwiał...Pozytywnie mnie jednak zaskoczyło to, że jakieś Panie się znalazły, którym by to nie przeszkadzało, bo mówiąc szczerze, myślałem, że nie będzie żadnej smile

125

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

SaraS
Bo ja wiem, u mnie wszelkie rozważania o innych opcjach zakończyłyby się w tym momencie:

Adam200901 napisał/a:

Moja partnerka natomiast nie chce o tym słyszeć, mówi że albo mam znaleźć inny nocleg albo ona nigdzie nie jedzie.

dotychczas każda próba rozmowy o tym temacie kończyła się kłótnią

To krótka piłka: albo znajdziesz sobie inną opcję noclegu, albo jadę sam i tyle. tak się kończy rozmowy z osobami roszczeniowymi.

126

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Bagienniku, tu nie chodzi o średnio wygodne warunki, bo nawet nie wiemy jaki standard reprezentuje to miejsce, ale o nocleg w obecności innego, dorosłego mężczyzny. To że dla Ciebie nie stanowiłoby to problemu, nie znaczy, że wszyscy tak mają. Zresztą zdecydowana większość z nas, kobiet, pokazuje, że sytuacja naruszałaby nasze granice. Osobiście nie stanowiłoby dla mnie problemu, gdybym nocowała z jakąś naprawdę dobrze znaną mi osobą, w towarzystwie której czuję się swobodnie, ale, no ludzie, nie z kimś obcym. I kwestia, że to tylko jedna noc nie ma tu żadnego znaczenia. Dziewczyna ma 30 lat, nie jest dzieckiem, potrzebuje pewnego rodzaju intymności i psychicznego komfortu - naprawdę to jest takie trudne do zrozumienia?

127

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

A ja się nauczyłam nie być elastyczna w niektórych wypadkach i jest mi z tym mega dobrze. Wreszcie czuję się psychicznie ok, wreszcie jak nie mam ochoty czegoś zrobić, to po prostu tego nie robię. I to jest naprawdę dające ulgę. Poza tym to ogranicza pole do nadużyć innych ludzi względem mnie.
I ja też nie spałabym w takim pokoju hotelowym z kimś obcym.

128 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-18 12:49:43)

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Zależy o czym tak naprawdę mówimy, bo tutaj posługujemy się już ogólnikami odnośnie tej elastyczności. Myślę, że w niektórych przypadkach jest to korzystne, w innych zaś nie. Osobiście sam, gdybym w pewnych kawestiach nie był elastyczny, to właśnie kosztowałoby mnie to zapewne sporo nieprzyjemności. Może z obrazu Autoki wyłania się osoba, która nie uznaje kompromisów czy rozwiązań pośrednich w większości sytuacji - wtedy już bym nie wchodził w takie relacje.

Olinko Szczerze? Jakoś mi ciężko..No, po prostu właśnie rolę gra tutaj dla mnie to, zę to jedna noc a nie urlop czy jakikolwiek dłuższy pobyt, bo sam bym się na to nie pisał. Inaczej mówiąc komfort na jedną noc a komfort podczas dłuższego pobytu to dwie różne rzeczy. Jeśli jeszcze Autor w ogóle nie szukał alternatywnych rozwiązań i olał od rqazu sprawę, to bym inaczej na to patrzył..

Zresztą, zapewne w 99,9 % przypadków dąłoby się taką sytuację rozwiązać i pewnie tutaj się da, ale trzeba większego wysiłku czy kombinowania.
Jak ja bym zrobił? Na miejscu Autora zostawiłbym jednak to tej dziewczynie, skoro to JEJ zależy na tym komforcie a nie mi. Dlaczego oczekuje, że to ja koniecznie mam się tym zająć? Albo zaproponował to, o czym pisała bodajże KoloroweSny, tudzież, jeśli nas stać, zamówić taryfę i pojechać do domu. Załatwienie tego noclegu odległego o 30 km nie leżałoby już w moim geście.

129

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Dokładnie tak, Lady Loka. Są sfery, kiedy bez problemu można się nagiąć i dzieje się to bez szkody dla emocji, a są takie, kiedy robimy coś wbrew sobie i to bywa bardzo niekomfortowe, a wręcz wywołuje pewnego rodzaju brak emocjonalnego bezpieczeństwa. Rzecz w tym, że to my decydujemy, kiedy coś narusza nasze granice i ingeruje w sferę komfortu. 
Mój mąż na szczęście moje granice szanuje i jestem przekonana, że jeśli miałabym z tym problem, to nie naciskałby na coś tylko dlatego, że dla niego to pestka.

Bagienniku, może dlatego, że jesteś mężczyzną, a Wy w tej kwestii zwykle macie o wiele luźniejsze podejście. Ja z kolei naprawdę potrafię zrozumieć, że ktoś może mieć z tym problem i nie jest on wcale tak błahy, jak sugerujesz.
Weźmy też pod uwagę, że do tej chwili nie dowiedzieliśmy się, jakie partnerka Autora podała argumenty, a one mogą nam wiele podpowiedzieć.

130

Odp: Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi
bagienni_k napisał/a:

SaraS Oczywiście, że masz rację, mają sprawiać przyjemność..Tylko zwyczajnie w głowie mi się jakoś nie mieści, że perspektywa kilku godzin w średnio wygodnych warunkach ma być tak odpychająca, że traci się ochotę na wszystko i przyjemność z wesela pryska jak bańka mydlana..
Jeśli zaś dziewczynie nie pasują warunki, to niech sama sobie ten komfport zapewni, skoro nie potrafi ustąpić. Autor może, ale nie ma obowiązku szukać, skoro jest opcja z noclegiem na miejscu, jaką on zaproponował. Jeśli zaś nie znalzł innych, to możę zostawić wolną rękę dziewczynie: albo sobie znajdzie, albo niech nie jedzie. Nparawdę trzeba komuś zawsze na tacy wszystko przynosić? To dziewczyna nie możę łaskawie skorzystać z internetu i sobie znaleźć. Facet szukał, próbował - ok, nigdzie niczego nie znalazł, ale deneruwje mnie to roszczeniowe podejśćie: "Albo TY szukasz, albo nie jadę"

Jeśli zaś byłbym na miejscu, Twojego przyjaciela, to by mi się głupio zrobiło, że ktoś mi załatwia coś, co ja jestem w stanie sobie oagrnąć. I nieważne, kim dla niego jestem. Mam ręce, dostęp do sieci, dar mowy, więc mogę poszukać i potem zadzwonić o nocleg czy dojazd. Nie będę pozwalał, żeby ktoś za mnie załtwiał takie rzeczy, bo jeszcze jestem w miarę samodzielny. O ile jesze w związku(ale do pewnych granic!) to rozumiem, ale w życiu bym się nie zgodził, żeby to ktoś za mnie załatwiał, jeśli to tylko przyjaciel czy kolega. Ludzie, mamy chyba w sobie pewne zdolnośći, z których warto korzystać.

Nie no, trochę ręce mi opadły, jeśli chodzi o pierwszy akapit. Związek. Kochana osoba. Te sprawy. Nie jakiś tam znajomy, który marudzi, że mu knajpa z browarem nie odpowiada. Przecież kwestią "jak Ci nie pasuje, to sam(a) ogarnij" można załatwić wszystko. Noclegi, mieszkanie, syf w chałupie, pieniądze itd. Bo przecież mogę usiąść na tyłku, zamieszkać w ruderze, nic nie robić w domu, pracować na ułamek etatu za kilka stówek, a wyjazdy organizować do hostelu do ośmioosobowych pokoi z randomowymi ludźmi, a niezadowolenie partnera w dosłownie KAŻDEJ z tych kwestii mogę skwitować tym, że jak mu nie pasuje, to niech sam ogarnie lepszą opcję. No sorry, nie na tym polega związek. Jak wiem, że mojemu partnerowi coś nie odpowiada, to również w moim interesie leży zrobić tak, żeby odpowiadało. I tego samego oczekuję od niego. Jesteśmy razem i to coś znaczy.

A co do załatwiania koledze/przez kolegę - no nie zgodzę się. Jeżeli ja kogoś zapraszam - nieważne, czy do siebie na urodziny, czy na wesele w ramach osoby towarzyszącej - to w pewnym sensie ta osoba mi wyświadcza grzeczność, że zaproszenie przyjmuje. I z tego tytułu chcę, żeby to dla niej była przyjemność, a nie dodatkowe obowiązki. Jak zapraszam kogoś na imprezę do siebie, to nie daję mu listy zakupów i dań do przygotowania, a jak chcę, żeby poszedł ze mną na wesele, to nie dodaję, że wesele jest 50 km dalej i ma sobie ogarnąć nocleg i/lub dojazd, bo ja mam to gdzieś, a w ogóle to robię mu łaskę, że może mi towarzyszyć i to wielki zaszczyt, że może sobie zorganizować pobyt na imprezie u obcych ludzi. Zapraszam - to dbam i tyle.

A prawdę mówiąc, uważam, że najbardziej dali d... młodzi. Nie rozumiem, jak można ulokować obcych dorosłych w jednym pokoju. W takiej sytuacji chyba bym po prostu przyjechała na ślub, wręczyła kwiatki i zmyła się do domu przed weselem albo rzeczywiście odpuściła taką imprezę. To już bardziej taktowne jest poinformowanie gości, że nocleg muszą zorganizować we własnym zakresie.

Posty [ 66 do 130 z 284 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłótnia o nocleg podczas wesela kolegi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024